Home Tagi Wpis otagowany "wydatki"

wydatki

Już blisko 3 mln osób w Polsce zdecydowało się na założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Część z nich na siedzibę swojej firmy wybrało własne mieszkanie, nie ponosząc kosztów związanych z wynajęciem czy kupnem lokalu. Co więcej, takie rozwiązanie w dłuższej perspektywie może przynieść także dodatkowe oszczędności. Wydatki związane z użytkowaniem nieruchomości mieszkalnej w celach służbowych, można bowiem zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, jednocześnie obniżając kwotę podatku należnego fiskusowi. Eksperci Tax Care podpowiadają, w jakich przypadkach będzie to możliwe.

Gdy na siedzibę firmy wybieramy własne lokum, które zamieszkujemy na co dzień, przede wszystkim powinniśmy zadbać o wydzielenie z niego tej części, którą przeznaczymy wyłącznie na cel związany z prowadzeniem działalności gospodarczej. To pozwoli nam bowiem na oddzielenie wydatków prywatnych od tych, które ponosimy w związku z funkcjonowaniem firmy, bo tylko te ostatnie mogą być zaliczone do kosztów uzyskania przychodu. Prawo nie przedstawia jednego sposobu, dzięki któremu z całkowitych kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania czy domu, moglibyśmy wyodrębnić te dotyczące działalności gospodarczej. – Aby dokonać tego podziału, najpierw musimy być świadomi, jakie wydatki w ogóle ponosimy na użytkowanie mieszkania, i które z nich są kosztami dotyczącymi uzyskania przychodu, bo wynikają z prowadzenia własnej firmy. Zaliczamy do nich przede wszystkim: czynsz, media, wydatki związane z korzystaniem z Internetu i telefonu – podpowiada Marta Krusiewicz, z biura rachunkowego TAX AIDE Sp. z o. o. w Mińsku Mazowieckim, Partnera Tax Care. Jak je rozliczyć?

1. Określ powierzchnię „domowej firmy” do odliczenia czynszu i odsetki za spłacany kredyt

Jeżeli chcemy rozliczyć wydatki związane z opłacaniem czynszu, powinniśmy zacząć od określenia, jaki procent mieszkania wykorzystujemy w celach służbowych. – Przypuśćmy, że nasze lokum liczy 50 mkw., za które płacimy czynsz w wysokości 500 zł. Na naszą działalność przeznaczyliśmy gabinet, który ma 10 mkw., czyli „siedziba” naszej firmy zajmuje 20%naszego mieszkania. Ta część czynszu, która dotyczy naszej działalności gospodarczej, czyli zatem 100 zł, stanowi koszt uzyskania przychodu – tłumaczy Dorota Burchard, z kaliskiego Biura Rachunkowego „DaKaDor”, Partnera Tax Care.

Podobny procentowy przelicznik możemy zastosować także w przypadku, gdy do kosztów uzyskania przychodu chcemy zaliczyć odsetki kredytu, który zaciągnęliśmy za zakup mieszkania, w którym prowadzimy działalność gospodarczą.

2. Sprawdź wartość początkową mieszkania do odliczenia amortyzacji mieszkania jako środka trwałego

Decydując się na włączenie mieszkania – jego całości, bądź części –  do środków trwałych firmy, możemy dokonywać odpisów amortyzacyjnych, które także stanowią koszty uzyskania przychodu. Należy jednak pamiętać, że nie każde lokum będzie można zaliczyć jako środek trwały, a tylko takie, które spełnia kilka wymogów. Mieszkanie musi być przede wszystkim własnością lub współwłasnością podatnika, nabyte lub wytworzone w jego własnym zakresie, kompletne i zdatne do użytku w dniu przyjęcia do używania, które będzie użytkować dłużej niż rok.

Jeżeli chcemy dokonać odpisu amortyzacji mieszkania, czyli odliczyć od podatku koszty, które ponosimy w związku ze stopniowym „zużywaniem się” naszego M., musimy określić wartość początkową lokum. – Ta zwykle jest ustalana na podstawie ceny kupna nieruchomości, którą możemy powiększyć np. o koszt związany z wykończeniem lokum. W przypadku, gdy została ona wytworzona przez podatnika, wartość początkowa – przykładowo – domu, równa jest kosztom poniesionym w związku z jego budową. Jeśli natomiast mieszkanie, w którym prowadzimy działalność gospodarczą, otrzymaliśmy w spadku, darowiźnie lub w inny nieodpłatny sposób, wartość początkową stanowi wartość rynkowa z dnia nabycia, chyba, że umowa darowizny określa wartość w niższej wysokości – podaje Dorota Burchard, Partner Tax Care. Określając wartość naszej nieruchomości, możemy skorzystać także z metody uproszczonej, wedle której, wartość początkowa stanowi 998 zł, którą mnożymy przez powierzchnię mieszkania lub domu.

Stawka amortyzacji uzależniona jest od tego, jakie prawo przysługuje nam do mieszkania. W przypadku prawa własnościowego jest to 1,5% wartości początkowej lokum, a prawa do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej – 2,5%. Możemy także zastosować stawkę indywidualną (od 1,5 do 10%), ale w tym przypadku istnieje warunek – mieszkanie musi być wcześniej użytkowane przez 60 miesięcy lub poddane renowacji, której koszt wyniósł 30% wartości początkowej.

Pamiętajmy, że amortyzacji także może podlegać np. sprzęt komputerowy czy meble, które wykorzystujemy w działalności, jeżeli spełniają definicję środków trwałych. Bez względu na to, czy określiliśmy nasze lokum jako środek trwały, do kosztów uzyskania przychodu możemy zaliczyć również wydatki związane z remontem mieszkania, ale tylko jego „firmowej” części.

3. Załóż oddzielny telefon służbowy i Internet dla łatwiejszego odliczenia

W przypadku korzystania z telefonu oraz Internetu, ustalenie, które wydatki możemy zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, nie sprawia kłopotu. Nie może nim być ten związany z opłaceniem rachunku za telefon prywatny, nawet jeżeli używamy go w celach służbowych. – Ta sama zasada dotyczy Internetu. Wystarczy jednak, że zdecydujemy się na założenie oddzielnego numeru służbowego i Internetu, z których będziemy korzystać tylko w pracy, a koszty ponoszone z tego tytułu, będziemy mogli rozliczyć w deklaracji podatkowej jako koszty uzyskania przychodu – wyjaśnia Marta Krusiewicz, Partner Tax Care.

4. Wyposaż mieszkanie w liczniki, by określić, ile prądu zużywa Twoja firma

Rozliczanie mediów, czyli zużycia wody, energii elektrycznej czy gazu jest bardziej skomplikowane. W tym przypadku przelicznik procentowy nie ma zastosowania, chociażby z tego powodu, że w działalności gospodarczej nie wykorzystujemy większości sprzętów elektrycznych znajdujących się w gospodarstwie domowym. Aby ustalić wysokość wydatków, które związane są z prowadzoną działalnością, można założyć oddzielne liczniki do pomiaru zużywanej energii, wody czy gazu.

Jeżeli chcemy prowadzić firmę we własnym mieszaniu, zadbajmy o wcześniejsze przygotowanie do tego nieruchomości. Pozwoli to na klarowny podział stref, a w związku z tym na wydzielenie tych kosztów dotyczących użytkowania lokum, które możemy odliczyć od podatku.

 

Źródło: Lightscape

Poszukiwanie miejsca, w którym zlokalizujesz swój biznes przypomina nieco wybór mieszkania. Musisz dopasować je do swoich preferencji i możliwości finansowych, zastanowić się nad lokalizacją, wielkością czy stylistyką. Wynajmowany lub kupiony lokal powinien odzwierciedlać cechy, które są ważne dla Ciebie – a w tym przypadku istotne dla wyróżnienia Twojego biznesu i zwrócenia uwagi jego odbiorców. Jak się do tego zabrać?

– Lokal gastronomiczny, butik czy kancelaria prawna – czyli każda działalność, którą wiąże się z goszczeniem klientów – powinna cechować się pewną unikalnością, nasuwając odpowiednie skojarzenia z podstawowymi wyróżnikami Twojego biznesu – mówi Kuba Karliński, członek zarządu Magmillon, firmy realizującej projekty nieruchomościowe oparte o odnawianie kamienic. – Według teorii „4p”jednym ze składników tzw. kompozycji marketingowej, czyli zbioru elementów za pomocą których każdy biznes oddziałuje na rynek, jest „place” – „miejsce”, które teoretycy definiują szeroko – jako kanał dystrybucji. Jednak w przypadku wielu tradycyjnych biznesów o niewielkiej skali działania, warto rozumieć „place” dosłownie – jako miejsce, w którym sprzedajesz swoje produkty lub usługi. To ono decyduje często o powodzeniu przedsięwzięcia – dodaje ekspert.

Koszty

Jeśli dysponujesz takim kapitałem by kupić lokal, w którym później poprowadzisz swój biznes – świetnie. Dzięki temu łatwiej będzie Ci zaplanować budżet, comiesięczne koszty będą nieco niższe i w najtrudniejszym, początkowym okresie łatwiej będzie Ci osiągnąć satysfakcjonujące rezultaty finansowe (np. wyjść na plus w nowo otwartej i jeszcze nieznanej kawiarni). Sytuacja komplikuje się w przypadku wynajmu. To dodatkowy koszt, który musisz dopisać do swojego biznesplanu. Umowy na wynajem lokali użytkowych najczęściej są dłuższe i lepiej chroniące właściciela niż w przypadku mieszkań. W przypadku ewentualnego niepowodzenia biznesu, nie będziesz w stanie się szybko wycofać. To nie oznacza, że wynajem nie jest dobrym rozwiązaniem. Przeciwnie – w przypadku braku odpowiedniego kapitału czy niepewności co do przyszłej lokalizacji inwestycji jest najlepszym wyjściem. Zanim jednak podejmiesz decyzję, musisz bardzo dokładnie oszacować swoje przyszłe przychody i wydatki. Koszty wynajmu mogą okazać się kluczowe dla Twojego biznesplanu.

Wymogi techniczne

W zależności od tego, jaki typ działalności zamierzasz prowadzić, możesz być zmuszony do spełnienia szeregu różnorodnych kryteriów. Przykładowo – biuro podróży nie wymaga warunków znacząco odmiennych niż zwykłe mieszkanie. Zupełnie inaczej jest z restauracją, która musi spełnić liczne wymogi Sanepidu. Nie w każdym lokalu uda Ci się wygospodarować oddzielne pomieszczenie do przygotowywania warzyw, owoców i mięsa, czy wytyczyć dwie „ścieżki” dla naczyń – czyste nie mogą być przenoszone z kuchni do klienta w taki sposób by „krzyżować się” z brudnymi – noszonymi od stolików do zmywarki. Jeszcze inne wymogi techniczne prawodawcy narzucają aptekom, zakładom fryzjerskim czy gabinetom kosmetycznym. Trzeba je brać pod uwagę wybierając nieruchomość. Im bardziej specyficzny jest Twój biznes, tym więcej nakładów będzie wymagało przystosowanie pomieszczeń. Sporą część ofert odrzucisz już na wstępie.

Lokalizacja

Lokalizację swojego biznesu musisz przemyśleć wieloaspektowo. Po pierwsze z biznesowego punktu widzenia. Zanim wybierzesz nieruchomość postaraj się oszacować wielkość rynku. Ilu lokalnych klientów masz szansę zdobyć? Czy dojazd do nieruchomości jest prosty i wygodny? Czy konkurencja jest znacząca i jak sobie radzi? To kilka podstawowych pytań, do których musisz dodać wiele bardziej szczegółowych – związanych z Twoją branżą lub specyfiką firmy. Tam gdzie doskonale będzie sprzedawała się kawa z mlekiem sojowym, zupełnym niewypałem może okazać się sklep spożywczy. Po drugie, zastanów się nad miejscem w kontekście własnej wygody. To bardzo ważne, w szczególności jeśli to ma być Twoje nowe miejsce pracy.

Dopasowanie do charakteru biznesu

To kluczowy aspekt wyboru nieruchomości. Jeśli chcesz by Twój punkt usługowy był unikalny – zdecyduj się na unikalny lokal. Oczywiście to nie jest metoda dla każdego. Dla części firm lepszym rozwiązaniem może być wynajem powierzchni w centrum handlowym, które ma swoje niewątpliwe zalety, jak stała baza klientów czy promocja takiej galerii jako całości. Trudno się tam jednak wyróżnić. Dlatego jeśli cechy, z którymi ma być kojarzony Twój biznes to np. kreatywność, odwaga, tradycja, kulturalna niszowość czy ekskluzywność – wybierz coś niestandardowego. To może być barka nad Wisłą lub lokal w odnowionej kamienicy, w sercu Pragi. Jeśli Twoją grupą docelową są ludzie ceniący detale i trudno uchwytny „klimat miejsca” – z pewnością docenią oryginalność.

Negocjacje i formalności

Kiedy już znajdziesz nieruchomości, które spełniają Twoje wymagania w każdej z wymienionych kategorii, pozostają kwestie formalne. Podobnie jak w przypadku zakupu czy wynajmu mieszkania – warto negocjować. Każda „wytargowana” kwota zwiększa budżet Twojego biznesu. Jeśli chcesz wynająć lokal – jako karty negocjacyjnej użyj argumentu o ponoszonych kosztach. Twoje inwestycje w nieruchomość mogą zwiększyć jej wartość. Dodatkowo wiążą Cię z nią, dając właścicielowi większą pewność przyszłych zysków.

Ustal z właścicielem kto jest odpowiedzialny za uzyskanie dokumentacji, niezbędnej do rozpoczęcia działalności. W zależności od typu biznesu, mogą to być koncesje, pozwolenia, czy dokumenty potwierdzające spełnienie wymogów technicznych.

