sobota, Październik 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "pożyczka"

pożyczka

Połowa małych przedsiębiorców planuje ubiegać się o finansowanie w ciągu najbliższego roku. Dodatkowe fundusze są im potrzebne głównie na zakup nowego sprzętu, poszerzenie zakresu usług, wynajem nieruchomości i reklamę. Przedsiębiorcy nie zawsze wiedzą jak ubiegać się o dofinansowanie. Często spotykają się też z odmową jego udzielenia, jak wynika z badania “Potrzeby mikroprzedsiębiorstw w zakresie finansowania 2017”, zrealizowanego przez instytut Smartscope dla firmy Aasa Polska.

Polska rzeczywistość gospodarcza jest kreowana przez ponad 2 mln mikroprzedsiębiorstw z bardzo różnych branż. Każde z nich musi mierzyć się z podobnymi wyzwaniami. Głównie z pozyskiwaniem środków na bieżącą działalność i rozwój, tak aby zachować płynność finansową i jednocześnie być konkurencyjnym na rynku.

O jakich kwotach mowa? Co dziesiąty właściciel małego biznesu potrzebuje 10 tysięcy złotych na rozwój swojej firmy,  a co piąty od 10 do 49 tysięcy. Połowa tych, którzy zadeklarowali potrzebę uzyskania dofinansowania, zadowoliłaby się także kwotą w wysokości do 5 tysięcy złotych.

Na co  przedsiębiorcy potrzebują finansowania?

Właściciele firm, zapytani o cele, na jakie zamierzają przeznaczyć zewnętrzną pożyczkę, kredyt lub inną formę finansowania, wymieniali najczęściej zakup sprzętu do prowadzenia działalności (68 proc.). Co czwarty chciałby dzięki nim rozwinąć swoją działalność (25 proc.), a wśród tej grupy najwięcej osób deklarowało chęć przeznaczenia uzyskanych środków na poszerzenie zakresu usług firmy (43 proc.), wynajem firmowej nieruchomości (21 proc.), a także jej remont lub działania reklamowe (po 9 proc.). Z kolei 14 proc. wykorzystałoby dodatkowe środki na spłatę bieżących zobowiązań firmowych lub zatrudnienie zespołu.

Porównując te dane z wynikami ubiegłorocznymi widać, że rozwój działalności jest kluczowy dla właścicieli małych firm. Aż 64 proc. rok temu chciało przeznaczyć dodatkowe środki finansowe właśnie na ten cel, podczas gdy pozostali wskazywali spłatę bieżących zobowiązań firmowych czy kredytu bankowego.

Trudności w uzyskaniu finansowania

Potrzeby małych przedsiębiorców zderzają się jednak z rzeczywistością rynkową. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy dopiero startują z działalnością. Najczęściej wskazywanym problemem pojawiającym się przy założeniu firmy, jest konieczność ponoszenia wysokich kosztów jej prowadzenia (40%). Tymczasem wnioski kredytowe takich osób są z góry odrzucane przez większość banków, ze względu na brak historii prowadzonej działalności.

Z odmową finansowania z zewnętrznego źródła spotkał się jak dotąd prawie co trzeci przedsiębiorca. Co ciekawe, aż 31 proc. z nich nie potrafi sprecyzować powodu tej decyzji. W zeszłym roku aż co 10-temu przedsiębiorcy odmówiono finansowania w banku. W tegorocznym badaniu wynik był identyczny. Co więcej, 17 proc. właścicieli firm nie starało się o finansowanie, ponieważ nie wiedziało jak się o nie ubiegać.

Różnorodne źródła finansowania

Mali przedsiębiorcy starają się sięgać po różnorodne źródła finansowania. Najczęściej korzystają ze środków unijnych
i środków z Urzędu Pracy (kolejno 42 proc. i 41 proc.). Z programów dla młodych przedsiębiorców skorzystało w tym roku 18 proc. firm, a z lokalnych programów dla przedsiębiorców 17 proc.

W przypadku usług finansowych polscy przedsiębiorcy stawiali na kredyt bankowy i leasing (po 28 proc.) czy firmową kartę kredytową (18 proc.). Prawie co 10-ty korzystał z firmowej pożyczki pozabankowej, a co piąty uważa tę usługę za interesującą.

 Właściciele małych firm potrzebują przede wszystkim rozwiązań szybkich, niewymagających okazania dużej liczby dokumentów i z elastyczną formą spłaty, która jest indywidualnie dopasowana do ich możliwości. Oferowana przez nas pożyczka „Aasa dla Biznesu” jest odpowiedzią na wszystkie te potrzeby, a dodatkowo może zostać wliczona w koszt prowadzonej działalności – mówi Dominik Ciula, Sales Manager Aasa Polska.

W przypadku pożyczki „Aasa dla Biznesu” proces otrzymania środków trwa do 2 dni i jest wyjątkowo prosty. Sprowadza się on do wybrania potrzebnej kwoty na stronie internetowej aasadlabiznesu.pl (maksymalnie 10 tysięcy zł), określenia terminu spłaty pożyczki oraz wypełnienia wniosku. Po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku można podpisać umowę za pośrednictwem kuriera i otrzymać pieniądze w wybrany wcześniej sposób. W przypadku wybrania czeku Giro, dostarczonego przez kuriera, pieniądze będą do natychmiastowego odbioru w najbliższym Banku Pocztowym. Przy wyborze przelewu pojawią się na koncie już następnego dnia od momentu podpisania umowy.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

 

 

Program Rodzina na Swoim pomógł prawie 200 tys. kredytobiorców w tańszym zakupie mieszkania lub budowie domu. Sposób jego działania może być jednak zdradliwą pułapką – z dniem ustania dopłat rata kredytu nagle wzrośnie, w dzisiejszych warunkach o ponad 30 proc.

W latach 2007-2013 kupujący mieszkanie mogli skorzystać z rządowego dofinansowania w postaci programu Rodzina na Swoim. Polegał on na tym, że przez osiem lat BGK spłacał zamiast kredytobiorcy połowę raty odsetkowej. W praktyce, każdego miesiąca rata była niższa o kilkaset złotych, a rodzina, która zaciągnęła pożyczkę na 200 tys. zł mogła w tym czasie zaoszczędzić 30-40 tys. zł. (zależnie od okresu kredytowania i chwili powstania zadłużenia).

Ale konstrukcja programu jest taka, że w chwili ustania dopłat kredytobiorca musi pogodzić się ze skokowym wzrostem raty. Osoba, która 30-letni kredyt preferencyjny z dopłatami RnS zaciągnęła na przełomie 2009 i 2010, powinna być świadoma tego, że w ciągu kilku miesięcy z dnia na dzień rata będzie wyższa o ponad 30 proc. Przykładowo jeśli ktoś zadłużył się na 200 tys. zł, to aktualnie płaci miesięcznie 715 zł, a w nowej rzeczywistości będzie to ok. 940 zł, o 225 zł więcej. Dla niektórych domowych budżetów taka zmiana może być trudna do udźwignięcia.

Początkowo Rodzina na Swoim nie była bardzo popularna, w ciągu pierwszych dwóch lat (2007-2008) udzielono mniej niż 11 tys. kredytów z dofinansowaniem, potem zaczęła się rozpędzać. W 2009 było to już 31 tys. kredytów, a rok później 43 tys. Szczyt popularności dopłat przypadł na 2011 r. kiedy to banki udzieliły 51 tys. pożyczek z dopłatami. 2012 był równie dobry, BGK rozliczył 46 tys. preferencyjnych kredytów.

Te liczby oznaczają, że w ciągu najbliższych trzech lat (2018-2020) ponad 140 tys. polskich rodzin, które łącznie zadłużyły się na prawie 27 mld zł, będzie musiało poradzić sobie ze wzrostem raty kredytowej o kilkadziesiąt procent. Zasada działania programu jest taka, że im wyższe oprocentowanie, tym wyższe dopłaty (bo stanowią one połowę odsetek), zatem przy oczekiwanym wzroście stóp procentowych (ma on nastąpić w przyszłym roku) odczuwalny wzrost raty po wygaśnięciu dopłat MdM będzie wyższy. Po wzroście stóp o 1,5 pkt proc. będzie to już ponad 40 proc.

Co mogą zrobić osoby, które czeka wygaśnięcie programu RnS? Cóż, książkowo należałoby zaoszczędzone co miesiąc pieniądze odkładać, a te kilkadziesiąt tysięcy złotych (a do tego odsetki, bo powinny one lądować na lokacie) dałoby spokój na wiele lat podwyższonej raty. Mało kto tak jednak robi, większość zaoszczędzone pieniądze po prostu „przejada”. Te osoby mogą ratować się jedynie próbą zrefinansowania kredytu (ma to sens jeśli marża w umowie jest wyższa od obecnie obowiązujących, a kredytobiorca nadal ma dobrą zdolność kredytową).

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Terminowa spłata kredytu lub pożyczki to obowiązek każdej osoby, która zaciągnęła takie zobowiązanie. Zdarza się jednak, że zwrot zadłużenia na czas jest niemożliwy. Obecnie blisko 2,5 mln Polaków nie reguluje terminowo należności. Jakie prawa i obowiązki ma osoba, która nie spłaca regularnie swoich długów?

Produkty finansowe oferowane przez banki i firmy pożyczkowe są popularne w naszym kraju. Niestety, nie wszyscy konsumenci są w stanie prawidłowo korzystać z tych usług i sprawnie zarządzać swoim budżetem, co skutkuje problemami finansowymi. W Polsce już blisko 2,5 mln osób ma kłopot z terminową spłatą zobowiązań, a ich łączna kwota wynosi 58 mld zł – wynika z Indeksu Zaległych Płatności Polaków przygotowanego na koniec czerwca przez BIG InfoMonitor oraz BIK. Co należy zrobić w sytuacji, gdy mamy kłopot z regulowaniem należności?

Podstawowe obowiązki

Wszystkie zaciągnięte zobowiązania finansowe trzeba uregulować – to sprawa bezdyskusyjna. Po podpisaniu umowy z kredytodawcą jesteśmy zobligowani do regularnej spłaty należności w określonych terminach i wysokości. Dodatkowo, czas spłaty kredytu lub pożyczki powinien być przestrzegany nie tylko przez dłużnika, ale także wierzyciela. Nikt nie może żądać wcześniejszego uregulowania należności, chyba że odpowiedni zapis został uwzględniony w  umowie. W przypadku zwłoki w spłacie wierzyciel ma prawo do naliczenia dodatkowych odsetek lub zażądać całościowego zwrotu pożyczonej kwoty.

Gdy opóźnienie będzie duże, naszymi długami może zainteresować się komornik sądowy. W naszym interesie jest z nim współpracować.

Nie powinniśmy go unikać, ani nie odbierać korespondencji. O każdej zmianie miejsca zamieszkania trwającej dłużej niż miesiąc, musimy go poinformować. Jako dłużnicy możemy też zostać wezwani udzielać mu wyjaśnień o stanie naszego majątku – wyjaśnia Tomasz Jaroszek, ekspert Kapitalni.org. Warto pamiętać, że informacje o niespłaconych zobowiązaniach trafiają do Biura Informacji Kredytowej i Biur Informacji Gospodarczej, a to może utrudnić „życie finansowe” w przyszłości. Takie informacje mają wpływ na otrzymanie kredytu oraz jego cenę – dodaje.

Warto jednak pamiętać, że jako dłużnicy nie jesteśmy bezbronni. Jakie prawa nam przysługują?

  1. Prawo do informacji na temat własnego zadłużenia

Podstawowym uprawnieniem jest dostęp do szczegółowych informacji na temat własnego zadłużenia. Wierzyciel musi przedstawić stosowną dokumentację dotyczącą sprawy z uwzględnieniem wysokości zobowiązania i odsetek wraz z terminami płatności rat. Mamy prawo wiedzieć, jaka ma być wysokość wpłat, opłat windykacyjnych i kar umownych. W razie jakichkolwiek wątpliwości warto skonsultować się z prawnikiem i omówić z nim wszelkie niepokojące nas kwestie np. dotyczące dodatkowych kosztów.

  1. Prawo do prywatności

Wierzyciel lub windykator nie może naruszać naszej prywatności. Osoby odpowiedzialne za windykację nie są upoważnione do tego, aby nachodzić nas w domu, zakładzie pracy czy nękać telefonami naszych znajomych. Wszystkie tego typu zachowania zgodnie z przepisami prawa mogą zostać uznane za czyny karalne.

Mamy również prawo do ochrony swojego dobrego imienia i tajemnicy finansowej. Nikt nie może przekazywać informacji  o  naszych długach, nawet naszej rodzinie – mówi Tomasz Jaroszek, ekspert kapitalni.org – Wyjątkiem od tej reguły jest poręczyciel kredytu – zaznacza.

  1. Prawo do decyzji, które długi spłacamy jako pierwsze

Jeżeli już wpadniemy w pętlę zadłużenia, musimy działać jak najszybciej. Nie warto uciekać przed kłopotami, ponieważ bierna postawa nie pomoże nam ich uniknąć. Co ważne, nawet w takiej sytuacji mamy swoje prawa. Nikt nie może narzucać nam kolejności zwrotu należności. To do nas należy decyzja, który dług będziemy spłacać jako pierwszy, a także jak będzie wyglądał plan spłaty. Warto jednak pamiętać, że w przypadku, kiedy będziemy regulować tylko jeden z wielu, a pozostały majątek nie pokryje żądań innych wierzycieli, możemy narazić się na zarzuty ze strony pozostałych podmiotów. Dlatego decyzje o porządku spłat należy dobrze przemyśleć i zaplanować.

W ostateczności, w przypadku, gdy sytuacja finansowa stanie się fatalna i nie będziemy już mogli spłacać zadłużenia zgodnie z ustalonym harmonogramem, możemy zwrócić się do sądu o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, czyli redukcji bądź umorzenia zobowiązań w przypadku niewypłacalności – radzi Tomasz Jaroszek, ekspert platformy edukacyjnej kapitalni.org.

  1. Prawo do zaskarżenia czynności wierzyciela lub komornika

W sytuacjach wyjątkowych, kiedy np. wierzyciel lub komornik próbują nas oszukać, możemy wnieść sprawę do sądu. Mamy również prawo złożyć skargę na działania komornika, gdy istnieją podejrzenia, że ten działa niezgodnie z prawem. Co ważne, możemy także złożyć zażalenie na decyzję o egzekucji długu, która została wydana bez naszej wiedzy.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

Młodzi Polacy przeszacowują i bagatelizują swoją sytuację finansową. Jak wyjść na prostą w problemie zadłużenia?

