środa, Czerwiec 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "rynek wtórny"

rynek wtórny

Ponad połowa Polaków, którzy kupili mieszkanie od dewelopera, początkowo rozważała zakup nieruchomości z rynku wtórnego – wynika z „Badania preferencji i satysfakcji z zakupu mieszkania na rynku pierwotnym” przeprowadzonego przez Kantar TNS na zlecenie Otodom. Respondenci wskazali w nim także największe wady i zalety mieszkań nowych i tych pochodzących z drugiej ręki.

Nowe nie znaczy droższe
Wśród kryteriów, którymi przy wyborze nieruchomości kierowali się ankietowani najważniejszym okazała się cena. Tu nie było zaskoczenia. Do kluczowych czynników zaliczyło ją aż dwie trzecie badanych.– Rynek nieruchomości jest bardzo specyficzny. Podczas gdy samochód mocno traci na wartości tuż po opuszczeniu salonu, używane mieszkania potrafią być droższe od nowych – zauważa Agata Polińska z Otodom, najpopularniejszego serwisu ogłoszeniowego. Tezę tę potwierdzają twarde dane: średnie ceny metra kwadratowego mieszkań wystawionych w tym portalu. Przykładowo, w listopadzie średnia cena mieszkań z rynku wtórnego w Gdańsku osiągnęła pułap 9259 zł za metr, podczas gdy za metr lokalu w nowej inwestycji żądano o ponad 1800 zł mniej. Rynek pierwotny okazał się statystycznie tańszy także Krakowie, Warszawie i Wrocławiu.
Choć cena jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na zakup konkretnej nieruchomości, nie można przyjmować, że decyduje o wyborze między rynkiem pierwotnym a wtórnym. Zatem jeśli nie cena, to co?

Magia nowości kontra czas

Wśród trzech najpopularniejszych odpowiedzi świadczących o zaletach mieszkań z rynku pierwotnego najwięcej, bo aż 40% wskazań, przypadło odpowiedzi „w mieszkaniu / domu wszystko jest nowe”. Magia nowości zatem wciąż działa, a przy podejmowaniu decyzji o zakupie od dewelopera wspiera ją brak perspektywy remontu (37%). Dla 32% respondentów istotna była także możliwość samodzielnej aranżacji wnętrz i dostosowania ich do własnego gustu i potrzeb.

Osoby, które zakupiły mieszkanie na rynku pierwotnym dostrzegają jednak także i wady tego rozwiązania. Najczęściej wymieniana była konieczność poniesienia dodatkowych kosztów związanych z wykończeniem i wyposażeniem lokalu (37%). Dla 35% spośród badanych niedogodnością był także dłuższy niż na rynku wtórnym czas oczekiwania na wprowadzenie się, związany zarówno z oczekiwaniem na oddanie lokalu, jak i jego wykończeniem.

To właśnie czas okazał się być głównym argumentem przemawiającym za rynkiem wtórnym. Aż 39% badanych docenia fakt, że oczekiwanie na używane mieszkanie jest znacznie krótsze. Dla 37% respondentów istotna była możliwość negocjacji ceny ze sprzedającym, a tylko o jeden punkt procentowy mniej ankietowanych zaznaczyło możliwość znalezienia na rynku wtórnym lokalu w korzystniejszej cenie.

Wśród największych wad mieszkań z rynku wtórnego są, zdaniem respondentów, przestarzała technologia budowlana i zły stan techniczny budynków (43%) oraz konieczność przeprowadzenia remontu (42%).

Szukają mieszkań głównie w sieci

– Wyniki badania świadczą o tym, że dla wielu klientów deweloperów rynek pierwotny nie był jedyną rozważaną opcją. Ankietowani z jednej strony doceniali możliwość samodzielnej aranżacji wnętrz, z drugiej – zdawali sobie sprawę z tego, że wiąże się to z dodatkowymi wydatkami na ich wykończenie i dłuższym czasem oczekiwania. Ostatecznie aż 53% osób, które kupiły nowe mieszkanie, brało pod uwagę także rynek wtórny. Statystyka ta znajduje odzwierciedlenie także w sposobie, w jakim poszukiwali oni nieruchomości– zauważa Agata Polińska z Otodom.

Ankietowani właściciele nowych mieszkań najczęściej poszukiwali ich w internecie: 60% odwiedziło strony deweloperów, a 47% – portale ogłoszeniowe. To ponad dwukrotnie więcej niż w analogicznym badaniu z 2014 roku, gdy 23% respondentów korzystało z tego typu serwisów. Najpopularniejszym z nich okazał się Otodom (49%), a kolejne miejsca zajęły OLX (26%) i Gratka (24%).

W porównaniu z rokiem 2014 o jedną czwartą spadła popularność ogłoszeń w gazetach. Tylko co piąty nabywca nowego mieszkania wcześniej odwiedził targi mieszkaniowe, a biuro obrotu nieruchomościami odwiedziło 21% ankietowanych.

W Sylwestra deweloperzy i właściciele nieruchomości mieli powody do świętowania. Jak wynika z danych serwisu nieruchomości – Otodom, ceny mieszkań w 2018 rosły we wszystkich największych miastach. Zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym jest nawet o 15% drożej niż jeszcze w styczniu 2018. 

Rynek pierwotny: +15% w Szczecinie

W 2018 roku deweloperzy nie tylko sprzedali rekordową liczbę mieszkań, ale i mogli zażądać za nie większych niż przed rokiem kwot. Najmniejsza podwyżka miała miejsce w jednym z droższych miast – Krakowie. W listopadzie średnia cena za metr kwadratowy nowego mieszkania wyniosła tam 7626 zł, o 5% więcej niż w styczniu. Poznań i Wrocław stał się od stycznia droższy o 10%, a rekordy padły w Gdańsku (14%) i Szczecinie (15%).

Jeszcze w styczniu stolica województwa zachodniopomorskiego była najtańszym miastem w tym zestawieniu, dziś ceny na rynku pierwotnym w Szczecinie są wyższe niż w Lublinie, Łodzi i Katowicachi wkrótce przebić mogą barierę 6000 zł za metr kwadratowy – zauważa Michał Szczudlak, analityk Otodom.

Nowe mieszkania najdroższe są wciąż w Warszawie, a od stycznia ich ceny ofertowe wzrosły o 8%. Dziś średnia cena w stolicy to prawie 8400 zł.

Zobacz też:

Nowe biura mają wzięcie – rośnie podaż powierzchni biurowych

Rynek wtórny: +15% w Katowicach

Dane Otodom wskazują, że na rynku wtórnym rok 2018 przyniósł jeszcze większe wzrosty. Siedmioprocentowa podwyżka okazała się najmniej spektakularna i dotknęła Lublin, Poznań i Szczecin. Dwucyfrowe wyniki zanotowały Kraków, Łódź i Gdańsk, a rekord padł w Katowicach, gdzie metr kwadratowy mieszkania podrożał o 15% – z prawie 4600 zł w styczniu do niemal 5300 zł w listopadzie. Mimo znacznej podwyżki, stolica województwa śląskiego wciąż należy do najtańszych dużych miast – taniej jest tylko w Łodzi i Szczecinie.

Kawalerki nawet o 31% w górę

Interesująco wygląda także zestawienie średnich cen najtańszych mieszkań – kawalerek. W tej kategorii rekord padł w Gdańsku, gdzie jednopokojowe mieszkanie kosztuje aż o 31% więcej niż jeszcze w styczniu. Stolica województwa pomorskiego stała się tym samym jeszcze droższa od Warszawy, a średnie ceny kawalerek zbliżają się w niej do astronomicznego pułapu 400 000 zł.

Co ciekawe, w jednym mieście ceny ofertowe kawalerek są dziś niższe niż na początku roku. Mowa o Poznaniu, gdzie ceny spadły o 3%.

Więcej niż na lokacie

Powyższe dane wskazują, że majątek zainwestowany w zakup mieszkania w styczniu 2018, jeszcze przed końcem roku zwiększył wartość o kilka, kilkanaście, a nawet ponad trzydzieści procent. W najlepszej sytuacji są osoby, które zakupiły mieszkania na wynajem. Podsumowując rok mogą podliczyć nie tylko zainkasowany od lokatorów czynsz, ale i wzrost wartości mieszkań. Pamiętać należy jednak, że na realne pieniądze przełoży się on dopiero w momencie sprzedaży mieszkania.

Mat. prasowy OtoDom

Utarło się mówić, że mieszkania z rynku pierwotnego są droższe od tych z wtórnego. I to prawda, warto jednak zauważyć, że różnica pomiędzy średnimi stawkami w ostatnich latach zmalała, to używane lokale drożały bardziej niż nowe – tak wynika z analizy danych NBP przeprowadzonej przez Home Brokera.

O około 12 proc. droższe są w tym roku w Gdyni mieszkania nowe od używanych. Warto zwrócić uwagę, że jeszcze rok temu było to ok. 20 proc., a na przełomie 2015  i 2016 r. różnica ta przekraczała 30 proc. Od początku 2014 r. średnia cena transakcyjna mieszkania z drugiej ręki w Gdyni wzrosła o 32,9 proc., a lokalu od dewelopera – o 16,3 proc.

Uśredniając zmiany cen dla 17 największych rynków monitorowanych przez Narodowy Bank Polski i biorąc w tej średniej pod uwagę wielkość miasta (mierzoną liczbą mieszkańców) wygląda na to, że przez ostatnie dwa lata średnia różnica w cenie pomiędzy rynkiem pierwotnym a wtórnym spadła z 17,2 proc. w 2016 r. do 13,1 proc. w 2018 r.

Zobacz też:

W stolicy popyt na mieszkania nadal na wysokim poziomie

Maleje różnica w cenach

Potwierdzają to dane dla poszczególnych miast. We wspomnianej Gdyni przewaga cen mieszkań od deweloperów nad tymi z drugiej ręki zmniejszyła się przez ostatnich osiem kwartałów z 24 do niespełna 11 proc., a w Krakowie i Lublinie z ponad 10, do odpowiednio 5 i 3 proc. Ceny znacząco zbliżyły się do siebie także we Wrocławiu (z 20 do 9 proc.) i Zielonej Górze (różnica spadła z 24 do 10 proc.). W zestawieniu są jednak i miasta, w których w ostatnich dwóch latach różnica cen mieszkań z rynku pierwotnego i wtórnego nie zmieniła się. Tak było w Bydgoszczy, Opolu i Warszawie.

Według danych NBP średnia cena metra kwadratowego mieszkania w stolicy jest na rynku pierwotnym o ok. 3 proc. wyższa od tej na rynku wtórnym. Przez ostatnie lata wahała się ona od 2,5 proc. „na korzyść” lokali z drugiej ręki do 5,3 proc. na rzecz mieszkań nowych. Takie wahania można potraktować jako stabilizację. Według ostatnich danych przeciętna cena metra kwadratowego mieszkania od warszawskiego dewelopera to 8186 zł, a dla mieszkań z drugiej ręki 7973 zł.

Przeczytaj też:

15 rad jak przygotować mieszkanie na wynajem

Z czego wynika tak mała różnica w średnich stawkach dla rynku pierwotnego i wtórnego w Warszawie? Warto się przyjrzeć temu, jakie mieszkania sprzedaje się na rynku pierwotnym i wtórnym. Większość inwestycji deweloperskich powstaje poza centrum miasta, gdyż najwięcej dostępnych działek położonych jest w mniej atrakcyjnych lokalizacjach. Gdyby porównać stawki za mkw. w poszczególnych dzielnicach, to np. na Bielanach średnia stawka za używane mieszkanie wynosi 7438 zł, a za nowe o 18 proc. więcej – 8761 zł za mkw. Owszem, nowe mieszkania w atrakcyjnych lokalizacjach są bardzo drogie, ale w statystycznym zbiorze transakcji jest ich niewiele. Większość to mieszkania z segmentu popularnego w nienajlepszej lokalizacji, stąd i relatywnie niewielka różnica w średniej stawce dla całego miasta.

 

Przeciętne ceny metra kwadratowego mieszkania
w największych miastach Polski i ich zmiana w czasie

Miasto Średnia cena mkw. z rynku pierwotnego Zmiana w ostatnich
2 latach
Średnia cena mkw. z rynku wtórnego Zmiana w ostatnich
2 latach
O ile rynek pierwotny jest droższy od wtórnego (proc.)
Białystok 5 052 zł 9,5% 4 495 zł 12,4% 12,4%
Bydgoszcz 5 403 zł 11,8% 4 181 zł 12,5% 29,2%
Gdańsk 7 543 zł 22,0% 6 563 zł 18,9% 14,9%
Gdynia 7 080 zł 10,8% 6 402 zł 24,2% 10,6%
Katowice 5 464 zł 12,2% 4 018 zł 14,8% 36,0%
Kielce 4 798 zł 2,4% 3 854 zł 8,3% 24,5%
Kraków 6 744 zł 6,3% 6 400 zł 11,5% 5,4%
Lublin 5 081 zł 0,9% 4 939 zł 8,1% 2,9%
Łódź 5 206 zł 12,1% 3 959 zł 18,3% 31,5%
Olsztyn 5 248 zł 11,0% 4 477 zł 8,6% 17,2%
Opole 5 037 zł 15,8% 4 577 zł 16,8% 10,0%
Poznań 6 687 zł 6,2% 5 633 zł 8,8% 18,7%
Rzeszów 5 170 zł 6,6% 4 989 zł 8,7% 3,6%
Szczecin 5 476 zł 9,2% 4 663 zł 16,5% 17,4%
Warszawa 8 186 zł 8,0% 7 973 zł 8,4% 2,7%
Wrocław 6 651 zł 7,0% 6 077 zł 16,8% 9,4%
Zielona Góra 3 899 zł 3,1% 3 554 zł 16,1% 9,7%

Źródło: Home Broker na podstawie danych Narodowego Banku Polskiego za II kw. 2018 r.

Każde miasto to inny rynek

Oprócz Warszawy, najmniejszą (bo wynoszącą kilka procent) różnicę pomiędzy średnią stawką na rynku pierwotnym i wtórnym zaobserwowaliśmy w Lublinie (2,9 proc.), Rzeszowie (3,6 proc.) i Krakowie (5,4 proc.). 10-15 proc. wynosi ona w Białymstoku, Gdańsku, Gdyni, Opolu, Wrocławiu i Zielonej Górze, a w Kielcach, Olsztynie, Poznaniu i Szczecinie mieści się w przedziale 15-25 proc.

Aktualnie największa różnica w cenie mieszkań nowych i używanych występuje w Katowicach, Łodzi i Bydgoszczy gdzie wynosi odpowiednio 36, 31,5 i 29,2 procent. Taki stan rzeczy bierze się z jednej strony z malejącej liczby ludności tych miast (przez ostatnich 20 lat Katowice i Łódź straciły po ok. 20 proc. mieszkańców podczas gdy Warszawa zyskała 8, a Rzeszów 18 proc.), a z drugiej z niskiej jakości mieszkań z rynku wtórnego – wiele z nich położonych jest w zaniedbanych budynkach, nieciekawej okolicy i nadaje się do remontu. Katowicka różnica wynosząca 36 proc. to i tak dużo mniej niż kilkanaście lat temu. Np. w drugiej połowie 2006 r. nowe mieszkania w Katowicach były droższe od używanych o ponad 70 proc.

