poniedziałek, Grudzień 9, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "kurs dolara"

kurs dolara

Wakacje za pasem, Polacy rozpoczynają przygotowania do urlopów. Ceny paliw stanowią bardzo istotną część wakacyjnych budżetów i tu dobra wiadomość – wiele wskazuje na to, że te nie powinny zbytnio rosnąć. Aktualne czynniki fundamentalne nie przemawiają ani za zwyżkami cen ropy naftowej, ani za osłabieniem polskiej waluty. Scenariusz na okres wakacyjny dla podróżujących samochodami wydaje się optymistyczny.

Kierowcy zapewne mają jeszcze w pamięci sytuację sprzed kilku lat, kiedy to cena benzyny testowała psychologiczną granicę 6 zł. Na szczęście, dzięki amerykańskiej rewolucji łupkowej, a w efekcie istotnym wzroście podaży ropy naftowej, jej cena od połowy 2014 r. aż do początku 2016 r. dynamicznie spadała. Po ustanowieniu dołka w okolicy 27 dolarów za baryłkę (w przypadku ropy typu Brent) cena czarnego złota wzrosła, a następnie ustabilizowała się w okolicy 50 dolarów za baryłkę. Ostatnie lata to niewątpliwie dobry okres dla kierowców, choć znacznie gorszy dla producentów ropy naftowej, zwłaszcza że niewielu z nich jest w stanie generować atrakcyjne zyski przy tak niskich cenach surowca.

Dlatego też nie jest zaskoczeniem, że OPEC ogranicza wydobycie ropy naftowej, aby podbić jej cenę. Trzeba przyznać, że taka strategia ma małą skuteczność. Ograniczenie faktycznie prowadzi do wzrostu ceny, które równocześnie znajduje swoje odzwierciedlenie w ponownej ekspansji amerykańskich producentów ropy. Warto podkreślić, że Amerykanie już teraz zwiększają swoje wydobycie, o czym świadczą dynamicznie rosnące zapasy amerykańskiej ropy naftowej oraz coraz większa liczba odwiertów w USA – ich poziom jest najwyższy od kwietnia 2015 r. OPEC wydaje się być pod ścianą, co potwierdza m.in. ostatnia decyzja tego kartelu, na mocy której ograniczenie dziennego wydobycia ropy naftowej o 1,8 mln baryłek zostało przedłużone zaledwie do końca marca 2018 r. (inwestorzy liczyli na prolongatę porozumienia do końca 2018 r. oraz na zwiększenie skali cięć). Taka decyzja przemawia za dalszą stabilizacją cen czarnego złota oraz jest dowodem na to, że OPEC nie jest już hegemonem dyktującym wyłącznie swoje warunki na tym rynku.

Oczywiście o cenie decyduje także popyt. Ten jednak w ostatnich latach pozostaje na bardzo podobnym poziomie. To efekt nie tylko stagnacji gospodarczej Zachodu, ale również zadyszki chińskiej gospodarki. Dlatego z perspektywy polskiego kierowcy znacznie bardziej istotną kwestią pozostaje kurs dolara, który w znacznym stopniu wpływa na ceny paliw przy dystrybutorach. Ten aspekt także sprzyja kierowcom. Złoty systematycznie się umacnia i póki co, nic nie wskazuje na to, aby ów trend miał się odwrócić. Oczywiście korekta jest bardzo prawdopodobna, lecz trwała zmiana tendencji wymagałyby zdecydowanie bardziej jastrzębiej retoryki Fed oraz lepszej skuteczności polityki Donalda Trumpa. Dzisiaj spełnienie tych warunków wydaje się być mało prawdopodobna. Co więcej, czynniki ryzyka dla rynków wschodzących straciły na znaczeniu, globalne nastroje rynkowe pozostają naprawdę dobre, a to przecież znakomite okoliczności do wzrostu kursów walut emerging markets, w tym złotego.

