poniedziałek, Wrzesień 24, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "przeciętne miesięczne wynagrodzenie"

przeciętne miesięczne wynagrodzenie

4346,76 zł – tyle wynosiło przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto według ostatniego raportu GUS.

Główny Urząd Statystyczny zbadał strukturę wynagrodzeń według zawodów w październiku 2016 roku. Jak wynika z raportu, przeciętne miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto wyniosło 4346,76 zł, przy czym mężczyźni zarabiali przeciętnie o 18,5 proc. (o 734,50 zł) więcej od kobiet.

Okazuje się też, że więcej zarabiali pracownicy zatrudnieni w jednostkach sektora publicznego niż ci z sektora prywatnego. W sektorze publicznym przeciętne miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto (4565,09 zł) było o 7,5 proc. (tj. o 318,50 zł) wyższe niż w prywatnym oraz o 5 proc. wyższe od średniego w skali kraju.

Jak podaje GUS, wynagrodzenia powyżej średniej krajowej otrzymują przedstawiciele władz publicznych, wyżsi urzędnicy i kierownicy oraz specjaliści (w obydwu sektorach własności). Przeciętnie wyżej od średniego zarabiali też technicy i inny średni personel.

Jak to wygląda w stawkach godzinowych? Przeciętne godzinowe wynagrodzenie ogółem brutto wyniosło 26,37 zł (mężczyzn było o 3 zł wyższe niż w przypadku kobiet).

Przeciętne godzinowe wynagrodzenie wynosiło od 12,39 zł dla np. fryzjerek do 81,93 zł w odniesieniu do dyrektorów generalnych i wykonawczych.

„W sektorze publicznym przeciętne godzinowe wynagrodzenie ogółem brutto (26,11 zł) było wyższe niż w prywatnym – o 19,9 proc. (tj. o 4,97 zł) oraz o 13,3 proc. wyższe od średniego w skali kraju” – poinformował GUS.

Ponadto w sektorze prywatnym na jednego pracownika „wyższego szczebla” przypada trzech pracowników techniczno–wykonawczych; w sektorze publicznym proporcja ta wynosi 1:1.

 

 

 

 Źródło: www.kurier.pap.pl

Wynagrodzenie w Polsce na przestrzeni ostatnich lat systematycznie rośnie. Zmiany w tym zakresie mogą być realnie odczuwalne dla przeciętnego pracownika. Aby tak się stało koniecznie jest przeprowadzenie reform mających na celu podatkowe odciążenie płac – zmniejszenie wysokości klinu podatkowego oraz wydatków na system ubezpieczeń społecznych – wynika z publikacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców pn. „Raport Płacowy. Polska i Świat”.

W ostatnim czasie, z uwagi na kłopoty demograficzne i deficyt rąk do pracy, wzrost przeciętnego wynagrodzenia nabrał wyjątkowej dynamiki. W październiku 2017 roku przeciętne wynagrodzenie miesięczne wyniosło w naszym kraju 4574 złotych, czyli o ponad 500 złotych więcej niż w roku 2016. W większości sektorów jednak wysokość przeciętnych wynagrodzeń jest windowana przez płace w podmiotach publicznych. Jest również zróżnicowana w zależności od wielkości firmy (im większa tym większe mediany płac) czy też województwa. Ponadto w  metodologii obliczania przeciętnego wynagrodzenia brane są pod uwagę tylko firmy zatrudniające powyżej 9 osób.

Wzrost wynagrodzeń w Polsce mógłby być bardziej odczuwalny przez pracowników, jednak największą barierą w tym zakresie są podatkowe i składkowe obciążenia płac.

