środa, Grudzień 12, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "warszawa"

warszawa

Jak donosi nam Home Brocker, dane Narodowego Banku Polskiego dla największego rynku mieszkaniowego w Polsce nie pozostawiają złudzeń: deweloperzy budują w Warszawie coraz więcej małych mieszkań, a i tak jest ich za mało.

Co piąte mieszkanie sprzedane w I kwartale 2018 r. na warszawskim rynku pierwotnym miało 40 metrów kwadratowych lub mniej – wynika ze statystyk Narodowego Banku Polskiego przeanalizowanych przez Home Brokera. Jednocześnie w ofertach lokale takie stanowią tylko 11,5 proc., co świadczy o tym, że popyt przewyższa podaż. A to tylko jeden z wniosków, jakie można wyciągnąć ze statystyk NBP.

  • Rośnie popularność małych mieszkań

Obserwując statystyki kwartalne dla warszawskiego rynku pierwotnego wyraźnie widać wzrost zainteresowania niewielkimi mieszkaniami. W 2013 r. lokale o powierzchni nieprzekraczającej 40 mkw. stanowiły 13 proc. transakcji. Potem wartość ta rosła, by w 2016-2017 dobić nawet do 24-25 proc. To doprowadziło do wyprzedania się niewielkich mieszkań, a deweloperzy nie nadążali z budową kolejnych.

 

  • Deweloperzy nie nadążają z budową małych mieszkań

Odsetek małych mieszkań w ofertach spadł z 16-18 proc. na przełomie 2015 i 2016 roku do 12 proc. na początek 2018. W efekcie obniżenia dostępności małych mieszkań w ofercie zanotowano także ich spadek w transakcjach – z kwartału na kwartał była to zmiana z 24 na 20 procent. Klienci tłumnie poszukują małych mieszkań, a tych zaplanowanych  i wybudowanych zostało za mało, stanowią mniej niż 12 proc. oferty deweloperów. 8-10 proc. różnica pomiędzy udziałem małych mieszkań w ofertach i transakcjach utrzymuje się od drugiej połowy 2016 r.

 

  • Mniej chętnych na największe mieszkania

Z roku na rok regularnie spada zainteresowanie lokalami większymi niż 80 mkw. W 2013 r. stanowiły one ponad 15 proc. transakcji na warszawskim rynku pierwotnym. Potem odsetek ten był coraz niższy, by ustabilizować się na poziomie 8 proc. Warto przy tym zaznaczyć, że mieszkań takich nie brakuje, w ofertach deweloperów stanowią one w ostatnich kwartałach 12 procent.

 

  • Spora nadwyżka dużych mieszkań

Duże zainteresowanie małymi mieszkaniami z rynku pierwotnego powoduje oczywiście spadek udziału w sprzedaży lokali dużych. W przypadku nieruchomości o powierzchni od 60 do 80 mkw. włącznie ich udział w transakcjach spadł od 2013 r. z 25 do 20-23 proc., więc niewiele. Jednocześnie jednak stanowią one coraz większą część oferty, w pierwszym kwartale 2018 r. odsetek takich lokali w ofertach deweloperów doszedł do 33 proc.

 

  • Na rynku wtórnym stabilny popyt

Statystyki transakcji na warszawskim rynku wtórnym nie wskazują na jakieś wyraźne trendy. We wszystkich przedziałach powierzchni lokali występują wahania udziału procentowego, ale nie podążają one w jakimś określonym kierunku. Mieszkania o powierzchni 40 mkw. i mniejszej stanowiły w ostatnim kwartale 35 proc. transakcji, bardzo podobnie jak w poprzednich latach.

 

  • Na rynku wtórnym brakuje małych mieszkań

Przyjrzenie się statystykom Narodowego Banku Polskiego dla stołecznego rynku wtórnego pozwala zauważyć dużą dysproporcję pomiędzy udziałem najmniejszych mieszkań (do 40 mkw. włącznie) w transakcjach i ofertach na rynku. Lokale te stanowią 14 proc. ofert i 35 proc. transakcji. Różnica pomiędzy tymi dwiema wartościami (21 pkt proc.) jest najwyższa od lat. Wynika to z dużej popularności małych mieszkań – wiele z nich sprzedaje się bardzo szybko, nie zalegają długo w ofertach. Gdyby dostępnych było ich więcej, bez wątpienia też by się sprzedały.

 

  • Największe mieszkania trudno jest sprzedać

Odwrotna sytuacja występuje w przypadku mieszkań największych (ponad 80 mkw.). Liczba chętnych na nie jest ograniczona, a ofert nie brakuje. W pierwszym kwartale 2018 r. stanowiły one 26 proc. ofert i zaledwie 6 proc. transakcji. Osoby kupujące mieszkanie w celach inwestycyjnych powinny mieć tę statystykę na uwadze, bo wygląda na to, że taki lokal jest bardzo trudno sprzedać. Choć duże mieszkania są tańsze w ujęciu za metr kwadratowy, to nominalne ceny są oczywiście wyższe, dodatkowo należy pamiętać o kosztach utrzymania takiej nieruchomości – w efekcie zaledwie co 17 sprzedawane na warszawskim rynku wtórnym mieszkanie ma więcej niż 80 mkw.

 

Źródło: Home Broker, zdjęcie: Pixabay

Od początku kwietnia każdy mieszkaniec stolicy z obszaru innogy Stoen Operator może podpisać umowę z polską firmą i – co ważne – otrzymywać przy tym jedną fakturę za sprzedaż i dystrybucję energii.

  • Jesteśmy największym w Polsce producentem energii elektrycznej i ciepła, sprzedajemy prąd ponad 5 milionom Polaków, a dziś chcemy być obecni również w Warszawie. Powołaliśmy w tym celu nową markę. Na koronie najważniejszego obiektu w stolicy, czyli PGE Narodowego, widnieje nasze logo.To zobowiązuje. Wychodzimy do warszawiaków z atrakcyjną ofertą. Jesteśmy wiarygodnym partnerem i jestem przekonany, że warszawiacy to docenią – mówi Henryk Baranowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Jak informuje firma, klient otrzymuje gwarancję stałej ceny przez okres 36 miesięcy. Lumi to również możliwość pomocy potrzebującym. W ramach oferty specjalnej „Pomagam” Lumi przekaże w imieniu każdego nowego klienta darowiznę w wysokości 100 zł do wybranej przez niego organizacji pożytku publicznego. Pomoc ta jest kontynuowana w trakcie trwania umowy, w ramach której Lumi przekazuje 3 proc. od ceny energii zużytej przez klienta.

  • Powstaliśmy po to, aby pokazać mieszkańcom Warszawy, że zmiana sprzedawcy prądu może być bardzo łatwa, a kontakt ze sprzedawcą szybki i kompleksowy. Lumi to prosta oferta bez haczyków, jedna czytelna i przejrzysta faktura, a także wkrótce możliwość rozszerzenia oferty o usługi dodatkowe w dowolnym momencie trwania umowy. Przede wszystkim to jednak oferta, która daje klientowi sporą oszczędność – mówi Piotr Nastaj, prezes zarządu PGE Centrum, spółki odpowiedzialnej w ramach Grupy PGE za markę Lumi.

Szczegóły oferty dostępne są na stronie: www.lumipge.pl

MS, źródło: PGE

Kolejne dane Głównego Urzędu Statystycznego znów przyniosły rekordowe wyniki aktywności deweloperów. Tym razem na historycznie najwyższych poziomach są oddane w ciągu 12 miesięcy do użytkowania mieszkania i uzyskane pozwolenia na budowę kolejnych.

W ciągu ostatniego roku działający na polskim rynku deweloperzy uzyskali 130,5 tys. pozwoleń na budowę mieszkań. To pierwszy raz w historii statystyk GUS-u kiedy przekroczony został poziom 130 tys. lokali. Liczba otrzymanych pozwoleń na budowę obrazuje plany deweloperów na przyszłość (chęć do budowy nowych mieszkań), ale na najwyższym w historii poziomie jest także liczba lokali oddanych do użytkowania, ta wartość jest obrazem efektów aktywności firm. W okresie listopad 2016 – październik 2017 oddano 86,8 tys. mieszkań przeznaczonych na sprzedaż lub wynajem.

Aktywność deweloperów w okresie listopad 2016 – październik 2017 r.

Trzecia z badanych przez GUS statystyk, liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, także robi wrażenie – to 101,8 tys. mieszkań w ciągu 12 miesięcy, drugi najwyższy wynik w historii. Warto przypomnieć, że rok temu wartość ta wynosiła 87,4 tys., a cztery lata temu – 50,8 tys. To znaczy, że w ciągu czterech lat liczba budowanych w Polsce mieszkań wzrosła dwukrotnie – wynika z obliczeń przeprowadzonych przez Home Brokera.

Jak podaje w najnowszym raporcie REAS, w okresie IV kw. 2016 r. – III kw. 2017 r., liczba transakcji na rynku pierwotnym dokonanych na sześciu najważniejszych rynkach, wyniosła 72 tys. sztuk, co jest najwyższym wynikiem w historii i oznacza wzrost rok do roku o ponad 23 proc. Popyt na nowe mieszkania nie maleje. Pomagają mu stabilna gospodarka, wzrost płac i niskie stopy procentowe.

Sprzedają się dziury w ziemi

Na rynku królują mieszkania jeszcze niegotowe. Z danych portalu RynekPierwotny.pl wynika, że odsetek gotowych mieszkań w większości miast nie przekracza 20 proc. Dla przykładu w Gdańsku jest to 9 proc., Warszawie 11 proc., a Krakowie – 16 proc. Jedyną metropolią, z dostępnością gotowych lokali przekraczającą 20 proc. jest Poznań, gdzie wskaźnik ten wynosi 25 proc. Nie mając innego wyboru, klienci kupują mieszkania w budowie.

Aktywność deweloperów w ujęciu 12-miesięcznym

Co ciekawe, na potęgę budują nie tylko deweloperzy, ale i inwestorzy indywidualni, czyli ludzie stawiający domy na własne potrzeby. W ostatnim roku rozpoczęto budowę 94,9 tys. domów, o 15 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

W trzech pierwszych kwartałach 2017 r. sprzedano więcej apartamentów i apartamentów luksusowych niż w całym 2016 r. Deweloperzy coraz chętniej uzupełniają ofertę w tym segmencie, co spotyka się z pozytywną reakcją nabywców i wzrostem popytu. Choć w skali całego rynku mieszkania z górnej półki stanowią zaledwie niewielki odsetek wszystkich dostępnych w sprzedaży, to rynek ten ma potencjał aby rosnąć.

Wraz z bogaceniem się Polaków rośnie z roku na rok popyt na nieruchomości w segmencie apartamentów. Choć w skali całego rynku ich udział jest nadal niewielki, to jednak wzrost sprzedaży lokali, których cena ofertowa przekraczała 17 tys. zł/ m2 w 2016 r. wyniósł blisko 60% w porównaniu z rokiem poprzednim (liczony łącznie dla Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta i Poznania). Tylko w trzech pierwszych kwartałach bieżącego roku sprzedaż ta przekroczyła poziom z 2016 r. i wyniosła ponad 470 jednostek.

Największa oferta lokali mieszkalnych, które według wspomnianego kryterium cenowego dają się zakwalifikować do segmentu apartamentów znajduje się w Warszawie. Na koniec III kwartału 2017 r. stanowiła ponad 2/3 całej oferty z tego segmentu na 5 największych rynkach w Polsce. Tu tez zdecydowanie wyraźniej zaznacza się podział, który w terminologii stosowanej przez REAS opisywany jest jako apartamenty (upper middle) i apartamenty luksusowe (high end).

O zakwalifikowaniu obiektu do poszczególnych segmentów decydują przede wszystkim kryteria lokalizacyjne i jakościowe (zarówno w odniesieniu do lokalu jak i budynku), zaś pomocniczą rolę w segmentacji pełni kryterium cenowe.

