czwartek, Grudzień 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "KPF"

KPF

firma windykacyjna

Aż 72,3 proc. Polaków zapytanych, czy wiedzą w jaki sposób firma windykacyjna może wesprzeć ich w spłacie zadłużenia, odpowiada, że nie wie – to jeden z wniosków badania opinii przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie Związku Przedsiębiorstw Finansowych (dawniej KPF). Spośród 27,7 proc. osób, które posiadają taką wiedzę większość wskazała kilka odpowiedzi jednocześnie: rozłożenie zadłużenia na raty (65,1 proc.), wydłużenie okresu spłaty długu (51,6 proc.), podpisanie ugody (44 proc.), spłacenie zobowiązania przez Internet (11,6 proc.).

Masz dług – i co wtedy?

Już samo posiadanie długu jest sytuacją trudną i niekomfortową, a zmaganie się z jego spłatą stanowi duże wyzwanie emocjonalne. Z badania opinii ZPF wynika, że spóźnianie się ze spłatą należności wywołuje stres blisko u 62 proc. konsumentów. Co drugi, spośród „spóźniających się”, przyznaje, że woli nie mówić bliskim o rosnącym zadłużeniu, bo nie chce ich martwić, co trzeci woli zatrzymać tę informację dla siebie, co piąty wstydzi się lub chce uniknąć kłótni. Często to banki, instytucje pożyczkowe czy firmy windykacyjne domagające się spłaty powstałego zadłużenia, obarczamy winą za znalezienie się w sytuacji nadmiernego zadłużenia. Co więcej, niewielu Polaków zdaje sobie sprawę, że instytucje, które zarządzają wierzytelnościami i zajmują się odzyskiwaniem należności, mogą wesprzeć osobę zadłużoną. Z czego to wynika?

Konsumenci często przyjmują postawę obronną wobec kontaktu ze strony firmy windykacyjnej. Oczywiście każdy może popaść w długi, każdego może spotkać utrata pracy lub inne zdarzenie losowe, które spowoduje, że nie będzie miał środków na spłatę swoich zobowiązań, ale kontakt z firmą windykacyjną powinien być postrzegany jako wspólne szukanie rozwiązania, a nie uciekanie przed odpowiedzialnością, co generuje niepotrzebny stres, niepewność i to nie tylko po stronie osoby zadłużonej, ale wpływa przecież atmosferę całego gospodarstwa domowego

– podkreśla Andrzej Roter, Prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych, która wraz z firmami członkowskimi, zarządzającymi wierzytelnościami, realizuje kampanię „Windykacja? Jasna Sprawa!”.

Realna pomoc

Choć narzędzia oferowane osobie zadłużonej przez firmy windykacyjne zna tylko 27,7 proc. respondentów, większość z nich potrafiła wskazać tylko kilka z nich. Osoby te zdają sobie sprawę z faktu, że można rozłożyć zadłużenie na przystępne raty (65,1 proc.) bądź też wydłużyć okres spłaty długu (51,6 proc.). Na możliwość podpisania ugody wskazało 44 proc. tych osób, zaś co dziesiąta jest poinformowana, że kwotę zadłużenia można uregulować przez Internet.

Gdy pytamy osoby zadłużone o powody niespłacania zobowiązań, te często przyznają, że przerasta je kwota zadłużenia, wciąż mają nowe wydatki, które obciążają domowy budżet i nie mogą zgromadzić tak dużych środków na spłatę zadłużenia. Gdyby miały świadomość, że można ustalić harmonogram spłat, uwzględniający ich aktualne możliwości finansowe, rozłożyć zadłużenie na dogodne raty czy po prostu wydłużyć termin spłaty, mogłyby łatwiej uporać się z niekomfortową sytuacją

– mówi Andrzej Roter.
Źródło: Badanie opinii przeprowadzone w czerwcu 2019 r. przez SW Research na zlecenie KPF. Próba = 1000.

Lepiej być mądrym Polakiem… przed szkodą

Z przytoczonego powyżej badania, wynika też, że blisko połowa Polaków nigdy nie spóźnia się ze spłatą swoich zobowiązań. Blisko 30 proc. ankietowanych twierdzi, że czasami zdarzają się im opóźnienia, a 6,4 proc. przyznaje, że spóźnia się regularnie. Problemy z terminowością dotyczą zarówno opłat stałych, takich jak czynsz czy alimenty (61,2 proc.) jak i pieniędzy pożyczonych, czyli rat pożyczek, kredytów i innych zobowiązań (41,3) proc.

Wielu Polaków podchodzi poważnie do zarządzania domowym budżetem. Część z nich stosuje różne narzędzia, dzięki którym panuje porządek w finansach np. zapisuje wpływy i wydatki, planuje większe zakupy z wyprzedzeniem, odkłada określone środki do tzw. „skarbonki”. Świadome zarządzanie domowymi finansami powoli wchodzi nam w nawyk, choć nie wszystkim. Teraz warto zrobić kolejny krok i nauczyć Polaków zarządzania niespłaconymi zobowiązaniami, które – prędzej czy później – należy uregulować. Nauczyć ich, ale też uświadomić, że również i w tej materii są narzędzia, które mogą im w tej spłacie pomóc, gdy znajdą się w takiej sytuacji. Drogą do tego nie jest unikanie kontaktu lecz skorzystanie ze wsparcia

– podsumowuje A. Roter.

Przeczytaj także:

Jak radzić sobie z niespłaconymi zobowiązaniami? Oto kilka sposobów:

  • Jeżeli masz zadłużenie, z którym nie możesz sobie poradzić, przeanalizuj dokładnie swój domowy budżet, zarówno pod kątem wpływów, jak i wydatków. Spisz na kartce wszystkie źródła przychodów, a następnie podsumuj wydatki. Zobacz, ile pieniędzy zostaje. Jeśli niewiele, postaraj się ograniczyć te wydatki, które nie są konieczne (np. zakup nowych ubrań, stołowanie się na mieście). To, że ograniczysz jakieś wydatki w danym miesiącu (lub w krótkim okresie czasu), nie oznacza, że całkiem rezygnujesz z tych rzeczy. Po prostu w tej chwili realizujesz plan dotyczący spłaty zadłużenia i jest on twoim priorytetem.
  • Jeżeli w twoim domowym budżecie zostaje zbyt mało środków na spłatę zobowiązań, zastanów się, czy możesz podjąć jakąkolwiek dodatkową pracę, by zwiększyć swoje wpływy. To może być praca tymczasowa, wykonywana w weekendy lub wieczorami. Dowiedz się, czy zadłużenie możesz odpracować. W przypadku należności wynikających np. z nieopłaconego w terminie czynszu, można odpracować je zgłaszając się do spółdzielni, która przydzieli ci lekkie prace np. konserwatorskie lub związane ze sprzątaniem.
  • Pamiętaj, że zaciąganie nowych pożyczek na spłatę tych poprzednich lub innych zobowiązań,  może spowodować, że wpadniesz w spiralę zadłużenia. Jeżeli już masz na koncie kilka różnych pożyczek, których nie jesteś w stanie spłacać, pomyśl o kredycie konsolidacyjnym, dzięki któremu będziesz płacić jedną (zazwyczaj niższą) ratę rozłożoną w czasie.
  • Skontaktuj się z wierzycielem i porozmawiaj z nim. Wspólnie przygotujcie harmonogram spłaty, pamiętając, że większość firm chce się dogadać na etapie windykacji polubownej. Nie musisz od razu spłacać całego zadłużenia i regulować całej kwoty. Zaległe należności możesz rozłożyć na przystępne raty w takiej wysokości, która nie będzie nadwerężać domowego budżetu. Spłatę można rozłożyć na dłuższy czas.

