poniedziałek, Lipiec 23, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "sprzedaż mieszkań"

sprzedaż mieszkań

Ceny mieszkań idą w górę, bo rosną koszty realizacji osiedli. Popyt jednak nie maleje, bo wzrastające stawki czynszu za wynajem przyciągają na rynek nieruchomości coraz większą ilość inwestorów.

Sprzedaż nowych mieszkań w tym roku, podobnie jak w roku ubiegłym, utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. W pierwszych trzech miesiącach br. do nabywców trafiło niewiele mniej mieszkań niż w ostatnim kwartale 2017 roku, który był rekordowy pod względem sprzedaży w całej historii branży. Deweloperzy od dawna notują świetne wyniki, zarówno jeśli chodzi o zbyt, jak ilość budowanych mieszkań.

Sprzyja im niskie bezrobocie, wzrost wynagrodzeń i niskie stopy procentowe, które motywują do lokowania kapitału w nieruchomości. Do tego, kredyty hipoteczne są dziś prawie o połowę tańsze niż przed dekadą, a przeciętne zarabiająca rodzina może pożyczyć dużo więcej niż przed ostatnim kryzysem.

Oferta deweloperów topnieje

Znaczący dla dalszego rozwoju sytuacji na rynku nowych mieszkań może okazać się jednak fakt, że od ponad pół roku ilość lokali wprowadzonych przez firmy do sprzedaży jest mniejsza niż ilość mieszkań, która trafia do nabywców. Coraz dotkliwszy brak rąk do pracy, rosnące koszty zakupu materiałów budowlanych i gruntów inwestycyjnych utrudniają deweloperom szybką realizację nowych projektów. W tej chwili oferta rynkowa wciąż jest spora, ale wszystko wskazuje na to, że już w przyszłym roku popyt na nowe mieszkania znacząco przewyższy nową podaż. Liczba oferowanych mieszkań będzie maleć, a ich ceny rosnąć w szybszym tempie niż obecnie.

Za nowe mieszkania płacimy wyraźnie więcej już od połowy ubiegłego roku, kiedy po długim okresie stabilizacji, ceny zaczęły regularnie rosnąć. Stawki ofertowe na rynku deweloperskim nie wzrastają szybko, ale systematycznie. W ubiegłym roku w największych miastach w kraju poszły w górę średnio o około 5 – 6 proc. Największy, 10 procentowy skok cen zanotowany został w Trójmieście. W Krakowie, Katowicach, Poznaniu i Łodzi stawki wzrosły o 5-7 proc., a w Warszawie o ponad 4 proc.

Ceny mieszkań co roku wyższe

Tomasz Sadłocha z firmy Ochnik Development, która prowadzi na warszawskim Muranowie budowę inwestycji Studio Centrum i Dzielna 64, szacuje że w tym roku mieszkania na rynku deweloperskim w zależności od lokalizacji zdrożeją od 5 do 10 proc. W takim stopniu, w opinii eksperta, wzrosły w ostatnim czasie koszty budowy, co w naturalny sposób przełoży się na stawki ofertowe nieruchomości, które będą trafiać do sprzedaży.

W Warszawie nowe mieszkania oferowane są średnio po około 7,9 tys. zł za metr kwadratowy. We Wrocławiu trzeba zapłacić przeciętnie 6,4 tys. zł/mkw., a w Krakowie średnie ceny na rynku deweloperskim oscylują w granicach 7 tys. zł/mkw.

Coraz więcej chętnych do zakupu

Mimo rosnących cen deweloperzy nie narzekają na brak klientów. Duży wzrost sprzedaży notuje również segment nieruchomości premium. Na rynku warszawskim w pierwszym kwartale 2018 roku w cenie przekraczającej 20 tys. zł za metr sprzedało się prawie o jedną czwartą mieszkań więcej niż w tym samym okresie w roku poprzednim. W 2017 roku w Warszawie nabywców znalazło zaś ponad 60 proc. nieruchomości premium więcej niż rok wcześniej.

Specjaliści spodziewają się dalszego wzrostu sprzedaży i cen także w tym segmencie runku nieruchomości. Ekskluzywne apartamenty stale drożeją. Wzrosty w przypadku niektórych, warszawskich lokalizacji przekraczają nawet 30 proc. W Cosmopolitanie część lokali w ciągu ostatnich trzech lat zyskało na wartości około 24 proc.

Większy dochód z najmu

Znaczącą grupę klientów deweloperów stanowią dziś nabywcy inwestycyjni. Ich grono ciągle rośnie, bo zakup zarówno nieruchomości premium, jak i mieszkań z segmentu popularnego jest dziś bezkonkurencyjną lokatą kapitału. Osób chcących zarabiać na wynajmie wciąż przybywa, stąd rewelacyjne wyniki notowane przez deweloperów. W minionym roku firmy wprowadziły na rynek o jedną czwartą więcej mieszkań niż w 2016 roku, ale popyt jest tak duży, że cała nowa oferta szybko została wchłonięta i podaż nie wzrosła.

Inwestorów do zakupu nieruchomości zachęcają rosnące ceny najmu, dzięki czemu mogą coraz więcej zarabiać. W I kwartale 2018 roku we wszystkich, dużych  miastach notowana była kontynuacja wzrostu stawek za wynajem. Najbardziej, bo o ponad 3 proc. ceny poszły w górę w Gdańsku i Katowicach. W Warszawie średni czynsz był o około 1,4 proc. wyższy niż w poprzednim kwartale, a w Łodzi prawie 1,8 proc. W Krakowie i Wrocławiu czynsze wynajmu zwiększyły się zaś o przeszło 1 proc.

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na rynku mieszkaniowym. Maj nie był pierwszym miesiącem w tym roku, w którym obserwowaliśmy spadki w tym obszarze, natomiast wcześniej nie dotyczyły one wszystkich trzech badanych kategorii. Poza mieszkaniówką szczególną uwagę zwracamy na sprzedaż detaliczną, która – po słabym kwietniu – wzrosła o 6,1 proc. w skali roku.

Produkcja przemysłowa (w cenach stałych niewyrównana sezonowo w przedsiębiorstwach o liczbie pracujących powyżej 9 osób) w maju 2018 r. wzrosła o 5,4 proc. w skali roku. Odczyt ten okazał się wyższy aż o 1,9 pkt. proc. od oczekiwań rynkowych. Wzrost odnotowano w 27 z 34 działów przemysłu, z czego największa dynamika widoczna była w produkcji maszyn i urządzeń (21,0 proc. r/r). Z kolei największy spadek (-25,7 proc. r/r) miał ponownie miejsce w produkcji wyrobów farmaceutycznych. W przypadku danych skorygowanych o czynniki sezonowe produkcja przemysłowa wzrosła o 7,4 proc. r/r.

W maju 2018 r. kolejny raz odnotowano dwucyfrową dynamikę wzrostu w skali roku w produkcji budowlano-montażowej, która (wyrażona w cenach stałych, niewyrównana sezonowo, w przedsiębiorstwach o liczbie pracujących powyżej 9 osób) wyniosła 20,8 proc. r/r. Majowy wynik przebił konsensus rynkowy o 3 pkt. proc. Natomiast dane po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym były wyższe o 23,7 proc. r/r. Ze statystyk GUS wynika, że największy wzrost w budownictwie odnotowano we wznoszeniu obiektów inżynierii lądowej i wodnej (+36,8 proc. w skali roku).

W związku ze zmianą prezentacji danych o rynku mieszkaniowym przez GUS, dane dotyczące budownictwa indywidualnego i przeznaczonego na sprzedaż lub wynajem prezentujemy sumarycznie. W minionym miesiącu na rynku mieszkaniowym mieliśmy do czynienia z wyjątkową sytuacją, bowiem wszystkie wskaźniki zanotowały spadek w skali roku. Liczba oddanych mieszkań w maju 2018 r. była niższa o 10 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem roku ubiegłego, natomiast narastająco od początku roku liczba ukończonych mieszkań była wyższa o 9 proc. aniżeli w okresie styczeń-maj 2018 r. W maju br. rozpoczęto budowę o 7 proc. mniej mieszkań niż w maju 2017 r., aczkolwiek dynamika od początku roku jest dodatnia i wynosi 10 proc. Z kolei jeśli mowa o mieszkaniach, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszeń z projektem budowlanym, to w maju 2018 r. mieliśmy do czynienia z 6 proc. spadkiem, podczas gdy w okresie styczeń-maj 2018 r. liczba ta wzrosła o 2 proc. w skali roku. Zwracamy uwagę, że maj nie jest pierwszym miesiącem w tym roku, w którym obserwowaliśmy spadki, aczkolwiek wcześniej nie były one aż tak jednoznaczne. Dane za maj i narastające od początku br. utwierdzają nas we wcześniej formułowanej przez nas tezie, że w 2018 r. nie będziemy świadkami dynamicznych wzrostów na rynku mieszkaniowym, jak miało to miejsce rok wcześniej.

Dane z rynku pracy ponownie były dobre. W maju 2018 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, w których liczba pracujących przekracza 9 osób wyniosło 6 210,2 tys. osób, co oznacza analogiczny wzrost jak w trzech poprzednich miesiącach, tj. o 3,7 proc. w skali roku (zgodnie z oczekiwaniami rynkowymi). Z kolei przeciętne wynagrodzenie brutto wzrosło do 4 696,59 zł miesięcznie, tj. o 7,0 proc. r/r (o 0,1 pkt. proc. poniżej oczekiwań rynkowych) vs. 7,8 proc. r/r w miesiąc wcześniej.

Z opublikowanego przez GUS wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych wynika, że inflacja CPI w maju 2018 r. wyniosła 1,7 proc. r/r. Wynik ten był zgodny ze wstępnym odczytem, który z kolei był o 0,2 pkt. proc. poniżej konsensusu rynkowego. Przyspieszenie tempa wzrostu cen wynikało przede wszystkim ze wzrostu cen transportu (+4,8 proc. r/r oraz +2,6 proc. m/m). W czerwcu 2018 r. dostrzegamy spadek cen ropy w skali miesiąca, niemniej jednak obecny poziom cen jest istotnie wyższy aniżeli w analogicznym miesiącu roku ubiegłego.

Sprzedaż detaliczna w maju 2018 r., w przeciwieństwie do kwietnia, zaskoczyła pozytywnie. Dynamika w cenach stałych wyniosła 6,1 proc. r/r, a w cenach bieżących 7,6 proc. r/r, a więc o 1 pkt. proc. powyżej oczekiwań rynkowych. W minionym miesiącu odnotowano wzrost w skali roku we wszystkich kategoriach (ceny stałe), z czego największy miał miejsce w paliwach stałych, ciekłych i gazowych (+9,6 proc. r/r), a najmniejszy w kategorii „prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach” (+0,3 proc. r/r).

GUS zrewidował „w górę” szybki szacunek PKB za 1. kwartał 2018 r. Pierwotne dane wskazywały na realny wzrost (niewyrównany sezonowo) rzędu 5,1 proc. w skali roku, podczas gdy najnowsze dane wskazują na dynamikę 5,2 proc. r/r.

Sezonowość sprzedaży na rynku nieruchomości jest faktem. Każdego roku są okresy szczególnej aktywności kupujących, ale również momenty spowolnienia tempa. Portal RynekPierwotny.pl oraz sieciowa agencja nieruchomości Metrohouse, przygotowały opracowanie na temat najbardziej gorących sprzedażowo momentów w minionym roku.

Miniony rok był ciekawym okresem na największych rynkach deweloperskich. W tym kontekście warto wspomnieć o ostatnich kwartałach programu MdM i wysokiej sprzedaży mieszkań stymulowanej niskim bezrobociem oraz „tanimi” kredytami. Otoczenie makroekonomiczne rynku nieruchomości było stabilne przez cały miniony rok. Mimo tego deweloperzy odnotowali dość zróżnicowane wyniki sprzedaży w poszczególnych kwartałach. Choć na rynku wtórnym wpływ MdM-u nie by już tak znaczący z uwagi na wyśrubowane limity cenowe uprawniające do dopłat, to tempo nadawali inwestorzy, dzięki którym ruch transakcyjny na rynku nie ustawał.