Od 2001 do października 2017 roku przeciętne wynagrodzenie urosło ponad dwukrotnie. Nie sposób zatem zaprzeczyć, że Polacy w ciągu tych kilkunastu lat realnie znacznie się wzbogacili, co z kolei wpływa na lepszą jakość życia. Istotnym problemem pozostaje natomiast klin podatkowy w Polsce, który wynosi około 35,78 proc. i jest zbliżony dla średniego w OECD, ale zdecydowanie za wysoki jak na nasz poziom rozwoju gospodarczego. Pod względem wydatków na system ubezpieczeń społecznych jesteśmy jednym z liderów Organizacji – powiedział Jakub Bińkowski, sekretarz Departamentu Prawa i Legislacji ZPP, autor raportu.

Ekspert dodał, że realna zmiana w zakresie zmniejszenia tych obciążeń będzie możliwa dzięki całkowitemu przemodelowaniu systemu podatkowego. Gotowy projekt został zaprezentowany przed koalicję Płaca Plus Podatki Minus (http://podatkiminus.pl/projekt,m,mg,2).

Według danych za I półrocze 2017 roku spośród wszystkich sektorów gospodarki, najwyższe wynagrodzenia osiągali pracownicy zatrudnieni w firmach prowadzących działalność w zakresie informacji i komunikacji (przeciętne wynagrodzenie na poziomie 7 871,60 zł) oraz finansów i ubezpieczeń (przeciętne wynagrodzenie na poziomie 7 648,64 zł). Z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń za rok 2016 wynika, że na wzrost wynagrodzeń wpływa kolejny, skończony etap edukacji.

Jeśli chodzi o podział regionalny, w pierwszym półroczu 2017 roku najwięcej zarabiali pracownicy w województwie mazowieckim – przeciętne wynagrodzenie brutto osiągnęło tam wysokość 5 530,32 zł. Drugie w kolejności jest województwo dolnośląskie (4 652,90 zł), a trzecie województwo pomorskie, gdzie w omawianym okresie zarabiało się przeciętnie 4 599,41 zł. Województwa, w których wynagrodzenia były najniższe, to: warmińsko-mazurskie (3 876,63 zł), podkarpackie (3 895,38 zł) oraz świętokrzyskie (3 963,43 zł).

 

W 2017 roku płaca minimalna w Polsce wynosi 2000 złotych brutto. W ciągu kilkunastu lat jej wysokość wzrosła prawie trzykrotnie.

Generalnie nie jesteśmy zwolennikami płacy minimalnej. Ta regulacja zniekształca rynek pracy i wpływa na pogorszenie sytuacji najsłabszych jego uczestników. Chodzi tu przede wszystkim o osoby młode i niedoświadczone – powiedział Marcin Nowacki, wiceprezes ZPP. – Skoro już taka regulacja musi w Polsce obowiązywać to opowiadałbym się raczej za określaniem płacy minimalnej na poziomie regionu, ponieważ taka konstrukcja spowodowałaby potencjalnie o wiele mniej szkód, niż płaca minimalna ustalana dla całego kraju – dodał.

Analizując dane dotyczące wysokości wynagrodzeń w skali globalnej można zauważyć, że w okresie od 2013 do 2015 roku, wzrost realnych rocznych płac na świecie znacząco zwolnił – w ostatnim roku objętym pomiarem, czyli 2015, wzrost osiągnął najniższy poziom od 2011 roku i wyniósł 1,7 proc.

Danych dotyczących wysokości wynagrodzeń w poszczególnych państwach dostarcza OECD. Zgodnie z ich statystykami, najwięcej zarabia się w Luksemburgu, Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii, Islandii, Norwegii, Holandii, Danii, Australii, Irlandii i Belgii.

Polska w 2016 roku znalazła się w grupie państw, w których średnie roczne wynagrodzenie jest najniższe (wynosi ono 25 921 złotych). Polacy zarabiają zatem dwukrotnie mniej niż Irlandczycy, ale o ponad połowę więcej niż Meksykanie.

