wtorek, Lipiec 17, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "sklepy internetowe"

sklepy internetowe

Ustawa zakazująca handlu w niedzielę wywołuje sporo emocji, a jej skutki trudno jeszcze przewidzieć. Sklepy po raz pierwszy były zamknięte w ostatnią niedzielę, 11 marca. Jakie może to wywołać konsekwencje dla gospodarki, handlu online i branży gastronomicznej? 

Co jest dość jasne w całej sytuacji – zakaz handlu nie dotyczy bezpośrednio samej branży dostawy jedzenia. Z nowej ustawy wynika, że nie została nią objęta sprzedaż online, a zakaz nie dotyczy również bezpośrednio restauracji. Nowe przepisy z pewnością jednak przyczynią się do kształtowania nowych nawyków u konsumentów, co będzie mieć korzystny wpływ na rozwój tych dwóch sektorów.

Obserwujemy już teraz, że z roku na rok Polacy coraz częściej kupują w sklepach internetowych czy na portalach aukcyjnych. Zakaz handlu spowoduje dalsze przesunięcie klientów z zakupów offline na online. Najprawdopodobniej da też impuls do spróbowania zakupów online wielu klientom, którzy do tej pory albo unikali tej formy zakupów, albo też korzystali z niej sporadycznie. W efekcie zaobserwujemy przyspieszenie rozwoju branży e-commerce, gdyż nawyki nabyte podczas dni objętych zakazem będą się również przenosiły na pozostałe dni tygodnia.

Konsekwencje zakazu handlu będą również korzystne dla branży gastronomicznej. W największym stopniu przyspieszy to rozwój segmentu zamawiania jedzenia. Zakaz zapewne spowoduje przesunięcie ruchu z handlu do miejsc typowo rozrywkowych, w których można spędzić wspólnie czas razem (kin, muzeów itd.) czy właśnie restauracji. Z drugiej strony z całą pewnością będziemy spędzać też więcej czasu w domach, co przełoży się również na dynamiczny wzrost zamawiania jedzenia z dostawą. Te przypuszczenia potwierdzają dane naszego zagranicznego udziałowca – Delivery Hero.

 

 

Wypowiedź: Bartosz Sala

Polacy pokochali zakupy w sieci. Segment sprzedaży w internecie może być wart nawet 40 mld zł. Rynek rozwija się, czego przejawem jest stale rosnąca liczba e-sklepów. Duża część z nich znika już po kilku latach. W 2017 roku działało w Polsce ponad 29 tys. sklepów internetowych, z czego jedynie 2,3 tys. powstało przed 2011 rokiem. Według danych BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej sklepy e-commerce pod koniec ubiegłego roku znajdowały się na trzecim miejscu pod względem zadłużenia w branży handlowej. Posiadały na koniec 2017 r. zaległości niemal na 107 mln zł.

W ciągu ostatnich pięciu lat liczba sklepów internetowych w Polsce wzrosła o ponad jedną trzecią. Każdego roku rejestruje się tysiące nowych sklepów internetowych. Jednak rosnąca konkurencja, a także ekspansja dużych sieci w internecie sprawia, że wiele z nowo powstałych sklepów nie wytrzymuje walki konkurencyjnej. Wg Bisnode Polska, Polacy w 2010 roku zarejestrowali ponad 7,6 tys. sklepów internetowych, z czego na koniec stycznia 2018 rok mniej lub bardziej aktywnie działało 2,3 tys., co stanowi nieco ponad 30 proc. Biorąc pod uwagę statystyki, można zaryzykować stwierdzenie, że po upływie zaledwie dziesięciu lat, 80 proc. sklepów internetowych zniknie z rynku.

Największe długi e-sklepów na Mazowszu, Śląsku i Wielkopolsce

Jednym z wielu powodów słabej sytuacji finansowej dużej liczby sklepów są zaległości w bieżącym regulowaniu swoich zobowiązań. Z danych BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że zadłużenie tej branży na koniec grudnia 2017 roku wyniosły 106 913 730 zł. Mowa tu o zadłużeniu wynoszącym co najmniej 500 zł i przeterminowanym o minimum 30 dni. Problemy z płatnościami wobec kontrahentów i banków ma 2 721 firm zajmujących się sprzedażą wysyłkową oraz internetową. Największe łączne zaległości należą do e-handlu z Mazowsza, Śląska i Wielkopolski, kolejno 18,8 mln zł, 15,7 mln zł oraz 13 mln zł. Najwięcej firm z problemami finansowymi zarejestrowanych jest na Mazowszu.

– Mimo, że w sektorze handlu detalicznego ta grupa przedsiębiorstw zajmuje trzecie miejsce pod względem kwoty zaległości, po sklepach ogólnospożywczych, których długi wynoszą 398 mln zł oraz punktach niewyspecjalizowanych z 119 mln zł zadłużenia, to biorąc pod uwagę powszechność problemu nieregulowanych płatności jest ono stosunkowo nieduże – mówi Sławomir Grzelczak, Prezes Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor. Odsetek firm e-commerce opóźniających płatności wynosi 3,4 proc., podczas gdy w całym handlu detalicznym jest to 4 proc., a dla wszystkich przedsiębiorstw 5,4 proc.

Większość niesolidnych firm oferujących sprzedaż w sieci wpisana jest do Rejestru BIG InfoMonitor przez kontrahentów, jednak na sumę ich zaległości w większym stopniu wpływają opóźnienia w spłacie rat kredytów bankowych.

E-commerce rośnie w tempie ekspresowym

Wedle szacunków na koniec stycznia 2018 roku na polskim rynku zarejestrowanych było nieco ponad 29,1 tys. sklepów internetowych. Blisko jedna trzecia z nich to firmy uśpione, zawieszone, niedziałające, ale też niewykreślone z oficjalnych rejestrów. Niezależnie od wszystkiego w ostatnich pięciu latach liczba zarejestrowanych sklepów internetowych na polskim rynku wzrosła o 34 proc. z 21,7 tys. podmiotów w 2013 r., do 29,1 tys. na koniec stycznia 2018 r. Każdego roku polski rynek e-commerce pod względem dynamiki przyrostu nowo zarejestrowanych firm zwiększa się o ok. 7 proc.

Najbardziej mobilnymi konsumentami są osoby zainteresowane pożyczkami i wymianą walut. Zainteresowanie bankowością mobilną jest stabilne od dłuższego czasu – kolejne wyniki insightu IRCenter nt. obecności banków, pożyczkodawców, ubezpieczycieli i kantorów w internecie.

Celem badania było sprawdzenie, jak poszczególne podmioty radzą sobie w kontekście działań online – o których firmach dyskutuje się najwięcej, które są najczęściej wyszukiwane przez internautów i przy użyciu jakich urządzeń. Dodatkowo przeanalizowano, w jaki sposób odbywa się ruch na ich stronach internetowych oraz jaka jest popularność ich aplikacji mobilnych.

Widoczna w wielu branżach tendencja ”szybciej, lepiej, online” jest zauważalna również w bankowości i u pożyczkodawców. Internauci bardzo chętnie korzystają z możliwości internetowego dostępu do swoich kont i zależy im na szybkości pozyskania dodatkowych pieniędzy.

Trend ten nie ma jednak dużego znaczenia w przypadku ubezpieczycieli – konsumenci w Internecie zainteresowani są przede wszystkim konkretnymi produktami i poszukują opinii oraz rekomendacji. Jest to związane z faktem, iż wybór ubezpieczyciela odbywa się w sposób bardziej precyzyjny, ostrożny i z uwzględnieniem oszczędności pieniędzy. Potwierdza to częste korzystanie z porównywarek ofert.

Z jednej strony internauci nie szukają coraz częściej informacji o bankowości mobilnej, ale z drugiej – dla wielu banków mobile jest już powszechnym kanałem komunikacji z klientem. Najczęściej używanymi obecnie aplikacjami bankowymi są produkty mBanku, BZ WBK i ING Banku. Co ciekawe, w przypadku dwóch ostatnich podmiotów rozwiązania na smartfony są częściej używane są przez kobiety.

Najbardziej digitalowymi bankami (patrząc na zachowania internautów) są mBank, INGBank, Alior Bank i Bank Millennium. Użytkownicy zainteresowani tymi podmiotami często korzystają z nowych technologii, używają wyszukiwarek na smartfonach i tabletach oraz odwiedzają strony banków. W dużej mierze trafiają na nie przez domeny pośredników transakcji finansowych, jak np. PayU, co świadczy o wyróżniającej się intensywności zakupów dokonywanych przez Internet.

