czwartek, Styczeń 30, 2020
Facebook
Home Archiwa 2020 Styczeń

Miesięczne archiwaStyczeń 2020

Produkcja obuwia w Polsce wyniosła w 2017 roku ponad 46 mln par, co plasuje Polskę na 40. pozycji wśród producentów obuwia na świecie. Wartość polskiego rynku obuwia w 2017 roku wyniosła blisko 3,3 mld EUR.

W Polsce w sektorze obuwniczym w roku 2018 zarejestrowanych było 3 440 firm. Nasz kraj jest 5. największym pracodawcą tego sektora w UE – zapewniając miejsce pracy w branży obuwniczej niemal 18 tys. osób.

Według danych z roku 2017, przemysł obuwniczy w Europie skupia ponad 21 tysięcy firm, które zapewniają zatrudnienie 278 tys. osób na różnych stanowiskach. Rynek obuwia w Europie wygenerował w 2017 r. przychody w wysokości ponad 95 mld EUR – co sprawia, że obuwie jest drugim, tuż za odzieżą, najważniejszym segmentem mody w europejskiej branży detalicznej.

Ochrona rynku i ograniczenie importu

– Najważniejsza dla branży obuwniczej i skórzanej jest obecnie ochrona rynku wewnętrznego przez ograniczenie importu niskiej jakości obuwia i wyrobów skórzanych z krajów trzecich, obarczonych ryzykiem występowania substancji zabronionych w UE i mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumenta. Zabiegamy także o wprowadzenie obowiązkowego oznakowania kraju pochodzenia wszystkich towarów wprowadzanych na rynek wewnątrzwspólnotowy, tzw. MADE IN. Zależy nam też na zmianie świadomości konsumenta w kierunku postrzegania wyrobów ze skóry jako produktów w pełni ekologicznych i naturalnych. Misją przemysłu skórzanego i obuwniczego jest racjonalne wykorzystanie dóbr pochodzenia naturalnego, zgodnie z zasadami zrównoważonej gospodarki i szeroko rozumianego recyklingu – mówi Marek Górecki, prezes zarządu Polskiej Izby Przemysłu Skórzanego.

Sektor tekstylny, odzieżowy, skórzany i obuwniczy (TCLF) to europejski potentat, źródło nowych trendów i innowacji. Szacuje się, że roczny obrót w Europie wynosi ponad 200 mld euro, a około 225 000 firm zatrudnia 2,2 miliona pracowników – z czego 66% to kobiety.

Przeczytaj także:

Polski sektor TCLF ma wciąż duży potencjał rozwoju. Komisja Europejska wraz z podmiotami prowadzą projekt mający na celu zwiększyć zatrudnienie w tym przemyśle. Celem kampanii finansowanej przez KE jest promowanie wśród osób poszukujących pracy zatrudnienia w przemyśle TCLF. On wyróżnia się jako jeden z najbardziej strategicznych sektorów gospodarki UE. Ma on kluczowe znaczenie dla rozwoju innych dziedzin gospodarki, takich jak: budownictwo, rolnictwo, transport i drogownictwo oraz medycyna. Jest też istotny dla zapewnienia bezpieczeństwa służb specjalnych i obronności kraju.

materia prasowy

2019 rok dostarczył nam sporo bezprecedensowych ataków, a ransomware uważany przez biznes za największe zagrożenie, wygenerował globalne straty w wysokości 11,5 miliardów dolarów. Szalejąca cyberprzestępczość, dynamiczny przyrost danych i regulacje prawne wpłynęły na wzrost inwestycji w chmurę publiczną, DLP, uwierzytelnianie wieloskładnikowe i rozwiązania do backupu.

Podsumowanie 2019 – przestępcy nie omijają Polski

Ataki ransomware, luki w systemach i wycieki danych przestały nas dziwić. Jednak 2019 rok pokazał nam jednak kilka bezprecedensowych, takich jak upowszechniające się ataki na systemy, które do tej pory były uznawane za niemożliwe do złamania. Mowa tu chociażby o iOS od Apple. Dlatego ostatnie tygodnie roku pokazały nam również, że przestępcy nie omijają Polski – ofiarami głośnych ataków ransomware padły m.in. urzędy gmin oraz klinika dziecięca Budzik.

Zapowiadane rozchmurzenie

W 2019 roku ok 52% polskich przedsiębiorstw wykorzystywało chmurę lub miało to w planach. Dlatego globalnie możemy mówić nawet o 86% przedsiębiorstw, które już przeniosły do niej swoje dane. Zatem obawy, które jeszcze do niedawna budził w nich cloud computing, stopniowo maleją. Więc dziś 26% ankietowanych specjalistów IT uważa kwestie bezpieczeństwa za poważne wyzwanie dla stosowania usług chmurowych. Dla porównania, w 2015 roku współczynnik ten wynosił 45%.

Niezaprzeczalnym trendem będzie rozwój praktyk multi-cloud. Odnosi się ona do korzystania z wielu heterogenicznych dostawców usług w chmurze. Dla branży bezpieczeństwa oznacza to konieczność stworzenia przedsiębiorstwom takich narzędzi, które umożliwiają zabezpieczenie danych przechowywanych w wielu chmurach, ich łatwą migrację i odzyskiwanie.

Cloud computing i multi cloud

Z roku na rok obserwujemy coraz większe zainteresowanie cloud computingiem w segmencie MŚP i korporacji. Wzrastają również statystyki adaptacji praktyki multi cloud, bo firmy wykorzystują średnio z 5 rozwiązań chmurowych. Jak wskazuje Paweł Sarol z Xopero Software, zarówno pozytywne doświadczenia przedsiębiorstw jak i przykłady udanych realizacji koncepcji “państwa w chmurze” wpłyną na upowszechnienie jej również w sektorze publicznym. I całe szczęście, bo infrastruktura IT w wielu organizacjach publicznych pozostawia wiele do życzenia, a cloud w łatwy sposób rozwiązuje ten problem.

Ransomware w formie

Ransomware niepodważalnie pozostaje jednym z najbardziej kosztownych zagrożeń dla biznesu. Tylko w 2019 roku wygenerował globalne straty w wysokości 11,5 miliardów dolarów, a częstotliwość ataków rośnie. Na początku 2016 roku uderzał co 2 minuty, rok temu mówiliśmy o 14 sekundach, a do 2021 roku czas ten skróci się do 11 sekund!

Targetowane ataki, koncentracja na biznesie i organizacjach państwowych, leakware, ransomware-as-a-service i rozwój ataków szyfrujących na urządzenia mobilne to najpoważniejsze aspekty, na które należy przygotować się w 2020 roku.

Bezpieczeństwo w standardzie

Średni koszt pojedynczego wycieku danych w ubiegłym roku wyniósł 3.92 miliona dolarów. Średnio wyciekało ponad 25 tys. rekordów, każdy o wartości ok. 150 dolarów.  Nic dziwnego, że szybkim krokiem na salony bezpieczeństwa IT wkracza DLP (Data Loss Prevention). To technologia zapobiegająca utracie danych i wspomagająca identyfikację osób, które nie powinny mieć do nich dostępu.

Dlatego standardem staje się również uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA/2FA). Popularność zdobywają tu tokeny programowe (np. aplikacje) i biometria – są coraz tańsze i łatwiejsze we wdrożeniu. Dlatego na rozwój tego trendu wpływają także regulacje prawne. Zatem przykładem może być chociażby unijna dyrektywa PSD2. Wprowadziła ona wymóg silnego uwierzytelniania podczas logowania do usług płatniczych.

Obawa przed ransomware

Z badań Xopero Software wynika, że przedsiębiorcy najbardziej obawiają się ataków ransomware, awarii, utraty lub kradzieży sprzętu oraz zagrożeń z wykorzystaniem socjotechnik. Jak mogą się zabezpieczyć? Poprzez inwestycję w rozwiązania do backupu i disaster recovery, które w momencie awarii pozwolą im na niemalże natychmiastowe przywrócenie dostępu do krytycznych usług i aplikacji oraz uniknięcie przestoju. Przyjmuje się, że globalnie średni koszt przestoju to aż 1,42 mln dolarów. Nic dziwnego, że statystycznie 93% firm bez disaster recovery upada w rok po utracie danych…

Nowy, lepszy świat

Wyzwaniem dla branży bezpieczeństwa IT jest stworzenie bezpiecznego Internetu Rzeczy. Bowiem IoT otworzyło furtkę do zupełnie nowego świata nie tylko jego użytkownikom, ale i przestępcom. W raporcie nie mogło zabraknąć tematów o blockchain, sztucznej inteligencji, uczeniu maszynowym i Quantum Computing. Science fiction? Niekoniecznie. Szybki rozwój tych technologii sprawia, że w coraz większym stopniu wpływają na nasze podejście do nowoczesnego cyberbezpieczeństwa.

Dobre rady

Oprócz branżowych prognoz, raport zawiera szereg rekomendacji dla biznesu przygotowanych przez ekspertów z takich firm jak Orange, Xopero, Equinix, Sysclay, Oracle czy Oktawave. Ich analiza i wdrożenie pozwoli firmom nie tylko budować przewagę i efektywnie funkcjonować w cyber-przestrzeni, ale może zdecydować również o ich dalszym istnieniu w 2020 roku.

materiał prasowy

Ruszył drugi nabór o dofinansowanie w ramach programu „Mój prąd”. Pamiętaj, zamiast jeździć do urzędu z dokumentami, swój wniosek możesz złożyć przez internet.

132 miliony złotych dofinansowania dla ponad 27 tysięcy instalacji – to najkrótsze podsumowanie pierwszego naboru w ramach programu „Mój prąd”. Właśnie ruszył drugi nabór. Pamiętajc, wniosek o dofinansowanie najłatwiej jest złożyć przez internet.

Profil i kilka minut

– Aby online złożyć wniosek o dofinansowanie potrzebujemy jedynie profilu zaufanego lub e-dowodu Załatwienie tej sprawy zajmuje tylko kilka minut – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski. – Zainteresowanie naszą e-usługą pokazuje, że wiele osób na nią czekało. W pierwszym naborze skorzystało z tej możliwości kilka tysięcy osób – dodaje szef MC.

„Mój prąd” to prawdopodobnie największy w Europie program dedykowany finansowaniu mikroinstalacji fotowoltaicznych (PV) dla osób fizycznych. To miliard złotych na rozwój przydomowych źródeł energii odnawialnej (np. niewielkiej elektrowni słonecznej).

Oferowane dofinansowanie w formie dotacji pokrywa do 50% kosztów kwalifikowanych montażu i zakupu mikroinstalacji, ale nie więcej niż 5 tysięcy złotych na jedno przedsięwzięcie.

Drugi nabór wniosków o dofinansowanie potrwa do 18 grudnia 2020 r. Zasady programu nie zmieniają się.

Oszczędzaj prąd

Chcesz złożyć wniosek online, ale nie wiesz od czego zacząć? W pierwszym kroku przygotuj elektroniczne wersje niezbędnych dokumentów, które trzeba załączyć do wniosku. Oto, o jakie dokumenty chodzi:

Kopia faktury za dostawę i montaż instalacji fotowoltaicznej. Kopia faktury powinna być opatrzona adnotacją „Zgłoszono do Programu priorytetowego Mój Prąd”,

Dowód zapłaty faktury/oświadczenie o dokonanej wpłacie,

Zaświadczenie Operatora Sieci Dystrybucyjnej potwierdzające montaż licznika wraz z numerem Punktu Poboru Mocy, w którym go zainstalowano,

Oświadczenie o samodzielnym montażu instalacji (tylko w przypadku gdy instalacja jest montowana samodzielnie, przy założeniu posiadania niezbędnych kwalifikacji).

Pamiętaj też o loginie i haśle do profilu zaufanego (PZ). Jeśli nie masz profilu zaufanego, załóż go na stronie www.pz.gov.pl

– Z profilu zaufanego korzysta już niemal 5 milionów Polaków. Jego wciąż rosnąca popularność jest najlepszym dowodem na to, że warto go mieć – mówi minister Marek Zagórski.

Elektroniczne wersje dokumentów przygotowane. Co dalej? Pierwszy krok to wizyta na portalu GOV.PL. Będąc tam zaloguj się do panelu Mój GOV i wybierz e-usługę „Skorzystaj z programu Mój prąd”.

Oto kolejne wskazówki:

  • 1.       Kliknij przycisk Złóż wniosek o dofinansowanie.
  • 2.       Zaloguj się (profilem zaufanym lub jeśli masz – e-dowodem).
  • 3.       Wypełniej wniosek, uzupełnij dane kontaktowe. Upewnij się, że w swoim wniosku podałeś poprawny e-mail. To na ten adres otrzymasz potwierdzenie podjętej decyzji.
  • 4.       Dołącz wymagane załączniki.
  • 5.       Sprawdź i podpisz wniosek elektronicznie (profilem zaufanym lub jeśli masz – e-dowodem).
  • 6.       Wyślij dokumenty: wniosek z załącznikami.
  • 7.       Potwierdzenie złożenia wniosku otrzymasz na swoją skrzynkę ePUAP na panelu Mój GOV i na podany we wniosku adres e-mail.

WAŻNE! Po wysłaniu wniosku nie możesz go edytować, ani podmieniać w nim załączników. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące programu, koniecznie zajrzyj na stronę www.mojprad.gov.pl 

W I kwartale 2020 subindeks Barometru EFL dla mikroprzedsiębiorców już po raz trzeci spadł. Niestety to dodatkowo pogłębiło rekordowo niski poziom w tej grupie. Wartość wskaźnika wyniosła tylko 46,4 pkt., o 0,3 pkt. mniej niż w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Ponadto jest to najniższy wynik tej grupy przedsiębiorstw od początku realizacji badania (od stycznia 2015 roku). W przypadku małych i średnich firm nastroje lekko się poprawiły (odpowiednio o 0,3 pkt. oraz o 1,5 pkt.).O ile jednak w firmach średnich obecny poziom plasuje się wśród przeciętnych na przestrzeni ostatnich pomiarów (56,1 pkt.), o tyle w firmach małych wciąż nie przekroczył granicy 50 pkt. (49,8 pkt.) i pozostaje jednym z najniższych.

Pesymistyczny scenariusz

Dlatego też Radosław Woźniak, prezes EFL, zwraca uwagę, że nie ziścił się pesymistyczny scenariusz nakreślony w ubiegłym roku, zgodnie z którym do firm mikro i małych, znajdujących się poniżej progu ograniczonego rozwoju, dołączą średnie podmioty. Pierwszy tegoroczny pomiar pokazał, że najmniejsze i największe firmy z sektora MŚP znajdują się na dwóch biegunach. Co więcej mikroprzedsiębiorcy z kwartału na kwartał czują, że warunki do prowadzenia ich biznesu są coraz trudniejsze. Dodatkowo obawiają się o swoją przyszłość, rezygnują z dodatkowego finansowania na inwestycje. Z drugiej strony średnie firmy pozostają cały czas odporne na negatywne zewnętrzne czynniki makroekonomiczne i odnotowują coraz wyższe odczyty. Taka polaryzacja nastrojów z pewnością nie służy polskiej gospodarce – komentuje Radosław Woźniak, prezes EFL.

Mikrobiznes w makrokłopotach

W I kwartale br. wartość Barometru EFL po raz kolejny spadła w grupie najmniejszych przedsiębiorstw zatrudniających do 9 pracowników. Subindeks wyniósł tylko 46,4 pkt. i jest to wynik o 0,3 pkt. niższy niż kwartał wcześniej i o 2,5 pkt. niższy niż w I kwartale 2019 roku. Co więcej, jest to już trzeci w ciągu roku pomiar (III kwartał 2019, IV kwartał 2019, I kwartał 2020), gdy wynik dla firm mikro osiąga wartość poniżej 50 pkt. Tak wielu niskich odczytów nie odnotowała do tej pory żadna z grup wyróżnionych z uwagi na wielkość zatrudnienia.

Sprzedaż w dół

Na niski odczyt dla mikrofirm miały wpływ przede wszystkim pesymistyczne prognozy w obszarze sprzedaży. Tylko 18 proc. ankietowanych liczy na większe zamówienia, podczas gdy kwartał wcześniej sprzedażowych optymistów było nieco więcej, bo 22 proc. Sporo lepiej przedstawia się obszar inwestycyjny, gdyż 26 proc. mikroprzedsiębiorców spodziewa się więcej inwestować – w ostatnim kwartale 2019 roku tylko 8 proc. Mniej „maluchów” niż 3 miesiące temu, spodziewa się też lepszej płynności finansowej – 14,5 proc. vs. 17,5 proc. Jeszcze mniej zapowiada większą potrzebę na finansowanie zewnętrzne – 4,5 proc. vs. 10 proc.

Bez optymizmu także w małym biznesie

O niskim wyniku można powiedzieć również w przypadku firm zatrudniających od 10 do 49 osób. Dodatkowo subindeks Barometru EFL wyniósł tylko 49,8 pkt. i był wyższy, o 0,3 pkt. kwartał do kwartału. Ponadto jest to drugi odczyt poniżej progu OR dla tej grupy przedsiębiorstw od początku realizacji badania (od stycznia 2015 roku).

Wśród małych firm odsetek optymistów inwestycyjnych jest na wyższym poziomie niż kwartał wcześniej – 32 proc. vs. 19,6 proc i niż w analogicznym okresie 2019 roku – 18,9 proc. Więcej jest także małych podmiotów prognozujących wyższą sprzedaż – prawie 29 proc., podczas gdy w IV kwartale 2019 – 25 proc, a w I kwartale 2019 – 24 proc. Podobnie jak w przypadku mikroprzedsiębiorców bardzo mało podmiotów planuje uzyskać większe finansowanie zewnętrzne.

Średniaki radzą sobie najlepiej

Tylko w firmach średnich poziom wskaźnika utrzymuje się powyżej 50 pkt. W I kwartale br. wyniósł 56,1 pkt.i był wyższy o 1,5 pkt. kw./kw. Co więcej, jest to także dużo lepszy wynik niż w I kwartale ubiegłego roku, o 7 pkt. Widać zatem, że średnie firmy zatrudniające od 50 do 249 osób rozpoczęły ten rok w zdecydowanie lepszych nastrojach niż 2019 rok.

Optymizm uwidocznił się wśród średnich podmiotów w szczególności w obszarze inwestycji – aż 4 na 10 uważa, że na początku roku zwiększy swoje inwestycje. Ponadto kwartał wcześniej i rok wcześniej tego zdania było tylko po 17 proc „średniaków”. Odwrotnie jest z obszarem sprzedaży – tutaj to średnie firmy wykazują pesymizm w porównaniu do kwartału wcześniej (30 proc. vs. 36,7 proc.)