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki trzeba stwierdzić, że w najbliższym czasie ceny paliw przy dystrybutorach nie powinny znajdować się pod presją. Trudno mówić o dokładnej prognozie w kontekście kilkumiesięcznego okresu, jednak z perspektywy fundamentalnej można szacować, że będą to poziomy zbliżone do obecnych. Oczywiście należy pamiętać, że pewnym mankamentem, lecz bardzo trudno przewidywalnym, mogą okazać się zawirowania geopolityczne na Bliskim Wschodzie. Wzrost napięcia w tym regionie niemal zawsze przekłada się na zwyżki cen ropy naftowej. Ponadto okres wakacji to czas, w którym ceny paliw mogą zdrożeć ze względu na wzrost popytu, czyli tzw. popyt sezonowy. W efekcie to ile zapłacimy za paliwo zależeć może od regionu np. nieco drożej może być w regionach wypoczynkowych, taniej w miastach i w miejscowościach mniej atrakcyjnych turystycznie. Jednak mimo wszystko wakacje dla kierowców zapowiadają się co najmniej przyzwoicie, choć byłyby jeszcze lepsze, gdyby daniny publiczne nie stanowiły niemal połowy ceny paliw na polskich stacjach.

Autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

Jeśli chodzi o prognozy na 2017 r. jedno jest pewne – to będzie rok bardzo dużej nieprzewidywalności. W trudnym otoczeniu ekonomicznym i politycznym rysuje się jednak całkiem sporo ciekawych opcji inwestycyjnych.

2017 r. będzie stał pod znakiem wydarzeń politycznych, które będą wpływały na rynki i zachowania inwestorów. Przed nami niezwykle ważne dla Unii i Europy wybory prezydenckie we Francji. Główne ryzyko wiąże się z potencjalną i możliwą wygraną Marii Le Pen z Frontu Narodowego, która otwarcie mówi, że chce rozpisania referendum w sprawie obecności Francji w UE. Pod znakiem zapytania stoi wynik wyborów parlamentarnych w Holandii, gdzie bardzo silne są nastroje antyunijne. Najbliższe miesiące to również czas niepewności we Włoszech, którymi do lata przyszłego roku, kiedy odbędą się przedterminowe wybory, będzie kierować tymczasowy rząd. Grudniowe referendum wskazuje na silne poparcie dla sceptycznego wobec UE Ruchu Pięciu Gwiazd, komika Beppe Grillo. Niepewność to również słowo klucz w Stanach Zjednoczonych, na czele których w styczniu stanie Donald Trump, polityk będący wielką zagadką, bez doświadczenia na żadnym urzędzie publicznym, a jednocześnie nieprzebierający w słowach. Jak w takim otoczeniu planować inwestycje na rozpoczynający się rok?

Złoto znowu błyśnie

Potencjalnie niezłe perspektywy rysują się przed rynkiem złota. Po znakomitym początku 2016 r., końcówka roku była dla żółtego kruszcu decydowanie słabsza. W ciągu ostatnich miesięcy złoto straciło blisko 13 proc. swojej wartości i osiągnęło poziom cen jakie obserwowaliśmy w lutym 2016 r.  Nie spełniły się oczekiwania, że po wygranej Donalda Trumpa ceny metalu pójdą w górę. Złoto zostało zastopowane przez dolara, który stał się jedną z najbardziej gorących aktywów finansowych. Amerykańska waluta drożeje w związku z oczekiwaną realizacją zapowiedzi wyborczych prezydenta-elekta odnośnie polityki inwestycyjnej oraz spodziewanymi zwyżkami stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.

Pomimo wzrostu kursu dolara złoto również może zyskiwać na wartości, ponieważ tradycyjnie postrzegane jest jako ochrona kapitału przed inflacją oraz bezpieczna przystań w niepewnych czasach. A wzrost cen jest nieuchronny w kontekście planów luzowania fiskalnego i nakładów rządowych na inwestycje nowego lokatora Białego Domu, poziom ryzyka na świecie także się nie zmniejszył, a wiele problemów dalekich jest od rozwiązania: coraz bardziej agresywne działania Rosji, nierozwiązany konflikt w Syrii, kryzys wewnętrzny w UE, rozpoczęcie procedury BREXIT-u, problemy banków w Europie czy coraz większa popularność partii populistycznych w kontekście zbliżających się wyborów w kilku państwach Wspólnoty.

