Czwartkowa decyzja EBC w sprawie dodruku pieniądza spędzała inwestorom sen z powiek już od kilku dni. Wedle finalnej i zarazem bardzo optymistycznej wersji środowych doniesień, propozycja zarządu opiewać miała na QE w wysokości 50 mld EUR/mc do grudnia 2016 roku. Wzmianki o skupie aktywów zasygnalizowały wpływ decyzji nie tylko na wzmożoną aktywność byków na rynkach akcji, lecz także osłabienie euro. Budowane od tygodni oczekiwania o dodruku pieniądza zepchnęły notowania EUR/USD na wieloletnie minima.

Mimo wygórowanych oczekiwań rynku, na opóźnionej przez awarię wind konferencji, Mario Draghi zdołał zaskoczyć inwestorów pozytywnie. Prezes EBC ogłosił realizację programu w wysokości 60 mld EUR/mc do końca września 2016 roku. Pompowanie pieniędzy na rynek oznacza próbę zwiększenia konkurencyjności gospodarki europejskiej względem amerykańskiej, co, jak pokazał przypadek USA, może okazać się skuteczne. Na decyzję prezesa Draghiego przede wszystkim zareagowała europejska waluta, szybko spadając z poziomu 1,165 poniżej 1,15 za jednego dolara. Długoterminowym celem na eurodolarze staje się poziom 1,0. Realny jest także dalszy popyt na franka i jego umocnienie względem europejskiej waluty.

Reakcja inwestorów akcyjnych była mocno nerwowa – silne, ponad jednoprocentowe wzrosty niemieckiego indeksu DAX były szybko wykorzystywane do wyprzedaży akcji, spychając giełdę na początkowe poziomy. Dla warszawskiego parkietu informacja o uruchomieniu QE o łącznej wartości 1140 mld EUR uprawdopodabnia byczy scenariusz. Indeks blue chipów przetestować powinien opór w okolicach 2330 punktów już do końca tygodnia. Istotny może okazać się także poziom 2350 punktów, którego pokonanie umożliwiłoby dalszą drogę na północ.

 

Seweryn MasalskiSeweryn Masalski, MM Prime TFI S.A.