Nie tylko cena zakupu

Rozważając zakup mieszkania z rynku pierwotnego i wtórnego, należy przeanalizować wszystkie plusy i minusy obu rozwiązań. Po stronie kosztów nowego mieszkania trzeba dodać urządzenie go, ale lokal z drugiej ręki będzie prawdopodobnie droższy w utrzymaniu (szczególnie jeśli znajduje się w starszym budownictwie). Za mieszkaniem z rynku wtórnego przemawia dostępność (można kupić takie, w którym da się od razu zamieszkać), a za tym z pierwotnego – gwarancja i „efekt nowości”.

 

Marcin Krasoń, Home Broker

Dla większości ludzi zakup mieszkania jest jednym z największych wydatków, jakie poniesie w swoim życiu. Często jest to inwestycja wsparta wieloletnim kredytem, którego spłata będzie istotną częścią domowego budżetu przez długi czas.

Dlatego jedną z ważniejszych rzeczy przy zakupie mieszkania jest zadbanie o bezpieczeństwo inwestycji i odpowiednie sprawdzenie, czy zakup na rynku wtórnym jest korzystniejszy od zakupu u dewelopera?

Jakie są zalety kupna mieszkania od dewelopera na rynku pierwotnym?

Jednym z argumentów przemawiających za zakupieniem mieszkania na rynku pierwotnym jest stosunek ceny do jakości. Mieszkania na rynku pierwotnym są budowane przy użyciu najnowszej technologii, z użyciem najnowszej dostępnej wiedzy co wpływa na bezpieczeństwo i jakość wykonania poszczególnych elementów, czy instalacji. W starych kamienicach, czy budynkach z tak zwanej wielkiej płyty zawsze istnieje ryzyko awarii, na przykład instalacji hydraulicznych co może nas narazić na niewkalkulowane wcześniej koszty. Co do kosztów to wbrew pozorom ceny mieszkań na rynku pierwotnym nie zawsze są większe od cen na rynku wtórnym. Na przykład w takich miastach jak Gdańsk, czy Wrocław aktualnie ceny mieszkań na rynku wtórnym są droższe niż na rynku pierwotnym.

Bezpieczeństwo

Kupując mieszkanie od dewelopera, jesteśmy chronieni wszelkimi regulacjami, którymi są oni objęci na mocy ustawy deweloperskiej. Deweloperzy są zobowiązani udzielić pięcioletniej rękojmi. Dodatkowym sposobem na zapewnienie sobie bezpieczeństwa przy zakupie mieszkania jest sprawdzenie historii danego dewelopera. Doświadczeni deweloperzy, którzy mają pozytywną przeszłość, chętnie informują o swoich inwestycjach z przeszłości, dzięki czemu możemy sprawdzić, czy dany deweloper spełnia nasze wymagania. Idealnym przykładem jest: profitdevelopment.com.pl.

Formalności

Kolejnym argumentem przemawiającym za zakupem nieruchomości na rynku pierwotnym jest to, że ten sposób jest prostszy pod kątem formalności. Przy zakupie na rynku wtórnym musimy dokonać odpowiedniego sprawdzenia stanu mieszkania, czy sprzedający jest jedyną osobą wpisaną w hipotekę, musimy także dokonać przepisania liczników ze sprzedającego na kupującego. Tych wszystkich rzeczy unikamy przy zakupie od dewelopera.

Mniejszy apartament od dewelopera zlokalizowany przy rogatkach miasta czy może duże, rozkładowe mieszkanie w bloku z płyty w centrum? Gdy zapada decyzja o zakupie własnego M, pojawia się zwykle dylemat, na jaki lokal postawić. Rozważyć trzeba bowiem wiele czynników, m.in.: cenę, lokalizację i koszt prac remontowych, potrzebnych do przystosowania lokum do własnych potrzeb. Eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) radzą, co szczególnie warto wziąć pod uwagę, wybierając nowe lub używane mieszkanie.

 Za nowe lokum możesz zapłacić dużo więcej, choć już niedługo

Według GUS, w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2017 r. deweloperzy oddali do użytku blisko 93 tys. nowych lokali, czyli prawie 8 proc. więcej niż przed rokiem. Kupujący mogą więc wybierać z coraz większego wachlarza deweloperskich nieruchomości. Jak wynika z danych REAS, ich największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania 2-pokojowe o niewielkim metrażu. W praktyce okazuje się, że często za tę samą cenę można kupić relatywnie większe lokum, ale z drugiej ręki. Jak wynika z raportu Metrohouse i Expandera z października 2017 r., w większości 6 największych miast Polski „cztery kąty”
z rynku wtórnego są tańsze od tych, oferowanych przez deweloperów. Przykładowo, w Łodzi używane M jest tańsze średnio nawet o 1200 zł. za m kw.

– W przypadku lokalu, który ma 60 m kw. różnica może wynieść nawet 72 tys. zł. Jest to kwota, za którą można sfinansować dodatkowe 18 m kw. mieszkania na rynku wtórnym. Należy jednak dodać, że w niektórych miastach Polski przewaga cenowa rynku wtórnego jest niewielka. Tak jest np. w Warszawie, gdzie ceny nowych i używanych mieszkań są zbliżone. – mówi Jarosław Sadowski, ekspert ZFPF, Expander.

Szukając wymarzonego mieszkania, warto wziąć pod uwagę konieczność dopasowania aranżacji wnętrz do własnych potrzeb. W przeciwieństwie do lokum w stanie deweloperskim, do używanego lokalu można często wprowadzić się od razu. Nierzadko będzie on wymagał jedynie odświeżenia, a nawet jeśli będą potrzebne poważniejsze prace, to można je przeprowadzić, gdy zgromadzimy na ten cel odpowiednie środki. Oczywiście czasami zdarzają się również mieszkania z drugiej ręki wymagające poważnego, kosztownego remontu. W ich przypadku cena zakupu jest jednak odpowiednio niższa.

– Kupno mieszkania z rynku wtórnego to bardzo elastyczne rozwiązanie. Często już chwilę po podpisaniu umowy z poprzednim właścicielem możemy w takim lokum zamieszkać, a prace remontowe, które chcemy wykonać, możemy rozłożyć w czasie, amortyzując koszty – dodaje Jarosław Sadowski, ekspert ZFPF, Expander.

Mieszkanie, które kupujemy w stanie deweloperskim wymaga inwestycji przed zamieszkaniem. Wykończenie musimy doliczyć do i tak wyższej już ceny zakupu. To sprawia, że inwestycja może okazać się zbyt droga.

– Taki lokal wymaga wykonania szeregu prac wykończeniowych, podczas których nie możemy się do niego wprowadzić. Jednocześnie, czasami w tym samym czasie musimy ponosić opłaty za utrzymanie i czynsz, co jeszcze bardziej zwiększa koszty zakupu– mówi Marcin Krasoń, ekspert  ZFPF, Home Broker.

Atrakcyjna lokalizacja nie zawsze oznacza wysokiej ceny

 Kolejną kwestią, którą powinniśmy rozważyć, przed podjęciem decyzji o kupnie nowego lokum, jest lokalizacja. Nowe osiedla powstają najczęściej na obrzeżach miast lub w ich rozwijających się częściach. Choć przybywa inwestycji położonych bliżej centrum, to jednak ich ceny są znacznie wyższe od mieszkań używanych, usytuowanych w tej samej okolicy.

– Z kolei kupując nieruchomość z drugiej ręki, możemy wybierać zarówno spośród zabytkowych lokali w kamienicach, blokach z wielkiej płyty, a nawet w nowym budownictwie, zarówno w centrum jak i na obrzeżach miasta. Wśród nich znajdują się „cztery kąty” gotowe do wprowadzenia się i w pełni urządzone. Nowe, zamknięte osiedla deweloperskie mogą być jednak bezpieczniejsze od starego budownictwa w wielkiej płycie – dodaje Marcin Krasoń, ekspert Home Broker, ZFPF.

Dodatkowo, lokalizacja na obrzeżach miasta może zapewnić nam odpoczynek od codziennego zgiełku. Ostateczny wybór będzie zależał więc od wielu czynników, m. in. bliskości komunikacji miejskiej, tras szybkiego ruchu czy dostępności placówek oświatowych.

Rozważając zakup nieruchomości, warto wziąć pod uwagę m.in. takie czynniki jak: cena, lokalizacja czy konieczność przeprowadzenia prac remontowych. Ostatecznie musimy podliczyć całkowite koszty, a także zdecydować, za co jesteśmy skłonni zapłacić więcej.

 

 

Generacja millenialsów stanowi obecnie dominującą grupę nabywców mieszkań zarówno na rynku wtórnym, jak i pierwotnym. Choć są bardziej mobilni niż ich rodzice, nadal chęć posiadania własnego lokum jest w Polsce silniejsza niż wynajem.

Kim jest millenials?

Millenialsi to pokolenie ludzi urodzonych między 1980 a 2000 r. i nie jest to grupa jednorodna – niektórzy dodatkowo dokonują jej wewnętrznych podziałów. Z rynkowego punktu widzenia millenialsi są najbardziej pożądaną grupą klientów. Ze względu na swoją liczebność (w Polsce to prawie 10 milionów osób) oraz generowany przez nich popyt i wysoki poziom wydatków są podstawową grupą docelową dla największych korporacji, mając realny wpływ na zmiany w strategiach sprzedaży i komunikacji z klientami. W przeciwieństwie do poprzednich generacji jest to pokolenie ludzi pewnych siebie, świadomych swoich wartości i kompetencji oraz elastycznych w podejściu do pracy i prowadzonego stylu życia.

Millenialsi na rynku nieruchomości

Według statystyk sieciowej agencji nieruchomości Metrohouse 46 proc. klientów, którzy w ostatnich 12-stu miesiącach nabyli mieszkania z pośrednictwem ich agentów, to właśnie przedstawiciele pokolenia millenialsów. Burzy to nieco powszechną opinię o millenialsach, którzy są bardziej aktywni na rynku  wynajmu: – Z pewnością pokolenie millenialsów nie ma żadnych oporów przed długoterminowym wynajmowaniem mieszkania. Jesteśmy coraz bardziej mobilni, często zdarzają się zmiany pracy, przeprowadzki między miastami. Własne mieszkanie może stać się w takich przypadkach niepotrzebnym balastem utrudniającym relokację. Jednak musimy pamiętać, że w Polsce mamy silnie utrwaloną potrzebę posiadania nieruchomości na własność, dlatego też millenialsi stanowią tak istotną grupę nabywców mieszkań, co wyróżnia ich na tle rówieśników z Europy zachodniej, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Z kolei Ewelina Strzałkowska z olsztyńskiego oddziału Metrohouse podkreśla, że millenialsi nie są grupą jednolitą. – Wśród nich są na przykład studenci i absolwenci studiów, którzy preferują wynajem – nie tylko ze względu na koszty, ale również ze względu na odkładanie w czasie decyzji, czy obecna lokalizacja stanie się docelową. Millenialsi po 30-stym roku życia czują jednak potrzebę stabilizacji i szukają nieruchomości do zakupu. Z naszych obserwacji wynika, że nie mają wygórowanych potrzeb. Poszukują małych mieszkań dwupokojowych lub kawalerek, tanich zarówno w zakupie jak i eksploatacji. Co ciekawe, w lokalach najczęściej nie ma miejsca np. na pokój dla dziecka. Większą uwagę zwracają na kwestie lokalizacyjne i komunikacyjne.

Jak finansują zakup? Zwykle są to klienci kredytowi, chętnie wspierający się dopłatami w ramach wygaszanego już programu Mieszkanie dla Młodych. Według opinii Tomasza Przyrowskiego, dyrektora doradców kredytowych w Metrohouse, millenialsi to grupa klientów, z którymi współpracuje się najlepiej:  – Najczęściej mają  świadomość funkcjonowania rynku kredytowego, wiedzą czego chcą, a od doradcy kredytowego oczekują przedstawienia najkorzystniejszej oferty bankowej. Samodzielne wycieczki po placówkach bankowych odeszły już do przeszłości. Millenials liczy na to, że skoro kupuje za pośrednictwem agencji mieszkanie, ta ma mu przedstawić kompetentnego doradcę kredytowego, dzięki czemu załatwią zakup i finansowanie w jednym miejscu – i takie usługi zapewniamy, komentuje Tomasz Przyrowski.

Millenials to wymagający klient

Pokolenie millenialsów stawia coraz wyżej poprzeczkę zarówno pośrednikom, jak i deweloperom działającym na lokalnych rynkach. Nowe technologie wymuszają zmianę kanałów komunikacji z klientami. E-maile i komunikacja telefoniczna odchodzi do przeszłości na rzecz wykorzystywania komunikatorów, czy potęgi mediów społecznościowych. W komunikacji liczy się czas. Jest to o tyle istotne, że millenials nie ma żadnych skrupułów, by przy pierwszej lepszej okazji w przypadku problemów z firmą lub produktem wybrać opcję konkurencyjną. Nie omieszka przy tym poinformować o swoich doświadczeniach na mediach społecznościowych. Wie co robi. Z badań wynika, że ponad połowa millenialsów poszukuje informacji o firmie przed pierwszym kontaktem z marką.

 

Źródło: Metrohouse

Z obliczeń Home Brokera wynika, że do końca tego roku w programie Mieszkanie dla Młodych do wykorzystania zostało niecałe 54 mln zł. Przewidujemy, że najpóźniej w połowie kwietnia Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosi koniec przyjmowania wniosków o dopłaty, co oznacza, że do 2 stycznia przyszłego roku MdM będzie programem martwym.

Marcowe statystyki sprzedaży kredytów w ramach programu Mieszkanie dla Młodych opublikowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego prezentują się ciekawie. Otóż okazuje się, że mimo znacznych ograniczeń dostępności, liczba chętnych na dofinansowanie wzrosła i wszystko wskazuje na to, że już w kwietniu BGK zaprzestanie przyjmowania wniosków. Przez ostatni miesiąc kredytobiorcy wnioskowali o dopłaty na 2018 rok w łącznej kwocie 102,6 mln zł, należy jednak zauważyć, że wartość środków zarezerwowanych z puli na 2017 r. spadła o 24,8 mln zł. Może to oznaczać, że część wniosków złożonych wcześniej na 2017 r. została przeniesiona na 2018 r. Zsumowanie obu wartości daje kwotę 77,8 mln zł – o tyle dofinansowania (w ujęciu netto) ubiegali się kredytobiorcy w marcu.

