sobota, Styczeń 25, 2020
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "kurs franka"

kurs franka

Kurs franka szwajcarskiego spadł dziś poniżej poziomu 3,58 zł, czyli jest najniższy od tzw. czarnego czwartku (15 stycznia 2015 r.). Z wyliczeń Expandera wynika, że przy takim kursie i dzięki rekordowo niskim stopom procentowym w Szwajcarii rata kredytu w CHF będzie najniższa aż od lipca 2011 r. Co ciekawe, będzie ona jedynie o 88 zł wyższa niż rata początkowa, czyli wyliczona przez bank w procesie udzielania kredytu.

Obserwowany w Polsce spadek kursu franka wynika przede wszystkim z relacji tej waluty i euro. Już od kwietnia 2017 r. systematycznie traci on na wartości w stosunku do euro, co przekłada się na spadek jego notowań w odniesieniu do złotego. Obecnie kurs EUR/CHF stara się przełamać poziom ok. 1,17 i dąży do 1,20. Jeśli uda mu się osiągnąć tą ostatnią wartość, a złoty nie osłabi się w stosunku do euro, to już niedługo możemy zobaczyć notowania franka po ok. 3,50 zł.

Przy obecnym kursie rata kredytu na kwotę 300 tys. zł na 30 lat zaciągniętego w styczniu 2008 r. wyniesie ok. 1621 zł. Dla porównania, w grudniu ubiegłego roku było to 1888 zł. Obecny poziom rat jest już bardzo zbliżony do tego jaki obowiązywał w momencie, gdy taki kredyt był udzielany. Co ciekawe, kurs wynosił wtedy 2,17 zł, a rata była niewiele niższa niż dziś, gdyż wynosiła 1534 zł. Ta dziwna sytuacja wynika z tego, że początkowe oprocentowanie takiego kredytu wynosiło 4,16%, a obecnie jest to 0,64%.

Niestety, nadal jednak wysokie pozostaje zadłużenie takiego kredytu – wynosi ok. 362 tys. zł. Mimo 10 lat spłaty wciąż jest więc wyższe niż początkowa kwota 300 tys. zł. Z drugiej jednak strony, od grudnia ubiegłego roku spadło ono aż o ok. 80 tys. zł. Trzeba jednak dodać, że na co dzień poziom zadłużenia wyrażonego w złotych nie ma dla kredytobiorców większego znaczenia. Staje się ono jednak problemem jeśli frankowicz chce sprzedać swoje mieszkanie lub gdy bank wypowie mu umowę kredytu ze względu na opóźnienia w spłacie.

 

 

Autor: Jarosław Sadowskigłówny analityk Expander Advisors

Od grudnia ubiegłego roku kurs franka w Polsce zauważalnie spadał. Było to jednak spowodowane przede wszystkim umacnianiem się złotego w stosunku do euro. Od kwietnia frankowiczom pomaga również inny czynnik – osłabianie się franka do euro. Expander zwraca uwagę, że kurs EUR/CHF właśnie przekroczył poziom 1,1. Oznacza to, że frank jest najsłabszy w odniesieniu do euro od ponad roku. Gdyby ten trend był kontynuowany i osiągnął poziom 1,2, to kurs w Polsce spadłby do ok. 3,50 zł.   

To ile wynosi kurs franka w Polsce zależy od dwóch czynników – relacji złotego do euro i euro do franka. Spadki,  jakie obserwowaliśmy od grudnia ubiegłego roku wynikały przede wszystkim z tej pierwszej zależności. Pozytywny wpływ drugiego czynnika obserwujemy od kwietnia, kiedy kurs EUR/CHF zaczął zauważalnie rosnąć z ok. 1,06 do 1,1. Obecnie jest najwyższy od czerwca 2016 r. Z drugiej jednak strony wciąż daleko jeszcze do poziomów, które obserwowaliśmy przed tzw. czarnym czwartkiem, czyli przed 15 stycznia 2015 r. Przypomnijmy, że do tego dnia szwajcarski bank narodowy pilnował, aby kurs nie spadł poniżej 1,2.

Jeśli EUR/CHF wzrośnie do 1,2 w Polsce CHF spadnie do 3,50 zł

Nie można jednak wykluczyć, że frank dalej będzie się osłabiał, a kurs stopniowo zbliżał do 1,2. Przypomnijmy, że jego umocnienie często było argumentowane tym, że jest on tzw. bezpieczną przystanią, tymczasem w ostatnim czasie zmniejszają się różnego rodzaju obawy i zagrożenia. Taka przystań wydaje się więc mniej przydatna i pieniądze mogą z niej wypływać i osłabiać szwajcarska walutę. Gdyby kurs powrócił do poziomu 1,2 to frank w Polsce kosztowałby ok. 3,50 zł. W takiej sytuacji rata kredytu we frankach na kwotę 300 000 zł na 30 lat spadłaby z obecnego poziomu 1921 zł do 1746 zł.

