poniedziałek, Grudzień 9, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "zmiany"

zmiany

 Każda z nas pragnie lekkiego odświeżenia swojego wizerunku. Warto patrzeć na to całościowo i przeprowadzić naprawdę rewolucyjne zmiany. Na szczególną uwagę zasługują kobiece buty. Chyba każda kobieta ma ich co najmniej kilka par, ale zwykle wybieramy sprawdzone fasony i nierzucające się w oczy kolory. Pora to zmienić!

Pomoże nam w tym marka Loriblu. Jest to włoska marka cechująca się ponadczasowością i szykiem. Obuwie tworzone jest w krótkich seriach, dlatego każda para jest niemal niepowtarzalna. Z marką współpracują gwiazdy i ważne osobistości. To tylko dowód na to, że buty Loriblu to te, które powinnyśmy mieć w swojej garderobie.

Błysk

Na szczególną uwagę zasługują te modele, które odznaczają się pełnym połyskiem. Mowa tutaj zarówno o sandałach jak i szpilkach – z brokatem lub materiałów połyskujących. Wysoka jakość wykonania obuwia zapewnia wygodę noszenia przez cały dzień. W zależności od naszych upodobań i reszty stylizacji,  możemy wybrać połyskujące buty w jasnych i neutralnych kolorach bądź postawić na intensywny kolorystyczny akcent. Taka odmiana w naszej szafie z butami na pewno jest potrzebna.

W kolorze Ci do twarzy – wyjątkowe buty Loriblu

Absolutnym must have  są także sandały w intensywnych połączeniach kolorystycznych.. Obcas w postaci słupka i mocne zapięcie zapewniają stabilność i wygodę. Bardzo modnym, nowoczesnym trendem jest mocne zaakcentowanie obcasa. Buty Loriblu mają elegancko ozdobione obcasy graficznymi wzorami i kwiatami. W połączeniu z intensywnym granatem i mocną pomarańczą całość prezentuje się naprawdę wyjątkowo.

Klasyka Loriblu wciąż w modzie

Jeśli intensywne kolory i połyskujące materiały nie do końca są w twoim typie, postaw na odświeżenie swojego klasycznego looku. Wybierz skórzane damskie sandały w eleganckim czarnym kolorze. Możemy tutaj eksperymentować z rodzajami zapięcia oraz kombinacją pasków. Możemy wybrać tradycyjny i klasyczny pojedynczy pasek bądź skusić się na złote paseczki ze skóry szczotkowanej. Każdy z tych modeli wyszczuli stopę i nada sylwetce lekkości i kobiecości. Warto zwrócić także uwagę na wykończenie butów Loriblu. Złoty obcas to doskonały akcent dla całej eleganckiej stylizacji. Łącząc takie sandały z małą czarną i klasyczną złotą kopertówką możemy śmiało pokazać się nawet na najbardziej wytwornych przyjęciach. Dzięki średniemu obcasowi oraz wykonaniu z wysokiej jakości skóry cielęcej, stopy nie będą się nadmiernie męczyć, a to przełoży się na komfort całego wieczoru.

 

 

Źródło: fashionbiznes.pl, loriblu.com

Członkowie Rady Dialogu Społecznego:  BCC, Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Związek Rzemiosła Polskiego, Forum Związków Zawodowych  i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych w liście do prezydenta Andrzeja Dudy proszą go o zawetowanie ustawy o Sądzie Najwyższym.

W liście do prezydenta czytamy, że projekt poselski ustawy był procedowany bez jakichkolwiek konsultacji społecznych, co może spowodować złą jakość stanowionego prawa. W identycznym trybie partia rządząca dokonała już zmian w wielu obszarach regulacji zarówno systemowych, jak i gospodarczych. Rezygnacja ze ścieżki rządowej, oczywistej przy generalnych zmianach ustrojowych, pozbawia obywateli, środowiska prawnicze, przedsiębiorców oraz związki zawodowe możliwości konsultacji, a tym samym wpływu na funkcjonowanie, niezbędnego w demokracji, trójpodziału władz.

Sposób dokonywania zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości na pewno nie sprzyja wizerunkowi Polski w oczach przyszłych i już obecnych na naszym rynku inwestorów. Stabilność i przewidywalność systemu prawa są kluczowe dla decyzji inwestycyjnych przedsiębiorców. Dotyczy to zarówno etapu rejestracji firmy, dochodzenia roszczeń jak i ich egzekucji. Jest także warunkiem zaufania obywateli do państwa i prawa w relacjach pracodawca – pracownik, także w kontekście potencjalnych sporów w sprawach pracowniczych. Nie budzi też zaufania możliwy bezpośredni wpływ polityczny na władzę sądowniczą wszystkich szczebli. Lekceważenie dialogu społecznego nie buduje też zaufania i kapitału społecznego, niezbędnego dla rozwoju Polski.

Należy też zauważyć, że zgodnie z art. 90 (obecnie art. 93) poselskiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym istnieje możliwość zwolnienia z mocy prawa wszystkich pracowników tej instytucji. Rządzący po raz kolejny kreują regulacje prawne, które w istotny sposób wpływają na sytuację pracowników wielu instytucji publicznych i to bez konsultacji w Radzie Dialogu Społecznego. Nie do przyjęcia jest wykorzystywanie zmian merytorycznych w tych instytucjach do zwalniania wszystkich pracowników z mocy ustawy. Nie jest to precedens.
Tą zasadą objęto już służbę cywilną oraz instytucje obsługi rolnictwa.

Poprawa funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości jest ważna i konieczna, ale musi odbywać się z poszanowaniem Konstytucji i z zachowaniem standardów stanowienia prawa. Reforma nie może koncentrować się na sprawach personalnych, potrzebne są za to realne zmiany w mechanizmach i narzędziach funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.

Jako członkowie Rady Dialogu Społecznego, reprezentatywne organizacje pracodawców i związków zawodowych, powinniśmy mieć zagwarantowaną możliwość wyrażenia poglądów w tak ważnych sprawach systemowych. W związku z tym czujemy się w obowiązku, by interweniować w sprawie poszanowania prawa do prowadzenia dialogu społecznego w ważnych sprawach systemowych, które daje Radzie Dialogu Społecznego ustawa – napisali związkowcy i pracodawcy w liście  do prezydenta.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Samo przetrwanie zmiany to za mało, by uznać, że menedżer dobrze sprawdził się w swojej roli. Oprócz strategii dotyczącej tego, jak dokonać zmiany, potrzebne są cechy przywódcze, otwarty umysł i śmiałość działania. Doświadczenie pokazuje, że tej ostatniej często brakuje. Wysokie stanowisko menedżerskie nie gwarantuje bowiem odwagi podejmowania trudnych decyzji, zwłaszcza w sytuacjach ekstremalnych. A zmiana do nich należy.

