sobota, Październik 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "składki ZUS"

składki ZUS

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawców
ws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalności
w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Spośród wszystkich postulatów, które padły podczas sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości, największe obawy wzbudziła zapowiedź uzależnienia wysokości składek ZUS dla przedsiębiorców od osiąganych przez nich dochodów. Wiązałoby się to ze skokowym wzrostem obciążeń dla ogromnej części przedsiębiorców w Polsce, w tym m.in. relatywnie dobrze zarabiających przedstawicieli wolnych zawodów i innych przedstawicieli wciąż słabej klas średniej. Z dużą ulgą przyjmujemy zatem wyjaśnienia minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigi Emilewicz, zgodnie z którymi propozycja zmiany zasad ustalania wysokości składek na ZUS skierowana jest wyłącznie do przedsiębiorców osiągających niewielkie dochody i korzystających w tej chwili z preferencji tzw. małego ZUS.

Nie ulega wątpliwości, że dla rozwiniętych, sprawnie funkcjonujących działalności gospodarczych, ryczałtowy ZUS jest modelem korzystnym. Powoduje on, że przedsiębiorcy osiągający wyższe dochody płacą składki w wysokości proporcjonalnie niższej, niż etatowi pracownicy. Znajduje to swoje, dosyć oczywiste, uzasadnienie – przedsiębiorcy sami odpowiadają za uiszczane składki, sami ponoszą ryzyko prowadzonej działalności, a także są bardziej skłonni do oszczędzania środków na własną rękę, bądź inwestowania ich.

ZUS ryczałtowy stanowił do tej pory problem dla dwóch grup przedsiębiorców. Pierwszą z nich są ci, którzy dopiero zaczynają prowadzić działalność gospodarczą. Perspektywa opłacania stałej składki co miesiąc, niezależnie od tego, czy uda się w danym okresie wygenerować jakikolwiek dochód, wiele osób odwiodła od otworzenia własnego biznesu, innych z kolei zmusiła do zamykania swoich działalności. Problem ten został jednak w zasadzie wyeliminowany – przedsiębiorcy mogą przez 24 miesiące opłacać składki ZUS na preferencyjnych warunkach (z dużo niższą podstawą wymiaru), a przez pierwsze pół roku prowadzenia działalności w ogóle nie płacić składek na ubezpieczenia społeczne (opłaca się w tym czasie wyłącznie składkę zdrowotną). W rezultacie, nowe firmy mają dwa i pół roku na osiągnięcie poziomu rozwoju, który umożliwi im opłacanie składek na ZUS w pełnej wysokości. Wydaje się, że to czas absolutnie wystarczający do tego, by stwierdzić czy dany pomysł na biznes ma w danych realiach rynkowych rację bytu.

Druga grupa firm, dla których ryczałtowy ZUS stanowi problem, to przedsięwzięcia prowadzone „dla utrzymania”, z natury generujące niewielkie dochody. W ich zakres wchodzą wszelkie drobne usługi, osoby prowadzące działalność gospodarczą nie z uwagi na chęć sprawdzenia się w biznesie, lecz w ramach swoistego substytutu dla etatu. Z ich punktu widzenia, kluczowe było wprowadzenie tzw. małego ZUSu, uzależniającego wysokość opłacanych składek od osiągniętych przychodów. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców był w istocie inicjatorem dyskusji o zmianie modelu oskładkowania najmniejszych firm. Według naszej pierwotnej propozycji, firmy generujące niewielkie przychody powinny być opodatkowane jednolitą, proporcjonalną do przychodu daniną, konsumującą składki na ubezpieczenia społeczne, składkę zdrowotną i podatek PIT. Prawodawca zdecydował się na nieco inne i bardziej skomplikowane rozwiązanie. W ramach małego ZUSu, przedsiębiorca oblicza przeciętny miesięczny przychód za rok poprzedni i mnoży go przez specjalny mnożnik ogłaszany przez prezesa ZUS, uzyskując tym samym kwotę stanowiącą podstawę wymiaru składek. System jest skonstruowany tak, by najniższa podstawa wymiaru składek była równa preferencyjnej podstawie składek obowiązującej przez pierwsze 24 miesiące prowadzenia firmy.

Deklarację, że modyfikacje modelu oskładkowania w kierunku ZUS proporcjonalnego i uzależnionego od dochodu dotyczyć będą tych właśnie najmniejszych działalności objętych małym ZUS, odnotowujemy z ulgą. System ubezpieczeń społecznych dla przedsiębiorców powinien stanowić kombinację obowiązującego ryczałtu dla rozwiniętych firm, z rozwiązaniami zmierzającymi ku proporcjonalności składek dla firm najmniejszych. Deklarowany kierunek działań rządu jest w związku z powyższym prawidłowy.

Podsumowując, podkreślamy – jakakolwiek dyskusja o proporcjonalnych składkach na ZUS dla wszystkich firm jest niebywale groźna i wiąże się potencjalnie z radykalnym wzrostem obciążeń polskich firm. Bardzo dobrze zatem, że rząd nie planuje działań w tym kierunku. Podzielamy jednocześnie diagnozę, zgodnie z którą potrzebna jest modyfikacja konstrukcji małego ZUS – uważamy, że obecnie jest ona niedoskonała. O tym, czy ruchem adekwatnym jest zamiana mechanizmu opartego na przychodzie, na mechanizm oparty na dochodzie, jednoznacznie dyskutować będzie można wówczas, gdy upubliczniony zostanie kolejny projekt. Niezależnie od tego już niebawem opublikujemy własną propozycję zmian w tym zakresie.

