sobota, Październik 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Centrum AMRON"

Centrum AMRON

W pierwszym kwartale tego roku niemal co piąte wolne miejsce pracy dotyczyło sektora budowlanego, a w ciągu ostatnich pięciu lat popyt na pracę w branży budowlanej zwiększył się prawie trzykrotnie. Pod tym względem budowlanka wyprzedziła już nawet szeroko rozumiany handel, nieznacznie ustępując miejsca tylko przemysłowi przetwórczemu. Możliwości zatrudnieniowe deklarowane przez pracodawców z sektora budowlanego są kilkukrotnie wyższe niż bieżące potrzeby. Tak źle nie było jeszcze nigdy.
Liczba wolnych miejsc w sektorze budowlanym
mat. prasowy

Branża budowlano-remontowa przeżywa szczyt swojej hossy. Według najnowszych danych GUS, sam rynek nieruchomości mieszkaniowych na koniec maja bieżącego roku przekroczył rekordową barierę wzrostu – do użytku oddano o ponad 12,6% więcej mieszkań w porównaniu do ubiegłego roku. Dzięki czynnikom warunkującym popyt strukturalny i inwestycyjny (m.in. rekordowo niskie stopy procentowe, struktura demograficzna czy nader ekspansywna polityka fiskalna), mieszkania wyprzedają się jeszcze na wiele miesięcy przed rozpoczęciem robót. Niemniej jednak, jest to wynik inwestycji rozpoczętych 2 – 3 lata temu. W maju po raz pierwszy od dłuższego czasu spadła liczba wydanych pozwoleń na budowę dla deweloperów (-6,3% r/r), a liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, zmniejszyła się o 7,1 % w porównaniu z miesiącem poprzednim. Jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy, obok rosnących cen materiałów budowlanych, jest niedobór podaży pracy, co stanowić może fundamentalną barierę rozwojową dla polskiego sektora budowlanego w najbliższej przyszłości.

Największe zapotrzebowanie dotyczy murarzy, tynkarzy czy dociepleniowców (ogólnie całej branży wykończeniowej), ale także chociażby operatorów maszyn specjalistycznych czy inżynierów. Brak pracowników wynika przede wszystkim z przemian demograficznych oraz uwarunkowań społeczno-ekonomicznych. Duża część pracowników sektora budowlanego przechodzi na emeryturę, a ich odpływ nie jest rekompensowany nową, młodszą podażą. Praca w sektorze budowlanym wciąż jest postrzegana jako mało atrakcyjna zarówno pod względem wizerunkowym, jak i finansowym. Choć płace w branży budowlanej rosną, to ich wysokość jest mocno zróżnicowana pod względem geograficznym (średnie wynagrodzenie w 2018 roku dla branży budowlanej według danych Sedlak&Sedlak wahało się od niespełna 5 800 zł brutto w województwie mazowieckim do poziomu poniżej 4 000 zł brutto w województwie lubelskim). Mimo wzrostu gospodarczego, ciągle mamy do czynienia z postępującą emigracją zarobkową, która dotyczy również wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Polacy wyjeżdzający zagranicę często znajdują pracę w sektorze budowlanym, gdzie wynagrodzenie jest kilkukrotnie wyższe a warunki pracy oraz całe zabezpieczenie socjalne dalece odbiegają od polskich standardów. W Polsce nie wykształcił się także odpowiedni poziom szkolnictwa zawodowego. Funkcjonujące od niemal dwóch lat szkoły branżowe miały być odpowiedzią na realne zapotrzebowanie rynku pracy – mimo że na efekt tych zmian trzeba będzie poczekać, to już dziś w niektórych regionach zainteresowanie nauką w rzeczonych placówkach jest marginalne. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na wzmożoną liczbę zakładanych jednoosobowych działalności gospodarczych. Dzięki subsydiowaniu unijnemu, zaczęły powstawać mikrofirmy, które w warunkach wzrostu gospodarczego odnalazły popyt na swoje usługi. Bardzo często są to przedsiębiorstwa w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, zwłaszcza z branży budowlanej, głównie świadczące usługi remontowe.

Wakaty w sektorze budowlanym w podziale na firmy o określonym poziomie zatrudnienia (w tys.)
mat. prasowy

Swoista dekompozycja rynku budowlanego ma ogromne znaczenie w odniesieniu do potencjału rozwojowego małych, aczkolwiek jak dotąd dobrze prosperujących przedsiębiorstw. Okazuje się bowiem, że prawie 18 tys. wakatów w budowlance w I kwartale tego roku dotyczy firm zatrudniających do 9 pracowników. Oczywiście okres zimowy charakteryzuje się dużą sezonowością, ale takie proporcje utrzymują się w Polsce co najmniej od 5 lat. System dotacji na start działalności gospodarczej, uproszczony proces zakładania firmy, możliwość skorzystania z tzw. „małego ZUS-u”, nieskomplikowany system rozliczania z Urzędem Skarbowym na zasadzie ryczałtu ewidencjonowanego, ale przede wszystkim wzrost zapotrzebowania na drobne usługi budowlane wśród odbiorców indywidualnych – te wszystkie czynniki powodują, że zamiast pracować na etacie, budowlańcy zaczynają działać na własny rachunek, przy czym ich aktywność ze względu na ograniczone zasoby sprowadza się głównie do prac remontowo-wykończeniowych. Jest to problem zarówno w odniesieniu do deweloperskich inwestycji mieszkaniowych, ale także w kontekście realizacji zamówień publicznych czy projektów rządowych. Obecnie trwa realizacja trzech rekordowych inwestycji państwowych. Największa z nich to Program Budowy Dróg Krajowych o wartości 135 mld zł. Na dzień dzisiejszy oddano do użytku 820 km dróg, ale budowa aż 1 363 km (o wartości 54 mld zł) znajduje się w różnych fazach wykonania, a przetargi o wartości 5 mld zł nie zostały jeszcze rozstrzygnięte. Dodatkowo realizowany jest Krajowy Program Kolejowy, który zakłada modernizację aż ok. 9 tys. km torów. Takiej inwestycji polskie koleje nie doświadczyły jeszcze nigdy. Program wyceniony został na ok. 66 mld. W lutym tego roku, na mniej więcej zakładanym półmetku trwania prac, osiągnięto pokrycie dla zaledwie 15% projektu, a przetargi na inwestycje o wartości ok. 24 mld zł nie zostały jeszcze rozstrzygnięte. Do tego dochodzą plany intensyfikacji prac w ramach Programu Mieszkanie Plus – w ciągu najbliższych lat rząd planuje wybudować ponad 15 tys. mieszkań, co według komunikatu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wymaga zatrudnienia ok. 20,5 tys. pracowników budowlanych. Pytanie zatem, jak wypełnić lukę na rynku pracy w sektorze budowlanym, która z roku na rok się pogłębia?