Czego się boją menedżerowie w sytuacji zmiany i czy można ten strach pokonać?

Zmiana niemal zawsze jest postrzegana jako zagrożenie. System przyzwyczaja nas do pewnego schematu funkcjonowania i do czerpania z tego pewnych przewidywalnych korzyści. Zmiana w brutalny sposób wybija nas z rytmu i rutyny, do której przywykliśmy. Mimo że w teorii wszyscy menedżerowie wiedzą, że zmiana to szansa, to w praktyce liczba zarządzających, którzy postrzegają zmianę w ten sposób, jest stosunkowo niewielka.

Typy reakcji na zmianę

Każdy na zmianę reaguje inaczej, ale można wyszczególnić trzy podstawowe typy.

Menedżerowie przezroczyści

Grupa najliczniejsza. We współczesnych dynamicznych i niestałych warunkach rynkowych menedżerowie, jako grupa szczególnie silnie eksponowana na zmiany, zachowują się wobec nich w różnoraki sposób. Często starają się być „przezroczyści” i jest to postawa dominująca. Cóż to oznacza? Otóż owa przezroczystość jest próbą niezwracania na siebie uwagi, niekiedy wręcz desperacką. Menedżer przezroczysty usilnie pragnie towarzyszyć zmianie jako ktoś, kto jest integralną częścią zmieniającej się rzeczywistości – niezauważalną, taką, która przemyka bokiem i nie stwarza okazji ani do specjalnego chwalenia, ani do skupiania się na niej jako obiekcie do usunięcia. Menedżer przezroczysty nie przewodzi zmianie, wtapia się w rzeczywistość, płynie z prądem. Taka postawa prawie zawsze kończy się źle.

To właśnie w zmianie wszelkie niedostatki, które w zwykłym trybie pracy daje się ukryć albo skompensować innymi walorami, stają się bardzo wyraźnie widoczne. Mówimy tutaj o kompetencjach menedżerskich, szczególnie tych związanych z zarządzaniem ludźmi, nadawaniem im nowych celów, motywowaniem, ukazywaniem perspektywy tego, co będzie potem. Co się dzieje, gdy lęk przed zmianą i odpowiedzialnością przeprowadzenia przez nią przedsiębiorstwa paraliżuje menedżera i skłania go do postawy bycia przezroczystym i pasywnym? Wówczas najpewniej zmiana będzie źle zarządzona, a to z kolei może skutkować poważnymi szkodami w psychice personelu, np. depresją, obniżeniem poczucia własnej wartości, a w skrajnych przypadkach aktami autoagresji. Jest wiele przykładów źle przeprowadzonych zmian, m.in. restrukturyzacja Stoczni Gdańskiej czy przypadek słynnych kabli z Ożarowa, gdzie złożono strajkującym pracownikom obietnice kontynuacji zatrudnienia pod warunkiem, że zrezygnują z protestu. Błąd polegał tu na tym, że menedżerowie zupełnie nie wzięli odpowiedzialności za zespół.

To są również przykłady naszych własnych doświadczeń, kiedy w jednej z instytucji finansowych musieliśmy bardzo dużo energii włożyć w tłumaczenie i oswajanie pracowników ze zmianą, bo ich własnych menedżerów nie było na to stać albo zabrakło im właściwych kompetencji. Wymienianie nazw firm w tym kontekście jest oczywiście niemożliwe. Dość powiedzieć, że często dotyczy to sytuacji, gdy firma, np. branży spożywczej, ręczną pracę ludzi zastępuje linią technologiczną i nieuniknione są zwolnienia. Jeżeli dzieje się to w małej miejscowości, to nietrudno wyobrazić sobie sytuacji, gdy menedżer będzie zmuszony zwolnić swojego sąsiada czy znajomego ze szkoły podstawowej. W związku z tym bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego i nastawienia, zmiana restrukturyzacyjna staje się koszmarem. Dla takiego przezroczystego menedżera, który nie potrafi zmianą zarządzać albo obawia się jej skutków, jest to bardzo ciężka próba.

Menedżerowie konstruktorzy

Drugą grupą są menedżerowie, którzy w zmianie widzą szansę. Bo o ile w codziennym trybie pracy mogą zaprezentować swoje najlepsze cechy, o tyle w czasie zmiany jest to paradoksalnie łatwe. Takie ekstremalne sytuacje zmuszają bowiem do tego, by dać z siebie to, co najlepsze w kategoriach zarządzania i spowodować, by ludzie, którymi zarządzamy, czuli się bezpiecznie, twórczo i pomagali swoim pracownikom przez tę zmianę przejść. Tacy menedżerowie są przez nas nazywani kreatorami zmiany i są dla organizacji wartością nie do przecenienia. Wymyślają sposoby przeprowadzenia ludzi przez zmianę, tworzą spójne strategie, bo wiedzą, że zmiana przeprowadzana bez niej nigdy nie będzie zmianą dobrą, a jedynie działaniem objawowym, walką o życie. A w organizacji biznesowej nie powinno to mieć miejsca. Kreatorzy zmiany potrafią sami zaplanować jej elementy, zobaczyć mikrocele i rozwinąć je. Potrafią kaskadować cele strategiczne na swoich ludzi i w końcu zmotywować ich. Rupert Eales-White, ekspert w zakresie przywództwa i zarządzania zmianą, mówi, że pokazują im świetliste wzgórza – miejsce, do którego trzeba dojść i w którym wszystkim będzie lepiej.

Menedżerowie kontestatorzy

Trzecią grupą menedżerów, którzy w czasie zmiany dają się bardzo boleśnie zaobserwować, są destruktorzy, czyli ludzie, którzy otwarcie występują przeciwko zmianie i wręcz ją sabotują, uważając, że ich opinia jest najważniejsza. Co można zrobić w takim wypadku? Można ich namawiać, żeby używali argumentów. I trzeba ich namawiać tak długo, jak to tylko możliwe. Jeżeli to nie przynosi skutków, a zmiana nadal jest sabotowana, nie pozostaje nic innego, jak usunąć ich z organizacji.

