piątek, Listopad 15, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "embargo"

embargo

Bilans handlowy Polski po wprowadzeniu rosyjskiego embarga systematycznie się poprawia. Struktura eksportu nie uległa szczególnej zmianie, jednak wolumen produktów żywnościowych wzrósł. Polakom udało się zatem skutecznie znaleźć alternatywne rynki zbytu.

Podstawowy wniosek z opublikowanego przez ZPP dokumentu jest następujący: polscy eksporterzy doskonale sobie radzą i, mimo embarga, sukcesywnie zwiększają wolumen eksportu, poszukując nowych rynków zbytu. Co istotne, również eksport produktów żywnościowych nie ucierpiał w szczególnym stopniu na embargu. Wydaje się natomiast, że głównymi poszkodowanymi w całej sytuacji są przede wszystkim
Rosjanie.
– Zaraz po wprowadzeniu embarga straszono nas, jakie straszne skutki przyniesie ono dla polskich producentów, w szczególności rolników miała czekać katastrofa – mówi prezes ZPP, Cezary Kaźmierczak. – Okazało się tymczasem, że Rosja nie jest dla naszych eksporterów niezbędnym rynkiem zbytu, a samo embargo najbardziej uderza w samych Rosjan, którzy muszą płacić za żywność dużo więcej, niż przed 2014 rokiem.
O tym, że embargo nie wpłynęło w istotnie negatywny sposób na wolumen polskiego eksportu, najlepiej świadczą twarde dane – w 2013 roku eksportowaliśmy towary o wartości ok. 648 miliardów złotych. W 2016 roku, po dwóch latach obowiązywania embarga, wartość eksportu wzrosła do 803 miliardów złotych, czyli o ok. 32 proc. w stosunku do roku 2013. Jednocześnie, nie zmieniła się istotnie struktura eksportu –
co oznacza, że również wolumen sprzedaży za granicę polskich produktów żywnościowych zwiększył się. – Wyraźnie świadczy to o tym, że embargo nie doprowadziło do załamania eksportu polskiej żywności. Okazuje się ponadto, że Rosja wcale nie jest kluczowym rynkiem zbytu dla polskich eksporterów, już w 2013 roku więcej, niż tam, sprzedawaliśmy do malutkich Czech – mówi Jakub Bińkowski, sekretarz
Departamentu Prawa i Legislacji ZPP.
Mimo faktu, że Polacy znakomicie poradzili sobie z wprowadzonym w 2014 roku ograniczeniem, a Rosjanie narzekają na rosnące ceny żywności, Władimir Putin twierdzi, że będzie chciał utrzymywać embargo tak długo, jak się da. Wydaje się, że nie ma ku temu żadnych racjonalnych przesłanek – nawet kondycja rosyjskiego sektora spożywczego, która teoretycznie mogłaby się wskutek tej sytuacji poprawić,
z uwagi na jego zwiększony udział w zaspokajaniu wewnętrznego zapotrzebowania na żywność, nie uzasadnia podtrzymywania embarga. Wyraźną poprawę można odnotować w zasadzie tylko w sektorze drobiu i wieprzowiny. Ostatecznie, wydaje się że Rosja, ze względu na niestabilność sytuacji gospodarczej, uzależnionej w ogromnym stopniu od cen na rynku surowcowym, a także relatywne ubóstwo większości społeczeństwa (zwłaszcza w okręgach oddalonych od Moskwy), nie stanowi bardzo atrakcyjnego rynku zbytu, dlatego też ewentualne utrzymywanie embarga nie powinno stanowić dla polskich producentów żadnej poważnej groźby. Argumentację zatem, jakoby embargo było wyjątkowo dotkliwą reperkusją politycznych i gospodarczych sankcji nałożonych na Rosję, przez co należałoby je – zdaniem niektórych – złagodzić, trzeba uznać za fałszywą.