Obecnie cena zdaje się zmierzać do poziomu wyznaczonego przez dno z połowy 2015 roku, tj. 1050 uncji za dolara. Blisko tej granicy znajduje się także psychologiczne wsparcie w postaci ceny 1000 dolarów za uncję. Patrząc od strony technicznej na tych poziomach możemy spodziewać się odbicia.

Selektywne podejście do obligacji

Od kilku miesięcy rentowność obligacji znajduje się pod silną presją w związku z podwyżką stóp procentowych w USA. Z podobną sytuacją możemy mieć do czynienia i w tym roku. Nie jest to jednak rynek skazany na zapomnienie. Wart uwagi jest segment obligacji korporacyjnych, gdyż wraz z rosnącą gospodarką światową firmy będą poszukiwały finansowania na dalszy rozwój.

Zoom na rynki wschodzące

2017 r. zapowiada się też jako rok rynków wschodzących. Przynajmniej niektórych. Generalnie przeważa pogląd, że atrakcyjne będą szczególnie Indie, Indonezja i Brazylia, czyli kraje o dużych rynkach wewnętrznych, stosunkowo odporne na powyborcze zawirowania w USA i niemające specjalnie dużych kontaktów handlowych ze Stanami Zjednoczonymi, co w razie spełnienia się obaw, że administracja Donalda Trumpa może wywołać wojnę handlową uchroni je przed stratami. Na liście rynków rozwijających się umieszczana jest też Polska.

Szansa dla GPW

Na polskim rynku dość ciekawie rysują się perspektywy warszawskiej giełdy. Końcówka 2016 r. tchnęła optymizm w inwestorów i po bardzo słabym roku, zaczęliśmy wreszcie obserwować solidne wzrosty. Są szanse, że w 2017 r. wreszcie ruszy rynek funduszy inwestycyjnych, który wraz ze wzrostami na GPW zacznie przynosić interesujące stopy zwrotu posiadaczom jednostek funduszy. Cały czas, podobnie jak w 2016 r. warto pamiętać o zdywersyfikowaniu portfela, lokując część środków w TFI inwestujące na zagranicznych rynkach.

 

Konrad Grzelec, BGŻOptima

Dolar miał ponad dwa dni na zaliczenie technicznej korekty, na która jednak nie było chętnych, więc po chwilowym przystanku wrócił do okazywania dominacji nad innymi walutami. Dane z USA rysują pozytywny obraz na przyszłość, co nie umknie wzrokowi Fed. Dziś Święto Dziękczynienia, więc po publikacji Ifo z Niemiec rynek prawdopodobnie przejdzie w stan uśpienia.

USD pozostaje królem, a rynek nie zamierza tego kwestionować. Na liście powodów za aprecjacją dolara odznaczone są dobre bieżące dane makro, optymistyczne perspektywy na przyszłość, wysokie rentowności obligacji skarbowych i zaostrzająca się retoryka Fed. W tym ostatnim przypadku opublikowane wczoraj minutki z listopadowego posiedzenia FOMC potwierdziły rynkowe oczekiwania, że Fed podniesie stopy procentowe w grudniu (rynek stopy procentowej wycenia 100 proc. prawdopodobieństwa). Członkowie FOMC generalnie zgodzili się, że „argumenty za podwyżką dalej się wzmacniały”, choć większość stwierdziła, że Komitet powinien poczekać na kolejne dowody progresu w stronę celów Fed. Tak było 2 listopada, a do tego czasu sprzedaż detaliczna pokazała kontynuowane wzmocnienia konsumpcji, inwestycje na rynku nieruchomości zanotowały zaskakujący skok, a przemysł daje sygnały rodzącego się odbicia z ostatnim dowodem w postaci silnego wzrostu zamówień na dobra trwałe. Osobiście jestem zadania, że Fed może zaburzyć ten idealny obraz i po posiedzeniu w grudniu może nie dać sygnałów, że zamierza przyspieszyć z tempem podwyżek. Ale do tego czasu ciężko przeciwstawiać się panowaniu USD.