Jak twierdzi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, pod względem sprzedaży nowych lokali, pierwsza połowa minionego roku generalnie była dla deweloperów lepsza, niż jego druga część. – Z największą różnicą na korzyść pierwszego półrocza, mamy do czynienia w przypadku Poznania (62% rocznej sprzedaży) oraz Łodzi (60% rocznej sprzedaży). Niższe wyniki odnotowano dla Warszawy (52%), Krakowa (57%), Wrocławia (50%) oraz Trójmiasta (51%). Chociaż ze statystyk Metrohouse odnoszących się do rynku wtórnego wynika, że istniała równowaga w obu półroczach, to jednak nieco inaczej wyglądała sytuacja w Poznaniu i we Wrocławiu. – W Poznaniu zdecydowanie lepszym sprzedażowo okresem była druga połowa roku, kiedy doradcy Metrohouse przeprowadzili 59% wszystkich transakcji. Natomiast we Wrocławiu akcent sprzedażowy był znacznie silniejszy w pierwszej połowie roku, kiedy przeprowadzono aż 67% wszystkich transakcji, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. Na rynku wtórnym warto zwrócić uwagę na bardzo dobry początek roku. W wielu miastach pierwszy kwartał roku miał dominujące znaczenie. Jest to pewna niespodzianka zważywszy na sezonowość rynku, który szczyt transakcyjny odnotowuje w wiosennych miesiącach drugiego kwartału oraz jesienią. Średnia dla sześciu metropolii wskazuje, że w I kwartale 2017 r. doradcy Metrohouse przeprowadzili 28% rocznej sprzedaży.

W przypadku Poznania i Łodzi, o wiele lepsze wyniki sprzedażowe nowych lokali z pierwszej połowy 2017 r. mogły wynikać z dużego znaczenia, jakie program MdM miał dla tych dwóch nieco mniejszych rynków pierwotnych. MdM notował rekordowe wyniki od stycznia do kwietnia 2017 r. Wielu deweloperów dopiero wiosną minionego roku wykazało sprzedaż związaną z Mieszkaniem dla Młodych (po ostatecznym przyznaniu kredytu z dopłatą ich klientom).

Wpływ rządowego programu może tłumaczyć, dlaczego wyniki sprzedażowe deweloperów z pierwszej połowy minionego roku są lepsze również w skali sześciu największych rynków. Statystyki portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że w I kw. i II kw. 2017 r. deweloperzy zrealizowali po 27% rocznej sprzedaży (łącznie 54% od stycznia do czerwca ub.r.). Wyniki dla III kw. i IV kw. minionego roku były już znacznie gorsze (odpowiednio: 24% i 22%).

Dobrych wyników sprzedażowych można spodziewać się po podsumowaniu I kw. 2018 r. – Ta sytuacja wynika z faktu, że liczni deweloperzy wykażą sprzedaż dopiero po uzyskaniu kredytu z dopłatą przez ich klientów. Podpisanie przez potencjalnych nabywców mieszkań umowy rezerwacyjnej, deweloperskiej lub przedwstępnej jeszcze przed końcem 2017 roku, nie przesądzało o tym, że dotowane mieszkanie zostanie faktycznie sprzedane, komentuje Andrzej Prajsnar. Warto pamiętać, że liczba dostępnych dopłat była znacznie mniejsza od zainteresowania wnioskodawców. Dlatego kilka tysięcy gospodarstw domowych, ostatecznie nie otrzymało upragnionego dofinansowania. Wiele takich rodzin oraz singli musiało zrezygnować z zakupu interesującego ich mieszkania.

Także na rynku wtórnym liczba transakcji dokonanych w pierwszych dwóch miesiącach roku nastraja optymistycznie. – Uzyskanie równowagi pomiędzy rynkiem nowych mieszkań i rynkiem wtórnym dzięki zakończeniu dopłat w ramach MdM oraz nadal niejasne warunki funkcjonowania rządowego programu Mieszkanie Plus – te czynniki powodują nieustający popyt na mieszkania z drugiej ręki. Nadal nie ustaje trend inwestowania w nieruchomości, co także widoczne jest na początku tego roku, kiedy oferty idealnie nadające się pod wynajem z dobrą ceną ofertową znikają szybko z rynku, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Korzystna koniunktura na rynku nieruchomości, niesłabnące zainteresowanie Polaków kredytami hipotecznymi oraz znaczna aktywność w pozyskiwaniu nowych Klientów to elementy, które miały istotny wpływ na wyniki sprzedażowe Open Finance SA i Home Broker SA w III kwartałach 2017 roku.  

 Za nami dobre III kwartały br. – możemy chwalić się po raz kolejny stabilnymi danymi sprzedażowymi. Rynek nam sprzyja, a my potrafimy wykorzystać tę sytuację oraz dostosować się elastycznie do trendów, pozyskując nowych Klientów. Co ważne, wzrasta stale popyt na kredyty hipoteczne, co oznacza, że Klienci interesują się taką formą finansowania zakupu nieruchomości. Na tym nie koniec – czeka nas jeszcze uruchomienie kolejnej transzy środków z programu MdM w styczniu 2018 roku, dlatego przewidujemy, że zainteresowanie Polaków hipoteką wzrośnie. Natomiast rynek nieruchomości
to obecnie prawdziwe „eldorado” – Polacy inwestują w mieszkania jak nigdy do tej pory
– mówi Przemysław Guberow, Prezes Zarządu Open Finance SA i Home Broker SA. Nie spoczywamy jednak na laurach – wykorzystamy w pełni dobrą koniunkturę oraz liczymy, że końcówka 2017 roku także będzie dla nas satysfakcjonująca – dodaje Przemysław Guberow.

Łączna sprzedaż Open Finance SA w III kwartałach 2017 roku wzrosła aż o 19% –  w porównaniu do analogicznego okresu w 2016 roku – oraz wyniosła 6,6 mld złotych.

Co należy podkreślić to fakt, że atutem Open Finance SA niezmiennie pozostaje liczba udzielanych kredytów hipotecznych za pośrednictwem największego pośrednika na rynku. Wartość sprzedanych kredytów hipotecznych w okresie III kwartałów 2017 roku wyniosła 5 mld złotych (wzrost o 19% w stosunku do porównywalnego okresu 2016 roku).

Pośrednik odnotował również kolejny rekord – 67% wzrost sprzedanych kredytów firmowych przy jego udziale w III kwartałach br. (570 mln złotych), w stosunku do tego samego okresu w zeszłym roku (342 mln złotych). Ten obszar biznesu – wsparcie MŚP w finansowaniu oraz bieżącej działalności – staje się zresztą jednym z kluczowych w założeniach budżetowych oraz sprzedażowych spółki na kolejne kwartały.

Z drugiej strony, trudno nie wspomnieć o niewielkim spadku czyli -9% sprzedaży kredytów gotówkowych w okresie III kwartałów tego roku vs 2016 rok.

III kwartały br. to także okres, w którym Open Finance SA odnotował wzrost sprzedanych produktów inwestycyjnych za pośrednictwem spółki. Wolumen zaoferowanych obligacji, funduszy, ubezpieczeń oraz produktów regularnego oszczędzania wyniósł 268 mln złotych, co jest wzrostem o 25% w porównaniu do III kwartałów 2016 roku. Na uwagę zasługuje zwłaszcza zainteresowanie oraz większe zaufanie Klientów do produktów regularnego oszczędzania, których sprzedaż wzrosła o 150%, porównując 2016 i 2017 roku.

Jednocześnie, druga ze spółek – Home Broker SA – nadal umacnia pozycję lidera na rynku nieruchomości oraz konsekwentnie poprawia swoje wyniki sprzedażowe. W porównaniu do okresu III kwartałów 2016 roku, wartość sprzedanych nieruchomości za pośrednictwem spółki wzrosła w 2017 roku o 26% i wyniosła 2,7 mld złotych.

III kwartały br. to kolejny okres rozliczeniowy, w którym Home Broker poprawia swoje dane sprzedażowe pod kątem pośrednictwa przy sprzedaży nieruchomości na rynku pierwotnym.  Doradcy Home Broker pośredniczyli w zakupie „4 kątów” na kwotę 1,7 mld złotych, co jest wzrostem aż o 38% w porównaniu do analogicznego okresu w 2016 roku.

Ponadto, warto przyjrzeć się również liczbie transakcji na rynku nieruchomości za pośrednictwem Home Broker SA w III kwartałach tego roku. Na rynku pierwotnym, pośrednik wsparł Klientów w wyborze i kupnie wymarzonego „M” uczestnicząc w  6 288 transakcjach. To wzrost o 37% vs III kwartały 2016 roku.

Nie zwalniamy tempa. Przeżywamy „złote czasy” na rynku nieruchomości, co jest dobrą informacją nie tylko dla samej branży czy gospodarki, ale też dla Klientów zainteresowanych inwestowaniem w „cztery kąty”. Jako pośrednik bacznie obserwujemy rynek i nie tracimy żadnej transakcji – zależy nam na długofalowej współpracy zarówno z Klientami, jak i deweloperami. Wyniki sprzedażowe za III kwartały pokazują, że potrafimy znaleźć „złoty środek” – znajdujemy idealne mieszkanie dla Klientów, jednocześnie przynosząc zysk deweloperom. Z pewnością będziemy kontynuować taką strategię w ostatnim kwartale 2017 roku, przy maksymalnym wykorzystaniu korzystnej sytuacji rynkowej – mówi Paweł Komar, Członek Zarządu Open Finance SA i Home Broker SA.

Na tym nie koniec – rynek wtórny nieruchomości też odnotowuje wzrost w  III kwartałach 2017 roku. Home Broker pośredniczył przy 3 711 transakcjach w tym okresie, co daje 6% wzrost do analogicznego okresu w ubiegłym roku. Natomiast wartość sprzedanych nieruchomości „z drugiej ręki” za pośrednictwem spółki wyniosła 961 mln złotych, co daje 9% wzrost vs 2016 rok.

 

Źródło: Materiały prasowe firmy

Przyszły rok będzie ostatnim w którym będzie można nabyć mieszkanie w programie MdM. W tym artykule podsumowujemy dotychczasową działalność MdM i przedstawiamy jaki wpływ na deweloperów mieszkaniowych będzie miało wygaszenie programu.

„Mieszkanie dla Młodych” to rządowy program wsparcia w nabyciu mieszkania, realizowany w latach 2014-2018 przez Bank Gospodarstwa Krajowego oraz Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Program polega na udzieleniu dofinansowania wkładu własnego oraz dodatkowego finansowego wsparcia w formie spłaty części kredytu. Dofinansowanie ma miejsce w związku z ubieganiem się o kredyt na nabycie mieszkania zaspokajającego własne potrzeby mieszkaniowe nabywcy. Warunkiem otrzymania wsparcia jest m.in. zaciągnięcie kredytu w kwocie stanowiącej co najmniej 50 proc. ceny zakupu nieruchomości na okres co najmniej 15 lat.

Do 20 maja 2017 r. zawarto 93 712 umów kredytowych MdM (89 420 umów dotyczyło mieszkań, a 4 292 domów jednorodzinnych). Skumulowana wartość dofinansowania to 2,4 mld zł, podczas gdy łączna kwota udzielonych kredytów wyniosła 16,3 mld zł. Z kolei ogólna wartość inwestycji, na które zawarto umowy, jest równa 20,8 mld zł. Średnia powierzchnia nabywanego w programie mieszkania wyniosła dotychczas 53,9 m2 (segment popularny), a jego cena to 218 tys. zł (średnio 4 045 zł / m2).

Program ma funkcjonować do 2018 r., co naszym zdaniem przyczyni się do zawarcia kolejnych ok. 18 tys. umów.

Dotychczas 70 proc. umów MdM było zawieranych na rynku pierwotnym, aczkolwiek należy pamiętać, że w pierwszym roku funkcjonowania programu, dofinansowania nie były dostępne dla rynku wtórnego. W 2015 r. umowy z rynku wtórnego stanowiły 23 proc. wszystkich zawieranych umów w programie, podczas gdy w 2016 r. ich udział wynosił już 43 proc. Liczba umów MdM w 2016 r. stanowiła 15 proc. wszystkich nowo zawartych kredytów hipotecznych (vs. 12 proc. w 2015 r. oraz 5 proc. w 2014 r.).

Przyglądając się średnim cenom transakcyjnym, limitom MdM oraz udziałowi transakcji odpowiadającym tym limitom można wysnuć wniosek, że za wzrost udziału rynku wtórnego w MdM odpowiadają transakcje w miastach innych niż Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Kraków, Poznań czy też Łódź.