W ciągu ostatnich dwóch lat 67 proc. dużych firm europejskich odnotowało wzrost przychodów, a 76 proc. przewiduje ich wzrost w ciągu najbliższych dwudziestu czterech miesięcy. W Polsce tak optymistycznie myśli ma aż 86 proc. przedsiębiorców. Jednak gospodarcza niepewność skłania firmy na Starym Kontynencie do koncentrowania się na redukcji kosztów. Jak wynika z badania firmy doradczej Deloitte „Thriving in uncertainty. Deloitte’s first biennial cost survey: Cost improvement practices and trends in Europe” jest ona dla polskich i europejskich firm sposobem na osiągnięcie wzrostu i poprawę wydajności. Jednak aż 57 proc. firm w Europie przyznaje, że nie są dostatecznie skuteczne w obniżaniu kosztów.

Badanie przeprowadzono w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech, Belgii, Holandii, Norwegii, Danii oraz w Polsce wśród menedżerów wyższego szczebla w dużych firmach, osiągających przychody w wysokości co najmniej 100 mln euro rocznie.

Jako największe zewnętrzne ryzyko europejscy przedsiębiorcy postrzegają niepewność gospodarczą, na którą wskazało 34 proc. z nich. Największy odsetek odnotowano w Wielkiej Brytanii (52 proc.), co ma związek z Brexitem oraz w Polsce (71 proc.). – Na tak wysoki wynik wpływ mają niestabilny rynek, wzrost kosztów pracy oraz rosnące ceny surowców. Nie bez znaczenia jest również niepewność co do zmieniających się regulacji prawnych i podatkowych, na którą wskazało 57 proc. polskich respondentów. Średnia dla pozostałych badanych krajów wynosiła jedynie 16 proc. – wyjaśnia Jakub Rosiecki, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte. W porównaniu do innych krajów polscy menedżerowie wśród istotnych ryzyk wskazywali także cyfryzację, którą wymieniło 43 proc. badanych. Może się to wiązać z niskim poziomem wdrożenia technologii cyfrowych w polskich firmach i poczuciem braku przygotowania do zmian w tym obszarze.

Aż 83 proc. firm europejskich zadeklarowało, że w ciągu najbliższych 24 miesięcy rozpocznie proces redukcji kosztów. W Polsce takiej samej odpowiedzi udzieliła przeważająca większość ankietowanych przedsiębiorców. Dla europejskich menedżerów najważniejszym priorytetem na najbliższe dwa lata jest wzrost sprzedaży (30 proc.), rentowność oraz redukcja kosztów (po 28 proc.). W Polsce głosy te rozkładały się nieco inaczej. Jako najważniejszy priorytet polscy respondenci wskazywali rentowność (57 proc.), przed redukcją kosztów (43 proc.) oraz wzrostem sprzedaży (29 proc.). – Pytanie o najważniejsze priorytety, niezależnie od badanego kraju, pokazało jeden trend. Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, że by rosnąć, muszą oszczędzać. Polakom, ze względu na niestabilność waluty, rosnące koszty pracy oraz wysokie obciążenia fiskalne idea „save to grow” jest szczególnie bliska – tłumaczy Jakub Rosiecki.

O jakim poziomie oszczędności mowa? Ponad połowa (52 proc.) respondentów w europejskim badaniu deklaruje, że walczy o obniżenie kosztów na poziomie mniej niż 10 proc. W Polsce takiej odpowiedzi udzieliło 57 proc. badanych. Jednak aż 57 proc. firm w Europie, podobnie jak w Polsce, przyznaje jednocześnie, że osiągnięcie wyznaczonego celu nie udaje im się. Prawie połowa (48 proc.) respondentów uważa, że największą barierą jest implementacja przyjętych planów, a dla 32 proc. jest to brak zrozumienia tej strategii redukcji kosztów. W Polsce ten brak zrozumienia miał ponad dwa razy więcej wskazań (71 proc.). – Ponieważ pracownicy kojarzą zarządzanie kosztami ze zwolnieniami, menedżerowie są zazwyczaj ostrożni w komunikacji w tym obszarze. Często embargo na takie informacje jest zbyt duże, co wyraźnie sprawia, że konieczne zmiany są trudniejsze do wdrożenia – mówi Jakub Rosiecki.