Podpisując umowę, szczególną uwagę zwróć na warunki wypowiedzenia. Dla niektórych typów biznesu lokalizacja jest kluczowym czynnikiem warunkującym sukces, dlatego musisz ją zabezpieczyć. Nie dopuść do sytuacji, w której musisz przenosić dobrze prosperującą firmę z dnia na dzień. W umowie zabezpiecz również swoje prawa dotyczące ewentualnych zmian w lokalu, przystosowujących go do wymogów Twojego biznesu. Zastrzeż również kto jest odpowiedzialny za usuwanie ewentualnych usterek.

I pamiętaj, że to nieruchomość ma być dopasowana do Twojej wizji własnego biznesu. Nigdy na odwrót!

Źródło: Magmillon

Już prawie połowa polskich rodziców deklaruje, że odkłada pieniądze na przyszłość swoich dzieci – wynika z badania „Dojrzałość Finansowa Polaków 2017”. Co ciekawe, duża część z nich robi to już od chwili narodzin pierwszego potomka. Dzieci dają nam więc impuls do oszczędzania. Dodatkowo, blisko 80 proc. Polaków uważa, że z dziećmi warto rozmawiać o finansach już od najmłodszych lat.

Większość Polaków uważa się za osoby dojrzałe i odpowiedzialne. Z raportu „Dojrzałość Finansowa Polaków 2017” Nationale-Nederlanden wynika, że gdy zostajemy rodzicami, finansowe zabezpieczenie przyszłości zaczyna być dla nas ważniejsze niż dotychczas.

Oszczędności od narodzin

Blisko 2/3 Polaków, niezależnie od wieku, deklaruje, że posiada jakiekolwiek fundusze odłożone z myślą o przyszłości. Jeśli chodzi o odkładanie dla dzieci, to na ten cel oszczędza około 48 proc. badanych. Szczególnie interesujące jest podejście do zabezpieczenia przyszłości u młodych. Już 3/4 osób w wieku 20-29 lat, które mają oszczędności dla swych pociech, deklaruje, że rozpoczęło odkładać pieniądze w momencie narodzenia dziecka. Wśród obecnych 30-latków tę odpowiedź wybrało 59 proc. badanych. Dzięki takiej postawie rodzice mogą być przygotowani zarówno na sporadyczne wydatki, jak i na długoterminowe plany związane z przyszłością dziecka.

Ważna edukacja

81 proc. społeczeństwa zgadza się ze stwierdzeniem, że można być osobą odpowiedzialną za rodzinę i jednocześnie realizować swoje pasje i marzenia. Równocześnie blisko 80 proc. osób uważa, że o finansach warto rozmawiać z dziećmi od najmłodszych lat. Coraz częściej troszczymy się więc o tak ważne aspekty edukacji naszych pociech jak umiejętność zarządzania swoim budżetem.

Badanie Nationale-Nederlanden dotyczące dojrzałości finansowej Polaków pokazuje, że spośród osób, które mają dzieci, a wciąż nie odkładają z myślą o ich przyszłości, aż 40 proc. ma zamiar zacząć w ciągu najbliższego roku. To bardzo pozytywny wynik, który daje nadzieję, że a kilkanaście lat Polacy osiągną pełną dojrzałość, nie tylko jako społeczeństwo, ale również w sferze finansów osobistych.

Realne zabezpieczenie

Choć celem rodziców jest ochrona swojego dziecka przed trudnymi sytuacjami, nie można wykluczyć niespodziewanych zdarzeń. Można jednak zabezpieczyć się na taką okoliczność, aby mieć pod ręką dodatkowe pieniądze, dzięki którym otoczymy dziecko kompleksową opieką. Z myślą o dzieciach powstał również produkt „Strażnik Przyszłości”. Jest to ubezpieczenie ochronno-inwestycyjne dla całej rodziny z gwarancją ochrony kapitału. „Strażnik” oferuje także dodatkowy bonus finansowy w wysokości do 500 zł rocznie, który można przeznaczyć na dowolny cel.

Nasze wieloletnie doświadczenie pokazuje, że klienci na pierwszym miejscu stawiają rodzinę i przyszłość dzieci. Strażnik Przyszłości pozwoli rodzicom zadbać o przyszłość finansową ich dzieci i spokojnie myśleć o ich wejściu w dorosłość. Niebagatelne znaczenie ma również edukacyjny aspekt naszej oferty, która przekonuje, że oszczędzając, uczymy najmłodszych czym jest odpowiedzialność finansowa – mówi Edyta Fundowicz, Dyrektor Portfolio Produktowego w Nationale-Nederlanden.

Choć nigdy nie będziemy w stanie zaplanować całego naszego życia, możemy podjąć wiele działań aby czuć się bezpiecznie. Warto więc przy okazji Dnia Dziecka, zastanowić się nad przyszłością naszych pociech i umożliwić im spełnianie marzeń na progu dorosłości.

 

Źródło: Nationale-Nederlanden

Start każdego biznesu wymaga przede wszystkim innowacyjnego pomysłu, który będzie w stanie przebić się przez konkurencję i zacząć funkcjonować na rynku na stabilnej pozycji. Nie każda firma ma aspiracje bycia liderem, jednak kwestia zaistnienia, pokazania swoich możliwości i osiągnięcia zysków jest bardzo istotna. Pierwsze kroki bywają trudne, ponieważ wiążą się z dużą ilością formalności, a przede wszystkim z wkładem pieniężnym, który będzie w stanie pokryć wszystkie wydatki w pierwszych miesiącach działalności. I na takie sytuacje warto się przygotować, wcześniej sprawdzając np. opcje pożyczek dla nowych firm.

Opracuj biznesplan

Każdy, nawet najlepszy pomysł powinno się podeprzeć rozsądnym biznesplanem, w którym zostaną zawarte cele, które chcemy osiągnąć oraz wydatki z tym związane. Musimy wiedzieć, kim będą nasi klienci i jakie będą ich oczekiwania. W tym planie powinna się znaleźć również próba oszacowania wielkości rynku i analiza konkurencji. Wszystko to pomoże m.in. skutecznie ukierunkować działania marketingowe, które będą podążały za wymaganiami grupy docelowej. W strategii warto także zawrzeć długoterminowe plany, które chcemy realizować w kolejnych miesiącach. To pomoże w ustaleniu strategii marketingowej.

Rejestracja firmy i formalności

Każda firma musi być wpisana do bazy Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Efektem złożenia wniosku jest otrzymanie numeru NIP, który służy jako identyfikator w systemie i jest wymagany przy wielu innych czynnościach prawnych. Złożenie takiego wniosku automatycznie stanowi: nadanie numeru REGON, zgłoszenie firmy jako płatnika składek do ZUS-u i identyfikację właściciela firmy w Urzędzie Skarbowym. Numer REGON jest niezbędny przy zawieraniu umów i rozliczeniach z kontrahentami. Nim posługujemy się do identyfikacji naszej działalności gospodarczej w Urzędzie Skarbowym i ZUS-ie. Oprócz wnioskowania do CEIDE, należy zgłosić do ZUS-u ubezpieczenie pracowników i osób współpracujących na 7 dni przed rozpoczęciem przez nich pracy oraz do Państwowej Inspekcji Pracy w ciągu 14 dni. Ostatnią rzeczą, która nie jest wymagana, ale stała się standardem prowadzenia firmy, jest otwarcie firmowego konta w banku.

Pierwsze wydatki

Decydując się na otwarcie firmy, musimy być świadomi kosztów, jakie to ze sobą niesie. Pierwszym największym wydatkiem, będzie przygotowanie miejsca pracy, czyli zakup niezbędnego wyposażenia i np. opłacenie powierzchni, na której będzie funkcjonowała firma. Oczywiście jeżeli zamierzamy prowadzić działalność gospodarczą w domu, to część opłat będzie znaczenie mniejsza. Następnie musimy mieć przeznaczoną kwotę na szkolenie pracowników i zapewnianie im niezbędnych do pracy narzędzi, takich jak telefony czy komputery. Warto też z góry pomyśleć o pierwszych wypłatach – może się bowiem okazać, że początkowe wpływy nie będą w stanie ich pokryć. W tym momencie powinniśmy też mieć już zaplanowane inwestycje, które sprawią, że firma będzie się rozwijać i zarabiać.

Finansowanie na start

Wydatki się mnożą, firma jeszcze nie zarabia, a zebrany fundusz nie wystarcza na pokrycie wszystkiego. W tym momencie mamy do dyspozycji kilka rozwiązań. Możemy starać się o różnego rodzaju dofinansowania krajowe lub np. od Unii Europejskiej. Jednak w tym wypadku należy spełniać szereg dodatkowych wymogów, przedstawić ciekawy biznesplan, który będzie mieć szansę przebić się przez wszystkie nadesłane wnioski. Poza tym o takich rozwiązaniach trzeba pomyśleć raczej przed startem. Tymczasem problemy z niedopinającym się budżetem pojawiają się, kiedy już działamy.

Kolejną możliwością są inwestorzy, tzw. „aniołowie biznesu”, jednak aby ich zainteresować, nasz pomysł na biznes musi być innowacyjny i wypełniać niszę, która będzie warta ich uwagi. Najłatwiej dostępnym sposobem jest pożyczka, która stała się powszechną formą pozyskiwania środków na pierwsze miesiące działalności. Nie wszystkie banki są chętne do udzielania pożyczek dla nowych firm, których przyszłość jest niepewna i które nie mogą pochwalić się jeszcze żadnymi wynikami. Na rynku istnieje jednak rozwiązanie w postaci firm pożyczkowych, które specjalizują się w ofercie kredytów dla firm i co istotne, mają ograniczone wymogi względem klienta. Nowym podmiotem, wspierającym rozwój małych firm, jest BOSS pożyczka, gdzie online mogą wnioskować o kredyt właściciele firm i start-upowcy, nawet tuż po zarejestrowaniu działalności gospodarczej.

Zakładając firmę należy pamiętać, że mimo świetnego przygotowania, zawsze mogą wystąpić nieprzewidziane wydarzenia i wydatki. Należy być na to gotowym i wcześniej pomyśleć o możliwych rozwiązaniach kryzysowych sytuacji. W przypadku nagłego braku gotówki i problemów z utrzymaniem płynności, idealnym rozwiązaniem będą np. pożyczki online dla firm. Na pewno każdy kryzys warto obrócić w naukę na przyszłość, dzięki której wyciągniemy konstruktywne wnioski.

Autorem komentarza jest Ewelina Nadworna, Prezes Zarządu BOSS pożyczka

Prawie co trzeci Polak planuje w tym roku przeznaczyć na organizację Świąt Wielkiej Nocy od 300 do 500 zł. Niewiele mniej, bo 1/5 respondentów wyda na ten cel od 500 do 800 zł. Tylko 5 proc. badanych planuje zakupy powyżej 1000 zł. Z badania Grupy KRUK „Świąteczne wydatki Polaków” wynika, że zdecydowana większość rodzin pokryje koszty zakupów świątecznych z bieżących dochodów.

Aż 4/5 respondentów planuje spędzić nadchodzące Święta w towarzystwie rodziny lub znajomych. Tak najczęściej odpowiadali 50-latkowie (82 proc.). Młodsze pokolenia również mają takie plany, ale tu osoby w wieku do 24 lat zadeklarowały, że świąteczny czas będzie okazją do wyjazdu i wiosennego wypoczynku (ponad 7 proc.).

Na wielkanocnych stołach pojawią się przede wszystkim wyroby wędliniarskie, takie jak kiełbasy i wędliny (79 proc.), pieczywo (76 proc.), jaja (74 proc.), wyroby cukiernicze (62 proc.) oraz alkohol (35 proc.). Co czwarty Polak planuje również zakup artykułów dekoracyjnych. Prawie 1/3 badanych myśli również o wydatkach na prezenty dla rodziny i znajomych.

Z wyników badania przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie Grupy KRUK wynika, że tylko 14 proc. Polaków wybierze się na zakupy świąteczne z zaoszczędzonymi pieniędzmi. Z takiej możliwości skorzystają przede wszystkim osoby, których dochody przekraczają 5 000 zł netto miesięcznie (1/5 badanych). Jedynie 4 proc. myśli natomiast o złożeniu wniosku o kredyt lub pożyczkę na organizację świąt.

– Wielkanoc, podobnie jak Boże Narodzenie, to szczególny czas. Wtedy też jesteśmy skłonni wydawać więcej, niż zwykle. Jednak nie da się ukryć, że są to zapewne mniejsze wydatki, niż na Boże Narodzenie. Pomimo tego, że większość z nas pokryje wydatki z bieżących dochodów, to są też osoby, które zamierzają wziąć niewielki kredyt lub pożyczkę – mówi Agnieszka Salach z Grupy KRUK. – Szczególnie nasi ankietowani w wieku 50+ planują wziąć pożyczkę w wysokości od 300 do 500 zł (prawie 66 proc.). Podobnie odpowiedzieli respondenci w wieku pomiędzy 35 a 49 lat (niemal 39 proc.). Młodsze osoby zamierzają zadłużyć się bardziej. Nasi ankietowani pomiędzy 25 a 34 rokiem życia zadeklarowali, że chcą skorzystać z pożyczki w wysokości od 500 do 800 zł (ponad 36 proc). Trzeba pamiętać, że w ciągu kolejnych miesięcy trzeba będzie te pieniądze spłacić. Dlatego warto zrobić to z rozwagą i dokładnie zaplanować swój domowy budżet – dodaje Agnieszka Salach.

Okazuje się, że mężczyźni są skłonni do zaciągania wyższych pożyczek lub kredytów. Blisko 13 proc. panów wzięłoby pożyczkę na kwotę wyższą niż 1000 zł. Taką kwotę planowałoby  zaciągnąć jedynie niespełna 3 proc. kobiet.

Świąteczny czas okazją do wypoczynku poza domem

Część Polaków planuje wykorzystać świąteczny czas na wypoczynkowy wyjazd w Polsce lub zagranicą. Aż 43 proc. osób odpowiedziało, że największym wydatkiem będą koszty przejazdu. Z kolei niewiele mniej, bo 40 proc. ankietowanych planuje wydać pieniądze na  rozrywkę, a po 39 proc. na jedzenie
i zakwaterowanie. 1/5 Polaków przeznaczy na taki świąteczny wyjazd  od 300 do 500 zł, a prawie 1/3 od 500 do 800 zł.

