poniedziałek, Grudzień 9, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "mikroprzedsiębiorcy"

mikroprzedsiębiorcy

Ponad 7 na 10 zadłużonych firm, które znajdują się w KRD, to mikroprzedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Mają do oddania łącznie 5 mld zł. Tylko w ciągu pięciu ostatnich lat dług ten wzrósł o 3,2 mld zł. Dlaczego nie płacą? Przede wszystkim dlatego, że borykają się z problem zatorów płatniczych. Niepłacący na czas kontrahenci i klienci są winni najmniejszym przedsiębiorcom w naszym kraju 910 mln zł. Jak wynika z raportu Intrum European Payment Raport 2019, opóźnione płatności są jedną z poważniejszych bolączek polskiej gospodarki. Większe podmioty potrafią sobie radzić z negatywnymi skutkami tego zjawiska i zabezpieczać się na wypadek utraty płynności finansowej, ale mikrobiznesy wydają się być na straconej pozycji.

W ciągu ostatnich pięciu lat zadłużenie polskich mikroprzedsiębiorców wzrosło drastycznie. Obecny dług 5 mld zł jest dzielony „tylko” przez 190 tys. firm. Najwięcej do oddania, bo 1,46 mld zł mają te zajmujące się handlem. Drugie miejsce z długiem 875 mln zł zajmują przedsiębiorcy działający w branży budowlanej i remontowej. Mali przewoźnicy mają do oddania 657 mln zł, a niewielkie zakłady przemysłowe 526 mln zł. Komu przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą winni są pieniądze? Przede wszystkim są to fundusze sekurytyzacyjne (1,9 mld zł zadłużenia), czyli podmioty, które skupują długi od banków, operatorów telefonii komórkowych czy towarzystw ubezpieczeniowych. W tym względzie najmniejsi przedsiębiorcy nie różnią się od tych z sektora MŚP. Następnym wierzycielem mikrofirm pod względem wielkości zadłużenia jest sektor finansowych (dług wynoszący ponad 1,5 mld zł), czyli chodzi zaległe płatności u banków, firm leasingowych i faktorów.

Jakie są powody kiepskiej sytuacji finansowej najmniejszych biznesów w Polsce?

Złe przygotowanie do prowadzenia biznesu

 Z pewnością na tej liście znajdują się „grzechy nowych na rynku” i błędy, które najczęściej popełniają mikroprzedsiębiorcy, czyli np. osoby, które postanawiają założyć jednoosobową działalność gospodarczą – pracować „na własny rachunek”. Wielu osobom marzącym o własnym biznesie wydaje się, że to łatwe założyć i co ważne utrzymać firmę na rynku. A jak pokazują doświadczenia wielu podmiotów i dane rynkowe, to wcale nie jest takie proste – ok. 80 proc. nowych firm nie przeżywa dwóch pierwszych lat funkcjonowania. Zły biznesplan, brak znajomości mechanizmów rynkowych i doświadczenia, nieodpowiednia nisza czy zły dobór grupy klientów, do której kieruje się swoje produkty i usługi sprawiają, że przedsiębiorcy zaczynają mieć kłopoty z bieżącym finansowaniem swojej działalności. Nie stać ich na regularne uiszczanie wszystkich rachunków (priorytet mają zawsze najważniejsze faktury), więc zaczynają mieć długi. Zaciągają też kredyty, by móc funkcjonować. Tych zobowiązań także nie spłacają na czas, więc zadłużenie tylko narasta. Pokazują to także dane zebrane przez KRD – 68 proc. zadłużenia mikrofirm pochodzi z niespłacanych kredytów – zaznacza Małgorzata Okoń, ekspert Intrum.

Trzeba też zaznaczyć, że wspomniane branże, które skupiają mikroprzedsiębiorców, też nie należą do łatwych. Budownictwo jest jednym z najbardziej zadłużonych sektorów naszej gospodarki. W handlu i drobnych usługach występuje duże rozdrobnienie i konkurencja. Te fakty oraz warunki i otoczenie biznesowe niesprzyjające małym firmom, odbijają się negatywnie na ich kondycji finansowej.

„Nie płacę, bo klienci mi nie płacą”

Kolejną znaczącą przyczyną zadłużenia najmniejszych firm są zatory płatnicze, na które narażeni są mikroprzedsiębiorcy. Jak się okazuje, głównymi dłużnikami tej grupy są duże spółki – 11,5 tys. podmiotów. Jak wynika z danych zebranych przez KRD, na nie przypada blisko połowa (47 proc.) wierzytelności, jakie mają do odzyskania mikrofirmy, czyli ok. 430 mln zł. Nie płacą również konsumenci, którzy są winni blisko 178 mln zł.

– Opóźnione płatności są znaczącym problem rodzimej gospodarki, który, jak pokazują nasze analizy, niesie ze sobą wiele konsekwencji dla firm. Chodzi np. o problem z utrzymaniem płynności finansowej, brak wystarczających środków na bieżącą działalność, nie mówiąc o funduszach, które mogłyby być przeznaczone na rozwój, inwestowanie w nowe w technologie czy zatrudnianie nowych pracowników. Zatory płatnicze stanowią duże utrudnienie w funkcjonowaniu średnich i nawet tych większych firm, ale niepłacący na czas kontrahenci i klienci są największym obciążeniem dla najmniejszych przedsiębiorców, którzy na zapłatę czekają średnio 3,5 miesiąca – komentuje Małgorzata Okoń, ekspert Intrum.

Problem, z którym borykają się mikrofirmy, jest o tyle poważny i znaczący, że stanowią one aż 96 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Polsce. Razem z małymi i średnimi firmami tworzą 50 proc. wartości polskiego PKB, podczas gdy te największe biznesy „tylko” 24 proc. Problemy najmniejszych przedsiębiorców są zatem jednocześnie problemem naszej gospodarki. – Niestety, zatory płatnicze są powszechniejszym zjawiskiem, także w całej Europie i trzeba zaznaczyć, że w niektórych sektorach wydłużył się czas, w którym klienci uiszczają płatności. Wyniki badania przeprowadzonego przez Intrum pokazują, że firmy płacą rachunki średnio po 40 dniach (w porównaniu z 34 dniami, jak wskazywał raport z 2018 r.). Nasz kraj na tle Europy wypada lepiej – sektor B2B płaci po 26 dniach. Jeżeli chodzi o czas, w jakim podmioty z europejskiego sektora publicznego opłacają faktury, są to 42 dni i jest wzrost w stosunku do 40 dni zgłoszonych w ubiegłym roku – podaje Małgorzata Okoń, ekspert Intrum.