Ponad 4,6 mld zaległych długów pozakredytowych mają młode osoby (18-34 lata). Co ósmy młody człowiek (18-24 lata) posiadający kredyt nie radzi sobie z jego spłatą. Co zrobić, aby nie wpaść w „spiralę zadłużenia”?

Analiza sytuacji finansowej młodych nie napawa optymizmem. Młodzi Polacy mają problem ze spłatą pożyczek i kredytów, nie płacą rachunków za telefon, gromadzą zaległości za alimenty, czynsz i jazdę na gapę. Średnia zaległość osób, które nie ukończyły 35 lat, wynosi ponad 8 tys. zł, przy czym wśród 18-24 latków jest to jeszcze 3 tys. zł, a wśród 25-34 latków już prawie 9, 5 tys. zł – wynika z badań „Życie finansowe młodych Polaków” Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych i BIG InfoMonitor.

„Zaległości młodych osób, są często wynikiem przeszacowania własnych możliwości finansowych, co prowadzi do spirali zadłużania. Zaczyna się od pomysłu, że tym razem wydam więcej na rozrywki, a opłacenie rachunku za telefon przełożę na następny miesiąc, nie mając świadomości, że za zaległe faktury na łączną kwotę co najmniej 200 zł można już trafić do rejestru dłużników. A taki wpis blokuje w bankach, ale nie tylko finansowanie na przyszłość czy też zakup niektórych usług” – zauważa Mariusz Hildebrand, wiceprezes BIG InfoMonitor.

Z raportów banku centralnego wynika, że rosną również zobowiązania gospodarstw domowych. Zobowiązania na koniec III kwartału 2015 r. osiągnęły stan ponad 657 mld zł, przekraczając o 5,1 proc. poziom zadłużenia sprzed roku. Natomiast w końcu września 2016 r. zobowiązania polskich rodzin wyniosły łącznie 685, 7 mld zł i były wyższe o 4,3 proc. wobec stanu na koniec III kwartału 2015 r. Z badań NBP wynika, że gospodarstwa domowe zaciągają kredyty w dwóch celach: na sfinansowanie konsumpcji oraz na zakup nieruchomości. Pierwsze stanowią prawie jedną czwartą zobowiązań, drugie – ponad 60 proc. Transakcje dotyczące kredytów i pożyczek konsumpcyjnych wyniosły w III kwartale 2016 r. 46,3 proc.

Podejście młodych do finansów

Obecne pokolenie młodych przejawia większą skłonność do zachowań ryzykownych w kwestii finansów. Z badania „Życie finansowe młodych Polaków” wynika, że młode osoby nie mają rzeczywistej świadomości skali problemu i ryzyka związanego z zaciąganiem zobowiązań finansowych. „Pomimo, że większość rozpoznaje w swoim otoczeniu osoby zadłużone i dostrzega liczne szkody, jakich osoby te doświadczają, jednak nie odnosi tego do siebie i traktuje zadłużenie jako domenę osób starszych” – podkreślają autorzy badania.

„To klasyczny mechanizm obrony – „zadłużeni mają to, na co sobie zasłużyli, mnie to nie dotyczy, mi się nie zdarzy” – komentuje Roman Pomianowski ze Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych.

Ewa Kruk ze Stowarzyszenia Krzewienia Edukacji Finansowej, które prowadzi m.in. edukację finansową młodzieży w szkołach podkreśla, że „doświadczenia pokazują, że problem zadłużenia wielu młodych Polaków ma przede wszystkim swoje źródło w braku umiejętności planowania”.

„Później dochodzi do tego brak umiejętności postawienia oporu przeciwko konsumpcyjnemu stylowi życia – najmodniejsze buty, najlepszy telefon. itd. Wiele osób nie zastanawia się nad swoją przyszłością, lecz żyje tu i teraz. Często taka postawa wynika z nadopiekuńczości rodziców, którzy zaspakajają większość potrzeb i zachcianek swoich dzieci, nie dopuszczając ich tym samym do samodzielnego podejmowania decyzji o charakterze finansowym. Taka postawa często prowadzi młodych ludzi do bezradności w sytuacji, gdy wreszcie przychodzi moment zarządzania finansami osobistymi – komentuje Ewa Kruk.

Rzeczywiście z badań wynika, że „osoby zaciągające poważniejsze zobowiązania najczęściej optymistycznie zakładają, że na ich spłatę potrafią pozyskać pieniądze z własnej pracy a nawet dodatkowych zajęć (55 proc.) oraz poprzez racjonalizację swoich wydatków i oszczędzanie (44 proc.)”. Na wypadek problemów z obsługą zobowiązań planują wykorzystanie rezerw i oszczędności – 23,5 proc. Jako ostateczność, wśród sposobów radzenia sobie z ewentualnymi problemami, wymieniana jest pożyczka na spłatę zadłużenia – 13 proc. i sprzedaż lub oddanie w zastaw cennych przedmiotów – 6,5 proc..

Wśród już zadłużonych strategia działania przedstawia się jednak inaczej, osoby te skłonne są zdecydowanie częściej pożyczać nadal, także w instytucjach pozabankowych oraz wyprzedawać swój dobytek. To może skończyć się popadaniem w tzw. „spiralę zadłużenia” – sytuację, w której dłużnik nie jest już w stanie spłacać swoich zobowiązań.

Jak nie wpaść w spiralę długów?

Dla spirali zadłużenia charakterystyczne jest to, że osoba zaciąga kolejne zobowiązania na pokrycie spłaty tych poprzednich.

„Właśnie wtedy zaczyna się błędne koło, ponieważ dług zaczyna rosnąć w lawinowym tempie. Pożyczka, nawet najtańsza, kosztuje. Próbując spłacić jeden kredyt i zaciągając kolejny, powiększamy dług o koszt kredytu pobranego na spłatę poprzednich. Spirala zadłużenia to pułapka, która kończy się dla kredytobiorcy nierzadko kilkunastoma zobowiązaniami w różnych bankach i firmach pożyczkowych” – podkreślają eksperci Fundacji Zaradni, która z kolei prowadzi infolinię dla zadłużonych pod numerem infolinii 22 290 27 28.

Łatwość i dostępność kredytów i pożyczek na rynku, powoduje, że klienci, którzy nie dostają już kredytu w tradycyjnym banku zgłaszają się do tzw. firm parabankowych, a ich oferta jest zazwyczaj dużo droższa, co powiększa sumę długu o kolejne wysokie koszty nowej pożyczki. Kumulowanie się długów może sprawić, że pożyczkobiorca zaczyna tracić wiarę, iż jest zdolny spłacić swoje zobowiązania. Nie widzi rozwiązania tej sytuacji. Często przestaje płacić którekolwiek ze swoich zobowiązań.

Zdaniem badających zjawisko „spirali zadłużenia” ma ona wymiar psychologiczny. Roszczenia wierzycieli, brak perspektywy na spłatę długu – to wszystko staje się poważnym obciążeniem psychicznym. Dług przekłada się również na relacje z rodziną i może mieć katastrofalne skutki dla jej funkcjonowania i przyszłości.

Często spirala zadłużenia zaczyna się bardzo niewinnie. Sięgamy po nowe urządzenia, telefony, wakacje zagraniczne – chociaż tak naprawdę nie stać nas na nie. Młodzi Polacy wśród najbardziej dziwnych „irracjonalnych” zakupów dokonanych za pożyczone pieniądze wymienili: gry komputerowe, czołg, łódź, konie, psy rasowe, pająka, jacht, quady. Spora grupa kredytowanych wydatków dotyczyła inwestycji we własny wygląd i zdrowie, np. tabletki odchudzające, operacje plastyczne, protezy zębów, okulary, implanty piersi, aparat ortodontyczny. Za kredyty kupowane były również wyjazdy wakacyjne, wycieczki zagraniczne, lot balonem czy rejs dalekomorski.

Zdaniem ekspertów, „czerwona lampka powinna zaświecić się, kiedy suma rat przekracza 50 procent miesięcznych dochodów”. „Im mniejsze osiągasz dochody, tym próg bezpieczeństwa powinien być niższy. To sytuacja, w której każdy nieplanowany wydatek może doprowadzić do niewypłacalności” – ostrzegają eksperci. Warto na bieżąco pracować nad swoim podejściem do finansów, czytać blogi finansowych, korzystać z programów edukacyjnych, plenerów budżetu domowego. To wszystko może pomóc w bardziej racjonalnym podejściu do zarządzania budżetem.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Wygodne życie, niezależność, fascynacja technologiami, szukanie adrenaliny. Zarazem mieszkanie na kredyt i obawa o utratę statusu. Oto Henryk lub Henryka (z ang. Henry: High Earner Not Rich Yet), przedstawiciele grupy społecznej, rosnącej w siłę światopoglądowo i konsumencko. Na Zachodzie znanej od lat, w Polsce zbadanej przez GfK Polonia i Clue PR po raz pierwszy. Czym charakteryzuje się grupa, która za chwilę może stać się tak wyczekiwaną w Polsce wyższą klasą średnią?

Pomiędzy Generacją Z, Y i Millenialsami wyrosła w Polsce silna grupa konsumentów: Henryków, żyjących wygodnie, niekiedy z rozmachem, ale nie rozrzutnie, wynika z najnowszego badania GfK Polonia i Clue PR. To pokolenie zbadane na Zachodzie, w Polsce dotąd nie brane pod lupę. Istotne pod względem przychodów i wydatków na technologie, produkty finansowe, odzież i motoryzację. Liderzy opinii w swoich środowiskach, ciekawi świata, ale mocno skupieni na sobie. Autorzy raportu „Pokolenie Henry” zbadali portfele i światopogląd Henryków, zajrzeli do ich szaf, zapytali, czym dla nich jest luksus i czego się obawiają. Jak ich obraz wypada na tle przeciętnych Polaków?

Bogactwo, nie tylko duchowe. „Pieniądze szczęścia nie dają” – z tą maksymą typowy Henryk by się nie zgodził. 45% Henryków, czyli o 7% więcej niż przeciętnych Polaków, uważa, że bez odpowiednich pieniędzy nie można być szczęśliwym, jednak samo ich posiadanie nie jest gwarancją szczęścia dla 29% Henryków. W strefie powiększania zasobów to grupa wytrwała: 61% Henryków, jeśli pragnie jakiegoś przedmiotu, jest w stanie dłużej na niego odkładać, aby go zdobyć. Zarazem, nieco ponad połowa Henryków (51%) nie chce być definiowana przez pryzmat tego, co posiada, a to znacząco mniej niż w przypadku przeciętnego Polaka (61%). Henryk nie chce posiadać marek aspiracyjnych dla większości. Inaczej też dysponuje pieniędzmi niż przeciętny Polak. 44% Henryków uważa, że pieniądze warto oszczędzać, a przeciętny Polak jest do tego znacznie bardziej skłonny (68%). Henrykowie łączą sprzeczności: bezpieczeństwo materialne to dla nich podstawa spokoju, ale pieniądze są ich zdaniem do wydawania (29% Henryków vs. 18% przeciętnych Polaków).

Życie na kredyt, ale z rozmachem. Sporo, bo 42% Henryków deklaruje, że lepiej unikać kredytów i pożyczek, a zarazem prawie tyle samo, bo 44% takowy kredyt posiada (o 10% więcej od przeciętnych Polaków). Jeśli chodzi o kontrolę finansów, Henrykowie nie mają do tego nabożnego stosunku: 57% Henryków deklaruje, że zarządza swoimi finansami, co znacząco odróżnia ich od 75% przeciętych Polaków. Podobnie jest z oszczędzaniem: 44% Henryków uważa, że pieniądze warto oszczędzać, a przeciętny Polak jest do tego znacznie bardziej skłonny (68%).

Henrykowie są skłonni zaufać markom ze świata finansów, które podzielają ich myślenie i podejście do świata. To grupa ludzi o otwartych umysłach, do której można docierać obietnicą doznań, realizowanych przez nowe doświadczenia niematerialne czy też namacalne dobra, raczej z półki bardziej prestiżowych. Jest to grupa z potencjałem, podatna na obietnice marketingowe, ale też o wyrobionej opinii i silnych przekonaniach, nie naiwna – komentuje Marta Bierca, Team Manager w GfK Polonia, współautorka badania.

Przyszłość pod kontrolą. Henryk jest mocno zorientowany na sukces – dla 42% przedstawicieli tej grupy sukces jest ważny. Co ciekawe tylko 34% Henryków uważa, że sukcesy są wynikiem ciężkiej pracy.  Ponad 1/3 (36%) Henryków uważa, ze przyszłość jest do przewidzenia, prawie połowa (47%) jest przekonana, że jeśli coś sobie założy, to plan zrealizuje. Zarazem brak obaw o przyszłość to synonim luksusu dla 30% Henryków i 40% przeciętnych i ma to dla nich większe znaczenie niż czas dla siebie i najbliższych. Dla 59% Henryków ważne jest życie w zgodzie ze sobą, znacznie ważniejsze niż aprobata otoczenia – 31% Henryków vs. 42% przeciętnych Polaków uznaje aprobatę większości za wartość. – Henrykowie są ciekawi świata, chociaż krajową polityką zajmują się mniej niż przeciętni Polacy. Mocno skupieni na sobie, cenią sobie niezależność, mniej zależy im na spokoju (35% vs. 47% Polaków), a bardziej na emocjach, ciekawym życiu i kolekcjonowaniu przeżyć – komentuje Alicja Wysocka-Świtała, Partner Zarządzająca w Clue PR, współautorka badania.

Technologie to otwarty umysł. 54% Henryków lubi gadżety technologiczne, podczas gdy 30% przeciętnych Polaków uważa posiadanie gadżetów technologicznych za próbę „zabłyśnięcia”. 66% Henryków jest raczej przekonanych, że gadżety technologiczne ułatwiają życie. Zdaniem 39% Henryków gadżety technologiczne są raczej synonimem wiedzy otwartego umysłu. A to są wartości dla Henryków podstawowe, gdyż od nich zależy niezależność i pozostawanie w zgodzie ze sobą, a nie schlebianie gustom większości.

