niedziela, Maj 26, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "upadłość"

upadłość

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystkich jego wierzycieli. Jeśli jednak któryś z wierzycieli sam był dłużnikiem upadłego przed jej ogłoszeniem, może pod pewnymi warunkami dokonać tzw. potrącenia, które zmniejszy lub całkowicie zdejmie z niego brzemię dłużnika. W lutym 2018 r. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia orzekł, że skorzystanie z tego uprawnienia przez bank nie jest możliwe w odniesieniu do środków upadłego zgromadzonych na rachunku bankowym. Rok później sąd odwoławczy uchylił to orzeczenie, stanowiąc, że zanim doszło do ogłoszenia upadłości, upadłemu przysługiwała względem banku wierzytelność o wypłatę środków zgromadzonych na koncie, dlatego też potrącenie z wierzytelnością z rachunku bankowego nie sprzeciwia się istocie postępowania upadłościowego (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi, XIII Wydział Gospodarczy Odwoławczy z 6 lutego 2019 r., sygn. akt XIII Ga 709/18).

Kodeks cywilny w art. 498 §1 stwierdza, że „Gdy dwie osoby są jednocześnie względem siebie dłużnikami i wierzycielami, każda z nich może potrącić swoją wierzytelność z wierzytelności drugiej strony, jeżeli przedmiotem obu wierzytelności są pieniądze lub rzeczy tej samej jakości oznaczone tylko co do gatunku, a obie wierzytelności są wymagalne i mogą być dochodzone przed sądem lub przed innym organem państwowym” (Dz.U. 1964 nr 16, poz. 93, ze zm.). Z kolei zgodnie z art. 93 ust. 1 ustawy – Prawo upadłościowe (dalej: u.p.u.): „Potrącenie wierzytelności upadłego z wierzytelnością wierzyciela jest dopuszczalne, jeżeli obie wierzytelności istniały w dniu ogłoszenia upadłości, chociażby termin wymagalności jednej z nich jeszcze nie nastąpił” (Dz.U. 2003 nr 60, poz. 535, ze zm.).

Potrącenie należności z rachunku upadłej spółki

W 2010 r. jedna ze spółek z o.o. zawarła z bankiem umowę o prowadzenie rachunku, a dwa lata później zaciągnęła w tym banku kredyt odnawialny na kwotę ponad 8,5 mln zł. W kwietniu 2016 r. bank wypowiedział spółce umowę, wzywając do spłaty przekraczającego 6 mln zł zadłużenia. W sierpniu tego samego roku Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi XIV Wydział Gospodarczy dla spraw Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych ogłosił upadłość spółki. Bank powiadomił syndyka, powołując się na art. 93 u.p.u., o potrąceniu kwoty blisko 58 tys. zł znajdujących się na rachunku spółki, celem zaspokojenia należnego mu roszczenia z tytułu udzielonego spółce kredytu. Bank zgłosił również swoją wierzytelność do sędziego-komisarza.

Zobacz też:

W jakim wieku otrzymamy najkorzystniejsze oferty kredytowe?

Syndyk to nie upadły

31 października 2016 r. syndyk masy upadłości spółki wezwał bank do zwrotu 58 tys. zł, jako świadczenia nienależnego, pobranego wbrew przepisom prawa upadłościowego. Sąd rejonowy przychylił się do powództwa syndyka. Jego zdaniem środki pieniężne zgromadzone na rachunku bankowym są wierzytelnością jego posiadacza względem banku o wypłatę zgromadzonych tam środków. Z treści art. 112 u.p.u. sąd wywiódł, że umowa rachunku bankowego zawarta przez upadłego wiąże strony także po ogłoszeniu upadłości, stąd wierzytelność upadłego o wypłatę środków z tego rachunku stanowi masę upadłościową służącą zgodnie z art. 61 u.p.u. zaspokojeniu wszystkich wierzycieli upadłego. Jak wskazał sąd: „Możliwość potrącenia w upadłości dotyczy tylko sytuacji gdy nie następuje uszczuplenie masy upadłości o faktyczny majątek jaki przejął syndyk od upadłego (…) potrącenie z art. 93 prawa upadłościowego nie ma zastosowania do każdej wierzytelności po dniu ogłoszenia upadłości, ale tylko takiej która nie spowoduje zmniejszenia masy upadłości w zakresie czynnego majątku dłużnika, a który posłuży zaspokajaniu wszystkich wierzycieli upadłego według zasad prawa upadłościowego” (sygn. akt XIII Ga 709/18).

