sobota, Październik 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "TMS Brokers"

TMS Brokers

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarnych w Polsce dużego zaskoczenia nie ma. Według sondażu late poll Ipsos, wyborcy najbardziej zaufali Prawu i Sprawiedliwości. Złoty na tę wiadomość nie zareagował prawie w ogóle. Wciąż pozostaje on pod wpływem wydarzeń ze świata.

W świetle wszystkich dostępnych informacji Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje samodzielną większość w Sejmie. Z punktu widzenia rynków finansowych, wyceny złotego i obligacji skarbowych jest to wynik najbardziej neutralny z możliwych – od wiosennych wyborów do Parlamentu Europejskiego był w końcu postrzegany jako scenariusz bazowy – pisze Bartosz Sawicki, analityk TMS Brokers.

Notowania złotego i dolara. Wybory parlamentarne 2019 r. 

Przypomina on, że w ostatnich dniach trwała 13. runda negocjacji handlowych pomiędzy USA a Chinami i „pojawiło się światełko w tunelu jeśli chodzi o możliwość porozumienie ws. brexitu„. Tak więc, według niego, przy zgodnym z oczekiwaniami wyniku wyborów to czynniki o globalnym, zewnętrznym charakterze będą wyznaczać siłę złotego.

– EUR/PLN na fali poprawy nastrojów (silny wzrost indeksów giełdowych, umocnienie walut ryzykownych) zbliżył się do 4,30. Nie widzimy znacznego pola do dalszych spadków kursu – w naszej ocenie obecne pułapy korespondują ze średnioterminową wartością godziwą – tłumaczy Sawicki.

Jego zdaniem gdyby PiS miał możliwość odrzucania prezydenckiego weta, to interpretacja takiego wyniku przez inwestorów byłaby bardzo podobna. Dodaje, żeDopiero uzyskanie większości konstytucyjnej mogłoby tworzyć przejściową presję na złotego, ponieważ groziłoby potencjalną intensyfikacją napięć w relacjach z Brukselą. Podobnie: konieczność szukania koalicjanta – z punktu widzenia krajowej waluty i aktywów – byłoby mniej korzystne ze względu na większą niepewność polityczną. W zakresie kursu w polityce gospodarczej, społecznej i budżetowej różnica byłaby jednak niewielka.

Kontynuacja PiS – bazowy scenariusz

Co wygrana PiS oznacza dla rynków i gospodarki? – Przede wszystkim kontynuację kursu obranego w poprzedniej kadencji i realizację najświeższych zapowiedzi. M.in. stopniowego podnoszenia płacy minimalnejzniesienia limitu trzydziestokrotności składek na ZUS, wypłat dodatkowych emerytur. Nowelizacja budżetu na 2020 rok powinna zawierać jedynie kosmetyczne zmiany w zakresie kluczowych wskaźników fiskalnych – zauważa Bartosz Sawicki.

Na finalne wyniki wyborów jeszcze poczekamy, ale dla inwestorów przekaz jest jasny: kontynuacja. Partia rządząca nie będzie potrzebować koalicjanta i przynajmniej do wyborów prezydenckich będzie mogła dość swobodnie wdrażać swoje pomysły. W odróżnieniu od sytuacji sprzed czterech lat niepewność jest dużo mniejsza i wydaje się, że nie ma powodów do nerwowych reakcji na rynku walutowym. W istocie, złoty jest dziś rano bardzo stabilny, tracąc tylko nieznacznie do dolara. Również piątkowe zwyżki na GPW pokazały, że motywem dominującym jest sytuacja na rynkach globalnych – komentuje z kolei dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Teraz EUR/PLN 4,3013 zł, USD/PLN 3,90 zł, a CHF/PLN 3,9165 zł. Wyniki wyborów bez wpływu na złotego, który pozostanie pod wpływem nastrojów na świecie – czytamy z kolei w serwisie macroNext.

Źródło: Damian Szymański, Business Insider

Pierwsza połowa 2019 roku zamyka się olbrzymim wachlarzem szans inwestycyjnych na kolejny kwartał. Jak wynika z raportu TMS Brokers, złoto i bitcoin wyrwały się z marazmu i notują dawno niewidziane szczyty. Oprócz nich w publikacji „W co inwestować latem?” eksperci wskazują też inne instrumenty, na które warto zwrócić uwagę w nadchodzących miesiącach.

Od dawna na rynkach nie było tak gorąco – dosłownie i w przenośni. Choć letnia aura nie przyniosła jeszcze rozwiązań związanych m.in. z wojnami handlowymi, w drugiej połowie roku możemy spodziewać się agresywniejszej postawy USA w polityce handlowej, nie tylko w stosunku do Chin, ale też wobec UE czy Japonii. Nie gasną jednak nadzieje, że politycy osiągną wreszcie konsensus. Podobnie z obawami o globalną recesję – powinny być skutecznie studzone przez luzowanie polityki Fed, EBC i innych banków centralnych.

– Nie rysuje się prosta historia hossy lub bessy, ale kontynuacja okresu szarpanych trendów. Przyszły kierunek dla walut będzie zależeć od tego, jak lokalne banki centralne odpowiedzą na wymagające warunki polityczno-gospodarcze. Na rynkach surowcowych górę powinny wziąć czynniki sezonowe – podkreśla Konrad Białas, Główny Ekonomista TMS Brokers i jeden z autorów raportu „W co inwestować latem?”.