Wśród ubezpieczycieli i pożyczkodawców najczęściej wyszukiwanymi podmiotami są Vivus (200 tyś. wyszukań miesięcznie) i PZU (135 tyś. wyszukań miesięcznie) (dla porównania – mBank jest wyszukiwany średnio miesięcznie 2240 tyś. razy miesięcznie). Wśród ubezpieczycieli, elementami zwiększającymi zainteresowanie poszczególnymi firmami są informacje giełdowe i kampanie marketingowe (prawie połowa wszystkich treści wygenerowanych w mediach społecznościowych w ciągu ostatniego roku dotyczyła tej marki). PZU jest najczęściej wyszukiwanym ubezpieczycielem w Google, a jego strona internetowa jest najchętniej odwiedzaną domeną w kategorii. Na strony internetowe ubezpieczycieli użytkownicy głównie kierują się z portali informacyjnych, porównywarek ofert oraz z innych domen powiązanych z daną firmą.

Pożyczkodawcy są częściej wyszukiwani na urządzeniach mobilnych i tabletach, niż ubezpieczyciele (co sugeruje, iż zainteresowani takimi ofertami należą do młodszej grupy klientów). Dodatkowo są to osoby, które chętnie klikają w banery reklamowe, linki sponsorowane i zwracają uwagę na maile ofertowe. Potwierdzają to źródła ruchu na stronach internetowych pożyczkodawców. Informacją określającą tą grupę konsumentów jest też fakt, iż część przekierowań na stronę konkretnej firmy ma miejsce z portali o charakterze tabloidowym.

Kantory internetowe to kategoria, która ma największy potencjał dla działań mobilnych (wyszukiwanie informacji o poszczególnych markach kantorów w Google. Na zainteresowanie kantorami online najbardziej wpływają zmiany kursów walut, wpisy na blogach finansowych i portalach internetowych. W tej kategorii zdecydowanym liderem jest Cinkciarz.pl.

Branża e-commerce ma za sobą bardzo udany 2017 rok. Rozwój i wzrost sprzedaży daje nadzieję, że 2018 będzie jeszcze lepszy. Czego można się spodziewać, a co można uznać za pewnik? 

Siła większego w B2B

Rok 2018 w e-commerce będzie należał do dużych graczy. Poczynione lub planowane inwestycje we własną infrastrukturę spowodują wzrost sprzedaży. Małe i średnie firmy, których budżet nie pozwoli na takie inwestycje pozostaną w cieniu gigantów. To stanowi swoistą zapowiedź większego rozwoju branży e-commerce w segmencie B2B niż w B2C.

Niemal 75% klientów w sektorze B2B jest zdania, że zakupy robione za pośrednictwem witryny e-commerce jest wygodniejsze niż kupowanie u przedstawicieli handlowych. Świadome tej opinii firmy zainwestują w dystrybucję, która siłą rzeczy nabierze pewnych cech B2C. Bardziej popularne staną się zamknięte systemy sprzedaży, w których klient po stworzeniu własnego profilu odnajdzie interesujące go produkty, usługi, ich ceny i specjalne oferty. Właściciele takich witryn skorzystają z możliwości cięcia kosztów personalnych, a klient uzyska wysoki poziom obsługi.

Marketplace, który cieszy się sporą popularnością będzie nadal rósł w siłę. Ten trend wykorzystywany będzie zarówno przez duże, jak i średnie oraz małe firmy, jednak w różny sposób. Podczas gdy mniejsze podmioty skierują swoją ofertę do klienta indywidualnego, e-handlowi giganci wykorzystają model marketplace, jak i dropshipping w relacji B2B. Pojawi się coraz więcej spersonalizowanych ofert dla e—klienta biznesowego. Niewątpliwie na popularności zyska zaplecze Amazon czy Alibaba, którzy będą udostępniać swe platformy dla małych graczy by wspomóc ich w sprzedaży. Nawet Facebook nie omieszkał nie skorzystać z opcji wdrożenia marketplace’u, by wspomóc promocję e-biznesów.

Nowy wymiar dostawy

Doręczanie towarów ze sklepów internetowych będzie przechodziło kolejną ewolucję. Jeszcze większą rolę będzie odgrywać szybkość dostawy, szczególnie w trakcie newralgicznych okresów intensywnych zakupów online. Z jednej strony dyktują to wymagania klientów, którzy twierdzą, że maksymalny czas jaki są w stanie zaakceptować to dwa dni. Wręcz w myśl zasady „tu i teraz” większość e-klientów jednak chciałaby odebrać zamówiony towar jeszcze tego samego dnia. Same day delivery będzie musiało w końcu zacząć stawać się powszechną formą dostawy. Z drugiej strony gwarantowana szybkość dostawy jest atutem, dzięki któremu sklep internetowy może wyróżnić się spośród konkurencji, stać się lepszy w ocenie klienta. Mowa tu również o sklepach stacjonarnych, które coraz bardziej chcą upodobnić się do sklepów online i za wszelką cenę chcę dostosować swoją ofertę do zakupów online, co niekoniecznie jeszcze udaje się, szczególnie jeśli doliczane są dodatkowe nieuzasadnione koszty dla e-kupującego. Branża e-commerce z kolei stara się zrobić wszystko, aby kupujący nie miał potrzeby odwiedzać sklepu stacjonarnego. Jednak nie tylko szybkość ma tu znaczenie. Wiele osób utrzymuje, że jeśli miałoby wybór pomiędzy darmową a szybką przesyłką, wybrałoby darmową. E-sklepy udostępnią więc wiele opcji wyboru. Klienci będą mogli wybierać przedział czasowy doręczenia przesyłki, np. godziny wieczorne lub weekendy, a wszystko po to, by odwieść kupujących od wizyty w centrach handlowych.

Strategia omnichannel będzie się umacniać, a sklepy internetowe rozszerzą listę miejsc odbioru paczek o stacje benzynowe, sklepy spożywcze, parcel shopy itd. Celem jest maksymalne ułatwienie odbioru przesyłki, jak najbliżej klienta i 24 h na dobę. Takie działania zostawią sklepy stacjonarne daleko w tyle, mimo tego, że dysponują już rozbudowaną siecią salonów. Dlaczego? Nie są one w stanie reagować tak szybko jak sklepy internetowe, przygotowanie nowych rozwiązań zajmuje im dużo więcej czasu. Efektem będzie większy udział e-commerce w całej sprzedaży detalicznej.

Personalizacja do potęgi n

Rok 2018 upłynie pod znakiem szeroko pojętej personalizacji. Cały proces zakupowy w e-sklepach stanie się bardziej i lepiej spersonalizowany. To kolejny obszar, na którym będzie widoczna różnica pomiędzy małymi a dużymi graczami. E-handlowi giganci już dziś dysponują obszerną bazą danych klientów i mają środki na to, by inwestować w personalizację oferty, reklamy, NL, płatności czy zwrotów i reklamacji. Nie mówimy tu już o propozycjach wysyłanych do wielu osób, które wrzuciliśmy do tego samego worka, lecz o jednostkowym podejściu wynikającym z indywidualnych preferencji każdego pojedynczego klienta.

Personalizacja okazuje się czasem efektem pośrednim wprowadzanych usprawnień. Tak się stało przy próbie lepszej prezentacji produktu, czyli zastosowaniu usługi wirtualnego lustra czy też wirtualnej przymierzalni jak Virtooal.com. To narzędzie, które będą zyskiwać na popularności. Dzięki niemu zwiększy się sprzedaż internetowa produktów z kategorii moda czy uroda, ponieważ klient będzie mógł „przymierzyć” sukienkę lub kurtkę na własnej sylwetce,
a nawet wykonać makijaż na zdjęciu własnej twarzy. Z jednej strony to możliwość naprawdę dokładnego poznania i obejrzenia produktu, dopasowania do siebie, z drugiej to kolejny ukłon w stronę personalizacji. Klienci z pewnością docenią sklepy, które koncentrują się na ich potrzebach i oczekiwaniach.

Usprawnienia technologiczne

W minionym roku na ustach wszystkich była sztuczna inteligencja w e-commerce. W 2018 można się spodziewać jej rozwoju i coraz szerszego zastosowania specjalnych algorytmów. To jeszcze nie będzie rok sztucznej inteligencji e-commerce, ale na pewno usprawniane będą innowacyjne algorytmy by już w kolejnych latach wykorzystać  to świetne narzędzie do wspomnianej już personalizacji, rekomendacji produktów, trafniejszych wyników wyszukiwania, a także natychmiastowej i użytecznej obsługi klienta.

Sklepy internetowe notują nadal dość wysoki wskaźnik rezygnacji z zakupów z urządzeń mobilnych, co wymusza zmiany w metodach płatności za e-zakupy. Kupujący będą mogli korzystać z takich rozwiązań jak odroczona płatność i płatność telefonem komórkowym, za pośrednictwem Apple Pay czy Android Pay. Za sprawą popularyzacji rozwiązań proponowanych przez szwedzki bank Klarna, czy Twisto funkcjonujący w rejonie Grupy Wyszehradzkiej zmieni się podejście do pożyczek. Klient zyska możliwość odroczenia spłaty, a także będzie mógł zadecydować czy zapłaci jednorazowo całą kwotę, czy też rozłoży ją na raty. Cały proces opierać się będzie na zebranych wcześniej danych dotyczących klienta. Takie rozwiązanie zapewnią systemy funkcjonujące samodzielnie lub za pośrednictwem operatorów płatności internetowych, jak np. PayU, Przelewy 24, Dotpay albo inne. Dzięki temu klient uniknie wizyty w banku i składania wniosku o pożyczkę. Wszystko będzie mógł załatwić on-line w kilka chwil.