Barometr EFL

Jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu (tj. rozwoju rozumianego, jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki i maksymalizacją zysków, co jest związane z inwestycjami w środki trwałe). Prognozowana na dany kwartał kondycja finansowa firm MŚP daje punkt odniesienia do wnioskowania o zakładanym kierunku zmian, które sprzyjają wzrostowi lub działają hamująco na rozwój firm.

Badanie przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego SA., a jego wyniki są publikowane co kwartał. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 600 mikro, małych i średnich firm. Aktualna edycja badania trwała od 16 grudnia 2019 do 7 stycznia 2020 roku.

Pracodawcy i związkowcy, członkowie Rady Dialogu Społecznego, w tym Konfederacja Lewiatan, krytycznie oceniają pomysł wprowadzenia podatku cukrowego.Ich zdaniem nie powinno wykorzystywać się narzędzi podatkowych do kształtowania nawyków żywieniowych Polaków.

Związki zawodowe i pracodawcy

Wszystkie organizacje pracodawców i związków zawodowych reprezentowane w Zespole ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych Rady Dialogu Społecznego, krytycznie odniosły się do propozycji rządu wprowadzenia podatku cukrowego.

We wspólnym stanowisku czytamy, żecel ustawy, którym jest walka z nadwagą i otyłością społeczeństwa, można osiągnąć przy użyciu innych, bardziej skutecznych instrumentów niepodatkowych. Partnerzy społeczni są otwarci na dyskusję o promocji zdrowego trybu życia i racjonalnego odżywiania, jednak projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów oceniamy zdecydowanie negatywnie.

Fiskalne cele podatku

Przede wszystkim, pomimo deklaracji projektodawcy, należy ocenić że zaproponowane w projekcie rozwiązania mają w istocie cele wyłącznie fiskalne. Nie zaproponowano żadnego spójnego podejścia do promowania zdrowego trybu życia i zrównoważonej diety. To, co znajduje się w dokumencie, to propozycja punktowego wprowadzania dodatkowych obciążeń w odniesieniu do: napojów zawierających cukier lub substancje słodzące i napojów alkoholowych sprzedawanych w opakowaniach o pojemności mniejszej niż 300 ml. W Narodowej Strategii Onkologicznej termin wprowadzenia podatku od napojów określony został na rok 2022.

Mocne przyspieszczenie podatku

Oznacza to, że w ciągu zaledwie kilku tygodni zdecydowano
się na przyspieszenie wejścia daniny w życie o dwa lata. Tezę tę potwierdza treść Oceny Skutków Regulacji, która nie zawiera pogłębionej analizy wpływu regulacji na procesy społeczno-gospodarcze. Takie postępowanie generuje brak podstawowej przewidywalności prawa – przedsiębiorcy i pracownicy nie powinni być w ten sposób zaskakiwani. Przykłady Francji oraz Meksyku pokazują, że analogiczne rozwiązania stosowane w innych państwach nie doprowadziły do realizacji ambitnych celów polityki zdrowotnej.

Polska a podatek w innych krajach

Trzeba podkreślić, że zaproponowane przez polskiego projektodawcę stawki są wyjątkowo wysokie. Na to wskazuje przegląd stawek stosowanych w innych państwach europejskich. Przykładowo – w Belgii napoje bezalkoholowe zawierające cukier lub substancje słodzące opodatkowane są w przeliczeniu na złotówki stawką 0,50 zł za litr napoju, we Francji – 0,32 zł, zaś na Węgrzech – 0,19 zł. Ponadto, z badań przeprowadzonych przez IPSOS wynika, że zdecydowana większość (77 proc.) badanych jest gotowa szukać tańszych, gorszych jakościowo zamienników, jeżeli cena żywności wzrośnie.

W konsekwencji jedynymi zauważalnymi efektami zaproponowanych w projekcie ustawy rozwiązań będą wyższe ceny produktów objętych zakresem oddziaływania przedmiotowej regulacji, wzrost inflacji oraz negatywne zmiany na rynku pracy spowodowane zmniejszeniem produkcji i zatrudnienia w całym łańcuchu dostaw.

Edukacja i promocja

W ocenie strony społecznej Zespołu ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych Rady Dialogu Społecznego skuteczniejszym narzędziem kreowania prozdrowotnych wyborów konsumentów jest edukacja i promocja. W tym celu warto, aby strona rządowa rozważyła np.:

Zwiększenie nakładów na zdrowie w relacji do PKB z budżetu państwa,  – Wprowadzenie niższych stawek podatku VAT na produkty prozdrowotne. Dopłaty do warzyw i owoców w celu wzrostu ich konsumpcji. Zwiększenie dostępności zdrowych produktów w szkołach, a przede wszystkim zagwarantowanie wszystkim uczniom bezpłatnych, zbilansowanych posiłków i wody.

Ponadto strona społeczna Zespołu ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych RDS  nie wyraża zgody na skandalicznie krótki okres vacatio legis . Wejście w życie niniejszych przepisów w proponowanym przez rząd terminie nie pozwoliłoby przedsiębiorcom na jakiekolwiek przygotowanie się i wdrożenie proponowanych rozwiązań.  

Pracodawcy i związkowcy uważają również, że projekt ustawy, jako przepis techniczny, podlega notyfikacji, której brak może doprowadzić do jego unieważnienia. Ponadto konieczności zwrotu pobranych opłat.

Dodatkowo strona społeczna Zespołu problemowego ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych podkreśla swój negatywny stosunek do zaprezentowanych w projekcie planów.    

źródło: Konfederacja Lewiatan

Wśród 20 najbardziej zanieczyszczonych europejskich miast aż 16 leży w Polsce. W ubiegłym roku w Krakowie dopuszczalny poziom zapylenia przekroczano przez 188 dni. Problem jakości powietrza w miastach częściowo jest związany z ruchem samochodowym. Przyczyną są wzbijany przez samochody pył z jezdni, nieefektywna jazda powodująca zwiększone spalanie oraz mikrocząsteczki pochodzące z hamulców i innych części konstrukcyjnych.Do redukcji emisji spalin i poprawy jakości miejskiego powietrza mogą przyczynić się nowoczesne technologie.

Rosnąca presja motorem zmian

Wzrasta społeczna świadomość dotycząca ochrony środowiska i wpływu smogu na zdrowie. Kampanie edukacyjne na temat zmian klimatycznych, głośne protesty i dyskusje w mediach skłaniają wielu do wybierania firm korzystających z ekologicznych rozwiązań. Działania na rzecz ograniczenia emisji, poza aspektem wizerunkowym, mają też coraz częściej związek z przepisami.

W ubiegłym roku, w ramach dążenia do poprawy jakości powietrza, Londyn wprowadził strefę niskiej emisji. Pojazdom poruszającym się w śródmieściu grożą wysokie grzywny, jeśli nie spełniają określonych norm. Podobne strefy wprowadzono także m.in. w Brighton, Nottingham, Oxfordzie i Glasgow. Stanowi to wyzwanie zwłaszcza dla firm posiadających duże floty pojazdów.

Złe nawyki i brak kontroli przyczyną spalin

Na emisje spalin wpływa m.in. nadużywanie biegu jałowego przez kierowców, którzy zostawiają włączony silnik np. podczas załadunku czy postoju. Prowadzi to do marnowania dużych ilości paliwa oraz niepotrzebnego zanieczyszczania powietrza, zwłaszcza w przypadku ciężkich pojazdów. Na spalanie wpływa też styl jazdy (gwałtowne hamowanie i przyspieszanie) oraz stan techniczny pojazdu.

Wystarczy awaria jednej świecy, aby zmniejszyła się moc silnika i przyspieszenie, a to prowadzi do nadmiernego zużycia paliwa. Zużyte świece zapłonowe, hamulce, paski klinowe czy wadliwy czujnik tlenu mogą z kolei prowadzić do emitowania większej ilości trujących substancji. Stąd tak ważne są zalecenia dotyczące rutynowych przeglądów, które pozwalają utrzymać flotę we właściwej kondycji.

Technologie z korzyścią dla środowiska

Nowoczesne rozwiązania technologiczne mogą pomóc efektywniej wykorzystywać zasoby. Inteligentne platformy i aplikacje z zakresu telematyki monitorują zachowanie kierowców na trasie, a także stan pojazdów oraz terminy przeglądów. Analizują zbierane dane i automatycznie wysyłają powiadomienia, gdy zbliża się termin przeglądu lub wykryta zostanie usterka.

Technologia wykorzystująca sztuczną inteligencję pomaga też wybrać najlepszą trasę i zaplanować przydział zadań. Dzięki temu floty są w stanie wykonać taką samą liczbę zadań przy użyciu mniejszej liczby pojazdów, a co za tym idzie zmniejszają swój ślad węglowy. Aplikacje pomagają też w redukcji zużywanego papieru. Umożliwiają tworzenie oraz przeglądanie formularzy i dokumentów na telefonie czy tablecie.

Ślad węglowy

Posiadanie rentownej floty pojazdów oraz zmniejszanie śladu węglowego było dotąd dużym wyzwaniem. W przypadku wielu firm wręcz się wykluczało – podkreśla Sebastian Bazylak, marketing manager w firmie Verizon Connect. Natomiast technologie telematyczne nie tylko podnoszą wydajność bez konieczności inwestowania w nowe samochody. Ale też pomagają w redukcji zużywanego paliwa i kosztów konserwacji pojazdów. Poza silnymi argumentami biznesowymi dostarczają także tych z zakresu ekologi. Umożliwiają zmniejszenie wpływu transportu na środowisko oraz poprawę powietrza, którym wszyscy oddychamy.

Konflikt Irański, wojny handlowe, polityka ultra niskich stóp procentowych, a ostatnio nawet atak koronawirusa w Chinach – to tylko część z argumentów, które pojawiają się jako wytłumaczenie wysokich cen złota na światowych giełdach. Kruszec jest notowany na poziomie około 1580 dolarów za uncję. Słabość polskiej waluty powoduje jednak, że w rodzimej walucie notowania otarły się o 6,2 tys. złotych, a to już najwięcej w historii.

Strach napędza ceny złota!

Nie jest tajemnicą, że ceny złota rosną najczęściej gdy na świecie rosną obawy. Mogą być one różne – dotyczyć konfliktów zbrojnych, politycznych czy ekonomicznych. To właśnie na niepewności i spadku poczucia bezpieczeństwa budowana jest popularność kruszcu postrzeganego jako bezpieczna przystań dla kapitału. Efekt? Królewski kruszec jest notowany na poziomie około 1580 dolarów za uncję. Choć już jest to ponad 50 dolarów za gram, choć wciąż wycena jest o prawie 20% niższa niż rekord z 2011 roku.

Z rodzimego punktu widzenia ważniejsze jest raczej to ile za złoto trzeba zapłacić w polskiej walucie. A tu mamy historyczny rekord – 27 stycznia złoto otarło się o wycenę na poziomie prawie 6,2 tys. złotych.

Złotem w zło tego świata

I tak na wzrost cen w ostatnim czasie oddziaływały doniesienia o wojnie handlowej (USA – Chiny) czy konflikt irański. Do tego dochodzi prowadzenie przez najważniejsze banki centralne polityki taniego pieniądza lub tzw. „dodruku pieniądza”. Taka sytuacja oznacza przecież ryzyko wyższej inflacji, przed którą złoto powinno chronić.

W ostatnich dniach pojawiają się też opinie, że na wyższe wyceny królewskiego kruszcu wpływają doniesienia o ataku koronawirusa. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać zaskakujące. Wytłumaczenie jest jednak takie, że gdyby doszło do epidemii, skutkowałoby to słabszym wzrostem gospodarczym na świecie. Te obawy skutkują dziś większym popytem na aktywa uznawane za bezpieczne przystanie dla kapitału – w tym złoto.

Ponadto powyższy przykład doskonale wpisuje się w ocenę zaprezentowaną kilka lat temu przez CPM Group. Firma ta dowodziła, że zmiany cen żółtego metalu jedynie w niespełna 14 procentach można wytłumaczyć przez grę popytu i podaży. A reszta to spekulacje podatne na medialne doniesienia z całego świata.

Najlepszy moment na zakup już minął

Jeśli ktoś dziś rozważałby zakup kruszcu musi pamiętać, że przecież nikt nie zagwarantuje że rekordowa dziś wycena będzie śrubowała kolejne historyczne maksima. Inwestując w złoto w formie fizycznej, musimy zabezpieczyć się też przed jego kradzieżą.

Dodatkowo kupując kruszec trzeba mieć świadomość, że ponosimy ryzyko zmiany notowań złota wyrażonych w dolarze. Z rodzimego punktu widzenia ważne jest też ryzyko zmiany kursu walutowego. I tak umocnienie się złotówki wobec dolara powinno skutkować tym że wyrażona w złotym cena kruszcu będzie spadać.

Na koniec warto zauważyć, że jeszcze 10 lat temu za uncję trzeba było zapłacić prawie o połowę mniej czyli niecałe 3,2 tys. zł, a 20 lat temu niecałe 1,2 tys. złotych. W tym kontekście bieżąca wycena ocierająca się o 6,2 tys. złotych za uncję jest już wyśrubowana. Nie zmienia to jednak faktu że zakup złota wciąż jest niezłym zabezpieczeniem na wypadek realizacji różnych skrajnych scenariuszy – wojen, kryzysów gospodarczych czy innych poważnych kataklizmów.

Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments

W Warszawie w budowie znajduje się blisko 800 000 m kw. powierzchni biurowej, z czego ponad połowa zostanie oddana do użytku w 2020 roku, podaje firma doradcza Savills w swoim najnowszym raporcie. Stolica Polski pozostaje olbrzymim placem budowy, głównie dzięki bardzo wysokiemu popytowi ze strony najemców, który w 2019 r. osiągnął rekordowy poziom.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na koniec 2019 r. wynosiły w Warszawie 5,6 miliona m kw., wzbogacając się w ciągu minionych 12 miesięcy o 162 tys. m kw. w 17 nowych budynkach. Największym projektem, który powstał w tym czasie była Wola Retro (24 500 m kw.).

Wieżowce dominują na rynku

Na koniec 2019 roku w budowie znajdowało się 793 000 m kw., z czego 437 000 m kw. powinno zostać ukończonych w 2020 roku, w tym budynki wysokościowe takie jak The Warsaw HUB, Mennica Legacy Tower, Widok Towers i Skyliner. 69% prognozowanej nowej podaży zostało już zabezpieczone umowami przednajmu.

„Warszawa zmienia się na naszych oczach. 2020 rok będzie w pod tym względem przełomowy. Gdyż wiele z żurawi budowlanych, które tworzą obecnie krajobraz Woli i Śródmieścia przemieni się w spektakularne wieżowce. W efekcie powodem boomu deweloperskiego jest bardzo silny popyt na powierzchnię biurową, co jest oznaką zdrowego rynku” – mówi Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja wynajmującego, Savills.

Spektakularne umowy najmu w wieżowcach

Zgodnie z danymi Savills, w Warszawie w 2019 roku wynajęto 878 000 m kw., co było najwyższym wynikiem w historii stołecznego rynku (2,2% więcej w porównaniu do 2018 r.). Był to również rok dużych transakcji, spośród umów podpisanych w zeszłym roku, 12 dotyczyło powierzchni przekraczającej 10 000 m kw. Zapotrzebowanie na powierzchnię biurową było generowane głównie przez sektor finansowy. W efekcie największa umowa najmu 2019 roku, będąca jednocześnie rekordową w historii rynku, została podpisana przez mBank (45 600 m kw. w Mennica Legacy Tower).

Ponadto absorpcja netto w Warszawie w dalszym ciągu przekracza podaż nowej powierzchni biurowej. To przełożyło się na spadek poziomu pustostanów o 40 punktów procentowych i skutkuje najniższym od 2012 r. poziomem pustostanów (7,8%).

Ponad 20 euro za metr

Jak podaje Savills w raporcie „Rynek biurowy w Warszawie”, w Centralnym Obszarze Biznesu oraz w Centrum czynsze nominalne nie zmieniły się od pierwszego kwartału 2019 r. Dodatkowo w najlepszych lokalizacjach w Centrum dochodzą do 22,5 – 25,5 euro za m kw. miesięcznie. Na Służewcu, największym pozacentralnym obszarze biznesowym stolicy, kształtują się na poziomie 13,0-15,0 euro za m kw. miesięcznie.

“Przy tak imponującym poziomie nowej podaży, udział powierzchni biurowej zabezpieczonej umowami przednajmu jest wysoki. W konsekwencji, duże firmy poszukujące powierzchni biurowej w COB nadal posiadają ograniczoną liczbę możliwości. Niedługo, jak tylko pierwsi wielkopowierzchniowi najemcy wprowadzą się do nowych projektów, właściciele starszych obiektów będą musieli jeszcze mocniej się starać by móc z sukcesem przeprowadzić rekomercjalizację powstałych w ten sposób wakatów. To z pewnością będzie jedno z głównych wyzwań rynku biurowego w Warszawie w najbliższym czasie” – dodaje Daniel Czarnecki z Savills.

Pracownicy z Ukrainy zapytani o opinie o Polsce w ich ojczyźnie w większości odpowiadają, że są dobre. Nie oznacza to jednak, że jako kraj odrobiliśmy wizerunkową lekcję. Aż 3 na 4 przebadanych Ukraińców twierdzi, że Polska powinna poprawić swój wizerunek jako atrakcyjnego kierunku emigracji zarobkowej – wynika z „Barometru Imigracji Zarobkowej – II półrocze 2019”. Według ekspertów Personnel Service, konieczne jest zbudowanie i wdrożenie długofalowej strategii wizerunkowej Polski na Ukrainie. Taka strategia do tej pory nie została opracowana. W komunikację powinien zaangażować się m.in. rząd, ale też firmy i instytucje zainteresowane zatrudnianiem pracowników ze Wschodu.

Atuty Polski

Ukraińcy chcą pracować w Polsce, bo mogą u nas lepiej zarobić i łatwo się porozumieć. To kluczowe atuty, istotne dla większości imigrantów zarobkowych, ale jako kraj mamy tych atutów dużo więcej. Jest u nas bezpiecznie, sytuacja społeczno-gospodarcza jest stabilna, a miejsc pracy nadal tworzy się całkiem sporo. Do tego wysoki poziom życia zachęca do osiedlania się na dłużej. Jednak o tych zaletach Polski mówi się niewiele, co jest błędem zwłaszcza z punktu widzenia rosnącej konkurencji o pracowników z Ukrainy na arenie międzynarodowej. Dobrze prowadzona komunikacja wizerunkowa mogłaby przyciągnąć do nas wartościowych pracowników – mówi Krzysztof Inglot, Prezes Personnel Service.

