czwartek, Lipiec 18, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "prawo"

prawo

Wizerunek, a co za tym idzie renoma firmy mają coraz większe znaczenie przy osiąganiu przez przedsiębiorstwo sukcesu biznesowego. To też nierozerwalnie przekłada się na sukces finansowy, od którego zależy nasze być-albo-nie-być na rynku.

Wizerunek w Internecie, a prawo

Według ekspertów z kancelarii Kochański & Partnerzy, już dawno skończyły się czasy, kiedy wizerunek firmy jest pozostawiony sam sobie. Przypadki pokazują, że ponad połowa polskich firm nie szkoli się w żadnym stopniu z komunikacji w sytuacjach kryzysowych. A dzisiaj kanały informacyjne rozwijają się wyjątkowo szybko, podobnie jak samo dotarcie informacji o naszej firmy do internautów. Media społecznościowe odgrywają olbrzymią rolę w informowaniu o kryzysach przedsiębiorstwa (82 proc. respondentów), przez co warto skupić się w pierwszej kolejności na wizerunku firmy w najbardziej obleganych dziś serwisach społecznościowych, takich jak Facebook, Instagram, Twitter czy Youtube.

O tym, jak aktywnie prowadzić działania zmierzające ku ochronie wizerunku w sieci, mówi mecenas Agnieszka Chajewska. Adwokat z kancelarii Kochański i Partnerzy wspomina w krótkim filmie także o tym, jak wyglądają procedury prawne oraz jak radzić sobie w sytuacji, kiedy kryzys dotyka całą branżę.

„Prawomocni” to nowy cykl krótkometrażowych publikacji edukacyjnych o charakterze rozmów z ekspertami. Materiały w prosty, a zarazem profesjonalny sposób odpowiadają na najtrudniejsze zagadnienia prawno-ekonomiczno-społeczne. W pilotażowym odcinku – ekspert mec. Agnieszka Chajewska, Adwokat, Partner w Sektorze Mediów w Kochański i Partnerzy – mówi o problemie ryzyka utraty reputacji.

Zobacz także:

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia organ podatkowy nie może dochodzić zapłaty podatku. Zgodnie z ogólną zasadą wynikającą z Ordynacji podatkowej zobowiązanie podatkowe przedawnia się z upływem 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku.

Podkreślenia jednak wymaga, że bieg terminu przedawnienia może zostać zawieszony albo przerwany. Instytucja zawieszenia polega na tym, że przez określony okres termin przedawnienia nie rozpoczyna biegu, natomiast, jeśli termin ten już biegnie, to bieg ten zostaje wstrzymany. Okresu tego wstrzymania nie wlicza się do terminu przedawnienia. Z kolei przerwanie biegu terminu przedawnienia polega na tym, że termin przedawnienia liczony jest od początku, zaś okresu, który upłynął do momentu przerwania, nie uwzględnia się.

Ordynacja podatkowa szczegółowo wymienia przypadki, w których dochodzi do zawieszenia bądź przerwania terminu biegu przedawnienia.

Poinformowanie podatnika o zawieszeniu biegu terminu

Ordynacja podatkowa szczegółowo wymienia przypadki, w których dochodzi do zawieszenia bądź przerwania terminu biegu przedawnienia. W przypadku zawieszenia jedną z takich sytuacji jest wszczęcie postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania.

Co istotne, Ordynacja podatkowa przy omawianej sytuacji nakazuje, aby organ podatkowy właściwy w sprawie zobowiązania podatkowego, z którego niewykonaniem wiąże się podejrzenie popełnienia przestępstwa skarbowego lub wykroczenia skarbowego, zawiadomił podatnika o zawieszeniu biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego najpóźniej z upływem terminu przedawnienia.

Rozbieżności w orzecznictwie

Właśnie na gruncie ww. obowiązku, a więc zawiadomienia podatnika, doszło do rozbieżności w orzecznictwie sądowym. Rozbieżności te miały kolosalny wpływ na sytuację prawnopodatkową podatników, bowiem w zależności od zastosowanej wykładni przepisu – zobowiązanie podatkowe wygasało bądź nie.