Przeczytaj także:

Jako, że mamy do czynienia z problemem generacyjny i postępującym, w pierwszej kolejności należy stworzyć system usprawnień, zachęcający cudzoziemców do podejmowania pracy w Polsce. Nie da się nie zauważyć, że już teraz dużą część pracowników w sektorze budowlanym stanowią Ukraińcy, przybywa także Białorusinów oraz obywateli Indii, ale przyrost ten jest zdecydowanie niewystarczający. Dodatkowo nasi zachodni sąsiedzi przyjęli pod koniec ubiegłego roku ustawę znacznie ograniczającą bariery zatrudnienia dla obywateli spoza UE. Jak wynika z szacunków Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, już niedługo może to dla nas oznaczać odpływ nawet 500 tys. obywateli Ukrainy do Niemiec. Obecnie polskie regulacje dotyczące zatrudnienia obcokrajowców są bardzo skomplikowane. Aby uzyskać pozwolenie na pracę, należy skierować się do kilku urzędów zarówno w Polsce, jak i w kraju macierzystym, a sam proces różni się w zależności od województwa i może trwać nawet do 6 miesięcy. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 2007 roku branża budowlana nie może korzystać z pracowników sezonowych. Praca na oświadczenie odnosi się z kolei do zbyt wąskiego grona krajów, których obywatele mogą podjąć pracę w Polsce bez uzyskania pozwolenia, a sam okres wykonywania takiej pracy również jest zdecydowanie za krótki (6 miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy bez konieczności uzyskania pozwolenia na pracę). Wreszcie warto się zastanowić, czy idąc wzorem węgierskim nie należy zliberalizować przepisów dotyczących zatrudnienia obcokrajowców w branżach krytycznie zagrożonych wakatami – jak wynika z powyższej analizy, budownictwo z pewnością do takiej należy. Modyfikacje w tych trzech obszarach wymagają jednocześnie gruntownej reorganizacji w wymiarze legislacyjnym i zwiększenia efektywności samego procesu administracyjnego, związanego chociażby z wydawaniem pozwoleń na pracę.

Niemniej jednak działania o charakterze stricte podażowym muszą być wspierane przez stymulowanie wzrostu płac – zarówno nominalnych, jak i realnych. Zarobki w budownictwie nie rosną w wystarczającym tempie co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze, zatory płatnicze wynikające z długich terminów płatności często uniemożliwiają długookresowe kreowanie polityki wynagrodzeń przez pracodawców. Po drugie, złożoność procedur przetargowych oraz skomplikowany system rozliczania dużych inwestycji (m.in. rozrachunki z podwykonawcami, rozliczenia w ramach inwestycji publicznych) powodują konieczność zwiększania przez przedsiębiorstwa budowlane wydatków administracyjno-biurowych. Wreszcie po trzecie – należy rozważyć indeksację cen materiałów budowlanych dla wykonawców. Rosnące ceny surowców mocno odbijają się na rentowości inwestycji budowlanych, dlatego trudno w takich warunkach oczekiwać znaczącego wzrostu wynagrodzeń.

Podsumowanie

Sektor budowlany, czy szerzej – rynek nieruchomości, stanowi swoisty papierek lakmusowy dla polskiej gospodarki. Sygnały płynące z sektora budowlanego przez wielu ekonomistów postrzegane są w wymiarze makro-ostrożnościowym czy też w kategoriach wczesnego ostrzegania. Według różnych szacunków, na rynku pracy w branży budowlanej brakuje obecnie od 150 tys. do 200 tys. pracowników o zróżnicowanych kwalifikacjach. Niedobór ten wynika przede wszystkim ze zmian demograficznych, ewolucji struktury samego rynku oraz z niedostatecznego wzrostu płac. Skutki luki pracowniczej powoli stają się odczuwalne w wielorakich aspektach: od wzrostu cen nieruchomości mieszkaniowych po wyhamowanie inwestycji budowlanych, warunkujących ogólny dobrobyt społeczny. Problem nadwyżki popytu nad podażą pracy można rozwiązać jedynie poprzez działania stymulujące obie strony. Jest tylko jeden warunek: działanie te muszą być kompleksowe i realizowane w bardzo nieodległej perspektywie czasowej – im szybciej, tym lepiej.

źródło: Centrum AMRON

Z dniem 1 stycznia 2019 roku dotychczasowi użytkownicy wieczyści gruntów wykorzystywanych na cele mieszkaniowe stali się ich właścicielami z mocy prawa. Jest to z pewnością korzystna zmiana, gdyż porządkuje sytuację prawną gruntów, zwłaszcza w największych miastach, jednak wprowadziła też chaos na rynku nieruchomości związany z koniecznością wydania zaświadczeń potwierdzających własność i określających wysokość opłaty przekształceniowej, co z punktu widzenia jednostek administracji jest niezwykle pracochłonne.

W pierwszej kolejności należy przeprowadzić analizę nieruchomości pod kątem spełniania przesłanek ustawowych przekształcenia, a następnie wysłać odpowiednie zawiadomienie nie tylko do dotychczasowych użytkowników wieczystych, ale też do odpowiednich wydziałów sądów, które dokonają zmian w księgach wieczystych, a także do wydziałów geodezji w celu dokonania zmian w ewidencji gruntów i budynków. Pierwsze zaświadczenia zostały już wydane, tymczasem rząd, w odpowiedzi na liczne skargi obywateli, pracuje nad kolejnymi zmianami zasad przekształcania prawa użytkowania wieczystego we własność. Na posiedzeniu w dniu 1 lutego br. Senat przyjął bez poprawek ustawę o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów. Obecnie ustawa czeka na podpis prezydenta.

Kolejne zmiany w ustawie o gospodarce nieruchomościami oraz ustawie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów.