Najważniejszą przyczyną, dla której firmy decydują się na redukcję kosztów jest uzyskanie przewagi konkurencyjnej (46 proc.) oraz inwestowanie we wzrost przedsiębiorstwa (36 proc.). W Polsce, w której presja cenowa ma większe znaczenie niż na innych rynkach, uzyskanie przewagi konkurencyjnej jest ważne aż dla 71 proc. respondentów.

W ciągu ostatnich 24 miesięcy badane firmy wdrożyły wiele narzędzi wspierania bardziej efektywnego zarządzania kosztami. Zarówno w Polsce, jak i reszcie badanych krajów są to przede wszystkim ulepszone procesy do prognozowania, budżetowania i raportowania (odpowiednio 86 i 47 proc.). Na drugim miejscu znalazła się konfiguracja systemów IT (odpowiednio 57 i 42 proc.). Wyższe odsetki odpowiedzi w Polsce niż w innych badanych krajach, mogą wskazywać na to, że polskie firmy miały w tym obszarze większe opóźnienia i zaniedbania.

Częściej niż ich koledzy z innych rynków, polscy menedżerowie twierdzili, że podejmowali oni w ciągu ostatnich dwóch lat próby w zarządzaniu kosztami. Większość respondentów zadeklarowała, że podjęła próbę implementacji szerokiego programu w celu restrukturyzacji i zarządzania kosztami w całych jednostkach (86 proc.), zmusiła je do redukcji ustalonego procentu ich kosztów (71 proc.) lub zainwestowała w inicjatywy mające na celu poprawę wydajności (71 proc.). – Teoretycznie polscy przedsiębiorcy powinni odnotowywać więc znaczne sukcesy w redukowaniu kosztów. Niestety, tak nie jest. Wydaje się jednak, że wyciągnęli odpowiednie lekcje z tych doświadczeń i zdają sobie sprawę, że najważniejsze jest wdrożenie odpowiedniej strategii i umiejętne zarządzanie zmianami – mówi Jakub Rosiecki.

W ciągu najbliższych 24 miesięcy aż 71 proc. polskich menedżerów planuje zarządzić redukcję kosztów we wszystkich działach w swojej firmie, a 57 proc. planuje intensyfikację istniejących programów poprawy wydajności. – Chociaż przyszłość gospodarcza i geopolityczna jest uważana za niepewną, przedsiębiorcy nie oczekują biernie na to, co się wokół nich stanie. Oprócz niepewności, największe trendy to wzrost konkurencyjności, rosnąca globalizacja i mnożenie regulacji. Polskie firmy, wraz z brytyjskimi, włoskimi, francuskimi, niemieckimi i hiszpańskimi, można zaliczyć do kategorii kwitnących w niepewności, a to oznacza, że są predestynowane do wzrostu i rozwoju – podsumowuje Jakub Rosiecki.

 

Źródło: Deloitte

Wskaźnik PMI wzrósł w listopadzie br.  do poziomu 53,2 z 51,2 w październiku – podał bank HSBC.

Embargo rosyjskie na wiele produktów eksportowanych do Rosji i na Ukrainę wywołało u polskich przedsiębiorców obawy dotyczące zdolności do poradzenia sobie z tą rzeczywiście trudną sytuacją. W lipcu i sierpniu wskaźniki PMI, gdy sytuacja się zaostrzyła, wyraźnie to pokazały. Ale przedsiębiorcom potrzebne były tylko 2 miesiące na oswojenie się z sytuacją i znalezienie nowych rynków zbytu. Przede wszystkim jednak obawy nie przeniosły się na decyzje firm dotyczące zatrudnienia i wynagrodzeń, które rosły. Wpłynęło to pozytywnie na ocenę sytuacji także przez gospodarstwa domowe i w efekcie na wzrost ich skłonności do konsumpcji.