Gorące surowce

Zdaniem zespołu analityków TMS Brokers, wszystko wskazuje na to, że wreszcie przełamana została niemoc złota. Tak optymistyczne wnioski płyną z analizy zachowania ceny kruszcu w ostatnich tygodniach. 20 czerwca doszło do przełamania kluczowego, długoterminowego oporu. Wzrosty w tym dniu zostały potwierdzone bardzo dużą dynamiką ruchu oraz wysokimi obrotami. W długim okresie otwiera to drogę do ataku na historyczne szczyty na poziomie 1920 USD, ustanowione we wrześniu 2011 roku.

Analitycy TMS Brokers podkreślają także, że warto skupić się na innych towarach z rynku surowcowego, między innymi na instrumentach opartych o gaz ziemny czy soję. W przypadku tego pierwszego, szybki przyrost zapasów zepchnął ceny gazu na trzyletnie minima, co daje duże pole do wzrostu cen. Jeśli chodzi o soję, jej cena ostatnio zwyżkowała w związku z anomaliami pogodowymi w Stanach Zjednoczonych, tym samym można spodziewać się przestrzeni do zniżek.

Przeczytaj także:

Przebudzenie bitcoina

Ale nie tylko surowce przysparzają inwestorom dużych emocji. Bitcoin wyrwał się z zimowego snu i wszedł w zaawansowaną fazę wzrostową, która ma szansę jeszcze potrwać. Najpopularniejsza kryptowaluta w ciągu ostatnich 5 miesięcy urosła o ponad 264 proc., a jej wycena jest najwyżej od stycznia 2018 roku.

Kapitalizacja rynkowa bitcoina rośnie razem z wykresem ceny. W ostatnich dniach przekroczyła poziom 200 miliardów dolarów. 15-miesięczne szczyty w notowaniach kursu powodują ponownie duże zainteresowanie inwestorów rynkiem kryptowalut. Kapitał ponownie płynie w tym kierunku dużym strumieniem.

Oprócz prognoz surowcowych i kryptowalutowych, w raporcie „W co inwestować latem?” zespół TMS Brokers opisał także predykcje dotyczące rynku walutowego. Więcej można znaleźć tutaj: https://www.tms.pl/zloto-i-bitcoin-na-szczytach-w-co-jeszcze-inwestowac-latem

Rynki podtrzymują pozytywny nastrój, o co nie jest zbyt trudno, biorąc pod uwagę stały przepływ pozytywnych danych. Kolejny mocny PMI z Chin oraz pokrzepiające doniesienia dotyczące rozmów handlowych USA-Chiny. Przed nami spora dawka danych oraz decyzja RPP.

Wygląda na to, że w inwestorach tkwiła potrzeba świeżego startu w nowy kwartał i teraz skrzętnie wykorzystują okazję. W nocy otrzymaliśmy kolejny mocny odczyt indeksu PMI z Chin – tym razem z usług (54,4) – w oparciu o który wzrasta przeświadczenie, że chińska gospodarka wyciąga się z dołka. Poprawa we wskaźnikach faktycznie ma miejsce, choć eksperci podkreślają, że to dopiero początek i nadal są obszary, gdzie alarm ostrzegawczy nie może zostać wyłączony. Mimo to handlowi w tym tygodniu przyświeca zasada, że jeśli nie słychać złych informacji, to należy wycisnąć jak najwięcej z tych dobrych. Zatem też nie dziwi, że sentyment wzmocniły doniesienia o postępach w rozmowach handlowych USA-Chiny. Nawet jeśli raportujący Financial Times w zasadzie powtórzył to, co już od dawna wiadomo – rozmowy idą do przodu, ale nadal są pewne sporne kwestie i dopiero ich rozwiązane da szanse na podpis porozumienia.

Zobacz też:

Rozwód a kredyt we frankach

Są to dobre warunki do wzrostu indeksów, ale też ropy naftowej, gdyż lepsze perspektywy wzrostu oznaczają silniejszy popyt. Rynek odchodzi od obligacji na bezpiecznych rynkach, co dla FX sprzyja deprecjacji JPY i CHF. Lepsze wieści wokół Chin to przede wszystkim plus dla AUD, a pośrednio dla NZD. EUR/USD jest pochodną postrzegania USD. Poza dobrymi danymi z Chin ten tydzień przynosi solidne odczyty z USA, jednak ich efekt na dolara jest osobliwy. Lepsze dane nie pomogą dolarowi, jeśli nie będą miały przełożenia na politykę Fed, a ten zamknął sobie drogę do podwyżek w tym roku. Zatem poprawa wskaźników makro pomaga w załagodzeniu obaw o stan globalnej gospodarki. Przy malejącej awersji do ryzyka maleje też potrzeba parkowania kapitału w bezpiecznym dolarze, W rezultacie dziś silny raport ADP czy ISM dla usług wcale nie muszą sprzyjać dolarowi.

Niewiele z generalnej poprawy klimatu inwestycyjnego przekłada się na umocnienie złotego i EUR/PLN koczuje pod 4,30. Problemem jest bliska relacja ze strefa euro, a tutaj wskaźniki PMI nie dają tyle powodu zadowolenia, co chińskie. Złoty nie będzie opierał się wiecznie apetytowi a ryzyko i trwałość poprawy sentymentu będzie oznaczać, że w końcu EUR/PLN zejdzie do 4,28. Planom tym przeszkadza Rada Polityki Pieniężnej, która kończy dziś dwudniowe posiedzenie i utrzyma stopy procentowe bez zmian. Niezmieniony zostanie też główny przekaz RPP stanowiący, że obecny poziom stóp procentowych sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu oraz pozwala zachować równowagę makroekonomiczną. Teraz i przynajmniej do końca 2019 r. Dla dalszego okresu zdania członków Rady są już różne, ale póki od prezesa Glapińskiego nie usłyszymy o otwartości do podwyżek, rynek będzie traktował polską politykę pieniężną jako neutralny faktor.

Konrad Białas, dom maklerski TMS Brokers S.A.