Źródło: ZPF

Z badania SW Research przeprowadzonego na zlecenie Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych wynika, że wiedza naszego społeczeństwa na temat windykacji wciąż nie jest duża. Polacy, którzy mieli dotychczas kontakt z firmą windykacyjną przyznają jednak, że był on zdecydowanie dobry, dobry lub neutralny – w taki sposób odpowiedziało łącznie 73 proc. ankietowanych. Oznacza to, że nowoczesna windykacja opiera się coraz częściej na dialogu i obustronnych negocjacjach, a konsumenci dostrzegają, że celem firmy zarządzającej wierzytelnościami jest pomoc w wyjściu z zadłużenia.

Windykacja bywa często postrzegana w negatywnym świetle. Już samo posiadanie zadłużenia jest sytuacją trudną i niekomfortową, a zmaganie się z jego spłatą bywa również trudne emocjonalnie.Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych, która wspólnie z przedstawicielami branży zarządzania wierzytelnościami zrzeszonymi w KPF realizuje kampanię edukacyjną „Windykacja? Jasna Sprawa!”, zapytała Polaków m.in. o ich dotychczasowe doświadczenia związane z windykacją i firmami, które reprezentują ten sektor gospodarki. Spośród 48,7 proc. respondentów, którzy mieli kontakt z firmą windykacyjną ponad 5 proc. oceniło go zdecydowanie dobrze, 21,5 proc. raczej dobrze, a 45,8 proc. neutralnie.

– Ten wynik pokazuje, że widmo groźnego windykatora powoli odchodzi w niepamięć, a sama windykacja postrzegana jest coraz częściej w sposób neutralny. To rezultat działań firm windykacyjnych, które na przestrzeni ostatnich lat zapewniły nową jakość obsługi osób zadłużonych. Instytucje zrzeszone w KPF wypracowały Zasady Dobrych Praktyk w zakresie zarządzania wierzytelnościami, których przestrzegają w codziennej pracy. Dokument określa między innymi jak powinien wyglądać profesjonalny proces windykacyjny, jak powinna przebiegać komunikacja z zadłużonym konsumentem, jakie informacje powinny znaleźć się w wezwaniu do zapłaty. Zależy nam na tym, by jak największa liczba firm windykacyjnych przestrzegała norm etycznych – mówi Andrzej Roter, Prezes Zarządu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych.

Z badania wynika również, że jest grupa osób, które oceniły swoje doświadczenia w kontakcie z firmą windykacyjną jako zdecydowanie złe (9,3 proc.) lub raczej złe (17,5 proc.). Dla branży może być to sygnał, że są jeszcze obszary, które wymagają dopracowania. Aby Zasady Dobrych Praktyk mogły skutecznie działać, potrzebne jest bowiem ich skuteczne egzekwowanie oraz ciągłe dostosowywanie do zmieniających się warunków rynkowych. Niezbędna jest także edukacja konsumentów, którzy muszą znać swoje prawa i wiedzieć, gdzie i jakie nadużycia mogą zgłosić.

Źródło: Badanie opinii przeprowadzone w czerwcu 2019 r. przez SW Research na zlecenie KPF. Próba = 1000.
Konsumenci często obawiają się kontaktu z windykatorem. Niesłusznie.

Polacy przyznają, że gdy dzwoni windykator, nie zawsze wiedzą, jak się zachować. W wielu przypadkach unikają jakiejkolwiek rozmowy i nie stawiają pytań o powód kontaktu. Co trzeci uczestnik badania KPF działa intuicyjnie, gdy zadzwoni do niego doradca z firmy zarządzającej wierzytelnościami. Wiedzę na temat tego, jak się zachować w przypadku kontaktu ze strony firmy windykacyjnej badani czerpią również z portali finansowych czy edukacyjnych (29,5 proc.), od rodziny i znajomych (23,2 proc.) lub z gazet, radia i telewizji (22,6 proc.).

– Jeżeli co trzeci Polak działa intuicyjnie, a co piąty uzyskuje informacje, co zrobić, gdy dzwoni firma windykacyjna od rodziny i znajomych, to możemy wysnuć wniosek, że ponad połowa rodaków ma niepełną wiedzę na ten temat. Nie wie, w jaki sposób rozmawiać z firmą windykacyjną i czy podejmować taką rozmowę. Tymczasem warto ustalić, jaki jest powód kontaktu, w jaki sposób zadłużenie trafiło do firmy windykacyjnej, o jakich należnościach mowa, jakie odsetki już naliczono. Zdarza się bowiem, że ktoś ukradł naszą „tożsamość” lub dokumenty i zaciągnął na nas kredyt, a to może skutkować powstaniem zadłużenia. Bywa, że zapomnieliśmy o uregulowaniu mandatu, a później zmieniliśmy adres zamieszkania i firma windykacyjna wysyłała do nas wezwania pod niewłaściwy adres. Takich przypadków może być wiele i każdorazowo warto je wyjaśniać. Celem firm windykacyjnych jest porozumienie się z konsumentem i ustalenie takich warunków spłaty, które będą dogodne dla konsumenta. Kierowanie spraw na drogę sądową jest ostatecznością, a wszystko zależy od dobrej woli osoby zadłużonej – podsumowuje Andrzej Roter z KPF.    

Źródło: KPF

Z badania SW Research przeprowadzonego na zlecenie Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych wynika, że wiedza naszego społeczeństwa na temat windykacji wciąż nie jest duża. Polacy, którzy mieli dotychczas kontakt z firmą windykacyjną przyznają jednak, że był on zdecydowanie dobry, dobry lub neutralny – w taki sposób odpowiedziało łącznie 73 proc. ankietowanych.[ Oznacza to, że nowoczesna windykacja opiera się coraz częściej na dialogu i obustronnych negocjacjach, a konsumenci dostrzegają, że celem firmy zarządzającej wierzytelnościami jest pomoc w wyjściu z zadłużenia.

Windykacja bywa często postrzegana w negatywnym świetle. Już samo posiadanie zadłużenia jest sytuacją trudną i niekomfortową, a zmaganie się z jego spłatą bywa również trudne emocjonalnie. Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych, która wspólnie z przedstawicielami branży zarządzania wierzytelnościami zrzeszonymi w KPF realizuje kampanię edukacyjną „Windykacja? Jasna Sprawa!”, zapytała Polaków m.in. o ich dotychczasowe doświadczenia związane z windykacją i firmami, które reprezentują ten sektor gospodarki. Spośród 48,7 proc. respondentów, którzy mieli kontakt z firmą windykacyjną ponad 5 proc. oceniło go zdecydowanie dobrze, 21,5 proc. raczej dobrze, a 45,8 proc. neutralnie.