Przelewy przedsiębiorców do ZUS w 2019 będę wyższe niż te zeszłoroczne. Ten standardowy wyniesie 1316,97 zł. W skali roku daje to łączną podwyżkę aż o 1060 zł. Podwyżka dotknie każdego, kto nie korzysta z ulgi na start i preferencyjnego ZUS, choć ci muszą się liczyć z wyższą opłatą z tytułu „zdrowotnego”. Z samej składki zdrowotnej ZUS otrzyma od przedsiębiorców ok. 9,2 mld zł, czyli niemal miliard więcej niż w ubiegłym roku.

 GUS ogłosił w piątek wysokość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale 2018 r., włącznie z wypłatami z zysku, na poziomie 5 071,25 zł. ¾ tej wartości to minimum, od jakiego prowadzący działalność gospodarczą musi co miesiąc opłacać za siebie składkę na ubezpieczenie zdrowotne. W tym roku zapłaci miesięcznie 342,32 zł, tj. aż o 7% więcej. To podobny wzrost, jak w zeszłym roku. Do 2017 r. składka rosła dwa, nawet trzy razy wolniej.

 

Składka zdrowotna

przedsiębiorcy w poszczególnych latach [zł]

 

   
2012 2013 2014 2015 2016 2017 2018 2019
254,55 261,73 270,4 279,41 288,95 297,28 319,94  

342,32

 

Miliony zapłacą miliardy

Składka zdrowotna to tylko cześć comiesięcznego przelewu przedsiębiorcy z tytułu ZUS, ale jako jedyna obowiązuje każdego właściciela firmy w jednakowej wysokości. Składkę zdrowotną opłaca się w niezmiennej wartości przez cały rok, niezależnie od tego, czy przedsiębiorca np. otworzył firmę pod koniec miesiąca, albo przez pół miesiąca chorował, czy też korzysta z ulg udostępnionych przez ZUS. Na koniec III kw. 2018 „zdrowotne” opłacało 2,238 mln przedsiębiorców będących osobami fizycznymi. Zatem szacunkowo w tym roku na konto ZUS wpłynie ok. 9,2 mld zł tylko z tytułu składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Wyższy koszt prowadzenia firmy w 2019 roku

Zaktualizowana wysokość składki zdrowotnej to ostatnia niewiadoma, która wpływa na wysokość comiesięcznego przelewu przedsiębiorcy do ZUS. W 2019 r. przedsiębiorcy z ponad dwuletnim stażem (opłacający tzw. pełny ZUS) będą płacić co miesiąc 1316,97 zł.  Pojedynczy przelew przedsiębiorcy korzystającego z preferencyjnego ZUS wyniesie 555,89 zł. Terminy pierwszych podwyższonych przelewów mijają 11 i 15 lutego br., odpowiednio dla prowadzących firmę osób fizycznych opłacających ZUS wyłącznie za siebie i dla opłacających również za innych.

 

 

 

Składki ZUS pełne

2018 2019  
520,36 zł 558,08 zł emerytalna
213,26 zł 228,72 zł rentowa
65,31 zł 70,05 zł dobrowolna chorobowa
44,52 zł 47,75 zł wypadkowa
65,31 zł 70,05 zł na Fundusz Pracy
319,94 zł 342,32 zł zdrowotna
1228,70 zł 1316,97 zł miesięczny ZUS i zdrowotne przedsiębiorcy

*założenie: składka wypadkowa 1,67%

 

 

 

Składki ZUS preferencyjne

2018 2019  
122,98 zł  131,76 zł emerytalna
 50,40 zł  54,00 zł rentowa
15,44 zł 16,54 zł dobrowolna chorobowa
10,52 zł 11,27 zł wypadkowa
319,94 zł 342,32 zł zdrowotna
519,28 zł 555,89 zł miesięczny ZUS i zdrowotne przedsiębiorcy

*założenie: składka wypadkowa 1,67%

 

Z kolei właściciele firm uprawnieni do skorzystania z najnowszej ulgi w ZUS, tj. składek liczonych proporcjonalnie do zarobków przedsiębiorcy, przykładowo mogą zaoszczędzić ok. 200 zł miesięcznie przy przychodach rzędu ok. 55 tys. zł i założeniu, że przepracowali cały zeszły rok.

 

Autor: Katarzyna Miazek, Tax Care

Prezydent Andrzej Duda podpisał właśnie ustawę o Pracowniczych Planach Kapitałowych. Przepisy wprowadzone przez ustawę tak naprawdę omijają przedsiębiorców. Ustawodawca podszedł do rozwiązania z perspektywy potrzeb pracodawców i pracowników, nie przewidując dedykowanego rozwiązania dla samozatrudnionych.

Pracownicze Plany Kapitałowe mają wesprzeć Polaków w budowaniu długoterminowych oszczędności, a zgromadzony w ich ramach kapitał stanowi prywatną własność pracownika. Według szacunków rządu program PPK dotyczyć będzie 11 mln osób. Wśród nich nie znajdą się jednak osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Według danych z 2016 r. w Polsce jest ok. 1,5 mln drobnych firm (z czego większość stanowią samozatrudnieni), a przeciętna emerytura przedsiębiorcy wynosi zaledwie niewiele ponad 1700 zł brutto i jest o 18 proc. niższa od tej wypłacanej z ZUS.