Prezes Fed Powell w piątek dał inwestorom sygnał, który pozwala na start rajdu ryzyka i próbę wymazania ponurego obrazu rynków z końcówki ubiegłego roku. Razem z pozytywnym wydźwiękiem raportu NFP oraz tlącymi się nadziejami na postępy w rozmowach handlowych USA i Chin dostajemy mieszankę, która powinna przynieść porzucenie bezpiecznych przystani na rzecz odbicia akcji, surowców i walut ryzykownych.

Prezes Fed Powell powiedział w rynkom to, co chcieli usłyszeć – Fed nie będzie uparcie normalizował polityki, jeśli nie będzie do tego idealnych warunków, nie tylko w kraju, ale ogólnie na świecie. W ostatnich tygodniach determinacja Fed do kontynuowania podwyżek stóp procentowych i zacieśniania ilościowego byłą paliwem dla rozterek inwestorów obawiających się mocnego spowolnienia gospodarczego. Jakkolwiek Powell wyraził zadowolenie z bieżącej kondycji gospodarki USA, tak przyznał, że rynek ma świadomość z obaw, jakie krążą po rynkach, oraz z ryzyk globalnych. W efekcie polityka Fed będzie elastyczna i może szybko ulec zmianie, jeśli zajdzie potrzeba. To było to, co pozwoliło odmienić rynkowy sentyment. Fed jest gotów wziąć na wstrzymanie, jeśli pomoże to uspokoić sytuację rynkową (która w ocenie Fed, ale też i moim, jest przereagowaniem).

Na jak długo Fed wyłączy jastrzębi tryb? Na razie jest to nieistotne. Liczy się tylko to, że pojawił się impuls, który pozwala inwestorom na świeży start w 2019 rok z apetytem na ryzykowne aktywa. Na boku czeka sporo kapitału, który w ostatnim czasie został wyrzucony z rynku. Flash crash na walutach w ubiegłym tygodniu, załamanie Wall Street z 24 grudnia, spadkowa spirala cen ropy naftowej. Wszędzie tam długie pozycje zostały „wypłukane” i ich posiadacze mogą teraz ponownie wracać na rynek. Tymczasem w obecnych warunkach posiadacze krótkich pozycji mogą czuć się niekomfortowo i ich wychodzenie z rynku będzie dodatkową siłą pchającą ceny w górę. Dziś rano handel w Azji dołożył jeszcze jeden argument premiujący rajd ryzyka – startujące w tym tygodniu rozmowy handlowe USA-Chiny są odbierane jako powód do nadziei na postęp w negocjacjach.

Na FX zwycięzcami są waluty ryzykowne, szczególnie te powiązane z rynkiem towarowym i Chinami, a zatem AUD, NZD, CAD, NOK. Na rynkach wschodzących mocny jest ZAR. Traci USD, nie tyle przez gołębi zwrot Fed, co przez osłabienie znaczenia dolara jako „bezpiecznej przystani”. Podobny los powinien wkrótce czekać JPY i CHF. EUR/USD dalej pozostaje zamknięty w konsolidacji 1,13-1,15, ale sufit tego kanału wkrótce może znaleźć się pod presją. Tworzące się warunki mogą być przyjazne też dla złotego, problem jednak w tym, że Polska jest dla inwestorów nudnym tematem i nie ma chętnych do kupna PLN. To zamyka EUR/PLN w dobrze znanym przedziale 4,28-4,31, choć w najbliższych dniach powinno być łatwiej o dryf w dolnej połowie zakresu.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Fot. Pixabay

Rok 2018 zamyka się wysokim poziomem niepewności o perspektywy globalnej gospodarki i kierunek, w którym podążają rynki. Jak jednak wynika z raportu „Prognozy inwestycyjne 2019 – czy to już bessa?” przygotowanego przez TMS Brokers, nastroje już wkrótce mogą się poprawić. Eksperci w nowym roku upatrują wzrostów, m.in. wśród instrumentów takich jak złoto czy ropa naftowa WTI.

Wiele pytań o kondycję globalnej gospodarki wciąż pozostaje bez odpowiedzi, w tym te związane z protekcjonizmem w polityce handlowej, Brexitem, czy faktycznym stanem ekonomii Chin. To od nich w dużej mierze zależą decyzje podejmowane przez inwestorów w nowym roku. Jak wynika z publikacji TMS Brokers „Prognozy inwestycyjne 2019 – czy to już bessa?”, choć obecne nastroje nie są zbyt optymistyczne, koniec roku może zaowocować ich poprawą.

Zobacz też:

Jak polscy przedsiębiorcy mogą złagodzić skutki otwierania się niemieckiego rynku pracy?

– Pomimo trudnego czwartego kwartału, nie obserwujemy niekontrolowanej paniki na rynkach. To sugeruje, że inwestorzy nie porzucają wizji uspokojenia i wyjścia globalnej gospodarki z przejściowego dołka. Uważam, że światowa gospodarka jest w lepszej kondycji niż można sądzić po nerwowości rynków finansowych. Jednak aby zacząć myśleć optymistycznie, konieczne jest wyklarowanie sytuacji wokół najważniejszych źródeł niepewności – mówi Konrad Białas, główny ekonomista w TMS Brokers.

Instrumenty, na jakie warto zwrócić uwagę w kontekście możliwych wzrostów w 2019 roku to przede wszystkim złoto, ropa naftowa WTI oraz wybrane pary walutowe, w tym m.in. EUR/USD.

Po fatalnym roku na rynku metali szlachetnych, tegoroczny trend ma szansę się odwrócić. Analitycy upatrują wzrostów cen złota w spadającej rentowności obligacji skarbowych USA oraz ewentualnych turbulencjach na giełdach. Nie bez przyczyny kruszec nosi miano „bezpiecznej przystani”.