W porównaniu z Europą Zachodnią, Moskwą czy przede wszystkim Stanami Zjednoczonymi, budowane przez polskich deweloperów apartamenty luksusowe są wciąż niezbyt drogie, co wynika z ceny metra kwadratowego jak i – choć trudno w to uwierzyć przeciętnemu nabywcy – niewielkiemu metrażowi oscylującemu w granicach 80 – 150 m2. Na świecie o prawdziwym wymiarze luksusu decyduje „przestrzeń” za jaką nabywca jest gotowy zapłacić. – mówi  Paweł Sztejter, wiceprezes zarządu firmy doradczej REAS.

Zgodnie z wyliczeniami REAS, na pięciu analizowanych rynkach wartość sprzedaży w tym segmencie w trzech pierwszych kwartałach tego roku wyniosła 222 mln zł. Ci którzy byli gotowi nabyć mieszkanie w segmencie high-end  w Warszawie musieli w zapłacić średnio 31 tys. zł/m2. Ponad 30 % tych środków wydano na zakupy na Złotej 44.

Już drugi rok z rzędu inwestycja zrealizowana przez BBI Dewelopment i Amstar jest liderem sprzedaży. Wynika to nie tylko z unikalnego w skali rynku charakteru oferty, ale także z polityki sprzedażowej inwestora, który umiejętnie przyciąga różne grupy nabywców, głownie tych którzy myślą by faktycznie mieszkać w centrum Warszawy. – komentuje Paweł Sztejter, wiceprezes zarządu REAS.

Nabywcy, którzy nie byli w stanie pozwolić sobie na luksus z najwyższej półki, mogli w tym roku wybierać wśród znacznie szerszej oferty zwykłych apartamentów. Wśród inwestycji z segmentu upper middle, w których średnia cena ofertowa przekraczała 17 tys. zł/ m2. najlepiej sprzedającym się projektem była z kolei Mennica Residence na warszawskiej Woli.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Pula biletów za złotówkę, z których mogą korzystać użytkownicy aplikacji mobilnej mPay powiększyła się o dodatkowe 100 tys. Uruchomiona na początku października akcja promocyjna obowiązuje we wszystkich miastach, w których mPay udostępnia płatności za bilety komunikacji miejskiej. Warunkiem udziału jest dokonywanie płatności przy użyciu karty zarejestrowanej w portfelu cyfrowym Masterpass.

 „Bilet za 1 zł z Masterpass od mPay” to akcja mająca na celu propagowanie mobilnego stylu życia oraz zachęcanie do korzystania z nowoczesnych, bezgotówkowych rozwiązań płatniczych. Inicjatywa spotkała się z ogromnym zainteresowaniem i pozytywnym odbiorem wśród pasażerów. Dlatego pierwotnie udostępniona pula 100 tys. biletów została podwojona. Największą popularnością tańsze przejazdy cieszą się w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Warszawa, Kraków i Łódź, gdzie korzystanie ze środków komunikacji jest na stałe wpisane w codzienne życie mieszkańców. Poza możliwością oszczędzania na biletach aplikacja pozwala im całkowicie zapomnieć o szukaniu kiosków i biletomatów czy dokonywaniu zakupu u kierowcy.

– Trwająca obecnie akcja jest dowodem na to, że w życiu codziennym Polacy coraz chętniej sięgają po nowoczesne formy płatności. Wielu naszych użytkowników przekonało się, że korzystanie ze zintegrowanego z aplikacją cyfrowego portfela na karty płatnicze daje efekt w postaci znacznie większej wygody – mówi Maciej Orzechowski, prezes zarządu mPay SA. – Kupowanie biletów Masterpassem jest równie proste, jak przy użyciu elektronicznej portmonetki mPay, ale całkowicie eliminuje konieczność pamiętania o jej regularnym zasilaniu – dodaje Orzechowski.

Jak kupować bilety za złotówkę?

Wystarczy uruchomić mPay w komórce, a następnie wybrać miasto i potrzebny bilet. W kolejnym kroku należy wybrać jedną z dostępnych metod płatności kartą, np. mPay Wallet Masterpass, gdzie do sfinalizowania zakupu wystarczy wpisanie kodu PIN. Innym sposobem jest skorzystanie z opcji Masterpass portfel elektroniczny i dokonanie płatności za pomocą dowolnego portfela działającego w ramach Masterpass.

Jak podłączyć kartę płatniczą?

W promocji mogą uczestniczyć posiadacze kart z logo różnych banków i organizacji płatniczych. Aby móc płacić nimi za bilety, należy być użytkownikiem dowolnego portfela dostępnego w Masterpass. Rejestracji można dokonać m.in z poziomu aplikacji mPay w telefonie. W tym celu wystarczy wejść do zakładki „Karty płatnicze”, wybrać opcję „Dodaj kartę” i wypełnić formularz potrzebnymi danymi.

Ze względów bezpieczeństwa w aplikacji można płacić tylko kartami zweryfikowanymi. Dlatego po dodaniu karty należy zalogować się do swojego banku i sprawdzić losową kwotę z przedziału od 1 do 5 zł, jaką karta została obciążona. Po wprowadzeniu kwoty w aplikacji karta staje się w pełni aktywna, a jej właściciel może korzystać z promocji. Obciążenie karty jest tymczasowe, co oznacza, że po zakończeniu procesu weryfikacji środki zostają automatycznie zwrócone.

Z tańszych przejazdów można korzystać wielokrotnie we wszystkich miastach, w których mPay udostępnia płatności za bilety komunikacji miejskiej. Promocja będzie trwała do wyczerpania dodatkowej puli 100 tys. biletów, nie dłużej jednak niż do końca roku. Pełny regulamin promocji jest dostępny na stronie www.mpay.pl.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Inwestycje w telemetrię i telesterowania w sieci ciepłowniczej zbliżają Warszawę do modelu inteligentnego miasta (smart city) – oceniła w czwartek firma Veolia, podsumowując na konferencji prasowej trzy lata realizacji projektu Inteligentnej Sieci Ciepłowniczej.

Projekt Inteligentnej Sieci Ciepłowniczej to trwająca trzy lata realizacja inwestycji obejmującej modernizację trzech przepompowni ciepła, wprowadzenie nowoczesnych metod kontroli dla 2,5 tys. węzłów cieplnych w Warszawie, a także stworzenie całkowicie nowego, innowacyjnego systemu dystrybucji ciepła w mieście.

Warszawska sieć ciepłownicza to dziś 4 tys. komór. Do modernizacji w ramach projektu wytypowano 79 najbardziej kluczowych obiektów w całym systemie. Działania unowocześniające objęły m. in. instalację czujników temperatury, ciśnienia, a także systemu telemetrycznego, który posłuży do monitorowania parametrów pracy stołecznej sieci ciepłowniczej.

Podczas debaty zorganizowanej w ramach konferencji podsumowującej trzy lata realizacji projektu, prof. Janusz Lewandowski z Politechniki Warszawskiej zwrócił uwagę na kluczowe znaczenie sieci ciepłowniczej dla funkcjonowania miasta, której działanie często jest niedoceniane. Jego zdaniem, zużycie energii cieplnej w mieście jest dużo większe, niż energii elektrycznej, a realizacja założeń modelu inteligentnego miasta (smart city) bez dobrze działającej sieci dystrybucji energii cieplnej nie jest możliwa. Prof. Lewandowski zauważył również, że zarządzanie systemem ciepłowniczym jest dużo bardziej skomplikowane, niż siecią dystrybucyjną energii elektrycznej.

Dyrektor projektu Inteligentna Sieć Ciepłownicza, Paweł Balas, w rozmowie z PAP stwierdził, że jego realizacja nie byłaby możliwa bez dofinansowania ze strony Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, a także współpracy z władzami miasta stołecznego Warszawa. Według niego, istotna w projekcie jest jego skala, która objęła bardzo dużo elementów do modernizacji, a jednocześnie konieczność stworzenia nowej infrastruktury do przetwarzania danych.

Zdaniem Balasa, przetwarzanie danych pomiarowych w projekcie Inteligentnej Sieci Ciepłowniczej odgrywa kluczową rolę. To właśnie na jego potrzeby zdecydowano się stworzyć Centralne Repozytorium Danych, gdzie dane będą gromadzone w czasie zbliżonym do rzeczywistego oraz przetwarzane. Ma to być wsparciem dla pracy dyspozytorów, zwłaszcza przy podejmowaniu decyzji kluczowych dla funkcjonowania sieci ciepłowniczej.

Dane gromadzone w CRD służą przede wszystkim do tworzenia analiz a także prognoz działania sieci z pomocą specjalnie stworzonych w tym celu aplikacji, takich jak System Wsparcia Decyzji. Jego algorytmy przewidują rzeczywiste zapotrzebowanie mieszkańców na moc, a także proponują optymalny scenariusz sterowania siecią dla dostaw ciepła zgodnych z zapotrzebowaniem przy jednoczesnej minimalizacji strat energetycznych, działając na komunikacji łączącej ponad 400 tys. różnych zmiennych w czasie rzeczywistym spływających do systemu.

Prezes zarządu firmy Veolia Energia Warszawa, Jacky Lacombe, w projekcie Inteligentnej Sieci Ciepłowniczej widzi szansę na wypracowanie przez Warszawę standardu w budowie nowoczesnej sieci ciepłownictwa, który może stać się przykładem dla innych miast. Jego zdaniem, innowacja, którą wnosi projekt, ma w wypadku warszawskiej sieci nie tylko wymiar ekonomiczny, a również ekologiczny i społeczny. Jak powiedział PAP, „nie tylko stworzyliśmy pionierski projekt, ale też wiele się nauczyliśmy”.

Inteligentna Sieć Ciepłownicza została nagrodzona Bursztynem Polskiej Gospodarki podczas październikowego Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego jako pionierski projekt inwestycyjny w zakresie rozwoju i bezpieczeństwa polskiej gospodarki w kraju i zagranicą.

Źródło: www.kurier.pap.pl

23 września została podpisana umowa o dofinansowanie rozbudowy II linii metra w Warszawie. Ze środków unijnych Warszawa dostanie 1,83 miliarda zł.

II linia metra zyska  trzy kolejne stacje na zachód i trzy na północny wschód.  Za Dworcem Wileńskim powstaną stacje: „Szwedzka”, „Targówek”, „Trocka”, a na Woli: „Księcia Janusza”, „Młynów”, „Płocka”.

Część pieniędzy zostanie przeznaczonych za zakup nowych pociągów.

Budowa ma się zakończyć w 2022 roku.

Już po raz siódmy z rzędu agencja nieruchomości Metrohouse opublikowała swój ranking warszawskich dzielnic, których unikają nabywcy mieszkań.

Jak powstaje antyranking?

Podobnie jak w poprzednich latach agenci Metrohouse działający na stołecznym rynku nieruchomości wypełniali ankiety. Wskazywali  w nich rejony Warszawy, z których nie życzą sobie otrzymywać ofert sprzedaży klienci zainteresowani zakupem mieszkania. W ankiecie mogli zaznaczyć dowolną liczbę dzielnic, które, ich zdaniem, są najczęściej wymieniane przez klientów jako te, w których nie zamierzają mieszkać klienci. Wysoka frekwencja występowania dzielnicy oznacza, że jest to miejsce bardzo często wymieniane w ankietach, podczas gdy brak wskazania dzielnic oznacza wysoką atrakcyjność dzielnicy.

Rembertów znów na czele

Po raz drugi z rzędu Antyranking Dzielnic Metrohouse wygrywa Rembertów. Dzielnica uzyskała 77% negatywnych wskazań i tym samym „poprawiła” wynik z zeszłego roku o 16 pkt. procentowych. Niestety cały czas w świadomości nabywców mieszkań pokutuje przekonanie, że Rembertów jest rejonem miasta, w którym rozwija się tylko budownictwo jednorodzinne. Podkreślany jest sypialniany charakter dzielnicy i duża odległość, jaką trzeba pokonać, aby dostać się do Centrum. Odpowiedzi ankietowanych mają pokrycie w statystykach sprzedażowych. Udział w sprzedaży mieszkań w tej dzielnicy nie wynosi nawet 1 proc. ogółu transakcji. Poza małą popularnością samej dzielnicy, jest to wynikiem struktury budownictwa. Bloki wielorodzinne, które coraz liczniej wpisują się w krajobraz dzielnicy nadal przegrywają z rynkiem domów.