Emerytura przedsiębiorców to często pomijany temat. Zakładamy, że właściciel firmy dba tak samo o swoje zabezpieczenie, jak o zabezpieczenie swojej firmy. Niestety jak pokazują dane, to bardzo mylne wrażenie, które w przyszłości może skończyć się niską emeryturą, jeśli prywatne oszczędności nie będą wystarczające. Jak tego uniknąć?

Składki emerytalne przedsiębiorcy

Każdy przedsiębiorca musi płacić składki. Przez pierwsze dwa lata prowadzenia działalności, przedsiębiorca może płacić dużo niższe składki, które obecnie wynoszą ok. 520 zł z czego: 122,98 zł jest przeznaczane na ubezpieczenie emerytalne, 15,44 zł na ubezpieczenie chorobowe, 50,40 zł na ubezpieczenia rentowe oraz 11,34 zł na ubezpieczenie wypadkowe. Początkujący przedsiębiorca przez dwa lata omija całkowicie składki na Fundusz Pracy, ale ma taką samą składkę na ubezpieczenie zdrowotne – to jedyna stawka, której wysokość nie ulega zmianie i która aktualnie wynosi 319,94 zł.

Zgodnie z ustawą, z obniżonych składek ZUS mogą skorzystać przedsiębiorcy, którzy w ciągu ostatnich 60 miesięcy kalendarzowych przed rozpoczęciem działalności gospodarczej nie prowadzili pozarolniczej działalności gospodarczej. Jest też dodatkowy warunek dla świeżo upieczonych przedsiębiorców: nie mogą oni wykonywać działalności gospodarczej na rzecz byłego pracodawcy, u którego w bieżącym lub poprzednim roku kalendarzowym wykonywali czynności wchodzące w zakres wykonywanej działalności gospodarczej. Jednymi słowy, przejście z umowy o pracę na samozatrudnienie u tego samego pracodawcy eliminuje z możliwości płacenia niższych składek.

Pełny zestaw składek to nawet 1232,16 zł miesięcznie, z czego zaledwie 520,36 zł stanowi ubezpieczenie emerytalne. Poza nim przedsiębiorca płaci również ubezpieczenie rentowe (213,26 zł), chorobowe (65,31 zł), wypadkowe (47,98 zł), składkę na Fundusz Pracy (65,31 zł) oraz obowiązkową dla wszystkich przedsiębiorców składkę na ubezpieczenie zdrowotne (319,94 zł).

Wysokość składek rośnie z roku na rok o kilka procent. Jednak co ważne, składki przedsiębiorców nie zależą od tego, ile uda im się zarobić w danym miesiącu. Według przepisów, przedsiębiorcy opłacają składki od zadeklarowanej kwoty, która nie może być jednak niższa od 60 proc. średniego wynagrodzenia. Warto pamiętać, że przedsiębiorcy w każdym momencie mogą płacić wyższe składki, ale większość deklaruje kwotę minimalną, żeby jak najbardziej zminimalizować bieżące obciążenia. W praktyce wyższe składki płaci zaledwie 2 proc. przedsiębiorców. Między innymi dlatego średnia emerytura przedsiębiorcy jest niższa niż osoby zatrudnionej przez lata na etacie.

Większość właścicieli firm zakłada, że opłaca się płacić jak najniższe składki, żeby zmniejszyć koszty, a gdy biznes okaże się sukcesem, wtedy brak środków na emeryturę przestanie być problemem. Ta zależność sprawia, że maksimum środków przeznacza się na firmę, a minimum na osobę, która taką działalność prowadzi. Jak zatem sprawić, aby emerytura dla przedsiębiorcy była wyższa?

Finanse firmowe i osobiste

Żeby zabrać się za odkładanie na emeryturę, każdy przedsiębiorca powinien dokonać najważniejszego podziału swoich finansów: na firmowe i osobiste. Niestety bardzo często brakuje tego podziału i w rzeczywistości wszystkie środki są lokowane na jednym rachunku.

Osoba prowadząca małą działalność gospodarczą nie musi zakładać rachunku firmowego w banku, może wszystkie płatności realizować z konta osobistego. Takie rozwiązanie z pewnością jest wygodne, ale tak naprawdę utrudnia zarządzanie finansami. Wyraźne oddzielenie finansów firmowych od osobistych pozwala na lepszą kontrolę finansów w firmie oraz gospodarowanie pieniędzmi prywatnymi, z których powinniśmy wydzielić odrębne oszczędności emerytalne.

Jak to zrobić? Najłatwiejszym sposobem jest płacenie „pensji” sobie samemu, czyli przelew raz w miesiącu z konta firmowego na konto prywatne i prowadzenie całkowicie odrębnego budżetu domowego oraz firmowego.

Najłatwiejsze IKE lub IKZE

IKE oraz IKZE to specjalne formy oszczędzania na emeryturę, wchodzące w skład tzw. trzeciego filaru emerytalnego. IKE (Indywidualne Konta Emerytalne) oraz IKZE (Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego) to nic innego jak standardowe produkty finansowe służące do oszczędzania bądź inwestowania „ubrane” w mechanizm podatkowy i limity ustawowe obydwu rozwiązań. Dostępne są „emerytalne” modyfikacje kont oszczędnościowych, polis z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym, rachunków maklerskich czy też funduszy inwestycyjnych TFI. Nie ma specjalnych wersji produktów dla przedsiębiorców – wszystkie IKE i IKZE są dla klientów indywidualnych.