Na kanwie jednej ze spraw (sygn. akt I FSK 1960/16), Naczelny Sąd Administracyjny (dalej: NSA) skonkretyzował istotę problemu, kierując jego rozwiązanie poszerzonemu składowi NSA. Wiązał się on z tym, czy o wszczęciu postępowania karnoskarbowego, z którym zespolony jest skutek w postaci zawieszenia biegu terminu, powinien być zawiadomiony bezpośrednio podatnik czy też jego pełnomocnik ogólny lub szczególny, jeżeli zawiadomienie to zostało doręczone po wszczęciu postępowania podatkowego, w którym strona była zastępowana przez pełnomocnika.

NSA uwypuklił przy tym rozbieżność w wyrokach sądów administracyjnych (zarówno wojewódzkich sądów administracyjnych, jak i NSA). Wskazano, że jedna z linii orzeczniczych stanowi, iż najistotniejsze jest to, aby podatnik przed upływem terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego miał wiedzę, a co za tym idzie – świadomość, że bieg terminu przedawnienia ulega zawieszeniu, a w konsekwencji zobowiązanie podatkowe nie wygasa na skutek przedawnienia. Cel ten jest osiągnięty zarówno wtedy, gdy zawiadomienie jest doręczone bezpośrednio podatnikowi, jak i wtedy, gdy w trakcie toczącego się postępowania zawiadomienie doręczono do rąk pełnomocnika.

Druga linia orzecznicza prezentowała odmienne stanowisko. Zgodnie z nim, jeśli organ wyśle zawiadomienie bezpośrednio do strony, która jest reprezentowana przez pełnomocnika, a strona ta pisma tego nie podejmie, to nie będzie możliwe uznanie skuteczności doręczenia. W takim przypadku doręczenie będzie wadliwe z powodu nieprawidłowego wskazania adresata przesyłki.

Uchwała NSA

Mając na uwadze ww. rozbieżności, poszerzony skład NSA musiał odpowiedzieć na następujące pytania:

  • czy zawiadomienie należy doręczyć pełnomocnikowi, który został ustanowiony w postępowaniu kontrolnym lub podatkowym, nawet jeżeli zawiadomienia tego dokonuje organ podatkowy, przed którym nie toczy się żadne postępowanie z udziałem pełnomocnika strony;
  • czy uchybienie w realizacji powyższego obowiązku winno być traktowane jako brak ziszczenia się skutku w postaci zawieszenia biegu terminu przedawnienia.

NSA w uchwale z dnia 18 marca 2019 r. stanął ostatecznie na stanowisku, że zawiadomienie należy doręczyć pełnomocnikowi, który został ustanowiony w postępowaniu kontrolnym lub podatkowym, nawet jeżeli zawiadomienia tego dokonuje organ podatkowy, przed którym nie toczy się żadne postępowanie z udziałem pełnomocnika strony. Uchybienie zaś w realizacji powyższego obowiązku winno być traktowane jako brak możliwości zastosowania instytucji zawieszenia biegu terminu przedawnienia.

Podsumowanie

Prawdą jest, że organy podatkowe nagminnie wszczynały postępowania karne skarbowe tylko w celu zawieszenia biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Pozwalało to na prowadzenie postępowań i określanie zobowiązań podatkowych po upływie ogólnego 5-letniego terminu przedawnienia. Co jasne, taka praktyka jest krytykowana nie tylko przez doktrynę, ale także przez sądy administracyjne.

Dobra wiadomość jest zaś taka, że jeśli w sprawach podatników doszło do naruszenia przepisów, o których mowa w uchwale NSA, to może istnieć szansa na odzyskanie zapłaconego podatku. Każda zatem sprawa, w której zawieszono bieg terminu przedawnienia w zw. z wszczęciem postępowania karnego skarbowego, powinna zostać zbadana pod kątem nieprawidłowego „przedłużenia” terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego.

