poniedziałek, Lipiec 23, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "start-up"

start-up

Tegoroczny kongres, odbywający się w samym centrum Warszawy – w Pałacu Kultury i Nauki zgromadził ponad 500 osób, zainteresowanych różnymi branżami, m.in. z sektora nowych materiałów, kosmosu, elektroniki, biotechnologii czy sztucznej inteligencji. Oprócz młodych naukowców, przedstawicieli start-upów czy spin-offów, biznesmenów i inwestorów, na innoSHARE’18 – LET’S INSPIRE POLAND pojawiły się także instytucje otoczenia nauki czy też administracja publiczna wspierająca rozwój innowacji. Uruchomiono również innoSHARE UNIversity, który jest kolejnym krokiem rozwoju działalności Fundacji Polska Innowacyjna.

innoSHARE’18 to 4. edycja międzynarodowego wydarzenia dla przedsiębiorczych naukowców, start-upów z nauki, badań i inżynierii, przedsiębiorców z sektora MŚP, ekspertów biznesowych czy też entuzjastów innowacji z różnych branż, którzy chcą poznać potencjalnych partnerów, współpracowników czy klientów z Polski i z zagranicy. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Polska Innowacja, która powstała w lipcu 2014 roku. Jej misją jest wspieranie Polski, aby stała się jednym ze światowych centrów innowacji i biznesu. – Jako Fundacja zajmujemy się tworzeniem sieci kontaktów opartej na Polakach i Polonii zajmujących się nauką, innowacjami i biznesem. Organizujemy cykl wydarzeń nie tylko w kraju, ale także za granicą, które z każdym roku zdobywają coraz większy rozgłos i zasięg (…) Ostatnie 3. edycje Kongresu zrealizowaliśmy przy współpracy z Politechniką Warszawską. Jednak z racji faktu, iż chcieliśmy zwiększyć zasięg wydarzenia, czwartą edycje współtworzyliśmy wspólnie z Miastem Stołecznym Warszawa – mówi Sławomir Olejnik, CEO Fundacji Polska Innowacyjna.

 

Odwiedź nas na Facebooku

Jesteśmy na kongresie polskich innowacji Congress InnoSHARE. To już 4. edycja tego wydarzenia, która z każdym rokiem…

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Środa, 27 czerwca 2018

 

100-procentowy wzrost zainteresowania wydarzeniem

Jak podkreśla Sławomir Olejnik, współzałożyciel oraz CEO Fundacji Polska Innowacyjna, w zeszłym roku na innoSHARE’17 – ŁĄCZYMY POTENCJAŁY wzięło udział 50 prelegentów, a podczas tego wydarzenia było ich już ponad 100.

 – Znaczna część prelegentów, choć ma polskie korzenie, mieszka lub urodziła się poza granicami Polski, stąd ustaliliśmy, że panele i prelekcje będą w języku polskim lub angielskim, z dostępem do tłumaczenia symultanicznego (jeżeli kogoś od dłuższego czasu nie ma w Polsce, może mieć problem z posługiwaniem się ojczystym językiem) – dodaje Olejnik.

Na wydarzenie zaproszono znamienitych gości, m.in. z USA, Kanady, Australii, Meksyku, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii czy Irlandii, którzy podczas prezentacji i paneli dyskusyjnych dzielili się swoimi doświadczeniami oraz stosowanymi rozwiązaniami w Polsce i za granicą. To była doskonała okazja do nawiązywania współpracy, posłuchania mądrych ludzi, którzy praktycznie wdrażają innowacje czy też wspierają ich rozwój, jak i do poszerzenia swojej wiedzy i sposoby myślenia.”

Podczas wydarzenia eksperci przekonywali uczestników, że jeśli chcą zbudować globalny biznes, muszą zacząć myśleć i działać globalnie. Debaty dotyczyły również współpracy nauki z biznesem, w trakcie których zaproszeni gości („role models” – osoby stanowiące wzór do naśladowania) stwierdzili, że wsparcie merytoryczne – zarówno ze strony uczelni, jak i biznesu – to podstawowy warunek, aby powstawały start-upy z nauki, badań i szeroko rozumianej inżynierii. W trakcie wydarzenia poruszone były również takie tematy jak: wykorzystanie sztucznej inteligencji w biznesie i edukacji, przyszłość przemysłu kosmicznego w Polsce, współpraca Polski z USA w dziedzinach mhealth i militaria czy też e-sportu w kontekście zaangażowania środowiska naukowego.

Ponadto zorganizowano po raz pierwszy BIOTECH Forum, które w pełni poświęcone było perspektywom rozwoju onkologii, radiologii, kardiologii, a w szczególności globalnym trendom biotechnologicznym w tym zakresie. Gościem specjalnym był Luis A. Diaz (znany na świecie lekarz i badacz), który wskazał, na kluczową rolę diagnostyki genetycznej w rozpoznawaniu profilu pacjenta i wyboru najlepiej dopasowanej do niego terapii. W wydarzeniu wzięli również udział dr George Jackowski (Kanada), dr Alana Kozikowski (USA) i prof. Mirosław Janowski (USA).

Moda na startupy trwa, ale czy to zawsze jest skuteczne?

W pierwszym dniu wydarzenia pod nazwą STARTUP&SPIN-OFF DAY by Open Innovation Network, rozmawiano o ekosystemach dla młodych przedsiębiorców, jak i dla przedstawicieli nauki. Mówiono także o tym, jak zaoszczędzić lata pracy nad rozwojem swojego pomysłu. Goście mogli dowiedzieć się także, jak z perspektywy innych krajów wygląda działalność innowacyjnych młodych firm, wdrażania nowoczesnych technologii na rynek czy jak zastosować sztuczną inteligencję w biznesie i edukacji. Duże zaciekawienie wzbudziły choćby dwa panele pt. „Think globally, act globally.”, które pokazywała sposób rozwijania biznesu w Europie i na innych kontynentach.

Paneliści słusznie zauważyli, że „boom” start-upowy to z pewnością dobra prognoza, jednak brak wiedzy oraz doświadczenia biznesowego mogą spowodować,  że świeżo upieczeni przedsiębiorcy mogą po prostu nie podołać w przebiciu się na rynku.

– Start-upów i spin-offów powstających z nauki, badań czy inżynierii jest coraz więcej, jednak wciąż nie tak dużo jak w innych krajach. Są to często projekty rozwijane na pograniczu kilku dziedzin, gdyż opierają się łącznie np. o elektronikę, biotechnologię czy inżynierię. Są też startupy, które bazują na chemii czy nowoczesnych materiałach, które mają duży potencjał, jednak nadal nie jest ich zbyt wiele. Warto też wspomnieć o tych związanych z biotechnologią czy farmaceutyką, które często współpracują z ogromnym biznesem. W takich przestrzeniach Polska rozwija się – komentuje Sławomir Olejnik, CEO Fundacja Polska Innowacyjna.

Polska jako centrum nauki, ale też innowacji

Uczestnicy zostali również zainspirowani do odważnego myślenia o Polsce jako rozwijającym się centrum nauki i innowacji, co jest możliwe dzięki wybitnym naukowcom, współpracy międzynarodowej z Polonią i Polakami za granicą. Zachęcano również do budowania multidyscyplinarnych zespołów i koncentracji na tym, co możemy zrobić, a nie na pojawiających się barierach. Kolejną edycję już pod nazwą innoSHARE UNIversity organizatorzy planują zorganizować w przyszłym roku.

Magda Strzykalska, BiznesTuba

Warszawa Mekką start-upów w Polsce – stolica skupia ich aż 25%. Wrocław plasuje się na drugim miejscu, jednak ilość start-upów jest tutaj dwa razy mniejsza niż w Warszawie. W Krakowie, Poznaniu i Trójmieście jest ich ponad 3 razy mniej. Koszty zakładania start-upów w Polsce nieznacznie spadły, jednak wciąż są dużo większe niż na przykład w Bułgarii, Rumunii czy Ukrainie.

W naszym kraju nie widać poprawy pod względem przeznaczania procentu PKB na badania i rozwój. Plasujemy się na dole stawki wśród krajów Europy – wynika z raportu niezależnych analityków platformy ExMetrix, przygotowanego na zlecenie Zespołu Usług Technicznych Rady Stołecznej NOT w Warszawie, który w ten sposób zaprasza start- upy do wzięcia udziału w konkursie Laur Innowacyjności 2018. Konkurs organizowany jest już po raz ósmy, patronują mu m.in. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Polska Akademia Nauk, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Urząd Patentowy RP oraz media. Jak twierdzi prezes Zespołu Usług Technicznych Rady Stołecznej NOT T. Karwat, w Polsce widać potencjał intelektualny, jednak dynamika przyrostu liczby start-upów jest niewielka ze względu na ograniczenia w finansowaniu i dostęp do aparatury badawczej.

Badania, które prowadzimy wśród zgłaszających się do konkursu podmiotów wskazują, że największą barierą w rozwoju innowacyjnych projektów, jest brak kapitału. Ale kapitału, który jest rozliczany na godziwych warunkach. Nie chodzi o wsparcie, które proponuje większość Venture Capital, oczekując w zamian przejęcia niemal całej kontroli nad przedsięwzięciem, ale wsparcie, dające możliwość rozwijania własnego pomysłu.

Problemy z finansowaniem przedsięwzięć R&D komentuje także Ryszard Łukoś, ekspert ExMetrix, autor raportu:

W Polsce mamy niemal trzy tysiące start-upów. Już niemal połowa z nich współpracuje z ośrodkami naukowymi, starając się komercjalizować wyniki badań. Największą bolączką pozostaje finansowanie nie tylko działalności samych start-upów, ale też relatywnie niskie nakłady na badania i rozwój. Krajem, który w Europie przoduje pod tym względem jest Szwajcaria, gdzie wydatki R&D sięgają 2500 euro na mieszkańca. W Polsce ta kwota jest ponad 20 razy niższa (108.3 euro). Od lat plasujemy się blisko końca stawki, a poprawa sytuacji następuje zdecydowanie zbyt wolno.

Jak wskazuje prezes ZUT NOT Tomasz Karwat, powołując się na raport:

Jak wskazuje raport ExMetrix, większość start-upów, to przedsięwzięcia z branży IT. To efekt niewielkich kosztów, które wymagane są na start- wystarczy człowiek i komputer. Dziś niemal każdy, kto skończy podstawowy kurs programowania mówi, że buduje swój start-up. Niewiele z tych przedsięwzięć ma szansę faktycznie zaistnieć. Nie tylko dlatego, ze konkurencja jest ogromna, ale z uwagi na słabej jakości produkt. Dużo większą wartość dodaną polskiej gospodarce mogą przynieść rozwiązania w zakresie techniki, energetyki, elektroenergetyki, przemysłu maszynowego – one wymagają jednak znacznie większych nakładów, zaplecza technologicznego i know- how. Takie rozwiązania chcemy promować, takim oferujemy wsparcie techniczne naszych ekspertów i pomoc w pozyskiwaniu finansowania.

Zgłoszenia do udziału w konkursie można składać w 13 kategoriach do 09.10 za pośrednictwem strony internetowej www.laurinnowacyjnosci.pl. Ocenia je niezależna kapituła, w skład której wchodzą eksperci Zespołu Usług Technicznych Rady Stołecznej NOT, posiadający niezbędne uprawnienia państwowe i branżowe, biegli sądowi, profesorowie najlepszych polskich uczelni. Zwycięzcy zostają nagrodzeni podczas uroczystej Gali Konkursu, która odbędzie się 07 listopada 2018 r. w Warszawskim Domy Technika przy ul. Czackiego 3/5.

 

Rynek start-upów rośnie, ale czy Polska dogoni liderów?

PARP ogłosiła konkurs na akceleratory, które rozwiną produkty 400 startupów we współpracy ze średnimi i dużymi firmami. Program akceleracyjny ScaleUp kontynuuje pilotaż w ramach Start In Poland.

– Po pilotażu, który okazał się sukcesem, idziemy odważnie dalej we wspieraniu polskich innowacyjnych firm. Tym razem nasze działania będą jeszcze mocniejsze. Chcemy dofinansować i wesprzeć nawet 400 startupów. Tylko realnie wspierając innowacyjne rozwiązania możemy liczyć na pobudzenie naszej gospodarki. Rolą państwa jest przede wszystkim zapewnić każdemu możliwość startu w biznesie i dopomóc w rozwoju i ekspansji na zagraniczne rynki, tak aby docelowo stał się światowym liderem w swojej branży – mówi Jadwiga Emilewicz, Minister Przedsiębiorczości i Technologii.

Budżet programu wynosi 120 mln zł. Każdy z akceleratorów będzie dysponował kwotą 10–15 mln zł. Startupy mogą otrzymać do 250 tys. zł. Programy akceleracyjne będą działały nawet do połowy 2021 r.