Święto Dziękczynienia oznacza, że rynki w USA są zamknięte, a sama Europa po porannym rozruchu nie będzie skora do dalszego pobudzania aktywności. W kalendarzu godny uwagi jest jedynie niemiecki indeks Ifo, od którego oczekuje się tych samych poziomów, co przed miesiącem. Wczoraj wstępne szacunki PMI dla niemieckiego przemysłu wypadły nieco słabiej od oczekiwań, więc ryzyka dziś są po negatywnej stronie, ale wątpliwe, aby miało to rozgrzać rynek EUR. Na EUR/USD spadki zatrzymały się na minimach z grudnia 2015 r. blisko 1,0520, ale rynek może mieć apetyt na ruch w stronę 1,0457 – dołek z marca ubiegłego roku. USD/JPY gładko przechodzi przez 113 z drogą praktycznie otwartą do 114,50. Na krajowym podwórku reaktywacja wyprzedaży obligacji w USA pociągnęła za sobą ucieczkę kapitału z polskiego rynku długu i złoty odczuł to osłabieniem o 2 grosze ponad 4,43 za euro. Wstrzymany handel na papierach USA (święto) powinie przynieść moment ulgi z cementowaniem konsolidacji 4,40-4,45.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

W układance pojawił się nowy element: zapowiedź poluzowania fiskalnego w USA. Powoduje on rajd cen surowców przemysłowych, podniesienie się wyceny przyszłej ścieżki inflacji i wywołało gigantyczny odpływ kapitału z rynku długu. Rentowność amerykańskich dziesięciolatek przekraczająca 2,20 proc. nie jest jednak możliwa do uzasadnienia nawet przy przyśpieszeniu wzrostu gospodarczego o połowę. Papiery skarbowe USA ( a także m.in. Niemiec) były ekstremalnie drogie pod wpływem braku presji inflacyjnej i ultra łagodnej polityki monetarnej w USA. Pojawienie się nowego elementu, fiskalnego poluzowania pasa, wywołało dynamiczną i lawionową reakcję – naszym zdaniem jest nieco za wcześnie  by wygaszać ten ruch i powątpiewać w siłę dolara.

Jego efekt to także umocnienie dolara, w tym gigantyczna presja na waluty gospodarek wschodzących. Dramatyczna przecena złotego wpisuje się w tę tendencję. O ile fundamentalnie kierunek ruchu jest uzasadniony, to jego skala to przede wszystkim pochodna niskiej płynności w okresie świątecznym. Dlatego też, uważamy, że wraz ze stabilizowaniem się sytuacji, kurs EUR/PLN będzie schodził na nieco niższe pułapy. Pierwsza fala tej tendencji ma szansę objawić się już dzisiaj i część uczestników rynku wykorzysta obecne pułapy do kupna złotego, co kurs EUR/PLN powinno spychać poniżej 4,40.

Podnoszenie się rentowności krzywej długu USA wypycha też dochodowość obligacji w strefie euro. Skala ruchu jest wyraźnie mniejsza, a dodatkowo ECB może pojawić się na nowych segmentach krzywej, które wcześniej były niedostępne ze względu na rentowność papierów poniżej stopy depozytowej ECB (wymóg formalny). Z drugiej strony, wybór Trumpa na prezydenta rozbudził obawy o wynik włoskiego referendum konstytucyjnego, które jest kolejnym ważnym punktem w politycznym kalendarzu na ten rok i odbędzie się 4 grudnia. Pojawia się zatem także dawno nieobserwowany czynnik pod postacią ryzyka kredytowego (wyraźnie rozszerza się spread włoskich i niemieckich obligacji). Główne powody słabości euro to jednak oczekiwanie, że Rada Prezesów wydłuży program skupu aktywów w obawie o odpływ kapitału inwestycyjnego i potencjalny wzrost niepewności politycznej. Spodziewamy się utrzymania słabości wspólnej waluty. Ważnych wskazówek odnośnie do perspektyw polityki ECB może dostarczyć dzisiejsze wystąpienie Mario Draghiego, które zaplanowane jest na 16:00/

Nie bez znaczenia dla układu sił na rynku jest też drastyczny zwrot w notowaniach EUR/GBP, który przyczynił się do silnego umocnienia funta do innych walut. Ryzyko „twardego brexitu” nadal pozostaje jednak wysokie i kurs GBP/USD powinien schodzić na niższe pułapy. W gronie walut surowcowych najgorzej rysują się perspektywy NZD a najkorzystniej AUD. Wynika to z bardzo silnego wzrostu cen metali przemysłowych, który poprawia sytuację Australii w bilansie płatniczym (korzystniejsze terms of trade).