W dziedzinie płatności czeka nas również wprowadzenie kryptowaluty jako opcji zapłaty w niektórych sklepach internetowych, a także technologia Blockchain, która zyskuje na popularności. Rok 2018 przybliży nas również do koncepcji IoT, czyli tzw. Internetu rzeczy. W jej myśl przedmioty podłączone do sieci będą w stanie bezpośrednio gromadzić, przetwarzać lub wymieniać dane

 

 

Źródło: Odpowiedzi na pytanie o e-commerce w 2018 r. udzielił Vit Endler z Virtooal.com, były Prezes Zarządu NetRetail Holding (Grupa Mall).

Z roku na rok coraz większą popularność w handlu online, także w Polsce zdobywa Czarny Piątek, czyli dzień, w którym startuje sezon świątecznych zakupów oraz wyprzedaży. Z tej okazji, PayPal podpowiada co mogą zrobić właściciele sklepów internetowych, aby przygotować się na zakupy w tym okresie i zwiększyć swoją sprzedaż za granicą.

W Czarny Piątek, klienci mogą skorzystać z największych promocji i zniżek cen. Black Friday znany jest przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych i obchodzony co roku w ostatni piątek listopada, następnego dnia po słynnym amerykańskim Święcie Dziękczynienia. Z tej okazji sklepy internetowe oferują dla swoich klientów atrakcyjne promocje, a klienci tylko na nie czekają.

Oto kilka kluczowych rzeczy, które powinien przygotować e-sklep gdy zbliża się okres świąteczny w Stanach Zjednoczonych, aby zmaksymalizować sprzedaż:

  1. Mobilna strona internetowa

Klienci chcą przeglądać i dokonywać zakupów na swoich urządzeniach przenośnych. Zgodnie z danymi zebranymi przez firmę StatCounter, która monitoruje globalne wykorzystywanie internetu, obecnie ponad 50% aktywności w internecie odbywa się na smartfonach. Dlatego niezwykle ważne jest, aby dostosować stronę internetową sklepu na urządzenia mobilne i zapewnić klientom przyjazną nawigację na stronie, wyszukiwanie czy metody płatności za produkty. Kwestie te stają się jeszcze ważniejsze w okresie zakupowej gorączki.

Warto zastanowić się, co pozwala klientowi na łatwe przejście od wyboru produktu do zapłaty. Strona powinna poprawnie wyświetlać się na małych ekranach. W tym celu warto użyć większych czcionek i przycisków, zminimalizować ilość danych, a co najważniejsze – przetestować ją wcześniej na różnych systemach operacyjnych. Wiele platform, takich jak Shopify, SquareSpace, i BigCommerce może pomóc w stworzeniu sklepu internetowego zarówno internetowego, jak i mobilnego z zaawansowanymi funkcjami i opcjami, opracowanymi w sposób nieszablonowy.

  1. Uproszczenie zakupów i płatności

Jeżeli klienci nie będą mogli kupić produktu za pomocą kilku kliknięć, porzucą swój koszyk. Badania pokazują, że ponad 45 procent wszystkich przypadków porzucenia koszyka ma miejsce na etapie płatności. Kluczowe znaczenie dla dokończenia zakupów ma zapewnienie klientom przyjaznych doświadczeń związanych z zapłatą. Wygodnym rozwiązaniem jest na przykład PayPal’s One Touch™ lub inny cyfrowy portfel, który daje możliwość płacenia kartami debetowymi lub kredytowymi.

  1. Narzędzia zwiększające efektywność

Doskonałym przykładem na zwiększenie świadomości klientów o świątecznych okazjach może być e-mail marketing, który należy do jednych z najbardziej skutecznych sposobów dotarcia do konsumenta. Warto przy tym pomyśleć o partnerstwie z wyspecjalizowaną firmą oferującą masowe wysyłki newsletterów, taką jak Freshmail czy Get Response.

  1. Zapasy produktów to podstawa

Duże wydatki w okresie świątecznym mogą być problemem nie tylko dla klientów, ale także dla sprzedawcy. Przed szczytem zakupowym warto zrobić zapasy, aby mieć pewność, że poszukiwane przez klientów produkty będą dostępne. Niestety jest to związane z dużymi kosztami. Istnieje jednak wiele firm oferujących kredyty i pożyczki dla małych firm, ale też dla klientów online. Sprzedawcy mogą oferować opcje kredytowe, które mogą przekształcić przeglądających w kupujących. Na przykład współpraca z partnerem który oferuje klientom proste kredyty podczas dokonywania transakcji poprzez wprowadzenie kilku informacji, umożliwia konsumentom kupowanie przedmiotów droższych i ich spłatę według elastycznego harmonogramu.

  1. Sezon świąteczny trwa na całym świecie, nie tylko w Polsce

Okres przedświąteczny jest doskonałym momentem na rozszerzenie sprzedaży za granicę. Kluczowe w tym znaczenie ma nawiązanie współpracy z odpowiednimi partnerami, którzy pomogą sprzedawać transgranicznie i ułatwią procesy. Niektóre programy partnerskie pomagają sprzedawcom w tworzeniu globalnych wersji ich strony internetowej, tłumaczeniu, lokalizowaniu, a nawet zarządzaniu wysyłką i zwrotem na całym świecie.

Mamy końcówkę września, ale na Czarny Piątek i szał świątecznych zakupów trzeba się przygotować z odpowiednim wyprzedzeniem, gdyż to najbardziej gorący okres w handlu. Warto wykorzystać ten moment na rozwój biznesu nie tylko na rodzimym rynku, ale także międzynarodowym.

 

Źródło;  PayPal

W ostatnim czasie widoczny jest wzrost konkurencji na rynku sieci detalicznej. Wielu przedsiębiorców obawia się spadku poziomu sprzedaży oraz utraty klientów. Wynika to z rosnącej popularności showroomingu, gdy klienci oglądają i testują produkty w sklepie stacjonarnym, ale kupują go w sklepie internetowym. Z pewnością, mobilne zakupy stanowią zagrożenie dla tradycyjnych sklepów i butików, gdyż dają klientom więcej możliwości. Działające całą dobę sklepy internetowe i platformy e-commerce gwarantują bogactwo asortymentu, a zdarza się, że i korzystniejsze ceny, liczne promocje oraz rabaty. Dodatkowo klientów przyciąga możliwość szybkiej dostawy, opcja realizacji płatności za pomocą jednego kliknięcia oraz wygodna polityka zwrotu towaru. Zakupy bez wychodzenia z domu są coraz szybsze i komfortowe.

Skutki rozwoju sprzedaży internetowej

Rozwój sprzedaży internetowej wymusił na właścicielach stacjonarnych sklepów potrzebę poszukiwania nowych pomysłów na przyciągnięcie klientów. Detaliści opracowują innowacyjne techniki sprzedażowe i korzystają z różnych narzędzi marketingowych, dzięki którym zatrzymają także obecnych klientów i zachęcą ich do zakupu większej ilości produktów, niż początkowo planowali.

Współczesny rynek znacząco się zmienił. Rozwój nowych technologii daje przedsiębiorcom szereg nowych możliwości, z których klienci chcą korzystać, a przedsiębiorcy muszą się do nich przekonać. I innym razie przegrają z silną konkurencją, która wykorzysta każdy ich błąd – mówi Daria Widerowska, Marketing Manager, IT.integro – Wielokanałowość, aplikacje mobilne, programy lojalnościowe, indywidualne oferty, spersonalizowany przekaz, czy w końcu analityka zakupów i klientów stają się nieodzownymi elementami procesu sprzedażowego, które pozwalają efektywnie zarządzać działalnością oraz zaspokajać rosnące wymagania klientów.

Najczęściej wykorzystywane strategie sklepów stacjonarnych, których celem jest wzrost liczby klientów

  • Personalizacja doświadczeń zakupowych konsumentów. Z badań przeprowadzonych przez VoucherCodes.co.uk i Centre for Retail Research wynika, że klienci mogą wydawać więcej, jeśli otrzymają spersonalizowaną ofertę, która dopasowana jest do ich potrzeb i zainteresowań.
  • Wykorzystanie social media w budowaniu wizerunku marki.
  • Wykorzystywanie modelu zakupowego Kliknij i odbierz – po złożeniu zamówienia w sklepie internetowym konsument odwiedza sklep stacjonarny w celu odbioru.
  •  Sprzedaż części produktów z asortymentu wyłącznie w sklepie stacjonarnym.
  • Aktywacja usługi wyszukiwania produktów na podstawie lokalizacji klienta. Oznacza to, że korzystając z aplikacji mobilnej klient sprawdza, w którym najbliższym sklepie jest dostępny poszukiwany przez niego towar.
  • Cyfryzacja procesów sprzedażowych, usprawniająca obsługę zakupów i płatności w sklepach tradycyjnych.
  •  Reorganizacja metod sprzedaży i rozszerzenie działalności o uzupełniające się bądź niepowiązane ze sobą obszary biznesowe, aby przyciągnąć zróżnicowaną grupę nabywców.

