wtorek, Sierpień 21, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "rynek pożyczkowy"

rynek pożyczkowy

Są młode, mieszkają na wsi lub w małym miasteczku na Śląsku bądź Mazowszu i mają blisko 4,5 tys. złotych do oddania. Chociaż na listach dłużników kobiety zaczynają przeważać po 65. roku życia, to w przypadku długów w firmach pożyczkowych, już w młodym wieku zaczynają dorównywać mężczyznom. Jest ich tyle samo, co panów, ale ich długi są większe. W przeciwieństwie do banków – tu nadal wyraźnie dominuje płeć brzydka – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów.

Kobiety zadłużają się w firmach pożyczkowych równie często jak mężczyźni. Jednak to one mają większe długi – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Statystyczna Polka ma do oddania firmie pożyczkowej blisko 4,5 tys. złotych, podczas gdy zaległości Polaka są o pół tysiąca złotych mniejsze. Z kolei mężczyźni częściej zadłużają się w bankach. Wśród dłużników bankowych notowanych w KRD, aż 61 proc. stanowią panowie. Średnia wartość niespłacanego przez nich kredytu to 62,1 tys. złotych. Kobiety mają do oddania średnio 57,7 tys. złotych.

– Płeć piękna najczęściej pożycza mniejsze kwoty na kupno nowych mebli i dodatków do mieszkania, nieoczekiwane wydatki czy sfinansowanie bieżących potrzeb. Zdarzają się też spontaniczne zakupy: pożyczka 5 tys. złotych na spodnie i torebkę sygnowaną logiem znanego projektanta. Z kolei mężczyźni tradycyjnie już zapożyczają się w bankach na kupno mieszkania i zakup samochodu. W firmach pożyczkowych zaciągają pieniądze na kaprysy: drogie kino domowe lub nowy model smartfona. Coraz częściej panowie pożyczają też na kupno motoru, a potem na akcesoria motocyklowe. Jak widać, niezależnie od płci pojawiają się pożyczki związane z zachciankamitłumaczy Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Duża różnica między średnią wartością długu wobec banków (60,4 tys. złotych), a firm pożyczkowych  (4,2 tys. złotych) wynika ze skali ich dotychczasowej działalności. Te drugie pożyczały początkowo niewielkie kwoty na krótki okres. W 2017 roku nastąpiła jednak zauważalna zmiana, która wkrótce zapewne znajdzie odbicie w statystykach dłużników.

W dużym mieście w banku, a na wsi i w miasteczku w firmie pożyczkowej

Najwięcej dłużników bankowych i pożyczkowych mieszka na Mazowszu, Górnym i Dolnym Śląsku oraz w Wielkopolsce. O ile w przypadku tych trzech ostatnich województw, odsetek dłużników bankowych dorównuje odsetkowi dłużników firm pożyczkowych, to inaczej sytuacja ma się wśród zadłużonych z Mazowsza. To w tym regionie zapożyczonych wobec banków jest o 6 proc. więcej od mających nieuregulowane zobowiązania u firm z sektora pozabankowego.

Mieszkańcy dużych miast najczęściej zapożyczają się w bankach. Stanowią oni 44 proc. wszystkich dłużników bankowych. Zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku zadłużonych wobec firm pożyczkowych. 41 proc. z nich to mieszkańcy wsi i małych miasteczek.

– Z jednej strony to efekt tego, że w najmniejszych miejscowościach nie zawsze są placówki bankowe, a osoby zamieszkujące wsie czy malutkie miasteczka preferują kontakt osobisty, dlatego chętniej sięgają po finansowanie udzielane przez firmy pożyczkowe, zwłaszcza że ich przedstawiciel przynosi pieniądze do domu. Ale od kilku lat bardzo dynamicznie rozwijają się firmy pożyczkowe, które pożyczają pieniądze przez Internet. Z ich oferty korzystają osoby o dobrej zdolności kredytowej, młode, dla których Internet jest czymś naturalnym, a oferta firm pożyczkowych jest bardziej elastyczna – tłumaczy Adam Łącki.