Przypomnijmy, że w 2016 r. w ramach MdM zawarto 15 542 umowy na rynku pierwotnym oraz 11 543 umowy na rynku wtórnym. Warto zobaczyć, co się stanie, gdy skonfrontujemy maksymalną potencjalną liczbę mieszkań – która mogła, ale nie musiała być zawarta w MdM – z wolumenem transakcji w poszczególnych miastach (wg danych Narodowego Banku Polskiego). Przy wyliczaniu maksymalnej potencjalnej liczby mieszkań bierzemy pod uwagę dane z raportów AMRON-SARFiN 1-4/2016 i zakładamy, że zostały spełnione inne warunki MdM jak np. metraż mieszkania, pierwsze mieszkanie w rodzinie itd. Okazuje się wtedy, że liczba transakcji odpowiadających limitom MdM w tych miastach wyniosła 11 011 na rynku pierwotnym oraz 3 038 na rynku wtórnym. Zatem zakładając przykładowo, że połowa mieszkań z potencjału została kupiona w MdM, to w 6 miastach na rynku pierwotnym skorzystano by w 2016 r. z MdM 5 506 razy, podczas gdy na rynku wtórnym ta liczba wyniosłaby 1 519. Według NBP w 2016 r. sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym w 6 miastach wyniosła 39 524, co oznacza, że szacunkowy średni udział transakcji MdM wyniósł kilkanaście procent, podczas gdy w samej Warszawie było to 8 proc. Nie należy zatem oczekiwać, że wygaszenie programu MdM spowoduje istotne zmiany na rynku pierwotnym w tych 6 miastach.

Wygaszenie MdM może być odczuwalne dla deweloperów budujących głównie tanie mieszkania na obrzeżach największych polskich miast, nie powinno natomiast wpłynąć na popyt w ich centrach. To z kolei oznacza, że na całym rynku pierwotnym w dużych miastach nie powinny zajść istotnie zmiany z tytułu zakończenia programu.

 

Autor: Piotr Ludwiczak, Head of Research, Michael/Ström

Jak wynika z najnowszych danych GUS, deweloperzy nie zwalniają tempa i budują coraz więcej. Liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto w maju, wzrosła rok do roku o 56,2%. Nadal wysoki procent sprzedaży stanowią transakcje gotówkowe. Popyt jest w dużej mierze napędzany przez obcokrajowców.

Od początku roku wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym na budowę 106 841 mieszkań, co oznacza 38,3 proc. wzrost w stosunku do 2016 r. Liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, też jest imponująca. Liczba oddanych do użytku mieszkań wyniosła 63 903 lokali, a udział deweloperów jest znaczący w tej puli i wynosi 29 658 tysięcy mieszkań. Rynek deweloperski jest nadal w fazie ożywienia i mimo głosów, że koniec MdM osłabi koniunkturę na rynku, a Mieszkanie Plus zabierze klientów, nic takiego póki co nie ma miejsca.

– Podobnie jak w poprzednich latach, które charakteryzowały się historycznie dobrymi wynikami, tak i w tym roku ostrożnie podchodzimy do wieszczenia kolejnych rekordów, jednak dane GUS nastrajają nas bardzo pozytywnie i z dużą uwagą przyglądamy się kolejnym raportom o stanie branży – mówi Konrad Płochocki, Dyrektor Generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Dobrą sytuację potwierdza również francuski deweloper z ugruntowaną pozycją na rynku polskim, firma Bougues Immobilier Polska.

– Widzimy w naszych biurach sprzedaży, że popyt na mieszkania nie słabnie. Mamy inwestycje, które niemal w połowie wyprzedają się na etapie przedsprzedaży. Z naszych obserwacji wynika, że nadal znaczna część zakupów to transakcje gotówkowe, w II kwartale 2017 stanowiły one 43%. Oznacza to, że mieszkania nadal stanowią preferowaną formę inwestycji kapitału, przez co popyt nie ulega większym wahaniom – mówi Krzysztof Foder, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska.

Jeżeli chodzi o powody tego stanu rzeczy, to z pewnością możemy wymienić wśród nich bardzo dobrą, dającą poczucie bezpieczeństwa sytuację na rynku pracy oraz niskie stopy procentowe, które zachęcają ludzi zarówno do zakupu mieszkań pod inwestycje, jak i zapewniają łatwiejszy dostęp do kredytów hipotecznych.

– Znaczenie będą miały także zmiany wprowadzone przez rząd w programie Mieszkanie dla Młodych, które sprawiły, że już w sierpniu będzie możliwe złożenie wniosku i uzyskanie dopłaty do mieszkania z puli 100 milionów złotych. Dzięki temu kolejne rodziny będą miały możliwość skorzystania ze wsparcia. Popularność programu pokazuje, że Rząd powinien rozważyć jego przedłużenie – dodaje Płochocki.

Wysoka sprzedaż napędzana przez obcokrajowców

Nie ulega wątpliwości, że wysoką sprzedaż mieszkań deweloperzy zawdzięczają w dużej mierze obcokrajowcom. Ukraińcy, Niemcy i Brytyjczycy coraz częściej inwestują w nieruchomości w Polsce. W ubiegłym roku kupili aż 6,4 tys. lokali w największych polskich aglomeracjach. W odniesieniu do województw, prym wiedzie: mazowieckie (blisko 294 tys. mkw. kupionej powierzchni), małopolskie (99,2 tys. mkw.) oraz dolnośląskie (57,2 tys. mkw.). Z wstępnych szacunków wynika, że ten trend będzie się utrzymywał i nowe mieszkania nie będą długo czekały na nabywców. Popyt stymulowany przez zagranicznych nabywców z pewnością będzie miał przełożenie nie tylko na podaż, ale też podejście do potencjalnych klientów.

– Większość deweloperów już od dawna zdaje sobie sprawę, że dużą grupę nabywców stanowią osoby z zagranicy. W związku z tym strony internetowe w języku angielskim czy odpowiednio dostosowane działania marketingowe, stają się powoli standardem. W naszym centralnym Biurze Sprzedaży jest interaktywny ekran, na którym można zobaczyć inwestycje mieszkaniowe w formie 3D. Istnieje możliwość obracania bryłą budynku, sprawdzania ekspozycji mieszkania na światło dzienne i widoku z balkonu. Posługiwanie się obrazami
i intuicyjny interfejs sprawiają, że to narzędzie jest dużo bardziej przyjazne obcokrajowcom, niż tradycyjny folder – dodaje Foder.

Inwestorzy obserwują rynek i dostosowują się do jego wymagań, dzięki czemu rynek deweloperski jest stabilny – nie ma galopujących cen ani zakupów spekulacyjnych. Wszystko wskazuje na to, że ten rok będzie dla branży równie dobry, jak ubiegły.

 

Źródło: Bougues Immobilier Polska

Kwietniowa informacja GUS, publikująca wstępne dane budownictwa mieszkaniowego w marcu oraz całym pierwszym kwartale, prezentuje wyniki, których wymowa odzwierciedla rynkową euforię w pełnej krasie. Trudno bowiem o bardziej adekwatne określenie statystyk pierwotnego segmentu krajowej mieszkaniówki, wypracowane przez inwestorów w trzech pierwszych miesiącach br. 

Jak się okazuje, mocno wyśrubowane statystyki budownictwa mieszkaniowego ostatnich kwartałów nie stanowią żadnej przeszkody w przekraczaniu kolejnych poziomów o wręcz fantastycznych, a do tego często niespotykanych dotąd parametrach. Wynikowe fajerwerki są z jednej strony potwierdzeniem wciąż rozpędzającej się koniunktury na pierwotnym rynku mieszkaniowym, z drugiej jednak mogą budzić niepokój o jej przegrzanie – tłumaczy Jarosław Jędrzyński, analityk rynku nieruchomości z portalu RynekPierwotny.pl. Euforia – jak powszechnie wiadomo – nie jest bowiem najlepszym doradcą inwestycyjnym nie tylko na rynku mieszkaniowym.

Pierwszy kwartał br. okazał bowiem się radykalnie lepszy inwestycyjnie od analogicznego okresu 2016 roku, choć ten ostatni przed rokiem także oceniany był bardzo wysoko, jako wyjątkowo udany. W sposób szczególny widać to w przypadku wolumenów rozpoczętych inwestycji oraz wydanych pozwoleń.

Pełen rozruch sezonu budowlanego zaowocował zwłaszcza w marcu wynikami budzącymi prawdziwy respekt. W sumie w ubiegłym miesiącu inwestorzy ruszyli z budową ponad 21 tys. mieszkań, co jest rezultatem nie tylko o prawie 30 proc. lepszym od uzyskanego w marcu ub. roku, ale i historycznie rekordowym. Tym razem to główna zasługa inwestorów indywidualnych, którzy ruszyli z budową rekordowej w skali miesiąca liczby ponad 11,2 tys. domów.

Z kolei deweloperzy z wynikiem 9,3 tys. rozpoczętych w marcu mieszkań osiągnęli górny pułap swoich miesięcznych możliwości, prezentowanych od dwóch lat. Natomiast od stycznia do marca br. ruszyli z budową już 23,2 tys. lokali, czyli z górą 40 proc. więcej rdr, co jest najlepszym wynikiem pierwszego kwartału w historii budownictwa deweloperskiego, doskonale rokującym na cały 2017 rok.

W jeszcze większym stopniu niż statystyki wolumenów rozpoczynanych inwestycji, rynkową euforię potwierdzają gusowskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę. W sumie w marcu w ramach wszystkich form budownictwa wydano pozwolenia na budowę ponad 23 tys. mieszkań, co jest kolejnym historycznym rekordem. A skoro rekordowy marzec, to i rekordowy kwartał, w którym liczba wydanych zezwoleń przekroczyła wolumen okrągłych 60 tys. jednostek.

Z kolei sami deweloperzy zgromadzili w okresie styczeń – marzec ponad 33 tys. tego rodzaju dokumentów, czyli aż o 55 proc. więcej niż w trzech pierwszych miesiącach ub. roku. O zanotowanym i w tym przypadku kwartalnym rekordzie już chyba nie trzeba wspominać.

Tradycyjnie już nowe pozwolenia wraz ze zgłoszeniami z projektem budowlanym należą w ostatnich okresach do najmocniejszych ogniw gusowskich danych sygnalnych budownictwa mieszkaniowego. W tej chwili jednak ich statystyki przekraczają nawet najbardziej optymistyczne przewidywania – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Jest to o tyle istotne, że są one podstawowym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów oraz wskaźnikiem optymizmu inwestycyjnego inwestorów indywidualnych. Pokazuje to najlepiej na jakich obecnie pułapach szybują nastroje zarówno deweloperów jak i inwestorów budujących na własne potrzeby.

W tej sytuacji statystyki lokali oddawanych do użytkowania stanowią tylko tło danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego w pierwszym kwartale tego roku. Dla porządku dodajmy więc tylko, że i w tym przypadku mamy dobre wiadomości, satysfakcjonujące dane i optymistyczne perspektywy. W marcu było takich mieszkań w sumie blisko 14 tys., a od stycznia do marca ponad 40 tys., czyli 8 proc. więcej licząc rok do roku.

Lektura aktualnej informacji GUS o stanie budownictwa mieszkaniowego w Polsce wydaje się być na tyle optymistyczna, że aż niepokojąca. Podstawowe statystyki, a więc te dotyczące nowych inwestycji czy też ich planowania na przyszłość, nie tylko bez problemu utrzymują się na rekordowo wysokich poziomach, ale wciąż zwyżkują w tempie, które trudno uznać za umiarkowane. Nie sposób jednak oczekiwać, że tak będzie się działo w nieskończoność. Może byłoby bezpieczniej, gdyby kolejne miesiące i kwartały przyniosły stabilizację parametrów inwestycyjnych pierwotnego segmentu krajowej mieszkaniówki na obecnych, wysokich poziomach. Widoczna w poczynaniach inwestorów klasyczna euforia, to może być, choć oczywiście nie musi, pierwszy sygnał nadchodzącego przesilenia koniunktury.

Jednak tegoroczne, ponownie rekordowe wyniki sprzedażowe deweloperów, jednoznacznie wskazują na utrzymujący się wciąż na historycznie wysokim poziomie popyt na nowe mieszkania w pierwszym kwartale br. Tego typu sytuacja nie pozostawia przedsiębiorcom większego wyboru co do utrzymywania obecnej, ponadprzeciętnie agresywnej polityki inwestycyjnej. Choć niełatwo w to uwierzyć, coraz więcej zaczyna przemawiać za tym, że i ten rok może okazać się po raz czwarty z rzędu rekordowy pod względem sprzedaży mieszkań przez deweloperów.