Raty mogą wzrosnąć, gdy Szwajcarzy podniosą stopy procentowe

Niestety nie można wykluczyć, że nagle pojawią się jakieś nowe czynniki ryzyka i frank znowu zyska na popularności. W dłuższym okresie zagrożeniem dla frankowiczów są również podwyżki stóp procentowych. W ostatnich latach były one obniżane i działały na  korzyść kredytobiorców frankowych. Mimo, że obecny kurs franka w Polsce (ok. 3,85 zł) jest istotnie wyższy niż przed czarnym czwartkiem (3,40 zł-3,50 zł), to różnica w wysokości raty nie jest aż tak odczuwalna. Dla przykładu w 2014 r. rata naszego przykładowego kredytu wynosiła średnio ok. 1872 zł. Obecnie jest to ok. 1921 zł, czyli tylko o 49 zł więcej. Różnica jest niewielka dzięki temu, że  wzrost kursu częściowo zniwelował spadek stóp procentowych. LIBOR CHF 3M od którego jest uzależnione oprocentowanie większości kredytów we  frankach jest ujemny i wynosi -0,73%. Jeśli jednak stopy w Szwajcarii przestałyby być ujemne, to przy zachowaniu obecnego kursy, rata wzrosłaby do 2069 zł, czyli o prawie 150 zł.

 

Autor: Jarosław Sadowski, Główny analityk Expander Advisors

Rezygnacja z przymusowego przewalutowania kredytów frankowych jest słuszną decyzją. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom przedstawiony przez Prezydenta projekt ustawy „frankowej” nie przewiduje przymusowego dla banków przewalutowania kredytów frankowych. Natomiast na konferencji prasowej zapowiedziano działania nadzorcze mające stworzyć silniejsze bodźce dla banków, by stopniowo, w drodze indywidualnych negocjacji z kredytobiorcami, przewalutowały udzielone przez nie kredyty frankowe.

Jest to właściwe podejście, nie narażające banków na nadmierne straty i tym samym, nie stanowiące zagrożenia dla wzrostu gospodarczego Polski.

Niemniej jednak należy zauważyć, że wcześniej rozbudzone przez PiS oraz Prezydenta oczekiwania „frankowiczów” mogą sprawić, że ich istotna część będzie wstrzymywała się z przewalutowaniem, czekając na bardziej radykalne, i szkodliwe dla gospodarki, rozwiązania.

Kredyty walutowe są instrumentem ryzykownym zarówno dla kredytobiorców jak i samych banków. Zarówno banki jak i kredytobiorcy w momencie zawierania umów liczyli na dalsze umacnianie się złotego, ignorując przy tym ryzyko jego osłabienia. Sytuacja poszczególnych kredytobiorców była zróżnicowana, ale zdecydowana większość z nich znała ryzyko związane z osłabieniem się złotego lub mogła o tym ryzyku dowiedzieć się z różnych źródeł. W momencie gdy udzielano najwięcej kredytów frankowych (lata 2007-2008) w mediach toczyła się burzliwa debata wokół Rekomendacji S nadzoru bankowego, zmierzającej do ograniczenia dostępności tych kredytów. Działania nadzoru były krytykowane zarówno przez konsumentów (akcja „chcemy ryzykować”), jak i polityków (w szczególności rządzącego wówczas PiS). Dopóki klienci, którzy zaciągnęli kredyty w walutach obcych zyskiwali w porównaniu do osób zadłużonych w złotych, protestów nie było. Dopiero negatywne dla posiadaczy kredytów zmiany kursu walutowego rozpoczęły dyskusję na temat konieczności przewalutowania kredytów walutowych (więcej o genezie problemu w Komunikacie FOR z 26 II 2015).

Przewalutowanie kredytów walutowych na koszt banków byłoby niesprawiedliwe i szkodliwe dla gospodarki. Zrównanie sytuacji kredytobiorców, którzy licząc na niższe raty zaciągnęli bardziej ryzykowne kredyty walutowe z sytuacją tych, którzy wybrali droższe, ale bezpieczniejsze kredyty złotowe, byłoby niesprawiedliwe dla tej drugiej grupy osób. Przerzucenie całości kosztów przewalutowania byłoby także niebezpieczne dla stabilności polskiego sektora bankowego, a w konsekwencji, także dla gospodarki jako całości. Bez zdrowego, dobrze skapitalizowanego sektora bankowego przedsiębiorstwa mają problemy z pozyskaniem kredytów i rozwojem, co przekłada się na problemy całej gospodarki. Jak kosztowne dla gospodarki i obywateli mogą być kryzysy bankowe świadczą liczne przykłady ze świata (ostatnio m.in. z Hiszpanii, Włoch i Słowenii).

Działaniem nieodpowiedzialnym byłoby celowe doprowadzanie istotnej części sektora bankowego na krawędź bankructwa (więcej o negatywnych konsekwencjach przewalutowania kredytów walutowych na koszt banków w Komunikacie FOR z 18 III 2016).