Zobacz też:

Luksusowe nieruchomości inwestycją przyszłości

Ukrócenie zakusów gmin

Zapowiedź likwidacji prawa użytkowania wieczystego wywołała masową aktualizację opłat z tego tytułu. Dobrym przykładem jest tu Warszawa, gdzie w 2018 roku zaktualizowano opłaty za użytkowanie wieczyste prawie tysiąca nieruchomości (1,7% wszystkich gruntów) w trzynastu dzielnicach, a średni wzrost wartości gruntów wyniósł od 13% w Wilanowie do aż 950% na terenie Woli. Z pewnością duże znaczenia miał tu odległy termin poprzedniej aktualizacji i lokalizacja nieruchomości, mimo to razi skala skokowego wzrostu opłaty. Tym bardziej, że w przypadku miejsc postojowych i garaży dokonywano również zmiany wysokości stawki procentowej opłaty z 1% do 3% wartości gruntu.

WYKRES 1. ŚREDNI WZROST WARTOŚCI GRUNTÓW WYNIKAJĄCY Z AKTUALIZACJI OPŁATY Z TYTUŁU UŻYTKOWANIA WIECZYSTEGO GRUNTÓW W 2018 ROKU Źródło: opracowanie własne na podstawie odpowiedzi wiceprezydenta Warszawy Roberta Soszyńskiego z dnia 11 stycznia 2019 roku na interpelację z 20 grudnia 2018 roku, skierowaną do prezydenta Rafała Trzaskowskiego

 

W odpowiedzi na liczne podwyżki opłat, pod koniec 2018 roku do ustawy wprowadzono art. 4. Mówi on, że w przypadku postępowań w sprawie aktualizacji opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego wszczętych po 5 października 2018 roku, dochodzi do zmiany (a w praktyce podwyższenia) opłaty tylko wtedy, gdy wypowiedzenia dotychczasowej opłaty zostały skutecznie doręczone wszystkim współużytkownikom wieczystym do końca 2018 roku. Oznacza to, że jeżeli chociaż jeden współużytkownik wieczysty nie odebrał w terminie wypowiedzenia, wysokość opłaty pozostaje na dotychczasowym poziomie, a postępowanie w tej sprawie zostaje umorzone. Dzięki temu wyeliminowano sytuacje, w której mieszkańcy jednego budynku wielorodzinnego ponosiliby opłaty przekształceniowe w różnych wysokościach, jedni zgodnie z opłatą z tytułu użytkowania wieczystego przed aktualizacją, a inni – po.

Wyższe bonifikaty na nieruchomości mieszkaniowe

Nowi właściciele gruntów mają obowiązek uiszczenia tzw. opłaty przekształceniowej w wysokości dwudziestokrotności dotychczasowej opłaty z tytułu użytkowania wieczystego. Mogą to zrobić w formie opłat rocznych wnoszonych przez okres 20 lat lub zdecydować się na płatność jednorazową, zyskując tym samym możliwość skorzystania z bonifikaty. Zgodnie z ustawą, spłacając całe zobowiązanie jednorazowo w pierwszym roku po uwłaszczeniu, w przypadku gruntów Skarbu Państwa można liczyć na bonifikatę w wysokości 60%, natomiast samorządy ustalają wysokość ulgi samodzielnie. W niektórych miastach bonifikaty na gruntach samorządowych znacznie przekraczają ustawową ulgę, w Toruniu i Wrocławiu jest to 90%, w Gdańsku, Zielonej Górze i Opolu (zgodnie z projektem uchwały) – 95%, a w Warszawie – aż 98%. Dlatego nowelizacja ustawy zakłada, że w przypadku, gdy władze gminy podejmą decyzję o bonifikacie wyższej niż ustawowe 60%, wojewoda niezwłocznie podwyższy stawkę procentową ulgi również dla gruntów Skarbu Państwa do poziomu zaproponowanego przez lokalny samorząd. Dzięki temu nie dojdzie do sytuacji, gdy dwaj sąsiedzi (nawet w obrębie jednego budynku wielorodzinnego) są uprawieni do ulgi w różnej wysokości – w Warszawie jeden sąsiad zapłaciłby 40% opłaty przekształceniowej, a drugi tylko 2%.

MAPA 1. MAKSYMALNE BONIFIKATY OD OPŁATY PRZEKSZTAŁCENIOWEJ * projekt uchwały Źródło: opracowanie własne na podstawie uchwał poszczególnych Rad Gmin

Zniżki na miejsca postojowe i garaże

Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, na podstawie aktualnie obowiązujących przepisów nie ma żadnych przeszkód, aby samorządy oraz organy reprezentujące Skarb Państwa obejmowały bonifikatą również opłaty przekształceniowe wnoszone od miejsc postojowych w garażach wielostanowiskowych wyodrębnionych jako lokale niemieszkalne oraz garaży. Mimo to, Zarząd Mienia Skarbu Państwa stoi na stanowisku, że w takim przypadku ulga nie przysługuje. Nowelizacja ustawy doprecyzowuje zasady w tym zakresie, wskazując jednoznacznie, że na gruntach Skarbu Państwa bonifikaty obejmują też opłaty wnoszone za stanowiska postojowe i garaże, natomiast samorządy będą miały możliwość udzielenia takiej ulgi i samodzielnie podejmą decyzję w tej sprawie.

Nowelizacja wprowadza również zmianę stawki procentowej opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego  nieruchomości gruntowych, na których położone są garaże lub stanowiska postojowe niewykorzystywane do prowadzenia działalności gospodarczej. Dotychczas w takich przypadkach naliczano opłatę w wysokości 3% wartości gruntu, uznając garaże za lokale użytkowe, nawet jeśli nie są wykorzystywane w celach zarobkowych. Po nowelizacji stawka zostanie zmniejszona z 3% na 1% wartości gruntu, dzięki czemu opłata przekształceniowa również będzie znacznie niższa.

Największą różnicę zauważą mieszkańcy Warszawy, gdzie Rada Miasta ustaliła bonifikatę w wysokości aż 98%. Zakładając, że dotychczasowa roczna opłata z tytułu użytkowania wieczystego obliczona przy zastosowaniu 3% stawki wynosiła 1 000 zł, opłata przekształceniowa na dotychczasowych zasadach bez bonifikaty wyniosłaby aż 20 000 zł, czyli tyle, ile wielu Warszawiaków wydało na zakup miejsca postojowego. Po uwzględnieniu 1% stawki i 98% bonifikaty nowa opłata przekształceniowa wyniesie tylko 133 zł.

