czwartek, Lipiec 18, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Votum SA"

Votum SA

Ważnym zagadnieniem dla kredytobiorców „frankowych” jest pojęcie przewalutowania tudzież „odfrankowienia” kredytu. Niestety nie są to pojęcia wymienne, dlatego w tym artykule przybliżamy czym się różnią i jakie niosą za sobą konsekwencje prawno-ekonomiczne. Co ważne, oba rozwiązania są skutecznymi narzędziami w walce z machiną bankową, w celu odzyskania tego, co straciliśmy, kiedy kurs franka gwałtownie wzrósł…

Reklama

Przewalutowanie, czyli przeliczenie kwoty pozostałej do spłaty. Czy to się opłaca?

Pierwsze pojęcie odnosi się do przeliczenia kwoty pozostałej do spłaty z franków szwajcarskich (CHF) na złotówki (PLN). Przeliczenie odbywa się po określonym kursie walutowym, ustalonym w chwili przewalutowania, które jest opłacalne dla kredytobiorcy wówczas, gdy spada wartość franka szwajcarskiego w stosunku do złotówki przy jednoczesnej prognozie wzrostu kursu tej waluty.

W rozmowie z ekspertami firmy VOTUM S.A., która już od wielu lat pomaga Frankowiczom w sporach sądowych z bankami, dowiadujemy się, że w Polsce prowadzone są od kilku lat prace nad wprowadzeniem rozwiązania systemowego, jednakże kiedy, na jakich zasadach i przede wszystkim, czy w ogóle zostanie ono wprowadzone – niestety nie wiadomo.

– Obecnie banki indywidualnie rozpatrują wnioski kredytobiorców dotyczące przewalutowania kredytu. Najczęściej przewalutowanie kredytu powoduje wzrost płaconej przez kredytobiorcę raty. Rata kredytu zaciągniętego w złotówkach naliczana jest według stopy referencyjnej WIBOR. Rata kredytu we frankach szwajcarskich naliczana jest natomiast według stopy LIBOR. Zmianie mogą ulec również inne zapisy umowy – takie jak np. marża kredytu. Trzeba pamiętać także, że przy przewalutowaniu kwota kapitału pozostającego do spłaty zostaje przeliczona na polskie złote po aktualnym kursie, co wpływa na jego wzrost – mówi Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także:

„Odfrankowienie” kredytu sposobem na zwrot z waloryzacji

„Odfrankowienie” to potoczne, nadane przez Frankowiczów, określenie rozstrzygnięć, które zapadają w sprawach dotyczących kredytów opartych na walutach obcych. W praktyce sąd kwestionuje zawarte w umowie zasady przeliczania wartości zobowiązania i rat oraz uznaje je jako niedozwolone, z tzw. abuzywnym charakterem, na skutek postanowienia w zakresie klauzuli waloryzacyjnej są bezskuteczne i nie wiążą prawnie kredytobiorców. Przyjmuje się, że kwota kredytu została udzielona w złotych polskich, zaś rozliczanie umowy kredytowej odbywa się w oparciu o parametry ustalone w pierwotnie zawartej umowie. W efekcie umowa ma być traktowana jak zwykły kredyt hipoteczny w złotych (PLN), ale oparty na parametrach cenowych ustalonych w pierwotnym kontrakcie. Pozywającym, w wygranych sprawach, zasądza się zwrot nienależnie uiszczonych świadczeń.

Przypadki wskazują na to, że warto walczyć o swoje

Jak informuje nas VOTUM S.A., firma specjalizującą się nie tylko w odszkodowaniach, ale też w odzyskiwaniu roszczeń z tytułu umowy kredytowej, istnieje wiele przypadków wygranych spraw z bankiem. Pomaga w tym zaciętość oraz współpraca z wykwalifikowanymi znawcami prawa. Bez wątpienia są nimi eksperci z portalu www.dlafrankowiczow.pl, którzy bezpłatnie analizują umowę z bankiem i sprawdzają warunki, które mogą negatywnie wpływać na całkowitą sumę zawyżonych rat.

