Home Tagi Wpis otagowany "przychody"

przychody

Play, drugi największy operator komórkowy w Polsce pojawi się wkrótce na warszawskim parkiecie. O potencjalnym debiucie mówiło się od dawna, kilka wcześniejszych prób sprzedaży akcji zakończyło się jednak niepowodzeniem. Ubiegłoroczna wycena potencjalnej transakcji na poziomie 3,5 mld euro nie satysfakcjonowała obecnych właścicieli. Nadchodzące IPO będzie niewątpliwie głośnym wydarzeniem na polskim rynku, bowiem aktualnie analitycy wyceniają spółkę na kwotę od 9 do 13 mld zł. Nie stanowi zaskoczenia fakt, że nad ofertą będzie trzymać pieczę konsorcjum banków krajowych oraz zagranicznych. Play nie zamierza emitować nowych akcji (za wyjątkiem niewielkiej transzy na poczet programu menadżerskiego) – dwaj dotychczasowi akcjonariusze (fundusze Tellerton i Novator) sprzedadzą część swoich akcji. Oferta skierowana jest do inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych, oraz do wybranych pracowników.

Dwunastoletnia historia spółki jest pełna sukcesów. W tym czasie operator komórkowy systematycznie umacniał swoją pozycję rynkową. W efekcie jego udziały w rynku wynoszą obecnie 27,6%. W latach 2014 – 2016 skumulowane roczne wskaźniki wzrostu przychodów i EBITDA wyniosły kolejno 15,5% oraz 21%. Owe liczby nabierają szczególnego znaczenia, gdy spojrzy się na nie przez pryzmat całego rynku telekomunikacyjnego, niezwykle wymagającego i nasyconego, którego dynamika wzrostu w ostatnich latach wyniosła nieco ponad 4% rdr. Trudne warunki rynkowe są niewątpliwie dostrzegane przez inwestorów, którzy już od dłuższego czasu z dystansu spoglądają na ten sektor.

Mimo wszystko Play planuje zasiąść na fotelu branżowego lidera. Oczywiście zadanie to jest wykonalne, jednak należy zauważyć, że wymagające warunki rynkowe oraz kapitałochłonność niezbędnych inwestycji spowodują, że dynamika wzrostu firmy wyraźnie wyhamuje. Ponadto, spółka prawdopodobnie będzie redukować swoje zadłużenie, którego stan jest stabilny, lecz relatywnie wysoki (wskaźnik długu netto do EBITDA wynosi 3,4). W efekcie, utrzymanie dotychczasowego tempa rozwoju wydaje się niemożliwe. To z perspektywy potencjalnej inwestycji nienajlepsza wiadomość dla inwestorów, zwłaszcza tych, którzy oczekują szybkiego i ponadprzeciętnego zarobku. Z drugiej strony należy docenić pozycję firmy, jej dojrzałość, stabilność oraz bardzo hojną politykę dywidendową. Spółka planuje wypłacać dywidendę na poziomie od 65% do 75% wolnych przepływów pieniężnych wypracowanych w każdym poprzednim roku obrotowym. Zgodnie z planami w 2018 r. spółka wypłaci 650 mln zł. Aspekt ten z całą pewnością stanowi istotną zachętę do inwestycji w walory drugiego największego operatora komórkowego w Polsce.

Pomimo wcześniej wskazanych czynników, spółka powinna zachować stabilne tempo rozwoju. Play może wykorzystać niedawne inwestycje w częstotliwość LTE, aby dotrzeć do mniej zurbanizowanych części kraju. Ponadto operator może wzmocnić swój rozwój dzięki sprzedaży dodatkowych usług (różnego rodzajów serwisów filmowych, czy też muzycznych). Ta część rynku wykazuje znacznie większą skłonność do rozwoju aniżeli segment abonentów komórkowych. Ten kanał rozwoju wspierany będzie m.in. przez rosnący poziom zamożności Polaków. Należy także dodać, że decyzja o zniesieniu roamingu na terenie UE nie powinna znacząco wpłynąć na podstawową działalność telekomu, gdyż przychody z tego tytułu stanowią niewielki odsetek całkowitej wielkości wpływów operacyjnych. Co więcej, ich potencjalny spadek zostanie częściowo zrekompensowany przez nowe regulacje prawne dotyczące cen tzw. ,,fair – use” oraz przez wzrost popytu na zagraniczne połączenia i wiadomości tekstowe – efekt spadku cen.

Play to niewątpliwe spółka o solidnych fundamentach, kusząca inwestorów hojną dywidendą oraz potencjałem do dalszego wzrostu organicznego. Jednak nie da się ukryć, że debiut drugiego największego operatora komórkowego w Polsce został niejako ,,wymuszony”. Brak konsensusu ws. sprzedaży spółki zachęcił dotychczasowych akcjonariuszy do monetyzacji chociażby części swoich udziałów właśnie poprzez IPO. Co więcej, wybrany moment wydaje się ku temu niezwykle właściwy, nie tylko ze względu na wyróżniającą się postawę spółki na tle całego rynku, ale również ze względu na zdecydowaną poprawę nastrojów na warszawskim parkiecie. Takie połączenie prawdopodobnie spowoduje, że ten debiut dojdzie do skutku i zasłuży na miano jednego z największych w historii polskiego rynku kapitałowego, natomiast dotychczasowi akcjonariusze zdołają odsprzedać swoje akcje po atrakcyjnej cenie.

 

Autor: Seweryn Masalski, MM Prime TFI

 

Poszukiwanie miejsca, w którym zlokalizujesz swój biznes przypomina nieco wybór mieszkania. Musisz dopasować je do swoich preferencji i możliwości finansowych, zastanowić się nad lokalizacją, wielkością czy stylistyką. Wynajmowany lub kupiony lokal powinien odzwierciedlać cechy, które są ważne dla Ciebie – a w tym przypadku istotne dla wyróżnienia Twojego biznesu i zwrócenia uwagi jego odbiorców. Jak się do tego zabrać?