Drugie miejsce zajęły ex aequo Białołęka i Wesoła z 59 proc. odsetkiem wskazań. W przypadku Białołęki jest to porównywalny wynik do ubiegłorocznego rankingu. Jak mantra w komentarzach powtarzana jest niekorzystna lokalizacja dzielnicy (nawet pomimo nowej linii tramwajowej, coraz lepszych połączeń z metrem i innymi dzielnicami) oraz brak dostępnej (zwłaszcza na tzw. zielonej Białołęce) infrastruktury. Wraz z kolejnymi inwestycjami w tej dzielnicy można oczekiwać, że stereotypowy wizerunek będzie się zmieniał na lepsze. Już wkrótce Białołęka zyska np. galerię handlową, co pozbawi przeciwników zamieszkiwania w tej dzielnicy pewnej liczby negatywnych argumentów. Na razie, wbrew wynikom ankiet, jest to miejsce, w którym intensywnie rozwija się budownictwo deweloperskie, to właśnie tu są największe szanse na dopłatę w ramach Mieszkania dla Młodych, a dzielnica zamyka pierwszą piątkę najczęściej wybieranych lokalizacji w Warszawie na rynku wtórnym. Nie może to dziwić, jeżeli spojrzymy na ceny w transakcjach (średnio 6385 zł za m kw.), podczas gdy średnia warszawska jest o 1000 zł wyższa. Z kolei Wesoła ma podobne konotacje do Rembertowa. Postrzegana jest jako zielona dzielnica, lecz bardziej utożsamiana z zakupem i budową domu niż lokalizacją osiedli mieszkań. Jak przy każdej dzielnicy z czołówki często podkreśla się dużą odległość do centralnych rejonów Warszawy.

 TOP 5 dzielnic Antyrankingu uzupełniają Ursus (48 proc.) i Wawer (41 proc.). Z niechlubnego zestawienia wypadła Praga Północ, która uzyskała 26 proc. wskazań, podczas gdy przed rokiem było to o 7 pkt. proc. więcej.  Jest to doskonały przykład zmian w świadomości potencjalnych nabywców mieszkań, którzy przestają myśleć o Pradze w kontekście negatywnych, utrwalanych przez lata stereotypów. Miejsce Pragi Północ w TOP 5 zajął Wawer.

 

Najczęściej odrzucane dzielnice: TOP 5

Dzielnica Procent wskazań doradców Metrohouse w 2016 r. Procent wskazań doradców Metrohouse w 2015 r.
Rembertów 77 proc. 61 proc.
Białołęka 59 proc. 58 proc.
Wesoła 59 proc. 39 proc.
Ursus 48 proc. 36 proc.
Wawer 41 proc. 24 proc.

 

*Ankietowani doradcy Metrohouse mogli wskazać dowolną liczbę dzielnic

Dzielnice na plus!

Antyranking Dzielnic Warszawy Metrohouse pokazał też grupę lokalizacji, co do których nie mamy żadnych obiekcji – chętnie wybierając je na swoje miejsce do życia. W tym roku w ankiecie znalazło się aż 7 dzielnic, które nie otrzymały żadnego negatywnego wskazania. Są to Mokotów, Ochota, Śródmieście, Ursynów, Wola, Żoliborz i Praga Południe. O ile większość z tych dzielnic co roku cieszy się szczególną estymą, to pojawienie się w tej grupie Pragi Południe może nieco zaskakiwać. Niewątpliwym jej atutem jest lokalizacja umożliwiająca szybki dojazd do centrum Warszawy, rozwinięta infrastruktura i szeroki przekrój mieszkań, od niedrogiej wielkiej płyty po nowoczesne budynki oddawane do użytku przez deweloperów.

Tu kupujemy mieszkania

Aby poznać, czy deklaracje ankietowanych pokrywają się z rzeczywistymi zakupami agencja Metrohouse przygotowała zestawienie częstotliwości sprzedaży w dzielnicach Warszawy. Podobnie jak przed rokiem, największa liczba transakcji została przeprowadzona na Mokotowie. Wprawdzie w porównaniu do zeszłorocznego notowania jest to spadek o 1 pkt. proc, ale nawet to nie wpłynęło na wygraną Mokotowa. Na uwagę zasługuje wyniki Woli, która zajmuje drugą pozycję w zestawieniu. Tu jest przeprowadzana co 10 transakcja. W dalszej kolejności popularnością cieszą się Bemowo, Ursynów i Białołęka. Podobnie jak przed rokiem najmniej transakcji pośrednicy Metrohouse zanotowali w Wawrze, Rembertowie i Wesołej.

 

Odsetek zrealizowanych transakcji w poszczególnych dzielnicach, ceny transakcyjne

Dzielnica Odsetek zrealizowanych transakcji w 2016 r. Zmiana w pkt proc. w porównaniu z 2015 r. Za ile kupujemy mieszkania? Średnia cena transakcyjna m kw.
Mokotów 13% -1 8149
Wola 10% + 2 7641
Bemowo 9% – 3 6480
Ursynów 8% – 1 8122
Białołęka 8% bz 6385
Ochota 7% – 2 7788
Targówek 7% + 2 5994
Bielany 6% + 1 7110
Praga Południe 6% bz 6591
Śródmieście 6% – 1 10066
Ursus 5% + 1 6360
Włochy 5% + 3 6855
Żoliborz 3% bz 9063
Wilanów 3% – 2 8389
Praga Północ 3% + 1 6696
Wawer poniżej 1% – 1 bd
Rembertów poniżej 1% bz bd
Wesoła poniżej 1% bz bd

 

Dane transakcyjne: Metrohouse Franchise S.A., transakcje z I-VIII 2016 r.,  bd – oznacza niewystarczającą próbę transakcji do obliczenia średniej, bz – bez zmian.

 

Antyranking powstał w oparciu o ankietę wypełnianą przez doradców agencji nieruchomości Metrohouse z Warszawy i okolic. Doradcy wskazywali dowolną liczbę wybranych dzielnic, które są najczęściej odrzucane przez osoby poszukujące mieszkań. Wysoki wskaźnik procentowy odrzuceń oznacza dużą częstotliwość rezygnacji z poszukiwań w danej dzielnicy.

 

Opracowanie: Marcin Jańczuk

Budowa Galerii Północnej nie zwalnia tempa – wylano już dziesiątki tysięcy metrów sześciennych betonu, wmurowano tysiące ton stali, umocniono fundamenty – budynek powoli zaczyna piąć się do góry. Prace rozpoczęły się w lipcu ubiegłego roku, otwarcie centrum handlowego nastąpi w pierwszej połowie 2017 r. Licząc podpisane umowy i listy intencyjne, Galeria Północna jest skomercjalizowana już w 70% procentach.

Powstała żelbetowa konstrukcja podziemna, tworząca kondygnację dla poziomu podziemnego i parterowego. Wykonano filary podtrzymujące konstrukcję pierwszego piętra, 50 procent stropów nad parterem, rozpoczęto też prace na pierwszym piętrze obiektu. W sumie, wykorzystano 64 tys. metrów sześciennych betonu, a w wykonanych elementach konstrukcyjnych użyto ponad 8,4 tysiąca ton stali zbrojeniowej.

Tempo prac budowlanych przebiega zgodnie z harmonogramem, generalny wykonawca, firma Unibep, prowadzi prace budowlane na najwyższych obrotach tak, aby dotrzymać terminu otwarcia Galerii w drugim kwartale 2017 roku. Jesteśmy przekonani, że zastosowane rozwiązania projektowe spełnią oczekiwania mieszkańców Białołęki i sąsiednich dzielnic.” – stwierdza Jacek Wachowicz, Chief Investment Officer GTC, inwestor galerii.

Wraz z budową postępuje też komercjalizacja – licząc podpisane umowy i listy intencyjne, współpracę podjęło już 49 najemców zajmując łącznie 70 proc powierzchni – to 45,4 tys. metrów kwadratowych już skomercjalizowane powierzchni handlowej. Galeria Północna przyciągnęła już kluczowych najemców takich jak Carrefour, Cinema City, RTV EURO AGD. W centrum znajdą się również takie marki jak: Home & You, Empik, iSpot, W. Kruk, H&M, Rossmann. Swoją pierwszą w Polsce umowę najmu podpisał także odzieżowy gigant Forever 21.

Jesteśmy świadomi, że otwierając pierwsze tej rangi centrum handlowe w tej części Warszawy mamy niepowtarzalną szansę do wykorzystania. Dlatego przygotowaliśmy ofertę, która przyciąga do Galerii Północnej najlepszych najemców, reprezentujących pełne spektrum branż. Jestem pewien, że Galeria Północna stanie się miejscem, w którym klienci będą lubili dobrze spędzać czas. – dodaje Jacek Wachowicz.

 

Grupa GTC

Warsaw Trade Tower (WTT), ikona pionierskich rozwiązań architektonicznych wśród warszawskich biurowców, po raz kolejny triumfuje. Wybudowany pod koniec lat 90. obiekt biurowy pomyślnie przeszedł proces certyfikacji środowiskowej metodą BREEAM In-Use i uzyskał ocenę na poziom Very Good w kategorii Asset Performance.

Warsaw Trade Tower (WTT) powstał w 1999 roku jako pionierski projekt architektoniczny.  Jego całkowita wysokość wynosi 208 metrów, a linia dachu położona na poziomie 184 metrów czyni go pod tym względem najwyższym biurowcem w Warszawie. Obiekt na wiele lat zdominował panoramę Warszawy i wyznaczył trendy, a także stał się symbolem jakości i prestiżu. Dzisiaj WTT ponownie wyznacza standardy – jako pierwszy, niemalże pełnoletni obiekt biurowy pomyślnie przeszedł proces certyfikacji środowiskowej metodą BREEAM In-Use i uzyskał ocenę na poziom Very Good w kategorii Asset Management. Jak podkreśla Karolina Michalak, Project Manager, LEED AP, z firmy Sentient, niezależnej firmy doradczej w sektorze nieruchomości, która była odpowiedzialna za przeprowadzenie certyfikacji: „Certyfikat potwierdza wysoki standard budynku, zastosowanie nowoczesnych technologii, a także bardzo dobrą wieloletnią politykę zarządzania obiektem. Pomimoswojego wieku WTT uzyskało bardzo dobrą ocenę – nieczęsto spotyka się budynki utrzymane w tak dobrym stanie z systematyczną dbałością o jego utrzymanie i spełnienie wymagań środowiskowych”.

VERY GOOD z oceną 63,1 proc.

WTT poddany został wielokryterialnemu systemowi oceny funkcjonowania budynku w jego otoczeniu przez Building Research Establishment (BRE). Dzięki wysokim notom w ośmiu opiniowanych kategoriach uzyskał poziom Very Good z oceną 63,1 proc. Tak wysoka punktacja była możliwa nie tylko ze względu na  funkcjonalny projekt architektoniczny (dzięki któremu przeszklenie obiektu, odpowiednie ustawienie względem stron świata i ochrona przed słońcem zapewniają najemcom komfortowe warunki pracy), lecz także bardzo dobremu dostępowi do komunikacji miejskiej. Niebagatelne znaczenie miało kompleksowe i systematyczne zarządzanie budynkiem, związane z remontami, konserwacją i wymaganymi unowocześnieniami, zwłaszcza przeprowadzone niedawno zmiany – zwiększono przestrzeń przeznaczoną do odpoczynku czy zadbano o funkcjonalność powierzchni biurowych, aby można ją było łatwo przystosowywać do potrzeb nowych najemców. Do ciekawostek należy również zagospodarowanie przez zarządcę terenów zielonych graniczących z budynkiem, a także inicjatywa instalacji budek lęgowych dla ptaków na drzewach oraz zwiększona liczba stojaków rowerowych.