Większe przedsiębiorstwo kilka niezapłaconych faktur może „wrzucić sobie w koszty” lub np. środki przeznaczone na rozwój przekierować i opłacić dzięki nim rachunki, jeżeli brakuje na to funduszy z bieżącej działalności. Najmniejsze firmy nie są w tak „komfortowej” sytuacji. Z powodu opóźnień w płatnościach brakuje im pieniędzy na opłacanie swoich kontrahentów i podwykonawców, także tych z własnego sektora. Ponad 18 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych jest winna innym mikroprzedsiębiorstwom łącznie 287 mln zł.

Przeczytaj także:

Ochrona przed nierzetelnymi klientami. Czy to możliwe?

Czy najmniejsi przedsiębiorcy rzeczywiście mają nikłe szanse na ochronę przed konsekwencjami wynikającymi z zatorów płatniczych, na które narażają ich nierzetelni kontrahenci i klienci? Niekoniecznie. Mogą stosować te same sprawdzone środki, co większe biznesy. Właściciele mikrofirm np. mogą domagać się od swoich kontrahentów przedpłaty (to rozwiązanie stosuje blisko 60 proc. pytanych przez Intrum polskich przedsiębiorców), a także wcześniej, przed podjęciem współpracy, oceniać ich zdolność kredytową. Do dyspozycji mają również ubezpieczenia wierzytelności oraz gwarancje bankowe. – Co więcej, przedsiębiorcy biorący udział w badaniu Intrum uważają, że mogą rozwiązać wspomniany problem, jeżeli wezmą sprawy w swoje ręce – ponad 4 na 10 respondentów Europejskiego Raportu Płatności 2019 uważa, że dobrowolne inicjatywy firm zmniejszą problem opóźnień w płatnościach – dodaje Małgorzata Okoń, ekspert Intrum.

Pomocną dłoń podaje także prawo. Mowa np. o dyrektywie UE w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych, która ma również odzwierciedlenie w polskim ustawodawstwie. Wspomniana regulacja przewiduje rekompensatę za ponoszone przez wierzycieli koszty dotyczące odzyskiwania należności, w związku z opóźnionymi płatnościami, aby ograniczyć występowanie tego zjawiska i pomóc firmom w prowadzeniu biznesu. Niestety, jak pokazuje badanie Intrum, tylko 14 proc. przedsiębiorców w naszym kraju jest zaznajomionych ze wspomnianą dyrektywą.

Źródło: Intrum

Małe firmy najczęściej korzystają z ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej wynika z raportu Oferteo.pl. Co zaskakujące, firmy administracyjne ubezpieczają swoich pracowników od nieszczęśliwych wypadków dwa razy częściej niż przedsiębiorstwa budowlane, których pracownicy wydają się bardziej narażeni na nieszczęśliwe zdarzenia w pracy. Serwis przygotował specjalny raport o tym, jakie polisy w poszczególnych branżach wybierają polskie mikroprzedsiębiorstwa. 
Branża a rodzaj ubezpieczenia

Obszar prowadzonej przez firmę działalności to dla towarzystwa ubezpieczeniowego bardzo istotna informacja. W przypadku, gdy poniesione straty nie będą wynikać z określonego wcześniej obszaru, wypłata odszkodowania może stać się znacznie bardziej skomplikowana, a nawet niemożliwa dlatego tak ważny jest wybór adekwatnej dla potrzeb przedsiębiorstwa oferty.

Wyniki badania Oferteo.pl, największego polskiego serwisu łączącego poszukujących usług z ich dostawcami, obrazują jak duże zainteresowanie konkretnym rodzajem ubezpieczenia wyrażają poszczególne branże. Wynika z nich, że z ubezpieczeń na wypadek zdarzeń losowych najczęściej korzystają przedsiębiorstwa zajmujące się handlem, medycyną oraz komputerami i elektroniką. Te same firmy znajdują się także w czołówce zainteresowanych ubezpieczeniami od kradzieży. Najpopularniejsze ze wszystkich ubezpieczenie OC najczęściej wykupują zakłady działające w branży budowlanej oraz prawa. Co ciekawe, ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków największą popularnością cieszy się w administracji, która stanowi aż 38% wszystkich klientów zainteresowanych tym rodzajem polisy. Zaskakuje fakt, że w przypadku firm budowlanych, których pracownicy wydają się najbardziej narażeni na niebezpieczne zdarzenia, odsetek ten wynosi jedynie 18%.

OC ciągle najpopularniejsze

Według badań przeprowadzonych przez Oferteo.pl, polskie mikroprzedsiębiorstwa najczęściej zgłaszają się do towarzystw ubezpieczeniowych po ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (OC). W ciągu ostatnich 12 miesięcy stanowiły one prawie trzy czwarte wszystkich zapytań. Na kolejnych miejscach znalazły się: ubezpieczenie na wypadek zdarzeń losowych (34%) oraz na wypadek kradzieży (30%). Właściciele firm najrzadziej decydowali się na ubezpieczenie pracowników od nieszczęśliwych wypadków (NNW). Z tego rodzaju zabezpieczenia skorzystało jedynie 13% z nich.

Jeśli chodzi o ceny ubezpieczeń, to zależą one przede wszystkim od preferowanego zakresu ubezpieczenia, rodzaju wykonywanej działalności oraz wielkości przedsiębiorstwa.

– Koszty polisy mogą różnić się znacząco w zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego, dlatego przed dokonaniem wyboru warto porównać możliwie największą liczbę opcji. Co istotne, firmy ubezpieczeniowe chętnie nawiązują współpracę z klientami biznesowymi, przez co mogą oni liczyć na wynegocjowanie bardziej korzystnej oferty – radzi Karol Grygiel z zarządu Oferteo.pl.

Przede wszystkim działalność gospodarcza

Zapytania mikroprzedsiębiorców dotyczące ubezpieczeń w 86% przypadków składane były przez osoby fizyczne prowadzące własną działalność gospodarczą. 12% zainteresowanych stanowiły spółki kapitałowe, a pozostałe 2% osobowe.

Chęć wykupienia ubezpieczenia zgłaszały najczęściej małe firmy z branży budowlanej (29% wszystkich zapytań) oraz zajmujące się handlem (23%). Stosunkowo często były to również przedsiębiorstwa informatyczne (9%) i przemysłowe (8%).

Źródło: Oferteo.pl

Przedsiębiorcy nie będą wpłacać zaliczek na PIT, jeśli te nie przekroczą 1 tys. zł, nie będą też musieli amortyzować środka trwałego tańszego niż 10 tys. zł – m.in. takie uproszczenia wprowadza nowelizacja przepisów o podatku dochodowym, którą właśnie przyjął Sejm. To dobra wiadomość dla właścicieli najmniejszych firm.