Potwierdza to niedawny przypadek, kiedy to Sąd Okręgowy w Łodzi I Wydział Cywilny w dniu 21 maja 2018 r. wydał wyrok (sygn. akt I C 620/17), w którym wskazał, m.in. że „w okresie od zawarcia umowy kredytowej bank realizował przedmiotową umowę w stosunku do powodów, stosując niedozwolone klauzule waloryzacyjne. Na podstawie rzeczonych klauzul bank pobierał od powodów raty spłaty kredytu w zawyżonej wysokości będącej wynikiem zarówno niedozwolonej waloryzacji pozostałego do spłaty długu, jak i samych rat. Mając na uwadze, że stosowanie klauzul umownych dotyczących waloryzacji walutowej w umowie kredytowej było nieuprawnione, należy stwierdzić, że pobrana przez bank od powodów nadwyżka ponad kwoty należne obliczone bez zastosowania waloryzacji na podstawie niedozwolonych klauzul waloryzacyjnych stanowi nienależne świadczenie w rozumieniu ar. 410 § 2 k.c.”.

„Odfrankowienie” sposobem na odzyskanie nadpłaconych rat, a może unieważnienie umowy?

Na skutek zabiegu polegającego na „odfrankowieniu” kredytu bank zobowiązany jest zwrócić kredytobiorcy nadpłatę – tj. świadczenia nienależnie pobrane od kredytobiorcy, często określane nadpłaconymi ratami, zaś kredytobiorca spłaca dalej kredyt jako złotowy, który jest oprocentowany tak jak kredyt zaciągnięty w walucie franka szwajcarskiego (wg LIBOR).

Istnieją także inne rozwiązania, na korzyść kredytobiorcy. Jednym z nich jest unieważnienie umowy rzez Sąd. Przykładem może być sprawa z 26 września 2018 roku, w której Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny wydał znaczący dla kredytobiorców wyrok (sygn. Akt VI ACa 427/18), w którym wskazał, iż zawarta umowa kredytowa jest w całości nieważna.

– Sąd Okręgowy rozpatrujący sprawę, a następnie Sąd Apelacyjny uznał, że umowa zawarta pomiędzy kredytobiorcą a bankiem nie spełnia w ogóle ustawowej definicji umowy kredytowej. Zgodnie z art. 69 ust. 1 prawa kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu pożyczonej sumy powiększonej o odsetki oraz do zapłaty prowizji banku. Obciążenie kredytobiorców ryzykiem kursowym nie mieści się w żadnym elemencie umowy kredytowej. Bank już przed udzieleniem kredytu we frankach szwajcarskich wiedział o tym, jakie niesie to ze sobą ryzyko kursowe. Wynikało to z ostrzeżeń jakie we wcześniejszych latach napływały do banków ze strony Narodowego Banku Polskiego i Komisji Nadzoru Finansowego – mówił Kacper Jankowski – Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także, jak ważna jest ochrona wizerunku w firmie:

Jak zaznaczają eksperci VOTUM S.A., w efekcie takiego orzeczenia kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu kwoty otrzymanej na podstawie zawartej umowy kredytowej, jednak bez odsetek, opłat oraz podwyżek wynikających z indeksacji.

Co lepsze więc – przewalutowanie czy „odfrankowienie”?

Zapytaliśmy także ekspertów VOTUM S.A., firmy specjalizującej się w kompleksowej pomocy prawnej, postępowaniu przedsądowym, mediacyjnym, pojednawczym, sądowym oraz egzekucyjnym, które rozwiązanie jest faktycznie korzystniejsze dla Frankowiczów i dlaczego.

– Należy pamiętać, że wybór opcji pomiędzy przewalutowaniem a „odfrankowieniem” będzie miał istotne znaczenie dla sytuacji ekonomicznej kredytobiorcy. Wydaje się, że najbardziej korzystnym rozwiązaniem w chwili obecnej dla kredytobiorców posiadających kredyty indeksowane do waluty obcej – franka szwajcarskiego, powinno być ich „odfrankowienie”. Wybierając jedną z dwóch opcji należy dokładnie przeanalizować obecną sytuację ekonomiczną, kurs waluty oraz aktualne orzecznictwo sądowe, co pozwoli wybrać opcję najbardziej korzystną dla kredytobiorcy – mówił Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Materiał współtworzony z ekspertami firmy VOTUM S.A.

Więcej przeczytasz tutaj:

www.dlafrankowiczow.pl.
https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach


Sytuacja Frankowiczów odbiła się swego czasu w mediach głośnym echem– do dziś sytuacja nabiera rozgłosu, kiedy mówi się o np. przewalutowaniach kredytów frankowych. W dużej mierze emocje w tej sprawie wzmacniają doniesienia dotyczące nieważności umów kredytowych.

