niedziela, Grudzień 8, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "wnioski kredytowe"

wnioski kredytowe

Coraz więcej osób zaciąga kredyty mieszkaniowe. Rosnące wynagrodzenia Polaków sprawiają, że banki także chcą na ten cel pożyczać wyższe kwoty. Od pół roku kredyty wyraźnie wspierają ożywienie, z którym na rynku mieszkaniowym mamy do czynienia już od czterech lat.

Trzyosobowa rodzina, w której rodzice pracują, powinna móc zadłużyć się na zakup mieszkania na kwotę bez mała 481 tys. zł – wynika z najświeższych danych zebranych przez Open Finance (mogą one jeszcze podlegać aktualizacji). Wartość ta jest medianą, a więc połowa banków chciałaby modelowej rodzinie pożyczyć więcej, a połowa zaoferowałaby niższą kwotę. To dokładnie tyle samo co przed miesiącem, ale też o 73 tys. zł więcej niż przed rokiem.

Do obliczeń przyjęto, że dwie osoby powinny otrzymywać „na rękę” kwotę 5772,06 zł (każdy z rodziców zarabia po średniej krajowej). Do tego szacunki zakładają, że modelowi kredytobiorcy mają dobrą historię kredytową i obecnie nie są zadłużeni. Rodzina skłonna jest też skorzystać z dwóch dodatkowych produktów – rachunku bankowego, na który będzie przelewane wynagrodzenie oraz karty płatniczej lub kredytowej. Kredytobiorcy wolą unikać ubezpieczeń czy programów regularnego oszczędzania. Zgodzą się na nie jedynie jeśli będzie to bezwzględnie opłacalne.

Popyt w górę pomimo wyższego wkładu i rosnących marż

Wysoki poziom zdolności kredytowej wynika w dużym stopniu z rosnących wynagrodzeń Polaków. Same banki nie wprowadziły bowiem w ostatnim czasie szczególnych ułatwień dla klientów szukających pieniędzy na mieszkanie. Co więcej, ostatnie miesiące pokazują raczej, że instytucje finansowe są skłonne do podnoszenia przeciętnego poziomu marż kredytowych (z 2% w marcu br. do 2,12% w lipcu). Te ruchy można łączyć z ustawą, która niebawem unormuje rynek hipotecznych długów. Nakłada ona na banki nowe obowiązki, co oznacza koszty. Niestety przeważnie jest tak, że przynajmniej część dodatkowych kosztów przedsiębiorstwa chcą przerzucać na swoich klientów. Wszystko wskazuje na to, że nie inaczej jest i w tym przypadku.

Ważnym problemem, przed którym stają potencjalni kredytobiorcy, jest też konieczność posiadania wkładu własnego. Standardowo gotówką trzeba pokryć 20% ceny mieszkania, choć spora część banków przyjmuje wnioski kredytowe od osób mających o połowę niższy wkład własny. Wszystko wskazuje na to, że to wymaganie nie jest dla Polaków przeszkodą nie do przejścia. Zarówno rosnące marże jak i konieczność posiadania w gotówce przynajmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych nie zrażają tych, którzy od stycznia tłumnie ruszyli do banków po kredyty mieszkaniowe. Już od pół roku BIK informuje bowiem o rosnącym popycie na kredyty. Szczególnie mocno widać to było w styczniu br., kiedy uruchomiono środki na dopłaty w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”, ale pozytywna dynamika utrzymała się także w kolejnych miesiącach. Nie wykluczone, że będzie tak do końca roku, co wiązać trzeba nie tylko ze wzrostem popytu, ale też z efektem niskiej bazy – w drugim półroczu 2016 roku BIK raportował przeważnie spadku popytu na kredyty mieszkaniowe.

Niemniej ważny jest fakt, że Polacy skwapliwie korzystają z rosnącej zdolności kredytowej. Najnowsze dane BIK sugerują, że przeciętna kwota, o którą wnioskują nabywcy mieszkań, wzrosła o 10%. Można mieć jedynie nadzieję, że nie przełoży się to na wzrosty cen mieszkań, a jedynie zakupy lokali o wyższym standardzie.