Proces zmiany, już w założeniu trudny, nie dopuszcza myślenia destrukcyjnego ponad pewne minimum. Zmiana przeprowadzona w atmosferze niewiary, demotywacji, destrukcji i stawiania oporu, zawsze kończy się źle. A destruktorzy są w każdej organizacji, ale nie zawsze ujawniają się w otwartym działaniu. Czasami możemy mówić o menedżerach, którzy w czasie zmiany zmieniają się w liderów nieformalnych i przechodzą ze swoim destrukcyjnym działaniem do podziemia. Z zewnątrz wszystko wydaje się w porządku, natomiast ich nieformalna komunikacja z personelem czy innymi działami firmy jest nakierowana przeciwko zmianie. Może to doprowadzić do tego, że różne grupy ludzi, które w czasie zmiany zachowywały się w miarę stabilnie i miały ochotę w niej uczestniczyć, stają się jej wrogami. Mówimy tutaj o związkach zawodowych, kołach pracowniczych, seniorach i wszystkich tych ludziach, którzy potrzebują kogoś, kto wskaże im, że zmiana jest czymś złym. W jednej z organizacji menedżer w sposób nieformalny wspierał opozycyjne wobec zmiany związki zawodowe, przekazując im nieoficjalnie strategię zmiany i wzmacniając w ten sposób ich negocjacyjną pozycję. W efekcie doprowadziło to do mniej korzystnego dla organizacji porozumienia.

Źródła takich postaw są różne. Czasami jest to brak kompetencji i nieumiejętność przewidzenia skutków zmiany. Może to być również nieumiejętność przejęcia odpowiedzialności przeprowadzenia ludzi przez zmianę, na przykład, gdy wiąże się ona ze zwolnieniami grupowymi albo ze wskazaniem ludzi, których trzeba zwolnić. Menedżer pojmuje wtedy swój udział jako funkcję ochronną dla pracowników, zapominając przy tym, że jest przedstawicielem przedsiębiorstwa. Jeżeli nie potrafi sobie poradzić z zadaniem, które ono mu wyznaczyło, powinien przemyśleć swoje predyspozycje do roli menedżera. Brzmi to okrutnie, ale trudno oczekiwać, by organizacja biznesowa rządziła się kryteriami wyłącznie humanitarnymi.

Powinnością menedżera jest pokazywanie swoim ludziom takiego świata, jakim jest, a nie takiego, jakim by go chciał widzieć. Powinien uświadamiać im, w jakiej sytuacji w zmianie się znaleźli i do czego ta cała sytuacja prowadzi. Powinien pokazywać dobre strony zmiany i uświadamiać im, w jaki sposób obronić się przed złymi. Czasami lepiej zacząć szukać nowej pracy, kiedy rynek jest jeszcze nienasycony, niż czekać do ostatniej chwili, kiedy na rynku pracy znajdzie się kilkadziesiąt lub kilkaset osób w podobnej sytuacji. Rolą menedżera jest również przemyślenie, czy rzeczywiście ma predyspozycje do tej roli tutaj i w tym momencie, i czy podejmowane działania nie są nakierowane głównie na relacje międzyludzkie, a zatracają swój charakter biznesowy.

Zarządzanie przez cele

Jak zarządzić grupą menedżerów, którzy do zmiany podchodzą z lękiem? Jak spowodować, by ich udział w zmianie był aktywny? Zabrzmi to banalnie, ale kluczem do sukcesu w tym trudnym zadaniu jest rozmowa i klarowne prezentowanie celów.

Zarządzanie przez cele w momencie zmiany powinno być szczególnie precyzyjne i dojrzałe. Dotyczy to zarówno zarządzania menedżerami w zmianie, jak i nakłaniania menedżerów, żeby tak właśnie zarządzali pracownikami. Ludzie bezwzględnie muszą rozumieć, co mają do zrobienia, ile mają na to czasu i jak się mierzy jakość wykonywanej przez nich pracy. Przytaczając te kolokwializmy, bardzo proszę wyobrazić sobie znanych menedżerów, uczestniczących w dużej zmianie i zastanowić się, ilu z nich właśnie w takich momentach nasila precyzje wyznaczanych celów. Z moich doświadczeń wynika, występowanie takich postaw jest stosunkowo niewielkie. A przecież zmiana jest czymś, co jest nieuchronne w życiu każdego menedżera. Im szybciej opanuje emocje, im szybciej skupi się na celach i procesach – tym bardziej będzie skuteczny.

image001Waldemar Dziwniel
Niezależny trener, konsultant, executive coach. Założyciel Fabryki Motywacji. Wykładowca na Politechnice Łódzkiej

W tym tygodniu na uwagę zasługuje publikacja tzw. planu Morawieckiego. Tytułowy twórca w nowej uchwale zaprezentował cele i wyzwania, jakie powinny zostać zrealizowane w ciągu 25 lat. Eksperci podkreślają, że plan ten jest najbardziej ambitnym projektem gospodarczym od czasów Balcerowicza. Niemniej jednak, może okazać on się tylko i wyłącznie listą życzeń obecnego rządu.

Nowy koncept gospodarczy opiera się na pięciu głównych filarach: reindustrializacja, rozwój innowacyjności firm, kapitał dla rozwoju, ekspansja zagraniczna oraz rozwój społeczny i regionalny. W każdym z tych filarów zostały określone konkretne cele. Projekt zawiera również pakiet rozwiązań, które zapewnią realizację wszystkich wymienionych zamysłów np. utworzenie Polskiego Funduszu Rozwoju. W uchwale można znaleźć również źródła finansowania. Według szacunków projekt będzie kosztować około biliona złotych, z czego połowa zostanie sfinansowana ze środków unijnych. Pozostała część kosztów zostanie pokryta przez spółki Skarbu Państwa (75 – 150 mld zł), Polski Fundusz Rozwoju (75 – 120 mld zł), programy rozwojowe (65 – 100 mld zł) instytucje międzynarodowe (50 – 80 mld zł) oraz nadpłynne banki (90 mld zł). Ponadto, projekt zakłada bezpośredni udział polskich przedsiębiorstw, które powinny przekazać na inwestycje około 230 mld zł.

Plan Morawieckiego wydaje się być przedsięwzięciem, którego efektem końcowym będzie zniwelowanie do minimum dystansu, jaki dzieli Polskę i Zachód. Proponowane cele dotyczą tych sfer gospodarki, które od początku wolnej Polski wymagają pilnych zmian oraz wielu nakładów inwestycyjnych. Tym bardziej, że dla naszego kraju obecna perspektywa finansowa UE jest prawdopodobnie ostatnim tak hojnym unijnym zastrzykiem pieniędzy. Po jej zakończeniu oczekuje się, że polska gospodarka będzie miała solidne fundamenty, dzięki którym stanie się silną i znacząca na arenie międzynarodowej konkurencją. W związku z tym, wyznaczone cele są jak najbardziej słuszne. Niemniej jednak, istnieje wiele wątpliwości oraz niespójności związanych z przejściem od słów do czynów. Co więcej, można przedstawić kilka obiekcji o charakterze merytorycznym oraz ekonomicznym.