Reklama

Kredytobiorcy posiadający kredyt hipoteczny indeksowany lub denominowany do franka szwajcarskiego niejednokrotnie zastanawiają się, czego tak naprawdę dotyczy to zagadnienie, jakie uprawnienia się z tym wiążą, a przede wszystkim jakie skutki rodzi stwierdzenie przez sąd, że umowa kredytu jest nieważna. Słuchając o kolejnych doniesieniach dotyczących stwierdzenia nieważności umowy kredytu, razem z ekspertami specjalizującymi się w kwestiach prawnych, mediacji czy odzyskiwaniu nadpłaconych rat z tytułu umowy kredytowej z firmy VOTUM, pochylamy się nad tym tematem i przybliżamy skutki, wynikające z działań jakie może poczynić konsument względem wadliwie skonstruowanej umowy z bankiem. Walka z bankiem z reguły budzi pewne obawy wśród kredytobiorców. Emocje te podzielają Frankowicze, którzy uważają, że walka z machiną to walka z wiatrakami. Stosunkowa nowa forma rozstrzygnięcia w sprawach kredytów frankowych pozwala jednak konsekwentnie odzyskać zgłoszone w treści pozwu roszczenia.Warto zatem przybliżyć kwestię skutków takiego orzeczenia i sprawdzić, jakie narzędzia mogą nam w tym pomóc.

Nieważność umowy kredytowej – jak ją rozpoznać?

– Kluczową konsekwencją stwierdzenia nieważności umowy kredytu jest okoliczność traktowania takiej umowy, jakby nigdy nie została zawarta. Orzeczenie sądu w tym przedmiocie jest deklaratoryjne, co oznacza, że nie kreuje tego skutku, a jedynie potwierdza, że ze względu na doniosłe wady umowy nie funkcjonuje ona pomiędzy stronami od samego początku (w szczególności, gdy do ukształtowania stosunku umownego doszło w sposób wyraźnie krzywdzący Kredytobiorców, przy wykorzystaniu przez drugą stronę silniejszej pozycji; za przykład może posłużyć naruszenie zasady równości stron przejawiającej się w jednostronnym ustalaniu wysokości zobowiązania Kredytobiorców przez bank, co prowadzi do znacznej dysproporcji w spełnianych przez strony świadczeniach, a tym samym do rażącej ich nieekwiwalentności) – komentował dla portalu BiznesTuba.pl, Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Ekspert dodaje także, że tym samym nie ma stosunku prawnego łączącego strony, co przekłada się to przede wszystkim na możliwość domagania się zwrotu już spełnionych świadczeń. Orzeczenie stwierdzające nieważność umowy kredytu przesądza również w sposób ostateczny o braku obowiązku spełniania na rzecz banku świadczeń w przyszłości, a więc o zezwoleniu na zaprzestanie spłaty kolejnych rat kredytu bez obawy wystąpienia z roszczeniami przez bank. Ustalające orzeczenie sądu znosi więc wątpliwości stron i zapobiega dalszemu sporowi o roszczenia banku wynikające z umowy (potwierdza to wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, z dnia 10.10.2018 r., sygn. Akt XXV C 695/17).

Orzeczenie sądu podstawą do roszczeń?

Ekspert zaznacza, że podstawą są przepisy kodeksu cywilnego – w szczególności art. 58 § 1 i § 2 w zw. z art 395 § 2 – które stanowią, że strony umowy uznanej za nieważną zobligowane są do zwrotu tego, co wzajemnie świadczyły.

– Bank jest zatem zobowiązany do zwrotu Kredytobiorcom wszystkich środków, które dotychczas uzyskał na podstawie takiej nieważnej umowy, natomiast Kredytobiorcy muszą zwrócić rzeczywiście wypłacone przez Bank kwoty kredytu. Jest to rozwiązanie korzystne dla Kredytobiorców, gdyż zobligowani są do zwrotu wyłącznie wypłaconego przez bank kapitału, bez odsetek umownych. Oznacza to, że w takim przypadku finalnie korzystali oni z uruchomionego kredytu bez jakichkolwiek kosztów z tym związanych – dodaje Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także:

Warto jednak podkreślić, że bank uprawniony jest do potrącenia kwoty swojego zobowiązania z kwotą rzeczywiście wypłaconego w złotówkach kapitału na rzecz Kredytobiorców, co niweluje niepraktyczny obrót gotówki. Jeżeli kwota wypłaconego kapitału przewyższa sumę wpłaconych przez Kredytobiorców środków, może to prowadzić do sytuacji, w której Kredytobiorcy zobowiązani będą do niezwłocznego zwrotu na rzecz banku pozostałej po dokonanym potrąceniu kwoty kapitału. Niemniej jednak, jeżeli nie posiadają oni stosownych środków, sąd w wyroku stwierdzającym nieważność umowy kredytowej może z urzędu (z własnej inicjatywy) lub też działając na wniosek zgłoszony przez Kredytobiorców, rozłożyć świadczenie na raty, o ile uzna, że znajduje to uzasadnienie w okolicznościach sprawy. W takim przypadku sąd określa wysokość poszczególnych rat oraz czas ich zapłaty.

Czy procesowanie się z bankiem jest opłacalne?

O opłacalności stwierdzenia nieważności umowy kredytu świadczy okoliczność, że wpisana w księdze wieczystej hipoteka na rzecz banku traci w ten sposób swoją podstawę, stąd też możliwe jest złożenie wniosku o jej wykreślenie, co sprawi, że nieruchomość będzie pozbawiona obciążeń. To zaś przekłada się na korzyści właścicieli w przyszłości. – Roszczeń o stwierdzenie nieważności umowy kredytu nie należy się obawiać, lecz trzeba pamiętać, że nie w każdej sprawie będzie ono mogło być dochodzone. Zatem jeśli pełnomocnik zaproponuje wystąpienie z niniejszym roszczeniem, to na pewno warto je rozważyć, gdyż stanowi ono nie tylko kompleksowe, ale również definitywne rozwiązanie zagadnienia związanego z kwestią kredytu frankowego – dodaje Jankowski z VOTUM S.A.

Od czego trzeba zacząć?

Coraz więcej Frankowiczów szuka pomocy w różnych instytucjach czy organach kontrolujących banki, mowa m.in. o KNF czy UOKiK – trzeba jednak pamiętać, że w sporach indywidualnych pomoże jedynie postępowanie procesowe. Tutaj najlepszym narzędziem wspierającym będzie współpraca ze specjalistą. Profesjonalny pełnomocnik pomoże zrozumie zawiłość umowy kredytowej i wskaże, czy w danym przypadku bank zastosował w niej niedozwolone (abuzywne) zapisy prawne. Warto wziąć też pod uwagę najważniejszy fakt, że profesjonalny pełnomocnik będzie potrafił określić dokładną kwotę roszczenia, o jaką można walczyć z bankiem. Przykładem może być firma VOTUM lub portal www.dlafrankowiczow.pl. Wystarczy zarejestrować się podając dane dotyczące kredytu, a specjaliści bezpłatnie przeanalizują dokument i wskażą możliwości, przerywając bieg przedawnienia. Specjaliści VOTUM S.A. będą także reprezentować Cię podczas postępowania przedsądowego i sądowego. Firmie zaufało ponad 7700 frankowiczów.

*Materiał został współtworzony z firmą VOTUM S.A. – gwarantującą kompleksową pomoc prawną na każdym etapie wykonania umowy. VOTUM S.A. oferuje także obsługę ekspercką w postępowaniu przedsądowym, mediacyjnym, pojednawczym, sądowym oraz egzekucyjnym.

Więcej przeczytasz tutaj:

www.dlafrankowiczow.pl.
https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach


Najpierw wielka miłość, później małżeństwo i wspólne mieszkanie – najczęściej na kredyt. Jeśli miłość trwa problemu nie ma. Gorzej, gdy dochodzi do rozwodu. Co w takiej sytuacji z pożyczką? Co z ewentualnym roszczeniem od banku, jeśli był to kredyt kredyt waloryzowany do waluty CHF i jest szansa na odzyskanie np. nadpłaconych rat lub zawyżonego spreadu?