 

Źródło: KRUK S.A

Prawdziwe walentynkowe szaleństwo zakupowe, jak większość trendów, przybyło ze Stanów Zjednoczonych. Według tamtejszej Narodowej Federacji Handlu, Amerykanie w ubiegłym roku wydali blisko 20 mld $ na upominki związane ze świętem zakochanych. Na rodzimym rynku wydatki choć nie tak duże, z roku na rok rosną, a e-sklepy coraz chętniej przygotowują się na tę okazję. Dlatego RTB House, działająca globalnie, polska spółka specjalizująca się w innowacyjnej technologii retargetingowej, przeanalizowała setki kampanii na ponad 40 rynkach i wybrała 3 sposoby na zwiększenie efektywności prowadzonych w tym czasie działań.

#1 Celuj dokładnie niczym Kupidyn

Badania pokazują, że na kilka dni przed Walentynkami, sklepy internetowe cieszą się większym zainteresowaniem niż zwykle. Niestety wielu użytkowników przegląda oferty, ale nie decyduje się na zakup.

W okresie wzmożonej sprzedaży szczególnie dobre efekty przynoszą działania ukierunkowane na indywidualnych użytkowników. Wyświetlane banery z wcześniej oglądanymi produktami przypominają o potrzebie zakupu, co w okresie walentynkowym ma wyjątkowe znaczenie.

Właściwie zaplanowana, specjalna kampania reklamowa musi uwzględniać nie tylko nowych użytkowników, lecz także tych, którzy już jakiś czas wcześniej przeglądali ofertę sklepu. W przeciwieństwie do noworocznych wyprzedaży czy przedświątecznej gorączki zakupowej, Walentynki są krótką i skierowaną do konkretnej grupy docelowej okazją, by zaprezentować ofertę sklepu. Dlatego tym bardziej warto przyjrzeć się twardym danym i przygotować komunikację marketingową z wykorzystaniem odpowiednich narzędzi retargetingowych. Kampania retargetingowa pozwala na zoptymalizowanie prowadzonych działań i ustawienie wyższych stawek dla tych użytkowników, którzy wykazują się większym potencjałem zakupowym.

#2 Sprzyjaj poszukującym prezentu idealnego

Dla wielu Walentynki to długo wyczekiwane święto. Dlatego też poszukiwania prezentu są zwykle zakrojone na szerszą skalę, niż wyjście do kwiaciarni czy wizyta u jubilera. E-sprzedawcy mogą na tym skorzystać przygotowując specjalne oferty, promocje czy opcję darmowej dostawy.

W dniach poprzedzających święto zakochanych warto umieścić na banerach reklamowych informację o zbliżającym się wielkimi krokami momencie, przygotować specjalny tematyczny layout kreacji czy pokazać ile czasu pozostało do Walentynek. Tych zapobiegliwych, jak i tych lekko zdesperowanych może przekonać np. darmowa wysyłka czy gwarancja terminu dostawy, dlatego warto pamiętać o dodaniu również takiej informacji.

#3 Pamiętaj o tych, którzy zapominają

Szczęśliwi czasu nie liczą, dlatego walentynkowe zakupy są często robione w ostatniej chwili. W takiej sytuacji wygrywają oczywiście sklepy stacjonarne, ale odpowiednio przygotowana kampania reklamowa online może dodatkowo wesprzeć sprzedaż offline.

Baner z informacją „Walentynki tuż tuż – nie zapomnij wpaść do nas po prezent” to być może za mało by przykuć uwagę, ale już podanie adresu sklepu najbliższego aktualnej lokalizacji danego użytkownika czy wyświetlenie walentynkowych promocji, które tam na niego czekają, może okazać się zarówno efektywne dla sklepu, jak i zbawienne dla zapominalskich.

 

Źródło: RTB House

Budżet domowy to podstawowe narzędzie do zarządzania własnymi finansami. Niewielu Polaków jednak planuje swoje budżety na cały rok. Tymczasem taki plan pozwala na realne spojrzenie na przychody i wydatki.

Budżet domowy to planowanie przyszłości. Dave Ramsey’a, amerykański ekspert w zakresie finansów osobistych i wychodzenia z długów, proponuje taką definicję: „budżet to mówienie Twoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast zastanawiania się, dokąd one same sobie poszły”.

„Mówi się, że 95 proc. osób nie ma planu finansowego. Ja uważam, że znacznie większa liczba Polaków nie ma planu, to nie jest nawet 5 proc., nawet takiego zapisanego na kartce” – podkreśla ekspert finansowy Sławek Śniegocki, autor bloga finansowego w audycji „Jakie decyzje podejmują ludzie inteligentni finansowo?” PigułkiWiedzy.TV.

„Ogólnie nie planujemy budżetu rodzinnego, żyjemy z dnia na dzień. Jedyne o czym myślimy, planując budżet to wyjazdy wakacyjne i na ferie (około 10 tys. rocznie)” – przyznaje Karolina, mama dwójki dzieci. Stałe wydatki, jakie miesięcznie ponosi jej rodzina to: zajęcia dodatkowe dzieci, takie jak angielski, basen, tańce córki (około 400 zł miesięcznie) opłaty – zimą około 1000 zł miesięcznie, latem – około 400 zł miesięcznie.

„Rozrywki typu kino, koncert są u nas w miarę często, ale jest to typowo spontaniczny wypad nieplanowany” – podkreśla. „Zdecydowanie największym wydatkiem, który najbardziej mnie boli, to wizyty prywatne u lekarzy, badania i dentysta” – dodaje.

Jak zabrać się za sporządzenie budżety domowego?

Stworzenie budżetu domowego to pierwszy krok na drodze do zapanowania nad własnymi finansami.
„Dobrze przygotowany budżet to podstawowe narzędzie w skutecznym zarządzaniu pieniędzmi. W połączeniu z systematycznym spisywaniem wydatków realizuje on bowiem dwa cele: pozwala zaplanować co mamy zrobić z pieniędzmi, które mamy do dyspozycji oraz pozwala zweryfikować ile tak naprawdę wydajemy w skali miesiąca i na co, oraz podjąć decyzje, które w kolejnym miesiącu pozwolą nam lepiej gospodarować pieniędzmi” – pisze na swoim blogu jakoszczedzacpieniadze.pl Michał Szafrański.

Blogerzy finansowi udostępniają gotowe aplikacje budżetowe wspierające monitoring budżetu domowego. Narodowy Bank Polski przygotował bezpłatną aplikację „NBP Portfel”, która dostępna jest na stronie http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/aplikacje/portfel.html. Można za jej pomocą m.in. zapisywać zakupy w podziale na kategorie oraz dodawać zdjęcia paragonów do każdego wydatku.

Można też skorzystać z aplikacji budżetowych na urządzenia mobilne, internetowych agregatorów informacji o wydatkach i przychodach.

Na co zaplanować?

Aby zacząć prace nad budżetem, warto przyjrzeć się swoim przychodom (z pracy na etacie, zleceń, spadków i darowizn, z inwestycji, wygranych i prezentów). Z danych GUS wynika, że w poziom przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na osobę (czyli po potrąceniu wszystkich podatków) wyniósł w 2015 r. 1386 zł i był realnie wyższy o 4,3 proc. od dochodu z roku 2014. Wraz ze wzrostem dochodów rosły także przeciętne miesięczne wydatki. W 2015 r. osiągnęły one w gospodarstwach domowych wartość 1091 zł na osobę.

Niemal jedną czwartą (24 proc.) miesięcznych wydatków na osobę w gospodarstwie domowym pochłaniają zakupy żywności i napojów bezalkoholowych. Kolejny duży dział to opłaty za użytkowanie mieszkania i nośniki energii – 20 proc. wydatków. Niemal 9 proc. przeciętnych wydatków na osobę to wydatki na transport. Po około 5 proc. przeznaczamy na: odzież i obuwie (5,4 proc.), zdrowie (5,3 proc.), wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego (5 proc.) oraz łączność, w tym internet (5 proc.). W strukturze przeciętnych miesięcznych wydatków na osobę 6,7 proc. to rekreacja i kultura, 4,2 proc. – restauracje i hotele, 2,5 proc. – napoje alkoholowe. Udział wydatków na edukację to zaledwie 1 proc.

Planując budżet, to my decydujemy, na co i ile przeznaczymy. Część wydatków gospodarstwa domowe przeznaczają na spłatę kredytów. Z Diagnozy Społecznej 2015 wynika, że w 2015 r. niespełna 34 proc. gospodarstw było zadłużonych. Najwięcej kredytów i pożyczek Polacy mają na zakup domu lub mieszkania. Ich wartość to prawie 67 proc. całości zobowiązań.

Deficyt w domowym budżecie

Trudności ze zbilansowaniem domowych budżetów miało w 2015 r. roku 37 proc. gospodarstw, przy czym duże problemy miało z tym aż 13 proc. rodzin. Najwyższy odsetek gospodarstw domowych ledwo wiążących koniec z końcem dotyczył rodzin utrzymujących się z niezarobkowych źródeł (ponad 50 proc. gospodarstw) oraz rencistów (ponad 31 proc. gospodarstw).

Co w sytuacji, kiedy rozchody przewyższają dochody i w budżecie domowym pojawi się deficyt? Polacy radzą sobie w takich sytuacjach, ograniczając bieżące potrzeby (86 proc. gospodarstw domowych w 2015 r.) , a z drugiej strony – korzystając z pomocy krewnych (prawie 36 proc. gospodarstw). Dopiero na trzecim miejscu Polacy deklarują, że zaciągają pożyczki (prawie 26 proc. gospodarstw) – wynika z Diagnozy Społecznej 2015 r. Tylko w niecałych 14 proc. gospodarstw znajdujących się w trudnej sytuacji, członek gospodarstwa podejmuje dodatkową pracę.

A gdzie oszczędności?

Sytuacja jest komfortowa, jeśli rozchody są niższe niż przychody i pojawia się nadwyżka. Wtedy możemy pozwolić sobie na oszczędności. Eksperci finansowi radzą, aby z dochodów odkładać chociaż 10 proc. na oszczędności. I z roku na rok zwiększa się odsetek gospodarstw domowych, które deklarują posiadanie oszczędności – w 2007 r. było ich tylko 28 proc., ale już w 2013 r. ok. 40 proc., a w 2015 r. – 45 proc.

Jak wynika z Diagnozy Społecznej 2015 r., największa część oszczędności polskich gospodarstw domowych zgromadzona jest na starość (22 proc.), na tzw. „czarną godzinę” lub wypadek sytuacji losowych (18 proc.). Na wypoczynek oszczędza tylko 8 proc. badanych gospodarstw. To wciąż mniej niż w krajach strefy euro, gdzie oszczędności deklaruje 96 proc. gospodarstw domowych. Dane Narodowego Banku Polskiego pokazują wzrost wartości oszczędności gospodarstw domowych o 15 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat.

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Gdy siedzisz nad filiżanką kawy w małej kawiarni, możesz mieć poczucie, że dla Ciebie czas zatrzymał się w miejscu. To nic, że kelnerzy uwijają się, by kolejnym klientom przynieść espresso i rogalika. Ty leniwie delektujesz się smakiem kawy oraz promieniami słońca za oknem, które wydają się zapowiedzią dobrego dnia…

Czy może być coś wspanialszego niż rozpoczęcie dnia od smacznej kawy wypitej w ulubionym miejscu? Wiele osób powie, że nie. Jednak te same osoby, które zgodzą się z takim stwierdzeniem, skarżą się w Internecie na „zdzierstwo” panujące w kawiarniach. Kawa? Za 15 złotych?

To się przecież w żaden sposób nie opłaca. We własnym domu możemy napić się kawy prawie za darmo… No dobrze, jeśli weźmiemy pod uwagę cenę zakupu dobrego ekspresu, dobrej jakości ziaren, do tego prądu, wody i dodatków takich jak cukier lub mleko, koszt może wzrosnąć do kilku złotych za filiżankę. Na pewno jednak nawet nie zbliżymy się do ceny napoju z kawiarni!

Dlaczego płacimy tak dużo za kawę?

Z punktu widzenia właściciela kawiarni, cena za kawę jest w pełni uzasadniona. W Polsce koszt otwarcia nowoczesnego lokalu wynosi przynajmniej 70 tys. zł. Do tego doliczyć należy koszty zatrudnienia personelu, przeszkolenia pracowników, czy też codziennego zaopatrzenia kawiarni w kawę, ciasta, rogaliki, dodatki. A jest jeszcze prąd, czynsz, woda…

Wszystko to generuje ogromne koszty, które nawet przy wysokiej cenie za filiżankę małej czarnej mogą się zwrócić wyłącznie przy bardzo dużym obłożeniu lokalu. Ale czy klienta musi to interesować? Nie, z jego punktu widzenia ważne jest to, czy to, co otrzymuje, jest warte kwoty, jaką musi wydać.

Skoro kawa jest „za droga”, czym uzasadnić te tłumy ludzi, które tak często spotkać można w kawiarniach? Jak wytłumaczyć przepełnione kawiarnie w miejscach popularnych turystycznie? Czyżby w domach, w pracy, w hotelach, dostęp do kawy był dziś utrudniony?

Zazwyczaj– nie. Gdy przychodzimy do kawiarni, to nie po to, aby napić się kawy. A przynajmniej – nie tylko po to. Gdyby chodziło wyłącznie o kawę, w wielu przypadkach poskąpilibyśmy tych pieniędzy.

