piątek, Grudzień 14, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "przewalutowanie"

przewalutowanie

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen handlowych częściej sprawy mogą pójść gorzej niż lepiej. Jeszcze dziś USA mogą ogłosić nowe cła na chińskie towary, a Chiny odmawiają rozmów z „pistoletem przystawionym do głowy”. Rynek akcji w Azji wrócił do spadków, ale na FX inwestorzy przyjęli postawę wyczekującą, ale nie zanosi się na podtrzymanie apetytu na ryzykowne aktywa.

Prezydent Trump najwyraźniej stara się ugasić płomyk nadziei, jaki w ubiegłym tygodniu zaczął się tlić w związku z potencjalnym powrotem do rozmów handlowych między USA i Chinami. W trakcie weekendu dowiedzieliśmy się, że Biały Dom dziś lub jutro przedstawi listę wartych 200 mld USD chińskich towarów, których obejma nowe cła. USA mają wystartować z opłatą 10 proc., choć wcześniej dyskutowano o 25 proc. A jeśli dyskutowano, to nie jest wykluczone, że podwyższenie ceł pozostaje w odwodzie jako dodatkowe narzędzie presji na Chiny. Pekinowi ta strategia się oczywiście nie podoba i prasa donosi, że Chińczycy nie przystąpią do nowej rundy rozmów negocjacyjnych, za to gotowi są odpowiedzieć na politykę celną USA.
Wojna handlowa może wejść na nowy poziom. Biorąc pod uwagę, że import USA z Chin jest większy niż w handel w drugą stronę, lista towarowych mogących zostać objętych chińskimi cłami jest krótsza. Spekuluje się, że Pekin może przejść do ograniczania eksportu niektórych towarów i surowców, które są ważnym elementem łańcucha dostaw amerykańskich firm. USA nie pozostaną dłużne i odpowiedzą na odpowiedź na własne działania. Z jednej strony można stwierdzić, że to wszystko już słyszeliśmy wcześniej w tej lub innej formie, więc nie ma tutaj efektu zaskoczenia. Z drugiej – potwierdzona zostaje asymetria ryzyk wokół wojen handlowych i prędzej coś może się zepsuć niż poprawić. I będzie tak dopóki Chiny nie ulegną, albo prezydent Trump nie zostanie zmuszony do zmiany strategii (np. po klęsce Republikanów w wyborach do Kongresu).
Inwestorzy na rynku FX przyjęli postawę wyczekującą, gdyż 1) cła na towary warte 200 mld USD nie są nową informacją, 2) często groźby werbalne nie znajdują odzwierciedlenia w faktycznych działaniach i 3) po gospodarce globalnej nie widać istotnego wpływu wojen handlowych, mimo że ten temat jest obecny do miesięcy. Nie mniej jednak nie jest to klimat, w którym łatwo przyjdzie budować apetyt na ryzyko. Wręcz przeciwnie, biorąc pod uwagę zeszłotygodniowe nadzieje na szybsze zakończenie sporu USA-Chiny, efekt rozczarowana może uderzyć mocniej w ryzykowne aktywa. Po ostatniej korekcie długie pozycje w USD nie są już tak „zatłoczone” i będzie łatwiej odnowić rajd. Podobnie sprawa tyczy się np. krótkich pozycji w AUD i NZD. EUR/USD kolejny raz zmarnował okazję, by wyrwać się z konsolidacji 1,15-1,1750 i teraz czeka go powrót do dolnej bandy. Za to JPY nie musi szczególnie zyskiwać na pogorszeniu sentymentu, jeśli będzie brał wskazówki z solidnej postawy indeksów na Wall Street (pozytywna korelacja USD/JPY z S&P500). Zamyka się też furtka dla zejścia EUR/PLN pod 4,30.
By w jakiś sposób odmienić klimat na rynkach, przydałyby się dowody poprawy globalnej aktywności gospodarczej. Pod tym kątem w tym tygodniu rynek będzie analizował odczyty indeksów PMI z Eurolandu i USA, indeksy koniunktury z USA oraz liczne raporty o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Posiedzenia odbędą banki centralne Japonii, Szwajcarii i Norwegii, ale tylko w tym ostatnim powinniśmy dostać wyczekiwaną podwyżkę stóp procentowych. Kalendarz na dobre rozkręca się niestety dopiero od środy. Dziś jedynie warty uwagi będzie indeks aktywności NY Empire State.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