„Warsaw Trade Tower jest przykładem klasycznej, bardzo dobrze zaprojektowanej i wykonanej architektury. To udowadnia przyznany obiektowi certyfikat BREEAM In-Use, który stanowi również niezależne potwierdzenie jakości zarządzania i efektywności operacyjnej obiektu. Dodatkowo pozwala najemcom na wywiązanie się z zobowiązań środowiskowych zapisanych w ich strategiach społecznej odpowiedzialności biznesu. Jest to szczególnie istotne dla dużych najemców, których międzynarodowe procedury zobowiązują do postaw proekologicznych” – powiedziała Izabela Kapil, Vice President Portfolio Management – Europe w firmie HEITMAN, która pełni rolę Asset Managera WTT.

Warsaw Trade Tower autorstwa pracowni architektonicznych Wyszyński, Majewski, Hermanowicz i RTKL powstał pod koniec lat 90. u zbiegu ulic Towarowej i Chłodnej.  Doskonała lokalizacja biurowca sprawia, że pracownicy obiektu mają doskonały dostęp do transportu publicznego – oprócz licznych linii autobusowych i tramwajowych funkcjonuje tutaj druga linia metra, której przystanek Rondo Daszyńskiego znajduje się jedynie pięć minut spacerem od budynku. WTT posiada ponad 42 000 mkw. komfortowej powierzchni biurowej klasy „A”, ulokowanej na 39 piętrach, oraz oferuje łącznie 473 miejsca parkingowe: zarówno w podziemnym, jak i naziemnym parkingu. W budynku znajduje się wiele punktów usługowych, które zwiększają komfort pracy jego użytkowników, np.: kantyna, kawiarnia, piekarnia, pralnia chemiczna, usługi kurierskie, wspólna jadalnia na posiłki przyniesione z domu, sala aktywności, centrum konferencyjne na 35. piętrze z najwyżej zlokalizowaną w Warszawie przestrzenią widokową oraz dwujęzyczne przedszkole. Biurowiec jest siedzibą takich prestiżowych marek, jak m.in. MSD, Mattel, Altkom, Grupa Azoty, American Express, BP i Dago.

 

Warsaw Trade Tower

Otwarcie nowej perspektywy środków unijnych, zakładającej rozdysponowanie na Mazowszu blisko 9 mld zł, utworzenie systemu regionalnych klastrów kluczowych, inteligentne specjalizacje, proces przedsiębiorczego okrywania czy startupowy ekosystem Warszawy – to przykłady działań, które wpłyną na rozwój regionu w 2016 roku. Fundacja Kreatywne Mazowsze zaprosiła partnerów do współtworzenia publikacji „Mazowsze 2016: innowacje, trendy, wyzwania” i wytypowania najciekawszych przedsięwzięć realizowanych w tym roku.

 Do współtworzenia publikacji zaproszeni zostali przedstawiciele władz samorządowych, jednostek naukowych i uczelni wyższych, klastrów oraz przedsiębiorstw działających na Mazowszu. Zostali oni poproszeni o prognozę dla Mazowsza na 2016 rok oraz wskazanie wydarzeń i inicjatyw o szczególnej wadze dla rozwoju regionu.

Mnogość inicjatyw i wydarzeń wskazanych w publikacji dowodzi, jak ważna jest tematyka innowacyjności w regionie, a zebrane głosy przedstawicieli różnych środowisk wyraźnie pokazują, że w 2016 roku Mazowsze ma szansę na dynamiczny rozwój i wykorzystanie innowacyjnego potencjału mówi Łukasz Madej, Prezes Fundacji Kreatywne Mazowsze.

Ważnym czynnikiem przytaczanym przez wszystkich partnerów publikacji będzie dostępność środków finansowych. W nowej perspektywie unijnej Mazowsze zyska blisko 9 mld złotych, z czego 60% przeznaczonych zostanie na działania związane z przedsiębiorczością, innowacjami, działalnością B+R oraz gospodarką niskoemisyjną. Programy PARP i NCBiR wspierające innowacyjne przedsięwzięcia przyczynią się do wzrostu liczby inwestycji w młode firmy technologiczne oraz w komercjalizację wyników badań naukowych.

Partnerzy raportu wskazują także na istotną rolę udziału różnorodnych grup interesariuszy w budowie innowacyjnej gospodarki Mazowsza. Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego zwraca uwagę na ważną funkcję procesu przedsiębiorczego odkrywania, opartego na dialogu z przedsiębiorcami, jako narzędzia wyboru inteligentnych specjalizacji regionu. Rozwój idei smart city zakłada otwarcie się miast na potrzeby mieszkańców i zwiększenie poziomu inteaktywności m.in. infrastruktury. Wpływ udziału interesariuszy możemy już zaobserwować w Warszawie – wieloaspektowy proces aktualizacji strategii rozwoju miasta #Warszawa2030 powstaje przy udziale jego mieszkańców. Rolę żywej tkanki miejskiej zauważają także przedsiębiorcy czy przedstawiciele uczelni wyższych. Największe mazowieckie uczelnie jak Politechnika Warszawska czy Szkoła Główna Handlowa w Warszawie tworzą uczelniane kampusy uwzględniając potrzeby szerokiego grona odbiorców – studentów, naukowców i kadry dydaktycznej, ale także firm i przedsiębiorców chcących współpracować z uczelnią, czy też mieszkańców miast korzystających ze wspólnej przestrzeni.

Niezwykle ważną funkcję w budowie innowacyjności Mazowsza w 2016 roku będą pełniły właśnie uczelnie i ośrodki naukowe. Pod koniec 2015 roku otwarte zostało Centrum Zarządzania Innowacjami i Transferem Technologii Politechniki Warszawskiej, a w tym roku rozpocznie swoją działalność Centrum Zaawansowanych Materiałów i Technologii (CEZAMAT), największy w regionie kompleks laboratoriów służący prowadzeniu interdyscyplinarnych badań nad przyszłościowymi materiałami i technologiami. Uniwersytet Stefana Kardynała Wyszyńskiego może natomiast z kolei poszczycić się Mazowieckim Centrum Laboratoryjnym Nauk Przyrodniczych,  które pozwala na prowadzenie złożonych prac laboratoryjnych o wysokim stopniu innowacyjności i dokładności. Dużą rolę na Mazowszu odegrają także projekty o kompleksowym charakterze, wspierające działalność ośrodków badawczych, ale również przedsiębiorczych i kreatywnych jednostek. Takim projektem jest pierwszy ekosystem innowacji Kampus+, realizowany na Mazowszu przez szerokie konsorcjum instytucji publicznych i podmiotów prywatnych. Kampus+ opiera się na autorskiej metodzie tworzenia ośrodków postępu i rozwoju, które dzięki inteligentnym funkcjom architektury oraz celowo zaprojektowanym usługom wsparcia zapewnią naukowcom, wynalazcom i przedsiębiorcom sprzyjające warunki do realizacji wspólnych innowacyjnych projektów.

Kolejnym ważnym punktem na mapie innowacyjnego Mazowsza są konferencje promujące innowacyjność, nowatorskie projekty w sektorze publicznym i prywatnym, a także przedsięwzięcia oparte na szerokiej współpracy różnych podmiotów na stałe wpisały się w krajobraz regionu. największe wydarzenia na Mazowszu możemy wskazać Forum Rozwoju Mazowsza, Kongres Innowacyjnej Gospodarki oraz liczne inicjatywy skierowane do środowiska startupów, takie jak Startup Grind Warsaw, Startup Weekend Warsaw, Bitspiration, Wolves Summit czy konkurs BIHAPI.

Jakie będzie Mazowsze w 2016 roku? Publikacja „Mazowsze 2016: innowacje, trendy, wyzwania” pokazuje, że będzie ono dynamicznym regionem, w którego rozwój angażują się aktywnie władze samorządowe, uczelnie i ośrodki naukowe, klastry oraz przedsiębiorcy.

W przygotowaniu publikacji udział wzięło 12 instytucji: Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych, Agencja Rozwoju Mazowsza S.A, Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, Urząd Gminy Lesznowola, Fundacja Kreatywne Mazowsze, Centrum Zarządzania Innowacjami i Transferem Technologii Politechniki Warszawskiej, Centrum Zaawansowanych Materiałów i Technologii CEZAMAT, Klaster BioTechMed Mazovia, AgroBioCluster, Burohappold Engineering, Orange Polska.

 

Kreatywne Mazowsze

Od 1 stycznia 2016 roku na zachodniej elewacji Dworca Centralnego w Warszawie pojawi się wielkoformatowa reklama o powierzchni 420 mkw. Tym samym PKP wraca do wynajmu ściany od strony al. Jana Pawła II, która ma być jedyną tak dużą formą reklamy zewnętrznej dostępnej w ofercie komercyjnej dworca. Mimo kontrowersji towarzyszących reklamom na tym budynku, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Reklamy Wielkoformatowej zapewnia, że zarówno działania PKP, jak najemców są zgodne z polskim prawem.

Siatka, która z początkiem nowego roku powróci na elewację Dworca Centralnego od strony al. Jana Pawła II będzie miała 51 na 8,25 m. Na wielkim formacie pojawi się reklama jednej z firm telekomunikacyjnych, ale już w lutym zostanie zastąpiona inną grafiką. Ściana jest póki co zarezerwowana na cały pierwszy kwartał 2016, a wynajem ma być dostępny dla klientów przez cały rok.

Kiedy w 2011 roku znacznie większa siatka zasłoniła ścianę od strony Al. Jerozolimskich w mediach wybuchła dyskusja na temat estetycznych walorów reklamy na dworcu, zaśmiecaniu przez nią przestrzeni publicznej i psuciu wizerunku miasta. Swój sprzeciw zgłaszały ówcześnie środowiska architektoniczne i mieszkańcy, przede wszystkim jednak twórcy projektu estetyzacji dworca przed Euro 2012. W dyskusji nie zabrakło także zarzutów co do zgodności reklamy z właściwymi przepisami. Zarząd PKP zapewniał jednak, że wszelkie działania reklamowe są w całości zgodne z prawem, co miała potwierdzić kontrola przeprowadzona przez Wojewódzkiego Inspektora Budowlanego. Kontrola WIB nie wykazała jednak uchybień i ostatecznie nie nakazano usunięcia siatek. Nigdy później dworzec nie otrzymał takiego nakazu.

 Łamania prawa, które ma wynikać z działań reklamowych na budynku Dworca Centralnego w Warszawie nie dostrzega  także Joanna Szlemińska z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Reklamy Wielkoformatowej, a jednocześnie Wiceprezes Synergic Sp. z o.o. – spółki pośredniczącej w zakupach powierzchni pod wielki format, także na budynku dworca. To do IGRW zwracają się samorządy poszukujące konsultacji przy wdrażaniu polityki reklamowej na swoim terenie. Po wejściu w życie ustawy krajobrazowej do Izby zgłaszają się także gminy przygotowujące własne kodeksy reklamowe.

Rzeczywiście, temat świeżo wyremontowanego budynku całkowicie zasłoniętego przez reklamy może wzbudzać kontrowersje, ale powtarzany jak mantra argument łamania prawa jest w tym wypadku nieprawdziwy. Wiele środowisk nadal twierdzi, że umieszczenie reklamy wielkoformatowej na budynku dworca jest naruszeniem przepisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a co za tym idzie naruszeniem prawa w ogóle. Jednak zgodnie z decyzją Ministra Infrastruktury i Rozwoju z marca ubiegłego roku teren, na którym znajduje się dworzec jest tzw. terenem zamkniętym, wyłączonym spod władztwa planistycznego gminy. Oznacza to w tym wypadku, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie obejmuje terenów dworca, z zabudowaniami włącznie. Właściwą instytucją do uzyskania zgody na powieszenie siatki jest tu wojewoda i taką zgodę PKP uzyskało w 2009 roku, kiedy dokonywano zgłoszenia remontu budynku przed Euro 2012. ­­W związku z tym zarzut bezprawnego działania jest nieuzasadniony i wprowadza opinię publiczną w błąd, z największa szkodą dla PKP. Natomiast to, że w opinii niektórych osób lub środowisk, reklamy nie spełniały ich oczekiwań estetycznych nie może dyskwalifikować możliwości wynajmu powierzchni przez niezależny podmiot – mówi Joanna Szlemińska z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Reklamy Wielkoformatowej.

