sobota, Kwiecień 4, 2020
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "wzrost cen energii"

wzrost cen energii

Wysokie ceny prądu są zagrożeniem dla naszej gospodarki, a żeby uniknąć podwyżek w przyszłości, Polska potrzebuje systemowego planu transformacji energetycznej – tak wynika z opublikowanego 20 grudnia 2018 roku raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców pt. „Ceny energii zagrażają konkurencyjności polskiej gospodarki”.

Od pewnego czasu serwisy informacyjne zostały niemal zdominowane przez doniesienia o rosnących cenach prądu. Obawy opinii publicznej są całkowicie zrozumiałe, ponieważ wyższe ceny energii stanowią problem zarówno dla gospodarstw domowych, jak i dla konkurencyjności polskich firm. W tej chwili trudno jest dokładnie oszacować skalę przyszłych podwyżek, które wynikają przede wszystkim ze wzrostu cen węgla i uprawnień do emisji CO2, jednak niewątpliwie rządzący mają do czynienia z poważnym strategicznym wyzwaniem, szczególnie w kontekście rosnącego zapotrzebowania na energię.

– Problem z polską energetyką jest dwupłaszczyznowy – twierdzi Cezary Kaźmierczak, Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Po pierwsze, nasz miks energetyczny jest niedopasowany do polityki klimatycznej, której, cokolwiek byśmy nie robili, samodzielnie się nie przeciwstawimy. System sprzedaży uprawnień do emisji jest narzędziem służącym ograniczaniu roli węgla, tymczasem ok. 80 proc. wyprodukowanej przez nas energii elektrycznej wciąż pochodzi z tego surowca. Po drugie zaś, nasze węglowe jednostki wytwórcze są przestarzałe, co również przekłada się na wysoką emisyjność polskiej energetyki.

Eksperci ZPP podkreślają, że wzrost cen prądu to bezpośrednia konsekwencja silnego oparcia polskiej gospodarki na energii elektrycznej z węgla, w sytuacji, w której unijny system handlu uprawnieniami do emisji pogarsza opłacalność tego typu elektrowni. W związku z powyższym, w perspektywie strategicznej, potrzebny jest systemowy plan transformacji energetycznej, uwzględniający zastępowanie wysokoemisyjnych jednostek węglowych elektrowniami gazowymi, farmami wiatrowymi, jednostkami na biomasę i biogaz, czy fotowoltaniką.

W obliczu rosnących cen energii, kluczowe jest zatem długofalowe planowanie przekształcania polskiej energetyki z modelu opartego niemal całkowicie na energii pochodzącej z węgla, w kierunku miksu uwzględniającego w dużo większym stopniu odnawialne źródła energii i niskoemisyjne jednostki wytwórcze. Tymczasem, głównym pomysłem rządu na walkę z podwyżkami jest w tej chwili program rekompensat dla klientów indywidualnych i przedsiębiorców. Jak możemy przeczytać w raporcie, istnieje poważna obawa, że jego realizacja spowoduje jedynie przesunięcie w czasie skokowego wzrostu cen energii elektrycznej dla wszystkich odbiorców i „przejedzenie” środków, które mogłyby zostać przeznaczone na inwestycję w OZE.

– System rekompensat to rozwiązanie chwilowe, w dłuższej perspektywie pozbawione sensu, bo bez gruntownych zmian w strukturze polskiej energetyki, podwyżki cen i tak nas dosięgną – twierdzi Cezary Kaźmierczak. – W związku z powyższym, naszą rekomendacją krótkoterminową, „na teraz”, byłoby zredukowanie obciążeń warunkujących cenę energii elektrycznej, czyli np. obniżka akcyzy.