O przewalutowaniu kredytów w CHF zwykle mówiło się wtedy, gdy kurs mocno rósł, czyli w najgorszym możliwym momencie. Taka operacja jest bowiem tym korzystniejsza im kurs jest niższy. Obecnie przewalutowanie znacznie bardziej się opłaca niż np. rok temu. Z wyliczeń Expandera wynika jednak, że w większości przypadków przewalutowanie spowoduje niestety wzrost raty o 500-700 zł.

Gdy kurs franka rósł, wiele osób zadłużonych w tej walucie chciało się pozbyć ryzyka walutowego. Wtedy taka operacja była jednak nieopłacalna, gdyż zmiana waluty w takiej sytuacji powoduje, że bardzo wysokie staje się zadłużenie pozostające do spłaty. Obecnie taka operacja dużo bardziej się opłaca. Trzeba jednak dodać, że kurs wciąż jest wyższy niż w momencie udzielania takich kredytów. To sprawia, że często, mimo 10 lat spłaty, zadłużenie po przeliczeniu na złote wciąż jest wyższe niż wypłacona kwota kredytu.

Kolejny problem to różnica w poziomie stóp procentowych w Polsce i Szwajcarii. Oprocentowanie kredytów w CHF często jest niższe niż 1%. Po przewalutowaniu wzrośnie do ok. 4%. To oznacza istotny wzrost raty. Dla przykładu, w przypadku kredytu na 300 000 zł udzielonego na początku 2007 r. rata wzrosłaby o prawie 500 zł. Dla takiego udzielonego w najgorszym możliwym momencie, czyli wtedy, gdy frank kosztował 2 zł, przewalutowanie podwyższyłoby ratę aż o 671 zł.

Dobra okazja dla banków

Przewalutowanie pozwala uwolnić się od ryzyka walutowego, ale wciąż oznacza spore koszty. Spadek kursu może być jednak dobrą okazją dla banków, by zaproponować klientom przewalutowanie na specjalnych warunkach. Im również zależy na tym, aby pozbyć się problemu kredytów we frankach. Gdyby teraz na dużą skalę wyszły z inicjatywą przewalutowania po preferencyjnym kursie, które nie spowoduje wzrostu raty, to istnieje spora szansa, że duża grupa frankowiczów się na to zgodzi. Cieszą się oni obecną niską ratą i wielu zapewne chętnie zaakceptuje propozycje pozostania przy takim jej poziomie. Choć pewnie znajdą się i tacy, którzy będą liczyli na dalszy spadek kursu i raty.

Europejska Organizacja Konsumentów (BEUC) apeluje, żeby zakazać usługi zwanej DCC. Pod tą nazwą kryje się przewalutowanie kwoty płatności dokonywanej kartą, która często odbywa się na warunkach znacznie gorszych niż w banku. Ofiarą DCC możesz paść np. jeśli planujesz kupić prezent świąteczny w zagranicznym sklepie internetowym, czy wybierasz się na imprezę sylwestrową za granicę. Expander podpowiada jak uniknąć wysokich kosztów przewalutowania.

Propozycja PO dotycząca przewalutowania kredytów we frankach będzie atrakcyjna przede wszystkim dla tych, którzy zadłużyli się w najgorszym możliwym momencie. Z wyliczeń Expandera wynika, że jeśli kurs w dniu uruchomienia kredytu był niższy niż 2,20 zł, to zwykle spowoduje ona zarówno spadek raty, jak i zadłużenia. Przy wyższych kursach ceną za uwolnienie się od ryzyka walutowego i częściowego umorzenia długu będzie wzrost raty.

 Pomysł na przewalutowanie kredytów we frankach szwajcarskich (i innych walutach obcych) ogłoszony przez Platformę Obywatelską jest bardzo zbliżony do przedstawianego już wcześniej przez KNF. W uproszczeniu polega on na tym, że kredyt jest co prawda przewalutowany po kursie obecnym, ale połowę skutków wzrostu notowań franka bierze na siebie bank, a drugą połowę kredytobiorca.