Autor: Robert Nogacki, Kancelaria Skarbiec

Trzy pierwsze kwartały 2018 przyniosły szereg istotnych zmian legislacyjnych dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Choć tempo produkcji aktów prawnych w pierwszym półroczu spadło w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, polscy przedsiębiorcy z trudem nadążają za zmianami. 

Według danych z raportu Grant Thornton, od stycznia do końca czerwca 2018 r. Dziennik Ustaw opublikował 808 aktów prawnych. Przedsiębiorca, który chciałby w pełni świadomie prowadzić swój biznes, musiałby poświęcić na ich przeczytanie około 2 godziny i 15 minut każdego dnia roboczego. Zapoznanie się z całym kontekstem zmian wymagałoby znacznie więcej czasu. Choć po rekordowym roku 2015 tempo produkcji aktów prawnych zaczęło spadać, Polska pozostaje w tej kwestii liderem pośród innych krajów Unii.

Niepewność najbardziej uciążliwa

Rząd zapewnia, że zmiany mają na celu poprawę warunków rozwoju biznesu w kraju. Tegoroczne badanie Związku Pracodawców Polskich pokazuje jednak, że dla 72 proc. polskich przedsiębiorców największym utrudnieniem w prowadzeniu działalności jest właśnie sama niestabilność prawa. 66 proc. firm zmaga się też z nadmierną biurokracją.
– Duża zmienność regulacji działa na niekorzyść przedsiębiorców. Po pierwsze to oni muszą ponieść koszty dostosowania firmy do nowych realiów. Po drugie częste zmiany narażają ich na nieświadome łamanie przepisów, których nie zdążyli sobie jeszcze przyswoić. Po trzecie – podejmują istotne decyzje biznesowe w określonych okolicznościach, a działalność muszą kontynuować już w innych. Tracą tym samym kontrolę nad skutkami swoich wyborów – mówi Agnieszka Gołębiewska, współzałożycielka faktoringu online SMEO i współautorka kursu „Popraw płynność finansową swojej firmy w pięć dni” skierowanego do właścicieli mikro- i małych firm.

Trochę lepiej, trochę gorzej

W swoim sztandarowym projekcie kierowanym do przedsiębiorców, czyli Konstytucji Biznesu, rząd zapowiedział szereg ulg podatkowych i uproszczeń proceduralnych mających ułatwić życie przede wszystkim tym “najmniejszym”. Najważniejsze z nich to ulga na start, działalność nierejestrowana dla dochodów nieprzekraczających 1050 zł miesięcznie oraz “Mały ZUS”, który ma objąć ponad 173 tys. jednoosobowych firm o średniomiesięcznych przychodach do 5250 zł.

W “Konstytucji” pojawiły się ponadto zapisy zmierzające do poprawy komunikacji urzędów z firmami, takie jak domniemanie uczciwości przedsiębiorcy czy ujednolicenie niektórych wzorów formularzy. Resort usiłuje także zobowiązać urzędy do wydawania objaśnień przepisów prostym językiem, a do rozpatrywania sporów powołał Rzecznika MŚP, będącego jednocześnie gwarantem wdrożenia zasad Konstytucji Biznesu.

– W obliczu każdych zmian warto zachować czujność. Ustawa wprowadzająca “Mały ZUS” jest pozytywnie oceniana przez przedsiębiorców, obejmie jednak wąskie grono beneficjentów. Zasada proporcjonalności względem przychodu jest poza tym kryterium wybiórczym. Dyskryminuje model handlowy oraz firmy operujące na minimalnych marżach, czyli te obarczone wysokim ryzykiem niepowodzenia. Na fali entuzjazmu względem nowych ulg niewiele zaś mówi się o przewidywanym na 2019 rok wzroście składek ubezpieczeń społecznych o około 100 zł, który dotknie całą resztę przedsiębiorców. Obok niewątpliwych uproszczeń proceduralnych, jak choćby możliwości zakładania spółki akcyjnej przez internet, wyrastają nowe biurokratyczne komplikacje. Jedną z nich będzie konieczność składania wniosków o zwrot nadpłaconego i zamrożonego na koncie VAT podatku. Zasady uwalniania gotówki na konto standardowe są teraz niejasne zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla samych urzędów skarbowych – komentuje Szymon Ostrowski, autor bloga finansowego na co dzień współpracujący z firmami z sektora MŚP oraz współtwórca programu edukacyjnego SMEO.