Co więcej, jak słusznie zauważył prezes NBP, prof. Glapiński, tak jednostronne zmienianie przez ustawodawcę wcześniej zawartych umów kredytowych, mogłoby narazić Polskę na kosztowe procesy z zagranicznymi inwestorami.

W ostatecznym rachunku straty zagranicznych inwestorów mogłyby obciążyć polskiego podatnika zmuszonego do sfinansowania odszkodowań.

Dobrym kierunkiem rozwiązania problemu kredytów frankowych są zindywidualizowane negocjacje między bankami a kredytobiorcami. Sytuacja poszczególnych kredytobiorców jest zróżnicowana i trudno porównywać sytuację zamożnego obywatela, który kupuje inwestycje kilku mieszkań pod wynajem, z sytuacją osoby, której na kredyt złotowy nie było stać, ale pośrednicy finansowi naginając zasady udzielili jej kredytu frankowego, którego teraz nie jest w stanie spłacać. Jednocześnie w interesie państwa i podatników jest ograniczenie ryzyka związanego z kredytami walutowymi.

To państwo i podatnicy są ostatecznymi gwarantami systemu bankowego, mają więc prawodomagać się by nie podejmował on nadmiernego ryzyka.

Dalsze podnoszenie wag ryzyka i zwiększenie wymogów kapitałowych dla banków posiadających szczególnie duże portfele kredytów walutowych jest właściwym kierunkiem, motywującym banki do stopniowego przewalutowywania problematycznych kredytów. Dotychczas zaproponowane przez banki działania nie były wystarczająco daleko idące. Takie działania nadzoru wraz z systematycznym zmniejszaniem się wolumenu kredytów frankowych (istniejące są stopniowo spłacane, a nowe nie są
już udzielane) przybliżają usunięcie zagrożenia jakie dla gospodarki stanowią kredyty frankowe.

Najlepszą strategią rządu przyspieszającą ten proces byłoby prowadzenie odpowiedzialnej polityki makroekonomicznej (przede wszystkim: ograniczenie deficytu sektora finansów publicznych). Niestety obecnie działania rządu idą w przeciwnym kierunku, szybszego zadłużania państwa. (Patrz Komunikat FOR z 31 V 2016).

Nie budzi zasadniczych wątpliwości projekt zwrotu spreadów pobieranych przez banki przed 2011 rokiem. Jednostronne ustalanie przez banki kursu wymiany walut godziło w równość stron umowy i było często nadużywane przez banki. Oddzielnym tematem jest, czy kwestię tę należy rozwiązywać ustawowo, czy pozostawić drogę sądową. Niemniej jednak skala problemu i liczba poszkodowanych osób sprawiają, że droga ustawowa może być bardziej efektywnym rozwiązaniem.

Zagrożeniem dla obecnych propozycji Prezydenta mogą być jego wcześniejsze obietnice oraz wcześniejsze pomysły PiS. Zarówno Andrzej Duda, najpierw jako kandydat, później jako prezydent, jak i przedstawiciele PiS powtarzali hasła o przewalutowaniu kredytów po kursie z dnia zaciągnięcia. Pamiętając to, kredytobiorcy mogą nie być zainteresowani negocjacjami z bankami, czekając na kolejną, bardziej radykalną ustawę, korzystniejszą dla nich, ale szkodliwą dla gospodarki.

Z drugiej strony, banki także powinny być pod presją by w indywidualnych negocjacjach z klientami
zaoferować im lepsze warunki.

Opracowanie: Aleksander Łaszek i Rafał Trzeciakowski – Analitycy FOR

W środę rano kurs franka szwajcarskiego spadł poniżej 4 zł. To najniższy poziom od czasu głośnego referendum w Wielkiej Brytanii. Z wyliczeń Expandera wynika, że najbliższa rata kredytów hipotecznych zaciągniętych w szwajcarskiej walucie może być o ok. 60 zł niższa niż poprzednia. Jej wysokość będzie niemal taka sama, jak w kwietniu.

Dokładnie przed miesiącem kurs franka wynosił aż 4,14 zł. Tak wysoki poziom był oczywiście skutkiem tego, że kilka dni wcześniej Brytyjczycy zdecydowali w referendum o wyjściu z Unii Europejskiej. Obecnie, po raz pierwszy po Brexicie, kurs spadł poniżej 4 zł. Raty kredytów w tej walucie nie obniżą się jednak w takim samym stopniu, jak jej wartość w stosunku do złotówki. Zmiana będzie mniejsza, gdyż rośnie stawka LIBOR CHF 3M, od której zwykle uzależnione jest oprocentowanie kredytów we frankach.