Ciekawy jest fakt, że wysokość wynagrodzeń przekłada się w pewien sposób na udział płac w PKB. Analizując dane Międzynarodowej Organizacji Pracy możemy zaobserwować taką zależność, że państwa z najwyższymi wynagrodzeniami mają jednocześnie najwyższy ich udział w produkcje krajowym brutto i odwrotnie, choć nie jest to reguła obowiązująca bezwzględnie. Co do zasady jednak, wśród krajów cechujących się wysokimi wynagrodzeniami, udział płac w PKB jest wyższy niż w państwach o niskich wynagrodzeniach. – powiedział Jakub Bińkowski.

Udział płac w PKB Polski wyniósł w 2016 roku 47,5 proc. (a zatem poniżej średniej dla pięciu państw o najniższych płacach) i w ciągu dekady zmalał o 1 pp. Według prognoz Komisji Europejskiej, ma on jednak w ciągu najbliższych lat rosnąć.

Wszystkie wartości podawane w ramach raportu zaprezentowanego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców są wartościami brutto. Nie równają się wobec tego z wynagrodzeniem, które trafia na konto pracownika każdego miesiąca – są powiększone o składki na ubezpieczenia społeczne, w części płaconej przez pracownika oraz zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych. Ponadto mówi się także o kontrybucji pracodawcy do składek na ubezpieczenia społeczne pracownika i tożsamych z faktycznym kosztem zatrudnienia. Według danych GUS, miesięczny koszt pracy na 1 zatrudnionego w 2016 roku, wyniósł w Polsce przeciętnie 5 489,14 zł. Przypomnieć należy, że przeciętne wynagrodzenie brutto wynosiło wówczas ok. 4 047 zł, a pracownik otrzymywał „na rękę” jeszcze mniej.

– Jako ZPP od wielu lat powtarzamy, że największym obciążeniem dla sektora małych i średnich firm są zbyt wysokie pozapłacowe koszty pracy. Praca w Polsce jest opodatkowana jak wódka. Dodatkowo, za sam fakt zatrudnienia pracownika, należy zapłacić rządowi prawie równowartość wynagrodzenia takiej osoby. To jest bardzo duża bariera dla biznesu – skomentował Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP.

Z dostępnych danych wynika, że w ciągu ostatnich miesięcy wzrost wysokości wynagrodzeń ma charakter dosyć dynamiczny, jednak powiązane jest to m.in. z fatalną sytuacją demograficzną i kłopotami kadrowymi, które dotknęły wiele firm. Zdaniem ekspertów ZPP największa część kosztów zatrudnienia powinna trafiać do kieszeni pracowników. Wzrost płac musi być powiązany ze wzrostem produktywności, dlatego wskazuje się na konieczność takiego kształtowania polityki gospodarczej, która będzie wspierała określone sektory gospodarki, cechujące się innowacyjnością i generowaniem wysokiej wartości dodanej.

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynoszące obecnie niemal 4600 zł brutto, w praktyce ma niewiele wspólnego z realiami rynku pracy. Dlatego trzeba wspomnieć, że Główny Urząd Statystyczny niedawno opublikował dane lepiej odzwierciedlające sytuację zatrudnionych. Według tych informacji z października 2016 roku, przynajmniej połowa polskich pracowników etatowych wówczas zarabiała mniej niż 2500 zł netto („na rękę”). Taka medianowa płaca wzrosła w porównaniu z październikiem 2014 roku. Problem polega na tym, że przez dwa lata rosły również ceny polskich mieszkań.

 Od 2014 r. do 2016 r. mediana płac urosła tylko o 6,5%

 Eksperci portalu RynekPierwotny.pl przyjrzeli się opublikowanym przez GUS wynikom badania struktury wynagrodzeń w październiku 2016 roku. Co warto zauważyć nie obejmują one podmiotów zatrudniających poniżej 10 osób. Dlatego przeciętny poziom płac „etatowców”, który obliczono dzięki wspomnianemu badaniu, na pewno jest nieco zawyżony. To nie zmienia jednak faktu, że przeciętna (medianowa) wartość wynagrodzeń z października 2016 r. (3511 zł brutto/ok. 2513 zł netto) jest bardziej realistyczną kwotą niż ówczesny poziom przeciętnej płacy w sektorze przedsiębiorstw (4259 zł brutto/ok. 3035 zł netto).