Z punktu widzenia osób zainteresowanych dofinansowaniem kluczowa jest kwota środków dostępnych na 2018 rok, gdyż 2017 został już wyłączony w styczniu. Z 381 mln zł „puli 2018” dostępnej w tym roku, zablokowane zostało już 327,2 mln zł, co oznacza, że na chwilę obecną do wzięcia jest zaledwie 53,8 mln zł. Patrząc na dynamikę sprzedaży kredytów MdM można z dużą dozą prawdopodobieństwa uznać, że pieniądze skończą się najpóźniej w połowie kwietnia.

MdM dostępny falami

Osoby chcące skorzystać z Mieszkania dla Młodych muszą być czujne, by wpasować się w okres, kiedy dopłaty są dostępne. Aktualnie korzystać można tylko z puli na 2018 rok, ale 53,8 mln zł zniknie w tydzień lub dwa, co oznacza, że do końca roku program będzie martwy. 2 stycznia przyszłego roku odblokowana zostanie druga część środków na 2018 rok i czeka nas wtedy powtórka z pierwszych tygodni 2017 r., kiedy to kredytobiorcy dosłownie rzucili się na banki z wnioskami w ręku.

Gra warta świeczki

Trudno dziwić się popularności programu, skoro maksymalna kwota możliwa do uzyskania to przeszło 113 tys. zł, dostępne w Warszawie dla klientów z co najmniej trójką dzieci kupujących mieszkanie o powierzchni 65 mkw. lub większej. W innych miastach dopłaty są niższe, ponad 100 tys. zł dostać można jeszcze tylko w Poznaniu.

Wysokość dopłat w programie Mieszkanie dla Młodych zależna jest od wielkości i lokalizacji mieszkania. Dofinansowanie wyliczane jest na podstawie ogłaszanej przez wojewodów wartości wskaźników przeliczeniowych kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Zmieniają się one co pół roku i decydują zarówno o wysokości dopłat, jak i limitów cenowych, w których trzeba się zmieścić przy zakupie mieszkania, by móc ubiegać się o dopłatę.

Program Mieszkanie dla Młodych funkcjonuje od początku 2014 roku. W pierwszych kwartałach nie był zbyt popularny, potrzeba było zmiany ustawy. Po dopuszczeniu do dofinansowania osób kupujących mieszkanie z rynku wtórnego (wrzesień 2015 r.) liczba chętnych kilkakrotnie wzrosła i pojawił się problem wyczerpujących się przedwcześnie środków. Z danych BGK wynika, że do końca marca łączna kwota złożonych wniosków wyniosła 2,44 mld zł, z czego 2,3 mld zostało już faktycznie wykorzystane, a reszta jest w trakcie procesowania wniosku.

 

Źródło: Home Broker

W minionym roku były dwa momenty szczytowego zainteresowania mieszkaniami z rynku wtórnego. Warto wiedzieć które, aby lepiej zaplanować sprzedaż swojego mieszkania.

W branży pośrednictwa w obrocie nieruchomościami są dwa momenty, kiedy dochodzi do szczególnego wzrostu zainteresowania zakupem mieszkania. Jest to wiosna i jesień. W ostatnich latach do tych dwóch szczytowych momentów dochodziły także miesiące letnie. Analiza aktywności klientów kupujących mieszkania w 2016 r. przeprowadzona przez sieciową agencję nieruchomości Metrohouse pokazuje, że ugruntowane przez lata stereotypy ulegają zmianie.

Mocny początek roku

Choć różnice pomiędzy aktywnością klientów nie są znaczące, to statystycznie najwięcej transakcji sprzedaży zostało zawartych w lutym, co może dziwić kontekście uśpionego zwykle rynku nieruchomości w pierwszych miesiącach roku. Drugim z kolei miesiącem transakcyjnym był kwiecień. W tym przypadku nie było zaskoczenia, bo zwykle poprawa pogody zwykle zachęca do większego zainteresowania prezentacjami nieruchomości.

Wakacje i końcówka roku słabsze

Tym razem miesiące wakacyjne nie były zbyt pracowite dla agentów nieruchomości. Większość poszukujących mieszkania przerwała na ten czas poszukiwania korzystając z uroków urlopu. W miesiącach wakacyjnych przeprowadzono łącznie 15% wszystkich transakcji. Nie zawsze jednak okres wakacyjny oznacza spowolnienie w branży. Wielokrotnie, ku zaskoczeniu samych pośredników, lipiec i sierpień okazywały się satysfakcjonujące pod tym względem.

Wbrew pozorom statystycznie najsłabszym okresem transakcyjnym był grudzień. Jak widać do zakupów na rynku wtórnym nie zmobilizowała wchodząca w życie od stycznia zmiana zasad kredytowania zakupu (wyższy wkład własny). Należy jednak zwrócić uwagę na dość intensywny okres między świąteczny, gdzie dokonano dość dużą (jak na ten okres) liczbę transakcji.

Kiedy wystawić swoje mieszkanie na sprzedaż?

Według statystyk Metrohouse najczęściej pojawiający się zakres czasowy przy sprzedaży mieszkania wystawionego po cenie rynkowej wynosi od 90 do 130 dni. Warto o tym pamiętać planując przeprowadzenie transakcji sprzedaży mieszkania. Aby trafić na szczyt zainteresowania potencjalnych nabywców warto zatroszczyć się o kontakt z pośrednikiem i ekspozycję oferty odpowiednio wcześniej. Dobrym okresem jest właśnie zima, kiedy można dopełnić wszelkich formalności związanych z wystawieniem oferty na rynek i spokojnie oczekiwać wiosennego szczytu zainteresowania. Ponadto w pierwszych miesiącach roku podaż nowych ofert mieszkań na rynku jest niższa, co umożliwia lepszą ekspozycję oferty i większe możliwości wypromowania oferty.

Źródło: Metrohouse

Lofty to produkty adresowane do grupy nabywców, którzy potrafią docenić połączenie industrialnego klimatu starych pofabrycznych przestrzeni z nowoczesnymi rozwiązaniami – identycznymi jak w przypadku apartamentów. Ile kosztują takie mieszkania w Łodzi?

Zaczęło się od bohemy artystycznej

Moda na lofty, tak jak i wiele innych nowości architektonicznych, przyszła do Polski z USA. W latach 60-tych ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych lofty spełniały zupełnie inne funkcje niż obecne nowoczesne projekty. Pomieszczenia po opuszczonych zakładach przemysłowych, fabrykach i niedużych manufakturach były początkowo zasiedlane przez przedstawicieli bohemy artystycznej, którzy znajdowali duże przestrzenie do wynajmu za niewielkie pieniądze. Przestrzenie te były wynajmowane zarówno na cele mieszkaniowe, jak i użytkowe – na galerie, pracownie artystyczne. Nierzadko stawały się skupiskiem komun. Wtedy jednak nikt nie przypuszczał, że stare, zdewastowane budynki staną się w przyszłości prestiżowymi apartamentami poszukiwanymi nie tylko przez grupę artystów, ale przedstawicieli biznesu i show biznesu z najwyższej półki. – Nie może więc dziwić fakt, że pierwsze lofty zaczęły powstawać w Polsce w Łodzi – mieście znanym z tradycji przemysłowych, gdzie do tej pory zachowało się wiele unikatowych, nawet na skalę europejską budynków postindustrialnych, mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Łódź obfituje w stare pofabryczne zabudowania, które dzięki rewitalizacji poczynionej przez deweloperów stały się nową wizytówką miasta. Następnie przyszła kolej na Poznań, Żyrardów, miasta Górnego Śląska,  Gdańsk.

Dla kogo lofty?

Typowy loft charakteryzuje się pofabrycznym charakterem budynku, wysokimi dobrze doświetlonymi powierzchniami, ścianami bez tynku z odsłoniętą cegłą. Charakterystyczne są otwarte przestrzenie oraz pozostawienie elementów pofabrycznych, np. stare lampy, elementy wentylacji, itp. Loft to produkt dla indywidualistów, którzy poszukują na rynku czegoś więcej niż zwykłego apartamentu. Nie każdemu odpowiadają stare mury budynków, kilkumetrowej wysokości ściany i witrażowe okna. – Nasze rodzime lofty to często produkty o dość wysokim standardzie, bardziej przynależne rynkowi apartamentów niż oryginalnym loftom, które swoją popularność zawdzięczają bohemie artystycznej wielkich metropolii Stanów Zjednoczonych. To właśnie moda na tego typu budownictwo wśród pewnych grup zawodowych w USA (bankierzy, celebryci) sprawiła, że dzisiejsze lofty mają więcej wspólnego z apartamentami niż surowym budownictwem pofabrycznych, a oraz częściej zakup loftu i zamieszkiwanie w takiej inwestycji świadczy o statusie społecznym właściciela, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Co w łódzkiej ofercie?

Obecnie w Łodzi, na Księżym Młynie, czyli w centrum historycznym miasta do sprzedaży trafiły ostatnie lofty u Scheiblera. – Jest to luksusowa inwestycja powstała w charakterystycznym dla przemysłowej Łodzi „fabrycznym” stylu. Budynek posadowiony jest na planie kwadratu, z obszernym wewnętrznym patio, z fontannami i zieleńcami do wyłącznej dyspozycji mieszkańców. Do każdego loftu przypisane jest miejsce parkingowe, opowiada Tomasz Krach, doradca Metrohouse zajmujący się sprzedażą loftów w tej inwestycji. Loft wcale nie musi być duży. Najmniejsze lokale w sprzedaży mają 39 m kw. – największe 102 m kw. Interesującym udogodnieniem są duże 130-metrowe tarasy, które są dodatkiem do najbardziej prestiżowych loftów. Ile trzeba zapłacić za loft? Ceny zaczynają się już od 4900 zł za m kw. Dla porównania średnia cena nowych mieszkań w Łodzi to ok. 5100 zł za m kw. Taniej jest na rynku wtórnym, gdzie mieszkania są średni sprzedawane za 3700 zł za m kw., ale należy pamiętać, że znaczna część będących w ofercie mieszkań znajduje się w starej substancji mieszkaniowej, niejednokrotnie wymagającej remontu.

Opracowanie: Marcin Jańczuk

Zakup mieszkania to dla wielu Polaków najpoważniejsza inwestycja w życiu. Bez względu na to jakie mieszkanie kupujemy, warto zadbać o bezpieczeństwo transakcji. Home Broker podpowiada, na co uważać kupując nieruchomość z drugiej ręki.

Większy wybór, zarówno pod kątem lokalizacji, metrażu jak i standardu, a także możliwość znalezienia mieszkania do zamieszkania „natychmiast” – to najważniejsze zalety zakupu nieruchomości na rynku wtórnym. Nic więc dziwnego, że mimo atrakcyjności nowych mieszkań, te używane wciąż są popularne wśród kupujących. Trzeba jednak zachować ostrożność przy zakupie, by nie okazało się, że nabyliśmy bilet na spacer po polu minowym.

  • Sprawdź sprzedającego

Na początek należy zweryfikować, czy osoba, która chce sprzedać nam mieszkanie, rzeczywiście jest tym, za kogo się podaje i czy ma prawo do dysponowania nieruchomością. Dokumentem potwierdzającym zakup mieszkania jest umowa cywilno-prawna w formie aktu notarialnego (taka forma jest prawnym obowiązkiem), jednak czasem może być to np. spadek czy podział majątku. Warto zajrzeć też do księgi wieczystej. W większości przypadków, znając jej numer, można to zrobić bez wychodzenia z domu, gdyż system został skomputeryzowany i księgi wieczyste można przeglądać on-line.

  • Uwaga na służebności

W trakcie weryfikowania stanu prawnego nieruchomości warto zwrócić uwagę na tak zwane służebności. Służebność osobista oznacza prawo do korzystania (z części lub całości) nieruchomości przez osobę trzecią. Prawo to obciąża każdego kolejnego właściciela. Co do zasady prawo służebności osobistej wygasa dopiero z chwilą śmierci, przy czym odpowiednio skonstruowana umowa może gwarantować przeniesienie jej po śmierci na kogoś innego (np. potomstwo lub małżonka).

  • Niechciani lokatorzy

To, że ktoś nie ma prawa do zamieszkiwania w lokalu (bo np. zrzekł się służebności) wcale nie znaczy, że tego nie będzie robił. Warto od sprzedającego zażądać zaświadczenia, że w mieszkaniu nikt nie jest zameldowany oraz sprawdzić, czy fizycznie nikt w nim nie mieszka. W przypadku kupna mieszkania z lokatorami trzeba liczyć się z możliwym procesem o eksmisję, który może się ciągnąć miesiącami. W Polsce nie można lokatorów wyrzucić na bruk, muszą mieć zapewniony lokal.

  • Prawo dożywocia

Uważać należy na mieszkania obciążone prawem dożywocia. Oznacza ono, że np. bliski sprzedającego może mieszkać w lokalu aż do swojej śmierci, bez względu na to, kto jest właścicielem nieruchomości. Prawo dożywocia powinno być ujawnione w księdze wieczystej. Powinno, ale nie musi, warto więc zweryfikować stan prawny lokalu przeglądając na przykład dokument nabycia prawa własności nieruchomości. Dodatkowym zabezpieczeniem będzie zawarte w umowie sprzedaży nieruchomości oświadczenie sprzedającego, iż nie jest ona obciążona prawami osób trzecich.

  • Obciążenie finansowe – zaległości

Sprzedający mieszkanie powinien też udowodnić, że lokal nie jest zadłużony z tytułu czynszu lub opłat za media. Zaświadczenia takie można uzyskać od wspólnoty mieszkaniowej i firm dostarczających media. Znaczenie ma także obciążenie hipotekami – informacje o tym znajdziemy w księdze wieczystej.

  • Prześwietl wspólnotę i budynek

Stając się właścicielem mieszkania, stajemy się jednocześnie członkiem wspólnoty mieszkaniowej. Warto zwrócić uwagę na to, jak owa wspólnota prosperuje. Źle zarządzana wspólnota to wyższe koszty oraz utrudnione życie mieszkańców.

Trzeba też przyjrzeć się budynkowi, w którym przyjdzie nam zamieszkać. W przypadku nieruchomości starszej niż kilka lat, istotny będzie jej stan techniczny pod kątem potrzebnych remontów. Jeśli w najbliższych latach wymagany będzie większy remont (np. dachu), a konto wspólnoty świeci pustkami, to trzeba przygotować się na wzrost kosztów utrzymania nieruchomości.

  • Ostrożnie z użytkowaniem wieczystym

Duża część bloków mieszkalnych wybudowana została na gruntach nie należących do wspólnoty lub spółdzielni, a do skarbu państwa lub do jednostki samorządu terytorialnego. Kupując takie mieszkanie stajemy się współużytkownikiem wieczystym gruntu, co wiąże się z opłatami. O ich wysokości decyduje właściciel działki, informując o tym użytkowników. Rzecz w tym, że opłaty te nie są regularnie aktualizowane i może zdarzyć się tak, że dziś to niewielki koszt, ale wkrótce dojdzie do sporej podwyżki. Wkrótce jednak instytucja użytkowania wieczystego ma zniknąć, należy jednak pamiętać, że przekształcenie go we własność gruntu nie odbędzie się za darmo, należy więc uwzględnić to w kosztorysie.

