piątek, Grudzień 20, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "ceny towarów"

ceny towarów

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w październiku 2017 r. o 2,1 proc. r/r, a w stosunku do września br. o 0,5 proc. – podał GUS prezentując szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych.

We wrześniu i w październiku 2017 r. wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych był wyraźnie wyższy niż w ostatnich miesiącach – odpowiednio 2,2 proc. i 2,1 proc. r/r. Inflację na takim poziomie obserwowaliśmy ostatnio w lutym br. (2,2 proc.), a wcześniej – w końcu 2012 r/ (2,4 proc.). Nie jesteśmy zatem przyzwyczajeni do takich wzrostów cen. Szczególnie, że są one w ponad 50 proc. generowane przez wzrosty cen żywności. We wrześniu br. wkład żywności  we wzrost CPI wyniósł 1,16 punktu procentowego, sierpniu – 1 punkt procentowy (przy inflacji 1,8 proc.), w lipcu 1,04 pp (przy inflacji 1,7 proc.), w czerwcu 0,86 (przy inflacji 1,5 proc.).

To ciekawe zjawisko, bowiem zbiory zboża, ziemniaków, buraków cukrowych były nieco  wyższe niż w 2016 r., zbiory warzyw pozostały na podobnym do zeszłorocznego poziomie. Spadek dotyczył jedynie zbiorów owoców – owoców z drzew aż o 30-35 proc., a z krzewów o ok. 15 proc. (GUS). Do tego doszły silnie rosnące ceny masła, ale to już zasługa cen na rynkach światowych. W październiku swój udział mają zapewne też ceny jaj.  Nie mogło to pozostać bez wpływu na ceny żywności, ale nie w tak dużym stopniu jak obserwujemy to od początku 2017 r., a szczególnie w ostatnich miesiącach.

Wydaje się, że sprawa jest oczywista. Żywność to produkt podstawowy, a tym samym jego elastyczność cenowa jest niska, czyli wzrost cen nie zmniejsza lub w niewielkim stopniu zmniejsza popyt na produkty żywnościowe. Prędzej wzrost cen żywności wpłynie na spadek popytu na inne produkty. Producenci i sprzedawcy produktów żywnościowych wiedzą o tym i korzystają z dobrej koniunktury gospodarczej oraz dosypywania co miesiąc ok. 2 mld zł z budżetu państwa do portfeli części gospodarstw domowych (500+). Podnoszą ceny, wiedzą bowiem, że jeśli będzie trzeba, po prostu mniej będziemy oszczędzać. A przy niższych dochodach rozporządzalnych mniej będziemy kupować np. dóbr trwałego użytku.

W największym stopniu silnie rosnące ceny żywności uderzają w gospodarstwa domowe o niskich dochodach. Żywność w ich wydatkach ma bowiem dominujący udział.

Ale są też beneficjenci ponad 2-procentowej inflacji – budżet państwa, do którego wpływa więcej dochodów z podatków pośrednich, głównie z VAT. I w wyniku wzrostu konsumpcji, i dlatego że rosną ceny.

Ciekawe jak to utrwalanie się wyższego poziomu inflacji, w tym szczególnie silnego wzrostu cen żywności skomentują członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Skomentują, bo decyzji o niepodnoszeniu stóp procentowych na pewno nie zmienią. Przynajmniej do połowy, a może nawet końca przyszłego roku.

 

Komentarz: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły 1. kwartale 2017 r. o 2,0 proc. w stosunku do 1. kwartału 2016 r. – podał GUS.

W 1. kwartale 2017 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 2 proc. w stosunku do 1. kwartału 2016 r. W 2/3 na inflację wpływ miał wzrost cen żywności (w ciągu 3. miesięcy br. o 3,7 proc.) oraz paliwa do prywatnych środków transportu (o 18,6 proc.). Gdyby nie spadki cen odzieży i obuwia oraz opłat związanych z łącznością, wpływ ten byłby na poziomie blisko 80 proc. Podobnie zatem jak w okresie od lipca 2014 r., gdy to obniżające się ceny żywności i paliwa wprowadziły polską gospodarkę w okres deflacji, tak od grudnia 2016 r.  ich wzrost jest przyczyną powrotu do inflacji.