Po uwzględnieniu obu czynników (zmian kursu i oprocentowania), okazuje się, że najbliższa rata będzie o 60 zł niższa niż przed miesiącem. Dotyczy to kredytu na kwotę 300 000 zł, zaciągniętego na 30 lat w sierpniu 2008 r. Ta zmiana spowoduje, że niemal zupełnie znikną skutki Brexitu. Rata, co prawda, nadal będzie o 11 zł wyższa niż w maju, ale z drugiej strony będzie niemal równa poziomowi z kwietnia. Warto jednak dodać, że kwota ta będzie aż o 470 zł wyższa niż rata płacona zaraz po zaciągnięciu tego kredytu.

Jak zmieniały się raty kredytu we frankach szwajcarskich.png

Obserwowany w ostatnich dniach spadek kursu franka nie wynika z umocnienia się złotego, lecz raczej osłabienia szwajcarskiej waluty względem euro. Frank jest traktowany przez inwestorów jako tzw. bezpieczna przystań. Wraz z pojawieniem się obaw związanych z decyzją Brytyjczyków, do Szwajcarii zaczęły płynąć pieniądze, umacniając walutę. W ostatnich dniach sytuacja się jednak zmieniła. Być może dzięki temu, że od referendum minęło już trochę czasu i inwestorzy zaczęli oswajać się z tym, co się stało. Przyczyną osłabienia franka może też być również to, że na rynku walutowym interweniuje Szwajcarski Bank Narodowy. W rezultacie jego kurs względem euro zbliża się do poziomów obserwowanych przed Brexitem. To z kolei ma wpływ na wartość franka względem złotego.

Dla wielu frankowiczów obniżenie raty o 60 zł jest niewielkim pocieszeniem. Ich zadłużenie przy obecnym kursie jest bowiem ogromne. Dla przykładu, w przypadku wspomnianego już kredytu na kwotę 300 000 zł, mimo 8 lat spłaty, zadłużenie wynosi aż 485 000 zł. Dlatego osoby spłacające takie zobowiązania, z niecierpliwością oczekują na spełnienie obietnicy Prezydenta o możliwości preferencyjnego przewalutowania kredytów.

Autor: Jarosław Sadowski – Główny analityk firmy Expander

Decyzja Narodowego Banku Szwajcarii (SNB) o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie była oczekiwania przez rynek. W swoim oficjalnym komunikacie SNB cały czas twierdzi, że frank jest „znacznie przewartościowany” oraz potwierdza „aktywność na rynku walutowym w celu wpływania na kurs walutowy, jeśli zajdzie taka konieczność”.

Można więc stwierdzić, że kurs franka w relacji do euro najprawdopodobniej utrzyma się na aktualnym poziomie. Stąd większy wpływ na jego cenę będzie miała kondycja polskiej waluty. Złoty jest słaby ze względu na zamieszanie związane z polską polityką fiskalną i monetarną. Prawdopodobnie dopiero gdy sytuacja się uspokoi, kurs franka może spaść poniżej granicy 4.00 zł.

Komentarz Marcina Lipki, analityka walutowego Cinkciarz.pl

Wtorkowe notowania CHF/PLN spadły z 4,16 zł nawet do 4,06 zł, ale tylko na moment. We wtorek frank był też najsłabszy w stosunku do euro od czwartku 15 stycznia. W pewnym momencie za euro trzeba było zapłacić nawet 1,0381 CHF wobec 1,0150 wcześniej.

We wtorkowe popołudnie frank kosztuje znów około 4,16 zł

Wiceszef Szwajcarskiego Banku Narodowego przyznał, że  aby nastąpiła stabilizacja rynków walutowych, potrzeba jeszcze trochę czasu.

 

W dniu 20 stycznia 2015 r. w gmachu Ministerstwa Finansów odbyło się posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej (KSF).

W spotkaniu uczestniczyli:

  • Pan Mateusz Szczurek, Minister Finansów, Przewodniczący KSF;
  • Pan Marek Belka, Prezes Narodowego Banku Polskiego;
  • Pan Andrzej Jakubiak, Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego;
  • Pan Jerzy Pruski, Prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego;
  • Pan Adam Jasser, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów,

a także towarzyszący im eksperci.

Do udziału w części spotkania zaproszono także przedstawicieli niektórych banków komercyjnych posiadających portfele walutowych kredytów hipotecznych o istotnej wartości. Spotkanie miało na celu omówienie sytuacji na rynkach walutowych i potencjalnego wpływu decyzji banku centralnego Szwajcarii dotyczącej zmiany podejścia do polityki kursowej franka na sytuację kredytobiorców oraz polskich banków w związku z kredytami udzielonymi w walutach obcych.

W trakcie posiedzenia członkowie KSF ocenili, że sytuacja związana z uwolnieniem kursu franka w stosunku do euro nie powoduje zagrożenia dla stabilności systemu finansowego w Polsce. Pomimo relatywnie dużego udziału portfela kredytów mieszkaniowych nominowanych lub indeksowanych we frankach szwajcarskich (131 mld zł, 7,7 proc. PKB wg stanu na koniec listopada 2014 r.; po aprecjacji CHF ok. 160 mld zł i 9,4 proc. PKB) sektor bankowy jest stabilny i odporny na szoki zewnętrzne, w tym na znaczne zmiany kursu walutowego.