 

marcin_krasonMarcin Krasoń, Home Broker

Mieszkanie od dewelopera nie wymaga remontu, jest nowoczesne i można je urządzić według własnych potrzeb. Czasami korzystniej jest jednak kupić lokum na rynku wtórnym, zwłaszcza że można tam znaleźć także oferty w nowym budownictwie.

Mieszkanie od dewelopera czy poprzedniego właściciela? W 2015 roku TNS Polska przeprowadziło badanie preferencji i satysfakcji z zakupu mieszkania. Wynika z niego, że ponad połowa Polaków zainteresowanych kupnem nieruchomości bierze pod uwagę wyłącznie oferty z rynku pierwotnego. Tylko 12 proc. respondentów wskazało, że ich pierwszym wyborem był dom lub mieszkanie z rynku wtórnego. Swoje decyzje ankietowani uzasadniają tym, że w nieruchomościach z rynku pierwotnego wszystko jest nowe (38 proc. badanych), budynek nie wymaga remontów (35 proc.), kupujący sam decyduje o wystroju wnętrza (33 proc.) oraz, że budynki są bardziej estetyczne i nowoczesne (28 porc.). Pozostałe argumenty to między innymi nowoczesna infrastruktura, niskie koszty użytkowania, bogatsza oferta i łatwość późniejszej sprzedaży mieszkania.

Warto jednak pamiętać, że na rynku wtórnym można też kupić mieszkania w nowym budownictwie (np. kilkuletnie), które mają większość zalet nieruchomości od dewelopera. Czasem do kupienia są nawet mieszkania z drugiej ręki w stanie deweloperskim.

Mieszkanie z rynku wtórnego: wady i zalety

Większa część nieruchomości dostępnych z drugiej ręki to lokale wymagające dodatkowych nakładów finansowych. Zwykle jest tak, że im starsze mieszkanie, tym większego wkładu potrzebuje, choć od tej reguły bywają oczywiście wyjątki. Kupując starszą nieruchomość należy liczyć się też z wyższymi kosztami utrzymania. Z jednej strony istnieje ryzyko wysokiego funduszu remontowego, z drugiej zaś strony mieszkania powstałe w starszych technologiach budowlanych zwykle trudniej jest ogrzać, co generuje wyższe opłaty. Część starszych mieszkań jest też niepraktycznie rozplanowana, mają np. długie i nieustawne korytarze.

Rynek wtórny ma też jednak wiele zalet. Do najważniejszych z nich należą możliwość negocjacji ceny oraz szybka realizacja transakcji kupna. Na rynku wtórnym bez problemu znajdziemy mieszkanie, do którego wprowadzić się można praktycznie od razu po zakupie. Szerszy wybór pozwala lepiej dopasować mieszkanie do potrzeb i możliwości kupującego. Zarówno jeśli chodzi o stan nieruchomości, jak i jej standard czy lokalizację.

Dodatkową zaletą używanego mieszkania jest otaczająca je infrastruktura. W przypadku wielu nowych osiedli brakuje nie tylko przedszkoli i sklepów, ale i wieloletniej roślinności, która zwykle towarzyszy starszemu budownictwu. Zaletą osiedli sprzed kilkudziesięciu lat są też przestrzeń pomiędzy budynkami i lokalizacja na mapie miasta.

Mieszkanie z rynku pierwotnego: wady i zalety

Decydując się na rynek pierwotny można liczyć na niższe koszty transakcyjne (brak podatku od czynności cywilno-prawnych), ale każde nowe mieszkanie trzeba urządzić i wyposażyć, co kosztuje. Z drugiej strony, robimy to wg własnego pomysłu, co dla wielu osób jest bardzo ważne. Koszt przygotowania mieszkania od dewelopera do zasiedlenia to średnio 1000 zł za mkw. Czasami deweloperzy oferują mieszkania gotowe do zamieszkania, ale koszt ich wyremontowania i urządzenia jest wliczony w cenę nieruchomości. Kalkulując zakup mieszkania należy jednak wziąć pod uwagę nie tylko cenę zakupu, lecz i koszty utrzymania nieruchomości. Przy nowych budynkach miesięcznych opłat nie obciążają np. wysokie składki na fundusz remontowy, a rachunki za ogrzewanie są niższe ze względu na lepszą izolację cieplną budynku.

Nowe materiały budowlane są zwykle lepszej jakości niż te, z których korzystano kilkadziesiąt lat temu, mają też lepsze właściwości cieplne. Przy nowym mieszkaniu można też liczyć na bardziej funkcjonalny rozkład  – przestrzeń jest lepiej zagospodarowana, częściej niż kiedyś znajdziemy w planie garderobę czy spiżarnię, a atrakcyjności lokalom dodają duże okna (czasami od podłogi do sufitu) i ciekawie zaplanowane pokoje.

Klienci deweloperów mają wprawdzie spory wybór (w ciągu ostatniego roku deweloperzy rozpoczęli budowę prawie 90 tys. lokali mieszkalnych), ale trzeba zwrócić uwagę na dostępność tych nieruchomości. Wiele ofert to mieszkania jeszcze nie gotowe, nie brakuje takich, których budowa na dobre jeszcze się nie rozpoczęła. Jeśli ktoś chce kupić mieszkanie i szybko w nim zamieszkać, to na rynku pierwotnym będzie miał niewielki wybór. Trzeba też pamiętać, że nie każdy bank chce kredytować mieszkania na początkowym etapie budowy (wiele zależy też od renomy dewelopera), w przypadku rynku wtórnego takie problemy nie istnieją.

Kupując mieszkanie od dewelopera możemy liczyć na to, że ewentualne wady budynku i samego mieszkania zostaną naprawione w ramach gwarancji. W rzeczywistości bywa z tym jednak różnie, a nawet jeśli firma budowlana bez sprzeciwu godzi się na naprawę, to przecież każdy remont oznacza czasowe utrudnienia w korzystaniu z lokalu i obniża komfort życia mieszkańców.

Ale za to kupując nowe mieszkanie możemy liczyć na takie udogodnienia jak miejsce garażowe, nowoczesna winda, recepcja czy ochrona, a w wypadku lokali w wysokim standardzie, także klimatyzację czy zarządzanie nieruchomością przed smartfona.

marcin_krasonMarcin Krasoń, Home Broker

Zróżnicowanie dostępności dopłat jest jedną z wad programu Mieszkanie dla Młodych. W jednych miastach wojewódzkich w limitach mieści się kilka proc. nieruchomości, a w innych dofinansowanie można dostać nawet do co drugiej. Łatwiej jest znaleźć mieszkanie z dopłatą na rynku pierwotnym – wynika także z analizy przeprowadzonej przez Home Brokera i Domiporta.pl.

Kwietniowa aktualizacja limitów cenowych w programie Mieszkanie dla Młodych w większości miast nie przyniosła znaczących zmian, ale w kilku doszło do poważnych wahnięć. Spośród miast wojewódzkich zdecydowanie najbardziej zmieniły się limity w Olsztynie, gdzie obniżono je o ponad 10 proc. Po tej zmianie maksymalna cena metra na rynku wtórnym to 3 945,15 zł (mniej o 456,30 zł), a na pierwotnym – 4 821,85 zł mniej o 557,70 zł). To spory spadek, a mimo tego w stolicy woj. warmińsko-mazurskiego nadal nie powinno być problemów ze znalezieniem mieszkania spełniającego warunki ustawy.

Cena ofertowa to nie ostateczność

Jak wynika z analizy ofert zamieszczonych w serwisie Domiportal.pl, spośród mieszkań o powierzchni do 75 mkw. do sprzedaży w Olsztynie na rynku wtórnym limit cenowy MdM spełnia 22 proc. lokali, a na pierwotnym 61 proc. Warto jednak pamiętać, że na rynku wtórnym istnieje większa szansa na negocjowanie ceny, co oznacza, że realna dostępność programu może wynosić nawet 40-50 proc. Z ofertą deweloperów jest inaczej, bo mieszkania, które mogłyby spełniać warunki MdM zwykle są wystawiane już po obniżonych cenach, by zachęcić potencjalnych chętnych na dopłaty.

Olsztyn nie jest jedynym miastem, gdzie znalezienie mieszkania w limitach jest łatwe. Na rynku wtórnym nie będziemy z tym mieli problemu także w Białymstoku, Bydgoszczy, Toruniu, Gorzowie Wlkp., Zielonej Górze, Katowicach, Kielcach i Łodzi. Z w/w miast największą zmianę limitu zanotowano w Białymstoku, gdzie nastąpił wzrost o 3 proc.

Trudno o mieszkanie w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu

Nieźle z dostępnością mieszkań w limicie jest także w Poznaniu i Szczecinie, gdzie mieści się ona w przedziale 10-20 proc. Pozostałe miasta to już odsetek niższy niż 10 proc., a najgorzej jest w Warszawie (1 proc.), Krakowie i Wrocławiu (po 2 proc.) oraz Rzeszowie (3 proc.). Nawet jeśli uwzględnimy fakt, że ogłoszenia zawierają ceny ofertowe, to w porównaniu do innych miast wojewódzkich wypada to blado.

Dostępność cenowa mieszkań do 75 mkw. w programie MdM na rynku wtórnym

2016_04_08-dostepnosc_MdM-rynek_wtorny

Źródło: Domiporta.pl i Home Broker na podstawie ofert w serwisie Domiporta.pl

Nieco inaczej jest z dostępnością rynku pierwotnego. Poza kwestią limitów cenowych trzeba jeszcze zwrócić uwagę na dysproporcję w aktywności deweloperów w poszczególnych miastach. W takiej Zielonej Górze czy Opolu nie dzieje się wiele, można wręcz powiedzieć, że próbka statystyczna jest zbyt mała, by ją uwzględnić w analizie.

Mimo obniżki limitu od początku kwietnia, największą dostępność nowych mieszkań w programie MdM znajdziemy w Olsztynie – wg analizy Domiporta.pl i Home Brokera, warunek cenowy spełnia tam 61 proc. mieszkań o powierzchni do 75 mkw. Narzekać nie mogą też kupujący w Gdańsku (47 proc.), Toruniu (46 proc.), Białymstoku (37 proc.) oraz Bydgoszczy i Poznaniu (po 31 proc.). Najtrudniej o nowe mieszkanie spełniające warunki ustawy jest w Łodzi (5 proc.) i Warszawie (9 proc.). Łódź jest tu ciekawostką, bo to jedno z czterech miast, w których dostępność MdM na rynku pierwotnym jest niższa od rynku wtórnego. Podobnie jest w Bydgoszczy, Katowicach i Kielcach.

Dostępność cenowa mieszkań do 75 mkw. w programie MdM na rynku pierwotnym

2016_04_08-dostepnosc_MdM-rynek_pierwotny2

Źródło: Domiporta.pl i Home Broker na podstawie ofert w serwisie Domiporta.pl

Nie ma pieniędzy na ten rok

Jedna rzecz to jednak dostępność cenowa mieszkań, a druga – faktyczna możliwość uzyskania kredytu z dopłatą. Od połowy marca Bank Gospodarstwa Krajowego nie przyjmuje wniosków o dofinansowanie na ten rok, wnioski można składać jedynie na dotacje wypłacane w 2017 i 2018 roku. To zła wiadomość dla kupujących mieszkanie z drugiej ręki, bo znalezienie sprzedawcy, który zgodzi się na wypłatę części środków za rok będzie bardzo trudne. Deweloperzy są po tym względem bardziej elastyczni i chętniej zmieniają harmonogramy płatności tak, by na mieszkanie można było uzyskać dofinansowanie.

Co po MdM-ie?

– Od początku 2014 roku z programu skorzystało 50 tys. beneficjentów, a państwo wydało na ten cel 1,2 mld zł – wylicza Maciej Górka z Domiporta.pl. – Odbiorcami programu są osoby, które zamierzają finansować zakup nieruchomości wspierając się kredytem hipotecznym, a nie mają odłożonych środków na wymagany przez banki Rekomendacją S minimalny wkład własny – dodaje ekspert. Rekomendacja ta powstała w celu uchronienia banków przed złymi kredytami, a kredytobiorców przed popadaniem w klincz relacji wartości mieszkania względem wysokości kredytu. Taką niedobrą sytuację mamy w przypadku kredytów frankowych, kiedy to wartość mieszkania jest niższa od zobowiązań kredytowych.

– Od wielu lat mówi się o programie mieszkaniowym, który nauczy Polaków, zgodnie z zachodnim nurtem, oszczędzania. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku taki program ruszy. Na razie znamy go pod roboczą nazwą „Mieszkanie+”. Ma opierać się na budowie tanich mieszkań pod wynajem na gruntach należących do Skarbu Państwa oraz na stworzeniu Kas Oszczędnościowo-Budowlanych, których zadaniem będzie premiowanie długoterminowego oszczędzania i finansowanie nowych inwestycji mieszkaniowych. – wyjaśnia Maciej Górka.

Jednym z efektów działania nowego programu może być powolne odejście od modelu społecznego, w którym własność mieszkania jest niemal obowiązkiem. – Polacy zaczną tanio wynajmować, co pozwoli m.in. zmniejszyć przeludnienie mieszkań, które dotyka 44 proc. lokali – ocenia Górka.

Home Broker wyjaśnia: Skąd biorą się limity cenowe w Mieszkaniu dla Młodych?

Do wyznaczenia limitu wykorzystywane są tzw. wskaźniki przeliczeniowe kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych w danej gminie, publikowane przez wojewodów. Do obliczeń brana jest średnia arytmetyczna z dwóch ostatnich odczytów wskaźnika (zmienia się on co pół roku). Limit cenowy w Mieszkaniu dla Młodych wynosi 1,1 tej średniej dla nieruchomości z rynku pierwotnego i 0,9 dla rynku wtórnego.

Wskaźniki są zróżnicowane – inne dla siedzib wojewodów i sejmików samorządowych oraz inne dla pozostałych obszarów danego województwa. Wyjątkiem są gminy bezpośrednio sąsiadujące z miastami wojewódzkimi, gdzie pod uwagę brana jest średnia arytmetyczna z limitu dla stolicy województwa i reszty województwa. Z zastrzeżeniem jednak, że wskaźnik ten nie może być wyższy o więcej niż 20 procent od limitu w pozostałych gminach.

 

Marcin Krasoń, Home Broker
Maciej Górka, Domiporta.pl

Mieszkanie nowe od dewelopera, czy może używane, z drugiej ręki? Rynek pierwotny i wtórny mają swoje wady i zalety, Home Broker przyjrzał się im. Okazuje się, że nie ma rozwiązań najlepszych dla wszystkich. Dla jednych lepsze będzie nowe mieszkanie, a dla drugich – używane.