Źródło: Gfk

Według GUS, w tym roku nowe inwestycje planuje rozpocząć ponad 50 proc. przedsiębiorstw z sektora przemysłowego i 32 proc. z branży  budowlanej. Część firm sfinansuje je zapewne z środków własnych. Przedsiębiorcy mogą jednak korzystać z wielu produktów kredytowych dostępnych na rynku, które pomagają utrzymać płynność finansową i umożliwiają dalszy rozwój. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF) radzą, na które z nich szczególnie warto zwrócić uwagę.

Już w III kwartale 2016 r. banki zapowiedziały złagodzenie warunków przyznawania kredytów dla większości biznesów. Jest to pozytywna wiadomość, szczególnie dla tych przedsiębiorców, dla których pożyczka jest jedyną możliwością, aby sfinansować bieżącą działalność i rozwinąć skrzydła. Choć sektor MSP chętnie korzysta z kredytów obrotowych i inwestycyjnych, nie jest to jednak jedyna możliwość, aby pozyskać dodatkowe środki. Podstawowym produktem bankowym, o który mogą starać się nawet start-upy, jest kredyt w rachunku bieżącym. – Jest to konto z debetem, którego limit ustala się indywidualnie na podstawie obrotów oraz posiadanej zdolności kredytowej – tłumaczy Leszek Zięba, ekspert Związku Firm Doradztwa Finansowego, mFinanse. – Jeśli firma dopiero startuje, może liczyć na niewielką kwotę, którą należy traktować jako czynnik raczej wspomagający jej płynność, niż umożliwiający duże inwestycje. Razem ze wzrostem zdolności kredytowej, można starać się o zwiększenie dopuszczalnego debetu. Najlepiej więc, aby wszystkie transakcje wpływały na rachunek firmowy, bo najczęściej to jego historia determinuje wysokość późniejszej pożyczki – tłumaczy ekspert ZFDF.

Elastycznie i wygodnie

Dużą zaletą wspomnianego rozwiązania, jest szybkość pozyskania środków, są one przyznawane już po 3 miesiącach od otwarcia konta, oraz możliwość wydania ich na dowolny cel. Odsetki zostają naliczone od momentu korzystania z limitu i są liczone od faktycznego zadłużenia. Okres rozliczeniowy wynosi najczęściej 30 dni, odsetki pobierane są automatycznie z rachunku i są wliczone w ciężar limitu kredytowego. Debet zostaje automatycznie spłacany po każdym wpływie środków na rachunek. – Wielkość zadłużenia można regulować w każdym miesiącu, w zależności od kondycji finansowej przedsiębiorstwa, co jest znacznym ułatwieniem, szczególnie na starcie. Nie ma też ryzyka obciążenia stałymi ratami, bo z limitu korzystamy wtedy, gdy jest on potrzebny. Jego koszt wylicza się w oparciu o zmienną stopę procentową, stawkę WIBOR i marżę banku. Warto więc porównywać oferty, bo różnice w opłatach mogą być znaczne – radzi Leszek Zięba, ekspert ZFDF.

Szansa na utrzymanie płynności

W formie odnawialnej linii może zostać również udzielony kredyt obrotowy, który swoją formą przypomina popularną pożyczkę gotówkową, zaciąganą przez klientów indywidualnych. W przypadku firmy jego wartość może wynieść nawet milion złotych, ale potrzebną kwotę maksymalną zwykle można negocjować. Możliwe jest również udzielenie pożyczki w obcej walucie. Okres spłaty najczęściej rozkładany jest na 90, 180 lub 360 dni. – Najczęściej z tej formy finansowania korzystają zakłady handlowe, które przy jego pomocy pokrywają bieżące należności, wynagrodzenia dla pracowników czy kupują towar – tłumaczy Monika Mojzesowicz, ekspert ZFDF, Expander Advisors. – Najważniejszą różnicą w porównaniu do kredytu na rachunku bieżącym, jest stałe oprocentowanie, wchodzące  w skład rat, które należy spłacać niezależnie od tego czy w danym momencie środki są wykorzystywane, czy też nie. Istnieje także możliwość uzyskania odnawialnej pożyczki, która umożliwia wielokrotną spłatę i odnowienie limitu. Co ważne, o taką formę finansowania mogą starać się też nowe przedsiębiorstwa, ale muszą liczyć się z wyższymi kosztami, bo z punktu widzenia banku, jest to bardziej ryzykowna transakcja – mówi ekspert ZFDF.

Kapitał na rozwój

Ostatnim z często zaciąganych przez przedsiębiorstwa zobowiązań finansowych, jest kredyt inwestycyjny. Mogą starać się o niego właściciele działalności gospodarczych, które mają już pewien staż i potrzebują większych środków, aby realizować swoje cele biznesowe. W tym wypadku często wymagane jest zabezpieczenie, np. w postaci nieruchomości. Wiele instytucji oferuje finansowanie na korzystnych warunkach, co jest związane ze wsparciem rządowym, które ma podnieść innowacyjność i zwiększyć liczbę inwestycji. Warto jednak pamiętać, że środki pozyskane w ten sposób można przeznaczyć tylko na ściśle określony cel, który potencjalnie zwiększy obroty. – Do takich należy np. o wybudowanie, modernizację lub zakup nieruchomości, np. hal produkcyjnych lub maszyn. Bank będzie bowiem badał nie tylko zdolność kredytową firmy, ale też potencjał, który uzyska dzięki nowej inwestycji. Jeśli przedsiębiorca nie wywiązałby się z umowy i środki przeznaczył na coś innego, np. wynagrodzenia dla pracowników, to wtedy nie zwiększyłby swoich zysków i mógłby nie być wstanie spłacać rat. Dlatego też pieniądze rzadko wypłacane są bezpośrednio na konto, a częściej na rachunek sprzedawcy, od którego firma kupuje np. nowy sprzęt – tłumaczy Monika Mojzesowicz, ZFDF.

Uwaga na duże koszty

Kredyty inwestycyjne zwykle mają też długi okres spłaty, który może wynieść nawet 20 lat, a możliwe do pozyskania kwoty sięgają nawet kilku milionów złotych. Oferty banków różnią się od siebie pod względem parametrów, takich jak: oprocentowanie nominalne czy prowizja, a o pozyskaniu środków często decyduje ocena scoringowa. Nierzadko razem z kredytem trzeba zakupić także dodatkowy produkt, np. ubezpieczenie. Zanim przedsiębiorca wybierze konkretną propozycję, powinien dokładnie przeanalizować koszty. W tym pomóc również może doradca finansowy, który porówna ze sobą wszystkie dostępne oferty na rynku i pomoże przebrnąć przez proces zebrania potrzebnej dokumentacji i udzielenia pożyczki.

Źródło: Związek Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF)

Obligacje korporacyjne zdobywają już od kilku lat coraz większą popularność wśród polskich firm, poszukujących źródeł finansowania nie tylko w bankach i na giełdzie. Szczególnie chętnie korzystają z ich emisji deweloperzy, firmy budowlane czy windykacyjne. Do tej pory reprezentacja przedsiębiorstw zajmujących się handlem i dystrybucją była dość skromna. Ostatnio zaczyna się to zmieniać.

Po kapitał z emisji obligacji spółki z szeroko rozumianego sektora handlu i dystrybucji, ruszyły dość późno, w porównaniu do znacznie wcześniej obecnych na tym rynku deweloperów, firm budowlanych i firm windykacyjnych. Jako pierwsze na giełdowym rynku Catalyst, pojawiły się w 2013 r. obligacje Eurocash. Ten hurtowy i detaliczny potentat pozyskał od inwestorów 140 mln zł na pięć lat, płacąc odsetki w wysokości 1,45 proc. plus sześciomiesięczna stawka WIBOR. Rok później 210 mln zł z emisji papierów zebrał producent i dystrybutor obuwia CCC, oferując 1,47 proc. plus WIBOR6M. Z uwagi na wielkość i renomę obu tych firm, a przede wszystkim wysoką wiarygodność finansową, uzyskały one bardzo atrakcyjne warunki finansowania. Zaakceptowane przez inwestorów marże należą do najniższych na rynku, są nawet niższe, niż płacone przez niektóre banki, które także zdecydowały się na emisję obligacji. W obu przypadkach emitenci nie określili konkretnego celu, na jaki przeznaczą pozyskane środki. CCC rozważa obecnie kolejną emisję obligacji, prawdopodobnie także na rynkach zagranicznych. Część emisji będzie więc przeprowadzona w euro. Prawdopodobnie będą to obligacje zamienne na akcje spółki, a pozyskane z emisji środki spółka chce przeznaczyć na ekspansję za granicą.

W 2014 r. obligacje wyemitowały też AB i Action, firmy zajmujące się dystrybucją sprzętu elektronicznego i AGD. Także w ich przypadku były to emisje o dużej wartości, odpowiednio 170 mln zł w dwóch emisjach oraz 100 mln zł. Również w ich przypadku marże sięgały jedynie 1,4-1,5 proc.

W ślad za tymi dużymi podmiotami, z możliwości jakie daje rynek obligacji, postanowiły skorzystać mniejsze firmy. W 2014 r. 5 mln zł pozyskała z niego spółka Dayli, prowadząca sieć drogerii. Musiała ona jednak zapłacić inwestorom 8,5 proc. odsetek rocznie. W odróżnieniu od papierów poprzednich emitentów, charakteryzujących się zmiennym oprocentowaniem, uzależnionym od stawek rynku międzybankowego, obligacje Dayli miały stałą w całym okresie pożyczki stopę oprocentowania. Niestety, drogeryjny biznes zakończył się niepowodzeniem i spółka znajduje się w trakcie postępowania sanacyjnego.

W ostatnim czasie zainteresowanie rynkiem długu ze strony firm handlowych znacznie się zwiększyło. Emisję obligacji o wartości 5 mln zł przeprowadził dystrybutor sprzętu sportowego Bikershop, przeznaczając środki na zakup towarów i zwiększenie skali działalności, oferując inwestorom odsetki w wysokości 8,8 proc. Emisję rozpoczęła, choć się z niej wycofała w trakcie przyjmowania zapisów, odzieżowa Prima Moda. Spółka chciała pozyskać 3 mln zł na rozwój oferty oraz uruchomienie sprzedaży online, proponując 8,25 proc. odsetek. Pod koniec ubiegłego roku emisję obligacji o wartości 10,5 mln zł rozpoczęła prowadząca sieć supermarketów Mila, przedłużając jednak czas przyjmowania ofert o trzy miesiące. To dość rzadki na rynku długu firm przypadek, bowiem zazwyczaj chętni do kupna obligacji znajdują się w bardzo krótkim czasie, a w przypadku bardziej atrakcyjnych ofert niemal błyskawicznie, w ciągu kilku dni (rekord to zamknięcie przyjmowania zapisów po kilkunastu godzinach). Prowadząca handel i będąca międzynarodowym pośrednikiem w obrocie paliwami i produktami ropopochodnymi ONICO, sprzedała w ramach trzech przeprowadzonych w krótkim czasie emisji, obligacje o łącznej wartości 28,2 mln zł. Po kapitał z obligacji sięgnęła w ostatnich tygodniach także firma świadcząca usługi wsparcia i obsługi sprzedaży, zarówno tradycyjnej jak i e-commerce. Spółka OEX wyemitowała trzyletnie papiery o wartości 20 mln zł, między innymi na przejęcie innej firmy.

Dużą i wciąż rosnącą popularność rynek obligacji zdobywa dzięki prostym procedurom przeprowadzania emisji, dostosowanym zarówno do potrzeb transakcji liczących setki milionów złotych, jak i całkiem niewielkich, sięgających kilku milionów złotych. Zaletą jest też korzystanie z kapitału inwestorów, którzy do negocjacji warunków pożyczki podchodzą znacznie bardziej elastycznie niż ma to miejsce w przypadku banków. Istotna różnica polega też na tym, że kapitał spłacany jest nie w miesięcznych ratach, jak przy kredycie, lecz z reguły zwracany jest na koniec okresu pożyczki, co pozwala korzystać z niego w pełnej wysokości przez cały czas jej trwania. Emisja obligacji jest często bardzo użytecznym uzupełnieniem wobec innych źródeł finansowania działalności.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Wiedzy o finansach nie wynosimy z domu ani ze szkoły. Bieżące informacje o produktach pozyskujemy ze stron internetowych instytucji finansowych, u doradców i z reklam – wynika z badania przeprowadzonego przez Ipsos dla platformy edukacyjnej Kapitalni.org, która właśnie wystartowała w nowej odsłonie.

Swoją wiedzę o finansach nisko ocenia 19 proc. Polaków. Największy odsetek ankietowanych – 47 proc. – twierdzi, że ich poziom wiedzy w tej dziedzinie jest średni. Co trzeci respondent wystawia sobie ocenę dobrą lub bardzo dobrą – wynika z badania platformy edukacyjnej Kapitalni.org.

– Brak wiedzy przekłada się zwykle na złe decyzje finansowe, które pogarszają naszą sytuację materialną. Dlatego warto się uczyć. Pomóc w tym może np. nasza platforma edukacyjna Kapitalni.org, która właśnie wystartowała w nowej odsłonie. Portal został wzbogacony o elementy rywalizacji, test osobowości finansowej, indywidualne ścieżki edukacyjne i nowe treści – mówi Marcin Borowiecki, prezes Wonga w Polsce. Dość niska samoocena Polaków w temacie finansów ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Tylko część z nas jest w stanie odpowiedzieć poprawnie na pytania związane z podstawowymi pojęciami z tego zakresu. Zdecydowana większość Polaków nie wie, jak prawidłowo zachować się np. w razie problemów ze spłatą raty kredytu lub pożyczki.  Aż 43 proc. ankietowanych deklaruje, że w tej sytuacji pożycza pieniądze od bliskich, a 17 proc., że nie robi nic. Blisko co dziesiąty (9 proc.) zadłuża się w innym banku lub firmie pożyczkowej, aby uregulować wcześniejsze zobowiązanie.

Jak wynika z badania Kapitalni.org samoocena pod kątem znajomości finansów jest najniższa wśród najmłodszych klientów instytucji finansowych. Jako dobrą lub bardzo dobrą swoją wiedzę w tej dziedzinie oceniło jedynie 23 proc. ankietowanych w wieku 20-24 (wobec ponad 30 proc. wśród osób między 35 a 55 rokiem życia). Osoby młodsze najczęściej przyznają, że ich wiedza jest mała, znikoma lub że nie mają jej wcale (37 proc. wobec 17-20 proc. w pozostałych grupach wiekowych).