– Ten wynik pokazuje, że widmo groźnego windykatora powoli odchodzi w niepamięć, a sama windykacja postrzegana jest coraz częściej w sposób neutralny. To rezultat działań firm windykacyjnych, które na przestrzeni ostatnich lat zapewniły nową jakość obsługi osób zadłużonych. Instytucje zrzeszone w KPF wypracowały Zasady Dobrych Praktyk w zakresie zarządzania wierzytelnościami, których przestrzegają w codziennej pracy. Dokument określa między innymi jak powinien wyglądać profesjonalny proces windykacyjny, jak powinna przebiegać komunikacja z zadłużonym konsumentem, jakie informacje powinny znaleźć się w wezwaniu do zapłaty. Zależy nam na tym, by jak największa liczba firm windykacyjnych przestrzegała norm etycznych – mówi Andrzej Roter, Prezes Zarządu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych.

Z badania wynika również, że jest grupa osób, które oceniły swoje doświadczenia w kontakcie z firmą windykacyjną jako zdecydowanie złe (9,3 proc.) lub raczej złe (17,5 proc.). Dla branży może być to sygnał, że są jeszcze obszary, które wymagają dopracowania. Aby Zasady Dobrych Praktyk mogły skutecznie działać, potrzebne jest bowiem ich skuteczne egzekwowanie oraz ciągłe dostosowywanie do zmieniających się warunków rynkowych. Niezbędna jest także edukacja konsumentów, którzy muszą znać swoje prawa i wiedzieć, gdzie i jakie nadużycia mogą zgłosić.

Źródło: Badanie opinii przeprowadzone w czerwcu 2019 r. przez SW Research na zlecenie KPF. Próba = 1000.
Konsumenci często obawiają się kontaktu z windykatorem. Niesłusznie.

Polacy przyznają, że gdy dzwoni windykator, nie zawsze wiedzą, jak się zachować. W wielu przypadkach unikają jakiejkolwiek rozmowy i nie stawiają pytań o powód kontaktu. Co trzeci uczestnik badania KPF działa intuicyjnie, gdy zadzwoni do niego doradca z firmy zarządzającej wierzytelnościami. Wiedzę na temat tego, jak się zachować w przypadku kontaktu ze strony firmy windykacyjnej badani czerpią również z portali finansowych czy edukacyjnych (29,5 proc.), od rodziny i znajomych (23,2 proc.) lub z gazet, radia i telewizji (22,6 proc.).

– Jeżeli co trzeci Polak działa intuicyjnie, a co piąty uzyskuje informacje, co zrobić, gdy dzwoni firma windykacyjna od rodziny i znajomych, to możemy wysnuć wniosek, że ponad połowa rodaków ma niepełną wiedzę na ten temat. Nie wie, w jaki sposób rozmawiać z firmą windykacyjną i czy podejmować taką rozmowę. Tymczasem warto ustalić, jaki jest powód kontaktu, w jaki sposób zadłużenie trafiło do firmy windykacyjnej, o jakich należnościach mowa, jakie odsetki już naliczono. Zdarza się bowiem, że ktoś ukradł naszą „tożsamość” lub dokumenty i zaciągnął na nas kredyt, a to może skutkować powstaniem zadłużenia. Bywa, że zapomnieliśmy o uregulowaniu mandatu, a później zmieniliśmy adres zamieszkania i firma windykacyjna wysyłała do nas wezwania pod niewłaściwy adres. Takich przypadków może być wiele i każdorazowo warto je wyjaśniać. Celem firm windykacyjnych jest porozumienie się z konsumentem i ustalenie takich warunków spłaty, które będą dogodne dla konsumenta. Kierowanie spraw na drogę sądową jest ostatecznością, a wszystko zależy od dobrej woli osoby zadłużonej – podsumowuje Andrzej Roter z KPF.

Źródło: KPF

Według ostatniego raportu z badania „Sytuacja na rynku consumer finance”, prowadzonego co kwartał wśród polskich gospodarstw domowych przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych i Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH, najczęstsza wysokość zaciągniętego zobowiązania mieści się w przedziale od 1 tysiąca do 10 tysięcy złotych, co oznacza poprawę sytuacji w tym zakresie. Maleje także wysokość deklarowanej comiesięcznej raty, spłacanej przez statystycznego Polaka w banku lub instytucji pożyczkowej. Skutek? Zmniejszają się długi i obawy Polaków o ich spłatę w najbliższej przyszłości.

W przypadku zadłużenia kredytowego dominują te gospodarstwa domowe, które posiadają kredyt lub pożyczkę o wartości mieszczącej się w przedziale od 1 001 do 10 000 zł. Stanowią one obecnie 43,7 proc. ogółu, a w ciągu roku przybyło ich o około 1/4. To dobra wiadomość. Stało się tak dzięki zmniejszeniu się odsetka gospodarstw domowych w wyższej grupie zadłużenia – od 10 001 do 50 000 zł. Na drugim miejscu plasują się te, które mają w swoich portfelach długi przekraczające 50 000 zł – dziś to 24 proc. wszystkich zadłużonych gospodarstw. Co szósty ankietowany posiada zobowiązanie kredytowe w wysokości od 10 do 50 tys. zł. Jeszcze rok temu łączny udział zobowiązań wobec instytucji kredytowych, przewyższających 10 tysięcy złotych, wynosił ponad 50%, podczas gdy aktualnie jest to niewiele ponad 39%. Drobnokwotowe zadłużenie (poniżej 1 000 zł) posiada 17 proc. respondentów – o prawie 1/5 więcej niż przed rokiem, co jest także dobrą wiadomością.

Co prawda, rośnie udział zobowiązań kredytowych o wielkości powyżej 50 tysięcy złotych, ale nie jest to zła wiadomość. Nawet wprost przeciwnie – oznacza to, że polskie gospodarstwa domowe są dobrze oceniane przez instytucje finansowe z punktu widzenia ryzyka kredytowego. Poprawia się bowiem ich pozycja finansowa oraz powiększa się majątek np. poprzez inwestycje w nieruchomości mieszkalne.

Ta sytuacja może dziś napawać optymizmem, pomimo doniesień o rosnących saldach informacji negatywnej w biurach informacji gospodarczej, tzw. BIG-ach. To ostatnie zjawisko wynika nie wprost i wyłącznie, jak często się to błędnie przedstawia, z drastycznego pogarszania się sytuacji w obszarze nadmiernego zadłużenia. W głównej mierze wynika ono z rosnącej odpowiedzialności przedsiębiorców i świadomości potrzeby dzielenia się informacją o dłużnikach. Tak działa coraz więcej przedsiębiorców, dzięki czemu to bazy danych w BIG-ach rosną, a nie drastycznie gorzej jest w gospodarce – twierdzi Andrzej Roter, Prezes Zarządu KPF.