Akceleratory wybrane w konkursie udzielą startupom grantów (do 200 tys. zł), zapewnią też mentorów biznesowych i ekspertów technologicznych (na te usługi akcelerator będzie miał do 50 tys. zł dla poszczególnych startupów). Ale przede wszystkim zagwarantują startupom dostęp do infrastruktury i know-how średnich i dużych przedsiębiorstw, które będą odbiorcami akcelerowanych technologii. Dojrzałe przedsiębiorstwa posiadają zasoby, w tym finansowe, natomiast ze względu na rozbudowane struktury korporacyjne brak im elastyczności wobec wyzwań ciągle zmieniającego się rynku. Stąd ich zainteresowanie współpracą ze startupami, które są elastyczne, innowacyjne i kreatywne, ale brakuje im kapitału i kontaktów biznesowych.

– Działania rządu zapoczątkowały i rozwinęły współpracę korporacji ze startupami w kończącym się właśnie programie pilotażowym ScaleUp. W programie wzięło udział 66 dużych firm i blisko 300 startupów. Niewątpliwym efektem programu są dotychczasowe wdrożenia, których liczba przekracza 150, a kolejnych 50 jest w tej chwili negocjowanych. Zauważalny sukces tego programu zmotywował także inne firmy do podjęcia współpracy ze startupami, dzięki czemu powstało wiele branżowych akceleratorów finansowanych ze środków własnych przedsiębiorstw – podkreśla Minister Emilewicz.

Pilotaż ScaleUp trwał 15 miesięcy od początku 2017 r. do kwietnia 2018 r.

– Przy projektowaniu kolejnej edycji programów akceleracyjnych wykorzystaliśmy doświadczenia ze ScaleUp. Sukces tego programu to zasługa dobrze zidentyfikowanych potrzeb – zarówno startupów, jak i dużych firm. Startupy wnoszą pomysły i rozwiązania, a duże firmy potrafią je skalować. Pośrednikiem i dostarczycielem wiedzy na kolejnych etapach współpracy jest akcelerator, który dba o wspólny efekt biznesowy. W nowej odsłonie programu chcemy, żeby akcelerator pracował z trzema odbiorcami technologii, wśród których mogą być też średnie firmy. Pilotaż pokazał, że spółki są otwarte na innowacje niezwiązane z ich zasadniczą działalnością. Często po zapoznaniu się z pomysłami startupów, rozszerzały listę wyzwań i obszarów zainteresowania, dostrzegając że takie podejście rozwija ich ofertę produktową i też jest opłacalne – mówi Patrycja Klarecka, Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Podstawowym celem akceleratorów jest doprowadzenie startupów do pilotażowych wdrożeń, czyli przetestowania każdego rozwiązania lub jego kluczowych funkcji w środowisku zbliżonym do rzeczywistości gospodarczej dużych spółek. Pozytywny wynik takich testów powinien skutkować zawarciem umów o kontynuacji współpracy nad opracowanym rozwiązaniem po zakończeniu akceleracji. W nowej odsłonie programu PARP rozszerza projekty akceleratorów właśnie o czas – po akceleracji – niezbędny do zawarcia przez startupy pierwszych poważnych kontraktów biznesowych ze średnimi i dużymi firmami.

– W Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii opracowaliśmy listę obszarów, w których chcemy znaleźć nowe rozwiązania. Minimum 25 proc. startupów uczestniczących w każdym programie akceleracyjnym będzie musiało pochodzić z 10 obszarów wybranych jako najbardziej perspektywiczne. W ten sposób wskazujemy, rozwój których obszarów uważamy za szczególnie ważny i pożądany dla gospodarki, pozwalając jednak akceleratorom na zachowanie elastyczności w doborze startupów – podsumowuje Minister Jadwiga Emilewicz.

Nowy ScaleUp zakłada zatem udział w programach akceleracyjnych startupów wpisujących się w obszary specjalizacji takie jak: fintech, biotechnologia farmaceutyczna, biogospodarka, cyberbezpieczeństwo, smart city, industrial internet, mikroelektronika, inteligentne tworzywa, sztuczna inteligencja, technologie kosmiczne.

Od dziś młodzi przedsiębiorcy zainteresowani współpracą z liderem rynku elektroenergetycznego, Grupą PGE, mogą zgłaszać swoje projekty wypełniając prosty formularz aplikacyjny zamieszczony na stronie internetowej www.pgeventures.pl

PGE Ventures, fundusz CVC powołany do inwestowania w obszarze nowych technologii, uruchomił szeroko zakrojony program scoutingowy. Jego celem jest dotarcie do jak największej grupy młodych przedsiębiorców oraz wyselekcjonowanie z niej projektów najlepiej odpowiadających potrzebom biznesowym Grupy PGE.

Start-up, który zgłosi się do programu scoutingowego PGE Ventures, będzie musiał spełnić szereg kryteriów biznesowych i technologicznych, które przy współudziale ekspertów zewnętrznych zostaną poddane szczegółowej analizie przez komitety inwestycyjne, ciała doradcze zarządu PGE Ventures.

Współpraca ze start-upami jest fundamentem naszej działalności w obszarze innowacyjności i nowych technologii. Dołożyliśmy starań, żeby selekcja start-upów odbywała się sprawnie, rzetelnie i zgodnie z najlepszymi praktykami, stosowanymi przez wiodące fundusze CVC w Europie i na świecie. PGE Ventures ma za zadanie zapewnić Grupie nowe pomysły biznesowe i docelowo strumień przychodu mówi Henryk Baranowski, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Wypełnienie formularza aplikacyjnego będzie wymagało podania kilku podstawowych informacji dotyczących m.in. produktu, nad jakim pracuje zespół, etapu jego rozwoju czy zapotrzebowania kapitałowego.

Ważne będą też informacje na temat zespołu zaangażowanego w projekt, np. doświadczenia jego poszczególnych członków. Złożenie aplikacji przez formularz będzie równoznaczne z przystąpieniem do programu scoutingowego. Informacja zwrotna o zakwalifikowaniu do następnego etapu trafi do start-upów w ciągu 2-3 tygodni od złożenia aplikacji.

Co ważne po podpisaniu umów inwestycyjnych startupy otrzymają dostęp nie tylko do kapitału PGE Ventures, ale również do tzw. Smart Money, czyli wsparcia w zakresie prowadzenia działalności biznesowej, a być może i pomocy przy testowaniu oraz sprzedaży produktów i usług.

Dynamiczny i konsekwentny rozwój PGE Ventures jest odpowiedzią na cele strategii Grupy PGE, ale trafia też w rosnące potrzeby rynku start-upowego w Polsce. Dziś ogłaszamy nabór do programu scoutingowego, zapowiedzianego podczas inauguracji działalności naszego funduszu na PGE Narodowym. Pozytywnie oceniony startup, który przejdzie wszystkie etapy oceny, będzie mógł liczyć na podpisanie z nami umowy inwestycyjnej. Liczę, że do końca roku uda nam się podpisać 3-4 takie umowy  mówi Piotr Czak, prezes PGE Ventures.

Fundusz PGE Ventures zainwestuje w start-upy powiązane z szerokim łańcuchem wartości Grupy PGE. Biorąc pod uwagę przewidywany profil zaangażowania oraz możliwości dostarczenia konkretnych rozwiązań przez potencjalne spółki portfelowe, poszukiwane będą projekty między innymi w obszarach szeroko rozumianej energetyki, w tym: niskoemisyjne technologie wytwórcze, metody magazynowania energii, smart home, smart city, analityka big data, Internet rzeczy, czy elektromobilność. PGE Ventures, oprócz dofinansowania działalności rozwojowej, zapewni młodym przedsiębiorcom infrastrukturę badawczo-rozwojową dostępną w ramach współpracy wypracowanej z partnerami oraz wsparcie biznesowe swojej kadry w budowaniu strategii rynkowej.

Na obszar badań, rozwoju i innowacji Grupa PGE przeznaczy do 2020 roku łącznie 400 mln zł, z czego połowa to środki własne, a połowa środki pozyskane z zewnątrz. W skali Grupy będzie to 50 mln zł środków własnych rocznie, w tym 20 mln zł przeznaczonych na fundusz kapitałowy PGE Ventures i 30 mln zł na projekty B+R i akcelerację. Zgodnie z założeniami kolejne 50 mln zł pochodzić będzie z zewnątrz, z narzędzi pomocowych. W efekcie można założyć, że Grupa PGE umożliwi rozwój nowych technologii, produktów i firm zapewniając około 100 mln zł w skali roku. Środki przeznaczone zostaną na rozwój nowych technologii, produktów i linii biznesowych, w szczególności rozwój elektromobilności, inwestowanie w start-upy, nowoczesne kanały obsługi klientów, czy integrację rozproszonych odnawialnych źródeł energii.

Wypowiedź: Henryk Baranowski, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Start-up to niezwykle popularne słowo. Co się za nim kryje? Wspaniały pomysł na biznes i grupa zdeterminowanych osób… Czyżby? Praca w dopiero raczkującym biznesie to tyle samo przyjemności, ile przykrości.

Plusów jest wiele! Przede wszystkim:

Zmiany, zmiany, zmiany…

Wszystko ciągle się zmienia – jeśli nie lubisz monotonnej pracy ani rutynowych zadań, praca w dopiero rozwijającym się miejscu brzmi jak marzenie. Przed tobą wciąż nowe wyzwania w dopiero powstającym środowisku. Nigdy nie będziesz się nudzić, bo nic nie będzie jeszcze w 100 proc. wypracowane.

Nauka w trybie natychmiastowym

Nauka poprzez skok na głęboką wodę – najlepszy możliwy sposób. W start-upie nie ma miejsca na opiekuna, nie ma też miejsca na zbyt długie zastanawianie się – trzeba działać szybko, a czasem też popełniać błędy – tylko po to, by mieć nauczkę. Start-up to żywy organizm, który dojrzewa w taki sposób, jak ludzie nim zarządzający.

Stworzysz coś wielkiego

Zwrot pełen patosu, jednak w dużym stopniu dość prawdziwy. Start-upy nie są powtarzalne, często skoncentrowane są na nowych ideach, pomysłach biznesach… A ty jesteś tego częścią! I choć będą trudne chwile, a biznes nie będzie się „zwracał” – to gdy wszystko wskoczy na właściwe tory, poczujesz dumę, że przyczyniłeś się do powstania tego czegoś wyjątkowego.

Oczywiście, patrząc z ultra-praktycznej strony na kwestię pracy w start-upie, pojawiają się minusy:

Wynagrodzenie

Niestety, często przy początkowym stadium rozwoju biznesu (a czasem też jeszcze dłużej…) inwestycja się nie zwraca i na siebie nie zarabia. Jeśli nie wierzysz bezgranicznie w szanse na powodzenie tegoż interesu i nie masz znaczących oszczędności – nie pracuj w start-upie. Może jeszcze przyjdzie dla ciebie czas na pracę do portfolio lub dla idei.

X, Y, Z – i inne niewiadome

Praca w start-upie dopiero wymaga dopracowania i dogrania. Dopasowania się zespołu, zasad, hierarchii – i wielu, wielu innych rzeczy. Jeśli świetnie czujesz się w jasno określonych regułach oraz względnym porządku w miejscu pracy – w start-upie ich nie zaznasz. Prawda jest taka, że i ty, i inni współpracownicy, i właściciele – dopiero się uczycie wspólnego funkcjonowania.

 

Źródło: fashionbiznes.pl

W Polsce na badania i rozwój przeznacza się zaledwie 1% PKB. Średnia unijna jest ponad dwa razy większa. Pozytywnym zjawiskiem jest fakt, że dynamika wzrostu tego wskaźnika jest u nas zdecydowanie większa niż w większości krajów UE- wynika z raportu przygotowanego dla ZUT NOT przez Ex Metrix na podstawie danych GUS i Eurostatu.

Fundusze Private Equity/Venture Capital w Polsce, niechętnie przeznaczają swoje środki na przedsięwzięcia typu Seed i Start-UP. Dysproporcja w tym przypadku jest jeszcze większa niż w wydatkach R&D. Zaangażowanie Venture Capital w przedsięwzięcia we wczesnej fazie ich rozwoju wyrażone jako procent PKB jest w Polsce 10 razy mniejsze niż na przykład w Danii i Luksemburgu.

To powód, dla którego wiele rodzimych, rokujących projektów, rozwijanych jest poza granicami kraju lub sprzedawanych zagranicznym podmiotom.

Dlatego tak potrzebne są wszelkie formy wspierania firm we wczesnych fazach rozwoju. Temu właśnie służy konkurs „Laur Innowacyjności”, który właśnie rozpoczyna 7 edycję. Ma on na celu wspieranie innowacyjnych polskich technologii, produktów i usług. Do udziału w nim mogą się zgłaszać wszystkie firmy zarejestrowane w Polsce, prezentując swoje innowacyjne rozwiązania.