Autorzy raportu zaznaczają w podsumowaniu, że podwyżki cen energii mogą doprowadzić do wzrostu cen towarów i usług, a zatem i inflacji, w związku z czym przeciętny obywatel najdotkliwiej odczuje wzrost cen nie tylko regulując rachunek za prąd, ale także robiąc zakupy w sklepie. Mając na uwadze również fakt, że ceny prądu warunkują koszty funkcjonowania firm, a także stanowią istotny czynnik przy podejmowaniu decyzji o ulokowaniu w danym państwie inwestycji, poprawa stanu polskiej energetyki staje się jednym z kluczowych strategicznych wyzwań na najbliższe lata.

mat. prasowy

Ceny energii elektrycznej stanowią bardzo istotny dla wszystkich uczestników gospodarki parametr. Dla przedsiębiorców w sposób naturalny wydatki ponoszone na energię elektryczną stanowią koszt, dotkliwy w szczególności w przypadku przedsiębiorstw produkcyjnych cechujących się dużym zużyciem. Dla dystrybutorów, rosnące ceny energii elektrycznej oznaczają większe ryzyka (te podmioty stają się w zasadzie zakładnikami sytuacji – rozprowadzają bowiem produkt, którego ceny rosną w sposób całkowicie niezależny od nich).

Z punktu widzenia konsumenta droższy prąd (ergo – wyższe koszty własne przedsiębiorstw) wiąże się ze wzrostem cen produktów i usług. Poza powyższymi, wszyscy oczywiście korzystają z energii elektrycznej również w domu, w oderwaniu od swojej gospodarczej aktywności. W związku z powyższym, rosnące ceny prądu nie stanowią dobrej informacji dla uczestników rynku, dlatego też należy zastanowić się nad przyczynami tego zjawiska i potencjalnymi sposobami rozwiązania problemu.

Ceny ofertowe sprzedaży energii na rok 2019 dla biznesu oscylują na poziomie, w zależności od specyfiki, około 350-480 złotych za megawatogodzinę, podczas gdy w tym roku biznes zaopatrywał się w prąd jeszcze za 210 złotych za megawatogodzinę. Oznacza to, że przynajmniej spora część przedsiębiorców będzie musiała zapłacić za prąd na przyszły rok o ponad połowę więcej, niż ceny obowiązujące na rok bieżący. Taki stan rzeczy nie może pozostać bez wpływu na całą gospodarkę, w tym też – co wydaje się być szczególnie wrażliwe z politycznego punktu widzenia – położenie konsumentów i gospodarstw domowych. Dlatego też, drastyczne podwyżki ceny prądu stały się w ostatnim czasie tematem bardzo popularnym w mediach.

Należy przede wszystkim zauważyć, że omawiany problem nie ma charakteru przejściowego. Tymczasowa bowiem podwyżka cen energii elektrycznej byłaby oczywiście martwiąca w danym czasie, jednak w dłuższej perspektywie nie wpłynęłaby raczej istotnie na gospodarkę. Jak wynika jednak z szacunków Instytutu Energetyki Odnawialnej, po 2020 roku Polska, założywszy miks energetyczny oparty w połowie na węglu i uzupełniony energią atomową i odnawialnymi źródłami, będzie miała najwyższe w Europie hurtowe ceny energii i taryfy dla wszystkich grup odbiorców. Takie prognozy świadczą o tym, że problem rosnących cen energii w Polsce ma charakter strategiczny i nie stanowi wyłącznie przejściowej trudności gospodarczej.

Jeśli chodzi o przyczyny rosnących cen prądu, trzeba stwierdzić że w dużej mierze mają one charakter zewnętrzny i co do zasady od polskich decydentów niezależny. Jedną z podstawowych przyczyn wymienianych przez analityków, jest drastyczny wzrost cen opłat za emisję CO2.

Zobacz też:

Czy wzrost ceny energii elektrycznej zmniejszy zysk w firmach energochłonnych?