Największą zaletą nowego mieszkania jest to, że… jest ono nowe. Jeszcze nikt w nim nie mieszkał i od A do Z możemy je urządzić według własnego gustu, realizując przy tym kilka kreatywnych pomysłów. To moment, gdy wybrać można nie tylko kolory ścian, ale często i ich położenie, co pozwala na dowolną aranżację wnętrza nieruchomości. Nowe mieszkanie ma też gwarancję, wszelkie ewentualne usterki powinny zostać usunięte przez dewelopera.

Nowe mieszkanie jest droższe w zakupie…

Dla wielu kluczowym kryterium przy zakupie nieruchomości jest jej cena. Można ją jednak rozpatrywać wielopłaszczyznowo. Przede wszystkim jest cena samego mieszkania, ale należy w tym uwzględnić nakłady inwestycyjne jakich ono wymaga (urządzenie, remont, wyposażenie), koszty transakcyjne, a także to, ile będzie kosztowało utrzymanie lokalu w kolejnych latach.

To, czy za nieruchomość zapłacimy 270 czy 320 tys. zł ma ogromne znaczenie. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że przeciętne ceny zakupu mieszkań nowych są wyższe od używanych, a różnica w stawkach zależy od miasta. Wg ostatniego raportu, największy rozstrzał w cenach występuje w Katowicach i Łodzi (ceny na rynku pierwotnym wyższe o odpowiednio 47 i 41 proc.). Ale już w Warszawie średnia cena nowego mieszkania jest wyższa tylko o 5 proc., a w Krakowie o 7 proc.

Rzecz w tym, że to tylko statystyka, a transakcje na rynku wtórnym obejmują także mieszkania zaniedbane, wymagające wysokich nakładów finansowych. Tymczasem stan nieruchomości sprzedawanych przez deweloperów jest przewidywalny.

… Ale tańsze w urządzeniu i utrzymaniu

Tylko że cena mieszkania to początek kosztów. Warto zwrócić uwagę, że przy zakupie nieruchomości na rynku wtórnym należy doliczyć 2-proc. podatek od czynności cywilno-prawnych (PCC), co przy 300 tys. zł oznacza dodatkowy wydatek 6 tys. zł. Z drugiej strony kupując nową nieruchomość należy liczyć się ze sporym wydatkiem na jej urządzenie i wyposażenie, średnio koszty te szacowane są na 1000 zł na metr kwadratowy mieszkania. Natomiast na rynku wtórnym można znaleźć mieszkania wymagające niewielkiego wkładu finansowego, czasem zbywcy zostawiają nawet meble.

Spore różnice znajdziemy w bieżących kosztach związanych mieszkaniem. Te nowe są zwykle tańsze i to sporo. Przede wszystkim miesięcznych opłat nie obciążają np. składki na fundusz remontowy, dodatkowo należy wziąć pod uwagę prawdopodobnie niższe koszty ogrzewania związane z lepszą izolacją cieplną budynku oraz lepszej jakości oknami. Na rynku wtórnym można spotkać się ze sporymi wydatkami na ogrzewanie zimą, a prędzej czy później pojawić może się pomysł na termomodernizację budynku, co przekłada się na wzrost miesięcznej składki na fundusz remontowy.

Mało atrakcyjnych lokalizacji na rynku pierwotnym

Wybór najlepszego miejsca do zamieszkania to najczęściej sztuka kompromisu. Idealne mieszkanie położone jest w cichej okolicy, bisko centrum lub miejsca pracy i z dostępem do infrastruktury miejskiej. Ale uśredniając należy przyznać, że mieszkania z rynku wtórnego wygrywają pod kątem lokalizacji z rynkiem pierwotnym. To oczywiste, że prawie wszystkie atrakcyjne parcele w miastach są już zajęte. Większość osiedli deweloperskich budowanych jest w oddalonych od centrum dzielnicach, gdzie infrastruktura dopiero powstaje. Atrakcyjnie położone nowe inwestycje to rzadkość, a ich ceny są zwykle wysokie. Praktycznie nie ma szans, by zamieszkać w nowym mieszkaniu przy rynku czy najbardziej cenionych ulicach miast – one są już zabudowane od lat.

Słaba infrastruktura nowych mieszkań

Lokalizacja nieruchomości wiąże się nie tylko z jej położeniem geograficznym, ale i dostępem do niezbędnej infrastruktury. Na starszych osiedlach najczęściej wszystko jest na miejscu. Nie tylko sklepy spożywcze, ale i przychodnie, przedszkola, szkoły, place zabaw, zakłady usługowe i tak dalej. Na nowych osiedlach ze świecą szukać publicznych przedszkoli, a o szewcu można tylko pomarzyć, cała infrastruktura miejska powstaje dopiero po jakimś czasie. Warto też zwrócić uwagę na zieleń, bo świeże nasadzenia nie wyglądają tak dobrze jak kilkudziesięcioletnie drzewa. Dodatkowym problemem jest bliskość budynków. Te budowane kilkadziesiąt lat temu miały zwykle zachowaną rozsądną odległość między sobą, dziś często buduje się tak, że sąsiedzi zaglądają sobie w okna.

Jeśli chodzi o sąsiadów, to mieszkania z rynku pierwotnego i wtórnego mogą się różnić. Inaczej wygląda struktura mieszkańców osiedla z lat 60., a inaczej nowego budownictwa. W tym pierwszym możemy spotkać uciążliwych sąsiadów, ale z drugiej strony w starszym budownictwie ludzie są często bardziej zżyci, można mówić o istnieniu społeczności. W przypadku wielu nowych osiedli każdy żyje w swojej enklawie. Lecz w nowych osiedlach nie grozi nam sąsiedztwo lokatorów z kwaterunku, a ogrodzenie sprawia, że nikt nie pożądany nie zakłóca spokoju.

Kupując nowe mieszkanie trzeba pamiętać jeszcze o jednym – jeśli wprowadzamy się jako jedni z pierwszych, to należy być przygotowanym na to, że przez najbliższy rok pojawiać się będą kolejni lokatorzy, a przed nimi szły będą remonty. Trzeba się więc przyzwyczaić do dźwięków młotka i wiertarki. Z drugiej strony, jak już wszyscy zamieszkają, to przez kilka lat powinna być cisza, a w starszych blokach nigdy nie wiadomo kiedy ktoś zacznie remontować.

Rynek wtórny szybciej dostępny

Jednym z czynników, który decyduje o wyborze nieruchomości może być jej dostępność. W przypadku mieszkania z rynku pierwotnego nierzadko kupujemy nieruchomość na jednym z pierwszych etapów budowy. Nie każdy chce i może czekać rok czy półtora na oddanie lokalu do użytkowania, a przecież potem należy jeszcze mieszkanie urządzić. Na rynku wtórnym znaleźć można nieruchomości gotowe do zamieszkania „od dziś”, co jest ogromną zaletą. Nawet przy zakupie na kredyt, co wydłuża proces, w ciągu kilku tygodni od podjęcia decyzji można zamieszkać na swoim. Oczywiście na rynku pierwotnym są dostępne mieszkania gotowe, a nawet takie już wykończone, ale jest ich niewiele. Wg ostatniego raportu firmy REAS w czwartym kwartale 2015 r. zaledwie co piąte mieszkanie dostępne na rynku pierwotnym było oddane do użytkowania.

Z tym wiąże się także bezpieczeństwo zakupu. Kupując „dziurę w ziemi” zawsze narażamy się na ryzyko. Zostało ono znacząco zmniejszone dzięki wprowadzeniu ustawy deweloperskiej, która nakłada obowiązek prowadzenia tzw. rachunków powierniczych. To zabezpiecza klientów przed bankructwem dewelopera, ale nie przed problemami banku, o czym przekonali się klienci deweloperów mających rachunki powiernicze w SK Banku. Na bezpieczeństwo uwagę zwracają też banki – mały deweloper bez ugruntowanej pozycji rynkowej nie budzi ich zaufania i osoba kupująca nieskończone mieszkanie od takiej firmy może mieć utrudniony dostęp do kredytu hipotecznego. Na rynku wtórnym ryzyka też istnieją, ale są mniejsze. Do niedawna przewagą rynku pierwotnego była możliwość skorzystania z programu rządowych dopłat Mieszkanie dla Młodych. Ale od września 2015 r. dofinansowanie mogą dostać też kupujący mieszkania z drugiej ręki.

Lepsza funkcjonalność nowych mieszkań

W nowych mieszkaniach częściej spotkamy niebanalne rozwiązania architektoniczne, nieruchomości takie są bardziej atrakcyjne. Nieszablonowy układ okien, wyjątkowy kształt pomieszczeń czy materiały wykończeniowe najwyższej jakości – w starszym budownictwie o to trudno, w nowszym zaś się zdarza, choć oczywiście tylko w tych droższych i bardziej prestiżowych osiedlach. W nowych budynkach częściej też znajdziemy np. garderobę, a pomieszczenia są tak zaplanowane, by było miejsce na przykład na szafę wnękową. Podobnie wygląda kwestia infrastruktury osiedlowej  – większość ma garaże, nowoczesne windy, trafiają się i rowerownie. Na rynku wtórnym możemy kupić mieszkanie na czwartym piętrze bez windy, a parkować trzeba będzie „pod chmurką”.

2016_02_23-wtorny_czy_pierwotny-tabela

marcin_krasonMarcin Krasoń, Home Broker

Polska Federacja Rynku Nieruchomości podsumowuje pierwsze trzy miesiące funkcjonowania na rynku wtórnym programu Mieszkanie dla Młodych. W najnowszym badaniu PFRN „Puls Rynku” większość pośredników zwraca uwagę na wzrost zainteresowania kupujących i zamrożenie cen. Równocześnie jednak podkreśla, że wciąż zbyt mało nieruchomości spełnia wymogi programu.

Dwa pokoje dla par

Nowelizacja programu MdM – zdaniem 55 proc. pytanych przez PFRN pośredników w obrocie nieruchomościami – wpłynęła na zwiększenie liczby przeprowadzanych transakcji kupna-sprzedaży na rynku wtórnym. W zależności od regionu i dostępności mieszkań spełniających wymogi programu jest to wzrost na poziomie od 10 do nawet 70 proc. Z kolei w tych miastach i regionach kraju, gdzie tego rodzaju lokali jest niewiele sytuacja nie uległa zmianie.

Według 73 proc. ankietowanych z programu najczęściej korzystają młode pary i małżeństwa, 18 proc. wskazuje na singli, a 9 proc. na rodziny wielodzietne jako głównych odbiorców programu. – Ofertą MdM zainteresowane są głównie osoby młode, pozostające w związkach partnerskich lub małżeńskich, często ludzie o niewielkich dochodach. Rzadziej osoby samotne czy rodziny wielodzietne. Zdarza się też, że z programu chcą skorzystać osoby starsze, kupujące mieszkania dla swoich bliskich – zwraca uwagę Leszek A. Hardek, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Największym zainteresowaniem – zdaniem 71 proc. pośredników – cieszą się mieszkania dwupokojowe, 26 proc. wskazu
je na trzypokojowe i większe, a tylko 3 proc. na kawalerki.


wykres_liczba_transakcji
Od 1 do nawet 99 proc. mieszkań

Funkcjonowanie znowelizowanego programu MdM na rynku wtórnym wygląda różnie w zależności od regionu. 53 proc. pytanych przez PFRN pośredników wskazuje, że w ich mieście niewiele mieszkań spełnia wymogi programu – od 2 do 30 proc. wszystkich będących w ofercie, a zdarzają się miejsca, gdzie jest to mniej niż 1 proc. – W Krakowie na przykład wymogi spełnia nie więcej niż kilka procent lokali. Podobnie jest w Warszawie czy innych dużych miastach. Są to najczęściej nieruchomości w słabo skomunikowanych dzielnicach i przeznaczone do kapitalnego remontu Zdarzają się również biura, które w swojej ofercie nie mają żadnego mieszkania w cenie MdM – mówi Leszek A. Hardek.

Z kolei w miastach i miejscowościach z mniejszą liczą mieszkańców i niższymi cenami za metr kwadratowy większość mieszkań jest dostosowana do kryteriów programu. Na takie miejsca wskazuje 47 proc. pytanych przez PFRN pośredników. W ofercie tych biur średnio 60-80 proc. nieruchomości, a zdarza się, że nawet 99 proc. może być finansowanych z programu.

Ceny bez zmian

MdM nie zmienił również finansowych reguł gry. Zdaniem 79 proc. badanych pośredników nowelizacja programu nie wpłynęła na ceny mieszkań na rynku wtórnym. Tylko 11 proc. zauważa wzrost cen na poziomie 5-10 proc., a 10 proc. wskazuje na obniżkę na poziomie 10-20 proc. – Generalnie jeśli chodzi o ceny mieszkań sytuacja na rynku nieruchomości wtórnych nie uległa zmianie. Stosunkowo duża podaż lokali, także na rynku pierwotnym, gwarantuje stabilizację. Zdarza się, że część sprzedających w wyniku negocjacji obniża ceny w celu zmieszczenia się w kryteriach programu. Nie jest to jednak powszechna tendencja. Obniżka najczęściej dotyczy lokali, które są najniższej wyceniane, a ich sprzedaż przedłuża się – sugeruje Leszek. A Hardek.

wykres_ceny

źródło: PFRN

65 proc. złożonych we wrześniu i październiku wniosków o tegoroczne dofinansowanie zakupu mieszkania w ramach programu Mieszkanie dla Młodych dotyczyło nabycia nieruchomości z rynku wtórnego. Zmiana w ustawie o MdM przyniosła oczekiwany efekt.

Rekordowo pod względem popularności dopłat Mieszkanie dla Młodych zakończył się październik. Jak informuje Bank Gospodarstwa Krajowego, trafiło do niego 5302 wniosków o kredyt z dofinansowaniem. Według obliczeń Home Brokera kupujący mieszkańcy wnioskowali o 123,5 mln złotych, co jest kwotą kilkakrotnie wyższą od średniej wartości z okresu przed nowelizacją ustawy.

Z informacji przekazanych mediom przez BGK wynika, że za tak dynamicznym wzrostem sprzedaży preferencyjnych kredytów stoi w dużej mierze jedna zmiana w ustawie: umożliwienie zakupu mieszkania z rynku wtórnego. Wg BGK bowiem 65 proc. wniosków o dofinansowanie na rok 2015 złożonych w ostatnich dwóch miesiącach dotyczy zakupu mieszkania używanego.

W efekcie wzrostu popularności dopłat na ten rok (w MdM są wyznaczone pule pieniędzy na każdy rok działania programu) bardzo wzrosło wykorzystanie środków na 2015 rok. Na koniec sierpnia z 715 mln zarezerwowane było 47,7 proc. pieniędzy. Po dwóch miesiącach zaś odsetek ten wzrósł do 68,8 proc., co oznacza kwotę 491,7 mln zł.