Listopadowy wskaźnik PMI wyraźnie potwierdza, że obawy o efekty rosyjskiego kryzysu mamy za sobą. Przedsiębiorstwa przemysłowe nie tylko zwiększyły produkcję, ale wyraźnie sygnalizują wzrost nowych zamówień tak na rynku polskim, jak i na rynkach zewnętrznych. W efekcie maleje poziom  zapasów produkcyjnych, rośnie ilość zakupionych przez firmy środków produkcji. Po raz pierwszy od początku 2012 r. wzrósł wskaźnik zapasów środków przedprodukcyjnych wskazując na optymistyczne oceny sytuacji w najbliższych miesiącach. Jednocześnie wzrost kosztów produkcji jest nieznaczny, co powinno wpłynąć na poprawę wskaźników rentowności sprzedaży w ostatnim kwartale 2014 .

Firmy przemysłowe sygnalizują także wzrost zatrudnienia, jednak dalej będzie on dość spokojny. Mimo że w opiniach dotyczących wzrostu produkcji czy nowych zamówień widać optymizm, to w deklaracjach dotyczących wzrostu zatrudniania jest on wyważony. I tak będzie, bowiem polskie prawo pracy nie zachęca do odważniejszego zwiększania zatrudnienia.

Dzisiejsze dane PMI mogą ponownie, podobnie jak w październiku, wpłynąć na decyzje RPP, której większość członków uzna, że tak silna poprawa nastrojów w przemyśle wskazuje, że gospodarka ma się dobrze i nie trzeba jej pomagać. Ale wtedy jest nadzieja, że RPP wróci do dbania o cel inflacyjny – CPI na poziomie 2,5 proc. +/- 1 punkt procentowy.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek,  Konfederacja Lewiatan

Zaproponowane w projekcie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy, administracyjne ograniczenie podmiotów mogących skorzystać z pomocy jedynie do tych, u których przeważający rodzaj prowadzonej działalności gospodarczej wskazuje na jej udział w handlu, przetwórstwie lub transporcie, a także wynikających z nich usług, budzi wątpliwości – uważa Konfederacja Lewiatan.

W ocenie Konfederacji Lewiatan niezwykle trudne jest określenie zamkniętej listy obszarów, czy sekcji działalności podmiotów, które mogą odczuwać negatywne konsekwencje wystąpienia czasowego ograniczenia wwozu towarów.

Zdaniem Lewiatana mogą wystąpić  trudności w stosowaniu przepisu wynikające ze sformułowania „przeważający rodzaj prowadzonej działalności gospodarczej, wynikający z wpisu do krajowego rejestru urzędowego podmiotów gospodarki narodowej”. PKD we wpisach firm do REGON jest bardzo często nieaktualny. Ponadto nawet jeśli firma ponosi straty w części, która nie jest jej „przeważającą” działalnością np. stanowi 30-40%, to skutki tych trudności dla firmy i pracowników mogą być dotkliwe i powinny być uwzględnione.

Konfederacja Lewiatan proponuje więc zmianę zapisu na „u których przedmiot działalności doznał ograniczeń ilościowych lub wartościowych w obrocie handlowym na krajowych lub zagranicznych rynkach, w następstwie wystąpienia czasowego ograniczenia, z przyczyn niezależnych od przedsiębiorcy, wwozu towarów na terytoria krajów.”

Projekt ustawy został przygotowany w celu ochrony miejsc pracy w firmach, które odczuwają przejściowe trudności ekonomiczne (udokumentowane co najmniej 15% spadkiem obrotów) wywołane czasowym wprowadzaniem zakazu wwozu towarów polskich oraz towarów pochodzących z innych krajów na terytorium krajów, które taki zakaz wprowadzają. Potrzeba czasowej ochrony miejsc pracy w firmach związanych z rynkiem, którego dotyczy zakaz jest w takiej sytuacji uzasadniona. Firmy powinny mieć czas na przystosowanie się do nagłej zmiany warunków ich funkcjonowania. W szczególności cenna jest możliwość czasowego obniżenia kosztów pracy. Bez tego firmy byłyby zmuszone do redukcji zatrudnienia na czas przystosowania do zmiany oraz ewentualnego ponownego zatrudnienia po poprawie ich sytuacji ekonomicznej. Zarówno redukcja zatrudnienia jak i ponowna rekrutacja generują dla firm znaczne koszty, a także tworzą ryzyko pogorszenia zasobów kapitału ludzkiego w firmie.