 

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

 

W pierwszym kwartale br. statystyki sprzedażowe na pierwotnym rynku mieszkaniowym uległy kolejnej fazie eskalacji. Takie wnioski nasuwa publikacja wolumenów sprzedaży mieszkań przez spółki deweloperskie notowane na warszawskiej GPW. Już dziś można bez większego ryzyka pomyłki zapowiedzieć kolejny rekordowy rok przed deweloperami mieszkaniowymi.

Następny rozdział deweloperskiej „księgi rekordów”

Już po raz kolejny mamy powtórkę z najnowszej historii pierwotnego rynku mieszkaniowego, czyli mocne wybicie statystyk sprzedażowych nowych mieszkań w pierwszym kwartale, które niejako ustawia koniunkturę na pozostałą część roku. Już od 2014 roku wyniki sprzedaży z trzech pierwszych miesięcy roku okazują się niezawodnym czynnikiem prognostycznym na kolejne kwartały. Raczej trudno przypuszczać, aby tym razem miało być inaczej – tłumaczy Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Zaprezentowane właśnie raporty deweloperów mieszkaniowych notowanych na GPW za pierwszy kwartał br., jednoznacznie sugerują, że sprzedażowa prosperity mieszkań z pierwszej ręki nie tylko wciąż ma się bardzo dobrze, ale wręcz przybiera na sile pomimo już blisko 4-letniej swojej historii. W ten sposób dopisywane są kolejne rozdziały deweloperskiej „księgi rekordów”, której końca póki co nie widać.

Cała branża na fali

Ewolucja statystyk sprzedażowych pierwszego kwartału tego roku mocno utrudnia wyróżnienie szczególnych osiągnięć wybranych firm, ponieważ za takowe można uznać większość zaprezentowanych wyników. Oczywiście w oczy przede wszystkim rzuca się dominacja rynkowego tercetu absolutnych liderów w składzie: Robyg, Murapol i Dom Development, z kwartalną sprzedażą na zapierających dech w piersiach poziomach od 800 do ponad 900 lokali.

Jednak bardzo szybko rosnący potencjał prezentują spółki, których sprzedaż rok do roku wzrosła najbardziej, a więc  Victoria Dom, Archicom, Echo Investment i Atal. Zresztą jak widać w zaprezentowanym zestawieniu, tylko w jednym przypadku sprzedaż okazała się mniejsza niż w analogicznym okresie ub. roku, a w trzech progres r/r był procentowo jednocyfrowy. Cała reszta to już swoista demonstracja deweloperskiej siły.

W sumie prezentowana osiemnastka spółek deweloperskich znalazła w pierwszym kwartale tego roku amatorów na 6926 wybudowanych przez siebie lokali mieszkalnych, co oznacza wynik porównywalny licząc kw./kw., jednak lepszy od zanotowanego w trzech pierwszych miesiącach ub. roku o ponad jedną czwartą.

Z kolei na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych kraju (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Trójmiasto, Łódź, Katowice) deweloperzy sprzedali od stycznia do marca br. w sumie 20,5 tys. lokali, czyli aż o jedną trzecią więcej niż w trzech pierwszych miesiącach ub. roku – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Oznacza to rekordowy kwartalny wynik sprzedaży mieszkań deweloperskich w Polsce.

Rynkowy paradoks znakiem czasów

W sumie ostatnie kwartalne wyniki sprzedażowe deweloperów mieszkaniowych można określić jako kolejną dużego kalibru pozytywną niespodziankę. Nie jest nią bynajmniej sam fakt kolejnego kwartalnego rekordu, do czego deweloperzy już zdążyli przyzwyczaić rodzimą opinię publiczną, ale sama skala zakomunikowanego progresu.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że ten rewelacyjny jak na początek roku wynik sprzedażowy deweloperzy uzyskali dokładnie w tym samym kwartale, w którym docelowy, 20-procentowy poziom osiągnął wkład własny kredytów mieszkaniowych. Jeszcze 3 lata temu bardzo powszechna była obawa o groźbę załamania sprzedaży nowych mieszkań w tym właśnie terminie. Tymczasem mamy sytuację dokładnie odwrotną, czyli sprzedaż szybującą na historycznie rekordowych poziomach.

Tego typu swoisty paradoks świadczy o absolutnej wyjątkowości aktualnej sytuacji rynkowej, polegającej na bezprecedensowej w historii krajowej mieszkaniówki determinacji popytu na nowe mieszkania, z czego gros przypada na popyt gotówkowo – inwestycyjny. Jego udział wg. opinii samych deweloperów wynosi niezmiennie od dłuższego już czasu od 30 do 40 procent, przy braku jakichkolwiek, nawet chwilowych, symptomów słabnięcia. Taka sytuacja może utrzymać się jeszcze przez długie kwartały, a wszelkie próby prognozowania zakończenia sprzedażowego boomu lokali mieszkalnych z pierwszej ręki nie dysponują w tej chwili zbyt wieloma racjonalnymi argumentami.

 

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Za ubiegłorocznym, rekordowym wynikiem sprzedaży mieszkań stoi szeroka oferta rynku deweloperskiego, skierowana do wszystkich grup nabywców

Bogata oferta nowych mieszkań przyciągnęła w 2016 roku niespotykaną jak dotąd w całej historii rynku liczbę nabywców. Deweloperzy kolejny raz ustanowili rekord sprzedaży. Jak obliczają specjaliści, w sześciu największych miastach w kraju właścicieli znalazło 62 tys. lokali. To wynik o jedną piątą lepszy niż w 2015 roku.

Sukces sprzedaży był możliwy dzięki przygotowanej przez firmy różnorodnej ofercie, która na bieżąco była uzupełniana. Deweloperzy zapewnili duży wybór mieszkań wszystkim grupom kupujących obecnym na rynku. W 2016 roku w wiodących aglomeracjach weszło do sprzedaży około 65 tys. mieszkań.

Bezpieczne inwestowanie w nieruchomości

Duży udział w boomie, jaki przeżywa rynek nowych mieszkań, mają niskie stopy procentowe, które przełożyły się na optymalne oprocentowanie kredytów hipotecznych oraz słabą rentowność lokat bankowych. To spowodowało, że inwestorzy zwrócili się w kierunku rynku nieruchomości i na nim lokowali kapitał.

Sondaże przeprowadzane wśród firm mówią o 30 do 40 proc. nowych mieszkań kupowanych z przeznaczeniem na wynajem przez osoby, które inwestycję traktują jako bezpieczne źródło dochodu. Klienci inwestycyjni to obecnie spora i stale rosnąca grupa nabywców, która jest odbiorcą mieszkań budowanych w różnych segmentach rynku.

Inwestorzy z zasobniejszym portfelem stawiają przede wszystkim na nieruchomości z wyższej półki. Deweloperzy przyznają, że zainteresowanie luksusowymi nieruchomościami jest w Polsce z roku na rok coraz większe, a tego typu inwestycji przybywa. W prestiżowe nieruchomości inwestują nie tylko zamożni Polacy, ale także inwestorzy zagraniczni. W ubiegłym roku po raz pierwszy na polskim rynku doszło do dużych transakcji kupna pakietów mieszkań i całych budynków z przeznaczeniem na wynajem przez fundusze inwestujące w nieruchomości.

Lokalizacja daje zarobić

Z myślą o inwestorach deweloperzy budują nie tylko apartamentowce, ale projektują mieszkania w różnym standardzie. W nowych inwestycjach oferują  przede wszystkim najbardziej poszukiwane, dwupokojowe lokale o małych metrażach. Powierzchnia bardzo się liczy, bo im niższe są ceny całkowite mieszkań, tym krąg odbiorców szerszy. Wspólną cechą projektów przygotowywanych pod inwestycje jest ich położenie w okolicach dobrze skomunikowanych z resztą miasta, co w przypadku Warszawy oznacza rejony sąsiadujące z metrem, choć nie tylko.

Większość zakupów inwestycyjnych odnotowanych jest w największych aglomeracjach w kraju, które są celem migracji zarobkowych i edukacyjnych. Pod wynajem wybierane są najczęściej inwestycje położone w centralnych częściach miast. Szczególnie w Warszawie takie nieruchomości nie należą do najtańszych, bo na cenę metra wpływają wysokie koszty zakupu gruntu.

Zróżnicowana oferta

By umożliwić inwestowanie w takie lokale szerszej grupie klientów deweloperzy przygotowują m.in. projekty, w których oferują mikroapartamenty. Jedna z takich inwestycji powstaje na warszawskim Muranowie przy ulicy Pawiej. – Studio Centrum to typowy produkt skierowany dla osób i firm, które poszukują sposobów na lokowanie pieniędzy. W budynku oferujemy lokale o powierzchni od 14 mkw. do 41 mkw. w podwyższonym standardzie. Te o najmniejszym metrażu sprzedają się w pierwszej kolejności. Ceny zaczynają się od 180 tys. zł netto – informuje Tomasz Sadłocha, członek zarządu Ochnik Development.

– Chcąc zróżnicować ofertę, w tej samej lokalizacji wprowadziliśmy do sprzedaży mieszkania w inwestycji Dzielna 64. Poza inwestorami, projekt cieszy się powodzeniem także osób chcących zmienić adres, by polepszyć komfort zamieszkania. Oferta dedykowana jest tu do klientów poszukujących wysokiej klasy nieruchomości usytuowanych centralnie, które zapewniają wszelkie wygody. Ceny apartamentów (od 9900 zł/mkw.) determinuje standard mieszkań oraz wykończenie i aranżacja części wspólnych w budynku. Podobnie jak w Studiu Centrum, klienci doceniają możliwość dowolnego łączenia mieszkań i ponownego ich dzielenia, jeśli zaistnieje taka potrzeba – opowiada Tomasz Sadłocha.

Pierwsze mieszkanie z dopłatą państwa

Poza inwestorami i osobami zmieniającymi mieszkania na lepsze, wybijającą się grupą nabywców nowych mieszkań są młodzi ludzie kupujący swoje pierwsze lokum. Na progu kariery wybierają zwykle inwestycje w standardzie popularnym. Dlatego takie projekty wciąż przeważają na rynku. Część mieszkań realizowanych w segmencie podstawowym obejmuje program Mieszkanie dla młodych, co pozwala kupującym uzyskać dopłaty do kredytu od państwa. W ostatnim czasie zainteresowanie tą opcją było tak duże, że pula środków przeznaczonych na tegoroczne dopłaty w programie MdM wyczerpała się już z końcem stycznia.

Sprzedaży mieszkań sprzyja stabilizacja cen. Deweloperzy konkurują bardziej jakością inwestycji. Zdobywają klientów m.in. nowoczesnym wyglądem i jakością budynków, ciekawymi aranżacjami części wspólnych oraz atrakcyjnymi i praktycznymi dla mieszkańców rozwiązaniami. Należą do nich zielone dziedzińce, górne tarasy, fontanny, reprezentacyjne hole, sale do ćwiczeń, rowerownie, czy sauny.

Źródło: Ochnik Development

Lofty to produkty adresowane do grupy nabywców, którzy potrafią docenić połączenie industrialnego klimatu starych pofabrycznych przestrzeni z nowoczesnymi rozwiązaniami – identycznymi jak w przypadku apartamentów. Ile kosztują takie mieszkania w Łodzi?

Zaczęło się od bohemy artystycznej

Moda na lofty, tak jak i wiele innych nowości architektonicznych, przyszła do Polski z USA. W latach 60-tych ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych lofty spełniały zupełnie inne funkcje niż obecne nowoczesne projekty. Pomieszczenia po opuszczonych zakładach przemysłowych, fabrykach i niedużych manufakturach były początkowo zasiedlane przez przedstawicieli bohemy artystycznej, którzy znajdowali duże przestrzenie do wynajmu za niewielkie pieniądze. Przestrzenie te były wynajmowane zarówno na cele mieszkaniowe, jak i użytkowe – na galerie, pracownie artystyczne. Nierzadko stawały się skupiskiem komun. Wtedy jednak nikt nie przypuszczał, że stare, zdewastowane budynki staną się w przyszłości prestiżowymi apartamentami poszukiwanymi nie tylko przez grupę artystów, ale przedstawicieli biznesu i show biznesu z najwyższej półki. – Nie może więc dziwić fakt, że pierwsze lofty zaczęły powstawać w Polsce w Łodzi – mieście znanym z tradycji przemysłowych, gdzie do tej pory zachowało się wiele unikatowych, nawet na skalę europejską budynków postindustrialnych, mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Łódź obfituje w stare pofabryczne zabudowania, które dzięki rewitalizacji poczynionej przez deweloperów stały się nową wizytówką miasta. Następnie przyszła kolej na Poznań, Żyrardów, miasta Górnego Śląska,  Gdańsk.

