Tąpnięcia na Giełdzie Papierów Wartościowych są nieodłączną częścią tego rynku i inwestując należy brać je pod uwagę. Ostatnie problemy GetBack S.A. – dużej firmy windykującej długi – dobitnie to pokazują. Firma rozwijała się szybko, ale niestety na kredyt. To prawdopodobnie główny powód jej kłopotów.

Problemy spółki wzięły się z faktu, że ekspansję opierała głównie na finansowaniu dłużnym, czyli emitowaniu obligacji korporacyjnych. Tymczasem szybki i stabilny rozwój powinien być oparty na bardziej zróżnicowanych źródłach finansowania, czyli na przykład na kapitale z emisji akcji. Po utracie zdolności regulowania własnych długów, w GetBack zaczęło się nerwowe poszukiwanie pieniędzy. Spółka w ryzykownym oświadczeniu poinformowała, że rozmawia o pomocy z bankiem PKO BP i Polskim Funduszem Rozwoju. I wszystko byłoby w porządku, gdyby obie instytucje nie stwierdziły, że to nieprawda.

Krajobraz po bitwie, gdzie notowania spółki są zawieszone na giełdzie, firma traci wiarygodność, prezes pracę, a GetBack prawdopodobnie nie znajdzie pieniędzy i nie odda ich inwestorom, którzy kupili jej obligacje – to problem nie tylko tej konkretnej spółki. Może on dotknąć wszystkich inwestujących w obligacje korporacyjne.

Jak uchronić się przed niebezpieczeństwami inwestycji w tego typu papiery dłużne, a dodatkowo skorzystać na tym finansowo? Z odpowiedzią przychodzą inwestycje w faktury z odroczonym terminem płatności, czyli faktoring.

To, co odróżnia obligacje korporacyjne od faktoringu, to przede wszystkim ryzyko, rentowność oraz okres inwestycji. Ryzyko występuje oczywiście w obu formach lokowania kapitału, ale diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. Przy obligacjach płatnik ponosi duże ryzyko kredytowe. Nie ma też możliwości bezkosztowego wycofania się z inwestycji, jeżeli sytuacji finansowa lub makroekonomiczna uległa pogorszeniu. W faktoringu ryzyko kredytowe płatnika jest z kolei pomniejszone o solidarną odpowiedzialność za zapłatę faktury przez sprzedającego (faktoring z regresem). Dodatkowo inwestujący może przestać kupować kolejne faktury, których terminy najczęściej nie przekraczają 90 dni.

Najważniejsze pytanie z reguły dotyczy jednak zwrotu z inwestycji. W wypadku obligacji, rentowność jest uzależniona wprost proporcjonalnie od ryzyka kredytowego emitentów, które czasami trudno przewidzieć. Przy faktoringu zysk zależy w pewnym stopniu od ryzyka, jakim jest niewypłacalność płatnika. Opłacalność zakupu faktury zależy przede wszystkim od wielkości firmy, która ją sprzedaje. Małe firmy, które nie mają dostępu do taniego finansowania, akceptują zwykle wyższe stawki dla tych samych płatników, niż średnie firmy. Warto przy tym pamiętać, że obecna rentowność faktoringu u tych samych płatników oscyluje średnio w wysokości 12%   w skali roku.

Nie należy zapominać o czasie. Przy porównaniu obu opcji warto więc przeanalizować jeszcze okres inwestycji. Przy obligacjach to zazwyczaj ponad 2 lata. Przy fakturach    z odroczonym terminem płatności, czas ten jest nieporównywalnie krótszy – od 30   do maksymalnie 120 dni.

W Polsce faktoring wciąż jest jeszcze dziedziną stosunkowo młodą. Dynamika rozwoju jest jednak wysoka. Obecnie zauważyć można ewolucję rynku w kierunku obsługi coraz to mniejszych podmiotów. Wynika to z dużej liczby ofert – koszty pozyskania klientów z segmentu średnich i dużych firm są coraz wyższe, a to powoduje, że przyjaźniej spogląda się na ten niezagospodarowany jeszcze zbyt dobrze segment gospodarki. Takie firmy jak Faktorama skutecznie docierają do tej grupy kontrahentów, skupiając się na obsłudze części z nich, czyli małych przedsiębiorstw, które współpracują z dużymi, wiarygodnymi odbiorcami.

 

Autor: Jakub Ananicz, Prezes Zarządu, Faktorama Sp. z o.o.