Dynamiczny wzrost firm, które łączą sprzedaż detaliczną z usługami hotelarsko-gastronomicznymi

Coraz częściej zdarza się, że przedsiębiorstwa, które specjalizują się w danej dziedzinie biznesowej (branży hotelarsko-gastronomicznej, sprzedaży detalicznej, działalności usługowej) decydują się na łączenie kilku aktywności w obszarze jednej marki. Nie jest to oczywiście nowe zjawisko. Już od początków XX wieku wiele domów towarowych prowadziło w swoich obiektach restauracje czy herbaciarnie. Nowością jest wysoki poziom integracji działań i usług gdzie jedna marka zarządza centralnie wszystkimi procesami, dbając jednocześnie o zapewnienie klientom kompleksowej usługi i niezapomnianego doświadczenia marki.

Działania tego typu są opłacalne. Amerykański kanał informacyjny ABC news poinformował, że IKEA – potentat branży meblowej, obsługuje każdego roku ponad 600 milionów klientów w swoich restauracjach. Znakiem firmowym sieci, najbardziej znanej ze sprzedaży mebli oraz artykułów wyposażenia domu, stały się również klopsiki z sosem borówkowym, które serwowane są przez restauracje IKEA już w ilości ponad 1 miliarda rocznie. Według portalu „First We Feast”, nawet znane restauracje, które wyróżnione są gwiazdkami Michelin, otwierają swoje stoiska gastronomiczne w supermarketach i centach handlowych.

Środowisko pełne wyzwań

Idea połączenia sprzedaży detalicznej z usługami gastronomicznymi wydaje się być trafiony – ale nie jest łatwy w realizacji. Przed detalistami, chcącymi spróbować stoi trudne zadanie – opracowania strategii działania, która zagwarantuje firmie odnieść sukces.

JAK ZATEM STWORZYĆ MARKĘ, KTÓRA DZIAŁA Z POWODZENIEM W WIELU OBSZARACH BIZNESOWYCH I PRZYCIĄGNIE KLIENTÓW?

Według badań przeprowadzonych przez ekspertów firmy badawczej NPD Group, jednym z szybko rozwijających się segmentów branży hotelarsko-gastronomicznej jest prowadzenie działalności usługowej o charakterze restauracyjnym w obiektach handlowych. Restauracje i kawiarnie pojawiają się także w nietypowych miejscach jak na przykład luksusowe butiki projektantów mody, takich jak Ralph Lauren. W przypadku niektórych sklepów, działalność gastronomiczna zaczęła przynosić sporo dochody. Według Roba Goldberga, wiceprezesa firmy Tommy Bahama, producenta odzieży sportowej, sklepy, które posiadają wydzieloną część restauracyjną generują ponad dwukrotnie większe przychody niż te zajmujące się wyłącznie sprzedażą.

Rozwiązaniem stworzonym z myślą o firmach, które łączą różne sfery działalności jest LS Retail – system, który pozwala efektywnie zarządzać sprzedażą produktów i usług. Wszystkie dane są ze sobą powiązane i znajdują się w jednym, spójnym systemie, dzięki czemu kierownictwo ma wgląd w aktualną sytuację swojej firmy.

Źródło: IT.integro

Wyniki sprzedaży 100 największych firm z sektora dóbr luksusowych wyniosły w minionym roku obrotowym 212 mld dolarów, wobec 222 mld dolarów osiągniętych rok wcześniej. Popyt w tym sektorze opiera się głównie na konsumentach z rynków wschodzących, spośród których 70 proc. deklaruje, że w ciągu ostatnich pięciu lat zwiększyło swoje wydatki na dobra luksusowe. Mimo, że ich sprzedaż odbywa się wciąż głównie w sklepach tradycyjnych, to niemal połowa klientów uważa, że kanały cyfrowe na rynku dóbr luksusowych będą zyskiwały coraz większe znaczenie – wynika z raportu Deloitte „Global Powers of Luxury Goods 2017. The new luxury consumer”.   

Spadek sprzedaży w minionym roku obrotowym w branży dóbr luksusowych wyniósł 4,5 proc., jednak po uwzględnieniu łącznego wpływu kursów walutowych, odnotowujemy wzrost sprzedaży o 6,8 proc. Rok wcześniej był to wzrost o 3,6 proc. Aż 67 spółek miało wyższe przychody ze sprzedaży niż rok wcześniej. W przypadku 45 firm wynosiły one ponad miliard dolarów. Średni zysk netto dla całego TOP 100 wyniósł 9,7 proc. Średnia wartość sprzedaży przypadająca na jedną spółkę sięgnęła 2,1 mld dolarów, a żeby znaleźć się w zestawieniu trzeba było osiągnąć przychody na poziomie co najmniej 180 mln dolarów. Tylko sześć firm z czołowej setki odnotowało dwucyfrowy spadek sprzedaży w omawianym roku obrotowym. Połowa z nich to jubilerzy, czyli segment produktów charakteryzujący się dużymi wahaniami popytu.

Konsumenci z rynków wschodzących nadal decydują o rozwoju rynku dóbr luksusowych. „W Chinach, Rosji i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, czyli w krajach klasyfikowanych jako wschodzące rynki sprzedaży dóbr luksusowych, procentowy udział konsumentów, deklarujących wzrost wydatków w tym sektorze w ciągu ostatnich pięciu lat wyniósł 70 proc., tymczasem na rynkach bardziej dojrzałych, czyli w krajach UE, USA i Japonii klienci tacy stanowili 53 proc.” – mówi Magdalena Jończak, Lider Zespołu ds. Sektora Dóbr Konsumenckich, Partner w dziale Konsultingu Deloitte.

Natomiast średnia dla wszystkich badanych krajów wyniosła 59 proc. Prawie połowa dóbr luksusowych jest kupowana przez konsumentów podróżujących za granicę (31 proc. w sklepach i 16 proc. na lotniskach). W przypadku klientów z rynków wschodzących wskaźnik ten wzrasta do 60 proc. Co ciekawe skłonność do kupowania towarów luksusowych poza krajem zamieszkania maleje wraz z wiekiem.

Jak się okazuje ceny tych samych towarów luksusowych w różnych krajach mogą się znacząco różnić. W Chinach, uwzględniając zmiany kursu dolara USA, są one o ponad 50 proc. wyższe niż w Europie. Największą średnią różnicę obserwuje się w odniesieniu do zegarków i biżuterii, najniższa dotyczy torebek.

Milenialsi kupują towary luksusowe w Internecie

Jeżeli marki luksusowe chcą pozyskać nowych, w tym młodych klientów, muszą dotrzymywać kroku zmianom technologicznym i stale unowocześniać swoje produkty, nie tracąc przy tym ich unikatowego charakteru. „Jak pokazało badanie Deloitte 63 proc. zakupów towarów luksusowych ma miejsce w sklepach tradycyjnych, ale rola e-commerce rośnie, szczególnie wśród młodych konsumentów. I tak w przypadku przedstawicieli pokolenia milenialsów odsetek towarów luksusowych zakupionych on-line wynosi 42 proc., podczas gdy w generacji powojennej wskaźnik ten wynosi jedynie 28 proc.” – wyjaśnia Mariusz Chmurzyński, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte, członek Zespołu ds. Sektora Dóbr Konsumenckich.

Zdaniem prawie połowy badanych (48 proc.) kanały cyfrowe będą zyskiwać na znaczeniu w sprzedaży towarów luksusowych, a 37 proc. uważa, że dobra luksusowe i nowoczesne technologie będą coraz ściślej powiązane. Dla konsumentów towarów luksusowych najważniejsza jest ich wysoka jakość (88 proc.) oraz poczucie szczęścia i komfortu, które daje im ich posiadanie (82 proc.). Od producentów klienci oczekują większej personalizacji (45 proc.), nagród za lojalność (44 proc.) oraz zwiększonej liczby kanałów zakupowych (39 proc.).

Eksperci Deloitte wskazują, że choć źródłem wzrostu dla producentów dóbr luksusowych są rynki wschodzące, to jednocześnie największymi graczami w tym sektorze pozostają następujące kraje europejskie: Włochy (26 firm w zestawieniu), Szwajcaria, Francja i Wielka Brytania (po 10 firm) oraz USA (15). Największy udział w sprzedaży mają firmy francuskie (23,9 proc.) oraz amerykańskie (21,3 proc.).