Rośnie też wykorzystanie pieniędzy z puli na 2016 rok. Wnioskowana kwota dopłat przekroczyła już 150 z 730 mln zł przeznaczonych na ten okres. Jeśli ogromny wpływ rynku wtórnego na popularność programu się utrzyma, można spodziewać się problemów z dostępnością pieniędzy w kolejnych latach. Możliwa jest sytuacja, w której już w czerwcu lub w wakacje Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosi, że przestaje przyjmować wnioski o dofinansowanie wypłacone w 2016 r.

Może też jednak zdarzyć się tak, że początkowa aktywność osób kupujących mieszkania na rynku wtórnym wynikała z przekładania przez nich transakcji w oczekiwaniu na zmianę w ustawie. W pierwszych miesiącach działania nowego rozwiązania nastąpiła więc kumulacja chętnych i stąd skokowy wzrost popularności.

Przy składaniu wniosku o kredyt z dopłatą należy pamiętać, że wypłata nie może być przesunięta na kolejny rok. Trzeba więc być pewnym, że wszystkie formalności związane z transakcją zostaną załatwione przed końcem grudnia. Jeśli istnieje ryzyko, że się to nie uda, to warto złożyć wniosek o wypłatę w 2016 r.

Od początku działania programu MdM (styczeń 2014 r.) wnioski do BGK złożyło 36,5 tys. kredytobiorców, z czego 31,9 tys. osób podpisało już umowy. Zdecydowana większość (ponad trzy czwarte) klientów jest bezdzietna, a najwięcej pieniędzy trafia niezmiennie do Warszawy. Wg danych na koniec października 2015 r. 16,2 proc. wszystkich dopłat od początku działania programu dotyczyło nieruchomości kupionych właśnie w stolicy.

 

marcin_krasonautor: Marcin Krasoń, Home Broker

Sprzedaż kredytów z dopłatami w ramach programu Mieszkanie dla Młodych była w sierpniu najniższa od stycznia br. Ale od września sytuacja powinna się odmienić, bo zostanie do niego dołączony rynek wtórny, co znacznie zwiększy dostępność dopłat poza aglomeracjami.

W drugim miesiącu wakacji do Banku Gospodarstwa Krajowego kredytobiorcy złożyli wnioski o dopłaty w ramach programu Mieszkanie dla Młodych na łączną kwotę 33,8 mln zł, jak policzył Home Broker, jest to wartość o ponad 17 proc. niższa niż w lipcu. Większość z tych środków została zarezerwowana na wypłaty dofinansowania jeszcze w tym roku. Łącznie na 2015 r. zapisano już 341,2 mln zł, czyli 47,7 proc. przeznaczonych pieniędzy. Wnioski o dofinansowanie w 2016 r. opiewają póki co na 100 mln zł (13,7 proc. pieniędzy), tych na 2017 i 2018 są na razie śladowe ilości.

W kolejnych miesiącach popularność programu dopłat powinna jednak wzrosnąć, a to za sprawą zmian w ustawie, jakie wchodzą w życie z początkiem września. Dwie najważniejsze to zwiększenie dopłat i dostępu do nich dla klientów z co najmniej trójką dzieci a także włączenie do programu rynku wtórnego. Ta druga zmiana ułatwi skorzystanie z pomocy osobom, które mieszkają poza największymi miastami, gdzie koncentruje się działalność deweloperska. W wielu miejscowościach nowych inwestycji jest jak na lekarstwo i albo buduje się nowe domy albo handluje mieszkaniami na rynku wtórnym. Dopiero nowelizacja ustawy (włączenie do programu rynku wtórnego) sprawiła, że mieszkający tam będą mogli uzyskać dopłatę w ramach Mieszkania dla Młodych.

Gdzie po mieszkanie na rynku wtórnym?

Warto jednak zwrócić uwagę, że na rynku wtórnym obowiązują inne limity cenowe niż na pierwotnym. Do ich wyliczania brany jest mnożnik 0,9 (dla nowych mieszkań jest to 1,1), co sprawia, że maksymalna cena mieszkania z drugiej ręki będzie o ok. 20 proc. niższa od deweloperskiego. W efekcie w niektórych dużych miastach o mieszkania mieszczące się w limitach będzie na rynku wtórnym trudno. Wg danych portalu Domiporta.pl w Krakowie, Warszawie, Rzeszowie i Wrocławiu odsetek lokali spełniających warunki ustawy nie przekracza 3 proc., a wśród miast z dostępnością poniżej 10 proc. są jeszcze Gdynia, Lublin i Opole. W tych miastach, gdzie mieszkań dostępnych w MdM jest procentowo najmniej, należy jednak spodziewać się wzrostu ich liczby, bowiem część sprzedających będzie obniżać ceny tak, by zmieścić się w limicie i zwiększyć swoje szanse na rynku.

Analiza dostępności mieszkań z rynku wtórnego w MdM pokazuje, że zwykle większy problem ze znalezieniem lokali w odpowiedniej cenie jest w dużych miastach. W siedmiu z dziesięciu największych miast Polski mniej niż 20 proc. mieszkań na rynku wtórnym mieści się w limitach. Z dużych miast najlepiej wygląda to w Katowicach (45 proc.), Bydgoszczy (41 proc.) i Łodzi (34 proc.). Są to miasta, w których ceny nieruchomości są relatywnie niskie.

Dostępność mieszkań z dopłatami będzie jednak w skali kraju bardzo zróżnicowana. W wielu mniejszych miastach nie przewidujemy żadnych problemów ze znalezieniem mieszkania w odpowiedniej cenie. Z danych ofertowych zebranych przez portal Domiporta.pl wynika, że w Bytomiu, Zabrzu i Sosnowcu około 90 proc. mieszkań z rynku wtórnego wystawionych na sprzedaż mieści się w limitach dla danej lokalizacji. 60-80 proc. wskaźnik jest w Gorzowie Wlkp., Radomiu, Siedlcach, Częstochowie i Lesznie, a około połowy mieszkań z drugiej ręki spełnia warunki MdM w Tychach, Zielonej Górze, Głogowie i Katowicach.

Średnie ceny i dostępność mieszkań z rynku wtórnego w MdM dla poszczególnych miast

Miasto Limit MdM Średnia cena na rynku wtórnym Procent dostępnych mieszkań
Białystok 3 648,15 zł 4 174,00 zł 20%
Bielsko-Biała 3 286,80 zł 4 271,00 zł 29%
Bydgoszcz 3 720,15 zł 3 746,65 zł 41%
Bytom 3 286,80 zł 2 315,00 zł 96%
Częstochowa 3 286,80 zł 3 280,00 zł 67%
Gdańsk 4 282,65 zł 5 748,04 zł 13%
Gdynia 4 000,50 zł 5 867,00 zł 5%
Gliwice 3 286,80 zł 3 563,00 zł 32%
Głogów 3 307,95 zł 3 379,00 zł 45%
Gorzów Wlkp. 3 315,60 zł 2 977,00 zł 78%
Katowice 3 905,55 zł 4 156,64 zł 45%
Kielce 3 838,27 zł 4 185,00 zł 35%
Koszalin 3 203,10 zł 3 938,00 zł 10%
Kraków 4 183,20 zł 6 586,21 zł 1%
Leszno 3 438,90 zł 3 146,00 zł 67%
Lublin 3 780,68 zł 4 877,54 zł 5%
Łódź 3 694,50 zł 3 899,60 zł 34%
Olsztyn 4 471,65 zł 4 394,00 zł 42%
Opole 3 191,85 zł 4 181,00 zł 6%
Płock 3 160,09 zł 3 588,00 zł 18%
Poznań 4 847,40 zł 5 589,83 zł 19%
Radom 3 160,09 zł 2 879,00 zł 73%
Rzeszów 3 313,35 zł 4 725,00 zł 2%
Siedlce 3 160,09 zł 3 445,00 zł 69%
Sosnowiec 3 596,18 zł 2 867,00 zł 86%
Szczecin 3 697,20 zł 4 196,86 zł 18%
Toruń 3 720,15 zł 4 211,00 zł 27%
Tychy 3 596,18 zł 3 563,00 zł 54%
Warszawa 5 390,44 zł 7 919,60 zł 2%
Wrocław 4 239,00 zł 5 600,64 zł 3%
Zabrze 3 286,80 zł 2 790,00 zł 88%
Zielona Góra 3 315,60 zł 3 371,00 zł 49%

Źródło: Domiporta.pl

Nowa odsłona programu dopłat

Rynek wtórny bardziej elastyczny i zróżnicowany niż pierwotny. W każdym mieście można znaleźć mieszkania bardzo tanie, przeznaczone na przykład do remontu, więc nawet w Krakowie czy Warszawie dopłaty do rynku wtórnego będą dostępne. Zmiana w Mieszkaniu dla Młodych bez zwątpienia zwiększy popularność programu otwierając drogę do dopłat osobom, dla których dotąd była ona zamknięta. Sprawi, że z pomocy będzie można skorzystać w całym kraju, bo jak dotąd najwięcej pieniędzy płynęło do największych miast, tam bowiem koncentruje się działalność deweloperów. Wg danych BGK, do końca pierwszej połowy 2015 r. 43 proc. dopłat trafiło do pięciu największych miast. Po wejściu w życie nowelizacji sytuacja powinna ulec zmianie.

marcin_krasonautor: Marcin Krasoń, Home Broker

Jak wynika z najnowszego raportu Szybko.pl, Metrohouse i Expandera, obecnie rynek nieruchomości wtórnych cechuje się dużą stabilnością. To dobry moment na zakup mieszkania pod kątem zbliżającego się roku akademickiego. Jesienią natomiast możemy spodziewać się znacznego ożywienia spowodowanego między innymi objęciem programem MdM nieruchomości wtórnych oraz tradycyjnym wzrostem aktywności kupujących we wrześniu i październiku.

 Spokojne nastroje na rynku nieruchomości

W czerwcu, podobnie jak miesiąc wcześniej, rynek nieruchomości wtórnych charakteryzował się dużą stabilnością. Przeciętna cena ofertowa dla 15 monitorowanych miast wzrosła zaledwie o 0,1% w stosunku do poprzedniego zestawienia. Jedynie w Katowicach i Sopocie zauważalne są istotne obniżki na poziomie odpowiednio 2,3% oraz 1,5% – W nadchodzącym czasie można jednak spodziewać się silnego ożywienia na rynku nieruchomości wtórnych – mówi Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl. – Będzie ono spowodowane przede wszystkim typowym jesiennym wzrostem aktywności kupujących i wynajmujących. Dodatkowo rynek zdynamizują jeszcze zmiany spowodowane regulacjami wysokości wymaganego wkładu własnego oraz rozszerzenie programu MdM o nieruchomości z drugiej ręki. W zależności od ustalonych limitów cenowych, w różnych lokalizacjach będzie ono miało odmienną siłę oddziaływania. Dla przykładu, w Łodzi dopłatami może być objęte nawet 50%, a w Poznaniu – 40% nieruchomości (przy założeniu, że próg cenowy kwalifikujący mieszkanie do dopłat będzie wynosił odpowiednio 3 700 i 4 847 złotych[1]). Na drugim biegunie są Warszawa i Kraków, gdzie zaledwie 3% i 2% wystawionych na sprzedaż mieszkań będzie kwalifikowało się do wsparcia w ramach programu MdM. 

Ceny transakcyjne w sezonie wakacyjnym

Okres wakacyjny to pora, kiedy liczba ofert lokali wystawionych na sprzedaż maleje. Jednak w tym czasie istnieje duża szansa na nawiązanie transakcji z klientem gotówkowym. Najczęściej takimi kupującymi są rodzice maturzystów, którzy dostali się na studia poza miejscem swego zamieszkania. Osoby nabywające lokal mają powody do zadowolenia. – W porównaniu do ubiegłego miesiąca, transakcyjne ceny mieszkań nieco spadły. Największe obniżki widać na gdyńskim rynku nieruchomości. Nabywcy powinni dysponować kwotą poniżej 5 000 zł za mkw. – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. – Zbliżoną sytuację można zaobserwować w Gdańsku. Rynek nieruchomości w obu tych miastach kształtuje się podobnie. Najczęściej kupujący przeznaczali 260 tys. zł na zakup lokalu.

Wrocław to jedyne miasto spośród badanych w raporcie, gdzie ceny transakcyjne nieco wzrosły. – Aktualnie kupujący muszą się liczyć z wydatkiem na poziomie 5 252 zł za mkw. – zauważa Jańczuk. – Co ciekawe, to właśnie w stolicy Dolnego Śląska kupowane są lokale o największych metrażach. Zupełnie odwrotnie przedstawia się sytuacja w Łodzi, gdzie najszybciej z rynku znikają mniejsze lokale – dodaje ekspert.

Oprocentowanie minimalnie wzrasta 

Nieznacznie zmieniła się wysokość oprocentowania kredytów. – Dla zobowiązań z wysokim wkładem własnym (25%) wskaźnik ten zwiększył się z 3,47% do 3,48 i nadal pozostaje na bardzo niskim poziomie – mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors. – W przypadku długu o wartości 300 000 zł, zaciągniętego na okres 30 lat, rata wynosi jedynie 1 499 zł. Porównując do takiego samego kredytu, jednak uruchomionego w 2012 r. klient zobowiązany był spłacać miesięcznie 2 054 zł. Obecnie raty są więc dość niskie, ale w kolejnych miesiącach najprawdopodobniej będą powoli rosły.

Dobrą wiadomością dla osób zainteresowanych kupnem lokalu są planowane zmiany w rządowym programie MdM. Istnieją szanse, że jeszcze w tym roku zostanie rozszerzony katalog nieruchomości, które mogą być objęte dofinansowaniem, także o mieszkania pochodzące z rynku wtórnego. Jest to istotne szczególnie dla osób zainteresowanych nabyciem lokalu w mniejszych miejscowościach, gdzie nowe nieruchomości nie powstają tak często jak w dużych miastach.

[1] szacunki dotyczące limitów cenowych wykonane przez Bankier.pl

źródło: materiały prasowe

25 czerwca Sejm zdecydował, że program Mieszkanie dla Młodych obejmie również rynek wtórny. Limity cenowe wyniosą 90 procent wskaźnika kosztu odtworzenia 1m2 powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego w danej gminie. Zmiany mogą wejść w życie najwcześniej od sierpnia br. Czy oznacza to drastyczne zmiany na rynku?