Reklama

Małżeństwo silne jak kredyt

Wiele osób żartuje, że czasami kredyt wiąże ludzi ze sobą bardziej niż małżeństwo. I coś w tym jest, bo kłopotów finansowych obawiamy się bardzo a kredyty hipoteczne są najlepiej spłacanymi zobowiązaniami, jakie zaciągamy w bankach. Po prostu nie chcemy mieć problemów. Kłopot jednak w tym, że rozwodzimy się coraz częściej. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w poprzednim roku zawarliśmy 193 tysiące małżeństw. Rozwodów zaś w tym samym czasie było aż 65 tysięcy, czyli o dwa tysiące więcej niż rok wcześniej. I tak jak przejęcie na siebie zobowiązania po rozpadzie związku czy spłacenie drugiej osoby nie jest zawiłe i skomplikowane, tak, co do dochodzenia roszczeń od banku w takim przypadku wcale nie jesteśmy już przekonani. A to błąd, bo okazuje się, że rozwód w niczym tu nie przeszkadza. Walka i odzyskanie swoich pieniędzy jest i możliwa i wskazana zaznacza Bartłomiej Krupa – prezes Votum S.A. – kancelarii odszkodowawczej zajmującej się odzyskiwaniem utraconych pieniędzy w związku z zawarciem kredytu waloryzowanego walutą CHF.

Zobacz też:

Program 500 plus najhojniejszym programem na świecie

Czy kredyt musi być na całe życie?

Mieszkania w Polsce nieustannie drożeją. Dzieje się tak z małymi przerwami od wielu lat. Dlatego zarówno wcześniej jak i dziś spora ich część kupowana jest na kredyt. Dla młodych osób, jeśli nie mają wystarczającego wsparcia rodziców, to jedyny sposób na zakup wymarzonego m. W przypadku rozwodu podział majątku jest stosunkowo łatwy. Niestety w przypadku zobowiązań sprawa jest bardziej skomplikowana. W dzisiejszych czasach nie trzeba być w związku małżeńskim, żeby mieć wspólny kredyt na mieszkanie. Dla banku relacje osobiste nie mają znaczenia. Dlatego pożyczki wspólnie zaciągnąć mogą i osoby spokrewnione i znające się np. tylko z pracy. Oczywiście istnieją rozwiązania, które dość powszechnie stosuje się w momencie rozstania kredytobiorców. Mogą oni skorzystać z instytucji przejęcia długu (art. 519-526 k.c.) i zawrzeć porozumienie, w którym jeden z nich przejmuje cały kredyt. Umowa ta musi być zaakceptowana przez wszystkie strony umowy kredytowej.

W dzisiejszych czasach nie trzeba być w związku małżeńskim, żeby mieć wspólny kredyt na mieszkanie. Dla banku relacje osobiste nie mają znaczenia. Fot. Pixabay

Bank mówi: nie!

Niestety dla kredytobiorców, takie sytuacje też się zdarzają. Najczęściej wtedy, gdy żadna z osób nie ma samodzielnie zdolności kredytowej by udźwignąć zobowiązanie. I z tego jednak też jest wyjście. Alternatywą staje się wtedy przyjęcie do kredytu innego kredytobiorcy, również w porozumieniu z bankiem, poprzez zawarcie stosownego porozumienia w postaci aneksu do umowy.

Dość częstym pytaniem jest również, co się dzieje, jeśli żadna ze stron nie może przejąć na siebie długu. Rozwiązaniem może być sprzedaż nieruchomości, jeśli jej wartość pokryje zobowiązanie lub najem lokalu, pod warunkiem alternatyw do zamieszkania.

Każdy kredyt to bardzo poważne zobowiązanie, dlatego decyzja o zaciągnięciu go powinna być bardzo przemyślana. Warto jednak pamiętać, że choć bank w tym układzie wydaje się o wiele silniejszą stroną to nie jesteśmy pozbawieni szans w konfrontacji z nim. Szczególnie, jeśli mamy kredyt waloryzowany/indeksowany kursem CHF, – o czym świadczą wydawane w ostatnim czasie wyroki sądów. Tym bardziej, że jak okazało się, wiele umów zawierało klauzule niedozwolone a to szansa na to by odzyskać swoje pieniądze – podsumowuje Bartłomiej Krupa – prezes Votum S.A

 

*Partnerem cyklu informacji promujących prawa klientów banków jest Votum S.A. Więcej informacji można uzyskać na stronach:

www.dlafrankowiczow.pl

https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach/

Sejm skierował do dalszych prac w Komisji Finansów Publicznych prezydencką nowelizację ustawy o wsparciu kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy i znaleźli się w trudnej sytuacji finansowej. Oznacza to, że spłacający tzw. kredyty frankowe mogą zapomnieć o ustawie spreadowej i pełnym przewalutowaniu swoich zobowiązań na złotówki. Jednak mogą skutecznie bronić się przed wysokimi ratami i nadmiernym zadłużeniem. Podpowiadamy rozwiązania, które można zastosować.

Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2018 roku, jeśli projekt prezydenta Andrzeja Dudy zostanie przyjęty przez posłów. Co to oznacza? Osoby mające kredyty mieszkaniowe otrzymają co miesiąc wsparcie w wysokości 1,5-2 tys. zł przez 3 lata. Nieoprocentowaną pomoc finansową będą mogli spłacać przez 12 lat, pod warunkiem, że koszt kredytu przekracza 50 proc. ich dochodów. Wielu kredytobiorców nie czekało jednak na prawne rozwiązania, obecnie sprowadzające się do rolowania zadłużenia, czyli de facto wydłużenia okresu spłaty (z np. 30 do 42 lat), i sami starają się o odzyskanie na drodze sądowej zawyżonych ich zdaniem rat lub o dokonanie całkowitego oddłużenia na drodze upadłości konsumenckiej. A sprawa jest niebagatelna, dotyczy 600 tys. umów i aż miliona osób, które spłacają kredyty frankowe.

  1. Negocjacje z bankiem

To najszybsza forma rozwiązania sporu i nie musi nic kosztować. Zaczynamy od złożenia reklamacji do banku, który udzielił kredytu frankowego. Można do tego zatrudnić prawnika lub zrobić to samemu. Jak radzi Rzecznik Praw Obywatelskich na swojej stronie internetowej, reklamacja nie musi być sformułowana prawniczym językiem. Możemy napisać ją tak, jakbyśmy reklamowali niedziałający komputer. W piśmie wymieniamy wszystkie niedozwolone klauzule, które znalazły się w naszej umowie z bankiem. Jeśli nie znasz klauzul abuzywnych – zajrzyj na stronę internetową Rzecznika Finansowego (www.rf.gov.pl). Znajdziesz tam szczegółowy raport na temat klauzul abuzywnych wraz z orzecznictwem na ten temat.

– Z mojego doświadczenia wynika, że aż 90 proc. umów na tzw. kredyty frankowe jest niezgodnych z prawem i zawiera niedozwolone klauzule – twierdzi Arkadiusz Szcześniak, prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Najczęściej klienci skarżą się na umowne klauzule waloryzacyjne podwyższające saldo zadłużenia (nieuzasadniona waloryzacja kwoty kapitału), przeliczanie rat przy użyciu tabel kursów ustalanych jednostronnie przez banki, mało konkretne i niejasne klauzule dotyczące zmiany oprocentowania kredytów, nieprawidłowe stosowanie opłat związanych z ubezpieczeniem niskiego wkładu własnego (zabezpieczają wyłącznie interes banku). Kredytobiorcy żądają od banków zwrotu nadpłat, które ich zdaniem powstały wskutek stosowania przez instytucje finansowe niedozwolonych klauzul.

Dodatkowo założyciel strony Odfrankujkredyt.info zaleca, aby reklamację dotyczącą każdej klauzuli niedozwolonej składać osobno, a nie w jednym piśmie. Bank ma 30 dni na odpowiedź, więc jeśli nie zdąży zareagować na jedno z pism, oznacza to, że uznaje reklamację.

  1. Mediacje z Rzecznikiem Finansowym

Jeśli bank nie uznał reklamacji, kredytobiorca może zwrócić się o pomoc do Rzecznika Finansowego, który działa od 2015 roku i wspiera konsumentów w sporach z instytucjami finansowymi. Wystarczy złożyć do niego bezpłatny wniosek o postępowanie interwencyjne, dołączając kopię umowy z bankiem. Eksperci z biura rzecznika dokonają szczegółowej analizy umowy kredytowej i w formie pisemnej przedstawią argumenty za uznaniem niektórych postanowień umowy za niedozwolone. To może w sposób istotny ułatwić negocjacje z bankiem.

Rzecznik Finansowy może również wszcząć postępowanie polubowne, czyli mediacje z bankiem. Wniosek o takie postępowanie kosztuje 50 zł. To jedyne tego typu postępowanie, do którego instytucja finansowa musi przystąpić. Jeżeli to nie skutkuje i konieczna będzie sprawa sądową, można prosić Rzecznika Finansowego o wydanie tzw. istotnego poglądu w sprawie. To nic innego jak obszerna i wyczerpująca analiza wad prawnych umowy, która może być bardzo przydatna w sądzie. Dotyczy to zarówno pozwów indywidualnych, jak i zbiorowych.