– Wydajemy je jednak, ponieważ chcemy otrzymać rozmaite usługi, takie jak obsłużenie przez miłego barmana/barmankę, możliwość przebywania w ładnie urządzonym wnętrzu, przyjemność obserwowania ludzi, poczucie relaksu, możliwość nieskrępowanego gapienia się w okno, a czasem też możliwość zachwycania się widokami za oknem – mówi Marcin Pietraszek, autor książki „Czas to pieniądz. Jak oszczędzać czas i pieniądze”, która właśnie trafiła do księgarń. – Właściwie często kawa jest jedynie miłym dodatkiem do całego zestawu drobnych przyjemności, które wraz z nią otrzymujemy – podkreśla.

Jak wymienić przyjemności na oszczędności?

Ponieważ wizyta w kawiarni jest czymś, co umila nam dzień, łatwo uczynić z kawy w kubku (lub filiżance) codzienny rytuał. Biorąc pod uwagę korzyści, jakie się z nią wiążą, koszt takiego zestawu przyjemności może już nie wydawać się nam wygórowany. Łatwo jednak przy tym zapomnieć, że nawet stosunkowo nieduże koszty, powtarzane regularnie, w dłuższej perspektywie urastają do całkiem pokaźnych sum.

Jeśli dana osoba kupuje kawę przez 5 dni w tygodniu, za każdym razem płacąc za kubek 15 zł, w skali miesiąca wyda na tę przyjemność 300 zł. A jeśli spojrzymy na ten wydatek z perspektywy całego roku? Uzyskamy wcale niemałe pieniądze – 3600 zł! To koszt odpowiadający np. wakacyjnemu pobytowi niedużej rodziny w letnim kurorcie za granicą. Jeśli dobrze poszukamy – nawet z kosztami biletów lotniczych.

Wolisz kawę czy wakacje? Kawę czy nowy komputer? Nie, odpowiedź nie jest wcale oczywista i każdy powinien udzielić jej sam, stosownie do swojej sytuacji finansowej oraz tego, co stanowi dla niego większą wartość. Dla wielu osób drobne przyjemności rozłożone na cały rok mogą mieć większe znaczenie niż najwspanialszy wyjazd, który trwa tylko tydzień lub dwa.

– Zadawanie sobie podobnych pytań, a więc i analizowanie codziennych wydatków ma dużo sensu. Przede wszystkim dlatego, że dzięki temu zwiększamy świadomość tego, jakich codziennych wyborów dokonujemy oraz jakie konsekwencje mają te wybory dla naszego budżetu – uważa Marcin Pietraszek. – W swojej najnowszej książce starałem się pokazać, że nie chodzi wcale o zaciskanie pasa. Najważniejsze jest to, abyśmy odzyskali faktyczną kontrolę nad naszymi pieniędzmi i potrafili spojrzeć na nie zarówno z bliskiej, jak i dalekiej perspektywy.

Wracając do naszego przykładu, jeśli codziennie kupujesz kawę w kubku, może to wynikać z różnych powodów. Jeśli uśmiech barmana umila Ci każdy poranek, a rytuał picia kawy w biegu ułatwia rozpoczęcie dnia pracy, być może uznasz, że kilkusetzłotowy „abonament”, jaki płacisz w skali miesiąca, ma w tym przypadku sens.

Ktoś inny może jednak kupować kawę bez pozytywnych emocji, tylko po to, by mieć kontakt z taką samą odrobiną kofeiny, którą może mieć za darmo po dotarciu do pracy, albo dlatego, że koledzy też wchodzą po drodze do tego samego lokalu. W takiej sytuacji lepiej zrobi, jeśli zrezygnuje z płatnej kawie, a zaoszczędzone pieniądze zacznie wrzucać do świnki-skarbonki z napisem „wakacje”. Kawę wypije w pracy, a świnkę już wkrótce wymieni na wspaniałe okoliczności, w jakich spędzi swój wymarzony urlop.

Marcin Pietraszek

Najpierw mieszkanie, następnie edukacja dzieci i… wsparcie organizacji charytatywnych – to trzy główne cele, na które Polacy wydaliby pieniądze, gdyby wygrali lub otrzymali w spadku 5 mln zł. Jeśli chodzi o szeroko rozumiane przyjemności, największą popularnością cieszą się dalekie podróże. Spora część ankietowanych skorzystałaby z okazji do spełnienia marzeń o własnej firmie. Jej założenie deklarowała co piąta osoba. W swoim najnowszym badaniu Deutsche Bank, sprawdził, co zrobiliby Polacy, gdyby zostali milionerami.

Czy 5 mln zł to dużo? Przyjmując za GUS, że średnia krajowa pensja brutto w Polsce wynosiła w lutym 2015 r. nieco ponad 4,2 tys. zł, kwota ta stanowi równowartość prawie 1,2 tys. takich pensji. Zakładając, że zadowolilibyśmy się wynagrodzeniem tej wysokości, nawet nie biorąc pod uwagę ewentualnych odsetek zarobionych na takim kapitale, nie musielibyśmy się martwić o pieniądze przez blisko 99 lat. – Dla większości z nas taka perspektywa jest nader kusząca – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej, Deutsche Bank. – To pieniądze pracują na nas, a nie my na nie – dodaje.

Nie ma to jak nieruchomość?

Jak wynika z najnowszego sondażu Deutsche Bank, gdybyśmy niespodziewanie wygrali lub otrzymali w spadku kwotę wynoszącą 5 mln zł, ponad 40 proc. z nas zainwestowałoby ją w nieruchomość – kupiło mieszkanie, zbudowało dom lub nabyło ziemię. Była to najczęściej wskazywana przez ankietowanych odpowiedź.

Zdaniem Moniki Szlosek, ta popularność nieruchomości jest symptomatyczna dla polskiego społeczeństwa. – Co roku w naszych sondażach pytamy Polaków o najbardziej zyskowne formy inwestycji i za każdym razem, to właśnie nieruchomości zdecydowanie wygrywają – komentuje. – W przypadku najnowszego badania mógł zadziałać podobny mechanizm, czyli powszechne przekonanie, że nieruchomości są najbardziej stabilną, bezpieczną i perspektywiczną inwestycją – mówi. – Warto jednak pamiętać, że taka kalkulacja nie zawsze i nie wszędzie się sprawdza, nie tylko dlatego, że ceny nieruchomości mogą się wahać, ale również dlatego, że jako aktywa są one wyjątkowo trudno zbywalne.

W opinii prof. Małgorzaty Bombol ze Szkoły Głównej Handlowej, wyniki badania można również próbować tłumaczyć z punktu widzenia kształtowania się wartości materialistycznych i postmaterialistycznych w społeczeństwie. – Musimy pamiętać, że wielu dorosłych dziś Polaków, funkcjonowało na pewnym etapie w tzw. niedostatku konsumpcyjnym – komentuje. – Z tego właśnie powodu, jeśli już mieliby inwestować, preferują np. nieruchomości, które dają duży spokój oraz pewność, że nigdy już nie odczują oni deprywacji potrzeb. Stąd tak duża popularność zachowań „ostrożnościowych”, charakterystycznych dla osób z większą awersją do ryzyka – zaznacza.

Nie można również wykluczyć, że nagły przypływ tak dużej ilości gotówki, znaczna część Polaków chciałaby wykorzystać do zmiany mieszkania na inne, lepiej zlokalizowane, o większym standardzie i metrażu. Natomiast w przypadku wielu młodszych respondentów, powodem może być po prostu chęć zakupu swojego pierwszego mieszkania i wyprowadzka od rodziców.

Edukacja dzieci to priorytet

Drugą największą grupą respondentów są tacy, którzy dzięki otrzymanym 5 mln zł, chcieliby zapewnić swoim dzieciom wysoki poziom edukacji, np. na zagranicznym uniwersytecie. Takiej odpowiedzi udzieliło 28 proc. ankietowanych. Badanie pokazało ponadto, że zapewnienie dobrego wykształcenia dzieciom to kwestia istotna przede wszystkim dla kobiet.

Jak podkreśla Monika Szlosek z Deutsche Bank, dla osób majętnych dobre wykształcenie dzieci jest zazwyczaj priorytetem. – Taki wydatek można potraktować jako swego rodzaju inwestycję, która prawdopodobnie zaprocentuje w przyszłości, m.in. dlatego, że ci bardziej zamożni rodzice mają nadzieję, że ich potomstwo będzie potrafiło skutecznie zarządzać odziedziczonym kiedyś majątkiem – komentuje.

Hedonistyczny altruista

Co ciekawe, z badania wynika również, że cechuje nas całkiem duża doza altruizmu, przynajmniej na poziome deklaracji. Więcej niż co czwarty badany (27,5 proc.) chciałby podzielić się swoimi pieniędzmi, wspierając wybraną instytucję charytatywną, a niecałe 8 proc. pomogłoby  finansowo rodzinie. Taka dobroczynna postawa cechuje przede wszystkim starszych respondentów.

Równocześnie, wielu ankietowanych wykorzystałoby otrzymane 5 mln zł na cele konsumpcyjne, czy wręcz hedonistyczne. Jedna czwarta pojechałaby w daleką podróż, np. dookoła świata (25 proc.), a 9 proc. kupiłoby wakacyjny dom lub apartament za granicą. Ponad 7 proc. chętnie nabyłoby drogi samochód, a niemal identyczny odsetek badanych rzuciłby pracę i już nigdy w życiu, by do niej nie wrócił. Zdaniem prof. Małgorzaty Bombol tę ostatnią odpowiedź można rozumieć jako chęć odczuwania braku przymusu pracy i związanych z tym stanem rygorów.

Milioner roztropny

Z drugiej jednak strony wielu badanych, chciałoby spożytkować 5 mln zł w dużo bardziej roztropny sposób. Co piąty Polak (21 proc.) założyłby własną firmę. Identyczny odsetek ankietowanych otrzymaną sumę umieściłby na lokatach, a 13 proc. spłaciłoby wszystkie swoje zobowiązania i zaległości kredytowe.

Jeśli chodzi o narzędzia inwestycyjne, to 6 proc. respondentów kupiłoby jednostki funduszy inwestycyjnych, a 4 proc. zainwestowałoby w inne instrumenty rynku kapitałowego, np. akcje spółek giełdowych. Dane pokazują, że tego typu postawa częściej występuje wśród mężczyzn. To panowie chętniej skorzystaliby z możliwości zainwestowania i pomnożenia pieniędzy na rynku kapitałowym. Kobiety preferują mniej ryzykowne, konserwatywne narzędzia, takie jak lokaty. Większe zainteresowanie inwestycjami wykazywały również osoby bardziej zamożne.

Pieniądze powinny dla nas pracować

Jest to kolejne badanie, które potwierdza tezę, że Polacy raczej niechętnie korzystają z możliwości, jakie stwarzają inwestycje na rynku kapitałowym. W opinii Moniki Szlosek z Deutsche Bank taka postawa jest błędna, szczególnie jeśli dysponujemy dużym kapitałem. – Warto zadbać przede wszystkim o to, aby nasz kapitał nie kurczył się, ale zaczął na nas pracować i zarabiać. Bezpieczeństwo finansowe, które sobie zapewnimy, będzie sprzyjało realizacji marzeń wymagających większych funduszy – mówi.

Taką właśnie rolę mogą spełniać pieniądze przeznaczone na produkty inwestycyjne, np. fundusze inwestycyjne. Mimo że obarczone są one pewnym ryzykiem, to przy odpowiednio zdywersyfikowanej strukturze portfela, są w stanie pozytywnie reagować nawet na rynkowe zawirowania. – Najważniejszą zaletą funduszy jest ich różnorodność – komentuje Monika Szlosek. – Wachlarz dostępnych typów funduszy jest na tyle różnorodny, że łatwo można znaleźć taką ofertę, która pozwoli nam dostosować inwestycje do naszych oczekiwań, np. pod względem poziomu ryzyka i potencjalnego zwrotu.

Jak zauważa prof. Małgorzata Bombol, szczegółowa analiza wyników badania pokazuje, że popularne wśród respondentów postawy konsumpcyjne, są zazwyczaj równoważone przez postawy bardziej roztropne. Oznacza to, że większość badanych, jeśli już marzy o podróży dookoła świata, równocześnie część pieniędzy zainwestuje w edukację dzieci lub zakup jednostek TFI – mówi. – To optymistyczna informacja, która świadczy o dużej dozie rozsądku w polskim społeczeństwie, którego nawet taka suma nie jest w stanie zaburzyć.

W tym roku kalendarz długich weekendów nas nie rozpieszcza, dlatego Polacy już myślą o wakacyjnych podróżach. Z raportu Expandera i Travelplanet.pl wynika, że swój urlop zaplanowało na czerwiec przeszło 10% rodaków więcej, niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Popularnością cieszą się zarówno wyjazdy zorganizowane, jak i spontaniczne wycieczki „na własną rękę”. Jak jednak pokazują analizy, oferta touroperatora może być nawet o ponad 300 zł tańsza.

Polacy coraz odważniej planują wakacje. W ostatnich sześciu latach nastąpił istotny wzrost popularności ofert „na ostatnią chwilę”. – Obecnie last minute to dominujący sposób rezerwowania wakacji. Mimo, że turyści najchętniej wybierają oferty na 10 dni lub mniej przed wylotem, obserwujemy rosnącą tendencję do wczesnych rezerwacji. Wyprzedzenie sięga nawet do dwóch miesięcy przed wyjazdem – zauważa Radosław Damasiewicz, dyrektor marketingu i e-commerce, Travelplanet.pl. Nie brakuje również chętnych na lipcowe czy sierpniowe wojaże. Za tydzień wakacji organizowanych przez biura podróży w tym okresie w najpopularniejszych krajach, takich jak Grecja czy Turcja, Polacy płacą średnio 2 500 zł. W Bułgarii czy Tunezji – około 2 000 zł. Za granicę można także wyjechać na „własną rękę”, lecz raport Expandera i Travelplanet.pl pokazuje, że nie zawsze jest to korzystne rozwiązanie. Z analiz wynika, że chociaż w najlepszym przypadku można zaoszczędzić do 150 zł, często jednak oferta touroperatora jest nawet o 315 zł tańsza w przeliczeniu na osobę.