Jak dotąd żadna z polskich firm nie znalazła się w zestawieniu producentów dóbr luksusowych, choć rynek ten rozwija się dynamicznie. Według danych Euromonitora w 2016 roku sprzedaż w tym segmencie wzrosła w naszym kraju o 5 proc. – Polska staje się coraz bardziej atrakcyjna dla luksusowych marek z całego świata, choć wciąż znajdujemy się w początkowym stadium rozwoju. Popyt napędzany jest nie tylko przez osoby o bardzo wysokich dochodach, ale także przez konsumentów z tzw. klasy średniej, jak i również zagranicznych turystów coraz częściej odwiedzających Warszawę, Kraków, Poznań, Wrocław czy Gdańsk – mówi Magdalena Jończak, Lider Zespołu ds. Sektora Dóbr Konsumenckich, Partner w dziale Konsultingu Deloitte.

Najbardziej rentowni producenci szerokiego asortymentu dóbr luksusowych

W minionym roku obrotowym pierwsze miejsce wśród 100 największych producentów dóbr luksusowych ponownie zajął francuski koncern LVMH, w którego portfolio znajdują się m.in. Louis Vuitton czy Marc Jacobs. Na podium znalazł się także producent m.in. biżuterii i zegarków Compagnie Financiere Richemont oraz koncern kosmetyczny Estée Lauder. Pierwsza dziesiątka zanotowała wzrost 9,6 proc., a więc więcej niż wzrost przychodów TOP 100. Producenci z TOP 10 wygenerowali w sumie 48,1 proc. sprzedaży całej pierwszej setki.

W raporcie znalazło się także podsumowanie TOP 20, grupujące najszybciej rozwijające się firmy w tej branży. W tym roku miejsce dotychczasowego lidera (Kate Spade & Company) zajęła włoska firma Marcolin Group, której przychody w ciągu roku wzrosły o 20,1 proc., a w latach 2013-2015 o 43,1 proc.

W zestawieniu TOP 100 największych producentów dóbr luksusowych na świecie pojawiło się w tym roku dziesięć nowych firm. Najwięcej spółek w zestawieniu to tradycyjnie producenci ubrań i butów (41 firm), ale największy wzrost sprzedaży zanotowali producenci torebek i akcesoriów (o 13,4 proc.). Najwyższą rentowność sprzedaży osiągnęły z kolei firmy oferujące różnorodny asortyment dóbr luksusowych.

Transakcje M&A na rynku dóbr luksusowych

Rok 2016 cechował się wzmożoną aktywnością na rynku fuzji i przejęć w sektorze dóbr luksusowych– tak wynika z raportu Deloitte „Private Equity and Investors Survey 2017. Global report”. W tym czasie na rynku globalnym zarejestrowano 211 transakcji głównie w sektorze: „Odzież i akcesoria” oraz „Zegarki i biżuteria”, (w Europie zawarto 14 transakcji), tj. o 70 więcej niż w 2015 roku. Do najbardziej interesujących należały: przejęcie Elizabeth Arden przez Revlon, zakup przez Luxotticę marki luksusowych okularów Essilor, IT Cosmetics przez L`Oreal, oraz Donna Karan przez G-III Apparel.

Spośród wszystkich transakcji fuzji i przejęć, 68 proc. zostało przeprowadzonych przez strategicznych inwestorów, co oznacza wzrost o 73 transakcje w stosunku do 2015 roku, z kolei aktywność inwestorów finansowych nie zwiększyła się w stosunku do roku poprzedniego.

Sektor dóbr luksusowych cieszy się stałym zainteresowaniem inwestorów nie tylko branżowych, ale także funduszy private equity. W 2017 roku 90 proc. funduszy rozważa możliwość ulokowania kapitału w branży mody i dóbr luksusowych a zwiększenie zainteresowania dotyczy takich segmentów jak „Odzież i akcesoria” (inwestycje planowane przez 68 proc. respondentów), „Kosmetyki i perfumy” (49 proc.), Digital (21 proc.) oraz „Zegarki i biżuteria” (21 proc.), który cieszy się niesłabnącą popularnością pomimo spowolnienia na rynkach azjatyckich, spadku konsumpcji oraz presji ze strony nowych graczy
(m.in. marek „contemporary”).

„Sektor dóbr luksusowych jest wciąż popularny wśród inwestorów głównie ze względu na rozwój nowych technologii w tym digitalizację procesów zakupowych marek luksusowych, wysoką odporność na wahania koniunktury gospodarczej. Co więcej, branże te osiągają ponad przeciętne wyniki, co ma również odzwierciedlenie w wycenach tych spółek. W 2016 roku, 37 proc. transakcji osiągnęło mnożniki ponad 15krotność EBITDA a 34 proc. w przedziale 11-15krotności EBITDA” – mówi Katarzyna Sermanowicz-Giza, Dyrektor w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Zdaniem ponad połowy inwestorów w perspektywie kolejnych trzech lat branża mody i dóbr luksusowych nadal będzie rosła o 5-10 proc. rocznie, co jest zgodne z oczekiwaniami zeszłorocznymi. Wzrost szczególnie przewidywany jest w segmencie „Digital”, „Kosmetyki i perfumy”, dla których prognozy są coraz bardziej optymistyczne.

 

Źródło: Deloitte

Światowe rekordy to 14-miesięczna Sorella, która w Stanach przez telefon taty kupiła samochód na eBayu, 3-letni Jack z Anglii – również samochód i również eBay, oraz 4-letnia Pipi z Nowej Zelandii – tym razem koparka. Coraz częściej również w Polsce dzieci kupują w sieci, a prawo dotyczące zakupów nie różnicuje lokalnego sklepiku spożywczego od transakcji online.

Jak wynika z danych Lizard Media, firmy wdrażającej rozwiązania e-commerce w Polsce oraz obsługującej sklepy internetowe z różnych branż, rośnie liczba transakcji dokonywanych przez młodzież, a nawet dzieci.

– Z naszych statystyk za pierwszy kwartał 2017 r. wynika, że w niektórych sklepach nawet 10-15 proc. transakcji dokonują osoby między 13 a 18 rokiem życia. Czasami jednak zakupy robią także młodsze dzieci – mówi Marcin Wieczorek, współwłaściciel Lizard Media.

Czy to jest legalne?

Czy prawo pozwala na zawieranie transakcji z tak młodymi osobami? Co ze zgodą rodziców? Czy takie zakupy są legalne? Pytamy prawnika specjalizującego się w handlu elektronicznym – Witolda Chomiczewskiego z kancelarii Lubasz i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych sp.k.

– Pod kątem możliwości zawierania umów przez dzieci prawo polskie nie różnicuje zakupów w internecie od tych w sklepach stacjonarnych – mówi Witold Chomiczewski z kancelarii Lubasz i Wspólnicy. – Młodzież w wieku od 13 do 18 lat ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych i na zawarcie poważniejszych umów w internecie będzie potrzebowała zgody rodzica. Osoby poniżej 13 roku życia nie mogą natomiast same zawierać umów. Wyjątkiem jednak, dla obu grup wiekowych, są umowy powszechnie zawierane w drobnych bieżących sprawach życia codziennego – dodaje prawnik.

W praktyce oznacza to, że ten sam 10-latek, który kupi sobie batonik w lokalnym sklepiku spożywczym, może go kupić również online. Taka osoba nie może jednak kupić ani telewizora, ani telefonu, ponieważ takich produktów nie kupuje się codziennie.

Jak podkreślają prawnicy, ważność umowy w drobnych bieżących sprawach życia codziennego zawartej przez osobę do 13 roku życia zależy od tego, czy transakcja nie nastąpiła z rażącym jej pokrzywdzeniem, gdyż dziecko może nie znać jeszcze wartości pieniądza. Przepisy te dotyczą każdej transakcji kupna i sprzedaży, zarówno online, jak i w sklepie stacjonarnym. Najbardziej znanymi przypadkami oszustw są zakupy w aplikacjach mobilnych, gdzie dzieci płacą za wirtualne monety, punkty, ulepszenia gier prawdziwymi pieniędzmi swoich rodziców.

– O ile młodzież po 13 roku życia ma prawo i możliwość posiadania własnego konta bankowego i płacenia samodzielnie za swoje zakupy, o tyle dziecko może kupować jedynie poprzez opcję płatności przy odbiorze – tłumaczy Marcin Wieczorek. – Z praktyki życia codziennego widać, że kurierzy spotykają się z odbieraniem przesyłek przez dzieci i akceptują płatność, o ile nie dotyczy ona produktów przeznaczonych wybitnie dla osób dorosłych, jak np. alkohol – dodaje.

Sukces ergonomii, porażka zabezpieczeń

Fakt, że 14-miesięczne dziecko było w stanie uruchomić aplikację na telefonie, wybrać z listy ulubionych produkt i zapłacić za niego, świadczy o niezwykłej ergonomii i łatwości obsługi dzisiejszych aplikacji mobilnych. Coraz częściej autoryzacje dokonywane są automatycznie, bez podawania PIN-u czy hasła. Karty płatnicze podpięte do pamięci telefonu sprawiają, że kupowanie jest rzeczą łatwą i naturalną, również dla dzieci.