– Mały wpływ rodziny na wiedzę o finansach może wynikać z naszej przeszłości – w PRL nie było instrumentów finansowych, wiedza o finansach wydawała się niepraktyczna. W polskich domach nie ma zatem wielopokoleniowej tradycji rozmawiania na ten temat – mówi Tomasz Jaroszek, ekspert Kapitalni.org.

Badani przyznają także, że niewiele o finansach nauczyła ich szkoła. Jako główne źródło wiedzy na ten temat wskazuje ją jedynie 5 proc. ankietowanych.

Źródło: Kapitalni.org

W europejskich rankingach innowacyjności Polska plasuje się na 23. miejscu na 28 państw. Tym samym znajdujemy się gronie tzw. „umiarkowanych innowatorów”. Działania oferowane w ramach nowej perspektywy unijnej, jak „Bon na innowacje dla MSP” czy instrument InnovFin mają sprawić, że polscy innowatorzy rozwiną skrzydła. Kim jednak są przedsiębiorcy innowacyjni? Dlaczego ich wspieranie jest tak ważne dla Unii Europejskiej?

W rankingu European Innovation Scoreboard 2016  opublikowanym przez Komisję Europejską Polska zajmuje 23. pozycję wśród 28 europejskich państw. Do europejskich i światowych liderów innowacyjności jeszcze nam daleko, ale naszą pozycję poprawia stosunkowo wysoka skłonność polskich spółek do inwestycji. W tym zakresie polskie firmy uplasowały się na 14. miejscu w rankingu European Innovation Scoreboard 2016.

Polscy przedsiębiorcy nie boją się odważnych i ryzykownych inwestycji. Dzięki temu osiągają wiele spektakularnych międzynarodowych sukcesów. Wielu z nich realizuje swoje wizje mimo braku środków – korzystając z kredytów, leasingów oraz pożyczek inwestycyjnych.  – Przedsiębiorcy, zwłaszcza ci innowacyjni, są „oczkiem w głowie” Unii Europejskiej. Firmy, które mają pomysły i chcą je realizować, mogą liczyć na szereg form wsparcia finansowego, co ma służyć zwiększaniu konkurencyjności gospodarki – zauważa Monika Ostaszewska, Menadżer Produktów w Raiffeisen Leasing.

Dla tych, którzy chcą się rozwijać, inwestując w niestandardowe i ryzykowne rozwiązania, Unia Europejska przygotowała instrument finansowy o nazwie InnovFin. Jego zadaniem jest ułatwienie dostępu do kredytów, leasingów i pożyczek, niezbędnych do finansowania inwestycji. Gwarancje udzielone w ramach InnovFin pozwalają bankom i firmom leasingowym obniżyć wymagania, skrócić procedury i finansować nawet najbardziej niestandardowe i ryzykowne projekty.

Kto jest i kto może być innowatorem?

W wymaganiach kwalifikujących do programu InnovFin uwzględniono 14 kryteriów innowacyjności. Przedsiębiorca starający się o leasing lub pożyczkę w ramach programu musi spełnić jedno z nich, aby otrzymać finansowanie. Zostały one opracowane w taki sposób, aby nie dyskwalifikowały przedsiębiorstw spoza branży nowych technologii, nieopracowujących unikalnych patentów czy takich, które wcześniej skorzystały z dotacji unijnych. Dzięki elastycznemu rozumieniu pojęcia innowacyjności, program daje dostęp do atrakcyjnego finansowania szerokiej grupie polskich firm. Preferencyjne produkty finansowe są dostępne za pośrednictwem Narodowych Pośredników Finansowych – polskich instytucji, które uzyskały unijną akredytację. Do ich grona należy Raiffeisen Leasing, który do tej pory w ramach InnovFin sfinansował inwestycje o łącznej wartości ponad 20 mln złotych.

– Zgłaszają się do nas firmy z różnych branż. Od prywatnych ośrodków medycznych poprzez producentów makaronów, aż do firm z branży sportowo-rozrywkowej. Do tej pory w ramach programu InnovFin sfinansowaliśmy m.in. nowoczesną aparaturę medyczną, stację prób silników czy wyposażenie parku trampolin – mówi Monika Ostaszewska, Menadżer Produktów w Raiffeisen Leasing – Polski innowator to nie tylko firma z branży nowych technologii czy instytut badawczy pracujący nad rewolucyjnym rozwiązaniem. To także producent wyrobów z plastiku ekologicznego, który chce inwestować w nowe maszyny, browar rzemieślniczy wdrażający nowe receptury czy prywatna klinika inwestująca w sprzęt nowej generacji. Wszyscy ci przedsiębiorcy przyczyniają się do tworzenia miejsc pracy, a tym samym rozwoju polskiej gospodarki ­– dodaje Monika Ostaszewska.

Dwutorowe wsparcie unijne impulsem do podwójnego rozwoju

Innowacje potrzebują zarówno zastrzyków finansowych – w postaci dotacji, jak i impulsów stymulujących do działania – czyli instrumentów zwrotnych. InnovFin jest częścią tzw. „drugiej odnogi Plany Junckera”, której celem jest rozwijanie i upowszechnianie instrumentów zwrotnych. Powstały one w odpowiedzi na coraz większe zapotrzebowanie na finansowanie ryzykownych i innowacyjnych inwestycji.

InnovFin obejmuje finansowanie leasingiem lub pożyczką o wartości od 107 tys. do prawie 4 mln zł (25-930 tys. EUR). Ponadto przedsiębiorcy mogą liczyć na bardziej atrakcyjną strukturę transakcji niż w ramach standardowego finansowania, a więc np. na korzyści cenowe.

 – Procedura pozyskania pożyczki czy leasingu z dofinansowaniem nie wymaga składania specjalnych wniosków ani stania w kolejkach. Bank lub firma leasingowa same przechodzą proces aplikacyjny w celu pozyskania gwarancji z instytucji unijnych. Z punktu widzenia przedsiębiorcy procedura jest standardowa, a nawet prostsza ze względu na obniżone wymagania kwalifikacyjne – dodaje Monika Ostaszewska.

 

Raiffeisen-Leasing Polska S.A.

O ustawie antylichwiarskiej jest głośno już od dłuższego czasu. Głównym zadaniem wchodzących w życie 11 marca  regulacji prawnych w tym zakresie jest ochrona konsumentów przed nieuczciwymi praktykami firm pożyczkowych oraz większa kontrola nad rynkiem finansowym.

– Ustawa wprowadza maksymalną wysokość kosztów pozaodsetkowych m.in. prowizji czy kosztów administracyjnych. W skali roku koszty pożyczki nie mogą być większe niż 55 proc. a w całości „życia” produktu  do 100 proc. – mówi newsrm.tv Tymon Zastrzeżyński, ekspert pozyczkaportal.pl.

Przed wejściem zmian nie było żadnych wytycznych co do wielkości kosztów pozaodsetkowych. Firmy miały pełną dowolność. Dzięki regulacji limitów kosztów pozaodsetkowych nowe przepisy chronią przede wszystkim pożyczkobiorców przed nadmiernymi kosztami pobieranymi przez firmy pożyczkowe. Jak ocenia ekspert pozwoli to uniknąć wielu osobom wpadnięcia w spiralę zadłużenia.

– Wchodząca w życie ustawa utrudni życie firmom nierzetelnym, najwięksi i działający zgodnie z wytyczonymi standardami gracze dostosują się do nowych wymogów. Jednak sama zmiana przepisów to nie wszystko. Konsumenci, aby uchronić się przed niebezpieczeństwem powinni sprawdzać i porównywać oferty pożyczek za pomocą dostępnych narzędzi oraz dokładnie czytać umowy, które podpisują. Niezbędnym elementem trwałej poprawy jakości funkcjonowania rynku jest konsekwentna edukacja konsumentów – komentuje Tymon Zastrzeżyński.

Z pożyczek online i chwilówek według ekspertów korzystał już co 10 Polak, a blisko 60 proc. deklaruje, że zrobi to ponownie. Zmiany mają usprawnić mechanizmy istniejące dotąd na rynku pożyczkowym, a także wprowadzić nowe rozwiązania prawne, które pozwolą w porę reagować na wykryte nieprawidłowości.

 

Eksperci pozyczkaportal.pl i Związku Firm Pożyczkowych prezentują 4 rzeczy, które zmienią się po wejściu w życie ustawy antylichwiarskiej.

  1. Niższe koszty – nowa regulacja ustala maksymalny koszt pozaodsetkowy pożyczki w wysokości do 55 proc. rocznie, oraz 100% wysokości pożyczonego kapitału w trakcie całego trwania pożyczki
  2. Koniec z rolowaniem klientów – dodatkowym zabezpieczeniem klienta przed tak zwanym rolowaniem pożyczek ma być zapis mówiący o tym, że jeżeli w ciągu 120 dni od dnia wypłaty pierwszej pożyczki weźmie on u pożyczkobiorcy kolejną – koszty maksymalne muszą zmieścić się w pierwotnym limicie.
  3. Wyeliminowanie z rynku nieuczciwych pożyczkodawców – firmy pożyczkowe zostaną zobowiązane do posiadania co najmniej 200 000 zł kapitału własnego, a Komisja Nadzoru Finansowego otrzyma prawo do otwarcia postępowania wyjaśniającego w stosunku do firm budzących wątpliwości.
  4. Lepszy dostęp do dokumentacji firm pożyczkowych – po wejściu w życie nowej „ustawy antylichwiarskiej” pożyczkodawcy otrzymają obowiązek udostępnienia wymaganych przez KNF dokumentów, a za utrudnianie postępowania może grozić im kara nawet do 500 000 zł.

 

 

Wypowiedź: Tymon Zastrzeżyński, ekspert pozyczkaportal.pl
źródło: newsrm.tv

Świadczenia uzyskiwane dzięki programowi „Rodzina 500 plus” znacząco poprawią sytuację finansową rodzin wielodzietnych. Mogłyby również pomóc w zmianie mieszkania na większe. Dla przykładu rodzina z 3 dzieci i dochodem 3 500 zł netto w części banków w ogóle nie może liczyć na kredyt hipoteczny. Uzyskanie comiesięcznego świadczenia w kwocie 1 000 zł znacząco poprawiłoby jej sytuację. W części banków zdolność kredytowa wzrosłaby o ok. 160 000 zł.  Niestety, zdaniem Expandera, najprawdopodobniej banki nie będą uwzględniały tych świadczeń w procesie przyznawania kredytów hipotecznych.

 Od kwietnia wiele rodzin posiadających dzieci będzie mogło uzyskać comiesięczne świadczenie w wysokości 500 zł lub wielokrotność tej kwoty. To zdecydowanie podwyższy poziom życia wielu rodzin, zwłaszcza tych posiadających liczne potomstwo. Pojawia się jednak pytanie, czy te dodatkowe pieniądze umożliwią np. łatwiejszy dostęp do kredytu, który pozwoli na zmianę mieszkania na takie, w którym wszystkie dzieci mogłyby mieć swój pokój.

Obecnie rodziny wielodzietne mogą mieć problem z uzyskaniem kredytu, gdyż w ostatnich miesiącach banki podwyższały zakładane koszty utrzymania uwzględniane w procesie obliczania zdolności kredytowej. Wsparciem dla takich rodziny może być wysoka dopłata uzyskana w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”. Jeśli mają przynajmniej troje dzieci, mogą dostać wsparcie nawet na zmianę mieszkania i nie muszą też spełniać kryterium wieku niższego niż 35 lat. Problem polega jednak na tym, że warunkiem otrzymania dopłaty jest zaciągnięcie specjalnego kredytu.

Aby bank zgodził się sfinansować zakup większego mieszkania konieczne jest posiadanie zdolności kredytowej. Tymczasem np. pięcioosobowa rodzina z dochodem 3 500 zł netto w części banków w ogóle nie ma szans na kredyt. Dodatkowy comiesięczny dochód w wysokości 1 000 zł mógłby im bardzo pomóc. W jednym z banków podwyższenie dochodu takiej rodziny z 3 500 zł do 4 500 zł zwiększyłoby dostępną kwotę kredytu z 160 000 zł do 317 000 zł. Jeśli do tej ostatniej kwoty dodamy jeszcze dopłatę z MdM, to pieniędzy powinno wystarczyć na duże mieszkanie, w którym dzieci mogłyby mieć oddzielne pokoje.

Banki zwykle bez problemu udzielają kredytów osobom uzyskującym różnego rodzaju świadczenia wypłacane przez państwo, zwłaszcza jeśli są one przyznane bezterminowo. Nierzadko traktują ich wręcz jak bardzo dobrych klientów, bo choć ich dochody są nierzadko niskie, są również bardzo stabilne. W ich przypadku nie ma ryzyka, że kredytobiorca straci dochody i nie poradzi sobie ze spłatą rat. Tymczasem jeśli ktoś pracuje, zawsze istnieje możliwość utraty zatrudnienia i pojawienia się problemu ze znalezieniem nowego.

Obecnie jeszcze nie wiadomo, czy podobnie będzie z rodzicami uzyskującymi świadczenia z programu  „Rodzina 500 plus”. Niestety wiele wskazuje na to, że banki nie będą uwzględniały tych dodatkowych środków w wyliczaniu zdolności kredytowej. Problem polega bowiem na tym, że zgodnie z ustawą pieniądze otrzymywane w ramach programu mają służyć pokryciu wydatków związanych z wychowaniem dziecka. Powstaje więc pytanie, czy powinny być wykorzystywane do spłaty rat kredytu. Kolejnym problemem jest ryzyko, że po zmianie władzy lub w przypadku trudności budżetowych program zostanie zmodyfikowany lub wycofany. Dlatego prawdopodobnie banki nie zdecydują się na uwzględnianie tych pieniędzy przy przyznawaniu długoterminowych kredytów.

Łatwiej o pożyczkę pozabankową

Zupełnie inaczej może wyglądać ta kwestia w firmach pożyczkowych. One bardzo liberalnie podchodzą do kwestii dokumentowania dochodów zapewniających spłatę rat. Dlatego zapewne bez problemu będą udzielały pożyczek osobom, które np. istotną część dochodów uzyskują w ramach świadczenia z programu „Rodzina 500 plus”. Nie można jednak wykluczyć, że aby nie przegrać walki o klienta, część banków również uwzględni te świadczenia, ale tylko w przypadku niewielkich kredytów krótkoterminowych. Instytucje mogą np. ukryć w kalkulatorze obliczającym dostępną kwotę kredytu informację, że posiadacze dzieci dostaną świadczenie obniżające koszt utrzymania rodziny.