Sąd rejonowy odrzucił również całkowicie możliwość powołania się przez bank na instytucję potrącenia i zastosowania przepisu art. 93 u.p.u. Zdaniem sądu bank stał się dłużnikiem masy upadłości, a więc syndyka, który przejął posiadanie nad rachunkiem, dopiero po ogłoszeniu upadłości. A zgodnie z art. 95 u.p.u.: „Potrącenie nie jest dopuszczalne, jeżeli wierzyciel stał się dłużnikiem upadłego po dniu ogłoszenia upadłości” (Dz.U. 2003 nr 60, poz. 535, ze zm.).

Trzecią z najważniejszych podstaw uznania przez sąd dokonanego przez bank potrącenia za świadczenie nienależne stanowił art. 13 ust. 1 u.p.u.: „Sąd oddali wniosek o ogłoszenie upadłości, jeżeli majątek niewypłacalnego dłużnika nie wystarcza na zaspokojenie kosztów postępowania lub wystarcza jedynie na zaspokojenie tych kosztów” (Dz.U. 2003 nr 60, poz. 535, ze zm.). Jak stwierdził sąd orzekający w tej sprawie, dopuszczenie do potrącenia przez bank swojej wierzytelności z masy upadłościowej po ogłoszeniu upadłości mogłoby pociągnąć za sobą konieczność umorzenia postępowania upadłościowego. To z kolei uniemożliwiłoby zaspokojenie się w tym postępowaniu pozostałych wierzycieli upadłego. To z kolei stałoby w sprzeczności z zasadą prawa upadłościowego, jaką jest zaspokojenie wszystkich wierzycieli.

Pracownicze Plany Kapitałowe mogą mieć wpływ na dynamikę wzrostu wynagrodzeń w polskich firmach

Ustawodawca dał wierzycielowi instytucję potrącenia, więc ma prawo z niej skorzystać

Bank wniósł od tego wyroku apelację, do której przychylił się Sąd Okręgowy w Łodzi. Uznał za słuszne stanowisko banku, który nie zgodził się z możliwością zastosowania regulacji art. 95 u.p.u. Zgodnie bowiem z art. 725 Kodeksu cywilnego: „Przez umowę rachunku bankowego bank zobowiązuje się względem posiadacza rachunku (…) do przechowywania jego środków pieniężnych oraz (…) do przeprowadzania na jego zlecenie rozliczeń pieniężnych” (Dz.U. 1964 nr 16, poz. 93, ze zm.). Przechowanie to zdaniem sądu odwoławczego przejawia się stanem, w którym posiadaczowi rachunku, choć nie realizuje on w danej chwili swojej wierzytelności, to przysługuje mu ona już z chwilą zdeponowania tych środków na koncie. Wierzytelność o wypłatę wszystkich zgromadzonych na rachunku środków przysługiwała więc spółce, zanim doszło do ogłoszenia upadłości.

Sąd Okręgowy w Łodzi nie zgodził się również, by potrącenie z wierzytelnością z rachunku bankowego sprzeciwiało się istocie postępowania upadłościowego. Nie istnieje bowiem poza masą upadłościową żaden inny majątek upadłego, wobec którego wierzyciel mógłby zrealizować przysługujące mu prawo potrącenia, przewidziane w art. 93-96 u.p.u. Z prawa tego mogą też korzystać wszyscy pozostali wierzyciele.