  1. Zawiadomienie do prokuratury

Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu zainicjowało akcję zgłaszania umów o frankowe kredyty do Prokuratury Rejonowej w Szczecinie. Zawiadomienie o przestępstwie w sprawie oszustw kredytowych jako pierwsze złożyło stowarzyszenie. Jak twierdzi, już 200 osób uzyskało status poszkodowanego. Zdaniem stowarzyszenia, jeśli prokurator stwierdzi, że bank dokonał oszustwa, to przewalutowanie kredytu i zwrot pobranych przez bank zawyżonych rat będzie o wiele łatwiejsze. Jednakże do tego postępowania mogą przyłączyć się jedynie osoby potencjalnie poszkodowane przez konkretnego kredytodawcę.

  1. Sprawa sądowa nie musi być trudna

Jeśli reklamacje i mediacje z udziałem Rzecznika Finansowego nie odniosły skutku, trzeba rozważyć wystąpienie do sądu. Można przystąpić do któregoś z pozwów zbiorowych przeciwko konkretnemu bankowi (dane kontaktowe osób, które je przygotowują, znajdziemy na stronie Bankowebezprawie.pl). Są już pozwy zbiorowe m.in. przeciwko Deutsche Bankowi, Reiffeisen Polbankowi i Pekao SA.

– Grupowe roszczenia są tańszym rozwiązaniem, ale musimy liczyć się z tym, że postępowanie sądowe będzie trwało 2-3 razy dłużej niż w przypadku indywidualnego pozwu – informuje prezes Stop Bankowemu Bezprawiu. Składając samodzielnie pozew, musisz się liczyć z koniecznością zatrudnienia prawnika specjalizującego się w sporach z instytucjami finansowymi. – Plusem jest to, że zazwyczaj jeśli klient wygra w pierwszej instancji, wiele banków nie odwołuje się lub zaczyna się z nim dogadywać – twierdzi Arkadiusz Szcześniak.

Powstają już jednak firmy, które pomagają w odzyskaniu roszczeń od banków. Jedną z nich jest Votum SA, która kredytuje postępowanie sądowe swoim klientom. Jej przedstawicielem jest Robert Moskwa, znany i popularny aktor z serialu „M jak miłość”: – Wystarczy wysłać do nas kopię umowy, a my zajmujemy się resztą. Zwracamy się do banku o dodatkowe dokumenty i składamy reklamację w imieniu naszego klienta. Żądamy zwrotu nadpłaty, która powstała na skutek klauzul abuzywnych, a jeśli to nie pomaga, kierujemy sprawę do sądu.

  1. Bank wypowiada kredyt

Wielu frankowiczów nie stać na płacenie wysokich rat i przestają spłacać kredyty. Po dwóch miesiącach bank ma prawo wypowiedzieć umowę kredytową. Zazwyczaj jednak bank czeka dłużej, wysyłając wezwania do zapłaty. To zaproszenie do negocjacji i warto wtedy podjąć rozmowy, chociaż kosztują one dużo nerwów.

Jeśli jednak bank nie chce podjąć negocjacji, sprawa nie jest jeszcze przegrana. Historia sporu sądowego z (prawdopodobnie) Santander Consumer Bankiem SA z 2015 roku pokazuje, że bankowy tytuł egzekucyjny może być wystawiony wadliwie. Klienci złożyli wobec niego sprzeciw do Sądu Okręgowego we Włocławku, a sąd go uznał, stwierdzając, że nie doszło do skutecznego wypowiedzenia umowy. Bank wezwał klientów do uregulowania zadłużenia, stwierdzając jednocześnie, że jeśli żądanie nie zostanie spełnione, będzie to równoznaczne z wypowiedzeniem kredytu. Zdaniem sądu bank powinien najpierw wezwać do zapłaty, a dopiero w kolejnym piśmie wypowiedzieć umowę.

  1. Świadomie nie płacić rat?