WYKRES 1. PORÓWNANIE WYSOKOŚCI OPŁATY PRZEKSZTAŁCENIOWEJ ZA STANOWISKA POSTOJOWE I GARAŻE W WARSZAWIE PRZED I PO NOWELIZACJI USTAWY

opłata roczna z tytułu użytkowania wieczystego opłata przekształceniowa
przed nowelizacją stawka 3% 1 000,00 zł 100% 20 000,00 zł
po nowelizacji stawka 1% 333,33 zł 2% 133,33 zł

Źródło: opracowanie własne

Zmiany są ewidentnie korzystne dla dotychczasowych użytkowników wieczystych i – jak podkreślił minister inwestycji i rozwoju na posiedzeniu komisji – społecznie uzasadnione. Istnieje jednak obawa o naruszenie podstawowej zasady konstytucyjnej, że prawo nie działa wstecz, bowiem zgodnie z nowymi przepisami część aktualizacji opłat z tytułu użytkowania wieczystego przeprowadzonych w 2018 roku jest nieważna, w związku z czym samorządy będą musiały zweryfikować założenia odnośnie prognozowanych wpływów z tytułu przekształcenia.

Źródło: Centrum AMRON, autor: Agnieszka Pilcicka –  aalityk, specjalista ds. obsługi rynku nieruchomości

W połowie lipca br. weszła w życie ustawa z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (Dz.U. 2016 nr 0 poz. 961), zwana ustawą odległościową, mająca istotne znaczenie nie tylko dla branży OZE, ale również dla deweloperów mieszkaniowych. Akt prawny, szeroko w ostatnich miesiącach komentowany, określa warunki budowy oraz lokalizacji elektrowni wiatrowych w sąsiedztwie istniejącej albo planowanej zabudowy mieszkaniowej. W ostatecznym brzemieniu ustalono minimalną odległość elektrowni wiatrowej od budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa oraz budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa od elektrowni wiatrowej, na poziomie dziesięciokrotności całkowitej wysokości elektrowni wiatrowej, mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu budowli. Przebudowa, nadbudowa, rozbudowa, remont, montaż lub odbudowa ww. budynków nie rodzi obowiązku zachowania 10-krotnej odległości. Przepisy ustawy nie dotyczą mikroinstalacji, lecz jedynie większych instalacji powyżej 40 kW.

Wprowadzenie tak szczegółowych zapisów odległościowych w akcie prawnym o randze ustawy może dziwić. W krajach takich jak Niemcy, Francja, Austria czy Włochy doprecyzowanie odległości odbywa się na szczeblu lokalnym lub regionalnym, zaś w aktach prawnych o wyższej randze zawarte są jedynie odniesienia do dopuszczalnych poziomów hałasu. Jednocześnie, średnie odległości elektrowni wiatrowych od zabudowy mieszkaniowej w ww. krajach niejednokrotnie mieszczą się w przedziale 500-1000 m, co czyni polskie prawodawstwo wyjątkowo restrykcyjnym na ich tle. W wymienionych krajach usytuowanie względem siebie elektrowni wiatrowych oraz zabudowy mieszkaniowej uzależnione jest także od prędkości wiatru lub średnicy wirnika.

Odległość elektrowni od zabudowy mieszkaniowej w Polsce realnie sięgać może nawet 1,5-2 km. Tymczasem, przeciętnym poziomem dźwięku, który nie przeszkadza większości osób sąsiadujących z farmami wiatrowymi, jest poziom ok. 40 dBA, zazwyczaj zachowywany już w odległości ok. 500-600 metrów od turbiny. Jest to poziom hałasu nocnego dopuszczalnego przez Światową Organizację Zdrowia.

Zgodnie ze stanowiskiem wiceministra zdrowia  Krzysztofa Łandy[1]: „(…) infradźwięki generowane przez turbiny wiatrowe z racji poziomów ciśnienia akustycznego niższych od progu percepcji słuchowej nie stwarzają bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i samopoczucia ludzi mieszkających w ich sąsiedztwie”. Problemem dla części osób może być jedynie hałas słyszalny, generujący pośrednio reakcje stresowe. Godnym zauważenia jest, iż polskie prawo nie określa minimalnych odległości zabudowy mieszkaniowej od urządzeń innych niż elektrownie wiatrowe. Pomimo wzrostu liczby inwestycji w zakresie dużych elektrowni wiatrowych, sytuacje, w których wymienione czynniki zagrażałyby bezpieczeństwu ludzi zamieszkujących w pobliżu zabudowy mieszkaniowej, pozostają marginalne. Wysokie wymagania techniczne, jakim sprostać muszą elektrownie wiatrowe, dodatkowo przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa.

Polski Związek Firm Deweloperskich postulował eliminację przepisów określających odległość od zabudowy mieszkaniowej albo  jej zmniejszenie do max. trzykrotności wysokości elektrowni wiatrowej. Zdaniem PZFD, wskazana w ustawie odległość może doprowadzić do częściowego paraliżu inwestycyjnego w zakresie budownictwa mieszkaniowego. Obowiązującą kraje członkowskie UE jest Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/28/WE z dnia 23 kwietnia 2009 r. w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych, z którą polskie przepisy powinny pozostawać w zgodzie. Jeszcze na etapie obrad w Sejmie część środowisk apelowała o sprawdzenie, czy stworzony projekt ustawy nie stoi w opozycji z prawem europejskim, zapisy budziły również wątpliwości co do ich konstytucyjności.

Nowe regulacje rodzą istotne ograniczenia dla właściciela nieruchomości znajdującej się w pobliżu elektrowni wiatrowej, uniemożliwiając mu swobodne rozporządzanie swoim gruntem. W tym świetle zapisy ustawy naruszają prawo własności. Zgodnie z nowymi przepisami, nie ma możliwości wzniesienia zabudowy mieszkaniowej także w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości jest świadomy narażenia na infradźwięki, hałas słyszalny lub migotanie świateł. Zapisy takie przyczynić się mogą do zmniejszenia liczby inwestycji mieszkaniowych. Postulat, by pozostawić swobodę oceny i decyzji co do zamieszkania w sąsiedztwie elektrowni samym właścicielom oraz użytkownikom wieczystym gruntów, został – na etapie prac nad ustawą – odrzucony.