Dla kogo lofty?

Typowy loft charakteryzuje się pofabrycznym charakterem budynku, wysokimi dobrze doświetlonymi powierzchniami, ścianami bez tynku z odsłoniętą cegłą. Charakterystyczne są otwarte przestrzenie oraz pozostawienie elementów pofabrycznych, np. stare lampy, elementy wentylacji, itp. Loft to produkt dla indywidualistów, którzy poszukują na rynku czegoś więcej niż zwykłego apartamentu. Nie każdemu odpowiadają stare mury budynków, kilkumetrowej wysokości ściany i witrażowe okna. – Nasze rodzime lofty to często produkty o dość wysokim standardzie, bardziej przynależne rynkowi apartamentów niż oryginalnym loftom, które swoją popularność zawdzięczają bohemie artystycznej wielkich metropolii Stanów Zjednoczonych. To właśnie moda na tego typu budownictwo wśród pewnych grup zawodowych w USA (bankierzy, celebryci) sprawiła, że dzisiejsze lofty mają więcej wspólnego z apartamentami niż surowym budownictwem pofabrycznych, a oraz częściej zakup loftu i zamieszkiwanie w takiej inwestycji świadczy o statusie społecznym właściciela, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Co w łódzkiej ofercie?

Obecnie w Łodzi, na Księżym Młynie, czyli w centrum historycznym miasta do sprzedaży trafiły ostatnie lofty u Scheiblera. – Jest to luksusowa inwestycja powstała w charakterystycznym dla przemysłowej Łodzi „fabrycznym” stylu. Budynek posadowiony jest na planie kwadratu, z obszernym wewnętrznym patio, z fontannami i zieleńcami do wyłącznej dyspozycji mieszkańców. Do każdego loftu przypisane jest miejsce parkingowe, opowiada Tomasz Krach, doradca Metrohouse zajmujący się sprzedażą loftów w tej inwestycji. Loft wcale nie musi być duży. Najmniejsze lokale w sprzedaży mają 39 m kw. – największe 102 m kw. Interesującym udogodnieniem są duże 130-metrowe tarasy, które są dodatkiem do najbardziej prestiżowych loftów. Ile trzeba zapłacić za loft? Ceny zaczynają się już od 4900 zł za m kw. Dla porównania średnia cena nowych mieszkań w Łodzi to ok. 5100 zł za m kw. Taniej jest na rynku wtórnym, gdzie mieszkania są średni sprzedawane za 3700 zł za m kw., ale należy pamiętać, że znaczna część będących w ofercie mieszkań znajduje się w starej substancji mieszkaniowej, niejednokrotnie wymagającej remontu.

Opracowanie: Marcin Jańczuk

Rynek pośrednictwa nieruchomości dostarcza coraz to nowszych rozwiązań, które na co dzień wspierają proces sprzedaż nieruchomości. Czy jest jednak możliwa współpraca dewelopera
z niezależnym pośrednikiem nieruchomości? Czy takie połączenie niesie za sobą korzyści?
Czy dobre warunki kooperacji idą w parze z dogodnymi rozwiązaniami dla klientów?
Dynamika zmian dotyczących rynku nieruchomości nie pozwala stać w miejscu i czekać na „lepsze czasy”. Bank Gospodarstwa Krajowego, piątego lipca br., zaprzestał przyjmowania wniosków o dopłaty na przyszły rok. Informacja sprowadza się do tego, iż klienci mogą się ubiegać o dopłaty dopiero na 2018 rok. Niewątpliwie będzie to miało odzwierciedlenie na rynku nieruchomości – rynek pierwotny może okazać
się rynkiem mniej dostępnym dla młodych ludzi. W tym przypadku wsparciem dla deweloperów
są pośrednicy nieruchomości i rozwiązania sprzedażowe, które oferowane są przez zaufane
i sprawdzone firmy. Na co powinniśmy zwróć uwagę sięgając po takie rozwiązanie? Na cenę. Rozwiązanie informatyczne to tylko narzędzie wspierające, a więc powinno być udostępniane bezpłatnie.
Mimo zmian na rynku nieruchomości, mieszkania nowe – czyli mieszkania od dewelopera – cieszą
się dużym powodzeniem. Eksperci przewidują dynamiczny wzrost ilości sprzedawanych mieszkań na rynku pierwotnym. Czujność sprzedających powinna być zatem większa niż zwykle, a portfel oferowanych mieszkań bogatszy. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom deweloperów, stworzyliśmy projekt,
który wspiera i ułatwia cały proces sprzedaży mieszkań czy domów z rynku pierwotnego. E-baza nieruchomości to miejsce, w którym niezależni pośrednicy nieruchomościowi mają dostęp do bazy mieszkań oferowanych przez deweloperów. W jednym miejscu udostępniamy mieszkania z całego kraju – mówi Rafał Chlebowski, Dyrektor Rozwoju Sieci Sprzedaży e-bazanieruchomości.pl
Deweloper nawiązując współpracę z pośrednikiem nieruchomości nie tylko zaoszczędza czas,
ale może znacznie skrócić proces sprzedaży mieszkania. Pośrednicy znając rynek oraz potrzeby klientów, z którymi spotykają się na co dzień, wiedzą jaka nieruchomość zadowoli kontrahenta. Współpraca ta przynosi dwutorowe korzyści. Deweloper jest w stanie kilkukrotnie przyspieszyć sprzedaż swoich mieszkań,
a pośrednikowi nieruchomości zwiększa się portfel nieruchomości, które może przedstawić swoim Klientom.
Na rynku nieruchomości istnieje wiele rozwiązań, które oferują wsparcie dla deweloperów i pośredników nieruchomości. Ważne, aby takie rozwiązanie niosło za sobą dodatkowe korzyści. Projekt „E-baza nieruchomości” to nie tylko przyspieszona sprzedaż oferowanych mieszkań, ale przede wszystkim możliwość trafienia do szerokiego grona klientów w całej Polsce.Projekt jest również wsparciemdla pośredników nieruchomości, którzy dzięki przystąpieniu do programu zdobywają przewagę nad konkurencją. Pamiętajmy, że sukces zaczyna się dopiero tam, gdzie klient wyraża swoje zadowolenie i deklaruje chęć dalszej współpracy z pośrednikiem nieruchomości. A to niewątpliwie jest wynikiem dobrej kooperacji dewelopera
z pośrednikiem nieruchomości.

Tradycyjnie jak po każdym zakończonym kwartale czołowe spółki deweloperskie o profilu mieszkaniowym opublikowały swoje wyniki sprzedaży. Tym razem obok wyników kwartalnych jest też okazja do podsumowania półrocznych osiągnięć branżowych tuzów.

Analizując zarówno kwartalne jak i półroczne statystyki sprzedażowe krajowej czołówki deweloperki mieszkaniowej, należy pamiętać o tym, że są one zestawiane z wynikami roku 2015, a więc historycznie rekordowego pod względem sprzedaży mieszkań z pierwszej ręki.

Pierwsze rysy na wynikach w II kwartale

Prezentowane spółki w drugim kwartale bieżącego roku sprzedały w sumie bardzo zbliżoną ilość mieszkań do wyniku wypracowanego w analogicznym okresie ubiegłego roku. To oznacza spadek kwartalnej dynamiki praktycznie do zera. Dla porównania, rok temu dynamika ta przekraczała grubo 50 proc., co było efektem wyrażanego nie tylko w dziesiątkach, ale nawet setkach procent liczonego rok do roku sprzedażowego progresu poszczególnych firm. Co więcej, w II kw. 2015 roku żaden deweloper mieszkaniowy notowany na warszawskiej giełdzie nie zanotował ujemnej dynamiki kontraktacji mieszkań. Z kolei w analogicznym okresie bieżącego roku takich przypadków było aż 5 – tłumaczy Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl.

Mimo wszystko ostatni zakończony kwartał trudno uznać za nieudany. Wręcz przeciwnie, wyrównanie ubiegłorocznego kwartalnego wyniku deweloperskiej sprzedaży to tak czy owak wyczyn budzący respekt. Problem w tym, że widać wyraźnie pierwsze symptomy koniunkturalnej zadyszki w pierwotnym segmencie krajowej mieszkaniówki. Wszystko wskazuje na to, że osiągnął on swoje apogeum sprzedażowych możliwości, co prawdopodobnie potwierdzą kolejne kwartalne statystki.

Wynik pierwszego półrocza wciąż na fali

 Mimo wszystko bardzo dobre sprzedażowo pierwsze dwa kwartały bieżącego roku przełożyły się na ponadprzeciętny wynik całego pierwszego półrocza. Z prezentowanej piętnastki branżowych tuzów rodzimej deweloperki mieszkaniowej ponad połowa pokazała progres r/r liczony w dziesiątkach procent w odniesieniu do pierwszego półrocza ubiegłego roku.

W sumie deweloperzy giełdowi zakontraktowali od stycznia do czerwca br. blisko 10,3 tys. lokali, czyli prawie o 14 proc więcej niż w analogicznym okresie rekordowego sprzedażowo 2015 roku. To wciąż bardzo dobra dynamika, choć ponad dwukrotnie słabsza od tej uzyskanej rok temu.

11.07 Sprzedaż deweloperów - I półrocze tab.1

Znamienne jest jednak, że najwyższe miejsca na trwającej fali prosperity zajmują przede wszystkim spółki o największym potencjale sprzedażowym: Murapol, Atal, Archikom, Dom Development, Robyg i Vantage. Dopóki taka sytuacja będzie miała miejsce, przewidywanie jakichkolwiek form koniunkturalnego przesilenia na pierwotnym rynku mieszkaniowym będzie tylko przysłowiowym wróżeniem z fusów – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Z drugiej strony jednak nie brakuje argumentów stawiających pod znakiem zapytania utrzymanie w kolejnych miesiącach i kwartałach tak wysokiego tempa sprzedaży mieszkań przez firmy deweloperskie.

Deweloperom będzie coraz trudniej

Wygląda na to, że nad głowami deweloperów mieszkaniowych zaczynają się powoli zbierać ciemne chmury, za sprawą których wyniki sprzedaży w kolejnych kwartalnych okresach mogą okazać się coraz mniej spektakularne. Nie byłaby to najlepsza perspektywa dla przedsiębiorców budujących mieszkania na sprzedaż, zwłaszcza w sytuacji bardzo mocno rozpędzonej deweloperskiej machiny inwestycyjnej. W efekcie na pierwotnym rynku nieruchomości mieszkaniowych mamy rozpoczętą bliską rekordowej ilość nowych inwestycji, a w związku z tym także ponadprzeciętną, pomimo wciąż bardzo dobrej sprzedaży, ofertę mieszkań z pierwszej ręki.

Dla deweloperów mieszkaniowych do głównych czynników ryzyka zalicza się przede wszystkim coraz bardziej realną perspektywę rozwinięcia skrzydeł przez rządową inicjatywę budowy „tanich” mieszkań na wynajem, czyli program Mieszkanie Plus.

Do tego dochodzi wyczerpująca się formuła programu rządowych dopłat w ramach MdM-u oraz coraz wyraźniej postępujący spadek atrakcyjności warunków kredytowania zakupów mieszkaniowych przez rodzime banki. W tej sytuacji deweloperom coraz trudniej będzie liczyć na swojego głównego sprzymierzeńca, czyli popyt inwestycyjny, który niezawodnie od trzech lat napędza koniunkturę na pierwotnym rynku mieszkaniowym. Wszystko to stanowi mieszankę, która już w średnim terminie może mocno ograniczyć popyt na mieszkania z rynku pierwotnego.