„Sam ustawodawca uznał, że nie jest zasadne oczekiwanie, by wierzyciel musiał zapłacić w całości swój dług i jednocześnie zaspokajać własną wierzytelność ze środków uzyskanych w wyniku podziału funduszów masy upadłości w sytuacji, gdy swoją wierzytelność przed ogłoszeniem upadłości mógł potrącić (…) Zakładałoby to bowiem całkowitą nieracjonalność ustawodawcy, który wprowadziłby do ustawy przepis nie mogący znaleźć zastosowania z uwagi na sprzeczność z założonymi jej celami” (sygn. akt XIII Ga 709/18).

Sąd odwoławczy obalił także trzecie z podniesionych przez sąd rejonowy ustaleń co do uzależnienia ogłoszenia upadłości od minimalnego stanu majątku potencjalnego upadłego. Jak stwierdził, nie może to stanowić przeszkody dla realizacji przez wierzyciela przysługującego mu prawa do dokonania potrącenia. Jeśli w wyniku potrącenia okaże się, że pozostały majątek nie wystarcza na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego, to stworzy to wówczas podstawę do jego umorzenia.

Gdy syndyk zabierze rękę, odda ci paznokieć

W sytuacji, gdy pojawiają się problemy z płynnością finansową kontrahenta, nie wolno zwlekać. Jak pokazuje przykład niniejszej sprawy, szybka reakcja – nawet mimo ogłoszenia upadłości dłużnika – może „uratować” przynajmniej część należnych od niego środków. To z kolei może decydować o być albo nie być dla będących jego wierzycielami spółek, firm i samych przedsiębiorców. Zbyt długa zwłoka, powodująca choćby uchybienie zakreślonemu w art. 96 ustawy – Prawo upadłościowe terminowi do złożenia oświadczenia o chęci skorzystania z prawa potrącenia, sprawi, że wierzyciel ewentualnego zaspokojenia swoich roszczeń dozna tylko w takiej wysokości, w jakiej przydzieli mu syndyk, i dopiero po uwzględnieniu roszczeń innych wierzycieli.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Od lipca 2016 roku do końca czerwca 2017 roku w Polsce ogłoszono upadłość ponad 560 firm. Na sześć miesięcy przed ogłoszeniem bankructwa, ponad 40 procent z nich było notowanych w Krajowym Rejestrze Długów. Na trzy miesiące przed upadłością, w rejestrze dłużników znajdowała się już niemal co druga, a ich łączne zadłużenie przekraczało 36 milionów złotych.

– Listę upadłych firm pod kątem ich wcześniejszej obecności w KRD weryfikujemy już drugi raz. Pierwsze takie badanie przeprowadziliśmy we wrześniu 2016 roku. Wówczas analizowaliśmy ponad 2000 firm, których upadłość ogłoszono między styczniem 2014 a czerwcem 2016 roku. Tym razem analizowany okres jest krótszy, a badanych firm znacznie mniej, ale zarówno statystyki, jak i wnioski są podobne. Bankructwo najczęściej nie przychodzi nagle. To proces, który trwa nawet kilkanaście, czy kilkadziesiąt miesięcy – uważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Od początku lipca 2016 roku do końca czerwca 2017 roku w Polsce ogłoszono upadłość ponad 560 firm. Jak wynika ze wspólnego badania KRD BIG oraz Rzetelnej Firmy, w bazie danych Krajowego Rejestru Długów na pół roku przed terminem ogłoszenia upadłości znajdowało się 227 z nich. W sumie miały one wówczas 506 wierzycieli i 2420 zobowiązań na łączną kwotę 28,2 miliona złotych. Na trzy miesiące przed ogłoszeniem decyzji sądu, liczba notowanych w KRD firm sięgała już 266, liczba wierzycieli 596, liczba zobowiązań 3226, a ich zadłużenie przekraczało 36 milionów złotych.