Niestety nie wszyscy mogliśmy pozwolić sobie na wakacyjny wyjazd. Zgodnie z najnowszymi danymi CBOS-u, w ubiegłym roku aż 40% Polaków zrezygnowało z wycieczek urlopowych z powodu braku odpowiednich środków. – Aby nie odmawiać sobie przyjemności wypoczynku za granicą warto zaplanować taki wyjazd w domowym budżecie i jak najwcześniej rozpocząć oszczędzanie – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors. – Jeśli natomiast zdecydujemy się w tym celu na zaciągnięcie kredytu, pamiętajmy, by wygospodarować trochę czasu na porównanie dostępnych ofert kredytowych. Najprostszym sposobem jest analiza rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO) danego produktu. Wskaźnik ten, oprócz oprocentowania, uwzględnia również pozostałe koszty, takie jak prowizje czy opłaty dodatkowe. Jest to niezwykle istotne, bowiem obecnie stanowią one większą część kosztów niż same odsetki – dodaje ekspert.

Chociaż coraz chętniej wydajemy pieniądze na letni wypoczynek, niestety nadal niewielu turystów pamięta o zakupie polisy wakacyjnej. – Polacy z dodatkowych pakietów korzystają znacznie częściej wyjeżdżając na narty i snowboard. W okresie letnim zaledwie co trzeci decyduje się na dodatkowe ubezpieczenie, a średnia kwota wynosi 150 zł na rezerwację – oblicza Radosław Damasiewicz, Travelplanet.pl. Koszt ten okaże się jednak nieporównywalnie mniejszy, jeśli zestawimy go z wydatkami na opiekę medyczną za granicą. Dla przykładu, w niektórych krajach Unii Europejskiej koszt transportu helikopterem do najbliższego szpitala może osiągnąć nawet 2 tys. euro. – Ubezpieczenia NNW i OC są często niedoceniane, zwłaszcza w czasie letnich wyjazdów. Bez względu na porę roku, warto jednak pamiętać, że jeśli w czasie spektakularnego skoku do basenu doznamy urazu lub korzystając z wypożyczonego sprzętu nieopatrznie zniszczymy go, może nas to naprawdę drogo kosztować – podsumowuje Jarosław Sadowski, Expander.

źródło: Expander

Jak wynika z badania „Postawy Polaków wobec oszczędzania” Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy, jedynie co czwarty Polak planuje swoje wydatki z półrocznym wyprzedzeniem, jeszcze mniej z nas myśli o większych zakupach w perspektywie roku. Nic dziwnego, że notorycznie zaskakują nas koszty związane ze Świętami Wielkanocnymi czy też Bożym Narodzeniem. Dziurę w budżecie domowym często uzupełniamy …. chwilówkami.

Polacy nie myślą długoterminowo. Niepokojący jest fakt, że 38% z nas planuje swoje wydatki jedynie w perspektywie miesiąca. W takim horyzoncie czasowym niestety trudno o zorganizowanie nadwyżki w domowym portfelu z przeznaczeniem na wyższe niż zazwyczaj wydatki, na przykład z powodu Świąt Wielkanocnych. A stąd tylko krok do skorzystania z szybkiej pożyczki. Z raportu Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy wynika, że co dziesiąty Polak przynajmniej raz w życiu sięgnął po „chwilówkę”, a 16% z nas skorzystałoby z niej w sytuacji kryzysowej. Wśród osób, które zdecydowały się na szybką pożyczkę aż 59% zrobiłoby to ponownie.

Większe wydatki w ciągu roku można przewidzieć, mówi Krzysztof Kaczmar, prezes Zarządu Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy. Święta Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy, urodziny członków rodziny, wyprawka do szkoły – mają swoje ustalone daty. A mimo to, w dalszym ciągu nie jesteśmy na nie finansowo gotowi. Brakuje nam umiejętności planowania i myślenia długoterminowego, co, chociaż jest pracochłonne, pozwoli nam efektywniej zarządzać naszym domowym budżetem.

Biorąc „chwilówkę” w instytucji pozabankowej należy mieć na uwadze ukryte koszty kredytu, jak prowizja czy ubezpieczenie, które często sprawiają, że realne oprocentowanie pożyczki wynosi kilkaset lub nawet kilka tysięcy procent. Dlaczego się na to zgadzamy? Ponieważ zwyczajnie nie wiemy, z czym to się wiąże gdyż nie czytamy umów – prawie co trzeci z nas przegląda je pobieżnie lub wcale. To z kolei powoduje, że wpadamy w spiralę zadłużenia, zaciągając coraz to kolejne pożyczki. A wydostać się z tego nie jest już tak łatwo  – podsumowuje Krzysztof Kaczmar, prezes Zarządu Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy.

Planując wydatki, trzeba również pamiętać o oszczędzaniu, zwłaszcza przed świętami. Średnie wydatki wielkanocne to co najmniej kilkaset złotych. Biorąc pod uwagę, że oszczędza tylko niecała połowa Polaków (zaś regularnie jedynie 12%), oznacza to, że w większości będziemy próbować pokryć te koszty z bieżących przychodów. Jak pokazują wyniki badania  „Postawy Polaków wobec oszczędzania” większość z nas nie tylko nie oszczędza, ale także żyje w sposób, który łatwo może doprowadzić do nadmiernego zadłużenia. 56 % Polaków co miesiąc wydaje wszystko co zarabia, a to powoduje, że każdy nieplanowany wydatek może skutkować zadłużeniem. Co niepokojące, 5 % respondentów deklaruje, że wydaje więcej niż zarabia. I właśnie w takiej sytuacji, by załatać dziurę w domowym budżecie, decydują się na korzystanie z „chwilówek”.

 

źródło: Citi Handlowy

Nie wszystkie wydatki na odzież i obuwie mogą zostać uznane za koszt uzyskania przychodu. I to nawet jeśli przedsiębiorca będzie wykorzystywał zakupione ubrania wyłącznie w swojej działalności.

Generalnie kosztami firmowymi obniżającymi kwotę podatku dochodowego są wszelkie racjonalnie i gospodarczo uzasadnione wydatki związane z działalnością gospodarczą, o ile zgodnie z art. 23 ustawy o PIT nie podlegają wyłączeniu z tych kosztów. Przedsiębiorca musi być w stanie udowodnić, że celem zakupów jakie robi „na firmę” jest osiągnięcie przychodów lub zabezpieczenie czy zachowanie źródła przychodu oraz, że nie służą one jego celom osobistym.

Wydatki na odzież czy obuwie nie są wskazane w art. 23 ustawy o PIT, stąd przy ich ocenie izby skarbowe brały dotychczas pod uwagę przepisy prawa pracy i innych przepisów branżowych. I tak przyjmuje się, że przedsiębiorca może rozliczyć w kosztach zakup stroju niezbędnego do wykonywania danej działalności w świetle przepisów BHP. To ubrania ochraniające zdrowie i życie przedsiębiorcy czy jego pracowników, którzy przez trudne warunki pracy narażeni są na uszczerbki – np. kaski w firmie budowlanej. W interpretacji indywidualnej Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z dnia 27.02.2015 r. o sygn. IBPBI/1/415-1427/14/ŚS czytamy: „jeżeli ze względu na wymagania sanitarne lub bezpieczeństwa i higieny pracy jest się zobowiązanym do wykonywania pracy w odzieży ochronnej, to wydatki poniesione na jej zakup można uznać za wydatki niezbędne do uzyskania przychodów z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej”. Do kosztów można też „wrzucić” ubrania z logo firmy, które służą jej reklamie, tj. odzież z cechami charakterystycznymi dla konkretnej firmy, wyróżniającymi ją na tle innych. To ubrania, które uniemożliwiają wykorzystywanie ich w celach prywatnych, np. strój stewardesy danej linii lotniczej.

Firma nie rozliczy zakupu markowych koszul i krawatów

Art. 23 ust. 1 pkt 23 ustawy o PIT wyłącza z kosztów firmowych koszty reprezentacji. To oznacza, że przedsiębiorca nie może obniżyć kwoty podatku o wydatki na zakup drogich, markowych koszul, krawatów, garniturów, pasków czy torebek, które zamierza zakładać i zabierać ze sobą na spotkania z klientami w celu wywołania jak najlepszego wrażenia na klientach i polepszania wizerunku swojej firmy, czyli w celu reprezentowania jej. To odzież i obuwie pozbawione charakterystycznych dla danego przedsiębiorstwa cech.

Pielęgniarka nie rozliczy zakupu spódnic

Przytoczona powyżej interpretacja została wydana w sprawie pielęgniarki środowiskowej świadczącą usługi pielęgniarskie w terenie w ramach własnej firmy. Jej firma działa w górach, co utrudnia przedsiębiorczyni dojazd do klientów (pacjentów), często jeździ rowerem lub idzie pieszo. W związku z takimi warunkami pracy zużywa znacznie więcej odzieży codziennej, takiej jak kurtki, płaszcze przeciwdeszczowe, spodnie, spódnice, rękawiczki, fartuchy czy gumowce, kalosze, buty zdrowotne. Zdaniem fiskusa jedynie rękawiczki i fartuchy są ubraniami ochronnymi w zawodzie pielęgniarki. „W przypadku spodni, kurtek czy płaszczy przeciwdeszczowych stanowią one wydatki związane z faktem funkcjonowania pielęgniarki w życiu społecznym(…). Niezależnie bowiem od rodzaju prowadzonej działalności gospodarczej, każda osoba musi nabywać i używać dostosowaną do własnych wymagań odzież i obuwie. Z tej też przyczyny zakupy tych rzeczy stanowią spełnienie zwykłych, normalnych osobistych potrzeb określonej osoby fizycznej”.

 

autorzy: Katarzyna Miazek, Tax Care; Katarzyna Więsik, księgowa Tax Care

55% Polaków jest zadowolonych ze swoich dochodów, a sytuacja 7% z nich jest na tyle dobra, że mogą pozwolić sobie na wszystko. Na drugim biegunie są ci, którym nie wystarcza pieniędzy nawet na bieżące potrzeby. To 4% populacji w Polsce. Reszta musi mocno zaciskać pasa.

Według badania przygotowanego przez TNS Polska na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, 4% Polaków w wieku produkcyjnym i poprodukcyjnym przyznaje, że żyje w nędzy. To 1,26 mln osób. W tej grupie najczęściej znajdują się osoby z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym, często mieszkający na wsi, których dochód przypadający na gospodarstwo domowe nie przekracza 1500 zł miesięcznie. Najliczniejszą grupę wśród najuboższych stanowią bezrobotni i emeryci.

Dane te różnią się od tego, co wyliczył GUS. Według niego w 2013 r. złą sytuację materialną miało aż 7,4% społeczeństwa, które żyło poniżej granicy ubóstwa skrajnego, osiągając miesięczny dochód poniżej 551 zł na osobę, a ponad 8%, aby przeżyć, korzystało z pomocy społecznej.

Ta różnica może wynikać z tego, że część osób ukrywa swoje dochody, działając w tak zwanej szarej strefie, której wartość wynosiła w ubiegłym roku blisko 400 mld zł. Pobierają więc pomoc od państwa, jednocześnie pracując na czarno, a tych zarobków nie widać w danych GUS. Nasze badania opierają się na deklaracjach – tłumaczy Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

W opozycji do części społeczeństwa, deklarującej brak pieniędzy na godne życie, jest 7% Polaków, których stać na zaspokojenie wszystkich potrzeb. Takich osób, które nie muszą martwić się, czy wystarczy im „do pierwszego” jest blisko 2,21 mln. Trochę gorzej powodzi się natomiast prawie połowie Polaków – żyją nieźle, choć nie mogą pozwolić sobie na beztroskie wydawanie pieniędzy. Co piąty Polak twierdzi, że aby przeżyć musi bardzo zaciskać pasa – stać go na skromne życie, ale musi mocno ciąć wydatki.

Dobrze jest na Mazowszu i Śląsku… i źle też

Spośród wszystkich ankietowanych przez TNS, najwięcej tych, którzy skarżą się, że nie wystarcza im pieniędzy nawet na bieżące potrzeby lub że ledwo wiążą koniec z końcem, mieszka na Mazowszu (14%), Podkarpaciu (14%) oraz Śląsku (13%). Jednocześnie Mazowszanie i Ślązacy stanowią też najliczniejszą grupę wśród tych, których co prawda nie stać na wszystko, ale są w stanie żyć na dobrym poziomie.

– Nie ma w tym nic dziwnego. Mazowsze utożsamiamy z Warszawą, gdzie bezrobocie jest niskie, a pensje wysokie. Musimy jednak pamiętać, że to bardzo duże województwo, a im dalej od stolicy, tym niższe wynagrodzenia i, co za tym idzie, poziom życia. Podobnie jest na Śląsku, który wciąż przechodzi transformację. Zamykane są przedsiębiorstwa przestarzałe, nieopłacalne, a w ich miejsce powstają natomiast nowoczesne firmy, w których zatrudnienie znajdują wykwalifikowani specjaliści. I ta dwoistość od lat znajduje także potwierdzenie w naszej bazie danych. Najwięcej dłużników jest właśnie na Mazowszu i Śląsku – zwraca uwagę Adam Łącki.

Najlepiej powodzi się mieszkańcom Wielkopolski – 18% spośród tych, którzy twierdzą, że nie muszą ograniczać się z wydatkami, to Wielkopolanie.

Wpływ na pełniejsze konta Wielkopolan ma dobra sytuacja ekonomiczna tego województwa: stosunkowo wysokie zarobki i duża liczba miejsc pracy. Na koniec 2014 r. stopa bezrobocia była tam bowiem najniższa, wyniosła 7,8%, podczas gdy w warmińsko-mazurskim aż 18,9% – tłumaczy Waldemar Sokołowski, prezes Zarządu Rzetelnej Firmy.