Projekt jest odpowiedzią w szczególności na wprowadzenie tzw. embarga rosyjskiego. Zakaz ten w przypadku polskich warzyw i owoców wprowadzono od 1 sierpnia 2014 r., a więc już trzy i pół miesiąca temu. Należy zakładać, że od tego czasu większość firm, które odczuwały z tego powodu trudności ekonomiczne zdołało sobie z tymi problemami poradzić lub prawdopodobnie poradzi sobie zanim przepisy tej ustawy zostaną uchwalone. Dlatego należy zadbać, aby wprowadzane zmiany miały charakter bardziej uniwersalny, tzn. umożliwiały reakcję na ewentualne późniejsze szoki mogące wystąpić w obrocie międzynarodowym bez konieczności nowelizacji przepisów.

żródło: Konfederacja Lewiatan

W Ministerstwie Skarbu Państwa trwa spotkanie dotyczące możliwości wsparcia firm transportowych, dotkniętych rosyjskim embargiem na import wielu produktów z krajów Unii Europejskiej.

Oprócz przedstawicieli firm transportowych, do rozmów zaproszono przedstawicieli resortów finansów, infrastruktury i rozwoju a także Banku Gospodarstwa Krajowego.

Wiceminister Infrastruktury i Rozwoju Zbigniew Rynasiewicz zapowiada, że w przyszłą środę odbędzie posiedzenie rządowego zespołu kryzysowego poświęcone sytuacji firm transportowych.

Na wsparcie rolników, który ucierpieli z powodu rosyjskiego embarga, Komisja Europejska przeznaczy 125 mln euro. Dziś Bruksela ogłosiła nadzwyczajne środki, które zostaną skierowane m.in. do producentów ogórków, pomidorów, papryki, kalafiorów, marchewki, jabłek oraz gruszek. Wsparcie finansowe ma trafić do wszystkich producentów bez względu na to, czy należą do organizacji producenckich czy nie. Środki będą obowiązywać od dziś do końca listopada.

KE zapowiada jednocześnie dalszą analizę sytuacji we wszystkich sektorach dotkniętych embargiem. W najbliższy piątek ma się odbyć kolejne spotkanie państw członkowskich i ekspertów z Parlamentu Europejskiego w tej sprawie.

Zdaniem Krajowej Izby Gospodarczej działania w związku z wprowadzonym przez Rosję zakazem importu produktów rolnych z Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Australii, Norwegii, Kanady nie powinny dotyczyć tylko doraźnej pomocy rolnikom w postaci rekompensat. Konieczne jest stworzenie długofalowej strategii mającej na celu promocję polskiego eksportu i ułatwienie producentom i przetwórcom wejście na nowe rynki zbytu. Takie działania z powodzeniem realizuje już resort rolnictwa i organizacje otoczenia biznesu, jednak w obecnej sytuacji konieczne jest ich wzmocnienie, a także postawienie na rozwój przetwórstwa produktów rolnych.