Notowania deweloperów wciąż w trendzie bocznym

Niestety sprzedażowa prosperity nowych mieszkań wciąż nie przekłada się na większe zainteresowanie kupnem akcji deweloperów giełdowych. Branżowy indeks WIG-deweloperzy znajduje się dziś niemal na identycznym poziomie co 3 lata temu, a więc na samym początku koniunkturalnego ożywienia na pierwotnym rynku mieszkaniowym. Co prawda za taki stan rzeczy w dużym stopniu odpowiada dominująca na warszawskiej giełdzie od co najmniej roku atmosfera pogłębiającej się inwestycyjnej beznadziei. Jednak nawet takie okoliczności nie usprawiedliwiają do końca faktu swoistej hibernacji koniunktury giełdowej spółek deweloperskich, których notowania tylko w minimalnym stopniu korespondują z trwającą od wielu już miesięcy sprzedażową euforią na rynku nowych mieszkań.

 

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

W jakim stopniu wyższe koszty kredytów utrudniają dostęp do finansowania zakupu mieszkań? Jak perspektywa podwyższenia minimalnego wkładu własnego do kredytu i wyczerpujące się środki na dopłaty w MdM wpływają na sprzedaż na rynku deweloperskim? Sondę prezentuje serwis nieruchomości Dompress.pl.

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp S.A.

Wzrost wymaganego wkładu własnego bez wątpienia będzie miał wpływ na rynek mieszkaniowy. Przy czym, 20 proc. udziału własnego w kredycie to nie tak dużo, jeśli spojrzymy na inne kraje. O tym, w jaki sposób wzrost wkładu własnego wypłynie na rynek zdecyduje to, czy banki będą oferowały ubezpieczenie niskiego wkładu. Obecnie, osoby zaciągające kredyty brakujący wkład mogą „uzupełnić” wykupując ubezpieczenie. Podobnie będzie w przyszłym roku, przy czym doubezpieczyć trzeba będzie już większą kwotę. Niestety, poprzez zaostrzenie polityki kredytowej większość banków rezygnuje z tej opcji przez co klientom jest ciężej o kredyt.
Pewnym ratunkiem jest zakup mieszkania w MdM, gdzie dopłata liczona jest jako wkład własny. Środki na ten rok się niestety wyczerpały i wstrzymane zostało przyjmowanie wniosków na przyszły rok, ale z budżetu na 2018 rok wykorzystano tylko w 0,3 proc.
Rozwiązaniem dla kredytobiorców jest też przedstawienie dodatkowego zabezpieczenia w formie blokady środków na rachunku bankowym lub poprzez zastaw na denominowanych w złotych dłużnych papierach wartościowych. Kredyt można zabezpieczyć również na dwóch hipotekach – zaciąganej i już posiadanej przez siebie, kogoś bliskiego, czy znajomego.
To co w ostatnim czasie miało duży wpływ na rynek to zmiana kalkulatora kosztów utrzymania rodziny, którym analitycy finansowi posługują się przy wyliczaniu zdolności kredytowej. Jeszcze w zeszłym roku koszty te dla 3 osobowej rodziny o dochodach w granicach średniej krajowej kształtowały się na poziomie 1600 zł, a w tym roku wynoszą 2400 zł.
Małgorzata Ostrowska, członek zarządu oraz dyrektor pionu marketingu i sprzedaży J.W. Construction Holding S.A.
Jednym z czynników zachęcających klientów do zakupu mieszkania są utrzymujące się na niskim poziomie stopy procentowe, przekładające się na korzystne oprocentowanie kredytów mieszkaniowych, a ponadto możliwość zakupu mieszkania jeszcze z 15 proc. wkładem własnym. To zdecydowanie lepszy czas na zakup własnego M, ale nie oznacza to, że sytuacja na rynku deweloperskim ulegnie pogorszeniu po podwyższeniu udziału własnego w kredycie. Posiadanie własnej nieruchomości jest podstawową potrzebą Polaków, do której zaspokojenia będą dążyć nadal, bez względu na nadchodzące zmiany. Pamiętajmy, że w przyszłym roku wciąż będzie obowiązywał program MdM, który finansuje wkład własny.
Jacek Bielecki, dyrektor ds. rozwoju i jakości Marvipol S.A.
Mamy świadomość, że kontynuowana trzeci rok hossa na rynku mieszkaniowym nie będzie trwała wiecznie. Najnowsze dane GUS wykazujące malejącą liczbę rozpoczynanych inwestycji pokazują, że deweloperzy liczą się ze scenariuszem zmniejszenia popytu. Choć wobec wciąż dużych potrzeb i stabilnej sytuacji ekonomicznej Polaków spadek zainteresowania mieszkaniami będzie raczej powolny. Można też spodziewać się, że program 500+ pozwoli wielu rodzinom na zakup mieszkania mimo zwiększonych kosztów kredytu i wymagań wkładu własnego.
Wioletta Kleniewska, dyrektor marketingu i sprzedaży w Polnord S.A.
Podwyższenie wymaganego wkładu własnego do 20 proc. nie odstraszy nabywców na rynku mieszkaniowym. Klientów wciąż zachęcają do zakupu niskie stopy procentowe, które przekładają się na atrakcyjne warunki kredytowe, a także świadomość, że program dopłat rządowych MdM dobiega końca i topnieje pula dostępnych środków.
Tomasz Sujak, członek zarządu Archicom S.A.
Nie spodziewamy się istotnych zmian w dostępności kredytów hipotecznych. Oprocentowanie kredytów składa się z dwóch elementów – marży i rynkowych stóp procentowych, historycznie te dwie składowe były ze sobą odwrotnie skorelowane. Kiedy spadały rynkowe stopy procentowe, rosły marże banków. Z kolei kiedy stopy rosły, marże były przez banki obniżane. Obecnie stopy procentowe są na najniższym poziomie w historii, znacznie poniżej poprzednich okresów dynamicznego wzrostu kredytów hipotecznych i sprzedaży mieszkań. Ponadto popyt na mieszkania jest wspierany bardzo dobrą sytuacją makroekonomiczną. Systematycznie spada bezrobocie i rosną płace, a to sprzyja popytowi na mieszkania.
Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska
W minionych latach nie odnotowaliśmy silnych, ani tym bardziej długotrwałych wahań popytu w związku ze stopniowym zwiększaniem wymaganego wkładu własnego do kredytu. Czas pokazał, że takie stopniowe podwyższanie wymagań dla kredytobiorców sprawdziło się, nie wpłynęło znacząco na płynność rynku, a jednocześnie zwiększyło bezpieczeństwo kredytobiorców.
Yael Rothschild, prezes zarządu Mill-Yon
Wzrost marż kredytowych nie utrudnia sprzedaży. Kwota rozkłada się na raty opłacane przez kilkadziesiąt lat, a klienci najczęściej oceniają koszt mieszkania właśnie przez pryzmat wydatków w skali miesiąca. Droższe kredyty nie wpłynęły więc na decyzje związane z zakupem mieszkania, natomiast na pewno mają wpływ na wybór banku. Dla nas problemem jest natomiast wydłużona i utrudniona procedura przyznawania kredytów. Przekłada się to na wolniejszą sprzedaż, ryzyko utraty klienta i wyższy koszt prowadzenia inwestycji.
Dużą część naszych klientów stanowią inwestorzy, finansujący mieszkanie ze środków własnych. W Gdańsku, gdzie prowadzimy inwestycje, poziom zysków z najmu jest znacznie wyższy niż w Warszawie i dochodzi do 7-10 proc. rocznie. Również osoby kupujące mieszkania na własne potrzeby w większości korzystają z oszczędności z lokat. Ponadto, w przypadku klientów uprawnionych do skorzystania z MdM, program pokrywa ok. 10 proc. wkładu własnego do kredytu.
Ewa Gwiazdowska, dyrektor finansowa w Atlas Estates
Podniesienie wkładu własnego do 20 proc. będzie miało wpływ na sprzedaż mieszkań, ponieważ automatycznie zdolność kredytowa klientów będzie niższa. Wielu klientów śledzi sytuację na rynku i właśnie z zapowiedzią podwyższenia wkładu własnego należy wiązać tak dobre wyniki sprzedaży w pierwszym półroczu 2016 roku. Część klientów świadomych zmiany przepisów, zdecydowało się na zakup mieszkania teraz, kiedy wkład własny jest niższy, przenosząc popyt z przyszłego roku na rok bieżący. Wejście w życie nowych przepisów będzie powodem spowolnienia sprzedaży.
Mirosław Łoziński, Prezes Zarządu, Waryński S.A. Grupa Holdingowa
Podniesienie oprocentowania kredytów hipotecznych oraz wymogów dotyczących poziomu wkładu własnego może mieć istotny wpływ na sytuację na rynku nieruchomości. Część osób, które posiadają zgromadzony kapitał, bądź rozpoczęły już proces uzyskiwania finansowania kredytowego, stara się możliwie najszybciej zakończyć procedurę zakupu mieszkania, aby uniknąć wzrostu minimalnego wkładu własnego. Ograniczona dostępność kredytów może wpłynąć na decyzje zakupowe.
Ewelina Krosta, reprezentująca WAN S.A.
Po podwyższeniu od nowego roku wkładu własnego do kredytu do 20 proc. sytuacja na rynku mieszkaniowym związana ze sprzedażą mieszkań może się znacząco pogorszyć.
Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży w RED Real Estate Development
Zmiany dotyczące wkładu własnego zostały ogłoszone ponad dwa lata temu i są stopniowo wprowadzane od 2014 roku. Mimo to wielu klientów nie zdaje sobie sprawy, że od stycznia 2017 roku wymagany wkład własny wzrośnie z 15 proc. do 20 proc. Zmiany będą oznaczały dla nich konieczność przygotowania się do zakupu mieszkania, a często także odłożenia w czasie decyzji zakupowej. W tej chwili, dla spełniających określone kryteria, możliwość uzyskania wymaganego dofinansowania daje program MdM. Jednak środki na 2016 rok zostały już wyczerpane i wstrzymane zostało przyjmowanie wniosków o dopłaty na 2017 rok, a program został zaplanowany tylko do 2018 roku. Tymczasem jego następca – Mieszkanie Plus – będzie działać na innych zasadach. Wprowadzane zmiany nie będą jednak zagrożeniem dla rynku nieruchomości premium.

Opracowanie: Kamil Niedźwiedzki

W pierwszym kwartale br. jakość statystyk sprzedażowych na pierwotnym rynku mieszkaniowym nie uległa większym zmianom w odniesieniu do roku ubiegłego. Takie wnioski nasuwa publikacja wolumenów sprzedaży mieszkań przez spółki deweloperskie notowane na warszawskiej GPW. Czyżby przed deweloperami mieszkaniowymi kolejny rekordowy rok?

Ciąg dalszy deweloperskiej „księgi rekordów”?

Pierwszy kwartał niemal od początku bieżącego ożywienia na rynku nieruchomości mieszkaniowych stał się bardzo istotnym, o ile nie najważniejszym okresem statystycznym dla deweloperów mieszkaniowych – tłumaczy Jarosław Jędrzyński, z portalu RynekPierwotny.pl. Wyniki sprzedaży z trzech pierwszych miesięcy roku okazały się bowiem istotnym czynnikiem prognostycznym na kolejne kwartały. Tak było już przed dwoma laty, kiedy to deweloperzy giełdowi w pierwszym kwartale osiągnęli wynik sprzedażowy lepszy licząc rok do roku o ponad 70 proc. Był to sygnał rozpędzającej się koniunktury sprzedażowej w pierwotnym segmencie krajowej mieszkaniówki, który w efekcie zaowocował historycznym rekordem poziomu sprzedaży mieszkań z pierwszej ręki w całym 2014 roku.

W ubiegłym  roku sytuacja nie wygląda już aż tak optymistycznie, co w głównej mierze było wynikiem wysokiej bazy roku poprzedniego. Jednak nie przeszkodziło to w ogólnym rozrachunku zapisać pierwszego kwartału 2015 roku jako kolejnego rozdziału w deweloperskiej „księdze rekordów sprzedażowych”.

Zaprezentowane właśnie raporty deweloperów mieszkaniowych notowanych na GPW za pierwszy kwartał br., jednoznacznie sugerują powtórkę ich sukcesów sprzedażowych analogicznych okresów dwóch minionych lat. To sygnał, że wszelkie realne ryzyka koniunktury w pierwotnym segmencie krajowego rynku nieruchomości mieszkaniowych, wciąż pozostaję w sferze zagrożeń potencjalnych. Pytanie: na jak długo jeszcze?