– W obecnych czasach dzieci, wychowując się w świecie internetu, smartfonów, tabletów czy smartwatchy, nie mają najmniejszych problemów z obsługą tych urządzeń, w tym również z wykonywaniem transakcji online, które zresztą stają się coraz łatwiejsze. Takie transakcje dokonywane przez maluchy to świetny test ergonomii aplikacji – tłumaczy Marcin Wieczorek z Lizard Media. – Specjaliści UX (user experience) osiągnęli w tej dziedzinie niekwestionowany sukces, z którym w parze muszą iść również działania zmierzające do ochrony użytkowników przed niezamierzonych zakupami – objaśnia.

Odpowiednie zabezpieczenia oczywiście są wielopoziomowe i zaawansowane. Korzystanie z nich to jednak kwestia indywidualnej decyzji, a chcąc wykonywać pewne czynności szybciej i łatwiej, trzeba liczyć się z mniejszym bezpieczeństwem.

Dzieci mają naturalny pociąg i dryg do nowych technologii. Przyjmują je wprost, bez ograniczeń, a specjaliści tworzący aplikacje mobilne dążą do prostoty, która zachęca do zakupów. Zakupów niepożądanych, przypadkowych, dokonanych przez dzieci jest na szczęście niewiele. A nawet jeśli już do nich dojdzie, towar zwykle możemy po prostu zwrócić w ciągu ustawowych 14 dni bez podawania przyczyny. To ostateczne zabezpieczenie, jeśli nasz maluch dorwie się do telefonu.

 

Źródło: Spółka Lizard Media

Marketing afiliacyjny, jako rodzaj działań marketingowych online, powinna znać każda duża i średnia firma, prowadząca aktywną sprzedaż w sieci. Stwarza on optymalne warunki do promocji produktów i usług, zapewniając jednocześnie dodatkowe korzyści, wynikające ze współpracy z siecią afiliacyjną. Choć zainteresowanie nim stale wzrasta, wciąż nie wszyscy mają świadomość istnienia tego rozwiązania i nie dla wszystkich jest ono zrozumiałe. Czym zatem jest afiliacja i kto powinien z niej skorzystać?

Afiliacja, czyli co?

Sama afiliacja nie ma jednej definicji, a jej znaczenie uzależnione jest głównie od przedmiotowości. W politologii afiliacja oznacza nawiązanie trwałej współpracy, czyli kooperacji pozytywnej, pomiędzy zbiorowymi podmiotami, które dysponują odmiennym potencjałem.

Przekładając tę definicję na działania marketingowe, tymi podmiotami są reklamodawcy, czyli marki, które prowadzą sprzedaż online i chcą dotrzeć ze swoim produktem lub usługą do klienta. Po drugiej stronie są wydawcy, którzy promują dany program i kierują ruch na stronę reklamodawcy. Wydawcy, połączeni w sieci afiliacyjnej, mają zróżnicowany potencjał. Wśród nich znajdą się zarówno znane serwisy horyzontalne, takie jak Onet czy Interia, jak również mniejsze strony, ale trafiające do określonej, sprecyzowanej grupy odbiorców. Można wskazać także wydawców newsletter’owych, którzy posiadają obszerne bazy odbiorców oraz przedstawicieli zyskującej w ostatnich latach na popularności blogosfery.

Współpraca w ramach programu afiliacyjnego obejmuje realizację celów o podobnym, bądź nawet identycznym charakterze – zwykle chodzi o sprzedaż produktu.

W ramach działań pomiędzy reklamodawcami a wydawcami, rolę pośrednika pełni sieć afiliacyjna. Łączy ona interesy obu stron poprzez programy partnerskie, których celem jest promocja dóbr bądź usług, jakie oferuje reklamodawca, przy udziale wydawców, którzy otrzymują prowizję za swoje działania.

W praktyce wygląda to następująco: klient wchodzi na stronę internetową, na której czyta o danym produkcie. Zainteresowany, klika w link, który przenosi go do sklepu online. W chwili dokonania przez niego zakupu, oprogramowanie śledzące rejestruje kluczowe dane, takie jak kwota sprzedaży, data i godzina itd. i raportuje je do sieci. Na ich podstawie wydawcy wypłacana jest prowizja za wygenerowaną sprzedaż.

Obecnie szacuje się, że wartość rynku sieci afiliacyjnych wynosi ok. 200 mln zł, a biorąc pod uwagę stały wzrost wydatków na reklamę online, można spodziewać się szybkich wzrostów w tym segmencie.

Dla kogo afiliacja?

Wśród branż, które najlepiej sprawdzają się w afiliacji, na pierwszym miejscu należy wymienić ogólnie pojęty retail, czyli wszystkie sklepy internetowe i serwisy oferujące zakupy grupowe. Kolejne branże to finanse, czyli produkty bankowe, pożyczkowe i ubezpieczeniowe, telekomunikacja, czyli operatorzy oraz travel, czyli linie lotnicze oraz serwisy oferujące wycieczki.

Korzyści z afiliacji

Zalet korzystania z afiliacji jest wiele. Warto zaznaczyć, że trudno podać przeciwległą szalę, czyli negatywne skutki przyłączenia do sieci.

Główną korzyścią jest efektywnościowy model rozliczeń, w ramach którego reklamodawcy płacą wyłącznie za efekt. Tym samym niwelują ryzyko nietrafionej inwestycji marketingowej, jak np. w przypadku kampanii zasięgowych. Efektem w ramach kampanii może być wygenerowanie sprzedaży – w tym przypadku rozliczenie odbywa się w modelu CPS, w ramach którego określa się wielkość prowizji od prawidłowo dokonanej transakcji. Ma ona stałą wielkość lub jest to procent od wartości koszyka zakupowego. Stosuje się również model CPL, czyli cost per lead. W tym przypadku efektem jest pozyskanie leada z informacją o konkretnej osobie, czyli prowizja jest naliczana od każdego użytkownika.

Kolejną korzyścią jest kompleksowość, ponieważ sieć afiliacyjna pozwala na wielokanałową promocję online. Klientom, czyli reklamodawcom, udostępniana jest obszerna baza wydawców oferujących różne kanały promocji, co pozwala na łatwe nawiązanie współpracy z kilkunastoma czy nawet kilkudziesięcioma podmiotami w ramach jednej kampanii. Oczywiście marka mogłaby podjąć działania z każdym z nich z osobna, ale wymagało by to dużych nakładów pracy. Czas jest tutaj kolejną ważną kwestią. Współpraca z siecią pozwala na łatwy i szybki kontakt z wieloma wydawcami, skondensowanymi w programie afiliacyjnym. Każdy klient ma dedykowanego opiekuna, który realizuje założenia strategiczne i jest w stałym kontakcie z wydawcami. Łatwiej zatem przeprocesować kwestie, takie jak udostępnienie materiałów reklamowych lub np. konieczność wprowadzenia jakiejś modyfikacji, ponieważ informację przekazuje się tylko sieci, która udostępnia ją wszystkim wydawcom uczestniczącym w programie.

Kolejna zaleta to kwestia rozliczeń. Współpracując z siecią, reklamodawca otrzymuje jedną zbiorczą fakturę, która określa okres i zakres działań, natomiast po stronie sieci leży zadanie rozdysponowania środków pomiędzy wydawcami, którzy uczestniczyli w programie. Reklamodawca nie musi zatem wystawiać np. 100 pojedynczych faktur i zajmować się ich rozliczaniem.

Warto podkreślić, że zaletą jest również możliwość korzystania z dodatkowych narzędzi, które oferuje każda sieć. Wśród nich wymienić możemy monitoring aktywności w wyszukiwarce Google czy narzędzia związane z weryfikacją nadpłat, które mogą się pojawić, jeśli reklamodawca korzysta w wielu kanałów. Mowa tutaj o deduplikacji transakcji wewnątrz sieci, co pozwala uniknąć płacenia za to samo kilka razy. Awin oferuje także rozwiązania takie jak Cross Device Tracking, umożliwiający śledzenie ścieżki zakupowej użytkownika na wielu urządzeniach czy Payment on Influence, czyli możliwość wynagradzania wydawców za wygenerowanie transakcji na dowolnym etapie ścieżki zakupu oraz raportowanie tych danych w czasie rzeczywistym.

Wymogi dla reklamodawcy

Wymogi, jakie reklamodawcy muszą spełnić, aby przystąpić do programu, każdorazowo określa sieć. Zależą od jej podejścia i profilu klienta, z którym chcą współpracować.

Dla przykładu, w Awin zwraca się uwagę na liczbę użytkowników na stronie klienta w skali miesiąca, poziom konwersji, czy średnią wartość koszyka, bo ta ściśle wpływa na zarobki wydawcy. Duże znaczenie ma też język i waluta, którą operuje serwis. Ważny, jeśli nie najważniejszy, jest też produkt lub usługa, którą świadczy klient. Powinien być on ogólnodostępny i cieszyć się zainteresowaniem szerokiej grupy. Istotna jest także przystępna cena. Wynika to głównie z modelu efektywnościowego, w którym podstawą rozliczenia jest sprzedaż.