Modyfikacje obowiązujących zasad rozliczania działalności gospodarczej to część dużej noweli zmieniającej ustawę o PIT, ustawę o CIT oraz ustawę o zryczałtowanym podatku dochodowym. Nowelizację przedstawił w lipcu br. resort rozwoju, a w zeszłym tygodniu została przegłosowa przez Sejm. Teraz zajmie się nią Senat. Przedsiębiorcy mają odczuć zmiany już od 1 stycznia 2018 r.

Mniej przelewów do fiskusa z tytułu PIT

Patrząc przez pryzmat mikroprzedsiębiorców, na uwagę zasługują dwie modyfikacje. Przede wszystkim właściciele firm mają być zwolnieni z obowiązku wpłacania zaliczek na podatek dochodowy w ciągu roku, jeśli należna fiskusowi zaliczka (lub suma zaliczek liczona narastająco od początku roku) nie przekroczy 1 tys. zł.

Załóżmy, że zobowiązanie przedsiębiorcy z tytułu PIT za styczeń 2018 r. wyniesie 600 zł. Według przepisów obowiązujących obecnie, przedsiębiorca musiałby wpłacić tę kwotę na konto fiskusa. Od nowego roku natomiast, zgodnie z nowelizacją przepisów, nie zapłaciłby nic.

Obliczanie zaliczek na PIT w kolejnych miesiącach ma wyglądać następująco. Jeśli zobowiązanie z tytułu PIT za luty 2018 r., wyniesie np. 100 zł, suma zaliczek liczona od początku roku będzie równa 700 zł. Przedsiębiorca nadal nie wpłacałby kwoty do urzędu skarbowego.

Natomiast, jeżeli zaliczka za luty 2018 r. wyniesie np. 600 zł, suma zaliczek liczona od początku roku wzrośnie do 1200 zł i dokładnie tyle przedsiębiorca będzie musiał przekazać fiskusowi.

Od strony technicznej limit 1 tys. zł należy odnosić do różnicy między zaliczkami należnymi, a wpłaconymi.

Powyższą zmianę należy oceniać pozytywnie, zwłaszcza z punktu widzenia przedsiębiorców o niższych dochodach. Termin płatności zaliczek na PIT będzie odroczony, więc w efekcie przedsiębiorcy po pierwsze wykonają mniej przelewów do urzędu skarbowego w ciągu roku, po drugie będą mogli przeznaczyć na inny cel zaliczki należne, ale nieprzelane na rachunek fiskusa.

Zaktualizowany limit braku amortyzacji

Drugim, ważnym doprecyzowaniem przepisów z punktu widzenia najdrobniejszych firm jest aktualizacja ulgi, która pozwala przedsiębiorcy nie amortyzować zakupionej na firmę rzeczy (środka trwałego czy wartości niematerialnej i prawnej), jeśli jej wartość nie przekracza 3,5 tys. zł. Taka rzecz trafia od razu i bezpośrednio do kosztów firmowych – z pominięciem trwającego kilka lat procesu rozpisywania jej wartości w czasie. Nic więc dziwnego, że właściciele firm często po nią sięgają.

Wraz z nowym rokiem wartość tej ulgi ma wzrosnąć z obecnych – nieaktualizowanych od kilkunastu lat – 3,5 tys. zł do 10 tys. zł. To podwyżka powyżej czynnika skumulowanej inflacji, która przez te kilkanaście lat wyniosła 42%. Zatem wszystko wskazuje na to, że przedsiębiorcy doczekają się wreszcie urealnienia bardzo popularnej ulgi. Kwota 10 tys. zł ma dotyczyć składników majątku przyjętych do używania po dniu 31 grudnia 2017 r.

Przyjęcie przez Sejm podwyżki cieszy podwójnie, bo to już trzecia w tym roku – tym razem udana – próba waloryzacji jednorazowego rozliczenia w kosztach rzeczy z pominięciem jej amortyzacji. W marcu br. bowiem Sejm odrzucił projekt poselski, który miał zaktualizować limit do 10 tys. zł. Z kolei jeszcze przed wakacjami rządzący nie przychylili się do stanowiska Stowarzyszenia Księgowych w Polsce, które również sugerowało podwyżkę limitu do 10 tys. (te kwestie były poruszane przez Tax Care w czerwcu br.).

Autorzy projektu przekonują, że „korzystny wpływ na warunki funkcjonowania i rozwoju mikroprzedsiębiorców” mają mieć także pozostałe przewidziane w nowelizacji zmiany, które to z kolei mają ograniczyć agresywną optymalizację podatkową stosowaną przez „dużych” podatników.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Takich danych GUS dawno nie odnotowywał – liczba zarejestrowanych jednoosobowych firm na koniec września 2017 r. sięgnęła niemal 3 mln. Co więcej, równolegle do grona zarejestrowanych, w górę pną się też zarobki mikroprzedsiębiorców.

Padł rekord. W Polsce jest zarejestrowanych najwięcej jednoosobowych działalności gospodarczych na przestrzeni ostatnich lat – na koniec września w rejestrze REGON wpisanych było ich 2,996 mln. To przewyższa najwyższe stany rejestru z lat 2016, 2015 i 2014, w tym zajmujący do tej pory miejsce pierwsze wynik z października 2015 r., kiedy w REGON-ie odnotowano 2,994 mln wpisów. Wrzesień to już 7 miesiąc z rzędu, który przynosi wzrost liczby zarejestrowanych jednoosobowych firm – urosła ona o 5 tys. w stosunku do sierpnia, o 10 tys. w stosunku do lipca i aż o ponad 36 tys. w porównaniu ze styczniem br. Jak się okazuje, za imponującym odczytem liczby jednoosobowych działalności stoją dwa czynniki wyróżniające się przez cały 2017 r. – wzrost liczby chętnych do zakładania własnego biznesu oraz utrzymujący się szczególnie niski odsetek firm wyrejestrowywanych.

25 tys. pomysłów na biznes w ciągu jednego miesiąca

W ubiegłym miesiącu – według rejestru REGON – powstało aż 25,5 tys. nowych działalności gospodarczych prowadzonych przez osoby fizyczne. To jeden z wyższych wyników odnotowanych ostatnio w REGON-ie. O tym, że obserwujemy silny wzrost skłonności do zakładania własnej firmy świadczy również porównanie uśrednionych danych na przestrzeni kilku lat. Jak szacuje Tax Care, od początku tego roku co miesiąc przybywa przeciętnie 25 tys. nowych firm. Jeszcze w 2014 r. i 2015 r., na rynku pojawiało się co miesiąc średnio około 24 tys. nowych firm. Z kolei przeciętny wynik z zeszłego roku to tylko 23 tys. nowych firm miesięcznie.