W przypadku ropy naftowej WTI, obecny pesymizm może odwrócić się wraz ze słabnięciem obaw o gigantyczną nadpodaż surowca. Wiąże się to z niestabilnością w państwach takich jak Angola, Nigeria, Libia czy Wenezuela.

Jeśli chodzi o pary walutowe, w przypadku EUR/USD, wzrost rentowności europejskich obligacji będzie zachęcać do powrotu kapitału inwestycyjnego na rynki Europy, ciągnąc euro do góry. Analitycy przewidują, że Europejski Bank Centralny zdecyduje się na podniesienie kosztu pieniądza we wrześniu 2019 r., ale rynek walutowy będzie się na to szykował jeszcze w drugim kwartale, budując popyt na euro.

W raporcie „Prognozy inwestycyjne 2019 – czy to już bessa?” znalazły się również analizy związane z możliwymi spadkami. – W 2019 roku spodziewamy się kontynuacji turbulencji na rynkach giełdowych. Słabszy globalny wzrost i mniej korzystna polityka pieniężna głównych banków centralnych to główne argumenty za słabością koszyka tzw. emerging markets. W rezultacie, po silnych wzrostach w 2018 roku, pod szczególnie mocną presją może znaleźć się brazylijski rynek akcji – podkreśla Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz
w TMS Brokers.

Jak zatem będzie wyglądać ogólna kondycja globalnej gospodarki w 2019 roku? Wzrost gospodarczy w USA powinien znajdować się powyżej średniej, pomimo zaników impulsów fiskalnych. W przypadku globalnego spowolnienia, źródłem ryzyka może natomiast okazać się wysoki deficyt budżetowy USA. W Europie wciąż głównymi punktami zapalnymi pozostają Brexit oraz kryzys we Włoszech. Prawdopodobnie osłabnie wzrost gospodarczy Chin, w związku z cłami nałożonymi przez administrację Donalda Trumpa. Nie można mówić jednak o załamaniu, bowiem chińskie władze dysponują szeroką paletą narzędzi, którymi mogą stymulować gospodarkę.

Więcej informacji na temat stanu światowych gospodarek, a także kluczowych wydarzeń na rynkach w 2019 roku znajduje się w raporcie „Prognozy inwestycyjne 2019 – czy to już bessa?”.

Link do pobrania raportu: https://lp.tms.pl/lp,prognozy_2019

Mat. prasowy TMS Brokers

Jak na razie nie zanosi się, aby w te święta na inwestorów czekały prezenty. Globalna karuzela rozterek nie zatrzymuje się, co powstrzymuje aktywa ryzykowne od zysków. Obawy o spowolnienie, impas w negocjacjach brexitu, powrót gołębiego tonu banków centralnych, wojna na handlowe (i inne) argumenty między USA i Chinami. Ostatni regularny tydzień przed świąteczną przerwą jest napakowany ważnymi wydarzeniami makro, co jednak zderzy się z wysychaniem płynności i szarpanymi reakcjami.

Jęk zawodu słychać z różnych zakątków rynków finansowych, gdyż gdzie nie spojrzeć dochodzą negatywne sygnały. W piątek indeksy PMI z Eurolandu wypadły fatalnie – wskaźnik Composite (agregujący wyniki przemysłu i usług) na 51,3 był najsłabszy od czterech lat i dużo poniżej nawet najbardziej pesymistycznych prognoz rynkowych. I choć część rozczarowania można zrzucić na zdarzenia jednorazowe (np. protesty we Francji), to nawet po oczyszczeniu dane wskazują na przyhamowanie ożywienia. Jeśli ktoś się dziwił złagodzeniu tonu prezesa Draghiego na czwartkowej konferencji prasowej, to w piątkowych danych dostał wytłumaczenie. Strefa euro ma kłopoty, w przypadku Chin dyskutuje się, czy już nie są w recesji, ale władze w Pekinie „upiększają” dane. USA pozostają przyczółkiem solidnego wzrostu gospodarczego, ale nie brakuje spekulacji, kiedy bariera ochronna pęknie. Indeksy na Wall Street już odzwierciedlają te wątpliwości, choć dane o sprzedaży detalicznej pokazują, że konsumenci są potężną siłą. To jednak tylko jeden fakt w gąszczu pesymistycznych oczekiwań i wizji przyszłości. Szanse na rychłą odmianę sentymentu są nikłe, kiedy wszyscy są bardziej skupieni na odliczaniu do świąt niż ustalaniu strategii na dłuższy czas. Na to przyjdzie czas w styczniu.

Zobacz też:

Prognozy na 2019 rok – w gospodarce osłabienie, nerwowo na rynkach

Przed nami tydzień na ostatnie porządki przed okołoświąteczną flautą. Dziś powinno być spokojnie przy ubogim kalendarzu wydarzeń. Finalny odczyt inflacji ze strefy euro prawdopodobnie potwierdzi negatywne oddziaływanie spadku cen paliw, ale póki inflacja bazowa jest odporna, EBC będzie tutaj szukać furtki dla podtrzymania chociaż odrobiny optymizmu dla prognoz.

Głównym wydarzeniem tygodnia jest ostatnie posiedzenie Fed w tym roku (wt-śr) i rynek powszechnie spodziewa się kolejnej podwyżki stóp procentowych. Większe zainteresowanie będzie dotyczyć języka komunikatu, gdyż w ostatnich tygodniach członkowie komitetu sugerowali zmianę nastawienia, odejście od mechanicznego podnoszenia stóp raz na kwartał, a zaczęli przywiązywać większą wagę do danych krajowych i globalnych. Zmiana ta wystraszyła część inwestorów, w rezultacie czego rynek zaczął wyceniać szanse na mniej niż jedną podwyżkę w przyszłym roku. Te oczekiwania wydają się przesadnie pesymistyczne (zakładamy co najmniej dwie podwyżki w 2019 r.) i z tego punktu widzenia zmiana języka Fed może nie być tak szkodliwa dla USD, jak jest to obecnie dyskontowane.