Po pierwsze, plan wydaje się obecnie utopijną rzeczywistością. Jest pewnego rodzaju ogólnikiem, niezawierającym konkretnych postanowień, których skutkiem będą namacalne efekty. Niewiadomą jest również, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za jego realizację. Może okazać się, że jest to tylko i wyłącznie wizja obecnego rządu, który najprawdopodobniej nie będzie rządził krajem przez kolejne 25 lat. Tutaj zatem pojawia się pytanie, czy jeżeli obecna partia rządząca podejmie konkretne działania (o ile podejmie), to czy ich następcy będą kontynuować rozpoczęty projekt. Historia uczy jednak, że każda frakcja ma inną wizję i rzadko popiera oraz kontynuuje poczynania swoich poprzedników (zazwyczaj oponentów). Co więcej, warto zwrócić uwagę na perspektywę czasową – 25 lat jest bardzo długim okresem, w którym wiele może się wydarzyć i zmienić. Fakt ten potwierdza, że plan Morawieckiego jest tylko wizją, czy też swego rodzaju listą życzeń.

Nowy projekt rozwoju gospodarczego warto przeanalizować również pod względem ekonomicznym. Nie ma wątpliwości, że koncept wicepremiera opiera się na doktrynie wzmożonego interwencjonizmu państwowego. W kwestii tej każdy może mieć swoją opinię, co potwierdzają także trwające od wielu lat spory między przedstawicielami nurtu ekonomii klasycznej i neoklasycznej, a zwolennikami ekonomii keynesowskiej. Prawdą jest, że jedni i drudzy przedstawiają sporo słusznych argumentów, na podstawie których warto znaleźć przysłowiowy złoty środek. Niemniej jednak, nadmierna ingerencja państwa w gospodarkę najczęściej jest nieefektywnym zabiegiem i negatywnie wpływa na rozwój gospodarczy. Można odnieść wrażenie, że po transformacji ustrojowej, która przyniosła społeczną gospodarkę rynkową, rząd próbuje dokonać kilku kroków w tył. Oczywiście, przeciwnicy tej teorii posłużą się przykładem Chin. Należy jednak podkreślić, że gospodarka Państwa Środka, od wielu lat centralnie kierowana, obecnie zmienia swoją strukturę i kierunek. Staje się ona coraz bardziej wolnorynkowa, gdyż w perspektywie długoterminowej, to właśnie ona zapewnia stabilny rozwój, którego katalizatorem jest  przede wszystkim społeczeństwo.

Interesującym aspektem nowego projektu gospodarczego jest jego kosztorys. Szacunki mówią o kwocie biliona złotych, która faktycznie może robić wrażenie. Warto również zwrócić uwagę na źródła finansowania. Niemal połowę z nich stanowią fundusze unijne, wywalczone na unijnej arenie przez poprzedni rząd. W związku z tym, bez względu na nowy plan, te zostałyby wydane. Znaczną cześć pozostałej kwoty stanowią pożyczki i kredyty. Z drugiej strony rząd deklaruje działania, które mają na celu spadek stanu długu publicznego. Są to dwa wykluczające się cele. Ponadto, niespełna 25% kosztów zostanie sfinansowanych poprzez kapitał prywatny. Aby ten jednak napłynął, potrzebna jest stabilna sytuacja polityczna i gospodarcza w kraju oraz na świecie. O ile w pierwszej kwestii polski rząd może dużo zmienić, o tyle w drugiej jest bezsilny.

Podsumowując, plan Morawieckiego, który zakłada ambitne i słuszne cele, wydaje się tylko pewną wizją. Projekt jest niekompletny i nie zawiera konkretnych działań, a co więcej, opiera się na nadmiernej ingerencji państwa w gospodarkę. Wątpliwości wzbudzają również źródła jego finansowania. Projekt zakłada rozwiązanie problemów gospodarczych, które od dłuższego już czasu wskazywane są przez wielu ekspertów. Na pewno jednak warto by było, aby program ten nie pozostał jedynie propagandowym narzędziem, ale faktycznie, fragmentarycznie i już bez medialnej otoczki, był realizowany tak, aby zmniejszyć ryzyko wpadnięcia polskiej gospodarki w pułapkę średniego rozwoju.

 

Lukasz Rozbicki_1Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

Co czeka e-mail marketerów w nadchodzącym roku? 

1. Hiperpersonalizacja w czasie rzeczywistym

W 2016 roku, odpowiednie treści będą generowane automatycznie. Standardem są już automatyczne kampanie powitalne i rekomendacje ofert w mailingach typu cross-selling. W 2016 roku, nacisk zostanie położony na dynamiczne budowanie profili klientów.  To właśnie informacje o klientach, zbierane w czasie rzeczywistym, są podstawą do prowadzenia automatycznej, hiperspersonalizowanej komunikacji z odbiorcą. Nowy system rekomendacji pozwoli na indywidualne dobieranie ofert, tematu wiadomości oraz czasu wysyłki. Dzięki bazowaniu na takich danych, jak: lokalizacja, czas, urządzenie końcowe, na którym subskrybent odbiera wiadomość czy pogoda, odbiorca otrzyma w czasie rzeczywistym tylko te informacje, które naprawdę go interesują.

2. Wszystko staje się jednym

Kanały online i offline są komplementarne. Dzięki optymalizacji doświadczenia i procesu zakupowego konsumentów, oba te światy są ze sobą połączone. Z marketingowego punktu widzenia, potencjał wielokanałowego komunikowania się z klientem jest ogromny. Dzięki marketingowi w chmurze czy rozbudowanym platformom omnichannelowym, zintegrowanie kampanii staje się zdecydowanie łatwiejsze i może przybierać różne formy. W ten sposób można na przykład skontaktować się z osobami nieaktywnymi w kampaniach e-mail marketingowych za pomocą druku, budować bazę subskrybentów z wykorzystaniem Facebook’a czy też kontaktować się z obecnymi klientami za pomocą Push Messages czy WhatsApp.

3. Mobile wciąż rośnie w siłę

Marketerzy, którzy nie optymalizują komunikacji z klientami pod kontem urządzeń mobilnych, tracą uwagę i zaangażowanie odbiorców. Wartość newsletterów otwieranych mobilnie osiąga już prawie  50%  – już z samego tego powodu marketerzy powinni zadbać o to, aby ich wiadomości były
w pełni responsywne.