Z wielkością posiadanych zobowiązań ściśle powiązana jest przeciętna wielkość spłat dokonywanych przez gospodarstwa domowe. Podobnie jak w przypadku osób spłacających miesięcznie ponad 1 tys. zł, spada odsetek osób płacących miesięczną ratę w wysokości od 501 do 1 000 zł. Dziś to prawie 19 proc. respondentów, podczas gdy rok temu było ich 24 proc. Co trzeci badany posiada miesięczne zobowiązanie kredytowe mieszczące się w przedziale pomiędzy 201 a 500 zł. To spadek o prawie 15 proc. w stosunku do analogicznego okresu w zeszłym roku. Obecnie aż 28,9 proc. gospodarstw domowych stanowią te, których miesięczna rata wynosi mniej niż 200 zł. W ciągu minionego roku ich liczba zwiększyła się prawie dwukrotnie, co jest skutkiem transferu do tej grupy tych gospodarstw domowych, których obciążenia comiesięczną ratą były wcześniej wyższe.

Zmniejszający się udział comiesięcznej raty to efekt rosnących wynagrodzeń. Już o blisko 15% wzrosła średnia krajowa, ale i płaca minimalna – wyjaśnia dr Mirosław A. Bieszki, Doradca KPF ds. ekonomicznych. – Dodatkowo do spadku udziału obciążeń miesięcznych przyczynia się wydłużanie okresu, na jaki zaciągamy zobowiązania kredytowe. Już ponad 50% ogólnej wartości kredytów konsumpcyjnych to zobowiązania na ponad 60 miesięcy.

Przeczytaj także:

Malejące miesięczne kwoty rat kredytów i pożyczek oraz odchodzenie od kredytu przez część gospodarstw domowych, skutkują poprawą ocen gospodarstw domowych co do możliwości spłaty ich zobowiązań w najbliższej przyszłości. Jak wskazuje badanie, grupa gospodarstw domowych spodziewających się bezproblemowej obsługi swoich zobowiązań dominuje – jej udział utrzymał się na poziomie ok. 65 proc. Co ważne, zmniejszyła się grupa gospodarstw przewidujących duże problemy z obsługą zobowiązań – jeszcze pół roku temu stanowiła ona 4,6 proc., a obecnie 2,5 proc. ogółu. Zmalała też niepewność, tj. odsetek wariantu „nie wiem”, który wyniósł 16,4 proc. Zwiększył się natomiast do 15,7 proc. odsetek deklarujących małe problemy (kosztem udziału tych, którzy wcześniej deklarowali problemy duże). Bardzo dobrą wiadomością jest z kolei przewidywanie przez gospodarstwa domowe zaprzestania spłaty zobowiązań jedynie w jednej dziesiątej procenta. W porównaniu z sytuacją sprzed roku, to bardzo duży, bo aż siedmiokrotny spadek odsetka takich osób.

Optymistyczne brzmią deklaracje gospodarstw domowych co do przyszłych spłat zobowiązań, w szczególności te dotyczące przewidywań na temat ewentualnego zaprzestania spłaty jakichkolwiek zobowiązań, które można uznać za synonim niewypłacalności. Uzyskane tu wyniki są potwierdzeniem braku konieczności ingerencji ustawodawcy w obowiązujące przepisy ustawy o upadłości konsumenckiej – tłumaczy Andrzej Roter, Prezes Zarządu KPF. – Taką potrzebę ingerencji legislacyjnej, czasem nawet w obszarze limitowania kosztu kredytu konsumenckiego, tłumaczy się rosnącymi saldami długów ujawnianych w rejestrach BIG. Wyniki aktualnej edycji badań KPF i IRG SGH wskazują jednak, że jest odwrotnie – sytuacja finansowa Polaków się poprawia, nawet w odniesieniu do tych gospodarstw domowych, które wcześniej deklarowały poważne problemy finansowe, będąc w sytuacji nadmiernego zadłużenia.

O wiele groźniejsza dla portfeli Polaków okazuje się… inflacja. W opinii respondentów tego samego badania wzrost cen żywności był w ostatnim czasie silniejszy niż wzrost ogólnych kosztów utrzymania. Już więcej niż co piąty Polak na obserwowany w ostatnim czasie wzrost cen towarów spożywczych zareagował opóźnieniami w dokonywaniu spłaty bieżących zobowiązań. Wzrost cen żywności powoduje także konieczność zmniejszania wydatków na remont lub wyposażenie domu, udział w kulturze czy zakup ubrań. Na ten wariant wskazało aż 78 proc. badanych gospodarstw domowych. Spora grupa w wyniku wzrostu cen żywności zmuszona jest do kupowania tańszych towarów od mniej znanych producentów (76,2 proc.), a wręcz ograniczenia ilości kupowanych towarów (76 proc.).

Źródło: KPF

Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (KPF) uznaje za całkowicie niezasadne drastyczne ograniczenie maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu (proponowane zmiany art. 36a ustawy o kredycie konsumenckim w brzmieniu przyjętym w drodze reasumpcji decyzji Rady Ministrów z dnia 25 czerwca 2019 r.). W opinii KPF wdrożenie rządowej propozycji jest wysoce szkodliwe dla całego rynku consumer finance, w tym dla pożyczkodawców, pożyczkobiorców oraz budżetu państwa i poważnie zaburzy równowagę stron umowy pożyczki.

Przyjęcie proponowanych zmian limitu kosztów pozaodsetkowych w obszarze kredytu konsumenckiego (10% + 10%) spowoduje w szczególności:

  • wzrost wykluczenia gospodarstw domowych z rynku finansowego – duża część obsługiwanej przez sektor grupy 3 milionów klientów może zostać pozbawiona możliwości finansowania bieżących potrzeb – nie zniknie popyt, zlikwidowana zostanie podaż,
  • rozwój szarej strefy pożyczek i podziemia lichwiarskiego, w którą wejdą osoby wykluczone z legalnego rynku finansowego, zarówno bankowego, SKOK i instytucji pożyczkowych, dziś zaciągające i spłacające swoje zobowiązania,
  • likwidację legalnie działającego pozabankowego sektora kredytu konsumenckiego oraz sektora pośredników kredytowych kredytu konsumenckiego,
  • likwidację do 40 tysięcy miejsc pracy w sektorze pożyczkowym i sektorach z nim związanych, w tym m.in. pośrednictwa finansowego, windykacji, dostarczania danych, czy dostarczania nowoczesnych rozwiązań typu FinTech,
  • drastyczne ograniczenie wpływów z podatków CIT, PIT i VAT – szacunki branży wskazują na możliwe uszczuplenie dochodów nawet o kwotę przekraczającą 2 miliardy złotych rocznie,
  • zachwianie rynku Funduszy Inwestycyjnych i podważenie wiarygodności rynku kapitałowego w Polsce (zmiany realnie wpłyną na odpływ inwestorów zagranicznych oraz straty dla właścicieli jednostek uczestnictw Funduszy, które finansowały ten sektor),
  • konieczność utrzymania przez państwo pracowników zlikwidowanych firm przez okres, w którym będą oni pozostawać bez pracy,
  • osłabienie konkurencji na rynku konsumenckich produktów finansowych, co negatywnie odbije się na oferowanych usługach.