Poza tym mamy posiedzenia Banku Japonii, szwedzkiego Riksbanku i Banku Anglii (wszystkie w czwartek), gdzie jednak emocje mogą być mniejsze niż w USA. Wśród danych odczyty z rynku nieruchomości USA (wt, śr) będą analizowane pod kątem oceny skutków dotychczasowego zacieśniania polityki pieniężnej.

W Polsce nie spodziewamy się, aby odczyty inflacji bazowej (pon), danych z rynku pracy (wt), produkcji przemysłowej) i sprzedaży detalicznej (pt) mogły przynieść reakcję złotego. PLN na 4,30 za EUR czuje się, jak u siebie w domu i nikt z zewnętrz też nie chce zaburzać jego spokoju. Zakładamy, że sytuacja taka utrzyma się do końca roku.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Amerykański rynek pracy w listopadzie rozczarował. I to rozczarował podwójnie: dynamiką wynagrodzeń i liczbą nowych etatów. Wręcz idealnie wpisuje się to w gołębi zwrot w komunikacji Rezerwy Federalnej i dyskusję o odwróceniu krzywej rentowności.

Dolar jest słaby i nie należy liczyć na szybkie odwrócenie tej tendencji. EUR/USD na razie zbliżył się do 1,1450, ale kontynuuje mozolną wspinaczkę do 1,15. O trwałe wyjście ponad ten poziom może już jednak być trudniej. Mocne są waluty defensywne, USD/JPY na fali wyprzedaży na rynku akcji i spadku rentowności i długu USA 10Y cofnął się do 112,50. Takie środowisko to woda na młyn wzrostowej korekty w notowaniach metali szlachetnych: uncja złota dziś kosztowała 1250 USD, czyli najwięcej od lipca. W odbiciu notowań kruszcu upatrujemy tendencji, która ma szansę rozwinąć się w dłuższy i trwalszy trend. EUR/PLN mozolnie dryfuje w kierunku 4,30. Nie widzimy perspektyw na wyraźne umocnienie w obecnym, niesprzyjającym otoczeniu zewnętrznym. W przestrzeni G-10 widzimy pole do umocnienia walut naftowych, czyli CAD i NOK. Zwłaszcza korona norweska, wsparta dzisiejszymi, wysokimi odczytami inflacyjnymi powinna sobie dobrze radzić.

Tydzień będzie pełen emocji: zdominuje go analiza zamierzeń Fed, posiedzenie ECB, głosowanie nad brexitem w brytyjskim parlamencie i krystalizowanie się tendencji na rynku ropy po cięciu wydobycia przez OPEC.
Rynek skupia teraz większą uwagę na danych z USA po tym, jak Fed wyłączył autopilota i przyszłe decyzje będzie opierał o napływające wskazania z gospodarki. Rozczarowanie raportem z rynku pracy było pierwszym ciosem dla USD i każdy kolejny może przybliżyć do nokautu, szczególnie że rynek jest mocno obkupiony dolarem, kiedy w ostatnich tygodniach wykorzystywał go jako kierunek ucieczki od ryzyka. CPI (śr) pokaże słabość przez spadki cen paliw, ale inflacja bazowa powinna wypaść dobrze. Jeśli nie, reakcja rynku będzie silna. Sprzedaż detaliczna (pt) będzie musiała się zmierzyć z odreagowaniem silnych danych za październik (0,8 proc.), więc diabeł będzie tkwił w szczegółach i wyniku tzw. sprzedaży bazowej, gdzie spodziewany jest solidny odczyt (0,4 proc).

W strefie euro na pierwszym planie będzie decyzja EBC (czw). W ostatnich wypowiedziach prezes Draghi podkreślał wpływ czynników przejściowych na pogorszenie w danych i komunikat raczej pozostanie w tym tonie. Od strony polityki bank powinien ogłosić koniec skupu aktywów od początku przyszłego roku, będąc do tego zmuszonym przez obwarowania dotyczące zaangażowania w obligacje danego emitenta. Złagodzenia wydźwięku EBC będzie szukał w decyzji o reinwestycji środków z zapadających obligacji, np. poprzez zasygnalizowanie kontynuacji reinwestycji długo po terminie pierwszej podwyżki stóp procentowych. Forward guidance w kwestii stóp procentowych powinien pozostać bez zmian (podwyżka nie wcześniej niż „po lecie” przyszłego roku). EBC nie ma interesu w wybrzmieniu jastrzębio, zatem i dla EUR nie ma pola do umocnienia. Dodatkowym czynnikiem ryzyka są wstępne szacunki PMI (pt), gdzie spodziewane są spadki indeksów.