Sporządził:
Bartosz Sawicki
DM TMS Brokers S.A.

Porównując rynek walutowy do taktyki wojennej można postawić tezę, że dolar wykonał odwrót na „z góry upatrzone pozycje.” Jak to rozumieć?

Impet aprecjacji rozpoczętej po publikacji zapisu kwietniowego posiedzenia wyraźnie przygasł. Odbicie w notowaniach poszczególnych walut nie zmieniło jednak diametralnie sytuacji na rynku. Nawet najsilniejszy w tym tygodniu funt pomimo dynamicznego wyjścia ponad 1,47 (na fali odbicia na giełdach – GBP wykazuje mocne związki ze zmiennością oraz słabnięcia obaw o brexit) dynamicznie zawrócił przy 200 – sesyjnej średniej ruchomej. USD/JPY pomimo ubiegłotygodniowego fiaska wyjścia nad 110,50 nie cofnął się nawet do wsparcia 108,70 a obecnie jest przy 109,80. EUR/USD po zrealizowaniu antycypowanego przez nas zasięgu zniżek i naruszeniu marcowych minimów (1,1140) nie odbił trwale powyżej 1,12. Korekty AUD/USD i NZD/USD były tak słabe, że nawet nie zagroziły istotnym oporom. Czasami trzeba zrobić krok wstecz, by wykonać dwa kroki naprzód – ta maksyma zdaje się dobrze opisywać sytuację na rynku.

Jednocześnie oczekiwania na letnią podwyżkę stóp zostały scementowane na poziomie około 50 proc. przez liczne grono przedstawicieli Fed, którzy zadeklarowali gotowość do szybkich podwyżek. Chociażby wczoraj na taki krok zdecydował się dawno niesłyszany Jerome Powell z Rady Gubernatorów. By dopełnić obraz układu sił w Fed brakuje kilku puzzli (gołębie Brainard, Tarullo), ale przede wszystkim kluczowego elementu, czyli Janet Yellen. W dzisiejsze wystąpieniu publicznym na Uniwersytecie Harvarda (19:15)decydentka nie powinna znaleźć miejsca na wzmianki o bieżącej polityce monetarnej. Nie zmienia to faktu, że obok tego wydarzenia nie można przejść obojętnie. Dużo istotniejsze będzie wystąpienie Yellen zaplanowane na 6 czerwca. Dziś dużą wagę należy też przypisać do rewizji pierwszego odczytu PKB za I kwartał. Spodziewane jest podniesienie pierwszego szacunku z 0,5 do 0,9 proc. w ujęciu kwartalnym zannualizowanym.

Kolejne dni będą też ważne dla jena i niosą spore ryzyko jego umocnienia. Komunikat po szczycie G-7 nie powinien wskazać na większe przyzwolenie liderów gospodarek rozwiniętych na prowadzenie polityki sprzyjającej osłabianiu się japońskiej waluty. Szanse na skoordynowaną interwencję są naszym zdaniem marginalne. Spekuluje się też, że na przełomie maja i czerwca premier Abe ogłosi decyzję w sprawie podatku od konsumpcji – jego zwiększona stawka (z 8 do 10 proc.) miałaby obowiązywać od 2017 roku.

 

Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers S.A.

3 grudnia EUR/USD wystrzelił w dniu posiedzenia ECB. 3 lutego kurs powtórzył rajd. Dolar wszedł w fazę umiarkowanej korekty wczorajszego, gigantycznego osłabienia. EUR/USD doszedł do oporu 1,1140, dziś cofa się do 1,1080. Tym samym eurodolar znalazł się najwyżej od przełomu października i listopada. Mimo, że ważny opór nie został przełamany, to kurs wyszedł z uporczywego przedziału wahań z ogromnym impetem i powrócił ponad 200 – sesyjną średnią. Warto w tym kontekście dodać, że wczorajszy zakres zmian wynosi ponad 200 pipsów. Dla porównania od 4 grudnia do 2 lutego przeciętnie było to mniej niż 100 pipsów.