Nie wszystkim frankowiczom będzie opłacało się z tego skorzystać. Najwięcej zyskają osoby, które zadłużyły się w najgorszym możliwym momencie, czyli w okolicach sierpnia 2008 r., kiedy frank kosztował około 2 zł. W takim przypadku zmaleje nie tylko zadłużenie, ale również wysokość raty. Z wyliczeń Expandera wynika, że jeśli kredyt z tego okresu został zaciągnięty na kwotę 300 000 zł na 30 lat, to rata spadnie o 180 zł. Dodatkowo zadłużenie zmniejszy się o 130,5 tys. zł.

Jakie będą skutki przewalutowania wg. propozycji PO

 

  Kredyt ze stycznia 2007 r. Kredyt z sierpnia 2008 r. Kredyt z lutego 2009 r.
Kurs w dniu uruchomienia kredytu

 

2,38 zł 1,97 zł 3 zł
Jak zmieni się rata?

 

Wysokość ostatniej zapłaconej raty

 

1  718 zł 1  968 zł 1  718 zł
Rata po przewalutowaniu

 

1  814 zł 1  788 zł 1  924 zł
Zmiana wysokości raty w porównaniu do ostatniej zapłaconej

 

96 zł -180 zł 206 zł
Jak zmieni się zadłużenie?

 

Zadłużenie obecne

 

401  313 zł 504  553 zł 350  694 zł
Po przewalutowaniu i umorzeniu części długu

 

352  185 zł 374  026 zł 349  312 zł
Zmiana wysokości zadłużenia

 

-49  128 zł -130  527 zł -1  382 zł
 

Założenia: Kredyt na kwotę 300 000 zł, na 30 lat, wszystkie raty były spłacane po kursie banku, spread 5%, marża: 1,5% (kredyt z 2007 r.), 1,25% (kredyt z 2008 r.), 3% (kredyt z 2009 r.)

Źródło: Opracowanie własne Expander Advisors

 

W przypadku kursu wynoszącego 2,20 zł – 2,30 zł rata pozostanie na poziomie zbliżonym do obecnego, ale zmniejszy się zadłużenie. Jeśli natomiast frank kosztował ok. 2,40 zł, to przewalutowanie, nawet mimo umorzenia części długu, będzie oznaczało podwyżkę raty. Przykładowo dla opisanego wyżej kredytu udzielonego w styczniu 2007 r. rata wzrośnie o niecałe 100 zł. Teoretycznie to niedużo, ale należy pamiętać, że już obecna wysokość raty jest aż o 20% wyższa niż jej poziom zaraz po zaciągnięciu kredytu. Kolejna podwyżka może więc być bolesna zwłaszcza, że nie będzie wiązała się ze znaczącym spadkiem zadłużenia.

Przedstawiona propozycja nie opłaca się natomiast w przypadku kredytów uruchomionych po kursie zbliżonym do 3 zł. Przykładowo w lutym 2009 r. kurs wynosił 3 zł, a dodatkowo dość wysokie były też w tym okresie marże. W rezultacie po przewalutowaniu naszego przykładowego kredytu okazałoby się, że rata rośnie o ponad 200 zł. W zamian zadłużenie spada natomiast tylko o niecałe 1 400 zł. Operacja okazuje się więc zupełnie nieopłacalna.

 Kto będzie mógł skorzystać z tego rozwiązania?

Z propozycji przewalutowania z częściowym umorzeniem zadłużenia będą mogły skorzystać osoby, które spełniają łącznie wszystkie poniższe warunki:

  • Spłacają kredyt w walucie obcej (np. frankach, euro, dolarach, jenach) i nie uzyskują dochodów w tej walucie.
  • Kredyt został zaciągnięty przez osobę (nie przez firmę) na zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych.
  • Wnioskodawca nie posiada innego mieszkania czy domu poza nieruchomością, na którą zaciągnięty został kredyt walutowy.
  • Powierzchnia posiadanego mieszkania nie może być większa niż 75 mkw., a domu nie może przekraczać 100 mkw. Ograniczenie to nie dotyczy osób posiadających co najmniej 3 dzieci.
  • Wskaźnik LTV (wartość zadłużenia przeliczona na złote i podzielona przez wartość posiadanej nieruchomości) musi być większy niż 80%.