Nowych wpisów jest więcej niż wykreśleń

Wydaje się również, że w tym roku utrzymuje się na rynku więcej drobnych przedsiębiorców niż w latach poprzednich. We wrześniu br. z rejestru REGON wykreślono 20,1 tys. jednoosobowych firm. To kolejny miesiąc, w którym liczba wyrejestrowań oscyluje w okolicach 19-20 tysięcy, tj. poniżej średniej miesięcznej z okresu styczeń – wrzesień 2017 r. wynoszącej 21,8 tys. W poprzednich latach odnotowywano więcej zamykanych jednoosobowych działalności.

Pęcznieją też mikrozyski

Tak pozytywne informacje płynące z rejestru REGON można powiązać z obserwowaną poprawą warunków ekonomicznych gospodarstw domowych, a za co za tym idzie i właścicieli najdrobniejszych firm. Jak pokazuje wskaźnik ufności konsumenckiej, który GUS mierzy już od połowy lat 90., Polacy jeszcze nigdy nie oceniali własnej sytuacji ekonomicznej tak dobrze jak teraz. Z kolei z opublikowanej przez GUS na początku października informacji o przychodach mikrofirm wynika, że ich suma zwiększyła się na przestrzeni lat 2010 – 2016 aż o 37%, dobijając w 2016 r. do 1 bln zł, a w poprzednim roku mikroprzedsiębiorcy zarobili łącznie 124,9 mld zł, tj. aż o 34% więcej niż 7 lat temu. Obroty mikroprzedsiębiorców w dużym stopniu zależą od tego, co dzieje się w ich najbliższym otoczeniu – w kieszeniach konsumentów i u lokalnej konkurencji. Zatem, być może coraz więcej firm nie tylko powstaje, ale i kontynuuje działalność, bo pozwala na to rosnący potencjał lokalnych rynków.

Należy pamiętać, że liczb, jakie gromadzi rejestr REGON nie należy utożsamiać z faktycznie działającymi firmami. Mimo wszystko, jeśli utrzyma się tempo, w jakim mnożą się wpisy w rejestrze, możliwe, że na koniec października ogólna liczba zarejestrowanych jednoosobowych firm przekroczy nieosiągalną do tej pory granicę 3 mln.

 

Źródło: Materiały prasowe firm

Po pierwszym stycznia 2018 roku, do grona podatników przekazujących co miesiąc pliki JPK_VAT dołączy bardzo liczna, bo szacowana na 1,5 miliona grupa najmniejszych przedsiębiorstw. To ogromna zmiana ze względu na skalę zjawiska. Ministerstwo Finansów uruchamia dla tych podmiotów platformę informacyjno-edukacyjną.

Ministerstwo Finansów zintensyfikowało działania informacyjne, mając świadomość, że bardzo wielu drobnych przedsiębiorców może być zaskoczonych nowymi obowiązkami. Z tej perspektywy uruchomienie przez ministerstwo specjalnej strony internetowej, gdzie w uporządkowanej formie i przystępny sposób zostały opisane najważniejsze zagadnienia dotyczące JPK_VAT, jest niezwykle przydatne.

Obowiązek prowadzenia elektronicznej ewidencji VAT

Warto podkreślić, że poza obowiązkiem przesyłania JPK_VAT, od stycznia dochodzi najmniejszym przedsiębiorcom również obowiązek prowadzenia ewidencji vatowskiej za pomocą programów komputerowych, bo tylko z takiej ewidencji można pobrać bez ręcznego przepisywania dane, które zamieniane są na formę JPK_VAT. Wynika to wprost z nowego artykułu 109 ust. 8a, który będzie obowiązywał od 1 stycznia 2018 roku „Ewidencja, o której mowa w ust. 3, prowadzona jest w formie elektronicznej przy użyciu programów komputerowych.”.

Promocja dla pionierów

Ciekawym pomysłem ministerstwa jest zachęta do wcześniejszego składania (tj. jeszcze w 2017 roku) plików JPK_VAT, przez tych przedsiębiorców, którzy jeszcze nie mają takiego obowiązku. Ma być to okazja do przyzwyczajenia się i przećwiczenia w praktyce rozwiązań technicznych do zestawiania i wysyłania JPK_VAT. To dobry pomysł, ponieważ dzięki niemu ograniczy się liczbę błędów w plikach przesyłanych przez nową grupę obowiązanych podatników.

Dodatkowo Ministerstwo Finansów zachęca mikroprzedsiębiorców szybszym zwrotem VAT – już po 25 dniach – przy rozliczeniach za październik, listopad i grudzień 2017 r.

Należy jednak pamiętać o tym, że od stycznia będziemy stosować nową, trzecią już wersję, struktury JPK_VAT. Mikroprzedsiębiorcy, w tym reprezentanci wolnych zawodów płacący VAT, którzy będą przechodzić na elektroniczne prowadzenie rejestru VAT powinni sprawdzić, czy oprogramowanie, na które się decydują jest dostosowane do wprowadzonej na dniach trzeciej wersji struktury JPK_VAT.

 

Autor: Bogdan Zatorski, ekspert biznesowy Sage

Mikroprzedsiębiorcy z branży budowlanej mogą nieco odetchnąć – zwrot z tytułu VAT otrzymają nawet półtora miesiąca wcześniej niż pozostali podatnicy, o ile prześlą fiskusowi plik JPK_VAT. Jedyny możliwy sposób wysyłki tych plików nakłada na właściciela firmy obowiązek opatrywania ich podpisem elektronicznym.

Od początku tego roku przedsiębiorca, który w roli podwykonawcy świadczy określone usługi budowalne, nie otrzymuje od ich nabywcy kwoty VAT, co za tym idzie, nie odprowadza VAT do urzędu skarbowego. Jednocześnie jednak płaci VAT przy zakupach i ten VAT może nadal odliczać lub występować o jego zwrot.

Powyższa regulacja wynika z objęcia usług budowlanych z dniem 1 stycznia 2017 r. mechanizmem odwrotnego obciążenia. Niestety już pod koniec zeszłego roku, w momencie jej zapowiedzi, zgłaszano wątpliwości, które po wejściu w życie nowelizacji ustawy o VAT przerodziły się w realne problemy przedsiębiorców z branży budowlanej. Chodzi nie tylko o wątpliwości interpretacyjne (o których świadczy m.in. liczba wydanych interpretacji indywidualnych w kwestii odwrotnego obciążenia, poruszanych niedawno przez Tax Care), ale i zaburzenia płynności finansowej podwykonawców, zwłaszcza tych najmniejszych, dla których budowlanka to jedyne źródło utrzymania. Problem tkwi bowiem w tym, że taki przedsiębiorca nie otrzymuje VAT-u od kontrahentów, a równolegle może czekać aż dwa miesiące na zwrot VAT-u zapłaconego przez samego siebie.