W Wielkiej Brytanii mamy bogaty kalendarz z PKB, bilansem handlowym, produkcją przemysłową (pon) i raportem z rynku pracy (wt). PKB za październik ma pokazać skromny wzrost o 0,1 proc. – ostatni miesiąc, zanim mocniej mogą być odczuwalne negatywne wibracje z rynków zewnętrznych. Uwagę przyciągnie też dynamika wynagrodzeń z większą wrażliwością na rozczarowanie. Kluczowe wydarzenia będą jednak działy się w brytyjskim parlamencie, gdzie na wtorek zaplanowane jest głosowanie nad projektem umowy brexitu. Ostatni kalkulacje wskazują na porażkę rządu May, w rezultacie głosowanie może zostać odroczone, a niepewność o termin i kształt brexitu będzie się przeciągać. Kierunek dla funta pozostają zagadką. Norges Bank powinien utrzymać stopę procentową bez zmian (czw). Niższe ceny ropy, sygnały osłabienia wśród głównych partnerów handlowych i oznaki spowolnienia w kraju argumentują za ostrożnym podejściem. Mimo to NB jest na drodze normalizacji polityki, więc projekcja ścieżki stopy procentowej prawdopodobnie dalej powinna wskazywać prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki w I kw. Obniżenie ścieżki byłoby ciosem dla NOK. Czwartek przynosi też decyzję Szwajcarskiego Banku Narodowego, ale nie spodziewamy się niczego interesującego (stopy bez zmian).

W Australii w centrum uwagi będą indeksy nastrojów w biznesie (wt) i wśród konsumentów (śr). Po fatalnych danych o PKB za II kw., potwierdzenie kontynuacji pogorszenia sytuacji firm i gospodarstw domowych będzie podsycać oczekiwania na złagodzenie stanowiska RBA i przy ciągnięciu tematu wojen handlowych będzie dodatkowym balastem dla AUD. Dane z kanadyjskiego rynku budowlanego (pon) będą drugorzędne, podczas gdy rynek CAD będzie starał się przetrawić gołębi zwrot BoC, silne dane z rynku pracy i perspektywy rynku ropy po decyzji OPEC o redukcji wydobycia. Ostatnio silne spadki cen ropy mogły spotęgować presję wyprzedaży CAD, co przełożyło się na zbyt pesymistycznej wyceny perspektyw polityki BoC. Spodziewamy się, że loonie stać na odreagowanie ostatniej słabości.

Bartosz Sawicki, Kierownik Dep. Analiz – Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się handel i jak kruche są podstawy każdego zawiązującego się trendu. Dyskusje krążą wokół starych tematów – Chiny i handel, Włochy, Brexit – w obliczu których na rynkach pojawiają się wątpliwości, czy nie zapędziliśmy się za daleko. Cierpią na tym rynki wschodzące, choć dziś chińskie władze starają się ratować sytuację.

Kierunek dla rynków jest podyktowany chwilą, choć w nocy dominowała ucieczka od ryzyka z głównym naciskiem na rynki wschodzące (silne przeceny TRY, ZAR i MXN). Złoty również znalazł się pod presją i EUR/PLN podszedł pod 4,31, aczkolwiek zmiany tutaj ostatnio są mocno ograniczone, co podkreśla odporność złotego i mniejszą wrażliwość na sprawy Chin, czy wyższe rentowności obligacji USA. Inna sprawa, że polska gospodarka i sprawy z nią związane są najzwyczajniej nudne dla inwestorów, więc mało kto to przychodzi (i mało kto później stąd ucieka). Na wielkim rynku jednak nie jest spokojnie.

Zobacz też:

Co pogrąża polskie mikrofirmy – raport

Za czasu sesji azjatyckiej uwaga była na Chinach. Rozczarowujący okazał się raport o wzroście gospodarczym Chin, który w III kw. spowolnił do 6,5 proc. r/r z 6,7 proc., a w kolejnych kwartałach hamowanie może być kontynuowane. Chiński rynek akcji wstępnie spadał, ale nastroje starały się uspokoić chińskie władze. Wysocy rangą przedstawiciele banku centralnego i nadzoru zapowiedzieli wspieranie finansowania firm prywatnych z problemami płynnościowymi, nakłanianie publicznych funduszy inwestycyjnych do inwestowania w akcje, a firmy ubezpieczeniowe mają uruchamiać produkty zaprojektowane w celu zmniejszenia ryzyka związanego z inwestycjami w akcje. Rząd w Pekinie zdaje sobie sprawę z podwójnego uderzenia osłabienia wymiany handlowej i delewarowania przedsiębiorstw i musi przeciwdziałać. Stąd nie obawiam się gwałtownego hamowania Chin. Centralnie planowana gospodarka ma swoje zalety – kiedy chcesz, aby PKB rosło, po prostu doprowadzasz do wzrostu PKB. Mimo to rynek może panikować jednego dnia, a drugiego nie widzieć powodów do niepokoju. Na koniec tygodnia otrzymaliśmy powód do odetchnięcia z ulgą.

Jednakże EUR ma swoje własne źródła negatywnej presji – Włochy. Wczoraj Bruksela oficjalnie odpowiedziała na przesłanie projektu włoskiego budżet, gdzie Komisja Europejska przestrzega, że projekt budżetu na 2019 r. zawiera „oczywiste znaczne odchylenie” od przepisów UE. Chodzi o wzrost wydatków budżetowych o 2,7 proc., podczas gdy zasady unijne zezwalają tylko a 0,1 proc. Deficyt strukturalny ma się pogłębić o 0,8 proc., natomiast wcześniejsze plany zakładały jego skurczenie o 0,6 proc. KE prosi o wyjaśnienia dotyczące budżetu i daje czas na odpowiedź do południa w poniedziałek 22 października. Oczekiwania KE nie są niczym nowym, ale wczoraj był dzień przejmowania się wszystkim, więc rentowości włoskich 10-latek są już o 336 pb powyżej swoich niemieckich odpowiedników – najwyżej od 2013 r. i znak podwyższonego ryzyka kredytowego. Jakkolwiek nie ma pewności, czy Włochy szykują nam powtórkę kryzysu zadłużenia Eurolandu, ale na obecnym etapie nie można całkowicie wykluczyć tego scenariusza – tak bywa, kiedy populiści nie umieją liczyć. Na EUR nie widać paniki (60 pipsów spadku EUR/USD to żółwie tempo przeceny), co oferuje pocieszenie, że nie każdy wierzy w czarny scenariusz.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Dom Maklerski TMS Brokers wprowadził do swojej oferty kontrakt CFD oparty o notowania kontraktu terminowego na Bitcoin. Broker przygotował jedne z najlepszych warunków na rynku z maksymalną ekspozycją aż do 10 kontraktów, możliwością utrzymywania otwartych pozycji nawet przez 365 dni oraz zajmowania pozycji long i short. Dzięki temu klienci w pełni mogą wykorzystywać okazje inwestycyjne. Oferta dostępna jest na rachunkach TMS Trader, TMS Connect (w tym TMS Connect Premium).

