sobota, Sierpień 17, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "system podatkowy"

system podatkowy

24 sierpnia 2018 r. opublikowano projekt nowelizacji m.in. ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych („CIT”). Obecnie konsultacje społeczne zostały zakończone i projekt został w dniu 24 września zaakceptowany przez rząd. Projekt wprowadza nowe zasady dotyczące poboru podatku u źródła, które mogą mieć znaczący wpływ na obowiązki podatkowe zagranicznych podmiotów inwestujących w Polsce.

Szczegóły nowej procedury

Nowelizacja ustawy wprowadza nowy mechanizm pobierania podatku u źródła dla płatności przekraczających wartość 2 mln PLN rocznie (w przeliczeniu na jednego podatnika) – co do zasady, płatnik będzie zobowiązany pobrać podatek według krajowej stawki. Wykluczona zostanie możliwość niepobrania podatku u źródła, lub zastosowania obniżonej stawki podatkowej określonej w odpowiedniej umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Nowe regulacje dotyczą również zagranicznych funduszy inwestycyjnych i emerytalnych (porównywalnych z polskimi), które obecnie są objęte zwolnieniem.

W przypadku płatności nieprzekraczających wartości 2 mln PLN w przeliczeniu na jednego podatnika, płatnik nadal będzie uprawniony do stosowania obniżonej stawki / zwolnienia podatkowego na zasadach stosowanych dotychczas (nowelizacja wprowadza jednak pewne dodatkowe wymogi dla płatnika).

Proces certyfikacji

Nowy mechanizm zezwala na niepobieranie podatku u źródła od płatności przekraczających wartość 2 mln PLN rocznie pod warunkiem, że podatnik złoży oświadczenie potwierdzające, że:

  1. Posiada dokumenty potwierdzające zasadność zastosowania obniżonej stawki podatku / zwolnienia od podatku u źródła;
  2. Nie posiada wiedzy na temat okoliczności wykluczających możliwość stosowania obniżonej stawki podatku  / zwolnienia od podatku u źródła.

Powyżej opisane wymogi nakładają na płatnika obowiązek przejścia przez obszerny proces certyfikacji, dla którego wytyczne nie zostały dotychczas dokładnie ustalone.

Warto podkreślić, że płatnik podlega obowiązkowi zapłaty podatku do momentu złożenia kompletu dokumentów oraz potwierdzenia poprawności informacji rozpatrywanych w trakcie procesu certyfikacji (mają zatem zastosowanie opłaty i kary, w tym kara pozbawienia wolności przewidziana Kodeksem Karnym Skarbowym). Dodatkowo, organ może nałożyć karę w wysokości 10-30% podstawy opodatkowania, jeżeli w trakcie przeprowadzania kontroli organ podatkowy zakwestionuje efekty procesu certyfikacji.

Zwrot podatku

Zgodnie z nowym mechanizmem, podatnik / płatnik ma prawo wnioskowania o zwrot podatku u źródła. Procedura ta będzie podobna do dotychczas obowiązującej (sformalizowana i wymagająca rozległej analizy materiałów źródłowych).

Opinia

Alternatywnie do wspomnianej powyżej metody zwrotu podatku, podatnik / płatnik, który poniósł ekonomiczny koszt podatku u źródła, a jednocześnie spełnia warunki określone w ustawie o CIT, może wnioskować do organu o opinię o stosowaniu zwolnienia podatnika z poboru podatku u źródła („Opinia”).

Opinia ta wydana zostanie w terminie do 6 miesięcy od otrzymania wniosku przez organ podatkowy i będzie  obowiązywać przez 36 kolejnych miesięcy. Wysokość opłaty od wniosku o wydanie Opinii wynosi 2,000 PLN.

Wniosek o wydanie Opinii może zostać odrzucony w przypadku, gdy:

  • podatnik nie spełnia warunków określonych w ustawie o CIT;
  • mogą mieć zastosowanie przepisy o przeciwdziałaniu unikaniu opodatkowania;
  • zaistniały wątpliwości, co do zgodności ze stanem faktycznym dołączonej do wniosku dokumentacji;
  • istnieje uzasadnione przypuszczenie, iż podatnik nie prowadzi rzeczywistej działalności gospodarczej w kraju swojej rezydencji podatkowej

Autor: Sławomir KrempaPartner w dziale prawno-podatkowym PwC

Od 1 lipca wszyscy podatnicy, w tym mikroprzedsiębiorcy, którzy prowadzą księgi podatkowe i wytwarzają dowody księgowe w formie elektronicznej, przekazują struktury JPK na żądanie organów podatkowych w trakcie postępowania podatkowego, czynności sprawdzających, kontroli podatkowej i kontroli celno-skarbowej. Do 30 czerwca 2018 r. obowiązek ten dotyczy wyłącznie dużych przedsiębiorców.

„JPK na żądanie to korzyść dla administracji skarbowej i dla podatników. Przekazanie danych JPK znacząco przyśpieszy prowadzone postępowania kontrolne, pozwoli uniknąć wizyty w urzędzie lub przyjmowania kontrolujących w siedzibie firmy. Kontrole będą bardziej obiektywne i przejrzyste dla podatników. Kontrolowany i kontrolujący zyskają większą pewność dotyczącą materiałów wykorzystywanych w trakcie czynności sprawdzających i kontrolnych” – mówi wiceminister finansów, zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) Paweł Cybulski.

„Data 1 lipca 2018 r. jest warta odnotowania. Od tego momentu większość podatników będzie przekazywała dane w toku kontroli w formie plików JPK. Dzięki możliwości pozyskiwania danych w formie plików JPK zmieniamy oblicze kontroli dotyczących podatków. Wprowadzamy nowe technologie, które pozwolą zautomatyzować proces kontroli. Chcemy szybciej i niższym kosztem dla podatnika realizować zadania” – dodaje dyrektor Departamentu Nadzoru nad Kontrolami MF Przemysław Krawczyk.

KAS może żądać JPK od podatnika, a także od kontrahenta, jeżeli prowadzi on księgi podatkowe w formie elektronicznej.

Jakie struktury JPK będą przekazywane na żądanie

Struktury, których od 1 lipca 2018 r. można żądać KAS

JPK_KR – księgi rachunkowe

JPK_WB – wyciąg bankowy

JPK_MAG – magazyn

JPK_FA – faktury VAT

JPK_PKPIR – podatkowa księga przychodów i rozchodów

JPK_EWP – ewidencja przychodów

Sposoby przekazania JPK na żądanie

„Ministerstwo Finansów udostępniło bezpłatne narzędzia, dzięki którym przedsiębiorca może przekazać JPK na żądanie: aplikację Klient JPK 2.0 do generowania i wysyłania JPK oraz aplikację e-mikrofirma w zakresie faktur (struktury JPK_FA). Przedsiębiorcy nie powinni mieć problemów z udostępnieniem organowi podatkowemu JPK na żądanie. System informatyczny Ministerstwa Finansów jest przygotowany na przyjęcie dodatkowych plików JPK. Ponadto MF opracowało i wykonało aplikację dla urzędników KAS, która jest wykorzystywana do weryfikacji i potwierdzania prawidłowości plików JPK przekazywanych na żądanie organu podatkowego” – informuje wiceminister finansów Paweł Cybulski.