VAT na koncie w ciągu 15 dni

Resort finansów podał ostatnio szczegóły nowego przywileju związanego z podatkiem od towarów i usług, jaki przygotował specjalnie i wyłącznie dla mikrofirm z branży budowlanej. Jak wynika z komunikatu zamieszczonego na stronie Ministerstwa Finansów, zwroty VAT zadeklarowane przez mikroprzedsiębiorców świadczących usługi budowlane urzędnicy mogą realizować szybciej, tj. nawet do 15 dni od wpływu deklaracji VAT (co do zasady mają na to do 60 dni lub 25 dni). Warunkiem jest, że taki mikroprzedsiębiorca wraz z deklaracją VAT przekaże fiskusowi plik JPK_VAT za okres, z którego wynika zwrot podatku.

Potrzebny podpis elektroniczny

Plik JPK_VAT zawiera ewidencję sprzedaży i zakupu VAT. Jego wygenerowanie nie wymaga zmiany sposobu, w jaki właściciel firmy prowadzi ewidencję VAT, ale konieczne jest sporządzenie go w określonym przez Ministerstwo Finansów schemacie oraz opatrzenie podpisem elektronicznym. Pliki JPK przekazuje się do urzędu skarbowego wyłącznie w wersji elektronicznej i wyłącznie po potwierdzeniu zawartych w nich danych, a takie potwierdzenie zapewnia e-podpis.

Na wygenerowanie, wysyłkę i podpisanie JPK_VAT pozwalają profesjonalne oprogramowania księgowe, z jakich korzystają biura rachunkowe. Jeśli przedsiębiorca przekazywałby JPK na własną rękę, musiałby pobrać oprogramowanie ze strony ministerstwa oraz nabyć płatny e-podpis albo udać się do urzędu po jego bezpłatną alternatywę.

Wysyłka JPK_VAT na własną rękę

Od 25 marca br. pliki JPK można podpisywać na dwa sposoby (wynika to ze zmienionego rozporządzenia ministra finansów w sprawie sposobu przesyłania za pomocą środków komunikacji elektronicznej ksiąg podatkowych oraz wymagań technicznych dla informatycznych nośników danych, na których te księgi mogą być zapisane i przekazywane, Dz.U. z 2017 r., poz. 632). Po pierwsze można to zrobić przy pomocy płatnego elektronicznego podpisu kwalifikowanego, którego bezpieczeństwo zapewnia wykupiony certyfikat (przykładowy koszt to ok. 360 zł/rok). Drugą opcją, wprowadzoną właśnie w marcu, jest skorzystanie z bezpłatnego e-podpisu – tzw. profilu zaufanego –  dostarczanego przez platformę ePUAP.

Samodzielne przygotowanie pliku JPK może chwilę potrwać. Aby stworzyć bezpłatny e-podpis, trzeba w pierwszej kolejności zarejestrować się na stronie www.pz.gov.pl. Następnym krokiem, na którym zaczynają się schody, jest potwierdzenie danych wpisanych we wniosku. Zakończyć proces online mogą bowiem tylko właściciele wybranych banków, konta w Envelo lub posiadacze… płatnego podpisu kwalifikowanego. Pozostali muszą potwierdzić wniosek osobiście w jednym z tzw. punktów potwierdzających. Z kolei narzędzie do stworzenia JPK_VAT oraz aplikacja do jego wysłania udostępnione są do pobrania na stronie www.mf.gov.pl w zakładce „Krajowa Administracja Skarbowa”, „Jednolity Plik Kontrolny”.

Marchewka na kiju

Przyspieszony zwrot VAT będzie możliwy tylko, gdy w ciągu wspomnianych 15 dni zostanie zweryfikowana jego prawidłowość. Niemniej jednak, jak się okazuje, resort finansów nie rzucił słów na wiatr, bo pracownicy izb administracji skarbowej informują, że faktycznie stosują nowy wariant zwrotu.

Z drugiej strony warto pamiętać, że przesyłanie przez mikroprzedsiębiorcę plików JPK_VAT jest obecnie dobrowolnie. Mikrofirmy będą zobowiązane wysyłać JPK_VAT dopiero od 1 stycznia 2018 r. Jak widać zatem, fiskus, pomagając właścicielom najdrobniejszych firm budowlanych, równocześnie pomógł sam sobie. Może bowiem na kilka miesięcy wcześniej dysponować niemałą ilością danych podatników – jak podawał resort finansów, za sam kwiecień 2017 r. organy podatkowe przyjęły w sumie około 10 tys. deklaracji VAT-7 z wykazaną kwotą do zwrotu w związku z zastosowaniem odwrotnego obciążenia na usługi budowlane.

 

 

Źródło: Tax Care

Mikroprzedsiębiorstwa dominują w polskiej gospodarce. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce działa ponad 1,8 miliona firm zatrudniających poniżej dziesięciu pracowników. – To sektor z ogromnym potencjałem dla branży Car Fleet Management – twierdzi Bartosz Olejnik, dyrektor Sprzedaży i Marketingu w Carefleet S.A.

Mikrobiznes chce mieć flotę

Już ponad 20% samochodów w polskich przedsiębiorstwach zarządzanych jest przez wyspecjalizowane firmy CFM, a według specjalistów sektor ten będzie wykazywał systematyczny wzrost na poziomie 5-7 % w skali roku. Do niedawna najwięksi gracze na rynku skupiali się na dużych i średnich flotach pojazdów – nie tylko ze względu na przychody, ale również dlatego, że to korporacje i większe firmy jako pierwsze otworzyły się na korzyści, jakie niosą ze sobą rozwiązania typu full service leasing lub wynajem długoterminowy. Sytuacja zmienia się jednak dynamicznie. Sektor MŚP, który jeszcze kilka lat temu z dużą nieufnością podchodził m.in. do wynajmu długoterminowego, dziś coraz chętniej buduje firmowe floty przy wsparciu branży CFM. Na drogę, którą wytyczyły duże, średnie i małe firmy, wkraczają obecnie mikroprzedsiębiorcy.

Podmioty zatrudniające poniżej 10 pracowników coraz chętniej idą za przykładem większych organizacji i wyrażają chęć przekazania wszelkich obowiązków związanych z zarządzaniem służbowymi samochodami wyspecjalizowanym firmom. Dostępne na rynku usługi cieszą się rosnącym zainteresowaniem mikroprzedsiębiorców, którzy coraz dokładniej precyzują swoje oczekiwania – dodaje Bartosz Olejnik.

