Przez weekend, podczas największych targów motoryzacyjnych w Polsce, które odwiedziło ponad 113 tys. osób, obok najnowszych modeli Volkswagena można było podziwiać również kilkanaście kultowych Volkswagenów Transporterów, tzw. Bulli i Ogórków – świetnie odrestaurowanych i w znakomitej kondycji technicznej, mimo wieku od 36 do 55 lat.

Dla miłośników Volkswagena Tansportera, zwłaszcza pierwszych dwóch generacji – T1 (Bulli) i T2 (Ogórek), przyjazd do Poznania był bardzo przyjemną, weekendową przejażdżką. Ich świetnie prezentujące się auta, bez grama rdzy, z połyskującym lakierem i w znakomitym stanie technicznym zważywszy na wiek, bez problemu pokonują znacznie większe odległości niż 100, 200 czy 300 km. Właściciele niektórych zabytkowych Transporterów zwiedzili dzięki nim Europę, podróżowali na Węgry czy do Chorwacji i Włoch, a nawet do Grecji czy Portugalii. Większość z samochodów, które można było podziwiać w Poznaniu to modele generacji T2.

Wśród pięknie zadbanych Transporterów obecnych na zlocie kilka odmian tego modelu wyróżniało się szczególnie. Na przykład, nietypowa wersja Ogórka – Doka z 1978 roku (czyli pick-up), Transporter-karetka pogotowia z 1976 roku i Ogórek-camper z podnoszonym dachem, znany jako Westfalia.

W ciągu 65 lat produkcji wszystkich generacji Transportera Volkswagen sprzedał łącznie 11 milionów egzemplarzy tego modelu. Wszystko zaczęło się w 1947 roku od szkicu ołówkiem – Ben Pon, zajmujący się importem samochodów do Holandii, zobaczył w zakładach Volkswagena zwykłą platformę na kołach. Zainspirowała go ona do zaprojektowania samochodu – na kartce z notatnika Pon naszkicował projekt Transportera, w konstrukcji którego można by wykorzystać podzespoły m.in. Garbusa.

Dwa lata później dyrektor fabryki Volkswagena, Heinrich Nordhoff, zaprezentował cztery prototypy – dwa furgony, kombi i minibusa. Transporter miał być równie solidny i trwały jak Garbus. Produkcję pierwszego Transportera uruchomiono w Wolfsburgu, od 1956 roku samochód powstawał w zakładach VW w Hanowerze.

W konstrukcji pierwszego VW Transportera wykorzystano silnik i osie z Garbusa. Zrezygnowano z centralnej ramy rurowej i busa wyposażono w nadwozie samonośne. Pojemność silnika w Bullim wynosiła 1131 cm3, a jego moc – niecałe 25 KM przy 3300 obr/min. Bus mógł przewieźć osiem osób. Kilka ruchów wystarczało, by wymontować siedzenia dwóch tylnych rzędów i przestrzeń bagażową Transportera powiększyć do rozmiarów, które nadawały się do przewozu ładunku o masie aż 750 kg.

Produkcja seryjna ruszyła 8 marca 1949 r. i wynosiła 10 pojazdów dziennie. Do końca 1950 roku wyprodukowano 8001 Transporterów. Popyt był ogromny, bo przy cenie wynoszącej 5850 marek mogli sobie na niego pozwolić drobni rzemieślnicy czy sprzedawcy. Mały bus Volkswagena szybko stał się hitem eksportowym. Transportery przewoziły wszystko: złom i gruz, zaprawę murarską i cegły, bułki i pastę do podłóg, papierosy i gazety.

W 1951 roku na wystawie samochodowej w Berlinie pokazano Volkswagena Transportera w wersji kampingowej. Dostawcze auto z umieszczonym z tyłu silnikiem awansowało w ten sposób do roli środka transportu zupełnie innego rodzaju. Bulli najpierw w tę i z powrotem pokonywał Alpy. Potem, gdy odkryli go hipisi, wyruszył do Indii.

Cztery lata po rozpoczęciu produkcji z taśm fabryki w Wolfsburgu zjechał 100-tysięczny Volkswagen Transporter, a do wyboru było aż 30 wersji tego modelu. Dziennie produkowało się wtedy 80 egzemplarzy.

źródło: Volkswagen Group Polska