Biedni liczą na zmiany

Zdecydowana większość ankietowanych nie spodziewa się w tym roku wielkich zmian, jeśli chodzi o ich finanse – blisko 60% twierdzi, że poziom ich dochodów będzie taki sam, jak w ubiegłym roku, nie zwiększą się też ich wydatki. Wyższych zarobków spodziewa się natomiast 12% badanych. Co ciekawe, optymistami są natomiast najczęściej osoby, których zarobki znajdują się na dwóch przeciwległych biegunach – ci najbiedniejsi i ci najbogatsi.

Gospodarka ruszyła do przodu. Ci, którzy zarabiają pieniądze, rozwijają własny biznes, w końcu mają środki na inwestycje i rozwój i liczą na profity. Natomiast ci, których sytuacja finansowa jest zła, również dostrzegają, że po kilku latach stagnacji, na rynku pracy w końcu pojawiło się ożywienie – tłumaczy Adam Łącki.

Tylko 8% społeczeństwa zakłada czarny scenariusz i pogorszenie sytuacji materialnej. Podobnie jest w przypadku spodziewanych wydatków. Najwięcej osób (57%) przewiduje, że wyda tyle samo, co w minionym roku. Natomiast 20% skarżących się na brak pieniędzy, obawia się, że ich wydatki jeszcze poszybują do góry.

Takie osoby najczęściej szukają rozwiązania swoich problemów finansowych, pożyczając pieniądze – mówi Adam Łącki. Przeprowadzone dla KRD badania zdają się to potwierdzać, ponieważ co trzecia osoba, która ledwo wiąże koniec z końcem, rozważa zaciągnięcie pożyczki lub kredytu. – To może okazać się dla nich niebezpieczne. Trzeba bowiem pamiętać, że taką pożyczkę również należy spłacić, jest to kolejne miesięczne zobowiązanie. Przed jej zaciągnięciem powinno się więc przeanalizować, czy na pewno poradzimy sobie z takim obciążeniem – radzi Łącki.

źródło: Krajowy Rejestr Długów

Polacy doceniają zimowe wyprzedaże. Jak pokazują badania PAYBACK Opinion Poll, w tym roku trzech na czterech konsumentów zdecyduje się na skorzystanie z różnego rodzaju promocji, obniżek i przecen. Eksperci wyjaśniają, dlaczego nie warto zwlekać z planowanymi zakupami oraz podpowiadają, jak ustrzec się przy tej okazji przed nadmiernymi wydatkami.

Zmiany dobrze zaplanowane

Nowy rok zachęca do snucia planów na przyszłość. Chcemy, by „nowe rozdanie” było lepsze od poprzedniego, dlatego chętniej podejmujemy wyzwania idecyzje. Zmiany warto rozpocząć od małych kroków, takich jak metamorfoza garderoby czy wystroju mieszkania. Okres noworocznych wyprzedaży to idealny moment na tego typu działania. – Sezonowe przeceny to doskonała okazja na znalezienie nowych kreacji i modnych akcesoriów bez nadwyrężania portfela. Obniżone ceny zachęcają do kompletowania nowych stylizacji. Markowe ubrania, buty czy dodatki można kupić nawet o 70% taniej – mówiAgata Wojtkiewicz, Projektantka, Ambasadorka Stylu Manufaktury. – Warto teraz wyszukać dla siebie rzeczy, które stanowią niezbędnik w kobiecej szafie i pozwalają na komponowanie zestawień, które będą modne dłużej niż przez jeden sezon. Biała, najlepiej męska koszula, miękki kaszmirowy lub moherowy sweter w szarym melanżu oraz czarna skórzana kurtka, to elementy garderoby, których powinniśmy szukać obecnie na sklepowych półkach. 

Tego typu zakupy należy jednak wcześniej przemyśleć. Odwiedzając butiki i sklepy dobrze mieć plan dotyczący tego, czego szukamy. W przeciwnym wypadku może się bowiem okazać, że ogromny wybór nas przytłoczy, a decyzje podejmowane pod wpływem chwilowego kaprysu czy atrakcyjnej ceny mogą okazać się nietrafione.

Budżet w wersji smart

Wyniki badań wskazują, że w czasie trwających obecnie wyprzedaży wydamy średnio od 251 do 500 zł[1]. Najczęściej pieniądze te przeznaczamy na zakup odzieży, obuwia oraz dodatków, choć rosnącą popularnością cieszą się również książki, gry komputerowe, kosmetyki czy urządzenia elektroniczne.
Wyprzedaże pozwalają na kupno wielu towarów w atrakcyjnych cenach – przyznaje Jarosław Sadowski, ekspert Expandera i Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF). – Warto jednak zachować rozsądek i nie wydawać pieniędzy na rzeczy, które są nam niepotrzebne. Przydatne może okazać się dokładne określenie celu zakupów oraz odpowiednie przygotowanie „wyprzedażowego budżetu”. Jeśli lubimy korzystać z gotówki, nie powinniśmy zabierać ze sobą zbyt dużej kwoty. Posiadacze kart mogą natomiast ustalić limity transakcji. W ten sposób zabezpieczą się przed pokusami promocji – dodaje.

W czasie zakupów warto korzystać z kart także z innych powodów. Bilingi przeprowadzonych transakcji pozwalają bowiem na analizę naszych wydatków i skuteczniejsze gospodarowanie budżetem, co w przypadku płatności gotówką jest trudniejsze. – Warto także zwrócić uwagę na karty kredytowe, które mogą okazać się pomocne w czasie wyprzedaży. Pozwalają bowiem na szybkie zasilenie budżetu – mówi Ewa Kozłowska, Gold Finance, ZFDF. – Powinniśmy jednak pamiętać, że kredyt zaciągnięty za pomocą takiej karty musimy spłacić. Najlepiej jeśli zrobimy to jak najszybciej, w czasie trwania okresu bezodsetkowego, co pozwoli na uniknięcie wysokich opłat. Rozsądnie jest więc zaciągnąć jedynie zobowiązania w wysokości, którą możemy spłacić po otrzymaniu najbliższej pensji – konkluduje ekspert.

 

Eksperci ZFDF radzą:
  • Kontroluj saldo na swoim koncie.
  • Przed wyprawą do galerii handlowej określ swój budżet i nie przekraczaj go
    w czasie zakupów.
  • Ustal limity dotyczące dziennych płatności kartą i wypłat gotówki w bankomacie.
  • Zachowaj szczególną ostrożność w czasie korzystania z bankomatów i transakcji przy użyciu kart.
  • Nigdy i nikomu nie udostępniaj swojego kodu PIN.
Źródło: Związek Firm Doradztwa Finansowego

 

[1] PAYBACK Opinion Poll

źródło: Związek Firm Doradztwa Finansowego

Raport KPMG w Polsce „Zimowe plany i wydatki Polaków.  Święta Bożego Narodzenia, Sylwester i wyjazdy zimowe 2014/2015”

Jak wynika z czwartej edycji raportu KPMG, Polacy wydadzą w tym roku na Święta Bożego Narodzenia, Sylwestra i ferie zimowe łącznie 29,9 mld zł, co oznacza wzrost o blisko 7% w porównaniu z zimą 2013/2014. Kwota przeznaczona na Święta wyniesie 15,3 mld zł, wydatki na Sylwestra pochłoną 10 mld zł, a na wyjazdy podczas ferii zimowych Polacy wydadzą 4,6 mld zł. Większość osób obchodzi Święta w sposób tradycyjny. Blisko 90% planuje spędzić je w domu, z rodziną lub przyjaciółmi. Kameralne spotkanie w gronie najbliższych pozostaje także najpopularniejszym sposobem na powitanie Nowego Roku, wybieranym przez prawie 60% dorosłych Polaków.

Święta Bożego Narodzenia i Sylwester nieco bogatsze niż rok temu

Jak wynika z raportu KPMG Polacy wydadzą na Święta Bożego Narodzenia 15,3 mld zł, co oznacza wzrost o 6% w stosunku do 2013 r. Wydatki przeciętnego gospodarstwa domowego zwiększą się o około 50 zł i wyniosą 1031 zł. Najważniejszą kategorię wydatków będą stanowić tradycyjnie prezenty. Na podarunki dla najbliższych Polacy planują przeznaczyć blisko 6,5 mld zł, czyli 8% więcej niż rok temu.

image001

 

Większą kwotę niż w zeszłym roku Polacy przeznaczą także na Sylwestra – w sumie wyniesie ona 10 mld zł (wzrost o 4%), a przeciętne gospodarstwo domowe wyda 692 zł (rok temu – 655 zł). Najważniejszą pozycją w sylwestrowym budżecie będą żywność oraz napoje bezalkoholowe. Konsumenci przeznaczą na nie 4,2 mld zł, czyli o 1% więcej niż w 2013 r. Spadną natomiast łączne wydatki na alkohol, o 2% do poziomu 860 mln zł. Nieco więcej, bo blisko 873 mld zł, pochłoną wydatki związane z wyjściem na bal lub zorganizowaną imprezę (wzrost o 9%). Na zakup fajerwerków Polacy przeznaczą w sumie 520 mln zł, co oznacza wzrost o 18%.

image003

 

W momencie przeprowadzenia badania (pierwszy tydzień grudnia) 88% respondentów miało już sprecyzowane plany sylwestrowe. Tak samo jak rok temu blisko 60% dorosłych Polaków powita Nowy Rok w domu, w gronie najbliższych. Na prywatną imprezę wybiera się 12% (w 2013 r. – 13%). Wyjście na bal lub imprezę zorganizowaną (np. w hotelu) planuje 6%, co oznacza spadek o jeden punkt procentowy. Jedynie 3% planuje wycieczkę (w kraju lub za granicą), w 2013 r. taki zamiar miało 5% osób. Nie zmienił się odsetek respondentów, którzy chcą powitać Nowy Rok na imprezie plenerowej (1%). Tylko 2% nie zamierza świętować Sylwestra w żaden sposób – tyle samo, co w 2013 roku.

Porównując odpowiedzi respondentów z wynikami poprzednich edycji badania widać, że preferencje Polaków dotyczące sposobu spędzania Sylwestra od lat pozostają właściwie niezmienne. Powitanie Nowego Roku kojarzy się z imprezami i balami, ale w rzeczywistości większość dorosłych Polaków, niezależnie od wieku i wykształcenia, spędza Sylwestra w domu, w rodzinnym gronie. Jedynym wyjątkiem jest grupa najmłodszych, czyli osób w wieku od 18-24 lat, w której ponad jedna czwarta preferuje imprezy prywatne, a podobny odsetek wybiera takie formy spędzania Sylwestra jak zorganizowany bal czy wycieczka w kraju lub za granicą. Co do zasady, im starsza grupa wiekowa, tym większy odsetek osób planuje spędzić Sylwestra w domu razem z rodziną tłumaczy Andrzej Bernatek, partner w dziale doradztwa podatkowego, szef grupy doradczej dla rynku dóbr konsumpcyjnych w KPMG w Polsce.

image005

Więcej wyjazdów zagranicznych

W sezonie 2014/2015 Polacy wydadzą na wyjazdy zimowe (inne niż świąteczne czy sylwestrowe) łącznie 4,6 mld zł, 15% więcej niż podczas ostatniej zimy. Odsetek osób planujących wyjazd wzrósł o 2 punkty procentowe i wynosi 16%. Wśród rodziców 12% chce wysłać swoje dzieci na zimowe kolonie (rok temu – 13%). Wzrost wydatków może częściowo wynikać z większej popularności wycieczek zagranicznych. W grupie Polaków planujących wyjazd podczas ferii 38% wybiera się za granicę, podczas gdy w sezonie zimowym 2013/2014 jedynie 29% miało taki zamiar. Najczęściej wymienianymi kierunkami zimowych wyjazdów zagranicznych są Włochy, Niemcy, Austria i Słowacja.

Jak wynika z badania KPMG, 56% osób wybierających się na wyjazd planuje uprawiać sporty zimowe. Nieco ponad 10% podczas wyjazdu będzie uprawiać inne sporty. Chociaż wyjazdy zimowe to dla większości Polaków przede wszystkim czas na aktywny wypoczynek, blisko 39% osób szuka podczas nich relaksu w SPA.

Blisko 40% wypadów zimowych będzie trwało ponad tydzień, 36% potrwa dokładnie tydzień, a jedna  czwarta mniej niż 7 dni. W porównaniu z ubiegłorocznym badaniem dwukrotnie wzrósł udział wyjazdów trwających dokładnie dwa tygodnie (14%, rok temu – 8%). Wyniki badania pokazują, że najczęściej na wyjazdy zimowe decydują się osoby zamożne i młode.

Na wyjazdy zimowe i koszty związane z nimi wciąż pozwala sobie stosunkowo mała liczba osób. Im wyższy dochód gospodarstwa domowego, tym częściej jego członkowie decydują się na zimowy wyjazd. Prawie połowa osób z gospodarstw domowych o dochodzie netto powyżej 7500 zł planuje wyjazd tej zimy, podczas gdy w grupie o najniższych dochodach jest to tylko 5%. Ponadto, na zimowe podróże znacznie częściej decydują się ludzie młodzi. Wyjeżdżający stanowią 28% w grupie wieku 18-24 lat –tłumaczy Monika Palmowska, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego KPMG w Polsce.

 Mniej niż połowa pracujących Polaków planuje urlop w okresie świąteczno noworocznym

Spośród pracujących Polaków 40% planuje wziąć urlop w okresie świąteczno-noworocznym, nieco mniej niż rok temu (46%). W sumie urlop planuje 6,4 mln osób. Wśród nich 46% chce wziąć wolne w Wigilię. Najczęściej planowany jest urlop w okresie między Wigilią
a Sylwestrem (78%), natomiast na samego Sylwestra  wolne weźmie 40% osób. Niemal ten sam odsetek osób planuje urlop w okresie między Sylwestrem a Świętem Trzech Króli.