Dłużnicy bankowi starsi od pożyczkowych

Co drugi dłużnik bankowy ma od 36 do 55 lat, a co trzeci przekroczył 56. rok życia. W przypadku firm pożyczkowych struktura wiekowa dłużników jest dokładnie odwrotna. Najwięcej, bo aż 37 proc. wszystkich zadłużonych wobec firm pożyczkowych ma od 18 do 35 lat. Później z każdym rokiem odsetek zadłużonych maleje.

– Te dane pozwalają zauważyć dwie kwestie. Szczyt zadłużenia w przypadku dłużników bankowych następuje w wyższych kategoriach wiekowych, co ma związek z tym, że w wieku 36-55 lat osoby zaciągające kredyty mają większą zdolność kredytową i najczęściej korzystają z tego finansując zakup mieszkania lub samochodu. Z kolei zadłużenie wobec firm pożyczkowych jest najwyższe wśród ludzi młodych. Sama oferta firmy pożyczkowej często wygrywa z ofertą banku – jest bardziej elastyczna, a co za tym idzie pieniądze w prostszy i szybszy sposób trafią na konto pożyczkobiorcy. To właśnie te aspekty sprawiają, że znaczna część młodych ludzi chętniej zapożycza się w firmach pożyczkowych niż w bankach – dodaje Jakub Kostecki.

Rekordzista ma 20 innych wierzycieli

Aż 53 proc. dłużników bankowych ma więcej niż jednego wierzyciela. W przypadku firm pożyczkowych odsetek ten jest wyższy i sięga około 58 proc. Dłużnicy banków i firm pożyczkowych najczęściej nie płacą też funduszom sekurytyzacyjnym i firmom windykacyjnym. Równie często zapominają uregulować alimenty czy rachunki za telefon. Co ciekawe, osoby, które mają długi wobec banków, zalegają też firmom pożyczkowym, a dłużnicy firm pożyczkowych mają niespłacone zobowiązania wobec banków.

Rekordzistą wśród dłużników firm pożyczkowych jest jedna osoba, która poza niespłaconą w terminie pożyczką, dodatkowo zalega z zapłatą u dwudziestu innych wierzycieli. Dług z tytułu zaciągniętej pożyczki to około 1 300 złotych, ale łączne zadłużenie wobec pozostałych podmiotów wynosi blisko 150 tys. złotych. Dla porównania bankowy dłużnik-rekordzista ma 14 innych wierzycieli.

Początek grudnia 2016 r. przyniósł branży pożyczkowej w Polsce zupełnie niespodziewany projekt ustawy, układający na nowo reguły jej funkcjonowania. Efekt zaskoczenia dodatkowo wzmocnił fakt, że inicjatorem wspomnianych zmian jest Ministerstwo Sprawiedliwości, kierowane przez Zbigniewa Ziobrę. Wyraźna nadaktywność i niezwykła dynamika legislacyjna w tej materii jest zauważalna już od 2015 r. Partia rządząca od wygranych jesienią 2015 r. wyborów zapowiadała zdecydowane i głębokie zmiany prawne, mające na celu ochronę konsumenta tego segmentu usług finansowych kosztem skrępowania swobody gospodarczej podmiotów działających na tym rynku. Na owe zmiany nie trzeba było długo czekać, już w marcu 2016 r. gruntownie przemodelowano reżim prawny regulujący działalność branży pożyczkowej. Z najistotniejszych zmian należy odnotować ustanowienie limitów maksymalnych kosztów pozaodsetkowych kredytu konsumenckiego oraz ograniczenie swobody manewru w przedłużeniu spłaty zadłużenia. Były to zmiany rewolucyjne i wymusiły szybkie dostosowanie się przedsiębiorstw pożyczkowych do nowych okoliczności. Zanim przeprowadzono głębszą analizę prawną skutków wprowadzonych zmian, w Rządowym Centrum Legislacyjnym przygotowano kolejny już projekt nowelizacji. Zaskoczenie było tym większe, że prace nad nowym projektem tzw. ustawy antylichwiarskiej nie były poprzedzone żadnymi konsultacjami społecznymi czy „sondującymi” sytuację zapowiedziami ze strony rządu.