W ramach Unii Europejskiej funkcjonuje system handlu uprawnieniami do emisji, który stanowi w zasadzie kluczowy element polityki klimatycznej Wspólnoty. Polega on na tym, że co roku w obrocie znajduje się określona liczba zezwoleń na emitowanie CO2. Takie zezwolenie daje dysponentowi uprawnienie do wyemitowania jednej tony dwutlenku węgla. W 2013 roku ustalono liczbę 2,084,301,856 pozwoleń, która do roku 2020 będzie spadać rokrocznie w tempie 1,74 proc., a od 2021 do 2030 roku 2,2 proc. Uprawnienia do emisji są przydzielane firmom w drodze sprzedaży na aukcji, a następnie mogą być sprzedawane na wolnym rynku za pośrednictwem giełd. Jesienią 2017 roku cena jednego zezwolenia wynosiła przeciętnie około 6 euro. W tej chwili cena wzrosła do 25 euro, w najbliższym czasie nie jest wykluczone przebicie granicy 30 euro, a niektórzy analitycy wspominają o możliwości dojścia w dłuższej perspektywie do poziomu 100 euro. Polska energetyka, oparta w 85 proc. na węglu, jest dodatkowo wysokoemisyjna (ok. 770 kg CO2 za megawatogodzinę, podczas gdy w Niemczech jest to ok. 420 kg), co sprawia że zmiany cen zezwoleń na emisję CO2 w bezpośredni sposób przekładają się na ceny energii u nas. W dłuższej perspektywie problem może okazać się jeszcze poważniejszy, ponieważ z uwagi na fakt, że Polska miała nadwyżki zezwoleń na emisję CO2, część producentów otrzymała je za darmo. W najbliższym czasie podmioty te będą musiały stanąć do aukcji, co oznacza wzrost popytu na zezwolenia, a zatem dalszy wzrost cen.

Wziąwszy pod uwagę powyższe, nie można jednak zapominać o drugim, nie mniej istotnym komponencie problemu, czyli cenach węgla. Na początku lipca bieżącego roku, ceny węgla energetycznego przekroczyły w Australii pułap 120 dolarów za tonę. Ostatni raz węgiel był tak drogi w 2012 roku. Wzrost cen węgla wynika niemal wprost ze wzrostu zapotrzebowania na ten surowiec przez Chiny. Niewątpliwie przyczyn zwiększonego popytu jest kilka – analitycy wskazują m.in. na wyjątkowo ciepłe lato, ale nie bez znaczenia pozostaje fakt, że chiński przemysł rozwija się dynamicznie, a jednocześnie Chin nie obowiązują limity emisji CO2 przyjęte przez państwa Unii Europejskiej. Ceny węgla na rynkach światowych są dla Polski bardzo istotne, jako że ok. 20 proc. zużywanego w kraju surowca pochodzi z importu. Wydobywanie węgla w Polsce jest bowiem drogie, jako że pochodzi on z kopalń głębinowych, a nie odkrywkowych, jak np. w Australii.

Zobacz też:

Optymalizacja energii i dostaw ciepła w sektorze mleczarskim – redukcja kosztów z neutralnym wpływem na środowisko

Reasumując, w perspektywie bieżących perturbacji na rynkach światowych, zderzyły się ze sobą dwie niekorzystne – z punktu widzenia cen energii w Polsce – okoliczności, jakimi są wzrost cen zezwoleń na emisję CO2 oraz wzrost cen węgla. Jednocześnie, coraz droższy prąd w Polsce w tej chwili, to jedynie część problemu, ponieważ w dłuższej perspektywie możemy spodziewać się nawet luki w podaży energii elektrycznej. Według szacunków, do 2030 roku nasze zapotrzebowanie na moc może wzrosnąć z poziomu 26 gigawatów do 33 gigawatów. Jednocześnie, brakuje w Polsce nowych elektrowni, które mogłyby zaspokoić rosnące potrzeby, a ponad 60 proc. istniejących instalacji jest już na tyle wiekowych, że niedługo nie będzie już w stanie kontynuować pracy. Sieć elektroenergetyczna w Polsce wymaga zatem daleko posuniętej i ciągłej modernizacji, co kosztowałoby budżet dziesiątki miliardów złotych.

