poniedziałek, Czerwiec 25, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "rejestr dłużników"

rejestr dłużników

Dane wrażliwe, do których m.in. należy PESEL osoby prywatnej lub właściciela firmy, to cenna informacja dla potencjalnych złodziei tożsamości. Dane te w rękach przestępców mogą zostać użyte, m.in. do wyłudzenia kredytu czy pożyczek zarówno na osobę fizyczną, jak i na firmę. Dlatego coraz bardziej istotne staje się upowszechnianie wiedzy o prewencyjnych sposobach ochrony swoich danych osobowych.

Polacy przykładają coraz większą wagę do bezpieczeństwa swojego dowodu osobistego – blisko 3/4 z nich nie udostępnia dowodu tożsamości osobom do tego nieuprawnionym oraz nie pozostawia go poza zasięgiem wzroku. Jednak cenne dane tożsamości znajdują się nie tylko na naszych dokumentach (paszporcie, dowodzie osobistym, prawo jazdy). Znajdują się w przestrzeni internetowej, w rejestrach, umowach, czy dokumentach na bezpieczeństwo których nie mamy wpływu. O problemach ze „szczelnością” tych miejsc mówią często media, i z nich dowiadujemy się o tym, że bezpieczeństwo także naszych danych może być zagrożone.

BIK bada poziom świadomości Polaków związany z ochroną tożsamości. W ostatnim tego rodzaju badaniu, aż 40% ankietowanych zadeklarowało, że medialne doniesienia na temat podejrzeń wycieku danych wpływają na zmianę ich postaw, związanych z ochroną tożsamości.

Sposoby kradzieży danych

Dane tożsamości mogą zostać pozyskane w sposób oczywisty, np. w wyniku kradzieży lub zagubienia dowodu osobistego, z wyrzucanych na śmietnik dokumentów bądź nośników, lub na skutek włamania do komputera. Wiele codziennych aktywności może potencjalnie dawać możliwość pozyskania naszych danych osobowych i wykorzystania ich w celu wyłudzenia kredytu. Są to choćby zakupy w sieci, załatwianie spraw urzędowych, szukanie pracy, czy pobyt na wakacjach.

Trzeba działać prewencyjnie

Nasze dane w sieci, w rejestrach publicznych, a w tym także te, zawarte na dowodzie osobistym, mogą stać się łupem przestępcy. Warto wiedzieć, że jeśli dane takie jak: imię i nazwisko, data i miejsca urodzenia, adres, seria i numer dowodu osobistego znajdą się w niepowołanych rękach, mogą stać się furtką m.in do wyłudzenia kredytów czy pożyczek.

Sposobów kradzieży danych jest wiele, zatem by uchronić się przed oszustwem, warto być przezornym i korzystać z w pełni zautomatyzowanej ochrony antywyłudzeniowej – z Alertu BIK.

Alerty dla klientów detalicznych

Powiadomienia, zapewniają ochronę przez cały rok, działają 24/h, 7 dni w tygodniu. Mechanizm jest prosty, jeśli klient jest w trakcie pozyskania nowego kredytu lub pożyczki, wówczas odebrane powiadomienie sms lub e-mail jest potwierdzeniem, że instytucja finansowa analizuje jego wniosek kredytowy. Jednak, gdy klient nie wnioskuje o nowy kredyt, wówczas Alert może świadczyć o próbie wyłudzenia kredytu lub zawarcie zobowiązania finansowego na jego dane osobowe. Dzięki informacji z Alertu można szybko zareagować i zapobiec wyłudzeniu.

Nowością, jest poszerzenie waloru ochronnego Alertu BIK o powiadomienia z powodu, np.: wpisania do BIK informacji o nowym zobowiązaniu na dane klienta, zaległości w opłacaniu abonamentu telefonicznego czy czynszu.

Podsumowując, Alerty BIK to narzędzie, które zabezpiecza przed wyłudzeniem kredytu na nasze dane oraz tych pożyczek, które udzielane są przez firmy pożyczkowe korzystające z zasobów BIK w celu ochrony swoich klientów przed nadmiernym zapożyczaniem się czy właśnie przed wyłudzeniem pożyczki.

Firmy objęte ochroną Alertu

Alerty Moja Firma to pokrewna usługa prewencyjna BIK, obejmująca ochroną przed wyłudzeniem także firmy. Każda firma jest potencjalnie narażona na wyłudzenia danych, które mogą posłużyć przestępcom, np.: do przejęcia środków pieniężnych na rachunku firmowym, kupienia drogich smartfonów u operatora.

Dlatego korzystając z Alertu, właściciel firmy otrzyma powiadomienie SMS lub e-mail w momencie, gdy m.in. do BIK lub Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wpłynie zapytanie o dane jego firmy. Dzięki informacji o tym, która instytucja i kiedy pytała o dane firmowe, można natychmiast zareagować, a BIK pomoże wyjaśnić sytuację.

Zamiast 60 dni opóźnienia wystarczy 30 dni zwłoki w spłacie rachunku czy faktury, aby trafić do rejestru dłużników. Jeśli jednak wpis będzie nieprawidłowy, dłużnik może zgłosić sprzeciw zarówno do wierzyciela jak i BIG-u. Nowe przepisy ograniczają możliwości wpisywania do rejestrów długów starszych niż 10 lat – to trzy z wielu ważnych zmian, które obowiązują od 13 listopada w Biurach Informacji Gospodarczej.

Na koniec 2016 roku ponad 2 mln 322 tys. Polek i Polaków nie radziło sobie z terminowym zwrotem  zobowiązań zarówno kredytowych jak i pozakredytowych. W ciągu roku kwota ich zaległości wzrosła o jedną czwartą do 53,69 mld zł. Rekordzista ma już do oddania ponad 102 mln zł – wynika z danych zgromadzonych w Raporcie InfoDług.

W 33. edycji Raportu InfoDług porównaliśmy sytuację w bazach: BIG  InfoMonitor oraz BIK z końca roku 2015 oraz 2016, zmiany jakie nastąpiły w ciągu  roku są znaczące. Niesolidnych dłużników przybyło o blisko 266 tys. osób (13 proc.), jeszcze bardziej, bo o 26 proc. wzrosła kwota zaległości – 10,93 mld zł. Efektem czego jest  wyraźny wzrost średniej wartości zaległości niesolidnych dłużników  z 20 793 zł do 23 119 zł (11,2 proc.).  Mowa tu m.in. o nieopłaconych na czas (min. 200 zł, co najmniej 60 dni po terminie) ratach kredytów,  ratach pożyczek w firmach pozabankowych, bieżących rachunkach za media, telefon, czynszach, alimentach czy opłatach sądowych.

Nasze analizy pokazują, że osób z wysokimi długami przybywało szybciej niż z niskimi. W sytuacji gdy przed rokiem co trzeci dłużnik  (32 proc.)  miał do zwrotu nie więcej niż 2 tys. zł, dziś odsetek ten wynosi 28 proc. Z niespłacanym długiem do 5 tys. zł na koncie, pozostaje obecnie niecałe 48 proc. nierzetelnych dłużników wobec 53 proc. przed rokiem – podkreśla Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. – Szybszy wzrost zaległości niż liczby dłużników, może oznaczać, że część osób, które miały już problemy finansowe popada w coraz większe tarapaty, albo też nowi dłużnicy przestają sobie w pewnym momencie radzić ze zobowiązaniami na wysokie kwoty. Więcej osób niż przed rokiem ma dziś  jednocześnie zarówno niespłacone zobowiązania kredytowe jak i pozakredytowe. Jest to już co piąta osoba wśród prezentowanych niesolidnych dłużników (blisko 470 tys.) podczas gdy przed rokiem stanowili 17 proc. – dodaje.

Najbardziej rosną długi za nieopłacone rachunki i alimenty

Za niemal 54 miliardami złotych zaległości, obecnie niemal pół na pół, stoją zobowiązania kredytowe (27,8 mld zł) i pozakredytowe (25,89 mld zł), mimo że przez lata dominowały kredyty. Niezapłacone na czas zobowiązania m.in. z tytułu rachunków, pożyczek, czy alimentów zwiększyły swój udział w całej puli zaległości z 37 proc. do 48 proc.

Powód? Dynamiczny 65-procentowy wzrost zobowiązań osób fizycznych obecnych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor. W sytuacji gdy nieopłacone w terminie kredyty nie wykazują znaczących zmian, ponieważ jakość spłaty udzielanych w ostatnich latach kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych utrzymuje się na wysokim poziomie. Szkodliwość nowo udzielanych kredytów konsumpcyjnych po 12 miesiącach od ich uruchomienia wynosi około 2 proc., a kredytów mieszkaniowych 1,8 proc. Dodatkowo banki zwiększają sprzedaż portfeli kredytowych opóźnianych w spłacie.

Indeks Zaległych Płatności Polaków w górę

Wskaźnik pokazujący liczbę osób z zaległymi zobowiązaniami przypadającą na 1000 dorosłych Polaków, dla całego kraju wynosi 73,8 wobec 65,4 pkt przed rokiem. Co oznacza, że co czternasty dorosły Polak albo jest wpisany do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor z negatywną informacją gospodarczą albo opóźnia spłatę raty w bankach, co z kolei widać w BIK. Ewentualnie źle prezentuje się w obu bazach

Inna moralność płatnicza w Rzeszowie i Szczecinie

Udział niesolidnych płatników w populacji poszczególnych regionów wciąż pokazuje, że z punktu widzenia moralności płatniczej Polska jest niejednorodna. Statystycznie znacznie więcej osób z problemami finansowymi zamieszkuje zachód kraju niż część wschodnią. Najgorzej sytuacja przedstawia się w woj. kujawsko-pomorskim oraz zachodniopomorskim, lubuskim i dolnośląskim, gdzie niemal co dziesiąty dorosły mieszkaniec nie obsługuje terminowo  swoich zobowiązań (na każde 1000 dorosłych osób przypada 96 lub 95 niesolidnych dłużników). Tym samym wzdłuż całej zachodniej granicy Polski mieszkają najmniej solidni płatnicy. Ich przeciwieństwem jest Podkarpacie  z 41 dłużnikami z problemami na każde 1000 dorosłych osób w województwie oraz  Małopolska,  gdzie jest ich 50.  W ciągu minionego roku mieszkańcy Polski Wschodniej nieznacznie zmniejszyli jednak dystans do rodaków z Polski Zachodniej

Wśród dłużników widać również istotne różnice w ujęciu demograficznym. Wśród niepłacących na czas niezmiennie przeważają mężczyźni, których jest obecnie 61,8 proc. o 0,6 pkt. proc. więcej niż przed rokiem. Jeśli chodzi o kryterium wiekowe, to najwięcej niesolidnych dłużników ma od 35 do 44 lat.  Wśród osób w tej kategorii wiekowej już co dziesiąty ma problem z przeterminowanymi płatnościami. Udział  35-44  latków wśród prezentowanych w raporcie niesolidnych dłużników wzrósł w ciągu roku o  1 pkt. proc. do 25 proc. Osoby te mają też najwyższy udział w zaległych zobowiązaniach,  należy do niech niemal co trzecia niespłacona złotówka. Przeciętna zaległość z jaką się zmagają wynosi 28 118 zł i jest o 4 998 zł, wyższa od średniej dla wszystkich osób.

Więcej informacji  znajduje się w pełnym wydaniu Raportu InfoDług.

 

Źródło:Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor

Wraz ze spadkiem bezrobocia rośnie apetyt Polaków na zmianę pracy. Taki plan na ten rok ma 35 proc. ankietowanych – wynika z badania dla BIG InfoMonitor. Głównie z nadzieją na lepsze wynagrodzenie, bo niestety, mimo, że ponad połowa Polaków lubi swoją pracę, to zadowolony z płacy jest jedynie co trzeci.   Co szósty rozważający zmianę zatrudnienia bierze pod uwagę emigrację,  przede wszystkim do Niemiec.

Zmieniające się warunki na rynku pracy powodują, że Polacy krytyczniej spoglądają na aktualne miejsce zatrudnienia, coraz częściej też przed podpisaniem umowy z nowym pracodawcą sprawdzają opinię na jego temat  oraz jego wiarygodność finansową w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor. Choć  wydaje się to mało prawdopodobne, firmy w kiepskiej kondycji finansowej również rekrutują pracowników. Wcześniejsza ich weryfikacja w BIG może ujawnić, że przedsiębiorstwo ma nieopłacone zobowiązania i może mu nawet grozić  bankructwo. Wiążąc się z takim pracodawcą, po kilku miesiącach, można zostać bez pracy i bez wynagrodzeń za miesiąc lub więcej.

W 2016 r., osób fizycznych, które zgłosiły się do rejestru dłużników prowadzonego przez BIG InfoMonitor z zapytaniem o kondycje finansową firmy było ponad 500. Najczęściej sprawdzane branże to usługi, handel i budownictwo.

Powody osób prywatnych zgłaszających się do BIG InfoMonitor w celu sprawdzenia czy dana firma nie ma zaległych zobowiązań mogą być różne. Sprawdzanie pracodawcy, dewelopera czy biura podróży to najczęstsze przykłady praktyk konsumentów, z którymi się stykamy na co dzień, jednak wciąż mało popularne – zaznacza Halina Kochalska z  BIG InfoMonitor. – Często niestety aktualne jest powiedzenie „Mądry Polak po szkodzie” i dopiero wtedy, gdy staniemy przed sytuacją, która zagraża naszej płynności finansowej zaczynamy działać. Jak pokazują wyniki zrealizowanego na nasze zlecenie badania, w ubiegłym roku znaczące problemy z terminową wypłatą wynagrodzenia zgłosiło ok. 8 proc. badanych. Być może gdyby wcześniej podjęli się sprawdzenie pracodawcy w rejestrze dłużników, uniknęliby takich kłopotów – dodaje Halina Kochalska.

Niemal co trzecia osoba, aby znaleźć lepszą pracę jest gotowa się przeprowadzić

Z wykonanego na zlecenie BIG InfoMonitor badania ARC Rynek i Opinia dla BIG InfoMonitor wynika, że zmianę pracy planuje wiele osób. Już w 2016 r. 27 proc. pracujących respondentów zadeklarowało, że odeszło od dotychczasowego pracodawcy, a kolejne 35 proc. poinformowało, że zamierza to zrobić w tym roku. – Nie jest to łatwa zmiana w życiu, dlatego warto dopilnować, aby nie trafić do pracodawcy tonącego w długach – radzi  Halina Kochalska.

Rozmyślaniom o zmianie pracy sprzyja sytuacja. Po tym jak obniżony został wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn w tym roku na emeryturę może przejść nawet 550 tys. osób z czego 330 tys. właśnie ze względu na obniżony wiek emerytalny. Na rynku powstanie spora przestrzeń. Poza tym według GUS bezrobocie utrzymuje się na najniższym poziomie od lat, na koniec lutego wynosiło 8,5 proc. Niskiemu bezrobociu towarzyszy znaczące przyspieszenie dynamiki płac. Jak podaje GUS, w ciągu roku wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wyniósł 4,3 proc. W styczniu 2016 r. średnia statystyczna pensja, w firmach zatrudniających co najmniej 10 osób, wynosiła 4101,36 zł, obecnie jest to ponad 4277 zł brutto.

I to właśnie wyższe wynagrodzenie jest główną przyczyną, dla której badani chcą znaleźć nowe miejsce zatrudnienia, choć oczywiście nie jest to jedyny powód. Często wspominane, jako przyczyny zmiany pracy, są również: atmosfera panująca w obecnej firmie, chęć rozwoju, korzystniejsza forma zatrudnienia i nielubiany szef. Co ciekawe elementy te są ważniejsze niż chęć awansu, czy elastycznego czasu pracy.

Spośród osób, które założyły sobie w tym roku zmianę pracy – prawie 30 proc. bierze nawet pod uwagę przeprowadzkę. 13 proc. myśli o zmianie miasta, a 16 proc. zastanawia się nad wyjazdem za granicę. Kraje, które najczęściej są brane pod uwagę to już nie Wielka Brytania lecz głównie Niemcy, aż 24 proc. wskazań.  Na dalszych pozycjach jest Holandia oraz Norwegia.

Z odpowiedzi dotyczących finansowych rozliczeń z pracodawcą w minionym roku, wyłania się następujący obraz. Większość – 76 proc. dostaje wynagrodzenie wyłącznie drogą oficjalną. Ale 18 proc. respondentów przyznaje się do otrzymywania przynajmniej części wynagrodzenia pod stołem.

Podwyżki doczekało się w 2016 r. 36 proc. badanych, a 61 proc. premii (przy czym dla 12 proc. respondentów jest ona stałym elementem wynagrodzenia).

Spełnienie zawodowe udaje się osiągnąć nielicznym

Nieco ponad połowa pracujących respondentów deklaruje, że lubi swoją pracę (w skali 1-5 oceniła stwierdzenie „czy lubisz swoją pracę” na 4 lub 5). Jednocześnie niezadowolonych z pracy jest 15 proc. ankietowanych (w skali 1-5 oceniła stwierdzenie „czy lubisz swoją pracę” na 1 i 2).

O zadowolenie z pracy łatwiej niż o zadowolenie z pensji – wynika z badań. usatysfakcjonowanych swoimi zarobkami jest – 34 proc. pracujących respondentów i jednocześnie 35 proc. jest swoją płacą rozczarowanych.

Podobnie trudno jak o zadowolenie z zarobków jest o całkowite spełnienie zawodowe. Osiągnęło je jedynie 14 proc. ankietowanych – wskazując piątkę na pięciostopniowej skali, na cztery spełnienie zawodowe ocenia jeszcze kolejnych 27 proc. ankietowanych. Jednocześnie 11 proc. uznaje, że czego jak czego, ale zawodowego spełnienia to na pewno w pracy nie zaznaje.

49 proc., badanych zgadzało się w pełni bądź w stopniu umiarkowanym (ocena 4 lub 5 w skali 1-5) ze stwierdzeniem, że są w stanie coś odłożyć z zarobionych pieniędzy. 14 procentom badanych, którzy zadeklarowali, że zazwyczaj są w stanie coś odłożyć ze swoich zarobków w zeszłym roku się to nie udało. Oszczędności z zarobków u pozostałych respondentów zazwyczaj nie przekraczały kwoty 6000 zł.

Wymarzone zajęcie to praca  biurowa

Jak wynika z badania wykonanego na zlecenie BIG InfoMonitor, najwięcej wskazań, bo 9 proc. uzyskało zatrudnienie w administracji oraz w biurze. Co ciekawe drugą pozycję zajął handel wraz z obsługą klienta (7proc.), tyle samo otrzymała branża informatyczna i nowe technologie. Polacy chcą też pracować w logistyce oraz transporcie (6 proc.), a także edukacji i branży medycznej (po 5 proc. dla obu działów). Po 4 proc. wskazań otrzymały zawody z zakresu inżynierii i budownictwa oraz branże kreatywne takie jak grafika, sztuka czy moda. 4 proc. ankietowanych chciałoby mieć własną działalność.

Znalezienie nowej pracy największym sukcesem minionego roku

Z badania wynika również, że wydarzenia związanie z pracą były największym sukcesem Polaków w minionym roku. Wyprzedziły osiągnięcia i satysfakcję płynącą z życia rodzinnego czy edukacji.

Znalezienie nowej pracy miało największe znaczenie dla osób między 25 a 39 lat (8 proc.). Ten sam przedział wiekowy odniósł też najwięcej sukcesów na polu zawodowym (7 proc.). Z kolei tych, którzy już mają satysfakcjonującą i przynoszącą zadowalający dochód pracę, najwięcej jest wśród osób między 18 a 24 rokiem życia oraz między 40 a 54. Odsetek ten wynosi 4 proc., nie jest więc oszałamiający i poniekąd tłumaczy skalę planowanych zmian zatrudnienia.

Źródło:BIG InfoMonitor

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Tak wygląda home-office w Unii Europejskiej

Jak informuje nas Eurostat, praca z domu nie jest jeszcze popularna w Unii Europejskiej. Z home-offi...

Uwaga na fałszywe e-maile o zwrocie podatku

Ministerstwo Finansów ostrzega przed fałszywymi e-mailami z informacją o „zwrocie podatku". Wiadomoś...

Split payment od 1 lipca – czy będą problemy z płynnością?

Split payment wchodzi w życie dla wszystkich firm w Polsce, obligatoryjnie dla dużych od 1 lipca br....

62% firm z sektora MSP finansuje rozwój ze środków własnych

Jak wynika z raportu prezentowanego dziś podczas konferencji prasowej ZPP pt. „Finansowanie biznesu ...