JPK na żądanie – informacje dla podatników

Szczegółowe informacje na temat JPK na żądanie wraz z broszurami MF zostały opublikowane w Portalu Podatkowym.

Przedstawiciele Rządu zapowiadają nowe otwarcie w relacjach między podatnikami i urzędnikami. Taki cel przyświecał decydentom już podczas wdrażania przepisów o Krajowej Administracji Skarbowej w marcu 2017 roku. Teraz jest to jeden z głównych postulatów wyrażonych w Konstytucji dla Biznesu.

Przedsiębiorcy z optymizmem (co prawda umiarkowanym, ale jednak optymizmem) patrzą na te zapowiedzi. Przed resortem finansów i kierownictwem KAS stoi bez wątpienia niełatwe zadanie, bowiem niemożliwe jest, aby zmienić mentalność urzędników samym tylko zapisem w ustawie. Wierzymy jednak, że kierownictwo KAS podejmie zdecydowane działania w tym zakresie, przeprowadzi szkolenia swoich pracowników i będzie kontrolowało jakość ich pracy nie tylko pod kątem wyników, lecz także podejścia do podatników. Pracodawcy RP będą bacznie przyglądać się, czy te huczne zapowiedzi będą wdrażane w życie i czy zmiana relacji na linii urzędnik-podatnik będzie rzeczywiście odczuwalna.

Wsparcie dla nowych inwestycji

W 2018 roku mają wejść w życie projektowane przepisy ustawy o zasadach wspierania nowych inwestycji. Projekt przewiduje dla firm podejmujących nowe inwestycje wprowadzenie mechanizmu wsparcia przede wszystkim w postaci zwolnienia z podatku. Celem projektodawcy jest rozszerzenie dotychczasowych udogodnień oferowanych w specjalnych strefach ekonomicznych na teren całego kraju. Co prawda nie są znane jeszcze projekty aktów wykonawczych, które będą kluczowe dla dokonania oceny tej inicjatywy, jednakże można zakładać, że zaproponowane rozwiązania wpłyną pozytywnie na rozwój przedsiębiorczości i przyciągną inwestorów. Istotne jest, aby warunki skorzystania ze wsparcia nie były zbyt restrykcyjne. W przeciwnym razie z nowych mechanizmów skorzystają tylko nieliczni.

Uszczelnianie systemu podatkowego

Rok 2017 upłynął pod hasłem „uszczelniania” systemu podatkowego. Z zapowiedzi Premiera wynika, że w 2018 r. będzie podobnie. Pracodawcy RP oczywiście są za tym, aby skutecznie ograniczyć rozmiary szarej strefy i walczyć z nieprawidłowościami w zakresie rozliczania się z obowiązków publicznoprawnych. Uważamy jednak, że potrzebna jest zmiana podejścia do tzw. „uszczelniania” systemu podatkowego. Zamiast nakładania kolejnych, coraz to nowych obowiązków i restrykcji na podatników, należy poszukiwać takich rozwiązań, które same w sobie będą stanowiły zachętę do prawidłowego rozliczania obowiązków publicznoprawnych. Wyrażamy nadzieję, że resort finansów zmieni podejście i skoncentruje swoje działania na docieraniu do organizatorów i beneficjentów przestępstw, bez „dokręcania śruby” uczciwym przedsiębiorcom. Ciągłe doregulowywanie gospodarki jest rozwiązaniem ryzykownym, bowiem z czasem znacznie utrudni prowadzenie działalności w Polsce i może doprowadzić do odpływu kapitału i zniechęcić przedsiębiorców do inwestowania w kraju.

Komisja Europejska koryguje w górę swoje prognozy w zakresie wzrostu gospodarczego oraz potwierdza, że finanse publiczne w Polsce są pod kontrolą.

„Najnowsza prognoza Komisji Europejskiej potwierdza wysoki potencjał rozwoju polskiej gospodarki i fakt, że finanse publiczne w Polsce są w bardzo dobrej kondycji. Prognoza deficytu na rok 2017 jest spójna z prognozą przedstawioną w Programie konwergencji. Komisja Europejska zaznaczyła, że deficyt może ukształtować się na niższym poziomie w efekcie wdrażania działań ukierunkowanych na poprawę ściągalności podatków. Wysoki priorytet MF dla tych działań sprawia, że również deficyt w 2018 powinien być niższy niż prognozowany przez Komisję Europejską”mówi Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju i finansów.

Wysoki wzrost PKB

Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej, tempo wzrostu gospodarczego w Polsce przyspieszy w br. do 3,5% z 2,7% zanotowanych rok wcześniej. Przewidywana poprawa dynamiki PKB to w głównej mierze efekt zakładanej odbudowy nakładów inwestycyjnych oraz utrzymania wysokiego tempa wzrostu konsumpcji prywatnej. W przyszłym roku, zdaniem Komisji Europejskiej, tempo wzrostu PKB będzie już niższe i wyniesie 3,2% (głównie za sprawą oczekiwanego spadku tempa wzrostu konsumpcji prywatnej).

W całym horyzoncie prognozy Polska będzie miała najwyższe tempo wzrostu wśród dziesięciu największych gospodarek UE. Jednocześnie obecne prognozy Komisji Europejskiej na lata 2017-18 są lepsze – zwłaszcza na br. – od projekcji KE z edycji zimowej.

Prognozy Komisji Europejskiej dotyczące tempa wzrostu potencjalnego PKB są również wyższe niż w poprzedniej projekcji, co oznacza, że KE pozytywnie ocenia fundamenty polskiej gospodarki. Jednym z czynników, który przyczynia się do wysokiego tempa wzrostu potencjału jest szybki wzrost produktywności pracy. Prognozy wzrostu PKB na lata 2017-18 są zbliżone do prognoz MFW i NBP, oraz – w przypadku 2018 r. – niższe od prognoz ekonomistów ankietowanych przez Reuters oraz prognoz MF zawartych w Programie konwergencji.

