niedziela, Czerwiec 24, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "sejm"

sejm

Wczoraj, sejm uchwalił ustawę o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Wprowadza ona m.in. opłatę emisyjną od paliw. Opłata wyniesie 80 zł od każdego 1 tys. litrów paliwa, który trafi na rynek w naszym kraju.

Rząd podkreśla, że pieniądze z tego tytułu zostaną przekazane na walkę ze smogiem, opozycja jednak uważa, że to tylko „kolejny podatek” i wpłynie on na dalszy wzrost cen paliw. Ustawa zakłada stworzenie Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (FNT) oraz wprowadzenie opłaty emisyjnej, z której finansowane mają być projekty związane m.in. z rozwojem elektromobilności w Polsce. Wprowadzenie prawa pozwoli np. stworzyć tzw. strefy czystego transportu w miastach, w których ograniczony zostanie wjazd pojazdów tradycyjnym napędem silnikowym, np. poprzez pobieranie opłat – nie wyższych jednak niż 2,50 zł za godzinę, od 9-17.

Środki z opłaty w 85 proc. mają trafić do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a w 15 proc. – do FNT. Planowane jest, że w ciągu 10 lat przychody Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, mają wynieść 6,75 mld zł.

Za nowelą tej ustawy głosowało 231 posłów, przeciw było 199, wstrzymało się dwóch. Posłowie PiS uważają, że koszty za paliwo nie zmienią się drastycznie, a opłatę paliwową „wezwą na siebie” firmy handlujące paliwem.

Teraz ustawa trafi do Senatu.

 

MS, biznestuba.pl

Ustawa dotyczyć ma też świąt i niektórych innych dni. Ostatecznie zakaz wejdzie w życie od 1 marca 2018 roku.

Zakaz obejmie handel zarówno detaliczny, jak i hurtowy, ale w pierwszym roku obowiązywania nowej ustawy obejmie (średnio) tylko dwie niedziele miesięcznie (pierwszą i trzecią). Od 2019 będą to już trzy niedziele miesięcznie. Od 2020 roku handel w niedziele będzie co do zasady zakazany całkowicie.

Ostatecznie, w związku z koniecznością notyfikacji Komisji Europejskiej zakaz handlu w niedziele nie obejmie sklepów internetowych i platform internetowych.

Pomimo zakazu będą mogły być otwarte placówki prowadzone przez osoby fizyczne w ramach indywidualnej działalności gospodarczej, pod warunkiem, że to ich właściciel stanie tego dnia „za ladą”, kwiaciarnie i punktu sprzedaży kwiatów i zniczy przy cmentarzach, stacje benzynowe, piekarnie, lodziarnie, apteki oraz hurtownie farmaceutyczne, ale także sklepy na dworcach autobusowych i kolejowych, w portach lotniczych i morskich (rzecznych), sklepy z pamiątkami i dewocjonaliami, czy wreszcie sklepy prowadzone w hotelach, szpitalach, sanatoriach, zakładach prowadzących działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku (lista wyjątków obejmuje 23 pozycje).

Przedsiębiorcy nie będą wpłacać zaliczek na PIT, jeśli te nie przekroczą 1 tys. zł, nie będą też musieli amortyzować środka trwałego tańszego niż 10 tys. zł – m.in. takie uproszczenia wprowadza nowelizacja przepisów o podatku dochodowym, którą właśnie przyjął Sejm. To dobra wiadomość dla właścicieli najmniejszych firm.

Modyfikacje obowiązujących zasad rozliczania działalności gospodarczej to część dużej noweli zmieniającej ustawę o PIT, ustawę o CIT oraz ustawę o zryczałtowanym podatku dochodowym. Nowelizację przedstawił w lipcu br. resort rozwoju, a w zeszłym tygodniu została przegłosowa przez Sejm. Teraz zajmie się nią Senat. Przedsiębiorcy mają odczuć zmiany już od 1 stycznia 2018 r.

Mniej przelewów do fiskusa z tytułu PIT

Patrząc przez pryzmat mikroprzedsiębiorców, na uwagę zasługują dwie modyfikacje. Przede wszystkim właściciele firm mają być zwolnieni z obowiązku wpłacania zaliczek na podatek dochodowy w ciągu roku, jeśli należna fiskusowi zaliczka (lub suma zaliczek liczona narastająco od początku roku) nie przekroczy 1 tys. zł.