– Lokal gastronomiczny, butik czy kancelaria prawna – czyli każda działalność, którą wiąże się z goszczeniem klientów – powinna cechować się pewną unikalnością, nasuwając odpowiednie skojarzenia z podstawowymi wyróżnikami Twojego biznesu – mówi Kuba Karliński, członek zarządu Magmillon, firmy realizującej projekty nieruchomościowe oparte o odnawianie kamienic. – Według teorii „4p”jednym ze składników tzw. kompozycji marketingowej, czyli zbioru elementów za pomocą których każdy biznes oddziałuje na rynek, jest „place” – „miejsce”, które teoretycy definiują szeroko – jako kanał dystrybucji. Jednak w przypadku wielu tradycyjnych biznesów o niewielkiej skali działania, warto rozumieć „place” dosłownie – jako miejsce, w którym sprzedajesz swoje produkty lub usługi. To ono decyduje często o powodzeniu przedsięwzięcia – dodaje ekspert.

Koszty

Jeśli dysponujesz takim kapitałem by kupić lokal, w którym później poprowadzisz swój biznes – świetnie. Dzięki temu łatwiej będzie Ci zaplanować budżet, comiesięczne koszty będą nieco niższe i w najtrudniejszym, początkowym okresie łatwiej będzie Ci osiągnąć satysfakcjonujące rezultaty finansowe (np. wyjść na plus w nowo otwartej i jeszcze nieznanej kawiarni). Sytuacja komplikuje się w przypadku wynajmu. To dodatkowy koszt, który musisz dopisać do swojego biznesplanu. Umowy na wynajem lokali użytkowych najczęściej są dłuższe i lepiej chroniące właściciela niż w przypadku mieszkań. W przypadku ewentualnego niepowodzenia biznesu, nie będziesz w stanie się szybko wycofać. To nie oznacza, że wynajem nie jest dobrym rozwiązaniem. Przeciwnie – w przypadku braku odpowiedniego kapitału czy niepewności co do przyszłej lokalizacji inwestycji jest najlepszym wyjściem. Zanim jednak podejmiesz decyzję, musisz bardzo dokładnie oszacować swoje przyszłe przychody i wydatki. Koszty wynajmu mogą okazać się kluczowe dla Twojego biznesplanu.

Wymogi techniczne

W zależności od tego, jaki typ działalności zamierzasz prowadzić, możesz być zmuszony do spełnienia szeregu różnorodnych kryteriów. Przykładowo – biuro podróży nie wymaga warunków znacząco odmiennych niż zwykłe mieszkanie. Zupełnie inaczej jest z restauracją, która musi spełnić liczne wymogi Sanepidu. Nie w każdym lokalu uda Ci się wygospodarować oddzielne pomieszczenie do przygotowywania warzyw, owoców i mięsa, czy wytyczyć dwie „ścieżki” dla naczyń – czyste nie mogą być przenoszone z kuchni do klienta w taki sposób by „krzyżować się” z brudnymi – noszonymi od stolików do zmywarki. Jeszcze inne wymogi techniczne prawodawcy narzucają aptekom, zakładom fryzjerskim czy gabinetom kosmetycznym. Trzeba je brać pod uwagę wybierając nieruchomość. Im bardziej specyficzny jest Twój biznes, tym więcej nakładów będzie wymagało przystosowanie pomieszczeń. Sporą część ofert odrzucisz już na wstępie.

Lokalizacja

Lokalizację swojego biznesu musisz przemyśleć wieloaspektowo. Po pierwsze z biznesowego punktu widzenia. Zanim wybierzesz nieruchomość postaraj się oszacować wielkość rynku. Ilu lokalnych klientów masz szansę zdobyć? Czy dojazd do nieruchomości jest prosty i wygodny? Czy konkurencja jest znacząca i jak sobie radzi? To kilka podstawowych pytań, do których musisz dodać wiele bardziej szczegółowych – związanych z Twoją branżą lub specyfiką firmy. Tam gdzie doskonale będzie sprzedawała się kawa z mlekiem sojowym, zupełnym niewypałem może okazać się sklep spożywczy. Po drugie, zastanów się nad miejscem w kontekście własnej wygody. To bardzo ważne, w szczególności jeśli to ma być Twoje nowe miejsce pracy.

Dopasowanie do charakteru biznesu

To kluczowy aspekt wyboru nieruchomości. Jeśli chcesz by Twój punkt usługowy był unikalny – zdecyduj się na unikalny lokal. Oczywiście to nie jest metoda dla każdego. Dla części firm lepszym rozwiązaniem może być wynajem powierzchni w centrum handlowym, które ma swoje niewątpliwe zalety, jak stała baza klientów czy promocja takiej galerii jako całości. Trudno się tam jednak wyróżnić. Dlatego jeśli cechy, z którymi ma być kojarzony Twój biznes to np. kreatywność, odwaga, tradycja, kulturalna niszowość czy ekskluzywność – wybierz coś niestandardowego. To może być barka nad Wisłą lub lokal w odnowionej kamienicy, w sercu Pragi. Jeśli Twoją grupą docelową są ludzie ceniący detale i trudno uchwytny „klimat miejsca” – z pewnością docenią oryginalność.

Negocjacje i formalności

Kiedy już znajdziesz nieruchomości, które spełniają Twoje wymagania w każdej z wymienionych kategorii, pozostają kwestie formalne. Podobnie jak w przypadku zakupu czy wynajmu mieszkania – warto negocjować. Każda „wytargowana” kwota zwiększa budżet Twojego biznesu. Jeśli chcesz wynająć lokal – jako karty negocjacyjnej użyj argumentu o ponoszonych kosztach. Twoje inwestycje w nieruchomość mogą zwiększyć jej wartość. Dodatkowo wiążą Cię z nią, dając właścicielowi większą pewność przyszłych zysków.

Ustal z właścicielem kto jest odpowiedzialny za uzyskanie dokumentacji, niezbędnej do rozpoczęcia działalności. W zależności od typu biznesu, mogą to być koncesje, pozwolenia, czy dokumenty potwierdzające spełnienie wymogów technicznych.

Podpisując umowę, szczególną uwagę zwróć na warunki wypowiedzenia. Dla niektórych typów biznesu lokalizacja jest kluczowym czynnikiem warunkującym sukces, dlatego musisz ją zabezpieczyć. Nie dopuść do sytuacji, w której musisz przenosić dobrze prosperującą firmę z dnia na dzień. W umowie zabezpiecz również swoje prawa dotyczące ewentualnych zmian w lokalu, przystosowujących go do wymogów Twojego biznesu. Zastrzeż również kto jest odpowiedzialny za usuwanie ewentualnych usterek.

I pamiętaj, że to nieruchomość ma być dopasowana do Twojej wizji własnego biznesu. Nigdy na odwrót!