Według ostatnich projekcji MFW (raport World Economic Outlook, kwiecień 2017), tempo wzrostu PKB w Polsce przyspieszy w analizowanym horyzoncie do odpowiednio 3,4% i 3,2%, a według prognoz NBP (Raport o inflacji, marzec 2017) – do 3,7% i 3,3%. Z kolei z prognoz publikowanych przez Reuters (mediana, kwiecień 2017 r.) wynika, że wzrost PKB w latach 2017-18 wyniesie odpowiednio 3,5-3,6%.

Bezpieczne finanse publiczne

Kluczowe z perspektywy prognozy fiskalnej parametry makroekonomiczne zawarte w projekcji Komisji Europejskiej nie odbiegają istotnie od prognoz MF. Prognoza Komisji dotycząca najważniejszych wskaźników determinujących wpływy podatkowe, m.in. konsumpcji prywatnej, funduszu wynagrodzeń oraz inflacji, jest (zwłaszcza w 2017 r.) zbliżona do prognoz przyjętych w Programie konwergencji. Komisja Europejska oczekuje, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych osiągnie w br. 2,9% PKB i pozostanie na tym samym poziomie w 2018 r. wobec 2,4% PKB w roku ubiegłym.

W przypadku prognozy fiskalnej na 2018 r. Komisja Europejska nie uwzględniła jednak, zgodnie ze swoimi zasadami, skutków działania reguły wydatkowej ani podejmowanych przez MF działań uszczelniających system podatkowy. W świetle prognoz Komisji Europejskiej, dług sektora instytucji rządowych i samorządowych w relacji do PKB w dalszym ciągu będzie poniżej unijnej wartości referencyjnej, osiągając w latach 2017-18 odpowiednio 54,6% oraz 55,4%.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Dla większości Polaków obecny system podatkowy jest nieodpowiedni, przede wszystkim ze względu na jego skomplikowanie i niezrozumienie. 93% Polaków uważa, że system ten powinien zostać uproszczony. Obecny system jest postrzegany jako nieprzyjazny, niesprawiedliwy, skomplikowany i niezrozumiały – wynika z badania przeprowadzonego przez firmę Maison&Partners.

– Przeprowadzone badania pokazały, że jeżeli chodzi o rozumienie systemu podatkowego to jest bardzo źle. Większość Polaków nie rozumie o co w tym systemie chodzi, nie ma świadomości jakie podatki płaci. 16 proc. pracujących na umowę o pracę Polaków jest przekonana, że nie płaci podatku PIT. Ponad 50 proc. z nas uważa, że nie płaci podatku VAT. Przecież w każdym zakupie, który dokonujemy jest uwzględniony VAT – mówi dr hab. Dominika Maison, prof. Uniwersytetu Warszawskiego.

Wiedza Polaków na temat istniejącego w Polsce systemu podatkowego jest bardzo mała. Znajomość rodzaju podatków ze słyszenia nie oznacza również, iż Polacy rozumieją, na czym one polegają.

Po pierwsze bardzo mała jest faktyczna wiedza na temat rodzajów podatków: PIT, VAT, CIT. Chociaż 90% twierdzi, że słyszało o podatku PIT, to cały czas 16% pracujących na umowę o pracę jest przekonana, że nie płaci takiego podatku. Podobnie z podatkiem VAT – 90% słyszało o takim podatku, 70% twierdzi, że wie na czym on polega, ale tylko 42% uważa, że płaci taki podatek. Najmniej znanym podatkiem jest podatek CIT, co nie dziwi, gdyż jest to podatek odprowadzany przez pracodawców. Ponadto 21% Polaków jest przekonana, że nie płaci żadnych podatków, ani PIT-u, ani CIT-u, ani nawet VAT-u.

Uzupełnieniem braku wiedzy na temat działania i zasad systemu podatkowego w Polsce jest również brak świadomości wysokości wynagrodzenia z uwzględnieniem zawartych w nim podatków. Spośród osób pracujących 82% orientuje się ile wynosi ich wynagrodzenie netto, 72% twierdzi, że wie ile wynosi kwota brutto (choć prawdopodobnie wynik ten jest zawyżony), natomiast tylko 36% ma świadomość dodatkowych kosztów ich wynagrodzenia dla pracodawcy i zawartych w nich podatkach.

W świetle toczącej się od lat w mediach dyskusji o tym, czy Polacy wolą system podatkowy progresywny czy liniowy, wyniki pokazują, że poparcie zależy od sformułowania pytania. Jeżeli operuje się tylko nazwą systemu podatkowego (bez jego wyjaśnienia) to 10% jest za obecnie istniejącym systemem progresywnym, 20% za liniowym, ale równocześnie aż 69% nie ma zdania na ten temat (gdyż prawdopodobnie nie ma wiedzy). Natomiast gdy zada się pytanie z podaniem przykładu na konkretnych kwotach (czyli dostarczy wiedzy respondentom), to okazuje się, że poparcie dla liniowego podatku drastycznie wzrasta – 60% Polaków (trzykrotnie więcej niż w pytaniu bez przykładu) wskazuje ten system jako właściwy, a poparcie progresywnego systemu pozostaje na podobnym poziomie (12%) – czyli ma pięciokrotnie mniej zwolenników niż obowiązujący obecnie podatek progresywny. Preferencja wobec systemu liniowego (szczególnie po wyjaśnieniu jego zasad) utrzymuje się w Polsce od lat. Ten obraz wyników pokazywały badania z 2009 zaprezentowane w książce „Polak w świecie finansów” (PWN, D. Maison, 2013).

Z Raportu wynika, że spośród osób pracujących na umowę o pracę 65% rozlicza się samodzielnie. Pozostała jedna trzecia (35%) rozliczających się z podatku PIT nie robi tego samodzielnie. Są to przede wszystkim osoby najmłodsze i o najniższym wykształceniu, które korzystają ze wsparcia rodziny i znajomych. Spośród osób samodzielnie rozliczających podatki aż 40% uważa to zadanie za trudne.

Badanie przeprowadzone przez firmę Maison&Partners pokazuje, że zdecydowana większość, bo aż 70% Polaków, jest za uproszczeniem dotychczasowego systemu podatkowego i wprowadzeniem nowego, w którym pracownicy nie musieliby się rozliczać na koniec roku z podatków, gdyż wszystkie podatki byłyby odprowadzane przez pracodawcę.

91% Polaków uważa, że taki system jest lepszy od dotychczasowego a 68% uważa, że byłby to system lepszy dla Polski niż dotychczasowy. Większość Polaków postrzega taki system jako lepszy dla wszystkich: obywateli, przedsiębiorców i państwa.