KPF wyraża też zdecydowany sprzeciw wobec generalizowania pojęcia lichwy i przypisywania tej kategorii pojęciowej, niejako z definicji, instytucjom pożyczkowym, udzielającym kredytu konsumenckiego na podstawie ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim. Instytucje pożyczkowe, podobnie jak inne sektory rynku usług kredytowych dla konsumentów, działają w oparciu o tę samą dla wszystkich przedsiębiorców ustawę o kredycie konsumenckim, podlegają prawnym ograniczeniom w zakresie kosztów, nie pobierają wyższych niż przewidziane prawem opłat i nie mają prawa do żądania zabezpieczenia finansowania nieruchomościami mieszkalnymi.

– Wbrew powszechnej opinii, którą – co stwierdzamy ze smutkiem – powielają też niektórzy ministrowie rządu RP, pozabankowe organizacje pożyczkowe nie są lichwą. Podmioty wpisane do Rejestru Instytucji Pożyczkowych, prowadzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego, działając legalnie, prowadzą swoją działalność zgodnie z polskim prawodawstwem – podkreśla Andrzej Roter, prezes Zarządu KPF. – Co więcej, firmy zrzeszone w organizacjach branżowych od lat podejmują szereg inicjatyw na rzecz samoregulacji branży (np. Kodeks Dobrych Praktyk KPF) i angażują się w działania na rzecz odpowiedzialnej sprzedaży, zarówno z poziomu pojedynczych przedsiębiorstw, jak i całego sektora.

Przeczytaj także:

Chcąc zwrócić uwagę szerokiego grona interesariuszy pozabankowych organizacji finansowych oraz pośredników finansowych na problem, jak również by zachęcić projektodawców do rzetelnego dialogu społecznego, w oparciu o rzetelną analizę ekonomiczną, branża wystosowała petycję, w której apeluje do Premiera Mateusza Morawieckiego o rewizję projektowanych przepisów legislacyjnych, skutkujących likwidacją sektora pożyczek pozabankowych oraz sektora pośrednictwa finansowego.

– Jesteśmy gotowi do merytorycznej dyskusji na temat takich zmian w prawie, które jeszcze lepiej będą chronić Polaków przed prawdziwie lichwiarskimi pożyczkami, prowadzącymi do różnych patologii. Jednak, aby taka dyskusja miała sens, branża pożyczkowa musi istnieć, a przegłosowanie zmian w zaproponowanym kształcie doprowadzi do jej wykluczenia z legalnego obrotu gospodarczego – alarmuje Marcin Czugan, Wiceprezes Zarządu KPF.

Źródło: Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce – Związek Pracodawców

Na koniec IV kwartału 2018 roku członkowie EUROFINAS – federacji zrzeszającej i reprezentującej na forum europejskim krajowe organizacje związane z udzielaniem kredytów konsumenckich, zwiększyli wartość nowo udzielonych kredytów i pożyczek konsumenckich o 3,9% w porównaniu z analogicznym okresem w ubiegłym roku. Choć dla wielu krajów ostatni kwartał minionego roku był wyraźnie słabszy, niektórym – jak np. Portugalii – udało się utrzymać dwucyfrowy wskaźnik wzrostu.

Poza wyjątkowo dobrym II kwartałem 2018 roku obserwowana jest wyraźna tendencja malejąca jeśli chodzi o dynamikę sprzedaży kredytów i pożyczek konsumenckich. Prognozy na bieżący rok nie są więc już tak optymistyczne i trudno będzie o taki efekt przekraczania przewidywań ekspertów, z jakim mieliśmy do czynienia do tej pory.

Zobacz też:

Rozwód a kredyt we frankach

Średnia wartość nowej produkcji kredytowej na finansowanie konsumpcji w Europie wzrosła w IV kwartale o 4,9%. Spadek dynamiki sprzedaży tych produktów w ostatnim kwartale 2018 r. był wolniejszy wskutek utrzymującej się wysokiej konsumpcji gospodarstw domowych.

Od 2013 roku, kiedy to zaczął się dobry okres w koniunkturze gospodarczej, konsumpcja gospodarstw domowych jest tym czynnikiem, który w największej mierze przyczynia się do wzrostu PKB. I w zasadzie nie powinno to dziwić, bowiem konsumpcja prywatna to w przybliżeniu 55% produktu krajowego brutto. W porównaniu do lat 2009–2011, kiedy tylko 10% stopy wzrostu było skutkiem wzrostu spożycia, obecnie jest to dwukrotnie więcej. W takich warunkach dwucyfrowe wzrosty, obrazowane przez statystyki w niektórych krajach, są naturalne – komentuje dr Mirosław A. Bieszki, Doradca ds. ekonomicznych KPF.

Jak informuje nas Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce – Związek Pracodawców, misselling jest jednym z istotnych i coraz częściej poruszanych tematów przez uczestników polskiego i europejskiego rynku usług finansowych już od kilkunastu lat. Mimo to nie została wypracowana wyczerpująca i metodologicznie spójna definicja tego zjawiska. Dokumenty, raporty i opracowania dotyczące występowania praktyk szkodzących konsumentom na rynku finansowym, także te opracowywane na zlecenie Parlamentu Europejskiego, są pełne różnych definicji. Eksperci rynku finansowego, w tym przedstawiciele regulatora i instytucji prokonsumenckich, zaproszeni do udziału w II Krajowej Konferencji Konsumenckiej, zagadnieniu missellingu poświęcili w swych dyskusjach sporo uwagi. Według nich, choć to pojęcie nie jest do końca precyzyjnie zdefiniowane, stanowi naganną i niedopuszczalną praktykę na rynku finansowym.

Jak to się zaczęło?

Misselling został wyodrębniony w związku z masowym zaistnieniem w latach 1990–2010 w Wielkiej Brytanii praktyki łączonej sprzedaży produktów finansowych i polis ubezpieczeniowych (tzw. PPI). Oferowane polisy były nie tylko bardzo drogie (składki stanowiły od 20% aż do 50% kosztów kredytu), ale pełne wyłączeń ograniczających prawdopodobieństwo wypłaty odszkodowania. Ponadto były często sprzedawane w taki sposób, by klienci nie mieli pełnej świadomości, co kupują, a wręcz wskazywane jako niezbędny składnik produktu finansowego. Polisy te często były też sprzedawane osobom, o których było wiadomo, że nigdy nie byłyby uprawnione do uzyskania odszkodowania. Konsekwencją wystąpienia opisanego zjawiska i jego skali było m.in. uchwalenie w 2012 r. w Wielkiej Brytanii kompleksowej regulacji, która określiła nowe ramy prawne funkcjonowania i nadzoru nad tamtejszym rynkiem finansowego.

Autorzy niektórych opracowań dotyczących missellingu wskazują, że powstanie tego pojęcia może być także wiązane z praktykami sprzedażowymi na rynku kredytów hipotecznych typu subprime w USA w latach dwutysięcznych, które są uznawane za jedną z kluczowych przyczyn międzynarodowego kryzysu finansowego, zapoczątkowanego w latach 2007-2008.

Zobacz też:

Scoring bankowy – co warto o nim wiedzieć?