– Działania w zakresie promocji polskich produktów rolnych są prowadzone już od lat, zarówno przez resort rolnictwa, jak organizacje pozarządowe. Krajowa Izba Gospodarcza czy Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości organizują corocznie kilkanaście misji gospodarczych, dzięki którym umożliwiamy przedsiębiorcom nawiązanie odpowiednich relacji i wejście ze swoimi produktami na nowe rynki – mówi Andrzej Arendarski, Prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi już od 2008 roku prowadzi działania mające na celu zbudowanie rozpoznawalności polskich produktów na zagranicznych rynkach, w tym m.in. Chinach, Japonii, Wietnamie, Iranie, Arabii Saudyjskiej, Turcji, Indonezji itp. W 2009 roku została wprowadzona ustawa o funduszach promocji produktów rolno-spożywczych, która powołała 9 odrębnych funduszy promocji: mleka, mięsa wieprzowego, mięsa wołowego, mięsa końskiego, mięsa owczego, ziarna zbóż i przetworów zbożowych, owoców i warzyw, mięsa drobiowego oraz ryb. Według ekspertów Krajowej Izby Gospodarczej, dzięki tym działaniom polskie produkty rolne są rozpoznawalne na rynkach zagranicznych, a polscy producenci rolni mają szansę na znalezienie w niedługim okresie nowych rynków zbytu
na swoje produkty.

– Sytuacja w związku z rosyjskim embargiem nie jest łatwa. Na szczęście Rosja nie jest głównym rynkiem zbytu naszych produktów rolnych. Dzięki wieloletnim staraniom organizacji otoczenia biznesu i resortu rolnictwa w zakresie promocji polskiego eksportu, nasi producenci mają już otwarte drzwi na inne rynki. Nie można jednak spocząć na laurach. Teraz, potrzebna jest znaczna intensyfikacja działań promocyjnych, szczególnie na Wschodzie – uważa Arendarski.

Największym odbiorcą polskiej żywności jest Unia Europejska, na którą przypada 78% eksportu. Wśród krajów unijnych na pierwszym miejscu znajdują się nasi zachodni sąsiedzi Niemcy, gdzie wyeksportowaliśmy w 2013 r. produkty o wartości 4 mld 545 mln euro.
Na drugim miejscu znajduje się Wielka Brytania – 1 mld 494 mln euro. Kolejne miejsca zajęły: Republika Czeska, Francja, Włochy, Holandia i Słowacja.

Zdaniem Krajowej Izby Gospodarczej ze względu na embargo rosyjskie, które dotyczy nie tylko Polski, ale także krajów Unii Europejskiej, niezbędne jest wzmocnienie kontaktów handlowych na rynkach azjatyckich.

Krajowa Izba Gospodarcza

W związku z zaistniałą sytuacją związaną z rosyjskim embargiem na owoce i warzywa, powstanie międzyresortowy zespół, który zajmie się działaniami stabilizującymi na tym rynku.

Jak informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zgodę na powstanie zespołu wyraził premier Donald Tusk. Celem prac tego zespołu będzie wypracowanie działań zmierzających do zniesienia embarga.

W pracach zespołu będą uczestniczyć podsekretarze stanu ministerstw: gospodarki, finansów, spraw zagranicznych, skarbu państwa, rolnictwa i rozwoju wsi oraz wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W zeszłym tygodniu weszło w życie rosyjskie embargo m.in. na polskie jabłka. Jest to odpowiedź na sankcje gospodarcze Unii Europejskiej i USA wobec Rosji.

Po akcji „Jedz Jabłka” powstały już kolejne pomysły co zrobić z tymi, które nie trafią do Rosji. Ministerstwo rolnictwa zaproponowało, aby za pośrednictwem banków żywności, owoce zostały przekazane najbiedniejszym. Za wszystko miałaby zapłacić UE.

Tadeusz Nalewajk, wiceminister rolnictwa poinformował, że już jutro ten temat zostanie poruszony w Brukseli przez Marka Sawickiego. Podkreślił także, że jeśli każdy z najuboższych dostałby 10 kg jabłek to zostałoby zagospodarowane około 40-50 tys. ton.

Dotychczas, każdego roku Polska wysyłała do Rosji ponad 700 tysięcy ton jabłek.

Minister Sawicki zapewniał już wcześniej, że szuka kolejnych rynków zbytu oraz informował, że naszymi jabłkami zainteresowane są  inne państwa takie jak np. Algieria. Minister wspomniał, że Algieria wyraziła gotowość zakupu zarówno polskich jabłek jak i innych produktów łącznie z wołowiną.

Eksperci

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

AKTUALNOŚCI

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...