Wzrost cen, w tym szczególnie wzrost cen żywności przekłada się bezpośrednio na wszystkie gospodarstwa domowe, ich realne dochody. W 1. kwartale 2017 r. wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 10 pracowników wzrosły prawdopodobnie o 4,1 proc. Inflacja ograniczyła ich realny wzrost do nieco ponad 2 proc. Jeżeli porównamy to z 2016 r., zobaczymy że to znacznie mniej niż rok wcześniej. W 2016 r. wynagrodzenia w firmach 10+ wzrosły co prawda w mniejszym stopniu, bo o 3,8 proc., ale dzięki deflacji ich siła nabywcza była wyższa. Realny wzrost wynagrodzeń wyniósł prawie 4,5 proc.

Jeśli pracownicy chcieliby utrzymać taki poziom realnego wzrostu dochodów z pracy (4,5 proc.), o czym mogą przecież myśleć, bo pracodawcy informują o coraz większym braku ludzi do pracy, to przy inflacji 2 proc. nominalny przeciętny wzrost wynagrodzeń powinien wynieść w 2017 r. co najmniej 6,5 proc. Można spodziewać się nawet takiego wzrostu wynagrodzeń – w ostatnim kwartale 2017 r., gdy z rynku pracy wycofa się dodatkowo ponad 300 tys. osób korzystając z obniżenia wieku emerytalnego. A tak silny wzrost wynagrodzeń w konsekwencji przełoży się na inflację. Wszystko zatem wskazuje, że w 2017 r. będzie ona bliższa celowi inflacyjnemu, niż założonemu w budżecie na ten rok poziomowi 1,3 proc.

 

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Według danych GUS, wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych był w lutym wyższy niż przed rokiem o 2,2 proc. Poprzednio mocniejszy, sięgający 2,4 proc. jego wzrost zanotowano w grudniu 2012 r. Wówczas referencyjna stopa procentowa NBP wynosiła 4,25 proc. Pięć lat temu sytuacja była jednak zupełnie inna niż obecnie. Inflacja znajdowała się na ścieżce spadkowej, zniżkując z 5 proc. w maju 2011 r. do 2,4 proc. w grudniu 2012 r., a Rada Polityki Pieniężnej zaczynała trwający aż do dziś cykl łagodzenia warunków monetarnych, obniżając w przyspieszonym tempie stopę referencyjną z 4,75 proc. w październiku do 4 proc. w grudniu 2012 r., a potem sukcesywnie aż do 1,5 proc. w marcu 2015 r. Na przełomie 2012 i 2013 r. dynamika wzrostu gospodarczego obniżyła się do 0,1-0,2 proc., wyznaczając dołek koniunkturalnego spowolnienia. Od początku 2014 r. wzrost PKB przekracza 3 proc., za wyjątkiem ostatnich dwóch kwartałów ubiegłego roku, inflacja rośnie dynamicznie od trzech miesięcy, a stopy procentowe pozostają na historycznie niskim poziomie już od 24 miesięcy, co jest rekordowo długim okresem utrzymywania ich wartości bez zmian. Rada Polityki Pieniężnej sygnalizuje, że ulegnie on przedłużeniu jeszcze co najmniej do końca obecnego roku, a być może oczekiwanie na podwyżkę przeciągnie się do 2018 r.

Sprzyjałoby to podtrzymaniu dobrej koniunktury gospodarczej dzięki korzystnym warunkom finansowania przedsiębiorstw, ale jednocześnie stawiałoby w trudnej sytuacji posiadaczy oszczędności. Nie jest to zaś problem błahy, jeśli wziąć pod uwagę niski poziom krajowych oszczędności oraz fakt, że bez oszczędności nie może być mowy o wzroście inwestycji, chyba, że będziemy finansować je poprzez wzrost zadłużenia i import kapitału z zagranicy. Ale tego drugiego scenariusza z wielu względów warto byłoby uniknąć lub przynajmniej zmniejszyć jego skalę. Już teraz mamy do czynienia z sytuacją, w której stopy procentowe są w ujęciu realnym ujemne, a z punktu widzenia posiadaczy oszczędności, inflacja i podatek od dochodów kapitałowych niweluje z naddatkiem zyski z odsetek od lokat bankowych. Być może więc Rada Polityki Pieniężnej stanie przed dylematem bilansowania nie tylko dynamiki inflacji i tempa wzrostu gospodarczego, ale także konieczności pobudzania wzrostu stopy oszczędności. Z tego punktu widzenia, można by się spodziewać podwyżki stóp procentowych w perspektywie krótszej niż obecnie sygnalizowana.