Wynik świadczący o tym, że w październiku 2016 roku co najmniej połowa Polaków zatrudnionych na etacie, zarabiała mniej niż 2513 zł netto, z pewnością nie przedstawia się optymistycznie. W poprzednich okresach analizowanych przez GUS, sytuacja wyglądała jeszcze gorzej. Według wyników poprzednich badań, medianowe wynagrodzenie netto w gospodarce narodowej wynosiło około:

  • październik 2006 r. – 1449 zł
  • październik 2008 r. – 1887 zł
  • październik 2010 r. – 2092 zł
  • październik 2012 r. – 2237 zł
  • październik 2014 r. – 2360 zł

Bardzo duży wzrost analizowanej płacy pomiędzy październikiem 2006 r. i październikiem 2008 r. (ok. 30%) wynikał z dobrej koniunktury gospodarczej i obniżenia składki rentowej. Później medianowa płaca w podmiotach zatrudniających przynajmniej 10 pracowników, co dwa lata rosła już znacznie wolniej. Wzrost pomiędzy październikiem 2014 r. i październikiem 2016 r. (+6,5%) wydaje się zaskakująco niski, jeżeli weźmiemy pod uwagę spadek bezrobocia. Większe zmiany odnotowano w okresie październik 2008 r. – październik 2010 r. (+10,9%) i październik 2010 r. – październik 2012 r. (+6,9%).

Przykładowy czas pracy na lokum wynosi nawet 75 lat

Informacje o medianowym poziomie płacy z października 2016 roku, eksperci portalu RynekPierwotny.pl wykorzystali do obliczenia, jak długo pracownik otrzymujący taką pensję, musiałby pracować na mieszkanie o powierzchni 55 mkw. Dla modelowego lokalu przyjęto średnią cenę 1 mkw. z całej Polski (4635 zł w 2016 r.) lub siedmiu największych rynków (6211 zł w 2016 r.). Dodatkowo można założyć, że przykładowy pracownik co miesiąc oszczędza 20% wynagrodzenia netto i regularnie wpłaca środki na depozyt zapewniający 1,00% realnego zysku w skali roku (tzn. zysku po odliczeniu inflacji). Po przyjęciu takich założeń okazuje się, że w 2016 r. czas pracy i oszczędzania na mieszkanie o powierzchni 55 mkw. wyniósłby:

  • 36 lat (lokal ze średnią ceną dla całego kraju – 4635 zł/mkw.)
  • 47 lat (lokal ze średnią ceną dla 7 największych rynków – 6211 zł/mkw.)

O wiele dłużej na lokum musiałaby pracować osoba otrzymująca 1383 zł netto, czyli wynagrodzenie nieosiągalne dla 10% pracowników – tłumaczy Andrzej Prajsnar, analityk portalu RynekPierwotny.pl. W przypadku takiego oszczędzającego z miesięczną pensją 1383 zł, przykładowy czas pracy na mieszkanie wynosi odpowiednio 60 lat (lokal posiadający średnią cenę z całego kraju) i 75 lat (lokal posiadający średnią cenę z 7 największych rynków). Analogiczny czas pracy na mieszkanie to 19 lat i 25 lat po uwzględnieniu sytuacji osoby zarabiającej 7200 zł brutto. Problem polega na tym, że w październiku 2016 r. takie wynagrodzenie (ok. 5083 zł netto) było nieosiągalne dla 90% etatowych pracowników (z podmiotów zatrudniających przynajmniej 10 osób).

 

 

 

Płaca minimalna w 2018 r. wzrośnie do 2 100 zł – a co za tym idzie, wzrośnie do prawie 500 zł miesięczna składka ZUS dla przedsiębiorców ze stażem krótszym niż 2 lata. Póki co jest to jedyna pewna wiadomość płynąca ze strony rządu, czego nie można powiedzieć o kolejnej propozycji dotyczącej obniżek składek ZUS.