Członkowie Komitetu zapoznali się również z oceną sytuacji z perspektywy banków, wskazującą, że sektor bankowy pozostałby stabilny również przy dużo większej aprecjacji franka szwajcarskiego. Kredyty walutowe są jednymi z najlepiej obsługiwanych – wskaźnik kredytów z utratą wartości wynosi 3,1 proc., wobec średniej dla ogółu kredytów na poziomie około 8 proc. Ponadto, wartość portfela kredytów wyrażona we frankach szwajcarskich systematycznie spada na skutek sukcesywnego ich spłacania oraz braku nowo udzielanych kredytów. Pomimo aprecjacji franka szwajcarskiego i nominalnego wzrostu wysokości rat kapitałowo-odsetkowych, nie wzrosły one w stosunku do średnich dochodów gospodarstw domowych w porównaniu z momentem zaciągnięcia kredytów (wynoszą one średnio 50-55 proc. dla kredytów udzielonych w latach 2006-2008). Podczas spotkania banki wskazały na brak konieczności żądania dodatkowych zabezpieczeń kredytów.

Negatywny wpływ wzrostu kosztów związanych z obsługą walutowych kredytów mieszkaniowych na wzrost gospodarczy, poprzez ograniczenie konsumpcji gospodarstw domowych, uznano za znikomy. Wynosi on ok. 2 mld zł w skali roku. Odpowiada to ok. 0,2 proc. rocznych dochodów do dyspozycji brutto gospodarstw domowych i ok. 0,1 proc. PKB.

Zgodzono się, że z podjęciem ewentualnych działań o długofalowych skutkach należy powstrzymać się do czasu ustabilizowania się sytuacji na rynku walutowym i ustalenia nowego kursu równowagi franka szwajcarskiego na światowych rynkach.

KSF rekomenduje bankom stosowanie rozwiązań restrukturyzacyjnych dostosowanych do indywidualnych potrzeb i możliwości każdego klienta oraz ich dopasowanie do aktualnych warunków rynkowych. Wskazano na konieczność utrzymywania kontaktu z klientami posiadającymi walutowe kredyty hipoteczne, zwłaszcza tymi, którzy mają trudności z ich spłatą.

Jednocześnie członkowie KSF zwrócili uwagę, że banki powinny uwzględnić złożoną sytuację związaną z kredytami nominowanymi lub indeksowanymi we frankach szwajcarskich, w tym obniżkę stóp procentowych w Szwajcarii (spadek głównej stopy procentowej o 50 punktów bazowych do minus 0,75 proc.). KSF podkreślił konieczność symetrycznego podejścia do ryzyka rynkowego, zarówno w odniesieniu do banków, jak i ich klientów. W związku z tym KSF przyjmuje deklaracje banków, że ujemne stawki LIBOR będą przez nie konsekwentnie stosowane. Jednocześnie Komitet zaleca rozważenie przez banki niewprowadzania ograniczeń do formuły odsetkowej stosowanej w umowach kredytowych.

KSF będzie monitorował sytuację na rynku kredytów hipotecznych.

źródło: Ministerstwo Finansów

BIZNESTUBA – dalej BT.
Krzysztof OPPENHEIM –  dalej KO.

BT.  Co z tym frankiem, Panie Krzysztofie?

KO. Ten absolutnie nie do przewidzenia skok franka, to pewnie kolejny przekręt bankierów. Niedawno było głośno o referendum w Szwajcarii – odnośnie zwiększenia rezerw w złocie dla wzmocnienia franka, które było z góry skazane na porażkę. O uwolnieniu kursu CHF do EURO nie mówiło się wcale. Ale kto o tym wiedział, siedział cicho i zarobił w jeden dzień ponad 20% na zainwestowanym kapitale. Dobra przebitka, nawet AMBER GOLD takich zysków nie obiecywał. Z daleka czuć w tym działanie  geniuszy finansowych z Wall Street.

Tej sytuacji już nie zmienimy, zupa się wylała.  Pozostaje tylko ocenić: kto ma za to zapłacić?  Banki – za grzechy swoich amerykańskich kolegów, czy bogu ducha winni klienci?

BT. No właśnie,  wielu polskich frankowiczów już wcześniej nie radziło sobie ze spłatą kredytu. Ten nagły wzrost kursu franka pewnie ich dobije?

KO.  Wbrew temu oczywistemu wnioskowi, w dłuższym dystansie – frankowicze na tym mogą bardzo dużo wygrać.

BT. Niby w jaki sposób?

