poniedziałek, Październik 21, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "ZUS"

ZUS

Wzorowo wypadło majowe podsumowanie rejestru REGON. W stosunku do poprzedniego miesiąca zostało zarejestrowanych więcej nowych jednoosobowych działalności gospodarczych, a ich ogólna liczba wzrosła o 7 tys., w rezultacie dając 2,975 mln. Mamy też rekordowo niską liczbę wyrejestrowań. To najlepsze wyniki od czerwca 2016 r. Dobra passa dla mikroprzedsiębiorców może potrwać dłużej, biorąc pod uwagę pozytywne dane płynące z rynku.

NBP zakładał w marcu, że motorem pobudzającym polską gospodarkę w tym roku będzie przed wszystkim spożycie indywidualne zasilane transferami, a także dobra sytuacja na rynku pracy. Ostatnie dane GUS na temat stanu polskiej gospodarki za pierwszy kwartał zdają się to potwierdzać – PKB urósł o 4 proc. wobec analogicznego okresu ubiegłego roku. GUS szacuje też, że siłą napędową są właśnie zakupy Polaków, a to powinno pozytywnie wpływać na sytuację na lokalnych rynkach, a zatem i na sytuację najmniejszych firm. Wydaje się prawdopodobne, że poprawa sytuacji gospodarczej w naszym kraju może stymulować wzrost liczby jednoosobowych firm.

Na rynku działa najwięcej firm na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy

Jak wynika z rejestru REGON, ogólna liczba jednoosobowych działalności gospodarczych wpisanych do rejestru na koniec maja wyniosła 2,975 mln. To nie tylko trzeci z rzędu wzrost w tym roku, o 7 tys. więcej niż miesiąc wcześniej oraz aż o 16 tys. więcej niż na początku tego roku. To także najwyższy poziom od czerwca 2016 r., kiedy to odnotowano 2,963 mln jednoosobowych firm. W dodatku, uwzględniając dwa lata wstecz, tylko sześć razy liczba jednoosobowych firm była wyższa niż obecnie.

Rekordowo mało zamkniętych biznesów

Rekord padł też po drugiej stronie rejestru REGON, bowiem w maju wyrejestrowało się jedynie 19,1 tys. firm. Ten miesiąc przyniósł nie tylko najniższy poziom wyrejestrowań odnotowany w tym roku, ale i najniższy, patrząc przez pryzmat ostatnich dwunastu miesięcy. Natomiast na przestrzeni ostatnich 24 miesięcy, jedynie 5 razy zanotowano wynik niższy od obecnego. Cieszyć może też fakt, że od stycznia br. liczba wyrejestrowanych firm maleje regularnie – z miesiąca na miesiąc średnio zamyka się prawie o 4 tys. firm mniej.

Pełnia sezonu wśród mikrofirm jeszcze przed nimi?

Obserwowane od początku tego roku wzrostowa tendencja ogólnej liczby jednoosobowych firm i spadkowy trend wyrejestrowań mają spore szanse utrzymać się również w kolejnych miesiącach. Zgodnie z marcowymi prognozami NBP, w drugim i trzecim kwartale br. poza konsumpcją włączyć powinien się też drugi silnik gospodarki, jakim są inwestycje prywatne. W maju na rynek wkroczyło 25,7 tys. nowych jednoosobowych działalności gospodarczych – o kilkaset więcej niż miesiąc temu, a także o 1,3 tys. więcej niż wynika to ze średniej za pierwszy kwartał br.

Optymizm widać też w uśrednionym wskaźniku pokazującym chęć do pracy „na swoim”, który trzeci miesiąc z rzędu wypada na przyzwoitym poziomie, w porównaniu do słabszej końcówki zeszłego roku. Biorąc pod uwagę ostatnie 12 miesięcy, aktualnie średnio w miesiącu przybywa 23,4 tys. nowych jednoosobowych firm. Dokładnie na takim samym poziomie wskaźnik ten kształtował się w marcu i na bardzo zbliżonym w kwietniu tego roku.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy podał w maju, że oczekuje kontynuacji silnego przyspieszenia wzrostu gospodarczego w naszym kraju, o ile dojdzie do wzrostu produktywności, silniejszych inwestycji prywatnych oraz wzrostu aktywności zawodowej. Możliwe, że nowych firm nadal będzie przybywać, ale trzeba mieć też na uwadze, ile z nich się utrzyma. Informacje płynące z rejestru REGON warto uzupełniać np. o dane ZUS dotyczące liczby przedsiębiorców aktywnie opłacających składkę na ubezpieczenie społeczne. Wynika z nich, że w pierwszym kwartale br. liczba aktywnych płatników składek, którzy prowadzą działalność jako osoby fizyczne, zmalała o niecałe 8 tys. w stosunku do czwartego kwartału 2016 r., wynosząc 2,109 mln. Taki spadek obserwujemy rokrocznie właśnie w pierwszych kwartałach.

 

Źródło: Tax Care

Obecnie ok. 17 proc. osób nabywających uprawnienia emerytalne decyduje się pracować dłużej – wynika z danych resortu rodziny i pracy. Jego przedstawiciele szacują, że obecna kampania informacyjna na temat emerytur może zwiększyć wskaźnik pracujących dłużej do 20-25 proc.

Kampania „Godny Wybór. Przywrócenie Wieku Emerytalnego” to wspólne przedsięwzięcie Solidarności, Kancelarii Prezydenta RP oraz Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Podczas wtorkowej konferencji w Katowicach przedstawiciele tych instytucji oraz ZUS omawiali zmiany w systemie emerytalnym po wchodzącym w życie 1 października br. obniżeniu wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

Jak powiedział wiceminister rodziny pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki, kontynuowanie pracy po nabyciu uprawnień emerytalnych oznacza wzrost wysokości emerytury o ok. 8 proc. rocznie. W przypadku kobiety, która zdecydowałaby się przejść na emeryturę w 65. roku życia, dawałoby to emeryturę o jedną trzecią wyższą, niż gdyby skorzystała z uprawnień emerytalnych już po ukończeniu 60 lat. Stąd m.in. kampania, podczas której przedstawiane są szczegóły nowych rozwiązań.

Z danych ZUS wynika, że w czwartym kwartale tego roku, kiedy wejdzie w życie ustawa obniżająca wiek emerytalny, w skali kraju może wpłynąć 331,3 tys. dodatkowych wniosków o przejście na emeryturę. Według wiceministra dziś trudno oszacować, ile osób ostatecznie zdecyduje się złożyć wniosek zaraz po nabyciu uprawnień; z dotychczasowych doświadczeń wynika, że robi to 83 proc. uprawnionych, a jedynie 17 proc. pracuje dłużej.

Resort rodziny i pracy liczy, że obecna kampania, a także praca doradców emerytalnych w ZUS, pomogą w zmianie tych proporcji. „Zakładamy, że ten proces rozłoży się w czasie; nie będzie tak, że nagle 1 października 2017 r. wszystkie osoby, które uzyskają uprawnienie, po prostu złożą wnioski o emeryturę. To jest związane ze zmianą filozofii – osiągnięcie wieku emerytalnego nie musi oznaczać zakończenia aktywności zawodowej, a elementem, który ma zachęcać do tego, żeby ten moment odroczyć, są czynniki ekonomiczne związane z obowiązującym mechanizmem ustalania wysokości świadczenia – odroczenie momentu przejścia na emeryturę o jeden rok wiąże się z podwyższeniem świadczenia emerytalnego o ok. 8 proc.” – powiedział wiceminister.

„Według nas ta kampania informacyjna może przyczynić się do tego, że odsetek (osób przedłużających aktywność zawodową po nabyciu uprawnień emerytalnych – PAP) wzrośnie do ok. 20-25 proc.” – oszacował Zieleniecki, wskazując, że do dalszej aktywności zawodowej może zachęcać m.in. poprawiająca się sytuacja na rynku pracy.

Wpływają na to także osobiste czynniki osób ubezpieczonych, jak ich stan zdrowia, pozycja na rynku pracy, sytuacja materialna czy rodzinna. „Każdy z nas jest w odmiennej sytuacji; każdy z nas musi przeprowadzić bilans zysków i strat oraz podjąć decyzję co do tego, w jakim momencie chce zakończyć okres aktywności zawodowej” – podsumował wiceminister.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Projekt ustawy o świadczeniach pieniężnych  z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, nad którym pracują obecnie posłowie, upowszechni e-zwolnienia i umożliwi lepszą kontrolę krótkoterminowych zwolnień lekarskich. Ograniczy  to nadużycia, których koszty ponoszą pracodawcy i uczciwi pracownicy.

– Upowszechnienie e-zwolnień jest korzystne dla pracodawców i pracowników. Dzięki nim płatnicy składek będą automatycznie informowani o zaświadczeniach wystawionych ich ubezpieczonym. Poprawi to monitoring i ograniczy możliwość popełnienia nadużyć. Elektroniczne zaświadczenia lekarskie są bowiem znacznie trudniejsze do sfałszowania niż papierowe – mówi dr Grzegorz Baczewski, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan. – Postulujemy, żeby rozwiązanie to zostało wprowadzone już od 1 stycznia 2018 r. Niestety wczoraj w Komisji Sejmowej zgłoszono poprawkę, ze wskazaniem terminu wejścia w życie na połowę 2018 r. To za późno, każdy kolejny miesiąc generuje znaczne straty – dodaje.

Warto przypomnieć, że w 2016 r. na ok. 570 tys. przeprowadzonych przez ZUS kontroli zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy, wydano ponad 22 tys. decyzji wstrzymujących wypłatę zasiłków chorobowych na kwotę ok. 16 mln zł, w związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami. A to tylko niewielka część zjawiska, bo ZUS nie jest w stanie skontrolować wszystkich zwolnień.

Lewiatan uważa natomiast, że wszyscy pracownicy mają prawo do płatnego zwolnienia chorobowego. Wszelkie działania podejmowane przez pracodawców mają na celu wyłącznie walkę z  nadużyciami w korzystaniu ze zwolnień lekarskich. Koszty takich praktyk obciążają  bowiem zarówno pracodawców jak i pracowników.

Komentarz: dr Grzegorz Baczewski, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan

Wpłaty i wypłaty gotówki to najwyższy koszt związany z prowadzeniem konta firmowego – banki za wpłatę 5 tys. zł policzą sobie nawet 35 zł, a przy wypłacie aż 3,5% jej wartości – wynika z rankingu Tax Care. Tylko w trzech bankach, tj. Idea Bank, Deutsche Bank i Nest Bank korzystanie z konta może być darmowe. W efekcie wyboru odpowiedniego rachunku mikroprzedsiębiorca może zaoszczędzić nawet 71 zł miesięcznie, a także skorzystać z pakietów wspierających prowadzenie własnej firmy.

Minęły trzy miesiące od wprowadzenia wielu zmian w przepisach podatkowych, które jak się wydaje, rewolucjonizują życie najmniejszych przedsiębiorców póki co na minus. Zatory płatnicze i kłopoty z płynnością finansową stały się dla nich realnym zagrożeniem, przede wszystkim dla VAT-owców, w tym zwłaszcza z branży budowlanej. Z przygotowanego przez Tax Care rankingu najlepszych firmowych kont bankowych wynika, że mikrofirma przepłaci za konto kilkadziesiąt złotych miesięcznie, jeśli wybierze nieodpowiedni bank.

Nasz Ranking został stworzony z myślą o mikroprzedsiębiorcy działającym na rynku od roku, który miesięcznie wykonuje 5 przelewów do ZUS i urzędu skarbowego, 10 razy przelewa środki na konta kontrahentów, wykonuje 4 zlecenia stałe i dwa razy wypłaca gotówkę w przypadkowym (obcym) bankomacie na łączną kwotę 1 000 zł. Wszystkie przelewy są internetowe. Poza tym jego płatności kartą wynoszą nie mniej niż 500 zł, na jego konto wpływa 2 000 zł ze sprzedaży, a sam wpłaca na nie 5 000 zł. Przyjęliśmy też drugi scenariusz, w którym ten sam mikroprzedsiębiorca boryka się z zatorami płatniczymi i nie wykonuje w miesiącu żadnych operacji na koncie, oprócz jednego przelewu do ZUS na kwotę niecałych 500 zł. Porównaliśmy oferty otrzymane od 15 banków.

W pierwszej trójce Deutsche Bank, Idea Bank i Nest Bank

Z punktu widzenia przedsiębiorcy aktywnie korzystającego z konta i karty, wyłącznie dwa banki wyzerowały wszystkie opłaty, tj. Idea Bank i Deutsche Bank. Na drugim miejscu znalazł się Nest Bank, który pobierze 7,5 zł, ale wyłącznie, jeśli utarg przedsiębiorca wpłaci nie we wpłatomacie, a w oddziale. Reszta banków naliczy w miesiącu od 4 do 71 zł kosztów.

Droga wypłata gotówki z obcego bankomatu

Najwyższą prowizję banki pobierają za wypłatę w obcym bankomacie, a o tę nietrudno, wystarczy, że przedsiębiorca załatwia dużo spraw poza biurem i nie ma czasu na szukanie bankomatu swojego banku w pobliżu kontrahenta. Niechlubnym rekordzistą jest tu PKO Bank Polski, który potrąci z konta aż 3,5% wybieranej kwoty, tj. 35 zł od 1 tys. zł (175 zł od 5 tys. zł). Bank BGŻ BNP Paribas, Bank Millennium, BOŚ Bank i mBank za wybranie 1 tys. zł pobiorą od przedsiębiorcy 30 zł.

Co drugi bank naliczy też opłaty za realizację zlecenia stałego – średnio niecałe 8 zł za 4 zlecenia. Nasz przedsiębiorca zapłaci również za swoje przelewy do kontrahentów w BOŚ Banku (7,5 zł) oraz w mBanku (15 zł).

Wpłata utargu od 0 zł do 35 zł

Ostateczny miesięczny koszt aktywnego korzystania z rachunku będzie się różnił w zależności od tego, czy właściciel firmy swój utarg wpłaci we wpłatomacie (dane o wpłatomacie dostarczyło 11 na 15 ankietowanych banków) czy w oddziale banku. W 80% porównywanych ofert zdecydowanie tańsza jest ta pierwsza opcja – średnio aż o 35 zł. Wyjątkiem jest darmowa wpłata w placówce Banku Pocztowego. W co drugim banku usługa wpłatomatu pozostaje darmowa.