Wizerunkowe niedociągnięcia

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie PS-wizerunek-Polski.png

Z „Barometru Imigracji Zarobkowej – II półrocze 2019” wynika, że zaledwie 2% pracowników z Ukrainy jest zdania, że wizerunek Polski w ich ojczyźnie jest zły. Co piąty jest przekonany o neutralnym postrzeganiu, a zdecydowana większość (69%) wskazuje na pozytywny obraz. Okazuje się jednak, że na pytanie precyzujące, o to czy Polska powinna bardziej zadbać o poprawę swojego wizerunku na Ukrainie aż 3 na 4 osoby odpowiadają, że tak. Tak wysoki odsetek wskazań na wizerunkowe niedociągnięcia to efekt braku strategii budowania pozytywnego obrazu Polski na Ukrainie. W tym momencie ton komunikacji często wyznaczają przekazy medialne skupiające się na negatywnych historiach czy trudnościach pracowników z Ukrainy w Polsce. Brakuje natomiast systematycznych działań mających na celu podkreślanie synergii czy korzyści wynikających ze współpracy Polski i Ukrainy.

Unikalne przewagi

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie PS-atury-Polski.png

Wizerunkowi Polski na Ukrainie na pewno pomaga fakt, że język polski i ukraiński są do siebie zbliżone. To najważniejszy atut naszego kraju wskazywany w przez 64% pracowników z Ukrainy. Dodatkowo, połowa kadry ze Wschodu docenia krótszą i tańszą podróż do Polski, niż do innych krajów, a 17% jako duży atut wskazuje darmowe zakwaterowanie, które często pracodawcy oferują jako benefit. Co więcej dla 16% osób ważna w wyborze Polski jako miejsca emigracji zarobkowej jest obecność na miejscu rodziny i przyjaciół z Ukrainy, a 13% docenia legalność zatrudnienia.

Prowadzimy badanie nastrojów wśród pracowników z Ukrainy, którzy mają doświadczenia pracy w Polsce. To dla nas naturalna grupa respondentów. To oni wiedzą co w naszym kraju im się podoba, a nad czym musimy jeszcze popracować. I to właśnie te osoby mówią wprost, że mamy sporo atutów, ale nie wykorzystujemy tego dostatecznie, bo nie komunikujemy tych przewag. A taka wymiana i komunikacja skierowana do Ukraińców na pewno pozytywnie wpłynęłaby na zacieśnianie naszej współpracy, która z punktu widzenia gospodarki jest niezwykle istotna – podsumowuje Krzysztof Inglot.

***

Personnel Service

To firma specjalizująca się w rekrutacji i zatrudnianiu pracowników z Ukrainy na potrzeby pracodawców w Polsce. Ponadto współpracuje z przedsiębiorstwami z wielu sektorów, w tym głównie automotive, RTV/AGD i przemysłu ciężkiego. W efekcie za pośrednictwem Personnel Service zatrudnienie w Polsce znalazło już 50 tys. obywateli Ukrainy. Tym samym Personnel Service znajduje się w pierwszej trójce przedsiębiorstw wyspecjalizowanych w rekrutacji obywateli zza wschodniej granicy Polski.

Szpitale, e-sklepy, operatorzy komórkowi, wyższe uczelnie – to m.in. stamtąd w 2019 r. wyciekły dane osobowe Polaków. Nie ma dziś bezpiecznych miejsc, które gromadzą nasze dane.

Dla wielu osób utrata danych to dopiero „pierwszy stopień do piekła”. Po czasie dowiadują się, że muszą spłacać kredyt, który oszuści zaciągnęli na ich konto. W przypadającym dziś Dniu Ochrony Danych Osobowych eksperci serwisu ChronPESEL.pl ostrzegają: zjawisko wycieków będzie się nasilać.

Nasze dane są zgromadzone w wielu miejscach, z czego często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Każda wizyta w urzędzie, banku, przychodni, podjęcie pracy, nocleg w hotelu, zakupy w e-sklepie, zostawia ślad w postaci naszych danych. Bardzo często konieczne jest także podanie numeru PESEL, a to on jest najcenniejszą informacją, którą należy bezwzględnie chronić. Jeśli dostanie się w niepowołane ręce, może okazać się, że ktoś na nasze dane wziął kredyt, podpisał umowę na telefon, kupił drogi sprzęt na raty lub zarejestrował firmę, by wyłudzać towary.

PESEL jak DNA

Numer PESEL jest naszym drugim DNA. Otrzymujemy go raz na całe życie. Przekonanie, że bank czy szpital jest instytucją zaufania publicznego, a więc odpowiednio dba o zgromadzone dane, jest złudne. Dlatego w dzisiejszej rzeczywistości zjawisko wycieków będzie przybierać na sile. Wpływ na to mają zarówno zawodne technologie, jak i pracownicy firm i instytucji, którzy nierzadko zapominają o zasadach bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że cyberprzestępcy są zawsze pół kroku przed innymi – mówi Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Informacje o wyciekach danych, w tym numerów PESEL, pojawiają się w mediach niemal każdego dnia. Są one rozproszone, a dopiero zebrane w całość pokazują pełną skalę zjawiska.

Przykłady wycieków danych z 2019

Operator komórkowy Virgin Mobile w grudniu 2019 r. poinformował, że wyciekły dane tysięcy klientów prepaid, czyli telefonów na kartę, w tym imiona, nazwiska oraz numery PESEL.

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego – listopadzie ub.r. skradziono komputer przenośny jednego z pracowników uczelni. Na dysku znajdowały się dane osobowe przetwarzane podczas rekrutacji studentów w ostatnich latach. Były to m.in. imię i nazwisko, imiona rodziców, PESEL, adres zamieszkania, seria i numer dowodu osobistego.

Sklep internetowy z elektroniką Morele.net – we wrześniu 2019 r. Urząd Ochrony Danych Osobowych nałożył na niego rekordową karę 2,8 mln zł za niedostateczny poziomem zabezpieczeń. W poprzednim roku w wyniku ataku hakerskiego wyciekła z niego baza 2,5 mln klientów, która była dostępna na czarnym rynku internetowym. Wprawdzie nie zawierała ona numerów PESEL, ale zaraz po zakupach klienci zaczęli dostawać SMS-y z linkiem, który przekierowywał ich do fałszywej strony pośrednika w płatnościach. Następnie wyłudzał login i hasło do konta w banku oraz kod autoryzacji wysyłany ofierze przez bank SMS-em. W efekcie tracili oni pieniądze z rachunku. 

Służba zdrowia na celowniku hakerów

Dolnośląskie Centrum Onkologii we Wrocławiu – w listopadzie ub. r. zaginęły dane osobowe 200 tys. pacjentów oraz pracowników placówki. Chodzi o imiona, nazwiska, numery PESEL i daty urodzenia. Baza danych znajdowała się w komputerze firmy zewnętrznej, która obsługiwała szpital w zakresie informatyki.

Szpital Wojewódzki im. Jana Pawła II w Bełchatowie – w styczniu 2019 r. z rejestracji przychodni lekarza POZ zostały skradzione dane 150 pacjentów. W ten sposób wypłynęły imiona, nazwiska, numery PESEL oraz wzory podpisów osób, którym udostępniono dokumentację.

Przeczytaj także:

Brak skutecznej ochrony w placówkach szpitalnych

Służba zdrowia to drugi po instytucjach finansowych cel ataków hakerów na świecie. Raport Najwyższej Izby Kontroli z listopada ub.r. o ochronie danych osobowych w szpitalach pokazuje, że większość sprawdzanych placówek nie zapewnia skutecznej ochrony danych pacjentów, a w ponad połowie doszło do naruszeń. Co więcej, w 7 skontrolowanych lecznicach do przetwarzania danych osobowych, w tym medycznych, upoważnieni byli pracownicy obsługi, np. salowe i sanitariusze. Osoby te nie udzielają pacjentom świadczeń medycznych i nie powinny mieć dostępu do danych dotyczących np. historii choroby czy przebiegu leczenia.

Eksperci serwisu ChronPESEL.pl przytaczają przypadek, z jakim zwróciła się do nich farmaceutka z Zachodniopomorskiego. W grudniu 2019 r. otrzymała listowne powiadomienie z Narodowego Funduszu Zdrowia o wycieku danych kierowników aptek z tego województwa, w tym numerów PESEL.

Miliony kredytów na cudze konto

– Nie trzeba zgubić dowodu osobistego, aby odczuć bolesne skutki utraty tożsamości. Wyplątanie się z matni, jaka powstaje, gdy bank czy telekom upomina się o spłatę rat z kredytu, którego nie wzięliśmy, jest bardzo trudne. Pochłania to mnóstwo czasu i nerwów, o kosztach nie wspominając. Dlatego trzeba trzymać rękę na pulsie i monitorować, czy ktoś nie sprawdzał nas w Krajowym Rejestrze Długów. Banki, firmy pożyczkowe czy dostawcy energii przed podpisaniem umowy weryfikują, czy potencjalni klienci nie widnieją w rejestrze. Muszą jednak mieć na to ich zgodę. Kiedy więc otrzymamy SMS z KRD z informacją, że jakaś instytucja pytała o nas, będzie to sygnał, że ktoś posłużył się naszymi danymi. Można wtedy szybko zareagować i zgłosić, że to oszustwo – wyjaśnia Bartłomiej Drozd.

Większa aktywność cyfrowa to większe ryzyko

Niestety wycieki danych będą się zdarzały coraz częściej, ponieważ zwiększa się nasza aktywność w świecie cyfrowym. Wzrastać będzie też aktywność przestępców, którzy będą je chcieli wykorzystać do kradzieży. Tylko w ciągu pierwszych trzech kwartałów minionego roku udaremniono kilka tysięcy prób wyłudzeń kredytów o wartości ok. 230 mln zł. Ile było udanych prób, tego do końca nie wiadomo, bo instytucje finansowe nie chcą ujawniać takich danych. Eksperci szacują, że w przypadku kredytów bankowych może to być 1,5-1,7 proc. ich wartości, a jeśli chodzi o pożyczki 3,0-3,2 proc. Oznaczałoby to, że realna skala wyłudzeń tylko w sektorze finansowym wynosi 1,5-1,7 mld zł rocznie. Ale fraudy są też problemem innych branż, np. telekomów, gdzie oszuści na cudze dane wyłudzają drogi sprzęt – smartfony, tablety, laptopy.

materiał prasowy

Niemal od zawsze wiemy, że każdy pracownik jest inny i inaczej należy z nim postępować. Okazuje się jednak, że ta różnorodność układa się w pewne wzorce/typy powiązane w znacznej mierze z tym, jak bardzo zaangażowani i usatysfakcjonowani są nasi pracownicy.Co więcej poprzez odpowiednie kształtowanie tych dwóch czynników możemy także kształtować naszych pracowników.

W efekcie albo mamy super zespół, który jest w stanie zrealizować niemal każde wyzwania lub też skazujemy się na męczarnie – zarówno na poziomie indywidualnym, zespołowym jak i całej organizacji.

  • Co zrobić aby urzeczywistnić raczej pierwszą z tych opcji?
  • Jak umiejętnie zwiększać udział pracowników gwarantujących wysoką efektywność i dobrą atmosferę?
  • Jaka w tym wszystkim jest rola działu HR i menedżerów?

Prowadzący: Grzegorz Filipowicz

Ekspert zarządzania kapitałem ludzkim. Business Partner w ForFuture. Współzałożyciel i członek zarządu Klastra HR Development. Prezes Polskiego Stowarzyszenia HR Business Partner oraz członek CIPD (Chartered Institute of Personnel and Development). Wykładowca na kilku uczelniach (Akademia Leona Koźmińskiego, Szkoła Główna Handlowa, Wyższa Szkoła Biznesu). Ma ponad 25-letnie doświadczenie w branży szkoleniowo-konsultingowej. Twórca autorskiego Modelu Kompetencji Zawodowych oraz narzędzi do zarządzania zasobami ludzkimi.

Zapisy na webinar >>TUTAJ<<

Populacja osób biernych zawodowo liczy blisko 13,3 mln osób. To oznacza, że prawie połowa dorosłych Polaków z różnych powodów nie pracuje i się nie uczy. Aktywizacja biernych zawodowo i długotrwale bezrobotnych to priorytety resortu pracy na nadchodzący rok.

– Zasiądziemy do stołu z partnerami społecznymi i gospodarczymi i wspólnie będziemy się zastanawiać, jak zwiększać wskaźniki zatrudnienia – zapowiada wiceminister pracy Alina Nowak. Jak podkreśla, w pierwszej kolejności należy aktywizować niewykorzystane dotąd zasoby na polskim rynku pracy. Należy nachęcać do powrotu osoby, które wyjechały z Polski, a dopiero w drugiej kolejności sięgnąć po pracowników z zagranicy.

Polskie bezrobocie jednym z najniższych w UE

Według danych GUS na koniec grudnia ub.r. stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,2 proc. To minimalne pogorszenie względem listopada (o 0,1 pkt proc.). Jednak ten wskaźnik i tak utrzymuje się na poziomie najniższym od 30 lat. Na koniec roku w urzędach pracy zarejestrowanych było 866,4 tys. osób bezrobotnych, o ponad 100 tys. mniej niż rok wcześniej. Według Eurostatu w Polsce bezrobocie jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej (szóste miejsce).

– Dziś już nie walczymy z bezrobociem, ale promujemy zatrudnienie. Ważne, żeby jego wskaźnik był na coraz wyższym poziomie – mówi Alina Nowak. – W tym roku będziemy koncentrowali się w pierwszej kolejności na aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych i biernych zawodowo. Te osoby nie zawsze są zarejestrowane jako bezrobotni czy poszukujący pracy.

Brak kompetencji i emigracja

Polski rynek pracy wciąż boryka się z wieloma problemami. To niedostosowanie kompetencji pracowników do zapotrzebowania pracodawców, emigracja i niekorzystna demografia, które pogłębiają lukę na rynku pracy, oraz wysokim na tle UE odsetkiem osób biernych zawodowo i długotrwale bezrobotnych (powyżej 12 miesięcy). Według danych GUS na koniec II kwartału ub.r. liczba osób długotrwale poszukujących pracy wyniosła 360,8 tys. To nieco ponad 41 proc. wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych.

Co istotne, długotrwałe bezrobocie częściej występuje wśród kobiet. Ponad 45 proc. kobiet zarejestrowanych w urzędach pracy w połowie ubiegłego roku pozostawała bez zatrudnienia przez okres powyżej 12 miesięcy. Wśród mężczyzn ten odsetek wyniósł 35,8 proc.

Aktywizacja osób długotrwale bezrobotnych

– W urzędach pracy jest zarejestrowanych jeszcze wiele osób, które posiadają status długotrwale bezrobotnych. Dzisiaj aktywizujemy ich już nie tylko od strony zawodowej, ale też bardziej holistycznie. Staramy się objąć takiego człowieka kompleksową pomocą. Angażujemy do tego instytucje pomocy społecznej i NGO-sy. W pierwszej kolejności jest to przede wszystkim aktywizacja społeczna, a nie tylko zawodowa. Musimy zdiagnozować, dlaczego te osoby nie podejmują zatrudnienia. Bierzemy też pod uwagę ich sytuację rodzinną. Zwracamy uwagę, czy taka osoba nie musi korzystać z pomocy przy opiece nad rodzicami, czy ma zapewnioną opiekę nad małoletnimi dziećmi – mówi Alina Nowak.

Kolejny priorytet resortu pracy na nadchodzący rok to aktywizacja osób biernych zawodowo. Za takie uważa się ludzi, którzy ukończyli 15. rok życia, ale nie pracują i się nie uczą. W Polsce odsetek osób biernych zawodowo jest wysoki na tle całej UE. Według danych GUS na koniec III kwartału ub.r. ich populacja liczyła 13,281 mln osób. To oznacza, że blisko połowa Polaków nie pracuje i nie jest gotowa do podjęcia aktywności. Dużą część tej grupy stanowią emeryci, studenci i kobiety, które rezygnują z pracy na rzecz opieki nad dziećmi. GUS wskazuje, że w połowie ubiegłego roku 1,55 mln kobiet było biernych zawodowo z powodu obowiązków rodzinnych i związanych z prowadzeniem domu.

Luka na rynku pracy

– Mamy spore grono osób biernych zawodowo i nie są to tylko bezrobotni. Myślę, że właściwym rozwiązaniem jest tutaj promocja ofert pracy atrakcyjnych dla osób, które są skłonne poszukiwać zatrudnienia. Mamy również sporo osób niepełnosprawnych, które nie mają pracy. Powinniśmy też myśleć o osobach powracających z zagranicy. Musimy stwarzać im takie warunki, aby chciały przyjeżdżać i pracować w Polsce – mówi wiceminister pracy. – Mamy materiał analityczny, w niedługim czasie zasiądziemy do stołu z partnerami społecznymi i gospodarczymi i wspólnie będziemy zastanawiać się nad tym, jak zwiększać wskaźniki zatrudnienia i poprawiać sytuację na rynku pracy.

Mimo dużej luki na polskim rynku pracy (firma doradcza PwC szacuje, że do 2025 roku deficyt sięgnie już 1,5 mln pracowników) wiceminister ocenia, że w pierwszej kolejności należy aktywizować niewykorzystane dotąd zasoby w kraju, a dopiero w drugim kroku sięgnąć po pracowników z zagranicy.   

– Na naszym rynku pracuje około 800 tys. osób z zagranicy. Trzeba się zastanowić, w jaki sposób przyspieszyć procedury, aby te osoby mogły podejmować pracę szybciej. Należy też stwarzać im przyjazne warunki, aby mogły się u nas odnaleźć. Jednak jestem zwolennikiem tego, żeby w pierwszej kolejności przeanalizować nasz rynek pracy i proponować osoby, które mają odpowiednie kwalifikacje, na terenie naszego kraju – mówi Alina Nowak.

Źródło: Biznes Newseria.pl

  • Błyskawiczna hossa w styczniu
  • Epidemia w Wuhan może na krótko wpłynąć na giełdy
  • Porozumienie na linii USA-Chiny uspokoiło inwestorów

Początek roku przyniósł wzrosty niemal we wszystkich klasach aktywów. Słabsze dane dotyczyły jedynie surowców przemysłowych i ropy naftowej. Możemy mówić o efekcie stycznia, czyli błyskawicznej hossie na rynkach kapitałowych.