Zmiany będą pozytywne

Generalnie rynek deweloperski pozytywnie zapatruje się na  wprowadzone zmiany. Dzięki nowelizacji program Mieszkanie dla Młodych stanie się popularniejszy, a Klienci będą mogli uzyskać większe benefity. Szczególnie korzystne jest zwiększenie dopłaty przy dwójce dzieci. Dla rodzin wychowujących troje lub więcej pociech dodatkowo zniesiono granicę wieku i warunek posiadania pierwszego mieszkania. Dla rodzin wielodzietnych z 15 do 30 procent zwiększono mnożnik, na podstawie którego wylicza się dopłatę oraz podwyższono dofinansowanie na mieszkania o metrażu do 65 m2. W niektórych przypadkach zmiany te mogą doprowadzić do zwiększenia  kwoty wsparcia nawet do ok. 100 tys. zł.

Negatywnie odbieramy natomiast brak zmian w metodologii ustalania limitów cen w programie MdM, które są zależne od średniego wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Wskaźnik ten jest słabo skorelowany z realnymi cenami za m2 w poszczególnych regionach. To z kolei sprawia, że w niektórych miastach limit cenowy pozwala na zakup nieruchomości nawet blisko centrum, a w innych tylko peryferiach. Obecna metodologia sprawia, że dostępność programu MdM dla ogółu społeczeństwa jest bardzo zróżnicowana. 

Skorzystają małe miejscowości

Włączenie do programu mieszkań z rynku wtórnego może być najbardziej odczuwalne w mniejszych miejscowościach, w których rynek deweloperski często jest słabo rozwinięty. Zmiany zwiększą konkurencyjność deweloperów, w związku z tym w mniejszych miastach możliwy jest odpływ klientów do indywidualnych sprzedawców.

W większych miastach bez zmian, ale z wyjątkami

W większych miastach będzie inaczej, ponieważ różnica pomiędzy limitami cenowymi dla rynku pierwotnego i wtórnego będzie na tyle duża, że realna dostępność oferty na tym drugim będzie niewielka. Zmiany mogą stanowić zagrożenie dla deweloperów z mniejszych miast, ale też z kilku większych, jak np. Łódź czy Katowice, w których relatywnie duża część ofert kwalifikuje się do programu MdM.

Liczba mieszkań i ceny po staremu

W związku ze zwiększeniem limitów nie powinna zwiększyć się dostępna w ramach MdM liczba mieszkań. Klienci skorzystają jednak z wyższych dopłat, a także będą mieli możliwość kupna większego lokalu przy zachowaniu analogicznej zdolności kredytowej.

Nie prognozujemy też wzrostu cen najtańszych mieszkań na rynku wtórnym, chociaż w niedużej skali takie ryzyko oczywiście istnieje. Przewidujemy natomiast wzrost popularności samego programu. Do tej pory MdM cieszył się umiarkowanym zainteresowaniem, co było spowodowane faktem, że program był niedostępny dla większego grona Klientów.

Sprzedaż mieszkań przez spółdzielnie mieszkaniowe nie powinna znacząco wpłynąć na rynek. Skala tych działań wciąż pozostanie niewielka.

autor: Piotr Kijanka, Dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Grupie Deweloperskiej GEO

Tylko 1,5 proc. krakowskich i warszawskich mieszkań z rynku wtórnego mieści się w limitach cenowych Mieszkania dla Młodych dla mieszkań z drugiej ręki. Największą korzyść z dołączenia rynku wtórnego do programu odniosą osoby kupujące mieszkania w niewielkich miastach.

Podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia podkomisji obradującej nad nowelizacją ustawy o Mieszkaniu dla Młodych przyjęto pomysł włączenia do programu rynku wtórnego. Jak dotąd z dopłat mogli skorzystać tylko klienci kupujący mieszkania od deweloperów, dodanie do tego możliwości zakupu lokalu z drugiej ręki będzie zmianą rewolucyjną. Home Broker oraz portal Domiporta.pl przyjrzały się dostępności mieszkań z rynku wtórnego na zróżnicowanych rynkach, wnioski są niezwykle ciekawe.

Niższe limity dla rynku wtórnego

Wg pomysłu podkomisji sejmowej, mieszkania z rynku wtórnego mają mieć inne limity cen kwalifikujące nieruchomość do dopłat niż rynek pierwotny. Różnica to ok. 20 proc., choć proponowano nawet stawki niższe o 30 proc. W efekcie w Warszawie limit dla rynku pierwotnego wynosi 6 588,32 zł, a przy tych założeniach na rynku wtórnym będzie to 5 390,44 zł (lub 4791,50 zł dla pesymistycznego wariantu). – Niskie limity budzą sporo kontrowersji, bo podaż mieszkań spełniających wymogi programu będzie w wielu miastach bardzo mała względem ogólnego wolumenu – zauważa Maciej Górka z Domiporta.pl

Z danych Domiporta.pl wynika, że na warszawskim rynku wtórnym dostępnych jest ponad 42 tys. mieszkań o powierzchni do 75 mkw. (to ograniczenie ustawowe w MdM), ale tylko 642 (1,5 proc.) z nich mieszczą się w limicie 5390,44 zł, tych w cenie dla niższego limitu jest zaledwie 117, co stanowi 0,3 proc. Owszem, po wejściu w życie zmian część sprzedających prawdopodobnie obniży cenę, by zwiększyć zainteresowanie ofertą, ale nie ma co liczyć, że liczba dostępnych mieszkań pójdzie w tysiące. Wg szacunków Home Brokera w Warszawie podaż mieszkań deweloperskich w MdM to około 2-2,5 tys. lokali, czyli czterokrotnie więcej niż byłoby na rynku wtórnym wg aktualnych założeń.

W Krakowie liczby wyglądają podobnie  – z ponad 11 tys. mieszkań w ofercie, w hipotetycznym limicie MdM dla rynku wtórnego (4183,20 zł) mieszczą się 163, jeśli wybrany zostanie niższy limit (3718,40 zł) będą to 94 nieruchomości. Z pięciu największych miast najlepiej pod tym względem jest w Łodzi, gdzie limity są relatywnie wysokie. Z 2,6  tys. wystawionych na sprzedaż mieszkań prawie 1200 mieści się w limicie 3694,50 zł. Nawet jeśli wybrany zostanie niższy wskaźnik (3284 zł za mkw.), to do kupienia i tak będzie 550 lokali.

W mniejszych miejscowościach, tych niesąsiadujących z aglomeracjami, w limitach mieści się duża część mieszkań, co powinno otworzyć rynek dopłat na osoby z tych miejscowości. Tam bowiem deweloperzy budują bardzo mało (lub wręcz w ogóle) i szans na uzyskanie dopłat raczej dotąd nie było. Nowelizacja ustawy może to zmienić.

Dostępność mieszkań na rynku wtórnym spełniających warunki programu Mieszkanie dla Młodych w wybranych miastach

  Miasto Hipotetyczny limit MdM dla rynku wtórnego Średnia cena mkw. mieszkań o pow. do 75 mkw. Odsetek mieszkań w limicie
Warszawa 5 390,44 zł 7 919,60 zł 1,5%
Kraków 4 183,20 zł 6 586,21 zł 1,5%
Łódź 3 694,50 zł 3 899,60 zł 45,4%
Wrocław 4 239,00 zł 5 600,64 zł 3,0%
Poznań 4 847,40 zł 5 589,83 zł 15,7%
Gdańsk 4 338,90 zł 5 548,04 zł 9,0%
Szczecin 3 697,20 zł 4 196,86 zł 18,1%
Bydgoszcz 3 720,15 zł 3 717,65 zł 28,1%
Lublin 3 780,68 zł 4 877,54 zł 5,9%
Katowice 3 905,55 zł 4 090,64 zł 51,1%
Chojnice (pomorskie) 3 700,35 zł 2 768,75 zł 82,4%
Żyrardów (mazowieckie) 3 160,09 zł 3 124,44 zł 27,4%
Nowa Sól (lubuskie) 2 965,50 zł 2 218,67 zł 46,9%
Brzeg (opolskie) 2 885,85 zł 2 764,56 zł 6,1%
Krotoszyn (wielkopolskie) 3 438,90 zł 2 803,21 zł 29,4%
Białogard (zachodniopomorskie) 3 203,10 zł 2 285,65 zł 67,6%
Lubartów (lubelskie) 3 242,55 zł 3 232,78 zł 54,5%
Grajewo (podlaskie) 3 169,80 zł 2 789,39 zł 100,0%
Żnin (kujawsko-pomorskie) 3 050,55 zł 2 595,77 zł 100,0%
Wieluń (łódzkie) 3 008,25 zł 2 617,12 zł 27,5%

Źródło: ceny ofertowe z Domiporta.pl obniżone o 5%
założenia: mieszkania o powierzchni do 75 mkw. położone w granicach miasta

W mniejszych miastach będzie łatwiej o MdM

Home Broker i Domiporta.pl sprawdziły podaż mieszkań z drugiej ręki w 10 losowo wybranych miejscowościach z całej Polski. I np. w Białogardzie, Lubartowie i Nowej Soli około połowy mieszkań wystawionych na sprzedaż mieści się w limicie. W Chojnicach, Grajewie i Żninie jest to zdecydowana większość, a jedynym sprawdzonym przez nas niewielkim miastem z bardzo niską dostępnością mieszkań z rynku wtórnego w MdM (poniżej 10 proc.) jest położony w woj. opolskim Brzeg. Jednak jest ona tam i tak kilkukrotnie wyższa od tej w Krakowie, Wrocławiu i Warszawie.

Maciej Górka z Domiporta.pl zwraca jednak uwagę na jeszcze jedno zjawisko. – Lokalne rynki, których średnie ceny metra kwadratowego plasuje się poniżej limitów, będą podnosić ceny, aby dorównać do wymagań MdM, tak jak działo się na rynku pierwotnym w Łodzi. Niestety działa to na szkodę klientów, którzy nie wspierają zakupu nieruchomości kredytem hipotecznym – mówi. Możemy więc mieć do czynienia z sytuacją, w której w jednych miastach sprzedający będą obniżać ceny, by zmieścić się w limicie (tam gdzie limit jest dość niski), a w innych podnosić, bo i tak będzie można dostać dopłaty (tam gdzie limit jest wysoki).

Przede wszystkim jednak dołączenie rynku wtórnego do programu MdM pomoże potencjalnym kupującym z małych miast, zwiększając znacząco dostęp do kredytów z dopłatą w tych lokalizacjach, gdzie wcześniej było o nie bardzo trudno. Ułatwi też życie tym, którzy w dużych miastach kupują tanie mieszkania z rynku wtórnego, choć należy pamiętać, że w niektórych lokalizacjach nieruchomości spełniających warunki programu jest niewiele.

Gotówka mile widziana

Warto jednak zauważyć, że wiele z tanich mieszkań jest w niskim standardzie i ich zakup wymagać będzie potem dodatkowych nakładów finansowych na remont czy choćby odświeżenie. Z drugiej strony, kupno mieszkania od dewelopera też wymaga gotówki na urządzenie i średnio jest to więcej niż w przypadku rynku wtórnego.

Home Broker wyjaśnia: Skąd biorą się limity cenowe w Mieszkaniu dla Młodych?

Do wyznaczenia limitów wykorzystywane są wskaźniki przeliczeniowe kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych w danej gminie, publikowane przez wojewodów. Do obliczeń brana jest średnia arytmetyczna z dwóch ostatnich odczytów wskaźnika (zmienia się on co pół roku). Limit cenowy dla rynku pierwotnego jest tą średnią powiększoną o 10 proc., pomysł włączenia rynku wtórnego zakłada, że limit dla mieszkań z drugiej ręki będzie w/w średnią pomniejszona o 10 proc.

Wskaźniki są inne dla siedzib wojewodów i sejmików samorządowych i inne dla reszty województwa. Wyjątkiem są gminy sąsiadujące z miastami wojewódzkimi, gdzie pod uwagę brana jest średnia arytmetyczna z limitu dla stolicy województwa i reszty województwa. Z zastrzeżeniem jednak, że nie może to wskaźnik ten nie może być wyższy o więcej niż 20 procent od limitu w pozostałych gminach.

autor: Marcin Krasoń, Home Broker

Przegrane wybory prezydenckie sprawiły, że rząd w trybie natychmiastowym zajął się kwestią mieszkalnictwa dla młodych ludzi. Przyśpieszono prace nad ustawą o budownictwie czynszowym, a jednocześnie pojawił się pomysł, by do programu Mieszkanie dla Młodych włączyć rynek wtórny.

Podczas wczorajszego posiedzenia podkomisji obradującej nad nowelizacją ustawy o Mieszkaniu dla Młodych pojawiła się i została przegłosowana, rewolucyjna propozycja włączenia do niego rynku wtórnego. Podtrzymany został też pomysł zwiększenia dostępności oraz kwot dopłat dla rodzin wielodzietnych.

Dla kogo dopłaty w MdM?

Wg stanu na dziś, aby skorzystać z rządowego dofinansowania, należy kupować mieszkanie z rynku pierwotnego, które mieści się w limicie cenowym dla danej lokalizacji oraz spełnia warunek powierzchniowy (75 mkw. dla mieszkań i 100 mkw. dla domów – o 10 mkw. więcej w przypadku rodziców z co najmniej trójką dzieci). Ważne jednak, że mieszkanie może pochodzić jedynie z rynku pierwotnego i musi być kupione na kredyt w złotych rozliczony na co najmniej 15 lat i w kwocie odpowiadającej co najmniej połowie ceny nabywanej nieruchomości. O dofinansowanie mogą ubiegać się osoby do 35. Roku życia, zarówno single, jak i małżeństwa, bez względu na to, czy mają dzieci.

Katalog beneficjentów programu nie zostanie zmieniony, ale rząd od początku chce ułatwić dostęp do niego rodzinom wielodzietnym (czyli z co najmniej trójką dzieci) oraz dać możliwość zakupu mieszkania od spółdzielni mieszkaniowych.

Więcej dla rodzin wielodzietnych

Beneficjenci z co najmniej trójką dzieci będą mogli otrzymać dopłatę kupując kolejną nieruchomość, a nie tylko pierwszą. Dodatkowo, osoby takie mogą też liczyć na wyższe dopłaty i to podwójnie. Z jednej strony bowiem dofinansowanie dla nich będzie się liczyć maksymalnie do 65 mkw. (a nie do 50 mkw. jak dla pozostałych), z drugiej zaś wprowadzona ma zostać zasada, wg której kwota dopłaty zależeć będzie od liczby dzieci. Dotąd na 10 proc. wartości odtworzeniowej mogli liczyć beneficjenci bezdzietni, a na się15 proc. ci z potomstwem. Po zmianach 15 proc. ma być dostępne dla kredytobiorców z jednym dzieckiem, tym z dwójką przypadnie 20 proc., a z trójką – aż 30 proc. wartości odtworzeniowej mieszkania. W efekcie połączenia obu w/w zmian dopłaty dla kredytobiorców z co najmniej trójką dzieci wzrosną o 160 proc.