Zaraz po wejściu w życie ustawy proponowanej przez PO, z takiego przewalutowania z umorzeniem części zadłużenia będą mogli skorzystać tylko ci, których wskaźnik LTV jest wyższy niż 120%. Gdy wynosi on od 100% do 120% wniosek będzie można złożyć po roku od momentu wejścia w życie ustawy. Natomiast jeśli wskaźnik wynosi od 80% do 100%, wnioskować będzie można dopiero po 2 latach.

 

autor: Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander

 

 W związku z możliwością bankructwa Grecji istnieje ryzyko istotnego wzrostu kursu franka szwajcarskiego. Część Polaków zastanawia się więc nad przewalutowaniem swojego kredytu w tej walucie. Expander ostrzega jednak, że to nie zatrzyma raty na obecnym poziomie, lecz spowoduje jej wzrost nawet o 500 zł. Poza tym nie można wykluczyć, że politycy zapewnią nam w niedalekiej przyszłości możliwość preferencyjnego przewalutowania kredytów walutowych. 

 Ryzyko wzrostu kursu

Kurs franka wynoszący ponad 4 zł raczej nie zachęca do przewalutowywania kredytów w tej walucie. Sytuacja w Grecji powoduje jednak, że wielu Polaków obawia się konsekwencji ewentualnego bankructwa tego kraju i skokowego wzrostu kursu CHF, podobnego do tego z 15 stycznia. Szwajcaria jest przecież uważana za tzw. bezpieczną przystań, do której płyną pieniądze, gdy dzieje się coś złego. Takie napływy kapitału powodują umocnienie tej waluty i wzrosty kursu w stosunku do złotego.

Nie ma jednak pewności, czy tak się stanie. Bardzo trudno jest przewidzieć, jaki będzie wpływ „greckiej tragedii” na notowania franka. Z jednej strony rzeczywiście może to wywołać istotne umocnienie się szwajcarskiej waluty. Nie można jednak wykluczyć, że po początkowym zamieszaniu rynki dojdą do wniosku, że wyjście Grecji ze strefy euro pozwoli oczyścić sytuację. W rezultacie, paradoksalnie możliwe jest też umocnienie się euro w stosunku m. in. do franka, a to mogłoby się przełożyć na spadek notowań CHF w Polsce. Wciąż istnieje też szansa, że Grecja pozostanie w Strefie Euro, a kurs franka niewiele się zmieni. Biorąc pod uwagę wszystkie te niewiadome, na temat notowań szwajcarskiej waluty możemy tylko spekulować.

 Możliwość preferencyjnego przewalutowania

Rozważając decyzję o przewalutowaniu warto również pamiętać, że w Polsce zbliżają się wybory parlamentarne. W związku z tym jest prawdopodobne, że politycy zafundują Polakom zadłużonym w walutach „kiełbasę wyborczą” w postaci przepisów, które pozwolą dokonać przewalutowania na preferencyjnych warunkach. Można przypuszczać, że propozycja taka nie uwzględni kursu z momentu uruchomienia kredytu, natomiast będzie zbliżona do rozwiązania wskazanego przez KNF. W uproszczeniu zakłada ono szansę przeprowadzenia operacji z wykorzystaniem kursu na poziomie średniej pomiędzy aktualną wartością franka szwajcarskiego a tą z momentu zaciągnięcia zobowiązania. Jednocześnie jednak naliczone dotychczas odsetki zostałyby podwyższane do poziomu takiego, jakby kredyt od początku był udzielony w złotych. To bowiem spowoduje, że zachowana będzie sprawiedliwość w stosunku do tych, którzy wybrali kredyty w złotych.