Kolejną negatywną konsekwencją jest spodziewane obniżenie wartości gruntów objętych obostrzeniami dotyczącymi minimalnej odległości nowej zabudowy mieszkaniowej względem istniejących elektrowni wiatrowych. Ustawa nie przewiduje odszkodowań dla właścicieli oraz użytkowników wieczystych ww. nieruchomości, prawa do odszkodowania z tego tytułu nie można także wywieść z ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych wprowadziła również ważne dla inwestorów oraz właścicieli gruntów przepisy przejściowe. Wskazują one, że pozwolenia na budowę oraz decyzje o warunkach zabudowy dotyczące budownictwa mieszkaniowego, wydane przed dniem wejścia w życie ustawy, zachowują moc. Oznacza to, że regulacja nie wpłynie na te z nich, które zostały wydane przed połową lipca br. Korzystny dla deweloperów jest również zapis, że wszczęte i niezakończone do dnia wejścia w życie ustawy postępowania w przedmiocie pozwolenia na budowę będą prowadzone na podstawie przepisów dotychczasowych. W odniesieniu do decyzji o warunkach zabudowy (zarówno wszczętych i niezakończonych do dnia wejścia w życie ustawy, jak i wszczętych po dniu wejścia w życie ustawy) wprowadzone zostały jednak ograniczenia – postępowania prowadzone będą na podstawie dotychczasowych przepisów przez 36 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy. Planując inwestycje mieszkaniowe w pobliżu elektrowni wiatrowych, deweloperzy mieszkaniowi muszą zwrócić szczególną uwagę na ramy czasowe inwestycji, ustawa nie przewiduje bowiem przepisów przedłużających 3-letni okres przejściowy, nawet jeśli inwestor nie zmieści się w przewidzianym terminie nie ze swojej winy.

Przepisy unijne wymagają, aby w 2020 r. minimum 15% zużytej w Polsce energii w sektorach elektroenergetycznym, ciepłowniczym oraz transportowym pochodziło z OZE. Odsetek ten, wg Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej, wynosi aktualnie w Polsce ok. 12%[2]. Przedstawiciele rządu zapewniają jednocześnie, że zmiany w ustawach dotyczących OZE nie zahamują tempa realizacji unijnego celu. Przeciwnego zdania są przedstawiciele opozycji oraz środowiska OZE. Wydaje się prawdopodobne zarówno zahamowanie rozwoju energetyki wiatrowej, jak również negatywny wpływ nowych regulacji dla sektora deweloperskiego. Zapisy ustawowe wprowadzające odległości na poziomie dziesięciokrotności mogą być nieadekwatne do celów, które mają być osiągnięte za ich pomocą, a częściowo mogą przyczynić się do zahamowania rozwoju inwestycji mieszkaniowych. Dodatkowo, brak publicznych danych na temat awaryjności elektrowni wiatrowych w Polsce stawia pod znakiem zapytania celowość wprowadzania tak restrykcyjnych przepisów.

 

 

[1] http://wysokienapiecie.pl

[2] http://odnawialnezrodlaenergii.pl

 

Joanna Komorowska
Analityk Rynku Nieruchomości, Koordynator Projektów Zewnętrznych
Centrum AMRON

Mimo iż polski rynek finansowy od lat 90. ubiegłego stulecia intensywnie nasyca się instytucjami finansowymi, a transformacja gospodarcza stworzyła podatny grunt do ich działalności i rozwoju, politycy, reprezentanci izb gospodarczych sektora bankowego, deweloperów, przedstawiciele spółdzielni mieszkaniowych oraz organizacji zajmujących się problematyką społeczną są zgodni co do potrzeby utworzenia w Polsce nowego rodzaju banku – kas oszczędnościowo-budowlanych.

Projekt nienowy (czego dowodem było uchwalenie ustawy z dnia 5 czerwca 1997 roku o kasach oszczędnościowo-budowlanych i wspieraniu przez państwo oszczędzania na cele mieszkaniowe, uchylonej przez Sejm 4 lata później, ponownie oceniany na forum Komisji Budżetu i Finansów Publicznych w lipcu 2013 roku), 8 marca br. zaowocował zapowiedzią rozpoczęcia procesu legislacyjnego projektu ustawy o kasach oszczędnościowo-budowlanych i wspieraniu przez państwo oszczędzania na cele mieszkaniowe, jaką złożył senator Stanisław Kogut na posiedzeniu wspólnym Komisji Budżetu i Finansów Publicznych oraz Komisji Infrastruktury Senatu RP. Tym samym przedstawiona została wola polityczna utworzenia w Polsce nowego rodzaju banku. Dziś już wiadomo, że projekt przejmie Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, a kasy budowlane stanowić mają element zapowiadanego przez rząd programu „Mieszkanie +”.

Zgodnie z założeniami rządu, nowy program ma stanowić kompleksową odpowiedź na problemy polityki mieszkaniowej, regulując zarówno kwestie prawne, jak i finansowe. Jego najważniejsze cele to ustabilizowanie rynku mieszkaniowego i zwiększenie poziomu oszczędności Polaków. By zapewnić zdywersyfikowaną ofertę mieszkaniową, rząd obiecuje zarówno pomoc w kredytowaniu mieszkań, jak również zapewnienie dostępu do tanich mieszkań na wynajem. Dodatkowo, zwiększenie liczby budowanych mieszkań (w tym tanich mieszkań na wynajem i z opcją dojścia do własności) przy utrzymującym się wysokim popycie na mieszkania wynikającym z niedoboru mieszkań na rynku, służyć ma spadkowi ich cen na rynku, a także zapewnieniu lepszej dostępności lokali. Od lat obserwowany i pogłębiający się niski udział budownictwa czynszowego w rynku ma zostać zwiększony dzięki wsparciu przez rząd spółdzielni mieszkaniowych, TBS-ów oraz spółek gminnych w ich działalności budowlanej, ale także budowaniu mieszkań przez Skarb Państwa. Nowy program dedykowany będzie przede wszystkim rodzinom o średnich i niskich dochodach, które przy współudziale państwa będą w stanie zaspokoić potrzeby mieszkaniowe bez konieczności ryzykownego zadłużania się.

 

WYKRES 1. MIESZKANIA ODDANE DO UŻYTKOWANIA WG FORM BUDOWNICTWA
W LATACH 1993- 2015

3

Źródło: GUS

Średniozamożnym Polakom w dojściu do własności pomagać ma powołanie do życia kas oszczędnościowo-budowlanych. Przyświecają im dwa zasadnicze cele – gromadzenie kapitału dzięki umowie docelowego oszczędzania zawartej na okres nie krótszy niż 4 lata oraz kredytowanie celów mieszkaniowych, do których zaliczać miałoby się:

  1. odpłatne nabycie, budowa, odbudowa, remont, modernizacja, przebudowa, rozbudowa lub nadbudowa domu jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego;
  2. nabycie prawa własności domu jednorodzinnego lub prawa odrębnej własności lokalu mieszkalnego, spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego lub prawa odrębnej własności lokalu mieszkalnego w spółdzielni mieszkaniowej, nabycie własności, a także udziału we współwłasności gruntu przeznaczonego pod budowę domu jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego albo uzbrojenie działki budowlanej;
  3. spłata kredytu bankowego zaciągniętego na ww. cele;
  4. wniesienie przez członka spółdzielni mieszkaniowej wpłat przeznaczonych na przeniesienie przez spółdzielnię mieszkaniową na rzecz członka prawa własności lokalu mieszkalnego.