 

 

Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander

Wyższe marże i niższa zdolność kredytowa to dwie ważne zmiany, z jakimi muszą się liczyć nabywcy mieszkań w bieżącym roku – wynika z danych zebranych przez Lion’s Bank.

Trzyosobowa rodzina dysponująca dochodem na poziomie 5 tys. zł netto może pożyczyć 380 tys. zł (mediana) w formie 30-letniego kredytu – wynika z najnowszych danych zebranych przez Lion’s Bank. Jest to najniższy wynik od ponad 2 lat. W ciągu roku przeciętna zdolność kredytowa modelowej rodziny spadła o 69 tys. zł. To oznacza wyraźny spadem możliwości nabywczych. 69 tys. zł to kwota, która we wszystkich – nawet najdroższych polskich miastach – pozwala kupić mieszkanie większe o przynajmniej jeden pokój.

Do kalkulacji przyjęto, że kredytobiorcy zobowiązują się do korzystania z bankowego rachunku i karty kredytowej, a w niektórych bankach także kupują dodatkowe ubezpieczenie (o ile jest to niezbędne).

2016 02 17 wykres 1

Nowy podatek, to wyższe marże

Spadająca zdolność kredytowa to tylko jeden z efektów wprowadzenia m.in. podatku bankowego. Ten niemal automatycznie przyczynił się do wzrostu marż kredytowych. Jeszcze w grudniu 2015 roku przeciętna marża wynosiła około 1,75%, dziś już 2,09% – wynika z danych Lion’s Bank. Dalej mechanizm działa już prosto. Skoro wzrosło oprocentowanie długu (marża jest jej składnikiem), wzrosły też miesięczne raty, a przy wyższych ratach banki uznają, że rodzina, której dochody w ciągu roku się nie zmieniły, może dziś pożyczyć na mieszkanie wyraźnie mniej niż rok temu.

Wciąż dwa banki za 5 tysięcy dadzą pół miliona

Niemniej wciąż znaleźć można dwa banki, które deklarują, że modelowej rodzinie chciałyby pożyczyć przynajmniej pół miliona złotych. Są to BGŻ BNP Paribas oraz ING Bank Śląski. Na drugim biegunie znalazły się Credit Agricole, Bank Pekao i Bank Pocztowy. Te instytucje deklarują, że rodzina zarabiająca co miesiąc 5 tys. zł netto może liczyć na od 299 do 307 tys. zł długu.

2016 02 17 tabela 1

Bartosz Turek, Lion’s Bank; Anna Olesiejuk, Tax Care

Koniec roku to czas Mikołajek, Bożego Narodzenia, spotkań z rodziną i sylwestrowych imprez. Jednak wielu Polakom okres ten kojarzy się nie tylko z miło spędzonym czasem, ale przede wszystkim z ogromnymi wydatkami. Nic dziwnego, skoro z badań Ipsos przeprowadzonych dla Profi Credit wynika, że przeciętny Kowalski musi pożyczyć na świąteczne prezenty ponad 500 zł.

Kumulacja końcoworocznych atrakcji nie sprzyja zasobności naszych portfeli. Po tym, jak musieliśmy wykosztować się na wakacyjne wyjazdy, wyprawki szkolne dla dzieci czy opały na zimę, brakuje już funduszy na zagospodarowanie świątecznego czasu. Potrzeby są duże. Każdy z nas chciałby spędzić Boże Narodzenie i Sylwestra w wyjątkowy sposób. Chcemy spełnić marzenia swoich dzieci, partnerów, bliskich i podarować im niezapomniane chwile oraz prezenty. Niestety, każde marzenie ma swoją wymierną cenę. Według badań firmy Ipsos na zlecenie Profi Credit z 2014 roku, 85% Polaków pożycza na świąteczne prezenty przynajmniej 510 zł.

Konsumpcyjny wir, czy autentyczny brak środków?

Badania firmy Deloitte nie pozostawiają złudzeń – z roku na rok święta kosztują nas coraz więcej. W 2014 roku wydatki na ten cel wzrosły o 13% i wyniosły 1160 zł na rodzinę. Więcej wydaliśmy na prezenty (40%) niż na jedzenie (33%). Jak będzie w tym roku? Eksperci przewidują utrzymanie tendencji wzrostowej –  Kupujemy coraz droższe i bardziej wartościowe prezenty. Pomimo że ciekawa książka, dobre kosmetyki czy gotówka, to wciąż ścisłe podium na upominkowej liście, bardzo popularne stało się obdarowywanie bliskich elektroniką i gadżetami, które wcale tak mało nie kosztują – opowiada Jarosław Chęciński, Dyrektor Wykonawczy Profi Credit Polska S.A.

Mimo że staramy się porównywać ceny produktów w Internecie, lodówki zaopatrujemy w dyskontach, a prezenty kupujemy przed grudniowym boomem, pragmatyzm nie chroni nas przed świątecznym debetem na koncie.

Według GUS dochód rozporządzalny przeciętnej rodziny wynosi ok 1326 zł. Kwota ta niestety nie pozwala na finansowe szaleństwa na koniec roku. W takiej sytuacji zastrzyk gotówki jest po prostu niezbędny.

Jednym z najprostszych dostępnych rozwiązań jest wzięcie szybkiej pożyczki w instytucjach pozabankowych. Już od kilku lat możemy zaobserwować wzrost liczby udzielanych pożyczek w ostatnim kwartale roku – mówi Jarosław Czulak, Dyrektor Działu Marketingu, Profi Credit Polska S.A. Klienci masowo zwracają się do nas z końcem listopada/początkiem grudnia. Nie są to zwykle duże pożyczki. Nawet 300-400 zł daje możliwość załatania dziury w budżecie rodzinnym – zaznacza Czulak.

Dane mówią same za siebie. W ostatnich trzech miesiącach 2014 roku spółka Profi Credit zanotowała 13% wzrost liczby sprzedanych produktów w stosunku do III kwartału. Liczba udzielonych pożyczek w IV kwartale 2014 roku był nawet o 3% większa, niż liczba pożyczek udzielonych w I kwartale 2015 roku. Z roku na rok na święta pożyczamy coraz więcej. Według ekspertów tendencja ta nie zmieni się.

Pożyczajmy z głową

Gdy minie zakupowy szał i opadnie świąteczna gorączka, warto przypomnieć sobie o najważniejszej rzeczy – nasze pożyczki trzeba zwrócić. Dlatego już na etapie planowania grudniowych wydatków trzeba „mierzyć siły na zamiary” i dobrze określić przyszłe wydatki. Średnio ok. 16,5 % stanowi portfel niespłacanych pożyczek przez naszych klientów – przyznaje Jarosław Czulak. Czasami bierzemy pożyczkę pod wpływem impulsu, brak jest wcześniejszej refleksji nad realnymi potrzebami i możliwościami spłaty – dodaje.

Aby uniknąć sytuacji kryzysowej, dobrze jest też przez cały rok monitorować swoje wydatki – zapisywać ile wydaliśmy i na co, zbierać paragony, robić miesięczne podsumowania. Pamiętajmy także o tym, że 6 grudnia, Boże Narodzenie i Sylwester nadejdą jak zawsze z końcem roku. Warto odkładać na ten czas  chociażby bardzo małe sumy, wówczas zimowe pogotowie ratunkowe będzie dla nas tylko jedną z możliwości, a nie koniecznością.

 

źródło: Profi Credit

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości działając na podstawie rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 2 grudnia 2006  r.  w sprawie udzielania przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości pomocy finansowej niezwiązanej z programami operacyjnymi (Dz.U. Nr 226, poz. 1651, z późn. zm.) z uwzględnieniem w szczególności rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 4 listopada 2014 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie udzielania przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości pomocy finansowej niezwiązanej z programami operacyjnymi (Dz.U. 2014 poz. 1609) ogłosiła nabór Wniosków o udzielenie pożyczki  w ramach Funduszu Pożyczkowego dla Kobiet.

Wniosek o udzielenie pożyczki należy złożyć poprzez zarejestrowanie w Generatorze Wniosków dostępnym na stronie internetowej www.parp.gov.pl

w terminie: od dnia 13 kwietnia 2015 r. do dnia 31 grudnia 2015 r.  – w dniu zamknięcia naboru – do godziny 16:30:00

Podmioty uprawnione do ubiegania się o Pożyczkę

Kobiety zamieszkałe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, które:

1) są przedsiębiorcami wykonującymi działalność gospodarczą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub

2) zamierzają podjąć działalność gospodarczą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Pożyczka nie może zostać udzielona kobiecie zamierzającej podjąć lub wykonującej działalność gospodarczą w formie spółki cywilnej.

Możliwe jest tylko jednokrotne uzyskanie pomocy finansowej w formie Pożyczki ze środków Funduszu Pożyczkowego dla Kobiet.

Pożyczka nie może zostać udzielona podmiotowi, o którym mowa w art. 6b ust. 3 Ustawy z dnia 9 listopada 2000 r. o utworzeniu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (Dz. U. z 2014 r. poz. 1804).

Fundusz Pożyczkowy dla Kobiet ma charakter pilotażowy. Pożyczki  mogą być udzielane jedynie na realizację Przedsięwzięć zlokalizowanych na obszarze wybranych powiatów.

Fundusz Pożyczkowy dla Kobiet jest uruchamiany w 8 województwach w każdym po 6 powiatów charakteryzujących się stosunkowo wysoką stopą bezrobocia ogółem lub stosunkowo wysokim udziałem bezrobotnych kobiet wśród bezrobotnych ogółem.

Szczegółowe informacje znajdują się na stronie parp.gov.pl

źródło: PARP

Zwykle fiskus uznaje, że przeznaczenie pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży mieszkania czy domu na spłatę kredytu czy pożyczki zaciągniętej na zakup nieruchomości, wypełnia tzw. cele mieszkaniowe. A więc od kwot uzyskanych ze sprzedaży lokalu a przeznaczonych na spłatę nie trzeba płacić podatku. Jednak nie zawsze – okazuje się bowiem, że ważne jest, kto tej pożyczki udzielał.

Wpływy ze sprzedaży nieruchomości, która była w posiadaniu podatnika dłużej niż 5 lat, są zwolnione z podatku. Jednak często zdarza się, że sprzedawane są mieszkania, domy czy grunty, które zostały nabyte w okresie krótszym niż 5 lat. I wówczas ratunkiem przed oddaniu fiskusowi części zysków jest przeznaczenie ich na cele mieszkaniowe.

Tylko cele mieszkaniowe pozwalają uniknąć daniny

O tym, co jest celem mieszkaniowym, mówi art. 21 ust. 25 pkt. 1 i 2 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. A więc jest to zakup mieszkania, domu oraz gruntu przeznaczonego na budowę budynku mieszkalnego albo udziałów w gruncie, a także zakup spółdzielczego prawa własnościowego do lokalu. Poza tym, do wydatków mieszkaniowych można zaliczyć spłatę kredytu lub pożyczki, zaciągniętej na te cele przed uzyskaniem przychodu.

Na ten przepis liczył autor wniosku o interpretację podatkową, który nabył w styczniu 2013 r. nabył mieszkanie i zamierza je sprzedać, a część wpływów chce przeznaczyć na spłatę pożyczki, zaciągniętej na cele mieszkaniowe. Tej pożyczki udzielił mu sąd apelacyjny, którego to wnioskodawca jest pracownikiem.

We wniosku o interpretację jego autor napisał, że środki przeznaczone na spłatę części pożyczki powinny być zwolnione z podatku, jako że pożyczka została przeznaczone na wymienione w art. 21 ustawy cele mieszkaniowej. Tymczasem Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach w interpretacji wydanej 2 kwietnia 2015 r. (sygnatura IBPBII/2/4511-9/15/AK) stwierdził, że jego stanowisko jest błędne i nakazał mu zapłatę podatku.

Ważne jest, kto pożycza

W interpretacji wskazał bowiem, że nie każda pożyczka – choćby rzeczywiście została przeznaczona na cele mieszkaniowe – jest tą, którą można spłacić za pieniądze uzyskane ze sprzedaży nieruchomości i uzyskać zwolnienie podatkowe. Ustawa bowiem mówi wyraźnie, że chodzi wyłącznie o pożyczki i kredyty zaciągnięte „w banku lub spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej”. Jako że pożyczka wzięta przez wnioskodawcę została zaciągnięta w sądzie apelacyjnym – a więc faktycznie udzielił jej Skarb Państwa, więc po prostu się nie kwalifikuje do zwolnienia podatkowego.

Zdaniem urzędnika fiskusa, skoro ustawodawca wyraźnie zaznaczył instytucje oferujące pożyczki, których spłata wiąże się z wypełnieniem celu mieszkaniowego, to nie można jej poszerzać o inne instytucje, nawet jeśli byłby to Skarb Państwa. To bowiem – zdaniem autora interpretacji – stawiałoby osoby, zatrudnione przez urzędy państwowe i mogące korzystać z takiego wsparcia, na uprzywilejowanym stanowisku w stosunku do tych, którzy pożyczek od urzędów nie mogą zaciągać.

Nie tylko urzędnicy pożyczają

Taka interpretacja oznacza, że osoby korzystające z takich pożyczek od pracodawców i przeznaczające je na cele mieszkaniowe, będą musiały zapłacić podatek od środków przekazanych na spłatę (o ile oczywiście sprzedaż nastąpiła w okresie krótszym niż 5 lat od nabycia).

Wprawdzie możliwość zaciągania pożyczek u pracodawców nie jest zbyt szeroka, jednak nadal wiele instytucji – państwowych i samorządowych – oferuje takie wsparcie swoim pracownikom. Poza tym, z pożyczek mogą korzystać pracownicy sporej liczby zakładów. Wprawdzie zwykle nie opiewają one na duże kwoty, ale nawet jeśli stosunkowo niewielkie zobowiązanie zostanie przeznaczone np. na remont czy modernizację mieszkania czy domu, to w razie przedwczesnej sprzedaży nie będą mogli oni liczyć na obniżenie podatku o spłaconą należność.

autor: Marek Siudaj, Tax Care

Wzięcie pożyczki jest jednym z najczęstszych rozwiązań w sytuacji, kiedy  braknie nam gotówki lub pojawiają się niespodziewane wydatki. Najpopularniejszym rozwiązaniem są w dalszym ciągu kredyty udzielane przez banki, ale co raz częściej Polacy korzystają z usług firm prywatnych. Niezależnie od tego, gdzie zdecydujemy się zaciągnąć pożyczkę, warto pamiętać o zachowaniu spokoju i rozsądku zarówno
w doborze oferty, jak i przy podpisywaniu umowy. Zniecierpliwienie i brak zastanowienia spowodowane zawiłością dokumentów pożyczkowych to najczęstsze powody zawierania niekorzystnych umów. Eksperci z Profi Credit przedstawiają 10 zasad, które pomogą uchronić się przed taką sytuacją.   