Z najnowszej projekcji wynika, że NBP spodziewa się przyspieszenia tempa wzrostu PKB do 3,7 proc. w tym roku i ponownego spowolnienia w 2018 r. i kolejnych latach do około 3,2-3,3 proc., w związku z wygasaniem dynamiki popytu krajowego, wspomaganego przez konsumpcję oraz słabszym wpływem transferów socjalnych oraz płynących ze środków unijnych.

Projekcja zakłada także, że w tym i przyszłym roku dynamika wzrostu cen konsumpcyjnych wyniesie średnio 2 proc., a więc choć będzie nieco poniżej celu inflacyjnego, wynoszącego 2,5 proc., to jednak stopy procentowe będą realnie ujemne przez dość długi czas, co w przeszłości się nie zdarzało. Inflacja bazowa, czyli nie uwzględniająca cen energii i żywności, ma wynieść w tym roku 0,9 proc., a w przyszłym 1,5 proc. W poprzednim cyklu przechodzenia od deflacji do inflacji w latach 2006-2007, RPP zaczęła podnosić stopy procentowe w momencie, gdy inflacja bazowa przekroczyła 1 proc., a gospodarka była mocno już rozgrzana. Obecnie z analogiczną sytuacją możemy mieć do czynienia na przełomie lat 2017-2018.

Perspektywy dla inflacji nie są klarowne. Z jednej strony wygasanie efektu statystycznego, związanego z niskim punktem odniesienia dla cen ropy naftowej z ubiegłego roku, będzie w drugiej połowie roku zmniejszało presję inflacyjną, pod warunkiem, że notowania ropy nie pójdą w górę. Drożeją jednak inne surowce, w tym miedź oraz pozostałe metale, przekładając się na wyższe kosztu produkcji, które firmom będzie łatwiej przerzucać na konsumentów. Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, ceny żywności w tym roku mają rosnąć w bardzo umiarkowanej skali, jednak dane FAO wskazują na systematyczny wzrost cen wszystkich głównych grup produktów i surowców rolnych na świecie, wchodzących w skład wyliczanego przez tę instytucję indeksu. Jego wartość osiągnęła już w styczniu poziom najwyższy od prawie dwóch lat, a w lutym ta tendencja była kontynuowana. Może się ona, wraz z prawdopodobnym osłabieniem złotego wobec dolara, wynikającym z polityki Fed, przyczynić do wzrostu cen żywności. Jeśli dodać do tego presję płacową, wynikającą z sytuacji na naszym rynku pracy, można spodziewać się utrzymywania inflacji na dość wysokim poziomie, zbliżonym do 2 proc.

W lutym żywność była droższa o 4,3 proc. niż rok wcześniej (łącznie z napojami i wyrobami tytoniowymi wzrost wyniósł 3,3 proc.). O 11,2 proc. zdrożał transport, a ceny paliw poszły w górę w porównaniu do lutego ubiegłego roku aż o  21,2 proc. W przypadku pozostałych kategorii zwyżki były niewielkie, w większości nie przekraczały 1 proc. O 5,5,proc. potaniały odzież i obuwie, a o 1,2 proc. w dół poszły ceny usług związanych z łącznością.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Ceny towarów i usług, licząc rok do roku, wzrosły w styczniu o 1,8 proc. W porównaniu z grudniem ’16 ceny wzrosły o 0,4 proc. – podał w poniedziałek Główny Urząd Statystyczny. Rosły ceny żywności, prądu czy paliw. Spadły z kolei ceny ubrań czy sprzętu informatycznego.

Rynek oczekiwał, że w ujęciu rok do roku ceny wzrosły o 1,7 proc., a miesiąc do miesiąca o 0,3 proc.