4. Predictive marketing staje się rzeczywistością

Wykorzystanie sztucznej inteligencji w e-mail marketingu staje się coraz bardziej realne. Informacje o klientach, pochodzące z różnych źródeł, będą w przyszłości przetwarzane za pomocą algorytmów, które będą następnie dopasowywać wysyłane klientom informacje i oferty na podstawie obliczeń prawdopodobieństwa. Algorytm ten „uczy się”, które z działań są najbardziej optymalne, jeśli chodzi o reakcję odbiorców. Indywidualne oferty będą generowane na podstawie danych w profilu klienta, historii kontaktu oraz odpowiednich informacji kontekstowych. Dla prowadzenia skutecznego predictive marketingu, zostanie obliczony najlepszy dzień tygodnia oraz pora dnia, w którym powinniśmy się skontaktować z klientem.

5. Urządzenia mobilne podbijają rynek

Nowe technologie, takie jak wszelkiego rodzaju urządzenia mobilne, są coraz częściej używane przez odbiorców do odbierania różnego rodzaju treści. Niektóre z tych procesów mogą być złożone i irytujące – dlatego też ważne jest efektywne nimi zarządzanie. Pierwsze kroki w tym kierunku zostały już poczynione, co widzimy na przykładzie Apple Siri i Google Now. Kierunek ten będzie widoczny również w e-mail marketingu. Już teraz, poza wysyłaniem typowych, tekstowych i graficznych wiadomości, możliwe jest prawidłowe ich wyświetlanie na smartwatch’ach. Możliwe jest również zakodowanie fragmentu newslettera bez jego automatycznego wyświetlania się – dany paragraf może być osadzony w kodzie i odczytywany wtedy, kiedy zajdzie taka potrzeba.

6. Owned media zyskują na znaczeniu

Podobnie jak blog firmowy, strona www czy kanały w serwisach społecznościowych, e-mail marketing zdecydowanie należy do owned media. W przyszłym roku marketerzy skupią się jeszcze bardziej na tego rodzaju aktywność w Internecie – jest ona bowiem niezbędna do budowania długoterminowych relacji z obecnymi i potencjalnymi klientami. Skuteczność działań marketingowych wymaga strategicznego i zrównoważonego podejścia. Tylko w ten sposób cele biznesowe zostaną zrealizowane, a wizerunek firmy będzie konsekwentnie i efektywnie rozwijany. Poza faktem, że w owned media marka ma całkowitą kontrolę nad swoją aktywnością w Internecie, na plus działa również fakt, że w przeciwieństwie do paid media – np. artykułów sponsorowanych, banerów, sponsoringu – nie wymaga dużego nakładu finansowego. Earned media – czyli treści generowane przez klientów – są natomiast efektem działań prowadzonych poprzez owned i paid media, są jednak w jakiś sposób uzależnione od zasad i reguł, ustanawianych przez takich graczy internetowych, jak Facebook czy Google.

7. Większa sprawność

Marketing staje się coraz bardziej zwinny i sprawny. Powodem tego jest dynamiczny rozwój rynku, który – z uwagi na bardzo konkurencyjne środowisko – wymaga od marketerów szybkiego, wielokanałowego działania. Standardowy plan marketingowy zakłada zazwyczaj ogólny kierunek rozwoju. Nierzadko jednak plany te nie są na bieżąco weryfikowane i aktualizowane, co jest oczywistym błędem. Ważne jest również, aby firmy podążały w kierunku rozwoju technologicznego. Dotyczy to szczególnie tych firm, których działania i procesy wychodzą poza standardowe wymagania. Marketerzy stoją więc w obliczu coraz większych wyzwań – nie będzie miejsca na prostą wymianę i przetwarzanie informacji o klientach. Jeśli firma chce prowadzić nowoczesne działania marketingowe, marketerzy muszą nabrać sprawności w posługiwaniu się coraz bardziej zaawansowanymi narzędziami, oferowanymi przez firmy zewnętrzne, których koszt zwróci się niewątpliwie w dłuższej perspektywie czasu.

Podsumowując, e-mail marketing pozbędzie się w końcu ostatnich barier – w kolejnym roku stanie się integralną częścią innych działań i obszarów marketingowych. Nabierze również jeszcze większego znaczenia jako istotny, inteligentny i sprawny sposób komunikowania się z odbiorcami.

O najważniejszych trendach i zmianach, na które powinni zwrócić uwagę marketerzy w 2016 roku opowiedział René Kulka, Email Marketing Evangelist optivo

Mamy już nowy rząd, kierowany przez Beatę Szydło, w którym niektóre nazwiska ministrów budzą kontrowersje, ale akurat one nie są związane z gospodarką. Jest to też pierwszy w III RP rząd tworzony przez jedną partię i to tę samą, z której wywodzi się urzędujący prezydent. Daje to spore możliwości przeprowadzenia zmian, ale patrząc z perspektywy rynku finansowego, póki co więcej jest obaw niż nadziei.

Widać to po bardzo słabym wyniku indeksu WIG20, który znajduje się pod presją spadków niemal od momentu wygrania przez Andrzeja Dudę wyborów prezydenckich. Obietnice socjalne PiS mogłyby zrujnować budżet, bo realizacja wszystkich postulatów pojawiających się w kampanii wyborczej mogłaby kosztować nawet kilkaset mld złotych! Patrząc na obsady niektórych ministerstw objętych przez polityków a nie ekspertów, można się obawiać takiego rozdawnictwa. Jednak istotne dla gospodarki resorty będą skupione wokół Ministra Rozwoju  w randze wicepremiera, którym wybrany został dotychczasowy prezes banku BZ WBK, Mateusz Morawiecki. Ministrem Finansów został Paweł Szałamacha, całkiem nieźle odbierany przez rynek polityk, który jednak najprawdopodobniej nie będzie miał kluczowej roli w realizacji programu gospodarczego PiS.

Część z socjalnych postulatów rządzącej partii będzie zapewne realizowana i to jak najszybciej, aby zaspokoić najbardziej roszczeniowych wyborców. Podatek bankowy i podatek od sklepów wielkopowierzchniowych, a także potencjalnie wyższe dywidendy ze spółek SP będą finansować program 500 zł na dziecko. Czy uda się uszczelnić system podatkowy i zwiększać z tego tytułu wpłaty do budżetu państwa? Można temu pomysłowi kibicować, ale ciężko poczynić jakieś szacunki dodatkowych wpływów, bowiem z tym problemem zmaga się każdy rząd i jeszcze żadnemu nie udało się doprowadzić tego do porządku. Program pro-rodzinny będzie pewnie socjalnym priorytetem     PiS-u, natomiast w kwestii uregulowania sprawy kredytów frankowych spodziewałbym się dłuższej przeprawy i wyboru opcji mniej uderzającej w sektor bankowy, który do realizacji poglądów ministra Morawieckiego musi być silnym kapitałowym zapleczem.