1. Sprawdź firmę pożyczkową

Ilość instytucji finansowych, które świadczą usługi pożyczkowe na polskim rynku jest niezwykle duża. Często kuszą one konsumentów atrakcyjnym planem ratalnym, niskim oprocentowaniem i wysokością pożyczek. Równie często, interesujące oferty są obarczone dodatkowymi opłatami ukrytymi w ubezpieczeniach lub innych wymaganiach. Warto sprawdzić firmę, w której planujemy zaciągnąć dług zarówno pod kątem  jakości obsługi klientów, jak i wywiązywania się z postanowień umowy oraz opinii wyrażanych przez innych pożyczkobiorców. Na stronie Komisji Nadzoru Finansowego,  która co rok bada przedsiębiorców udzielających pożyczki konsumenckie, można znaleźć wiele niezbędnych informacji, które pomogą nam uwiarygodnić działania i ofertę konkretnej instytucji.

2. Przeczytaj dokładnie umowę i inne dokumenty

Najważniejszym dokumentem podpisywanym przez pożyczkobiorcę jest umowa. Niestety, wielokrotnie zdarza się, że jej objętość (zazwyczaj od kilku do kilkunastu stron) i sposób sformułowania (żargon branżowy, niejasność poszczególnych punktów) zniechęca konsumentów do głębszej lektury. Jednocześnie zawiera ona wiele istotnych informacji, które są niezbędne do zrealizowania wszystkich podejmowanych zobowiązań. Jeżeli nie jest ona jasna, warto poprosić o pomoc eksperta. Może to być profesjonalny doradca finansowy spoza firmy lub przedstawiciel instytucji, w której zaciągamy pożyczkę, którego obowiązkiem jest wyjaśnienie wszystkich problematycznych kwestii. Jeżeli, mimo wyjaśnień, mamy problem ze zrozumieniem umowy, nie należy tego ignorować i najlepiej po prostu nie podpisywać dokumentów.

3. Stosuj zasadę ograniczonego zaufania

Już od pierwszego spotkania z przedstawicielem firmy lub instytucji pożyczkowej należy stosować zasadę ograniczonego zaufania. Wszelkie obietnice, oferty oraz propozycje należy pozyskiwać na piśmie, by w razie sporu lub niewywiązywania się z umowy, mieć podstawę do roszczenia praw. Jeżeli w jakimkolwiek momencie konsultant bądź firma wzbudzą nasze wątpliwości, np. kiedy nie dostaniemy odpowiednio spójnej i wyczerpującej odpowiedzi na nasze pytania lub zostają one po prostu zignorowane, zastanówmy się czy nawet najatrakcyjniejsza oferta nie jest próbą wyłudzenia.

4. Sprawdź dane na umowie

Bardzo istotną kwestią jest całokształt umowy. Wszystkie dokumenty, zarówno te podstawowe, jak i uzupełniające, takie jak regulamin czy tabela opłat, muszą zawierać dane firmy, jak i jej klienta. Warto również zwrócić uwagę, czy zawierają one wszelkie istotne informacje dotyczące pożyczki. W przypadku, gdy umowa jest napisana w sposób niejasny i niezrozumiały, bądź gdy brakuje w niej podstawowych danych, nie należy jej podpisywać. Aby zatem mieć pewność, iż dana firma oferuje bezpieczne pożyczki, należy korzystać wyłącznie z rzetelnych i sprawdzonych instytucjach, których profesjonalizm potwierdzają posiadane certyfikaty.

5. Sprawdź warunki i dodatkowe opłaty oraz RRSO

Każdy konsument decydujący się na podpisanie umowy pożyczkowej ma świadomość konieczności poniesienia dodatkowych kosztów. Jednakże, ich ostateczna wysokość nie zawsze jest oczywista w momencie podpisywania umowy. Warto zwrócić uwagę na takie elementy jak np. RSSO  – Roczna Rzeczywista Stopa Oprocentowania. Jest to wskaźnik mający charakteryzować kredyt czyli wyrażony w procentach całkowity koszt pożyczki uwzględniający wszystkie koszty (odsetki, prowizje i inne opłaty), które konsument jest zobowiązany zapłacić, jak również zmianę wartości pieniądza w czasie.

6. Sprawdź terminy spłaty i całkowite koszty pożyczki

Dodatkowe opłaty czy termin spłaty zarówno całej pożyczki, jak i poszczególnych rat, to kolejne elementy umowy, które niejednokrotnie sprawiają problem konsumentom. Często związane są one z manipulacją oprocentowaniem, gdyż jest to jeden z najczęstszych powodów wzrostu opłat, które negatywnie zaskakują pożyczkobiorców. Inne, ważne informacje, zwłaszcza w kontekście większych zobowiązań, to ostateczny termin zwrotu oraz wysokość odsetek. Warto też zawczasu zapoznać się z punktem dotyczącym reklamacji i wypowiedzeń. Jeśli korzystamy z usług firm pożyczkowych, mamy dwutygodniowy okres na wypowiedzenie umowy, bez podawania przyczyn rezygnacji i bez dodatkowych konsekwencji.

7. Pamiętaj o opodatkowaniu

Wielu konsumentów zapomina, że pożyczki, jak każdy produkt finansowy, objęty jest podatkiem i wiąże się z koniecznością uregulowania kosztów od czynności cywilnoprawnych. Obecnie, wynosi on 2% kwoty pożyczki i powinien zostać wpłacony do odpowiedniego urzędu skarbowego nie później niż 14 dni po zawarciu umowy. Podatek ten nie zawsze będzie oznaczać dodatkowe koszty dla pożyczkobiorcy, gdyż istnieje bowiem szereg wyjątków, dzięki którym można uniknąć konieczności jego opłaceni (na przykład gdy mąż pożycza środki żonie lub swym dzieciom). Dodatkowe koszty związane z tym obowiązkiem warto wziąć pod uwagę, w chwili decydowania się na pożyczkę.

8. Nie daj się złapać w pułapkę internetu

W Polsce co raz większą popularnością cieszą się pożyczki internetowe. Z założenia jest to najszybszy sposób uzyskania pomocy finansowej. Wniosek o pożyczkę internetową składa się za pośrednictwem strony internetowej, a po poprawnej weryfikacji pieniądze mogą trafić na nasze konto nawet w ciągu kwadransa. Tego rodzaju są zazwyczaj wysoko oprocentowane i zawiera wiele dodatkowych opłat, które nie są jasno opisane w umowie. Możliwość szybkiego uzyskania pożyczki, wiąże się jednak z niezwykle krótkim czasem na jej spłatę – zwykle wynosi on 30 dni. Fundusze uzyskane w ten sposób również nie są zbyt wysokie i zazwyczaj mieszczą się w przedziale od 100 do 2000 złotych.

9. Nie zapominaj o zdrowym rozsądku

Wielokrotnie, konsumenci skuszeni atrakcyjną ofertą lub pozornie łatwą możliwością zdobycia dodatkowych środków, decydują się na pożyczkę, która przerasta ich finansowe możliwości. Nim podejmiemy ostateczną decyzję o podjęciu pomocy pieniężnej z konkretnej instytucji, warto na spokojnie ocenić, czy dług zaciągany często na okres kilku lat, faktycznie zostanie przez nas spłacony w terminie, oszczędzając nam dodatkowych kosztów.

10. Zachowaj umiar

Zdarza się, że firmy zajmujące się udzielaniem pożyczek widząc zainteresowanie konsumenta próbują nakłonić go do zaciągnięcia większego zobowiązania, niż faktycznie jest mu potrzebny. Nie oznacza jednak, że taka umowa będzie korzystniejsza dla jej obiorcy. Warto przemyśleć na co planujemy przeznaczyć zaczerpnięte fundusze i nie przekraczać wyznaczonego budżetu, gdyż każda różnica w ogólnej wartości pożyczki niesie ze sobą wyższe ryzyko i koszty dla konsumenta.

źródło: Profi Credit

Projekt ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, przygotowany przez Ministerstwo Finansów, może pomóc w zwiększeniu poziomu ochrony klientów instytucji finansowych, a w szczególności konsumentów korzystających z usług firm pożyczkowych – uważa Konfederacja Lewiatan.

Pod koniec 2014 r. Ministerstwo Finansów opublikowało projekt ustawy o zmianie ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, ustawy – prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw. Projekt co do zasady należy ocenić pozytywnie.

Regulacja wprowadza m.in. ograniczenie możliwości pobierania nadmiernych opłat, prowizji i odsetek w umowach o kredyt konsumencki, co ma na celu przeciwdziałanie popadnięciu kredytobiorców w tzw. spiralę zadłużenia. Pozytywnie należy też ocenić propozycję rozszerzenia na wszystkie sektory rynku finansowego uprawnień Komisji Nadzoru Finansowego do prowadzenia postępowania wyjaśniającego wobec podmiotów, co do których zachodzi podejrzenie, że wykonują działalność nielegalnie, np. bez zezwolenia. Umożliwi to szybsze i skuteczniejsze wykrywanie zachowań niezgodnych z prawem. Jednocześnie należy zadbać o to, aby osoby, w stosunku do których takie postępowanie może być skierowane, miały zapewnione odpowiednie narzędzia obrony przed potencjalnym nadużyciem tych uprawnień.

– Warto natomiast wrócić do dyskusji nad pomysłem utworzenia odrębnego rejestru tzw. instytucji pożyczkowych, co zakładała pierwotna wersja projektu założeń przygotowana przez Ministerstwo Finansów. W założeniach tych proponowano bowiem reglamentację działalności polegającej na udzielaniu kredytów konsumenckich przez instytucje pożyczkowe. Zakładano, że prowadzenie takiej działalności byłoby działalnością regulowaną i wymagałoby uzyskania wpisu do odpowiedniego rejestru, po spełnieniu określonych w ustawie warunków. Z propozycji tej zrezygnowano, a tymczasem, jawny i powszechny dostęp do informacji o podmiotach legalnie działających w obszarze udzielania kredytów konsumenckich przyczyniłby się do transparentności i przejrzystości tego segmentu rynku, z korzyścią dla konsumentów – mówi Bartosz Wyżykowski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

źródło: Konfederacja Lewiatan

 

 

88% Polaków chce spłacić swoje długi przed końcem roku – wynika z badania przeprowadzonego na początku grudnia przez Millward Brown na zlecenie Kaczmarski Inkasso. Na takie deklaracje duży wpływ mają przesądy, które radzą, aby jeszcze przed Sylwestrem uregulować wszystkie zaległości i nowy rok rozpocząć z czystą kartą. Jednak doświadczenia firm windykacyjnych pokazują, że nasze deklaracje nie mają pokrycia w rzeczywistości.

Długi są problemem sporej grupy Polaków. Tylko bankom zalegamy ze spłatą kredytów na prawie 40 miliardów złotych. A jeśli dodać do tego niespłacane zobowiązania wobec innych branż, jawią się nam całkiem spore kwoty.

– „Co miesiąc zajmujemy się kilkudziesięcioma tysiącami spraw dotyczącymi jedynie zwrotu niespłaconych pożyczek – mówi Radosław Koński, dyrektor Departamentu Windykacji Kaczmarski Inkasso”. – „To całkiem sporo i oznacza, że duża grupa Polaków praktycznie każdego miesiąca ma problemy ze spłatą swoich zobowiązań” – dodaje.

Moc noworocznych postanowień

Tym bardziej cieszy więc, że tak duży ich odsetek chce się pozbyć długu. Najbardziej skore do pozbycia się swoich przeterminowanych zobowiązań są osoby w wieku 25-34 lat i powyżej 60. roku życia. W tych grupach wiekowych aż 91% pytanych osób odpowiedziało, że będzie starało się spełnić to postanowienie. Najbardziej ostrożne w swoich deklaracjach były osoby pomiędzy 35. a 44. rokiem życia. W tej grupie jedynie 80% zadeklarowało podjęcie próby wejścia w nowy rok z czystym kontem.

O wiele bardziej chętne do spłaty swoich zobowiązań są też osoby z wykształceniem średnim i wyższym – w obu tych grupach deklarację oddłużenia się przed Sylwestrem złożyło 90% badanych. Dla porównania taką samą opinię wyraziło 82% osób z wykształceniem podstawowym. Noworoczne postanowienia pozbycia się długów są tak samo silne w dużych miastach, gdzie aż 91% mieszkańców deklaruje chęć obudzenia się 1 stycznia bez zadłużenia, jak i na wsi, gdzie z taką nadzieją na najbliższe półtora tygodnia spogląda aż 90% mieszkańców.

Długi2

Kim jesteś, dłużniku?

Najniższe kwoty windykowane przez Kaczmarski Inkasso są wśród dłużników z grupy 18-24 lata. Średnio jest to niewiele ponad 900 złotych, a osoby w tym wieku stanowią 23% wszystkich zadłużonych osób. Z kolei najliczniejszą grupę dłużników finansowych, z jakimi kontaktują się negocjatorzy Kaczmarski Inkasso stanowią osoby w wieku 25-34 lata (36% wszystkich dłużników). Ich średnie zadłużenie wynosi 1 320 złotych. Osoby z najstarszej grupy wiekowej mają do oddania niewiele mniej pieniędzy. Średnia kwota, jaką powinni zwrócić sześćdziesięciolatkowie to 1 224 zł. Są też oni najmniej liczną grupą zalegającą z płatnościami – niecałe 6% wszystkich dłużników. Porównując kwoty zadłużenia z deklaracjami złożonymi w badaniu widać więc wyraźnie, że skłonne do oczyszczenia swoich domowych budżetów są zarówno osoby, które mają długów najwięcej, jak i te, które mają ich najmniej.

„Jednak wbrew tym deklaracjom, grudzień nie jest miesiącem, w którym najchętniej spłacamy swoje zaległe zobowiązania” przypomina mówi Radosław Koński.