Mikro-samochód do wszystkiego

W dużych przedsiębiorstwach i korporacjach posiadających floty od kilkudziesięciu do kilkuset pojazdów można zaobserwować znaczne zróżnicowanie, zarówno jeśli chodzi o klasę aut, jak i ich przeznaczenie. Samochody nabywane z myślą o pracownikach szeregowych powinny być przede wszystkim funkcjonalne i ekonomiczne w utrzymaniu. Tu największą popularnością cieszą się małe samochody klasy miejskiej lub nieco większe auta kompaktowe. Odwrotnie sytuacja przedstawia się w przypadku samochodów przeznaczonych dla prezesów czy członków rad nadzorczych. Te pojazdy mają przede wszystkim pełnić funkcję reprezentacyjną – komunikować stabilność i dobrą kondycję finansową firmy. Nieco inaczej wygląda to w mikrobiznesie.

Mali przedsiębiorcy najczęściej poszukują kompromisu pomiędzy autem reprezentacyjnym, praktycznym i rodzinnym. W takim przypadku staramy się uwzględniać specyfikę działalności danego przedsiębiorcy i zaproponować mu taki model pojazdu, który będzie najbliższy spełnieniu większości wymagań – twierdzi Bartosz Olejnik.

Mały może… równie dużo!

Jeszcze do niedawna istotną przeszkodą na drodze do posiadania wysokiej klasy auta była dla mikroprzedsiębiorców cena. Koszt zakupu wymarzonego samochodu biznesowego często przekraczał możliwości budżetowe najmniejszych firm. Ciesząca się coraz większą popularnością usługa wynajmu długoterminowego zmniejszyła pod tym względem dystans dzielący mikroprzedsiębiorców do przedstawicieli dużych, międzynarodowych korporacji. Dziś dla każdego, kto prowadzi biznes, auto może być nie tylko środkiem transportu, ale również wizytówką, komunikującą jego stabilną pozycję na rynku. To rezultat zarówno atrakcyjnej oferty adresowanej do najmniejszych firm, jak też zmian, jakie dokonują się  w mentalności samych mikroprzedsiębiorców.

Decydenci w korporacjach i dużych firmach już dawno temu przekonali się, że z auta lepiej jest korzystać i ponosić koszty adekwatne do poziomu jego wykorzystania niż być jego właścicielem. Usługa wynajmu długoterminowego w tym sektorze cieszy się bardzo dużą popularnością. Mikroprzedsiębiorcy od niedawna, ale za to w szybkim tempie zaczynają stosować podobne podejście. Przychodzi im to nieco łatwiej, ponieważ szlaki zostały już przetarte przez sektor MŚP – dodaje Bartosz Olejnik.

Z wynajmu długoterminowego samochodów korzysta obecnie ¼ przedsiębiorstw z sektora MSP, co oznacza wzrost o ponad 100% w przeciągu ostatnich dwóch lat. Usługa cieszy się coraz większą popularnością wśród mikroprzedsiębiorców, przede wszystkim dlatego, że korzystanie z coraz ciekawszej gamy nowoczesnych aut osobowych i wysokiej jakości samochodów transportowych rzeczywiście nie jest już związane z wielkimi nakładami finansowymi. Biorąc pod uwagę, że w koszcie miesięcznego wynajmu mamy uwzględnione wydatki na ubezpieczenie, assistance czy serwis mechaniczny, dochodzimy do wniosku, że korzyści ekonomiczne są znaczne. Oprócz wspomnianych usług, wynajem długoterminowy pozwala na redukcję kosztów operacyjnych, daje możliwość odliczenia podatku VAT i minimalizację administracji, związanej z posiadaniem aut. Zalety wynikające ze wspomnianego systemu z pewnością docenią także księgowi, ponieważ czynsz płacony miesięcznie za wynajem długoterminowy samochodu można traktować jako koszt uzyskania przychodu.

 

Carefleet S.A.

Prawie co szósty mikroprzedsiębiorca nie potrafi ocenić, co będzie działo się z gospodarką w 2016 roku wynika z badania nastrojów wśród osób prowadzących mikrofirmy, przeprowadzonym przez Grupę Idea Banku. Za to w kwestii rozwoju własnych biznesów prowadzący jednoosobowe firmy nie mają wątpliwości wzrostu obrotów spodziewa się aż 71% ankietowanych.

Zaskakujące, że skala niepewności co do rozwoju sytuacji w gospodarce rosła, im dłużej trwało najnowsze badanie nastrojów wśród przedsiębiorców. Jeszcze pod koniec listopada odsetek osób, które nie chciały prognozować rozwoju sytuacji gospodarczej, wynosił ledwie 5%. Ale doniesienia, związane z gorącym politycznym grudniem i brak pewności co do zamierzeń i planów rządu sprawiły, że osoby prowadzące działalność gospodarczą przestały się czuć pewnie i miały coraz większy problem z prognozowaniem przyszłości. W rezultacie dla całego badania ten odsetek urósł aż do 15%. Jest to nowy jakościowo proces w badaniu. Jego potwierdzenie w kolejnych edycjach naszego badania, oznaczać może pojawienie się nowego czynnika ryzyka dla działalności mikrofirm. Jest to tym bardziej niepokojące, że mikrofirmy, zatrudniające maksymalnie 9 osób, wytwarzają niemal co trzecią złotówkę polskiego PKB.

wykres-01Przyspieszenia raczej nie będzie

 Jednym z czynników, które mogły zwiększyć tę niepewność, była wypowiedź Michała Zielenieckiego, wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej, który w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zapowiedział, że rząd chce ozusować przychody przedsiębiorców. To dla większości osób prowadzących działalność gospodarczą oznaczałoby w najlepszym razie dramatyczny wzrost składek, a w najgorszym – bankructwo. Wprawdzie potem pojawiło się dementi, że nie są to rządowe propozycje, ale zaniepokojenie pozostało i będzie miało wpływ na spojrzenie przedsiębiorców na politykę gospodarczą w kolejnych kwartałach roku.

Obecnie największą grupę wśród ankietowanych stanowią ci, którzy uważają, że gospodarka będzie się rozwijać w tempie zbliżonym do ubiegłorocznego. Takiej odpowiedzi udzieliło 38% mikroprzedsiębiorców, którzy wzięli udział w badaniu przeprowadzonym przez Grupę Idea Banku. Z kolei 24 i 23% ankietowanych oczekuje – odpowiednio – utrzymania tempa wzrostu z roku 2015 albo obawia się spowolnienia.

W efekcie prognozy wzrostu wyglądają gorzej niż przed rokiem. Wówczas przyspieszenia w gospodarce oczekiwało 44% ankietowanych mikroprzedsiębiorców. Z kolei spadku tempa wzrostu PKB spodziewało się tylko 13% prowadzących jednoosobową działalność. Także przed rokiem 2014 panował większy optymizm – wtedy nieco ponad połowa ankietowanych oczekiwała przyspieszenia wzrostu, zaś spowolnienia obawiało się niespełna 12%.