Nie ulega wątpliwości, że budownictwo mieszkaniowe nie może rozwijać się bez skutecznego systemu oszczędzania. Służy on nie tylko budowaniu stabilności budżetów gospodarstw domowych, sprzyja także bezpieczeństwu kredytowania oraz jest elementem edukacji finansowej. Zgodnie z danymi NBP, ponad 95% depozytów w Polsce lokowane jest na okres krótszy niż 1 rok (w tym ok. 40% na bieżących rachunkach ROR) , co rodzi poważne trudności w finansowaniu nimi kredytów 25-letnich i dłuższych. Dla utrzymania poziomu udzielania nowych kredytów hipotecznych w wysokości 40 mld złotych rocznie, banki potrzebować będą do roku 2030 środków finansowych w wysokości 600 mld złotych. Obecna struktura terminowa depozytów gospodarstw domowych, stanowiących podstawę refinansowania komercyjnych kredytów hipotecznych, niesie więc za sobą zagrożenie braku stabilności finansowania portfela kredytowego. Do zmiany struktury terminowej źródeł finansowania długoterminowych kredytów hipotecznych przekonują także zalecenia Komisji Nadzoru Finansowego. Z kolei refinansowanie kredytowania polskiej gospodarki importowanym kapitałem w celu uzupełnienia brakujących środków grozi przenoszeniem zaburzeń z rynków międzynarodowych na sytuację instytucji finansowych w Polsce.

WYKRES 2. STRUKTURA TERMINOWA BANKOWYCH DEPOZYTÓW OSÓB FIZYCZNYCH

4

Źródło: NBP

 

WYKRES 3. WARTOŚĆ NOWYCH UMÓW KREDYTÓW HIPOTECZNYCH I PORTFEL KREDYTÓW W MLD PLN W POLSCE W LATACH 2002-2015

5

Źródło: System SARFiN

Uprawnionymi do oszczędzania w kasie budowlanej byłyby osoby fizyczne, prawne oraz jednostki organizacyjne niebędące osobami prawną, którym ustawa przyznaje zdolność prawną, np. wspólnoty mieszkaniowe, czy spółdzielnie mieszkaniowe. Jednak wyłącznie osobom fizycznym przysługiwać będzie premia oszczędnościowa, czyli forma finansowego wparcia przez państwo w prognozowanej wysokości 15% nowego wkładu oszczędnościowego w pierwszych latach oszczędzania i 10% w latach kolejnych. Zgodnie z przyjętymi założeniami, zgromadzone depozyty, powiększone o odsetki oraz premię oszczędnościową, stanowiłyby podstawę wypłaty kredytu oszczędnościowo-budowlanego na cele mieszkaniowe.

Wyróżnikiem kas oszczędnościowo-budowlanych jest fakt, iż zarówno oprocentowanie środków oszczędzającego, jak i oprocentowanie udzielanego kredytu byłoby niezmienne w całym okresie obowiązywania określających je umów. Bank, przy podpisywaniu umowy docelowego oszczędzania, „umawiałby się” z oszczędzającym na udzielenie kredytu – jego wysokość nie mogłaby przekraczać wysokości wkładu oszczędnościowego wraz z należnymi odsetkami oraz premii mieszkaniowej, oszczędzający jednak nie odczuwałby ciężaru zaciągniętego długu z uwagi na fakt, iż wysokość miesięcznej raty kredytu byłaby zbliżona do wartości miesięcznego wkładu, jaki oszczędzający systematycznie wpłacał  na rachunek oszczędnościowy. D Co roku premiowane będą nowo wpłacone oszczędności w kwocie nieprzekraczającej 6 000 zł. Oszczędzający, który zgromadzi wyższą kwotę roczną, w przyszłości będzie mógł uzyskać wyższy kredyt, naliczone mu zostaną także wyższe odsetki. Udzielony w ten sposób kredyt zrealizować można byłoby wyłącznie na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej.

System oszczędzania oparty na modelu kas budowlanych, mimo iż  wymagał będzie wsparcia przez  budżet państwa oszczędzających w kasach, to począwszy od  5. roku funkcjonowania generować ma już dodatkowe wpływy do budżetu  w postaci przychodów podatkowych. Zdaniem byłego ministra finansów Mirosława Gronickiego, w ostatecznym rozrachunku suma wpływów podatkowych przewyższy początkowe koszty dotowania systemu.

Doświadczenie 11 krajów, w których kasy oszczędnościowo budowlane działają od kilkudziesięciu lat wskazuje, że państwa, w których od lat funkcjonują kasy oszczędnościowo-budowlane, były w mniejszym stopniu dotknięte zaburzeniami funkcjonowania rynku mieszkaniowego i rynku finansowania budownictwa mieszkaniowego w następstwie kryzysu finansowego. Banki te były także w stanie wypłacać kredyty w okresie, gdy inne instytucje kredytowe niechętnie pożyczały środki kredytobiorcom o niższych dochodach. Do zasług kas budowlanych należy pomoc w generowaniu kapitału prywatnego. Dodatkowo premia budowlana przyciąga duże grupy klientów, którzy bez odpowiedniego czynnika mobilizującego nie są chętni do długoterminowego oszczędzania. Anty-cykliczny model biznesowy, na jakim opiera się system kas budowlanych, sprzyja bezpieczeństwu finansowemu oszczędzających oraz państwa.

 

WYKRES 4. LICZBA OSZCZĘDZAJĄCYCH W KASACH BUDOWLANYCH NA 1000 MIESZKAŃCÓW
W SŁOWACJI, WĘGRZECH I CZECHACH W LATACH 1992-2012

6

Źródło: ZBP

 

Joanna Komorowska, Analityk Rynku Nieruchomości, Koordynator Projektów Zewnętrznych, Centrum AMRON

Nowelizacja ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi we wrześniu ubiegłego roku wprowadziła między innymi możliwość subsydiowanego zakupu lokalu mieszkalnego z rynku wtórnego. Dzięki tej zmianie zainteresowanie programem znacząco wzrosło.