Na karuzeli długów

W grudniowych rozmowach z dłużnikami dominują święta. Osoby, które są komuś winne już jakieś pieniądze, bardzo często tłumaczą negocjatorom, że zamiast pozbyć się własnych zobowiązań, wolą w tym miesiącu kupić rodzinie prezenty, czy też pozwolić sobie na bardziej wystawną wigilijną kolację. W pozbyciu się zadłużenia nie pomagają niestety świąteczne akcje promocyjne. Dając się unieść tym okolicznościowym pokusom w łatwy sposób można zdecydować się na zakup, na który nas nie stać. Potem nowy rok rozpoczyna się z finansowym kacem i rozmyślaniami o tym, jak naprawić błędy minionego roku. Rozwiązując ten problem kolejną pożyczką czy zakupem na kredyt, kręcimy się w zaklętym kręgu zadłużenia. Z kolei uciekając przed problemem, można sobie tylko zaszkodzić.

Gdy zadzwoni windykator

Osoby, które wpadły w taki zadłużeniowy wir, bardzo często obawiają się telefonów z firm windykacyjnych. O rozmowach tych krążą już takie opowieści i przesądy, że niedługo wpleść je będzie można do sylwestrowych zabobonów.

– „Windykatora można porównać do dentysty. Wizyta nie jest przyjemna, ale jej celem jest wyleczenie choroby. Spora część dłużników celowo nas unika, obawiając się rozmowy i związanego z nim stresu. Proszę jednak pamiętać, że nie kontaktujemy się po to, aby kogokolwiek piętnować. Nasze zadanie jest bardzo proste – chcemy odzyskać pieniądze wierzyciela, ale w taki sposób, aby nie skrzywdzić dłużnika” – wyjaśnia Radosław Koński.

Negocjator w pierwszej kolejności ocenia możliwości spłaty długu. Stara się też wspólnie z dłużnikiem zaplanować realny plan spłat. Mają być one wygodne dla osoby zadłużonej i nieobciążające jej budżetu. Dług może też zostać rozłożony na raty.

– „Musimy też pamiętać, że firma, która kieruje do nas windykatora jest zdecydowana na odzyskanie swoich pieniędzy. Jeżeli dłużnikowi nie uda się porozumieć z negocjatorem, istnieje duże prawdopodobieństwo, że sprawa zostanie skierowana do sądu. A to łączyć może się już z egzekucją komorniczą i pewnego rodzaju ostracyzmem społecznym. Dlatego warto spłacać swoje zobowiązania zawsze, a nie tylko przed końcem roku” – radzi Radosław Koński.

Długi1

źródło: Kaczmarski Inkasso

 

W pierwszych trzech kwartałach 2014 r. firma Profi Credit Poland udzieliła pożyczek o łącznej nominalnej wartości ponad 356 mln zł. Daje to spółce pozycję drugiego największego gracza na polskim rynku pożyczkowym. Liczba kredytów niebankowych sprzedanych od 1 stycznia do końca września  br. była wyższa o ok. 15 % od puli sprzedanej w analogicznym okresie 2013 r.

Osiągnięte przez firmę wyniki pokazują, że zapotrzebowanie na pożyczki niebankowe wśród Polaków stale rośnie. Dowodzą one również, że oferta produktów finansowych, której trzon stanowią wysokokwotowe pożyczki średnio i długoterminowe pokrywa znaczący obszar rynku, choć do niedawna ten segment produktowy był postrzegany jako nisza. Wyniki finansowe spółki idą w parze z intensywnym rozwojem kanałów sprzedaży. Profi Credit stale rozbudowuje swoją sieć doradców w terenie oraz wdrożony na początku tego roku nowy system sprzedaży internetowej.

– Wrzesień zamknął kolejny z rzędu kwartał, w którym wyraźnie wzrosła sprzedaż produktów finansowych Profi Credit. Cieszymy się, że nasze indywidualne podejście do każdego klienta ma bezpośrednie przełożenie na rozwój. Posiadamy szeroką sieć biur terenowych, a nasi doradcy są gotowi w każdej chwili odwiedzić klientai pomóc mu w wyborze produktu najlepiej odpowiadającego jago potrzebom i możliwościom – mówi Jarosław Chęciński, Dyrektor Wykonawczy, Profi Credit Poland.

Polacy coraz bardziej świadomi finansowo

Od 1 stycznia do końca czerwca 2014 r. spółka udzieliła ponad 25 tysięcy pożyczek o łącznej nominalnej wartości 232 066 374 zł. Tym samym, w I półroczu 2014 r. zawarto o 30% więcej nowych umów niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, a ich łączna nominalna wartość była wyższa aż o 35%. Dynamiczny wzrost liczby sprzedanych pożyczek nie wiązał się z wyraźnym zwiększeniem szkodowości, czyli częstotliwości występowania niespłacanych zobowiązań. Oznacza to, że świadomość finansowa Polaków jest coraz większa, klienci podejmują decyzje finansowe w sposób coraz bardziej przemyślany.

Potrzeby klientów na pierwszym miejscu – rozwój sieci i kanałów sprzedaży

Dostosowanie oferty do potrzeb klientów wiąże się z rozwijaniem różnorodnych kanałów sprzedaży, przystających do oczekiwań zróżnicowanych grup konsumenckich. W 2014 r. sieć placówek oraz agentów terenowych i call center zasilone zostały przez system sprzedaży internetowej. Firma Profi Credit Poland jest pierwszym w Polsce przedsiębiorstwem finansowym oferującym internetowe pożyczki niebankowe średnio i długoterminowe.

źródło: Profi Credit

 

 

Bank SMART wdraża system kredytów online wykorzystujący social scoring

Nadciąga społecznościowa rewolucja w kredytach online. Bank SMART wdraża system, który przy decyzji kredytowej weźmie pod uwagę informacje o użytkowniku pochodzące z serwisów społecznościowych. To pierwsze w Polsce rozwiązanie bankowe wykorzystujące social scoring.

Technologię w postaci kompleksowej platformy do obsługi i sprzedaży kredytów online dostarczyła bankowi firma Blue Services, spółka-córka sopockiej Blue Media.

 Zapunktuj dzięki Facebookowi

Wdrożone przez Bank SMART „punktowanie społecznościowe” (ang. social scoring) zmienia podejście do sprzedaży kredytów online, uwzględniając społecznościową stronę Internetu i finansów. Social Scoring ma usprawnić i przyspieszyć całą procedurę przyznawania kredytu, czyniąc ją też bardziej przyjazną klientowi.

Jeśli użytkownik zaloguje się za pośrednictwem serwisu takiego jak Facebook, lub LinkedIn i zgodzi się na wykorzystanie danych (np. adres e-mail, rok urodzenia, etc.), to bank automatycznie je uwzględni we wniosku kredytowym.

Klient będzie mógł opcjonalnie zalogować się do formularza kredytowego tak, jak loguje się do wielu serwisów poprzez Facebook, lub LinkedIn. Te dane wspierają proces kredytowy, ponieważ bank ma więcej informacji o użytkowniku i nie musi go później ewentualnie „dopytywać”. Oczywiście wykorzystanie social media jest opcjonalne, klient nie musi wcale logować się do serwisów społecznościowych, aby otrzymać pożyczkę. Co nie zmienia faktu, że taka zgoda może zadziałać na jego korzyść – tłumaczy Janusz Dudziński z Blue Services.

W jaki sposób? Serwisy społecznościowe mogą też zostać wykorzystane jako narzędzie służące zbudowaniu wiarygodności i rzetelności kredytowej. Mowa tu np. o największym w Polsce serwisie pożyczek społecznościowych Kokos.pl. Bank SMART może zweryfikować wiarygodność Klienta uwzględniając jego rating, czyli ocenę na tym portalu oraz ilość zaciągniętych i spłaconych przez niego pożyczek. Jeśli klient posiada dobrą historię i rating, to może to pozytywnie wesprzeć decyzję kredytową Banku. Klient może wówczas otrzymać kredyt nawet wtedy, gdy nie posiada historii kredytowej w BIK.

Dziś większość internautów a więc naszych potencjalnych klientów korzysta z serwisów społecznościowych. Ich pominięcie w rozwiązaniach bankowych byłoby więc dużym błędem. Świat finansów powinien w większym stopniu korzystać z danych niestandardowych, także tych płynących z mediów społecznościowych – tłumaczy Marcin Mikołajczyk, Menedżer ds. Kredytów z Departamentu Strategii i Rozwoju Banku SMART – Oczywiście klient wyrażający zgodę na przetwarzanie danych z serwisów społecznościowych każdorazowo będzie informowany, w jakim zakresie i w jakim celu będą one przetwarzane – dodaje Marcin Mikołajczyk.

Trend analizy danych z mediów społecznościowych wykorzystywany jest już w niektórych państwach na Zachodzie. W podobny sposób weryfikuje pożyczkobiorców np. lenddo.com. Rozwiązanie opracowane przez Blue Services posiada analogiczny charakter, jest jednak dostosowane do realiów polskiego rynku. Dzięki narzędziom do indywidualnej oceny klienta Bank Smart może przygotować bardziej spersonalizowaną ofertę.

Technologiczne paliwo od Blue Services

Za technologiczną stroną obsługi i sprzedaży kredytów online w Banku SMART stoi spółka Blue Services, która dostarczyła kompleksową platformę Blue CreditOnLine. Blue Services to spółka z sopockiej grupy Blue Media, która od kilkunastu lat współpracuje z bankami i opracowuje rozwiązania z zakresu e-bankowości. Blue Media jest m.in. operatorem pierwszego w Polsce systemu umożliwiającego realizację przelewów ekspresowych (System Płatności BlueCash) oraz największego serwisu pożyczek społecznościowych Kokos.pl i posiada status Krajowej Instytucji Płatniczej. Platforma Blue CreditOnLine bazuje na wieloletnim doświadczeniu grupy Blue Media w obszarze scoringu i weryfikacji użytkowników oraz budowania systemów dla sektora bankowego.

– Nasze narzędzie zawiera wszystkie instrumenty niezbędne do pozyskania klienta, oceny ryzyka, obliczenia zdolności kredytowej, podjęcia decyzji, wygenerowania i podpisania umowy on-line, aż po wypłatę środków – tłumaczy Janusz Dudziński z Blue Services. – Słowem: dostarczamy całego „paliwa technologicznego”, niezbędnego do obsługi kredytu online. Odpowiadamy za jakość i wydajność platformy, zbieranie danych z social media oraz za mechanizmy antyfraudowe itd. O wyborze mechanizmów antyfraudowych oraz zasadach scoringu zdecydował oczywiście już sam bank, zgodnie z wymogami KNF – dodaje Janusz Dudziński.

Platforma Blue Services jest zintegrowana z BIK, posiada kilkadziesiąt wbudowanych mechanizmów antyfraudowych pozwalających odrzucić potencjalnie nierzetelnych kredytobiorców. Wspiera również sprzedaż innych produktów bankowych, np. kart kredytowych, kont, lokat itp. Cały projekt wdrożony jest w modelu outsourcingowym  i zaprojektowany w technologii RWD, dzięki czemu serwis jest dostosowany zarówno do specyfiki urządzeń stacjonarnych, jak i mobilnych.

źródło: Bank SMART

Jeszcze kilka lat temu nikt nie znał pojęcia kredytu konsolidacyjnego i nikt nie wiedział o możliwości konsolidowania długu. Dzisiaj ten instrument to najczęściej stosowana forma restrukturyzacji zadłużenia, szczególnie w ramach udzielanych kredytów konsumenckich.

Konsolidacją długu nazywamy połączenie dwóch lub więcej wcześniej zaciągniętych kredytów/ pożyczek w jedno zobowiązanie, przy jednoczesnym ujednoliceniu stopy procentowej i innych warunków, zazwyczaj z równoczesnym wydłużeniem okresu spłaty. Głównym powodem stosowania konsolidacji długu jest zmniejszenie miesięcznych rat.

Konsolidować można wiele rodzajów zobowiązań kredytowych – hipoteczne, gotówkowe, ratalne, samochodowe, debet na rachunku osobistym czy też zadłużenie na karcie kredytowej, ale także kredyty już wcześniej skonsolidowane. To swoista gra kilkoma parametrami – oprocentowaniem, prowizją, okresem spłaty i zabezpieczeniem, jeśli konsolidacja ma charakter kredytu hipotecznego.

Jakie korzyści dla kredytobiorcy niesie kredyt konsolidacyjny?

Głównym celem i jednocześnie podstawową korzyścią dla kredytobiorcy jest obniżenie wysokości miesięcznych kosztów obsługi jego zadłużenia. Konsolidacja wiąże się bowiem z wydłużeniem okresu spłaty, co pozwala tak skonstruować wysokość płaconej przez kredytobiorcę miesięcznej raty, aby była ona niższa niż suma rat dotychczas płaconych. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można przeznaczyć na inne cele. Nierzadko uwolniona zostaje wtedy dodatkowa zdolność kredytowa, dająca możliwość zaciągnięcia kolejnego kredytu, co nie było wcześniej możliwe. Nie bez znaczenia dla kredytobiorcy jest też konieczność płacenia tylko jednej raty w miesiącu, co zdecydowanie ułatwia kontrolę spłaty zadłużenia, a tym samym budżetu domowego, gdyż ponoszone wydatki stają się bardziej przejrzyste. Ponadto, płacąc jedną ratę zamiast kilku można dokonać uzgodnień z bankiem, aby jej zapadalność wypadała na termin najbardziej dla kredytobiorcy dogodny tj. wtedy, kiedy kredytobiorca będzie dysponował środkami pieniężnymi, np. tuż po dniu, w którym otrzymuje wynagrodzenie lub świadczenie emerytalne. Niektóre banki dają też kredytobiorcy możliwość uzgodnienia kilku lub rzadziej kilkunastomiesięcznego okresu karencji w spłacie kredytu konsolidacyjnego, jednakże możliwości takie nie są powszechne i mają zastosowanie w przypadku kredytów konsolidacyjnych z zabezpieczeniem hipotecznym.

