W gronie G-10 najsłabszą walutą ostatniego tygodnia jest dolar nowozelandzki. NZD/USD spadł z do 0,70. Fala wyprzedaży została wywołana przez decyzję banku centralnego o publikacji nadzwyczajnego raportu o kondycji gospodarki. Zostało to zinterpretowane jako krok w kierunku obniżki stóp na sierpniowym posiedzeniu. I to krok bardzo zdecydowany.

Oczekiwania rynku tylko podsycone zostały przez poniedziałkowy, niski odczyt inflacji (0,4 proc. k/k przy konsensusie 0,5 proc. i prognozie RBNZ 0,6 proc.) oraz propozycję podwyższenia minimalnego wkładu własnego dla kredytów hipotecznych. Rynek nieruchomości na granicy przegrzania jest głównym czynnikiem przemawiającym za powstrzymywaniem się przez władze monetarne od cięcia kosztu pieniądza ze względu na obawy o stabilność systemu finansowego. Schłodzenie tej sfery gospodarki innymi, makroostrożnościowymi narzędziami otwiera drogę do luzowania monetarnego.

Taką konieczność wymusza nie tylko niska dynamika inflacji. Ceny nabiału na globalnych rynkach nie odbiły dotychczas na tyle mocno by poprawić newralgiczną sytuację branży mleczarskiej, której produkty stanowią około 20 proc. eksportu Nowej Zelandii. Kraj ten ma ponad jedną trzecią udział w ogólnoświatowym eksporcie nabiału. Dodatkowym problemem jest zbyt silna waluta – kurs efektywny dolara nowozelandzkiego (koszyk ważony obrotami handlu zagranicznego) jest w tym momencie pomimo mocnej przeceny 5 proc. powyżej prognozy banku centralnego na koniec kwartału. Teoria parytetu sił nabywczych i odchylenie realnego efektywnego kursu od jego długoterminowej średniej nie pozostawiają złudzeń – ze względu na utrzymywanie się bez porównania najwyższych realnych stóp procentowych w gronie gospodarek rozwiniętych, dolar nowozelandzki jest w trójce przewartościowanych walut.

Przez ostatni tydzień rynek stopy procentowej ostro dyskontował szanse na cięcie stopy OCR. Mierzone na podstawie stawek rynku pieniężnego prawdopodobieństwo wzrosło z 36 proc. do 82 proc. Jednak dolar nowozelandzki był mniej podatny na wzrost gołębich oczekiwań, gdyż po części był chroniony przez poprawę rynkowego sentymentu i globalny wzrost apetytu na ryzyko. Po silnym spadku NZD/USD wydaje się, że atrakcyjniejsze jest dyskontowanie wspomnianej tendencji poprzez siłę relatywną do dolara australijskiego, czyli wzrosty AUD/NZD. EUR/USD zbliżył się na kilkadziesiąt godzin przed posiedzeniem ECB do 1,10 a EUR/PLN naruszał wczoraj 4,37. W tym drugim przypadku nie widzimy pola do kontynuacji zniżek – spodziewamy się stabilizacji kursu wokół 4,40. Wczoraj, szczególnie na europejskich giełdach i rynkach towarowych doszło do schłodzenia apetytu na ryzyko, dziś powinna dominować aura wyczekiwania. Rozpoczęte wczoraj umocnienie dolara wydaje się być niezagrożone. W gronie walut surowcowych należy obok NZD zwrócić uwagę na USD/CAD. Wiele wskazuje, że lokalny dołek został osiągnięty, a sforsowanie oporu w okolicach 1,3050 będzie otwierać drogę do przedłużenia wzrostów.

 

Bartosz Sawicki
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.