Działania w sieci afiliacyjnej

Działania, jakie oferuje sieć afiliacyjna, są ściśle związane z jej możliwościami. Największe sieci są w stanie zagospodarować w zasadzie całą strategię online, czyli świądczą usługi 360 w tym kanale.

Taka strategia obejmuje szerokie spektrum działań, związanych zarówno z rozliczeniem efektywnościowym, jak i zwiększeniem poziomu rozpoznawalności marki czy liczby użytkowników na stronie. Te drugie rozliczane są w inny sposób, poprzez np. CPC, czyli płatność za kliknięcie.

W ramach afiliacji reklamodawcy mogą korzystać z wielu kanałów promocji. Śladem Awin, można podzielić je na cztery grupy, odpowiadające wydawcom współpracującym z siecią. Pierwsza grupa search obejmuje działania w wyszukiwarkach, czyli np. SEO i SEM. W grupie content będą mieściły się blogi, vlogi, porównywarki cenowe i mniejsze strony contentowe. Kolejny kanał to display, obejmujący standardowe formy, ale też programatic, czyli spersonalizowane reklamy, wykorzystujące zaawansowane technologie analityki internetowej, emisji i optymalizacji. Ostatni kanał to email, zawierający m.in. email remarketing, który opiera się na rejestrowaniu aktywności użytkownika i personalizowaniu oferty, która trafi na jego skrzynkę.

Podsumowując, marketing afiliacyjny pozwala reklamodawcom zwiększyć świadomość istnienia ich marki i dotrzeć różnymi kanałami do nowych klientów, którzy dzięki aktywności wydawców poznają produkt lub usługę, a następnie dokonują zakupu. W ramach tych działań wygrywają obie strony, ponieważ zarówno reklamodawcy jak i wydawcy odnotowują zyski.

Komentarz:  Mateusz Łukianiuk, Dyrektor Zarządzający polskiego oddziału Awin

Prawdziwe walentynkowe szaleństwo zakupowe, jak większość trendów, przybyło ze Stanów Zjednoczonych. Według tamtejszej Narodowej Federacji Handlu, Amerykanie w ubiegłym roku wydali blisko 20 mld $ na upominki związane ze świętem zakochanych. Na rodzimym rynku wydatki choć nie tak duże, z roku na rok rosną, a e-sklepy coraz chętniej przygotowują się na tę okazję. Dlatego RTB House, działająca globalnie, polska spółka specjalizująca się w innowacyjnej technologii retargetingowej, przeanalizowała setki kampanii na ponad 40 rynkach i wybrała 3 sposoby na zwiększenie efektywności prowadzonych w tym czasie działań.

#1 Celuj dokładnie niczym Kupidyn

Badania pokazują, że na kilka dni przed Walentynkami, sklepy internetowe cieszą się większym zainteresowaniem niż zwykle. Niestety wielu użytkowników przegląda oferty, ale nie decyduje się na zakup.

W okresie wzmożonej sprzedaży szczególnie dobre efekty przynoszą działania ukierunkowane na indywidualnych użytkowników. Wyświetlane banery z wcześniej oglądanymi produktami przypominają o potrzebie zakupu, co w okresie walentynkowym ma wyjątkowe znaczenie.

Właściwie zaplanowana, specjalna kampania reklamowa musi uwzględniać nie tylko nowych użytkowników, lecz także tych, którzy już jakiś czas wcześniej przeglądali ofertę sklepu. W przeciwieństwie do noworocznych wyprzedaży czy przedświątecznej gorączki zakupowej, Walentynki są krótką i skierowaną do konkretnej grupy docelowej okazją, by zaprezentować ofertę sklepu. Dlatego tym bardziej warto przyjrzeć się twardym danym i przygotować komunikację marketingową z wykorzystaniem odpowiednich narzędzi retargetingowych. Kampania retargetingowa pozwala na zoptymalizowanie prowadzonych działań i ustawienie wyższych stawek dla tych użytkowników, którzy wykazują się większym potencjałem zakupowym.

#2 Sprzyjaj poszukującym prezentu idealnego

Dla wielu Walentynki to długo wyczekiwane święto. Dlatego też poszukiwania prezentu są zwykle zakrojone na szerszą skalę, niż wyjście do kwiaciarni czy wizyta u jubilera. E-sprzedawcy mogą na tym skorzystać przygotowując specjalne oferty, promocje czy opcję darmowej dostawy.

W dniach poprzedzających święto zakochanych warto umieścić na banerach reklamowych informację o zbliżającym się wielkimi krokami momencie, przygotować specjalny tematyczny layout kreacji czy pokazać ile czasu pozostało do Walentynek. Tych zapobiegliwych, jak i tych lekko zdesperowanych może przekonać np. darmowa wysyłka czy gwarancja terminu dostawy, dlatego warto pamiętać o dodaniu również takiej informacji.

#3 Pamiętaj o tych, którzy zapominają

Szczęśliwi czasu nie liczą, dlatego walentynkowe zakupy są często robione w ostatniej chwili. W takiej sytuacji wygrywają oczywiście sklepy stacjonarne, ale odpowiednio przygotowana kampania reklamowa online może dodatkowo wesprzeć sprzedaż offline.

Baner z informacją „Walentynki tuż tuż – nie zapomnij wpaść do nas po prezent” to być może za mało by przykuć uwagę, ale już podanie adresu sklepu najbliższego aktualnej lokalizacji danego użytkownika czy wyświetlenie walentynkowych promocji, które tam na niego czekają, może okazać się zarówno efektywne dla sklepu, jak i zbawienne dla zapominalskich.

 

Źródło: RTB House

Większość sklepów internetowych w Polsce to mikroprzedsiębiorstwa. Zatrudniają od dwóch do dziewięciu pracowników. Miesięcznie wysyłają kilkaset przesyłek z e-zakupami. Niemal wszystkie e-sklepy prognozują dynamiczny wzrost rynku e-commerce w Polsce. To wnioski z badania przeprowadzonego we wrześniu 2015 r. przez instytut badawczy ARC Rynek i Opinia.

Badanie przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia pokazuje energię i młodość polskiej branży e-commerce. 39% ankietowanych sklepów internetowych powstało w latach 2010 – 2013. Tylko 26% ma więcej niż 10 lat. Dominującą formą organizacyjną jest jednoosobowa działalność gospodarcza (62%), 19% sklepów to spółki z o.o., a 7 % to spółki jawne. Większość firm (53%) można zaliczyć do kategorii mikroprzedsiębiorstw, ponieważ zatrudniają od dwóch do dziewięciu pracowników. W przypadku kolejnych 17% jedynym ich pracownikiem jest właściciel, natomiast 22% sklepów e-commerce zatrudnia miedzy 10 a 50 osób. Do kategorii średnich i dużych przedsiębiorstw (zatrudniających 50 i więcej pracowników) zalicza się tylko 9% przebadanych podmiotów.

Rynek będzie rósł

Prawie badanych połowa sklepów wysyła miesięcznie kilkaset przesyłek. 13% ma mniej niż 100 zamówień miesięcznie, a tylko 6% więcej niż 5 tys. Co warte odnotowania, aż 43% przebadanych firm prowadzi sprzedaż jedynie przez internet. W przypadku kolejnych 32% sklepów tradycyjne kanały sprzedaży odpowiadają za mniej niż 30% przychodów. W kolejnych latach ten trend będzie się prawdopodobnie pogłębiał, ponieważ aż 98% właścicieli sklepów prognozuje dalszy dynamiczny wzrost rynku e-commerce w Polsce.

Prawie 60 % e-sklepów wybiera usługi Poczty Polskiej

Najpopularniejszym operatorem logistycznym wśród e-Gazel jest Poczta Polska, z której usług korzysta ponad połowa badanych firm. Usługi Poczty wybierają najchętniej firmy, prowadzone w formie jednoosobowej działalności gospodarczej. Jednocześnie ponad 90% badanych firm zadeklarowało, że korzysta z usług firm kurierskich. Wśród najpopularniejszych operatorów, podobnie jak w poprzednim roku, można wymienić: DPD, UPS, DHL. Z usług Pocztexu korzysta 14% firm, co razem z usługami Poczty daje w sumie 57% firm e-commerce, korzystających z usług Poczty Polskiej.