Bank również nie traci

Podstawową korzyścią jest przejęcie klienta i związanie go na jak najdłuższy okres z bankiem, który konsolidację przeprowadzi. Nierzadko kredytobiorca, który jest klientem kilku banków, w których zaciągnął różne kredyty, poprzez jedną konsolidację staje się na wiele lat klientem tylko jednego banku. Ponadto, bank przejmuje pełną kontrolę nad stanem zobowiązań kredytobiorcy, co w przypadku pojawienia się jakichkolwiek zagrożeń w spłacie kredytu pozwala instytucji na szybszą i skuteczniejszą reakcję w postaci kolejnej rekonstrukcji zadłużenia, wydłużenia terminów spłaty, czy też podwyższenia poziomu zabezpieczenia. W przypadku rzetelnej spłaty skonsolidowanych zobowiązań bank zyskuje wiernego klienta, któremu może oferować swoje inne produkty – rachunek osobisty, lokaty terminowe, karty płatnicze czy kredytowe.

Wysoki poziom konkurencji na rynku bankowym skłania jego uczestników do stosowania różnych form pozyskiwania klientów. Coraz więcej banków posiada uniwersalny charakter i bardzo zdywersyfikowaną ofertę. Dzisiaj trudno byłoby sobie wyobrazić istnienie tych instytucji bez takiego narzędzia jak kredyt konsolidacyjny. Stał się on jednym z najważniejszych sposobów budowania portfela kredytowego banków, które walcząc o klientów wymyślają coraz to nowsze jego odmiany.

źródło: Górnośląskie Towarzyzstwo Finansowe

 

W roku ubiegłym mocno podpadłem firm pożyczkowym, wyrażając w swoich publikacjach opinię na temat szkodliwości ich sztandarowego produktu, czyli pożyczek-chwilówek. Mimo oczywistych argumentów, że tego typu „produkty finansowe” powinno się potraktować w taki sam sposób, jak niegdyś Premier Donald T. unicestwił z rynku dopalacze, niewiele się w tej kwestii zmieniło. Ale może nie wszystko stracone?

Kto prosił parabanki? Same nie przyszli…

Genezę powstania tak licznej grupy podmiotów oferujących na krajowym rynku mega drogie pożyczki (zwykle jest to koszt 30 proc. miesięcznie!) przedstawiłem w artykule „Skąd się biorą parabanki?”, który łatwo można znaleźć w internecie. Otóż nasi parlamentarzyści ustawą – z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim – znieśli wszelkie ograniczenia kosztów, które mogą być naliczane przez pożyczkodawców. Od grudnia 2012 roku, kiedy ten porażająco szkodliwy akt prawny wszedł w życie, Polska stała się mekką dla lichwiarzy z całego świata. Tu szybko trafili i czują się jak ryby w wodzie, m.in. WONGA.com (rodem z Wielkiej Brytanii), łotewski VIVUS, skandynawski OK MONEY, oraz wiele, wiele innych międzynarodowych cwaniaków, którzy zaplanowali zbić majątek na naszych rodakach. Ich ofiarami padają zwykle osoby  najuboższe, te o najmniejszej świadomości finansowej, lub ci, którzy znaleźli się w sytuacji przymusowej.

A jednak ktoś w Sejmie pracuje!

Miło mi Państwu donieść, że nie wszyscy nasi politycy spędzają czas na biesiadach w znanej warszawskiej restauracji. Oto bowiem zbliża się moment, kiedy wejdzie w życie dzienne wyjdzie podpisana przez Prezydenta RP poprawiona ustawa dotycząca  upadłości konsumenckiej (akt prawny z dnia 29 sierpnia 2014 roku). Jest to, moim zdaniem,  niewątpliwie najważniejszy i świetnie napisany akt prawny, który może uratować od degradacji społecznej miliony Polaków. Obecna forma upadłości konsumenckiej, która obowiązuje od 2009 roku (jako część ustawy „Prawo upadłościowe i naprawcze”) jest wyjątkowa restrykcyjna, nie mogła ona przynieść ulgi przekredytowanym rodakom. Z komunikatu PAP z grudnia 2013 roku dowiadujemy się:

„Od 2009 r. sądy ogłosiły w Polsce tylko 60 upadłości osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Oddaliły i zwróciły ponad 1900 wniosków – głównie z tego powodu, że dłużnicy nie mieli majątku wystarczającego choćby na pokrycie kosztów samego postępowania upadłościowego.”

Już na samym początku Ustawy z dnia 29 sierpnia br.,  która dotyczy zmiany treści ustawy „Prawo upadłościowe i naprawcze” znajdziemy m.in. takie zapisy:
„Art. 1.1. Ustawa reguluje:(…)4) zasady umarzania zobowiązań upadłego będącego osobą fizyczną;(…)
2.Postępowanie uregulowane ustawą wobec osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarcze należy prowadzić tak, aby umożliwić umorzenie niewykonanych w postępowaniu upadłościowym (…).”

W dalszej części projektu ustawy znajdziemy także następujące rozwiązania, które niewątpliwie bardzo pomogą dłużnikom w zakończeniu ich problemów:„ Art. 491`7 1. W przypadku, gdy majątek niewypłacalnego dłużnika nie wystarcza na pokrycie kosztów postępowania albo w masie upadłości brak jest płynnych funduszów na ich pokrycie, koszty te pokrywa tymczasowo Skarb Państwa”

„ Art. 491`15

1. W postanowieniu o ustaleniu planu spłaty wierzycieli sąd określa w jakim zakresie i w jakim czasie, nie dłuższym niż trzydzieści sześć miesięcy, upadły jest obowiązany spłacać zobowiązania uznane na liście wierzytelności (…) oraz jaka część zobowiązań upadłego (…) zostanie umorzona po wykonaniu plany spłaty wierzycieli”

Oto kolejne, bardzo ważne i niezwykle korzystne dla dłużników, zapisy dotyczące planu spłaty:

„ Art. 491`15 (…) 4. … Ustalając plan spłaty wierzycieli, sąd bierze pod uwagę możliwości zarobkowe upadłego, konieczność utrzymania upadłego i osób pozostających na jego utrzymaniu, w tym ich potrzeby mieszkaniowe (…) i realność ich zaspokojenia w przyszłości”

„ Art. 491`16

1. Sąd umarza zobowiązania upadłego bez ustalenia planu spłaty wierzycieli, jeśli osobista sytuacja upadłego w oczywisty sposób wskazuje, że nie byłby on zdolny do wykonania jakichkolwiek spłat w ramach planu spłaty wierzycieli.

2. Umarzając zobowiązania upadłego bez ustalania planu spłaty wierzycieli sąd obciąża Skarb Państwa tymczasowo pokrytymi kosztami postępowania.”

Wysoki Sądzie, sorry, ale jestem biedny jak mysz kościelna!

Jak to się ma do klientów firm pożyczkowych? Otóż grupą docelową tychże są głównie osoby wykluczone z grupy „kredytobiorców bankowych”. Bardzo często są to osoby, które nie mają stałej pracy, pracują na czarno; albo mają już na karkucałą masę innych zobowiązań, nie pozwalających na ubieganie się o kredyt w banku. Taka osoba, zamiast żebrać – najczęściej w swojej rodzinie – o pomoc w spłacie lichwiarskiej pożyczki, po prostu zgłasza się do sądu z wnioskiem o upadłość. Ta droga – o ile sąd nie dopatrzy się ze strony dłużnika rażącego niedbalstwa – pozwoli pożyczkobiorcy wyzwolić się ze szponów nie przebierających w środkach windykatorów.  Takie działania dłużników nie są obecnie możliwe – ze względu na restrykcyjny charakter aktu prawnego z 2009 roku.

Wonga.won!

Jest duża szansa, że do nowelizacji ustawy o upadłości konsumenckim dojdzie jesienią bieżącego roku.  Z całą pewnością wykształci się wtedy bardzo liczna grupa prawników i syndyków, których specjalnością będzie właśnie postępowanie upadłościowe osób fizycznych: klientów będzie bez liku, a za „niewypłacalnego dłużnika” koszty sprawy poniesie Skarb Państwa. Jeśli tak się stanie, to szemrane towarzystwo, zowiące się jako „międzynarodowe grupy finansowe”, szybko opuści nasz piękny kraj, szukając naiwnych klientów gdzie indziej.

Czego z całego serca Państwu i wszystkim Rodakom gorąco życzę!

KrzysztofOppenheim - FOTO

autor: Krzysztof Oppenheim, Nieruchomości Boża Krówka

 

Przedsiębiorcy z sektora MSP mogą ubiegać się w PARP nawet o 2 mln zł korzystnie oprocentowanej pożyczki. Warunek? Pieniądze muszą zostać przeznaczone na realizację inwestycji o innowacyjnym charakterze.

O pożyczkę na realizację inwestycji o charakterze innowacyjnym może starać się mikro-, mały lub średni przedsiębiorca, który ma siedzibę lub miejsce zamieszkania na terenie Polski, (w przypadku spółki cywilnej wniosek muszą złożyć wszyscy jej wspólnicy). Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości pożyczy mu kwotę nie większą niż 75% wydatków kwalifikujących się do objęcia pożyczką (poniesionych już po dniu, w którym przedsiębiorca zawarł z PARP umowę pożyczki) oraz nie przekraczającą 2 mln zł.  Przez inwestycję o charakterze innowacyjnym PARP rozumie inwestycję „związaną z przygotowaniem i uruchomieniem wytwarzania nowych lub udoskonalonych materiałów, wyrobów, urządzeń, usług, procesów lub metod, przeznaczonych do wprowadzania na rynek albo do innego wykorzystania w praktyce”.

Do objęcia pożyczką na innowacje kwalifikują się wydatki na:
– zakup i wdrożenie wyników prac badawczo – rozwojowych;
– zakup licencji krajowych lub zagranicznych, polegający na nabyciu uprawnień do wykorzystywania rozwiązań naukowych i technicznych oraz doświadczeń produkcyjnych;
– zakup i montaż maszyn lub urządzeń;
– budowę, rozbudowę lub modernizację budynków lub instalacji niezbędnych do wprowadzenia rozwiązania innowacyjnego;
– zakup usług doradczych w zakresie planowania inwestycyjnego (usługi doradcze dotyczące opracowania biznesplanu i studium wykonalności inwestycji, oceny wpływu inwestycji na środowisko, opracowania dokumentacji technicznej inwestycji) oraz wdrażania innowacji lub nowych technologii (usługi doradcze dotyczące opracowania i wdrażania strategii rozwoju przedsiębiorstwa w oparciu o nowe technologie lub rozwiązania innowacyjne; opracowania i wdrożenia strategii technologicznej przedsiębiorstwa, w tym studium wykonalności planowanych do wdrożenia technologii lub rozwiązań innowacyjnych; przygotowania do wdrożenia i wdrożenia nowych technologii lub rozwiązań innowacyjnych).
Wydatki na zakup usług doradczych kwalifikują się do objęcia pożyczką do wysokości 15% sumy wydatków kwalifikujących się do objęcia pożyczką, pod warunkiem, że:
– zostały poniesione przez przedsiębiorcę nie wcześniej niż sześć miesięcy przed złożeniem wniosku o udzielenie pożyczki;
– są niezbędne do realizacji inwestycji objętej wnioskiem o udzielenie pożyczki;
– zakup usług doradczych nie jest jedynym celem projektu.

Do wydatków kwalifikujących się do objęcia pożyczką nie zalicza się:
– wydatków poniesionych przez przedsiębiorcę do dnia zawarcia umowy pożyczki;
– podatku od towaru i usług.
Pożyczka jest udzielana pod warunkiem, że przedsiębiorca zapewni finansowanie inwestycji w części nieobjętej pożyczką.

Źródło: PARP

Pożyczka może zostać udzielona maksymalnie na 10 lat. Ile trzeba za nią zapłacić? Podstawową stopą oprocentowania jest stopa referencyjna wykorzystywana do obliczenia wartości pomocy publicznej udzielanej m.in. w takiej formie, jak pożyczki. Ustala się ją poprzez dodanie do stopy bazowej publikowanej przez Komisję Europejską (od stycznia 2014 r. wynosi ona 2,75%) odpowiedniej marży, określonej w komunikacie KE. Marża uzależniona jest od ratingu przedsiębiorstwa i oferowanych poziomu zabezpieczeń. Przyjmuje się, że w przypadku przedsiębiorstw o zadowalającym ratingu i wysokim poziomie zabezpieczeń  oraz dla kredytów o dobrym ratingu i standardowym poziomie zabezpieczeń do stopy bazowej dodaje się zazwyczaj 100 pkt bazowych. Zatem w przypadku tego typu firm oprocentowanie pożyczki na innowacje wyniesie 3,75%. Podstawowa stawka może jednak zostać podwyższona – maksymalnie o 1,25 pkt proc. – w zależności od oceny standingu finansowego czy okresu spłaty pożyczki. Oznacza to, że oprocentowanie pożyczki – przy wyżej wymienionych założeniach – może sięgnąć 5%, co w przypadku kredytów firmowych jest atrakcyjną stawką oprocentowania.

Obligatoryjnym zabezpieczeniem pożyczki jest weksel własny in blanco z deklaracją wekslową, natomiast opcjonalnymi zabezpieczeniami są: gwarancja bankowa, ubezpieczenie pożyczki, hipoteka, zastaw rejestrowy czy poręczenie instytucji finansowych.

Rozpatrując wnioski o udzielenie pożyczki PARP ocenia:
– kryteria formalne (m.in. prawidłowo wypełniony wniosek, dostarczenie wszystkich wymaganych dokumentów itp.). Wnioski nie spełniające tych kryteriów nie są kwalifikowane do oceny merytorycznej;
– poziom techniczny przedsięwzięcia innowacyjnego uwzględniający m.in. skalę jego innowacyjności (od najniższego na poziomie przedsiębiorcy aż do poziomu światowego) i techniczne możliwości wdrożenia oraz stopień oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko naturalne;
– ocenę aktualnej sytuacji finansowej wnioskodawcy oraz możliwość zapewnienia przez przedsiębiorcę finansowania zaplanowanych działań w części nieobjętej pożyczką;
– ocenę ryzyka pożyczkowego, w szczególności: zdolność kredytową, długość proponowanego okresu karencji i spłaty pożyczki, prawne zabezpieczenie pożyczki, proporcje wysokości kapitału własnego do wysokości pożyczki;
– ocenę założeń biznes planu i wynikających z niej wniosków, m.in. identyfikacji przewidywanego segmentu rynku, ocenę proponowanej strategii marketingowej, przewidywany wpływ zaplanowanych działań na rozwój przedsiębiorcy, efektywność wdrażanej inwestycji o charakterze innowacyjnym, trwałość rezultatów zaplanowanych działań;

 Źródło: PARP
 źródło: Agata Szymborska-Sutton, Tax Care

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...