Źródło: Magmillon

Blisko co piąty aktywny pożyczkobiorca bierze kredyt, aby zapłacić rachunki. Z dodatkowego finansowania korzystamy także w przypadku codziennych i sezonowych wydatków – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Wonga. Dlaczego Polacy zapożyczają się na podstawowe potrzeby? Co zrobić, aby uporządkować swój budżet? Podpowiadają eksperci platformy edukacyjnej Kapitalni.org.

Polacy nie są mistrzami oszczędzania. Co prawda z roku na rok rośnie liczba osób odkładających co miesiąc drobne kwoty, jednak nadal wielu z nas nie jest w stanie zapewnić sobie nawet minimalnego zabezpieczenia finansowego. Pokazują to m.in. wyniki badania Ipsos przeprowadzonego dla Wonga wśród osób, które w ciągu ostatnich dwóch lat wzięły pożyczkę do 10 tys. zł. Jak z nich wynika, wśród aktywnych pożyczkobiorców rośnie liczba respondentów zadłużających się na bieżące potrzeby, zapłatę rachunków, a także osób ratujących się kredytem w przypadku konieczności poniesienia nieprzewidzianych czy sezonowych kosztów.

W tegorocznej, marcowej edycji badania, co czwarty ankietowany wskazał, że zadłuża się na taki cel jak niespodziewana naprawa auta czy zepsutego sprzętu domowego. Co niepokojące, 12 proc. respondentów deklaruje, że pożycza pieniądze, aby udźwignąć sezonowe zakupy, takie jak wyprawka szkolna czy kupno ubrań. Kolejne 13 proc. pożycza, ponieważ nie starcza im na codzienne wydatki. Dodatkowo, z roku na rok rośnie skłonność Polaków do zadłużania się, aby zapłacić rachunki za prąd, gaz itp.  W marcu 2017 r. na ten cel wskazał co piąty badany (17 proc.), z kolei w analogicznym okresie 2015 r. było to 9 proc.

– Tych wyników nie da się w pełni wyjaśnić brakiem wystarczających dochodów czy wręcz ubóstwem. Te dane pokazują, że Polacy zdecydowanie nie są mistrzami panowania nad swoim budżetem. Wielu z nas nie potrafi skutecznie ograniczyć wydatków i nie umie szukać oszczędności. Tymczasem kontrola wydatków i systematyczne oszczędzanie nawet najmniejszych kwot to podstawowe przyzwyczajenia, jakie powinniśmy wypracować, jeśli chcemy mieć choć minimalne bezpieczeństwo finansowe i środki na potrzeby nagłych wypadków – mówi Tomasz Jaroszek, ekspert platformy edukacyjnej Kapitalni.org.

Od czego zacząć plan naprawczy naszych finansów? Podpowiadają eksperci Kapitalni.org.

Krok pierwszy – zdiagnozuj problem

Stawianie diagnozy naszych finansów musimy zacząć od sprawdzenia, na co tak naprawdę wydajemy pieniądze. Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, powinniśmy przeprowadzać analizę budżetu domowego, czyli obliczyć naszą wartość netto. To wskaźnik pokazujący rzeczywistą wartość naszego majątku. Aby ją obliczyć, należy spisać w jednej kolumnie wszystkie swoje aktywa, czyli dostępne pieniądze i stałe przychody, a w drugiej – wydatki. W tej rubryce ujmujemy wszystkie miesięczne koszty, w tym obciążenia finansowe – raty kredytu mieszkaniowego, pożyczki gotówkowej, karty kredytowej itp. Ostatnim krokiem jest odjęcie kwoty zobowiązań od sumy naszego majątku. W ten sposób uzyskamy naszą aktualną wartość netto. Jeśli jest ona ujemna lub bliska zeru, to znak, że musimy szybko zacząć naprawę naszych finansów – zwiększać przychody i obniżać koszty.

Krok drugi – monitoruj wydatki

Jeśli znamy swoją wartość netto, czas na analizę wydatków. Dzięki niej wyłapiemy nasze słabe strony: niepotrzebne, spontaniczne zakupy, małe przyjemności, na które przeznaczamy najwięcej pieniędzy, zbyt wysoki rachunek za telefon itd. Przygotowanie takiego zestawienia pomoże nam kontrolować domowe finanse. Warto skrupulatnie zapisywać każde wydawane kwoty z oznaczeniem, na co je przeznaczyliśmy.

Dobrym pomysłem jest podzielenie naszej listy wydatków na 3 kategorie: elastyczne (np. wydatki na żywność, transport, lekarstwa, przyjemności itd.), raty kredytów i pożyczek oraz rachunki. Gdy największą część naszych wydatków będą stanowić te z kategorii elastyczne – jesteśmy w dość dobrej sytuacji, bo tu możemy spokojnie szukać oszczędności. Z kolei gdy większość budżetu stanowią raty pożyczek i kredytów oraz rachunki – czas jak najszybciej zająć się reperowaniem naszych finansów.

– Wielu ludzi w przypadku kłopotów finansowych chowa głowę w piasek i nie robi nic, żeby je rozwiązać. To najgorsza postawa z możliwych. Nie wolno uciekać od problemów, trzeba stawić im czoła. Warto rozmawiać z wierzycielem, ponieważ dzięki temu możemy uzgodnić np. nowy plan spłaty zadłużenia. Dodatkowo, aby pozbyć się problemów finansowych, należy przede wszystkim przestać zaciągać nowe zobowiązania – mówi Tomasz Jaroszek, ekspert portalu Kapitalni.org.

Krok trzeci – zabezpiecz się

Aby uniknąć sytuacji, w której w przypadku pojawienia się niespodziewanych wydatków, musimy posiłkować się kredytem, warto zadbać o swoją poduszkę finansową. W razie problemów takich jak utrata pracy czy choroba takie zabezpieczenie pozwoli nam na złapanie oddechu i zwiększy komfort psychiczny. Ile powinna wynosić nasza poduszka finansowa? Jest to zależne od sumy naszych wydatków. Aby ją obliczyć, należy zsumować raty kredytów, które posiadamy oraz koszty, których nie będziemy w stanie uniknąć – np. opłaty związane z mieszkaniem, transportem czy jedzeniem. W ten sposób otrzymamy informację, ile wynoszą nasze miesięczne wydatki w wersji minimum. Następnie uzyskaną kwotę należy przemnożyć przez 3, 6 lub 12 miesięcy. To pozwoli nam uzyskać wysokość poduszki finansowej w trzech wariantach – minimalnym, średnim i optymalnym.