Gospodarcze ramię nowego rządu jest miłym zaskoczeniem i daje sporą nadzieję na to, że realizowany będzie balans między socjalnym i liberalnym podejściem do gospodarki. Jednocześnie pozytywne jest to, że minister Morawiecki kładzie duży nacisk na konieczność zwiększenia innowacyjności polskiej gospodarki, na większy udział inwestycji w PKB oraz na większe uniezależnienie się od unijnych transferów. W perspektywie kilku lat wielkie dopłaty do programów infrastrukturalnych skończą się i warto by było zarówno dobrze je wykorzystać, jak i zbudować silne gałęzie polskiego przemysłu. Ocenę realizacji poglądów można jednak odłożyć nawet nie na 100 dni, ale na 2-3 lata urzędowania rządu, o ile taką perspektywę ma przed sobą minister Morawiecki. Zwiększanie nakładów na badania i rozwój oraz sprzyjanie przedsiębiorcom oznacza jednak jednocześnie mniejsze socjalne możliwości państwa, przynajmniej w krótkim terminie.

Dla giełdy w długim terminie ważne będzie nastawienie do OFE. Paweł Szałamacha jest za pozostawieniem ich w obecnym kształcie, tj. z filarem kapitałowym. Jeśli faktycznie nie będzie potencjalnego nawisu podażowego akcji z OFE to tylko najbliższe miesiące mogą być trudne dla warszawskiej giełdy. Ważyć będą się bowiem losy tego, w jakiej formie banki oraz sklepy wielkopowierzchniowe zostaną obciążone dodatkowymi podatkami, a także jaki jest pomysł PiS-u na ratowanie górnictwa. Po oczyszczeniu z tych czynników, przy racjonalnym założeniu niepogrążania sektora bankowego, odpowiedzialna realizacja polityki gospodarczej przez ministra Morawieckiego będzie szansą na odbudowanie zaufania inwestorów, w tym zagranicznych, do polskich akcji.

 

Lukasz Rozbicki_1autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI S.A.

 

 

 

Przed rządem Beaty Szydło – Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło dzisiaj nazwiska kandydatów na nowych ministrów – stoją wielkie wyzwania. Aby im sprostać będzie musiał stać się prawdziwym zespołem, jedną drużyną grającą do tej samej bramki. Mamy nadzieję, że nowy rząd nie będzie realizował postulatów przedstawionych w trakcie kampanii wyborczej, które uderzają w gospodarkę, a tym samym ograniczą tworzenie miejsc pracy i zmniejszą możliwości inwestycyjne przedsiębiorców – podkreśla Konfederacja Lewiatan.

Utworzenie super resortu gospodarczego odpowiedzialnego za całość prowadzonej polityki gospodarczej jednoznacznie wskazuje, że nowy rząd nie chce, aby jego polityka była wypadkową przypadkowych działań poszczególnych resortów, co było słabością wielu poprzednich ekip. Ale zmniejszenie roli ministra finansów, jako strażnika finansów  państwa,  może być  groźne dla gospodarki, gdyby się okazało, że nowy rząd realizując obietnice wyborcze, chce zwiększyć deficyt finansów publicznych. Naraziłoby to Polskę na konflikt z Unią Europejską i ponowne nałożenie na nasz kraj procedury nadmiernego deficytu.

W sprzeczności z ideą skupiania pełni decyzji gospodarczych w jednym miejscu stoi jednak wydzielenie nowego ministerstwa energetyki, typowo branżowego resortu. Jesteśmy sceptycznie nastawieni do tego pomysłu, chyba że nowe ministerstwo zajmie się rzeczywiście strategicznymi kwestiami i skupi się na tym, co zrobić, żeby nie zabrakło energii dla gospodarki.

Przedsiębiorcy potrzebują pewności co do kierunków polityki gospodarczej i stabilności w decyzjach strategicznych, oczekują, że nowy rząd wskaże nowe impulsy rozwojowe, które skutecznie zwiększą dobrobyt Polaków, dadzą szanse na kolejny skok rozwojowy i zneutralizują problemy, przed którymi stajemy, w tym demograficzne.

Rząd Beaty Szydło powinien skupić się na 3-4 priorytetach. Plan działań rządu powinien być częścią długofalowej strategii rozwojowej, jasno zakomunikowanej społeczeństwu. Przedsiębiorcy oczekują od nowego rządu,  aby w jego zapowiedziach  pojawiało się więcej konkretów i perspektyw na przyszłość, aby przedstawił wizję Polski na całe pokolenia, a nie tylko do końca kadencji parlamentu.

Pomimo dobrej sytuacji gospodarczej, przed Polską są wielkie wyzwania – sformułowanie wieloletniej strategii polityki przemysłowej, stworzenie lepszych niż do tej pory warunków prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej i innowacyjnej, zachęcanie kapitału zagranicznego do dalszych inwestycji, podniesienie produktywności zapewnienie równowagi finansów publicznych, modernizacja sektora energetycznego i rozwiązanie problemów górnictwa węgla kamiennego, zabieganie o zmianę systemu handlu emisjami, w końcu reforma służby zdrowia, uproszczenie systemu podatkowego. Nie mówiąc o tych „mniejszych” wyzwaniach, jak chociażby dostosowywanie na czas prawa polskiego do unijnych dyrektyw.

Potrzebujemy sprawnego państwa, zdolnego do współpracy ze swoimi obywatelami, chcącego czerpać z doświadczeń i wiedzy przedsiębiorców. Potrzebujemy strategicznego myślenia o wyzwaniach demograficznych i społecznych, a przede wszystkim – wykorzystania społecznej i instytucjonalnej energii na kolejny skok cywilizacyjny, zamiast na konflikty i bezpardonową walkę o władzę.

Konfederacja Lewiatan będzie zabiegać w dalszym ciągu o lepsze warunki dla działalności firm w Polsce. W ogłoszonym „Manifeście Polska 2025” wskazaliśmy ambitne cele, które nie pozwolą zmarnować dorobku minionych lat. Naszą ambicją powinno być, aby w ciągu 10 lat  PKB wzrósł o 50 proc., skala ubóstwa zmniejszyła się o połowę, a Polska znalazła się w strefie euro.

Liczymy na to, że powołana przez prezydenta Rada Dialogu Społecznego, stanie się miejscem, w którym rząd będzie przedstawiał i uzgadniał z partnerami społecznymi propozycje i postulaty.