Połowa banków skasuje za nieużywaną kartę

Przedsiębiorca z drugiego scenariusza, który w miesiącu wykonał jedynie przelew do ZUS, za posiadanie konta nie zapłaci tylko w Banku Millennium i Nest Banku.

W co drugim banku natknie się na płatną obsługę nieużywanej karty płatniczej – maksymalnie 7 zł – oraz zostawi od 9 zł do 25 zł za prowadzenie konta, na którym nie ma w miesiącu wpływów.

Natomiast z zestawienia Tax Care wynika, że w pełni darmowe pozostaje otwarcie rachunku, wydanie karty płatniczej (z wyjątkiem 40 zł płatnych w Toyota Bank Polska), wypłata z bankomatów danego banku na terenie kraju (z wyjątkiem 1,3 zł płatnych w mBanku za wypłacenie mniej niż 100 zł), przelewy do ZUS i fiskusa oraz przelewy w ramach jednego banku.

2/3 banków ułatwi prowadzenie mikrobiznesu

Z zestawionych przez Tax Care ofert kont firmowych wynika również, że banki konkurują ze sobą nie tylko pod względem opłat, ale i pozapłatniczej funkcjonalności konta.

I tak, posiadacze Konta Mój Biznes w Banku Millennium mają możliwość otrzymania ważnej przez 60 miesięcy promesy leasingowej na samochód. W mBanku mikroprzedsiębiorca szybko wymieni waluty online, a w Nest Banku otrzyma zniżki za płatności kartą VISA. ING Bank Śląski wydrukuje za klienta 100 wizytówek, a dla firm ze stażem minimum rok ma w zanadrzu usługę faktoringu.

Alior Bank, Bank BGŻ BNP Paribas i Raiffeisen Polbank do konta firmowego dorzucają promocyjne warunki korzystania z terminali płatniczych – przykładowo Raiffeisen Polbank udostępnia terminal przez 24 miesiące za symboliczną złotówkę.

Dodatkowo, posiadacze Wymarzonego Konta dla Biznesu w Raiffeisen Polbank w ramach Pakietu Ubezpieczeniowego mogą korzystać z pomocy drogowej, medycznej, technicznej, z serwisu organizacyjno-informacyjnego concierge, a także dzwonić na infolinię prawną. PKO Bank Polski umożliwia swoim klientom dostęp do księgowości online w ramach szybkafaktura.pl, gdzie przedsiębiorca wystawi fakturę czy skontroluje swoje obroty. Jeszcze bardziej wszechstronne wsparcie dla drobnego biznesu oferuje Deutsche Bank, którego oferta nie tylko konkuruje z ofertami Raiffeisen Polbank i PKO Bank Polski, ale także wyróżnia się pakietem bezpłatnych przesyłek kurierskich za pośrednictwem serwisu Paczkomaty.pl i zniżką na promocję firmy w internecie.

Liderem pod względem rozbudowania dodatkowych funkcjonalności firmowego konta jest Idea Bank, który nie dość, że wywalczył dla swoich klientów korzystną cenę terminali płatniczych i pozwala wystawiać faktury z poziomu konta za pomocą platformy Idea Cloud, to jeszcze częstuje kawą w darmowej przestrzeni coworkingowej Idea Hub i przyjeżdża do klientów po utarg mobilnym wpłatomatem. Na dodatek po zalogowaniu się do konta Firma to Ja przedsiębiorca może mieć wgląd do dokumentów i deklaracji wygenerowanych przez księgową. Pod względem zintegrowania konta bankowego z usługami księgowymi Idea Bank konkuruje jedynie z mBankiem, o czym wkrótce w kolejnych Analizach Tax Care.

 

Źródło: Tax Care

Wprowadzenie od 1 stycznia 2018 r. niższych danin od firm o niskich dochodach, „w ramach małej działalności i działalności pozarejestrowej”, zapowiedział wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki w czwartek w Krakowie.

„W ramach małej działalności i działalności pozarejestrowej chcemy te zasady dopracować i od 1 stycznia 2018 r. one będą wdrożone. Z większymi ulgami dla tych, którzy mają niskie dochody miesięczne: 1 tys. zł, 2 tys. zł, 3 tys. zł, 4 tys. zł, będą lepsze zasady z punktu widzenia łącznych danin: zarówno tego, co płacimy do ZUS, jak i opodatkowania dla tych małych przedsiębiorców” – powiedział wicepremier.

Tzw. działalność nierejestrowa to jedno z rozwiązań Konstytucji Biznesu. Jak tłumaczył zimą w rozmowie wiceminister rozwoju Mariusz Haładyj, ma ona polegać na tym, by „osoby prowadzące działalność gospodarczą, których przychody nie przekraczają 50 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie 1 tys. zł, nie musiały rejestrować swojej działalności i tym samym płacić składek na ZUS”.

Z kolei w przypadku tzw. małej działalności gospodarczej, mówił wiceszef MR, „chodzi o to, by niewielkie firmy, których wpływy przekraczają 1 tys. zł, ale wciąż nie są wysokie, płaciły niższy ZUS”.

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Od 1 marca br. ZUS będzie wypłacał wyższe świadczenia. Minimalna emerytura wynosić będzie 1000 zł.

Emerytury mogą być albo wyższe, albo wcześniejsze, ale nie mogą być wyższe i zarazem wcześniejsze. Obniżenie wieku emerytalnego i jednocześnie podwyższenie gwarantowanych emerytur wymusi zwiększenie opodatkowania osób pracujących.

Podwyżka najniższych świadczeń jest uzasadniona, ale w połączeniu z obniżeniem wieku emerytalnego będzie prowadzić do pogłębienia deficytu w ZUS i KRUS, który już obecnie przekracza 60 mld zł rocznie.

Kobieta, która przepracowała 20 lat nabywa prawo do gwarantowanej przez państwo minimalnej emerytury w wysokości 1000 zł. Jeżeli pracując otrzymywała wynagrodzenie zbliżone do minimalnego, a na emeryturę przechodzi w wieku 60 lat, czyli mając przed sobą średnio 24 lata życia, to jej składki wpłacone na fundusz emerytalny pokryją tylko połowę emerytury. Połowę będą musieli dopłacić podatnicy.

Podwyższenie emerytury gwarantowanej i jednocześnie obniżenie wieku emerytalnego, które powoduje zmniejszenie emerytur, znacząco zwiększy liczbę emerytur dotowanych.

Powstrzymanie stopniowego podwyższania wieku emerytalnego i wydłużania stażu pracy niezbędnego do uzyskania gwarantowanej emerytury, mimo wydłużania się życia, spowoduje, że odsetek dotowanych emerytur z FUS wzrośnie z 12% obecnie do 50% w 2050 r. Koszt takich dopłat stanowiący obecnie 2% całego kosztu emerytur wzrośnie do 16%.

Podwyższenie minimalnych emerytur i rent zarówno z ZUS jak i KRUS jeszcze bardziej zwiększy dotacje do emerytur i rent. A to wymusi zwiększenie opodatkowania osób pracujących i ograniczy możliwość finansowania inwestycji niezbędnych do modernizacji gospodarki. Konsekwencją będzie spowolnienie wzrostu produktywności, wynagrodzeń i emerytur.

Jeżeli uznajemy, że najniższe emerytury nie zapewniają dostatecznych środków do życia, to powinniśmy kontynuować stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego, w szczególności kobiet, w miarę wydłużania się życia. Jest to niezbędne, aby wydłużyć czas gromadzenia składek, a skrócić czas pobierania emerytury i dzięki temu zwiększyć wysokość świadczeń emerytalnych.

Autor: Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan

Zapowiedziane na 2017r. wprowadzenie zmian legislacyjnych dotyczących delegowania pracowników może utrudnić ogromnej liczbie polskich pracowników dostęp do unijnego rynku pracy, ocenia Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia (SAZ). Oprócz szeroko komentowanej dyrektywy 96/71/WE, Komisja Europejska planuje również zmianę rozporządzenia 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego, w tym procedury wydawania zaświadczeń A1. Wprowadzenie zmian w proponowanym obecnie kształcie spowodować może znaczne zmniejszenie wpływów do ZUS oraz zwiększyć falę emigracji Polaków do krajów starej UE. Upaść może kilkaset agencji zatrudnienia specjalizujących się w delegowaniu pracowników, a polscy przedsiębiorcy będą w wielu przypadkach zmuszeni do przeniesienia działalności poza granice kraju.

Proponowane przez Komisję Europejską (KE) zmiany dotyczą m.in. rozporządzenia nr 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego oraz rozporządzenia (WE) nr 987/2009 dotyczącego wykonywania rozporządzenia (WE) nr 883/ 2004. Dotychczas delegowanie pracowników odbywało się najczęściej na podstawie art. 12 oraz art. 13 rozporządzenia 883/2004. KE proponuje istotną zmianę, dotykającą art. 13., który mówi o pracy naprzemiennej w dwu lub więcej krajach. Do tej pory głównym kryterium podlegania pod polski system ubezpieczeń przy art. 13 była praca nie marginalia. Aktywność zawodowa pracownika w kraju macierzystym powinna przekraczać 5 proc. – w zakresie jego wynagrodzenia lub 5 proc. jego czasu pracy. Zmiana, która ma być wprowadzona, polega na dodaniu do warunków art. 13 zapisu o konieczności „prowadzenia znacznej działalności” w kraju pochodzenia. Oznaczać to może dużą uznaniowość w określaniu ośrodka interesów a co za tym idzie ustawodawstwa właściwego dla ubezpieczeń społecznych.

Analogicznie do innych zapisów rozporządzenia można się spodziewać, że prowadzenie „znacznej działalności” będzie oznaczać wymóg osiągania, co najmniej 25 proc. obrotów w kraju pochodzenia.

„Propozycja dodania warunku „prowadzenia znacznej działalności” do art. 13 wydaje się być nietrafiona z powodu istoty tego przepisu, czyli pracy naprzemiennej. Nie uwzględnia ewentualnych skutków proponowanych zmian. Co więcej, jest powieleniem kłopotliwych pod względem interpretacji prawnej pojęć kwestionowanych w obowiązującej wersji rozporządzenia 883/2004. Komisja Europejska po raz kolejny stara się utrudnić  firmom, głównie z tzw. Nowej Unii, funkcjonowanie na wspólnym rynku” – komentuje Krzysztof Jakubowski, przewodniczący Sekcji Agencji Opieki, wiceprezes Stowarzyszenia Agencji  Zatrudnienia

Zdaniem ekspertów SAZ, zaproponowane przez KE zmiany legislacyjne mogą znacznie wydłużyć oraz skomplikować proces delegowania. Specjaliści podkreślają, że proponowane zmiany mogą doprowadzić do zewnętrznego sterowania procesem delegowania pracowników poprzez np. przedłużanie procedury, badania, długotrwałe kontrole, a nawet blokowanie wydawania zaświadczeń A1.

„Zaproponowane zmiany w procedurze wydawania A1 mogą doprowadzić do uznaniowości i ingerencji w proces decyzyjności państwa wysyłającego. ZUS może również zacząć żądać dodatkowych dokumentów celem zabezpieczenia się w przypadku podważenia wydania A1, co oczywiście może wpłynąć chociażby na czas wydania zaświadczenia. Co więcej, uznaniowość podstaw wydawania zaświadczeń A1 może utrudnić pracę polskich urzędów powodując lawinę odwołań. Podważone mogą zostać także wydane już zaświadczenia A1, co może się wiązać z wysokimi kosztami finansowymi dla polskich przedsiębiorców. Szacuje się, że w tym roku ilość wydanych zaświadczeń A1 przekroczy 500 tys. egzemplarzy. A więc zmiany legislacyjne dotkną ogromnej liczby polskich pracowników ” – tłumaczy Marta Bitner, koordynator Sekcji Agencji Opieki Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia.

Eksperci Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia przypuszczają, że celem wprowadzenia proponowanych przez Komisje Europejską zmian jest doprowadzenie  do stałej emigracji a tym samym opłacania składek w państwie przyjmującym oraz przenoszenia tam firm.

„Coraz więcej państw wprowadza dodatkowe restrykcje i celowo utrudnia prowadzenie uczciwej działalności polskim przedsiębiorcom – przoduje w tym Francja” – dodaje Bitner. W efekcie polscy przedsiębiorcy zostaną zniechęceni do prowadzenia działalności m.in. wysokimi kosztami, niejasnymi procedurami za których nawet niecelowe naruszenie grożą wysokie kary finansowe. Zdaniem ekspertów SAZ, w niedalekiej przyszłości spodziewać się więc możemy ograniczenia wpływów do ZUS, podniesienia stałej migracji np. do Niemiec oraz upadku znacznego odsetka agencji zatrudnienia specjalizujących się w delegowaniu pracowników.

Źródło: Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia (SAZ)

Wstrzymanie lub cofnięcie świadczeń na kwotę 203,8 mln zł – to efekt kontroli zwolnień lekarskich prowadzonej przez ZUS w 2016 r – poinformował Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Rok wcześniej była to kwota o 8 mln zł mniejsza.

Rzecznik prasowy ZUS Wojciech Andrusiewicz poinformował na stronie internetowej, że kontrolerzy Zakładu w 2016 r. przeprowadzili 569,5 tys. kontroli osób posiadających zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy. „W konsekwencji wydanych zostało 22,2 tys. decyzji wstrzymujących dalszą wypłatę zasiłków chorobowych na kwotę prawie 16,3 mln zł.” – napisał.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych przypomniał, że ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa nakłada na ZUS również obowiązek obniżenia podstawy wymiaru zasiłku chorobowego i świadczenia rehabilitacyjnego w przypadku, gdy ustał tytuł ubezpieczenia. „Wysokość świadczenia jest ograniczana w tym przypadku do 100 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w kraju. Z tego powodu w całym 2016 r. obniżono wypłaty o 183,4 mln zł dla 209,9 tys. osób” – podkreślono w komunikacie.