Załóżmy, że zobowiązanie przedsiębiorcy z tytułu PIT za styczeń 2018 r. wyniesie 600 zł. Według przepisów obowiązujących obecnie, przedsiębiorca musiałby wpłacić tę kwotę na konto fiskusa. Od nowego roku natomiast, zgodnie z nowelizacją przepisów, nie zapłaciłby nic.

Obliczanie zaliczek na PIT w kolejnych miesiącach ma wyglądać następująco. Jeśli zobowiązanie z tytułu PIT za luty 2018 r., wyniesie np. 100 zł, suma zaliczek liczona od początku roku będzie równa 700 zł. Przedsiębiorca nadal nie wpłacałby kwoty do urzędu skarbowego.

Natomiast, jeżeli zaliczka za luty 2018 r. wyniesie np. 600 zł, suma zaliczek liczona od początku roku wzrośnie do 1200 zł i dokładnie tyle przedsiębiorca będzie musiał przekazać fiskusowi.

Od strony technicznej limit 1 tys. zł należy odnosić do różnicy między zaliczkami należnymi, a wpłaconymi.

Powyższą zmianę należy oceniać pozytywnie, zwłaszcza z punktu widzenia przedsiębiorców o niższych dochodach. Termin płatności zaliczek na PIT będzie odroczony, więc w efekcie przedsiębiorcy po pierwsze wykonają mniej przelewów do urzędu skarbowego w ciągu roku, po drugie będą mogli przeznaczyć na inny cel zaliczki należne, ale nieprzelane na rachunek fiskusa.

Zaktualizowany limit braku amortyzacji

Drugim, ważnym doprecyzowaniem przepisów z punktu widzenia najdrobniejszych firm jest aktualizacja ulgi, która pozwala przedsiębiorcy nie amortyzować zakupionej na firmę rzeczy (środka trwałego czy wartości niematerialnej i prawnej), jeśli jej wartość nie przekracza 3,5 tys. zł. Taka rzecz trafia od razu i bezpośrednio do kosztów firmowych – z pominięciem trwającego kilka lat procesu rozpisywania jej wartości w czasie. Nic więc dziwnego, że właściciele firm często po nią sięgają.

Wraz z nowym rokiem wartość tej ulgi ma wzrosnąć z obecnych – nieaktualizowanych od kilkunastu lat – 3,5 tys. zł do 10 tys. zł. To podwyżka powyżej czynnika skumulowanej inflacji, która przez te kilkanaście lat wyniosła 42%. Zatem wszystko wskazuje na to, że przedsiębiorcy doczekają się wreszcie urealnienia bardzo popularnej ulgi. Kwota 10 tys. zł ma dotyczyć składników majątku przyjętych do używania po dniu 31 grudnia 2017 r.

Przyjęcie przez Sejm podwyżki cieszy podwójnie, bo to już trzecia w tym roku – tym razem udana – próba waloryzacji jednorazowego rozliczenia w kosztach rzeczy z pominięciem jej amortyzacji. W marcu br. bowiem Sejm odrzucił projekt poselski, który miał zaktualizować limit do 10 tys. zł. Z kolei jeszcze przed wakacjami rządzący nie przychylili się do stanowiska Stowarzyszenia Księgowych w Polsce, które również sugerowało podwyżkę limitu do 10 tys. (te kwestie były poruszane przez Tax Care w czerwcu br.).

Autorzy projektu przekonują, że „korzystny wpływ na warunki funkcjonowania i rozwoju mikroprzedsiębiorców” mają mieć także pozostałe przewidziane w nowelizacji zmiany, które to z kolei mają ograniczyć agresywną optymalizację podatkową stosowaną przez „dużych” podatników.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Mimo, że w projekcie ustawy o ochronie danych osobowych resort cyfryzacji uwzględnił wiele uwag Konfederacji Lewiatan,  to jednak istotne postulaty przedsiębiorców pozostały bez odpowiedzi, np. w kwestii odwołania od decyzji  Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, czy kar nakładanych na podmioty sektora państwowego w związku z ewentualnymi naruszeniami przepisów o ochronie danych osobowych.