Klienci za e-zakupy płacą przelewem

Wśród klientów firm, które uczestniczą w rankingu najpopularniejszą formą zapłaty za zakupy są przelewy bankowe. Wskazała na nie niemal połowa badanych. Popularnością cieszą się również serwisy typu PayPal oraz przesyłki pobraniowe, które wskazuje ok. 1/5 respondentów. Popularność płatności za pobraniem, pomimo jej wyższego kosztu w porównaniu do np. płatności przelewem bankowym może wynikać z wciąż niskiego zaufania klientów do zakupów przez sieć. Płatność za pomocą pobrania daje im poczucie kontroli nad procesem zakupu. 2/3 badanych firm korzysta ze specjalistycznych platform internetowych, zapewniających obsługę e-sklepu. Połowa badanych firm korzysta z bankowości mobilnej oraz otrzymuje od kontrahentów e-faktury (natomiast 43% wystawia je klientom). Jedynie 13% badanych firm korzysta z kredytów online.

Badanie zostało przeprowadzone w ramach E-gazel Biznesu, rankingu małych i średnich firm prowadzących działalność e-commerce. Kryteriami, które uwzględniano podczas jego tworzenia, było osiągnięcie przez firmę zysku w 2014 r. oraz wzrost przychodów w latach 2013-2014. Z rankingu wykluczono sklepy, które w 2014 r. osiągnęły przychód przekraczający 100 mln zł oraz podmioty, których przychód w 2013 r. był niższy niż 50 tys. zł.

Organizatorem drugiej już edycji rankingu najdynamiczniej rozwijających się małych i średnich firm e-commerce jest „Puls Biznesu”, firma ARC Rynek i Opinia jest autorem rankingu, a Poczta Polska, Bank Pocztowy, Mastercard i BIG InfoMonitor są  partnerami projektu.

Badanie zrealizował Instytut ARC Rynek i Opinia, specjalizujący się w projektach dla firm z branży e-commerce. Łącznie przeprowadzono 253 unikalne ankiety z e-firmami.

źródło: Poczta Polska

Rozwój e-commerce w Polsce postępuje niezwykle dynamicznie. Dotyczy to zarówno rosnącego grona kupujących, jak i powiększającej się ilości sklepów internetowych. Jak pokazują dane dotyczące naszego rynku, nie wykorzystujemy w pełni potencjału oferowanego przez sieć. Oto najpoważniejsze błędy e-sklepów, które często mogą zniechęcić klientów.

Brak czytelnych informacji

Jedną z największych zalet zakupów elektronicznych jest oszczędność czasu. Z raportu E-commerce w Polsce 2014 wynika, że 60% Polaków jest przekonana o tym, że taka forma robienia zakupów jest szybsza niż tradycyjna. Klienci odwiedzający serwis oczekują błyskawicznej informacji na temat tego, kto i co sprzedaje. W związku z tym, jednym z największych błędów popełnianych przez administratorów jest tworzenie zbyt skomplikowanych i nieczytelnych witryn. Dotyczy to zarówno samej oferty, jak i innych informacji zawartych na stronie, takich jak ceny, godziny otwarcia oraz formy dostawy. Ich brak może zniechęcić klienta i w ostateczności skłonić go do porzucenia koszyka. Trzeba tu również zwrócić uwagę na poprawność opisów i jakość zdjęć. Budują one wiarygodność i świadczą o profesjonalizmie.

Anty-prezentacja produktów

Przejrzystość oferty to jednak nie wszystko, równie ważna jest jej treść i forma. Inaczej bowiem powinna wyglądać witryna oferująca sprzęt elektroniczny, inaczej sklep z dodatkami do wystroju wnętrz, a jeszcze inaczej strona restauracji. Klienci kierują się bowiem różnymi kryteriami w czasie dokonywania zakupu poszczególnych produktów. – Dla zainteresowanych sprzętem elektronicznym najważniejsze są dane techniczne i to one powinny być najlepiej wyeksponowane. Zdjęcia kilku czy kilkunastu podobnych telewizorów niewiele powiedzą klientowi – zauważa Marcin Muras, dyrektor do spraw rozwoju technologii w UpMenu. – Gdy natomiast urządzamy dom i kupujemy np. poduszki, znacznie większą uwagę przywiązujemy do ich wyglądu, muszą bowiem przede wszystkim pasować do wystroju pomieszczenia. Kluczowe są więc zdjęcia, dostępna gama kolorystyczna, itp. W przypadku restauracji ważne są zarówno fotografie atrakcyjnie prezentujące potrawę, jak i opis zawierający wykorzystane składniki oraz promujący walory smakowe.

Brak dbałości o bezpieczeństwo

O ile jedną z największych zalet elektronicznych zakupów w oczach klientów jest oszczędność czasu, o tyle wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa takich transakcji najbardziej do nich zniechęcają. 40% uczestników badania przeprowadzonego przez Ceneo uznaje zakupy internetowe za bardziej ryzykowne. Wątpliwości może wzbudzić między innymi brak danych teleadresowych. Sprzedawca, z którym kontakt jest utrudniony, traci na wiarygodności. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na klientów, którzy przed dokonaniem zakupu w tradycyjnym sklepie, najpierw szukają informacji w internecie. Jest to tak zwany efekt ROPO (research online, purchase offline), najsilniej widoczny w przypadku sprzętu RTV i AGD, a także odzieży i dodatków oraz mebli[1]. Jeśli produkt z naszej oferty zainteresuje klienta, a nie będzie mógł znaleźć informacji, gdzie może go kupić, po prostu zrezygnuje z naszych usług. Kolejną kwestią jest bezpieczeństwo danych przekazywanych sklepom przez konsumentów. – Dotyczy to zwłaszcza płatności oraz danych teleadresowych podawanych przy zamówieniu – wskazuje Marcin Muras z UpMenu – Sklepy powinny udostępniać swoim klientom różne formy rozliczenia, zwłaszcza zaś możliwość wykonania szybkich przelewów internetowych, które są najpopularniejszą formą zapłaty za zakupy w sieci. Powinniśmy także wykorzystywać szyfrowane protokoły https, które uniemożliwiają przejęcie i zmianę danych przez nieupoważnione osoby.   

Brak rozwiązań mobilnych i aktywności w serwisach społecznościowych

W działalności e-sklepu ważne jest wykorzystanie udogodnień, które mogą wpłynąć zarówno na opinie klientów, jak i efekty sprzedażowe. Dziś ponad połowa użytkowników internetu do łączenia się z siecią wykorzystuje tablety lub smartfony, a co trzeci za ich pomocą dokonuje zakupów[2]. Jednocześnie, jak wynika z raportu M-commerce w praktyce 2014 zaledwie nieco ponad 30% wirtualnych sklepów korzysta z rozwiązań dedykowanych dla urządzeń przenośnych. – Aplikacje oraz responsywne witryny internetowe stanowią narzędzia, dzięki którym możemy dotrzeć do klientów w każdym miejscu i o każdej porze – mówi Marcin Muras z UpMenu. – Jest to szczególnie istotne w przypadku np. restauracji, których klienci zamawiają jedzenie nie tylko z domu, lecz również z samochodu, pracy lub podczas imprezy u znajomych. Ponadto powinniśmy pamiętać o zmianach w algorytmach, które Google wprowadzi 21 kwietnia w swojej wyszukiwarce. Mogą one spowodować, że strony internetowe, które nie są dostosowane do urządzeń mobilnych nie będą wyświetlane w wynikach wyszukiwania, które prowadzimy za pomocą smarfonów lub tabletów.

Kolejnym grzechem polskiego e-commerce jest niekorzystanie z potencjału drzemiącego w portalach społecznościowych, z których według danych CBOS-u korzysta obecnie prawie 40% Polaków. To niezastąpione narzędzie do promocji i komunikacji z klientem, które pozwala budować wokół naszej działalności aktywną społeczność. Treści udostępniane przez użytkowników oraz ich komentarze budują wiarygodność i pozytywną opinię na temat działalności firmy. Warto zwrócić też uwagę na rosnące możliwości tych platform, dzięki którym w niedalekiej przyszłości przedsiębiorcy będą mogli prowadzić sprzedaż za ich pośrednictwem.

[1] E-commerce w Polsce 2014

[2] E-commerce w Polsce 2014

źródło: UpMenu

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Produkcja przemysłowa wzrosła o 1,3% w strefie euro, Polska odnotowała największy wzrost

Według szacunków Eurostatu, porównując maj 2018 r. do kwietnia 2018 r., wzrosła sezonowa produkcja p...

Piątek 13-go pod znakiem wejścia w życie regulacji dot. kryptowalut

Od dzisiaj, 13 lipca, wchodzą w życie przepisy regulujące kryptowaluty. Nowe regulacje mają monitoro...

Drożejący frank martwi tylko zadłużonych

W ciągu niespełna trzech miesięcy kurs franka wzrósł o ponad 30 groszy, czyli o 9,5 proc. Zwiększyły...

Od dziś obowiązują amerykańskie cła na chińskie produkty

Dopiero teraz zobaczymy jaka jest rzeczywista pozycja i strategia obu stron handlowego sporu i czy b...

Przedsiębiorcy przeciwko podatkowi od linków i filtrowaniu sieci

Przedstawiciele największych polskich związków przedsiębiorców i stowarzyszeń reprezentujących firmy...