Epidemia w Wuhan wpływa na rynki

Kilka ostatnich dni przyniosło spadki na rynkach wschodzących. Jest to bezpośrednio związane z wybuchem epidemii koronawirusa w chińskim mieście Wuhan. Inwestorów niepokoją informacje o zakazie wjazdu do miasta i rozszerzaniu się epidemii. Skutki wybuchu epidemii najbardziej odczuwają jednak giełdy azjatyckie. Można spodziewać się jeszcze mocniejszej reakcji rynku. Warto jednak zauważyć, że analiza danych historycznych dotycząca wybuchów epidemii w poprzednich latach pokazuje, że tego rodzaju sytuacje zazwyczaj mają chwilowy wpływ na rynki. Strach mija i indeksy odrabiają straty.

Spokój na linii Waszyngton – Pekin

Rynki pozytywnie zareagowały na osiągnięcie pierwszej fazy porozumienia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Podpisana 15 stycznia br. umowa to jeszcze nie koniec sporów handlowych między tymi państwami. Jest to jednak pierwszy krok do ich zakończenia.

Pierwsza część porozumienia obejmuje kilka aspektów. Chiny zobowiązały się do lepszej ochrony własności intelektualnej i zmian w polityce kursowej. Zwiększą też import amerykańskich produktów rolnych, towarów przemysłowych oraz energii. Obiecały także do końca 2021 roku powiększyć pulę zakupów amerykańskich dóbr o 200 mld USD. USA z kolei pozostawi taryfy celne na chińskie towary na niezmienionym poziomie. Będą one obowiązywały do czasu negocjacji drugiej fazy porozumienia. Amerykanie nauczeni doświadczeniem wcześniejszych umów zastrzegli, że będą sprawdzać, czy Chińczycy respektują uzgodnione warunki. Gdyby doszło do niewywiązania się z dotychczasowych ustaleń, Amerykanie mogą nałożyć na produkty pochodzące z Państwa Środka dodatkowe taryfy celne.

Negocjacje dotyczące podpisania drugiej fazy porozumienia mają ruszyć już w maju. Nie spodziewamy się jednak, aby do listopadowych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych udało się wypracować kompromis. Nie mniej jednak zawarcie dotychczasowego porozumienia uspokoiło inwestorów pozwalając na kontynuację trendu wzrostowego. Wpływa to pozytywnie na ryzykowne aktywa.

Źródło: Michał Milewski, Zarządzający funduszami w Generali Investments TFI

Postęp technologiczny zmienia przyzwyczajenia uczniów i nauczycieli. Już ponad 80% dzieci w wieku od 7 do 15 lat posiada telefon komórkowy, a odsetek ten wzrasta wraz z wiekiem (7-9 lat – 63,6%, 10-12 lat – 91,7%, 13-15 lat – 100%). Placówki edukacyjne stają przed wyzwaniem dopasowania się do procesu cyfrowej transformacji i wynikających z niej nowych potrzeb oraz zagrożeń. W najbliższych latach kluczowe będzie m.in. zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego, ochrona przed cyberzagrożeniami oraz zmiana organizacji dokumentów. Jakie będą szkoły (niedalekiej) przyszłości?

Pod ochroną sztucznej inteligencji

Sytuacje związane z przemocą czy kradzieżami zdarzają się w szkołach coraz częściej. Za oceanem każdego roku zgłaszanych jest prawie 100 tys. przypadków wandalizmu. Badania wykazują, że na poziom i poczucie bezpieczeństwa wśród uczniów oraz pracowników pozytywnie wpływa m.in. monitoring wizyjny. Doonside Technology High School w Sydney podaje, że udało się dzięki niemu ograniczyć zjawisko znęcenia się nad innymi uczniami o 70%. Aby systemy wideo były skuteczne powinny bazować na sztucznej inteligencji. Takie rozwiązania działają jak komputer z obiektywemimogą nie tylko monitorować, ale także rozpoznawać i analizować problemy w czasie rzeczywistym.

– Inteligentne systemy wideo w szkołach przede wszystkim zapewnią bezpieczeństwo uczniom i pracownikom oraz umożliwią szybkie reagowanie na sytuacje kryzysowe. Mogą ostrzegać o pożarach, wandalizmie czy przemocy, wydawać ostrzeżenia o niepożądanej sytuacji, na przykład, gdy ktoś upadnie lub wejdzie tam, gdzie nie powinien. W poważniejszych sytuacjach prześlą alarm bezpośrednio do odpowiednich służb. Technologia anonimizacji obrazu sprawia, że takie kamery mogą być stosowane także w świetle obowiązujących przepisów RODO – wskazuje Piotr Bettin, menedżer ds. rozwoju biznesu inteligentnych systemów wideo w firmie Konica Minolta. 

Nie dać się hakerom

Szkoły borykają się także z szeregiem wyzwań związanych z bezpieczeństwem informacji. Na wielu platformach przechowuje się wrażliwe dane uczniów, pracowników i rodziców, które nie są odpowiednio chronione. Już jedna na pięć placówek została dotknięta cyberatakiem, a w wielu przypadkach ich dyrektorzy mogą nawet o tym nie wiedzieć. Tylko 49% szkół uważa, że są właściwie przygotowane na takie zdarzenia. Rosnąca liczba zagrożeń sprawia, że konieczne staje się wprowadzanie rozwiązań zapewniających bezpieczeństwo danych i ich łatwe odzyskiwanie po awarii.

Papier do lamusa

Szkoły nadal toną w papierkowej robocie, która spowalnia i utrudnia pracę. Dostrzegł to związek nauczycieli, który jesienią ub.r. zawnioskował o utworzenie zespołu ds. walki z biurokracją w szkole. Aby umożliwić nauczycielom spędzanie większej ilości czasu z uczniami konieczna jest automatyzacja i uproszczenie procesów administracyjnych. Nowoczesne systemy elektronicznego obiegu dokumentów powinny zastąpić mozolne ręczne wprowadzanie informacji do systemu. Papierowe dokumenty nauczyciele przenosiliby tam za pomocą jednego kliknięcia. Jednocześnie mogliby je łatwo odszukać, edytować i opatrzyć adnotacjami, wyróżnieniami lub znakami wodnymi.

Przeczytaj także:

– Sektor edukacji ma już możliwość korzystania z rozwiązań i zabezpieczeń dostępnych do tej pory tylko w największych firmach. Zdalny monitoring, zabezpieczenia przed cyber-zagrożeniami, kopie zapasowe, systemy elektronicznego obiegu dokumentów (e-Kancelaria) oraz bezpiecznej współpracy są dostępne w postaci jednej platformy, takiej jak np. Workplace Hub. Szkoły nie muszą przy tym szukać specjalistów IT ani firm konsultingowych. Za sprawne funkcjonowanie systemów oraz doradztwo w zakresie nowych technologii odpowiada dostawca rozwiązania – mówi Mateusz Macierzyński, menedżer ds. systemów ITS w Konica Minolta.

Naprzeciw innowacjom

Cyfryzacja może być dla szkół także szansą na rozwinięcie kompetencji związanych z kreatywnym myśleniem i kooperacją. Interaktywne tablice, aplikacje czy rozwiązania z zakresu wirtualnej rzeczywistości pomogą współpracować z kolegami przy projektach oraz uczyć się przez dobrą zabawę. Potencjał jest duży. Nawet 45% dydaktyków uważa szkołę za miejsce przyjazne wdrażaniu innowacji. Potrzebne są jednak nie tylko pojedyncze urządzenia, ale całe rozwiązanie, które kompleksowo wprowadzi szkołę w erę cyfryzacji.

materiał prasowy

Polacy najczęściej w Europie wybierają mieszkania nowe, a nie używane – wynika z danych Eurostatu za 2019 rok. Udział rynku deweloperskiego w całym obrocie mieszkaniami jest w Polsce m.in. 36 razy większy niż w Danii, 4 razy większy niż we Francji i 3 razy większy niż w Niemczech. Lepsze wyniki niż nad Wisłą zanotowały tylko dwie wyspy o liczbie mieszkańców mniejszej niż Warszawa.

Eurostat: Polacy wybierają nowe mieszkania

Prawie 47% – za taką część obrotów na rodzimym rynku mieszkaniowym odpowiada sprzedaż mieszkań realizowana przez deweloperów – wynika z danych Eurostatu. W badaniu tym urząd bierze pod uwagę wartość sprzedawanych lokali, a nie ich ilość. I choć wciąż więcej sprzedaje się w Polsce mieszkań z drugiej ręki, to i tak rozmiar rodzimego rynku pierwotnego jest imponujący.

Najnowszy wynik jest tylko o 1 pkt. proc. wyższy niż w 2018 roku. To sugeruje, że w ubiegłym roku rosła wartość nie tylko rynku mieszkań używanych, ale też nowych. Ten wzrost wynikał przede wszystkim z rosnących cen mieszkań, a nie liczby sprzedanych nieruchomości. Póki co możemy dokładniej pokazać to jedynie na przykładzie deweloperów. Dane dla rynku wtórnego nie są bowiem jeszcze dostępne.

Ceny w górę

I tak w 2019 roku wartość nowych mieszkań sprzedanych na największych rynkach wzrosła o około 10% (r/r). Na tę poprawę wyniku złożył się przede wszystkim wzrost cen mieszkań. Zgodnie z danymi firmy JLL liczba sprzedanych nowych mieszkań wzrosła bowiem w ciągu roku o niecały 1%. Dane europejskiego urzędu świadczą o wciąż niesłabnącej popularności mieszkań sprzedawanych przez deweloperów w Polsce. Firmy budujące mieszkania pochłaniają bowiem coraz większą część rynkowego tortu. I tak sprzedawane przez nich mieszkania odpowiadały w 2010 roku za 33% obrotów na rynku mieszkaniowym (wartościowo).

Polska w czołówce Europy

Rodzimy wynik jest też imponujący na tle innych krajów starego kontynentu. Jedynie w dwóch małych krajach (na Malcie i na Cyprze) nowe domy i mieszkania odpowiadają za większą niż w Polsce część rynku mieszkaniowego. Mówimy tu jednak o wyspach na tyle niewielkich, że bardziej zasadne byłoby porównywanie ich do dużego miasta niż obszaru całej Polski. Ponadto tuż za podium plasują się Estonia, Słowacja, Finlandia i Norwegia. W krajach tych udział rynku pierwotnego w obrotach na całym rynku mieszkaniowym wynosił od prawie 36 do 43%.

Dla porównania w takich krajach jak Niemcy, Włochy, Hiszpania, Czechy, Wielka Brytania czy Francja udział rynku pierwotnego w całym rynku mieszkaniowym jest kilkukrotnie niższy niż w Polsce. Na dole tabeli uplasowały się Węgry (5% obrotów przypada na rynek pierwotny) i Dania (poniżej 1%), gdzie deweloperzy sprzedają wręcz symboliczną ilość mieszkań.

Czemu więc w Polsce mieszkania deweloperskie są aż tak popularne? Popyt na nieruchomości wynika wprost z poprawiającej się sytuacji finansowej Polaków a także tego, że mieszkań jest „nad Wisłą” po prostu za mało. Dodatkowo brakuje co najmniej 2,1 mln lokali z perspektywą wzrostu tej liczby nawet do 2,9 mln wraz z tym jak w najbliższych latach rosnąć będzie liczba gospodarstw domowych – wynika z szacunków HRE Think Tank. Liczby te wciąż nie uwzględniają faktu, że do kraju przybył przynajmniej milion emigrantów zarobkowych, z czego na pewno część osiedli się w Polsce, a przecież też muszą mieć gdzie mieszkać.

Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments

Wystartował konkurs dedykowany start-upom –  Food Innovation Challenge. Podczas tegorocznych targów WorldFood Poland będzie można zawalczyć o Nagrodę Główną o wartości 10 000 tys. zł, jednak już sam udział umożliwia szerokie dotarcie do potencjalnych inwestorów i najważniejszych osób z branży.

W odpowiedzi na zmieniające się potrzeby przemysłu spożywczego, postanowiliśmy odkryć i wypromować nieszablonowe pomysły oraz innowacyjne start-upy. Inicjatywa kierowana jest do osób mających koncepcję na unikatowe produkty, technologię lub usługi, które zatrzęsą rynkiem i wyznaczą nowe trendy.

Wskocz do Strefy Innowacji i daj swojemu start-upowi szansę na sukces

Ponieważ wiemy, jak cenne w rozwijaniu firmy jest wsparcie marketingowe, już od pierwszej edycji targom WorldFood Poland towarzyszy Konkurs o Złoty Medal, wspierający najciekawsze produkty prezentowane przez Wystawców. Teraz wychodzimy z naszą ofertą jeszcze szerzej  – nowoutworzona Strefa Innowacji to odpowiedź na potrzeby, jakie aktualnie generuje branża spożywcza i jednocześnie ukłon w stronę młodych i przedsiębiorczych osób. Swoje miejsce znajdą w niej zarówno pomysłodawcy, jak i inwestorzy poszukujący nowatorskich rozwiązań, a połączenie z Międzynarodowymi Targami Żywności i Napojów umożliwi młodym przedsiębiorcom dotarcie do branży i poznanie najważniejszych decydentów z sektora spożywczego. WorldFood Poland to największe targi żywności o charakterze biznesowym w Polsce, organizowane od 2014 roku, gromadzące tysiące profesjonalistów nie tylko z kraju, ale także z zagranicy.

Na zwycięzcę czeka wysoka nagroda oraz bardzo szeroka promocja

Nagroda Główna, zawiera świadczenia o wartości 10 000 zł, w tym:

  • stoisko promocyjne na targach WorldFood Poland w dn. 21-23 kwietnia 2020 r.;
  • reklamę w katalogu targowym;
  • możliwość prezentacji projektu na scenie głównej;
  • promocję na stronie internetowej targów, w dedykowanej zakładce oraz w mediach społecznościowych;
  • promocję w newsletterze podsumowującym konkurs, wysyłanym do tysięcy branżowych przedstawicieli;
  • informację o zwycięskiej innowacji w informacji prasowej

Każde zgłoszenie to wygrana

Wszystkim projektom gwarantujemy zwiększenie zasięgów poprzez publikacje newsów na stronie WorldFood Poland oraz w mediach społecznościowych. Co więcej, wybranym konceptom umożliwimy zaprezentowanie swoich produktów/rozwiązań w specjalnie dedykowanej strefie podczas kwietniowych Targów WorldFood Poland 2020.

Jeżeli jesteś właścielem start-upu ze stażem nie większym niż 2 lata lub po prostu posiadasz świetny pomysł i pewność, że to właśnie on powinien stać się częścią rynku produktów i usług – nie zwlekaj – zgłoś się do udziału podczas pierwszej edycji konkursu Food Innovation Challenge poprzez formularz zgłoszeniowy.

Jeżeli chcesz zostać partnerem konkursu i wesprzeć startujących w branży spożywczej przedsiębiorców z innowacyjnymi pomysłami – zapraszamy do kontaktu mailowego: innovation@worldfood.pl.

Masz start up? Masz świetny pomysł na biznes, który zatrzęsie branżą spożywczą i nie wiesz jak zacząć?
Nie zwlekaj! Czas na zgłoszenia projektów upływa 28.02.2020 roku.

Według badań przeprowadzonych przez Centrum Zarządzania w Motoryzacji (CAM – Center of Automotive Management) Mercedes-Benz był czołową pod względem innowacji marką premium w latach 2016-2019. CAM przeanalizował motoryzacyjne innowacje 31 marek premium. Mercedes-Benz okazał się najbardziej innowacyjny, z około 180 nowymi funkcjami wprowadzonymi do produkcji seryjnej. Ich lista obejmowała systemy wspomagające takie jak system ostrzegania przed kradzieżą, intuicyjny i inteligentny system multimedialny MBUX oraz kontrola komfortu ENERGIZING.

Antywłamaniowy system alarmowy

Antywłamaniowy system alarmowy (ATA) jest dostępny jako opcjonalne wyposażenie wielu modeli Mercedes-Benz. Najnowsza generacja ATA, w połączeniu z usługą Mercedes me connect „Powiadomienie o kradzieży i uszkodzeniu na parkingu” może wysłać automatyczny komunikat, jeśli samochód ucierpi w wyniku szkody parkingowej lub zostanie odholowany. Czujniki ATA potrafią wykryć takie sytuacje i zgłosić je do pojazdu, który następnie wysyła powiadomienie typu push do aplikacji Mercedes me.

System multimedialny MBUX

Mercedes-Benz po raz pierwszy zaprezentował system multimedialny MBUX na targach elektroniki użytkowej CES 2018. Jego nazwa podkreśla, że pierwszeństwo mają tu doświadczenia użytkownika (UX). Unikalną cechą tego systemu operacyjnego jest zdolność uczenia się – w czym zasługa sztucznej inteligencji. MBUX jest konfigurowalny i może dostosowywać się do użytkownika. W ten sposób tworzy emocjonalną więź pomiędzy pojazdem, kierowcą oraz pasażerami. Możliwe są również zdalne aktualizacje. Do dodatkowych zalet MBUX-a należy panoramiczny kokpit o wysokiej rozdzielczości, z obsługą za pomocą ekranu dotykowego, nawigacja z techniką rozszerzonej rzeczywistości oraz inteligentne sterowanie głosowe z funkcją rozpoznawaniem naturalnej mowy, aktywowane hasłem „Hej Mercedes”.

Kontrola komfortu

Kontrola komfortu ENERGIZING „scala” różne systemy pojazdu z zakresu komfortu i wykorzystuje oprawę muzyczną i oświetleniową oraz funkcję masażu celem realizacji szerokiej gamy programów dbających o dobre samopoczucie podróżujących. Częścią kontroli komfortu jest trener ENERGIZING COACH. Funkcja ta, oparta na inteligentnym algorytmie, zaleca skorzystanie z jednego z programów w zależności od sytuacji i użytkownika.
A jeśli nosi on urządzenie ubieralne firmy Garmin®, dokładność zalecenia optymalizują dane takie jak poziom stresu czy jakość snu. Celem jest sprawienie, aby podróżujący czuli się zrelaksowani nawet podczas wymagających lub monotonnych podróży. Ponadto na ekranie systemu operacyjnego wyświetla się pomiar tętna z urządzenia Garmin.

Photo by Clark Young on Unsplash

Ręcznie robione mydło, torby z papieru własnej produkcji, ożywianie starych butów – robiąc tak niszowe rzeczy trudno zdobyć tylu klientów, by sklep w tradycyjnej formule się opłacał. Koszty działania w internecie są dużo niższe, dlatego coraz więcej rzemieślników sprzedaje w sieci.

Większość sprzedających online to ludzie z żyłką do handlu – swój asortyment sprowadzają, aby sprzedać go z zyskiem. Jednak, jak wynika z raportu firmy GS1, internet bardziej niż tradycyjne sklepy sprzyja rzemieślnikom. Aż 1/4 sprzedawców w sieci to osoby z pasją, którą przekształcili w biznes, a teraz samodzielnie – a zazwyczaj własnoręcznie – wykonują większość produktów dostępnych w ich ofercie. Wiele z takich przedmiotów trafia po prostu na aukcje internetowe, jednak przystępność platform takich jak Shoper sprawia, że rzemieślnicy coraz częściej otwierają własne  e-sklepy.