Od teraz inwestorzy mają do dyspozycji atrakcyjne warunki handlu. Konkurencyjny spread i niska prowizja, wynosząca 0,08% to nie jedyne elementy oferty w TMS. Poza zajmowaniem pozycji long i short, broker umożliwia  też utrzymywanie otwartych pozycji nawet przez 365 dni. Kwotowanie odbywa się natomiast w oparciu o notowania kontraktu terminowego na regulowanej amerykańskiej giełdzie Chicago Mercantile Exchange (CME).

Egzekucja zleceń, dokonywana jest w trybie market, dzięki czemu nie występują rekwotowania. Przy tym instrumencie broker oferuje zmienny spread, który można w dowolnej chwili sprawdzić za pomocą dostępnego na stronie TMS narzędzia do analizy spreadów. Tak, jak w przypadku innych instrumentów, klienci będą mogli zobaczyć jak kształtował się on historycznie dla dowolnego 15-miuntowego wycinka czasu w podziale na sesję europejską, azjatycką i amerykańską.

W celu zwiększenia bezpieczeństwa kapitału zainwestowanego przez klientów, TMS Brokers ograniczył również poziom dźwigni do 2:1. Dodatkowo, broker zapewnia ochronę przed ujemnym saldem do kwoty 20 000 EUR.

Wszystkie transakcje odbywają się na platformie MT4, również w wersji mobilnej. Dzięki temu, klienci mogą handlować za pomocą swojego smartfona w dowolnym czasie miejscu.

W listopadzie dynamika inflacji bazowej podniosła się z 0,8 do 0,9 proc. r/r. To wartość minimalnie powyżej prognoz TMS Brokers i zgodna z rynkowym konsensusem. Pomimo szybkiego tempa wzrostu i zacieśniającej się sytuacji na rynku pracy nadal nie widać w Polsce oznak narastania presji cenowej w mniej zmiennych kategoriach. Dynamika wskaźnika od marca 2014 roku nie przybrała dynamiki przekraczającej 1 proc. rok do roku. Po odczycie złoty (od rana minimalnie tracący na wartości) pozostał stabilny. Euro wyceniane jest na nieco ponad 4,2030 zł.

Przypomnijmy, że wczoraj GUS potwierdził odczyt inflacji CPI na poziomie 2,5 proc. Za powrót dynamiki inflacji konsumenckiej do celu NBP w niemal równym stopniu odpowiadały dwie kategorie: koszty transportu oraz żywność. Nie jest to nic nowego. Żywność drożeje nieprzerwanie od wiosny a w ostatnim roku kategoria ta tylko dwa razy nie zanotowała miesięcznych wzrostów. Ceny paliw podskoczyły w samym tylko listopadzie o kilkanaście groszy, a kurs ropy na globalnych rynkach od czerwca podniósł się o ponad 20 dolarów za baryłkę (co oznacza około 50 – proc. wzrost).

Jakie perspektywy stoją przed inflacją w Polsce? Osiągnięcie celu NBP przez dynamikę CPI nie jest zwiastunem dalszych bezpośrednich wzrostów dynamiki cen. Wręcz przeciwnie: w grudniu główny wskaźnik powróci w okolice 2,0 proc. rok do roku. Następnie oczekujemy kilku miesięcy stabilizacji, powrotu ponad cel NBP na wiosnę i szczytu dynamiki inflacji w połowie roku. W naszych wstępnych szacunkach przebiegu ścieżki cen wypadnie on w okolicach 3,0 proc. Nie widzimy dużego zagrożenia, że inflacja opuści optymalny z punktu widzenia mandatu NBP przedział 1,5 – 3,5 proc. rok do roku.

Warto odnotować, że w naszych projekcjach inflacja bazowa stopniowo będzie rosnąć w kierunku dynamiki na pułapie 1,5 proc. rok do roku. Zostanie ona przekroczona latem przyszłego roku, co podsycać będzie (w naszym scenariuszu bezowocne) dyskusje w RPP na temat konieczności podwyżek stóp w przyszłym roku. Warto dodać, że ceny żywności powinny się normalizować. Powtórzenie się kumulacji szoków podażowych z tego roku jest skrajnie mało prawdopodobne. Ceny ropy na globalnych rynkach również nie mają naszym zdaniem potencjału do zwyżek mogących nadal podnosić trajektorię inflacji. Innymi słowy: w 2018 roku dojdzie do zmiany ról: żywność i ceny paliw zaczną oddziaływać dezinflacyjnie a przyspieszenie dynamiki cen konsumenckich będzie pochodną tendencji w kategoriach bazowych.

 

komentarz Bartosza Sawickiego, Kierownika Departamentu Analiz, DM TMS Brokers S.A.

Po wielkim rozczarowaniu pod postacią słabych danych obrazujących kondycję amerykańskiego rynku pracy nie pozostał już ślad. Dolar jest silniejszy niż tydzień temu, a rentowność dziesięciolatek od minimum z ubiegłego piątku podskoczyła o kilkanaście punktów bazowych. Odrabianie strat zostało przyśpieszone przez protokół z posiedzenia FOMC.