Konfederacja Lewiatan, która monitoruje działania resortu cyfryzacji dotyczące wdrożenia RODO (rozporządzenie o ochronie danych osobowych), przygotowała stanowisko do ustaw je wdrażających. Najwięcej zastrzeżeń budzą zapisy w projekcie ustawy o ochronie danych osobowych. Lewiatan zgłosił uwagi do niemalże każdego artykułu ustawy.

– Projektodawca zdecydował się utrzymać sądowo-administracyjną ścieżkę odwoławczą od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO). Naszym zdaniem sądem kontrolującym decyzje PUODO powinien być Sąd Okręgowy w Warszawie – Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK), na wzór postępowań odwoławczych od decyzji wydawanych przez prezesa UOKiK oraz prezesa UKE – przekonuje dr Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Resort cyfryzacji nie zrezygnował z niskiego pułapu kar nakładanych na podmioty sektora państwowego w związku z naruszeniami przepisów o ochronie danych osobowych.

W związku z utrzymaniem postanowień dotyczących nadawania decyzjom PUODO (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych) rygoru natychmiastowej wykonalności oraz ograniczeniom w zakresie zaskarżalności postanowień i decyzji wydawanych przez PUODO w toku postępowania, firmy postulowały przyjęcie koncepcji dwuinstancyjności postępowania przed prezesem.

– Wątpliwości przedsiębiorców wzbudza sposób powoływania i odwoływania PUODO – przez Sejm, za zgodą Senatu, na wniosek premiera.  Postulujemy pozostanie przy aktualnym trybie wyboru organu ds. ochrony danych osobowych, który daje gwarancje jego pełnej niezależności – dodaje Aleksandra Musielak.

W zakresie przepisów wprowadzających ustawę o ochronie danych osobowych najwięcej krytycznych uwag przedsiębiorców dotyczyło zmian w Kodeksie pracy. Konfederacji Lewiatan szczególnie zależy na zapewnieniu, by pracodawcy mogli w jak najszerszym zakresie przetwarzać dane na temat kandydatów do pracy oraz pracowników.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Cała Polska żyje zamieszaniem wokół próby dokonania kontrowersyjnych zmian w krajowym sądownictwie. Po tym, jak w poniedziałek prezydent ogłosił swoje weto dla dwóch z trzech proponowanych przez sejm ustaw, złoty odrobił część piątkowych strat ale było to tylko chwilowe wzmocnienie. Po kilku głębszych oddechach rynku sytuacja złotego powróciła do stanu wyjściowego. Wydaje się, że napięcie polityczne posłużyło jedynie jako argument dla spekulantów – dla szerokiego rynku najważniejsze pozostają globalne trendy.

Rynkami finansowymi rządzą dwa skrajne rodzaje emocji: chciwość i strach. W ostatnich dniach to właśnie strach zyskał na znaczeniu, taki przynajmniej był przekaz medialny. Tymczasem wiele wskazuje na to, że w tym przypadku strach miał wielkie oczy. Kryzys obecnej władzy, bo tak należy nazwać obecne wydarzenia, nadszedł po relatywnie spokojnym okresie w polskiej polityce. W tym czasie sentymentem rynkowym rządziły solidne dane makroekonomiczne z polskiej gospodarki, poprawa stanu budżetu państwa, powrót zagranicznych inwestorów na GPW oraz znacznie bardziej przychylne Polsce sygnały z agencji ratingowych. Do tego należy doliczyć bardzo dobre nastroje na globalnym rynkach finansowych, które przyczyniają się do wzrostu skłonności do ryzyka, a to niezwykle sprzyjająca sytuacja dla walut rynków emerging markets.

W obliczu restrykcyjnej polityki Fed, czy też jastrzębich sygnałów z EBC zadyszka złotego nie powinna stanowić zaskoczenia, zwłaszcza po tak długim okresie umacniania polskiej waluty. Napięcia polityczne mają z pewnością wpływ na wycenę złotego, jednak teraz nie należy przypisywać im zbyt dużego znaczenia, zwłaszcza że nie znajdują one swojego odzwierciedlenia w istotnych dla rynku fundamentach. Inwestorzy zagraniczni  bacznie obserwują całą sytuację, bowiem w gruncie rzeczy ryzyko polityczne jest bardzo ważnym czynnikiem charakteryzującym rynki emerging markets.