Tak gigantyczna różnica (wynosząca ponad trzy odchylenia standardowe) może być sygnałem, że dzisiejsze wybicie jest początkiem trwalszej tendencji. Taką obserwację zdają się potwierdzać także inne miary zmienności, np. rozstęp wstęg Bollingera mierzący typowy przedział zmienności. Innymi słowy: w ubiegłym roku, gdy zmienność w spadała do wczorajszych wartości, to następowało jej odbicie i rodził się średnioterminowy trend.

Silnie tracący dolar to efekt spadku szans na podwyżkę stóp przez Fed w marcu. Wycena takiego kroku spadła z 50 proc. na początku roku do zaledwie 12 proc. obecnie. Nie wydaje się, żeby jutrzejsze dane z rynku pracy były w stanie odwrócić tę tendencję. Większe prawdopodobieństwo należy wiązać z wystąpieniem Janet Yellen w Kongresie, które odbędzie się 10 lutego.

Słabość amerykańskiej waluty podsyca korektę na rynkach części towarów. Na razie stabilna i wyraźna korekta ma miejsce w notowaniach metali. Odbicie ropy ma natomiast, rwany, szarpany charakter. Nie zmienia to faktu, że przy słabości dolara silniejsze od euro powinny być waluty surowcowe, zwłaszcza AUD i CAD. Odreagowanie zbyt silnych spadków cen surowców przemysłowych i energetycznych napędzałoby wzrosty cen akcji spółek paliwowych i wydobywczych i pozwoliło na poprawę nastrojów na giełdach. To z kolei nie byłoby korzystne dla euro pełniącego rolę waluty fundującej. Z drugiej strony silna korekta na rynkach towarowych w połączeniu z ostatnimi danymi o inflacji z Eurolandu mogłaby stać się silnym argumentem w rękach frakcji jastrzębi w ECB, która może ponownie stanąć na drodze zdecydowanemu poluzowaniu monetarnemu na marcowym posiedzeniu. Dzisiejsze wystąpienie M. Draghiego powinno przynieść potwierdzenie ostatnio stawianych tez i gotowości do obniżki stóp w marcu. Spodziewamy się takiego kroku, ale należy także dodać, że jest on w pełni zdyskontowany. W tym świetle kanał stóp procentowych nie powinien wyraźnie szkodzić euro.

Kluczowym punktem dzisiejszej sesji jest posiedzenie Banku Anglii. Oczywiście nie można oczekiwać zmian parametrów polityki, a ważniejsze od decyzji będą prognozy zawarte w cokwartalnym Raporcie Inflacyjnym. Krótkoterminowe projekcje wzrostu i inflacji zostaną niemal na pewno obniżone. Ważniejsze będzie to, czy Bank podtrzyma oczekiwania, że inflacja w średnim horyzoncie zdoła powrócić do celu. Oceniamy, że bazując na dysparytecie stóp funt został zbyt mocno przeceniony. Dodajmy jeszcze, że rynek zbyt daleko odsunął pierwszą podwyżkę stóp BoE. Po ostatnim gołębim wystąpieniu M. Carneya, ryzyka są asymetryczne i jest szansa na pozytywne zaskoczenie.

 

Sporządził: Bartosz Sawicki, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Eksperci

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

AKTUALNOŚCI

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Kredyt dla „młodych” firm – jak uzyskać finansowanie na start biznesu?

O założeniu własnej firmy myśli coraz więcej Polaków. Są to zarówno osoby pracujące na etacie, które...

GETEC z prestiżową nagrodą Niemieckiej Agencji Energii

O firmie GETEC jest w naszym kraju coraz głośniej. Dzieje się tak nie tylko dzięki bardzo solidnie u...

Deloitte: Podczas tegorocznego Black Friday średnie obniżki cen sięgnęły 4%

Coroczna analiza ofert 800 sklepów internetowych przeprowadzona przez Deloitte we współpracy z firmą...

700 tysięcy złotych! – nawet tyle odszkodowania można dostać za wypadek w pracy

5 miliardów na odszkodowania Z informajcji płynących z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że su...

Polski PKB rośnie najszybciej w Unii. Rynek pracy rozgrzany do czerwoności.

PKB za III kw. Zgodnie z danymi Eurostatu za trzeci kwartał 2019 roku największy wzrost w stosunku d...