Po bardzo gołębiej twarzy zaprezentowanej w ubiegłym miesiącu przez Janet Yellen, teraz wystarczyło, że dokument wskazał na rozbieżność opinii wśród decydentów. Kość niezgody to rzecz jasna odpowiedni termin pierwszej podwyżki stóp. Po posiedzeniu rynek zaczął takiemu krokowi przypisywać zbyt niskie prawdopodobieństwo. Naszym zdaniem do podniesienia stóp w czerwcu nie dojdzie, lecz inwestorzy zaczną liczyć się z taką możliwością. Będzie to impuls do podtrzymania tendencji aprecjacyjnej w notowaniach dolara.

Paliwem napędzającym umocnienie będzie prawdopodobnie poprawa danych makro na tle oczekiwań. Okazuje się bowiem, że od dna kryzysu z przełomu 2008/2009 publikacje z USA nie odbiegały ani razu mocniej od konsensusu niż obecnie. Wskaźnik Bloomberg Economic Surprise nie tylko spada dłużej, ale również silniej niż bywało to w ostatnich latach. Oczekiwania cechują się swoistą cyklicznością – pod wpływem rozczarowującej serii danych ich poprzeczka zaczyna się obniżać i nawet przy braku diametralnej zmiany koniunktury odczyty wypadają lepiej niż poprzednio. Obecnie jesteśmy w sytuacji, w której taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Dodatkowo dane w końcu powinny zacząć wychodzić spod wpływu zimy, co powinno wspomóc siłę dolara. Zdyskontować będzie ją można na rynkach wschodzących (HUF, PLN, ZAR,TRY). W gronie G-10 słabe powinny w takim scenariuszu być waluty skandynawskie (zwłaszcza NOK). Wydaje się, że tym razem USD/JPY przy kolejnej fali umocnienia dolara pozostanie względnie stabilny.

Wzrost rentowności długu USA to zła informacja również dla złotego i innych walut emerging markets. Potencjał do umocnienia względem euro i trwałego zejścia pod 4,00 jest bardzo niski. Wskazują na to zarówno miary pozycjonowania (np. odchylenie kursu od długookresowej średniej mierzone w odchyleniach standardowych)jak również rynek opcji. Skośność jednomiesięcznej strategii korytarzowej odbiega od długoterminowej przeciętnej najmocniej od 9 czerwca 2014. To data o tyle istotna, że wtedy EUR/PLN ustanawiał lokalne minima. Zagrożeniem dla złotego jest także posiedzenie RPP, a zwłaszcza potencjalne negatywne komentarze dotyczące wpływu aprecjacji na walutę.
Euro – inaczej niż europejskie giełdy – nie zostało wsparte przez informacje dotyczące Grecji. Banki z tego kraju będą miały szerszy dostęp do kapitału w ramach ratunkowej linii ELA, a MFW potwierdził, że dokonano spłaty części zadłużenia (450 mln euro). Brak entuzjastycznego przyjęcia tych wiadomości przemawia na niekorzyść wspólnej waluty, która w gronie G-10 była w ostatnich dniach zdecydowanie najsłabsza. RBA nie obniżył stóp, a na chińskim rynku akcji trwa imponujący rajd. Te dwa czynniki wsparły dolara australijskiego, który znalazł się na drugim biegunie. AUD okazał się bowiem jedyną walutą z grona gospodarek rozwiniętych, która umocniła się do USD. Pamiętać przy tym należy, że bliskość posiedzenia RBA ograniczyła skalę umocnienia w Wielki Piątek.

GBP/USD zszedł z kolei na nowe, kilkuletnie minima. Na miesiąc przed wyborami parlamentarnymi brytyjska waluta pozostawać będzie słaba i wrażliwa na informacje ze sceny politycznej.

W pierwszej części nowego tygodnia wiadomości dotyczące Grecji mogą natomiast zejść nieco z pierwszego planu. Po spłacie zobowiązań wobec MFW, kolejna ważna data to posiedzenie Eurogrupy, które zaplanowano na 24 kwietnia. Przełom w ciągnących się negocjacjach jest w tym świetle mało realny. Z kolei następna duża płatność, z którą zmierzą się Ateny to wykup obligacji za 3,5 mld euro, który przypada na czerwiec. Przyszłość najbardziej zadłużonej gospodarki strefy euro to temat, który może powróci w czwartek za sprawą posiedzenia Rady Prezesów ECB. Ze względu na jasne perspektywy polityki monetarnej kwestia ta zdominuje zapewne sesję pytań i odpowiedzi po konferencji Mario Draghiego.

Jeśli zaś chodzi o publikacje makroekonomiczne, to trzeba wyróżnić dane z największych gospodarek: rozwiniętej oraz wschodzącej. W USA prawdopodobne jest wyjście z deflacji na poziomie CPI, a także odbicie sprzedaży detalicznej. Takie odczyty trafiłyby na podatny grunt pod postacią przytaczanych już niskich wartości wskaźników mierzących poziom zaskoczenia danymi makro i przyczyniły się do umocnienia USD. Z Chin napłynie dynamika PKB wypracowana w I kwartale. Dane te dadzą pierwszy pogląd na to, czy gospodarka Państwo Środka będzie w 2015 roku rosła w tempie 7 proc. Wiele wskazuje, że ten cel będzie trudny do osiągnięcia. Informacje te będą kluczowe dla walut surowcowych. W przypadku dolara kanadyjskiego istotny będzie ton komunikatu po posiedzeniu Banku Kanady – obniżka stóp byłaby szokiem.

autor: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, TMS Brokers

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...