 Raty wzrosną nawet mimo przewalutowania

Osoby, które rozważają przewalutowanie nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że po takiej operacji ich rata wzrośnie. Przyczyną jest różnica w oprocentowaniu kredytów we frankach i w złotych. Dla przykładu, oprocentowanie wielu kredytów w CHF jest obecnie bliskie zera, a są nawet takie, których oprocentowanie jest ujemne. Po zmianie waluty oprocentowanie wynosiłoby zapewne ok. 3,7%. W rezultacie jeśli zadłużenie po przeliczeniu na PLN wynosi 300 000 zł, okres pozostały do spłaty to 20 lat, a marża 1% to rata wzrosłaby o blisko 500 zł (z 1277 zł do 1771 zł). Dla poprawy sytuacji możliwe jest wydłużenie okresu kredytowania. Gdyby zwiększyć go o 5 lat, rata wyniosłaby 1534 zł, natomiast wydłużając go do 30 lat – 1381 zł. Nawet wtedy rata byłaby więc wyższa niż obecnie, a dodatkowo kredyt trzeba byłoby spłacać znacznie dłużej. Z drugiej jednak strony zniknęłoby bezpowrotnie ryzyko walutowe, a rata zależałaby jedynie od poziomu stóp procentowych w Polsce.

Podsumowując, nie ma obecnie dobrego wyjścia z tej sytuacji. Żeby uchronić się przed ryzykiem wzrostu ceny franka można przewalutować kredyt, ale to z kolei i tak znacząco podwyższy jego ratę. Jest to więc rozwiązanie dla tych osób, które obawiają się, że kurs CHF bardzo istotnie wzroście i później przez długi czas będzie się utrzymywał na niekorzystnym poziomie. Dla pozostałych lepszym rozwiązaniem wydaje się kupienie waluty na kilka najbliższych rat i oczekiwanie na ewentualną propozycję preferencyjnego przewalutowania lub uspokojenie się sytuacji w Grecji.

 

autor: Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander

 

Spadek kursu euro do okolic 4 zł to bardzo dobra informacja dla osób spłacających kredyty hipoteczne w tej walucie. Z wyliczeń Expandera wynika, że ci, którzy zaciągnęli zobowiązanie w IV kwartale 2011 r. mogli zyskać już ok. 41 000 zł. Obecnie mogą uwolnić się od ryzyka walutowego i zrealizować ten zysk. Problem polega jednak na tym, że w zamian będą musieli pogodzić się ze wzrostem raty aż o 19%. Niekorzystna zmiana wynika z tego, że oprocentowanie kredytów w złotych jest znacznie wyższe niż w euro.

W przeciwieństwie do tych, którzy wybrali kredyty we frankach szwajcarskich czy dolarach, część zadłużonych w euro zaczyna wygrywać na spekulacji walutowej (tym bowiem jest decyzja o zaciągnięciu kredytu w obcej walucie). Osoby, których kurs wypłaty kredytu był wyższy niż obecny, stoją obecnie przed dylematem – czy czekać na dalsze umocnienie złotego czy też realizować zysk, a więc przewalutować kredyt.

Warto zacząć od tego, że najwięcej kredytów w euro było udzielnych od III kw. 2009 r. do I kw. 2012 r. Jednak opisany dylemat dotyczy przede wszystkim tych, który zadłużyli się w IV kwartale 2011 r., kiedy kurs euro wynosił średnio 4,42 zł. Od tego czasu kurs spadł o ok. 10%, przy czym należy pamiętać, że kredyty są wypłacane nie po kursie średnim, a po kursie kupna, który banki zaniżają. W rezultacie możemy przyjąć, że przykładowy kredyt z tego okresu został wypłacony po kursie 4,29 zł. Obecnie, w kantorze internetowym można kupić euro po ok. 4 zł. Zysk z tytułu zmian kursowych wynosi więc 6,76%.

Sytuację osób, które zaciągnęły taki kredyt, najlepiej jednak pokazać porównując ją z tymi, którzy w tym samym czasie zadłużyli się w złotych. Przyjmijmy, że zobowiązanie zostało wypłacone w listopadzie 2011 r. w kwocie 300 000 zł na 30 lat. Ci, którzy wybrali euro, dotychczas zapłacili raty niższe w sumie o około 16 000 zł. Mimo że spłacali mniej, mają też mniejsze zadłużenie o około 25 000 zł. W sumie zyskali więc około 41 000 zł. Jest to efekt nie tylko spadku kursu euro, ale także stóp procentowych, które w Strefie Euro były znacznie niższe niż w Polsce.