Skutki uboczne

Dużym obciążeniem dla firm i źródłem kolejnych procedur są zmiany mające na celu uszczelnienie VAT. Jednym z udogodnień, które Ministerstwo Finansów zaproponowało na zachętę płatnikom rozliczającym się z zastosowaniem mechanizmu podzielonej płatności, jest przyspieszony (25-dniowy zamiast standardowego – 60-dniowego) termin zwrotu nadpłaconych środków. Będą one jednak wysyłane z powrotem na konto VAT, a zatem mogą być wykorzystane wyłącznie do regulowania podatku. Aby przenieść pieniądze na konto standardowe i nimi swobodnie obracać, przedsiębiorca będzie musiał złożyć umotywowany wniosek. Na jego rozpatrzenie Urząd Skarbowy ma 60 dni. Oznacza to, że korzystając z przywileju, dostęp do środków może uzyskać później niż w standardowym trybie.

Wprowadzenie split payment oznacza ponadto koniec kwartalnych “pożyczek” dla firm posiadających status małego podatnika. Swobodne zarządzanie kwotami VAT przez trzy miesiące niejednokrotnie ratowało płynność finansową małych firm. Teraz powinny liczyć się z tym, że w perspektywie najbliższych lat będą dysponować mniejszą ilością gotówki “w obiegu” i zawczasu zmienić planowanie budżetu w oparciu o kwoty netto.

– W firmach z sektora MŚP drzemie największy potencjał generowania wzrostu gospodarczego. Stanowią one 99,8 proc. firm ogółem i odpowiadają obecnie za ponad 50 proc. PKB. Zmiany legislacyjne powinny zmierzać ku faktycznej poprawie ich sytuacji oraz unikać rozwiązań pozornych, tymczasowych lub takich, w których pojawiają się niekontrolowane “skutki uboczne”. Należy też mieć na uwadze, że przyczyną większości upadłości jest utrata płynności finansowej, a tej nie należy korelować jedynie z prostymi przyczynami, takimi jak niska sprzedaż lub wysoki ZUS. Najbardziej zagrożone upadłością są firmy o niskiej świadomości finansowej, nieznające metod planowania i zabezpieczania finansów oraz nieświadome tego, że określone regulacje mogą mieć realny wpływ na ich biznes. Z tego względu, obok ulg, tak ważna jest inwestycja w edukację przedsiębiorców – podsumowuje ekspertka SMEO.

Chcemy, by Facebook podlegał polskiemu prawu i nie mógł sam blokować kont i zamieszczanych tam treści – mówi we wtorek „Gazecie Wyborczej” minister cyfryzacji Anna Streżyńska. Dodaje, że po zmianach prawnych, to sami użytkownicy mieliby zgłaszać hejt i fake newsy w internecie.

Streżyńska potwierdza w rozmowie z „GW”, że chce, by po nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną portal społecznościowy Facebook podlegał polskiemu prawu. „Nie ma ku temu żadnych przeciwwskazań – to zgodne i z prawem polskim i międzynarodowym” – przekonuje szefowa resortu cyfryzacji.

Przyznaje ponadto, że po ewentualnych zmianach w prawie, Facebook nie mógłby, tak jak to ma miejsce obecnie, sam blokować pewnych kont i treści, które zamieszczają ich właściciele. „To nie będzie nic dziwnego, bo jako właściciele profili i zarazem użytkownicy globalnych serwisów w dużej skali wykorzystujemy media społecznościowe do kontaktów z innymi ludźmi” – podkreśla Streżyńska.