ZUS poinformował, że kolejnym powodem ograniczenia wysokości wypłacanego świadczenia chorobowego jest opóźnienie w przekazaniu zwolnienia lekarskiego pracodawcy. „Obniżenie to ma miejsce w przypadku niedopełnienia obowiązku dostarczenia płatnikowi składek zaświadczenia lekarskiego w ciągu 7 dni od daty jego otrzymania. Świadczenie w kwocie zmniejszonej o 25 proc. wypłacane jest od ósmego dnia niezdolności do pracy do czasu dostarczenia zwolnienia. Ograniczenie to dotknęło w 2016 r. 69,7 tys. osób na łączną kwotę ponad 4,1 mln” – zaznaczył Zakład.

„Łącznie kwota obniżonych i cofniętych świadczeń pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa w całym 2016 roku to 203,8 mln zł. Tylko w ostatnim IV kwartale kwota ta wyniosła prawie 49,7 mln zł” – zwrócono uwagę w komunikacie.

Źródło: www.kurier.pap.pl,

W ubiegłym roku najniższe emerytury w Polsce pobierali mieszkańcy woj. podkarpackiego, a najwyższe woj. śląskiego.

Zdaniem demografa prof. Piotra Szukalskiego, różnice między regionami w wysokości emerytur mogą się pogłębiać z powodu wzrostu wynagrodzeń w największych polskich miastach

Różnice dot. wieku przechodzenia na emeryturę, wysokości wynagrodzeń czy stopy bezrobocia powodują zróżnicowanie wysokości przeciętnego świadczenia emerytalnego wypłacanego przez ZUS w poszczególnych regionach Polski. Średnią krajową przekraczają tylko dwa regiony: Górny Śląsk i woj. mazowieckie.

Jak powiedział prof. Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego, choć obecnie różnice w wysokości świadczeń emerytalnych, z wyjątkiem województwa śląskiego, nie są bardzo znaczące pomiędzy poszczególnymi regionami, to odzwierciedlają specyfikę gospodarczą danego województwa.

„Ponieważ wysokość świadczenia zależy od przebiegu kariery zawodowej, a więc zarówno od tego jak długo ludzie pracowali, ale przede wszystkim od tego, jaka była wysokość ich wynagrodzeń, od których opłacane są składki na ubezpieczenia społeczne, stąd i struktura gospodarki, to czy mamy do czynienia z dużą liczbą wysokopłatnych stanowisk pracy, czy nie, rzutuje na to, jak wyglądają późniejsze świadczenia emerytalne” – podkreślił demograf.

Przeciętna emerytura w ostatnich 15 latach wzrosła w Polsce z 1000 zł w 2000 r. do ponad 2170 zł w 2015 r. Jednak jej wysokość jest różna w poszczególnych województwach. Z danych GUS wynika, że w 2015 roku najniższe przeciętne emerytury pobierali mieszkańcy woj: podkarpackiego (84,9 proc. średniej krajowej), podlaskiego (87 proc.) i świętokrzyskiego (87,5 proc.). Najwyższe przeciętne świadczenia emerytalne otrzymywali zaś mieszkańcy Śląska – 117 proc. średniej krajowej i woj. mazowieckiego – 100,4 proc. I tylko te dwa regiony przekroczyły średnią krajową.

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Rozpoczyna się pierwsza tura ferii zimowych w Polsce, która dla ostatnich urlopowiczów zakończy się 26 lutego. Zimowa przerwa to znakomita okazja do wypoczynku i naładowania akumulatorów. To również wymarzony czas dla fanów nart, snowbordu i wycieczek górskich. Z drugiej strony jest to także okres wypadków, kontuzji i złamań. Dlatego warto pomyśleć o ubezpieczeniu od zdarzeń losowych.

Sporty zimowe należą do jednych z najbardziej kontuzjogennych. Nawet najlepszy sprzęt i wysokie umiejętności nie uchronią nas od nieszczęśliwych zdarzeń. Wypadki na stokach kończą się skręceniami, złamaniami, a często nawet długotrwałą hospitalizacją. Oprócz zdrowia, na stoku może ucierpieć także nasz portfel.

Ubezpieczenie w Polsce

Chociaż spędzając ferie w kraju korzystamy z ubezpieczenia ZUS, które finansuje podstawowe koszty leczenia i transportu medycznego, to wciąż jesteśmy narażeni na inne wydatki. Należą do nich między innymi: koszty rehabilitacji po ewentualnych urazach, czy strata mienia w wyniku kradzieży lub zagubienia na stoku. Szczególną uwagę warto także zwrócić na ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. – Polisa zawierająca OC w życiu prywatnym może nas uchronić od wypłaty odszkodowania na rzecz osoby pokrzywdzonej, której przypadkowo i niezamierzenie uszkadzamy mienie lub zdrowie. Należy pamiętać, że nasza odpowiedzialność nie ogranicza się do nas samych. Ponosimy także odpowiedzialność prawną za czyny naszych niepełnoletnich dzieci – zwraca uwagę Paweł Paluszyński, Członek Zarządu GrECo JLT Polska.

Ubezpieczenie szkolne, a ferie

Większość rodziców jadąc ze swoimi dziećmi na ferie zimowe zdaje sobie sprawę z zagrożeń. W końcu stłuczenia, złamania i urazy to nieodłączna część zjazdu na sankach czy akrobacji na nartach. Wyobraźnia dzieci jest przecież nieograniczona, a związane z nią koszty rehabilitacji czy specjalistycznego leczenia również ogromne. Niestety część z nas przekonana jest, że ubezpieczenie szkolne, które posiada nasze dziecko, zawiera pełną ochronę ubezpieczonego. Nic bardziej mylnego. Polisy szkolne, jak każde inne, różnią się od siebie. Zarówno kwotą ubezpieczenia, jak i zakresem. Niektóre w ogóle nie chronią uczniów poza terenem szkoły lub od uprawiania określonych sportów. Dlatego lepiej przezornie przeczytać umowę ubezpieczeniową. Dobra polisa ubezpieczenia następstw nieszczęśliwych wypadków powinna zawierać ubezpieczenie od: ryzyka śmierci i trwałego uszczerbku na zdrowiu, dodatkowe ubezpieczenie z tytułu pobytu w szpitalu, poniesienia kosztów zakupu lub wypożyczenia przedmiotów ortopedycznych czy środków pomocniczych, poniesienia kosztów leczenia powypadkowego na terenie RP oraz pakiet usług assistance.

Ubezpieczenie za granicą

Wyjeżdżając poza granicę Polski, na teren Unii Europejskiej, część z nas przekonana jest, że dodatkowe ubezpieczenie jest zbędne. Co prawda, posiadając Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego tzw. EKUZ (wydawaną przez NFZ) otrzymamy bezpłatne leczenie, jednak tylko w zakresie w jakim przysługuje ono obywatelom państwa do którego podróżujemy. Brak odpowiedniej polisy może skutkować dopłatą za podstawowe leczenie. – W poszczególnych krajach Unii Europejskiej obowiązują różne systemy państwowej ochrony zdrowia. W praktyce może się okazać, że konieczne będzie uiszczenie dodatkowej opłaty za usługi, które nie są finansowane przez publiczny system w danym kraju, np. wezwanie karetki pogotowia – zaznacza Paweł Paluszyński. Dodatkowe, prywatne ubezpieczenie kosztów leczenia w podróży zagranicznej, to finansowanie wszystkich kosztów do wysokości sumy ubezpieczenia określonej na polisie. Do kosztów nierefundowanych przez NFZ, a objętych ochroną w ramach ubezpieczenia dodatkowego można również zaliczyć transport medyczny do Polski czy sprowadzenie poszkodowanego ze stoku. – Koszty transportu uzależnione są od stanu poszkodowanego i dystansu jaki należy pokonać, sięgając nawet kilkudziesięciu tysięcy euro. Rozsądna suma ubezpieczenia kosztów leczenia w krajach UE to pół miliona złotych – dodaje Paweł Paluszyński. Nasza polisa zagraniczna powinna również zawierać ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej za nieuzasadnione wezwanie pomocy. Wiele krajów europejskich, jak Francja i Słowacja, surowo karzą turystów, którzy w panice lub dla żartu wezwali pomoc służb ratunkowych.

Odpowiednio dobrane ubezpieczenie może nas uchronić od wielu problemów. Ferie zimowe to w końcu wzmożony okres pracy ortopedii i służb ratunkowych. W myśl powiedzenia przezorny zawsze ubezpieczony, warto zadbać o komfort finansowy w przypadku nieoczekiwanych zdarzeń.

Źródło: Alfa Omega Solutions Sp. z o.o.

W ostatnich dniach rząd oficjalnie potwierdził swoją inicjatywę dotyczącą wprowadzenia jednolitego podatku, łączącego PIT oraz składki na ZUS i NFZ. Pomysł, który wcześniej został zaprezentowany przez Platformę Obywatelską i skrytykowany przez obecną partię rządzącą, najprawdopodobniej zostanie wprowadzony w życie wraz z początkiem 2018 roku. Sama idea na pierwszy rzut oka wydaje się słuszna. Jednak projekt nie rozwiązuje kilku zasadniczych kwestii, a jego realizacja może przynieść efekty odwrotne do haseł postulowanych przez ich autorów.

Zaproponowane zmiany zakładają, że jednolity podatek będzie podzielony na dwie części: podatkową i składkową. Zabieg ten ma na celu przede wszystkim uprościć system oraz zlikwidować jego niebezpośrednią degresywność. Co więcej, reforma zniesie także wymóg ubezpieczenia zdrowotnego, które do tej pory było obligatoryjne w przypadku umów o pracę, natomiast fakultatywne w odniesieniu do umów cywilnoprawnych. Ponadto, kwota wolna od podatku zostanie najprawdopodobniej zwiększona z obecnych 3091 zł do 8000 zł. Ta oczywiście będzie dotyczyć jedynie części podatkowej. Podobnie ulga na dzieci będzie odpisywana tylko i wyłącznie od PIT – u. Reforma nie wyklucza możliwości dotychczasowego wspólnego rozliczania przez małżonków. Wiele wskazuje na to, że zmianie ulegną również obecne progi podatkowe. Ich liczba może zostać zwiększona nawet do pięciu. Dodatkowo zmianie ulegną przepisy dotyczące maksymalnych składek na ubezpieczenia społeczne. Do tej pory nie mogły one przekroczyć trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy. Reforma zakłada, że nadwyżka ponad tę kwotę zwiększy podstawę opodatkowania.

W efekcie wszystkich wymienionych zmian, jednolity podatek z pewnością wpłynie na obniżenie kosztów podatkowych najmniejszych podmiotów. Powstałą dziurę w budżecie sfinansują natomiast Ci najzamożniejsi. Beneficjentami tej reformy będą mali przedsiębiorcy oraz społeczeństwo. Spadek kosztu zatrudnienia pracownika pozytywnie wpłynie na rynek pracy oraz na redukcję szarej strefy. W oczach większości Polaków nowa forma systemu podatkowego będzie znacznie mniej skomplikowana oraz bardziej sprawiedliwa. Oczywiście, odmienne zdanie będą miały osoby najzamożniejsze, które będą musiały płacić więcej.

Może się wydawać, że rząd musi bardzo ostrożnie i dokładnie opracować nowy plan, aby pękający w szwach budżet mógł udźwignąć efekty tej reformy. Legislatorzy podkreślają, że proponowane zmiany będą obojętne dla Skarbu Państwa. Paradoksalnie nie można odrzucić scenariusza, w którym to nowe rozwiązanie wpłynie na budżet pozytywnie. Obecnie zaledwie 2,7% Polaków przekracza drugi próg podatkowy. Zapłacone przez nich daniny odpowiadają za 25,5% przychodów budżetu państwa z tytułu PIT. To oznacza, że odpowiednio przygotowana reforma może wpłynąć na wzrost dochodów państwa. Tutaj pojawia się kluczowe pytanie zadawane od wielu lat. Czy Ci najbardziej przedsiębiorczy muszą płacić tak wiele w ,,nagrodę” za ich znaczący wkład w rozwój gospodarki?

Kwestia reorganizacji podatkowej pozostaje w ścisłej korelacji z przyszłym kształtem systemu emerytalnego. Póki co, autorzy nowego rozwiązania nie podają odpowiedzi na pytania dotyczące roli składek do OFE. Ponadto, mankamentem pozostają liczne ulgi podatkowe. Na pewno pozostanie ulga na dzieci oraz możliwość wspólnego rozliczania podatku przez małżonków, a co z resztą? Pomysł nadal wydaje się niedopracowany, dlatego z jednoznaczną oceną należy wstrzymać się do prezentacji kompleksowego projektu.

Oceniając pomysł nowego podatku można już teraz sformułować kilka wstępnych wniosków. Trzeba podkreślić, że system podatkowy nigdy nie będzie sprawiedliwy, dlatego ocena każdej jego reformy, pod tym względem zawsze będzie nieodpowiednia. Podatki powinny być proste i przejrzyste, i w tym kontekście można pozytywnie ocenić proponowane zmiany. Z drugiej strony, czy aby na pewno głównym zamierzeniem nowej ustawy nie jest zwiększenie dochodów budżetu państwa kosztem najzamożniejszej klasy społeczeństwa? Pozostała część konceptu wydaje się dobrym pomysłem, jednak w mojej ocenie należy się bardzo dokładnie zastanowić przed podjęciem decyzji o tak skokowym wzroście progresji podatkowej.

 

Lukasz Rozbicki_1Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

ZUS zaproponował nową składkę na emeryturę. Firmy miałyby odkładać dodatkowe 20 zł dla swoich pracowników.

ZUS tłumaczy, że emerytury w przyszłości będą wynosiły jedynie około 30 proc. ostatniej pensji. Dziś sięgają 50-60 proc. Stąd propozycja by każdy pracodawca, który zatrudnia minimum 20 osób utworzył specjalny fundusz i odkładał tam każdego miesiąca składki na dodatkowe emerytury swoich pracowników.

Niestety według obliczeń, po 35 latach pracy, przy założeniu odejścia z pracy w wieku 67 lat, pracownicy mają szansę na około 42 zł brutto dodatku do emerytury.

Obecne przepisy mówią, że umowy o dzieło są zwolnione ze składek ubezpieczeniowych, zaś od umów zlecenia należy się już danina na ZUS. Wystarczy kontrola Zakładu, która przekwalifikuje umowy, aby po stronie zamawiającego oraz wykonawcy powstały zaległości. Jak rozwiązać ten problem i jak rozliczyć takie nadprogramowe składki?