KO. W tym wypadku może zadziałać prawo „Im gorzej tym lepiej”. Przez ostatnich parę lat nikt się nie przejmował losem frankowiczów:  ani banki, ani KNF, ani nasz rząd. A takich kredytów w spłacie jest pewnie ponad 550 tysięcy.  Nie widzę możliwości, aby tak ogromna grupa Polaków została pozostawiona sama sobie. Szczególnie, że nie wiemy jaki kurs franka będzie  jutro czy za miesiąc. Być może kiedyś się obudzimy i okaże się, że frank kosztuje już 10 zł. I co wtedy? Dalej będziemy udawać,  że nic się nie stało?

BT. Czyli Pana zdaniem obecna sytuacja  wymusi jakieś działania systemowe w kwestii kredytów we frankach?

KO. Zdecydowanie tak! Szczególnie, mając na względzie, że bankowcy – jak to u nich w zwyczaju – nie będą chcieli w żaden sposób przyznać się do roli głównego winowajcy zaistniałej sytuacji. Mimo oczywistego faktu, że to oni – a nie kredytobiorcy –  są producentami tego toksycznego towaru.

” -No przecież klienci mieli świadomość, że kurs franka może wzrosnąć” – takiej wersji będą się nasi bankowcy trzymać.

Nie liczyłbym na to, że będą sami szukać rozwiązań problemu. Co złego to nie my –  tak zawsze mówią  nasi rodzimi bankowcy. A co na to frankowcy: za to my –  toniemy! Nie liczmy jednak, że przedstawiciele finansjery specjalnie się tym faktem przejmą.

BT. Na czym powinny opierać się rozwiązania systemowe? Czy ma to być związane z kolejnym uszczupleniem budżetu na pomoc finansową  dla nieszczęsnych frankowiczów?

KO. W żadnym wypadku!  Powinno to być zewnętrzne działanie regulacyjne: program opracowany przez wybitnych specjalistów z dziedzin bankowości i prawa;  bez udziału polityków. Program ten powinien jasno określić która ze stron (bank i kredytobiorca), w jakim stopniu powinna wziąć na siebie odpowiedzialność za ten szalony skok kursu franka.

BT. No dobrze, może kiedyś doczekamy się jakiś rozwiązań, jak tylko Pani Premier Kopacz wyjdzie z kopalni. Ale co ma dziś zrobić kredytobiorca, którego wysokość  raty już przerosła?

KO. Powinien napisać do banku, że stać go na spłatę raty w określonej kwocie. Ma to być podanie o restrukturyzację zobowiązania. Potem trzeba czekać  na rozwój sytuacji, tj. na jakieś rozwiązanie systemowe, lub na sensowną propozycję banku.

BT. A jeśli bank się nie zgodzi?

KO. Zamiast wypruwać z siebie flaki, aby  zapłacić ratę na czas – lepiej rzucić pracę i złożyć wniosek o upadłość konsumencką. W takich sytuacjach – służę pomocą.  Nie jest to  jednak rozwiązanie doskonałe, poza tym – nie w każdym przypadku może zostać zastosowane. Przykład: kredytobiorca, który prowadzi działalność gospodarczą, nie może w ten sposób uwolnić się od toksycznego kredytu.

BT. Czyli jednak będą konieczne rozwiązania systemowe.  Jak długo stosowny projekt może ujrzeć światło dzienne?

KO. To zależy kto się tym będzie zajmował i jakie będą intencje przyszłych autorów tego projektu. Mnie zajęło by to pewnie ze dwa dni.

W ostatnich dniach tematem gospodarczym numer jeden zaprzątającym polskie społeczeństwo była restrukturyzacja górnictwa, na co jednak wiele osób patrzyło z perspektywy obserwatorów (w górnictwie w Polsce zatrudnionych jest ponad 100 tys. osób, a w samej Kompanii Węglowej prawie 50 tys.). Wczoraj jednak, bardzo niespodziewanie, temat ten medialnie przycichł, bowiem pojawił się inny problem, dotykający ponad 700 tys. osób posiadających kredyty we frankach.

Szwajcarski Bank Centralny (SNB) zupełnie nie komunikując wcześniej takiego zamiaru rynkowi, zdjął sztywny parytet wymiany kursu EUR/CHF z poziomu 1,20, jednocześnie obniżając stopy procentowe o 50 pb. Główna stopa wynosi obecnie -0,75%. Początkowo mówiło się o tym, że SNB parytet tylko znacznie obniżył, do poziomu 1,05. Jednak okazało się, co potwierdzono na konferencji, że kurs EUR/CHF urynkowiono zupełnie, a SNB nie spodziewał się aż tak gwałtownej reakcji ze względu na równoczesną obniżkę stóp. Motywuje swoją decyzję koniecznością/możliwością prowadzenia bardziej elastycznej polityki pieniężnej, także w kontekście przewidywanego wprowadzenia QE w strefie euro przez ECB. Sam jednak SNB przyznaje, że nie spodziewał się aż tak dużej reakcji rynku. Kurs EUR/CHF spadał nawet do poziomu poniżej parytetu, a obecnie jest na poziomie 1,03. T. Jordan, szef SNB, nie wykluczył dodatkowych interwencji, a zatem możemy dalej spodziewać się sporych zawirowań wokół kursu franka. Mocna waluta zdecydowanie nie służy szwajcarskim, nastawionym na eksport, firmom, co widać w spadającej o 10% szwajcarskiej giełdzie.