Wziąwszy pod uwagę powyższe fakty oraz prognozy, trzeba stwierdzić, że omawiana sytuacja w bezpośredni sposób negatywnie wpływa na konkurencyjność polskiej gospodarki. W ciągu kilku lat możemy mieć najdroższy prąd w Europie, a już w tej chwili duzi odbiorcy płacą za megawatogodzinę istotnie więcej, niż państwa regionu (ok. 69 euro u nas vs. 57 euro w Czechach, czy 38 euro w Niemczech). To oczywiście przekłada się na koszty funkcjonowania przedsiębiorstw, ich pozycję konkurencyjną względem innych podmiotów europejskich, ceny produktów, ostatecznie również koszty utrzymania gospodarstwa domowego. Nic dziwnego zatem, że do problemu odniosło się zarówno Ministerstwo Energii, tłumacząc powody wyższych cen, jak i największe polskie spółki energetyczne, które podczas posiedzenia sejmowej Komisji Energii i Skarbu Państwa omówiły swoje plany inwestycyjne.

W związku z powyższymi faktami, uważamy za zasadne, by rząd prowadził działania zaradcze w ramach formułowania polityki energetycznej Polski. Tym samym, zwracamy uwagę na konieczność tworzenia ram i stymulowania powstawania klastrów energii, tj. porozumień zawieranych za pomocą umów pomiędzy funkcjonującymi lokalnie podmiotami, które zajmują się wytwarzaniem, konsumpcją, magazynowaniem i sprzedażą m.in. energii elektrycznej (ale także ciepła, czy też paliw). Inwestowanie w energetykę rozproszoną, a także udoskonalanie ram regulacyjnych dla klastrów energii (ich definicja została wprowadzona do naszego porządku prawnego dopiero w połowie 2016 roku, a zatem jest to – z punktu widzenia prawnego – relatywnie młoda formuła), staje się konieczne dla zbilansowania przyszłego zapotrzebowania na energię – klastry skupiają w sobie bowiem różne sektory energii, a poprzez wzmocnienie decentralizacji produkcji, magazynowania i dostaw, istotnie zmniejszają ryzyko blackoutu.

Jednocześnie, należy dążyć do zwiększenia udziału w polskim miksie energetycznym źródeł „zielonych”, w tym przede wszystkim farm wiatrowych, m.in. na morzu. Jest to de facto konieczność, wynikająca zarówno z uwarunkowań stałych i obiektywnych, jakimi są nieefektywne metody wydobywania kluczowego aktualnie dla polskiej energetyki surowca, jakim jest węgiel oraz rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną, przy niedostatecznej liczbie jednostek ją produkujących, jak i politycznych, wynikających z przyjętych na poziomie Unii Europejskiej regulacji klimatycznych. Z tego też powodu, w trosce o zachowanie konkurencyjności polskich podmiotów na rynkach międzynarodowych, apelujemy o – poza podjęciem reakcji na bieżącą sytuację – przeprowadzenie działań o charakterze długofalowym i strategicznym.

W ciągu ostatniego roku cena energii elektrycznej w Polsce wzrosła o ponad 50 proc. Sytuacja jest szczególnie trudna dla przedsiębiorstw energochłonnych, które długoterminowo zakontraktowały dostawy swoich produktów. Wzrost ceny energii elektrycznej już wkrótce może przełożyć się na spadek ich zysków.

We wrześniu 2017 r. cena energii elektrycznej wynosiła 164 zł/MWh. Do sierpnia 2018 r. wzrosła ona już o ponad 50 proc., osiągając najwyższy w historii poziom 254,03 zł/MWh. W najtrudniejszej sytuacji znalazły się przedsiębiorstwa energochłonne, m.in. przedsiębiorstwa produkcyjne, zakłady przemysłowe czy huty. W ich przypadku cena energii elektrycznej przekłada się na koszt produkcji, co z kolei ma bezpośredni wpływ na wynik finansowy.