– Warto co miesiąc odkładać choć drobne kwoty. Jeżeli jednorazowo trudno nam wysupłać z domowego budżetu 100 czy 200 zł, możemy zastosować Metodę Małych Liczb i każdego dnia odkładać np. po 5 zł. Nasz portfel nie odczuję tego aż tak bardzo, a nasza poduszka każdego dnia będzie coraz większa – mówi Tomasz Jaroszek z Kapitalni.org.
Zbadaj swoją osobowość finansową

Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że to, czym kierujemy się, podejmując decyzje odnośnie pieniędzy, świadczy o naszej finansowej osobowości. Jej poznanie pozwala określić nasze silne i słabe strony w zarządzaniu finansami i sprawdzić, czy bliżej nam do „Króla życia”, który uwielbia wydawać pieniądze na przyjemności, czy „Guru zarządzania kryzysowego” – ceniącego poczucie bezpieczeństwa i unikającego ryzyka. Aby dowiedzieć się, do której grupy należymy, wystarczy rozwiązać krótki Test Osobowości Finansowej.

– Poznając naszą finansową osobowość dowiemy się jak lepiej zmotywować się do pozytywnych dla portfela zmian. Obok diagnozy, otrzymamy wskazówki, nad jakimi obszarami pracować, aby poprawić nasz stan majątkowy. Przyporządkowana zostanie nam również indywidualna ścieżka edukacyjna, która pozwoli zwiększyć wiedzę w obszarach, które tego wymagają – tłumaczy Agnieszka Szczepanik, kierownik projektu Kapitalni.org w Wonga w Polsce.

 

Źródło: Kapitalni.org

Budżet domowy to podstawowe narzędzie do zarządzania własnymi finansami. Niewielu Polaków jednak planuje swoje budżety na cały rok. Tymczasem taki plan pozwala na realne spojrzenie na przychody i wydatki.

Budżet domowy to planowanie przyszłości. Dave Ramsey’a, amerykański ekspert w zakresie finansów osobistych i wychodzenia z długów, proponuje taką definicję: „budżet to mówienie Twoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast zastanawiania się, dokąd one same sobie poszły”.

„Mówi się, że 95 proc. osób nie ma planu finansowego. Ja uważam, że znacznie większa liczba Polaków nie ma planu, to nie jest nawet 5 proc., nawet takiego zapisanego na kartce” – podkreśla ekspert finansowy Sławek Śniegocki, autor bloga finansowego w audycji „Jakie decyzje podejmują ludzie inteligentni finansowo?” PigułkiWiedzy.TV.

„Ogólnie nie planujemy budżetu rodzinnego, żyjemy z dnia na dzień. Jedyne o czym myślimy, planując budżet to wyjazdy wakacyjne i na ferie (około 10 tys. rocznie)” – przyznaje Karolina, mama dwójki dzieci. Stałe wydatki, jakie miesięcznie ponosi jej rodzina to: zajęcia dodatkowe dzieci, takie jak angielski, basen, tańce córki (około 400 zł miesięcznie) opłaty – zimą około 1000 zł miesięcznie, latem – około 400 zł miesięcznie.

„Rozrywki typu kino, koncert są u nas w miarę często, ale jest to typowo spontaniczny wypad nieplanowany” – podkreśla. „Zdecydowanie największym wydatkiem, który najbardziej mnie boli, to wizyty prywatne u lekarzy, badania i dentysta” – dodaje.

Jak zabrać się za sporządzenie budżety domowego?

Stworzenie budżetu domowego to pierwszy krok na drodze do zapanowania nad własnymi finansami.
„Dobrze przygotowany budżet to podstawowe narzędzie w skutecznym zarządzaniu pieniędzmi. W połączeniu z systematycznym spisywaniem wydatków realizuje on bowiem dwa cele: pozwala zaplanować co mamy zrobić z pieniędzmi, które mamy do dyspozycji oraz pozwala zweryfikować ile tak naprawdę wydajemy w skali miesiąca i na co, oraz podjąć decyzje, które w kolejnym miesiącu pozwolą nam lepiej gospodarować pieniędzmi” – pisze na swoim blogu jakoszczedzacpieniadze.pl Michał Szafrański.

Blogerzy finansowi udostępniają gotowe aplikacje budżetowe wspierające monitoring budżetu domowego. Narodowy Bank Polski przygotował bezpłatną aplikację „NBP Portfel”, która dostępna jest na stronie http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/aplikacje/portfel.html. Można za jej pomocą m.in. zapisywać zakupy w podziale na kategorie oraz dodawać zdjęcia paragonów do każdego wydatku.

Można też skorzystać z aplikacji budżetowych na urządzenia mobilne, internetowych agregatorów informacji o wydatkach i przychodach.

Na co zaplanować?

Aby zacząć prace nad budżetem, warto przyjrzeć się swoim przychodom (z pracy na etacie, zleceń, spadków i darowizn, z inwestycji, wygranych i prezentów). Z danych GUS wynika, że w poziom przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na osobę (czyli po potrąceniu wszystkich podatków) wyniósł w 2015 r. 1386 zł i był realnie wyższy o 4,3 proc. od dochodu z roku 2014. Wraz ze wzrostem dochodów rosły także przeciętne miesięczne wydatki. W 2015 r. osiągnęły one w gospodarstwach domowych wartość 1091 zł na osobę.

Niemal jedną czwartą (24 proc.) miesięcznych wydatków na osobę w gospodarstwie domowym pochłaniają zakupy żywności i napojów bezalkoholowych. Kolejny duży dział to opłaty za użytkowanie mieszkania i nośniki energii – 20 proc. wydatków. Niemal 9 proc. przeciętnych wydatków na osobę to wydatki na transport. Po około 5 proc. przeznaczamy na: odzież i obuwie (5,4 proc.), zdrowie (5,3 proc.), wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego (5 proc.) oraz łączność, w tym internet (5 proc.). W strukturze przeciętnych miesięcznych wydatków na osobę 6,7 proc. to rekreacja i kultura, 4,2 proc. – restauracje i hotele, 2,5 proc. – napoje alkoholowe. Udział wydatków na edukację to zaledwie 1 proc.

Planując budżet, to my decydujemy, na co i ile przeznaczymy. Część wydatków gospodarstwa domowe przeznaczają na spłatę kredytów. Z Diagnozy Społecznej 2015 wynika, że w 2015 r. niespełna 34 proc. gospodarstw było zadłużonych. Najwięcej kredytów i pożyczek Polacy mają na zakup domu lub mieszkania. Ich wartość to prawie 67 proc. całości zobowiązań.

Deficyt w domowym budżecie

Trudności ze zbilansowaniem domowych budżetów miało w 2015 r. roku 37 proc. gospodarstw, przy czym duże problemy miało z tym aż 13 proc. rodzin. Najwyższy odsetek gospodarstw domowych ledwo wiążących koniec z końcem dotyczył rodzin utrzymujących się z niezarobkowych źródeł (ponad 50 proc. gospodarstw) oraz rencistów (ponad 31 proc. gospodarstw).

Co w sytuacji, kiedy rozchody przewyższają dochody i w budżecie domowym pojawi się deficyt? Polacy radzą sobie w takich sytuacjach, ograniczając bieżące potrzeby (86 proc. gospodarstw domowych w 2015 r.) , a z drugiej strony – korzystając z pomocy krewnych (prawie 36 proc. gospodarstw). Dopiero na trzecim miejscu Polacy deklarują, że zaciągają pożyczki (prawie 26 proc. gospodarstw) – wynika z Diagnozy Społecznej 2015 r. Tylko w niecałych 14 proc. gospodarstw znajdujących się w trudnej sytuacji, członek gospodarstwa podejmuje dodatkową pracę.

A gdzie oszczędności?

Sytuacja jest komfortowa, jeśli rozchody są niższe niż przychody i pojawia się nadwyżka. Wtedy możemy pozwolić sobie na oszczędności. Eksperci finansowi radzą, aby z dochodów odkładać chociaż 10 proc. na oszczędności. I z roku na rok zwiększa się odsetek gospodarstw domowych, które deklarują posiadanie oszczędności – w 2007 r. było ich tylko 28 proc., ale już w 2013 r. ok. 40 proc., a w 2015 r. – 45 proc.

Jak wynika z Diagnozy Społecznej 2015 r., największa część oszczędności polskich gospodarstw domowych zgromadzona jest na starość (22 proc.), na tzw. „czarną godzinę” lub wypadek sytuacji losowych (18 proc.). Na wypoczynek oszczędza tylko 8 proc. badanych gospodarstw. To wciąż mniej niż w krajach strefy euro, gdzie oszczędności deklaruje 96 proc. gospodarstw domowych. Dane Narodowego Banku Polskiego pokazują wzrost wartości oszczędności gospodarstw domowych o 15 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat.

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Uchwalona przez Sejm 10 września 2015 r. ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku ze wspieraniem polubownych metod rozwiązywania sporów wprowadza m.in. nowe reguły dokonywania korekt przychodów oraz kosztów uzyskania przychodów w podatku dochodowym. Nowe przepisy będą miały zastosowanie do przypadków, które wystąpiły zarówno po 1 stycznia 2016 r., jak i przed tym dniem.

Nowe rozwiązania dotyczą korekt przychodów oraz kosztów uzyskania przychodów wynikających ze zdarzeń mających wpływ na zmianę podstawy opodatkowania, które nastąpiły po dokonaniu czynności obligującej do wystawienia faktury pierwotnej lub innego dokumentu (np. w związku z zawarciem ugody, czy obniżeniem ceny wskutek reklamacji), z wyłączeniem przypadków, gdy korekta przychodu lub kosztu uzyskania przychodu spowodowana jest błędem rachunkowym lub inną oczywistą omyłką. Według nowych zasad rozliczanie faktury korygującej i innych dokumentów korygujących (korekta podstawy opodatkowania w PIT i CIT) będzie dokonywane w bieżącym okresie rozliczeniowym. Nowe przepisy będą stosowane odpowiednio także do korekty odpisów amortyzacyjnych. Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2016 r., a zatem przepisy o korektach będą obowiązywały również z tym dniem.

Jednocześnie przepis przejściowy ustawy rozszerza zastosowanie tego rozwiązania na przychody lub koszty uzyskania przychodów uzyskane lub poniesione przed dniem 1 stycznia 2016 r., jeżeli zdarzenie powodujące korektę nastąpi po tym dniu.

Ponadto w prawie polskim ogólną zasadą jest stosowanie nowych przepisów do zdarzeń, które nastąpiły po dniu wejścia w ich życie. Zbędne jest zatem umieszczanie w każdej ustawie przepisu informującego, że nowe przepisy obowiązują od dnia wejścia w życie ustawy, w której je umieszczono. Jest oczywiste, że przepis ma zastosowanie do czynów, stosunków lub zdarzeń, które powstają lub zachodzą od momentu jego wejścia w życie. Za pomocą przepisów przejściowych nowe przepisy można rozciągnąć także na stany prawne, które wystąpiły przed wejściem ich w życie, a zatem mogą dotyczyć tego samego rodzaju stosunków powstałych pod rządami ustawy nowej i dotychczasowej. Z powyższych względów przepis art. 11 ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku ze wspieraniem polubownych metod rozwiązywania sporów należy interpretować łącznie przepisem art.13.

Nowe reguły korekty przychodów oraz kosztów uzyskania przychodów będą zatem miały zastosowanie do przypadków, które wystąpiły zarówno po dniu 1 stycznia 2016 r., jak i – wskutek wprowadzenia przepisu przejściowego – przed tym dniem.

źródło: Ministerstwo Gospodarki

 

Przychody przedsiębiorstw średnich i dużych były w pierwszym kwartale 2015 r. wyższe o 4,6 proc.  r/r, a wynik finansowy netto wzrósł o 9,7 proc. – podał GUS.

Wyniki finansowe przedsiębiorstw w 1. kwartale 2015 r. są całkiem dobre. Przychody wzrosły o 4,6 proc. przy wzroście kosztów o 4,2 proc., co oznacza poprawę rentowności, a przede wszystkim pokazuje, że firmy 50+ poradziły sobie z deflacją i umiejętnie zarządzają kosztami. Przy czym koszty wynagrodzeń rosły szybciej niż koszty ogółem, czyli to zarządzanie kosztami nie odbywa się kosztem wynagrodzeń. Jednocześnie w większym stopniu korzystają z outsourcingu (koszty usług obcych także rosły szybciej niż koszty ogółem). W efekcie wynik finansowy netto wzrósł o prawie 1 mld zł, a wpływy z podatku CIT do budżetu państwa wzrosły o ponad 16 proc., do 5 mld zł.