Prezydenckie weto oraz zapowiedź złożenia nowych projektów ustaw przez głowę państwa to tylko krok w celu uzdrowienia całej sytuacji. Ryzyko odrzucenia weta przez sejm nie powinno być bagatelizowane. Orędzie pani premier oraz wypowiedzi niektórych przedstawicieli rządu potwierdziły gotowość władzy do kontynuacji procesu sanacji polskiego sądownictwa. Zatem niewykluczone, że ryzyko polityczne dopiero zyska na znaczeniu. Weto prezydenta prawdopodobnie tylko tymczasowo złagodzi stanowisko Komisji Europejskiej wobec Polski, toteż do czasu wyjaśnienia dalszego kształtu reformy ryzyko nałożenia sankcji na Polskę należy uznać za odroczone czasie.

Dla rynków finansowych cenna jest stabilność, a nie permanentny strach i niepokój, zwłaszcza w przypadku rynków wschodzących. Póki co, zawirowania polityczne mają ograniczony wpływ na wycenę złotego i akcji na GPW. Warto jednak pamiętać, że jeżeli spór się zaostrzy (czego nie można wykluczyć), to szanse na wzmożoną przecenę polskiego orła znacząco wzrosną, zwłaszcza że wtedy relacje na linii KE-Polska mogą istotnie się pogorszyć, a to zapewne zaniepokoiłoby inwestorów zagranicznych. Co więcej warto pamiętać, że w ubiegłym roku to właśnie czynniki polityczne były istotną przesłanką dla agencji ratingowych do negatywnych rewizji polskiego ratingu. Na razie najważniejsze dla inwestorów pozostają globalne trendy oraz fundamenty, i to w najbliższych tygodniach raczej się nie zmieni, bowiem polscy parlamentarzyści rozpoczynają okres wakacyjny.

 

Autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

 

 

 

Partia rządząca niejednokrotnie zapewniała, że nie zdecyduje się na podwyżki podatków. Nikt jednak nie wspominał o ingerencji w wysokości opłat, toteż grupa posłów PiS próbuje przeprowadzić przez sejm ustawę dotyczącą wprowadzenia nowej opłaty paliwowej. Co ciekawe, według pomysłodawców ,,kierowcy nie odczują jej w kieszeni”. To bardzo odważne stwierdzenie, zwłaszcza że niniejsza decyzja najprawdopodobniej wpłynie negatywnie nie tylko na portfele kierowców, ale również na portfele wszystkich obywateli. Co więcej, skoro rząd tak często potrafi chwalić się swoimi osiągnięciami z zakresu poprawy stanu finansów publicznych, to dlaczego po raz kolejny sięga po pieniądze Polaków?

Według pierwotnych założeń nowa opłata paliwowa wyniesie 20 groszy za litr tj. 25 groszy po uwzględnieniu podatku VAT. Taka podwyżka cen przy dystrybutorach nie pozostanie niezauważalna, nawet w dobie niskich cen ropy naftowej oraz deprecjonującego dolara. Ponadto, ze względu na niskie marże detaliczne paliwa (od 2% do 3%) trudno oczekiwać, aby stacje nie zdecydowały się na przeniesienie nowego kosztu na finalnych odbiorców, zwłaszcza że paliwo można zaliczyć do grona dóbr o niskiej elastyczności cenowej popytu. Należy pamiętać, że nowa opłata paliwowa znajdzie swoje odzwierciedlenie także na półkach w sklepie, a nawet w cenach niektórych usług, bowiem koszty transportu stanowią bardzo istotną część wydatków wielu przedsiębiorstw. W efekcie skutki nowej daniny będą odczuwalne przez wszystkich Polaków. Co prawda, w skali jednorazowych zakupów różnica będzie wydawać się niewielka, jednak w szerszej skali ich suma może okazać się znacznie bardziej istotna. Warto dodać, że wprowadzenie opłaty doprowadzi również do zwiększenia udziału podatków i opłat w całkowitych cenach paliw, który już teraz wynosi ponad 50%.