Po 2011 roku kolejarze obiecywali znaczne ograniczenie miejsca przeznaczonego pod siatki, zapowiadając jednocześnie, że z elewacji całkowicie znikną naklejki reklamowe. Reklamę można więc oglądać jedynie na wąskim pasku pod dachem wzdłuż Al. Jerozolimskich, a od nowego roku także na ścianie od strony al. Jana Pawła II. PKP wielokrotnie podkreślało, że pieniądze z wynajmu ściany są przeznaczane na bieżące utrzymanie budynku i czystości dworca, a także poprawę bezpieczeństwa i komfortu podróżnych.

autor: Krzysztof Oflakowski, przedsiębiorca, ekspert ds. komunikacji dla firm

 

6 miast, 1 000 000 zł brutto i co najmniej 9 beneficjentów.

Za nami rekordowy Poland Business Run 2015 – największy charytatywny bieg sztafetowy w Polsce!

W tegorocznej edycji Poland Business Run pobiegło prawie 15 000 osób z 1031 firm. W inicjatywę zaangażowało się 6 miast: Kraków, Warszawa, Poznań, Łódź, Katowice i Wrocław. W każdym z nich pięcioosobowe sztafety pokonały dystans 5 x 3,8 km.

Dzięki biegowi udało się zgromadzić rekordowo dużą kwotę 1 000 000 złotych brutto. Już wiadomo, że zebrane środki pozwolą na zakup protez dla co najmniej 9 Beneficjentów: Piotra, Łukasza, Ani, Kacpra, Marka, Marcina, Patryka, Karola i Adama – podopiecznych Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty. Wkrótce Fundacja wybierze kolejne osoby, którym pomoże spełnić marzenia o powrocie do samodzielności.

Tegoroczna edycja była wyjątkowa również dlatego, że w Krakowie po raz pierwszy biegacze stanęli na starcie z tymi, dla których biegną. W wyjątkowej, jedynej w swoim rodzaju drużynie Jasiek Mela Team pobiegły osoby po amputacjach, w tym tegoroczna beneficjentka Kraków Business Run 2015 Ania Drobna. Obok niej wystartowali także: Piotr Sajdak, Sławomir Szczupacki (na specjalnej protezie biegowej), Kasia Pietrzyk i Wioleta Jednaka.

Chciałam bardzo serdecznie podziękować wszystkim organizatorom i uczestnikom biegu – powiedziała Agnieszka Pleti, Dyrektor Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty. – Dzięki Wam pobiliśmy w tym roku absolutny rekord! W skali 6 biegnących miast udało nam się zgromadzić 1 000 000 zł brutto! To kwota, dzięki której nowoczesne protezy otrzymają beneficjenci z Krakowa, Warszawy, Poznania, Katowic, Łodzi, Wrocławia i kolejni podopieczni naszej Fundacji, których niebawem wybierzemy. Cztery lata temu kiedy wymyślaliśmy ten projekt marzyliśmy, by historia zatoczyła koło, a te osoby, którym pomagamy mogły stanąć na linii startu. Nasze marzenie spełniło się w tym roku w Krakowie. To niezwykłe emocje. – dodała Agnieszka Pleti.

Inicjatywa została wsparta nie tylko przez środowisko biznesowe. W promocję wydarzenia aktywnie włączyli się jego ambasadorzy: Katarzyna Bujakiewicz, Joanna Jabłczyńska, Beata Sadowska, Ewa Chodakowska, Tomasz Lis, Przemysław Babiarz, Rafał Sonik, Andrzej Supron czy Michał Pol. Mnóstwo gwiazd dołączyło również na starcie w poszczególnych miastach Polski.

Najszybsza w kraju drużyna JZP Kancelaria Adwokacka z Katowic pokonała dystans 19 km w czasie 54 min 56 sekund. Jednak to nie najlepszy czas jest w Poland Business Run najważniejszy. Dzięki zaangażowaniu drużyn w akcję Pomagam Bardziej udało się zgromadzić pokaźne sumy na protezy dla podopiecznych fundacji. W tej kategorii liderami w skali kraju okazała się drużyna Goldman Sachs, która zebrała w sumie kwotę 56 047,06 zł brutto.
Zwycięzcom w charytatywnej kategorii wręczono na scenie Żółte Koszulki Lidera zaprojektowane specjalnie na tę okazję przez Gosię Baczyńską. Pieniądze w Pomagam Bardziej będzie można wpłacać przez cały rok. Kolejny finał Poland Business Run zaplanowany jest na 4. września 2016 roku.

Poland Business Run to charytatywny bieg biznesowy w formie sztafety, który co roku rozpoczyna się jednocześnie w różnych miastach Polski. Celem inicjatywy jest pomoc podopiecznym Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty, wspierającej osoby, które w wyniku różnych zrządzeń losu zostały poddane amputacji. W 2015 roku w jego ramach odbyły się: Kraków Business Run, Poznań Business Run i Katowice Business Run, Łódź Business Run, Wrocław Business Run i Warszawa Business Run. Łącznie wzięło w nich udział blisko 15 000 osób, zebrano 1 000 000,00 zł brutto, dzięki którym możliwa będzie pomoc co najmniej 9 podopiecznym Fundacji. Do tej pory, w ciągu 3 edycji Poland Business Run pomógł w sumie 27. osobom kupując 35 protez. Przyłącz się! Dwie nogi wystarczą, by pomóc.

źródło: Materiały prasowe/ fot. blackshadowstudio.com

W których dzielnicach Warszawy nie chcą mieszkać klienci nabywający lokum? Takie pytanie już po raz szósty z rzędu zadała swoim doradcom firma Metrohouse. W porównaniu do poprzednich lat nastąpiła zmiana na pozycji „lidera”.

 Każda z osób poszukujących do zakupu mieszkania ma wymarzone rejony, w których na pierwszym miejscu chce znaleźć swoje miejsce do życia. Jednocześnie, aby uniknąć przesyłania przez doradców ofert nie spełniających wymogów lokalizacyjnych wykluczają pewne części miasta. Są przekonani, że nie chcą tam zamieszkać. Jak co roku firma Metrohouse przygotowała przewrotny Antyranking Dzielnic Warszawy, który jest zestawieniem lokalizacji, które są odrzucane przez klientów na starcie poszukiwań swojego M.

Niespodzianki w zestawieniu

W ostatnich latach byliśmy przyzwyczajeni do stałego lidera Antyrankingu. Była to Białołęka, wskazywana przez doradców, jako dzielnica najczęściej odrzucana przez nabywców mieszkań. W tegorocznym zestawieniu jesteśmy świadkami zmiany lidera. Tym razem pierwsze miejsce zajmuje Rembertów, który został wskazany przez 61 proc. doradców. W zeszłym roku dzielnica ta zajęła 2. miejsce (59 proc. wskazań). O wygranej w niechlubnym rankingu przeważyło m.in. błędne przekonanie o długości podróży do centrum Warszawy. Uzasadniając swoją odpowiedź doradcy Metrohouse twierdzili, że wg nabywców mieszkań Rembertów dzieli zbyt duża odległość od centrum, podczas gdy klienci, zwłaszcza ci znający w stopniu umiarkowanym stolicę, poszukują mieszkań w dzielnicach bliższych centrum. O ile rzeczywiście Rembertów jest kojarzony bardziej z budownictwem jednorodzinnym, to już komentarze o długim dojeździe są mocno przesadzone. Ze stacji Warszawa Rembertów do Warszawa Śródmieście dojeżdżamy w niewiele ponad 20 minut. Brak zainteresowania mieszkaniami w Rembertowie ma swoje przełożenie w niewielkiej liczbie transakcji na rynku wtórnym. Jest to jedna z dwóch dzielnic, w których odsetek zrealizowanych w tym roku transakcji wynosi mniej niż 1 proc.

Drugie miejsce w zestawieniu zajmuje Białołęka. Choć dotychczas dzielnica ta okupowała pierwsze miejsce w zestawieniu, obecnie zauważany jest spadek liczby negatywnych odpowiedzi z 73 proc. w zeszłym roku do 58 proc. obecnie. Nadal dość dużo potencjalnych nabywców utożsamia Białołękę z odległą dzielnicą Warszawy, ale ekspansja deweloperów, którzy upodobali sobie tamte tereny oraz przystępne ceny zachęcają do zakupów. Średnia cena mieszkania w tegorocznych transakcjach na Białołęce to zaledwie 6560 zł za m kw. podczas gdy średnia dla Warszawy to zakres 7200-7300 zł. W tym roku na rynku wtórnym Białołęce dochodzi do mniejszej liczby transakcji niż w poprzednich latach. Jest to następstwem bogatej oferty deweloperów, którzy wygrywali dotychczas wyścig o klienta m.in. możliwością dopłat do kredytu w ramach programu MdM.

Trzy kolejne dzielnice z czołówki Antyrankingu uzupełnia Wesoła (39 proc. wskazań), Ursus (36 proc.) i Praga Północ (33 proc.). Widoczny jest sukcesywny spadek klientów deklarujących brak zainteresowania Pragą. Trzy lata temu dzielnica ta miała aż 70 proc. negatywnych wskazań. Znaczący spadek odnotowała też Wesoła, ale nawet ta poprawa wyniku nie zapobiegła znalezieniu się na wysokim miejscu w Antyrankingu. Podobnie jak w przypadku Rembertowa wpływ na to ma niewielka aktywność deweloperów.
Odrzucane_dzielnice_Warszawy_2015Gdzie chcemy mieszkać?

Choć celem ankiety było wskazanie najmniej pożądanych dzielnic Warszawy, to z otrzymanych odpowiedzi wyłania się grupa dzielnic, która nie otrzymała żadnego negatywnego wskazania. Są to Bielany, Mokotów, Ochota, Śródmieście i Żoliborz. Nowością w zestawieniu dzielnic „na tak” są Bielany i Mokotów. W przypadku Bielan na wzrost zainteresowania mają wpływ liczne inwestycje deweloperskie prowadzone w tej dzielnicy. Natomiast Mokotów zwykle plasuje się wysoko na listach sprzedażowych – także tym razem grono osób niezainteresowanych zupełnie tą dzielnicą jest naprawdę znikome.

Tu kupujemy mieszkania

Aby porównać wyniki ankiet z rzeczywiście przeprowadzanymi transakcjami agencja Metrohouse podsumowała sprzedaż w poszczególnych dzielnicach Warszawy. Największy ruch transakcyjny, podobnie jak przed rokiem, widoczny był na Mokotowie (14 proc. wszystkich zawartych transakcji sprzedaży mieszkań). Jeszcze tylko Ursynów przekracza barierę 10 proc. uzyskując wynik 12 proc. wszystkich przeprowadzonych transakcji. Po 9 proc. transakcji miało miejsce na Ursynowie i Ochocie, a po 8 proc. na Białołęce i Woli. Najmniejszy udział w transakcjach odnotowuje się w południowych dzielnicach Warszawy po praskiej stronie Wisły. W Wawrze, Wesołej i Rembertowie podpisano w Metrohouse najmniejszą liczbę umów.

Odsetek_transakcji_09_15

źródło: Metrohouse S.A.