– Upadłość firmy to problem nie tylko dla jej właścicieli, czy pracowników. To często również duży kłopot dla jej dostawców i kontrahentów. Kwoty zadłużenia notowane w Krajowym Rejestrze Długów pokazują zjawisko, aczkolwiek nie pokazują jego pełnej skali. Wiele przedsiębiorstw nie ujawnia informacji o niezapłaconych im w terminie zobowiązaniach. Im głośniej robi się o problemach danej firmy, tym szybciej przybywa jej wierzycieli, którzy chętnie dzielą się informacjami. Wtedy niestety jest już zdecydowanie trudniej odzyskać swoje pieniądze – dodaje prezes KRD BIG.

Spośród firm, które przed ogłoszeniem upadłości były notowane w Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej, największa liczba dłużników była zarejestrowana w województwie mazowieckim (46), śląskim (38), małopolskim (28) oraz dolnośląskim (26). Najmniej było ich natomiast w województwie opolskim i świętokrzyskim (po 3) oraz lubuskim (4).

W tym gronie w ujęciu sektorowym dominują trzy branże – przemysł, handel hurtowy i detaliczny oraz budownictwo, z których pochodzi odpowiednio 63, 60 i 54 dłużników. Tym samym odpowiadają one za dwie trzecie całkowitej liczby upadłych firm. Spośród wszystkich firm, które przed ogłoszeniem upadłości były notowane w KRD największe długi miały one wobec przedstawicieli branży handlowej, przemysłowej oraz finansowej.

– Jedna firma nie płaci drugiej i tłumaczy, że sama nie otrzymała płatności. Tamta z tego właśnie powodu nie może zapłacić kolejnej. Inna natomiast wie, że taki problem istnieje w branży, więc używa tej wymówki, żeby finansować swoją działalność kosztem kontrahentów. Tak buduje się brak zaufania i tworzą zatory płatnicze. Zdarza się, że prowadzą one nawet do bankructwa. Te zjawiska, które obserwujemy w wielu branżach niestety biją w całą polską gospodarkę – uważa Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy.

Badanie Krajowego Rejestru Długów oraz Rzetelnej Firmy zostało przeprowadzone w lipcu 2017 roku na 563 firmach, których upadłość została ogłoszona w okresie od początku lipca 2016 roku do końca czerwca 2017 roku. Łączna liczba zobowiązań i kwota zadłużenia jest sumą zobowiązań i długów firm, jakie były notowane w KRD na 6 i 3 miesiące przed ogłoszeniem upadłości poszczególnych firm.

 

Źródło; Krajowy Rejestr Długów

Niewielkie kwoty od kilkuset złotych do kilku tysięcy złotych doprowadzają do bankructwa. Właśnie takie pożyczki zaciągane wielokrotnie są najczęstszą przyczyną ogłaszania upadłości konsumenckich. Tylko w maju tego roku ogłoszono ich aż 513, czyli o połowę więcej niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Liczba pozytywnie rozpatrzonych wniosków o ogłoszenie bankructwa stale rośnie. W 2015 r. było ich ponad 2 tys., rok później już dwa razy tyle. W pierwszym kwartale 2017 r. ogłoszono 1311 upadłości.

Upadłość konsumencka, czyli redukcja lub umorzenie posiadanych długów, nie jest rozwiązaniem przeznaczonym dla osób, które w beztroski sposób podchodzą do kwestii finansów. Sąd może zgodzić się bowiem na upadłość tylko w przypadku, gdy nieświadomie doprowadziliśmy do niewypłacalności, tzn. jest ona wynikiem zdarzeń losowych, a nie skutkiem celowych działań, jak np. zaciąganie kredytów w sytuacji, gdy byliśmy pewni, że nie będziemy w stanie ich spłacić. Ogłoszenie bankructwa czasami jest jedynym sposobem, by móc zacząć z powrotem normalnie funkcjonować bez obciążeń finansowych i strachu przed stratą majątku, który chcą zająć wierzyciele. Z momentem ustanowienia upadłości konsumenckiej, przestają bowiem być naliczane odsetki od zaciągniętych długów, firma windykacyjna nie ma prawa już nękać konsumenta, a komornik musi zawiesić swoje postępowanie względem dłużnika. Z kolei po uprawomocnieniu się postanowienia, wszelkie postępowania egzekucyjne zostają umorzone.