Mikroprzedsiębiorcy wyjątkowo jak ekonomiści

 Warto zwrócić uwagę, że największa grupa mikroprzedsiębiorców mówi, że wzrost gospodarczy w roku 2016 pozostanie na poziomie zbliżonym do tego z roku 2015. Pod tym względem ich prognozy są podobne do szacunków czynionych przez ekonomistów. Z zestawienia prognoz, przygotowanego przez agencję Bloomberg, wynika, że w przyszłym roku PKB wzrośnie o ok. 3,5% PKB. Taka sama liczba widnieje także przy szacunkach tegorocznego wzrostu. Co ciekawe, również prognozy na rok 2017 mówią o wzroście PKB tego samego rzędu.

Jest to o tyle wyjątkowa sytuacja, że przedsiębiorcy nie postrzegają gospodarki przez pryzmat modeli statystycznych i danych makro, ale zwracają uwagę na zachowania znajomych oraz konsumentów i kontrahentów. Ocena kondycji gospodarki, dokonywana przez osoby prowadzące działalność gospodarczą, zależy od sytuacji na lokalnym rynku – a więc zapotrzebowania na konkretne produkty czy usługi, innowacyjności biznesu, wygody dla klientów – oraz od wiadomości dotyczących życia politycznego i gospodarczego. Wśród tych ostatnich najważniejsze są jednak kwestie, które mogą utrudnić, albo pomóc w prowadzeniu firmy, np. informacje o podatkach, ulgach, dotacjach.

Jeszcze innym obszarem zbieżności obszarów mikrobiznesu i makrogospodarki w 2016 roku jest programu „Rodzina 500+”. W tym przypadku będziemy mieli do czynienia z pozytywnym oddziaływaniem ekonomicznym. Makroekonomiści oczekują skokowego wzrostu konsumpcji prywatnej napędzanej dochodami z tytułu wypłaty świadczeń w ramach tego programu, co może przełożyć się na przychody osób prowadzących działalność gospodarczą, a w konsekwencji na ich skłonność np. do inwestowania. Zwłaszcza, że część z przedsiębiorców sama może uzyskać dofinansowanie w ramach programu. Oczekiwania przedsiębiorców odnośnie programu „Rodzina 500+” będziemy sprawdzać w kolejnych edycjach badania nastrojów ekonomicznych mikrofirm.

O ile w sprawie sytuacji gospodarczej widać niepewność, to w kwestii rozwoju własnych firm mikroprzedsiębiorcy mają jasność – rok 2016 będzie dobry. Aż 71% ankietowanych spodziewa się wzrostu przychodów własnej firmy. Po drugiej stronie – wśród pesymistów – znalazło się tylko 5% prowadzących działalność. Reszta liczy, że będzie tak, jak w ubiegłym roku.

wykres-02W tej kwestii widać znacznie większy optymizm niż przed rokiem. Wtedy bowiem wzrostu obrotów oczekiwało niespełna 63% prowadzących własne biznesy. Inna rzecz, że odsetek pesymistów się nie zmienił – pogorszenia wyników w 2015 r. spodziewało się również 5%. Także w stosunku do prognoz formułowanych przed 2014 r. jest lepiej – wtedy wzrostu przychodów spodziewało się 59% ankietowanych, zaś spadku wpływów obawiało się 6%.

Optymizm widać również w planach inwestycyjnych – aż 72% przedsiębiorców zamierza dokonać w tym roku zakupów inwestycyjnych (dla porównania – przed rokiem 67%). Najbardziej pożądanym obiektem jest nowy samochód – został wskazany przez 29% ankietowanych. Na kolejnych miejscach są nieruchomości (21%) i maszyny do produkcji (18%).

wykres-03Po raz kolejny widać, że sytuacja mikroprzedsiębiorstw jest słabo skorelowana z tzw. ogólną koniunkturą gospodarczą – mówi Jarosław Augustyniak, prezes zarządu Idea Banku. – Wynika to przede wszystkim ze specyfiki drobnego biznesu, dla którego często dużo większe znaczenie niż kondycja gospodarki mają takie czynniki, jak pozycja przedsiębiorcy w lokalnym środowisku czy jego osobiste kontakty. Ale co najmniej równie ważne a moim zdaniem nawet ważniejsze jest przekonanie mikroprzedsiębiorców, że są w stanie poradzić sobie nawet na trudnym rynku, że ich umiejętności i praca wystarczą, aby zapewnić utrzymanie sobie i swoim rodzinom. Oni po prostu wiedzą, że muszą osiągnąć sukces – dodaje Jarosław Augustyniak. Jego zdaniem, ten duch przedsiębiorczości napędza gospodarkę w okresach, kiedy duże firmy hamują. Wynika to właśnie z faktu skupienia na własnym biznesie, niewsłuchiwania się w prognozy, ale reagowania na bieżąco na potrzeby rynku. Odwrotnie jest, gdy duże firmy antycypują odbicie koniunktury. – Dlatego mikrofirmy pełnią rolę stabilizatora gospodarki – ocenia prezes Augustyniak.

Mikrofirmy chcą zatrudniać

Większość z ankietowanych liczy, że zakupy inwestycyjne uda im się sfinansować ze środków własnych. 58% biorących udział w badaniu bowiem nie zamierza w tym roku korzystać z bankowego finansowania. Ten poziom powtarza się w kolejnych edycjach badania i jest zawsze spowodowany niepewnością odnośnie następnego roku, a tym razem dodatkowo obawami o wzrost kosztów kredytu w następstwie wprowadzenia podatku bankowego. Zazwyczaj, po słabym końcu roku, już w I kwartale odsetek firm nieplanujących zaciągnięcia kredytu zwykle spada diametralnie – w okolice 20-30%.

Jednak duża, bo licząca 31% badanych grupa przymierza się do zaciągnięcia kredytu inwestycyjnego. Z pewnością ma to związek z nową perspektywą finansową UE i już wchodzącymi na rynek ofertami bardzo atrakcyjnych cenowo kredytów na finansowanie inwestycji.