Kurs EUR/CHF i EUR/PLN są stosowane do wyliczenia pary walutowej CHF/PLN, szczególnie ważnej dla zadłużonych we frankach. Wczoraj kurs franka do złotego sięgał chwilowo ponad 5 zł, a obecnie jest na 4,15. Przed decyzją SNB był w rejonie 3,55. Oznacza to jednodniową aprecjację wyceny franka o prawie 20%. Tym samym mocno rośnie rata kredytu frankowego, a także wartość samego kredytu. Realizuje się skrajny scenariusz, którego jednak rząd obawiał się z innego powodu – referendum ws. zwiększenia ilości rezerw w złocie. Najgorsze w tym jest to, że prawdopodobnie aprecjacja franka nie jest chwilowa, a kurs szybko nie wróci do poziomu 3,60. Prędzej będzie stabilizował się wokół 4 zł. To oznacza zwykle o kilkaset złotych wyższą ratę kredytu, a także dla kolejnych tysięcy osób wzrost wartości kredytu powyżej wartość nieruchomości. Czyni to ich inwestycję praktycznie niesprzedawalną.

Potencjalne kłopoty płynnościowe niektórych polskich rodzin to jedna strona medalu. Druga kwestia to potencjalny wpływ niespłaconych hipotek na bilanse banków. Sektor ten, jak jeden mąż, został bardzo silnie przeceniony na GPW i to on odpowiada za fatalny wynik indeksu WIG20, przy czym rykoszetem oberwały nawet banki nie posiadające ekspozycji lub małą ekspozycję na kredyty we frankach. Te z największą wartością pożyczek to mBank, Millenium i Getin Noble Bank, przy czym przecena na tych dwóch ostatnich sięga kilkunastu procent. Może tak być ze względu na to, że są to średnie banki, a szczególnie Getin Noble w ostatnich testach warunków skrajnych wypadł słabo. Niebezpieczeństwem dla banków jest jeszcze ryzyko polityczne – być może komuś przyjdzie do głowy, aby wspomagać kredytobiorców kosztem banków na wzór modelu węgierskiego. Jest i jeszcze kolejny aspekt tak drogiego franka. Utrzymujący się na takich poziomach przed dłuższy czas w 2015 r. frank osłabi siłę nabywczą wielu polskich konsumentów. Co to oznacza? W związku z tym, że zamiast przeznaczyć 300-400 zł. na konsumpcję (kupno odzieży, sprzętu RTV/AGD, wyjście do kina, restauracji czy teatru) będzie musiał dołożyć do raty kredytu. Ucierpi na tym cała polska gospodarka, a więc firmy potencjalnie niezwiązane z sektorem finansowym również. Dlatego w tym kontekście polskiej gospodarce jeszcze bardziej potrzebna jest tania ropa. Póki co może ona amortyzować utratę wartości sprzedaży ze względu na raty kredytów, ale w dłuższej perspektywie ciężko przewidzieć zarówno urynkowiony kurs franka, jak i ceny ropy.

Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI S.A.

Niespodziewana decyzja szwajcarskiego banku centralnego o rezygnacji z utrzymywania kursu na poziomie 1,2 euro za franka spowodowała ogromne zamieszanie na rynkach finansowych. Potężnym wahaniom ulegały indeksy giełdowe, lecz przede wszystkim kursy walut. Na naszym rynku międzybankowym momentami frank wyceniany był nawet na 5,2 zł., a wahania mieściły się w przedziale od 4,05 do 5,2 zł.

Wobec ogromnej nerwowości i wahań na rynku, nieco bardziej miarodajna może być decyzja Narodowego Banku Polskiego, który w dzisiejszej  oficjalnej tabeli kursów średnich kurs franka ustalił na 4,16 zł, a więc o 16,5 proc. wyżej niż dzień wcześniej. Obecnie trudno oszacować, jak kurs ten będzie kształtował się w najbliższej przyszłości. Więcej wiadomo będzie, gdy rynki otrząsną się z zaskoczenia i szoku i zaczną się bardziej racjonalne kalkulacje. Najbardziej prawdopodobne jest utrzymywanie się kursu franka w okolicach 4 zł, choć opinie ekspertów, także z zagranicznych banków na temat fundamentalnie uzasadnionej wyceny polskiej waluty wobec franka są podzielone. Część z nich zakłada, że powinna ona wynosić około 3,9 zł., według innych jest to 3,3 zł. Rozbieżności są więc bardzo duże, więc z decyzjami warto zaczekać na wyjaśnienie się sytuacji. W ciągu najbliższych dni rynki powinny się uspokoić i wówczas będzie można wyciągać bardziej racjonalne wnioski. Trzeba też pamiętać, że szwajcarski bank centralny nie zrezygnował całkowicie z obrony swej waluty przed nadmiernym umocnieniem. Obniżył bowiem jednocześnie podstawową stopę procentową do minus 1,25 proc., co ma zniechęcić inwestorów do kupowania franka, a więc zbić jego cenę.