Porównanie kredytu w PLN i EUR z listopada 2011 r.

Kredyt w PLN Kredyt w EUR Różnica
Suma zapłaconych dotychczas rat         64 024 zł           48 307 zł   15 717 zł
Obecne zadłużenie       282 624 zł         257 652 zł   24 972 zł
Kredyt na kwotę 300 000 zł na 30 lat , marża w PLN 1,25%, a w EUR 2%

Opracowanie własne Expander Advisors

Po przewalutowaniu rata wzrośnie o 19%

Zysk ten może być oczywiście wyższy, jeżeli kurs euro spadnie jeszcze bardziej. Jest to całkiem prawdopodobne, bowiem co miesiąc „drukowane” jest dodatkowe 60 mld euro przez EBC w ramach programu QE. Trzeba jednak podkreślić, że historia już nie raz pokazała, że zmiany kursów walutowych potrafią być nieprzewidywalne. Jest także drugi argument za tym, aby takiego kredytu nie przewalutowywać. Zobowiązania w euro z omawianego okresu mają bardzo niskie oprocentowanie. Po zmianie waluty na złotówki, istotnie ono wzroście, a więc wyższa będzie też rata.

W IV kwartale 2011 r. marże kredytów w euro z wysokim (25%) wkładem własnym wynosiły przeciętnie około 2%. Ponieważ EURIBOR jest obecnie niemal równy zero, oprocentowanie takich kredytów również wynosi zaledwie około 2%. Po przewalutowaniu wzrosłoby ono do 3,5%, ponieważ tyle obecnie wynosi średnie oprocentowanie kredytów w PLN z wysokim wkładem własnym. Taka zmiana spowodowałaby zatem wzrost raty o ok. 19% (przy założeniu, że pierwotny okres kredytowania wynosił 30 lat).

Mamy więc dwa poważne argumenty za tym, aby nadal spłacać kredyt w euro. Z drugiej strony jest to jednak bardzo dobry moment, aby pozbyć się ryzyka walutowego. Należy bowiem pamiętać, że dla przykładu w przypadku zaostrzenia się konfliktu na Ukrainie, kurs euro może szybko powrócić na znacznie wyższe poziomy.

 autor: Jarosław Sadowski, Główny analityk, Expander Advisors

W ubiegłym tygodniu duże zainteresowanie mediów wywołała propozycja przewalutowania „frankowych” kredytów. Taki pomysł zaprezentował Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Zgodnie z koncepcją szefa KNF-u, „frankowcy” mogliby liczyć na przewalutowanie długu po początkowym kursie. W zamian kredytobiorcy dopłaciliby kwotę zaoszczędzoną dzięki niskim ratom. Przewalutowanie jest tylko jedną z wielu propozycji rozwiązania kredytowego problemu. Mimo tego warto obliczyć, ile do takiej operacji musiałby dopłacić dłużnik. Wyniki przykładowej analizy odpowiadają również na pytanie o ratalne korzyści „frankowców” …

Na ratach sporo zaoszczędzili posiadacze kredytów z 2007 r.  

Obliczenia wykonywane przed rokiem wskazywały, że posiadacz „frankowego” kredytu sporo zaoszczędził dzięki niższemu oprocentowaniu. Wysokie notowania CHF w połączeniu z obniżką stóp procentowych NBP zredukowały skalę tych oszczędności. Tym niemniej, ratalne korzyści niektórych „frankowców” wciąż są znaczące. Można się o tym przekonać porównując sumę rat sześciu przykładowych kredytów (patrz poniższy wykres).

Porównywane „hipoteki” z początku 2007, 2008 i 2009 r. prócz waluty (CHF lub PLN) różnią się tylko poziomem marży. Po uwzględnieniu różnic oprocentowania oraz kosztów spreadu można stwierdzić, że suma rat rozliczanych w szwajcarskiej walucie była niższa o:

– 31 063 zł (wynik dla kredytów ze stycznia 2007 r.)