Wielu przedsiębiorców umowy z zatrudnianym nieprawidłowo kwalifikuje jako umowy o dzieło. Kiedy w firmie pojawia się kontrola ZUS, zazwyczaj dochodzi do zmiany kwalifikacji umowy na zlecenie. Od umowy zlecenia pobierane są składki na ubezpieczenia społeczne. W zależności od tego, jaka składka wchodzi w grę, jest ona płacona albo przez zleceniobiorcę i zleceniodawcę, albo przez jedną ze stron. Ponieważ obowiązek przekazywania składek leży na zleceniodawcy, ten często płaci je ZUS-owi w całości, a potem rozlicza się ze zleceniobiorcą.

Przyszedł ZUS i przekwalifikował

Kiedy zleceniodawca zwraca się do zleceniodawcy o zwrot zapłaconych składek, scenariuszy egzekucji jest wiele. Zazwyczaj jednak po prostu strony się rozliczają bez większych problemów, choć dla pracownika oznacza to utratę części przychodów. Ale potem pojawia się problem, jak to rozliczyć przed urzędem skarbowym? Zwłaszcza, jeśli przychód uzyskany przez zleceniobiorcę został uzyskany w latach poprzednich i rozliczył on już dochody na PIT?

Z takim pytaniem do izby skarbowej zwróciła się podatniczka, która zetknęła z taką właśnie sytuacją. W 2015 i 2015 r. uzyskała przychody z umowy o dzieło, która potem została przekwalifikowana na zlecenie. Pracodawca zapłacił składki, zwrócił się do niej o zwrot, ona zaś nie wiedziała, jak rozliczyć ten zwrot.

Obejdzie się bez korekt

Odpowiedź Izby Skarbowej w Katowicach z 8 września (IBPB-2-2/4511-614/16-1/KrB) była jasna – należy je potraktować tak samo, jak bieżące składki ubezpieczeniowe, a więc odliczyć od przychodu. Tyle że nie należy tego robić, składając korektę zeznań za lata poprzednie.

Urzędnicy powołali się na art. 26 ust. 1 pkt 5 ww. ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, zgodnie z którym „podstawę obliczenia podatku, (…) stanowi dochód ustalony zgodnie z art. 9, art. 24 ust. 1, 2, 3b-3e, 4-4e i 6 lub art. 24b ust. 1 i 2, lub art. 25, po odliczeniu kwot składek określonych w ustawie z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych dokonanych w roku podatkowym zwrotów nienależnie pobranych świadczeń, które uprzednio zwiększyły dochód podlegający opodatkowaniu”.

To oznacza, jak stwierdzili, że podatniczka będzie mogła dokonać odliczenia zwróconych kwot składek w zeznaniu podatkowym, jakie złoży za rok, w którym zwrotu dokonała. A więc jeśli zrobi to w roku 2016, to uwzględni to w PIT składanym na początku roku 2017.

 

Marek Siudaj, Tax Care

Jeśli jako przedsiębiorcy chcemy podpisać umowę zlecenia ze zleceniodawcą, abyśmy mogli zostawić sobie uchyloną furtkę do pewnej optymalizacji kosztów ZUS-owskich, wynagrodzenie ze zlecenia powinno być wyższe niż 2443 zł. Inaczej wygląda to w przypadku przedsiębiorców z tzw. „małym” ZUS-em.

Kiedy uzyskując przychody z działalności gospodarczej równolegle otrzymujemy przychody w ramach zlecenia, dochodzi do zbiegu tytułów do ubezpieczeń społecznych. Jednym słowem, opłacamy składki z racji tego, że jesteśmy przedsiębiorcą, ale po podpisaniu umowy zlecenia, pojawia się drugi zarobek, który również może podlegać ozusowaniu. Zgodnie z przepisami ZUS-owskimi w takim przypadku obowiązkowo składki na ubezpieczenia społeczne zapłacimy tylko z jednego zarobku. Którego?

Odpowiadając na to pytanie należy podzielić przedsiębiorców na dwie grupy, przyjmując za kryterium podziału wysokość podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne, od której opłacają co miesiąc te składki. I tak:

  • pierwsza z nich opłaca ZUS od 2443 zł (tj. od 60% aktualnego minimalnego przeciętnego prognozowanego miesięcznego wynagrodzenia za pracę),
  • druga od 555 zł (od preferencyjnej wysokości, jaka przysługuje świeżo upieczonym przedsiębiorcom po spełnieniu warunków, tj. od 30% aktualnego minimalnego wynagrodzenia).
Składka zdrowotna pozostaje poza kalkulacjami. Niezależnie od tego, czy przedsiębiorca korzysta z preferencyjnej podstawy wymiaru naliczania składek społecznych oraz od tego, jakiej wysokości zarobki generuje jego biznes i umowa zlecenie, od każdego zarobku musi co miesiąc opłacać składkę na ubezpieczenia zdrowotne. Podstawą jej wyliczenia jest obecnie:

–        przy wynagrodzeniu z działalności – 3210,60 zł,

–        przy zleceniu – kwota brutto zapisana w umowie.

Zlecenie przedsiębiorcy z „dużym” ZUS-em

Jeśli wynagrodzenie brutto ze zlecenia wykonywanego przed przedsiębiorcę jest niższe niż 2443 zł, przedsiębiorca obowiązkowo podlega ZUS-owi z działalności gospodarczej, innymi słowy oblicza i wpłaca składki na ubezpieczenie społeczne od podstawy przewidzianej dla przedsiębiorców, tj. od 2443 zł. Dobrowolnie może opłacać składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe z umowy zlecenia.

Natomiast, jeśli ze zlecenia przedsiębiorca otrzyma co najmniej 2443 zł, ma prawo zmienić tytuł do obowiązkowego ubezpieczenia i poddać pod nie zlecenie w miejsce działalności. W przypadku zamiany tytułu ubezpieczenia z jednej strony składki na ubezpieczenie społeczne będą wyższe. Z drugiej zaś, nie można zapominać o tym, że będą współfinansowane ze zleceniodawcą, co może pozwolić przedsiębiorcy-zleceniobiorcy zaoszczędzić nieco na ZUS-ie.

Przy „małym” ZUS-e odnośnikiem płaca minimalna

 Jeżeli przedsiębiorca z prawem do opłacania ulgowych składek z działalności gospodarczej podpisuje umowę zlecenia, podlega obowiązkowo ubezpieczeniom wypadkowemu z działalności, a emerytalnemu i rentowym zarówno z działalności jak i ze zlecenia, ale z zastrzeżeniem art. 9 ust. 2c ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

 Art. 9 ust. 2c ww. ustawy mówi o sumowaniu podstaw wymiaru składek – kwoty 555 zł (z działalności) i wartości brutto wynagrodzenia (ze zlecenia). Jeśli ta suma osiągnie 1850 zł, tj. aktualną kwotę minimalnego wynagrodzenia, przedsiębiorca będzie opłacał ZUS wyłącznie z działalności.

Przykład 1

Przedsiębiorca opłaca „mały” ZUS i jednocześnie otrzymuje zarobek z dwóch zleceń – obydwa w wysokości po 600 zł. Suma 1200 zł oraz 555 zł jest mniejsza od 1850 zł, stad przedsiębiorca zapłaci składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowne zarówno z działalności jaki z umów zlecenia.

Przykład 2

Właściciel firmy usługowej ma prawo do „małego” ZUS-u, ale deklaruje z działalności gospodarczej podstawę wymiaru składek społecznych w wysokości 5000 zł. Podpisuje na maj jedną umowę zlecenie na 1000 zł, drugą na 500 zł. Umowy zlecenie nie rodzą obowiązku opłacanie składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, ponieważ podstawa obliczenia składek z działalności przewyższa 1850 zł (minimalne wynagrodzenie).

 

Katarzyna Miazek, Tax Care

1 kwietnia otwiera się kolejne okienko transferowe. Pracujący będą mogli zdecydować, gdzie będzie trafiała ich przyszła składka emerytalna, tylko do ZUS, czy też do ZUS i do OFE. Jeśli nie chcą zmian, nie muszą nic robić. Jeśli chcą dołączyć do OFE muszą pamiętać, by złożyć deklarację, bo kolejna możliwość będzie dopiero za 4 lata.

Każdy pracujący i ubezpieczony w okresie pomiędzy 1 kwietnia a 31 lipca br. może zmienić obecny podział swojej składki emerytalnej i zadecydować gdzie będzie ona trafiała – tylko do ZUS, czy też do ZUS i do OFE. Kto chce utrzymać obecny podział składki, obowiązujący od okna transferowego z 2014 roku, nie musi podejmować żadnych działań.

Składka emerytalna wynosi 19,52% płacy. Ubezpieczeni mogą decydować co stanie się z 7,3% ich wynagrodzenia. Ta cześć może być w całości zapisywana na subkoncie w ZUS, albo na subkonto będzie trafiało tylko 4,38% płacy, a na rachunek w OFE 2,92%.

– Pierwsze okno transferowe obowiązywało w 2014 roku, ale wtedy regulowały je inne zasady. Brak aktywności ubezpieczonego był równoznaczny z decyzją o przekazywaniu całości składki wyłącznie do ZUS. I choć ponad 2,5 mln osób złożyło wtedy deklarację o przekazywaniu składek także do OFE, to blisko 10% ubezpieczonych nie wiedziało o takiej możliwości lub zapomniało złożyć oświadczenie. Wszystkie te osoby, za które wtedy zdecydowało państwo, będą mogły w okresie od 1 kwietnia do końca lipca wyrazić swoją wolę powrotu do OFE – tłumaczy Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Chęć składkowania do OFE będą mogli wyrazić także pracujący, którzy na skutek braku informacji nie złożyli oświadczenia o przystąpieniu do OFE w ciągu 4 miesięcy od podjęcia pierwszej pracy, a chcieliby to zrobić. Od 2014 roku osoby podejmujące pierwszą pracę nie są informowane przez ZUS o możliwości przystąpienia do OFE.

Aby decyzja o tym, że część składki chcemy lokować w OFE była skuteczna, musi zostać złożona w formie deklaracji zgodnej z urzędowym wzorem. Deklaracja będzie dostępna w oddziałach oraz na stronie internetowej ZUS. Deklarację można składać osobiście w oddziałach ZUS, za pośrednictwem poczty oraz wykorzystując platformę internetową ePUAP.

– Dzięki zniesieniu niekonstytucyjnego zakazu reklamy OFE w czasie okna transferowego branża będzie mogła komunikować się z pracującymi. Izba będzie prowadzić działania o charakterze informacyjnym i edukacyjnym skierowane do ogółu pracujących, a poszczególne PTE będą indywidualnie się kontaktowały się ze swoimi członkami informując o okienku transferowym – dodaje Rusewicz.

Okno transferowe nie dotyczy osób, którym do osiągnięcia wieku emerytalnego pozostało dziesięć lub mniej lat. Zgodnie z obowiązującą ustawą, ich składki w całości będą przekazywane do ZUS, gdzie w comiesięcznych ratach trafi także zgromadzony przez nie w OFE kapitał (mechanizm tzw. „suwaka”). Kolejne okna transferowe będą obowiązywały w analogicznych okresach co 4 lata, najbliższe dopiero w 2020 roku.

 

 Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych

Dzięki Platformie Usług Elektronicznych ZUS (PUE) przedsiębiorcy zyskali dostęp do m.in. do danych o zwolnieniach lekarskich, na których przebywał w trakcie roku. A także do innych informacji, które ułatwiają choćby wyliczanie podatku.

Dostępna na internetowej platformie PUE zakładka „Zaświadczenia lekarskie” zawiera listę wszystkich zwolnień lekarskich wystawionych płatnikowi składek. Jeżeli nie wszystkie zaświadczenia są widoczne od razu, przedsiębiorca ma możliwość zamówienia danych archiwalnych bezpośrednio w panelu użytkownika.

Dzięki dostępowi do tej kartoteki przedsiębiorca może sprawdzić nie tylko daty zwolnień lekarskich na których przebywał w ciągu roku, ale również kwoty przyznanych zasiłków, jakie zostały mu wypłacone (znajdzie je w panelu świadczeniobiorcy). Informacje te są szczególnie przydatne w momencie składania deklaracji rozliczeniowych lub korekt do nich za okresy, w których wystąpiła choroba.

PIT od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pobierzesz on-line

W panelu świadczeniobiorcy płatnik składek ma również możliwość pobrania dokumentu PIT na temat dochodów uzyskanych od ZUS, niezbędnego do rozliczenia rocznego. Oczywiście PIT będzie mógł wygenerować tylko wtedy, jeżeli pobierał jakieś świadczenie chorobowe lub inne w ubiegłym roku.

Dodatkowo przedsiębiorcy mogą skorzystać z możliwości zgłoszenia zmiany rachunku bankowego, na który przekazywane jest świadczenie.

System udostępnia również niezbędne wnioski i oświadczenia, jakie są wymagane przy ubieganiu się o wypłatę zasiłków. Wszystko oczywiście odbywa się w formie elektronicznej, bez konieczności składania papierowych dokumentów w ZUS.

Wystawianie faktury podczas choroby to działalność zarobkowa

Informacja o datach zwolnień lekarskich przedsiębiorcy może być bardzo przydatna w momencie, w którym chcielibyśmy wystawiać faktury za nasze usługi. Należy bowiem pamiętać, że jeżeli prowadzimy działalność gospodarczą, to w czasie zwolnienia lekarskiego jesteśmy niezdolni do pracy, co oznacza, że nie możemy wówczas wykonywać żadnej pracy zarobkowej.

Jeżeli ZUS stwierdzi podczas kontroli, że mimo choroby wykonujemy lub wykonywaliśmy jakieś czynności  albo wykorzystywaliśmy zwolnienie lekarskie w sposób niezgodny z jego celem, możemy stracić prawo do zasiłku chorobowego za cały okres objęty zaświadczeniem lekarskim.