Z perspektywy przedsiębiorców, przekonująca powinna jednak okazać się ulga podatkowa. Każdy właściciel firmy wie, że optymalizacja podatkowa to istotny czynnik w zarządzaniu firmą, więc być może docenią również korzyści płynące z oszczędzania w trzecim filarze.

W przypadku IKE przedsiębiorca może być całkowicie zwolniony z 19 proc. podatku od zysków kapitałowych, o ile nie wypłaci pieniędzy z konta aż do osiągnięcia wieku emerytalnego. Z kolei pieniądze wpłacane na IKZE są zwolnione z opodatkowania podatkiem od dochodów osób fizycznych, co daje przedsiębiorcy możliwość odliczenia środków wpłaconych w danym roku na konto IKZE w rocznym zeznaniu podatkowym.

PPK nie dla przedsiębiorców

Nadchodząca reforma emerytalna związana z wprowadzeniem Pracowniczych Planów Kapitałowych, omija drobnych przedsiębiorców. Zwiększa jednak limit wpłat na IKZE, co jest bardzo istotnym „prezentem” dla każdego, kto z tego rozwiązania korzysta. W 2018 r. roczny limit wpłat na IKZE wynosi 5331,60 zł. Zgodnie z planem ustawodawcy, limit wpłat został podniesiony z 1,2-krotności przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia miesięcznego do 1,8. W praktyce oznacza to podniesienie limitu IKZE do ok. 8000 zł rocznie. Planowana zmiana ma wejść w życie w 2021 r., gdy PPK zostaną objęte wszystkie przedsiębiorstwa, łącznie z najmniejszymi.

Nie odkładaj oszczędzania na później

Wbrew pozorom, produkt oszczędnościowy jakiego użyje prowadzący firmę do gromadzenia środków, ma mniejsze znaczenie niż dyscyplina i systematyczność przedsiębiorcy w odkładaniu pieniędzy. Większość właścicieli firm odkłada myślenie o emeryturze na później, bo najważniejsze są interesy przedsiębiorstwa tu i teraz. Bardzo często wykorzystują również wszystkie środki na zachowanie płynności w firmie.

Dobrą metodą na początek wydaje się ustalenie konkretnej procentowej wartości dochodów, jaka będzie regularnie odkładana. W ten sposób potencjalna emerytura przedsiębiorcy urośnie wprost proporcjonalnie do wzrostu jego firmy. Gdy firma zarabia więcej, jej właściciel odkłada również więcej. W momencie, gdy w firmie są przejściowe trudności, proporcjonalnie spada też kwota, która przesyłana jest na rachunek z oszczędnościami emerytalnymi.

Komentarz ekspercki przygotował Tomasz Jaroszek – specjalista ds. finansów osobistych, ekspert platformy edukacyjnej Kapitalni.org

  • Rządowym deklaracjom o dobrym stanie finansów publicznych towarzyszy intensywne szukanie dodatkowych pieniędzy w kieszeni podatnika, czego najnowszym przykładem są postępujące prace nad zniesieniem limitu 30-krotności składek ZUS. W efekcie proponowanych zmian już przy zarobkach ok. 6 tys. zł netto miesięcznie każda kolejna złotówka wypłacona przez pracodawcę będzie obłożona aż 52 groszami podatkówi składek, a tylko 48 groszy trafi do pracownika.
  • Dalszy wzrost opodatkowania osób pracujących na etacie będzie tworzył silne bodźce do fikcyjnego samozatrudnienia, gdzie analogiczne opodatkowanie zamiast 52 groszy wynosi tylko 19 groszy. Związany z tym spadek dochodów państwa będzie prowokował kontrole w firmach i liczne spory między podatnikami a administracją.
  • Tak ostre podnoszenie opodatkowania osób o wyższych kwalifikacjach i zarobkach stoi w sprzeczności z rządowymi deklaracjami o wspieraniu innowacyjności. Wysokie opodatkowanie już relatywnie niskich, na tle unijnego rynku pracy, wynagrodzeń sprawi, że praca w Polsce dla wysokiej klasy specjalistów stanie się jeszcze mniej opłacalna.
  • Zniesienie limitu składek ZUS będzie oznaczało dodatkowy wzrost długu ukrytego o 5 mld zł rocznie, pomimo że już teraz wynosi on ponad 3250 mld zł. Rosnące koszty wypłaty emerytur oraz niska wysokość świadczeń (szczególnie kobiet po obniżeniu wieku emerytalnego) będą tworzyły w przyszłości presję, by ZUS ograniczył najwyższe emerytury. Dlatego pomimo wzrostu składek ZUS po zniesieniu limitu 30-krotności nie będzie towarzyszył proporcjonalny wzrost emerytur w przyszłości.