Poznaliśmy ostateczną decyzję Rady Ministrów co do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2018 r. – wyniesie ono 2 100 zł. Oznacza to wzrost o 5% w stosunku do 2017 r. oraz utrzymanie płacy minimalnej na dotychczasowym poziomie 47 proc. w stosunku do średniego krajowego wynagrodzenia, wynoszącego obecnie ok. 4,5 tys. zł.

Jeszcze na początku czerwca rząd proponował, aby minimalne wynagrodzenie za pracę w 2018 r. wynosiło 2 080 zł. Decyzja o podniesieniu jego poziomu do 2 100 zł uargumentowana została wzrostem gospodarczym i dobrą sytuacją na rynku pracy, choć spotkała się z krytyką pracodawców, którzy brali udział w konsultacjach dotyczących minimalnego wynagrodzenia. Ich zdaniem kwota pensji minimalnej rośnie szybciej niż wydajność pracy, która wzrasta 3-4% w skali roku.

Co ważne z punktu widzenia nie tylko pracodawców, ale i właścicieli najmniejszych firm, wzrost płacy minimalnej obok wzrostu pensji dla pracowników pociąga za sobą także wzrost składek społecznych opłacanych na preferencyjnych zasadach. W skrócie oznacza, że rośnie tzw. mały ZUS

Preferencyjny ZUS w górę o 114 zł

Wysokość składek społecznych, jakie każdy przedsiębiorca zobowiązany jest co miesiąc wpłacać na konto ZUS, kształtują prognozowane przeciętne miesięczne wynagrodzenie (60% to minimalna podstawa wymiaru składek społecznych przedsiębiorcy z ponad 2-letnim stażem) i pensja minimalna (30% to minimalna podstawa wymiaru składek społecznych w pierwszych 24 miesiącach życia firmy).

Od 2018 r. najniższa podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne w przypadku przedsiębiorców korzystających z „małego ZUSu” będzie wynosić 630 zł, tj. o 30 zł więcej niż obecnie. Od tej kwoty przedsiębiorca będzie obliczał składkę emerytalną, rentową, wypadkową i dobrowolną chorobową. W efekcie w nowym roku co miesiąc młody przedsiębiorca – przyjmując do obliczeń wysokość tegorocznej składki zdrowotnej – zapłaci nie 487,90 zł jak dziś, a 497,43 zł, co w skali roku daje 114,36 zł podwyżki. Na wysokość ostatecznych bieżących kosztów ZUS ponoszonych przez przedsiębiorców wpłynie też aktualizacja wysokości składki zdrowotnej, którą poznamy dopiero na początku przyszłego roku. Wysokość ubezpieczenia „zdrowotnego” zależy bowiem od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw z ostatniego kwartału.

Podwyżka „małego ZUS” dla istniejących firm, propozycja obniżki dla nieistniejących

Na początku września na drogę konsultacji społecznych trafił kolejny pomysł na zrewolucjonizowanie wysokości składek ZUS dla przedsiębiorców. Tym razem autorem jest resort pracy, który proponuje, by okres preferencyjnego opłacania składek na ubezpieczenie społeczne wydłużyć o rok, tj. do okresu 3-letniego.

Jednocześnie jednak w tym trzecim roku przedsiębiorca miałby płacić składki wyższe niż przez pierwsze dwa lata, choć nadal niższe niż ogólne – dokładnie 697,58 zł miesięcznie, jeśli przyjąć do obliczeń niezmieniony poziom składki zdrowotnej. Podstawą do wyliczenia składek firmy, która skończyła dwa lata, przez rok byłoby bowiem 60% minimalnej pensji. Takie rozwiązanie, zdaniem ministra pracy, ma zwiększyć wskaźnik przeżywalności najmniejszych firm.

