Home Aktualności Rynek walutowy. Chiński smok z zadyszką

Rynek walutowy. Chiński smok z zadyszką

Dzień dopiero się rozpoczął, ale najważniejsze odczyty danych makro są już za nami. W centrum uwagi inwestorów zaczynających dzień na rynkach znajdą się opublikowane w nocy dane z Chin, które rozwiewają nieco obserwowany wczoraj optymizm.

Dane generalnie wypadły bardzo słabo. Spadek eksportu wyrażonego w USD w ujęciu r/r wyniósł 25,4 proc (oczekiwano 14,5 proc.). Jest to najszybsze tempo spadku r/r od maja 2009 roku. Dodatkowo import również spadł mocniej od oczekiwań (-13,8 proc. vs. -12 proc.), co oznacza 16-ty spadek z rzędu. Dane są częściowo zaburzone przez wypadające w lutym obchody Chińskiego Nowego Roku – trwająca tydzień przerwa w pracy zmniejszyła fizycznie ilość wysyłanych produktów. Na pełny obraz sytuacji trzeba więc jeszcze poczekać, najwięcej powiedzą dane za cały pierwszy kwartał 2016 roku.

Niemniej jednak ziarno niepewności zostało zasiane, a słabnący popyt w otoczeniu zewnętrznym dodatkowo wzmacnia presję na pobudzenie popytu wewnętrznego. Co więcej, dane pokazują, że póki co osłabienie się juana względem dolara o blisko 5 proc. (licząc od sierpnia 2015) nie przynosi spodziewanych skutków, w postaci poprawy konkurencyjności eksportu. Słabsze dane utemperują zapewne odczuwany na rynku (zwłaszcza surowcowym) pozytywny odbiór przedstawionego wczoraj zarysu nowego Planu Pięcioletniego. Optymizm ten jest nieco na wyrost – w planie próżno szukać nowych rozwiązań czy zapowiedzi niestandardowych działań. Jest to w zasadzie kopia planu przedstawionego w październiku ubiegłego roku. Potwierdzono w nim cel dla wzrostu gospodarczego na poziomie 6,5 proc – 7 proc. Wydaje się, że rynki najbardziej ucieszyły się z zapowiedzi zwiększenia deficytu budżetowego z 2,3, proc PKB do 3 proc. Ekspansywna polityka fiskalna powinna oddziaływać pozytywnie na krajową gospodarkę.
O poranku poznaliśmy również dane o niemieckim przemyśle, które pozytywnie zaskoczyły. Jednak jeśli chodzi o Strefę Euro, to liczy się tylko czwartkowe posiedzenie EBC i dzisiejsze dane przeszły bez echa. Podobnie powinno stać się z rewizją PKB za IV kwartał, którą poznamy o 11.00.
Po tej godzinie kalendarz pozostanie już praktycznie pusty. Ton notowaniom nadawać powinien zatem sentyment, w postaci stonowanego odwrotu od ryzyka. Indeksy giełdowe słabo sobie radziły już wczoraj i dziś również powinny pozostać pod presją spadkową. To faworyzować będzie waluty defensywne, głównie jena i franka, jako że przed posiedzeniem EBC obroty na parach z euro praktycznie wymarły. Z kolei waluty surowcowe będą podatne na pogłębienie korekty, zwłaszcza że po ostatnim mocno wzrostowym tygodniu jest z czego spadać. Realizacja zysków nie jest wykluczona również na rynku ropy naftowej, która po wczorajszych silnych wzrostach jest na dawno niespotykanych poziomach.

Nie należy spodziewać się bardzo gwałtownych ruchów – dane z Chin chociaż słabe, będą przez część uczestników zrzucane na karb obchodów Nowego Roku. Spora część rynku będzie zostać z boku i czekać na czwartkowe posiedzenie EBC . Dopiero to będzie wydarzenie, które zdolne nadać trwały kierunek rynkom w średnim terminie.

Wzrost napięcia nie sprzyja złotemu – EUR/PLN powraca w okolice 4,34. Kolejne podejście pod 4,35 w oczekiwaniu na posiedzenie EBC jest całkiem prawdopodobne.

Mikołaj Kszczotek, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.