– Mamy nadzieję, że działania nowo powstałej koalicji „Polacy na rzecz sprawiedliwych podatków” doprowadzą do wprowadzenia zupełnie nowego systemu podatkowego, który my proponujemy – powiedział Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP. – Starego nie ma sensu już ulepszać i modyfikować. Wszyscy dobrze wiemy, że tworzenie nowych regulacji i przepisów w tym zakresie nie ma przełożenia na realną poprawę, nie tylko w zakresie lepszego stosowania przepisów podatkowych, ale także skutecznego weryfikowania ich przestrzegania. System podatkowy trzeba stworzyć od nowa i to jest fakt. Mówiliśmy o tym już dawno. Przedstawiliśmy wstępne założenia dotyczące nowego systemu podatkowego i cieszy nas, że ta propozycja spotkała się z tak pozytywnym odbiorem większości społeczeństwa – podsumował Kaźmierczak.

Zdaniem większości Polaków (73%) zaproponowany system podatkowy byłby korzystny przede wszystkim dla obywateli (36% – dla obywateli + 37% – dla wszystkich). Znacząco mniej, bo 16% Polaków uważa, że na takim systemie skorzystałoby tylko państwo, a najmniej osób (4%) uważa, iż taki system byłby korzystny wyłącznie dla przedsiębiorców.

Z przytoczonych danych wynika, że taki system podatkowy byłby dla zwykłych obywateli dużo bardziej zrozumiały, a co więcej odciążyłby ich od konieczności sporządzania corocznego rozliczenia podatkowego i zdejmował odpowiedzialność za źle rozliczone podatki.

 

Wypowiedź: dr hab. Dominika Maison, prof. Uniwersytetu Warszawskiego.

Rekomendacje Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) w zakresie poprawy warunków prowadzenia firm w Polsce pozostają od lat te same – polski system podatkowy wymaga fundamentalnej reformy, należy uprościć prawo gospodarcze i obniżyć pozapłacowe koszty pracy – oto wnioski płynące z 7. edycji Raportu ZPP pn. „Warunki prowadzenia firm w Polsce 2017”.

W 2016 roku polska gospodarka na tle gospodarek unijnych rozwijała się rzeczywiście bardzo dynamicznie, jednak w dalszym ciągu nie możemy mówić o znaczącej poprawie warunków dla prowadzenia biznesu w Polsce. Aby nastąpiły realne zmiany trzeba poddać gruntownej naprawie polski system podatkowy, którego nie ma sensu już „ulepszać”, co wiąże się z tworzeniem kolejnych przepisów. Prawo powinno być skonstruowane w taki sposób, aby przeciętny obywatel nie miał problemu z jego interpretacją. Zapewniam po raz 1234, że przedsiębiorca nie ma czasu na wielogodzinną lekturę kolejnych wersji ustaw – powiedział Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP. – Mamy nadzieję, że niektóre inicjatywy, procedowane przez rząd i mające na celu poprawę sytuacji przedsiębiorców wpłyną pozytywnie na rozwój w tym sektorze – dodał.

„Okazuje się, że podstawowe ustawy podatkowe zmieniły się w 2016 roku 53 razy. Co prawda w 2015 roku działo się to jeszcze częściej (aż 65 razy), jednak nie sposób mówić tu o jakiejś szczególnej zmianie jakościowej. Absolutnie elementarne akty regulujące system podatkowy w Polsce zmieniają się wręcz błyskawicznie” – czytamy w Raporcie ZPP.

Z publikacji wynika, że gdyby ktokolwiek chciał na bieżąco zapoznawać się ze wszystkimi aktami prawnymi uchwalanymi w kraju w 2016 roku, musiałby poświęcać na lekturę przepisów 4 godziny i 17 minut dziennie. Ponadto w latach 2012-2014 w Polsce wprowadzono w życie 56 razy więcej regulacji niż w Szwecji i 43 razy więcej niż w Belgii.

ZPP postuluje uproszczenie prawa gospodarczego na kształt tzw. ustawy Wilczka z 1988 roku.

Jednym z głównych problemów polskiego systemu podatkowego jest podatek VAT, a w jego ramach najbardziej kłopotliwe są długotrwałe wstrzymania zwrotu podatku – stwierdził Jakub Bińkowski, sekretarz Departamentu Badań i Analiz ZPP.

Ekspert dodał, że o ile część zwrotów to te faktycznie wyłudzane w ramach działalności przestępczej, to pozostałe setki milionów złotych są wstrzymywane bezpodstawnie. Takie praktyki przekładają się natomiast na zachwianie płynności finansowej uczciwych przedsiębiorców i wpływają negatywnie na ocenę polskiego systemu podatkowego.

Dużym problem dla firm w Polsce są pozapłacowe koszty pracy – w Polsce wynoszą one 50 proc. pensji brutto. Obciążenie obywateli składkami na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne jest aktualnie jedno z najwyższych w OECD.

Polska pod względem prawnego otoczenia biznesu pozostaje nadal w tyle za państwami Europy Zachodniej. Napisanie szeregu ustaw podatkowych od nowa, obniżenie pozapłacowych kosztów pracy i zredukowanie liczby pracowników w administracji państwowej jest absolutnie niezbędne, aby w perspektywie najbliższych kilku lat uczynić zakładanie i prowadzenie firm w naszym kraju przystępnym i prostym dla obywateli – powiedział Marin Nowacki, wiceprezes ZPP.

Pozytywną sytuację odnotowano w odniesieniu do  m.in. kondycji finansowej przedsiębiorstw oraz bezrobocia. Zysk netto przedsiębiorstw niefinansowych zwiększył się o ponad 11 proc. w porównaniu do analogicznego okresu z roku poprzedniego. Stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec trzeciego kwartału 2016 roku wyniosła z kolei 8,3 proc. Dla porównania w tym samym okresie 2015 roku stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 9,7 proc. Zauważalnie wzrosła też liczba ofert pracy – na koniec trzeciego kwartału 2016 roku było ich ponad 139 tys. natomiast w grudniu 2015 roku zaledwie 78,6 tys.

W tegorocznych zestawieniach analizujących jakość systemu podatkowego, łatwość prowadzenia biznesu i poziom wolności gospodarczej w różnych państwach świata, Polska z reguły awansowała w porównaniu do pozycji ubiegłorocznych. Gorzej jest jedynie z wolnością gospodarczą – w rankingu Index of Economic Freedom nasz kraj spadł na niższą lokatę niż rok temu.

Jednym z największych wyzwań (i celów) na najbliższe lata musi być konsekwentne prowadzenie prowolnościowej polityki, redukcja znacznej części niepotrzebnych regulacji i zdecydowana liberalizacja gospodarki, połączona z rozważnym prawodawstwem podatkowym, bazującym na znacznie wyższych, niż aktualnie, standardach legislacyjnych – podsumowują autorzy Raportu. Rekomendacje pozostają zatem takie same jak w 2016 roku.

Źródło: Związek Przedsiębiorców i Pracodawców

 

Gospodarka w 2017 roku jest w dobrym stanie, priorytetem rządu będzie uszczelnianie systemu podatkowego, a w latach 2016 i 2017 nie przekroczymy deficytu 3 proc. PKB – mówili premier Beata Szydło, wicepremier Mateusz Morawiecki i minister Henryk Kowalczyk po poniedziałkowym spotkaniu.

Morawiecki zwracał także uwagę, że Komisja Europejska dostrzegła, iż Polska prowadzi politykę zrównoważonego rozwoju. Premier Beata Szydło – w ramach przeglądu resortów – spotkała się w poniedziałek z wicepremierem, ministrem rozwoju i finansów Mateuszem Morawieckim oraz ministrem, przewodniczącym Stałego Komitetu Rady Ministrów Henrykiem Kowalczykiem. Mówiła m.in., że głównym zadaniem Morawieckiego jest uszczelnienie systemu podatkowego, a Kowalczyk ma się zająć przede wszystkim nowymi zasadami nadzoru nad spółkami skarbu państwa.

Wicepremier Morawiecki był na konferencji po spotkaniu pytany, czy inna metodologia liczenia wielkości budżetowych stosowana przez Eurostat, w myśl której do dochodów budżetu nie wlicza się np. wpływów z LTE, wpłynie na wysokość deficytu. „Niezależnie od tego jak na koniec będzie, to nie przekroczymy deficytu 3 proc. w roku 2016., ani w roku 2017” – odpowiedział Morawiecki.

Dodał, że „chcemy powtarzalnych wpływów budżetowych, uczciwego płacenia podatku CIT, PIT, VAT i akcyzy”. „Na tym się przede wszystkim koncentrujemy, nie opieramy naszej filozofii finansowej na jednorazowych wpłatach” – zaznaczył wicepremier.

Przyznał zarazem, że metodologia liczenia naszego budżetu według Eurostatu jest różna od naszej wewnętrznej. „U nas jak wpływają pieniądze z NBP i LTE, to one redukują deficyt budżetowy państwa według naszej wewnątrzkrajowej metodologii. Natomiast według Komisji Europejskiej nie redukują. Stąd czasami te liczby tak dziwnie wyglądają. (…). W metodologii krajowej będzie to ok. 2 proc. deficytu, a w metodologii europejskiej będzie pewnie ok. 2,7 proc. Nie przekroczymy 3 proc. deficytu” – tłumaczył.

Morawiecki zwracał także uwagę na to, że zarówno Komisja Europejska jak i agencje ratingowe dostrzegły, iż Polska prowadzi politykę zrównoważonego rozwoju. „Komisja Europejska, a więc instytucja, która bardzo przygląda się temu wszystkiemu, co się dzieje w Polsce, w swoim raporcie (…) określiła, że nasza polityka teraz jest polityką zrównoważonego rozwoju. Jesteśmy zrównoważeni zarówno z punktu widzenia makro-, jak i mikroekonomicznego, zarówno z punktu widzenia społecznego, jak i gospodarczego. Bardzo się cieszę, że zostało to dostrzeżone, że zostało to dostrzeżone także przez agencje ratingowe” – powiedział wicepremier.

Również premier Beata Szydło mówiła po spotkaniu o dochodach budżetowych. Podkreślała, że rząd cały czas stawia przed sobą zadania, aby do budżetu państwa trafiało coraz więcej środków, bo przekłada się to na realizację projektów społecznych, na realizację projektów inwestycyjnych.

Podkreślała, że z wicepremierem Morawieckim rozmawiała m.in. o systemie podatkowym i jego uszczelnianiu. „To jest plan bardzo ambitny postawiony przed wicepremierem Morawieckim, jako to najważniejsze zadanie” – mówiła. „Uszczelnianie systemu polegające na tym, że stosujemy tutaj zarówno nowe zasady, nowe metody, wprowadzamy nowe rozwiązania, ale też kładziemy nacisk na lepszą skuteczność służb, które tym się zajmują” – wskazała.

„Chcemy, żeby tych środków z uszczelniania systemu wpływało jak najwięcej do budżetu państwa, bo przekłada się to na realizację projektów społecznych, na realizację projektów inwestycyjnych. Pokazujemy, że w Polsce jest wystarczająca ilość środków budżetowych, tylko trzeba je umiejętnie wydawać, trzeba je wydawać rozsądnie i przede wszystkim nie wolno ich marnować” – dodała.

„Interesują nas polskie rodziny. Jeżeli minister finansów może się przyczynić do tego, że te dochody będą się tam pojawiać właśnie z tych mafii vatowskich, z tych wielkich korporacji, które unikają za bardzo płacenia podatków, dla mnie to jest wielki honor praca w takim zespole pani premier Beaty Szydło i wielka radość też, że mogę się do tego przyczynić, że rosną dobrze wysokopłatne miejsca pracy” – mówił wicepremier Morawiecki.

Także Henryk Kowalczyk zapowiadał, że w tym roku rząd będzie zwracać szczególną uwagę na projekty, które mają uszczelniać system podatkowy, by „bardzo sprawnie przechodziły drogę legislacyjną w procesie rządowym i później skutecznie (…) przechodziły tę drogę sejmową”.

Źródło: www.kurier.pap.pl

 

Powód 1. Dodatkowy podatek to kara za konsolidację i rozwój.

Polską gospodarkę cechuje rozdrobnienie przedsiębiorstw i w konsekwencji niska jak na Europę produktywność. Regulacje gospodarcze powinny więc motywować przedsiębiorców do współpracy premiując konsolidację. Tymczasem zaproponowany podatek, o stawce rosnącej wraz ze wzrostem sprzedaży, będzie karą za konsolidację i w rezultacie będzie hamował wzrost efektywności handlu i pośrednio całej gospodarki.

Nałożenie wyższego podatku na producentów mebli czy odzieży, którzy przekroczyli określoną wartość sprzedaży, uznalibyśmy za szkodliwe. Nieracjonalne jest odbieranie większej części dochodu i w rezultacie ograniczenie możliwości rozwoju przedsiębiorstw, które są bardziej efektywne i dzięki temu pozyskują coraz więcej klientów.

Powód 2. Podatki od przedsiębiorstw powinny być równe.

Podatek zróżnicowany w zależności od rodzaju działalności i wielkości przedsiębiorstw zakłóca konkurencję, jednym przedsiębiorcom ułatwia, a innym utrudnia akumulację kapitału i rozwój.

 Powód 3. Czy pojawi się podatek od wielkości sprzedaży dla przedsiębiorstw produkcyjnych i usługowych?

Pojawia się pytanie, czy jeśli zwolennicy dodatkowego podatku od handlu o stawce uzależnionej od wielkości sprzedaży uznają go za właściwe rozwiązanie, to będą chcieli wdrożyć go też w pozostałych przedsiębiorstwach produkcyjnych i usługowych?

Powód 4. Interwencja rządu zmniejsza efektywność rynkowego mechanizmu konkurencji.

To konsumenci, a nie rząd, powinni dokonywać wyboru co, gdzie i kiedy kupują, kierując się najkorzystniejszą relacją ceny i jakości. Proponowane zróżnicowanie wysokości podatku w zależności od tego w jakim dniu tygodnia została dokonana sprzedaż wpłynie na decyzje zakupowe i jest bezprecedensową próbą politycznego sterowania konsumentami i przedsiębiorcami. Jeżeli sprzedaż w dni wolne od pracy opodatkujemy wyżej od sprzedaży w dni powszednie, to równie dobrze możemy wyżej opodatkować sprzedaż w godzinach nocnych lub miesiącach wakacyjnych.

Powód 5. Wzrost podatków pobieranych od przedsiębiorstw powoduje wzrost cen dla konsumentów.

Zgodnie z obserwacjami prowadzonymi od lat wzrost podatków pobieranych od przedsiębiorstw, powoduje wzrost cen dla konsumentów. Jest to szczególnie widoczne w przypadku produktów charakteryzujących się niską elastycznością cenową, czyli podstawowych produktów, których konsumpcję trudno ograniczyć. Np. zwiększenie opodatkowania piekarń prowadzi do podwyżki cen chleba, zwiększenie opodatkowania sklepów prowadzi do wzrostu cen sprzedawanych w nich produktów. Podatek od sprzedaży zostanie w znacznej mierze, choć nie w całości, przerzucony na konsumentów.

Powód 6. Koszty poniosą też dostawcy i pracownicy.

Część obciążeń podatkowych zostanie sfinansowana przez przedsiębiorstwa handlowe, a  część przez ich dostawców. Właściciele firm zarówno produkcyjnych jak i handlowych otrzymają niższą dywidendę, a ich pracownicy muszą liczyć się z wolniejszym wzrostem wynagrodzeń.

Powód 7. Dalsze skomplikowanie systemu podatkowego.

Równoległe funkcjonowanie podatków od dochodu, od wartości dodanej i od sprzedaży detalicznej jeszcze bardziej skomplikuje nasz system podatkowy i utrudni wypełnianie obowiązków podatkowych. Nałożenie dodatkowego podatku od sprzedaży nie spowoduje też, że nieuczciwi przedsiębiorcy zaniechają nieuczciwych praktyk w momencie nałożenia dodatkowego podatku. Ustawa z pewnością nie ograniczy nieuczciwej konkurencji i nie poprawi sytuacji uczciwych przedsiębiorców, co jest deklarowanym celem zmian.

Nieprzewidywalne zmiany systemu i polityki podatkowej zwiększają ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej w naszym kraju i osłabiają skłonność do inwestowania. I to nie tylko w branży dotkniętej zmianami regulacyjnymi, ale w całej gospodarce.

Powód 8. Ustawa spowolni poprawę warunków pracy i wzrost wynagrodzeń w handlu.

Konsolidacja handlu przynosi korzyści nie tylko akcjonariuszom sieci handlowych i konsumentom, ale również pracownikom handlu, których warunki pracy i wynagrodzenia – dzięki zwiększeniu wydajności w wyniku konsolidacji – poprawiają się szybciej niż w handlu rozdrobnionym. Tendencyjne oskarżanie sieci zagranicznych o złe warunki pracy świadczy o negatywnym nastawieniu do inwestorów zagranicznych i do jednolitego europejskiego rynku. Zwłaszcza, że wg „Sprawozdania z działalności Państwowej Inspekcji Pracy w 2014 roku”: „W małych placówkach handlowych skala nieprawidłowości jest znacznie większa niż w wielkopowierzchniowych(…). Skala i waga naruszeń ujawnianych w mniejszych placówkach handlowych nadal jest znacząca (…)”.

Podatek 9. Zbyt krótkie vacatio legis.

Przewidziane w projekcie czternastodniowe vacatio legis świadczy o lekceważeniu inwestorów, jest bowiem zdecydowanie zbyt krótkie, by firmy handlowe mogły wprowadzić zmiany organizacyjne, w tym np. modyfikacje programów księgowych.

 

Komentarz Jeremiego Mordasewicza, Doradcy Zarządu Konfederacji Lewiatan

 

System podatkowy jest jednym z kluczowych czynników regulujących funkcjonowanie państwa. Patrząc na jego konstrukcję, można dowiedzieć się jednak znacznie więcej, niż wysokości stawek ; zdradza kierunki rozwoju, kluczowe decyzje polityków i wiele innych.

Niełatwo wnioskować

Podatki to stała kość niezgody na linii obywatel- przedsiębiorstwo- państwo. Dlaczego?  Otóż wpływy z podatków stanowią podstawowy przychód do budżetu państwa, zatem w jego interesie jest zachowanie ich na odpowiednio wysokim poziomie. Z drugiej strony, wysokie stopy podatkowe źle wpływają na rozwój gospodarki – po podcinają przedsiębiorcom skrzydła. Szybki rozwój gospodarczy notuje się zazwyczaj w miejscu o niskich podatkach. Czy zatem w interesie państwa nie leży rozwój gospodarczy? Nic bardziej mylnego. Niezwykle trudne jest zoptymalizowanie stawek, by nie nadwyrężała firm, jednocześnie przynosząc zyski rządzącym. W naszych warunkach młodej demokracji, kwestia ta nigdy nie doczekała się jednolitego, opracowanego planu: kolejni urzędujący politycy wprowadzają zmiany patrząc krótkofalowo lub metodą “na chybił trafił”.

W prawo, czy w lewo?

Logistycy mawiają, że planowanie to czas stracony, niemniej w przypadku budowania całego systemu jest nieuniknione i lepiej żeby było wsparte odpowiednią analizą. W innym wypadku, można dojść do absurdów, które się dzieją z naszym udziałem, jak na przykład:

  • 23% stawka VAT na ubranka dziecięce w kraju, który chce uchodzić za prorodzinny
  • ulgi podatkowe dla zagranicznych inwestorów – lecz brak wsparcia dla rodzimych
  • wysokie (obowiązkowe) składki ZUS, które przyczyniają się do zwiększenia liczby osób pracujących na czarno, lecz nie do wysokości późniejszych emerytur
  • podatek od darowizny, spadku, obrotu nieruchomością – społeczeństwo uczy się bycia karanym za przedsiębiorczość

To tylko najbardziej głośne wśród społeczeństwa przykłady nielogicznego zarządzania stawkami podatkowymi.

Bardzo ciekawe jest to, że partie nazywające siebie prawicowymi mają lewicowe pomysły gospodarcze, socjalne i podatkowe. Zasadniczo, prawica domaga się minimalnych podatków i ingerencji państwa w sprawy rozwojowo gospodarcze. Nasza prawica obiecuje socjale rodem z socjalistycznej utopii. Co za tym idzie – podnosi podatki.

Na rozstaju dróg

Ostatnie lata coraz dobitniej pokazują, że obecny system podatkowy przestaje mieć rację bytu i wymaga diametralnej zmiany. Istniejące regulacje są nieadekwatne do rzeczywistej sytuacji w kraju. W efekcie, obywatele dochodzą do mistrzostwa w omijaniu przepisów, na czym cierpią obie strony. Scena polityczna uległa niedawno zmianie i wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek całkowicie innego układu sił. System podatkowy też rozpaczliwie oczekuje na zmiany, tak samo jak zmuszeni do przestrzegania jego zasad obywatele.

Za konsultację dziękujemy partnerowi – Księgowość Poznań.

 

W polskim sejmie zapanowała ostatnio moda na kwotę wolną od podatku, jakby jej podniesienie było panaceum na bolączki całego systemu podatkowego. Podwyższenia kwoty chce większość ugrupowań posługując się często przykładem Wielkiej Brytanii. Tymczasem wzór brytyjski jest póki co nieosiągalny i rzadko się przy tym wspomina, że każde znaczące podniesienie kwoty wolnej oznacza proporcjonalną podwyżkę innych podatków, chyba że rząd znajdzie nagle 21,5 mld zł. Mało tego, resort finansów chce wycisnąć to, co jeszcze w podatnikach zostało.

Kwota wolna od podatku w Polsce pozostaje w stagnacji już ponad dwie dekady. Przed wyborami prezydenckimi nie wzbudzała większego entuzjazmu wśród parlamentarzystów i każda próba znaczącego podniesienia progu zwalniającego od płacenia dochodowej daniny kończyła się fiaskiem. Kwota wolna pozostaje więc na tym samym poziomie już 7 rok i wynosi dziś 3 091 zł. Ostatni raz zwiększono ją o 2 zł w 2008 roku, a rok wcześniej o 75,63 zł, co w perspektywie 23-letniej historii kwoty wolnej i tak można uznać za znaczący wzrost. W 1992 roku, kiedy Polacy pierwszy raz składali zeznania podatkowe, kwota wolna od podatku stanowiła 3-krotność płacy minimalnej, obecnie nie osiąga nawet 2-krotności, bo płaca minimalna w 2015 roku wynosi 1750 zł. Proporcjonalnie do dochodów wysokość kwoty wolnej nie ulega więc polepszeniu, a wręcz pogorszeniu. Jak to się ma do tak chętnie przywoływanego przez polityków przykładu Wielkiej Brytanii, gdzie próg wzrasta systematycznie i znacząco? Skąd pomysły i budżet potrzebny do ustalenia nowych kwot na poziomie 6, 8, a nawet 12 tys. zł?

Brytyjską kwotę wolną od podatku przez ostatnich 15 lat zwiększano 13 razy i obecnie wynosi ona 10 600 funtów (ponad  60 tysięcy złotych). Już teraz zapowiadany jest wzrost o kolejne 2000 funtów do roku 2020. Do dziś, z poziomu 4 385 funtów w 2000 roku, uzyskano wzrost o 6 215 funtów, czyli ponad dwukrotność. W analogicznym okresie w Polsce wzrost był praktycznie niezauważalny i wyniósł tylko 795,21 zł. Stabilność i przyjazność systemu z wysoką kwotą wolną od podatku i realnym jej wzrostem każdego roku, oznaczają nie tylko oszczędności dla brytyjskich pracowników i przedsiębiorców, ale czynią z Wielkiej Brytanii atrakcyjną destynację dla zagranicznych biznesów – mówi Bolko Fuchs z firmy doradczej Admiral Tax, specjalizującej się w optymalizacji podatkowej firm z sektora MSP.

Dlaczego kwotą wolną w Polsce nie zajmowano się wcześniej, przez ostatnie 23 lata, kiedy był na to czas i można było podwyższać ją stopniowo, tak jak w Wielkiej Brytanii? Teraz natomiast co krok pojawiają się zapowiedzi rewolucyjnych zmian i wskazywanie absurdalnie niskiej kwoty, jako źródła niesprawności systemu podatkowego. Odpowiedź jest prosta – zbliżają się wybory. I tak oto trwa w Polsce polityczny festiwal kwoty wolnej od podatku z podwyżkami do 6, 8, a nawet 12 tys. złotych. Kto da więcej?

Partie agitują rewolucją kwoty wolnej, tymczasem z opiniotwórczych środowisk ekonomicznych płynie krytyka i opinie, że w Polsce tak duży, jednorazowy skok jest możliwy wyłącznie przy jednoczesnym podwyższeniu innych podatków, na przykład ujednoliceniu stawki podatku konsumpcyjnego VAT na poziomie ok 18 proc. Inną alternatywą mogłoby być podniesienie podstawowej stawki podatków o 3 proc., z 18 do 21, ale przy jednoczesnym podniesieniu innych progów. Oczywistym rozwiązaniem jest wprowadzenie zupełnie nowych podatków, ale taki postulat od razu wykorzystałyby partie konkurencyjne. Najlepiej jest więc mówić, że podatki będą po prostu niższe, jak przy każdych wyborach. Rachunek ekonomiczny to jedno, ale poza tym, rząd nie na wolnych 21,5 mld zł, bo tyle, jak szacuje Fundacja Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA będzie kosztowało budżet podniesienie kwoty wolnej do 8 tys. zł. Jakby tego było mało, Polsce właśnie udało się wyjść z procedury nadmiernego deficytu i rząd raczej nie zaryzykuje ponownego trafienia pod lupę Brukseli.

Po co obniżać podatki, skoro i tak są niskie

Minister finansów Mateusz Szczurek otwarcie przyznaje, że podniesienie kwoty nic znaczącego  nie wniesie. Poza tym, jak sam mówi: w Polsce podatki w ogóle są niskie, a podatki dochodowe i majątkowe wręcz bardzo niskie. Warto przy tym dodać, że kwota zwalniająca od płacenia podatku dochodowego dla parlamentarzystów to 27 tys. zł, a nie 3 091 zł, jak dla reszty społeczeństwa i przedsiębiorców. Czy podatki są rzeczywiście niskie?