Istotne znaczenie dla sytuacji na rynku walutowym będzie też mieć przyszłotygodniowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego w sprawie rozpoczęcia skupu obligacji państw strefy euro, z którą prawdopodobnie związane jest dzisiejsze posunięcie Banku Szwajcarii. Na dobrą sprawę dopiero pod koniec przyszłego tygodnia, a być może w ciągu kilku kolejnych dni po decyzji EBC, będzie można realnie oceniać sytuację. Niemniej jednak wyraźnie komplikuje się sytuacja posiadaczy kredytów we frankach. Niewątpliwie w tych warunkach kwestia ta stanie się przedmiotem zainteresowania rządu, można więc spodziewać się w tej sprawie działań, które mogą mieć zarówno charakter doraźny, jak i bardziej długofalowy, zmierzający do uregulowania kwestii rozliczeń tych kredytów, zapewniający bezpieczeństwo zarówno osób zadłużonych we franku, jak i banków, które tych kredytów udzielały.

Łukasz LefanowiczŁukasz Lefanowicz, Prezes GERDA BROKER

 

Od 6 września 2011 do dziś Bank centralny Szwajcarii SNB utrzymywał franka na poziomie 1,20 wobec euro, nie pozwalając przekroczyć tej wartości, uzasadniając, że zbyt wysoka wartość waluty jest zagrożeniem dla gospodarki.

Dziś jednak SNB  zniósł minimalny kurs wymiany franka. To owocuje stratą złotego do franka nawet kilkadziesiąt procent. Dziś rano frank był na poziomie 3,54 zł, a po informacji o uwolnieniu kursu, drastycznie wzrósł do 5,14 zł, czyli przez chwilę, po raz pierwszy w historii, był droższy niż euro. Teraz wynosi 4,15-4,20 zł.

O 13.15 odbędzie się konferencja prasowa prezesa SNB.

Eksperci

Co czeka branżę Consumer Finance? Prognoza 2020

Początek nowej dekady będzie dla branży pożyczkowej pełen wyzwań. Katarzyna Jóźwik, Dyrektor General...

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

AKTUALNOŚCI

Prezydent RP Andrzej Duda oficjalnie otworzył Dom Polski zorganizowany przez PZU i Pekao

Prezydent Andrzej Duda otworzył dziś oficjalnie Dom Polski w Davos. PZU i Pekao już po raz drugi zor...

Miało być źle, będzie jeszcze gorzej – zmiany w rozliczeniach firm

Minimalna pensja jest jeszcze wyższa niż planowano w 2019 roku, dodatkowy roczny koszt poniesiony pr...

Gdzie spodziewać się cyberzagrożeń w 2020 roku?

Najnowszy „2020 Threat Report” ukazuje przewidywania dotyczące zagrożeń czekających w cyberprzestrze...

PIT-11: idą zmiany!

Do końca stycznia pracodawcy mają czas na dostarczenie w formie elektronicznej PIT-11 do urzędu skar...

Nowa Normalność – obowiązkowa lektura na Nowy Rok

"Konwergencja sił społeczno-demograficznych, technologicznych, gospodarczych i środowiskowych przeks...

PZU sponsorem programu „The Voice Kids”. To tu rozbłysły gwiazdy Roksany Węgiel i Viki Gabor.

Firma PZU po raz trzeci została sponsorem popularnego telewizyjnego programu „The Voice Kids”, dzięk...

4,3 mld złotych – tyle wyda PKP Intercity. Idą wielkie inwestycje

Nowe i zmodernizowane elektryczne zespoły trakcyjne oraz lokomotywy, inwestycje w infrastrukturę czy...

Zakaz handlu w niedzielę coraz ostrzejszy. W tym roku już tylko w 7 niedziel zrobimy zakupy. Podaj

Najbliższa niedziala handlowa już 26 stycznia czyli jutro. W ten dzień wszystkie sklepy będą pracowa...

Szkoły przyszłości – jak technologia zmieni edukację? Czyli jak będą uczyły się nasze dzie

Postęp technologiczny zmienia przyzwyczajenia uczniów i nauczycieli. Już ponad 80% dzieci w wieku od...

Droga nad morze coraz szybsza. Trasa S7 rośnie w oczach.

Przybliżamy Trójmiasto do Warszawy dzięki trasie S7! Kierowcy podróżujący obecną DK7 pomiędzy Płońsk...