Pół miliona to niemal standard

Tymczasem modelowa rodzina – o ile posiada zdolność kredytową i wymagany wkład własny – może na mieszkanie pożyczyć niemałe kwoty. Z deklaracji samych banków wynika, że najwięcej na mieszkanie pożyczą Euro Bank, BOŚ Bank, City Handlowy i ING Bank Śląski. Te instytucje byłyby na 30 lat skłonne pożyczyć ponad 500 tys. zł, a rekordzista prawie 650 tys. zł. Bez mała pół miliona zaoferowały takie instytucje jak Raiffeisen Polbank, BGŻ BNP Paribas czy PKO Bank Polski.

Najbardziej zachowawczy przy okazji badania zdolności kredytowej jest Bank Pocztowy. Ten chciałby modelowej rodzinie pożyczyć i tak sporo, bo 382 tys. złotych. Wraz z wkładem własnym daje to kwotę wystarczającą na zakup 60-70 metrowego mieszkania w Warszawie.

Przy zaciąganiu kredytu warto pamiętać, że w przyszłości poziom stóp procentowych wzrośnie, a wraz z nim wyższe będą też raty. Pojedyncza podwyżka stopy referencyjnej o 25 punktów bazowych może oznaczać o kilkanaście złotych wyższy koszt w przeliczeniu na każde 100 tys. zł pożyczone na 30 lat. To oznacza, że jeśli Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na pojedynczą podwyżkę stóp procentowych, to rata osoby zadłużonej na 3 dekady i 300 tysięcy złotych może wzrosnąć o około 50 złotych. Warto pamiętać, że jeszcze 5 lat temu podstawowa stopa procentowa była około 3 razy wyższa niż dziś. Gdyby do takiego poziomu powróciła, to dzisiejsza rata mogłaby wzrosnąć aż o 40% – np. z 1500 zł dziś do około 2100 zł miesięcznie. Choć obecnie realizacja takiego scenariusza jest bardzo mało prawdopodobna, to nie można jej z całą pewnością wykluczyć. Świadomość zależności pomiędzy wysokością raty i poziomem stóp procentowych to nieodzowny element, który może pomóc uniknąć nadmiernego zadłużania.

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

Jeszcze w sierpniu br. będzie można ubiegać się o budżetowe pieniądze na zakup mieszkań i domów – taki może być efekt zmian w programie „Mieszkanie dla młodych”, które na ostatnim posiedzeniu przyjął rząd. W efekcie z dopłatą Polacy będą mogli kupić jeszcze 2,7 tys. mieszkań w bieżącym roku i przynajmniej 1,5 tysięcy w przyszłym.

Koniec ze sztucznym blokowaniem pieniędzy na dopłaty w ramach programu „Mieszkanie dla młodych” – taki może być efekt zmian proponowanych przez rząd. Chodzi o to, że dotychczas z limitu na dany rok można było wykorzystać 95% pieniędzy. Pozostałe 5% to bufor bezpieczeństwa. Z czasem miał on być przeznaczany na wypłaty dodatkowych świadczeń dla beneficjentów, którzy zdecydowali się na trzecie lub kolejne dziecko. Po nowelizacji banki przestaną przyjmować wnioski dopiero jak budżet zostanie wykorzystany w 100%. W 2017 roku mowa o kwocie 37,3 mln zł i kolejne 38,1 mln w roku przyszłym.

W obowiązującej ustawie jest też jeszcze jeden mechanizm blokujący pełne wykorzystanie zaplanowanych w budżecie środków. Obecnie banki zmuszone są przestać przyjmować wnioski kredytowe, gdy tylko Polacy zarezerwują wspomniane 95% środków. Bardzo ważne jest, że takiej rezerwacji dokonuje się w momencie składania wniosku kredytowego. Potem może się okazać, że ktoś kredytu nie dostanie lub po prostu się rozmyśli i nie podpisze umowy kredytowej. Efekt? Około 30 milionów złotych z pieniędzy zarezerwowanych na bieżący rok zostało niewykorzystanych pomimo rezerwacji. Z punktu widzenia beneficjentów kwota ta przepadłyby, bo w myśl obowiązującej ustawy nie można w ciągu roku wznowić raz zamkniętego procesu naborów wniosków.