Centrum im. Adama Smitha wyliczyło w czerwcu br. ile zarobków zabiera nam państwo. Wyszło 44 proc., co oznacza, że do 11 czerwca 2015 roku przeciętny Polak pracował wyłącznie na potrzeby państwa, a do końca roku będzie pracował już na swoje. Jeśli praca na rzecz państwa przez prawie połowę roku to mało, to ile według ministra Szczurka powinniśmy pracować, może przez 70 proc. roku? Tyle właśnie, wraz ze wszystkimi składakami; emerytalną, rentową, wypadkową, chorobową, zdrowotną, na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych wynosi opodatkowanie pracy w przypadku osób średnio zarabiających. To też podatki, tyle że ukryte, czy to wciąż nisko?

Wystarczająco nisko, aby rząd upomniał się o podatki, które mogłyby być zapłacone w maksymalnie przewidzianych stawkach. Temu właśnie miała służyć tzw. klauzula o unikaniu opodatkowania lub jak wolą przedsiębiorcy, możliwość skorzystania z optymalizacji podatkowej, która umożliwia płacenie niższych podatków. Ministerstwo twierdzi, że miał to być zapis uniemożliwiający wyprowadzanie pieniędzy przez wielkie korporacje, ale żaden przepis nowego prawa dobitnie na to nie wskazywał.

Jeśli ktoś nie płaci maksymalnych wysokości podatków, tak jak życzyłby sobie tego rząd, to  takie osoby lub firmy powinny być ścigane i karane. Tak w skrócie można opisać propozycję rządu. Na szczęście, po miażdżącej krytyce pomysłu przez ekspertów i przedsiębiorców klauzulę o ściganiu firm korzystających z optymalizacji  wykreślono z projektu nowej ordynacji podatkowej. Jeśli taki przepis wejdzie kiedyś w życie, to w sposób znaczący zwiększy władzę urzędników skarbowych i odstraszy przedsiębiorców od rozwijania lub zakładania biznesu w Polsce – dodaje Bolko Fuchs z Admiral Tax.

Na propozycji wprowadzającej klauzulę o unikaniu opodatkowania ekonomiści i eksperci nie pozostawili suchej nitki. Krytykę pomysłu wyraziła także Rada Legislacyjna przy Prezesie Rady Ministrów, która oceniła, że klauzula jest sprzeczna z konstytucją. Zapisu ostatecznie nie wprowadzono, a winą za to w dużej mierze obarczono media, które oceniały projekt, jako kolejny bat na podatników. Ministerstwo finansów nie poddaje się jednak tak łatwo i już zapowiedziało, że klauzula o unikaniu opodatkowania wróci wraz z kompleksową zmianą ordynacji, co powinno nastąpić w sierpniu.

Jak tu więc mówić o próbach uzdrawiania polskiego systemu podatkowego, skoro z jednej strony mamy mało realne obietnice podniesienia kwoty wolnej do 8 czy 12 tys. zł, po to aby odciążyć podatników i obniżyć wpłacane przez nich daniny. Z drugiej strony natomiast widzimy próby wprowadzania przepisów, które mają ścigać i karać tych, którzy płacą niższe podatki, bo korzystają z optymalizacji podatkowej, czyli z przysługujących im praw, które gwarantuje konstytucja. Z modelu brytyjskiego w Polsce nic raczej nie wyjdzie, bo Polski na to nie stać. Rządzący powinni raczej pomyśleć o odchudzeniu biurokracji publicznej, bo jak wskazują eksperci obcięcie aparatu biurokratycznego o mniej więcej jedną trzecią pozwoliłoby zaoszczędzić ok 15 mld zł rocznie, a z taką kwotą w budżecie można by poważnie podejść do tematu podwyższania kwoty wolnej od podatku.

autor: Krzysztof Oflakowski, przedsiębiorca, ekspert ds. komunikacji dla firm

Posłowie Podkomisji stałej do monitorowania systemu podatkowego wyłączyli z prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy – Ordynacja podatkowa propozycję uchylenia przepisów, służących zawieszaniu i przerywaniu biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. W ocenie Konfederacji Lewiatan przywrócenie funkcji stabilizacyjnej przedawnienia zobowiązania podatkowego oraz zagwarantowanie podatnikom terminu, po upływie którego prawidłowość ich rozliczeń nie będzie kwestionowana jest pilne i nie powinno być odwlekane, w najlepszym wypadku, do 2018 r.

Obecni na posiedzeniu Podkomisji przedstawiciele Ministerstwa Finansów, popierając odstąpienie od zmiany zaproponowanej przez Prezydenta RP wskazywali, że regulacje dotyczące przedawnień zobowiązań podatkowych, zostaną kompleksowo uregulowane w ustawie przygotowywanej przez Komisję Kodyfikacyjną Ogólnego Prawa Podatkowego i obecnie nie należy wprowadzać żadnych modyfikacji.

W ocenie Konfederacji Lewiatan przywrócenie funkcji stabilizacyjnej przedawnienia zobowiązania podatkowego oraz zagwarantowanie podatnikom terminu, po upływie którego prawidłowość ich rozliczeń nie będzie kwestionowana jest pilne i nie powinno być odwlekane, w najlepszym wypadku, do 2018 r. Obecne przepisy stanowią dla organów podatkowych „zabezpieczenie” ich nieefektywności i opieszałości. W wielu przypadkach są wykorzystywane instrumentalnie i wszczęcie postępowania karnego – skarbowego, które powoduje zawieszenie terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego, nie służy ukaraniu sprawcy czyny zabronionego, a jedynie ma na celu zapobiegnięciu przedawnieniu. W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego możemy przeczytać „że jakkolwiek przedawnienie nie jest prawem obywatelskim, to jednak, gdy ustawodawca je wprowadza, powinno mieć charakter rzeczywisty, a nie pozorny, tzn. musi nastąpić w realnej perspektywie. Obowiązujące dzisiaj przepisy nie spełniają tego warunku, a zatem budzą poważne zastrzeżenia, co do ich zgodności z Konstytucją RP.”

Przywrócenie pierwotnego brzmienia projektu oraz jego uchwalenie, doprowadzi do zwiększenia efektywności pracy aparatu skarbowego, ograniczy nadużycia ze strony organów podatkowych oraz spowoduje wzrost poziomu zaufania obywateli do instytucji państwa. Apelujemy do Posłów Komisji Finansów Publicznych o przywrócenie propozycji Prezydenta RP lub ewentualnie, opowiadamy się za uchwaleniem kompromisowej zmiany zaproponowanej przez Federację Małych i Średnich Przedsiębiorstw w piśmie skierowanym do Komisji Finansów Publicznych w dniu 2 lipca br.

źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj książkę

Zapraszamy do udziału w kolejnym konkursie organizowanym przez nasz portal. Tym razem pytamy Was o t...