Jednak ciągle ponad 30 proc. firm 50+  (31,3 proc.) nie wykazało dodatniego wyniku finansowego, a straty netto tych firm wzrosły o 12,5 proc. w stosunku do 1. kwartału 2014 r. (prawie o 1 mld zł). Oczywiście pierwszy kwartał nie jest miarodajny dla wyników całego roku, bo działalność części branż ma charakter sezonowy, jednak wzrost strat netto wskazuje, że część firm może mieć problemy z zamknięciem roku dodatnim wynikiem finansowym.

Cały sektor firm średnich i dużych wykazuje także wysoką gotówkową płynność finansową (37,8), co wskazuje na zatrzymywanie wypracowanych zysków i nie zwiększanie zobowiązań krótkoterminowych.

Z 7,9 tys. do ponad 8 tys. wzrosła liczba eksporterów. Przedsiębiorstwa średnie i duże jak widać skutecznie konkurują na rynkach zewnętrznych. Tym bardziej, że przychody z eksportu były  o 4,9 proc. wyższe niż rok wcześniej, a firmy-eksporterzy wykazują ciągle lepszą (i poprawiającą się) kondycję finansową. Nie tylko zatem zwiększają sprzedaż na eksport, ale także robią to coraz efektywniej.

I wreszcie inwestycje. Nakłady inwestycyjne na środki trwałe wyniosły w 1. kwartale br. 22,7 mld zł. Przypomnę, że w 1. kwartale 2014 r. było to 19,5 mld zł. W cenach stałych wzrost wyniósł 14,6 proc. Po zeszłorocznych wysokich wzrostach inwestycji wydawało się, że w tym roku przedsiębiorstwa będą chciały „konsumować” te inwestycje, a także będą z nowymi inwestycjami  chciały poczekać do uruchomienia funduszy europejskich z nowej perspektywy. Tymczasem nie czekają i inwestują, co bardzo dobrze rokuje polskiej gospodarce. To chyba najważniejsza wiadomość płynąca z dzisiejszych danych! Inwestuje przede wszystkim energetyka, firmy z sektora gospodarowaniu ściekami i odpadami oraz firmy przemysłowe. A tworzenie miejsc pracy w przemyśle zawsze przekłada się na tworzenie miejsc pracy w usługach.

Mamy zatem po 1. kwartale br. następujący obraz firm, które tworzą 50 proc. polskiego PKB, chociaż stanowią jedynie 1 proc. ogólnej liczby firm aktywnych – ich przychody rosną, ale niezbyt szybko, jednak umiejętnie zarządzają kosztami przy utrzymywaniu wzrostu wynagrodzeń. Zwiększają zyski i wkład do budżetu państwa (CIT). Charakteryzują się wysoką płynnością finansową, a tym samym są dobrymi partnerami dla banków, ale nie zwiększają znacząco swoich zobowiązań wobec instytucji finansowych. Coraz odważniej i skuteczniej współpracują z rynkami zewnętrznymi (eksport). I inwestują, co wskazuje, że widzą przyszłość pozytywnie. Oby tak dalej.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek22Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

deloittte– Przychody największych firm w Europie Środkowej i na Ukrainie w 2013 r. są na podobnym poziomie co w roku poprzednim, co jest oznaką stagnacji i wyhamowania dynamiki wzrostu przychodów. Rok wcześniej przychody wzrosły średnio o 3,3 proc. W tym roku spadek przychodów odnotowała niemal połowa z 500 analizowanych przez firmę doradczą Deloitte spółek (45 proc. względem 40 proc. w 2012 r.).Jedynym wyróżniającym się sektorem pod względem relatywnie wysokiego wzrostu przychodów jest branża wyrobów przemysłowych, która odnotowała średni wzrost na poziomie 2,9 proc. (najwyższy spośród analizowanych branż). Zdaniem ekspertów Deloitte niestabilna sytuacja na Ukrainie i wprowadzone rosyjskie sankcje gospodarcze mogą się przyczynić do dalszego pogorszenia uwarunkowań gospodarczych w regionie, co przełoży się na dalsze wyhamowanie rozwoju największych środkowoeuropejskich spółek.

Firma doradcza Deloitte po raz ósmy przeprowadziła analizę największych przedsiębiorstw w 18 krajach Europy Środkowej[1] i na Ukrainie (500 firm, 50 banków oraz 50 ubezpieczycieli). „Mimo pierwszych oznak ożywienia gospodarczego widocznego w poprzedniej edycji badania, rok 2013 nie był łatwy dla krajów środkowoeuropejskich. Tylko dwie z pięciu największych gospodarek regionu Węgry i Rumunia rozwijały się w szybszym tempie niż w 2012 roku. Sytuacja pozostałych trzech krajów Polski, Czech i Ukrainy nie zmieniła się znacząco w porównaniu do 2012 roku. Gospodarka Czech kontynuowała spadek PKB: zmiana PKB w 2013 roku -0,9 proc. względem zmiany PKB w 2012 roku wynoszącej -1,0 proc. Na Ukrainie panowała stagnacja” – wyjaśnia Tomasz Ochrymowicz, Partner Zarządzający Działem Doradztwa Finansowego Deloitte. Warto przypomnieć, że jeszcze trzy lata temu wzrost PKB na Ukrainie wynosił 5,2 proc., a w Polsce 4,5 proc.

Jak w ubiegłym roku poradziły sobie największe spółki w Europie Środkowej?

Łącznie przychody 500 badanych przez Deloitte przedsiębiorstw wyniosły 712 mld euro, co oznacza spadek o 0,4 proc. (3 mld euro) w stosunku do wyniku z 2012 r. Jednak mediana wzrostu przychodów wyniosła 0 proc. w porównaniu do wzrostu 3,3 proc. rok temu i 10 proc. dwa lata wcześniej, co jest wyraźną oznaką dalszego i średnioterminowego trendu spowolnienia.