Ocenia je niezależna kapituła, w skład której wchodzą profesorowie polskich i zagranicznych uczelni oraz eksperci, rzeczoznawcy z uprawnieniami państwowymi, zrzeszeni w Zakładzie Usług Technicznych Rady Stołecznej Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie, która przeprowadza konkurs. Laureaci otrzymują statuetkę, złotego, srebrnego, brązowego Lauru Innowacyjności i prawo do umieszczenia na swojej stronie internetowej logo konkursu, który przez ostatnie 6 lat wypracował już uznanie środowiska i rozpoznawalną markę, o czym świadczy choćby fakt, że co roku zgłaszają w nim swój udział takie firmy jak KGHM, Tauron, Energa, Enea.

Konkurs odbywa się pod patronatami wielu ministerstw i instytucji publicznych (m.in. NCBiR, PAN, PARP, PAIZ).

Zapraszamy na konferencję prezentującą raport i inaugurującą tegoroczną edycję konkursu!

 

Źródło: Zespół Usług Technicznych Rady Stołecznej NOT Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością

Start-upy stanowią pośrednią formę między prowadzeniem biznesu, a ciągłym wdrażaniem pomysłu na rynek. To rozwiązanie dla osób, które chcą szybko podjąć wyzwanie, ale jednocześnie liczą się z ryzykiem, np. finansowym. Kluczem do sukcesu jest odpowiedni wybór niszy, w której rozpoczynamy działalność. Start-up to stosunkowo nowa forma działalności biznesowej, gdzie kierunek wyznaczają głównie innowacje i nowoczesność. Czy zatem jest dla niej miejsce w tradycyjnych branżach, o których można powiedzieć, że zatrzymały się w czasie?

Obserwacja zmian i trendów

Tradycyjne branże z pozoru nie wydają się zbyt interesującym obszarem do tworzenia nowych form i rozwiązań, jednak z drugiej strony brakuje im nowych kierunków rozwoju.

Sprzątanie, krawiectwo czy opiekę nad dzieckiem postrzegamy jako coś o niezmiennym charakterze. Pomimo ciągłego zapotrzebowania na te usługi, w tradycyjnej formie przestają one odpowiadać zmieniającym się realiom czy modelowi życia. Większa potrzeba dostępności i komfortu sprawia, że warto pomyśleć nad modernizacją ich formy i ułatwieniem realizacji. Takie zmiany dyktują sami użytkownicy internetu. Sklepy internetowe, platformy usługowe i media społecznościowe są dowodem na to, że nie ma żadnych ograniczeń w realizacji pomysłu na biznes – wystarczy trafnie zauważyć coś, czego najbardziej brakuje użytkownikom.

Znaleźć oczywistą lukę

Aby odnieść sukces, trzeba podążać za obecnymi trendami– ludzie potrzebują tradycyjnych usług, ale w nowoczesnej formie. To właśnie jest ta upragniona i poszukiwana przez przedsiębiorców nisza, którą wykorzystać potrafią młodzi przedsiębiorcy.

„W branży usług sprzątających klient chce mieć gwarancję, że posprząta mu ktoś wiarygodny, rzetelny i wcześniej sprawdzony. Wtedy łatwiej decyduje się na skorzystanie z usługi. Sprzątacz przychodzi przecież do naszego domu, więc musimy być pewni, że podczas takiej wizyty nie wydarzy się nic przykrego” – opowiada Jakub Łączkowski, założyciel platformy Pozamiatane.pl. „Dzięki platformie takiej jak nasza, Klient ma gwarancję jakości i bezpieczeństwa, której nie dostanie korzystając np. ze stron z ogłoszeniami prywatnymi” – dodaje.

Przypadkowość w doborze osób i niewielkie możliwości ich weryfikacji w tradycyjnej formule obsługi branży sprzątającej, zdecydowały o powodzeniu platformy Pozamiatane.pl. Gwarancja wykwalifikowanych sprzątaczy i możliwość ich samodzielnego wyboru przed zrealizowaniem usługi sprawiają, że klient czuje się bezpiecznie.

Kolejną luką na rynku był sposób korzystania z takich usług. Ważne, aby klient miał do nich łatwy dostęp, niezależnie od pory dnia i nocy. Zapewniają to takie rozwiązania jak platformy internetowe i aplikacje mobilne. Pozwala to na lepsze dotarcie do klientów indywidualnych, ale także i biznesowych. Ci ostatni coraz częściej decydują się na outsourcing usług sprzątających. Takie rozwiązanie okazuje się dużo korzystniejsze niż zatrudnienie sprzątacza na etat.

Warto działać od razu

Biznesu wcale nie trzeba zbyt długo planować i zwlekać z jego realizacją. Wbrew pozorom, na początku drogi ważne jest, by wykorzystać to, co oczywiste, czyli… internet. Daje on ogromną przewagę, ponieważ pozwala łączyć elementy tradycyjne z nowoczesnymi, odświeżać, eksperymentować.

Start-up oznacza niższe koszty rozpoczęcia działalności, ale wyższe ryzyko niepowodzenia niż w przypadku „standardowych” przedsięwzięć. Należy zatem określić swoją pozycję względem konkurencji i dobrze kalkulować możliwości w określonej fazie rozwoju. Ważne by nie generować dużych nakładów finansowych w walce z gigantem, np. w kwestiach reklamy. Korzystniej będzie skupić się na konkretnych działaniach i celach, zapewniających budowanie renomy w danym środowisku.

Lean start-up

Tradycyjną branżę można udoskonalać i rozwijać za pomocą nowoczesnych narzędzi. Lean start-up to metoda prowadzenia projektów rozwoju biznesu oparta na ciągłych obserwacjach. W internetowym kanale dystrybucji łatwo śledzić zachowania i opinie obecnych lub potencjalnych klientów.

„Ciągły feedback odnośnie podejmowanych i realizowanych działań sprawia, że możemy reagować w każdej chwili, a także na bieżąco wyciągać wnioski. Nagle okazuje się, że to nie my kierujemy e-biznesem, a odbiorcy usługi. W ciągły rozwój i proces budowania marki zaangażowani są klienci, wyrażający swoje opinie i uwagi, z których się uczymy i które wcielamy w życie” – zauważa Jakub Łączkowski.

Dzięki elastyczności rynku e-commerce możliwe jest wprowadzenie biznesu w podstawowej wersji i ciągłe jego przekształcanie zgodnie z otrzymywanymi od użytkowników informacjami i ich oczekiwaniami. Decyzje biznesowe powinny być podparte analizą preferencji klientów, co pozwoli na udoskonalanie i wprowadzanie nowych funkcjonalności.

Działanie w internetowym kanale sprawia, że musimy być nastawieni na dystrybucję naszego produktu lub usługi na większe rynki. Internet trafia do wszystkich, więc usługa może zacząć być pożądana w miejscach, o których do tej pory nawet nie myśleliśmy.

Tradycyjne branże mają duży potencjał – przede wszystkim jest na nie stały popyt. Udoskonalenie ich w połączeniu z nowoczesnym kanałem realizacji przynosi nową jakość. Start-upy to najbezpieczniejsza forma wchodzenia na rynek i eksperymentowania z branżami, które tylko z pozoru wydają się zatrzymane w czasie.

 

Autor: Piotr Michałowski

Zbierają dane o użytkownikach sieci w 187 państwach, a ich autorska platforma DMP – OnAudience.com – przetwarza już ponad 3 mld profili internautów. Pokornie przyznają, że nie monitorują jeszcze aktywności sieciowej mieszkańców San Escobar, ale i tu obiecują rychłą poprawę. Warszawska spółka Cloud Technologies swój biznes zaczynała jako start-up w garażu. Dziś, po 6 latach działalności ma pozycję polskiego lidera analityki Big Data, posiadającego największą hurtownię danych w Europie. W tym roku spółka planuje opuścić NewConnect na rzecz głównego parkietu GPW.

Talmud głosi, że biedny jest tylko ten, kto nie ma wiedzy. Jeśli wiedza jest walutą, to Cloud Technologies jest jedną z najbogatszych firm na świecie. Warszawska spółka przetwarza już ponad 3 mld anonimowych profili internautów, wie sporo o ich zainteresowaniach, decyzjach i preferencjach zakupowych, zna ich wiek, płeć, geolokalizację i historię surfowania w sieci.

Czyny, nie dane

Umiejętne gromadzenie danych to prawdziwe błogosławieństwo, jednak data harvesting nie wystarczy, jeśli dane są nieaktualne lub nie wiadomo, jak je wykorzystać. Potwierdza to stare arabskie przysłowie: „Najlepszą wiedzą jest ta, która się łączy z czynem”. Gdy chodzi o dane, taki czyn to inaczej ich monetyzacja, według ekspertów z IDC jedna z najważniejszych zdolności, jakie współczesne firmy powinny posiadać, by odnieść sukces w cyfrowej gospodarce. Nie można odmówić tej zdolności zespołowi Cloud Technologies, który przy pomocy swojej autorskiej platformy OnAudience.com (Data Managing Platform) ze gromadzonych danych robi użytek na wiele różnych sposobów. To dzięki niej notowana na NewConnect spółka przetwarza już dane z ponad 3 mld profili internautów. Na bieżąco aktualizowane zbiory nieustrukturyzowanych cyfrowych informacji w większości pochodzą z plików cookies, a ich rozmiar dał Cloud Technoologies pozycję największej hurtowni danych w Europie, która monitoruje aktywność użytkowników sieci już w 187 państwach. Na ich długiej liście znalazła się nawet teoretycznie zupełnie zamknięta Korea Północna z kilkoma internautami, a niebawem – jeśli wierzyć śmiało rzuconej obietnicy – pojawi się również San Escobar. W państwach, gdzie danych zbiera się najwięcej, ilość aktywnych plików cookies liczy się w dziesiątkach milionów.

Wielkie małe początki

Tak jak w przypadku Google, Apple czy Amazon, początki firmy założonej w 2011 roku przez zafascynowanego cyfrowym światem Piotra Prajsnara były raczej skromne. Najpierw start-up w garażu, potem biuro w niewielkim mieszkaniu w Warszawie bez recepcji i ekspresu do kawy. Na początku krzątało się tam 2, a chwilę później już 6 oddanych sprawie pracowników. Dziś firma zatrudnia już ponad 50 osób.

Internet kusił mnie od zawsze i zdawał się być idealnym miejscem na założenie biznesu. Już w trakcie studiów fascynowało mnie maszynowe uczenie, inteligentne algorytmy oraz Big Data i w tym kierunku chciałem się rozwijać, bo wiedziałem, że to rynek bardzo perspektywiczny. Naturalnym środowiskiem dla analityki Big Data wydał mi się marketing i reklama internetowa. W tamtym okresie polska sieć zdominowana była przez reklamę masową w większym stopniu niż dzisiaj, a osoby, które na poważnie myślały o tajemniczym zjawisku, jakim było Big Data, dało się policzyć na palcach jednej ręki – wspomina Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies S.A.

Na sukces nie trzeba było długo czekać, bo już w 2012 r. spółka zadebiutowała na NewConnect. Jeśli ktoś zainwestował w jej akcje 100 tys. zł, to dziś jest milionerem. Kurs w ciągu zaledwie kilku lat wzrósł z około 1 zł do blisko 100 zł. Polski lider analityki danych nie spoczął jednak na laurach, o czym świadczą m.in. jego wyniki za ostatni kwartał 2016 r. W porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, przychody zwiększyły się o 64,7% a zysk netto wzrósł aż o 78%, do poziomu 7,4 mln zł netto. To najlepsze wyniki w historii firmy, która jeszcze w tym roku planuje przejście z NewConnect na Rynek Główny GPW.

Analityka na eksport

Nim transfer dojdzie do skutku, firma założona przez Prajsnara znacznie się powiększy. Niebawem ma zostać sfinalizowana rekordowa transakcja. Jej przedmiotem jest przejęcie działającej na 36 rynkach agencji nowych technologii Imagine The Future, która 95% kampanii realizuje poza granicami Polski. Cloud Technologies ma przejąć w niej wszystkie udziały za niebagatelną kwotę 320 mln zł. Zakup ma charakter strategiczny i jak przekonują nabywcy, przyczyni się do rozwoju ich międzynarodowej działalności oraz dystrybucji produktów i usług związanych z performance marketingiem, który już teraz generuje większość przychodów Cloud Technologies. To też olbrzymia szansa dla UnBlocka, innowacyjnego narzędzia, umożliwiającego wydawcom wyświetlanie reklam pomimo zainstalowanych wtyczek blokujących reklamy i dopasowanie ich do zainteresowań internautów. UnBlock potrafi odblokować praktycznie każdy format reklamowy, włącznie z kreacjami typu Rich Media, czyli np. reklamą video. Może też przetworzyć kreację reklamową i wyeliminować dużą część operacji obliczeniowych z przeglądarki użytkownika, co zapobiega spowolnieniu w ładowaniu witryny na jego komputerze. Opracowana nad Wisłą technologia, którą interesują się już wydawcy na całym świecie, przechodzi właśnie międzynarodową procedurę patentową.