Mimo tego, że mazowieckie firmy cieszą się najgorszą opinią w Polsce, to przedsiębiorcy z innych województw właśnie je widzą w gronie trójki najbardziej pożądanych kontrahentów. Miejsce na podium dzielą z ocenianymi jako najbardziej rzetelnymi Wielkopolanami i plasującymi się pod tym względem na 6. miejscu w Polsce Dolnoślązakami. Skoro zatem nie profesjonalizm, uczciwość i terminowość decydują o tym, z kim chcemy robić interesy, to co?

Zdecydowana większość małych i średnich firm szuka dostawców i klientów w pobliżu swojej siedziby. Tak jest najłatwiej i najtaniej. Mniejsze są choćby koszty logistyki, większe jest też rozeznanie lokalnego rynku. Ale okazuje się, że ten wybór wynikający z rozsądku i rachunku ekonomicznego, wcale nie jest wymarzonym. Gdyby odrzucić takie czynniki, jak odległość czy dostępność, to okazuje się, że zdecydowana większość firm w Polsce chciałaby współpracować z przedsiębiorcami z Dolnego Śląska, Wielkopolski i Mazowsza. O ile w pierwszym i drugim wypadku to nie dziwi, bo biznesmeni znad Odry i Warty (a zwłaszcza ci drudzy) są uważani za profesjonalnych, terminowych i uczciwych, to trzecia pozycja przedsiębiorców znad Wisły jest zaskoczeniem – są pod tym względem oceniani najgorzej w kraju.

– „Chcieliśmy sprawdzić jakie są stereotypowe wyobrażenia o firmach z różnych województw i jak to się przekłada na chęć współpracy z nimi. Każdy przedsiębiorca, który brał udział w badaniu, oceniał firmy z innych województw na podstawie 5 cech: terminowości, uczciwości, profesjonalizmu, oszczędności i wiarygodności. Przy czym często te opinie były wyrażane na podstawie wyobrażeń, a nie faktów, jako że większość ankietowanych przedsiębiorców ograniczała swoją aktywność biznesową do własnego województwa” – mówi Jakub Kostecki, kierujący programem FairPay, który promuje przedsiębiorców i konsumentów terminowo regulujących swoje płatności.

Uczciwie na Pomorzu, profesjonalnie na Śląsku

Wyniki dla poszczególnych cech zostały porównane ze sobą województwami, wyłaniając zwycięzców w poszczególnych kategoriach. Jednocześnie stworzono indeks wojewódzki będący zestawieniem wszystkich cech dla poszczególnego regionu i odzwierciedlający ogólną ocenę każdego województwa. Im wyższa wartość indeksu, tym lepsza ocena danego regionu.

indeks_wojewodzki

[rys. indeks wojewódzki)

Najlepiej w tym rankingu wypadły cztery województwa – wielkopolskie, śląskie, małopolskie i pomorskie. Jednocześnie firmy ze Śląska i Wielkopolski pojawiły się też wśród tych regionów, które plasowały się w czołówce zestawieniach poszczególnych cech. Za najbardziej wiarygodne, czyli takie, które budzą zaufanie u kontrahentów, uznane zostały firmy z Pomorza. W luźnych skojarzeniach, jakie łączą się z tym regionem pojawiały się określenia: solidność, kompetentność i wiarygodność. Również pomorskie przedsiębiorstwa wraz z tymi ze Śląska określane zostały jako najbardziej uczciwe. Oszczędność, czyli zarówno umiejętność odkładania pieniędzy na później, jak i ich rozważne wydawanie, stała się domeną województwa wielkopolskiego.

Analizując wszystkie cechy jakie zostały ocenione, łatwo zauważyć, że firmy w całej Polsce nie wypadły najlepiej jako terminowi partnerzy. Wynik sporej części województw znalazł się w okolicach 3 punktów procentowych, czyli średniej wartości. Na prowadzenie wysunęła się Wielkopolska z mocnym jak na tę  kategorię wynikiem 3,33 pkt.

– „Może to oznaczać, że polskie firmy wciąż nie są zadowolone z tego, jak ich kontrahenci płacą im za wystawione faktury, czy też dostarczają towar. Znane powiedzenie mówi, że czas to pieniądz, a nasi przedsiębiorcy wciąż nie nauczyli się, jak bardzo dbanie o tę cechę może pomóc im w zbudowaniu wizerunku wiarygodnego partnera biznesowego” – podkreśla Jakub Kostecki.

Mazowsze – źle myślimy, ale chcemy współpracować

Regionem najgorzej ocenionym przez badanych okazało się Mazowsze. Wszystkie cechy dostały tu dość niskie cenzurki w porównaniu z innymi województwami. Tylko jedna cecha osiągnęła poziom nieco powyżej 3 pkt, czyli oceny średniej. Inni przedsiębiorcy uważają, że mazowieckie firmy charakteryzują się najniższą terminowością i nie do końca są uczciwe, czy wiarygodne. Najwyższą ocenę w tym województwie zyskała cecha: „profesjonalizm”, przekraczając jednak średnią jedynie o jedną dziesiątą punktu. W porównaniu z wynikiem najwyższym (3,47 pkt), na jaki cecha ta została oceniona na Śląsku, mazowieckie nie ma się czym chwalić.

I choć firmy z Mazowsza zyskały tak złą metryczkę, przedsiębiorcy wcale nie myślą o tym, aby nie kontynuować z nimi współpracy. W rankingu „marzeń”, gdzie można było wybrać firmę z dowolnego rejonu Polski, z którą podjęłoby się współpracę, mazowieckie znalazło się wśród pięciu najczęściej wskazywanych województw. Podobny wynik osiągnęło województwo dolnośląskie, które w zestawieniu cech było mocnym średniakiem, a pod względem atrakcyjności firm z regionów, uplasowało się na pierwszym miejscu.

„I właśnie ten wynik pokazuje, że decydując o współpracy z inną firmą, mocniej opieramy się na dostępnych danych, niż na własnych stereotypowych wyobrażeniach. Tak naprawdę lista marzeń, to lista najbardziej uprzemysłowionych i najszybciej rozwijających się województw. Stąd obok siebie solidny Poznaniak, trochę mniej, ale jednak rzetelny Dolnoślązak i cwaniak z Warszawy, bo z nimi można robić najlepsze interesy” – tłumaczy Jakub Kostecki

Oczywiście i w Poznaniu i we Wrocławiu i w Warszawie trzeba starannie dobierać kontrahentów, bo i w bardzo uczciwym Poznaniu można trafić na oszusta, jak i w źle pod tym względem ocenianej Warszawie znaleźć wielu uczciwych kontrahentów.

„Na podstawie naszych doświadczeń szacujemy, że zaledwie 8-12% przedsiębiorców, to notoryczni dłużnicy, jest też spora grupa takich, którym „zdarza się” nie zapłacić w terminie, ale ostatecznie prędzej czy później regulują należności. Stąd pomysł, aby uruchomić program FairPay, w ramach którego gromadzimy i udostępniamy informacje o terminowych płatnościach z ostatnich 12 miesięcy. Dzięki temu łatwiej będzie znaleźć uczciwego kooperanta w oparciu o twarde dane, a nie stereotypy”mówi Jakub Kostecki. – „Zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest dla firm posiadanie nie tylko przekonań i domysłów o tym, jacy są inni partnerzy biznesowi, ale też twardych, ekonomicznych danych. Właśnie dlatego nieustannie zachęcamy do tego, aby dzielić się z innymi swoimi doświadczeniami o współpracy z innymi firmami. Również tymi pozytywnymi” – dodaje Kostecki.

źródło: KRD BIG SA

 

Choć w skali kraju obserwujemy cały czas stabilizację cen mieszkań, to na kilku rynkach zmiany są znaczące. W ciągu ostatnich 12 mies. najbardziej wzrosły ceny w Bydgoszczy, a spadły w Katowicach i Lublinie. Niezmiennie najdroższa spośród dużych miast jest Warszawa.

O 1,88 proc. wzrosły przez ostatni rok przeciętne ceny mieszkań w Polsce. Najnowszy odczyt Indeksu Cen Transakcyjnych wynosi 814,23 pkt. To już 17. z rzędu miesiąc, w którym odczyt indeksu mieści się w zakresie 800-820 pkt. Wyliczany na podstawie transakcji dokonanych przez klientów Home Broker i Open Finance indeks pokazuje zmiany realnych (transakcyjnych) cen na rynku mieszkaniowym w największych polskich miastach.

Z analizy danych składowych indeksu wynika, że przez ostatnich 12 miesięcy mieszkania najbardziej podrożały w Bydgoszczy (o 7,9 proc. do 4194 zł za mkw.), a na plusie są także Gdańsk (o 0,5 proc.), Łódź (2 proc.), Poznań (0,4 proc.), Szczecin (0,1 proc.) i Warszawa (1 proc.). Największe spadki odnotowaliśmy z kolei w Lublinie, gdzie przeciętna cena metra kwadratowego mieszkania obniżyła się w ciągu 12 mies. o 8,2 proc. do 4316 zł za mkw. Tańsze mieszkania niż przed rokiem są także w Katowicach (spadek o 5,2 proc. do 3842 zł za mkw.) Białymstoku (o 3,8 proc.), Krakowie (o 1,5 proc.), Olsztynie (o 1,4 proc.) i Wrocławiu (o 1 proc.).

Zmiana cen mieszkań w sześciu największych miastach Polski w latach 2008-2014

wawa_drozsza_ldz

Źródło: Home Broker i Open Finance; na podstawie transakcji przeprowadzonych przez klientów firm.

Nominalnie z dużych miast najdroższe mieszkania są niezmiennie w Warszawie. Wg ostatniego odczytu Indeksu Cen Transakcyjnych Open Finance i Home Broker, za metr kwadratowy mieszkania w stolicy trzeba przeciętnie zapłacić 7239 zł. To o 20 proc. więcej niż w drugim najdroższym Krakowie i niemal dokładnie dwa razy tyle co w Łodzi, gdzie mieszkania są najtańsze spośród dużych polskich miast. Średnia niższa niż 4 tys. zł za metr kwadratowy jest jeszcze w Katowicach.

Przeciętne ceny metra kwadratowego mieszkania w największych miastach Polski i ich zmiana w czasie

Miasto Mediana
ceny mkw.
Zmiana
ceny r/r
Zmiana
ceny m/m
Białystok 4 088 zł -3,8% -1,3%
Bydgoszcz 4 194 zł 7,9% 0,1%
Gdańsk 5 131 zł 0,5% 3,3%
Katowice 3 842 zł -5,2% 3,8%
Kraków 6 009 zł -1,5% -1,9%
Lublin 4 316 zł -8,2% -3,2%
Łódź 3 613 zł 2,0% -4,6%
Olsztyn 4 279 zł -1,4% 0,7%
Poznań 5 391 zł 0,4% 0,1%
Szczecin 4 273 zł 0,1% 0,9%
Warszawa 7 239 zł 1,0% -0,9%
Wrocław 5 484 zł -1,0% -0,5%
Źródło: Home Broker i Open Finance; na podstawie transakcji przeprowadzonych przez klientów firm.

Komentarz i prognoza
Utrzymująca się od półtora roku ogólnokrajowa stabilizacja cen na rynku mieszkaniowym opiera się na kilku silnych nogach. Globalne czynniki wpływające na wzrost cen są tak samo mocne jak te ciągnące ceny w dół.

Pod koniec roku powinno wzrosnąć zainteresowanie zakupami, a to ze względu na perspektywę zmiany zasad udzielania kredytów hipotecznych – od początku stycznia by ubiegać się o kredyt trzeba będzie mieć 10-proc. wkład własny, obecnie jest to wartość o połowę mniejsza. W dłuższym terminie na wzrost popytu wpływają też podwyższone w październiku limity cenowe w programie Mieszkanie dla Młodych. Zwiększenie jego dostępności w kilku miastach (szczególnie w Warszawie) powinno przyśpieszyć decyzję zakupową niektórych klientów. Nie bez znaczenia są także rekordowo niskie stopy procentowe. Z jednej strony oznaczają one niskie oprocentowanie kredytów (co zachęca do ich zaciągnięcia), a z drugiej niewielką opłacalność zakładania lokat bankowych, czego efektem jest wzrost zainteresowania nieruchomościami inwestycyjnymi.