– 16 817 zł (wynik dla kredytów ze stycznia 2008 r.)

– 5 092 zł (wynik dla kredytów ze stycznia 2009 r.).

Jak widać, największe korzyści ratalne osiągnął przykładowy kredytobiorca z 2007 r. Taka osoba mniej straciła na wzroście kursu CHF niż klient podpisujący umowę rok później. Spory wpływ na wynik z 2007 r. miało też długie oddziaływanie różnicy w oprocentowaniu kredytów „złotówkowych” i „frankowych”.

Przewalutowanie frankowcy wyk.1

Skutki przewalutowania odczuliby nie tylko kredytobiorcy

Obliczone różnice ratalne można uwzględnić, jako hipotetyczną kwotę dopłaty do przewalutowania. Poniższa tabela prezentuje finansowe konsekwencje takiej operacji. Przykładowy klient banku w zamian za dopłatę mógłby liczyć na bardzo dużą redukcję zadłużenia (o 125 436 zł, 172 405 zł lub 239 411 zł). W takim układzie zdecydowana większość kosztów przewalutowania (82% – 96%) jest przenoszona na kredytodawcę. Część strat banków (ok. 19%) zostałaby skompensowana dzięki obniżce płaconego podatku dochodowego. Poprzez mniejsze wpływy z tytułu CIT budżet państwa też odczułby koszty masowego przewalutowania. Wzrost opodatkowanej konsumpcji „frankowców” w dłuższej perspektywie częściowo zrekompensowałby kwotę utraconą przez fiskusa.

Konsekwencje przewalutowania na pewno ponieśliby klienci krajowych banków. Dom Maklerski Trigon oszacował, że uwzględnienie kursu CHF – PLN z daty udzielenia kredytu będzie kosztować banki aż 34 mld zł. Obciążenie sektora bankowego sumą dwukrotnie większą od ubiegłorocznego zysku netto, skutkowałoby długotrwałym pogorszeniem warunków lokat i nowych kredytów.

Przewalutowanie frankowcy tab.1

Przeliczenie zadłużenia według początkowej wartości franka jest radykalnym rozwiązaniem. Trzeba pamiętać, że rząd Viktora Orbana w ramach obowiązkowego przewalutowania uwzględnił kurs CHF – HUF z 7 listopada 2014 r. lub średnią obliczoną od 16 czerwca do 7 listopada 2014 r. Odszkodowania za niewłaściwe praktyki węgierskich banków mają zrekompensować niekorzystny kurs wymiany – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Po ich wypłacie przeciętne zadłużenie kredytobiorcy powinno spaść o 20%. W trzech analizowanych przykładach obniżka aktualnego długu wynosi aż 34% – 46% (po wliczeniu dopłaty klienta).

Ostateczne rozwiązanie problemu może być zupełnie inne

Koncepcja zaprezentowana przez szefa KNF-u wydaje się bardzo korzystna dla „frankowców”. Takie osoby nie powinny jednak popadać w euforię. Możliwe, że po przeanalizowaniu wszystkich skutków przewalutowania, nadzór finansowy zaproponuje mniej radykalne rozwiązanie. Obecnie KNF musi wziąć pod uwagę nie tylko sytuację zadłużonych kredytobiorców. Równie ważne są takie kwestie, jak stabilność sektora bankowego i bezpieczeństwo depozytów.

Mimo kompetencji KNF-u ostateczna decyzja należy do polityków, którzy przygotowują się na wyborczy maraton. Z ich punktu widzenia niezwykle ważna będzie opinia przyszłych wyborców. Wyniki ankiety, którą od 16 do 19 stycznia b.r. przeprowadził portal Bankier.pl wskazują, że mniej niż 40% internautów opowiada się za państwową pomocą dla „frankowców”.

autor: Andrzej Prajsnar – RynekPierwotny.pl

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Historyczny moment: Ameryka niezależna energetycznie

Gdy wszyscy oczekiwali na komunikat OPEC na temat redukcji podaży ropy naftowej, pojawiła się znaczn...

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...