 

Źródło: FOR

W ubiegłym roku do urzędów pracy wpłynęła rekordowa liczba ofert – zgłoszono 1 494 895 wolnych miejsc pracy, czyli o 215,9 tys. (16,9 proc.) więcej niż rok wcześniej. Ponadto, na przełomie 2016 i 2017 prawdopodobieństwo znalezienia pracy przez osoby bezrobotne wyniosło 20 proc. Oznacza to, że co piąty bezrobotny dostał pracę (w ciągu kwartału). Z danych wynika również, że Polska znalazła się w grupie 8 krajów, które mają najniższą stopę bezrobocia w Unii Europejskiej. Rośnie wskaźnik zatrudnienia, spada bierność zawodowa, cały czas odnotowujemy przyspieszenie wzrostu płac, ale także coraz chętniej zmieniamy pracę i kwalifikacje. Na co zwrócić uwagę, gdy staramy się o nową pracę? O co warto zapytać przyszłego pracodawcę? Jak negocjować warunki umowy?

Podobnie jak w poprzednich miesiącach, w firmach coraz częściej tworzy się nowe miejsca pracy, aniżeli je likwiduje. Z jednej strony bezrobocie spada, z drugiej – coraz częściej brakuje wykwalifikowanych pracowników. Według danych pracuj.pl, w I kwartale 2017 r. największe zapotrzebowanie na pracowników obejmowało branże: finansów, bankowości i ubezpieczeń, handlu i sprzedaży oraz przemysłu ciężkiego. – To pracodawcy coraz częściej walczą o kandydatów, kusząc ich atrakcyjnym wynagrodzeniem i warunkami zatrudnienia. Zanim jednak zdecydujemy się na podjęcie nowej pracy powinniśmy się odpowiednio przygotować. Jest to najlepszy moment, by ustalić kluczowe dla nas kwestie: poznać wymogi pracodawcy, ale także warunki naszego zatrudnienia oraz ubezpieczenia – mówi Anna Materny, Dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych w Gothaer TU S.A.

Rodzaj umowy

Pracodawca może zawrzeć z pracownikiem umowę cywilnoprawną lub umowę regulowaną w Kodeksie Pracy. Najpopularniejsze umowy cywilno–prawne to: umowa o dzieło oraz umowa zlecenie, które w przeciwieństwie do umowy o pracę nie są objęte Kodeksem Pracy oraz nie gwarantują wielu uprawnień. Celem umowy o dzieło jest wykonanie konkretnego zadania, czyli dzieła. Od umowy o dzieło pracodawca nie odprowadza składki ZUS, ale od umowy zlecenie – już tak.

W przypadku umowy o pracę powinniśmy zwrócić uwagę na czas zawarcia umowy. Pracodawca może podpisać z pracownikiem umowę: na czas nieokreślony, na czas określony lub na czas wykonywania określonej pracy. Kodeks pracy wyróżnia również umowę na czas zastępstwa innego pracownika. Z perspektywy kandydatów, najbardziej korzystna jest właśnie umowa o pracę, gwarantuje ona minimalne wynagrodzenie, zapewnia m.in. urlop wypoczynkowy oraz cechuje się większą stabilnością zatrudnienia. Ponadto, pracodawca odprowadza składki do ZUS.

Składki do ZUS i kwestie BHP

Rozpoczynając pracę w nowym miejscu, pracownik musi obowiązkowo zapoznać się z przepisami i zasadami bezpieczeństwa i higieny pracy, czyli przejść szkolenie BHP. Szkolenie to nie jest wymagane w przypadku umowy cywilno-prawnej oraz wtedy, gdy pracownik podejmuje pracę na tym samym stanowisku, które zajmował u danego pracodawcy przed podpisaniem z nim kolejnej umowy o pracę lub gdy przerwa pomiędzy tymi umowami nie przekroczyła 30 dni. Kolejną ważną kwestią jest zgłoszenie pracownika do ZUS-u w terminie do siedmiu dni od daty podpisania umowy. Takie zgłoszenie obejmuje: ubezpieczenie społeczne (emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe), ubezpieczenie zdrowotne, Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Wypadek przy pracy – kto za to zapłaci?

Pomimo tego, że świadomość Polaków dotycząca praw i obowiązków pracowników oraz pracodawców w zakresie bezpieczeństwa jest coraz większa, nadal odnotowuje się wzrost wypadków przy pracy. W 2016 r. liczba poszkodowanych wyniosła 87 886 osób, czyli o 0,3 proc. więcej niż rok wcześniej – w tym 239 osób zginęło a 464 doznało wypadku z ciężkim obrażeniem ciała. Przepisy prawa nakładają na pracodawcę szereg obowiązków. W sytuacji, gdy pracownik uległ wypadkowi przy pracy, obowiązkiem pracodawcy jest (oprócz udzielania pomocy rannemu pracownikowi oraz zabezpieczenia miejsca zdarzania) powołanie zespołu powypadkowego w celu ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku oraz ustalenia, czy wypadek pozostaje w związku z pracą. Zespół powypadkowy sporządza protokół, który stanowi podstawę do ustalenia świadczeń dla pracownika lub jego rodziny. Gdy konsekwencją wypadku jest stały lub długotrwały uszczerbek na zdrowiu pracownika, przysługuje mu możliwość uzyskania jednorazowego odszkodowania, którego wysokość ustalana jest każdorazowo na podstawie orzeczenia komisji lekarskiej powołanej przez ZUS.

– Pamiętajmy, że odszkodowanie zazwyczaj wypłacane jest ze składek odprowadzanych przez pracodawcę do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Niestety, gdy do wypadku doszło z winy pracownika to zgodnie z ustawą o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych z 2002 r. poszkodowany w wypadku przy pracy nie uzyska nic, jeśli zdarzenie jest skutkiem złamania przez niego przepisów o ochronie życia i zdrowia. Zwłaszcza, gdy nastąpiło to umyślnie lub z powodu jego rażącego niedbalstwa – podkreśla Anna Materny, Dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych w Gothaer TU S.A.