Mat. prasowy

 

Wyższe koszty, niższy EBIT

Na podstawie ubiegłorocznych sprawozdań finansowych przedsiębiorstw z różnych sektorów, eksperci Ayming Polska przygotowali symulację przedstawiającą potencjalny wpływ znacznego wzrostu ceny energii elektrycznej na zysk tych podmiotów. Analizie poddano przedsiębiorstwa z czterech branż: farmaceutycznej, spożywczej, metalurgicznej i produkcji szkła. Jak wynika z analizy, wzrost ceny energii elektrycznej nie powinien mieć istotnego wpływu na zysk przedsiębiorstwa z branży farmaceutycznej. Inaczej wygląda sytuacja w branży spożywczej, gdzie z powodu większej ceny energii przedsiębiorstwo może stracić całą dynamikę zysku za 2019 rok. Zdecydowanie największe straty mogą ponieść przemysłowe przedsiębiorstwa energochłonne. W spółce z przemysłu metalurgicznego spadek zysku może wynieść 8,86 proc., a w przypadku przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją szkła – aż 17,12 proc.

Zmienny rynek energetyczny

Pierwsze sygnały zwiastujące niekorzystne zmiany na rynku energetycznym można było zaobserwować w 2017 r. W maju cena węgla energetycznego, który w Polsce wciąż jest głównym źródłem energii, przekroczyła 200 zł/t. Dodatkowo, realizowana przez Unię Europejską polityka klimatyczna, mająca na celu odejście od węgla na rzecz niskoemisyjnych źródeł energii, zaczęła w istotny sposób wpływać na koszt energii w Polsce. W sierpniu 2017 r. cena uprawnień do emisji CO2 wynosiła 5 euro/t, a obecnie jest to już 21,10 euro/t. Ponadto, coraz większemu kosztowi energii sprzyja również wzrost ceny zielonych certyfikatów notowanych na Towarowej Giełdzie Energii – w okresie od czerwca 2017 r. do końca sierpnia 2018 r. zdrożały one aż o 468 proc.

Wzrost ceny energii elektrycznej stał się problematyczny nie tylko dla polskiego przemysłu, ale też dla mniejszych spółek obrotu. Dotyczy to przede wszystkim podmiotów, które licząc na spadek ceny energii i możliwość wypracowania dodatkowej marży, nie zabezpieczyły kontraktów zawieranych z odbiorcami energii. Część z nich już zdecydowała się na znaczne podniesienie cen swoim klientom.

– Odbiorcy energii elektrycznej na bieżąco analizujący sytuację na rynku energetycznym mieli szansę zabezpieczyć się przed nadchodzącymi zmianami. Przedsiębiorstwa posiadające zespoły samodzielnie kontraktujące zakup energii elektrycznej czy współpracujące z wyspecjalizowanymi podmiotami, najczęściej dokonywały zakupu energii w pierwszym kwartale 2018 r., unikając w ten sposób dużych podwyżek cen w 2019 r. Część firm zabezpieczyła się też, eliminując w kontraktach z dostawcami zapisy, które w przyszłości umożliwiłyby sprzedawcy wprowadzenie podwyżek ceny energii – komentuje Kamil Chamera, Project Manager w Dziale Zakupów Niestrategicznych w Ayming Polska.

Trudno ocenić, czy to już koniec podwyżek ceny energii elektrycznej. O ile cena węgla energetycznego może się jeszcze zmniejszyć, o tyle dalszy wzrost ceny uprawnień do emisji CO2, wynikający z wdrażania unijnej polityki niskoemisyjnej, wydaje się prawdopodobny.

– Przy tak wysokiej cenie czarnej energii, warto sprawdzić możliwości obniżenia pozostałych składników wpływających na końcowy koszt energii elektrycznej. Obecnie udział zielonych certyfikatów w koszcie energii elektrycznej to ponad 27 zł/MWh – w przyszłym roku będzie to już prawie 29 zł/MWh. Z kolei koszt akcyzy od energii elektrycznej to 20 zł/MWh. Redukując wyłącznie wysokość dodatkowych opłat uwzględnionych w koszcie energii elektrycznej, można obniżyć go nawet o kilkanaście procent – podsumowuje Kamil Chamera, Project Manager w Dziale Zakupów Niestrategicznych w Ayming Polska.