Działalność warszawskiej spółki to nie tylko Big Data marketing i reklama internetowa. Cloud Technologies w ramach usług consultingowych wspiera inne firmy w zakresie gromadzenia i analityki danych, dostarczając cyfrowe informacje o sieciowej aktywności internautów do ich systemów BI, CRM i ERP. To nic innego, jak usługa Big Data as a Service. Przedsiębiorcy w coraz większym stopniu dostrzegają potencjał analityki dużych zbiorów nieustrukturyzowanych danych. Coraz częściej również zdają sobie sprawę z ograniczeń ich aktualnych systemów IT, ale niekoniecznie chcą inwestować we wdrożenia własnych narzędzi. Stąd zapotrzebowanie na takie usługi. Z raportu MarketsAndMarkets wynika, że do 2020 rynek BDaaS ma rosnąć do 2020 r. aż o 31% rocznie. To najszybciej rozwijająca się gałąź IT, w której na naszym podwórku Cloud Technologies pozostaje niekwestionowanym liderem.

Źródło: Cloud Technologies

Masz oryginalny pomysł na biznes, dopracowujesz jego szczegóły, rozpoczynasz działalność gospodarczą, jednym słowem – startujesz. Każdy start-up dochodzi do momentu, w którym sam zapał, kreatywność i wiara w sukces nie wystarczają. Mówiąc wprost, potrzebne są pieniądze. Dzięki środkom z POIR łatwiej zrobisz kolejny krok.

Fazy rozwoju innowacyjnego biznesu:
Seed – faza początkowa, polegająca na konceptualizacji, sporządzeniu biznesplanu, działaniach przygotowawczych.
Start-up – firma funkcjonuje na rynku od niedawna i działa na niewielką skalę.
Wczesny rozwój – firma działa co najmniej rok, ma zweryfikowany rynkowo produkt, planuje rozbudowanie wewnętrznych struktur.
Wzrost i ekspansja – firma ma ugruntowaną pozycję rynkową, planuje rozwój i poszerzanie rynku/działalności.

Fundusz Pożyczkowy Innowacji
Twoja firma jest na etapie start-upu. Zainwestowałeś w nią własne oszczędności, ale do dalszego rozwoju potrzebujesz stabilnego finansowania. Na korzystny kredyt w banku masz małe szanse, bo nie posiadasz odpowiedniej historii kredytowej, a Twój innowacyjny pomysł jest obarczony dużym ryzykiem rynkowym. Nie rezygnuj z marzeń – pamiętaj o Funduszu Pożyczkowym Innowacji.

Fundusz Pożyczkowy Innowacji jest dłużnym instrumentem finansowym, który ma pomóc rozwiązać problem luki kapitałowej w sektorze MŚP. Luka kapitałowa, czyli brak dostępu do finansowania, stanowi jedną z najpoważniejszych barier rozwoju innowacyjnych przedsięwzięć biznesowych. Zaczyna się na wstępnych etapach (w fazie seed i start -upu), gdy zapotrzebowanie na kapitał przekracza środki własne pomysłodawcy. Pieniądze z Funduszu Pożyczkowego Innowacji pozwolą sfinansować rozwój Twojej młodej firmy.

Jeśli chcesz otrzymać pożyczkę z Funduszu Pożyczkowego Innowacji, musisz najpierw sam znaleźć inwestora prywatnego i przekonać go do współpracy. Inwestorem może być fundusz typu venture capital (VC) lub anioł biznesu. Musisz podpisać z nim umowę inwestycyjną na objęcie udziałów lub akcji w Twoim przedsiębiorstwie.

Mechanizm finansowania start-upu za pomocą Funduszu Pożyczkowego Innowacji w praktyce składa się więc z dwóch komponentów. Pierwszy to środki publiczne, drugi – kapitał prywatny aniołów biznesu lub funduszy VC. Oba komponenty inwestowane są w stosunku 1:1. Dzięki temu otrzymasz pomoc finansową, ale i coś więcej – biznesowe doświadczenie, mentoring, doradztwo i kontakty inwestora prywatnego. To tzw. smart money. Dodatkowym pozytywnym efektem tak skonstruowanego wsparcia jest pobudzenie i zachęcenie kapitału prywatnego do angażowania się w perspektywiczne, innowacyjne, ale przez to także ryzykowne przedsięwzięcia. Dokładnie takie, jak Twój start-up.

Na co dostaniesz pożyczkę:
■ uruchomienie działalności, jeśli Twoja firma nie prowadzi jeszcze sprzedaży produktów lub usług
■ wzrost i rozszerzenie działalności.

Twoje korzyści:
■ pieniądze na start
■ pozyskanie stabilnego partnera biznesowego (fundusz VC, anioł biznesu)
■ preferencyjne warunki pożyczki
▷ stałe oprocentowanie
▷ karencje w spłacie kapitału
▷ karencje w spłacie odsetek
▷ preferencyjne zabezpieczenia
■ długi okres spłaty (maksymalnie 8 lat).
Wybrane wymagania wobec Ciebie jako pożyczkobiorcy:
■ Twoja firma musi być start-upem
■ czas działania na rynku Twojej firmy nie może być dłuższy niż 55 miesięcy
■ musisz mieć podpisaną umowę inwestycyjną z inwestorem kapitałowym
(funduszem VC lub aniołem biznesu).
Ostateczni odbiorcy wsparcia:
■ pożyczkobiorcy (mikro- i mali przedsiębiorcy)

129,74-mln euro wynosi alokacja 

do 100% -wynosi poziom dofinansowania kosztów kwalifikowanych w ramach projektu

minimalnie 200 tys. zł maksymalnie 2 mln zł – to kwota pożyczki

Przydatne linki:https://poir.parp.gov.pl/fundusz-pozyczkowy-innowacji/poddzialanie-3-1-3-fundusz-pozyczkowy-innowacji

 

Źródło/Foto: www.parp.gov.pl

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości przyznała dofinansowanie w wysokości blisko 6 mln złotych na program akceleracyjny „Pilot Maker”. Ideą ScaleUp, w ramach którego realizowany będzie projekt jest połączenie potencjału start upów z infrastrukturą, doświadczeniem i zasobami dużych przedsiębiorstw. Liderem projektu jest techBrainers, a głównym partnerem TAURON Polska Energia. W projekcie uczestniczą też firmy: Kross S.A. i Amplus S.A.

Dla TAURONA to kolejny etap realizacji przedstawionej we wrześniu br. strategii biznesowej. – Środowisko start upowe leży już od dłuższego czasu w obrębie zainteresowań TAURON. W opublikowanej na początku września br. strategii bardzo mocno ten obszar został zaadresowany. Obok tradycyjnie rozumianej działalności badawczo-rozwojowej obszar współpracy z innowacyjnymi start upami będzie źródłem innowacyjnych rozwiązań budujących przyszłą wartość Grupy. Traktujemy program Scale UP jako pierwsze przedsięwzięcie Grupy w tym obszarze – wyjaśnia Filip Grzegorczyk, prezes TAURON Polska Energia

Magdalena Jackowska-Rejman, CEO techBrainers również nie kryje zadowolenia z wygranej, choć jak mówi, była przekonana o wysokiej jakości wniosku konkursowego, jaki jej zespół przygotował w ramach ScaleUp.

– Dzięki intensywnej współpracy techBrainers, Taurona, Amplusa i Krossa nasz program jest rozpisany co do godziny, zarówno w części akceleracyjnej, jak i zaangażowania dużych przedsiębiorstw – mówi szefowa techBrainers. – Położyliśmy w nim szczególny nacisk na silną współpracę startupów z korporacjami. Oparliśmy nasz program na realnych precyzyjnie zdefiniowanych wyzwaniach dużych firm, a metodologię Pilot Maker zbudowaliśmy łącząc program akceleracji i najlepszych doświadczeń scoutingu technologicznego, procesu, w którym się specjalizujemy.

Na „Pilot Maker” składają się cztery fazy projektowe. Nabór i selekcja, na etapie której startupy poznają wyzwania partnerów TAURON, Kross, Amplus i selekcjonowane będą najbardziej odpowiadające tym wyzwaniom technologie.  Następnie Speed Launch skupiająca się na networkingu i dopracowywaniu dokumentacji projektowej oraz definiowaniu krytycznych hipotez biznesowych.  Faza trzecie Fast Iterative Prototyping – poświęcona projektowaniu i realizacji eksperymentów biznesowych, weryfikujących krytyczne hipotezy z poprzedniej fazy. Faza Pilot – pilotażowe wdrożenie produktów lub technologii startupów we współpracy z dużym przedsiębiorstwem, a na końcu Market Lunch Support – faza zapewniająca poakceleracyjne wsparcie dla startupów z wykorzystaniem potencjału techBrainers R&D Club oraz partnerskich funduszy VC.

Ostatecznie program ukończy 25 startupów, które uruchomią pilotażowe wdrożenia swoich rozwiązań. „Pilot Maker” wystartuje w styczniu i wówczas startupy będą mogły składać wnioski o udział w nim.

– Jako Grupa wiążemy z tym programem duże nadzieje. Jest to pierwszy krok do realizacji naszej strategii w obszarze współpracy ze start upami. Liczymy docelowo na możliwość nawiązania trwałej współpracy z jak największą liczbą innowacyjnych Start Up’ów w obszarach, które wspólnie z firmą techBrainers zidentyfikowaliśmy na etapie pisania wniosku. Zakładamy, że przeanalizujemy możliwość wdrożenia produktów lub usług 20 małych firm, z tych które dostaną się do programu. Wspólnie z wybranymi Start Up’ami przeprowadzimy pilotaże na naszej infrastrukturze lub z klientami. – wyjaśnia Jarosław Broda, wiceprezes ds. zarządzania majątkiem i rozwoju TAURON Polska Energia.

Scale Up – realizowany jest w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, 2014-2020, Działanie 2.4 Współpraca w ramach krajowego systemu innowacji, Podddziałanie 2.4.1 Centrum analiz i pilotaży nowych instrumentów inno LAB.

 

Tauron

Wypowiedź: Paweł Makowski, dyrektor zarządzający Berkeley Funds.

Start-upy zmieniają świat, podejście do biznesu, wprowadzają nowe technologie i są okazją do zainwestowania. Najciekawszymi projektami interesują się przedsiębiorcy, firmy a także gwiazdy jak np. Bono. Jak wygląda inwestowanie w start-up i kiedy się opłaca?

– Warto inwestować w start-up dlatego, że młodzi ludzie na etapie start-upów mają najwięcej energii, pomysłów i chęci. Po drugie żyjemy w czasach gdzie wartość dodana np. technologii czy pomysłu może sprawić, że ktoś kto ma 21 lat zostanie milionerem. Po trzecie takim dowodem jest też Bono, który podobno najwięcej zarobił na inwestycji w Facebooka. Po czwarte dzisiaj możemy kawałek swoich oszczędności włożyć w start-up i uzyskać z nich nieprawdopodobny przychód – mówi newsrm.tv Paweł Makowski, dyrektor zarządzający Berkeley Funds i dodaje. – Nie możemy też tego traktować w kategorii pewne. Inwestycja w start-up to nie depozyt bankowy, ale to jest świetna zabawa, pomoc ludziom, którzy w coś wierzą.

Pierwsza zasada inwestowania w start-up zakłada, że jego pomysłodawca cały czas będzie obecny w firmie. Będzie rozwijał swój projekt i dlatego nie można próbować odkupić pomysłu. – Pomysłodawca musi w tym cały czas być, także jako wartość dodana. My mamy go podlewać, a nie zamieniać się z nim miejscami. Trzeba także zadać sobie pytanie: „Czy ja kupiłbym ten produkt?” – radzi Paweł Makowski.

Rozważając taką inwestycję warto także zastanowić się czy pomysł jest realny do wprowadzenia oraz w jakim czasie może przynieść zyski. Młodzi wizjonerzy często też potrzebują wsparcia w postaci porady: jak prowadzić biznes, gdzie go można dalej rozwijać. W zamian inwestor może uczestniczyć w rozwijaniu bardzo innowacyjnych projektów. Nawet takich, które kojarzą się z Doliną Krzemową.

– Oczywiście ja jestem zdania, że nie musimy mieć żadnych kompleksów związanych z Doliną Krzemową. Po spływających do nas propozycjach odnoszę wrażenie, że my mamy Dolinę Krzemową. Trzeba ją tylko zaktywizować – mówi Paweł Makowski i dodaje. – Takim przykładem jest grafen, czy niebieski Blu-Ray wymyślony przez studentów Wojskowej Akademii Technicznej. My chcemy być takim funduszem, który „podlewa” młode osoby, a później rozmawia z większymi w ich języku i pomaga młodym ludziom zdobyć ich pierwszą fakturę.

Zainteresowanie sektorem IT i technologicznych rozwiązań skłoniło kilka lat temu Makowskiego do inwestycji w Dron House – podmiot, którego inżynierowie zbudowali pierwszy polski dron Bielik. Firma ta opracowała również projekt Europejskiego Systemu Monitoringu Dronów. To odpowiedź na coraz większy chaos w przestrzeni lotniczej spowodowany rosnącą liczbą UAV. Kolejny projekt to aplikacja iMe, która jest zdalną pomocą dla firm lub osób fizycznych w poruszaniu się po świecie nowoczesnych technologii.