Największy wzrost przychodów w 2013 r. odnotował sektor wyrobów przemysłowych, który wzrósł o blisko 3 proc. Wpływ na ten wynik miała przede wszystkim dobra kondycja branży motoryzacyjnej. W ciągu ostatniego roku kilka globalnych firm z tego sektora zakończyło kolejne inwestycje w regionie Europy Środkowej (m.in. w Rumunii i na Węgrzech). Z kolei sektor dóbr konsumpcyjnych i transportu zanotował wzrost jedynie o 1,1 proc. W ubiegłym roku było to aż 4,8 proc. Branżę TMT (technologie, media i komunikacja) od kilku już lat dotyka spadek średnich przychodów (w 2013 roku – 4,9 proc.). Sektorem, który już drugi rok z rzędu odnotował największy spadek (-15,7 proc.) jest branża budowlana.

tab.1

„Dodatkowo pierwszy kwartał tego roku pokazuje, że sytuacja w większości sektorów nadal się pogarsza, a średnia zmiana przychodów spółek jest ujemna i wyniosła -3,1 proc. w porównaniu do -0,5 proc. w pierwszym kwartale 2013 roku. Można mówić więc o wyraźnym i negatywnym trendzie w całym regionie” – mówi Patryk Darowski, Menedżer w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Trzy największe sektory, czyli energetyka i zasoby naturalne, wyroby przemysłowe oraz dobra konsumpcyjne i transport odpowiadają za 90 proc. sumy przychodów analizowanych spółek. W porównaniu z rokiem 2012, w roku 2013 nie doszło do większych zmian w reprezentacji sektorowej. Sektory dóbr konsumpcyjnych i transportu oraz farmaceutyków i ochrony zdrowia otrzymały po jednym miejscu na liście więcej niż w roku poprzednim, kosztem sektora TMT

 

tab.2

Wyniki badania wykazują niższy średni wzrost przychodów firm niż przed rokiem w większości krajów regionu. Największe gospodarki rozwijały się wolniej niż w 2012, wpływ na to miała m.in. niska konsumpcja prywatna. Czynnikiem podtrzymującym wzrost gospodarczy w 2013 r. był z kolei eksport wynikający z ożywienia w strefie euro. Najlepiej pod tym względem wypadła Litwa, której 13 spółek zanotowało średni wzrost przychodów na poziomie 6 proc. oraz Rumunia (4,7 proc.). Wzrost spółek rumuńskich częściowo wynikał jednak z aprecjacji leja – średni wzrost w walucie lokalnej wyniósł 3,9 proc. Spółki ukraińskie odznaczyły się znacznym wyhamowaniem średniego tempa wzrostu z 16,2 proc. za 2012 r. do 0 proc. wyrażonych w EUR.

Tak jak przed rokiem, wśród 500 największych firm regionu najwięcej pochodzi z Polski (161). Jednak biorąc pod uwagę okres ostatnich sześciu lat, udział rodzimych firm systematycznie spada – w 2008 r. było to 188 spółek. „Ma to związek w dużej mierze z procesami konsolidacyjnymi, które dokonały się w tym czasie w ramach polskich przedsiębiorstw, szczególnie w sektorze energetycznym, a także dynamicznym rozwojem firm z innych krajów regionu, jak chociażby Rumunii czy Ukrainy” – tłumaczy Jakub Wojtukiewicz, analityk w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Deloitte dodatkowo analizuje także branże bankową i ubezpieczeniową. W 2013 r. suma aktywów 50 największych banków wzrosła o 2,8 proc., wobec wzrostu o 5,4 proc. w 2012 roku. W aktualnym badaniu spośród 50 analizowanych instytucji finansowych 29 odnotowało wzrost aktywów (rok wcześniej 37). Mediana wzrostu dla wszystkich 50 banków z listy wyniosła 1,3 proc. i była niższa od ubiegłorocznego wzrostu o 4,9 proc. Tak jak w ubiegłym roku najliczniejszą reprezentację wśród banków posiada Polska, której udział w liście wynosi 30 proc. Kolejnymi krajami są Czechy i Węgry z udziałem po 14 proc.

W 2013 r. średni spadek składki przypisanej brutto dla ubezpieczycieli wyniósł 0,8 proc. Jest to spadek drugi rok z rzędu. W 2011 roku odnotowano wzrost w wysokości 1,5 proc. Suma składki przypisanej brutto, ubezpieczycieli uwzględnionych w rankingu, spadła o 3 proc., co świadczy o stagnacji w tym sektorze.

W jakiej sytuacji polska gospodarka jest po 25 latach?

Skumulowany wzrost gospodarczy Polski wyniósł w tym czasie 230 proc. i jest to najlepszy wynik w całym regionie. Z drugiej strony w dalszym ciągu polskie PKB per capita jest dużo niższe od średniej unijnej, a gospodarki środkowoeuropejskie są wyraźnie mniejsze od największych gospodarek Unii Europejskiej. Sytuacji nie poprawia konflikt na Ukrainie i sankcje nałożone na kraje UE przez Rosję. W przypadku Polski embargo wpłynie przede wszystkim na handel mięsem wieprzowym, jabłkami oraz produktami mlecznymi. „W ubiegłym roku polski ekspert do Rosji był wart 10,8 mld USD, z czego łączna wartość towarów objętych embargiem wyniosła 1,1 mld USD. [2] W pierwszej połowie tego roku eksport do Rosji spadł o 10,7 proc, do poziomu 4,4 proc. eksportu ogółem.[3] Znacznie mniej eksportujemy także na Ukrainę” – mówi Patryk Darowski.

Zdaniem ekspertów Deloitte obecna sytuacja geopolityczna sprawia, że największe firmy regionu stoją przed ogromnym wyzwaniem. Dotyczy to szczególnie spółek energetycznych i surowcowych oraz producentów dóbr konsumpcyjnych. Dodatkowo, trwałość głównego czynnika prowzrostowego w krajach Europy Środkowej, czyli eksportu do krajów strefy euro, stoi pod znakiem zapytania, biorąc pod uwagę pogorszenie się nastrojów w Niemczech, o czym świadczą ostatnie odczyty wskaźnika ZEW (wskaźnik sentymentu, który obrazuje nastroje i opinie dotyczące rozwoju sytuacji gospodarczej w Niemczech). Także w Polsce wskaźnik PMI spadał od początku roku i w lipcu osiągnął wartość recesyjną. „Powstają pytanią, nie tylko czy największe spółki naszego regionu są w stanie przetrwać obecny kryzys, ale czy mają możliwości i potencjał, aby dalej się rozwijać i rosnąć. Atut taniej produkcji przy porównywalnej jakości, jak się wydaje, przestaje wystarczać. Obecne wyniki pokazują, że osiągane wzrosty przychodów to za mało, by myśleć o podbiciu świata, a tym bardziej Europy” – podsumowuje Tomasz Ochrymowicz.