Cały proces upadłościowy przebiega w trzech zasadniczych etapach, które obejmują: rozpoznanie wniosku (postępowanie w przedmiocie ogłoszenia upadłości konsumenckiej), właściwe postępowanie upadłościowe oraz wykonanie planu spłaty wierzycieli. Jednak, jak wygląda ten proces w rzeczywistości, zależy w dużej mierze od indywidualnej sytuacji dłużnika.

Krok 1: Przygotowanie wniosku o upadłość

Pierwszym krokiem do ogłoszenia bankructwa jest złożenie wniosku o upadłość w wydziale gospodarczym sądu rejonowego. W formularzu powinno znaleźć się uzasadnienie, czyli opis sytuacji, która skłoniła nas do takiego kroku. Kompletując dokumenty, będziemy musieli także wymienić wszystkie składniki posiadanego majątku, zgromadzone środki finansowe, a także sporządzić dokładną listę wszystkich należności oraz spis wierzycieli. – Gdy chcemy zwiększyć swoje szanse na pozytywne rozpatrzenie wniosku, zadbajmy o rzetelne przedstawienie posiadanego majątku, nie ukrywając żadnego faktu przed sądem – wskazuje Jarosław Sadowski, ekspert ZFDF, Expander Advisors. – Jeżeli będziemy ukrywali jakieś składniki swojego majątku lub działali na szkodę wierzycieli np. zwolnimy się z pracy, to sąd nie tylko nie pozwoli na ogłoszenie upadłości, ale uniemożliwi skorzystanie z takiego rozwiązania przez 10 lat.

Do składanego formularza warto dołączyć wszelkie zaświadczenia, które wyjaśnią, dlaczego mamy trudności w spłacaniu zaległości. Może być to np. wypis ze szpitala informujący o odbytej chorobie czy wypadku, które uniemożliwiały nam wykonywanie pracy zarobkowej.

Krok 2: Inwentaryzacja majątku, czyli właściwe postępowanie upadłościowe

W sytuacji, gdy nasz wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony, sąd wyznaczy syndyka, który będzie nadzorował wykonanie planu podziału masy upadłościowej, czyli naszego majątku, pomiędzy wierzycieli.

Co ważne, nie zaliczają się do niego wszystkie nasze dobra, a jedynie te, które mają realną wartość rynkową i mogą zostać sprzedane z zyskiem. W skład masy upadłościowej wchodzi także nasze wynagrodzenie, ale to nie oznacza, że zostaniemy pozbawieni środków do życia. Przepisy prawa pracy bowiem wyraźnie określają, jaka część wypłaty jest wolna od zajęcia. To kwota równa pensji minimalnej, czyli aktualnie blisko 1 500 zł netto. Co więcej, jeżeli część majątku jest nam niezbędna do uzyskiwania przychodu, np. gdy jesteśmy taksówkarzem i samochód jest nam potrzebny w pracy, może ona pozostać w naszych rękach.

Jedną z największych obaw przed podjęciem decyzji o ogłoszeniu upadłości, może być lęk przed startą dobytku. – Ogłaszając upadłość nasz dom lub mieszkanie również wejdą w skład masy upadłościowej i zostaną sprzedane, czego można jednak uniknąć, jeżeli wykażemy przed sądem, że będziemy w stanie spłacić dług bez likwidacji majątku. W przeciwnym wypadku, nieruchomość zostanie spieniężona, a w zamian, na okres do dwóch lat sąd przydzieli nam kwotę równej średniej cenie czynszu najmu lokum w naszym miejscu zamieszkania lub w miejscowości sąsiedniej. Jednakże na ostateczną wysokość tej „rekompensaty”, może mieć także wpływ wielkość naszych zarobków i to, jak liczną rodzinę mamy na utrzymaniu – wyjaśnia Michał Krajkowski, ekspert ZFDF, Notus Doradcy Finansowi.