Lepiej nie podpisywać

Jeżeli mamy wspólników, pracowników lub współpracowników, którzy wykonują za nas różne czynności podczas naszej choroby, ponieważ są do tego upoważnieni, to nie powinniśmy mieć większego problemu z prowadzeniem firmy. Natomiast, jeżeli prowadzimy działalność jednoosobowo, to nie możemy wykonywać żadnej pracy zarobkowej podczas zwolnienia. Praca zarobkowa może być rozumiana w różny sposób. Co do zasady są to wszelkie czynności, jakie mogą przynieść nam zarobek (dochód), bez względu na wymiar czasu tej pracy i jej charakter. Nawet jeżeli są to czynności nieobciążające w istotny sposób organizmu przedsiębiorcy.

Dodatkowo bez znaczenia jest, w którym dniu naszej choroby ZUS podczas kontroli stwierdzi wykonywanie przez nas pracy zarobkowej. Praca wykonywana nawet przez kilka minut w ciągu jednego dnia spowoduje utratę prawa do zasiłku chorobowego za cały okres trwania zwolnienia lekarskiego.

Dość często Zakład Ubezpieczeń Społecznych stwierdza, że przedsiębiorca w czasie zwolnienia lekarskiego podpisywał dokumenty związane z prowadzoną przez siebie działalnością. Wtedy zazwyczaj powstaje spór, czy samo podpisywanie dokumentów może zostać zakwalifikowane jako wykonywanie pracy zarobkowej. Niestety, sądy nie są w tej kwestii  zgodne. Przeważa pogląd, że wykonywanie czynności formalnoprawnych, do jakich zobowiązany jest przedsiębiorca będący jednocześnie pracodawcą nie powoduje utraty prawa do zasiłku chorobowego. Sąd Najwyższy uznał bowiem, że samo podpisywanie faktur i innych dokumentów niezbędnych do prowadzenia działalności w sytuacji, gdy nie ma możliwości jej zawieszenia w okresie pobierania zasiłku, można uznać za działalność, która nie ma zarobkowego charakteru. Dotyczy to jednak przedsiębiorców, którzy zatrudniają pracowników. Mogą bowiem oni podpisywać dokumenty niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizacji, przygotowane przez swoich pracowników, takie jak listy płac czy przelewy bankowe.

W przypadku przedsiębiorców działających na własną rękę zalecana jest ostrożność w kwestii wykonywania jakiejkolwiek pracy podczas zwolnienia lekarskiego, bowiem co do zasady zakaz wykonywania pracy zarobkowej w okresie choroby ma charakter bezwzględny. Jeżeli wystawienie faktury czy podpisanie jakiegoś dokumentu jest niezbędne najbezpieczniej w takim przypadku powołać pełnomocnika do tego typu czynności.

 

Marta Felczak, Idea Bank/Tax Care

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki zapowiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że rząd będzie dążył do zwiększenia obciążeń mikroprzedsiebiorców składkami na ubezpieczenie społeczne. Dla prowadzących jednoosobowe biznesy oznaczałoby to dramatyczny wzrost kosztów i w konsekwencji spadek liczby mikrofirm i wzrost bezrobocia.

Obecnie przedsiębiorcy płacą zryczałtowane składki ubezpieczeń społecznych. Ich wysokość zależy od stażu działalności gospodarczej – osoby, których firmy działają krócej niż 24 miesiące, płacą łącznie 1034,08 zł (plus składka na Fundusz Pracy), zaś ci, którzy mają firmę krócej, płacą 446,2 zł (plus ewentualnie składka na FP). Taka wysokość składek wynika stąd, że procentowe stawki odnoszą się do zapisanych w ustawach podstaw. W przypadku osób z dłuższym stażem, owa podstawa wynosi 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w przedsiębiorstwach, zaś w przypadku przedsiębiorców debiutujących – 30% minimalnego wynagrodzenia. Ci, którzy chcą, mogą naliczać składki od wyższej podstawy, ale z tej możliwości korzysta bardzo niewielki odsetek przedsiębiorców.

Wysokość składek

Tymczasem niedawno Marcin Zieleniecki, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że rząd chce zmienić te zasady. W rezultacie przedsiębiorcy odczuliby bardzo wyraźne podwyżki składek. Przykładowo, przedsiębiorca o przychodach w wysokości 3 tys. zł miesięcznie zapłaciłby o 198 zł miesięcznej składki więcej. Wzrost wyniósłby więc 26 proc.

1Wyliczenia własne

Im wyższe przychody, tym drastyczniejsze zmiana. Przedsiębiorca z przychodami w wysokości 6 tys. zł miesięcznie musiałby wydać już o 1152 zł więcej (wzrost o 153 proc.).

2Wyliczenia własne

Tu trzeba zaznaczyć, że oparcie składek o przychód osiągany przez przedsiębiorcę oznaczałoby w niektórych wypadkach przekreślenie sensu ekonomicznego prowadzenia firmy. O ile osoba zatrudniona na etacie nie ma kosztów, związanych z prowadzeniem firmy a uzyskaną pensję może przeznaczyć na potrzeby osobiste, to przedsiębiorca musi opłacić np. lokal, który wynajmuje, dodatkowe, często zwiększone podatki (np. lokalne), kupić materiały i usługi konieczne w działalności. W rezultacie dochód do rozporządzania przez przedsiębiorcę bardzo by zmalał.

Widać to choćby po danych GUS, wg których w 2013 r. nadwyżka przychodów nad kosztami w firmach zatrudniających do 9 pracowników, wynosiła niespełna 12%. Przy czym trzeba zauważyć, że w tej grupie są nie tylko prowadzący działalność gospodarczą, ale także firmy mające osobowość prawną, które mają znacznie większe przychody i zyski niż małe firmy.

Oczywiście, wzrost składek ZUS oznaczałby także spadek wpływów z podatków (składki ZUS odpisuje się od dochodu), ale to byłaby niewielka rekompensata – pozwoliłaby odzyskać mniej niż 1/5 kosztów. W efekcie spora część najmniejszych firm po prostu przestałaby istnieć, co zwiększyłoby wydatki socjalne budżetu, bo obecnie prowadzący mikrobiznesy zaczęliby pobierać zasiłki dla bezrobotnych.

Pół miliona dorabiających musiałoby zacząć płacić

Ale w wywiadzie wiceministra Marcina Zielenieckiego dla „Rzeczpospolitej” pojawił się jeszcze jeden groźny dla przedsiębiorców element. Mianowicie stwierdził on, że trzeba się przyjrzeć przepisom o tzw. zbiegu tytułów do składek. Obecnie osoba, która pracuje np. na etacie i jednocześnie prowadzi firmę, płaci składki ubezpieczeniowe od działalności tylko wówczas, jeśli podstawa naliczania składek przy wynagrodzeniu z etatu jest niższa od minimalnego wynagrodzenia. W innym wypadku ma prawo do dobrowolnego opłacania składek od działalności.

Gdyby doszło do oskładkowania przychodów z działalności gospodarczej przedsiębiorców, którzy opłacają swoje ubezpieczenie wyłącznie dzięki dodatkowej pracy na etacie, wówczas nowy obowiązek objąłby ok. 480 tys. osób. Tyle – według danych ZUS – w I kw. 2015 roku wynosiła różnica między płacącymi składkę emerytalną a zdrowotną (która jest wśród przedsiębiorców powszechna).

Kiedy ktoś łączy pracę na etacie z działalnością gospodarczą, ta druga jest zwykle zajęciem dodatkowym, które ma na celu poprawę sytuacji finansowej w gospodarstwie domowym. Wzrost oskładkowania sprawiłby, że spora część z owych 480 tys. osób zakończyłaby działalność i w efekcie dochody ich rodzin spadłyby. W wielu przypadkach oznaczałoby to konieczność zwrócenia się o zasiłki do opieki społecznej.

Informacja zdementowana na Twitterze

Tuż po opublikowaniu wywiadu z wiceministrem Marcinem Zielenieckim pojawiły się informacje, że przedstawił on swoje prywatne analizy i rząd nie ma planów podnoszenia składek dla przedsiębiorców. Tak informował na Twitterze Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego. Jednak oficjalnego dementi nie było.

Marek Siudaj, Tax Care

Od jutra zwiększają się możliwości przesuwania momentu spłaty zobowiązań wobec ZUS-u. W życie wchodzi nowelizacja, dzięki której płatnik odroczy termin płatności i rozłoży na raty wartość nie tylko swoich składek, ale i tych finansowanych przez pracowników.

Odroczenie terminu płatności składki ubezpieczeniowej polega na wydłużeniu przez ZUS czasu na jej uregulowanie, dzięki czemu Zakład nie dochodzi jej wartości w trybie przymusowej egzekucji. Jest to ulga udzielana płatnikowi w stosunku do składek bieżących czy przyszłych, których ustawowy termin płatności nie upłynął, czyli zanim pojawi się u niego zadłużenie.

Aktualnie płatnik (np. pracodawca) – aby nie popaść w długi – może ubiegać się we wniosku o odroczenie terminu płatności lub rozłożenie na raty należności wyłącznie za tę bieżącą lub przyszłą składkę ZUS-owską (lub tę jej część), którą on sam finansuje. ZUS ocenia wniosek pod kątem względów gospodarczych płatnika lub innych przyczyn zasługujących na uwzględnienie oraz bierze pod uwagę możliwości płatnicze dłużnika i stan finansów publicznych (art. 29 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych). Stąd ważne, aby wniosek był wyczerpujący i uzasadniał przyznanie nam tego wydłużonego czasu na zapłatę składki szczególnymi okolicznościami (np. chwilowymi kłopotami z płynnością finansową), przez które nie jesteśmy w stanie uregulować składki w ustawowym terminie.

Obecny warunek zapłaty składek pracowniczych

Oprócz złożenia starannego wniosku o odroczenie ubiegania się o odroczenie zapłaty składki i rozłożenie jej na raty, drugim warunkiem jest uregulowanie w ustawowym terminie składki na ubezpieczenie emerytalne, a także składki na ubezpieczenie zdrowotne za zatrudnionych pracowników czy zleceniobiorców. Chodzi o składki za okres mający zostać objęty ewentualnym odroczeniem.

Pozytywne rozpatrzenie wniosku skutkuje zawarciem umowy o odroczenie i raty, w trakcie której od rozłożonej na raty składki płatnik nie płaci odsetek za zwłokę – począwszy od następnego dnia po dniu wpływu wniosku o udzielenie ulgi (art. 29 ust. 1a i 2 ww. ustawy). Pobierana jest natomiast opłata prolongacyjna.

 

Wniosek musi wpłynąć do ZUS-u najpóźniej przed upływem ustawowego terminu płatności danej składki. Jeśli zostanie złożony po nim, wniosek pozostanie bez rozpoznania. ZUS nie rozpatrzy go również wtedy, jeśli płatnik nie ureguluje zobowiązania niepodlegającego uldze w terminie 14 dni od dnia poinformowania go o istnieniu takiego zobowiązania, o ile nie zostało ono uregulowane w ustawowym terminie płatności.

 

Zmiany z korzyścią dla płatników

Z dniem 1 grudnia br. nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych wprowadzi możliwość takiego przesunięcia płatności zobowiązania składkowego również w odniesieniu do tej części składki, która finansowana jest przez samego ubezpieczonego z jego wynagrodzenia (np. pracownika, zleceniobiorcę).

 

Wraz z dniem 1 grudnia 2015 r. z art. 29 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych znika zdanie: „Odroczenie terminu płatności może dotyczyć jedynie należności finansowanej przez płatnika składek”.

 

Poza tym od jutra przy staraniu się o odroczenie i raty płatnik nie będzie musiał spełnić warunku wymagającego od niego zapłaty składek pracowniczych. W konsekwencji znika oczywiście również przesłanka do pozostawienia wniosku bez rozpatrzenia, mówiąca o 14-dniowym terminie na uregulowanie zobowiązania niepodlegającego uldze. To spore ułatwienie zwłaszcza dla płatników z większymi problemami finansowymi, w przypadku których ten warunek często był przeszkodą nie do przeskoczenia.

 

Katarzyna Miazek, Tax Care

ZUS ma prawo skontrolować płatników składek, co oznacza, że pracownicy Zakładu mogą złożyć wizytę w siedzibie przedsiębiorcy. Na przygotowanie się na taką kontrolę mamy co najmniej 7 dni. Warto wiedzieć, co urzędnik może zrobić, a czego mu nie wolno.

 W praktyce wizyty inspektora kontroli z ZUS-u mogą się spodziewać przedsiębiorcy zatrudniający pracowników – ZUS generalnie nie wszczyna kontroli u osoby opłacającej składki wyłącznie za siebie. Oczywiście prawdopodobieństwo kontroli jest większe u płatników, którzy mają jakieś zaległości w płatnościach czy popełniają błędy w naliczaniu należności z tytułu składek.

ZUS poinformuje nas o zamiarze wszczęcia kontroli na piśmie. Będzie tam podany numer, pod który trzeba zadzwonić i umówić się indywidualnie z inspektorem. Może on przeprowadzić kontrolę nie wcześniej niż po upływie 7 dni i nie później niż przed upływem 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia o zamiarze wszczęcia kontroli (art. 79 ust. 4 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej). Natomiast jeśli przedsiębiorca tego chce, może zaproponować wcześniejszy termin.

Podczas takiej kontroli pod lupę idą przede wszystkim dokumenty związane ze zgłaszaniem do ubezpieczenia oraz naliczaniem składek za pracowników. W piśmie znajdziemy jednak zawsze opisany zakres kontroli. Do momentu przybycia inspektora zatem możemy skompletować i przygotować niezbędną dokumentację. Pamiętajmy, że ZUS może żądać od nas dokumentów nawet do 5 lat wstecz.

 

Zgodnie z art. 86 ust. 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, kontrola zadań i obowiązków w zakresie ubezpieczeń społecznych w szczególności może obejmować:

–        zgłaszanie do ubezpieczeń społecznych,

–        prawidłowość i rzetelność obliczania, potrącania i opłacania składek należnych ZUS-owi,

–        ustalanie uprawnień do świadczeń z ubezpieczeń społecznych i wypłacanie tych świadczeń oraz dokonywanie rozliczeń z tego tytułu,

–        prawidłowość i terminowość opracowywania wniosków o świadczenia emerytalne i rentowe,

–        wystawianie zaświadczeń lub zgłaszanie danych dla celów ubezpieczeń społecznych,

–        dokonywanie oględzin składników majątku płatników składek zalegających z opłatą należności z tytułu składek.