 

 

[1]Łotwa, Bułgaria, Czechy, Słowenia, Węgry, Słowacja, Polska, Chorwacja, Estonia, Serbia, Rumunia, Litwa, Albania, Bośnia
i Hercegowina, Kosowo, Macedonia, Czarnogóra, Mołdawia.

[2]Źródło: GUS.

[3]Źródło: Ministerstwo Gospodarki RP.

Deloitte

 

Przedsiębiorstwa średnie i duże zwiększyły w 1. połowie 2014 r. przychody i koszty o 2,5 proc., a ich wynik finansowy netto wzrósł o 1,5 proc. r/r – podał GUS.

Wyniki przedsiębiorstw średnich i dużych nie zachwycają. Wzrost przychodów (o 2,5 proc.) był w 1. półroczu 2014 r. niewiele wyższy niż w bardzo przecież słabym 1. półroczu 2013 r. (1,7 proc.) i słabszy niż po pierwszych trzech miesiącach br. (2,7 proc.). Jednocześnie koszty rosły szybciej niż w 1. kwartale br.

Przyczyną słabego wzrostu przychodów był tak rynek krajowy, jak i sprzedaż na eksport. Eksport wzrósł co prawda r/r o 5,2 proc., wzrosła także liczba eksporterów (ale realnie, w badanych grupach, jedynie o 33 firmy), jednak udział przychodów z eksportu w przychodach ze sprzedaży spadł. Ponieważ eksport ogółem po 6. miesiącach br. był większy o 6,5 proc. r/r (w zł), oznacza to, że zdecydowanie zwiększyły swoją aktywność eksportową firmy małe i mikro, co jest pozytywnym sygnałem.

Natomiast przyczyną silniejszego wzrostu kosztów był większy niż 2,5 proc. wzrost kosztów wynagrodzeń i związanych z nimi ubezpieczeń społecznych oraz wzrost kosztów usług obcych, w których są przecież także wynagrodzenia. Oznacza to, że przedsiębiorstwa 50+ nie czekają ze wzrostem płac na wyraźną poprawę koniunktury i wzrost wydajności pracy.

Wynik finansowy netto jest wyższy od uzyskanego po 6. miesiącach 2013 r. jedynie o 0,7 mld zł, czyli o 1,5 proc. Na ten niewielki wzrost wpłynął silny w stosunku do przychodów wzrost wynagrodzeń, ale także o prawie 2,5 mld zł wyższy ujemny wynik na działalności finansowej, w tym przede wszystkim spadek przychodów na operacjach finansowych.

Znacznie bardziej niepokoi natomiast prawie 2-krotny wzrost wartości strat netto w stosunku do sytuacji po 3. miesiącach br. (z 7,6 do 14,9 mld zł). Tym bardziej, że straty netto wykazało mniej przedsiębiorstw niż w 1. kwartale br. A to oznacza, że przeciętnie na jedną firmę „przypadało” w 1. kwartale br. 1,4 mln zł straty netto, a po 6 miesiącach br. już 3,4 mln zł.

Mamy zatem narastający problem firm, których straty finansowe rosną. Może to być w sporej części efekt problemów jakie ma górnictwo i wydobywanie.

Pozytywną informacją są natomiast dane dotyczące inwestycji, które wzrosły po 6. miesiącach br. o 14,4 proc. r/r (w cenach stałych), aczkolwiek oznacza to, że w 2. kwartale br. dynamika nakładów na inwestycje była nieco wolniejsza niż w 1. kwartale br.

Pozytywną informacją jest także wysoka płynność gotówkowa firm 50+ (czyli zdolność do natychmiastowej realizacji zobowiązań krótkoterminowych), która wynosiła po 1. półroczu 2014 r. 35,2 proc. Oznacza to, że przedsiębiorstwa starają się realizować swoje zobowiązania dość szybko, co poprawia płynność w dużej części gospodarki.

Obraz w sektorze przedsiębiorstw średnich i dużych, jaki rysuje się po 6. miesiącach br., nie zachwyca. Pokazuje niewielką poprawę koniunktury gospodarczej, ale na pewno nie jest to poprawa wyraźna, wskazująca na trend rosnący polskiej gospodarki. Na pewno daje ona szanse na wzrost gospodarczy oparty na inwestycjach, ciągle jeszcze także na eksporcie netto, ale w mniejszym stopniu niż oczekiwaliśmy – na konsumpcji.

Interesujące jest to, czy RPP dostrzeże te słabości i jak tą wiedzę wykorzysta.

  Dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, Konfederacja Lewiatan

 

 

Eksperci

Masalski: Play wybiera giełdę w najlepszym możliwym momencie

Play, drugi największy operator komórkowy w Polsce pojawi się wkrótce na warszawskim parkiecie. O po...

Ludwiczak: Nadzieja na wysoki wzrost PKB

Po nieco mniej udanych odczytach makroekonomicznych w kwietniu br., maj przyniósł nadzieję na wysoki...

Glonek: Czy można ogłosić upadłość konsumencką dwa razy?

Jednym ze skutków przeprowadzenia postępowania upadłościowego może być umorzenie zobowiązań upadłego...

Rozbicki: Powrót polskiego żubra – repolonizacja stała się faktem

Siódmego czerwca zakończył się kolejny etap repolonizacji polskiego sektora bankowego. Pekao nie jes...

Gontarek: Będzie trudniej o pracowników sezonowych

Wynagrodzenie w maju br. wzrosło o  5,4% r/r. – podał GUS. Niższy od oczekiwanego wzrost zatrudnieni...

WIADOMOŚCI

Lato sprzyja kredytom?

Coraz lepsze nastroje polskich konsumentów przekładają się na rosnące zapotrzebowanie na kredyty kon...

Dynamika lokalnego PKB

Wrocław, Rzeszów i Lublin to najszybciej rozwijające się miasta na przestrzeni ostatnich lat - wynik...

Najbardziej rzetelni finansowo są…

Spośród wszystkich  polskich województw, to mieszkańcy Podkarpacia są najbardziej rzetelni finansowo...

Dowód osobisty online

Ministerstwa: Cyfryzacji oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji udostępniły drugą wersję zmienioneg...

500 plus do oceny zdolności czynszowej Mieszkania plus

Planujemy włączyć 500 plus do oceny zdolności czynszowej najemców mieszkań realizowanych w ramach pi...