Krok 3: Ustalanie planu spłaty wierzycieli

 Mimo likwidacji majątku, może okazać się, że nie wszystkie roszczenia wierzycieli zostały zaspokojone. W takim przypadku sąd ustanawia plan spłaty długów, która nie może trwać dłużej niż 3 lata. Od jego decyzji także zależy, jaka część naszych miesięcznych dochodów będzie przeznaczona na pokrycie pozostałych należności. – Ta nie może być zbyt wysoka, ponieważ sąd chce pomóc dłużnikowi w spłacie wierzycieli i uchronić go przed popadnięciem w kolejne długi. Jeżeli natomiast nasza sytuacja finansowa jest na tyle ciężka, że nie będziemy w stanie uregulować należności, sąd może w ogóle zrezygnować z ustalania planu spłaty i nasz dług zostaje umorzony – zaznacza Michał Krajkowski, ZFDF. Sąd może także postanowić, że część naszego zadłużenia zostanie umorzona bez konieczności spłaty, kiedy już wywiążemy się z uregulowaniem wierzytelności wymienionych w planie przygotowanym przez sąd. – Oznacza to, że od tego momentu wierzyciele nie będą mogli domagać się od nas spłaty „starych” długów – ostrzega ekspert ZFDF.

Po zakończeniu postępowania upadłościowego i zrealizowaniu planu spłatyoraz wydaniu przez sąd postanowienia o umorzeniu zobowiązań niezaspokojonych w toku procesu upadłościowego, dochodzi do oddłużenia, co oznacza, że przestajemy być dłużnikami banków i innych instytucji, w których pożyczaliśmy pieniądze.

 

Wypowiedź: Michał Krajkowski, ekspert ZFDF, Notus Doradcy Finansowi.

Od 1 stycznia 2016 r. wprowadzono nowe prawo restrukturyzacyjne. Głównym celem postępowania restrukturyzacyjnego, oprócz zaspokojenia wierzycieli, jest uniknięcie ogłoszenia upadłości dłużnika przez umożliwienie mu restrukturyzacji w drodze zawarcia układu z wierzycielami, a w przypadku postępowania sanacyjnego – również przez przeprowadzenie działań sanacyjnych, przy zabezpieczeniu słusznych praw wierzycieli.

Istotną zmianą jest także fakt, że w obecnym prawie, postępowaniu restrukturyzacyjnemu podlegają zarówno firmy niewypłacalne, jak i zagrożone niewypłacalnością, w związku z tym nowe statystyki pokazują nie tylko liczbę bankrutów, ale także firm zagrożonych bankructwem. Wcześniej obowiązujące prawo umożliwiało ogłoszenie upadłości układowej tylko wobec firmy faktycznie niewypłacalnej.

  • W roku 2016 liczba upadłości i restrukturyzacji polskich firm wyniosła 760, czyli o 2,6 proc. więcej niż w roku 2015              (wg danych na dzień 29 grudnia 2016).
  • Wśród rodzajów postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych najwięcej ogłoszono upadłości w celu likwidacji majątku (530 tj. 70 proc.), a najmniej postępowań o zatwierdzenie układu (4).
  • Obserwujemy, że zmiany jakie wprowadzono z początkiem 2016 r. w nowym prawie upadłościowym były potrzebne, ponieważ już pierwszy rok ich stosowania przyniósł wzrost zainteresowania nowymi formami ratowania przedsiębiorstw poprzez restrukturyzację. Liczba upadłości likwidacyjnych wyraźnie spadła i jest najniższa od 2009 roku.
  • W całym roku 2016 sądy zastosowały nowe formy postępowania już 204 razy, z czego najczęściej wdrażano przyspieszone postępowanie układowe (117).
  • Utrzymuje się spadek liczby upadłości i restrukturyzacji w transporcie (-24 proc.) i w przetwórstwie przemysłowym             (-9 proc.). Budownictwo także zanotowało spadek liczby bankructw (-16 proc.), natomiast ich liczba wzrosła w handlu       (+13 proc.) oraz w pozostałych branżach (głównie usługach) o 24 proc.
  • Coface prognozuje, że w 2017 r. dostępne formy restrukturyzacji nadal będą zyskiwać na popularności wśród firm borykających się z trudnościami płynnościowymi, a liczba upadłości będzie się obniżać.