 

Uprawnienia inspektora

Obok ustalenia terminu kontroli przedsiębiorca musi też umówić się z urzędnikiem co do miejsca, w którym ma się odbyć. Często działalność gospodarcza zarejestrowana jest pod adresem zamieszkania przedsiębiorcy, a wszystkie pracownicze dokumenty znajdują się np. u jego księgowego. Wskazanie odpowiedniego adresu ułatwi i przyspieszy przeprowadzenie czynności kontrolnych. Czego kontrolujący może żądać?

W trakcie kontroli inspektor kontroli ma prawo badać wszelkie księgi i dokumenty finansowo-księgowe, a także inne nośniki informacji z zakresu kontroli. Może też żądać udzielenia informacji przez przedsiębiorcę (płatnika) i pracownika (ubezpieczonego), legitymować osoby czy przesłuchiwać świadków. Spisze również składniki majątku przedsiębiorcy, kiedy istnieją jakieś zaległości w opłatach składek (art. 87 ust. 1 ww. ustawy).

Z kolei kontrolowany musi m.in. odpowiadać na pytania inspektora, udostępniać mu księgi, dokumenty i inne nośniki, o które prosi, robić ich kopie, a druki zagraniczne przedstawiać przetłumaczone na język polski. Urzędnicy mogą zjawić się u przedsiębiorcy wyposażeni we własny laptop i przenośny internet, natomiast zgodnie z art. 88 ust. 1 pkt 3 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zobowiązuje kontrolowanego do zapewnienia niezbędnych warunków do przeprowadzenia czynności kontrolnych, w tym udostępnienia środków łączności.

ZUS musi przestrzegać ustawy o swobodzie działalności

Obowiązkiem urzędnika z ZUS-u natomiast jest przede wszystkim okazanie legitymacji służbowej i upoważnienia do przeprowadzenia kontroli, które powinno zawierać wszystkie szczegóły kontroli. Nie może on wyprosić nikogo z biura i musi współpracować z kontrolowanym – jak czytamy bowiem w art. 89 ust. 4 ww. ustawy, obecny w czasie kontroli płatnik składek, a także osoba przez niego wskazana, mają prawo uczestniczyć w czynnościach kontrolnych. Po zakończeniu kontroli, urzędnik musi dostarczyć przedsiębiorcy protokół kontroli. W ciągu 14 dni od daty jego otrzymania można złożyć pisemne zastrzeżenie do jego ustaleń (trzeba jednak mieć i wskazać dowody).

Co do dalszych ograniczeń w kontroli ZUS-owskiej, w dużej mierze nakłada je na ZUS ustawa o swobodzie działalności gospodarczej. Przede wszystkim, jeżeli kontrola nie zostanie wszczęta w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, wszczęcie kontroli wymaga ponownego zawiadomienia (art. 79 ust. 4 ustawy o sdg). Dalej, kontroler przeprowadzając czynności kontrolne musi to robić w sposób sprawny i możliwie niezakłócający prowadzenia biznesu przez kontrolowanego (art. 80b ww. ustawy). Poza tym, ZUS nie ma prawa rozpocząć kontroli, jeśli u płatnika składek trwa właśnie kontrola innego organu.

Warto też pamiętać, że te przepisy nakładają limit trwania kontroli. Mianowicie, w ciągu jednego roku kalendarzowego czas trwania wszystkich kontroli organu u przedsiębiorcy nie może przekraczać w przypadku mikroprzedsiębiorców 12 dni roboczych, a w odniesieniu do małych przedsiębiorców 18 dni roboczych. Czas trwania kontroli liczy się od daty doręczenia upoważnienia i wpisu w książce kontroli do doręczenia protokołu kontroli.

 

autorka: Katarzyna Miazek, Tax Care

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego po tak długim okresie oczekiwania na rozstrzygnięcie niestety nie wpływa znacząco na pewność prawa i nie odbudowuje naruszonego zaufania do systemu emerytalnego. Zmiany o tak doniosłym charakterze – dotyczące umowy społecznej i długookresowych zobowiązań – powinny być wprowadzane w drodze pogłębionego dialogu ze wszystkimi interesariuszami systemu emerytalnego, zwłaszcza z ubezpieczonymi. Takiej formy konsultacji brakowało przed dokonaną w 2013 roku nowelizacją ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych.

Trybunał uznał restrykcyjny zakaz reklamy za niekonstytucyjny. Wprowadzony zakaz ograniczył dostęp obywateli do informacji na temat zmian w OFE, w szczególności dotyczących możliwości dalszego przekazywania składek do ZUS i OFE podczas „okienka transferowego” w 2014 roku. Powraca zatem konstytucyjnie gwarantowana możliwość komunikowania się OFE ze swoimi członkami oraz prawo ubezpieczonych do pozyskiwania pełnej informacji w zakresie funkcjonowania II filara.

Jednakże, przywrócenie tych uprawnień nie ma obecnie tak dużego znaczenia, jak można byłoby się spodziewać. Najbardziej istotny był okres, w którym ubezpieczeni mogli po raz pierwszy dokonać wyboru. OFE zostały pozbawione głosu w dyskusji publicznej i zmuszone do przerwania akcji informacyjno-edukacyjnych właśnie w okresie największego zainteresowania tematem emerytur, w pierwszej połowie 2014 roku.

Choć dziś jest już za późno, aby odwrócić negatywne skutki regulacji zakazującej reklamy, należy docenić i uszanować wybór dokonany w trudnych warunkach przez ok. 2,5 miliona obywateli, którzy z własnej inicjatywy złożyli w ZUS oświadczenia o dalszym przekazywaniu części składki do funduszy.

Obecnie OFE bardzo potrzebują stabilnych warunków działania. Nie należy spodziewać się, że będą prowadzić na większą skalę działania reklamowe przed i w czasie „okienka transferowego” w 2016 roku – dzisiejsze uwarunkowania są już inne. Bez wątpienia jednak obywatele powinni otrzymać pełną, obiektywną informację na temat swojego prawa wyboru, podjąć świadome decyzje i mieć dogodną możliwość wyrażenia swojej woli w zakresie budowania własnego zabezpieczenia emerytalnego.

Należy ponadto wskazać, że wszystkie strony publicznej dyskusji o systemie emerytalnym powinny podjąć wysiłki na rzecz upowszechniania oszczędzania w III filarze, zwłaszcza przy wykorzystaniu IKZE i IKE, które przynoszą korzyści podatkowe oszczędzającym. Inicjatywy sprzyjające lepszemu zabezpieczeniu emerytalnemu obecnie pracujących pokoleń Polaków są tak ważne społecznie, że powinny zyskać wsparcie wszystkich interesariuszy systemu, każdego rządu i każdego ugrupowania politycznego.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego utrzymał zakaz inwestowania OFE w obligacje skarbowe. Nie zmienia to aktualnych możliwości inwestycyjnych OFE oraz ich obecnego profilu – funduszy akcyjnych. Warto pamiętać, że o ile akcje charakteryzują się wyższą zmiennością cen w krótkich okresach, to w dłuższej, dostosowanej do horyzontu inwestycyjnego dla oszczędności emerytalnych perspektywie, powinny przynosić wyższy zysk niż inwestycje w obligacje. Jednocześnie zwracamy się z apelem o jak najszybsze stworzenie regulacji umożliwiających zabezpieczanie lokat klientów przed spadkiem cen w okresach gorszej koniunktury na rynkach finansowych, w szczególności z wykorzystaniem instrumentów pochodnych, oraz przed ryzykami walutowymi, przez wprowadzenie możliwości udzielania przez OFE pożyczek papierów wartościowych.

Komentarz Małgorzaty Rusewicz, prezes IGTE

Fiskus od początku września posługuje się nowym narzędziem administracji podatkowej, jakim jest Centralny Rejestr Danych Podatkowych. To duże ułatwienie dla podatnika, który może teraz załatwiać formalności w dowolnym urzędzie skarbowym na terenie całego kraju.

Podpisana 31 lipca br. przez Prezydenta RP ustawa o administracji podatkowej, która unowocześnia kontakt podatnika z fiskusem i centralizuje system informacji podatkowej, wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r. Natomiast baza informatyczna dla przewidzianych w niej nowoczesnych rozwiązań administracyjnych oraz tzw. centra wsparcia i obsługi podatnika ruszyły 1 września 2015 r. Urzędy skarbowe zaczęły obsługiwać i wspierać podatnika na jednolitych w skali całego kraju zasadach.

Mowa przede wszystkim o Centralnym Rejestrze Danych Podatkowych, który zgodnie z art. 66 ustawy z dnia 10 lipca 2015 r. o administracji podatkowej obejmuje zbiory danych prowadzonych przez Ministra Finansów, dyrektora izby skarbowej i naczelnika urzędu skarbowego. CRDP stanowi zatem kanał do przetwarzania danych zgromadzonych w Krajowej Ewidencji Podatników oraz gromadzenia i przetwarzania danych wynikających w szczególności z:

  • deklaracji (np. rocznych podatkowych, VAT-7) składanych zarówno przez osoby fizyczne, jak i przedsiębiorców, płatników czy ich następców prawnych,
  • decyzji, postanowień oraz innych dokumentów związanych z obowiązkami wynikającymi z przepisów prawa podatkowego oraz
  • tytułów wykonawczych i innych dokumentów przekazanych naczelnikowi urzędu skarbowego w celu realizacji jego zadań (art. 15 ww. ustawy).

Deklaracja złożona podczas podróży

Co CRDP i centra obsługi i wsparcia oznaczają w praktyce? Każdy podatnik – zarówno przedsiębiorca, jak i osoba nieprowadząca własnego biznesu – mogą teraz załatwiać sprawy z fiskusem w każdym urzędzie skarbowym niezależnie od terytorialnego zasięgu działania skarbówki, czyli nie patrząc na to, że dany organ nie jest „własnym” urzędem skarbowym. Można składać podania, deklaracje (np. związane z podatkiem dochodowym, VAT-owskie czy akcyzowe) oraz zgłoszenia czy dokumenty rozliczeniowe związane z ubezpieczeniem społecznym. A to oznacza dużą swobodę i oszczędność czasu przy rozliczeniach z fiskusem, ZUS-em czy urzędem celnym, zwłaszcza dla tych, których prowadzona działalność wymaga częstych podróży.

Do dowolnego urzędu skarbowego możemy udać się również po różnego rodzaju zaświadczenia podatkowe czy wyjaśnienia w zakresie przepisów prawa podatkowego, w tym dotyczące formalności związanych z otwarciem własnej firmy. Każde tzw. centrum obsługi i wsparcia podatnika dysponuje stanowiskiem komputerowym z dostępem do Portalu Podatkowego, czyli internetowej bazy niezbędnej wiedzy o podatkach – zawiera e-deklaracje, kalendarz z terminami podatkowymi, kalkulatory, niezbędniki, formularze do druku, najświeższe komunikaty. Dodatkowo urzędnicy w razie szczegółowych pytań przekierują podatnika do odpowiednich organów wraz ze wskazaniem ich kompetencji.

autorka: Katarzyna Miazek, Tax Care

 

W ciągu ostatnich czterech lat składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne wzrosły o blisko 20 proc. W tym roku miesięczna składka wyniesie 1095,37 zł, czyli o blisko 50 zł więcej niż w roku ubiegłym. Przyczyną podwyżek jest wzrost poziomu wynagrodzeń, zarówno na poziomie płacy minimalnej, jak i przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.

Od stycznia pracodawca, który zatrudnia na pełen etat pracownika nie może zapłacić mu mniej niż 1750 zł brutto. Oznacza to, że płaca minimalna wzrosła w porównaniu do roku ubiegłego o 70 zł. Takie podniesienie stawki minimalnej cieszy pracowników, jednak u pracodawców nie wzbudza za dużego entuzjazmu.  Dlaczego?

– Wysokość wynagrodzenia minimalnego ściśle wiąże się z wysokością składek ZUS. Dlatego dla przedsiębiorcy wzrost płacy minimalnej oznacza nic innego jak poniesienie wyższych kosztów pracy. W praktyce, z 1750 zł brutto pracownik otrzyma na rękę 1280zł. Dla pracodawcy z kolei, uwzględniając wszystkie ubezpieczenia i składki na ZUS, będzie wiązać się to z wydatkiem 2100 zł. Co ciekawe, wysokie pozapłacowe koszty pracy uchodzą za jedną z głównych barier rozwoju przedsiębiorczości w naszym kraju – tłumaczy Robert Smerkowski, Dyrektor Oddziału Tax Care w Warszawie.

Dlaczego składki idą w górę?

Na wzrost składek z tytułu ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego mają wpływ dwa wskaźniki. W przypadku składki na ubezpieczenie społeczne jest to płaca minimalna, której wysokość ustalana jest corocznie, w drodze rozporządzenia Rady Ministrów. Z kolei w przypadku składki na ubezpieczenie zdrowotne, tym wskaźnikiem jest wzrost przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w czwartym kwartale. Wyliczeń dokonuje Główny Urząd Statystyczny.

– W świetle opublikowanych właśnie pod koniec stycznia danych GUS, wysokość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w IV kwartale 2014 r. (z wypłatami z zysku) wyniosła 4139,42 zł – mówi Robert Smerkowski, Dyrektor Oddziału Tax Care w Warszawie.   Co w praktyce oznacza to dla przedsiębiorcy? Podana wartość określa dolną granicę podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne, które wynosi 75 proc. przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, czyli 3104,57 zł. Biorąc pod uwagę, że składka zdrowotna stanowi z tego 9 proc., to wyniesie ona 279,41 zł, czyli o 9,01 zł więcej niż w 2014 roku. Pierwsze składki w nowej wysokości za styczeń przedsiębiorcy zapłacili już wraz z początkiem lutego.

Składka zdrowotna podlega odliczeniu

Istotne, z punktu widzenia przedsiębiorcy jest to, że składkę zdrowotną można odliczyć od podatku.  Ale uwaga, odliczeniu podlega jedynie 7,75 proc. podstawy, a 1,25 proc. nie podlega odliczeniu ani od podatku ani od dochodu, nie stanowi również kosztu uzyskania przychodu.