Obecna, wciąż niewyjaśniona sytuacja legislacyjna jest powodem do niepokoju nie tylko dla biznesmenów z branży pożyczkowej, ale także dla zatrudnionych przez nich pracowników (firmy pożyczkowe zatrudniają łącznie ponad 20 tys. osób, oprócz tego około 10 tys. osób kooperuje z tym podmiotami na zasadzie sieci agencyjno-brokerskiej). Dodatkowy front osób zaangażowanych w sprawę stanowią inwestorzy indywidualni, w tym właściciele obligacji firm pożyczkowych. Finalnie zmiana przepisów nie wróży również nic dobrego dla tego segmentu konsumentów, do którego skierowane są wspomniane usługi finansowe, może im więc grozić zupełne odcięcie od legalnego źródła finansowania swoich potrzeb. Rynek klientów branży pożyczkowej liczy w przybliżeniu około 1,5 miliona osób. Ostatecznie wykluczenie tej branży oznaczałoby dla budżetu państwa realną utratę około 1 mld zł z tytułu płaconych podatków.

Opublikowany 8. grudnia projekt tej tzw. ustawy antylichwiarskiej ma na celu wielopłaszczyznowe uregulowanie otoczenia prawnego dla działalności pożyczkowej w Polce, zarówno na gruncie prawa karanego, jak i cywilnoprawnego. Zmiany mają być widoczne w Kodeksie Cywilnym, Kodeksie Karnym, w prawie bankowym oraz ustawie o kredycie konsumenckim. Rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości twierdzi, że w Polsce istnieje zjawisko lichwy polegającego na tym, że pożyczkodawcy wykorzystają trudną sytuację poszczególnej jednostki, np. żądając nieproporcjonalnych zabezpieczeń w formie nieruchomości dla stosunkowo niskiej pożyczki. Według ministerstwa przepisy dotyczące lichwy są w kodeksie karnym niewystarczająco precyzyjne, co w praktyce skutkuje trudnościami procesowymi dla prokuratury. Ministerstwo Sprawiedliwości motywuje swoje działania legislacyjne przykładami płynącymi z Europy. Przywołując przykłady karnej penalizacji „zjawiska lichwy” na jakie zdecydowały się np. Niemcy, Austria, Finlandia, Dania, czy nasi południowi sąsiedzi-  Rumunia i Słowacja.

Przykładem płynącym z zagranicy, obrazującym gruntowne przemodelowanie i uregulowanie działań firm pożyczkowych, jest właśnie Słowacja. Tam działalność pożyczkową może prowadzić tylko podmiot, który jest zewidencjonowany przez Narodowy Bank Słowacji i posiada nadaną przez niego licencję. Każda umowa pożyczki zawarta z podmiotem nielicencjonowanym posiada skuteczną sankcję nieważności, co wiąże się z brakiem prawnej możliwości dochodzenia swojego roszczenia. Oferty pożyczek konsumenckich oferowane przez poszczególne firmy muszą być ewidencjonowane i udostępnione do wglądu potencjalnego klienta. Dodatkowo, aby wzmocnić element kontrolny i dowodowy, pożyczki nie mogą być klientowi udzielane w gotówce. Część tych restrykcyjnych zmian słowackiego rynku pożyczkowego ma już odzwierciedlenie w polskim stanie prawnym, jak chociażby enumeratywnie wymienione formy prawne w ramach których może działać firma pożyczkowa, ograniczające ją do dwóch wariantów: spółki akcyjnej lub spółki z o.o. oraz wymóg posiadania na terenie Polski kapitału zakładowego, nie mniejszego niż 200 tys. złotych. Praktycznym efektem tych zmian na Słowacji jest ograniczenie liczby firm pożyczkowych w tym kraju z pierwotnych ok. 250 podmiotów do mniej więcej 30, spełniających wymogi licencyjne Narodowego Banku Słowacji. Przepisy są jednak tak restrykcyjne, że nawet podmioty zweryfikowane przez NBS naruszały nowe prawo. Wymownym symbolem drastycznego ograniczenia swobody działalności gospodarczej jest decyzja firmy Provident o całkowitym wyjściu z rynku naszego sąsiada. Czy podobne zdarzenia mogą mieć miejsce w Polsce? Jeżeli tak, to byłoby to znaczące przemodelowanie sektora pożyczek pozabankowych w Polsce gdyż Provident jest największym graczem na tym rynku –  portfel ich klientów należy liczyć w kilkuset tysiącach. Dla grupy finansowej International Personal Finance, Polska jest największym i kluczowym rynkiem. I to jest paradoksalnie element argumentacji polskiego rządu, który chce uchronić nasze relatywnie słabe ekonomicznie społeczeństwo „przed nadmierną eksploatacją ekonomiczną ze strony zagranicznego kapitału”.