Liderzy do przewidzenia

Pierwszy kwartał tego roku potwierdził, że na krajowym rynku nowych mieszkań mamy pięć spółek deweloperskich, którym można przypisać miano absolutnych „dominatorów”. Są to, w kolejności osiągniętych wyników sprzedaży pierwszego kwartału: Robyg, Murapol, Dom Development, Atal i LC Corp. Spółki te w omawianym okresie zakontraktowały ponad 3 tys. lokali, czyli prawie dwie trzecie wszystkich sprzedanych przez notowane na GPW spółki deweloperskie – tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

W tej sytuacji, jeżeli wolumen sprzedaży miałby decydować o tytule „największego” rodzimego dewelopera, trudno byłoby na dzień dzisiejszy wskazać konkretną firmę.

Każda bowiem z wymienionej piątki ma szansę wyjść na prowadzenie w jednym z kolejnych kwartałów, podobnie jak i na koniec roku. Nie ulega jednak wątpliwości, że największe obecnie predyspozycje do przewodzenia rynkowi posiada Robyg, który tym razem wyprzedził dotychczasowego lidera deweloperskiej sprzedaży – notowanego na rynku Catalyst Murapol.

Z kolei deweloperem o największej dynamice sprzedaży okazał się Vantage Development, który w pierwszym kwartale br. poprawił wynik analogicznego okresu roku ubiegłego aż o blisko 170 proc. Nie bez powodu spółka stała się swoistym pupilem analityków giełdowych, którzy zgodnie wróżą jej świetlaną przyszłość.

W sumie prezentowana czternastka spółek deweloperskich znalazła w pierwszym kwartale tego roku amatorów na 4746 wybudowanych przez siebie lokali mieszkalnych, co oznacza wynik lepszy od zanotowanego w trzech pierwszych miesiącach ub. roku o blisko 17 proc. Ze wstępnych statystyk popytowych portalu RynekPierwotny.pl wynika, że sprzedaż mieszkań deweloperskich w omawianym okresie była o ok. jedną piątą lepsza rok do roku i bardzo zbliżona do historycznie rekordowego wyniku ostatniego kwartału ub. roku. Jest to jak najlepszy prognostyk na cały bieżący rok, który po raz trzeci z rzędu może okazać się rekordowy.

Popyt inwestycyjny wciąż na wysokiej fali

W sumie kwartalne wyniki sprzedażowe giełdowych deweloperów mieszkaniowych można określić jako kolejną dużego kalibru pozytywną niespodziankę. Po rewelacyjnej końcówce ubiegłego roku, początek bieżącego miał być okresem przynajmniej przejściowego hamowania koniunktury sprzedażowej mieszkań z pierwszej ręki. Za takim scenariuszem przemawiały argumenty w postaci kolejnej podwyżki wkładu własnego kredytów mieszkaniowych o 5 p.p., a także podniesienia ich marż w następstwie wprowadzenia podatku bankowego.

Fakt, że tego typu regulacje pozostały na razie obojętne dla rynkowego popytu na nowe mieszkania przemawia za tym, że deweloperzy swoje sukcesy zawdzięczają wciąż dominującej roli zakupów gotówkowo-inwestycyjnych. Są one następstwem nie tylko utrzymującej się, ale wręcz rosnącej awersji do lokat bankowych, nie tylko z racji ich symbolicznej rentowności, ale także niepewnej sytuacji rodzimego sektora bankowego. Wygląda na to, że w krajowych warunkach rośnie rola nieruchomości mieszkaniowych jako najbardziej bezpiecznej przystani dla oszczędności co zamożniejszych rodaków.

W tych okolicznościach wciąż aktualna pozostaje teza, że dopóki prawdopodobieństwo globalnego kryzysu finansowo-gospodarczego pozostaje w mocy, a krajowy system bankowy boryka się z presją wynikającą choćby z ryzyka ustawy frankowej, dopóty deweloperzy mieszkaniowi mogą być spokojni o perspektywy swojego biznesu.

 

Autor: Jarosław Jędrzyński, analityk portalu RynekPierwotny.pl

W końcówce roku wydłużył się czas oczekiwania na sprzedaż mieszkania w Warszawie. Średnia w przeprowadzonych transakcjach to 4,5 miesiąca.

Barometr 01 2016 czas sp

Barometr 01 2016 negocjacje

W 2015 r. zakończyliśmy dość znaczącym wydłużeniem czasu sprzedaży mieszkań w Warszawie. W analizowanym okresie średni czas sprzedaży mieszkań w Metrohouse wyniósł 135 dni. Był więc o ponad miesiąc dłuższy niż w poprzednim notowaniu. Duża podaż mieszkań na rynku, a przede wszystkim istotna konkurencja ze strony deweloperów powoduje, że aby sprzedać mieszkanie z drugiej ręki potrzeba coraz więcej czasu. W przypadku chęci skorzystania z programu Mieszkanie dla Młodych oferta rynku wtórnego nadal nie jest satysfakcjonująca. Limit 5250,68 zł spełniają nieliczne mieszkania – zwłaszcza zbudowane w starych technologiach, kwalifikujące się o remontu. Na tym tle inwestycje deweloperskie, zwłaszcza, że dostępne z jeszcze większym limitem, wydają się ciekawym rozwiązaniem. Analizując czas sprzedaży pod kątem dzielnic, na nabywcę najkrócej czekały lokale na Ursynowie, Mokotowie i Pradze Południe. Dość szybkim transakcjom sprzyja odpowiedni rodzaj mieszkania. Najszybciej swoich właścicieli zmieniają lokale o pow. 40-50 m kw. w cenie do 350 tys. zł.

Nadal obserwujemy podobny poziom negocjacji. W listopadzie i grudniu różnica pomiędzy ostatnią ceną ofertową a transakcyjną wyniosła w Metrohouse 2,5 proc. czyli tyle, ile w poprzednich miesiącach. Tym razem kilkakrotnie zdarzało się, że klienci podnosili ostatecznie swoje ceny ofertowe, np. w odpowiedzi na duże zainteresowanie ze strony potencjalnych nabywców. Co istotne, miało to miejsce zwykle w nowym budownictwie. Tylko w kilku przypadkach udało się wynegocjować więcej niż 10 proc. ceny ofertowej. W większości tych transakcji czas sprzedaży wynosił ponad pół roku, więc mieliśmy tu do czynienia albo z początkowo niezbyt precyzyjną wyceną, albo też z potrzebą szybkiej sprzedaży. Jak na tak dużą podaż na rynku możliwości negocjacji cen nie są jednak dość istotne. Być może początek roku i związane z tym sezonowe osłabienie popytu zmuszą sprzedających do większych upustów.

W końcówce roku bezkonkurencyjny pod względem wielkości sprzedaży był Mokotów. Duży ruch transakcyjny notowaliśmy też na Bemowie, Pradze Południe i Woli.

 

Metrohouse

Dobiegający powoli końca bieżący rok zapisze się w historii rodzimej mieszkaniówki jako drugi z rzędu rok rekordów sprzedażowych nowych mieszkań. Czy tego typu sukces uda się deweloperom powtórzyć w startującym niebawem nowym 2016 roku?

Statystyki AD 2015 z fajerwerkami w tle

Odchodzący z wolna do historii 2015 rok jest trzecim kolejnym rokiem sprzedażowo-inwestycyjnych „fajerwerków” na mieszkaniowym rynku pierwotnym, a drugim kolejnym z odnotowanym historycznym rekordem sprzedaży mieszkań deweloperskich. Na siedmiu głównych rynkach mieszkaniowych kraju (Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Katowice) sprzedaż lokali mieszkaniowych z pierwszej ręki osiągnie w tym roku poziom 52-53 tys., czyli w granicach jednej piątej lepszy od także rekordowego wyniku roku ubiegłego – tłumaczy Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl.

Deweloperzy na wzmożony popyt odpowiedzieli zdecydowanym przyśpieszeniem swojej aktywności inwestycyjnej. Na podstawie dostępnych dotychczasowych danych GUS można oszacować liczbę rozpoczętych w tym roku deweloperskich budów mieszkań na około 85 tys., natomiast nowych pozwoleń na budowę już na blisko 100 tys. To także wyniki lepsze od ubiegłorocznych o około 20 proc, potwierdzające niesłabnący optymizm branży deweloperskiej co do jej perspektyw w kolejnych okresach.

W ten sposób w ofercie deweloperskiej wspomnianej siódemki rodzimych metropolii znajdzie się na koniec roku około 56 tys. mieszkań, czyli w granicach 15 proc. powyżej stanu z początku roku, i niewiele mniej aniżeli równo 3 lata temu, czyli w rekordowym podażowo okresie.

Tego typu sytuacja przyczyniła się do dalszego utrwalenia równowagi popytowo – podażowej w pierwotnym segmencie rynku mieszkaniowego, a co za tym idzie względnej stabilizacji deweloperskich cenników. Wszystko to w połączeniu ze środowiskiem najniższych historycznie stóp procentowych stworzyło kupującym komfortowe warunki rynkowe, dodatkowo wsparte nabierającym wiatru w żagle programem Mieszkanie dla Młodych.

MdM na fali, czyli kto pierwszy ten lepszy

 Czynnikiem efektywnie wspierającym krajową mieszkaniówkę w roku bieżącym stał się dość nieoczekiwanie, po zeszłorocznej klapie, program kredytów preferencyjnych Mieszkanie dla Młodych. O ile bowiem w pierwszym roku misji MdM-u wykorzystano zaledwie połowę rocznej puli środków, to już w tym roku zapowiada się wynik nieporównywalnie lepszy.

Dlaczego po wyjątkowo słabym 2014 roku ten bieżący okazał się dla MdM-u znacznie łaskawszy? Najpierw wpłynęła na to podwyżka do 10 proc. obligatoryjnego wkładu własnego kredytów mieszkaniowych. Z kolei przeprowadzona w trakcie roku, a obowiązująca od września nowelizacja ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, znacznie poprawiła parametry programu rządowych dopłat, a co najważniejsze, rozszerzyła jego działanie na rynek wtórny.  W tej sytuacji limit środków na dopłaty w roku przyszłym może wyczerpać się już po kilku miesiącach, a myślą przewodnią potencjalnych beneficjentów MdM-u będzie popularna maksyma „kto pierwszy, ten lepszy”.

WIG-deweloperzy na plusie

 Kończący się rok wlał też w serca akcjonariuszy spółek deweloperskich notowanych na warszawskiej GPW nieco nadziei na lepsze i dla nich czasy – mówi ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Branżowy indeks WIG-deweloperzy zyskuje bowiem w 2015 roku, tuż przed jego zakończeniem około 8 proc. Nie jest to może osiągniecie wiekopomne, ale na tle mocno tracących w tym roku głównych wskaźników rodzimej giełdy na pewno optymistyczne. Tym bardziej, że w ostatnich miesiącach sytuacja spółek deweloperskich dużo częściej mogła sugerować akumulację ich walorów, aniżeli wyprzedaż.

Ponieważ giełda zazwyczaj dyskontuje przyszłość, można odnieść wrażenie, że koniunkturalne ożywienie w pierwotnym segmencie krajowej mieszkaniówki powoli zaczyna się przekładać na należne uznanie w oczach inwestorów giełdowych, którzy coraz lepiej postrzegają rynkowe perspektywy deweloperów. Rok 2016. powinien bowiem zaowocować istotnym wzrostem zysków deweloperów mieszkaniowych, wynikającym z rosnącej liczby przekazań lokali zakontraktowanych w rekordowych sprzedażowo latach 2014/2015.

Deweloperzy powalczą o hat – trick?

 Utrzymanie w 2016 roku rekordowych wolumenów sprzedażowych oraz dalszego, dynamicznego rozwoju koniunktury na rynku nieruchomości mieszkaniowych, wydaje się niestety problematyczne i zależne od spełnienia szeregu trudnych warunków. Pierwszym z nich jest kontynuacja wysokiej aktywności klientów gotówkowo-inwestycyjnych, których ponadprzeciętnemu udziałowi w popycie rynek pierwotny w głównej mierze zawdzięcza trwające już dwa i pół roku ożywienie.

W dalszej kolejności jak najbardziej pożądane byłoby pobudzenie rynku kredytów mieszkaniowych, na którym to w normalnych warunkach rynkowych spoczywa główny ciężar długoterminowego stymulowania koniunktury w mieszkaniówce.  Niestety, jeżeli niewiele z tego wyszło w roku bieżącym, w którym dynamika bankowych statystyk kredytów mieszkaniowych – pomimo rekordowo niskiej ceny pieniądza – nie wykazała istotnych statystycznie zmian, to w nowym roku będzie to już dużo trudniejsze.

Przede wszystkim podniesienie wkładu własnego kredytów mieszkaniowych o kolejne 5 p.p. w połączeniu z rosnącymi, wymuszonymi podatkiem bankowym marżami, może istotnie podnieść poprzeczkę dostępności kredytów mieszkaniowych. W konsekwencji rynek hipotek w 2016 roku może się skurczyć, choć trudno sobie wyobrazić spadek większy od kilkuprocentowego – tłumaczy analityk portalu RynekPierwotny.pl.

Niestety w dalszym ciągu w pełni aktualne pozostają zagrożenia związane z bankowymi portfelami kredytów mieszkaniowych denominowanymi we franku szwajcarskim. Z jednej strony wciąż otwartą kwestią i wielką niewiadomą pozostaje systemowe rozwiązanie tego problemu, z drugiej natomiast coraz częściej przypominające o sobie okresowymi słabościami złotego ryzyko kursowe.

W sumie należy się liczyć z tym, że przynajmniej pierwszy kwartał 2016 roku okaże się okresem wyraźnego uspokojenia sytuacji na dość mocno rozpędzonym w ostatnich miesiącach pierwotnym rynku mieszkaniowym. Stanie się tak za sprawą względnego nasycenia popytowej strony rynku w ostatnim kwartale starego roku oraz zmianą warunków kredytowania zakupów mieszkaniowych. Może to też spowodować stopniowe ograniczanie inwestycji deweloperskich w kolejnych miesiącach oraz nasilenie działań promocyjnych deweloperów. A wszystko to w celu neutralizacji niekorzystnych zmian w bankowym kredytowaniu nieruchomości mieszkaniowych z jednej strony, z drugiej natomiast w celu ograniczenia ryzyka nawisu podażowego.

Mimo wszystko o jednoznaczną i w miarę pewną prognozę koniunktury krajowej mieszkaniówki w roku przyszłym jest jednak bardzo trudno. Czy dokładnie rok temu ktoś był w stanie przewidzieć, że powtórka ubiegłorocznego historycznego rekordu sprzedaży nowych mieszkań z 20-procentowym przebiciem jest realna w roku bieżącym? A jednak tak się stało. Być może więc deweloperzy pokażą także w nowym roku, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych, i powalczą o swoisty „hat-trick”, po raz trzeci z rzędu ustanawiając rekord sprzedaży na mieszkaniowym rynku pierwotnym.

 

Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

 

 

Czy można sprzedawać bezskutecznie mieszkanie przez 2 lub 3 lata? To możliwe, o ile cena jest niedostosowana do realiów rynkowych.

Agencja nieruchomości Metrohouse przeanalizowała czas oferowania mieszkań na rynku wtórnym w kilku największych miastach. Według jej szacunków średnio co 10 mieszkanie eksponowane na rynku największych polskich miast jest w ofercie dłużej niż 1000 dni. W tym zestawieniu wygrywa Warszawa, gdzie 13 proc. mieszkań jest sprzedawanych dłużej niż umowne 1000 dni. Wskaźnik wyższy niż 10 proc. widoczny jest jeszcze w Łodzi (11 proc.) i we Wrocławiu (11 proc.). Statystycznie najmniej takich ofert jest na rynku w Krakowie – tylko 4 proc.

Wykres 1000 dni - miasta

Jeżeli chcemy uzyskać odpowiedź, dlaczego akurat te oferty nie znajdują zainteresowania wśród klientów, warto przeanalizować ceny, po jakich oferowane są mieszkania. – Porównaliśmy średnie ceny transakcyjne sprzedanych mieszkań z trzech ostatnich miesięcy do cen mieszkań oferowanych co najmniej 1000 dni bez sukcesu na rynku. Wprawdzie zdawaliśmy sobie sprawę, że w grupie takich mieszkań znajdziemy wiele przeszacowanych ofert, ale nie sądziliśmy, że różnice będą aż tak duże, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. W grupie najdłużej sprzedawanych mieszkań różnica pomiędzy ich cenami ofertowymi a realnie zawieranymi na lokalnym rynku transakcjami wynosi od 11 proc. w przypadku Łodzi aż do 35 proc. w Gdańsku. – Trudno tu mówić wyłącznie o niepoprawnej wycenie ofert, która utrudnia sprzedaż. Z pewnością trudności z wyperswadowaniem sprzedającemu właściwej ceny ofertowe stoją u podstaw części takich ofert, ale mamy tu też do czynienia z grupą nieruchomości, których wysokie stawki wywoławcze wynikają z wysokiego standardu, niepowtarzalnej, prestiżowej lokalizacji, czy innych walorów znacznie podnoszących wartość nieruchomości, dodaje Marcin Jańczuk.

Nieprzypadkowo dysproporcje są mniejsze w Łodzi, a największe w Gdańsku, gdzie w sprzedaży znajduje się wiele ofert, których ceny kształtują się na poziomach kilkunastu tysięcy złotych. Walory wypoczynkowe Trójmiasta powodują, że na rynku więcej jest obiektów o podwyższonym standardzie, a także klasie apartamentowej, co przy dość wysokich wymaganiach cenowych ich właścicieli kończy się wydłużonym czasem sprzedaży.

Ceny mieszkan sprzedawanych ponad 1000 dni

Winna nie tylko cena

Przyczyn przedłużającej się sprzedaży może być wiele. Oto 10 powodów, które występują najczęściej przy tego typu ofertach:

Lokalizacja

Bloki mieszkalne budowane są zazwyczaj w miejscach, które nie wpływają negatywnie na komfort mieszkańców. Zdarza się jednak, że w czasie eksploatacji mieszkania realizowane są inwestycje, takie jak droga szybkiego ruchu, budowa dużego marketu, rozbudowa istniejącego zakładu produkcyjnego. W takich przypadkach sprzedaż mieszkania może okazać się utrudniona. Nie jest też łatwo sprzedać mieszkanie w rejonie, które cieszy się złą lokalną sławą.

Cena niedopasowana do standardu mieszkania

Emocjonalny stosunek do mieszkania powoduje, że właściciele podchodzą do jego wyceny w sposób daleki od rynkowego. Przekonanie o niepowtarzalności mieszkania i jego wyjątkowości to częsty motyw, z którym muszą zderzać się pośrednicy uzgadniając właściwą cenę ofertową. Sprzedający przeceniają wartość pozostawionych stałych elementów mieszkania sądząc, często niezgodnie z prawdą, że podwyższają one znacząco wartość mieszkania. Jednak większość kupujących i tak planuje remont w nabywanych lokalach.

Mało płynny segment mieszkań

W większości miast średni metraż nabywanych mieszkań przekracza nieznacznie 50 m kw. Do niedawna w niektórych lokalizacjach sprzedawane były jeszcze mniejsze mieszkania. Tak sytuacja powoduje, że popyt na mieszkania np. większe niż 80 m kw. jest dość ograniczony, podczas gdy podaż tego typu ofert jest duża. Jeżeli dodatkowo cena nie jest dostosowana do realiów rynku trudno oczekiwać sukcesu w sprzedaży.

Odważne aranżacje, nietypowe dodatki

Mieszkania odzwierciedlają gusta ich właścicieli. Wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje, ale często zdarza się, że mieszkania z grupy „niesprzedawalnych” są zaaranżowane w sposób nietuzinkowy, który w zasadzie znajduje uznanie tylko w oczach samego właściciela. Kolumny pałacowe w mieszkaniu z wielkiej płyty, czarna boazeria w całym mieszkaniu, czy pokój przekształcony w terrarium – na rynku wtórnym znajdziemy wiele przykładów mieszkań, które nie zachęcają do zakupu. Jeżeli taki lokal nie zostanie oddany w ręce profesjonalnego home stagera, trudno mówić o szybkiej sprzedaży.

Nieustawne powierzchnie

Wesoła fantazja dewelopera, albo nietrafione projekty architektoniczne także są  przeszkodą w sprzedaży mieszkania. Na rynku są przykłady ofert mieszkań trzypoziomowych (z sypialnią na ostatnim piętrze), o nieustawnych pomieszczeniach trudnych do adaptacji, z dużymi skosami. Niesprzedawalne są też układy mieszkań niedopasowane do wielkości metrażu. – Naprawdę trudno jest sprzedać kawalerkę o powierzchni 70 m kw. w dodatku w nierynkowej cenie, mówi Rafał Zakrzewski, doradca Metrohouse z Katowic.

Brak reakcji na zmieniające się warunki rynkowe

Niekiedy właściciele mieszkań nie zdają sobie sprawy ze zmieniających się warunków rynkowych. Fakt, że mieszkanie było wyceniane w szczycie hossy na rynku nie oznacza, że obecnie uda się sprzedać lokal za taką samą cenę. Wysoka cena, znacznie odbiegająca od średnich to nie tylko brak zainteresowanych zakupem, ale także klientów, którzy zdecydują się choćby obejrzeć ofertę.

Rzeczywisty brak chęci sprzedaży

Nie zawsze oferty, które są zgłoszone do sprzedaży są rzeczywiście przeznaczone na sprzedaż. – Moją rekordową ofertą jest trzypokojowe mieszkanie na warszawskich Bielanach, które oferowane jest do sprzedaży od 6 lat, po dość wysokiej cenie. Mieszkanie cały czas jest wynajmowane, a właścicielka „nie ma ciśnienia” na sprzedaż, więc nie chce obniżyć ceny ofertowej. Pewnie gdyby nie miała najemców to pomyślałaby o zmianie ceny, a tak mam ofertę od ponad dwóch tysięcy dni, mówi Małgorzata Witkowska-Zwiep, dyrektor oddziału Metrohouse w Warszawie. Aby ustrzec się przed takimi klientami pośrednicy pytają „Czy gdyby jutro pojawił się klient, były Pan gotowy sprzedać to mieszkanie?” – O dziwo nie każdy klient odpowiada twierdząco na tak zadane pytanie, mówi Tomasz Laskowski dyrektor oddziału z Torunia.

Relacje rodzinne

Mieszkania spadkowe są często dość szybko sprzedawane przez spadkobierców. Problemem jest, jeśli jeden z nich nie może dojść z pozostałymi do porozumienia co do warunków sprzedaży. Taka sytuacja potrafi skutecznie zablokować sprzedaż na długie miesiące lub lata.

Osoba właściciela

– Niechęć do negocjacji, odstręczanie potencjalnych nabywców swoim zachowaniem i podejściem do sprzedaży, stawianie nierealnych żądań co do przebiegu samej transakcji, a czasem wręcz robienie wszystkiego, aby do transakcji nie doszło to jedna z bardziej istotnych przyczyn przedłużającej się sprzedaży, mówi Dariusz Mitrowski, pośrednik Metrohouse z Warszawy.

Kwestie prawne

– W ostatnim czasie problemy ze sprzedażą mogą mieć oferenci posiadający mieszkanie w budynkach postawionych na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym, gdzie nie ma możliwości założenia księgi wieczystej, więc i sfinansowania zakupu kredytem hipotecznym, mówi Krzysztof Lesiak, doradca Metrohouse z Pruszkowa. O ile z popularnym segmentem mieszkań nie ma problemu, bo zakupy za gotówkę tańszych mieszkań spotykane są coraz częściej, to na większe lokale popyt jest bardzo ograniczony.

źródło: Metrohouse

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Czy rośnie skala wyłudzeń i nadużyć w sektorze finansowym?

W 2017 roku ataki hakerskie dotknęły połowy polskich instytucji finansowych, przynosząc wielomiliono...

Nowy podatek solidarnościowy dla najbogatszych oraz nowe obciążenie ZUS – co to oznacza w prakt

Na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt ustawy wprowadzającej nową...

Letnie ożywienie w przemyśle i budownictwie

Czerwiec przyniósł wyraźnie wyższą dynamikę produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej, potwierdz...

Na „Dostępność+” rząd przeznaczy 23,2 mld zł

Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia rządowego programu „Dostępność+” dla osób nie...

5 lipca Sejm przyjął ustawę o inwestycjach mieszkaniowych

Przedstawiony 15 marca bieżącego roku pierwszy projekt specustawy mieszkaniowej, wprowadzający rewol...