Dzień szaleństwa na dopłaty

W sumie więc w sierpniu br. (Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa informuje, że najpóźniej 16 sierpnia) na rynek trafić może około 69 mln złotych na dopłaty. Czy to dużo? Przeciętny beneficjent otrzymuje tytułem dopłaty około 25,8 tys. zł. To oznacza, że odmrożone środki wystarczą na zakup około 2,7 tys. mieszkań i domów w bieżącym roku. Do tego w przyszłym roku dodatkowe 38,1 mln zł, po które będzie można sięgnąć pozwolą na zakup kolejnych 1,5 tys. nieruchomości. Bardzo ważne, że zarówno w bieżącym, jak i w przyszłym roku z dopłatą będzie można kupić zarówno mieszkanie od dewelopera jak i z drugiej ręki.

Złą informacją jest natomiast fakt, że ze wspomnianą kwotą rynek szybko sobie poradzi. Doskonałym przykładem może być to co stało się w styczniu br. Wraz z uruchomieniem nowej transzy pieniędzy na dopłaty, do banków napłynęła lawina wniosków kredytowych. Przez pierwsze dwa dni Polacy wchłonęli 122 mln zł. To sugeruje, że pieniądze, które odmrozi rząd wystarczyć mogą na zaledwie jeden dzień.

Jak to możliwe, że w ciągu jednego dnia z puli dopłat wyparować może kilkadziesiąt milionów złotych? Wszystko dlatego, że wielu potencjalnych beneficjentów podpisuje umowy zakupu mieszkań i kompletuje niezbędne dokumenty wcześniej. Tylko z ich złożeniem czekają na zielone światło w postaci informacji o uruchomieniu kolejnej transzy środków.

Dopłaty opłacają się budżetowi

Trzeba przy tym mieć świadomość, że rozdawanie pieniędzy na dopłaty do kredytów w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”, to z punktu widzenia budżetu dobry biznes. Przy okazji zakupu mieszkania na kredyt pojawia się bowiem cała masa podatków, z których cieszy się fiskus. W cenie nowego lokum płacimy VAT, a używanego PCC. Do tego PIT i CIT płacą banki zarabiające na kredycie, deweloperzy zarabiający na mieszkaniu, ekipy remontowe, składy budowlane, pośrednicy nieruchomości i kredytowi, sprzedawcy wyposażenia mieszkań, notariusze. Efekt? Na każdą złotówkę dopłaty do kredytu fiskus inkasuje około 2-3 złote w formie podatków.

 

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

20% wkładu własnego to nie wszystko. Żeby kupić mieszkanie trzeba mieć też pieniądze na notariusza, podatki, prowizję pośrednika, opłaty sądowe czy te związane z zaciągnięciem kredytu. W efekcie zakup kawalerki może wymagać posiadania nawet 50-60 tys. zł w gotówce – wynika z szacunków Open Finance. Całe szczęście jest kilka sposobów na to jak tę kwotę zmniejszyć.

Wkład własny, to określenie odmieniane ostatnio przez wszystkie przypadki. Trudno się temu dziwić, skoro banki wymagają posiadania 20% ceny mieszkania w gotówce, aby udzielić kredytu. Co prawda kwotę tę można zmniejszyć o połowę, ale wymaga to poniesienia dodatkowych kosztów ubezpieczenia i wyraźnie ogranicza grono instytucji, w których można się zadłużyć. Problem jest tym bardziej palący, że szybko znikają ostanie pieniądze przewidziane na dopłaty w programie „Mieszkanie dla młodych”, który tysiącom osób pozwolił uzyskać z państwowej kasy część lub nawet cały wymagany wkład własny. Gdyby tego było mało chcąc kupić mieszkanie trzeba się też przygotować na koszty zawarcia transakcji i zaciągnięcia kredytu. Wiele z nich trzeba opłacić gotówką, co powoduje, że odłożone 20% wkładu własnego może się okazać kwotą niewystarczającą. Dla spokoju warto kupując nowe „M” mieć przynajmniej 3% jego wartości na pokrycie kosztów transakcyjnych. Niestety w przypadku lokali używanych koszty transakcyjne są znacznie wyższe, a więc i bufor bezpieczeństwa musi być wyższy – około 8% wartości nieruchomości.

Ile więc trzeba mieć gotówki, aby ze spokojem kupić skromne 30-metrowe mieszkanie w największych Polskich miastach? Na to pytanie odpowiada Open Finance.