 

źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Od 1 lipca zmienią się zasady wydawania indywidualnych interpretacji podatkowych. Minister Finansów podpisał rozporządzenie, które wprowadza specjalizację poszczególnych izb skarbowych mających prawo interpretować przepisy podatkowe.

W najbliższych latach resort finansów zamierza zreformować system wydawania interpretacji podatkowych. Zapowiedzi tych zmian są m.in. w przyjętej przez rząd ostatnio nowelizacji Ordynacji podatkowej, która wprowadza m.in. możliwość odpowiadania na wniosek o interpretację indywidualną przy pomocy potwierdzenia, że w danym przypadku ma zastosowanie wykładnia ogólna. Ale MF chce także ujednolicić same interpretacje, co ma nastąpić dzięki specjalizacji.

Pierwszy krok od 1 lipca

Pierwszy etap zmian resort finansów wprowadza już od 1 lipca. Minister Mateusz Szczurek podpisał rozporządzenie, które zmienia właściwości miejscowe i przedmiotowe izb skarbowych, które wydają interpretacje podatkowe.

Obecnie prawo do wydawania wykładni ma pięć izb skarbowych – Łódź, Poznań, Katowice, Bydgoszcz i Warszawa. I każda z nich może interpretować przepisy w zakresie wszystkich podatków, które są w gestii organów skarbowych  – czyli podatków dochodowych od osób fizycznych i prawnych, VAT, akcyzy, podatku od spadku i darowizn czy od czynności prawnych.

Od 1 lipca liczba ośrodków, które będą mogły wydawać interpretację, się nie zmieni, ale już nie każda będzie mogła wypowiadać się na temat wszystkich podatków. Prawo do wykładni dotyczących podatku od osób prawnych straci Izba Skarbowa w Łodzi.

Jednocześnie katowicka izba skarbowa uzyskała wyłączne prawo do wydawania interpretacji dotyczących innych podatków niż PIT, CIT, VAT i akcyza, o ile wnioski będą pochodzić od podatników zamieszkałych lub zarejestrowanych poza Polską albo mających siedzibę w województwie stołecznym. W tych wypadkach bowiem odpowiedzi będzie udzielać Warszawa.

Zmieniają się właściwości miejscowe

Zmiany dotyczące specjalizacji pociągnęły ze sobą przesunięcia we właściwościach miejscowych poszczególnych izb. Po tym, jak Łódź straciła prawo do interpretowania CIT, jej kompetencje w zakresie tego podatku w całości zostały przejęte prze Katowice. To oznacza, że do tamtejszej izby będą słać pytania podatnicy z województw lubelskiego, łódzkiego, opolskiego i świętokrzyskiego. Katowice. Poza tym ta izba przejmie także obsługę zapytań z województwa dolnośląskiego, które wcześniej podlegało pod Poznań.

Ale Katowice zachowają prawo do udzielania wykładni stosowania przepisów podatku dochodowego od osób fizycznych wyłącznie w przypadku podmiotów z woj. małopolskiego. Województwo podkarpackie, które do tej pory podlegało w tym zakresie Katowicom, przechodzi pod opiekę izby w Bydgoszczy, zaś opolskie dostała Izba Skarbowa w Łodzi.

Kolejne zmiany w planach

Resort finansów zmienił także wzór wniosku o wydanie interpretacji podatkowej. Poza tym nowe przepisy mówią, że opłata za wydanie interpretacji może być wnoszona wyłącznie bezgotówkowo. Wcześniej można było dokonać opłaty w kasie urzędu, jednakże – jak twierdzą przedstawiciele MF – ten sposób płacenia nie cieszył się popularnością.

Z zapowiedzi przedstawicieli MF wynika, że to dopiero początek zmian. W ich konsekwencji bowiem resort zamierza stworzyć wyspecjalizowane ośrodki, z których każdy będzie zajmował się konkretnym podatkiem.

autor: Marek Siudaj, Tax Care

Kwiecień to miesiąc, w którym instytucja egzekwująca prawo antymonopolowe w Polsce świętuje 25-lecie istnienia. Tym samym Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jako instytucja dobrze postrzegana przez społeczeństwo, doczekał się zwiększenia budżetu i liczby uprawnień w zakresie ochrony konsumentów.

Lista nowych propozycji rozwiązań prawnych jest imponująca. Jej głównym celem ma być szybsza reakcja na problemy na rynku finansowym, takie jak chociażby oferowanie klientom usług nieadekwatnych do ich potrzeb. W celu pozyskania dowodów potwierdzających wykryte nieprawidłowości możliwe będzie użycie techniki „mystery client”. Urzędnik wcieliłby się w rolę niezdecydowanego klienta, chcącego zawrzeć umowę np. w firmie pożyczkowej. Ewentualne wprowadzanie w błąd byłoby bardzo szybko wykrywalne. Kolejnym planowanym krokiem jest poszerzenie uprawnień prezesa UOKiK. Mógłby on wydawać decyzje tymczasowe zobowiązujące do zaniechania konkretnych działań oraz wyrażać swój istotny pogląd przed sądem powszechnym. Tym samym czas oczekiwania na rozstrzygnięcie sporów byłby znacznie korzystniejszy dla konsumentów, a sprzedaż ryzykownego produktu mogłaby zostać wstrzymana np. na rok. Wprowadzona miałaby zostać także możliwość wydawania decyzji administracyjnej rozstrzygającej kwestię niedozwolonego charakteru umowy bezpośrednio przez UOKiK, a nie jak dotychczas przez sąd. Ta podlegałaby naturalnie także kontroli sądowej, a zamiast rejestru klauzul niedozwolonych byłby prowadzony rejestr decyzji UOKiK. Kolejny projekt zakłada dostosowanie działalności ubezpieczycieli do regulacji unijnych oraz reakcję na problem tzw. polisolokat – ryzykownych wytworów inżynierii finansowej sprzedawanych w formie ubezpieczeń na życie.

Zgodnie ze słowami Ewy Kopacz, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów odegrał niezwykle istotną rolę w procesie powstawania społecznej gospodarki rynkowej. Z okazji jubileuszu istnienia instytucji potwierdzona została niedawna informacja przekazana przez ministra finansów, Mateusza Szczurka, o dofinansowaniu UOKiK w wysokości 5 milionów złotych z rezerwy ogólnej.