Dodatkowe ubezpieczenie

Niezależnie od możliwości uzyskania świadczeń z ZUS pracownik lub przedsiębiorca, który uległ wypadkowi przy pracy będzie mógł otrzymać także dodatkowe świadczenie z tytułu dobrowolnego ubezpieczenia NNW – pod warunkiem, że wykupił tego typu polisę. Pracownik może przystąpić do grupowego programu ubezpieczeniowego, który bardzo często dostępny jest w zakładzie pracy lub ubezpieczyć się we własnym zakresie. Rozważając te dwie możliwości, należy mieć na uwadze fakt, że niestety, grupowe ubezpieczenia mają swoje wady – często niska składka ubezpieczenia przekłada się na relatywnie niskie świadczenia. Ubezpieczenia grupowe charakteryzuje też mała elastyczność – polisa nie jest dostosowana do indywidualnych potrzeb ubezpieczonych. Dodatkowe ubezpieczenia następstw nieszczęśliwych wypadków zarówno dla pracowników, jak i przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą mogą być dobrym uzupełnieniem tzw. ubezpieczenia wypadkowego.

– Ochrona ubezpieczeniowa nie musi obejmować tylko zdarzeń mających miejsce w trakcie wykonywania pracy, lecz również w czasie wolnym, czy w podróży. Co więcej, zakres ubezpieczenia oprócz podstawowego ryzyka doznania uszczerbku na zdrowiu w związku z nieszczęśliwym wypadkiem, może dotyczyć także szeregu innych zdarzeń ubezpieczeniowych tj.: zwrotu kosztów nabycia protez i środków ortopedycznych oraz kosztów odbudowy stomatologicznej zębów, zasiłku dziennego za pobyt w szpitalu lub okres niezdolności do pracy, zwrotu kosztów ratownictwa, zwrotu niezbędnych z medycznego punktu widzenia kosztów leczenia, czy świadczeń powypadkowych typu assistance – podsumowuje Anna Materny, Dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych Gothaer TU S.A.

 

 

Źródło; Grupa Gothaer

Eksperci przewidują, że ustawodawca, zachęcony wysokimi wpływami ze składek nałożonych na umowy zlecenia, obciąży nimi również umowy o dzieło. W ten sposób zmniejszy braki w kasie ZUS-u. Zmiany mogą być przeprowadzone pod sztandarem przyszłego zabezpieczenia emerytalnego. W konsekwencji podrożeją ceny niektórych usług.

Wpływy do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z oskładkowanych umów zleceń, według niektórych szacunków, przyniosły już ok. 390 mln zł wpływów. Jeśli tempo się utrzyma, to do końca tego roku zebrana kwota może przekroczyć aż 450 mln zł. Zdaniem ekspertów, ustawodawca za pomocą ZUS-u, sięgnie też do umów o dzieło. Ale opinie na temat tego, czy powinien to zrobić, są podzielone. Składkami objęto już wynagrodzenia rad nadzorczych oraz jednoosobowych wspólników spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Jak przyznaje Piotr Kościańczuk z Kancelarii Podatkowej Skłodowscy, kierunek zmian jest zawsze ten sam – dofinansowanie instytucji państwowej.

– Nie wiedzieć czemu, ustawodawca „zapomniał” oskładkować zarządy spółek. Spodziewam się natomiast, że zachęcony przychodami z umów zleceń wkrótce będzie próbował obciążyć składkami także umowy o dzieło. Nie ma bowiem żadnych wyraźnych przeciwwskazań prawnych, aby tego nie zrobił. Uważam, że przy dzisiejszym stanie finansowym naszych funduszy emerytalnych, rząd uzna wręcz, że nie ma innego wyjścia i po prostu to zrobi – przewiduje Piotr Kościańczuk.

Niewydolny system

Warszawski ekonomista Łukasz Białek, zwraca uwagę na fakt, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych, publikując kilkuletnie prognozy, każdorazowo wskazuje na deficyty FUS-u na poziomie 50 mld zł. Szacuje też, że składki na ubezpieczenia społeczne pokryją w 2016 roku jedynie 74% wydatków związanych z wypłatą rent i emerytur. Według ZUS-u, zabraknie na ten cel ok. 52 mld zł. Taki ciężar poniesie budżet państwa, który tworzy ponad 16 milionów pracujących Polaków.

– Rząd z pewnością sięgnie po dodatkowe wpływy z oskładkowania umowy o dzieło. Ale zamiast tego, powinien ograniczyć lub częściowo zlikwidować przerośniętą i nieefektywną administrację publiczną, a w pierwszej kolejności ZUS. Kolejna zmiana musi zmierzać w kierunku ograniczenia przywilejów wybranych grup zawodowych, do których budżet państwa co roku dokłada dziesiątki miliardów złotych. Te koszty są ukryte w różnych wydatkach w ramach finansów publicznych – dostrzega Łukasz Białek.

Ekonomista wskazuje również, że rocznie na emerytury, renty i zasiłki funkcjonariuszy podległych tylko MSWiA, Polacy wydają ponad 8 mld zł, a na analogiczne świadczenia dla żołnierzy – ponad 6,6 mld złotych. Konfrontując tę sumę z budżetem MON-u w 2016 roku, wynoszącym 35 mld zł, Białek pokazuje, że dopłaty do emerytur mundurowych są wielkości prawie połowy obecnego budżetu obronnego kraju. Dodaje też, że przez ostatnich 20 lat budżet państwa dopłacił do przywilejów pracowników mundurowych około 200 mld zł, a do górników – blisko 250 mld zł.

