Home Biznes Bio-Biznes Kimchi vs. kiszonki – recepta na hit eksportowy

Kimchi vs. kiszonki – recepta na hit eksportowy

Globalny rynek kimchi w najbliższych latach będzie rósł o blisko 8 proc. rocznie. Wynika z opublikowanego w ostatnim czasie raportu Global Kimchi Market 2020-2024. Do porównywalnej do kimchi popularności na świecie polskim kiszonkom jeszcze daleko, ale są na krzywej wznoszącej, bo moda na kiszenie wraca.

Kimichi i muzeum

Koreańskie kimchi ma już nawet w Seulu swoje muzeum, zaliczane zresztą do najlepszych na świecie muzeów kulinariów. Kimjang, czyli tradycja przygotowywania i dzielenia się kimchi, w Korei Południowej od kilku lat figuruje na liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Żaden z tych zaszczytów nie spotkał polskich kiszonek, choć w ostatnich latach rośnie ich popularność zauważalnie.

Kimchi to koreańskie danie narodowe, najczęściej na bazie kiszonej kapusty pekińskiej, ostrej papryki gochugaru i różnorodnych dodatków, m.in. pasty rybnej, czosnku, zielonej cebulki i korzenia imbiru. W Polsce kisimy najczęściej biała kapustę, w łagodniejszej wersji smakowej, rzadziej pekińską albo czerwoną.

Z cytowanego wyżej raportu dotyczącego kimchi wynika, że rosnący popyt napędza przekonanie konsumentów o jej walorach zdrowotnych i rosnące zainteresowanie produktami roślinnymi w diecie.

Kiszonki – w nich jest moc

– Te same argumenty przemawiają na korzyść polskich kiszonek, które przy odpowiedniej promocji mają wszelkie szanse, aby na lata stać się rodzimym hitem eksportowym. W efekcie kiszonki to nasze superfoods, naturalny probiotyk i prawdziwa „bomba odpornościowa”. Zawierają ogromne bogactwo witamin oraz bakterii kwasu mlekowego. Są niskokaloryczne. Przez lata niedoceniane, zyskują na szczęście coraz większą popularność wśród Polaków stawiających na zdrową żywność – mówi Łukasz Gębka, prezes Farmy Świętokrzyskiej, która jest liderem na rynku żywności ekologicznej w Polsce.

Kimchi vs. kiszonki – recepta na hit eksportowy - słoiki
Kimchi vs. kiszonki – recepta na hit eksportowy

Kimchi, kapusta i jarmuż

Według różnych badań statystyczny Koreańczyk spożywa do 25 kilogramów kimchi rocznie. Nie znudzi się bo wyboru ma blisko 200 różnych jej odmian. A nasza kiszona kapusta? – Każdy zna ją w najbardziej tradycyjnej wersji z marchewką i jabłkiem. Ale my staramy się łączyć ją z nieoczywistymi dodatkami, np. z kolejnym polskim superfoods, czyli jarmużem – tłumaczy Łukasz Gębka, który zasiada również w zarządzie Polskiej Izby Żywności Ekologicznej.

Podkreśla, że Farma Świętokrzyska jako jeden z nielicznych producentów na polskim rynku nie pasteryzuje kapusty kiszonej. Jak argumentuje, pozwala to zachować maksimum jej wartości prozdrowotnych a zatem zaoferować konsumentom najzdrowszy produkt.

Kimchi vs. kiszonki – recepta na hit eksportowy - słoiki
Kimchi vs. kiszonki – recepta na hit eksportowy

Południowokoreańskie ministerstwo zdrowia wydało w ostatnim czasie komunikat, w którym informuje, że jedzenie kimchi nie zapobiega zarażeniu się koronawirusem. Chyba najdobitniej świadczy to o wierze Koreańczyków w lecznicze właściwości tego narodowego dania. Nawet superfoods nie mogą wszystkiego, ale mogą dużo. Warto o tym pamiętać i łaskawiej spojrzeć na rodzime kiszonki. Bo niestety nadal zbyt często nasz stosunek odzwierciedla powiedzenie „Cudze chwalicie, swego nie znacie”.