Działające już firmy obejdą się smakiem

Niestety powyższa propozycja wydłużenia okresu tzw. małego ZUS-u jest skierowana jedynie do przyszłych przedsiębiorców, którzy założą firmę w 2018 r., co z pewnością może nie spodobać się właścicielom już istniejących firm, zwłaszcza tych starszych. A te stanowią zdecydowaną większość. W samym uzasadnieniu do projektu czytamy, że zgodnie ze stanem na dzień 19 czerwca 2017 r. wśród ok. 1,4 mln ubezpieczonych przedsiębiorców (osób fizycznych) aż czterech na pięciu wpłaca co miesiąc do ZUS niecałe 1 200 zł (tzw. pełny ZUS), a jedyne 18% stanowią ci, którzy opłacają „mały ZUS”. Poza tym wydłużenie okresu preferencji do 3 lat, przy jednoczesnym wprowadzaniu kolejnej, innej budowy składki komplikuje i tak już skomplikowane zasady obliczania składek.

Autorzy projektu uważają, że zmiany w nim przewidziane mają szansę obowiązywać od 1 stycznia 2018 r.

Projekty się piętrzą, ale nie dochodzą do skutku

Powyższy projekt resortu pracy ma status otwartego. Taki sam status przypisany jest też projektowi resortu finansów, który był już przedmiotem analizy Tax Care, a który zakładał wprowadzenie niższych i progresywnych składek ZUS dla przedsiębiorców osiągających roczny zarobek rzędu 60 tys. zł.

Warto też pamiętać, że w cały czas w poczekalni znajduje się jeszcze ustawa Prawo przedsiębiorców, która z kolei przewiduje, że przedsiębiorca przez pierwszych 6 miesięcy po założeniu działalności nie płaciłby składek ZUS w ogóle. W międzyczasie pojawił się też pomysł na stworzenie swego rodzaju mikroskładki zdrowotnej. Wrześniowy projekt resortu pracy to zatem kolejna idea mająca służyć przedsiębiorcom, o jakiej mówi się w przeciągu ostatnich miesięcy.

Na to, czy i które z propozycji obniżenia zobowiązania przedsiębiorcy z tytułu ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego właściciele firm odczują na własnej skórze, przyjdzie nam poczekać. Póki co pewna jest przyszłoroczna podwyżka preferencyjnych składek ZUS.

 

Źródło; Tax Care

Eksperci

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

Przasnyski: Praca jest, ale brakuje pracowników

Firmy nadal tworzą sporo nowych miejsc pracy, ale wciąż mają kłopoty z ich obsadzeniem. Problem ten ...

Kondycje gospodarek wschodzących, przyszłość wojen handlowych i odczyty infacji – zobacz n

Chociaż niepokoje o kondycję gospodarek wschodzących i przyszłość wojen handlowych powinny skraść gł...

Raport, który znaczy coraz mniej

Moment uspokojenia objął waluty rynków wschodzących, ale spadające kolejny dzień indeksy w Azji nie ...

AKTUALNOŚCI

Juncker o UE: potrzebujemy silnej i zjednoczonej Europy

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w swoim dorocznym przemówieniu do Parlamentu...

Podatek dochodowy i kryptowaluty – co zmienią nowe przepisy?

Od 2019 r. w polskim systemie podatkowym obowiązywać mają nowe przepisy dotyczące podatku dochodoweg...

Jak wzrost stóp procentowych i wynagrodzeń wpłynie na zdolność kredytową Polaków?

Rada Polityki Pieniężnej nie spieszy się z podwyższaniem stóp procentowych. Niemniej jednak z uwagi ...

Eksporterom coraz trudniej

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gos...

Innovation Box – ulga podatkowa z tytułu sprzedaży innowacyjnych rozwiązań

W dniu 24 sierpnia 2018 r. Rząd opublikował projekt ustawy zakładającej szereg zmian w podatkach doc...