 

Przetwórstwo przemysłowe

W sektorze przetwórstwa przemysłowego rok 2016 był dość spokojny. Pomimo spadku poziomu inwestycji w kraju nie odbiło się to negatywnie na kondycji tej gałęzi gospodarki. Jedynie w branży produkcji artykułów spożywczych oraz wśród producentów maszyn i urządzeń zanotowano wzrost liczby upadłości i restrukturyzacji. Wzrost ten był wywołany wahaniami cen surowców, dużą konkurencją na rynku, a także malejącymi inwestycjami (negatywny wpływ widoczny przede wszystkim wśród producentów maszyn i urządzeń). Pozostałe branże przetwórstwa przemysłowego, zwłaszcza te, na który duży wpływ ma poziom konsumpcji wewnętrznej oraz eksport, miały się dobrze.

Handel

Rok 2016 był trudny dla handlu, zarówno hurtowego jak i detalicznego. Mieliśmy do czynienia z kilkoma istotnymi restrukturyzacjami i upadłościami wśród sieci detalicznych (m.in. Marcpol czy Alma), a rynek dla hurtowników również się kurczy. Pomimo rosnącej konsumpcji oraz powracającej inflacji obroty wielu firm handlowych spadały, pogarszała się także ich rentowność i zachowania płatnicze. Branża podlega ciągłym procesom konsolidacyjnym, mniejszym firmom coraz trudniej jest konkurować z rosnącymi w siłę i oferującymi znacznie lepsze warunki handlowe rynkowym potentatom. Spodziewamy się, że w roku 2017 proces ten będzie kontynuowany.

Budownictwo

Branża budowlana przeżywa okres pewnego zastoju, spowodowanego przede wszystkim ograniczeniem inwestycji infrastrukturalnych. Ma to jednak również pozytywne skutki przejawiające się ograniczeniem liczby upadłości i restrukturyzacji do poziomu najniższego od 2010 roku. Dość dobrze rozwija się budownictwo mieszkaniowe i komercyjne, a brak dużych projektów infrastrukturalnych paradoksalnie zmniejsza ryzyko finansowe, na które wystawiane są firmy budowlane. To właśnie tego typu projekty – ich opóźniona realizacja i płatności, były często powodem problemów firm budowlanych, zwłaszcza podwykonawców. Teraz firmy budowlane skupiają się na mniejszych projektach, które nie przynoszą spektakularnych wzrostów sprzedaży, ale także dają większe bezpieczeństwo płynnościowe.

Szczegółowy raport roczny Coface: coface.pl

W oświadczeniu z 14 października br. Alma Market poinformowała, że 15 września 2016 r. firma złożyła wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego. Jednak do 14 października 2016 r. Spółka nadal oczekiwała na decyzję w tej sprawie. W związku z tym, że postępowanie sanacyjne nie zostało otwarte w terminie trzydziestu dni od dnia złożenia wniosku, Zarząd Spółki z przyczyn formalnych złożył wniosek o ogłoszenie upadłości.

Decyzja o jego złożeniu była podyktowana względami prawnymi.  We wniosku Spółka podtrzymała i poparła jednocześnie wniosek o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego.