Zaproponowana kwota stanowi około 10% budżetu instytucji, a jej wysokość można ocenić dwojako. Patrząc na wzrost procentowy jest to bez wątpienia znaczący przyrost środków. Z drugiej strony biorąc pod uwagę liczbę postulatów, które trafiły do konsultacji społecznych, kwota ta nie jest zachwycająca. Charakter proponowanych rozwiązań wskazuje na przykładanie największej wagi klauzulom abuzywnym oraz skomplikowanemu charakterowi produktów finansowych. Misselling jest obecnie praktyką powszechną, a nowelizacja chroniąca szczególnie osoby starsze i niedoświadczone jest posunięciem pozytywnym. Ponadto biorąc pod uwagę doświadczenia inwestorów z ogólnoświatowego kryzysu rynku finansowego z minionej dekady oraz częstsze nagłaśnianie przypadków nadużyć przez media, rośnie świadomość ryzyka ponoszonego przez osoby lokujące kapitał. Dodając do tego zwiększone kary dla firm nieprzestrzegających prawa, UOKiK powalczyłby o bezpieczeństwo systemu nie tylko z punktu widzenia klientów, lecz także wciąż ryzykujących łamanie prawa przedsiębiorców.

 

Lukasz Rozbicki_1autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI S.A.

Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało projekt założeń projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz niektórych innych ustaw.

Większość zaproponowanych zmian należy ocenić pozytywnie. Mają one na celu uporządkowanie rejestru i zwiększenie wiarygodności i rzetelności ujawnianych w nim danych.

Proponuje się m.in. wprowadzenie uproszczonej procedury rozwiązywania i wykreślania tzw. podmiotów martwych, które w praktyce nie wykazują się aktywnością i nie posiadają żadnego majątku. Podmioty takie często nie posiadają też swoich organów, w związku z czym możliwości oddziaływania przez sądy rejestrowe są bardzo ograniczone. Zwiększenie kompetencji sądów rejestrowych w tym zakresie należy więc ocenić pozytywnie. Godne poparcia są również wszystkie zmiany mające na celu zinformatyzowanie postępowań przed sądami rejestrowymi, a także rezygnacja z uciążliwego i kosztownego dla przedsiębiorców obowiązku publikacji wpisów w Monitorze Sądowym i Gospodarczym.

Sceptycznie należy natomiast ocenić propozycję uregulowania sytuacji prawnej majątku, który pozostał po podmiocie wykreślonym z KRS. Projekt zakłada bowiem następstwo prawne Skarbu Państwa, który miałby nieodpłatnie nabywać z mocy prawa własność i inne prawa majątkowe wykreślonego podmiotu. Wobec wspólników i wierzycieli Skarb Państwa ponosiłby z kolei odpowiedzialność ograniczoną do wartości nabytego mienia, przy czym roszczenia mogłyby być dochodzone tylko w ciągu roku od chwili jego nabycia, a więc od dnia wykreślenia podmiotu. Co prawda, obecnie kwestia ta nie jest precyzyjnie uregulowana w przepisach prawa i z całą pewnością interwencja legislacyjna jest pożądana. Tym niemniej, proponowana w projekcie koncepcja nie wydaje się przekonująca. Ustawodawca powinien bowiem poszukiwać takich narzędzi, które w możliwie dużym stopniu zabezpieczą prawa i interesy majątkowe kontrahentów wykreślonego podmiotu i jego byłych właścicieli. Nacjonalizacja prywatnego mienia, tych celów nie spełnia. W takiej sytuacji należałoby raczej wprowadzić uzupełniające postępowanie likwidacyjne albo też kuratora majątku.

Przy okazji nowelizacji warto by się również pochylić nad zmianą sposobu wyszukiwania dłużników w Rejestrze Dłużników Niewypłacalnych. Do rejestru wpisywane są osoby fizyczne, które w terminie 30 dni od wezwania do spełnienia świadczenia nie zapłaciły należności stwierdzonej tytułem wykonawczym. Obecnie dłużnika można jednak wyszukać tylko, znając jego numer RDN. Wyszukanie osoby bezpośrednio przy pomocy numeru PESEL czy NIP nie jest możliwe. Najpierw należy się bowiem zwrócić się z wnioskiem o wydanie zaświadczenia, czy i pod jakimi numerami RDN wpisany jest dłużnik. Konieczność ubiegania się o numer RDN, na podstawie którego dopiero możliwe staje się skorzystanie z internetowej wyszukiwarki powoduje, że rejestr ten jest słabo wykorzystywany. Znacznie bardziej dogodną byłaby możliwość wyszukania dłużników na podstawie numeru PESEL lub NIP, które są podstawowymi danymi identyfikującymi podmioty, a więc na tej samej zasadzie jak można wyszukiwać podmiot poprzez wyszukiwarkę KRS.

 

Bartosz Wyżykowski, Konfederacja Lewiatan

 

W tym tygodniu w sejmowej komisji ruszają prace nad projektem Ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE). Celem przyszłej ustawy jest wdrożenie regulacji Unii Europejskiej i rozwój sektora zielonej energii w Polsce. Odnawialne źródła energii to jednej z najważniejszych celów polityki klimatycznej i energetycznej UE. Jednym z założeń jest  osiągnięcie 20 procentowego udziału energii ze źródeł odnawialnych w całkowitym zużyciu energii elektrycznej brutto. Dla Polski ten cel to około 15 proc.

Dziś energia ze źródeł odnawialnych jest droższa od konwencjonalnych i żeby się rozwijała musi być na dotowana. Ustawa o OZE ma regulować te kwestie. Obecny system wsparcia uważany jest przez wytwórców zielonej energii za niesprzyjający rozwojowi OZE w Polsce, nie nadąża za rozwijającymi się technologiami oraz wymogami. Branża już od wielu lat walczy o stabilne prawo, które pozwoli na rozwój zielonej energii. Teraz jest szansa na zmiany w tej kwestii.

Eksperci

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

AKTUALNOŚCI

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Kredyt dla „młodych” firm – jak uzyskać finansowanie na start biznesu?

O założeniu własnej firmy myśli coraz więcej Polaków. Są to zarówno osoby pracujące na etacie, które...

GETEC z prestiżową nagrodą Niemieckiej Agencji Energii

O firmie GETEC jest w naszym kraju coraz głośniej. Dzieje się tak nie tylko dzięki bardzo solidnie u...

Deloitte: Podczas tegorocznego Black Friday średnie obniżki cen sięgnęły 4%

Coroczna analiza ofert 800 sklepów internetowych przeprowadzona przez Deloitte we współpracy z firmą...

700 tysięcy złotych! – nawet tyle odszkodowania można dostać za wypadek w pracy

5 miliardów na odszkodowania Z informajcji płynących z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że su...

Polski PKB rośnie najszybciej w Unii. Rynek pracy rozgrzany do czerwoności.

PKB za III kw. Zgodnie z danymi Eurostatu za trzeci kwartał 2019 roku największy wzrost w stosunku d...