Z deklaracji respondentów wynika, że przeciętny urlop świąteczno-noworoczny będzie trochę dłuższy niż w zeszłym roku i potrwa 2,8 dnia, nie licząc wolnych od pracy dni świątecznych (w ostatnim roku – 2,5 dnia).

image007

 

KPMG

Tak jak i przed rokiem zima może nie zdążyć na Święta. Póki co zapotrzebowanie na ciepło jest jak dotąd o ponad 14% niższe niż historyczna średnia. Jeśli sytuacja taka utrzyma się do maja, to w domowym budżecie może zastać nawet kilkaset złotych – wynika z szacunków Lion’s Banku.

Jak szacuje forma Deloitte, statystyczna polska rodzina wyda na świąteczne prezenty 575 zł. Wydatek ten pomoże w tym roku sfinansować łagodna zima. W jaki sposób? Cieplejsza aura za oknem oznacza niższe zapotrzebowanie na ciepło, czyli niższe rachunki za ogrzewanie. Jak wynika z szacunków Lion’s Banku, w Warszawie dotychczasowe zapotrzebowanie na energię cieplną jest o ponad 14% niższe niż średnio w latach 1980 – 2004. Jest to jeden z niewielu plusów faktu, że tym roku znowu trudno spodziewać się śniegu podczas Gwiazdki.

Niższe zużycie to niższe rachunki

Zapotrzebowanie na ciepło było niższe niż standardowe w każdym z trzech pierwszych miesięcy sezonu grzewczego (od września do listopada). Na podstawie dotychczasowych danych z okresu od września do listopada można szacować, że zapotrzebowanie na ciepło było o 14,3% niższe niż średnio w latach 1980 – 2004. Póki co potrzebowaliśmy też mniej ciepła niż w ubiegłym sezonie grzewczym (w badanym okresie o 7,7%). Oczywiście trzeba pamiętać, że przed nami jeszcze 6 miesięcy korzystania z kaloryferów, z czego jeden statystycznie najchłodniejszy (styczeń), wiele może się więc jeszcze zmienić.

lagodna_zima1

Zaoszczędzić mogą nawet korzystający z droższego gazu

Zakładając jednak na chwilę, że tegoroczny sezon grzewczy pozostanie łagodny (jak dotychczas), można liczyć na to, że za ogrzewanie zapłacimy wyraźnie mniej. I tak za ogrzanie 50-metrowego mieszkania w nieocieplonej „wielkiej płycie” zapłacić trzeba będzie niecałe 2,4 tys. zł, czyli o prawie 400 zł mniej, niż gdyby zima nie obchodziła się z nami łagodnie. Jeszcze więcej zaoszczędzić mogą posiadający 150-metrowy dom z lat 90-tych. Utrzymanie się zapotrzebowania na ciepło na niższym poziomie do końca sezonu grzewczego spowodowałoby, że za ogrzewanie gazem trzeba byłoby zapłacić 4,5 tys. zł (o 750 zł mniej), wykorzystując węgiel poniosłoby się koszty w kwocie 2,8 tys. zł (470 zł mniej), a korzystając z usług przedsiębiorstwa grzewczego ponad 3,1 tys. zł (520 zł mniej).

lagodna_zima2
Czy rachunki będą jednak niższe niż zeszłoroczne? Łagodny początek zimy daje nadzieje, że tak. Jak wspomniano wcześniej zapotrzebowanie na ciepło było w pierwszych trzech miesiącach sezonu grzewczego o 7,7% niższe niż przed rokiem. Gdyby stan ten się utrzymał, to nawet osoby ogrzewające dom gazem (wg GUS błękitne paliwo zdrożało o 5% r/r) mogą zapłacić mniej niż przed rokiem. Niższe rachunki mogą też trafić do osób korzystających z ogrzewania z sieci miejskiej (ta zdrożała wg GUS o około 2% r/r). Jeszcze większe szanse mają na to osoby ogrzewające domu korzystając z opału (spadek cen o 1% r/r) i energii elektrycznej (spadek cen o 2% r/r).

Znamy już także decyzje w sprawie zmian cen w przyszłym roku. URE po zatwierdzeniu nowych taryf szacuje, że przeciętne gospodarstwo domowe zapłaci za prąd o 1,8% więcej. Niewielkiego spadku stawek mogą spodziewać się za to odbiorcy detaliczni gazu.

W jaki sposób oszacowane zostało zapotrzebowanie na ciepło?

Wbrew pozorom jest to łatwe zadanie. Wystarczą dokładne dane o panujących na zewnątrz temperaturach. Jak bowiem dowodzi – na łamach portalu ogrzewnictwo.pl – mgr inż. Józef Dopke, w sposób liniowy zużycie gazu do ogrzania pomieszczeń zależy od liczby „stopniodni”. Jest to miara pokazująca, o ile stopni Celsjusza dziennie średnia temperatura za oknem jest niższa od tej optymalnej, która nie wymaga używania grzejników. W poszczególnych rejonach świata stosuje się różne sposoby obliczania liczby „stopniodni”. Zgodnie z metodologią Eurostatu, ważne są dwa poziomy temperatury – 15 i 18 stopni. Przy obliczaniu „stopniodni” pod uwagę brane są tylko takie dni, w których za oknem panuje mniej niż 15 stopni Celsjusza (średnia z temperatury maksymalnej i minimalnej danego dnia). Liczbę „stopniodni” określa się wtedy, licząc o ile za oknem jest ich mniej, niż wtedy, gdy słupek rtęci dochodzi do 18 stopni Celsjusza.

lagodna_zima3

Korzystając z tej metodologii można obliczyć, że od początku września (tradycyjnie uważanego za początek okresu grzewczego) do końca listopada, łączna liczba stopniodni wyniesie w Warszawie 706,2. W analogicznym okresie poprzedniego sezonu grzewczego było to 764,7 stopniodni. Biorąc natomiast pod uwagę średnią z 25 lat (od 1980 r.) w tym samym czasie liczba stopniodni powinna wynieść 866,5. Oznaczałoby to, póki co zużycie ciepła może być o 14,3% niższe niż wynikałoby ze średniej i o 7,7% niższe niż w analogicznym okresie przed rokiem.

fota (300 DPI, 1024 PNG)

autor: Bartosz Turek, Lion’s Bank

Zgodnie z tradycją, na wigilijnym stole Polaków nie może zabraknąć 12 potraw, a pod choinką – zachwycających podarunków dla najbliższych. Niestety, coraz częściej zdarza się, że święta postrzegane są w kategoriach finansowych. Według badania przeprowadzonego przez Deloitte, w tym roku statystyczna polska rodzina na bożonarodzeniowe zakupy wyda średnio 1158 zł, czyli 89% średniego dochodu na osobę w gospodarstwie domowym w 2013[1]. Ekspert Expander Advisors podpowiada, jak przygotować się do świąt, by w Nowy Rok nie wejść z finansowym bólem głowy. 

W oczekiwaniu na pierwszą gwiazdkę

Jak wynika z danych Deloitte, planowane wydatki związane z „Gwiazdką” mocno nadwyrężą możliwości finansowe Polaków. Aby sfinansować świąteczne przyjemności bez uszczerbku dla rodzinnego budżetu, należy pomyśleć o nich odpowiednio wcześniej. Szczególnie ważne staje się ustalenie nieprzekraczalnego budżetu i rozplanowanie zakupów niezbędnych produktów tak, by nie dać się ponieść „przedświątecznemu szaleństwu”, którego skutki odczujemy później.– Wydatki świąteczne pojawiają się co roku. Można się więc na nie przygotować. Najlepiej przez kilka wcześniejszych miesięcy regularnie odkładać określoną sumę. W ten sposób, bez potrzeby zadłużania się, możemy zapewnić sobie środki na wymarzone prezenty – zaleca Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Pomoc finansowego Mikołaja

Skrupulatne przestrzeganie ustalonych założeń w natłoku świątecznych promocji nie zawsze okazuje się jednak możliwe. Co jeśli tuż przed świętami okaże się, że domowy budżet nie wystarczy na zakup wybranych prezentów, tradycyjnych przysmaków czy na pokrycie kosztów sylwestrowej zabawy? – Jeśli zdecydujemy się na zaciągnięcie kredytu, pamiętajmy, aby zachować umiar. Z pewnością nie chcemy tegorocznych prezentów spłacać do następnego Bożego Narodzenia – podkreśla Sadowski. – Warto również poświęcić nieco czasu na porównanie ofert kredytowych. Można to łatwo zrobić korzystając z rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO). Oprócz oprocentowania, uwzględnia ona również pozostałe koszty, takie jak prowizje czy opłaty dodatkowe. To bardzo ważne, gdy z obecnie to opłaty są często większa częścią kosztów kredytów gotówkowych niż odsetki. W skrajnych przypadkach kredyt w jednym banku może być nawet dwukrotnie droższy od oferty jego konkurenta – dodaje. W gorączkowym, przedświątecznym okresie, warto również skorzystać z porady profesjonalnych doradców finansowych. Dostęp do oferty banków oraz wieloletnie doświadczenie pozwoli im na wybór tych najkorzystniejszych, które odpowiedzą indywidualnym potrzebom klienta.

Najbardziej poszukiwany prezent – rozsądek?

Niezależnie od tego, czy rozważamy zobowiązanie finansowe, czy korzystamy z własnych oszczędności, wszelkie decyzje związane z finansami muszą być podejmowane z głową. Nadmierne wydatki bowiem mogą okazać się problemem, z którym przyjdzie się nam zmierzyć już w nowym roku. – Przed decyzją o zadłużeniu się pamiętajmy, że w nadchodzącym roku czekają nas kolejne wydatki np. ferie zimowe czy święta wielkanocne. Należy więc zastanowić się, czy wystarczy nam pieniędzy na ich pokrycie i spłatę raty tegorocznego kredytu. Jeśli nie, to być może lepiej będzie jeśli zredukujemy kwotę wydatków świątecznych. W przeciwnym razie grozi nam wpadnięcie w spiralę zadłużenia. Aby pokryć wydatki i spłacić poprzednie długi wciąż będziemy musieli zaciągać nowe kredyty. Od takich problemów później trudno się uwolnić, więc najlepiej rozsądnie zarządzać swoim domowym budżetem – ostrzega Sadowski.

 

[1] Według danych GUS, średni dochód na osobę w gospodarstwie domowym w 2013 roku wyniósł 1299 zł. Co więcej, według danych Deloitte, w tym roku zamierzamy zwiększyć nasz świąteczny budżet o 13% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Stanowi to największy skok w całej Europie.

 źródło: Expander

Tegoroczne świąteczne wydatki Polaków będą wyższe o 13 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Jest to najwyższy procentowy wzrost w Europie. Na prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi polska rodzina planuje wydać prawie 1.160 zł. Polacy skoncentrują się przede wszystkim na praktycznych prezentach, które w większości kupią w tańszych sklepach. Najchętniej pod choinką zarówno ofiarowaliby, jak również sami chcieliby dostać książki. Upominki coraz częściej kupują przez Internet, ale wciąż największą popularnością cieszą się sklepy tradycyjne. Zakupy spożywcze Polacy zrobią najczęściej w dyskontach. Prawie 3/4 osób po prezenty wybierze się pomiędzy 1 a 24 grudnia. To najważniejsze wnioski płynące z 17. edycji badania przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte w 16 krajach europejskich i w RPA.

Polacy nie zamierzają ograniczać swojego budżetu świątecznego. Na tegoroczne wydatki planują przeznaczyć 13 proc. więcej niż wydali w ubiegłym roku. Zdaniem badanych, na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi w 2013 roku wydaliśmy rzeczywiście ok 1.028 zł(wobec wcześniejszych planów 1.126 zł). W tym roku kwota ta ma się zwiększyć do prawie 1.160 zł, czyli porównując wydamy nieco mniej niż wyniósł w 2013 roku przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny (tj. po odliczeniu kosztów stałych) na osobę w polskim gospodarstwie domowym – 1.299 zł.[1]

Bożonarodzeniowy średni budżet w przebadanych krajach[2]  wyniesie 1.847 zł. „W porównaniu z rokiem 2013 planowane budżety świąteczne państw, biorących udział w badaniu nie tylko nie zanotują tak wysokiego wzrostu, ale w większości zmniejszą się” – analizuje Magdalena Jończak, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte.

W Polsce, odwrotnie niż w roku ubiegłym, wydamy procentowo więcej pieniędzy na prezenty (40 proc.) niż na jedzenie (33 proc.). Udział wydatków na żywność nie uległ zmianie, ale wzrósł (z 30 % w 2013 roku na 40% w 2014 roku) udział wydatków na prezenty. W pozostałych badanych krajach wydatki na produkty spożywcze pochłoną średnio 26 proc. środków, a upominki 39 proc. We wszystkich państwach, które wzięły udział w badaniu świąteczne spotkania towarzyskie nie obejmą więcej niż 9 proc. całkowitego budżetu na Święta. Dla porównania w Polsce wydatki te nie przekroczą 8 proc.

Poza Wielką Brytanią, Niemcami oraz Danią, respondenci (osoby fizyczne) ze wszystkich krajów oceniają negatywnie obecną sytuację gospodarczą (ujemny wskaźnik optymizmu czyli nadwyżka opinii negatywnych nad pozytywnymi). „Pod względem nastrojów gospodarczych Europę możemy umownie podzielić na dwie części. Respondenci z Europy Południowej, którzy najboleśniej odczuli skutki kryzysu gospodarczego, bieżącą sytuację niezmiennie oceniają źle. Z kolei kraje Europy Północnej oraz Wschodniej zdają się być w lepszej formie. W Polsce widzimy spadek pesymizmu – wskaźnik optymizmu dla obecnej sytuacji gospodarczej wynosi – 29 p.p., a dla przyszłej minus 14 p.p. [3]” – mówi Jakub Rosiecki, Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Jedynie 1/5 Polaków lepiej ocenia swoją sytuację finansową w porównaniu do ubiegłego roku. Pozostała część głosów rozłożyła się niemal po równo pomiędzy tych, którzy uważają, że mają tyle samo pieniędzy co w zeszłym roku i tych, którzy deklarują, że dysponują mniejszym budżetem. Wyniki te są niemal identyczne jak w roku 2013. W ocenie przyszłych możliwości finansowych, Polacy są bardziej optymistyczni: 32 proc. twierdzi, że ich sytuacja finansowa się nie zmieni, a 24 proc. wierzy, że w przyszłym roku będzie posiadać więcej pieniędzy niż obecnie. „Jak jednak pokazują wyniki badania, nasz początkowy optymizm dotyczący przyszłości, w konfrontacji z późniejszą rzeczywistością nie sprawdza się. W 2013 roku 22 proc. Polaków zakładało, że w 2014 roku ich sytuacja się pogorszy, w rzeczywistości pogorszyła się dla 36 proc.” – mówi Magdalena Jończak.