Indeks Cen Transakcyjnych Home Broker i Open Finance

wawa_drozsza_ldz2
Źródło: Home Broker i Open Finance; na podstawie transakcji przeprowadzonych przez klientów firm.

Ale to tylko jedna strona medalu. Na odwrocie znajdziemy rosnącą podaż (deweloperzy budują więcej niż w ostatnich latach) i niepewność sytuacji gospodarczej, która sprawia, że część osób rezygnuje na razie z zakupu. Do tego dochodzi zwiększony obowiązkowy wkład własny, który odetnie od możliwości zaciągnięcia kredytu część potencjalnych kupców. W efekcie może być tak, że na przełomie roku zanotujemy wzrost cen, ale już po kilku miesiącach wrócą one do poprzednich poziomów z prawdopodobnym lekkim spadkiem.

autor: Marcin Krasoń, Home Broker

W poniedziałek, 13 października w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie odbyło się uroczyste podsumowanie II edycji projektu Fundacji im. Lesława A. Pagi „Liderzy w ochronie zdrowia”, skierowanego do  studentów  kierunków ekonomicznych, medycznych i farmaceutycznych oraz prawa i administracji. Jego celem jest wykształcenie najlepszej, otwartej na zmiany kadry managerskiej, która w przyszłości będzie zarządzać służbą zdrowia i placówkami medycznymi.

O ponad 7 proc., do 6583,14 zł wzrośnie od 1 października br. w Warszawie limit cenowy kwalifikujący mieszkania do rządowego programu Mieszkanie dla Młodych. To oznacza spory wzrost dostępności dopłat. Poza dzielnicami leżącymi wzdłuż linii metra, znalezienie mieszkania w MdM w stolicy nie powinno już sprawiać większego problemu.

Wojewoda Mazowiecki opublikował wysokość wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych dla poszczególnych powiatów województwa, dzięki czemu Home Broker mógł policzyć, jak przez najbliższe pół roku wyglądać będą w Warszawie i województwie dopłaty w ramach programu Mieszkanie dla Młodych i jakie mieszkania będzie można kupić, jeśli ktoś chce uzyskać państwowe dofinansowanie.

Limity cen mieszkań w MdM i maksymalne stawki dopłat na IV kw. 2014 r. i I kw. 2015 r.

Lokalizacja

Limit cenowy MdM na II i III kw. 2014 r.

Maksymalna dopłata 10% (beneficjent
bez dzieci)
Maksymalna dopłata 15% (beneficjent z
co najmniej 1 dzieckiem)
Warszawa 6 583,14 zł 29 923,38 zł 44 885,06 zł
Gminy sąsiadujące z Warszawą 4 596,76 zł 20 894,37 zł 31 341,56 zł
Pozostały obszar woj. mazowieckiego 3 830,63 zł 17 411,98 zł 26 117,96 zł
Źródło: obliczenia Home Broker na podst. komunikatu woj. mazowieckiego

Dla stolicy limit cenowy dla MdM wzrośnie o ponad 456 zł (7,4 proc.) do 6583,14 zł, a maksymalna kwota dopłat dla beneficjenta z dzieckiem wynosić będzie prawie 45 tys. zł., o 3 tys. zł więcej niż w II i III kwartale 2014 r. W programie limity i dopłaty są dla każdego z województw zróżnicowane na trzech poziomach. Inaczej wyglądają w mieście wojewódzkim, inaczej w gminach z nim sąsiadujących, a jeszcze inaczej na reszcie obszaru. Od 1 października br. dopłaty w gminach sąsiadujących z Warszawą będą dostępne dla kupujących mieszkanie tańsze niż 4596,76 zł za mkw, natomiast dalej od stolicy będzie to 3830,63 zł za mkw. Oba limity wzrastają w relacji do II i III kw. 2014 r. o 3,1 proc.

6583,14 zł, nowy limit MdM dla Warszawy, jest kwotą znacząco wyższą od tej dotąd obowiązującej (6126,90 zł) i choć przeciętna cena transakcyjna metra kwadratowego metra mieszkania w Warszawie to ponad 7,3 zł, to przy nowym limicie wybór mieszkań, do których można uzyskać dofinansowanie znacząco się poprawi. Według Home Brokera, dostępność mieszkań kwalifikujących się do dopłaty będzie od początku października większa niemal dwukrotnie.

W dzielnicach z najtańszymi mieszkaniami chętni nie będą mieli żadnych problemów ze znalezieniem lokalu w odpowiedniej cenie. Mowa oczywiście przede wszystkim o Białołęce, ale mieszkań w limitach nie zabraknie i na Ursusie czy Wawrze. Warunki programu spełniają też nieruchomości w Rembertowie i Wesołej. Zmiana limitu znacząco wpłynie na dostępność mieszkań na Bemowie, Pradze Południe i Włochach – w tych dzielnicach sporo jest mieszkań w cenach od 6 do 7 tys. zł za mkw. i chętni na dopłaty będą teraz mieli w czym wybierać. Mieszkania spełniające warunki MdM można też będzie znaleźć w Miasteczku Wilanów.

Lista gmin sąsiadujących z Warszawą obowiązująca dla programu Mieszkanie dla Młodych:

Izabelin, Jabłonna, Józefów, Konstancin-Jeziorna, Lesznowola, Łomianki, Marki, Michałowice, Nieporęt, Ożarów Mazowiecki, Piaseczno, Piastów, Raszyn, Stare Babice, Sulejówek, Wiązowna, Ząbki, Zielonka.

Niewiele zmieni się za to w kwestii dostępności lokali w ramach MdM w najbardziej pożądanych lokalizacjach. Dzielnice położone przy pierwszej linii metra (Ursynów, Mokotów, Żoliborz i Bielany) oraz Wola, na której powstaje właśnie druga linia kolejki podziemnej, są za drogie, by można było tam przebierać w ofertach MdM. Warunki spełnia tam niewiele mieszkań, często w mniej atrakcyjnych obszarach. Na warszawskim Śródmieściu dostępność MdM niezmiennie wynosi zero.

Według Home Brokera można się spodziewać, że w kolejnych kwartałach dostępność MdM w Warszawie jeszcze wzrośnie, a to ze względu na nową ofertę deweloperów. Na październikowej zmianie limitu najwięcej powinno zyskać Bemowo, bo na chwilę obecną mieszkań w cenie 6-7 tys. jest tam całkiem sporo, a w kolejnych kwartałach powinny się pojawić kolejne, także tańsze niż 6 tys. zł za mkw., a to w miarę realizacji kolejnych inwestycji na Chrzanowie (deweloperzy mają w zapasie relatywnie tanie działki w okolicach ulic Lazurowej i Batalionów Chłopskich).

Warto zwrócić uwagę, że szanse na znalezienie mieszkania w MdM rosną, gdy klient szuka lokalu większego, gdyż ceny za metr kwadratowy są zwykle najwyższe dla mieszkań niewielkich. Zatem łatwiej będzie o nieruchomość zbliżoną do górnego limitu powierzchni (75 mkw.), a znalezienie kawalerki w tej cenie będzie na większości obszaru Warszawy graniczyć z cudem. Niższe ceny mają też mieszkania będące na wcześniejszych etapach budowy.

marcin_krason

Marcin Krasoń, Home Broker

Po trwającym kilkanaście miesięcy okresie słabości, warszawska giełda wraca do formy. W trzecim kwartale nasze indeksy z pozycji outsidera, awansowały do ścisłej światowej czołówki najbardziej zyskujących na wartości. Szczególnie dobrze radziły sobie wskaźnik szerokiego rynku i indeks średnich spółek, które znalazły się w pierwszej dziesiątce liderów.

Trzeci kwartał na światowych giełdach stał pod znakiem powrotu dobrej koniunktury na rynkach wschodzących. Co ciekawe, działo się to mimo zniżkujących notowań większości surowców oraz przy akompaniamencie nieustających spekulacji dotyczących terminu rozpoczęcia cyklu podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i kończącego się programu skupu obligacji przez Fed. Potencjalne negatywne oddziaływanie zaostrzania amerykańskiej polityki pieniężnej były w pewnym stopniu kompensowane przez jej przeciwne tendencje w strefie euro, Japonii i częściowo w Chinach, gdzie bank centralny zdecydował się na zasilanie największych banków, choć odżegnuje się od prowadzenia aktywnej stymulacji monetarnej.

W każdym razie pierwszą dziesiątkę najbardziej dynamicznie zwyżkujących indeksów zdominowały emerging markets. Jedynym wskaźnikiem spoza tego grona był zwyżkujący o 7 proc. japoński Nikkei. Nasze WIG i mWIG40, ze zwyżkami sięgającymi 5-6 proc., znalazły się tuż za indeksami w Chinach i Egipcie, gdzie wskaźniki zwyżkowały po około 15 proc. oraz wskaźnikami w Tajlandii, Brazylii i Japonii, zwyżkującymi po 7-8 proc. W ścisłej czołówce znalazła się większość przedstawicieli rynków wschodzących, którzy nas do tego przyzwyczaili, a więc Tajlandia, Filipiny, Wietnam, Indonezja. Do tej grupy powrócił też indeks giełdy brazylijskiej. Od dwóch kwartałów sygnalizuje on powrót do formy po nienajlepszym okresie. Jednak jego sytuacja wciąż jest dość niepewna, gdyż wrzesień kończy przekraczającym 6 proc. spadkiem. Największe wrażenie robi jednak giełda w Chinach, która próbę poprawy kondycji nieśmiało sygnalizowała już w drugim kwartale. Na razie z chińskiej gospodarki nie płyną wieści, które świadczyłyby o wychodzeniu z okresu spowolnienia, jednak jeśli uznać, że giełda jest barometrem przyszłych tendencji, być może można spodziewać się wkrótce lepszych informacji. Zapowiedzią tego może być opinia przedstawiciela Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który niedawno sugerował, że w przyszłym roku chiński PKB może znacząco przewyższać 7 proc. tempo wzrostu.

W pierwszej dziesiątce najlepszych indeksów znalazła się niemal cała reprezentacja grupy BRIC, z wyjątkiem Rosji, która pewnie nieprędko do niej doszlusuje. Wskaźnik moskiewskiej giełdy w trakcie ostatnich trzech miesięcy stracił ponad 15 proc., a konsekwencje konfliktu ukraińskiego i międzynarodowych sankcji będą mu ciążyły jeszcze przez dłuższy czas. Wydaje się, że pośrednio wpływ niepokojów w regionie odczuwają rynki Litwy, Estonii i Łotwy, gdzie indeksy zniżkowały po 3 – 5 proc. Wskaźnik w Kijowie spadł o 11 proc.

Zmiany wartości wybranych indeksów giełdowych w trzecim kwartale 2014 r. w proc.

warszawskie_indeksy_w_czolowceŹródło: Stooq.pl.

W środku giełdowej stawki, w drugiej i trzeciej dziesiątce, z niezbyt spektakularnymi, ale przyzwoitymi zwyżkami, sięgającymi 1,5-3 proc., sytuacja była znacznie bardziej zróżnicowana. Tu obok reprezentantów emerging markets, takich jak Rumunia, Chile czy Mongolia, znalazły się również wskaźniki kilku giełd europejskich, między innymi Danii, Belgii, Szwajcarii i Holandii. W czołówce tej grupy uplasowały się także oba indeksy naszych największych spółek. Dla europejskich tuzów, mijający kwartał był znacznie mniej pomyślny. Najmocniej ucierpiał zniżkujący o ponad 3 proc. DAX, który bardziej niż na obniżkę stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny, reagował na sygnały spowolnienia w niemieckiej gospodarce. Na niewielkim minusie znalazły się też wskaźniki giełd w Paryżu i Londynie. Niepokój może budzić zachowanie indeksów giełd krajów Europy Południowej. Lekko pod kreską znalazły się indeksy we Włoszech i Hiszpanii, ale znacznie poważniej wygląda przekraczająca 10 proc. strata wskaźnika w Atenach, czy 16 proc. tąpnięcie w Portugalii.