Obecnie fundusz koncentruje swoje działania na dwóch filarach: nowoczesnych technologiach IT oraz systemach bezzałogowych (UAV). Prognozy dla obu tych sektorów gospodarki są bardzo optymistyczne. Według analiz wartość rynku usług IT w Polsce w 2013 roku sięgnęła poziomu nieco ponad 3 miliardów USD. A branża infotechnologii w naszym kraju rośnie w zawrotnym tempie. Jeśli trend utrzyma tę dynamikę, Polska w ciągu najbliższych lat stanie się drugim pod względem wielkości rynkiem IT w Europie Środkowo-Wschodniej.

 

źródło: Newsrm.tv

Istnieje obiegowy pogląd, że opcję outsourcingu należy rozważyć dopiero, gdy firma się rozrośnie, a pewne procesy zaczną nas przerastać. Tymczasem oddelegowanie na zewnątrz części zadań bywa zbawienne dla start-upów i początkujących przedsiębiorców. Dlaczego czasem warto wziąć pod uwagę outsourcing już na etapie tworzenia biznes planu?

 

Według ostatniego raportu Startup Poland blisko 60 % startupów w Polsce finansowanych jest ze środków własnych. Młody debiutujący przedsiębiorca staje przed wyzwaniem: w jaki sposób optymalnie zarządzać swoimi funduszami, aby z sukcesem rozwinąć działalność.

Wiąże się to z koniecznością odpowiedzi na kilka pytań: zatrudnić księgowego/księgową, czy zlecić takie prace na zewnątrz, a może samodzielnie podjąć się relacji z Urzędem Skarbowym? Pracować z domu, czy wynająć biuro, a może skorzystać z biur coworkingowych? Jeśli zdecydujemy się na wynajęcie przestrzeni, to na własną rękę, czy poprosić o wsparcie Agencję Real Estate? Zatrudnić asystenta/recepcjonistkę, czy może zlecić obsługę administracyjną firmie zewnętrznej? Czy skorzystać ze wsparcia agencji HR przy rekrutacji pracowników? Czy poszukując wsparcia informatycznego zdecydować się na własny personel, czy na IT contracting? To tylko niektóre dylematy rodzące się w głowach początkujących przedsiębiorców. Odpowiedź na każde z nich wiąże się z angażowaniem konkretnych środków finansowych i logistycznych, nad którymi niełatwo zapanować i w optymalny sposób z nich korzystać.

Przedsiębiorcy mogą próbować być „Alfami i Omegami” i przez jakiś czas samodzielnie zajmować się szeregiem procesów biznesowych, jednakże za każdym razem odciąga to ich uwagę od głównej działalności, którą prowadzą. Outsourcing w wielu przypadkach staje się bardzo pomocnym narzędziem w rękach młodych i początkowych biznesów. Można go zastosować niemal w każdym obszarze działalności – księgowość, kadry i płace, windykacja, obsługa klienta, IT, administracja i wielu innych – mówi Wiktor Doktór, prezes Fundacji Pro Progressio.

O czym przede wszystkim powinien pamiętać debiutujący przedsiębiorca? Umowy z firmami zewnętrznymi można podpisywać zarówno na krótkie, jak i długie okresy – nie należy zatem bać się, że outsourcing to obciążające, długofalowe zobowiązania. W ramach dbałości o budżet warto zatroszczyć się o to, aby umowa zabezpieczona została odpowiednimi zapisami dotyczącymi jakości wykonanych usług. Outsourcing, to oczywiście nie jedyne rozwiązanie, ale zdecydowanie narzędzie, które każdy start-up powinien rozważyć nie w jednym, ale w wielu różnych obszarach swojej działalności.

 

Fundacja Pro Progressio

Na rynku mamy prawdziwe zatrzęsienie aplikacji internetowych skierowanych do osób rozpoczynających swoją przygodę z biznesem – czy to samodzielnie, czy to w ramach tworzenia większej organizacji, np. startupu. Wybierać należy je jednak raczej ostrożnie, szczególnie jeśli spodziewamy się, że nasza firma będzie się dynamicznie rozwijała.

W pierwszej fazie rozwijania firmy, niezwykle istotna jest kwestia skalowalności biznesu, a więc tego, jak dużego przyrostu klientów się spodziewamy i czy wzrost ich liczby o 100, 1000 lub kilka tysięcy procent, nie spowoduje trudności organizacyjnych oraz kosztów nie do udźwignięcia.

Wzrost liczby klientów – i co dalej?

Z punktu widzenia inwestora najlepszy będzie taki pomysł na biznes, który zapewnia dużą skalowalność. Na przykład w firmie, w której trener personalny udziela wskazówek pojedynczym klientom podczas indywidualnych spotkań, wzrost skali biznesu nie sprawi, że koszty jednostkowej obsługi klienta ulegną radykalnemu obniżeniu. Bez względu na to, czy klientów będzie 100, czy 100 tysięcy, firma będzie musiała zapłacić trenerowi za każde spotkanie.

Na przeciwnym krańcu skali możemy wyobrazić sobie sprzedaż produktów wirtualnych, np. e-booków lub gier komputerowych dostępnych on-line, gdzie gwałtowny wzrost sprzedaży może oznaczać zwiększenie przychodów prawie bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Prawie, ponieważ zaksięgowanie np. 100 tys. wpłat w miesiącu zamiast wcześniejszych 100 może wymagać albo zatrudnienie dodatkowych osób do „papierkowej roboty” albo zmiany systemu informatycznego na taki, który pozwali uprościć lub zautomatyzować księgowanie oraz inne procesy firmowe.

Problem w tym, że niewielu początkujących przedsiębiorców zastanawia się nad tym, jak zorganizują firmę, gdy wielokrotnie zwiększą jej skalę. Gdyby pomyśleli o tym wcześniej, uniknęliby później wielu trudności.

Drobne aplikacje – duży problem

Wyraźnie widać to w kontekście wykorzystywanych aplikacji biznesowych. Przedstawiciele raczkujących firm, nawet jeśli realizują ambitne projekty o dużym potencjale wzrostu, często nie zastanawiają się nad tym, czy programy, z których korzystają, będzie można w przyszłości rozwinąć lub zintegrować ze sobą.

Program księgowy wykorzystywany przez firmy stosujące uproszczoną księgowość, może nie obsługiwać pełnej księgowości. Program do prowadzenia sklepu internetowego może być niemożliwy do zintegrowania z używanym programem do wystawiania faktur i drukowania paragonów fiskalnych.

Gdy patrzymy na te aplikacje oddzielnie, same w sobie mogą być dopracowane i wygodne, ale ich zalety zdadzą się na nic, jeśli nie da się ich połączyć ze sobą w jeden spójny system. Przeskakiwanie pomiędzy poszczególnymi aplikacjami, a tym bardziej przenoszenie danych między nimi, można zaakceptować w bardzo małej organizacji. Ale gdy startup coraz prężniej radzi sobie na rynku, wówczas brak współpracy pomiędzy używanymi programami może doprowadzić do niedowładu organizacyjnego.

Kosztowna integracja lub gotowa hybryda

W takiej sytuacji rozwiązania są dwa. Pierwszy, nie zawsze możliwy do zastosowania, to zlecenie przygotowania tzw. „wtyczek”, czyli informatycznego połączenia ze sobą niektórych programów w celu wymiany danych między nimi. Drugi – zamiana wielu drobnych programów na jeden system firmowy, przygotowywany albo na indywidualne zamówienie, albo dostępny na rynku jako system łączący ze sobą szeroki zakres funkcjonalności (wtedy trzeba będzie przenieść do niego wszystkie dane ze starych programów). Niestety, jedno i drugie rozwiązanie oznacza koszty, którym można by było zapobiec, decydując się na hybrydę już na samym początku prowadzenia biznesu.

W przypadku programów, które wiążą ze sobą rozmaite funkcje, największą wadą jest ich… niewielki wybór. Jednym z nielicznych na polskim rynku programów on-line (o ile nie jedynym), który w ramach jednego systemu on-line umożliwia obsługę wszystkich procesów zachodzących w większości firm, jest Systim.pl.

Program od dawna już oferuje takie funkcjonalności jak prowadzenie uproszczonej księgowości, wystawianie faktur i paragonów (także we współpracy z drukarką fiskalną), zarządzanie firmą (poprzez moduł CRM), obsługa umów kadrowo-płacowych, czy też automatyzowanie księgowania w podłączonym do programu sklepie internetowym. Niedawno pojawiły się także dwa nowe moduły. Pierwszy z nich pozwala na prowadzenie on-line pełnej księgowości, drugi – umożliwia założenie i prowadzenie samodzielnego sklepu internetowego bez konieczności zakupu innego rozwiązania niż Systim.pl.

– Nie znamy obecnie żadnego produktu on-line ani off-line na polskim rynku, który łączyłby ze sobą tak dużo możliwości potrzebnych firmom. Istnieją programy, które umożliwiają fakturowanie, wystawianie paragonów fiskalnych, obsługę płatności, prowadzenie księgowości w każdej formie, prowadzenie sklepu internetowego czy obsługę zamówień, ale żaden z nich nie umożliwia tego wszystkiego na raz – mówi Maciej Blajer, prezes firmy Enadis, będącej autorem tego rozwiązania.

Podstawową zaletą stosowania rozwiązań hybrydowych jest oszczędność czasu i energii pracowników. Jeśli wszystkie procesy odbywają się w ramach tego samego programu, a wiele działań korzysta z tych samych danych i można je zautomatyzować, praca idzie znacznie szybciej i może się odbywać przy zaangażowaniu mniejszej liczby osób. Poza tym szybciej można uzyskać wgląd do wybranych danych i przeanalizować je w szerszym zakresie. Problemem przestaje być także skala, bo bez względu na to, o jak dużej bazie zamówień mówimy, wszystkie je możemy przetworzyć – od początku do końca – w tym samym programie.

A co z małymi aplikacjami o ograniczonej funkcjonalności? One także się sprawdzą, ale przede wszystkim w najmniejszych firmach, w których pełnić będą funkcję wspierającą w sprzedaży produktów lub świadczeniu usług na bardzo niewielką skalę. Gdy więc firma nie ma dużego potencjału wzrostu, wystarczą jej drobne aplikacje. Jeśli jednak zamierza znacznie zwiększyć swoją skalę, od początku powinna poszukiwać dla siebie programów o jak największych możliwościach lub decydować się na rozwiązania projektowane na indywidualne zamówienie.

 

 

Enadis

Sieć prywatnych placówek medycznych Medicover i start-up GdziePoLek.pl rozpoczęły współpracę, dzięki której pacjenci szukający leków za pośrednictwem portalu mogą łatwo umówić się na konsultację u lekarza specjalisty w e-sklepie MediStore.com.pl. Z kolei użytkownicy Medicover OnLine mają możliwość wyszukiwania zaleconych leków w aptekach zintegrowanych z GdziePoLek.pl.

 GdziePoLek.pl umożliwia pacjentom sprawdzenie dostępności potrzebnych leków w aptekach stacjonarnych. Niedawno na mapie pokazującej lokalizacje aptek pojawiły się także przychodnie Medicover oraz możliwość łatwego umówienia i opłacenia wizyty w internetowym sklepie MediStore.com.pl, intensywnie rozwijanym przez tę sieć medyczną.

 – Część naszych użytkowników to osoby chcące samodzielnie poradzić sobie z drobnymi kłopotami zdrowotnymi, jednak w niektórych sytuacjach wizyta u lekarza jest nieunikniona. Dlatego też jesteśmy bardzo zadowoleni, że pacjenci uzyskali możliwość łatwego umówienia konsultacji w placówkach Medicover – mówi Maciej Jakubczyk, prezes GdziePoLek.pl. – Nowa funkcja GdziePoLek.pl ułatwia znalezienie odpowiedniego specjalisty możemy zaproponować go pacjentowi na podstawie kontekstu poszukiwanego leku. Przykładowo, gdy wyświetlany jest potrzebny lek na nadciśnienie, GdziePoLek.pl zaproponuje kardiologa – dodaje.

 – Możliwość nawiązania współpracy z GdziePoLek.pl pojawiła się akurat w momencie, gdy jako pierwsza duża sieć medyczna udostępniliśmy naszym pacjentom opcję umawiania i opłacania pojedynczych wizyt przez Internet – wyjaśnia Marek Dorsz, kierownik projektu MediStore.com.pl. – Jesteśmy jak najbardziej otwarci na współpracę z kolejnymi partnerami – dodaje.

Na wewnętrznym portalu Medicover OnLine, przeznaczonym dla pacjentów tej sieci medycznej, osadzona została wyszukiwarka GdziePoLek.pl, dzięki czemu łatwy dostęp do serwisu zyskało ok. 500 tys. pacjentów posiadających abonament. Grupa Medicover posiada także własne apteki, ale wyszukiwanie pokazuje dostępność leków we wszystkich placówkach, które zgłosiły chęć uczestnictwa w otwartym dla każdej apteki programie.

Dotychczasowe statystyki GdziePoLek.pl pokazują duże zainteresowanie pacjentów ofertą centrów medycznych Medicover, które przeglądane są porównywalnie często do aptek. Jak pokazują dane za styczeń, od momentu pierwszej integracji z Medicover, ruch na GdziePoLek.pl wzrósł 2-3 krotnie.

Portal w dalszym ciągu pozostaje wyłączną własnością firmy Goldenberry.

 

Medicover; GdziePoLek.pl

Na całym świecie rośnie liczba osób, które wybierają pracę na własny rachunek – start-upowców i freelancerów. Z prognoz wynika[1], że do 2020 r. ci ostatni stanowić będą aż 40 proc. siły roboczej USA. Także w Polsce przybywa osób decydujących się na rozwój swoich pomysłów biznesowych. W naszym kraju zarejestrowane jest niemal 3 mln. jednoosobowych działalności gospodarczych. Natomiast opracowanie „Polskie startupy. Raport 2015”, podaje, że w Polsce działa obecnie 2,4 tys. tego typu podmiotów. Równolegle można zaobserwować rozwój infrastruktury skierowanej do sektora small business i programów wspierających działalność start-upów.

Przedsiębiorczy i innowacyjni

Praca na własny rachunek jest wybierana przez coraz większe grono Polaków. W listopadzie 2015 r. liczba zarejestrowanych w naszym kraju mikrofirm wyniosła 2,994 mln.[2]  Co więcej, ta grupa podmiotów, optymistycznie ocenia swoją sytuację. 71 proc. właścicieli mikrofirm, którzy wzięli udział w ankiecie Idea Banku, przyznała że w 2016 r. spodziewa się wzrostu obrotów. To wynik znacznie lepszy niż rok temu, kiedy podobny optymizm zadeklarowało niespełna 63 proc. O 5 proc. wzrosła również liczba planujących w nadchodzących dwunastu miesiącach nowe inwestycje – z 67 do 72 proc.

Również polski rynek start-upowy osiąga coraz większą  dojrzałość. Według publikacji „Polskie startupy. Raport 2015” nad Wisłą działa obecnie niemal 2,5 tys. takich organizacji. Około jeden z trzech badanych start-upów osiąga roczny wzrost przychodów rzędu ponad 50%, a co piąty ponad 100%. Więcej niż połowa przebadanych przedsiębiorców twierdzi, że oferowany przez nie produkt lub usługa stanowią innowację na skalę międzynarodową.

 Polscy start-upowcy korzystają ze zjawiska, które możemy nazwać ‘odmiejscowieniem’ rynku. Dzięki rozwojowi technologii lokalizacja biznesu przestaje być kwestą pierwszorzędną. Początkujący przedsiębiorcy – pod warunkiem, że ich oferta jest wartościowa – mogą pracować na rzecz globalnych klientów właściwie z każdego miejsca na ziemi. Międzynarodową ekspansję polskich organizacji potwierdzają dane z raportu „Polskie start-upy”. Ponad 50 proc. przebadanych firm prowadzi działalność eksportową, a wśród nich co druga realizuje zagranicą ponad połowę sprzedaż mówi Piotr Kania, Dyrektor Zarządzający GFT Polska.

Właściwy ekosystem

Pomimo, że determinacja jest ważną cechą decydującą o biznesowym sukcesie, nie bez znaczenia jest też środowisko biznesowe wspierające przedsiębiorców. Jednym z jego elementów jest dostęp do finansowania. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło, że w 2016 roku na dotowanie innowacji przeznaczy kwotę aż 8 miliardów złotych. Z kolei Rząd zapowiedział realizację programu „StartinPoland”, w ramach którego na wspieranie start-upów ma być przeznaczone min. 100 milionów złotych rocznie. Jak jednak zauważa Piotr Kania, finansowanie to tylko jeden z filarów stymulowania innowacyjności.

– Równie ważne jak finansowanie jest wsparcie merytoryczne, które pomoże otrzymane fundusze odpowiednio zainwestować, czy zapewni know-how w zakresie rozwoju produktu i pozyskiwania klientów. Dlatego cechą dobrych programów akceleracyjnych jest połączenie finansowania z mentoringiem i wymianą najlepszych praktyk – wyjaśnia Piotr Kania, GFT Polska.

Budowanie społeczności

Kluczowe znaczenie networkingu i wymiany wiedzy sprawia, że rośnie popularność rozwiązań coworkingowych. Jak mówi Marta Bloch, przedstawiciel przestrzeni coworkingowej Idea Hub, korzyści płynące z takiego modelu wychodzą daleko poza aspekt ekonomiczny.

– Praca w modelu coworkingowym daje szansę na stworzenie sieci kontaktów, niezbędnej już na samym początku działalności biznesowej. Często też firmy pracujące w jednej przestrzeni wymieniają się usługami. Wiele biur coworkingowych i przestrzeni dla start-upów oferuje o wiele więcej niż tylko miejsce do pracy – regularnie odbywają się tam spotkania z mentorami, warsztaty czy wydarzenia networkingowe. Rozwój takiej infrastruktury jest dużym ułatwieniem dla osób rozwijających swój pomysł na biznes – mówi Marta Bloch, Idea Hub.

Według danych magazynu Deskmag, w modelu coworkingowym pracuje na świecie już pół miliona osób. W Polsce obecnie liczba takich przestrzeni szacowana jest na 150.

– W związku z dużym zainteresowaniem tego typu ofertą stale powiększamy liczbę przestrzeni coworkingowych Idea Banku. We wrześniu otworzyliśmy oddział w Łodzi, a pod koniec roku w Katowicach. Idea Hub to miejsce, do którego przyjść i popracować za darmo mogą osoby, które planują lub prowadzą swój biznes. Cyklicznie organizujemy też spotkania, w czasie których mikroprzedsiębiorcy i właściciele start-upów mogą zdobyć praktyczne umiejętności pomagające w zarządzaniu firmą, są to np. warsztaty dotyczące zdobywania finansowania, marketingu etc.  –  dodaje Marta Bloch, Idea Hub.

[1] Dane firmy Inuit

[2] Opracowanie Tax Care na podstawie danych REGON

 

Idea Hub

Hongkong chce przyciągnąć start-upy z Europy. Już dziś działa tam ponad 4 tys. firm założonych przez Amerykanów, Brytyjczyków, Japończyków i Chińczyków. Teraz czas na inne kraje, w tym Polskę. Hongkońska agencja InvestHK, która ma biura w 28 miejscach na świecie pomoże m.in. Polakom stawiać pierwsze kroki w swoim regionie. Dlaczego warto skorzystać?

 Hongkong ma wszystko czego potrzebuje młody biznes: świetną edukację, nowoczesną technologię, przejrzyste przepisy prawne, a przede wszystkim prosty system podatkowy oraz logistykę i spedycję na najwyższym poziomie. W regionie można znaleźć kapitał na rozwój, a ekosystem start-upowy działa tam jak dobrze naoliwiona maszyna.

– Nie jest zaskoczeniem, że Hongkong promuje rozwój start-upów. Sam w sobie jest dla nich niezwykle atrakcyjny. To „brama” Azji, więc jeśli firma myśli o wejściu na rynek chiński, który w wielu branżach jest największym rynkiem na świecie, powinna zacząć właśnie od Hongkongu. Ten region administracyjny jest przyjaznego do robienia biznesu, ale przede wszystkim obowiązuje w nim wiele zachodnich standardów. Niegdyś był kolonią brytyjską i na jego terenie wciąż pozostało sporo brytyjskich regulacji. Bardzo ławo rozpocząć tam działalność gospodarczą, a do tego korupcja jest na bardzo niskim poziomie – mówi Hadley Dean, CEO Compass Offices EMEA, azjatyckiego lidera biur serwisowanych, który w maju tego roku rozpoczął ekspansję w Polsce.

Wymiana doświadczeń na wagę złota

– Jesteśmy dobrym przykładem na to, że biznes migruje dziś w obie strony: Hongkong zaprasza do siebie start-upy o globalnym potencjale, a firmy azjatyckie coraz intensywniej eksplorują rynki europejskie – podkreśla Hadley Dean z Compass Offices. W tej sytuacji ważna jest wymiana doświadczeń pomiędzy przedsiębiorcami, zwłaszcza tymi, którzy robili już biznes w Chinach lub z Chińczykami. – My także zaczynaliśmy w Hongkongu. To tam, w roku 2009 otworzyliśmy nasze pierwsze biuro. W naszym nowym biurze zlokalizowanym w Warszawie, prowadzimy szereg bezpłatnych i otwartych szkoleń związanych z prowadzeniem firmy, promowaniem i rozwijaniem własnego biznesu, głównie dla naszych członków. Ale jeśli zajdzie taka potrzeba, chętnie podzielimy się wiedzą na temat prowadzenia firmy w Hongkongu – dodaje.

Jak założyć działalność w Hongkongu?

Rząd powołał do życia agencję InvestHK i rozlokował jej biura i punkty konsultacyjne na całym świecie. Konsultanci agencji pomagają w założeniu oraz dalszym rozwoju firmy, nie pobierając za to opłat (polscy przedsiębiorcy najbliższe biuro znajdą w Berlinie). Dlaczego jeszcze warto rozważyć prowadzenie działalności w jednej z największych metropolii na świecie? Poza zaletami wymienionymi powyżej należy dodać, że miasto słynie z doskonałej infrastruktury. Przedsiębiorcy mają w nim dostęp do wysoko wykwalifikowanej kadry, dzięki takim ośrodkom akademickim jak choćby University of Hongkong, który w rankingu najlepszych uczelni na świecie znalazł się na wysokim, dwudziestym ósmym miejscu. Do tego niska stawka podatku dochodowego, ciepły klimat i świetne połączenie z dwoma dużymi strefami przemysłowymi Chin – Guangzhou i Shenzhen. To wszystko powoduje, że zainteresowanie przełomowymi innowacjami, jakie wykazuje Hongkong, ma szansę zostać odwzajemnione.

źródło: materiały prasowe

 

Między 20 a 40 rokiem życia osiągamy najbardziej twórczy okres życia. Wtedy człowiek cieszy się optymalnym rozwojem fizycznym i umysłowym. Mamy inwencję i energię potrzebną, aby sprostać wyzwaniu, jakim jest ambitny biznes. Dzięki współczesnym technologiom, każdy z dostępem do internetu, bez ogromnych nakładów kapitałowych może spróbować wykorzystać ten czas na stworzenie przedsięwzięcia, które odniesie globalny sukces.

Startupy są najdoskonalszą formą współpracy między ludźmi, twierdzi Bill Gross, przedsiębiorca i założyciel inkubatora Idealab, który sfinansował ponad 100 firm w ciągu 20 lat. – Jeśli grupa ludzi z odpowiednimi zasobami i motywacją zorganizuje się w startup, pozwala jej to zrealizować potencjał drzemiący w człowieku w sposób nie spotykany nigdy wcześniej w historii. Taka grupa jest zdolna do niesamowitych rzeczy – mówi.

– W Polsce jest coraz więcej młodych trzydziestoletnich milionerów, którzy swój majątek zawdzięczają przedsiębiorczości opartej na nowych technologiach – mówi z kolei Beata Majewska, dyrektor departamentu private banking w Deutsche Bank. – Przyglądamy się tej grupie szczególnie uważnie, bo to nowa, bardzo wymagająca grupa klientów banków – dodaje. Niemniej – jak podkreśla ekspert Banku – młodzi milionerzy to ciągle mniejszość wśród najbardziej zamożnych Polaków.

Za młodzi na dziewięć zer

Akumulacja majątku wymaga talentu, szczęścia, pracowitości, ale przede wszystkim czasu. Mimo rozkwitu przedsiębiorczości, wśród najbogatszych ludzi dwudziesto- i trzydziestolatków nie ma prawie wcale. Najmłodsi na liście 100 najbardziej zamożnych Polaków mają 40 lat. Natomiast spośród 1 826 osób na tegorocznej liście dolarowych miliarderów opracowanej przez miesięcznik “Forbes” zaledwie 46 ma mniej niż 40 lat. Aż połowa z nich nie zawdzięcza bogactwa rodzicom czy sławie celebryty, lecz własnoręcznie zbudowanym biznesom związanym z nowymi technologiami.

– Nowe technologie otworzyły drogę do bogactwa młodym osobom, niedysponującym znacznym kapitałem. Największe dzisiaj firmy internetowe, jak Google czy Facebook, w decydującym okresie rozwoju nie potrzebowały dużych nakładów finansowych. O ich sukcesie zadecydowała wartość wypracowana osobiście przez zaledwie kilka osób – mówi Beata Majewska, dyrektor departamentu private banking w Deutsche Bank.

Jednak ciągle mniej niż 30 lat ma zaledwie trzech dolarowych miliarderów. Dwóch z nich to Evan Spiegel oraz Bobby Murphy, twórcy aplikacji Snapchat, jednego z najgłośniejszych projektów komunikacyjnych ostatnich lat. Mają odpowiednio 24 i 26 lat oraz po 15 procent udziałów w przedsiębiorstwie wycenianym na 10 – 20 miliardów dolarów. Trzecim jest 29-letni kolumbijski dziedzic Julio Mario Santo Domingo III. – Niewielki udział najwybitniejszych przedsiębiorców w kwiecie wieku wśród najbogatszych pokazuje, jak ważny w akumulacji bogactwa jest czas, który pozwala nabrać tempa inwestycjom nie tylko finansowym, ale też tym opartym na innowacjach – mówi Beata Majewska.

Snapchata Spiegel i Murphy stworzyli w 2011 jeszcze jako studenci Uniwersytetu Stanforda, jednej z najbardziej prestiżowych uczelni technicznych w USA. To stąd wywodzi się większość startupów z kalifornijskiej Doliny Krzemowej z Google na czele. Spiegel studiował wzornictwo, a Murphy informatykę.   Snapchat to aplikacja mobilna (dostępna na iOS oraz Androida), za pomocą której można robić zdjęcia i filmy oraz dzielić się nimi ze znajomymi. To, co wyróżnia tę aplikację wśród innych podobnych  narzędzi społecznościowych to fakt, że treści po pewnym (krótkim) czasie znikają. W zależności od ustawień wysyłającego, odbiorca może oglądać je od 1 do 10 sekund. Ta właśnie osobliwa funkcjonalność sprawiła, że Snapchat stał się modny wśród nastolatków, którzy dzielą się z przyjaciółmi wrażeniami z imprez, ale jednocześnie nie chcą, by szalony wieczór zostawił ślad na ich profilu po wsze czasy.

Historia Snapchata pokazuje, że czasem dobry startup potrzebuje więcej niż jednego podejścia. Pierwsza aplikacja stworzona przez Spiegela, Murphy’ego oraz Reggiego Browna, Picaboo,  miała dokładnie te same funkcjonalności, co Snapchat. Ale okazała się klapą. Dziś szacuje się, że ze Snapchata korzysta ponad 100 mln osób miesięcznie. Sukces przyszedł dopiero po zmianie nazwy. I wymianie udziałowców.  Brown nie został miliarderem. Przynajmniej nie oficjalnym. Jak to bywa w świecie start-upów współpraca zakończyła się procesem, w którym Brown domagał się udziałów, twierdząc, że to on miał wymyślić Picaboo. Ostatecznie wspólnicy z czasów studiów zawarli w sądzie ugodę o nieujawnionej wartości. Nie wiadomo zatem, jaką sumę otrzymał Brown.

Zwycięzca jest jeden

Najbogatszym 30-latkiem świata jest oczywiście Mark Zuckerberg. Chociaż jako prezes Facebooka pobiera symboliczną pensję w wysokości 1 dolara miesięcznie, jego majątek wycenia się na 38,6 miliardów dolarów. W ostatnich latach świat biznesu podziwia go nie tyle za stworzenie największego serwisu społecznościowego świata, co za chronienie go od zepsucia. Historia internetu zna wiele spektakularnych sukcesów, które mimo pierwotnej euforii użytkowników i dynamicznego wzrostu, równie szybko popadły w zapomnienie. Mimo mniejszej popularności wśród młodszych użytkowników, Facebook nie tylko nie przemija, ale rośnie. Jego przychody w 2014 roku wzrosły o 58 procent. Co więcej giełdowa spółka nabyła w minionym roku za 19 mld dolarów popularny wśród nastolatków komunikator mobilny WhatsApp.

co składa sie na sukces start-upu

Historia Zuckerberga od lat inspiruje młodych przedsiębiorców. Jednak przykład Facebooka pokazuje, jak skoncentrowany i kapryśny jest sukces w zglobalizowanym świecie. W tym samym czasie, kiedy student Harwardu startował z siecią społecznościową, powstały też inne podobne serwisy. Zwycięzca jest jeden. Ponad 12 miliardów przychodów i ponad 100 miliardów giełdowej kapitalizacji wystarczyło dla aż trzech młodych miliarderów. Oprócz Zuckerberga dziesięciocyfrowy majątek zawdzięczają mu Dustin Moskovitz, trzeci pracownik firmy oraz Sean Parker pierwszy prezes spółki. Ich majątki wyceniane są odpowiednio na 9,7 i 3,1 mld dolarów.

Wywrócić rynek usług do góry nogami

“Uberyzacja” i “erbienbizacja” – to według specjalistów dwa trendy, które ogarną w najbliższym czasie coraz to nowe rynki usług. Airbnb to platforma, która zrewolucjonizowała rynek noclegów na całym świecie. Jest  znana także w Polsce. Każdy może przyłączyć się do Airbnb i udostępnić łóżko, pokój, mieszkanie albo dom innym za stosowną cenę. Airbnb pobiera od każdej takiej transakcji prowizję.

Usługa wystartowała w 2008 roku, skorzystało z niej już ponad 30 mln osób. Można w niej znaleźć milion ofert, również z Polski. Założyli ją Nathan Blecharczyk, student informatyki na Harwardzie oraz dwaj studenci wzornictwa mniej znanej uczelni z Rhode Island – Brian Chesky i Joe Gebbia. Każdy z nich jest w posiadaniu 15 proc. spółki, co stanowi pakiet wyceniany na 2-3 miliardy dolarów.

Równoległa rewolucja przebiega na rynku taksówkarskim, chociaż tutaj opór ze strony obrońców status quo jest silniejszy. Uber wystartował w 2009 roku. Aplikacja pozwala zamówić taksówkę wysokiego standardu za cenę zależną od aktualnego popytu na usługę. Różnica w porównaniu z dotychczas obowiązującym modelem przewozów taxi polega na tym, że jak w przypadku Airbnb, usługę dostarczają nie profesjonalni kierowcy, lecz “amatorzy” zrzeszeni w społeczności Ubera. Nadzwyczajną znajomość miasta nie jest konieczna, dzięki nawigacji GPS, a rozliczenia przeprowadzane są za pośrednictwem aplikacji.

Firmę zarządzającą dziś rozwojem aplikacji Uber założyli w 2009 roku jako UberCab dwaj doświadczeni przedsiębiorcy z branży informatycznej. Travis Kalanick stworzył wcześniej platformę do dzielenia się plikami Red Swoosh. Nie zdominowała one rynku, jednak rozwinęła się na tyle, że sprzedał ją za 19 milionów dolarów. Drugi, Kanadyjczyk Garrett Camp rozwinął wcześniej bardziej znany serwis StumbleUpon, gdzie użytkownicy mogli dzielić się linkami do treści znalezionych w internecie. W 2007 roku sprzedał go eBayowi za 75 mln dolarów. Kupiec jednak szybko się rozmyślił i dwa lata później założyciele odkupili StumbleUpon.

Wartość udziałów każdego z twórców Ubera wyceniana jest na 6 mld dolarów. Firma rozwija się tak szybko, że do grona miliarderów zalicza się też Ryan Graves, jeden z pierwszych pracowników, który dołączył do zespołu w 2010 jako product manager.

Miliardy dolarów zamiast dyplomu

Najmłodszą miliarderką, która własnymi siłami zgromadziła tą okrągłą sumę liczoną w dolarach jest 31-letnia Elizabeth Holmes. Ona również studiowała na uniwersytecie Stanforda, ale zaledwie dwa lata. Potem zrezygnowała, aby zająć się rozwojem swojej firmy Theranos, założonej w 2003 roku. Zainwestowała w nią wszystkie pieniądze zaoszczędzone w trakcie studiów.

Theranos zajmuje się testami krwi. Wyjątkowy jest błyskawiczny czas oraz niski koszt realizacji usługi. Udało się to osiągnąć, bo do testów potrzebna jest dużo mniejsza ilość krwi niż w przypadku standardowych metod. Aparaty Theranos dostępne są w coraz większej liczbie amerykańskich aptek, a firma, w której Holmes ma połowę udziałów, wyceniana jest na 9 miliardów dolarów.

Najnowsze startupy, które popularność zdobyły dopiero w tym roku, nie są jeszcze wyceniane na miliardy, ale już zdążyły uczynić z pomysłodawców milionerów. Jednym z najgłośniejszych jest Periscope – aplikacja mobilna pozwalająca użytkownikom nadawać relację wideo na żywo. Pomysł tak spodobał się zarządowi Twittera, że serwis społecznościowy kupił go od twórców zanim zdążyli uruchomić usługę. Twórcy Periscope Keyvon Beykpour i Joe Bernstein mogli za niego otrzymać od 50 do 100 milionów dolarów. Z kolei Honor to serwis, który łączy w pary starsze osoby, które już nie wychodzą z domu, z opiekunami – zapewniającym tym pierwszym towarzystwo i wsparcie bez konieczności przeprowadzania się do instytucji opiekuńczej. Niedawno jego twórca, Seth Sternberg pozyskał 20 milionów dolarów na rozwój przedsięwzięcia, od inwestorów takich jak współtwórca PayPal Max Levchin, CEO  firmy Yelp Jeremy Stoppelman czy aktorka Jessica Alba. Niewiele mniej, bo 14 mln finansowania, pozwoli Benowi Fischmannowi rozwijać M.Gemi – markę butów sprzedawaną prosto z włoskich fabryk do odbiorców w USA. Sukces przedsięwzięcia ma wynikać z tego, że jej biznes model pozwala obniżyć ceny produktów nawet pięciokrotnie, w stosunku do rynkowego standardu. Meerkat to z kolei narzędzie do “livestreamingu” podobne do Periscope. Ma ponad 300 tys. użytkowników i 18,2 mln finansowania. Projekt pod nazwą 21 Inc. wykorzystuje twój telefon do wydobywania bitcoinów. Pozyskał 121 milionów dolarów.

Cudze chwalicie, swoje znacie

Jako polski, dojrzały  startup, który odniósł międzynarodowy sukces wymienia się najczęściej Brand24, platformę do monitoringu marki w internecie. Wymyślili ją w 2011 roku trzej studenci Politechniki Wrocławskiej: Michał Sadowski, Piotr Wierzejewski i Karol Wnukiewicz. Rzadziej wspomina się o innym wrocławskim projekcie, który odniósł nie mniejszy sukces. Mariusz Ciepły prowadzi od 2002 roku LiveChata, czyli komunikator dedykowany do obsługi klientów online. Korzysta z niego 10 tys. firm na całym świecie, a prawie 80 proc. sprzedaży pochodzi z USA. Z kolei Kraków wyrasta na światowego potentata w dostarczaniu rozwiązań opartych o beacony, czyli nadajniki wyzwalające różnego typu akcje w smartfonach osób, które obok nich przechodzą. Mają zastosowanie w marketingu i sprzedaży. Firma Kontakt.io, które je produkuje, ma już 7 tys. klientów na całym świecie. Inna krakowska spółka Estimotet dostarcza oparte o nie rozwiązania.

– Czytając inspirujące historie o start-upach wartych miliardy powinniśmy pamiętać, że rzeczywistość nie wygląda tak różowo. Jak pokazują amerykańskie badania, aż 92 procent nowo zakładanych firm upada w ciągu pierwszych trzech lat – mówi Beata Majewska z Deutsche Bank. Co wpływa na ostateczny sukces startupu? Bill Gross długo się nad tym zastanawiał. – Najpierw myślałem, że pomysł. Potem, że najważniejszy jest zespół, model biznesowy, finansowanie – mówi.  Aby to sprawdzić przebadał 200 startupów zarówno tych, którym się udało, jak i takich, które nie wypaliły. Doszedł do wniosku, że najważniejszy jest „timing” – odpowiedni moment rozpoczęcia działalności. W drugiej kolejności zespół. Pomysł okazał się dopiero trzeci. Model biznesowy i finansowanie miało stosunkowo niewielkie znaczenie.

– Wielu inwestorów nie chciało dofinansować Airbnb twierdząc, że nikt nie będzie wynajmował swojego domu nieznajomym. Jednak Airbinb wystartowało w środku amerykańskiej recesji. Ludzie potrzebowali pieniędzy i opór zniknął. Podobnie było z Uberem. W tym samym czasie wiele osób, które straciło stałe zajęcie uznało, że dorabianie jako taksówkarz to świetny pomysł – opowiada Bill Gross. Podobnie było z YouTube. Dwa lata po porażce świetnie finansowanego, opartego na zdrowym modelu biznesowym serwisu wideo z.com, w który zainwestował m.in. Gross, sukces odniósł YouTube – bez żadnego wyrafinowanego planu stał się szybko dominującą platformą wideo na świecie. Z.com wystartował, gdy łącza szerokopasmowe nie były jeszcze tak popularne, a oglądanie wideo w przeglądarkach wymagało instalacji dodatkowych kodeków. Chwilę potem te bariery znikły. Niemal 10 lat temu szczęśliwi twórcy serwisu YouTube Chad Hurley, Steve Chen i Jawed Karim sprzedali go Google za 1,65 miliarda dolarów. Dzisiaj najpopularniejsza telewizja świata jest wyceniana na 80 miliardów dolarów.