GUS podał, że w styczniu ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły w porównaniu do grudnia o 1,8 proc. Więcej niż w grudniu 2016 r. musieliśmy zapłacić za owoce, warzywa oraz mąkę pszenną. Wzrosły też ceny olejów i tłuszczy, makaronów i produktów makaronowych, ryżu, a także nabiału. Więcej trzeba było też zapłacić za ryby i owoce morza, pieczywo czy cukier.

W porównaniu do grudnia w górę poszły też ceny napojów bezalkoholowych (najbardziej podrożały wody mineralne i źródlane). Więcej trzeba było też zapłacić za alkohole i wyroby tytoniowe (o 0,1 proc.).

Spadek cen, bo o 4,3 proc. odnotowano z kolei w przypadku ubrań i obuwia.

Urząd poinformował, że w styczniu wzrosły ceny związane z mieszkaniem o 0,7 proc. Podrożało użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii. W górę poszły opłaty za wywóz śmieci, zaopatrzenie w wodę oraz usługi kanalizacyjne. Podrożał też najem mieszkania.

W styczniu wzrosły też ceny nośników energii. Obowiązujące od zeszłego miesiąca nowe taryfy dla energii elektrycznej i usług dystrybucji wpłynęły na wzrost opłat za energię elektryczną. Podrożały także: opał, gaz oraz energia cieplna. Więcej niż w grudniu ub. roku płacono za towary i usługi w zakresie wyposażenia mieszkania i prowadzenia gospodarstwa domowego.

GUS poinformował ponadto, że w ubiegłym miesiącu w górę (o 0,4 proc.) poszły opłaty związane ze zdrowiem. Więcej trzeba było płacić za usługi szpitalne i sanatoryjne, lekarskie, stomatologiczne, a także za urządzenia i sprzęt terapeutyczny oraz leki.

W styczniu więcej musieliśmy zapłacić też za: gazety, czasopisma, książki oraz za usługi związane z kulturą i turystyką zorganizowaną. Do góry poszły też ceny w restauracjach i hotelach. Więcej kosztowała nas też opieka społeczna – podniesiono ceny ubezpieczeń, artykułów do higieny osobistej i kosmetyków, a także usług fryzjerskich, kosmetycznych i pielęgnacyjnych.

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych  w grudniu 2015 r. obniżyły się o 0,5 proc. r/r. W całym 2015 r. ceny były niższe o 0,9 proc. w stosunku do 2014 r. – podał GUS.

Ceny towarów i usług spadały  w całym 2015 r., łącznie o 0,9 proc. w porównaniu do 12. miesięcy 2014 r. W największym stopniu spadek cen dotyczył paliw (ceny spadły o 13,5 proc.), odzieży i obuwia (4,8 proc.) oraz żywności (1,8 proc.).

Konsumenci skorzystali na tym zwiększając, nawet przy niezmienionych dochodach, swoje możliwości zakupu produktów. Skorzystały na tym osoby otrzymujące wszelkiego rodzaju dochody – z pracy, emerytury, renty, wszelkiego rodzaju zasiłki, dochody z działalności gospodarczej, bo ich realne dochody były przeciętnie o 0,9 proc. wyższe niż nominalne. Skorzystali na tym przedsiębiorcy z sektora transportowego, bowiem jeden z istotnych elementów w kosztach ich działalności – paliwa – były zdecydowanie tańsze niż w 2014 r. Oznaczało to też niższe koszty paliwa u pozostałych przedsiębiorców, ale skala wpływu na koszty była w ich przypadku minimalna, bowiem nawet jeśli posiadali własną flotę samochodów, to udział kosztów paliwa w kosztach ogółem jest w firmach nie-transportowych niewielki. Z drugiej strony takie branże jak np. odzieżowa i obuwnicza, producenci artykułów rolno-spożywczych, czy branże związane z produkcją wyposażenia mieszkania i prowadzenia gospodarstwa domowego musiały radzić sobie z malejącymi cenami, co negatywnie wpłynęło na ich przychody i rentowność. Niższe też były w 2015 r. ceny węgla – GUS podał, że przeciętna średnioroczna cena detaliczna węgla kamiennego wyniosła w 2015 r. 789,33 zł  za tonę. W 2014 r. cena ta wyniosła 809,51, czyli przychody kopalń przy porównywalnym wydobyciu musiały spaść o co najmniej 2,5 proc. r/r. Nie jest to dużo, ale przy rosnących kosztach w tej branży, budzi coraz większe obawy o zdolność do utrzymania działalności.

Spadek cen wpłynął także negatywnie na przychody z podatku VAT i akcyzy do budżetu.

Efekt spadku cen towarów i usług konsumpcyjnych to w 2015 r. ponad 3 proc. wzrost spożycia indywidualnego, co silnie wspierało nasz wzrost gospodarczy. Ale to także słabsze niż w 2014 r. wyniki finansowe przedsiębiorstw, słaba dynamika przychodów (ok. 3 proc.) przy relatywnie wyższym wzroście kosztów (ok. 3,3 proc.) i niższy niż w 2014 r. wynik finansowy netto (zysk).

Spadek cen towarów i usług  w 2015 r. miał źródło zewnętrzne, przede wszystkim spadki cen surowców na rynkach globalnych (w tym głównie spadek cen ropy naftowej). Utrzymania się tego trendu należy się spodziewać także w 2016 r., aczkolwiek sytuacja geopolityczna może ten spadek cen surowców, w tym paliw nieznacznie skorygować. Ceny żywności będą natomiast rosnąć (m.in. niska baza). Będziemy zatem obserwować powolny wzrost cen, inflacja w całym 2016 r. będzie jednak ciągle odbiegać od celu inflacyjnego i powinna wynieść 1,0-1,2 proc. Odczują to gospodarstwa domowe, bo ich realne dochody będą nieznacznie niższe niż nominalne. Ale sygnały płynące z przedsiębiorstw wskazują, że pracownicy mogą liczyć na wzrost wynagrodzeń, który będzie nie niższy niż w 2015 r., co oznacza, że mimo inflacji potencjał konsumpcyjny gospodarstw domowych wzrośnie.

 

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek22Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Eksperci

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

AKTUALNOŚCI

Trendy 2020: Elastyczny styl pracy kusi coraz więcej Polaków

Z najnowszej edycji badania Antal „Aktywność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” wynika, że el...

Dlaczego Black Friday jest czarny, czyli #walmartfights, księgowi i kryzys

Już od kilku lat czarny piątek (ang. Black Friday) rozpoczyna sezon wyprzedaży w Polsce. O wiele dłu...

Zniesienie limitu ZUS od 1 stycznia 2020 – znowu prawdopodobne

12 listopada 2019 r. do Sejmu trafił projekt ustawy, przewidującej zniesienie górnego limitu składek...

Wielka kradzież danych osobowych. Uważaj, żeby nie spłacać cudzego kredytu!

W ciągu kilkunastu dni dane osobowe kilkuset tysięcy osób trafiły w niepowołane ręce na skutek rażąc...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj mini-prenumeratę magazynu „Personel i ZarządzanieR

Zapraszamy do udziału w konkursie współorganizowanym przez BiznesTubę oraz Infor.pl. PYTANIE KONKURS...

Zawody przyszłości, o których marzą polscy licealiści

Biotechnolog, specjalista IT, lekarz to zawody, które zdaniem nastolatków w ciągu najbliższych 10 la...

Koniec ery garażowych e-biznesów?

Sklep internetowy łatwo uruchomić, więc na rynku dominują nowe mikrobiznesy pomyślane jako dodatkowe...

Wyszukiwarka prawdę Ci powie. Co Google wie o naszych świątecznych zwyczajach?

Polak przed świętami szuka w internecie oryginalnego pomysłu na życzenia, świerka i kalendarza adwen...

Sztuczna inteligencja w pierwszym w Polsce sądzie arbitrażowym on-line

Ultima Ratio, pierwszy w Polsce elektroniczny sąd arbitrażowy przy Stowarzyszeniu Notariuszy RP, pod...

Praca sezonowa: Mikołaj jest dyskryminowany, w tym roku Śnieżynka zarobi więcej

Boom na przedświąteczne prace sezonowe trwa w najlepsze. Już niedługo w galeriach handlowych zaczną ...