Jedno pojęcie – różne koncepcje

Część ekspertów za misselling uznaje bardzo szerokie spektrum praktyk szkodzących konsumentom, które występują na rynku finansowym. Jako misselling traktują oni zarówno nieodpowiednie, niewystarczające informowanie o ukrytych kosztach, opłatach i ryzykach związanych z produktem finansowym, jak i oferowanie produktów finansowych nieodpowiednich dla klientów, nie uwzględniające uwarunkowań behawioralnych i poziomu ich wiedzy finansowej. Do definicji tego zjawiska zaliczają także uwypuklanie pozytywnych cech produktu finansowego, przy równoczesnym minimalizowaniu informacji o potencjalnych ryzykach. W tym szerokim ujęciu, misselling to także sprzedaż agresywna czy oszustwo, jak również kwestie związane z wewnętrzną organizacją firmy sprzedającej produkty finansowe, takie jak brak właściwego zarządzania i kontroli nad sprzedawcami, w tym pośrednikami i doradcami klienta, motywowanymi do proponowania klientom określonych produktów.

Inni rozumieją natomiast misselling wąsko – jako wprowadzanie klienta w błąd w procesie sprzedaży połączone z tzw. niedopasowaną sprzedażą – i odróżniają go wyraźnie od innych, dających się nazwać praktyk szkodzących konsumentom, takich jak np. drapieżna, agresywna sprzedaż bądź działania naruszające prawo, takie jak zamierzone oszustwo.

Są też inne koncepcje, wykraczające poza przeważające rozumienie tego pojęcia. Według jednego z takich poglądów za misselling należałoby uznać wprowadzanie na rynek produktów nie „zaprojektowanych” tak, aby zaspokajały potrzeby konsumenta, lecz tak, aby generowały maksymalny zysk dla podmiotu oferującego taki produkt.

Istotnym aspektem, na który wskazuje większość uczestników licznych dyskusji na temat misselling jest to, że działania o takim charakterze są zamierzone i stosowane systematycznie.

Co na to prawo?

Dyskusji teoretyków i praktyków towarzyszy aktywność legislacyjna zarówno organów prawotwórczych UE, jak i legislatorów w poszczególnych krajach członkowskich. Można tu przykładowo wskazać najistotniejsze w tym obszarze akty prawa unijnego, takie jak Dyrektywa MiFID II wraz ze wspierającym ją rozporządzeniem MiFIR oraz aktami wykonawczymi oraz Dyrektywa IDD.

Według polskiego ustawodawcy misselling to praktyka naruszająca zbiorowe interesy konsumentów, polegająca na „proponowaniu konsumentom nabycia usług finansowych, które nie odpowiadają potrzebom tych konsumentów ustalonym z uwzględnieniem dostępnych przedsiębiorcy informacji w zakresie cech tych konsumentów lub proponowanie nabycia tych usług w sposób nieadekwatny do ich charakteru.”

– Należy uznać, że polski ustawodawca zasadnie przyjął, jako podstawę nowej regulacji, koncepcję węższego i bardziej dookreślonego zakresu pojęcia missellingu. Jeżeli bowiem misselling jest przez prawo traktowany jako działanie zabronione i penalizowane, to uczestnicy rynku finansowego muszą mieć możliwość jednoznacznego zidentyfikowania ryzyk prawnych i przeciwdziałania tym ryzykom poprzez wyeliminowanie ze swojej działalności określonych praktyk – twierdzi mec. Mirosława Szakun, Doradca Prawny KPF.

Finanse przedsiębiorstw: jak zwiększyć szanse na kredyt dla firmy w 2019 roku ?

Branża chce walczyć

Eksperci rynku finansowego wskazują, że nawet w przypadku braku występowania missellingu oraz innych nagannych praktyk wśród podmiotów oferujących produkty finansowe, nabywanie wielu rodzajów produktów i usług finansowych będzie w dalszym ciągu wyzwaniem dla konsumentów. Rzadko nabywają oni bowiem takie produkty i usługi, dlatego nie mają o nich wystarczającej wiedzy. Ponadto produkty i usługi finansowe są często złożone i nieprzejrzyste, ich ryzyko może być trudne do oceny, a konsumenci nie mają siły przetargowej na detalicznym rynku finansowym.

Zdaniem Jarosława Borowskiego, Wicedyrektora Departamentu Budżetu i Finansów Najwyższej Izby Kontroli, należy zacząć od zmiany programów edukacji – zamiast abstrakcyjnych zadań podczas lekcji matematyki powinno uczyć się rozwiązywania konkretnych problemów finansowych. Widoczną tendencją jest również to, że konsumenci nie czytają umów (według badań OECD umowy czyta zaledwie 23% Polaków), podczas gdy w takich krajach Australia czy Stany Zjednoczone jest to odsetek rzędu 60%. Konsumenci często zyskują wiedzę ekonomiczną poprzez incydenty na rynku finansowym, nagłaśniane w mediach. Dzięki nim spore grono osób wie, co to są klauzule niedozwolone, że w polisolokatach jest zaszyty element missellingu oraz czym są obligacje korporacyjne. Niestety, to gorzka lekcja dla osób, które skorzystały z tych produktów finansowych i ponoszą ich koszty.

Z kolei Andrzej Nużyński, Zastępca Dyrektora Departamentu Analiz Rynku w UOKiK, stwierdził, że choć świadomość konsumenta na przestrzeni ostatnich lat wzrasta, to tempo rozwoju rynku finansowego oraz jego skomplikowania rośnie bez porównania szybciej. To dlatego konsument wciąż pozostaje na słabszej pozycji w relacji do przedsiębiorcy.

– Dużej zmiany w tym zakresie mogą dokonać tylko same instytucje finansowe, dysponujące profesjonalnymi narzędziami i zespołami, które powinny dostosowywać swoje produkty do rzeczywistych, zidentyfikowanych potrzeb klienta. Odpowiedzialność w tym zakresie musi być przesunięta w stronę instytucji, która oferuje dany produkt, ponieważ konsument nigdy nie będzie w stanie w pełni zrozumieć skomplikowanych instrumentów finansowych – uważa Andrzej Nużyński.

Pozytywnym sygnałem z rynku jest to, że instytucje finansowe dostrzegają problem i są gotowe na działania, by zjawisko missellingu eliminować.

– Sektor finansowy powinien w większej mierze kierować się odpowiedzialnością za rolę, jaka została mu powierzona. Trzeba przestać funkcjonować w oparciu o przestarzałą wizją biznesu, stawiającą wyłącznie na maksymalizację zysku i zacząć naprawdę działać zgodnie z interesem wszystkich uczestników rynku, służąc dobru wspólnemu – dodaje Artur Nowak-Gocławski, Prezes Zarządu ANG Spółdzielni i Przewodniczący Rady KPF. – Przypadek GetBacku nauczył nas, że bez względu na to, czy mówimy o missellingu, czy też o innym negatywnym zjawisku, musimy reagować wcześniej, uruchamiając procedury mające na celu wyeliminowanie, w tym przez regulatorów, nieuczciwych graczy z rynku. I to nie z chęci ochrony reputacji branży, ale celem ochrony konsumentów klientów, którzy nam zaufali. Każdy przypadek, w którym nasz klient dostaje coś, czego nie potrzebuje lub nie rozumie, na co go nie stać lub za niegodziwą cenę powinien spędzać sen z naszych powiek.

Dużą rolę w przeciwdziałaniu temu zjawisku może odegrać samoregulacja, przy czym w odniesieniu do zjawiska missellingu nie wystarczy pozytywne podejście do tworzenia i wdrażania zasad dobrych praktyk jako miękkiego prawa. Musi ono być również efektywne – a to wymaga wypracowania efektywnego modelu ich nadzoru, egzekwowania, aktualizowania. – Choć dorobek Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w tym obszarze jest pozytywny i wprost unikalny, będziemy inicjowali dyskusję nad aktualizowaniem obowiązujących zasad doabrych praktyk w reprezentowanych przez KPF środowiskach branżowych. Uwzględnimy przy tym kontekst różnych zdarzeń rynkowych, kojarzonych także ze zjawiskiem missellingu, tak groźnym dla długookresowego rozwoju rynku usług finansowych – podsumował Andrzej Roter, Prezes Zarządu KPF.

***

Źródło: Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce – Związek Pracodawców – powstała 27 października 1999 roku i obecnie zrzesza ponad 100 kluczowych przedsiębiorstw z rynku finansowego w Polsce, między innymi z sektora bankowego, doradztwa i pośrednictwa finansowego, instytucji pożyczkowych, zarządzania informacją gospodarczą, zarządzania wierzytelnościami, ubezpieczeniowego, platform crowdfundinowych oraz funduszy hipotecznych, sprzedających produkty tzw. odwróconej hipoteki w modelu sprzedażowym. Przedsiębiorstwa zrzeszone w Konferencji postanowiły reprezentować własne interesy w formule organizacji pracodawców, która ma prawo opiniować założenia i projekty aktów prawnych jako partner społeczny w procesie legislacyjnym. Powyższe uprawnienia honorowane są przez organy władzy i administracji państwowej. KPF jest członkiem Rady Rozwoju Rynku Finansowego przy Ministrze Finansów. Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce jako pierwsza organizacja pracodawców spośród nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej podjęła decyzję o przystąpieniu do EUROFINAS – federacji związków przedsiębiorstw finansowych (European Federation of Finance House Associations), zrzeszającej osiemnaście organizacji z krajów europejskich, reprezentujących ponad 1200 instytucji finansowych.

Obserwowany aktualnie rozwój europejskiego rynku kredytów konsumenckich wynika w szczególności z rosnącego zapotrzebowania klientów na tego typu produkty oraz rosnącej konkurencji i liczby podmiotów świadczących usługi finansowe. Duże znaczenie ma też postęp w zakresie technologii, ułatwiającej do nich dostęp (dynamika wzrostu sektora FinTech). Motywując to potrzebą dostosowywania obowiązujących regulacji prawnych do zmieniającej się rzeczywistości społeczno-gospodarczej, prawodawcy dokonują ich okresowych przeglądów. Takie działania w obszarze kredytu konsumenckiego zapowiedziała właśnie Komisja Europejska.

Dyrektywa z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki (2008/48/EC), czyli tzw. Dyrektywa CCD, weszła w życie już ponad 10 lat temu i – co istotne – była tworzona w okresie przedkryzysowym. Zmiany jakie przez ten czas zaszły na rynku kredytu konsumenckiego są wyraźnie widoczne, a wspomnieć wystarczy tu chociażby o całym wachlarzu nowych produktów i usług finansowych czy nowoczesnych formach zawierania i obsługi umów kredytowych. Oczywistym jest zatem, że za tymi zmianami nadążać powinny regulacje prawne.

Zapowiedziana właśnie inicjatywa Komisji Europejskiej nie jest jednak pierwszym jej działaniem podejmowanym w obszarze kredytu konsumenckiego. Już w maju 2014 r. opublikowano pierwszy raport z przeglądu implementacji i stosowania Dyrektywy CCD. Komisja uznała wówczas, że musi aktywnie przyglądać się stosowaniu Dyrektywy w poszczególnych krajach członkowskich UE.

– Komisja Europejska dostrzega, że rozwój cyfrowego rynku usług finansowych wiąże się z korzyściami i zagrożeniami, zarówno dla kredytodawców, jak i kredytobiorców. W tym świetle zapowiedziała ewaluację obowiązujących przepisów w obszarze kredytu konsumenckiego, biorąc pod wzgląd w szczególności efektywność obecnych rozwiązań prawnych, ich spójność z innymi regulacjami dotyczącymi rynku detalicznych usług finansowych czy adekwatność przepisów Dyrektywy do współczesnych problemów i potrzeb– wskazuje mec. Szymon Dejk z Departamentu Prawno – Legislacyjnego KPF.

Przegląd przepisów Dyrektywy będzie obejmował zmiany jakie zaszły na rynku od 2008 r. oraz obciążenia i korzyści wynikające z obecnych przepisów dla poszczególnych jego uczestników, w tym ich wpływ na prowadzenie biznesu, ochronę konsumentów i funkcjonowanie organów państwa.

– Funkcjonowanie Dyrektywy CCD zostanie zbadane na poszczególnych etapach kreacji rynku kredytowego, tj. od projektowania i dystrybucji produktów kredytowych, przez ich sprzedaż łączoną z innymi produktami i usługami, ocenę zdolności kredytowej, realizację obowiązków informacyjnych, po prawo odstąpienia od umowy, czy prawo do wcześniejszej spłaty. Ponadto Komisja Europejska przyjrzy się także regulacjom krajowym, które mogą być istotne w kontekście sprzedaży transgranicznej, a jednocześnie nie są obecnie objęte przepisami Dyrektywy, np. w przedmiocie maksymalnych kosztów kredytu konsumenckiego. Dla przypomnienia, to ostatnie ograniczenie funkcjonuje już w Polsce, co nie jest standardem na wszystkich rynkach europejskich – mówi mec. Marcin Czugan, Wiceprezes Zarządu KPF.

Proces przeglądu Dyrektywy CCD rozpocznie się formalnie od zainicjowania publicznych konsultacji w tej sprawie, które zostały zapowiedziane na trzeci kwartał 2018 r., a które potrwać mają 12 tygodni. Publikację raportu z konsultacji przewiduje się natomiast wiosną 2019 r. Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych będzie brała udział w tych konsultacjach na każdym ich etapie. Na podstawie uzyskanych odpowiedzi Komisja będzie decydować o kierunku i zakresie ewentualnych zmian w obowiązującym prawie, co następnie może wiązać się z koniecznością ich implementacji do polskiego porządku prawnego i tym samym nowelizacją ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim.

 

Sejmowa Komisja Polityki Senioralnej, w opublikowanym niedawno planie prac na 2018 rok, uwzględniła debatę na temat regulacji dotyczących rynku rent dożywotnich i hipoteki odwróconej. Na posiedzeniu, które zaplanowano na czerwiec, głos zabierze Minister Finansów i Minister Przedsiębiorczości i Technologii. Czy Rząd wróci do prac nad Ustawą o rencie dożywotniej? O to upominają się od lat fundusze hipoteczne zrzeszone w KPF oraz sami seniorzy. W niedawnym wystąpieniu do Ministra Kwiecińskiego głos zabrał również Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich. Podkreślił on, że regulacja rynku rent dożywotnich jest konieczna. Projekt ustawy o dożywotnim świadczeniu pieniężnym był już procedowany (za kadencji Ireny Lipowicz, poprzedniczki Bodnara), ale został wycofany z prac legislacyjnych. Jak będzie tym razem?