–Tym, którzy nie zarobią miliarda przed czterdziestką pozostaje systematycznie budować swoją finansową przyszłość m.in. poprzez rozsądne inwestowanie nadwyżek finansowych – przekonuje Beata Majewska z Deutsche Bank. Wiek 20 – 40 lat to nie tylko czas najbardziej twórczy. Jak pokazują statystyki to, ile będziemy zarabiać mniej więcej między 30 a 40 rokiem życia będzie prawdopodobnie szczytem naszych zarobków. Rozsądek nakazuje zatem skrupulatnie ten czas wykorzystać, wysyłając pieniądze do pracy na naszą przyszłość.

źródło: Deutsche Bank

 

Kwitnące kasztany to oznaka, że nieubłaganie zbliża się czas matur. Niebawem wielu z Was stanie przed wyborem kierunku dalszego kształcenia, który może mieć niebagatelny wpływ na Wasze dalsze życie. Wybór studiów dla niektórych nie stanowi problemu, innych jednak przyprawia o zawrót głowy. To naturalne, że po egzaminie dojrzałości jesteśmy pełni wątpliwości, a w naszych głowach rodzi się mnóstwo pytań – kim chcę być, w czym jestem dobry, czy kierunek studiów ma decydujący wpływ na to, jak dalej potoczy się moja kariera? Przy współpracy wykładowców programu naukowo-edukacyjnego ADAMED SmartUP przygotowaliśmy poradnik, który przybliży Wam wybrane kierunki studiów i ułatwi wybór ścieżki edukacyjnej.

Teoria wielkiego wybuchu

W Polsce można studiować dwa rodzaje fizyki – teoretyczną i praktyczną. Pierwszą – tą którą zajmował się m.in. Steven Hawking – na uczelniach takich jak Uniwersytet Warszawski, Jagielloński czy Wrocławski, drugą – na uczelniach technicznych np. Politechnice Warszawskiej lub Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Niezależnie od charakteru przedmiotu studiów, w programie nauczania przez pierwsze dwa lata króluje matematyka i takie przedmioty, jak: statystyka, analiza matematyczna, algebra oraz matematyczne metody fizyki. Dopiero od trzeciego roku zaczyna się omówienie poszczególnych działów fizyki, można także wybrać specjalizację. Czwarty rok to zagłębianie się w specjalizację, a tematyka zajęć jest już mocno zawężona. Na piątym roku prowadzone są prace w grupach badawczych, powstaje też praca magisterska.

Czasem spotkać się można ze stereotypem fizyk-nauczyciel. Nie jest to jednak prawda, bowiem perspektywy zatrudnienia po studiach są coraz lepsze, w wielu firmach wykształcenie fizyczne jest wysoko cenione. Duże możliwości zatrudnienia oferują też nasi zachodni sąsiedzi, np. w Niemczech, gdzie przemysł jest wysoko rozwinięty – opowiada Michał Krupiński, doktor w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie.

Oswoić mikrokosmos

– Przez studia biologiczne można przejść lekko i przyjemnie, szczególnie, jeśli lubimy przyrodę. Poznawanie różnych form życia i środowisk, w których żyją to czysta przyjemność. Jednakże, jeśli chcemy dobrze to wszystko zrozumieć, okazuje się, że solidna znajomość chemii, fizyki, czy matematyki jest niemalże niezbędna. Zajęcie się najciekawszymi dziedzinami biologii najczęściej wymaga rozumienia zagadnień z pogranicza biologii i innych dziedzin nauki. To chyba największe wyzwanie studiów na tym kierunku – opowiada Takao Ishikawa, doktor nauk biologicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Po ukończeniu studiów biologicznych można realizować się w różnych dziedzinach, ale – paradoksalnie – najtrudniej znaleźć pracę w przemyśle biotechnologicznym, który w Polsce dopiero się rozwija. Podczas studiów coraz więcej uwagi poświęca się też procesom ewolucji, ponieważ pozostawia ona swój ślad na każdym poziomie – od cząsteczek po całe ekosystemy. Poza tym, na studiach będziecie też zajmować się genetyką i pokrewnymi przedmiotami, które stanowią dla każdego biologa pozycję obowiązkową. Bez zrozumienia genetyki trudno zajmować się ochroną populacji zwierząt, czy stosowaniem inżynierii genetycznej w praktyce. Studiując biologię będziecie się musieli zmierzyć z dużą ilością wiedzy tzw. pamięciowej. Nie zniechęcajcie się jednak, bowiem z tego typu wymogiem spotkacie się na większości kierunków. Niezależnie od tego, czy wiążemy naszą przyszłość z pracą naukową, czy z jakąkolwiek inną branżą, wiedza ta z pewnością jest przydatna i daje dużo inspiracji.

Inną możliwością są studia międzywydziałowe, które mają charakter interdyscyplinarny i pozwalają poznać jednocześnie kilka dziedzin przyrodniczych.

– SMP (studia matematyczno-przyrodnicze) dają dużo wolności: można studiować w miarę swobodnie, wybierając kursy z katalogów kierunków przyrodniczych pod okiem swojego tutora. Wymaga to samodyscypliny oraz dobrej znajomości własnych oczekiwań odnośnie studiów, ale jednocześnie pozwala się ukierunkować i przy odrobinie zaangażowania zrobić nawet dwa dyplomy w ramach jednych studiów – opowiada Szymon Drobniak, doktor nauk biologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W czasie studiów biologicznych takie przedmioty, jak biochemia fizyczna, analiza instrumentalna czy genetyka molekularna stanowią modelowe przykłady przedmiotów inspirujących do dalszych badań, są organizowane na zasadzie projektu badawczego, który robi się pod okiem prowadzących, także pozwalają bardzo wcześnie poznać „rygor” prowadzenia swoich własnych badań. Studia biologiczne kształcą dość zasadniczo pod kątem metodologii badań i metod statystycznych, więc można po nich znaleźć pracę m.in. jako analityk danych lub jako monitor badań klinicznych

Zrozumieć tajniki umysłu

Jeśli interesujecie się zarówno przedmiotami ścisłym i humanistycznymi i nie chcecie się zawężać do jednej dziedziny, być może warto pomyśleć o studiach psychologicznych. Są to studia o charakterze interdyscyplinarnym, z wachlarzem różnorodnych specjalizacji – od psychologii reklamy, przez etologię i psychologię międzykulturową, aż po psychiatrię i  psychologię procesów poznawczych. Studia te obejmują wiedzę z zakresu biologii, socjologii, logiki, historii, ekonomii, a nawet fizyki.

– Jak każdy kierunek, psychologia wiąże się z koniecznością przebrnięcia przez opasłe skrypty i podręczniki, ale daje też możliwość uczestniczenia w zajęciach praktycznych, treningach i wyjazdach szkoleniowych, które pozwalają spojrzeć na ludzki organizm z bardzo szerokiej perspektywy – wyjaśnia Klaudia Szklarczyk-Smolana, doktorantka Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie.

Doświadczać życia

Studia o profilu chemicznym to kolejny przykład, który pokazuje, że zdecydowana większość kierunków studiów nie ogranicza się dziś do jednej dziedziny nauki. Podejmując się tych studiów musicie być świadomi, że czekać będzie Was dużo pracy z dziedziny matematyki i fizyki. W trakcie trwania studiów będziecie mogli dołączyć do grupy badawczej, w skład której wchodzą profesorowie, i pod ich okiem będziecie realizować projekty badawcze.

– Chemia dotyka każdej dziedziny życia i jest niezwykle interesującą, choć bardzo wymagającą, nauką. W trakcie trwania studiów trzeba pracować systematycznie i przygotowywać się ze spotkania na spotkanie – opowiada Monika Koperska, doktorantka Wydziału Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Przygotowanie się do wyboru studiów

Kończąc liceum, zamykamy pewien etap naszego życia i wchodzimy w dorosłość. Zmienia się wiele znanych i przewidywalnych zwyczajów – zajęcia, nauczyciele, koleżanki i koledzy. W gimnazjum czy liceum byliście przyzwyczajeni, że wszystko jest podzielone, usystematyzowane. Na lekcji chemii uczyliście się chemii a na matematyce – matematyki. Bądźmy świadomi, że taki tradycyjny charakter nauki zmienia się na studiach. Wszystkie kierunki są w większym lub mniejszym stopniu interdyscyplinarne, dziedziny mieszają się i przeplatają.

Wszyscy naukowcy programu ADAMED SmartUP zgodnie twierdzą, żeby w jak największym stopniu wykorzystać inicjatywy pomocne w wybraniu właściwego kierunku dalszego kształcenia.  Dobrym pomysłem może okazać się wizyta na dniu otwartym uczelni lub dokładne zapoznanie się z programem studiów. Cennym źródłem wiedzy są także różnego rodzaju zajęcia pozalekcyjne i kursy, które przybliżą Wam dany obszar nauki i akademicką formę zajęć. Przykładem takiego kursu mogą być bezpłatne warsztaty ADAMED SmartUP Academy. Są to specjalne kursy weekendowe dla licealistów i gimnazjalistów, realizowane w ramach programu naukowo-edukacyjnego ADAMED SmartUP. Uczestnicząc w projekcie, będziecie mieli możliwość zdobywania wiedzy i rozwijania swoich naukowych pasji w dziedzinie biologii, chemii lub medycyny, a także poznacie młodych ludzi o podobnych zainteresowaniach. Kursy realizowane są od końca marca w pięciu miastach w Polsce.

źródło: ADAMED SmartUP

Trzy firmy technologiczne z Polski: XTRF Translation Management System, Zencard  i  SESAME+  zwyciężyły w konkursie, w którym nagrodą jest udział w V4 TechMatch Silicon Valley, pierwszej wspólnej  prezentacji start-upów z krajów Grupy Wyszehradzkiej w Dolinie Krzemowej. Partnerem przedsięwzięcia  jest Konfederacja Lewiatan.

Jury wyłoniło polskich finalistów, którzy pojadą do Kalifornii. XTRF Translation Management System to internetowa platforma umożliwiająca automatyczne zarządzanie projektami związanymi z tłumaczeniami. Z kolei Zencard  oferuje unikalne rozwiązanie rozpoznawanie umożliwiające traktowanie każdej karty płatniczej jako karty lojalnościowej. System automatycznie rozpoznaje klientów i umożliwia lojalnym klientów otrzymywanie promocyjnych ofert.  Natomiast SESAME+ umożliwia nowy niezawodny sposób identyfikacji użytkowników wielu rozwiązań komunikacyjnych lub użytkowych. Stanowić może to przełom w zarządzaniu tożsamością i dostępem użytkowników do usług wielu branż.

Eksperci przy wyborze najlepszych start-upów brali pod uwagę następujące kryteria: możliwość ekspansji na rynek światowy, w tym rynek USA; komercyjna dojrzałość projektu, przełomowość innowacji w dziedzinie produktu lub usługi, spodziewana dynamika wzrostu liczby klientów i przychodów, obecność kreatywnego zespołu.

W cyklu spotkań i prezentacji, które odbędą się w rejonie San Francisco od 21 do 23 kwietnia br., będą też uczestniczyły innowacyjne firmy z Węgier, Czech i Słowacji. Start-upy będą miały okazję przedstawić inwestorom i przedsiębiorcom swój pomysł na biznes, zainteresować nim media, skorzystać z bezpłatnej promocji w Dolinie Krzemowej oraz spotkać się z przedstawicielami najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw technologicznych na świecie.

V4 TechMatch Silicon Valley to wspólny projekt czterech organizacji: Konfederacji Lewiatan (poprzez Lewiatan Business Angels ) z Polski, Startup Yard z Czech, Innovacio z Węgier i SOVVA, która jest liderem konsorcjum, ze Słowacji. Projekt wspierany jest przez Fundację grupy Wyszehradzkiej V4.

 autor: Konfederacja Lewiatan

 

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Czy rośnie skala wyłudzeń i nadużyć w sektorze finansowym?

W 2017 roku ataki hakerskie dotknęły połowy polskich instytucji finansowych, przynosząc wielomiliono...

Nowy podatek solidarnościowy dla najbogatszych oraz nowe obciążenie ZUS – co to oznacza w prakt

Na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt ustawy wprowadzającej nową...

Letnie ożywienie w przemyśle i budownictwie

Czerwiec przyniósł wyraźnie wyższą dynamikę produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej, potwierdz...

Na „Dostępność+” rząd przeznaczy 23,2 mld zł

Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia rządowego programu „Dostępność+” dla osób nie...

5 lipca Sejm przyjął ustawę o inwestycjach mieszkaniowych

Przedstawiony 15 marca bieżącego roku pierwszy projekt specustawy mieszkaniowej, wprowadzający rewol...