Rynek wtórny w MdM

Teraz pojawił się całkowicie nowy pomysł, który może zrewolucjonizować program MdM. Chodzi o wprowadzenie możliwości skorzystania z rynku wtórnego przez osoby kupujące mieszkanie z drugiej ręki. To bardzo istotna zmiana, bo daje szansę na dopłaty osobom kupującym nieruchomości w miejscowościach gdzie deweloperzy ani spółdzielnie nie budują. Ich działalność koncentruje się bowiem w dużych miastach, a w wielu miejscowościach rynek mieszkań to tylko nieruchomości z drugiej ręki. Budownictwo w nich opiera się na inwestycjach realizowanych przez osoby fizyczne na własny użytek (budownictwo indywidualne), a ktoś taki nie jest uprawiony do skorzystania z dopłat MdM, a jedynie może liczyć na zwrot VAT za materiały budowlane, a to i tak tylko jeśli buduje dom o powierzchni do 100 mkw. (110 mkw. dla rodzin wielodzietnych).

Warto jednak dodać, że wg pomysłu podkomisji mieszkania z rynku wtórnego mają mieć inne limity cen kwalifikujące nieruchomość do programu MdM. W przypadku rynku pierwotnego jest to 110 proc. średniego wskaźnika odtworzeniowego, dla mieszkań z drugiej ręki ma to być 90 proc. W efekcie na przykład w Warszawie limit dla rynku pierwotnego wynosi 6 588,32 zł, a przy tych założeniach na rynku wtórnym będzie to 5 390,44 zł.

Włączenie do Mieszkania dla Młodych rynku wtórnego sprawi, że dopłaty będą się dostępne dla osób mieszkających z dala od głównych ośrodków miejskich oraz kupujących tańsze mieszkania używane. Należy jednak pamiętać, że propozycja podkomisji (choć przyjęta głosami Platformy Obywatelskiej) może, lecz nie musi zostać przyjęta przez parlament. Przedwyborcza mobilizacja daje szansę na to, że zmiany wejdą w życie w trzecim kwartale 2015 roku.

Czynszówki dla niezamożnych

Jednocześnie skierowano do sejmu projekt nowelizacji ustawy o czynszówkach, który zakłada reaktywację społecznego budownictwa czynszowego. Kosztem 750 mln zł rząd chce wspierać budowanie mieszkań przeznaczonych dla osób o umiarkowanych dochodach, które z jednej strony mają problem z otrzymaniem lokalu komunalnego, a z drugiej nie stać ich na zakup własnego lokalu. Pomysł zakłada, że osoby takie będą mogły wynajmować mieszkanie na atrakcyjnych warunkach, roczny czynsz nie będzie mógł przekraczać 5 proc. wartości odtworzeniowej dla danej lokalizacji, co oznacza, że np. w Warszawie 50-metrowe mieszkanie wynajmiemy za około 1200 zł miesięcznie.

Wg projektu o mieszkanie ubiegać będą się mogły osoby spełniające kryterium dochodowe. Np. w Warszawie w przypadku singla nie może to być więcej niż 2,8 tys. zł netto miesięcznie, a dla rodziny trzyosobowej kwota ta wynosi 5,7 tys. zł.

marcin_krasonautor: Marcin Krasoń, Home Broker

Koszty związane z zakupem 60-metrowego mieszkania na kredyt, poza wkładem własnym mogą sięgnąć nawet kilkunastu tysięcy złotych. Część z nich trzeba ponieść jeszcze przed zaciągnięciem kredytu, a inne będą konieczne dopiero przy lub po podpisaniu umowy notarialnej. Ile kapitału trzeba zgromadzić, aby myśleć o zakupie nowego mieszkania, a z jakimi kosztami trzeba się liczyć, kiedy transakcja dotyczy rynku wtórnego?

Średnia cena m2 mieszkania na rynku pierwotnym, według informacji publikowanych przez Narodowy Bank Polski za ostatni kwartał 2014 roku, wynosi 4705 zł (wyliczona na podstawie danych z 10 miast). Za 60-metrowe mieszkanie trzeba by więc średnio zapłacić 282,3 tys. zł. Można więc przyjąć, że cena zakupu modelowego mieszkania na rynku pierwotnym to 280 tys. zł i ta kwota posłuży jako punkt wyjścia do szacowania kosztów transakcyjnych.

Wkład własny to nie wszystko

Aby myśleć o kredycie hipotecznym na zakup mieszkania trzeba posiadać własny kapitał na ten cel. Komisja Nadzoru Finansowego określiła minimalny udział własny kredytobiorcy w sfinansowaniu zakupu mieszkania na 10% w 2015 roku. W omawianym przykładzie wkład własny wyniesie 28 tys. zł. Ale to nie jedyny wydatek związany z zaciągnięciem kredytu – dodaje Marzena Zbierska z portalu TargiMieszkaniowe.net. Do tego dochodzi jeszcze prowizja banku za udzielenie kredytu, która w większości ofert nie przekracza 2% (czyli 5600 zł), ale zwykle nie jest też dużo niższa. Część banków dolicza prowizję do rat kredytowych, ale niektóre nie stosują takiej praktyki i wtedy prowizja płatna jest jednorazowo. Bank może również oczekiwać wyceny kredytowanej nieruchomości (300-400 zł) oraz ubezpieczenia mieszkania od zdarzeń losowych (ok. 300 zł).

Umowa deweloperska wymaga aktu notarialnego. W przypadku nieruchomości o wartości 280 tys. zł maksymalna taksa notarialna to 945 zł, osobno pobierana jest opłata za wypisy (maksymalnie trzeba szacować 1200 zł), podatek VAT oraz opłata sądowa za wpis roszczenia nabywcy do księgi wieczystej: 150 zł. Koszty aktu – w sumie prawie 2800 zł – rozkładają się po połowie na kupującego i dewelopera, więc trzeba być przygotowanym na wydatek rzędu 1400 zł.

Czasami deweloperzy, którzy zawierają umowy zawsze w tej samej kancelarii notarialnej mają wynegocjowane zniżki w cenie (ulgę w taksie notarialnej), ale nie jest to regułą. Ostateczna umowa przenosząca własność nieruchomości na kupującego to kolejne 2 tys. zł, które leży już po stronie kupującego. W tym zawiera się taksa notarialna i opłata za wypisy (wraz z podatkiem VAT). Opłata sądowa za utworzenie księgi wieczystej i wpis właściciela to 260 zł.

W przypadku nowej nieruchomości kupujący nie płaci podatku od czynności cywilnoprawnych w odniesieniu do umowy notarialnej, ale bank kredytujący nieruchomość będzie wymagał wpisu hipoteki do księgi wieczystej, co wiąże się z wydatkiem kolejnych 200 zł za wpis i 19 zł na podatek dla urzędu skarbowego (PCC od wpisu do hipoteki) – mówi Marzena Zbierska z portalu TargiMieszkaniowe.net. W sumie poza bankowe koszty zakupu mieszkania w omawianym przypadku na rynku pierwotnym to ok. 4,5 tys. zł.

Prowizja pośrednika i PCC

Jeśli planujemy zakup mieszkania na rynku wtórnym sytuacja wygląda nieco inaczej. Po pierwsze, w przypadku, gdy znalezienie odpowiedniej  oferty zlecimy pośrednikowi, wiąże się to z zapłatą prowizji. Jej wysokość określa umowa z pośrednikiem – najczęściej jest to 3% (plus 23% VAT) wartości mieszkania, czyli dla 280 tysięcy to ponad 10 tys. zł. Po drugie zawarcie umowy kupna-sprzedaży będzie wymagało zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC), który wynosi 2% wartości umowy, czyli 5600 zł. Taksa notarialna, opłata za odpisy aktu notarialnego i opłaty sądowe związane z wpisem do księgi wieczystej i ustanowieniem hipoteki to kolejne 2 – 2,5 tys. zł. Koszty transakcyjne zakupu mieszkania na rynku wtórnym mogą sięgnąć nawet kilkunastu tys. zł (w omawianym przypadku to kwota rzędu 18 tys. zł).

Trzeba jednak pamiętać, że mieszkania na rynku wtórnym są nieco tańsze (średnia cena transakcyjna używanego mieszkania według danych NBP wyniosła w czwartym kwartale ubiegłego roku 3841zł – na podstawie analizy cen w 10 miastach) i wyjściowe 280 tys. może w pewnych sytuacjach pozwolić na zakup nieco większego lokum niż na rynku pierwotnym, co w cale nie oznacza, iż w dalszym rozrachunku dokonamy w tym wypadku trafnego wyboru.

autor: Marzena Zbierska, TargiMieszkaniowe.net

Jak wynika z najnowszego raportu Szybko.pl, Metrohouse i Expandera, rok 2014 na rynku nieruchomości wtórnych okazał się słabszy niż prognozowali eksperci. Warto jednak zaznaczyć, że mimo wprowadzenia rządowego programu MdM, rynek pierwotny nie zdominował wtórnego. Liczba zawartych transakcji zwiększyła się szczególnie pod koniec ubiegłego roku, bowiem były to ostatnie dni, kiedy można było wnieść wkład własny na poziomie 5%. Na rynku kredytów hipotecznych najistotniejszą informacją jest drastyczny wzrost rat kredytów we frankach. Kurs z 3,54 zł wzrósł bowiem znacznie ponad 4 zł.

Rynek wtórny nie traci na popularności

Rok 2014 zakończył się co prawda średnim wzrostem cen nieruchomości o 0,8% w skali kraju, jednak trudno mówić o jednolitym trendzie dla całego rynku. – W większości miast ceny ofertowe mieszkań wzrosły nieznacznie, między innymi w Warszawie +1,5% oraz w Poznaniu +3,7%. Obniżki zanotowały natomiast cztery miasta: Szczecin ze spadkiem na poziomie 1,8%, Toruń, gdzie jest taniej o 2,1%, Olsztyn, z największą obniżką wynoszącą 4,3%, a także Wrocław – tam metr kwadratowy jest o 25 złotych tańszy niż w grudniu 2013 – podsumowuje Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl.

Mimo znacznych obniżek stóp procentowych, akcja kredytowa przyspieszyła tylko w II kwartale 2014. Ceny rosły nieznacznie do IV kwartału, z kolei ostatni z nich upłynął pod hasłem obniżek cen ofertowych. – Głównym powodem takich działań było skłonienie większej liczby kupujących do zamknięcia transakcji jeszcze na starych zasadach kredytowych, czyli z wkładem własnym wynoszącym 5% – wyjaśnia ekspert. Warto jednocześnie zaznaczyć, że wbrew obawomzwiązanym z wprowadzeniem programu Mieszkanie dla Młodych, rynek pierwotny nie zdominował rynku wtórnego. – Z powodu limitów cenowych, MdM w wielu miastach nie pozwala na zakup mieszkania. Tam, gdzie jest to możliwe, pojawia się natomiast kwestia kredytu, którego koszt jest wyższy niż w przypadku kredytów komerycyjnych. Niweluje to częściowo korzyści wynikające z rządowej dopłaty – dodaje Marta Kosińska, Szybko.pl.

Brak jednolitego trendu dla całego kraju

Zgodnie z przewidywaniami, w okresie świątecznym zwiększyła się liczba transakcji. Było to spowodowane zmianami wchodzącymi w życie 1 stycznia dotyczącymi wzrostu wkładu własnego do 10%. – Kupującym zależało na podpisaniu umowy przedwstępnej jeszcze w 2014 roku i złożeniu wniosku o kredyt jeszcze na starych zasadach – komentuje Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.
Zmiany nie powodowały jednak paniki wśród kupujących. Podaż utrzymuje się na odpowiednio wysokim poziomie, by zapobiec gwałtownym ruchom cenowym – dodaje.

Co więcej, w większości analizowanych miast miniony rok nie przyniósł znaczących zmian w cenach mieszkań. – W grudniu ciekawą sytuację zaobserwowaliśmy na Pomorzu. Największe procentowe spadki dotyczą mieszkań w Gdańsku (-2,4%), co zbiegło się ze wzrostem średniej transakcji w Gdyni o 3,9%. Obecnie w tych dwóch miastach ceny są zbliżone i wynoszą kolejno 4794 i 4769 zł za metr kwadratowy – zaznacza Jańczuk. Spadki dotyczą również Wrocławia, w którym średnia cena za mkw. wynosi 5068 zł i jest najniższa od ponad roku, a także Warszawy (7200 zł za mkw.) oraz Łodzi (3589 zł za mkw.). Wzrosty zanotowały natomiast Poznań i Kraków, gdzie średnia wzrosła odpowiednio o 2,9% i 3%.

Wyższe raty kredytów we frankach

Po decyzji Szwajcarskiego Banku Centralnego o wycofaniu się z obrony kursu walutowego notowania franka w naszym kraju wzrosły z 3,54 zł znacznie ponad 4 zł. – Najbliższa rata kredytu będzie o kilkaset złotych wyższa niż poprzednia. Dla przykładu, jeśli wynosi ona 400 CHF to ostatnio kredytobiorca płacił ok. 1416 zł, a teraz może to być 1680 zł (przy kursie 4,20 zł)  – wylicza Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors. 

Przewidywany wzrost marż

Nie mamy dobrych informacji również dla tych, którzy dopiero planują zaciagnąc kredyt na zakup mieszkania. Rok 2014 r. był już trzecim z rzędu, w którym zanotowano wzrosty marzy kredytowych, a w tym roku ta tendencja może być kontynuowana. – Jedną z przyczyn mogą okazać się prognozowane obniżki stóp procentowych. Na wzrost marż mogą wpłynąć także zapisy Rekomednacji U. Jeśli spowodują one, że przychody banków z tytułu sprzedaży ubezpieczeń spadną, banki będą chciały to sobie zrekompensować za pomocą wyższych marż lub ewentualnie wyższych prowizji za udzielenie kredytu – wyjaśnia Sadowski.

źródło: Metrohouse

Eksperci

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

Inflacja rośnie zgodnie z planem – mocniej w górę poszły ceny żywności oraz paliw

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, zakładające wzrost inflacji w marcu do 1,7 proc. Mocniej w gó...

AKTUALNOŚCI

Już za tydzień wakacje! – oto Twój przedwakacyjny niezbędnik

Z jednej strony wakacyjny wyjazd to świetna sprawa. Z drugiej – to masa spraw, z którymi musimy się ...

Polacy coraz bardziej odczuwają wzrost cen żywności

83 proc. uczestników badania „Sytuacja na rynku consumer finance” KPF i IRG SGH, przeprowadzonego w ...

Europosłowie od lipca przystąpią do pracy

Tegoroczny kalendarz prac Parlamentu Europejskiego przewiduje pięć sesji plenarnych w Strasburgu i t...

Rosnące cła wyhamują wzrost gospodarczy. Czy odbije się to na bijącej rekordy polskiej wymianie

Napięta sytuacja na linii USA-Chiny budzi wiele wątpliwości co do przyszłości globalnej wymiany hand...

Kolejna fala cyfrowej transformacji przed nami

Według IDC globalne inwestycje w technologie i usługi umożliwiające cyfrową transformację rosną w dw...