Liczba złożonych wniosków o kredyt na preferencyjnych warunkach z każdym miesiącem biła kolejne rekordy. We wrześniu 2015 roku ich liczba była ponad dwa razy większa w stosunku do ostatniego miesiąca sprzed zmian w przepisach i wyniosła 3 744 sztuki. W październiku oraz listopadzie przekroczona została bariera 5 tys. sztuk, w grudniu natomiast o dotacje państwowe starało się ponad 6,5 tys. gospodarstw domowych. Łączna liczba złożonych w IV kwartale 2015 roku wniosków wyniosła 17 379 sztuk i opiewała na kwotę ponad 450 mln zł. W porównaniu z dobrą końcówką roku, w styczniu do BGK wpłynęło „tylko” 3 927 wniosków na kwotę 103,00 mln zł.

Warto dodać, iż zgodnie z danymi Banku Gospodarstwa Krajowego, aż 43% wniosków złożonych we wrześniu, 65% wniosków październikowych oraz prawie 50% listopadowych dotyczyło nieruchomości z rynku wtórnego. Łączna kwota zarezerwowanych dopłat do dotowanych kredytów w 2015 roku wyniosła prawie 521 mln zł, z czego 30% (156,3 mln zł.) trafiło do nabywców nieruchomości z drugiej ręki.

WYKRES 1. PROCENTOWE WYKORZYSTANIE KWOTY MAKSYMALNEGO LIMITU ŚRODKÓW W LATACH 2014 – 2018 (STAN NA 31 STYCZNIA 2016 R.)

11

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych BGK

Tak duże zainteresowanie Programem pod koniec zeszłego roku mogło wynikać również ze zmiany wymogów dotyczących minimalnego wkładu własnego. Od stycznia 2016 roku, zgodnie z Rekomendacją S Komisji Nadzoru Finansowego, aby uzyskać kredyt hipoteczny należy wykazać się oszczędnościami już na poziomie 15% kredytowanej nieruchomości, a nie jak wcześniej –  10%.

Bodziec w postaci wyższego wkładu własnego być może doprowadzi do sytuacji, w której już w połowie tego roku zabranie funduszy na wsparcie zakupu własnego mieszkania, bowiem z przewidzianych na 2016 rok 730 mln zł funduszy do wykorzystania zostało już tylko nieco ponad 280 mln zł. Kształt ustawy nie przewiduje jednak „przesunięcia” niewykorzystanych w poprzednich latach środków.

W przypadku wykorzystania całej tegorocznej kwoty przewidzianej na dopłaty w ramach Programu „Mieszkanie dla Młodych”, nabywcy lokali z rynku pierwotnego będą w nieco lepszej sytuacji od klientów chcących nabyć lokal z rynku wtórnego. Mogą oni bowiem nabyć lokal, który jest jeszcze na etapie budowy, a planowany termin oddania budynku do użytkowania to rok 2017 lub 2018. Zgodnie z założeniami Programu, wsparcie państwa wypłacane jest w momencie podpisania ostatecznej umowy sprzedaży. Pod koniec stycznia br. wykorzystanie środków w Programie było
na poziomie 5,46% z 746 mln zł dla roku 2017 oraz 0,04% z 762 mln zł przewidzianych dla roku 2018.

W przypadku lokali z drugiej ręki ciężko sobie wyobrazić, aby sprzedający zgodził się czekać na zapłatę kilka miesięcy, tak by nabywca mógł skorzystać z dotacji państwa. Na pustej kasie najbardziej ucierpią mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi, w których rynek deweloperski nie istnieje bądź jest bardzo ograniczony. Rozwiązania tego problemu są dwa: przyśpieszenie decyzji o zakupie własnego „M”, tak by skorzystać z pozostałych 280 mln zł, bądź odroczenie tej decyzji do przyszłego roku. Warto jednak pamiętać, że za 10 miesięcy obowiązywał będzie wyższy obowiązkowy wkład własny w wysokości 20% wartości nieruchomości. Dla osób bezdzietnych oraz z jednym dzieckiem dotacja w wysokości odpowiednio 10 i 15% nie pokryje przyszłorocznego wymaganego wkładu własnego, a to właśnie te dwie grupy beneficjentów złożyły ponad 90% wszystkich wniosków o dofinansowanie zakupu własnego mieszkania od początku istnienia Programu.

Wyczerpanie puli pieniędzy najprawdopodobniej przełoży się na zmniejszenie popytu zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Warto się zastanowić, jaki wpływ na rynek nieruchomości będzie miało zakończenie Programu „Mieszkanie dla Młodych”. Już teraz wiemy, iż nie zostanie on przedłużony i zakończy się w planowanym w ustawie terminie, czyli w 2018 roku. Zgodnie z deklaracjami rządu, „MdM” ma zostać zastąpiony inną formą wsparcia. Póki co nie znamy jeszcze jej szczegółów, wiadomo jednak, iż głównym założeniem na następne lata będzie budowa tanich mieszkań na wynajem oraz współpraca z samorządami przy budowie mieszkań na gruntach należących do samorządów. Coraz częściej mówi się także o od dawna promowanym przez Związek Banków Polskich systemie kas oszczędnościowo-budowlanych, których celem jest długoterminowe, premiowane oszczędzanie na cele mieszkaniowe. Podobne rozwiązania obowiązują obecnie w wielu europejskich krajach, między innymi na terenie Niemiec, Czech, Słowacji, Węgier czy Austrii.

 

Ilona Kostrzewska, Analityk Rynku Nieruchomości, Centrum AMRON

Zgodnie z obwieszczeniem Ministra Finansów z dnia 5 sierpnia 2015 roku w sprawie górnych granic stawek kwotowych podatków i opłat lokalnych w 2016 roku nowe maksymalne wartości podatku od nieruchomości wynoszą odpowiednio:

od gruntów:

– 0,89 zł od 1 m2 powierzchni – od gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej

4,58 zł od 1 ha powierzchni – od gruntów pod wodami powierzchniowymi stojącymi lub wodami powierzchniowymi płynącymi jezior i zbiorników sztucznych

0,47 zł od 1 m2 powierzchni – od gruntów pozostałych

od budynków lub ich części:

0,75 zł od 1 m2 powierzchni użytkowej – od budynków mieszkalnych

22,86 zł od 1 m2 powierzchni użytkowej – od budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz od budynków mieszkalnych lub ich części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej

10,68 zł od 1 m2 powierzchni użytkowej – od budynków (lub ich części) zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie obrotu kwalifikowanym materiałem siewnym

4,65 zł (dla budynków o powierzchni do 2000 m2) lub 2,33 zł (powyżej 2000 m2) od 1 m2 powierzchni użytkowej – od budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz od budynków mieszkalnych lub ich części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej

7,68 zł od 1 m2 powierzchni użytkowej – od budynków pozostałych, w tym zajętych na prowadzenie odpłatnej statutowej działalności pożytku publicznego przez organizacje pożytku publicznego

2% wartości określonej na podstawie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych – od budowli.