60 tysięcy w Warszawie i 25 w Zielonej Górze

Z opublikowanych właśnie wstępnych danych NBP wynika, że za 30-metrową używaną kawalerkę trzeba zapłacić od 92 tys. zł w Zielonej Górze do 217 tys. zł w Warszawie. W przypadku lokali nowych potrzebne kwoty są wyższe – od 116 do 231 tys. zł za taki sam metraż. W efekcie żeby ze spokojem podejść do zakupu mieszkania i móc wybierać z całej oferty kredytowej dostępnej na rynku trzeba mieć od 26 tys. zł gotówki w przypadku zakupu kawalerki w Zielonej Górze po 50 – 60 tysięcy złotych w Warszawie. W większości miast wojewódzkich przyszły nabywca skromnego „M” musi dysponować oszczędnościami w kwocie od 30 do 40 tysięcy złotych. Z taką sytuacją spotkają się mieszkańcy Białegostoku, Opola, Kielc, Szczecina, łodzi, Bydgoszczy, Olsztyna, Rzeszowa, Katowic i Lublina. O 10 tysięcy złotych wyższy budżet muszą mieć mieszkańcy Gdyni, Gdańska, Krakowa, Poznania i Wrocławia.

Wprawny negocjator kupi mając połowę gotówki

Całe szczęście jest wiele możliwości, aby kupić mieszkanie dysponując niższą kwotą. Dwie z nich zostały już zasygnalizowane. Po pierwsze część banków przyjmuje wnioski kredytowe od osób, które posiadają jedynie 10-proc. wkład własny. Trzeba mieć jednak świadomość, że najczęściej oznacza to wyższe koszty niż gdyby kredytobiorca miał dwukrotnie wyższy wkład. Drugim sposobem na zdobycie wkładu własnego jest skorzystanie z programu „Mieszkanie dla młodych”. W jego ramach można ubiegać się jedynie o pieniądze zarezerwowane na rok 2018. Stąd wynika niestety pewna komplikacja. Ostateczna umowa sprzedaży domu lub mieszkania musi zostać podpisana w 2018 roku. To samo tyczy się zapłaty przynajmniej ostatniej transzy tytułem należności za nieruchomość.

Na tym jednak sposobów ograniczenia kosztów nie koniec. Negocjować można zarówno stawki taksy notarialnej jak i prowizji płaconej pośrednikowi (o ile korzystamy z jego usług). Podobnie jest z kredytem bankowym. Przy jego zaciąganiu często pojawiają się koszty, których wysokość można negocjować. W ostateczności można zgodzić się na włączenie np. prowizji do kwoty zaciąganego długu (tzw. kredytowanie prowizji), ale pamiętajmy, że wtedy zapłacimy podwójnie. W ratach oddamy nie tylko kwotę należnej bankowi prowizji, ale też odsetki od tej sumy. W skrajnym przypadku zastosowanie wszystkich tych mechanizmów może ograniczyć kwotę potrzebnej do zakupu gotówki o połowę, ale nie łudźmy się – wiąże się to często z dodatkowymi kosztami w przyszłości w postaci wyższych rat.

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

Eksperci

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

AKTUALNOŚCI

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Koniec folii na warzywach czyli „tatuaże” zamiast plastiku. Farma Świętokrzyska wyznacza tren

Rewolucja na rynku BIO żywności w Polsce Farma Świętokrzyska jako pierwsza polska firma wprowadziła ...

W tym roku w Polsce zadebiutowało 17 nowych marek

Sloggi, Monki, Weekday, Peserico, Under Armour, Hermes - to kilka z siedemnastu międzynarodowych mar...

Indywidualne rachunki podatkowe już od stycznia 2020 r.

Znane są już bardziej szczegółowe informacje dotyczące indywidualnych rachunków podatkowych (mikrora...

Od 2020 r. pliki JPK także na żądanie prezesa UOKiK

22 listopada 2019 r. na stronie Rządowego Centrum Legislacji został opublikowany projekt rozporządze...

Kredyt gotówkowy na Święta, czyli co warto wiedzieć?

Jak wynika z szacunków firmy Deloitte, na tegoroczne Święta wydamy średnio 1521 zł – to aż o 350 zł ...