Alma Market SA podkreśliła, że nie odstępuje od starań o otwarcie postępowanie sanacyjnego. Postępowanie to umożliwia dalsze działanie Spółki i prowadzenie biznesu. Uzyskanie zgody na sanację pozwoli nam podjąć działania zmierzające do restrukturyzacji firmy i naprawy oraz uzdrowienia przedsiębiorstwa. W trakcie postępowania zostanie przedstawiony plan restrukturyzacyjny i propozycje układowe. – Czytamy w oświadczeniu.

 

źródło: Alma Market SA

Odkąd hiszpańska spółka matka Fagor Elektrodometicos zbankrutowała, firmie FagorMastercook grozi zamknięcie, w skutek czego, bez pracy w Polsce pozostać może nawet 800 pracowników.

Koncern BSH Bosch Siemens, oferuje 90mln zł za kupno fabryki. Zamierza również włożyć 120 mln zł w inwestycję oraz zaoferować pracę 500 pracownikom.
Syndyk FagorMastercook, już po raz trzeci odmówił zgody na sprzedaż fabryki firmie. Jak się okazuje jedynym oferentem na kupno fabryki, jest BSH Bosch Siemens.
Według słów syndyk, Pani Teresy Kalisz, wartość firmy jest kilkukrotnie większa, a umowa z BSH Bosch Siemens niekorzystna, dlatego też odmawia podpisania umowy sprzedaży. Kolejnym krokiem Pani Kalisz będą jak zapowiada zwolnienia grupowe pod koniec stycznia.

Jak wynika z Monitora Sądowego i Gospodarczego, upadłość w listopadzie 2014r. ogłosiło 49 przedsiębiorstw, czyli o 39,5% mniej niż miesiąc wcześniej, bowiem w październiku odnotowano upadek 81 firm. Jest to jak do tej pory najniższa liczba upadłości od stycznia 2011roku. W tamtym okresie zbankrutowały 43 przedsiębiorstwa.

Kultura, rozrywka i rekreacja, to te branże odnotowują największą upadłość natomiast budownictwo to branża, w której zaczyna się poprawiać pomimo utrzymującego się wysokiego poziomu upadłości.

Prognoza na rok 2015 jest bardziej optymistyczna. Według analiz w całym 2015r. liczba upadłości wyniesie około 754 wszystkich przedsiębiorstw, czyli o 9,2% mniej niż w roku obecnym.

 źródło: kuke.com.pl

Eksperci

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

Inflacja rośnie zgodnie z planem – mocniej w górę poszły ceny żywności oraz paliw

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, zakładające wzrost inflacji w marcu do 1,7 proc. Mocniej w gó...

Jak jest dobrze, to trzeba korzystać

Rynki podtrzymują pozytywny nastrój, o co nie jest zbyt trudno, biorąc pod uwagę stały przepływ pozy...

Grejner – Co się porobiło – bitcoin oazą stabilności

Polityka monetarna Rezerwy Federalnej, globalne spowolnienie gospodarcze, brexit, negocjacje handlow...

AKTUALNOŚCI

Kolejna fala cyfrowej transformacji przed nami

Według IDC globalne inwestycje w technologie i usługi umożliwiające cyfrową transformację rosną w dw...

Bez rozbudowanej sieci światłowodowej nie wykorzystamy pełnego potencjału technologii 5G

Wyścig kto pierwszy udostępni powszechnie infrastrukturę 5G trwa. Wizja zawrotnych prędkości stosowa...

Hipermarket czy osiedlowy sklep – gdzie kupują Polacy?

Wszelkie zmiany w branży powierzchni handlowych są bardzo istotne z perspektywy firm, które chcą w n...

Przepływ danych nieosobowych – co zmieni „nowe” RODO?

Wsparcie rozwoju gospodarki oraz nowoczesnych technologii opartych na danych i ich przepływie to jed...

Przejściowe załamanie wzrostu sprzedaży detalicznej

Dane GUS, sygnalizujące wzrost sprzedaży detalicznej w marcu o zaledwie 3,1 proc., na pierwszy rzut ...