Każda rada gminy uchwala wysokości stawek podatków i opłat lokalnych odrębnie dla danej gminy, dlatego stawki podatku od nieruchomości mogą być niższe niż wymienione powyżej wartości maksymalne ustalone przez ustawodawcę. Dodatkowo rada gminy może wprowadzić zróżnicowanie stawek dla poszczególnych rodzajów nieruchomości, na przykład ze względu na lokalizację czy sposób wykorzystania gruntu.

Ponadto 1 stycznia 2016 roku weszła w życie ustawa o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw z dnia 25 czerwca 2015 roku, która m.in. modyfikuje zapisy ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, wprowadzając szereg istotnych zmian w wysokości podatku oraz procedurach jego ustalania i opłacania.

Opodatkowanie części wspólnych budynków

Nowelizacja usunęła lukę prawną dotyczącą określenia przedmiotu opodatkowania części wspólnych budynków. Dotychczas część powierzchni wspólnej (jak na przykład klatki schodowe czy korytarze) była wyłączona z opodatkowania. W 2016 roku podatek zostanie naliczony od całej powierzchni nieruchomości wspólnej i będzie obciążać wszystkich współwłaścicieli nieruchomości zgodnie z ich udziałami. Najmocniej skutki tej zmiany odczują właściciele centrów handlowych, gdzie powierzchnia wspólna stanowi dużą część całego budynku (nawet kilkadziesiąt tysięcy metrów kwadratowych) i – jako związana z działalnością gospodarczą – jest objęta wyższą stawką podatku. W tym przypadku naliczona opłata podatku może wzrosnąć nawet dwukrotnie, co z pewności ucieszy samorządy, które są głównymi beneficjentami podatków od nieruchomości.

Wyższe koszty poniosą również właściciele mieszkań w budynkach wielorodzinnych, jednak w tym przypadku podwyższa nie będzie tak dotkliwa. Opłaty wzrosną o kilka procent w skali roku – w przypadku średniej wielkości mieszkania o powierzchni 50-60 m2 będzie to kilka, kilkanaście złotych.

Ograniczenie odpowiedzialności właścicieli miejsc postojowych

Z całą pewnością pozytywną zmianą jest wprowadzenie ograniczenia odpowiedzialności właścicieli miejsc postojowych w garażach wielostanowiskowych w budynkach wielorodzinnych. Dotychczas odpowiedzialność za podatek od parkingu wielostanowiskowego ciążył na jego wszystkich współwłaścicielach solidarnie, co oznaczało, że organ podatkowy mógł zażądać zapłaty całej kwoty podatku od któregokolwiek ze współwłaścicieli. Nowelizacja likwiduje taką możliwość – teraz każdy współwłaściciel jest odpowiedzialny jedynie w zakresie swojego udziału w prawie własności.

Nowe zasady opodatkowania gruntów zadrzewionych i zakrzewionych na użytkach rolnych

Do tej pory tereny sklasyfikowane jako grunty zadrzewione i zakrzewione na użytkach rolnych nie podlegały opodatkowaniu, z wyjątkiem gruntów zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej. Od 1 stycznia 2016 roku podatek będzie naliczany od wszystkich gruntów zadrzewionych i zakrzewionych niezależnie od tego, czy są zajęte na działalność gospodarczą, czy też nie.

Zmiany proceduralne

Najniższe opłaty zostały wyłączone z możliwości rozłożenia na raty, tzn. jeżeli kwota podatku nie przekroczy 100 zł, podatek należy zapłacić jednorazowo w terminie płatności pierwszej raty, czyli do 15 marca danego roku. Wpłynie to na usprawnienie poboru podatku oraz zmniejszy koszty administracyjne. Ponadto, jeżeli naliczona kwota podatku będzie niższa niż koszty wysyłki (aktualnie 6,10 zł), podatnik zostanie zwolniony z obowiązku płatności podatku od nieruchomości. Dzięki temu unikniemy absurdalnych sytuacji, w których organ podatkowy musiał dopłacić do podatku, bo koszty administracyjne i wysyłki listu były wyższe niż naliczona kwota.

Znika pojęcie „względy techniczne”

Zniknęły wątpliwości co do stosowania obniżonej stawki podatku od nieruchomości dla przedsiębiorców. Dotychczas, jeżeli przedmiot opodatkowania nie był i nie mógł być wykorzystywany do prowadzenia działalności gospodarczej ze względów technicznych, przedsiębiorca mógł wystąpić do organu podatkowego o zastosowanie niższej stawki podatku niż ta właściwa dla przedsiębiorców. Problem był jednak z określenie co to znaczy „względy techniczne”, gdyż ustawa nie zawierała ich definicji. Od 1 stycznia 2016 roku nie ma szansy na obniżenie stawki podatku nawet w przypadku, gdy nieruchomość znajduje się w bardzo złym stanie technicznym. Nowelizacja ustawy usuwa pojęcie „względów technicznych” i jednocześnie wprowadza jednoznaczny zapis, że wyłączone z opodatkowania podatkiem od nieruchomości lub objęte niższą stawką mogą być tylko te budynki lub budowle, które trwale nie nadają się do użytkowania, czyli z potwierdzoną decyzją o rozbiórce.

Można uznać, że wprowadzone zmiany w dużej części są pozytywne – doprecyzowują zapisy (co ograniczy spory interpretacyjne) i minimalizują koszty wynikające z nadmiernej administracji. Ze względu na znacznie wyższą stawkę podatku od nieruchomości dla przedsiębiorców, mogą oni odczuć znaczącą różnicę w kwocie podatku naliczonego za 2016 rok, jednak osoby fizyczne nie powinny się obawiać podwyżek, które w tym przypadku będą raczej symboliczne.

 

Agnieszka Pilcicka, Analityk Rynku Nieruchomości, Centrum AMRON

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...