„Opieka” państwa

Jeremi Mordasewicz, członek Rady Nadzorczej ZUS i doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, potwierdza, że objęcie umów o dzieło ubezpieczeniem emerytalnym jest możliwe. Wpłacane składki byłyby ewidencjonowane na indywidualnych kontach emerytalnych, podobnie jak inne dochody z pracy i zamieniane na świadczenie emerytalne. Trudno natomiast byłoby objąć umowy o dzieło pozostałymi ubezpieczeniami społecznymi (chorobowym, rentowym, zdrowotnym, wypadkowym, od bezrobocia), które wymagają określenia czasu ich trwania. Nie można bowiem stwierdzić, kiedy i gdzie było tworzone dzieło, ponieważ określa się wyłącznie datę jego ukończenia. Praktycznie niemożliwe jest więc powiązanie wysokości składek z wysokością świadczeń.

– Obawiam się, że zmiany mogą wejść w życie pod sztandarem zabezpieczenia przyszłych emerytur. Tymczasem, szeroka grupa przedstawicieli wolnych zawodów, m.in. z branży informatycznej, doradczej czy dziennikarskiej, wyraźnie nie jest zainteresowana taką opieką państwa. Ci specjaliści potrafią sami zadbać o swoją przyszłość i wcale nie traktują umowy cywilnoprawnej jako „śmieciowej”. Również założenie, że służy ona pracodawcom wyłącznie jako narzędzie do obchodzenia przepisów, jest po prostu błędne – przekonuje Piotr Kościańczuk.

Jak podkreśla doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, o potrzebie ozusowania umów o dzieło może świadczyć fakt, że np. aktorzy, pracujący w ten sposób przez całe życie, jako seniorzy pozostają bez środków do życia. Wówczas młodsi przedstawiciele ich branży zwracają się do narodu z prośbą o wsparcie dla starszych, znanych artystów.

Masowe nadużycia

– Nie podnosiłbym kwestii tzw. ozusowania umów o dzieło, gdyby nie fakt, że są masowo nadużywane. Granica miedzy nimi a zleceniami, np. na rynku tłumaczeń, jest bardzo cienka. Pracodawcy, którzy nie płacą składek za swoich pracowników, maksymalizują zyski. Pracobiorcy natomiast wolą uzyskać 5 zł dziś, niż 10 zł na emeryturze, która wydaje im się bardzo odległą perspektywą. Dlatego uważam, że system opodatkowania pracy należy ujednolicić, aby nie było nieuczciwej konkurencji na rynku – wyjaśnia Jeremi Mordasewicz.

Zdaniem Piotra Kościańczuka, państwo oczywiście powinno dbać o obywateli. Ale może to robić poprzez szczelniejsze kontrole tytułów umów o dzieło, które jak wiadomo często są nadużywane. I takie działania oczywiście popieram. Każda zmiana, powodująca wzrost obciążeń publicznoprawnych, naturalnie spotka się z próbą ich zmniejszenia, ze strony przedsiębiorców. Sporo firm będzie wypłacało część wynagrodzeń nieoficjalnie. Niektóre robią to już w tej chwili. I dlatego w mojej ocenie, na to trzeba zwrócić szczególną uwagę.

Wzrost cen

– Ozusowanie umów cywilnoprawnych spowoduje ewidentny wzrost kosztów pracy. To z kolei sprawi, że na rynku towarów i usług wzrosną ceny dla konsumentów. Może to dotyczyć szczególnie małych i średnich firm. W skrajnych przypadkach, możemy spodziewać się prób przejścia w szarą strefę, gdyż przedsiębiorcy nie będą widzieć innych alternatywnych możliwości – stwierdza Łukasz Białek.

Według Piotra Kościańczuka, żadne przedsiębiorstwo nie zechce rezygnować z ciężko wypracowanego zysku. Zwiększenie obciążeń fiskalnych przełoży się więc na cenę towarów i usług. Oczywiście granicę wzrostu cen narzuci rynek, ale w konsekwencji będzie występować wyraźna presja. Zazwyczaj modele zatrudnienia w tej samej branży, np. informatycznej, są bardzo podobne, dlatego w określonych sektorach po prostu nie będzie firm oferujących obsługi w niższej cenie.

Obchodzenie przepisów

– Jeśli umowy o dzieło zostaną obciążone dodatkowymi składkami, to naturalnie zwiększy się liczba firm jednoosobowych, tak zwanych samozatrudnionych. Wtedy, ze względu na niewydolność systemu, stracimy nie tylko iluzoryczne emerytury, ale również bieżące i realne zyski osób, które zarabiają w ramach umów cywilnoprawnych – zapowiada Kościańczuk.

Po wprowadzeniu oskładkowania takich umów, Łukasz Białek spodziewa się różnych zachowań ze strony przedsiębiorców. Pierwszym ze scenariuszy może być przenoszenie się dużych firm za granicę, np. do Czech, gdzie rządzący chcą, aby podatnikom zostawało więcej pieniędzy w kieszeniach, bo widzą w tym strategię na dłuższą metę. Wychodzą oni bowiem z założenia, że gdy samodzielnie gromadzone środki finansowe są odkładane lub wydawane, korzysta na tym cała gospodarka.