Mimo ustanawiania kolejnych historycznych rekordów, dynamiką nie zachwycała giełda nowojorska. Dow Jones i Nasdaq zwyżkowały po około 2 proc., a S&P500 poszedł w górę nieznacznie ponad 1 proc. Przy mocno wyśrubowanych poziomach trudno spodziewać się spektakularnych ruchów w górę, a wciąż obecna jest obawa przed poważniejszą spadkową korektą. Zachowanie się indeksów na Wall Street w ostatnich dniach września może stanowić sygnał jej rozpoczęcia.

Z ciekawą sytuacją mamy do czynienia na warszawskim parkiecie. Po dłuższym okresie marazmu i słabości, cieszy wspomniany powrót mWIG40 i WIG do grona indeksów mocnie zyskujących na wartości. Sytuacja jest jednak dość wyrównana, bowiem bardzo blisko trzymają się oba indeksy największych spółek i WIG50, rosnąc po około 4 proc. Odstaje od nich wyraźnie jedynie WIG250, który w ciągu ostatnich trzech miesięcy stracił nieco ponad 1 proc. Obiecująco wygląda poprawa sytuacji w gronie średniaków, zaś sytuacja na rynkach surowcowych budzi obawy co do przyszłego zachowania się WIG20. W trzecim kwartale WIG Surowce ledwie wyszedł nad kreskę, kiepsko radził sobie sektor paliwowy, którego wskaźnik zniżkował o ponad 1 proc. W porównaniu z imponującą dynamiką z pierwszych dwóch kwartałów, osłabł wyraźnie impet marszu w górę spółek branży energetycznej. Z sięgającą 6 proc. zwyżką WIG Energetyka dał się wyprzedzić spółkom telekomunikacyjnym, którym indeks zyskał 14 proc. oraz medialnym, zwyżkującym o ponad 10 proc. Stawkę indeksów branżowych zamykał WIG Deweloperzy, który mimo powszechnym komentarzy, mówiących o poprawie sytuacji na rynku mieszkaniowym, nie może wyrwać się z niekorzystnej tendencji, w przeciwieństwie do wskaźnika spółek budowlanych, który zyskał ponad 5 proc.

Roman Przasnyski

Roman Przasnyski, Open Finance

Już po raz piąty agencja nieruchomości Metrohouse przygotowała Antyranking Dzielnic Warszawy. Jest to zestawienie miejsc, które cieszą się najmniejszym zainteresowaniem klientów rozpoczynających poszukiwania mieszkania do zakupu.

Ankieta przeprowadzona wśród warszawskich agentów Metrohouse miała po raz kolejny wskazać lokalizacje, które nie są chętnie wybierane na etapie zakupu mieszkania. Tak jak w zeszłym roku lista pięciu najmniej pożądanych dzielnic do zamieszkania nie uległa znaczącej zmianie. Podobnie też wygląda zestawienie dzielnic, w których chętnie poszukujemy lokum. Jednak pierwotnie założone plany odnośnie zakupu nijak się mają do ostatecznych zakupów.

W czołówce bez zmian

Podobnie jak w poprzednich latach klienci rozpoczynający poszukiwania mieszkania rzadko pytają o Białołękę. W tym roku taką opinię wyraziło 73 proc. ankietowanych agentów. Jest to o 10 pkt. proc. więcej niż przed rokiem, choć w przypadku tej dzielnicy dwukrotnie zdarzały się lata, kiedy wynik ten był jeszcze słabszy. Tymczasem z realizowanych w tym roku transakcji wynika, że dzielnica plasuje się na trzecim miejscu wśród najpopularniejszych lokalizacji. Ponownie okazuje się, że klienci w procesie zakupowym zmieniają swoje preferencje nabywcze. U podstaw takich decyzji stoi często cena mieszkania. Dane wskazują, że w tegorocznych transakcjach płaciliśmy tu za m kw. średnio 5899 zł, co stawia Białołękę w gronie najtańszych lokalizacji w Warszawie.

Pozostałe dzielnice, które znalazły się w czołówce najrzadziej pożądanych lokalizacji także zlokalizowane są po prawej stronie Warszawy. Praktycznie lista takich lokalizacji obejmuje większość prawobrzeżnej Warszawy, poza Targówkiem i Pragą Południe. Ponad połowa ankietowanych wymienia Rembertów i Wesołą (odpowiednio 59 i 53 proc.). Stawkę uzupełnia jeszcze Praga Północ i Wawer. W wszystkich wspomnianych lokalizacjach wyniki są gorsze niż przed rokiem. Największa procentowa różnica dotyczy Wesołej, która w 2013 r. miała wynik lepszy o 20 pkt. proc.

Najczęściej odrzucane dzielnice

Dzielnica Procent wskazań doradców Metrohouse w 2014 r. Procent wskazań doradców Metrohouse w 2013 r. Procent wskazań doradców Metrohouse
w 2012 r.
Procent wskazań doradców Metrohouse
w 2011 r.
Procent wskazań doradców Metrohouse
w 2010 r.
Białołęka 73 proc. 63 proc. 74 proc. 86 proc. 57 proc.
           Rembertów 59 proc. 45 proc. 74 proc. 59 proc. 47 proc.
Wesoła 55 proc. 35 proc. 56 proc. 58 proc. 37 proc.
         Praga Północ 41 proc. 36 proc. 70 proc. 52 proc. 50 proc.
Wawer 36 proc. 32 proc. 43 proc. 55 proc. 22 proc.
*Ankietowani doradcy Metrohouse mogli wskazać dowolną liczbę dzielnic

Stereotypy kontra rzeczywistość

Jest kilka uzasadnień braku zainteresowania wybranymi częściami miasta. Wśród nich brak znajomości konkretnych lokalizacji. Tak jest w przypadku Wesołej, Rembertowa i Wawra. Dzielnice te znane raczej jako tereny budownictwa jednorodzinnego nie są w percepcji nabywców miejscem, w którym można kupić mieszkanie. Zwłaszcza osoby spoza Warszawy, które w stolicy kupują swoje pierwsze mieszkanie nie mają świadomości istnienia osiedli mieszkaniowych w tej części Warszawy.

Wyznacznikiem poszukiwań jest czas dojazdu do pracy, posiadane informacje o danym rejonie, albo chęć pozostania najbliżej obecnego miejsca zamieszkania. Dużą rolę odgrywają kwestie komunikacyjne. Wybierane lokalizacje mają dawać możliwość szybkiego przemieszczania się do Centrum. Z drugiej strony poprawa warunków komunikacyjnych nie jest jak widać dostatecznym argumentem do wyboru konkretnej lokalizacji. Choć w przypadku Białołęki czas dojazdu do metra uległ skróceniu dzięki nowemu mostowi, w świadomości wielu kupujących nadal jest to lokalizacja odległa od Centrum, która jest odrzucana na wstępnym etapie poszukiwań. Brak dostatecznej wiedzy o możliwościach komunikacyjnych stoi u podstaw niskiej oceny takich dzielnic jak choćby Rembertów, gdzie czas  dojazdu do Centrum wynosi 15 minut. Wielu klientów poruszających się po mieście autem z góry odrzuca te lokalizacje uzasadniając mało wygodnym dojazdem do innych dzielnic.

Tegoroczna ankieta pokazała, że w przeciwieństwie do poprzednich lat coraz mniejsza liczba agentów argumentuje brak zainteresowania daną dzielnicą niskim prestiżem zamieszkiwania. Podczas gdy kiedyś dość często ten czynnik pojawiał się w uzasadnieniach, dziś jest on widoczny incydentalnie, w pojedynczych odpowiedziach. Natomiast nadal, choć też w wyraźnie mniejszym stopniu, pokutują stereotypy. W przypadku stolicy najbardziej dotykają one prawobrzeżnej Warszawy. Wszystkie dzielnice z pierwszej piątki antyrankingu znajdują się właśnie po praskiej stronie Wisły. Argument stereotypu jest szczególnie wyraźny w przypadku Pragi Północ. Nie mają one jednak dużego wpływu na decyzje zakupowe klientów. W porównaniu do 2013 r. udział sprzedaży mieszkań w tej dzielnicy wzrósł z 3 do 5 proc. Z pewnością o decyzji przeważyło m.in. zbliżające się otwarcie stacji metra na Pradze oraz możliwość zakupu ciekawego lokalu po niższej cenie w stosunku do lewobrzeżnej części miasta. Nie bez znaczenia jest kreowanie mody na Pragę.

Elita dzielnic Warszawy

Podczas gdy raport skupia się na najmniej pożądanych do zamieszkania dzielnicach warto odnotować, że w ankiecie znalazło się aż 6 lokalizacji, które nie zostały wskazane przez żadnego agenta Metrohouse. Są to Żoliborz, Wola, Wilanów, Ursynów, Śródmieście i Ochota. Oznacza to, że nabywcy mieszkań w Warszawie nie mają nic przeciwko zakupie mieszkania w tych okolicach. W porównaniu do zeszłego roku pulę dzielnic „na tak” uzupełnia Wilanów. Z zestawienia wypada jednak Mokotów, który jednak został wskazany (podobnie jak Bielany) zaledwie przez 5 proc. ankietowanych agentów. To oznacza, że także tę dzielnicę chętnie bierzemy pod uwagę przy zakupie mieszkania.

Gdzie rzeczywiście kupujemy mieszkania?

Ciekawą obserwacją jest porównanie wyników ankiety z rzeczywistym odsetkiem zrealizowanych przez Metrohouse transakcji w poszczególnych rejonach stolicy. Po raz kolejny okazuje się, że preferencje nabywców nie mają nic wspólnego z realnie przeprowadzanymi transakcjami. Spośród dzielnic, które są chętnie wybierane przez nabywców najlepszym wynikiem sprzedażowym może pochwalić się Ursynów i Śródmieście (po 8 proc.). Niekwestionowanym liderem sprzedaży jest jednak Mokotów (14 proc.) oraz Bemowo (12 proc.), a trzecie miejsce zajmują ex aequo Białołęka i Praga Południe (po 9 proc.). Trzy ostatnie pozycje zajmują Wawer, Rembertów i Wesoła, gdzie ruch na rynku mieszkań jest wręcz śladowy.

Czołówka najchętniej wybieranych dzielnic zmieniła się nieco w porównaniu do ubiegłego roku. Wtedy na pierwszych trzech miejscach były Białołęka, Ursynów i Mokotów.

Odsetek zrealizowanych transakcji w poszczególnych dzielnicach, ceny ofertowe, ceny transakcyjne

Dzielnica Odsetek zrealizowanych transakcji w 2014r. Cena ofertowa m kw. Za ile kupujemy mieszkania? Średnia cena transakcyjna m kw.
Mokotów 14% 9315 7395
Bemowo 12% 7630 6637
Białołęka 9% 6177 5899
Praga Południe 9% 7800 6627
Ursynów 8% 8380 7495
Śródmieście 8% 10550 8758
Wola 6% 8270 7814
Targówek 5% 6550 6479
Bielany 5% 7630 6923
Praga Północ 5% 7065 7085
Ochota 5% 9050 8037
Ursus 4% 6965 6513
Wilanów 3% 8710 7810
Włochy 3% 7120 6635
Żoliborz 3% 9625 8242
Wawer 1% 6670 7380
Rembertów mniej niż 1 proc. 6050 bd
Wesoła mniej niż 1 proc. 6020 bd
źródło: Metrohouse S.A./ Marcin Jańczuk

 

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Historyczny moment: Ameryka niezależna energetycznie

Gdy wszyscy oczekiwali na komunikat OPEC na temat redukcji podaży ropy naftowej, pojawiła się znaczn...

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...