Informacje o metodyce:

Dane finansowe analizowanych przedsiębiorstw pochodzą ze sprawozdań finansowych za rok 2017, dostępnych na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości. W latach 2016-2017 cena energii elektrycznej wynosiła średnio 162 zł/MWh, a jej wahania oscylowały w okolicach 10 proc. W związku z tym na potrzeby symulacji koszt energii elektrycznej oraz wypracowany zysk za rok 2017 potraktowano jako reprezentatywny dla roku 2018. W symulacji założono także wzrost zysku przedsiębiorstwa na poziomie 5 proc. rok do roku wyłączając koszty energii i wzrost wolumenu wykorzystanej energii elektrycznej na poziomie 3 proc. rocznie. Cenę energii elektrycznej w roku 2019 oszacowano na podstawie wartości kontraktu BASE_Y-19, z uwzględnieniem kosztu akcyzy od energii elektrycznej, wartości praw majątkowych oraz marży sprzedawcy.

Zobacz też:

Optymalizacja energii i dostaw ciepła w sektorze mleczarskim – redukcja kosztów z neutralnym wpływem na środowisko

Eksperci

Oferty hipoteczne pozostają w mocy mimo koronawirusa

Oferty hipoteczne pozostają w mocy – wynika z ankiety wśród banków. Banki deklarują ponadto, że nie ...

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych – czym jest?

Osoby fizyczne faktycznie sprawujące kontrolę nad spółką, nawet pośrednio, muszą zostać ujawnione na...

Dane makroekonomiczne – wolniejszy wzrost przy rosnących cenach

Styczniowe dane z polskiej gospodarki wpisały się w oczekiwania co do wolniejszego wzrostu w całym 2...

Startupy – czy mogą rozwijać się samodzielnie?

Jakie są potrzeby młodych, dynamicznie rozwijających się firm? Czy są w stanie rozwinąć się bez pomo...

Lokata 10 tysięcy to mniej niż 100 złotych odsetek!

98 złotych - tyle w ciągu roku zarobi ktoś, kto powierzył bankowi 10 tysięcy złotych zakładając prze...

AKTUALNOŚCI

Wybory prezydenckie: mało chętnych do pracy

Rawa Mazowiecka, Kędzierzyn-Koźle czy Sanok. To tylko przykłady miast, w których do urzędu nie wpłyn...

Zwolnienie z VAT-u produktów przekazanych jako darowizny

Zwolnienie ze stawki VAT-u produktów przekazanych jako darowizny to apel PIH. Polska Izba Handlu zwr...

Oszustwa „na koronawirusa” – ostrzeżenie Prezesa UOKiK

W czasie niepewności na rynkach finansowych ostrożnie podchodźmy do ofert dużego zysku bez ryzyka.Uw...

Tarcza Antykryzysowa weszła w życie

Ochrona zatrudnienia, zmniejszenie obciążeń i zachowanie płynności finansowej w firmach, to główne c...

Kwarantanna domowa – aplikacja od dziś obowiązkowa

Z obowiązkową kwarantanną domową wiąże się od dziś dodatkowy obowiązek – korzystanie z aplikacji Kwa...

Zwolnienie ze składek ZUS. Kto może na to liczyć?

Zwolnienie ze składek ZUS. Kto może na to liczyć? Zwolnienie ze składek ZUS to jedno z rozwiązań pro...

BLIK: e-commerce to główne miejscem zakupów Polaków

BLIK: e-commerce na długo będzie głównym miejscem zakupów Polaków. Akcja #ZostańwDomu, która ma ogra...

Tarcza antykryzysowa dla wymiaru sprawiedliwości

„Tarcza antykryzysowa” z nowymi rozwiązaniami dla wymiaru sprawiedliwości. Ministerstwo Sprawiedliwo...

Kamera termowizyjna sojusznikiem w walce z pandemią

Firma AAT Holding S.A. wprowadziła do oferty nowy typ kamery termowizyjnej przeznaczonej do wykrywan...

Wybory prezydenckie: mało chętnych do pracy

Rawa Mazowiecka, Kędzierzyn-Koźle czy Sanok. To tylko przykłady miast, w których do urzędu nie wpłyn...