– Duże przedsiębiorstwa, zatrudniające kilkudziesięciu czy nawet kilkuset pracowników, mogą zakładać firmy właśnie w tym kraju. W ten sposób, będą realizować działania na terytorium naszego kraju tak, jak dotychczas, ale rozliczać będą się już za granicą, co będzie oczywiście ze stratą dla budżetu naszego kraju – przewiduje Łukasz Białek.

Przykładem wyboru takiego kierunku rozwiązań, może być np. firma badawcza, zatrudniająca kilkuset ankieterów. Przy takiej skali pracowników, ograniczenie kosztów pracy, dzięki przeniesieniu firmy za granicę, będzie bardzo istotne z punktu widzenia bieżących wydatków. Z kolei dla osób, które nie świadczą stałej pracy, jedyną różnicą będzie zmiana danych pracodawcy w umowie, a wiec właściwie dla nich nic się nie zmieni.

Dziś sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny zdecyduje, czy nałożenie składki ZUS w umowach zlecenia zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2016 roku. Wcześniej do takiego rozwiązania przychyliła się Podkomisja stała ds. Prawa Pracy. W ten sposób pozytywnie ustosunkowała się do postulatów przedsiębiorców, którzy wielokrotnie zwracali uwagę na znaczenie długości okresu przejściowego dla efektywności rynku pracy – podkreśla Konfederacja Lewiatan.

Początkowo projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zakładał, że vacatio legis będzie obowiązywało jedynie przez 3 miesiące. Uchwaleniu takiej wersji ustawy sprzeciwiali się główni uczestnicy polskiego rynku pracy. Przedstawiciele organizacji zrzeszających przedsiębiorców oraz związki zawodowe – popierając ideę ozusowania umów zleceń – niejednokrotnie podkreślali, że ustanowienie tak krótkiego okresu przejściowego bez odpowiednich rozwiązań systemowych może przynieść dalece niekorzystne skutki, w tym wzrost bezrobocia i poszerzenie szarej strefy na rynku pracy. To z kolei oznaczałoby ogromne zagrożenie dla pracowników, z uwagi na to, że wiele firm byłoby zmuszonych do istotnej redukcji zatrudnienia. Dali temu wyraz w swoim wspólnym stanowisku, podpisanym przez NSZZ Solidarność, OPZZ, Forum Związków Zawodowych oraz Konfederację Lewiatan i Związek Rzemiosła Polskiego.

Decyzja podkomisji w istotny sposób stabilizuje sytuację wszystkich uczestników rynku pracy – z uznaniem przyjęliśmy postawę posłów, którzy udowodnili, że mają na względzie główny cel reform, jakim jest zapewnienie stabilności zatrudnienia. Z całą pewnością dzięki 12-miesięcznemu vacatio legis uda się ograniczyć negatywny wpływ nowelizacji – mam tu na myśli przede wszystkim bezpieczeństwo pracowników. Cieszy długowzroczność i kierunek zmian – jest to pierwszy krok zmierzający do kompleksowej naprawy rynku pracy mówi Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Ekspertyza Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych (WISE Institute) przygotowana na zlecenie Konfederacji Lewiatan potwierdziła, że 12-miesięczny okres vacatio legis dla ozusowania umów zleceń w znacznym stopniu łagodzi niepożądane skutki na rynku pracy, w szczególności odnoszące się do poziomu bezrobocia i szarej strefy w zatrudnieniu. Co istotne, korzyści z tytułu dłuższego okresu przejściowego dotyczą wszystkich uczestników rynku: zarówno pracowników, jak i pracodawców oraz budżetu państwa.

Gwarancja minimum rocznego vacatio legis wpłynie na stabilność wpływów i racjonalność wydatków budżetu państwa. Dzięki temu, że przedsiębiorcy oraz ich klienci, do których należą m.in. instytucje publiczne i samorządy, będą mogli odpowiednio zmienić swoje budżety oraz renegocjować umowy, ograniczone zostanie zagrożenie związane z możliwym niedokończeniem projektów przez wykonawców. Dotyczy to podpisywanych przez firmy kontraktów długoterminowych w ramach systemu zamówień publicznych.

Ponadto, zgodnie z analizą dr Ryszarda Piotrowskiego z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, krótszy niż 12-miesieczny okres vacatio legis należałoby uznać za niezgodny z art. 2, 22 w związku z 31 ust. 3 i 67 w związku z art. 2 Konstytucji RP ze względu na to, że projektowane rozwiązania dotyczą umów zawieranych na okresy wieloletnie. Decyzja sejmowej Komisji jest zatem niezwykle istotna w kontekście odpowiedniego przestrzegania litery prawa. Mając na względzie praktykę polskiego rynku w zakresie umów stwierdzić należy, iż ustalenie zbyt krótkiego vacatio legis naruszyłoby wyrażoną w art. 2 Konstytucji RP zasadę państwa prawa, a w szczególności zasadę prawidłowej legislacji.

Przedstawiciele klubów parlamentarnych – głosując podczas posiedzenia Podkomisji ds. prawa pracy – potwierdzili znaczenie praworządności i istotę zmian, które powinny za każdym razem mieć na uwadze szeroko rozumiane dobro obywateli – dodaje Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Konfederacja Lewiatan

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...