Świadome zakupy

Wysyp niszowych, rzemieślniczych sklepów w sieci  zbiega się ze wzrostem liczby świadomych klientów, chcących  wpływać na rynek i gospodarkę przez swoje wybory konsumpcyjne. Przechodzimy od polowania na niskie ceny do zainteresowania, skąd pochodzą produkty, kto je wytwarza i w jaki sposób to robi. W efekcie kupujemy więcej rzeczy lokalnych, wyprodukowanych ekologicznie. W badaniu przeprowadzonym przez firmę Grupę Mobilną Qpony-Blix aż 61 proc. respondentów zadeklarowało, że chętnie sięga po produkty lokalnych wytwórców.

– Sklep internetowy daje sprzedawcom-pasjonatom szansę podkreślenia swojej lokalności i pokazania w jaki sposób działają. W przeciwieństwie do serwisów typu marketplace, gdzie kupujący widzi nazwy produktów uszeregowane według ceny, we własnym sklepie właściciele mogą prowadzić bloga oraz zamieszczać filmy opowiadające o produkcji i produktach. Dostają przestrzeń na przedstawienie własnych wizji prowadzenia biznesu i opowiedzenie swoich historii. Wiele z nich jest dość niezwykłych – Oliwia Tomalik, Marketing Manager Shoper.

Od pasji do biznesu

“Nazywam się Wojtek i witam na Męskiej Wyspie – małej rodzinnej firmie, gdzie wszystkie produkty wytwarzane są ręcznie, w małych partiach i na świeżo” – tak wita klientów właściciel sklepu Męska Wyspa. Jego sukces zaprzecza stereotypowi, że męska klientela nie jest zainteresowana kosmetykami wysokiej jakości. Pokazuje, że w internecie jest mnóstwo miejsca dla wyszukanych produktów. Balsamy do brody czy woski do wąsów produkowane są z naturalnych składników na podstawie własnych receptur i w małych partiach.

Własnoręcznie wyrabiane są również torby z washpapy, czyli papieru, który można prać i szyć, dostępne w sklepie POTPOT. Na specjalnej podstronie można dowiedzieć się, jak powstaje ten materiał i skąd się biorą jego właściwości. Są też zdjęcia z mini-szwalni pod Poznaniem, gdzie szyte są te innowacyjne eko torby.

źródło potpot.pl

Właściciele obu powyższych biznesów mogliby z kolei zostać klientami sklepu Rencami – jednym z elementów jego asortymentu są metki z napisem “hand made” lub “dzieło rąk” a cały asortyment powstaje z myślą o twórcach wyrobach rękodzielniczych.

“Mam na imię Ewa i od zawsze interesowałam się szeroko pojętym rękodziełem. Sama trochę szyję, piekę i tworzę rzeczy ładne i funkcjonalne. Bardzo lubię nadawać starym rzeczom nową funkcję. Gdy zagłębimy się w temat, okazało się, że mało jest na rynku elementów ułatwiających powstawanie rękodzieła. Postanowiłam więc, że założę sklep dla ludzi takich jak ja” – pisze na stronie sklepu jego założycielka.

Łatwiejszy start – większa kreatywność

Internet to także doskonałe miejsce dla rzemieślników, którzy nadają starym przedmiotom nowe życie. Usługi, które niemal wymarły offline, potrafią powrócić w sieci w zaskakujący sposób.

Tak było w przypadku sklepu Kazimierz Odnowiciel, który jest właściwie zakładem szewskim nowej generacji. Jego twórca oferuje personalizację obuwia sportowego, pozwalając klientom na nadanie własnym butom niepowtarzalnym stylu. Sklep sprzedaje również akcesoria potrzebne do wykonania we własnym zakresie konserwacji i personalizacji obuwia. Wpisuje się w ten sposób w ekologiczny trend przedłużania życia produktom zamiast zastępowania ich nowymi zakupami.

– Przechodzenie rzemieślników do internetu wiąże się z faktem, że narzędzia do sprzedaży w sieci stają się coraz bardziej intuicyjne i łatwiej dostępne. Sklep na platformie Shoper można uruchomić w bardzo krótkim czasie, przeznaczając na start zaledwie 1000 zł. Działalność wymaga naturalnie podstawowego rozeznania w zasadach o prowadzeniu biznesu, ale dzięki wykorzystaniu przez nas modelu SaaS wiedza informatyczna nie jest sprzedawcy niezbędna. Nie musi się on znać na oprogramowaniu sklepu, hostingu czy nawet kampaniach w google czy na Facebooku, by sprzedawać. Tym wszystkim zajmuje się dostawca narzędzia a sam sprzedawca ma czas. Po to by wciąż doskonalić się w tym, co umie najlepiej, czyli rękodziele. Szczególnie, że niebawem mogą posypać się zamówienia – podsumowuje Oliwia Tomalik.

Grzegorz Dzięgielewski, Profeina. Pobudza media

Sezon feryjnych wyjazdów rozpoczęty. Najmłodsi nie mogą doczekać się zabawy na śniegu. Zresztą nie tylko oni. Aż 64 proc. Polaków jest aktywnych fizycznie. Najchętniej wybieramy jazdę na rowerze i spacery, jednak zimowa aura zdecydowanie bardziej sprzyja narciarstwu. Według badań CBOS, aż 4 mln Polaków przynajmniej raz w roku udaje się na stok. Planując pociechom aktywny wypoczynek, warto pamiętać, że uprawianie sportu może wiązać się z potencjalnymi kontuzjami czy wypadkami. Tylko w samych Tatrach podczas jednego sezonu poszkodowanych zostaje średnio ok. 5 tys. osób.

Polska a zagranica

O ile krajowe służby ratunkowe bezpłatnie udzielają pomocy turystom nawet wysoko w górach, o tyle za granicą koszty leczenia i transportu do Polski mogą w niektórych wypadkach wynieść nawet 250 tys. zł. Karta EKUZ nie pokrywa wszystkich wydatków, więc przed wyjazdem warto zadbać o dodatkowe ubezpieczenie dla dziecka. Na co zwrócić uwagę wybierając zakres ochrony? Jak ubezpieczyć dziecko, by wymarzony wyjazd nie zmienił się w najgorsze ferie w życiu, którego skutki odczuje również nasz portfel? Na te pytania odpowiadają eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

Kosztowne kontuzje, czyli ubezpieczenie dla dziecka na ferie, to nie fanaberie

Sporty zimowe cieszą się ogromną popularnością, chociaż wydaje się to paradoksalne, biorąc pod uwagę liczbę towarzyszących im kontuzji. Polscy amatorzy nart najczęściej doznają kontuzji kolan (35 proc.), kostek oraz stóp (20 proc.), a szpital w Zakopanem w szczycie sezonu zużywa nawet 50 kg gipsu dziennie[5]. Polskie służby ratunkowe udzielają pomocy medycznej narciarzom w ramach NFZ nawet wysoko w górach, jednak poza naszym krajem koszty leczenia czy nawet sam transport mogą bardzo obciążyć nasz portfel. Przykładowo, koszty leczenia poważnych urazów, takich jak złamania rąk czy nóg mogą przekroczyć nawet 267 000 zł.

Karta EKUZ – co daje?

W Unii Europejskiej bezpłatną opiekę medyczną gwarantuje posiadanie karty EKUZ, którą należy wyrobić dziecku jeszcze przed wyjazdem na ferie. Pozwala ona jednak na skorzystanie z opieki medycznej w podstawowym zakresie, a wysokość gwarantowanych świadczeń różni się w zależności od kraju, w jakim będzie przebywać nasza pociecha. Nie pokrywają one m.in. wizyt w prywatnych placówkach, kosztów akcji ratowniczej czy transportu do Polski. Planując wyjazd za granicę, warto więc wykupić dodatkowe ubezpieczenie dla dziecka, które zapewni pełną ochronę w razie wypadku. Jego średni koszt wynosi od 6 do 9 zł dziennie. Porównując to z dziennym kosztem wypożyczenia sprzętu narciarskiego – od 25 zł za komplet – kwota ta jest naprawdę niewielka. Taka polisa dla dziecka w praktyce składa się z kilku oddzielnych ubezpieczeń, które razem zapewnią pomoc w razie wypadku. Mówimy tutaj najczęściej o ubezpieczeniu NNW dla dziecka, czyli ochronie od Następstw Nieszczęśliwych Wypadków, pokryciu kosztów leczenia i OC w życiu prywatnym.

Po co nam ubezpieczenie NNW?

– Świadczenie z ubezpieczenia NNW zostaje wypłacone wtedy, gdy nasza pociecha dozna znacznego lub trwałego uszczerbku na zdrowiu. W przypadku częściowej utraty zdrowia, wypłacany jest jedynie określony procent świadczenia – proporcjonalnie do doznanej szkody. Można je przeznaczyć na pokrycie kosztów prywatnej opieki lub rehabilitację. Przykładowo, jeśli wykupimy dziecku „polisę narciarską” z sumą gwarantowaną NNW na kwotę 200 tys. zł, to w przypadku złamania nogi na stoku ubezpieczyciel określi trwały uszczerbek na zdrowiu na 2-5 proc. Uzyskamy więc odszkodowanie w wysokości od 4 tys. do 10 tys. zł. Wysokość odszkodowania w ramach NNW dla dziecka zostanie określona procentowo na podstawie tabeli zawartej w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU) – zaznacza Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Polisa dla dziecka pokryje koszty leczenia i transportu

Jednym z ważniejszych elementów ochrony „polisy dla narciarzy” – w tym przypadku – ubezpieczenia dziecka, jest pokrycie kosztów leczenia i transportu medycznego do kraju, gdy wypadek zdarzy się za granicą. Jeżeli planujemy dla naszej pociechy ferie w jednym z europejskich, zimowych kurortów, suma ubezpieczenia powinna wynosić co najmniej 30 tys. euro. Jeżeli będzie wypoczywać poza Europą, powinno to być min. 60 tys. euro.

– Takie ubezpieczenie dla dziecka, którego czeka aktywny wypoczynek zimą, działa zarówno w publicznych, jak i prywatnych placówkach medycznych, a poniesione za granicą koszty leczenia (pobyt w szpitalu, dopłaty do recept) zostaną w pełni pokryte przez ubezpieczyciela, oczywiście w granicach sumy polisy. Warto także sprawdzić w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU), czy nasza pociecha będzie mieć możliwość kontynuowania rekonwalescencji, gdy zakończy już podstawowe leczenie. Aby można było skorzystać z rehabilitacji także po powrocie z feralnego wyjazdu, trzeba zgłosić ten fakt do ubezpieczyciela w ciągu 14 dni od powrotu z wyjazdu – mówi Ewa Kozłowska, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Jaka kwota ubezpieczenia?

Jeśli wypadek wydarzy się wysoko w górach, to konieczny może się okazać transport helikopterem do najbliższego szpitala. Suma ubezpieczenia się na wypadek kosztów akcji ratowniczej w polisie narciarskiej powinna więc wynosić co najmniej 6 tys. euro, jednak, gdy chodzi o spędzanie ferii w takich krajach, jak np. Austria, Francja, Szwajcaria czy Włochy, kwota ta powinna być wyższa, ze względu na tamtejsze wysokie koszty opieki medycznej. W przypadku, gdy nasza pociecha ulegnie wypadkowi i dozna licznych złamań, polisa dla dziecka nie tylko pokryje koszty przewiezienia „wypadkowicza” śmigłowcem ze stoku do szpitala, ale również koszty hospitalizacji i przeprowadzenia na miejscu operacji.

Wszystkie koszty zostaną wtedy pokryte przez ubezpieczyciela. – W ramach „polisy narciarskiej” może być także zorganizowana akcja ratownicza i poszukiwanie osoby, która uległa wypadkowi w górach. Pamiętajmy jednak, że ubezpieczyciel może jednak nie wypłacić nam odszkodowania, jeśli w grę wchodzić będzie zjeżdżanie poza wyznaczonymi trasami. Przestrzeganie zasad bezpieczeństwa i reguł panujących na stoku powinno być więc wpisane w narciarską aktywność. Podkreśla Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Nieuwaga na stoku może dużo kosztować

Przed wyborem polisy dla dziecka na zimowy wyjazd, warto upewnić się, że zawiera ona OC w życiu prywatnym. Jeśli nasza pociecha uszkodzi sprzęt sportowy innej osoby to ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie do wysokości określonej w umowie. Polisa OC może więc pokryć poszkodowanej osobie koszty pobytu w szpitalu czy nawet utraty środków finansowych. Z OC opłacone mogą być również koszty procesu sądowego. Jednak również skorzystania z pomocy prawnika, jeśli osoba, która z winy dziecka uległa wypadkowi będzie chciała dochodzić swoich roszczeń.

Dodatkowy pakiet dla miłośników sportów ekstremalnych, czyli wybieramy ubezpieczenie indywidualne dziecka

Decydując się na kupno ubezpieczenia dla dziecka, warto również przejrzeć ofertę ubezpieczeń specjalnych. One bowiem oferują możliwość ubezpieczenia bagażu na wypadek jego zgubienia, co w trakcie wyjazdu wydaje się szczególnie atrakcyjnym rozwiązaniem. Wypłata odszkodowania może przysługiwać także w przypadku kradzieży lub zniszczenia mienia. Sumy ubezpieczeń naszego bagażu wahają się zazwyczaj od 800 do 6 tys. zł.Dokładne zasady ochrony oraz wypłaty polisy zawsze powinny znaleźć się w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU).

Standardowa polisa dla dziecka nie chroni naszej pociechy podczas uprawiania zimowych sportów ekstremalnych. Lub tych obarczonych wysokim ryzykiem. Zakres ochrony tradycyjnego ubezpieczenia można jednak rozszerzyć o np. jazdę poza wyznaczonymi trasami, narciarstwo wysokogórskie czy ski-alpinizm. To jednak nie koniec możliwości. Niektóre polisy umożliwiają zwrot nawet do 250 euro dziennie za karnety i opłacone zajęcia. Oczywiście jeśli dziecko zachoruje lub ulegnie wypadkowi podczas ferii i nie skorzysta z zamówionych rozrywek. W przypadku zamknięcia tras np. z powodu braku śniegu również, możemy liczyć na zwrot kosztów do 20 euro dziennie. Wyjaśnia Ewa Kozłowska, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Jak ubezpieczyć dziecko, gdzie po polisę?

Ubezpieczenie dla dziecka na ferie możemy wykupić wygodnie online jeszcze przed wyjazdem. W wielu przypadkach, nawet wtedy, kiedy pociecha przybędzie już do miejsca docelowego. Ochrona zacznie obowiązywać po dopełnieniu niezbędnych formalności. Będzie aktualna do wybranego przez nas dnia. W dowolnym momencie możemy podjąć również decyzję o dodatkowym ubezpieczeniu, np. sprzętu narciarskiego. Gdy wiemy, że nasza pociecha będzieaktywnie uprawiać sport za granicą warto udać się np. do biura pośrednika. Ten pomoże nam dobrać indywidualny zakres ochrony.

To nowy, ogólnopolski program edukacyjny dla przedszkoli opracowany wspólnie z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W tym roku przeprowadzana zostanie pilotażowa edycja.

Właściwe postawy

Okres przedszkolny jest niezmiernie ważnym etapem kształtowania się postaw determinujących aktualne i przyszłe zachowania dotyczące zdrowia. Dlatego też istotne jest edukowanie dzieci w zakresie prawidłowego żywienia już od najmłodszych lat. Utrwalone wówczas przyzwyczajenia zdrowotne i nawyki decydują o późniejszym stylu życia. Dodatkowo z badań wynika także, że żywność ekologiczna może mieć związek ze zdrowszym stylem życia. Konsumenci ekologiczni częściej dbają o dietę i aktywność fizyczną oraz cechuje ich istotnie mniejsze prawdopodobieństwo nadwagi i otyłości.

Grupa, do której skierowany jest nowy program, to dzieci uczęszczające do przedszkoli w wieku 5-6 lat.

Celem programu jest zwiększanie świadomości i wiedzy na temat rolnictwa ekologicznego oraz budowanie właściwych nawyków żywieniowych od najmłodszych lat.

Główne założenie programu:

  1. zrozumienie czym jest rolnictwo i produkty ekologiczne,
  2. kształtowanie umiejętności wyboru produktów ekologicznych,
  3. propagowanie zdrowego stylu życia,
  4. zwiększanie wiedzy i świadomości przedszkolaków o  nawykach higieniczno-zdrowotnych.

Zajęcia w programie „Skąd się biorą produkty ekologiczne” realizowane są poprzez wykorzystanie dedykowanej dzieciom publikacji i filmu animowanego „Skąd się biorą produkty ekologiczne”, jak również opracowanego scenariusza zajęć dla nauczycieli i lekcji pokazowej. Uczestnicy programu zrealizują zajęcia edukacyjne, podczas których nauczą się skąd się biorą produkty ekologiczne, dlaczego warto je wybierać, jakie są zalecenia zdrowego stylu życia oraz jak przestrzegać zasad higieny.

Jest to program także do rodziców i opiekunów dzieci, gdyż zwiększa to skuteczność programów profilaktycznych. Dlatego też nagraliśmy dwa webinaria #po1profilaktyka z udziałem eksperta  odpowiednio dla rodziców oraz nauczycieli/opiekunów. Dodatkowo nagrania są dostępne dla wszystkich na naszej stronie internetowej.

Nowelizacja ustawy Prawo upadłościowe wprowadziła szereg istotnych zmian. W dużym stopniu ułatwiła ona procedurę tzw. upadłości konsumenckiej. Na przykład, według starych zasad możliwe było oddalenie przez sąd wniosku o ogłoszenie upadłości w przypadku ustalenia, iż dłużnik z własnej winy doprowadził do swojej niewypłacalności bądź zwiększył jej stopień. Nowy model przewiduje, że wina dłużnika w tym zakresie badana będzie dopiero na etapie ustalania planu spłat wierzycieli. Z pewnością przyczyni się to do wzrostu liczby wniosków o upadłość konsumencką.

Dla przedsiębiorców

Z punktu widzenia przedsiębiorców bardzo istotną, wręcz rewolucyjną zmianą jest jednak objęcie możliwością skorzystania z tego modelu upadłości również osobom fizycznym prowadzącym działalność gospodarczą.

Upadłość konsumencka cechuje się – z punktu widzenia dłużnika – szeregiem korzyści, w porównaniu do klasycznego postępowania upadłościowego. Przede wszystkim, celem upadłości konsumenckiej, poza zaspokojeniem roszczeń wierzycieli w jak najwyższym stopniu, jest również doprowadzenie do sytuacji, w której zobowiązania niewykonane w ramach postępowania upadłościowego zostaną umorzone. Tym samym, w postanowieniu o ustaleniu planu spłaty wierzycieli w ramach upadłości konsumenckiej, sąd określa zakres i termin spłaty długów nieuregulowanych na podstawie planu podziału funduszy masy upadłościowej. Termin ten nie może być dłuższy niż trzydzieści sześć miesięcy. Po wykonaniu przez upadłego planu spłaty wierzycieli, sąd wydaje postanowienie o stwierdzeniu wykonania planu oraz umorzeniu zobowiązań upadłego powstałych przed dniem ogłoszenia upadłości i niewykonanych w wyniku wykonania planu spłaty wierzycieli. Jednocześnie, jeśli osobista sytuacja upadłego „w oczywisty sposób” wskazuje na to, że nie byłby on w stanie dokonać jakichkolwiek spłat w ramach planu, sąd umarza jego zobowiązania bez ustalenia planu spłaty.

Co oznacza utraata majątku

Innymi słowy – upadłość konsumencka wiąże się z utratą majątku (jednak nie bezdomnością – jeżeli w skład masy upadłości wchodzi lokal mieszkalny albo dom, w którym zamieszkuje upadły, a konieczne jest zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych jego i osób pozostających na jego utrzymaniu, z sumy uzyskanej ze sprzedaży lokalu lub domu wydziela się upadłemu kwotę przeciętnego czynszu najmu lokalu mieszkalnego w tej samej lub sąsiedniej miejscowości za okres od roku do dwóch). Jednocześnie, zobowiązania nieuregulowane w toku realizacji planu spłaty rozpisanego na okres maksymalnie trzydziestu sześciu miesięcy, zostają umorzone. Tymczasem, w przypadku w którym „regularne” postępowanie upadłościowe nie doprowadzi do całkowitego zaspokojenia wierzyciela, ustalona lista wierzytelności stanowi tytuł egzekucyjny przeciwko upadłemu. Nie przewiduje ono zatem możliwości „oddłużenia”, czyli umorzenia wierzytelności zgodnie z mechanizmem analogicznym do opisanego powyżej.

Ważne dla prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą

Objęcie przedsiębiorców prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze możliwością skorzystania z modelu upadłości konsumenckiej stanowi krok w kierunku, który zdecydowanie popieramy i aprobujemy. Przedsiębiorcy ci znajdują się w specyficznej sytuacji są bowiem traktowani jak profesjonaliści w obrocie i w wielu przypadkach objęci są restrykcjami analogicznymi do tych dotyczących dużych firm, a jednocześnie ich możliwości finansowe i organizacyjne pozostają często bardzo niewielkie. Ustawodawca wydaje się w coraz większym stopniu dostrzegać tę dwoistość, o czym świadczy zarówno przedmiotowa ustawa, jak i np. również uchwalona w ubiegłym roku regulacja obejmująca w określonych przypadkach przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalnością ochroną właściwą dla konsumentów.

W szczególny sposób wspomniany dysonans odznacza się właśnie w kwestii odpowiedzialności za zobowiązania. W formule jednoosobowej działalności gospodarczej, przedsiębiorca odpowiada za zobowiązania całym swoim majątkiem. Generuje to istotne ryzyko, choćby z uwagi na specyfikę tej formuły, którą wykorzystuje zdecydowana większość przedsiębiorców początkujących, w wyjątkowym stopniu narażonych na popełnianie błędów i podejmowanie nieroztropnych decyzji biznesowych. Do tej pory, rezultatem tego rodzaju postępowania mogła być rozciągnięta na wiele lat utrata całego dorobku życia. Wobec powyższego z zadowoleniem odnotowujemy że od 24 marca ekspozycja najmniejszych przedsiębiorców na to ryzyko ulegnie znacznej redukcji.

źródło: ZPP

Wszystkie loty z Wuhan są odwołane. Wstrzymany jest również cały transport publiczny a także dalekobieżny. Podobne środki ostrożności wdrożono również w innych regionach Chin. Miejsca spotkań publicznych zamkięte do odwołania. Władze miast zalecają unikanie uczestnictwa w różnego rodzaju spotkaniach grupowych.

Główny Inspektor Sanitarny nie zaleca podróżowania do rejonów Azji Południowo-Wschodniej.

Łącznie w okresie od 31 grudnia 2019 r. do 24 stycznia 2020 r. odnotowano laboratoryjnie potwierdzonych 901 przypadków zakażeń koronawirusem 2019-nCoV, w tym 26 zgonów. 15 przypadków zakażeń dotyczyło personelu medycznego. Przypadki: Chiny, w tym Hong Kong i Makau (882), Tajwan (1), Tajlandia (4), Japonia (2), Korea Południowa (2),  USA (1), Singapur (3), Wietnam (1), USA (1), Francja (3). Spośród 26 przypadków śmiertelnych w Chinach, 24 odnotowano w prowincji Hubei, 1 w prowincji Heilongjiang i 1 w prowincji Hebei.

Objawy koronawirusa

Objawy zakażenia obejmowały gorączkę, dreszcze, bóle mięśniowe, katar, kaszel oraz duszności. Badania RTG klatki piersiowej wykazały typowe cechy wirusowego zapalenia płuc z rozlanymi obustronnymi naciekami. Potwierdziła się także transmisja wirusa z człowieka na człowieka, ale potrzebnych jest więcej informacji. To po to by móc w pełni ocenić zakres tego rodzaju transmisji. Ponadto źródło infekcji jest nieznane i dlatego może ono nadal być aktywne. Może również prowadzić do kolejnych przypadków zakażeń.

Zalecenia dla osób podróżujących po Chinach:

  • unikanie miejsc publicznych, zatłoczonych,
  • bezwzględne unikanie bliskiego kontaktu z osobami chorymi, w szczególności z objawami ze strony układu oddechowego,
  • unikanie odwiedzania rynków/targów lub innych miejsc, w których znajdują się żywe lub martwe zwierzęta i ptaki,
  • unikanie kontaktu ze zwierzętami, ich wydalinami lub odchodami,
  • ścisłe przestrzeganie zasad higieny rąk – ręce myć często wodą z mydłem lub dezynfekować środkiem na bazie alkoholu,
  • ponadto przestrzeganie zasad higieny żywności – jeść tylko w pewnych miejscach, pić wodę konfekcjonowaną.

Główny Inspektorat Sanitarny na bieżąco monitoruje sytuację epidemiologiczną.

Finansujemy projekt pilotażowy, realizowany wspólnie z władzami gmin Zabierzów (Małopolska) i Wilkowice (Śląsk). Program mający na celu mobilizację mieszkańców tych miejscowości do wymiany kopciuchów i termomodernizacji domów w ramach programu „Czyste Powietrze”. Informuje Prezes NFOŚiGW Piotr Woźny. – W pilotażu chcemy wypracować optymalny model współpracy z samorządami w „Czystym Powietrzu”. Dzięki temu przyczynimy się również do pojawienia się zielonych kropek w obwarzanku Krakowa, jako że Zabierzów to jedna z gmin metropolii krakowskiej.

NFOŚiGW testuje współpracę z samorządami przy „Czystym Powietrzu”

Nie każdy potrafi sięgnąć po pieniądze na wymianę starego pieca, modernizację instalacji grzewczej, ocieplenie domu jednorodzinnego czy wymianę okien i drzwi. Doświadczenie pokazuje, że potrzeba profesjonalnego doradztwa. A nawet poprowadzenia potencjalnych beneficjentów niemal za rękę przez procedurę prawidłowego wypełnienia i złożenia wniosku o dotację na ekoinwestycję. Dlatego Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej sprawdza jakie rezultaty przyniesie takie kompleksowe wsparcie.

Nowe rozwiązanie testują mieszkańcy dwóch gmin wybranych do pilotażu ze względu na ich położenie i charakterystykę. Zabierzów i Wilkowice to gminy wiejskie – z przeważającą zabudową jednorodzinną – usytuowane na terenach o największym zanieczyszczeniu powietrza w Polsce.

Na początek pilotaż

Dwumiesięczny pilotaż realizowany na podstawie umowy z firmą pomagającą przy wypełnieniu wniosków o dofinansowanie rozpoczął się w pierwszej połowie stycznia. Ponadto bezpłatne działania informacyjno-doradcze kierowane są do wszystkich mieszkańców Zabierzowa oraz Wilkowic zainteresowanych programem „Czyste Powietrze”. Obejmują one: po dwa spotkania informacyjne w każdej z gmin, dyżury konsultacyjne, a nawet doradztwo w indywidualnych domach. Konsultanci „Czystego Powietrza” będą pomagali w wypełnianiu i składaniu wniosków do właściwych wojewódzkich funduszy ochrony środowiska (Kraków i Katowice).

– W ten sposób pozyskamy dodatkowych beneficjentów, którzy ze względu na brak wiedzy, obawę przed formalnościami czy brak mobilności do tej pory nie skorzystali z programu wyjaśnia szef NFOŚiGW. – Wyciągniemy też wnioski, czy ten sposób działania przyniesie wymierne korzyści, czyli wzrost liczby składanych wniosków.

Czyste powietrze w liczbach

W efekcie do tej pory do porozumienia w ramach współpracy przy realizacji programu „Czyste Powietrze” przystąpiło ponad 630 gmin w Polsce. Dodatkowo rekomendacje z pilotażu NFOŚiGW posłużą do optymalizacji sposobu udziału jednostek samorządu terytorialnego we wdrażaniu „Czystego Powietrza”. Prezes Piotr Woźny przypomina, że to właśnie samorządy są najbliżej swoich mieszkańców, znają ich potrzeby i trudności w uzyskaniu dofinansowania, ale trzeba połączyć siły JST z Narodowym i wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska, by podnosić świadomość lokalnych społeczności w zakresie dbania o jakość powietrza, co przełoży się na liczniejsze grono wnioskodawców o środki w programie.

Droga ekspresowa S11 połączy Pomorze Środkowe przez Poznań z aglomeracją Śląską. Będzie miała ponad 600 km długości, z czego obecnie kierowcy mają do dyspozycji ponad 120 km, kolejne 32 km jest w realizacji, a 48 km w przetargu.

W przygotowaniu jest także ponad 400 km trasy, by po uzyskaniu decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach oraz zapewnieniu finansowania, można było przystąpić do dalszego kroku czyli ogłoszenia przetargów na realizację. Oddanie do użytku ostatnich odcinków byłoby możliwe w 2028 roku. W przyszłości pokonanie trasy z Kołobrzegu do węzła Piekary Śląskie na skrzyżowaniu z A1 zajmie samochodem osobowym nieco ponad 5 godz.

Korzyści z S11 dla dużych i małych

Realizacja całej trasy usprawni komunikację nie tylko pomiędzy Pomorzem Środkowym, a aglomeracją Śląską ale również w obrębie województw. To nie tylko połącznie drogą szybkiego ruchu takich miast jak Kołobrzeg, Koszalin, Piła, Poznań, Ostrów Wielkopolski i terenu aglomeracji Śląskiej. To także wyprowadzenie ruchu tranzytowego z mniejszych miast, a także poprawa bezpieczeństwa ruchu. Łączny koszt obecnie realizowanych odcinków to blisko 900 mln zł, a planowanych do realizacji, które obecnie nie mieszczą się w limicie Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023, sięga 15 mld zł. W tej kwocie są wszelkie wydatki związane z przygotowaniem i realizacją inwestycji.

Tu rozpocznie się trasa S11

Przypomnijmy, że przygotowanie realizacji każdej inwestycji wymaga przeprowadzenia prac projektowych, uzyskania stosownych decyzji i zapewnienia finansowania. Dopiero wtedy można ogłaszać przetarg na wyłonienie wykonawcy.

GDDKiA

Województwo zachodniopomorskie

W minionym roku oddaliśmy do użytku wspólny odcinek S6 i S11 pomiędzy Kołobrzegiem a Koszalinem wraz z węzłem Bielice oraz obwodnicę Szczecinka w ciągu S11. Tym samym pierwsze 47 kilometrów tej trasy w woj. zachodniopomorskim już funkcjonuje. Do realizacji pozostały jeszcze około 72 kilometry, czyli odcinki łączące węzeł Bielice pod Koszalinem z obwodnicą Szczecinka. W listopadzie 2019 r. wskazaliśmy najkorzystniejsze oferty w przetargu na trzy odcinki realizacyjne pomiędzy Koszalinem a Bobolicami. Ich łączna długość wynosi blisko 48 km. Dokumentacja przetargowa jest weryfikowana przez Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Jednocześnie Sąd Okręgowy w Warszawie rozpatruje skargę jednego z wykonawców po odrzuceniu ofert na dwa odcinki trasy. Po zakończeniu procedur kontrolnych i odwoławczych podpiszemy umowy z wykonawcami. Wtedy kierowcy będą mogli skorzystać z trasy najpóźniej wiosną 2024 roku.

węzeł Bielice

24-kilometrowy odcinek od Bobolic do Szczecinka, tak jak większość S11 w kierunku Śląska, jest na etapie przygotowawczym. Nie posiada zatem jeszcze zapewnionych środków na realizację. Mamy decyzję środowiskową i projektanci pracują nad koncepcją programową oraz projektem budowlanym. To pozwoli w przyszłym roku złożyć wniosek o wydanie decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID).

Województwo wielkopolskie

Kierowcy korzystają z pięciu fragmentów S11, dwóch w okolicy Poznania wyprowadzających ruch na północ i południe od A2. Ponadto z trzech obwodnic: Jarocina, Ostrowa Wielkopolskiego i Kępna (I etap). To łącznie blisko 76 km trasy. W realizacji jest II etap obwodnicy Kępna. Czyli odcinek trasy S11 o długości blisko 7 km wyprowadzający ruch na południe od skrzyżowania z S8. Kierowcy skorzystają z niego jesienią przyszłego roku.

Pozostałe ponad 270 km S11 od granicy województwa zachodniopomorskiego i wielkopolskiego do końca obwodnicy Kępna jest na etapie opracowywania. Od 2018 roku trwa proces przygotowawczy, a zadaniem biur projektowych jest wykonanie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego (STEŚ) wraz z uzyskaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (DŚU) oraz koncepcji programowych (KP). W ubiegłym roku odbyły się spotkania informacyjne z mieszkańcami terenów, przez które przechodzą możliwe warianty przebiegu przyszłej S11. Ten rok i przyszły to czas na składanie wniosków o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Poznaniu po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego ustali przebieg przyszłej drogi ekspresowej. Dopiero wtedy, mając zapewnione finansowanie inwestycji, będzie można ogłosić przetargi na wyłonienie wykonawców inwestycji w trybie „Projektuj i buduj”.

Szczecinek2

Województwo opolskie

W maju 2019 roku podpisaliśmy umowę na zaprojektowanie i budowę obwodnicy Olesna. Czyli blisko 25-kilometrowej trasy od okolic Kluczborka do granicy województw opolskiego i śląskiego. Wykonawca tej inwestycji opracowuje obecnie dokumentację niezbędną do złożenia wniosku o wydanie decyzji ZRID. Prace w terenie rozpoczną się po uzyskaniu tej decyzji, a kierowcy nową trasą pojadą pod koniec 2022 roku.

W przygotowaniu jest odcinek od końca budowanej obecnie obwodnicy Kępna do początku obwodnicy Olesna. W listopadzie 2019 r. złożyliśmy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Opolu wniosek o wydanie DŚU. Wydana decyzja ostatecznie zatwierdzi przebieg drogi ekspresowej S11 na blisko 46-kilometrowym odcinku. Tak jak w przypadku odcinków S11 na terenie woj. wielkopolskiego dalsze działania będzie można podjąć po uzyskaniu DŚU i zapewnieniu finansowania.

Województwo śląskie

Ponad 61-kilometrowy odcinek S11, od granicy z woj. opolskim do węzła Piekary Śląskie na skrzyżowaniu z autostradą A1, jest w trakcie opracowywania STEŚ i materiałów do wniosku o uzyskanie DŚU. Prace toczą się od października 2018 roku. W ubiegłym roku przeprowadzono spotkania informacyjne z przedstawicielami samorządów terytorialnych oraz społeczeństwem na terenach, przez które przebiegają możliwe warianty. Jesienią br. planujemy złożyć do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. Po uzyskaniu DŚU, która zatwierdzi lokalizację, a także zapewnieniu finansowania, będziemy mogli prowadzić dalsze działania.

Zapraszamy na wirtualny przejazd najdłuższym pozamiejskim tunelem w Polsce TS26. Powstanie on w ramach dolnośląskiego odcinka S3 Bolków-Kamienna Góra. GDDKIA pokazuje film przybliżający wygląd tunelu po zakończeniu inwestycji

Ponad 2 km długości

Newralgicznym elementem realizacji drogi ekspresowej S3 Bolków-Kamienna Góra jest zaprojektowanie i wybudowanie dwóch tuneli drogowych dwukomorowych TS26 oraz TS32. Tunel TS-26 będzie miał około 2300 m długości. Nawy główne tunelu, ze względu na duży przekrój poprzeczny, będą wykonywane metodą górniczą NATM, tj Nową Austriacka Metoda Tunelowania. Dodatkowo będzie to najdłuższy tunel drogowy w Polsce tego typu. Ponadto realizacja tuneli drogowych pozwoli na przeprowadzenie drogi ekspresowej S3 przez przeszkodę, którą stanowi masyw Gór Kaczawskich i Wałbrzyskich, pomiędzy obrębami miejscowości Sady Górne i Nowe Bogaczowice.

wirtualny przejezd przez tunel

31 października 2019 r. złożono wniosek o wydanie decyzji ZRID dla tego odcinka S3. Realizacja tego odcinka zakończy się w II połowie 2023 r.



Najbardziej spektakularne projekty, które będą miały największy wpływ na nowy obraz miasta, realizowane są w okolicy skrzyżowania Prostej z Towarową na warszawskiej Woli i w Śródmieściu

Warszawa zmienia skyline

W Warszawie, jak podaje Walter Herz, jest dziś w budowie prawie 850 tys. mkw. powierzchni biurowych. Przeważająca większość prowadzonych inwestycji zlokalizowana jest w centralnej części miasta. Warszawski rynek, który dysponuje już zasobami biurowymi przekraczającymi 5,6 mln mkw. powierzchni, rośnie w szybkim tempie. Zapotrzebowanie na biura od wielu miesięcy utrzymuje się na rekordowo wysokim poziomie. 

– Zainteresowanie powierzchnią biurową w Warszawie jest ogromne. Szczególnie dużym powodzeniem cieszą się  nowoczesne obiekty, powstające w centralnych rejonach miasta. Proces ich komercjalizacji przebiega bardzo sprawnie. Nowe biurowce jeszcze przed wejściem na rynek wynajęte są często w całości. Zdecydowana większość biur będących w budowie jest już zabezpieczonych umowami najmu lub rezerwacjami. Wiele wskazuje na to, że wolumen ubiegłorocznych transakcji najmu będzie największy w dziejach warszawskiego rynku biurowego. W tym roku w Warszawie może zostać oddanych nawet 500 tys. mkw. powierzchni. Około 80 proc. tych biur ma już swoich najemców – informuje Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner/CEO w Walter Herz.

Wieża z widokiem na Europę

Największym projektem realizowanym w Warszawie jest wielofunkcyjny kompleks Varso, który dostarczy łącznie 144 tys. mkw. powierzchni. W inwestycji prowadzonej w pobliżu Dworca Centralnego w pierwszej połowie tego roku mają zostać oddane dwa niższe budynki, w których znajdzie się nowoczesna przestrzeń biurowa, coworkingowa, powierzchnie handlowo-usługowe oraz pierwszy w Polsce czterogwiazdkowy hotel NYX. W niemal całkowicie wynajętych Varso 1 i Varso 2 o wysokości ponad 80 i 90 metrów o łącznej powierzchni 75 tys. mkw. trwają ostatnie prace fasadowe oraz prace wykończeniowe i aranżacyjne wnętrz. Na parterach powstanie ogólnodostępny pasaż z ofertą gastronomiczną, sklepami i usługami. Konstrukcja najwyższej wieży biurowej – Varso Tower – przekroczyła już wysokość 29. piętra, a na budynku zamontowane zostały pierwsze elementy szklanej fasady. W przyszłym roku, po wejściu na rynek 310 metrowy niebotyk z tarasem widokowym zdeklasuje wciąż jeszcze najwyższy w Warszawie Pałac Kultury i Nauki, mierzący 237 metrów.

Kilkanaście innych

W kilkunastu dużych projektach, które prowadzone są aktualnie w mieście powstanie też kilka kolejnych, widowiskowych wież. Przy skrzyżowaniu Prostej i Żelaznej oddana zostanie niebawem 140 metrowa Mennica Lagacy Tower, która wraz z ukończonym już 43 metrowym Budynkiem Zachodnim tworzy kompleks, dzięki któremu zasoby stołecznego rynku biurowego wzrosną o 65 tys. mkw. powierzchni. Na rynek wejdzie też niebawem położony w pobliżu biurowiec Chmielna 89, który dostarczy blisko 25 tys. mkw. powierzchni.

W pierwszej połowie bieżącego roku planowane jest również oddanie do użytku kompleksu The Warsaw Hub, który będzie miał bezpośrednie połączenie ze stacją metra Rondo Daszyńskiego. Usytuowana przy Towarowej inwestycja firmy Ghelamco przyniesie 113 tys. mkw. wielofunkcyjnej powierzchni. W skład projektu wchodzi 86 metrowy budynek, w którym znajdzie się hotel sieci Holiday Inn Express i pierwszy w Polsce Crowne Plaza oraz dwa 130 metrowe wieże. Poza najwyższej klasy przestrzenią  biurową i hotelową The Warsaw Hub zaoferuje centrum konferencyjne, przestrzeń coworkingową, lokale handlowo-usługowe oraz klub fitness.

Wysokościowce przy rondzie Daszyńskiego

Na terenie kształtującego się właśnie, nowego centrum biznesowego Warszawy w okolicy ronda  Daszyńskiego Ghelamco realizuje jednocześnie także inwestycję Warsaw Unit. Dzięki oddaniu powstającego w niej wysokościowca mierzącego 202 metry, w pierwszej połowie przyszłego roku zaplecze biurowe Warszawy wzbogaci się o 57 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni. Budynek wyróżniał się będzie niespotykaną dotąd w Polsce elewacją kinetyczną typu Dragon Skin, dzięki której stanie się ozdobą skrzyżowania Prostej i Towarowej.    

Firma Karimpol w tym roku planuje natomiast ukończyć budowę Skylinera. 195 metrowy wieżowiec, który także rośnie przy rondzie Daszyńskiego dostarczy prawie 44 tys mkw. powierzchni najmu. Na 30 piętrach zaoferuje nowoczesne biura, a co więcej powierzchnia czterech kondygnacji przeznaczona będzie na cele handlowo-usługowe. Ponadto na wysokości 165 metrów w wieży znajdzie się dwupoziomowy Skybar, a w kilkunastometrowym hallu  zaprojektowane zostały ,,schody hiszpańskie”. 

Wola pnie się w górę

W obrębie nowego zagłębia biurowego na warszawskiej Woli trwa też budowa kompleksu Generation Park. W inwestycji położonej pomiędzy ulicą Towarową, Prostą, Wronią i Łucką oddane zostały już dwa biurowce, a ostatni z zaprojektowanych budynków pnie się w górę. Trzy budynki, które wchodzą w skład kompleksu zapewnią łącznie 84 tys. mkw. powierzchni najmu. Rosnąca obecnie wieża, która wraz z iglicą mierzyć będzie 180 metrów ma zostać oddana do użytku w przyszłym roku.   

Niedaleko ronda Daszyńskiego, przy alei Solidarności, na tzw. Serku Wolskim trwają również prace przy budowie projektu Spark. Poza tym w inwestycji zostały ukończone już dwa niższe budynki, a teraz realizowana jest 130 metrowa wieża. W przyszłym roku po zakończeniu budowy całego projektu warszawski rynek biurowy wzrośnie dzięki temu projektowi o 70 tys. mkw. powierzchni.

Nowe wieżowce śródmiejskie

W tym roku planowane jest natomiast oddanie dwóch 95 metrowych bliźniaczych wież Widok Towers, powstających za nową Rotundą w pobliżu ronda Dmowskiego. Oba biurowce przyniosą  miastu około 29 tys. mkw. powierzchni.   

U zbiegu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej powstaje także Central Point 22 kondygnacyjny budynek firmy Immobel, który będzie miał połączenie ze stacją metra Świętokrzyska, zaoferuje ponad 19 tys. mkw. powierzchni. 93 metrowy biurowiec ma być gotowy w drugim kwartale 2021 roku.  

Gęściej przy Rondzie ONZ

Przy ulicy Świętokrzyskiej w pobliżu ronda ONZ wyrośnie również 155 metrowy wieżowiec SKYSAWA. Dodatkowo flagowy projekt PHN będzie miał charakter biurowo-handlowy. Ponadto w dwóch budynkach zaprojektowanych w tej inwestycji powstanie 39 tys. mkw. powierzchni. Po pierwsze w początkowym etapie realizacji kompleksu, w 2021 roku oddany zostanie niższy budynek A o powierzchni 11,5 tys. mkw. Po drugie wysokościowiec ma być gotowy w trzecim kwartale 2022 roku.

W sąsiedztwie ronda Zgrupowania AK Radosław, w pobliżu centrum handlowego Arkadia w połowie zeszłego roku ruszyła zaś budowa kompleksu Forest. W sumie na 2 hektarowym terenie przy Burakowskiej, na pograniczu warszawskiej Woli i Śródmieścia stanie 120 metrowy wieżowiec i dwa niższe budynki o wysokości od 6 do 8 kondygnacji. Niższa zabudowa ma być gotowa do końca tego roku, a budowa wieżowca zaś potrwa do jesieni 2021 roku. Realizacja kompleksu przyniesie Warszawie 78 tys. mkw. powierzchni do wynajęcia. Dodatkowo na parterach budynków powstaną restauracje i kawiarnie, a pomiędzy nimi przechodni plac i tereny zielone. Zrewitalizowana zostanie również ulica Burakowska.

Projekty miastotwórcze

W Warszawie prowadzonych jest też obecnie kilka dużych projektów miastotwórczych o profilu mixeduse. Ich realizacja, poza nowoczesnymi biurami, przyniesie nowe hotele, powierzchnie konferencyjne, pasaże handlowo-usługowe, strefy gastronomiczne, a także atrakcyjne place i skwery miejskie, miejsca do relaksu i wypoczynku oraz ciekawe udogodnienia dla mieszkańców miasta.  

Projekty wielofunkcyjne to jeden z najważniejszych kierunków rozwoju segmentu komercyjnego. Ponadto ich budowa wiąże się często z rewitalizacją terenów pofabrycznych, które przywracane są do życia niosąc atrakcyjną, ogólnodostępną przestrzeń miejską. Dodatkowo powierzchnia biurowa, która powstaje w takich lokalizacjach cieszy się ogromnym powodzeniem wśród najemców. Mieszane funkcje kompleksów zapewniają bowiem najemcom znacznie wyższą użyteczność na co dzień niż tradycyjne biurowce. Dlatego kreowanie atrakcyjnych miejsc do pracy i życia, zamiast dostarczania na rynek kolejnych budynków oferujących nowoczesne powierzchnie komercyjne do wynajęcia staje się dla inwestorów standardem zauważa Bartłomiej Zagrodnik.

Miasto pięknieje

Po pierwsze jednym z warszawskich projektów, bazujących na rewitalizacji historycznych zabudowań fabrycznych jest Elektrownia Powiśle. W efekcie w odnowionych budynkach dawnej Elektrowni Warszawskiej, które mają zostać oddane do użytkowania w tym roku, znajdzie się strefa gastronomiczna, przestrzeń Beauty Hall oraz sklepy.  Inwestycja przyniesie około 15,5 tys. mkw. powierzchni handlowo-usługowej i 23 tys. mkw. nowoczesnej przestrzeni biurowej a także butikowy hotel ze 150 pokojami i 71 luksusowych apartamentów na wynajem. Na terenie kompleksu powstaną również place miejskie usytuowane pomiędzy odrestaurowanymi i nowymi budynkami. 

Podobny charakter mają też dwie inwestycje realizowane na warszawskiej Woli – Browary Warszawskie i Fabryka Norblina. W kwartale ulic Grzybowska, Wronia, Krochmalna i Chłodna w miejscu dawnego Browaru Haberbusch i Schiele, a później Browarów Warszawskich dobiega końca realizacja kompleksu mieszkaniowo-biurowo-usługowego. W skład inwestycji, poza budynkami mieszkalnymi, wchodzą dwa biurowce – Biura przy Willi i Biura przy Warzelni z łączną ofertą 46 tys. mkw. powierzchni. Na terenie Browarów Warszawskich mieści się również XIXwieczna willa, w której mieszkali niegdyś współwłaściciele firmy, Feliks i Kazimierz Schiele oraz budynek dawnej warzelni i 170 letnie, zabytkowe piwnice, które po rewitalizacji przyjmą charakter gastronomiczny. W historycznej Leżakowni, poza restauracją otwarty zostanie także browar Kumpel Atelier.  Na terenie obiektu powstanie również nowa ulica oraz pięć placów miejskich.  

Spektakularne zmiany

Po drugie, kolejnym multifunkcyjnym kompleksem mieszczącym się na terenie wolskiego centrum biznesowego jest Fabryka Norblina. Obiekt sytuowany u zbiegu Żelaznej, Prostej i Łuckiej ma być gotowy w drugim kwartale 2021 roku. Istotne jest to że Fabryka Norblina stanowić będzie integralną część miasta. Na pofabrycznych terenach powstaje ponad 66 tys. mkw. powierzchni użytkowej, z czego 40 tys. mkw. zajmą biura. Ponad 26 tys. mkw. powierzchni będzie miało natomiast funkcję handlową, gastronomiczną, usługową, rozrywkową, kulturalną i wellness. W efekcie na terenie, który mieścił niegdyś Towarzystwo Akcyjne Fabryk Metalowych Norblin, Braci Buch i T Wernera znajdzie się m.in. butikowe kino, BioBazar, muzeum, foodhall z ponad 20 konceptami gastronomicznymi, Piano Bar z muzyką na żywo oraz restauracja z widokiem na centrum Warszawy usytuowana na 9. piętrze. A wśród najemców biurowych znajdzie się m.in. nowy na polskim rynku koncept coworkingowy.

o Walter Herz

Walter Herz jest wiodącym na rynku, polskim podmiotem prowadzącym działalność w sektorze nieruchomości komercyjnych na terenie całego kraju. Ponadto od 7 lat firma świadczy kompleksowe oraz strategiczne doradztwo: najemcom, inwestorom i właścicielom nieruchomości. Dodatkowo zapewnia pełną obsługę dla sektora prywatnego, jak i publicznego. Eksperci Walter Herz wspierają klientów w poszukiwaniu i wynajmie powierzchni biurowych, doradzają w przypadku projektów inwestycyjnych a także projektów hotelowych.

Okres ferii zimowych to wzmożone wyjazdy na zimowy wypoczynek poza granice kraju. Publikujemy najważniejsze informacje, o czym warto pamiętać i z jakich serwisów internetowych skorzystać, planując taką podróż.

Poniżej przydatne linki związane z opłatami za drogi w innych państwach:

Opony zimowe obowiązkowe

Wybierając się samochodem na zimowy urlop, pamiętajmy, że w niektórych państwach kierowcy mają obowiązek korzystania z opon zimowych już od 1 listopada.

Obowiązkowa wymiana opon na zimowe wprowadzona jest na terenie m.in. Austrii, Czech czy Słowacji.

GDDKiA

Austria 

Na terenie Austrii opony zimowe obowiązkowo stosuje się (przynajmniej na jednej osi napędowej) w okresie pomiędzy 1 listopada a 15 kwietnia. Mandat za naruszenie powyższych przepisów może wynosić do 5000 euro.

W Austrii opony z kolcami dozwolone są od 1 października do 31 maja jedynie dla pojazdów, których masa całkowita nie przekracza 3,5 tony (pod warunkiem, że zostały zamontowane na wszystkich kołach). Regionalnie przepisy mogą jednak wydłużać ten okres. Kierując pojazd wyposażony w takie opony, musimy stosować się do ograniczeń prędkości – 80 km/h poza terenem zabudowanym i 100 km/h na autostradach – a samochód oznaczyć specjalnym znakiem dostępnym m.in. na stacjach benzynowych.

Na terenie Austrii nie obowiązuje nakaz posiadania łańcuchów śniegowych na wyposażeniu samochodów osobowych. Trzeba jednak pamiętać, że wzdłuż wielu dróg ustawione są znaki nakazujące ich używania w określonych warunkach, dlatego warto mieć je ze sobą.

Lokalne przepisy austriackie określają, jakie wymagania muszą spełniać łańcuchy śniegowe. Muszą one spełniać – normy O-Norm 5117 (łańcuchy do samochodów osobowych) i O-Norm 5119 (łańcuchy do pojazdów ciężarowych).

Kierowcy pojazdów o masie powyżej 3,5 tony (np. kampery, busy, autokary, ciężarówki) zobowiązani są do posiadania łańcuchów śniegowych na wyposażeniu pojazdu w okresie od 1 listopada do 15 marca.

GDDKiA

Czechy 

Opony zimowe na terenie Republiki Czeskiej są obowiązkowe od 1 listopada do 31 marca (nie tylko na odpowiednio oznakowanych drogach „Zimni vybava”). Za jazdę bez takich opon we wskazanym okresie kierowca naraża się na mandat i unieruchomienie pojazdu. W Czechach łańcuchy na kołach (na osi napędowej) trzeba zakładać podczas poruszania się na ośnieżonych i odpowiednio oznakowanych drogach („Zimni vybava”).

GDDKiA

Francja 

We Francji opony zimowe nie są obowiązkowe, wyjątkiem są drogi z oznakowaniem nakazującym użycie opon zimowych. Nakaz jazdy na takim ogumieniu obowiązuje w rejonie Alp, gdzie kierowcy powinni również przewozić łańcuchy przeciwpoślizgowe.

Stosowanie łańcuchów śniegowych dozwolone jest tylko, gdy mówią o tym znaki drogowe. Obowiązkowe na drogach oznaczonych jako „Equipements speciaux obligatoires”. Nieprzestrzeganie tego przepisu grozi mandatem. Pojazdy wyposażone w łańcuchy przeciwślizgowe mogą poruszać się z prędkością 50 km/h.

GDDKiA

Niemcy 

Obowiązek opon zimowych w Niemczech uzależniony jest od warunków panujących na drogach. Nie ma wskazanego okresu, w którym takiego ogumienia tzreba używać. Jednak jazda autem nie przystosowanym do panujących warunków atmosferycznych skutkuje mandatem w wysokości 60 euro. Jeżeli pojazd utrudnia ruch na drodze, kierujący dostanie grzywnę do 80 euro.

W regionach górskich na terenie Niemiec, w warunkach zimowych, o konieczności używania łańcuchów przeciwślizgowych przypomina specjalne oznakowanie. Pojazd wyposażony w łańcuchy nie może przekraczać prędkości 50 km/h.

GDDKiA

Słowacja

Opony zimowe na ternie Słowacji są obowiązkowe od 15 listopada do 15 marca. Używanie łańcuchów antypoślizgowych jest dozwolone tylko i wyłącznie w przypadku dużego ośnieżenia lub oblodzenia dróg.

Szwajcaria

GDDKiA

Na terenie Szwajcarii sytuacja wygląda podobnie jak w Niemczech. Opony zimowe nie są obowiązkowe (jest to zalecane w okresie od 1 listopada do 30 kwietnia). Jednak kierujący pojazdem, który utrudnia ruch ze względu na nieprzystosowanie samochodu do warunków atmosferycznych, musi liczyć się z mandatem. Pojazdy wyposażone w opony kolcowane nie mogą poruszać się po autostradach i drogach ekspresowych, z wyjątkiem A2, na odcinku Göschenen – Airolo (tunel St. Gothard) i A13, na odcinku Thusis – Mesocco (tunel San Bernardino). Maksymalna prędkość jazdy na oponach z kolcami wynosi 80 km/h w terenie niezabudowanym i 50 km/h w mieście.

Wożenie łańcuchów śniegowych w Szwajcarii nie jest obowiązkiem, ale jest wymagaja ich na drogach oznaczonych znakami „chaines neige obligatoires”.

Włochy 

GDDKiA

We Włoszech nie istnieje nakaz używania opon zimowych dla całego kraju. Niektóre części Włoch mogą wprowadzić własne przepisy, które nakładają obowiązek stosowania ich wraz z łańcuchami. Przykładowo w okresie od 15 października do 15 kwietnia. Dodatkowo w regionie Val d’Aoste istnieje obowiązek używania takie ogumienia lub wożenia ze sobą łańcuchów przeciwślizgowych.

W innych regionach ten przepis obowiązuje w okresie od 1 listopada do 15 kwietnia i wskazują na niego znaki drogowe. Dozwolona prędkość maksymalna dla pojazdów wyposażonych w łańcuchy przeciwślizgowe to 50 km/h. Używanie kolcowanych opon z kolei przez pojazdy do 3,5 tony dozwolone jest w okresie od 15 listopada do 15 marca.

Zasady ważne nie tylko w Polsce

Ponadto warto pamiętać o najważniejszych zasadach, kiedy poruszamy się po drogach nie tylko na ternie Polski. Chodzi o to jak bezpiecznie poruszać się po autostradach i drogach ekspresowych. Ponadto jak odczytywać informacje ze znaków o zmiennej treści, jakie są zasady sprawnego włączania się do ruchu czy też postępowania przy awarii pojazdu. 

Firma PZU po raz trzeci została sponsorem popularnego telewizyjnego programu „The Voice Kids”, dzięki temu jest tam, gdzie rodzą się gwiazdy. The Voice Kids to jeden z najpopularniejszych programów muzycznych, w którym debiutowały polskie zwyciężczynie dziecięcej Eurowizji, Roksana Węgiel i Viki Gabor.

Teledysk i nagranie od PZU

PZU od lat wspiera młode talenty, dlatego ufunduje też nagrodę w postaci nagrania teledysku i singla. To dla uczestnika programu, który wygra w internetowym plebiscycie. PZU przekaże również 30 tysięcy złotych na rzecz fundacji promującej uzdolnione muzycznie dzieci.

The Voice Kids
The Voice Kids 3 sezon trzeci edycja trzecia Bitwa druzyna Cleo trio Julia Tkacz Natalia Kawalec Julia Tluczkiewicz

Kolejne edycje The Voice Kids pokazują, jak bardzo uzdolnione dzieci mamy w Polsce, jak wysoki jest poziom i jak wiele talentu ma młodzież. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie wszystkie dzieci mają możliwość i szansę uczestniczyć w programie The Voice Kids. PZU uruchomi specjalny program finansujący fundację pomagającą utalentowanym dzieciom. Po to aby mogły się rozwijać i dalej pracować – mówi Aleksandra Agatowska, członek zarządu PZU SA i PZU Życie SA. 

Trzecia edycja programu

Trzecia edycja talent show „The Voice Kids” ruszyła 1 stycznia. W efekcie każdy odcinek programu, emitowany jest w soboty o godzinie 20.05 w TVP2. Gromadzi przed telewizorami średnio dwa miliony widzów. –Zależy nam, by jako PZU, wspierać młode talenty. Dlatego też organizowanym przez PZU plebiscycie zwycięzcę wybiorą widzowie programu za pomocą głosowania na stronie internetowej programu. Serdecznie zapraszam do głosowania, każdy głos jest tutaj ważny – wyjaśnia Anna Janiczek, dyrektor zarządzający ds. marketingu i relacji z klientem.

The Voice Kids
The Voice Kids 3 edycja trzecia sezon trzeci Bitwa Afromental druzyna Tomsona i Barona Natalia wawrzynczyk Lizaveta Misnikova Eliza Xerxa

Plebiscyt ruszy 25 stycznia, od godziny 22. Ponadto aby oddać głos na ulubionego dziecięcego wykonawcę, trzeba wejść na stronę internetową programu https://voicekids.tvp.pl/plebiscyt. Głosowanie potrwa do 20 lutego, do godziny 22. nagrodą dla zwycięzcy plebiscytu jest nagranie singla i teledysku. Stanie się to w wytwórni Universal Music Polska oraz możliwość wręczenia narody dla wybranej fundacji.

Co więcej dla uczestników programu firma PZU przygotowała komfortową strefę relaksu, w której będą mogli odpocząć i wyciszyć się bezpośrednio przed występem. Dodatkowo podczas finału widzowie będą mogli obejrzeć strefę PZU w nowej odsłonie.

Nowe i zmodernizowane elektryczne zespoły trakcyjne oraz lokomotywy, inwestycje w infrastrukturę czy setki zmodernizowanych wagonów, które już teraz wożą pasażerów. PKP Intercity w 2020 rok wchodzi z podpisanymi umowami na blisko 4,3 mld zł brutto.

Blisko 49 mln pasażerów wybrało w 2019 r. podróż z PKP Intercity. To o niemal 18 mln więcej niż w 2015 r., co oznacza wzrost aż o 57% w ciągu zaledwie 4 lat. Na wysokie zainteresowanie usługami spółki wpływa coraz większa dostępność kolei i stale rosnący komfort podróżowania. Jednak przewoźnik nie spoczywa na laurach. Chce zaskarbić sobie zaufanie pasażerów realizując największy w swojej historii program inwestycyjny „PKP Intercity – Kolej Dużych Inwestycji”. Na początku 2020 r. spółka może mówić o podpisanych umowach o wartości blisko 4,3 mld zł brutto, których pierwsze efekty realizacji już widać na torach.

Długofalowe inwestycje

Program „PKP Intercity – Kolej Dużych Inwestycji” to koło zamachowe dla rozwoju przewoźnika. Długofalowa strategia zakłada zakup nowego i modernizację istniejącego taboru oraz zaplecza technicznego. Do 2023 r. spółka przeznaczy na ten cel ponad 7 mld zł przy aktywnym wykorzystaniu funduszy unijnych i środków z Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz współpracy z Centrum Unijnych Projektów Transportowych i właściwymi resortami z Ministerstwem Infrastruktury na czele.

Dzięki odważnym i przemyślanym inwestycjom, kolej odzyskuje należne sobie miejsce i staje się motorem napędowym gospodarki. Rosnące zainteresowanie podróżami pociągami pokazuje, że Polacy dostrzegają efekty zmian, które wprowadza m.in. PKP Intercity. Ich celem jest kolej bezpieczna, komfortowa i przewidywalna i do tego celu konsekwentnie zmierzamy – mówi minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Jakość taboru

Plany PKP Intercity zakładają, że do końca 2023 r. tabor będzie w 80% nowy lub zmodernizowany. Oznacza to, że największy polski kolejowy przewoźnik kupi 12 nowych
i zmodernizuje 14 istniejących elektrycznych zespołów trakcyjnych, kupi 118 lokomotyw elektrycznych oraz zmodernizuje blisko 200 lokomotyw elektrycznych i spalinowych. Do tego dochodzą ogromne inwestycje wagonowe – PKP Intercity zmodernizuje około 700 oraz kupi 185 komfortowych i nowoczesnych wagonów. Te zmiany odczują przede wszystkim pasażerowie.

Kolej stawia na komfort

Po pierwsze wygodne fotele, klimatyzacja, gniazdka elektryczne, dostęp do bezprzewodowego internetu. Poza tym wyciszenie wnętrza wagonu dzięki zabudowie nowoczesnych wózków. Dlatego właśnie z tych udogodnień już teraz korzystają osoby podróżujące z PKP Intercity wagonami, które zmodernizował H Cegielski Fabryka Pojazdów Szynowych w Poznaniu i to na aż 5 miesięcy przed wyznaczonym terminem. Pierwotnie zawarty w listopadzie 2017 r. kontrakt dotyczył 60 wagonów typu 111A i wykonania naprawy okresowej na 5. poziomie utrzymania wraz z modernizacją oraz przeglądem na 3. poziomie utrzymania. Warta 273 mln zł brutto umowa przewidywała prawo opcji na modernizację 30 kolejnych wagonów, z którego skorzystało PKP Intercity, co w sumie zwiększyło wartość umowy do blisko 410 mln zł brutto. Obecnie z unowocześnionych wagonów korzystają pasażerowie na trasach: Szczecin-Olsztyn, Wrocław-Olsztyn-Białystok, Lublin/Kraków-Wrocław-Zielona Góra-Szczecin oraz Lublin-Warszawa-Poznań- Szczecin/Gorzów Wielkopolski.

Przedsięwzięcie na wiele lat

Realizowany przez nas program inwestycyjny to wieloletnie przedsięwzięcie. Coraz mocniej wkraczamy w najważniejszą fazę projektu czyli odbiory od producentów taboru kolejnych wagonów, lokomotyw czy elektrycznych zespołów trakcyjnych. Dlatego też pasażerowie będą mogli przekonać się jak wielkiej przemiany PKP Intercity jesteśmy obecnie świadkami. Jesteśmy na właściwym torze i cały czas nabieramy prędkości – mówi Marek Chraniuk, Prezes Zarządu PKP Intercity.

Do tej pory tabor PKP Intercity został wzmocniony łącznie o 204 nowoczesne wagony spośród ponad 400, których dotyczą już podpisane umowy modernizacyjne. Oprócz 90 jednostek, których modernizacja zakończyła się w grudniu 2019 r., H. Cegielski Fabryka Pojazdów Szynowych w Poznaniu jeszcze w grudniu 2017 r. dostarczył 22 wagony 144A, które zyskały m.in. zabudowę przedziałów z nowymi fotelami czy system Wi-Fi.

Kolejne wagony wkrótce na torach

Na tym nie koniec inwestycji wagonowych. W efekcie zawarte przez PKP Intercity z polskimi producentami umowy zakładają odebranie w najbliższych latach kolejnych nowoczesnych pojazdów. Za jedną z kluczowych realizacji odpowiada PESA Bydgoszcz. Ponadto po rozszerzeniu w 2018 r. trzech umów na modernizację 163 wagonów o kolejne 82 pojazdy, do PKP Intercity ma trafić z bydgoskiej spółki łącznie 245 komfortowych wagonów, a finalna wartość umowy to blisko 1,03 mld zł brutto. Z tej puli PKP Intercity odebrało już wspomniane 33 zmodernizowane wagony 2. klasy. Spośród ok. 200 wagonów, które trafią z Bydgoszczy do PKP Intercity, 60 będą stanowić jednostki COMBO. Ponadto wielofunkcyjne, przedziałowe wagony o podwyższonym standardzie będą absolutną nowością na rynku, w przestrzeni których znajdą się wydzielone przedziały rodzinne oraz przedziały dla osób niepełnosprawnych, w tym poruszających się na wózku. Ponadto w wagonach wydzielona będzie także przestrzeń, w której można bezpiecznie przewieźć rowery.

Pojedziemy nowymi pociągami

PKP Intercity w ramach realizowanego programu inwestycyjnego powiększa park taborowy również o elektryczne zespoły trakcyjne. Cel: flota 86 nowoczesnych EZT w 2023 r. Poza tym jednym z filarów programu „PKP Intercity – Kolej Dużych Inwestycji” jest podpisana 21 sierpnia 2019 r. umowa ze Stadler Polska na dostawę 12 fabrycznie nowych EZT wraz z ich utrzymaniem na poziomach P1 – P4 przez okres 15 lat. Wartość zamówienia wynosi 1,015 mld zł brutto.

160 km/h

Nowoczesne elektryczne zespoły trakcyjne od Stadler Polska będą dostosowane do prędkości 160 km/h. To pozwoli na wykorzystanie pojazdów na zmodernizowanych szlakach kolejowych z zapewnieniem możliwie najatrakcyjniejszego czasu przejazdu. Będą także wyposażone w system ETCS zapewniający wysokie bezpieczeństwo podróży. Nowe jednostki będą posiadać przy tym liczne udogodnienia. Zostanie zainstalowany monitoring, klimatyzacja, gniazdka elektryczne, wzmacniacze sygnału GSM/LTE, przewidziano w nich także przestrzeń do przewozu rowerów. W czasie podróży pasażerowie będą mogli skorzystać z bezprzewodowego internetu, a także oferty gorących i zimnych dań i napojów, serwowanych zarówno do zajmowanego przez pasażera miejsca, jak i w części gastronomicznej.

Propasażerskie zmiany

W efekcie park taborowy przewoźnika obejmuje 60 elektrycznych zespołów trakcyjnych. Chodzi o 20 jednostek typu PesaDART, 20 jednostek Flirt³ oraz 20 pojazdów typu Pendolino. Również z myślą o użytkownikach już eksploatowanych EZT, PKP Intercity wprowadza w jednostkach dodatkowe udogodnienia. Ponadto od grudnia 2019 r. pasażerowie pociągów Pendolino, Flirt³ i PesaDART mają możliwość łatwego wyboru miejsc na mapie członu pociągu, w którym planują podróżować, korzystając z opcji ich graficznej wizualizacji.

Wi-Fi

Z kolei z końcem listopada 2019 r. zakończył się montaż Wi-Fi we wszystkich dostępnych Pendolino. I dlatego usługa bezprzewodowego internetu jest dostępna we wszystkich aktualnie wykorzystywanych EZT przewoźnika. W ciągu pierwszego roku funkcjonowania Wi-Fi w pociągach Express InterCity Premium (EIP) skorzystało z niego ponad milion pasażerów, pobierając średnio 797 GB danych dziennie. W efekcie w grudniu 2019 r każdy zalogowany użytkownik korzystał z Wi-Fi średnio przez ok.2 godziny, co oznacza, że internet towarzyszy pasażerom pociągów Pendolino przez znaczną część podróży. Bezprzewodowy internet jest obecnie dostępny także w 320 wagonach PKP Intercity.

Najbliższa niedziala handlowa już 26 stycznia czyli jutro. W ten dzień wszystkie sklepy będą pracowały normalnie. Kolejna szansa na zakupy w niedzielę pojawi się jednak dopiero w kwietniu!

Daty niedziel handlowych

Kwiecień i grudzień to miesiące w których niedziel handlowych będzie najwięcej. To ze względu na przypadające w tych miesiącach święta. Poza tym przerwy między poszczegołnymi niedzielmi w których będzie można zrobić zakupy będą bardzo długie. Przykładem jest ta od sieprnia do grudnia.

  • 26 stycznia 2020
  • 5 kwietnia 2020
  • 26 kwietnia 2020
  • 28 czerwca 2020
  • 30 sierpnia 2020
  • 13 grudnia 2020
  • 20 grudnia 2020

Zakupy online sposobem na zakaz handlu

Dziś do zakazu handlu w większość niedziel spora część konsumentów już się przyzwyczaiła. Tym bardziej że zakupy można zrobić nie wstając od komputera. Co więcej zakupy które będą dostarczone prosto do domu i nie chodzi tylko o zapakowane i przetworzone produkty z długą datą przydatności do spożycia. – U nas można kupić przez Internet świeże i przede wszytskim zdorwe warzywa. Wszytsko co produkujemy jest uprawiane w sposób ekologiczny. Mamy zatem pewność, że zdrowo się odżywiamy – mówi Łukasz Gębka Prezes Zarządu Farmy Świętokrzyskiej, jednego z największych producentów żywności ekologicznej w Polsce. Wystarczy wejść na stronę https://biozfarmy.pl/ zrobić zamówienie i gotowe – dodaje Łukasz Gębka.

Ustawa o ograniczeniu handlu

Sejm uchwalił ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele 24 listopada 2017 roku. W efekcie zgodnie z jej przepisami już od 1 marca 2018 r. w każdym miesiącu były dwie niedziele handlowe – pierwsza i ostatnia. Ponadto od 1 stycznia 2019 r. były to tylko pojedyńcze niedziele w miesiącu – ostatnie. Dodatkowo od 1 stycznia 2020 r. obowiązuje zakaz handlu we wszystkie niedziele z wyjątkiem siedmiu w roku. Wyjątkiem będą: dwie niedziele handlowe przed świętami Bożego Narodzenia, jedna przed Wielkanocą i cztery ostatnie niedziele: stycznia, kwietnia, czerwca oraz sierpnia.

Eksperci

Co czeka branżę Consumer Finance? Prognoza 2020

Początek nowej dekady będzie dla branży pożyczkowej pełen wyzwań. Katarzyna Jóźwik, Dyrektor General...

Polacy puszczają z dymem 105 tysięcy mieszkań rocznie

W bieżącym roku Polacy wydadzą na wyroby tytoniowe około 28 miliardy złotych – wynika z szacunków HR...

Na mieszkanie wydajemy co czwartą złotówkę

Najmocniej w ostatnim roku drożał wywóz śmieci. Według GUS podwyżka opłat wyniosła 31,3%, co więcej ...

To nie jest kraj dla bogatych ludzi – zmiany Małego ZUS-u

Dzięki rozszerzeniu Małego ZUS-u najmniejsi przedsiębiorcy każdego miesiąca zaoszczędzą średnio po k...

PKB Polski rośnie coraz wolniej. Opinia eksperta.

Polska gospodarka zwalnia. Od jakiegoś czasu mówi o tym ekonomiści. Kilka dni temu rządzący politycy...

AKTUALNOŚCI

Dziś Dzień Ochrony Danych osobowych. Jak chronić się przed kradzieżą danych?

Szpitale, e-sklepy, operatorzy komórkowi, wyższe uczelnie – to m.in. stamtąd w 2019 r. wyciekły dane...

Blisko połowa dorosłych Polaków nie pracuje i się nie uczy

Populacja osób biernych zawodowo liczy blisko 13,3 mln osób. To oznacza, że prawie połowa dorosłych ...

Wylot do Azji? Lepiej sobie darować. Koronawirus z Wuhan szaleje. Główny Inspektor Sanitarny ostr

Wszystkie loty z Wuhan są odwołane. Wstrzymany jest również cały transport publiczny a także dalekob...

Prezydent RP Andrzej Duda oficjalnie otworzył Dom Polski zorganizowany przez PZU i Pekao

Prezydent Andrzej Duda otworzył dziś oficjalnie Dom Polski w Davos. PZU i Pekao już po raz drugi zor...

Miało być źle, będzie jeszcze gorzej – zmiany w rozliczeniach firm

Minimalna pensja jest jeszcze wyższa niż planowano w 2019 roku, dodatkowy roczny koszt poniesiony pr...

Polskie firmy produkują 46,5 mln par butów rocznie

Produkcja obuwia w Polsce wyniosła w 2017 roku ponad 46 mln par, co plasuje Polskę na 40. pozyc...

Cyberbezpieczeństwo w 2020 – krajobraz zagrożeń i zabezpieczeń

2019 rok dostarczył nam sporo bezprecedensowych ataków, a ransomware uważany przez biznes za najwięk...

Miliony do wzięcia. Twój prąd, twój wniosek online.

Ruszył drugi nabór o dofinansowanie w ramach programu „Mój prąd”. Pamiętaj, zamiast jeździć do urzęd...

Najmniejsze firmy w największych kłopotach. Są w najgorszej kondycji od 5 lat

W I kwartale 2020 subindeks Barometru EFL dla mikroprzedsiębiorców już po raz trzeci spadł. Niestety...

Podatek od cukru pod ostrzałem. Tym razem zgodnie pracodawcy i związkowcy krytykują podatek cukro

Pracodawcy i związkowcy, członkowie Rady Dialogu Społecznego, w tym Konfederacja Lewiatan, krytyczni...