– Jednak podstawowym warunkiem odliczenia składki zdrowotnej od podatku dochodowego jest faktyczne jej zapłacenie. Niezbędne jest zatem posiadanie dokumentów potwierdzających dokonanie opłat w danym roku rozliczeniowym np. potwierdzenia przelewów bankowych do ZUS – podkreśla Robert Smerkowski, Dyrektor Oddziału Tax Care w Warszawie.

Ile wyniesie tzw. mały ZUS

Z kolei nowi przedsiębiorcy przez dwa lata mają prawo do preferencyjnych składek ZUS. Podstawa wymiaru składek na tzw. mały ZUS wynosi nie mniej niż 30 proc. minimalnego wynagrodzenia.

Biorąc pod uwagę, że płaca minimalna wynosi aktualnie 1750 zł brutto, to w okresie styczeń-grudzień 2015 roku początkujący przedsiębiorcy zapłacą składki w następujących wysokościach:

 

  • emerytalna – 102,48 zł;
  • rentowa – 42,00 zł;
  • chorobowa – 12,86 zł;
  • wypadkowa – 10,13 zł.

 

Do tego dochodzi składka na ubezpieczenie zdrowotne, które zarówno dla nowych, jak i wieloletnich już przedsiębiorców wynosi tyle samo.

 

 

ZUS Normalny

Minimalne miesięczne składki na ubezpieczenie społeczne oraz składka zdrowotna
w latach 2012-2015

 

  2012 2013 2014 2015
Zdrowotne 254,55 zł 261,73 zł 270,40 zł 279,41 zł
Emerytalne 412,97 zł 434,87 zł 438,73 zł 463,80 zł
Rentowe 169,25 zł 178,22 zł 179,81 zł 190,03 zł
Chorobowe 51,83 zł 54,58 zł 55,07 zł 58,20 zł
Wypadkowe 40,83 zł 43,00 zł 43,37 zł 45,85 zł
Fundusz pracy 51,83 zł 54,58 zł 58,20 zł 55,07 zł
RAZEM 890,14 1026,98 zł 1 045,58 zł 1 092,36 zł

 

 

ZUS preferencyjny

Minimalne miesięczne składki na ubezpieczenie społeczne oraz składka zdrowotna

2015

Zdrowotne 279,41 zł
Emerytalne 102,48 zł
Rentowe 42,00 zł
Chorobowe 12,86 zł
Wypadkowe 10,13 zł
RAZEM 446,88 zł

 

 

Źródło: Tax Care, opracowanie własne.

źródło:  Tax Care

Od wielu lat kwota wolna od podatku (3091 złotych) nie uległa zmianie. De facto, uwzględniając inflację, oznacza iż następuje realny wzrost dolegliwości podatkowej zwłaszcza dla osób biednych i niezamożnych.

25 listopada 2014 r. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE wystąpiło z postulatem podniesienia kwoty wolnej do 12 krotności najniższej emerytury. Kwota  ta byłaby wciąż kilkakrotnie niższa niż w krajach zachodnich.

Oczywiście podwyższenie kwoty wolnej do tej wysokości następowałby stopniowo. Resort finansów jednak odmówił jakichkolwiek rozmów w sprawie podwyższenia kwoty wolnej. Jak stwierdza podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Jarosław Neneman w piśmie z dn. 22.12.2014 r. proponowane rozwiązanie oznaczałoby podwyższenie kwoty zmniejszającej podatek do wysokości 1824,01 zł. Wprowadzenie takiego rozwiązania spowodowałoby zmniejszenie dochodów sektora finansów publicznych z tytułu PDOF o kwotę 23.6 mld zł … stanowiłoby spadek tych dochodów o 32% w stosunku do dochodów uzyskanych w 2013 roku. Przy okazji dowiedzieliśmy się, iż przyjęty przez Radę Ministrów w dniu 22 kwietnia 2014 r. Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2014-2017 przewiduje utrzymanie na obecnym poziomie: kwoty zmniejszającej podatek (556,02 zł), progu podatkowego (855218 zł) oraz pracowniczych kosztów uzyskania przychodu. Innymi słowy nie będzie żadnego zmniejszenia dolegliwości podatkowej dla najsłabszych i najuboższych. Jak wynika ze statystyk w Polsce ludzie żyjący poniżej minimum egzystencji, poniżej relatywnej granicy ubóstwa czy minimum socjalnego muszą płacić podatek dochodowy (poniżej dane za 2011 rok)

Przy okazji nie da się nie zauważyć, iż całe rozumowanie MF opiera się na błędnych obliczeniach. Abstrahując już od całkowicie nieprawdziwych wskaźników efektywnych stawek obciążeń podatkowych 8,24% (jest to stawka po potrąceniu ubezpieczenia zdrowotnego, która przecież nie jest żadną ulgą jak wmawiają przepisy, ale zwykłym podatkiem), należy zauważyć iż w wyliczeniach nie uwzględnia się faktu, iż ubytek dochodowy PDOF będzie przynajmniej w części skompensowany innymi wpływami. Wzrost kwoty wolnej oznacza bowiem, iż obywatele mając więcej pieniędzy w portfelu albo przeznaczą je na konsumpcję. W pierwszym przypadku oznacza to zatem dodatkowe wpływy z podatku VAT. Innymi słowy wpływy z VATu mogą sięgnąć nawet 4-5 mld złotych dodatkowo. Wzrost konsumpcji oznacza także dodatkowe dochody dla przedsiębiorców, co przełoży się z powrotem w formie wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych i prawnych. Ponadto można się spodziewać większego zatrudnienia czyli dodatkowe wpływy podatkowe i do ZUSu. W ekonomii znane są przecież efekty mnożnikowe (ale najwyraźniej nie są znane w Ministerstwie Finansów, tak jak nie jest chyba im znana Krzywa Laffera). W efekcie wzrost kwoty wolnej i spadek dochodów z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych będzie statycznie i dynamicznie kompensowany innymi wpływami.

Dodatkowo warto zauważyć, iż wzrost kwoty wolnej od podatku może przełożyć na zmniejszenie niektórych wydatków. Po pierwsze mniej będzie PITów do rozliczenia (zwłaszcza tych o niskich dochodach i wymiarach podatkowych). Ponadto w wyniku podniesienia kwoty wolnej, spadną wydatki socjalne, albowiem przyznawanie świadczeń np. z pomocy społecznej uzależnione jest od wysokości dochodu, automatycznie wyższego w związku ze zmnieszeniem lub zanikiem podatku.

Zatem dlaczego Rząd i Ministerstwo Finansów upiera się, by nie waloryzować kwoty wolnej? Wcale nie z powodów ekonomicznych, bo jak wykazałem powyżej skutki zmniejszenia obciążeń podatkowych nie byłyby wcale tak dolegliwe, jak próbują to wykazać urzędnicy. W rzeczywistości decydują o tym względy czyste biurokratyczne.

autor: dr Daniel Alain Korona

Od 1 stycznia 2015 r. wprowadzone zostają nowe ułatwienia dla płatników składek. Wynika to z wejścia w życie ustawy o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej*, której przepisy wprowadzają zmiany m. in. do ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych**.

W związku z tym, od 1 stycznia 2015 r., nie ma obowiązku:

  • sprawdzania w terminie do 30 kwietnia następnego roku kalendarzowego prawidłowości danych wykazanych w imiennych raportach miesięcznych przekazanych do ZUS za rok poprzedni. Niemniej jednak, pozostaje obowiązek złożenia dokumentów korygujących w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości we własnym zakresie lub stwierdzenia nieprawidłowości przez Zakład.
  • przekazywania ubezpieczonym informacji miesięcznej/rocznej dla osoby ubezpieczonej o składce zdrowotnej, w przypadku pobierania wyłącznie składek na to ubezpieczenie. Jednakże na żądanie ubezpieczonego należy przekazać informację miesięczną, nie częściej niż raz na miesiąc, za miesiąc poprzedni, bez obowiązku przekazywania informacji rocznej.

Natomiast informacji miesięcznej/rocznej dla osoby ubezpieczonej nie przekazuje się w przypadku pobierania składek z emerytur i rent.

 *Ustawa z dnia 7 listopada 2014 r. o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej (Dz. U. z 2014 r. poz. 1662),
 **Ustawa z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2013 r. poz. 1442, z późn. zm.).
źródło: Zakład Ubezpieczeń Społecznych

Do końca 2013 r. OFE były stabilnym, długoterminowym inwestorem, dostarczającym do polskiej gospodarki kapitał. Radykalne zmiany, jakie wprowadziła ustawa z 6 grudnia 2013 zredukowały w pierwszej kolejności aktywa OFE o ponad połowę. Ustawa wprowadziła też mechanizm stopniowego przekazywania aktywów członków OFE do ZUS na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego, tzw. suwak.

W listopadzie OFE przekazały do ZUS z tytułu „suwaka” 3,3 mld zł. Szacujemy, że w 2015 roku kwota ta wzrośnie o ponad miliard zł – mówi Małgorzata Rusewicz, Prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. To oznacza, że w następnym roku OFE będą musiały przekazać do ZUS w ramach „suwaka” 4,4 mld zł. Jednocześnie nasze szacunki pokazują, że w tym samym czasie do OFE wpłynie około 3,2 mld zł ze składek osób, które zdecydowały się pozostać w funduszach emerytalnych. Tym samym mechanizm „suwaka” będzie corocznie powodował uszczuplanie istniejących już aktywów OFE, co zmniejszy potencjalne zyski członków OFE. Fundusze nawet w tak trudnym dla siebie okresie jak rok 2014 efektywnie powiększały kapitał ubezpieczonych. Wg danych KNF w ciągu trzech kwartałów zarobiły dla nich ponad 6,8 mld zł, a stopa zwrotu z ostatnich trzech lat wyniosła prawie 32 proc. „Suwak” ograniczy również dotychczasowy strumień oszczędności kierowanych do gospodarki.

Według obliczeń Piotra Lewandowskiego „suwak” spowoduje redukcję aktywów OFE o około  48-50 mld zł. do roku 2020[1]. Z przeprowadzonej analizy wynika, że dla roczników przechodzących na emeryturę w latach 2014 – 2050 bilans zysków i strat wynikających z przeniesienia ich kapitału z OFE do ZUS będzie niekorzystny.

10

To pokazuje wyraźną potrzebę budowania nowych sposobów pozyskiwania oszczędności na cele emerytalne w ramach III filara. I konieczność poważniejszych zmian zasad funkcjonowania dobrowolnych funduszy emerytalnych, tak aby stały się one bardziej dostępne również dla osób o niższych zarobkach. Politycy powinni też ponownie rozważyć celowość stosowania  „suwaka”.

 

[1] Piotr Lewandowski: Przenoszenie aktywów ubezpieczonych z OFE do ZUS na 10 lat przed emeryturą-analiza potencjalnych skutków, 29 lipca 2013.

Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych

Pilotażowy program potwierdzenia Profilu Zaufanego uruchomiła dziś Poczta Polska w pięciu warszawskich placówkach. Profil Zaufany to bezpłatna forma uwierzytelnienia obywateli w systemach e-administracji. Po zakończeniu pilotażu projekt może zostać rozszerzony o kilkaset placówek w całym kraju. To pierwszy krok Poczty Polskiej związany z ułatwianiem obywatelom dostępu do usług e-administracji państwowej.

Profil Zaufany jest jedną z funkcjonalności elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej (ePUAP). Dzięki niemu można np. założyć firmę przez internet czy elektronicznie sprawdzić i opłacić składki ZUS. Konto na platformie zakładamy samodzielnie, online składamy również wniosek o założenie Profilu Zaufanego – zestawu danych, które identyfikują obywatela.

Tę operację trzeba jednorazowo potwierdzić fizycznie odwiedzając placówkę urzędu, który takich potwierdzeń dokonuje, np. urzędu skarbowego czy ZUS, teraz także placówki Poczty Polskiej.

– „Jako instytucja zaufania publicznego zapewniająca bezpieczeństwo i pewność dostarczania, Poczta Polska jest naturalnym partnerem m.in. do realizowania usług na linii obywatel-państwo – podkreśla Jerzy Jóźkowiak, Prezes Poczty Polskiej. – Spółka już dziś dynamicznie digitalizuje swoją ofertę m.in. dzięki platformie cyfrowych usług envelo, czy wprowadzeniu szeregu mobilnych narzędzi kontaktu z klientami. Naszym atutem jest fakt, że placówki pocztowe są rozsiane po całym kraju. Dzięki temu łatwiejszy dostęp do usług e-administracji mogą uzyskać wszyscy Polacy – dodaje Jerzy Jóźkowiak.

Jak potwierdzanie profilu na poczcie wygląda w praktyce?

Jeśli   już   założymy   konto   online   odwiedzamy placówkę pocztową i przedstawiamy pracownikowi stanowiska obsługi klienta na poczcie swój dowód osobisty. Pracownik porówna jego dane z tymi wprowadzonymi do systemu na portalu ePUAP. Jeśli wszystko będzie w porządku, konto założone na portalu zyskuje status profilu zaufanego.

źródło: Poczta Polska

23 października b.r. Sejm RP przyjął projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw wprowadzającą nowe regulacje dotyczące oskładkowania umów, w tym umów zleceń. Była to jedna z największych i zarazem najgłębszych zmian dotykających rynek pracy od 1989 roku. Należy zastanowić się jaki będzie miało to wpływ na tworzenie i utrzymywanie miejsc pracy w Polsce.

Z jednej strony wszystkie firmy niemal każdego dnia kalkulują, czy zaangażowanie pracowników ma uzasadnienie ekonomiczne. Czy wynik ekonomiczny działalności gospodarczej gwarantuje pokrycie kosztów i daje możliwość tworzenia i utrzymania nowych miejsc pracy. Z drugiej strony każdy pracownik zasługuje aby mieć ubezpieczenie i poczucie bezpieczeństwa. Dlatego Konsalnet już w blisko 6 lat temu zgłaszał propozycję rozważenia oskładkowania umów cywilnoprawnych. Nie zmienia to faktu, że wprowadzenia tak rewolucyjnych zmian wymaga czasu. Pracodawcy muszą mieć czas na przygotowanie swoich kontrahentów do poniesienia wyższych kosztów kupowanych przez nich usług. Stąd postulowane przez nas co najmniej roczne vacatio legis. W przypadku krótszego vacatio legis postulowanego niegdyś np. przez Ministerstwo Finansów oskładkowanie umów, zamiast naprawiać rynek i dawać setkom tysięcy zleceniobiorców nadzieję na godne warunki zatrudnienia, stałoby się kolejnym para-podatkiem – tym dotkliwszym, że ściąganym z najsłabiej zarabiających, często zmuszonych przez sytuacje życiową do korzystania z tej formy zarobkowania.