W otoczeniu firm pożyczkowych nie ma wyraźnego sprzeciwu wobec bardziej surowej penalizacji nieuczciwych praktyk stosowanych przez odosobnione na rynku podmioty (sankcja karna dla przedsiębiorcy nieprzestrzegającego założonych limitów zakłada karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do nawet pięciu lat). Branża pożyczkowa obawia się jednak „śmiertelnego” niebezpieczeństwa ze strony narzuconych odgórnie limitów kosztów pozaodsetkowych, co w znacznym stopniu paraliżuje rentowność tej gałęzi działalności gospodarczej i stawia pod wielkim znakiem zapytania jej ekonomiczny sens. Najważniejsze proponowane przez Rząd parametry maksymalnych kosztów pożyczek zakładają, że nie mogą one przekroczyć 75 proc. jej całkowitej wartości. Jednocześnie koszty pozaodsetkowe według projektu nie mogą być wyższe niż 10 proc. jej wartości w pierwszym roku i 10 proc. w każdym kolejnym. Powyższe założenia nie uwzględniają kwoty na jaką jest udzielana pożyczka, okresu jej trwania, kosztu jednostkowego ani nieodzownej statystycznej szkodowości w portfelu pożyczek. Ręczne ustalenie limitów, w oderwaniu od realiów rynku, najprawdopodobniej będzie skutkowało problemem w osiągnięciu progu rentowności, czyli ekonomicznego sensu dla legalnej działalności pożyczkowej w Polsce. Efekt szoku i zamieszania zwiększył przewidywany stosunkowo krótki, bo ledwie dwutygodniowy okres vacatio legis. Dla porównania, wcześniejsza regulacja przewidywała 6-miesięczny okres przeznaczony na oswojenie się z nowym stanem prawnym. Ministerstwo Sprawiedliwości przywoływało jednak w swoich wypowiedziach przykłady z Francji, gdzie występuje kilkanaście różnych stóp odsetek maksymalnych w zależności od rodzaju pożyczki, a limity wahają się według wypowiedzi ministra od 20 do 30 proc.

Podsumowując, wyraźne wyhamowanie tempa prac Ministerstwa Sprawiedliwości nad tą kwestią jest, miejmy nadzieję, symptomem pewnej refleksji nad zbyt pochopnymi zmianami. Oby dalsze prace miały na względzie interesy wszystkich stron zaangażowanych w rynek pożyczkowy, w tym jego inwestorów i pracowników.

 

Autor: Paweł Koczorowski ekspert Dom Maklerski Michael Ström,

Eksperci

Letnia „hossa”

Za oknem piękna pogoda, sezon wakacyjny w pełni, a na giełdzie długo wyczekiwany wzrost. Z czysto se...

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

AKTUALNOŚCI

Gospodarka rozpędzona na piątkę

W drugim kwartale br. PKB wzrósł o 5,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W p...

Obrót energią możliwy tylko przez giełdę – rząd ustabilizuje ceny?

Ministerstwo Energii chce, żeby już we wrześniu zostały uchwalone zmiany, które podniosą obligo gieł...

Rosyjskie embargo nie działa – mamy alternatywne rynki zbytu. Eksport żywności rośnie

Bilans handlowy Polski po wprowadzeniu rosyjskiego embarga systematycznie się poprawia. Struktura ek...

Polskie startupy z szansą na udział w pierwszym programie grantowym dla państw Grupy Wyszehradzki

Do 24 sierpnia polskie startupy mają szansę aplikować do programu V4 Startup Force - pierwszego proj...

Niską inflację czas pożegnać

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen ...