sobota, Listopad 25, 2017
Home Tagi Wpis otagowany "reforma edukacji"

reforma edukacji

Komisja Europejska opublikowała szóstą edycję Monitora Kształcenia i Szkolenia przedstawiając  m.in. zmiany w systemach kształcenia w krajach UE28, jakie dokonały się w ostatnich latach.

Wydatki publiczne na edukację stanowiły w Polsce w 2015 r. 5,2 proc. PKB, a 12,6 proc. całości wydatków publicznych. Średnio w krajach UE było to 4,9 proc. PKB i 10,3 proc. wydatków publicznych. Wskaźniki te wskazują, że w Polsce jest pod względem publicznego finansowania edukacji nieco lepiej niż w całej UE. Pytanie tylko, czy środki te są efektywnie wykorzystywane. I tu także teoretycznie możemy mówić o lepszych wynikach niż średnia dla UE, bowiem w Polsce 14,4 proc. 15-latków miało braki w umiejętnościach w czytaniu i interpretacji, podczas gdy w UE było to średnio 19,7 proc. Problem w tym, że w 2015 r. odsetek ten był w Polsce istotnie wyższy niż w 2012 r. (o ponad 1/3). Podobnie negatywny trend obserwujemy w znajomości matematyki i rozumowaniu w naukach przyrodniczych. To, że średnio w UE jest gorzej nie powinno nas usypiać. Jeżeli bowiem rośnie odsetek młodych ludzi, którzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem, z matematyką i naukami przyrodniczymi, to już należy działać, aby te niepokojące zjawiska zahamować. Nie wiem, czy reforma edukacji, którą rząd wprowadził od września 2017 r. pozwoli na to. Ale 15-latkowie mają jeszcze szanse na uzupełnienie swoich umiejętności i doskonalenie wiedzy tak, aby w bardzo szybko zmieniającej się, coraz więcej wymagającej gospodarce znaleźć dla siebie miejsce. Gorzej z osobami dorosłymi.

W Polsce tylko 3,7 proc. osób dorosłych bierze udział w kształceniu ustawicznym. W krajach UE jest to średnio 3-krotnie więcej. Ponadto w Polsce i tak niewielki odsetek osób dorosłych biorących udział w kształceniu ustawicznym zmalał w 2016 r. w stosunku do 2013 r. o prawie 15 proc. Możliwe, że jest to w części efekt sytuacji na rynku pracy, która w 2013 r. była znacznie gorsza (stopa bezrobocia 9,8 proc.) niż w 2016 r. (5,5 proc.). Ponadto w 2013 r. bezrobotnych poszukujących pracy dłużej niż 6 miesięcy było prawie 1 milion. W 2016 r. już tylko 420 tys. Może nie znajdujemy w sobie motywacji do kształcenia przez całe życie, a może nie ma oferty skierowanej do osób dorosłych, która pozwalałaby im w takim procesie świadomie uczestniczyć. Zapewne działają tu obie przyczyny. Świadomości nie da się szybko zmienić, ale można na tę zmianę oddziaływać  poprzez odpowiednie impulsy. Na pewno takim impulsem mogłoby być przemyślane, dostosowane do potrzeb cyfryzującego i robotyzującego się świata i gospodarki, dofinansowywanie kształcenia ustawicznego Polaków. Dzisiaj większość osób które chcą pracować, mogą pracę znaleźć, ale „jutro” będzie to coraz trudniejsze. Przede wszystkim ze względu na brak odpowiednich umiejętności i kompetencji. A do ich budowania potrzebny jest lifelong learing.

Tymczasem rząd planując budżet państwa na 2018 r. zakłada w planie finansowym Funduszu Pracy, który ma dysponować prawie 12 mld zł, że wydatki z niego wyniosą 8,2 mld zł. Mając „rezerwę” 3,6 mld zł rząd jednocześnie obniża o 50 proc. i tak bardzo niskie wydatki na Krajowy Fundusz Szkoleniowy (z 200 mln zł do 100 mln zł). Rząd nie ma też w planach żadnego systemowego programu zapewniającego Polakom kształcenie ustawiczne. Już dzisiaj w Polsce zaczynają działać przedsiębiorstwa, w których na 1 zatrudnionego przypadają 3 roboty.  Może lepiej zamiast zwiększać wydatki społeczne do 75 mld zł zacząć znacznie więcej przeznaczać na kształcenie ustawiczne.

 

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Rozpoczynający się rok szkolny 2017/2018 to przede wszystkim wchodząca w życie reforma edukacji. Jak bumerang powraca również temat bezpieczeństwa w szkołach. Ze statystyk Ministerstwa Edukacji wynika, że co roku dochodzi do tysięcy wypadków podczas szkolnych zajęć – najczęściej w podstawówkach i gimnazjach. Wizyty u lekarza czy leczenie nawet drobnych urazów mogą nadwyrężyć domowy budżet – aby się przed tym uchronić, rodzice sięgają po ubezpieczenie NNW. Jak wybrać właściwą polisę i czy zawsze ubezpieczenie kupowane przez szkołę to najlepsza opcja?

Początek roku szkolnego przynosi wiele wyzwań zarówno dla rozpoczynających naukę dzieci, jak i ich rodziców. Wrzesień to miesiąc, na który przypada większość wydatków związanych z edukacją – sam koszt wyprawki szkolnej to średnio kilkaset złotych. Zakup polisy może wydawać się niepotrzebnym obciążeniem, jednak w rzeczywistości takie ubezpieczenie chroni przed znacznie większymi kosztami.

Grupowa czy indywidualna – jaką polisę wybrać?

Największą popularnością wśród rodziców cieszą się ubezpieczenia grupowe, które zazwyczaj są proponowane przez szkołę na początku roku. Pod względem ekonomicznym takie polisy bywają najkorzystniejszym wyborem – duże podmioty, które wykupują jednocześnie kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset polis są w stanie wynegocjować z towarzystwem ubezpieczeniowym niższe stawki.

– „Z jednej strony ubezpieczenie oferowane przez szkołę to wybór, który nie nadwyręży przesadnie domowego budżetu. Z drugiej jednak, rodzice mają niewielki wpływ na kształt umowy, co często okazuje się problematyczne – zwłaszcza w kontekście sumy ubezpieczenia. W przypadku polis grupowych bywa ona niewystarczająca, gdy zachodzi konieczność bardziej skomplikowanego leczenia. Z tego względu, niektórzy wybierają dla swoich pociech polisy indywidualne. Nadal jest to jednak niewielki odsetek wszystkich ubezpieczeń NNW – wielu rodziców nie wie, że aby skorzystać z ubezpieczenia nie trzeba decydować się na ofertę proponowaną przez szkołę, a można dobrać ją samodzielnie” – mówi Maciej Kuczwalski, ekspert CUK Ubezpieczenia.

Sprawdź, co obejmuje ubezpieczenie szkolne

Większość polis NNW dla dzieci i młodzieży szkolnej zabezpiecza przed finansowymi konsekwencjami chorób, które zostały zdiagnozowane podczas trwania ochrony ubezpieczeniowej oraz nieszczęśliwych wypadków, które miały miejsce nie tylko podczas zajęć szkolnych, lecz także w drodze do szkoły, na wycieczce, czy w domu. Poszczególne oferty różnią się między sobą ceną i zakresem ubezpieczenia.

– „Najbardziej podstawowy wariant polisy zawiera zazwyczaj odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu poniesiony w wyniku nieszczęśliwego wypadku, częściowy zwrot kosztów leczenia czy koszty nabycia wyrobów medycznych. Klienci często decydują się na rozszerzenie polisy – może ona wówczas objąć koszty domowych wizyt lekarskich, zakupu wózka inwalidzkiego w przypadku inwalidztwa, koszty leczenia stomatologicznego, czy nawet operacji plastycznych, które przeprowadzono w następstwie nieszczęśliwego wypadku. Większość towarzystw ma w swojej ofercie kilka wersji ubezpieczenia szkolnego, które niekiedy różnią się między sobą jedynie niuansami. Przed zdecydowaniem się na konkretną polisę warto zatem dokładnie porównać oferty bezpośrednio u doradcy” – dodaje Maciej Kuczwalski.

Na co może liczyć ubezpieczony, gdy dojdzie do wypadku?

Wysokość świadczenia zależy od stopnia poniesionego uszczerbku na zdrowiu. Ubezpieczyciel ustala go na podstawie zebranej od klienta dokumentacji medycznej, którą porównuje następnie z tabelą uszczerbków. – „Sposób wyliczania wysokości świadczenia często jest skomplikowany i pozostaje niezrozumiały dla klientów. Suma, którą otrzyma ubezpieczony, jest zależna od szeregu czynników – w niektórych polisach jest ona stała, w innych wyliczana odrębnie dla każdego rodzaju ryzyka ubezpieczeniowego. W przypadku niektórych rozszerzonych wariantów polis świadczenie może zostać powiększone o tzw. współczynnik progresji, czyli im wyższy uszczerbek, tym wyższe odszkodowanie. Przed podpisaniem umowy warto dokładnie zapoznać się z ogólnymi warunkami ubezpieczenia, żeby wybrać najkorzystniejszą wersję polisy” – radzi Maciej Kuczwalski.

O czym warto pamiętać – nawet najszerszy z możliwych wariantów ubezpieczenia nie obejmuje sytuacji zawinionych przez ubezpieczonego. Ubezpieczyciele zrzekają się odpowiedzialności np. za zdarzenia powstałe w wyniku przestępstwa czy prowadzenia pojazdu przez ubezpieczonego nieposiadającego uprawnień. – „Zwróćmy uwagę, że wyłączenia ubezpieczeniowe mogą dotyczyć także wypadku w wyniku jazdy rowerem po drodze publicznej przez dziecko do 10 roku życia, jeżeli nie było pod opieką osoby dorosłej. Także wyczynowe uprawianie sportu bardzo często bywa wyłączone spod ochrony ubezpieczeniowej” – dodaje ekspert.

Systemowa walka o bezpieczeństwo w szkołach

Co roku w polskich szkołach dochodzi do tysięcy wypadków. Ministerstwo Edukacji Narodowej podaje, że prawie połowa z nich ma miejsce w podstawówkach, a jedna trzecia w gimnazjach. Urazy najczęściej związane są z aktywnością fizyczną – miejsca, w których statystycznie dzieci są najbardziej narażone na wypadek, to sala gimnastyczna i boisko lub plac zabaw. Kwestia bezpieczeństwa dzieci w placówkach edukacyjnych i poza nimi, jest przedmiotem działań zarówno po stronie samorządów, pracowników oświaty, jak i Ministerstwa Edukacji. Obecnie realizowany jest program „Bezpieczna+”, który w czerwcu ubiegłego roku przyjęła Rada Ministrów. Postuluje on podniesienie kompetencji pracowników szkół oraz uczniów w zakresie rozpoznawania zagrożeń oraz zapobiegania sytuacjom kryzysowym.

– „Czas pokaże, czy te działania przyniosą pozytywne zmiany w zakresie zmniejszenia liczby wypadków z udziałem dzieci. Jedno wydaje się pewne – nieszczęśliwych zdarzeń nie da się całkowicie wyeliminować – dzieci pozostaną dziećmi – a więc będą ruchliwe i czasem trudne do upilnowania. Nie wszystkim wypadkom da się zapobiec, dlatego wielu przezornych rodziców decyduje się na zakup polisy szkolnej. Naprzeciw ich potrzebom wychodzą ubezpieczyciele. Co roku we wrześniu wielu z nich przygotowuje oferty specjalne i promocje ubezpieczeń szkolnych. Przykładem jest ubezpieczenie Edu Plus w InterRisk, które we wrześniowym produkcie miesiąca CUK można kupić z 20% rabatem” – mówi Maciej Kuczwalski.

 

Źródło: CUK

Już niebawem kolejny rok szkolny wraz z uczniami zakończy ponad 600 tys. polskich nauczycieli. Aż 80 proc. z nich to kobiety. Teoretycznie zawód ten od lat cieszy się dużym poziomem społecznego prestiżu, ale sami nauczyciele zazwyczaj go nie odczuwają. Być może dlatego, że wciąż nie są wynagradzani w sposób, na który zasługują, a być może dlatego, że zawód ten przez lata obrósł mitami funkcjonującymi w powszechnej opinii, co niestety stygmatyzuje tę profesję i czyni ją jeszcze trudniejszą niż w rzeczywistości jest.

Według danych OECD polscy nauczyciele zarabiają wciąż mniej niż ich koledzy zagranicą, a ich wynagrodzenia stanowią od 71 do 83 proc. tego, ile otrzymują osoby z podobnym do nich poziomem wykształcenia, ale wykonujące inne zawody. Choć wiemy, że jest to praca bardzo odpowiedzialna wśród powszechnej opinii obecnych narosło wiele przekonań, które niekoniecznie mają związek z rzeczywistością.

Mit pierwszy – nauczyciel pracuje tylko kilka godzin dziennie

To jeden z największych mitów dotyczących tego zawodu. Owszem w szkole wraz z uczniami spędzają oni jedynie cztery – sześć godzin dziennie. Jest to tzw. pensum, czyli liczba obowiązkowych godzin dydaktycznych, będących składowymi etatu. Ale do czasu spędzonego przy tablicy dochodzi przygotowanie się do lekcji, sprawdzanie klasówek i kartkówek oraz wypełnianie szkolnych dokumentów na temat postępów naukowych ich podopiecznych czy uzupełnianie sprawozdań. W czasie wycieczek szkolnych nauczyciele są z kolei w pracy całą dobę. Czas ich pracy reguluje Karta Nauczyciela oraz kodeks pracy, które mówią, że nauczyciel ma pracować 40 godzin w tygodniu. Jednak z danych Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że niektórzy spędzają nad szkolnymi obowiązkami nawet 47 godzin tygodniowo. Średnio ponad pięć godzin w tygodniu zajmuje im w domu przygotowanie się do lekcji, a ponad trzy sprawdzanie prac uczniów.

Mit drugi – nauczyciel ma dwa miesiące urlopu.

A także ferie zimowe, wszystkie wolne od pracy dni w roku, długie weekendy i przerwy świąteczne. Długie wakacje – to jeden z najczęściej kojarzących się z zawodem nauczyciela przywilejów, czy wręcz powodów do zazdrości. Tyle teoria i wyobrażenia. W praktyce jednak wygląda to nieco inaczej. Nauczyciel tak naprawdę latem ma sześć tygodni urlopu i dwa tygodnie w ferie zimowe. W pozostałym czasie musi być do dyspozycji dyrekcji szkoły i przyjść do pracy na jej wezwanie. Dyrektor może wezwać nauczycieli do szkoły w ostatnim tygodniu czerwca lub na początku lipca i pod koniec sierpnia, czyli tuż po zakończeniu roku szkolnego i przed rozpoczęciem kolejnego. Jeśli nauczyciel zlekceważy takie wezwanie to grozi mu nagana lub upomnienie. Czas wakacyjny nauczyciele wykorzystują nie tylko na odpoczynek, ale też na przygotowanie pracy na cały rok. Poza tym należy pamiętać, że w ciągu roku szkolnego nauczyciele właściwie nie mogą brać urlopu, więc wyjazdy w dni inne niż wtedy, gdy mają wolne także ich uczniowie są wykluczone.

Mit trzecipraca nauczyciela jest stabilna – przez lata tak rzeczywiście było, ale karuzela zjawisk społecznych i politycznych zmieniła ten obraz. Niż demograficzny, zmiany w oświacie, w tym wprowadzana właśnie reforma edukacji, zakładająca likwidację gimnazjów spowodowały, że dziś wielu nauczycieli nie jest pewnych, czy we wrześniu będą mieli, gdzie wracać. Z kolei ci, którzy utrzymają zatrudnienie, nie mogą liczyć na zbyt duże profity, a na pewno już nieporównywalne z tymi, które otrzymują chociażby pracownicy korporacji. Tymczasem jak wynika z badania Nationale-Nederlanden dla 40 proc. Polaków pozapłacowe elementy są bardzo istotne i mają wpływ na podjęcie przez nich pracy w danym miejscu. Wśród nich wyróżnia się możliwość przystąpienia do ubezpieczenia grupowego, zabezpieczającego życie i zdrowie, gwarantujące wsparcie finansowe dla ubezpieczonego i jego rodziny chociażby w przypadku ciężkiej choroby. Już teraz wiele szkół w Polsce korzysta właśnie z tego rozwiązania.

Mit czwarty – nauczyciel ponosi największą odpowiedzialność za edukację młodego pokolenia

To tylko po części prawda, gdyż w istocie, aby osiągnąć sukces naukowy i wychowawczy, niezbędna jest współpraca rodziców ze szkołą. Wbrew pozorom to dom rodzinny jest miejscem, w którym przekazywane i wpajane są wartości moralne. Nauczyciel i system edukacji mogą je jedynie wzmocnić. Tymczasem brak zainteresowania rodziców współpracą ze szkołą, a nawet jawnie postulowana niechęć mogą sprawić, że nauczyciel czuje się lekceważony, niedoceniony, pozbawiony wsparcia, a to na pewno nie wpływa na sukces edukacyjny dziecka. Błędem jest również to, że rodzice oczekują, by nauczyciel podejmował za nich decyzje dotyczące ich dziecka i brał za nie pełną odpowiedzialność. Nauczyciele spędzają z uczniem kilka godzin dziennie w ciągu danego roku szkolnego, a rodzina jest z nim przez całe życie. Warto jednak wspomnieć, że duża część rodziców ma już świadomość jak istotne jest poruszanie z dziećmi ważnych, mających wpływ na ich przyszłość, tematów, takich jak choćby oszczędzanie. Jak wynika z raportu Nationale-Nederlanden „Dojrzałość finansowa Polaków 2017”, blisko 80 proc. badanych uważa, że o finansach warto rozmawiać z dziećmi od najmłodszych lat. Mając to na uwadze, rodzice powinni spędzać z pociechami jak najwięcej czasu, a z nauczycielami wypracowywać stosunki partnerskie. Dzięki zaangażowaniu obu stron wydajność procesu edukacyjnego i wychowawczego jest zazwyczaj największa. Bez wsparcia rodziców nauczyciel niewiele zdziała.

Mit piąty – nauczyciel nie ma powodów do stresu

To kolejny mit. Okazuje się, że 86 proc. nauczycieli zgadza się z przekonaniem, że ich obciążenia zawodowe są wyższe niż w innych profesjach (48 proc. w sposób zdecydowany). Jedynie 8 proc. nauczycieli uważa takie przekonanie za nieprawdziwe. Stres w pracy nauczyciela to cały zespół negatywnych emocji, które wynikają z wykonywanego zawodu. To złość, frustracja, ale także lęk i negatywne zmiany fizjologiczne i zdrowotne, które pojawiają się pod ich wpływem. Przykładem mogą być dolegliwości narządu mowy, z którymi często borykają się nauczyciele. Przyczynami stresu w pracy są natomiast problemy z uczniami i ich zachowaniem, nikła perspektywa kariery zawodowej, a także atmosfera w szkole oraz niskie zarobki. Długotrwały stres w zawodzie nauczyciela, tak jak w każdej innej profesji, prowadzi do wypalenia zawodowego, a nawet depresji i poważnych problemów ze zdrowiem.

 

Źródło: Nationale-Nederlanden

Podstawy programowe są gotowe, pieniądze policzone – zapewniła we wtorek minister edukacji Anna Zalewska, mówiąc o reformie edukacji. Przekonywała, że wyliczenia mówiące o zwolnieniach nauczycieli są nieprawdziwe.

„Nie mówimy o wygaszaniu gimnazjów. Gimnazjum zostanie przekształcone albo w szkołę podstawową, albo w liceum, albo w szkołę branżową, albo w technikum” – tłumaczyła minister edukacji, która była gościem radiowej Jedynki. Według niej ta sprawa jest dla rodziców „kwestią wtórną”, choć przyznała, że nie dla wszystkich. „Podstawy programowe są gotowe, pieniądze policzone, za moment podręczniki i budowanie doskonalenia zawodowego nauczycieli” – zapewniła Zalewska.

Pytana o wyliczenia mówiące, że w wyniku reformy pracę straci 37 tys. a nawet 45 tys. nauczycieli, Zalewska odpowiedziała, że w ostatnich latach mieliśmy do czynienia z dużymi zwolnieniami nauczycieli. Jak zaznaczyła, prawie 45 tys. osób zostało zwolnionych w związku z niżem demograficznym.

Podkreśliła, że nowe prawo oświatowe ma wyjść naprzeciw temu niżowi i przewiduje powstanie 5,5 tys. dodatkowych miejsc pracy. „W prawie oświatowym mówimy, że dzieci uczące się w szkole podstawowej mają przechodzić taką samą grupą do klasy siódmej i ósmej. W dodatku uczeń szkoły podstawowej jest o 13 proc. droższy i stąd wyliczenia, najczęściej podawane przez jeden ze związków, są zwyczajnie nieprawdziwe, dlatego, że zakładają jakby rocznik wszystkich szóstych klas wyprowadził się z Rzeczypospolitej” – argumentowała minister edukacji.

Odnosząc się do zapowiadanego przez ZNP strajku nauczycieli oraz obywatelskiego wniosku referendalnego, Zalewska powiedziała, że „to dziwnie wygląda kiedy obok pana prezesa ZNP (Sławomira Broniarza) staje (lider PO) pan Grzegorz Schetyna”.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Eksperci

Lipka: Młodzi Polacy nie garną się do pracy. To problem

Tylko 10 procent młodych Polaków, którzy kształcą się po 18. roku życia, decyduje się na łączenie na...

Kalata: Zmiany w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych

Zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa systemowa), roczna...

Przasnyski: Produkcja stara się nadążyć za popytem

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyś...

Gontarek: Firmy dają duże podwyżki, aby zatrzymać pracowników

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc...

Bugaj: Ikar hossy coraz bliżej Słońca

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród zarządzających przez BofA Merrill Lynch aż 48% respo...

AKTUALNOŚCI

Firmy szkoleniowe apelują o VAT bez wad

Firmy muszą pokrywać koszty VAT na usługi doradcze finansowane z funduszy europejskich. Tracą na tym...

Apel do Szydło i Kaczyńskiego w sprawie limitu składek na ZUS

Konfederacja Lewiatan w listach do premier Beaty Szydło i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego apeluje...

Konsumpcja dalej będzie ciągnęła gospodarkę

Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej był najwyższy w historii badań koniunktury konsumenckiej i wy...

PGNiG podpisało kontrakt na dostawy gazu z USA

PGNiG podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica LNG na dostawy gazu LNG ze S...

Inwestycje firm spadają siódmy kwartał z rzędu

W okresie styczeń-wrzesień 2017 r. przychody przedsiębiorstw średnich i dużych wzrosły o 9,4 proc., ...