Nadzieję na wzrost biznesów widać również w planach dotyczących wzrostu zatrudnienia. Aż 55% ankietowanych chciałoby przyjąć nowych pracowników (przed rokiem – niespełna 50%). To sporo – trzeba pamiętać, że mamy w kraju około 2 mln aktywnych mikrofirm. Jak łatwo wyliczyć, gdyby 55% z nich przyjęło po jednym nowym pracowniku, liczba osób bez pracy spadłaby aż o ponad 1 mln.

wykres-04Przedsiębiorcy chcą zwiększyć ceny swoich produktów i usług

Innym sposobem na wzrost obrotów jest podwyżka cen własnych produktów czy usług. Chce tego dokonać ¼ badanych. Widać, że przedsiębiorcy mają coraz większą chrapkę na podwyżki, bo w stosunku do prognoz formułowanych na rok 2015 ta grupa powiększyła się o 3 proc. Dodatkowe 10% zamierza aktywnie prowadzić politykę cenową, a więc najpierw podnieść, a potem obniżyć ceny. Tego typu ruchy są najczęściej stosowane przy biznesach sezonowych, czyli np. przez hotelarzy, restauratorów czy nawet sklepikarzy, którzy mają swoje placówki z miejscowościach turystycznych. Za to osób, które przewidują konieczność zmniejszenia cen, jest zaledwie 3%.

wykres-05Wydawałoby się, że przy deflacji, z jaką mamy do czynienia, sytuacja powinna być odwrotna – czyli że skłonność mikroprzedsiębiorców do obniżania cen powinna być większa niż do ich podwyższania. Ale osoby prowadzące mikrofirmy doskonale sobie zdają sprawę, że walka na ceny jest dla nich ślepym zaułkiem. Po prostu małym przedsiębiorcom trudno jest wygrać z dużymi sieciami czy koncernami. O wiele lepszym pomysłem na rozwój biznesu jest inwestowanie w jakość produktów i usług, innowacyjne produkty czy usługi oraz w dobre kontakty z klientami czy kontrahentami. Lepiej przyciągnąć do siebie klientów, którzy zapłacą nieco więcej ale za produkty dobrej jakości. Stąd też widoczna w badaniu tendencja do podnoszenia cen wśród małych przedsiębiorców. To jednocześnie kolejny czynnik pokazujący, że mikrofirmy funkcjonują niejako w poprzek ogólnym trendom w gospodarce.

Dodatkowo dla części mikrofirmy duże znaczenie mają także wahania kursu walutowego. Tymczasem ostatnio mieliśmy do czynienia z osłabieniem złotego. Ci, którzy za towary czy usługi płacą w walutach, po prostu muszą podnieść ceny, aby utrzymać własne marże.

Badanie nastrojów wśród mikroprzedsiębiorców zostało przeprowadzone przez Grupę Idea Banku po raz XVII. Ta edycja badania objęła 500 osób prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze, w dniach 2 listopada – 15 grudnia 2015 r. Badanie miało formę sondażu telefonicznego.

 

    Dariusz Kulpaka

dyrektor zarządzający firmy Bakara

(sprzedaje luksusowe herbaty)

 

Z niepokojem obserwuję zmiany, jakie dokonują się w sektorze bankowym w zawiązku z nałożeniem na banki nowego podatku. Już raz przeżyłem sytuację, kiedy banki znacznie ograniczyły finansowanie – w 2008 r. Wiele firm miało wtedy poważne problemy, bo z dania na dzień zostały odcięte od kapitału. Boję się, że w tym roku banki będą mniej skłonne do udzielania kredytów, spodziewam się, że wzrosną wymagania wobec kredytobiorców, zaostrzą się scoringi. To się przełoży na całą gospodarkę. Już dziś widać dużą niepewność na rynku, zwłaszcza hurtowym. Hurtownicy, którzy jeszcze niedawno dawali 7-14 dni na zapłatę za towar, wydłużyli terminy nawet do 1,5 miesiąca, żeby pozbyć się towaru. Ale doczuwam też pewnego rodzaju korzyści z zapowiadanych zmian – na przykład galerie handlowe proponują wynajem lokali po szokująco niskich cenach.

 

Duże nadzieje pokładam w nowej perspektywie finansowej UE, która powinna pobudzić inwestycje firm. Ja w tym roku stawiam bardzo mocno na wyjście za granicę. Przy obecnym kursie złotego nasze towary luksusowe są bardzo atrakcyjne cenowo. Chcę też w ten sposób równoważyć ewentualne trudności na rynku polskim.

 

    Michał Wichowski

przedsiębiorca, współtwórca High Level Center

(firma przygotowuje sportowców-amatorów do startu w zawodach)

 

W tym roku planuję inwestować w rozwój swojego biznesu. Dla mojej firmy bardziej niż koniunktura w gospodarce liczy się świadomość korzyści, jakie płyną ze zdrowego trybu życia, uprawiania sportu. Jeżeli będziemy mieć edukację w tym zakresie, popyt na usługi treningowe będzie rósł. Jeśli chodzi o sytuację w gospodarce, to głównym czynnikiem niepokoju jest dla mnie obecnie kurs euro. Importuje suplementy oraz sprzęt, dlatego kurs euro w dużym stopniu decyduje o tym, jakie przychody będę mógł osiągnąć. Do tej pory starałem się nie przerzucać wahań kursowych na klientów i utrzymywać ceny. Zastanawiam się czy w tym roku będzie ro możliwe.

 

    Patrick Deba

współzałożyciel Mustache.pl

(sklep-platforma dla projektantów i twórców odzieży)

 

Spodziewam się, że w gospodarce będzie lepiej. Już obecnie obserwujemy poprawę z miesiąca na miesiąc i sądzę, że będzie tak nadal. Tę poprawę widać zarówno w większej ilości kapitału na rynku, jak i w zwiększonej chęci do inwestowania.

 

U nas także będzie lepiej, jako że mamy bardzo ambitne plany i zamierzamy je zrealizować.

 

Marek Siudaj, Tax Care; Katarzyna Siwek, Idea Bank

 

Eksperci

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

AKTUALNOŚCI

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Kredyt dla „młodych” firm – jak uzyskać finansowanie na start biznesu?

O założeniu własnej firmy myśli coraz więcej Polaków. Są to zarówno osoby pracujące na etacie, które...

GETEC z prestiżową nagrodą Niemieckiej Agencji Energii

O firmie GETEC jest w naszym kraju coraz głośniej. Dzieje się tak nie tylko dzięki bardzo solidnie u...

Deloitte: Podczas tegorocznego Black Friday średnie obniżki cen sięgnęły 4%

Coroczna analiza ofert 800 sklepów internetowych przeprowadzona przez Deloitte we współpracy z firmą...

700 tysięcy złotych! – nawet tyle odszkodowania można dostać za wypadek w pracy

5 miliardów na odszkodowania Z informajcji płynących z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że su...

Polski PKB rośnie najszybciej w Unii. Rynek pracy rozgrzany do czerwoności.

PKB za III kw. Zgodnie z danymi Eurostatu za trzeci kwartał 2019 roku największy wzrost w stosunku d...