Zachęca do tego Igor Kowalski, założyciel strony Odfrankujkredyt.info. Sam wyliczył nadpłatę, którą miał w stosunku do banku stosującego zakazane prawem klauzule w umowie frankowej. Sąd wystawił mu nakaz zapłaty, a kredytobiorca wniósł wobec niego sprzeciw do sądu i wygrał w pierwszej instancji. Prawomocny wyrok uzyskało 20 marca 2017 r. pewne małżeństwo. Wydał go Sąd Okręgowy w Warszawie, który w całości odrzucił nakaz zapłaty i obciążył bank kosztami postępowania procesowego. Część banków idzie po rozum do głowy i po pierwszych przegranych procesach składa klientom ofertę umorzenia części kredytu. Na walkę sądową z bankiem trzeba jednak iść z dobrym prawnikiem, podkreśla założyciel tej strony.

Innego zdania jest Robert Moskwa, przedstawiciel Votum SA. – To najgorsze z możliwych rozwiązań. Trzeba płacić raty, bo sytuacja procesowa klienta jest wtedy znacznie lepsza – twierdzi.

Nie zgadza się z nim prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. – W mojej ocenie niepłacenie rat jest w tej chwili jedną ze strategii w sądzie. Jest to o tyle prostsze, że nie mamy już bankowego tytułu egzekucyjnego i to bank musi udowodnić, że wyliczona przez niego kwota jest podana poprawnie. Z naszej praktyki wynika, że żadna kwota wyliczona w oparciu o kurs ustalany przez bank nie jest zgodna z prawem – uważa Arkadiusz Szcześniak.

  1. Upadłość konsumencka

Rozwiązaniem kompleksowym przy nadmiernym zadłużeniu jest upadłość konsumencka z końcowym całkowitym oddłużeniem. Kiedy mamy na głowie kilka kredytów i nie jesteśmy w stanie ich spłacić, a zdarzenia losowe (choroba, wypadek) i związana z tym długotrwała utrata pracy czy choćby obniżenie dochodów nie dają szansy na poprawę sytuacji – warto ogłosić upadłość konsumencką. Czasem to jedyna szansa na wyjście ze spirali długów.

– Celem upadłości konsumenckiej jest oddłużenie konsumenta, a zaspokojenie wierzycieli przesunięte jest na drugi plan. To pozwala dłużnikom wyjść z szarej strefy i rozpocząć „drugie życie” – uważa Małgorzata Anisimowicz, prezes kancelarii PMR Restrukturyzacje SA. – To także dobre rozwiązanie dla tych, którzy wzięli kredyt we frankach szwajcarskich. Takie osoby nieraz bez szczególnych perturbacji życiowych, jak np. utrata pracy czy zdrowia, nie są w stanie regulować swoich zobowiązań – dodaje. Wbrew pozorom w takiej sytuacji banki są bardziej chętne do ugody w toku postępowania konsumenckiego.

– Kiedy kredytobiorcy ogłaszają upadłość konsumencką, wtedy bank zaczyna być skłonny do rozmów – mówi Arkadiusz Szcześniak, prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Zdaniem prezes PMR Restrukturyzacje SA należy też obalić mit o syndyku, który puszcza dłużnika w skarpetach. – Po otwarciu postępowania upadłościowego bardzo wiele rzeczy nie podlega zajęciu (m.in. wyposażenie użytkowe mieszkania, ubrania, pościel, rzeczy niezbędne do pracy). Ale także większość przychodów, bo część wynagrodzenia jest wolna od zajęcia – wyjaśnia Małgorzata Anisimowicz. – Z ceny sprzedaży mieszkania sąd wyłącza i przekazuje dłużnikowi kwotę potrzebną na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych rodziny na okres do 24 miesięcy. Dlatego upadłość konsumencka nie jest tak demonicznie uciążliwa, jak to niektórzy przedstawiają, a zakończona całkowitym oddłużeniem daje dłużnikowi i jego rodzinie prawdziwy nowy start – dodaje.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Eksperci

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

AKTUALNOŚCI

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj książkę

Zapraszamy do udziału w kolejnym konkursie organizowanym przez nasz portal. Tym razem pytamy Was o t...

Potrzebna pilna waloryzacja kontraktów budowlanych

Jak informuje FPP i CALPE, dynamiczny wzrost kosztów realizacji projektów infrastrukturalnych w połą...

Już za tydzień wakacje! – oto Twój przedwakacyjny niezbędnik

Z jednej strony wakacyjny wyjazd to świetna sprawa. Z drugiej – to masa spraw, z którymi musimy się ...