Na uwagę zasługuje także argumentacja, na rzecz wprowadzenia nowej opłaty paliwowej, bowiem ta, wydaje się bardzo interesująca. Roczne wpływy w wysokości od 4 do 5 mld zł zasilą Fundusz Dróg Samorządowych oraz Krajowy Fundusz Drogowy. W efekcie, w kraju powstanie 21 nowych obwodnic, które do tej pory nie miały swoich źródeł finansowania. To niewątpliwie dobra informacja dla firm budowlanych, które będą miały możliwość wzięcia udziału w nowych przetargach.

Może zastanawiać, że skoro sytuacja budżetu państwa systematycznie się poprawia (m.in. dzięki uszczelnianiu podatkowemu, czy też rekordowemu zyskowi NBP), to  rząd sięga do kieszeni Polaków? Odpowiedź jest dość paradoksalna: w GDDKiA brakuje środków na realizację zaplanowanych inwestycji.

Sytuacja fiskalna może wydawać się stabilna, lecz w gruncie rzeczy docierają do nas sprzeczne sygnały. Tymczasem w dłuższym horyzoncie czasowym przed zarządzającymi budżetem państwa, stoi nie lada wyzwanie. Już w przyszłym roku pojawią się pierwsze koszty związane z obniżeniem wieku emerytalnego (szacunki mówią o 10 mld zł rocznie). Co więcej, zyskująca na wartości polska waluta w znacznym stopniu ograniczy zyski NBP. Do tego oczywiście należy doliczyć kosztowny program ,,Rodzina 500+”. Wszystko to sprawia, że rząd musi podjąć naprawdę wiele starań, aby zachować finanse publiczne w ryzach.

Wracając jednak do zapowiedzi dotyczących braku podwyżek podatków, tych faktycznie nie ma. Należy jednak podkreślić, że zwiększone wpływy z podatku VAT nie są w stanie pokryć kosztów hojnej polityki państwa.

W efekcie, rząd wprowadził podatek bankowy (przeniesiony de facto na konsumentów) oraz ciągle walczy o opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych (również i ten obciąży finalnych odbiorców produktów). Dodatkowo rządzący zdecydowali się podnieść składki ZUS dla małych przedsiębiorców oraz odwlec w czasie podwyższenie niekonstytucyjnej wysokości kwoty wolnej od podatku. Teraz natomiast dochodzi kwestia wprowadzenia nowej opłaty paliwowej. Wzrost wydatków państwa wiążę się z koniecznością pozyskania nowych dochodów. Powyższy obraz tylko i wyłącznie potwierdza tę oczywistą, choć często zapominaną tezę. Niemniej, skala nowych obciążeń wydaje się być rozproszona i pośrednia, toteż nie jest postrzegana przez społeczeństwo tak negatywnie, jak np. bezpośrednia podwyżka podatku VAT. Co więcej, dodatkowym, a raczej najważniejszym efektem takiej polityki pozostaje utrzymujące się wysokie poparcie dla obecnej władzy.

Autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

Dziś Sejm przyjął uchwałę dotyczącą CETA, czyli umowę gospodarczo – handlową między Kanadą a Unią Europejską.

Za uchwałą było 326 posłów, przeciw opowiedziało się 90 posłów, a 11 wstrzymało się od głosowania.

Poprawka klubu Kukiz’15, by zgoda na zatwierdzenie umowy odbyła się w referendum, została odrzucona.

Sejm przyjął przygotowany w Ministerstwie Gospodarki projekt ustawy o  zmianie ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych. Nowe rozwiązania ułatwią działalność przedsiębiorstw w SSE. Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2015 r.

Dzięki nowym przepisom możliwe będzie wcześniejsze złożenie wniosku o przyznanie pomocy publicznej do ministra gospodarki, gdy duży przedsiębiorca planuje inwestycję na gruncie nieobjętym strefą w dniu złożenia wniosku. Przedsiębiorca będzie mógł rozpocząć inwestycję po potwierdzeniu przez MG spełnienia efektu zachęty. Możliwość wcześniejszego przystąpienia do realizacji inwestycji jest oczekiwanym rozwiązaniem przez przedsiębiorców, zwłaszcza w sytuacji długotrwałego procesu legislacyjnego zmiany granic stref.

Wprowadzone zostaną, również jednolite zasady zmiany zezwolenia na prowadzenie działalności w strefie, bez względu na datę jego wydania. Od 4 sierpnia 2008 r. zasady zmiany zezwolenia są korzystniejsze od obowiązujących wcześniej, ponieważ dopuszczają obniżenie warunku zatrudnienia o nie więcej niż 20 proc. wielkości bazowej. W warunkach recesji gospodarczej, regulacja ta stała się niezbędna również dla przedsiębiorców posiadających wcześniej wydane zezwolenia. Dlatego zastosowanie jej wobec wszystkich przedsiębiorców strefowych, powinno uchronić wiele firm przed skutkami cofnięcia zezwolenia, tym samym zapewniając im możliwość przetrwania trudnego okresu.

W projekcie nowelizacji ustawy zaproponowano także zastąpienie przedstawiciela wojewody przedstawicielem ministra finansów w radach nadzorczych spółek zarządzających strefami. Przemawia za tym forma pomocy publicznej udzielanej w strefach (zwolnienia podatkowe), położenie stref na terenie kilku województw i fakt, że wojewoda nie odpowiada za rozwój regionalny. Rozszerzony został, również katalog głównych zadań zarządzających SSE. Strefy będą prowadziły współpracę ze szkołami ponadgminazjalnymi i wyższymi w celu dostosowania ich oferty edukacyjnej i programów do potrzeb pracodawców. SSE będą również zobowiązane do prowadzenia działań zwiększających potencjał stref do powstawania struktur klastrowych.

źródło: Ministerstwo Gospodarki

Zniesienie zbędnych obowiązków biurokratycznych w prawie gospodarczym i ułatwienie prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, to główne cele projektu ustawy przygotowanego w Ministerstwie Gospodarki we współpracy z organizacjami reprezentującymi przedsiębiorców i innymi resortami. Sejm przyjął ustawę 23 października 2014 r.

Projekt jest kontynuacją trzech wcześniejszych inicjatyw o charakterze deregulacyjnym, w ramach których dokonano już łącznie 284 zmian w zakresie 109 ustaw. Stanowi realizację polityki redukcji „krok po kroku” zbędnych obciążeń administracyjnych, mającej na celu stworzenie jak najlepszych warunków do prowadzenia działalności gospodarczej.

Dokument wprowadza zmiany m.in w zakresie procedur kontrolnych w polskich portach morskich, prawa podatkowego oraz ograniczenia obowiązków informacyjnych. MG szacuje, że wprowadzenie zmian przyniesie przedsiębiorcom oszczędności w wysokości ok. 0,9 mld zł rocznie, głównie dzięki redukcji obowiązków informacyjnych. Ograniczenie tych obowiązków pozwoli przedsiębiorcom efektywniej wykorzystać co najmniej 21 mln godzin pracy rocznie.

Rozwiązania zaproponowane w projekcie odpowiadają na konkretne, zidentyfikowane w praktyce obrotu gospodarczego bariery prowadzenia działalności gospodarczej. Są one również odpowiedzią na problemy sygnalizowane przez przedsiębiorców i organizacje ich reprezentujące.

źródło: Ministerstwo Gospodarki

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Tak wygląda home-office w Unii Europejskiej

Jak informuje nas Eurostat, praca z domu nie jest jeszcze popularna w Unii Europejskiej. Z home-offi...

Uwaga na fałszywe e-maile o zwrocie podatku

Ministerstwo Finansów ostrzega przed fałszywymi e-mailami z informacją o „zwrocie podatku". Wiadomoś...

Split payment od 1 lipca – czy będą problemy z płynnością?

Split payment wchodzi w życie dla wszystkich firm w Polsce, obligatoryjnie dla dużych od 1 lipca br....

62% firm z sektora MSP finansuje rozwój ze środków własnych

Jak wynika z raportu prezentowanego dziś podczas konferencji prasowej ZPP pt. „Finansowanie biznesu ...