Rozważając wpływ nowych regulacji na pracodawców, ich klientów a także pracowników należy podkreślić, iż wyższe koszty usług związanych z dodatkowymi obciążeniami podatkowymi to nic innego jak podwyższenie podatków. Cała kwota wzrostu to w istocie transfer pieniędzy od naszych klientów do budżetu Państwa. Na tej operacji firmy usługowe i pracownicy bezpośrednio nic nie zyskują.

Z doświadczenia wiem, że w praktyce pracodawcę i pracownika różni tak zwany klin podatkowy, czyli różnica pomiędzy wynagrodzeniem netto pracownika, a dodatkowymi kosztami pracy wynikającymi z utworzenia bądź utrzymania miejsca pracy. Im więcej pozapłacowych obciążeń takich jak obowiązkowe składki na ubezpieczenia i fundusze, tym większy jest problem z utrzymaniem miejsc pracy w firmach (na poziomie mikro) i w gospodarce (na poziomie makro). Jednocześnie jednak to pracownik odpowiada za domowy budżet, którego dochody wyznacza wynagrodzenie netto. Im mniejsza różnica między wynagrodzeniem netto i brutto tym większe zatrudnienie w firmach i gospodarce, a zatrudnienie to większe budżety domowe i dobrobyt Polaków. Proponuję wziąć tę prostą zasadę pod uwagę jak będzie się rozważać następne zmiany w systemie podatkowym.

jacek_pogonowski

 

 autor: Jacek Pogonowski, Prezes Konsalnetu

Umowy zlecenia będą ozusowane  od 1 stycznia 2016 roku, tak jak proponowali pracodawcy – zdecydował dzisiaj Sejm. To dobra decyzja z punktu widzenia pracowników i przedsiębiorców  – uważa Konfederacja Lewiatan.

– Zbyt szybkie wprowadzenie, tak istotnych zmian, już po trzech miesiącach, mogłoby doprowadzić do zmniejszenia zatrudnienia, a nawet wypchnięcia części zleceń do szarej strefy. W ten sposób główne założenie nowelizacji przepisów – mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa zatrudnionych – nie byłoby spełnione. Ucierpieliby pracodawcy, pracownicy oraz budżet państwa, osiągając niższe przychody z podatków przedsiębiorstw. Konfederacja Lewiatan od samego początku apelowała o wydłużenie vacatio legis z 3 do właśnie 12 miesięcy – mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Nowe przepisy wprowadzają obowiązek odprowadzania składek do ZUS od wszelkich umów zleceń do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę. Uniemożliwiają też zawieranie podwójnych umów, w taki sposób, aby unikać ozusowania.

Posłowie wprowadzili też  do ustawy Prawo Zamówień Publicznych możliwość wypowiedzenia (z terminem 3 miesiące) umowy w przypadku nie zawarcia do 1 marca 2016 r. porozumienia w sprawie odpowiedniej zmiany wynagrodzenia z umowy o zamówienia publiczne.

żródło: Konfederacja Lewiatan

 

Żyjemy coraz dłużej i powinniśmy się z tego cieszyć. Poza oczywistymi plusami, długowieczność ma też słabsze strony. Podstawową jest to, z czego to dłuższe życie będziemy finansować. Możliwości jest kilka, ale tą, na którą mamy największy wpływ my sami, jest po prostu regularne oszczędzanie. Niestety, nic tego nie zastąpi.
Zgodnie z opublikowanym właśnie przez GUS raportem dotyczącym trwania życia, mężczyźni urodzeni w 2013 roku mogą liczyć na to, że średnio dożyją 73,1, a kobiety 81,1 roku życia. Średnia długość trwania życia wydłuża się dynamicznie i nieprzerwanie od 1991 roku. Wówczas mężczyźni dożywali niespełna 66, a kobiety nieco ponad 75 roku życia.Co więcej, średnia długość życia wydłuża się szybciej, niż w swoich oficjalnych prognozach zakładał GUS. Wg ostatniej takiej prognozy, na lata 2008-2035, GUS oczekiwał, że średnio 81 roku życia dożywały będą dopiero kobiety urodzone po 2020 roku. Podobnie jest w przypadku mężczyzn, dla których średnia długość trwanie życia miała przekroczyć 73 lata dla urodzonych w okolicach 2018-2019 roku.

To co cieszy chyba nas wszystkich, jest niestety dużym zmartwieniem dla ZUS-u. Wylicza on bowiem nowe emerytury, uwzględniając między innymi właśnie średnie dalsze trwanie życia na podstawie specjalnie w tym celu co roku publikowanych przez GUS tablic. Krótko mówiąc, jeśli długość dalszego życia została na tej podstawie w wyliczeniach ZUS-u niedoszacowana, to osoby starające się o emeryturę będą pobierały ją dłużej niż się zakłada, zatem i potrzeby finansowe ZUS-u będą większe niż obecnie się zakłada. Te braki trzeba będzie czymś sfinansować. Bazując na ostatnich doświadczeniach, na myśl przychodzi najpierw zagarnięcie pieniędzy, które pozostały jeszcze w OFE (aktualnie to ok. 147 mld zł), a potem pozostaje już tylko podnoszenie podatków.

Żyjemy dłużej, bo – jak wskazuje ZUS – korzystamy z rozwoju nowych technologii medycznych i nowoczesnych metod diagnostycznych, ale także z generalnej poprawy kondycji zdrowotnej Polaków, realizowanej przez prozdrowotny styl życia. Jeśli jednak polepszającą się kondycją chcemy cieszyć się na emeryturze, powinniśmy też uwzględniać wydłużające się oczekiwane dalsze trwanie życia we własnych kalkulacjach. Z gusowskich tablic wynika, że mężczyźni, którzy w 1990 roku mieli 30 lat, przeciętnie mieli dożyć 69,1, zaś kobiety 77,2 roku życia. W 2013 roku jest to już odpowiednio 74,3 i 81,8 lat. Warto jednak zwrócić uwagę, że im dłużej żyjemy, tym wiek statystycznie możliwy do osiągnięcia zwiększa się. Z tablic wynika bowiem, że w 2013 roku 60 letni mężczyzna przeciętnie może dożyć 78,7, a kobieta 83,9 roku życia.

Podsumowując, wiele wskazuje na to, że obecni 30-40 latkowie mają duże szanse na to, żeby dożyć dziewięćdziesiątki. A to oznacza, że przy aktualnym wieku emerytalnym, który dla kobiet i mężczyzn wynosi 67 lat, trzeba się liczyć tym, że życie na emeryturze potrwa nawet grubo ponad 20 lat. Dlatego, odkładając z myślą o dodatkowej emeryturze, trzeba zdecydowanie uwzględnić to, na jak długo – potencjalnie – te oszczędności będą nam potrzebne. Jeśli ktoś, kto ma obecnie 30 lat, czyli do emerytury pozostaje mu jeszcze 37 lat, zacznie teraz odkładać miesięcznie 200 zł, przy średniej rocznej stopie zwrotu na poziomie 5 proc., w chwili przejścia na emeryturę ma szansę zgromadzić kapitał w wysokości ok. 260 tys. zł. Jeśli potem ulokuje go na bezpiecznej lokacie, z której będzie miał 3 proc. zysku rocznie, to wystarczy, że co miesiąc przez 15 kolejnych lat, będzie wypłacać sobie, z kapitału i z zysku, dodatkową emeryturę  wysokości niespełna 1800 zł. Warto w tym miejscu odnotować, że za te 1800 zł za 40 lat będzie można kupić mniej więcej tyle, ile dziś na 700 zł (jeśli średnia roczna inflacja w tym czasie wyniesie 2,5 proc.). Jeśli teraz ten ktoś, wiedząc, że musi się liczyć z tym, że na emeryturze spędzi znacznie więcej czasu, w powyższych obliczeniach zmieni tylko jedną zmienną, a mianowicie wydłuży okres wypłaty na 25 lat, to jego miesięczny dodatek do państwowej emerytury spadnie o jedną trzecią, do zaledwie 1200 zł (na dzisiejsze pieniądze to ok. 450 zł).

Co zrobić, żeby uzupełnić deficyt? Odpowiedź jest prosta: trzeba odkładać więcej. Zamiast 200 zł miesięcznie, trzeba by odkładać ok. 300 zł. Innym rozwiązaniem jest np. coroczna indeksacja odkładanej kwoty. Możemy więc zacząć od 200 zł miesięcznie, a następnie zwiększać tę kwotę o 3 proc. każdego roku, żeby osiągnąć mniej więcej ten sam efekt, jakbyśmy odkładali przez cały okres stałą kwotę równą 300 zł.

Długowieczność, poza chyba oczywistymi korzyściami jakie z niej płyną, rodzi także oczywiste problemy natury finansowej. Może i nie każdy, ale na pewno większość z nas, chciałaby żyć jak najdłużej, ale pracować jak najdłużej pewnie już nie koniecznie. Żeby tak było, trzeba o tym zacząć myśleć odpowiednio wcześniej, pamiętając o tym, że im wcześniej zaczyna się oszczędzać o myślą o tak odległym w czasie celu jak emerytura, tym mniejszym jest to wyrzeczeniem, bo mniejsze kwoty trzeba odkładać. A na przyszłą emeryturę można przejść nie czekając do 67 urodzin.

Bernard_Waszczyk

Bernard Waszczyk, OpenFinance

Choć wyniki wyboru Polaków w kwestii pozostania w OFE okazują się lepsze, niż wskazywały niedawne pesymistyczne prognozy, to i tak postawią zarządzających funduszami emerytalnymi w bardzo trudnej sytuacji. Konsekwencje tego będą dotykać jednak w niemal równym stopniu i tych, którzy zdecydowali się zostać w OFE, jak i tych, którzy przeszli do ZUS. Dotychczas zgromadzone składki pozostają bowiem nadal w funduszach.

A problem jest niebagatelny, bo dotyczy aktywów wartych 151 mld zł, z czego niemal 128 mld zł ulokowanych jest w akcjach. Drastyczne zmniejszenie wartości nowych składek, płynących do OFE, mocno skomplikuje i utrudni efektywne zarządzanie tymi ogromnymi pieniędzmi. Wpłynie też negatywnie na sytuację i kondycję naszego rynku kapitałowego, w tym na możliwości pozyskiwania kapitału przez firmy, a więc pośrednio ograniczy tempo wzrostu gospodarczego.  Jedynym wygranym i to na krótką metę, jest budżet państwa. Dokonane zmiany w systemie emerytalnym nie poprawiły w najmniejszym stopniu ani sytuacji przyszłych emerytów, ani wydolności samego systemu.

 Kwoty składek przekazywanych do OFE (w mld zł)

skladki_ofe_8.08*prognoza własna. Źródło: ZUS.

Doszło więc do paradoksalnej sytuacji, w której wiele zależeć będzie od umiejętności i determinacji, ale także dobrej woli pozostawionych samym sobie Powszechnych Towarzystw Emerytalnych, zarządzających funduszami. Dodatkowo, w czasie wymagających nadzwyczajnej mobilizacji, dysponować one będą mocno ograniczonymi środkami. Jest bardzo prawdopodobne, że wkrótce zacznie się proces konsolidacji, w wyniku którego dojdzie do zmniejszenia się liczby PTE i przejęcia aktywów mniejszych funduszy przez największych graczy, zdolnych przetrwać w nowych warunkach.

Trudno obecnie przewidzieć, jakie strategie przyjmą firmy zarządzające funduszami, zarówno w kwestiach własnego modelu biznesowego, jak i zarządzania powierzonymi kapitałami, jednak już teraz widać, że nie składają broni i starają się w miarę możliwości wywiązywać ze swych zadań. Zdają one sobie sprawę, że najlepszą i niemal jedyną drogą, dającą szansę na przetrwanie, jest walka o osiąganie jak najlepszych wyników zarządzania środkami klientów. Narzucone rozwiązania powodują, że może to być zadanie bardzo trudne, w kontekście zagrożeń związanych z niekorzystnymi warunkami na rynkach finansowych. Pozostawione z nienaturalnie i nieracjonalnie wysokim udziałem akcji w portfelach i pozbawione możliwości ochrony kapitału przed głębszymi spadkami na giełdach, są skazane na przeczekanie gorszej koniunktury. Trzeba przy tym zdawać sobie sprawę, że na ryzyko narażone są pieniądze przyszłych emerytów, które znalazły się tam w większości przypadków bez ich woli.

Niezależnie od giełdowej koniunktury, funduszom emerytalnym pozostają żmudne i niewdzięczne zmagania z rynkiem. Choć OFE mają powody, by płakać za niewiernymi klientami, którzy przeszli do ZUS, to ci ostatni mają nie mniej powodów do zmartwień o to, co się dzieje z ich pieniędzmi, które do ZUS za nimi nie powędrowały. Obie strony na rachunek sumienia mają dwa lata, do czasu następnej możliwości dokonania wyboru. Warto też chyba, by do niego przystąpiła również i ta trzecia strona, która całą tę karkołomną konstrukcję nam zafundowała. Może dałoby się w niej jeszcze coś zmienić. Oby na lepsze, tym razem z korzyścią dla wszystkich, a nie tylko dla budżetu.

Roman Przasnyski1

Roman Przasnyski,Open Finance

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Wybory parlamentarne w Polsce. Czy rynek finansowy zareagował na wyniki?

Jak podaje Business Insider, wynki finansowe nie lubią zaskoczeń, a w wynikach wyborów parlamentarny...

Innowacyjnie, energooszczędnie – i z bezbłędnym finansowaniem!

Innowacyjnie, energooszczędnie i z myślą o przyszłości – takie rozwiązania dla ludności tworzy i fin...

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...