Polacy, podobnie jak reszta badanych, deklarują, że postarają się nie kupować prezentów pod wpływem impulsu. 31% badanych mówi, że „w większym stopniu niż w zeszłym roku” skoncentruje się na praktycznych podarunkach, a 26% zakłada że „w większym stopniu niż w zeszłym roku”  będzie robiła zakupy w tańszych sklepach.

36% Polaków (a średnio 41% respondentów we wszystkich badanych krajach) deklaruje, że będzie częściej niż przed rokiem szukało informacji o niższych cenach, specjalnych okazjach, rabatach czy bonach zakupowych w Internecie. Jedynie 6 proc. ankietowanych Polaków, częściej niż w roku poprzednim skorzysta z kredytów konsumpcyjnych oferowanych przez instytucje finansowe oraz sprzedawców detalicznych.

Najbardziej pożądany prezent, czyli co chciałbyś dostać pod choinkę?

Po roku przerwy, w Polsce wygrywają książki, które wybrało aż 42 proc. respondentów. Wyprzedziły one gotówkę (38 proc.), która była ubiegłorocznym zwycięzcą rankingu. Na trzecim miejscu tradycyjnie znajdują się kosmetyki i perfumy (27 proc.). W pierwszej dziesiątce najbardziej pożądanych prezentów świątecznych po raz pierwszy pojawiły się podarunki w formie wykupionych zabiegów upiększających, masaży oraz zabiegów w gabinetach odnowy biologicznej (np. bony spa). Może to wskazywać na to, że w Polsce rośnie zainteresowanie nowoczesnymi formami prezentów, jakimi są usługi. Spośród pozostałych badanych krajów, książki również okazały się najbardziej oczekiwanym prezentem m.in. we Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoszech i Niemczech. Co ciekawe, w większości przypadków, podobnie jak w Polsce, zastąpiły one na pierwszym miejscu pieniądze.

Lista najbardziej popularnych prezentów pod choinkę.

A jakimi prezentami zamierzamy obdarować naszych najbliższych? Pod tym względem także wygrywają książki, które wyprzedziły kosmetyki i perfumy oraz słodycze. Co więcej, respondenci aż z 14 spośród 17 państw biorących udział w badaniu, wskazali książki jako najczęściej kupowany prezent pod choinkę.

Wybierając prezenty dla dzieci, tradycyjnie myślimy przede wszystkim o ich rozwoju intelektualnym. Z tego powodu najchętniej kupujemy im zabawki edukacyjne i naukowe (27 proc.), a także książki (18 proc.) oraz zabawki kreatywne (16 proc.).  Podobnie jak w zeszłym roku trzy najpopularniejsze prezenty dla nastolatków to książki, gry wideo i słodycze.

Jak pokazują wyniki badania większość respondentów nie zostawia wyboru odpowiednich upominków na ostatnią chwilę. „Co piąty badany deklaruje, że prezenty kupuje w listopadzie, a 43 proc. wybiera się na zakupy w pierwszej połowie grudnia. Wciąż jednak 30 proc. z nas zwleka z nimi do ostatnich dni przed Świętami. Pamiętajmy jednak, że powyższe wyniki to przedświąteczne deklaracje i chęci, które w konfrontacji z rzeczywistością mogą wyglądać nieco inaczej” – mówi Jakub Rosiecki.

Wyszukanie prezentu, porównanie oferty/produktu i zakup – sklep tradycyjny vs Internet
W poszukiwaniu prezentów Polacy coraz częściej (wzrost od 2012 roku o 12 pp.) korzystają ze sklepów internetowych, w tym roku 41% osób będzie szukało inspiracji w Internecie. W celu porównania jakości produktu i jego ceny, konsumenci decydują się w przeważającej części na jeden z dwóch kanałów sprzedaży – tradycyjny lub internetowy. Jeszcze dwa lata temu dużo więcej osób wybierało porównywanie w systemie dwukanałowym (2014 r. – 40%, 2012 r. – 57%). Kupując prezenty decydujemy się jedynie na jeden kanał – wciąż częściej tradycyjny niż internetowy. 60% konsumentów chce bowiem na żywo zobaczyć, dotknąć i wypróbować produkty oraz uzyskać porady doradcy klienta/ sprzedawcy na ich temat. Decydując się na zakup prezentów w tradycyjnych sklepach, najczęściej są to galerie handlowe (32 proc.) oraz supermarkety i hipermarkety (30 proc.). Spada natomiast zainteresowanie sklepami specjalistycznymi (17 proc., spadek w ciągu roku o 5 pp.).

Polska jest jedynym z badanych krajów, w którym konsumenci zamierzają robić świąteczne zakupy spożywcze przede wszystkim w sklepach dyskontowych, które wyprzedzają hipermarkety i supermarkety. Popularność dyskontów rośnie z roku na rok. Dla obecnej edycji badania 63% osób kupi w dyskontach artykuły spożywcze, w 2012 roku odsetek ten wynosił 28%. „Pomimo dużej popularności sklepów internetowych, Polacy wciąż nie są przekonani do robienia w nich zakupów spożywczych. W tej kategorii zajmują one dopiero piąte miejsce. Można jednak zakładać, że w perspektywie najbliższych lat będą one wzmacniać swoją pozycję” – tłumaczy Magdalena Jończak.

 

[1]Źródło: GUS

[2]Badane kraje: Wielka Brytania, Francja, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Grecja, Szwajcaria, Niemcy, Luksemburg, Belgia, Holandia, Dania, Finlandia, Polska, Ukraina, Rosja, RPA.

[3]Obecnie sytuacja pogorszyła się dla 44% polskich badanych, polepszyła się wg. 15% badanych.

Sytuacja gospodarcza w przyszłości będzie gorsza wg. 31% osób, lepsza dla 17% osób.

Deloitte

Wraz ze zbliżającym się końcem wakacji wielu rodziców z niepokojem oblicza kwoty niezbędnych wydatków związanych z rozpoczęciem roku szkolnego. Wg CBOS-u w 2013 przeciętna polska rodzina przeznaczała na ten cel średnio 1 199 zł, a w przeliczeniu na jedno dziecko – 826 zł. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne wydatki nie będą mniejsze i ponownie nadwyrężą wiele domowych budżetów. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego zauważają, że im pilniejsze potrzeby, tym większe ryzyko podjęcia błędnych decyzji. Dlatego podpowiadają jakie rozwiązania pozwolą bezpiecznie uzyskać szybki zastrzyk gotówki.

Podręczniki, komplety zeszytów czy podstawowe wyposażenie plecaka pociechy to nie jedyne obciążenia domowego budżetu, jakie niesie ze sobą wrzesień. Nierzadko tuż przed początkiem roku szkolnego decydujemy się na odświeżenie pokoju czy zakup nowego krzesła, a na chłodniejsze jesienne dni kupujemy ciepłą odzież i obuwie. – Ze względu na ogrom wydatków, koniec trzeciego kwartału to okres wzmożonego popytu na szybkie, niewysokie kredyty. Należy jednak pamiętać, by nawet niewielkie kwoty pożyczać wyłącznie od renomowanych instytucji, które gwarantują klientom należyte bezpieczeństwo – podkreśla Michał Krajkowski, Dom Kredytowy Notus, ZFDF.

Kredyt gotówkowy

Wyposażając pokój dziecka lub kupując nowy sprzęt, np. komputer lub tablet, zazwyczaj potrzebujemy większej gotówki, rzędu kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych. W takiej sytuacji warto rozważyć kredyt gotówkowy. – Produkt ten umożliwia rozłożenie spłaty na okres od 6 do nawet 120 miesięcy. Co więcej, prowizję można często opłacić jednorazowo, a raty precyzyjnie rozplanować dostosowując ich wysokość do możliwości finansowych – mówi Krajkowski. – Należy jednak pamiętać, że koszt kredytu zależy od wielu czynników: między innymi wysokości dochodów, deklarowanego zadłużenia w innych placówkach, czasu oraz jakości współpracy z wybranym bankiem. Stały klient, nawet z drobnymi opóźnieniami, może liczyć na szybsze rozpatrzenie wniosku, a w niektórych przypadkach nawet na korzystne rabaty – dodaje ekspert.

Limit na karcie

Jeśli deficyt finansowy dotyczy wyłącznie jednego miesiąca, a w następnym spodziewamy się już przychodu, który może pokryć dług, korzystniejsze będzie skorzystanie z limitu na karcie kredytowej.
Banki przyznają taką możliwość osobom o regularnych dochodach, począwszy już nawet od 500 zł miesięcznie. Nie naliczają żadnych odsetek, ani dodatkowych opłat, jednak tylko wtedy, gdy spłata następuje jednorazowo w określonym przez bank terminie – mówi Leszek Zięba, Aspiro, ZFDF. Limit można również spłacać w miesięcznych ratach. Warto jednak pamiętać, że zdecydowanie nie jest to oferta dla notorycznych zapominalskich. – Terminowość odgrywa w tym przypadku kluczowe znaczenie, bowiem odsetki za każdy dzień zwłoki mogą znacząco przewyższać te, które są naliczane przy innych kredytach – zaznacza Zięba.

Kredyt odnawialny

Każdy posiadacz rachunku bankowego zachowującego płynność może liczyć na zwiększenie dostępnej gotówki. Nie jest to jednak bezpłatny przywilej i zazwyczaj wiąże się z wydatkiem ok. 1% rocznie od wykorzystanej kwoty (nie mniej niż 50 zł). – Zaletą takiego kredytu jest fakt, iż opłacamy odsetki wyłącznie za wykorzystaną sumę pożyczonych pieniędzy. Wydatkowanie powyżej limitu może skutkować opóźnieniami w spłatach, a te z kolei z wysokimi kosztami. Dlatego należy kontrolować wydatki, a z udogodnienia korzystać wtedy, kiedy zachodzi potrzeba – radzi Zięba.

Pomnażanie przez oszczędzanie

Wrześniowe wydatki to dobry moment na refleksję nad stanem domowego budżetu. Jeśli spodziewamy się, że za rok również możemy mieć problem z wygospodarowaniem odpowiednich środków na wyprawkę dla dziecka, warto dokonać reorganizacji naszych finansów. – Najlepszym sposobem na zwiększenie kapitału jest odpowiednie oszczędzanie. Można np. wpłacać nawet 100 czy 200 zł miesięcznie na lokatę, co będzie sukcesywnie przynosić wymierne korzyści, nie będą to jednak wysokie kwoty – zauważa Krajkowski. – Na rynku dostępne są bardziej skuteczne możliwości pomnażania pieniędzy. Warto w tym celu zasięgnąć bezpłatnej porady profesjonalnego doradcy finansowego, który po rozpoznaniu naszych możliwości zaproponuje najbardziej korzystne rozwiązanie – dodaje.

Eksperci ZFDF radzą:
  • Określ swoje potrzeby finansowe

Zaplanuj dokładnie zakres wydatków. Dzięki temu unikniesz niepotrzebnych kosztów.

  • Dobierz odpowiedni produkt

Aby w przyszłości nie borykać się ze zbyt dużą spłatą, najlepiej wybrać sprawdzoną instytucję bankową oraz produkt odpowiadający naszym potrzebom. Warto również skorzystać z bezpłatnej pomocy doradcy finansowego, który pomoże dokonać wyboru.

  • Rozpocznij oszczędzanie

Jeśli wiesz, że w przyszłości czekają Cię wydatki, zacznij oszczędzać. Odkładanie nawet 100 zł miesięcznie, po roku może przynieść wymierne korzyści finansowe.

Związek Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF)

Eksperci

Masalski: Play wybiera giełdę w najlepszym możliwym momencie

Play, drugi największy operator komórkowy w Polsce pojawi się wkrótce na warszawskim parkiecie. O po...

Ludwiczak: Nadzieja na wysoki wzrost PKB

Po nieco mniej udanych odczytach makroekonomicznych w kwietniu br., maj przyniósł nadzieję na wysoki...

Glonek: Czy można ogłosić upadłość konsumencką dwa razy?

Jednym ze skutków przeprowadzenia postępowania upadłościowego może być umorzenie zobowiązań upadłego...

Rozbicki: Powrót polskiego żubra – repolonizacja stała się faktem

Siódmego czerwca zakończył się kolejny etap repolonizacji polskiego sektora bankowego. Pekao nie jes...

Gontarek: Będzie trudniej o pracowników sezonowych

Wynagrodzenie w maju br. wzrosło o  5,4% r/r. – podał GUS. Niższy od oczekiwanego wzrost zatrudnieni...

WIADOMOŚCI

Lato sprzyja kredytom?

Coraz lepsze nastroje polskich konsumentów przekładają się na rosnące zapotrzebowanie na kredyty kon...

Dynamika lokalnego PKB

Wrocław, Rzeszów i Lublin to najszybciej rozwijające się miasta na przestrzeni ostatnich lat - wynik...

Najbardziej rzetelni finansowo są…

Spośród wszystkich  polskich województw, to mieszkańcy Podkarpacia są najbardziej rzetelni finansowo...

Dowód osobisty online

Ministerstwa: Cyfryzacji oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji udostępniły drugą wersję zmienioneg...

500 plus do oceny zdolności czynszowej Mieszkania plus

Planujemy włączyć 500 plus do oceny zdolności czynszowej najemców mieszkań realizowanych w ramach pi...