– Coraz więcej starszych osób traci własność mieszkania w zamian za późniejsze świadczenie rentowe, czy dożywocie. To nie jest bezpieczna hipoteka odwrócona – powiedział Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich w wystąpieniu do Ministra Inwestycji i Rozwoju.

– Ochrona tych, którzy oddają swoje mieszkania czy domy w zamian za rentę lub dożywocie, jest niedostateczna. Dlatego Państwo ma obowiązek wesprzeć ich prawnie – dodał.

O podobne regulacje upomina się cała branża oraz Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych (KPF).  W listopadzie 2016 roku, ponad 40 instytucji otrzymało list otwarty z postulatami KPF oraz Funduszu Hipotecznego DOM, dotyczący przyspieszenia prac nad ustawą. Wśród adresatów była wtedy m.in. Kancelaria Prezydenta RP, Ministerstwo Rozwoju, Narodowy Bank Polski, Związek Banków Polskich, Komisja Nadzoru Finansowego, UOKiK, Rada Polityki Pieniężnej, Rzecznik Praw Obywatelskich, związki emerytów i rencistów oraz posłowie.

– Prace nad regulacją rynku tak zwanej hipoteki odwróconej rozpoczęły się już w 2009 roku i wciąż nie mogą doczekać się pełnej regulacji. Dlatego tym bardziej cieszę się, że osobiście udało mi się przekonać Przewodniczącą Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej, by debata o konieczności regulacji rynku odbyła się podczas jednego z posiedzeń. Mam nadzieję, że temat renty dożywotniej i bezpieczeństwa seniorów znów wróci na wokandę, zwłaszcza że wyłudzenia i oszustwa, o których słyszy się coraz częściej psują renomę całego rynku i uderzają w profesjonalnych usługodawców – podkreśla Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Jak było, zanim się skończyło?

Przypomnijmy, że pod koniec 2014 roku, ówczesny Rząd wprowadził ustawę o odwróconym kredycie hipotecznym, dotyczącą usługi, którą mogłyby oferować banki. Niestety, aż do dziś, żaden z banków nie wprowadził tego rozwiązania, a sama ustawa zaczęła być nazywana martwym prawem. Dziś działa tylko rynek rent dożywotnich, a umowy są podpisywane w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego. W postulatach KPF oraz całej branży (opublikowanych w 2016 roku), rynek upominał się nie tylko o nadzór dla podmiotów oferujących rentę dożywotnią, ale także o zapewnienie seniorom profesjonalnego doradztwa i upowszechnianie norm etycznych. Prace nad ustawą o dożywotnim świadczeniu pieniężnym były prowadzone (pod numerem UD158) w Ministerstwie Gospodarki od 2013 roku, ale zakończyły się niczym. Projekt został wycofany z prac legislacyjnych, mimo, że o nowe przepisy postulowała ówczesna RPO Irena Lipowicz, UOKiK i inne instytucje.

Newralgiczny rynek

– Tylko uporządkowany i uregulowany rynek może zapewnić profesjonalną obsługę konsumentów oraz ich bezpieczeństwo. Trzeba zauważyć, że jest to rynek newralgiczny, zarówno z punktu widzenia samego produktu, jak i grupy osób, której jest dedykowany. Chodzi wszak o osoby starsze, czasami nawet w bardzo podeszłym wieku, które często mogą mieć problemy ze zrozumieniem mechanizmów przedmiotowego rynku i istoty oferowanych umów świadczeń dożywotnich – czytaliśmy w Raporcie z kontroli przedsiębiorców zawierających umowy świadczeń dożywotnich, przygotowanym przez UOKiK  jeszcze w 2013 roku. Faktycznie, oszustw „na hipotekę odwróconą” jest coraz więcej, choć nie ma dokładnych statystyk na ten temat. Są natomiast statystyki dotyczące przestępstw i wyłudzeń natury ekonomicznej na osobach starszych. Dotyczą one w dużej mierze chwilówek i innych zobowiązań finansowych. Jak podaje Biuro Informacji Kredytowej (BIK) spośród osób w wieku 65 lat i powyżej, aż 10 proc. padło ofiarą próby wyłudzenia pieniędzy przez oszustów. Przestępstwom natury ekonomicznej towarzyszy utrzymująca się liczba 1756 wyłudzeń kwartalnie (na poziomie ogólnokrajowym), na łączną kwotę blisko 422 mln zł rocznie. Z danych Policji wynika, że przestępcy każdego dnia (przynajmniej 5 razy dziennie) dokonują prób oszukania osoby starszej.

– Pamiętajmy, że brak odpowiedniej regulacji oraz trudna sytuacja finansowa wielu seniorów skutkuje powstaniem szarej strefy i wzrostem nienadzorowanych podmiotów, które będą w sposób nierzetelny oferować świadczenia pieniężne w zamian za przekazanie własności do nieruchomości. Stworzenie warunków do rozwoju rynku hipoteki odwróconej, z zachowaniem wysokich standardów bezpieczeństwa i najwyższych standardów etycznych, powinno być działaniem, którego nie można pominąć planując politykę senioralną w Polsce – podsumowuje Andrzej Roter, Prezes Zarządu KPF w Polsce. Oby najbliższa debata, w ramach prac Komisji Polityki Senioralnej, zakończyła się nie tylko podobnymi wnioskami, ale była również początkiem realnych działań.

Eksperci

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

AKTUALNOŚCI

Trendy 2020: Elastyczny styl pracy kusi coraz więcej Polaków

Z najnowszej edycji badania Antal „Aktywność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” wynika, że el...

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Wyszukiwarka prawdę Ci powie. Co Google wie o naszych świątecznych zwyczajach?

Polak przed świętami szuka w internecie oryginalnego pomysłu na życzenia, świerka i kalendarza adwen...

Sztuczna inteligencja w pierwszym w Polsce sądzie arbitrażowym on-line

Ultima Ratio, pierwszy w Polsce elektroniczny sąd arbitrażowy przy Stowarzyszeniu Notariuszy RP, pod...

Praca sezonowa: Mikołaj jest dyskryminowany, w tym roku Śnieżynka zarobi więcej

Boom na przedświąteczne prace sezonowe trwa w najlepsze. Już niedługo w galeriach handlowych zaczną ...

Sam zakup to nie wszystko. Jak finansujemy wykończenie mieszkania?

Proces zakupu mieszkania to nie tylko kwestia wyboru lokalizacji i metrażu czy dokonanie satysfakcjo...

Mikrorachunek podatkowy – każdy będzie musiał go mieć. Ministerstwo Finansów publikuje fi

Mikrorachunek podatkowy - założenia Mikrorachunek podatkowy będzie już od początku 2020 roku służył ...