Według niej nowe prawo miałoby regulować też kwestie związane z mową nienawiści, przy zapewnieniu jednak prawa do dysponowania przez użytkownika własnym profilem. „Oddajemy władzę w ręce użytkowników, czyli to użytkownicy zgłaszają hejt, gdy czują naruszenie swoich dóbr osobistych, bo hejt to często zniesławienie czy obelga, potwarz” – mówi Streżyńska.

„Zgłaszają też fake newsy, gdy czują zagrożenie w sprawie otrzymywania wiarygodnych informacji” – dodaje. Pytana, kto będzie decydował, co jest „fake newsem”, minister odpowiada: „klient ma decydować o tym, czy czuje się zagrożony i czy jego interes został naruszony”.

Dodaje, że kwestie prawdziwości zamieszczanych informacji miałby rozstrzygać sąd. „Sąd, a nie organ państwa, bo organy państwa mają naturalną tendencję do upolityczniania się” – zaznacza szefowa MC.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

 

Według art. 922 § 1 kodeksu cywilnego, z chwilą śmierci dłużnika, spadkobiercy dziedziczą cały jego majątek, w tym konieczność spłaty zaległych rat alimentów. Jeśli były wyższe, niż 500 zł, które regulował Fundusz Alimentacyjny, to różnica między zasądzonym świadczeniem, a wypłacanym, wchodzi w skład spadku jako dług. Jednak można uniknąć tego zobowiązania zarówno za życia potencjalnego spadkodawcy, jak i po odziedziczeniu spadku.

W orzeczeniu z dnia 15 lipca 1965 roku, o sygnaturze III Co 35/65, Sąd Najwyższy w sposób wyraźny wskazał, iż raty alimentacyjne, zasądzone prawomocnym wyrokiem i wymagalne za życia spadkodawcy, wchodzą w skład długów spadkowych. Wyrok ten jest doniosły. Zdaniem adwokata Bartłomieja Gawrona, wciąż stanowi wzór dla sędziów. Natomiast, zgodnie z art. 28 ust. 3 ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów, kwoty wypłacone przez Fundusz Alimentacyjny, maksymalnie do 500 zł, wygasają wraz ze śmiercią spadkodawców. Oznacza to, że spadkobierca ich nie płaci.

– Uprawnione do alimentów dziecko, do uzyskania pełnoletności, działając poprzez przedstawiciela ustawowego, może wystąpić do sądu o nadanie klauzuli wykonalności na spadkobierców zmarłego rodzica. Wśród nich mogą znaleźć się członkowie rodziny domagającego się spłaty zobowiązań, np. jego macocha lub ojczym bądź przyrodnie rodzeństwo, a także inne osoby dziedziczące majątek na podstawie testamentu – mówi Bartłomiej Gawron.

Zgodnie z art. 788 kodeksu postępowania cywilnego, jeśli był wydany tytuł egzekucyjny przeciwko spadkodawcy, trzeba zwrócić się do sądu w sprawie postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku. Ewentualnie można przedstawić zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia, aby następnie wystąpić do sądu z wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności na następców zmarłego, ujętego w tytule egzekucyjnym. Wówczas możliwe będzie wyegzekwowanie zaległości z pomocą komornika.

– Natomiast, art. 819 § 1 k.p.c. przewiduje, że w sytuacji, gdy sprawa już trafiła do komornika, wystarczy, że uprawniony do alimentów załączy prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku. W tym dokumencie powinien być wskazany następca prawny zmarłego bądź zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia. To da podstawy do kontynuacji egzekucji z udziałem spadkobierców – tłumaczy mec. Gawron.

Ekspert przypomina o tym, że w październiku 2015 roku weszła w życie zmiana zasad przyjmowania spadków. Obecnie spadkobierca, który w ciągu 6 miesięcy od otrzymania informacji o swoim powołaniu, nie wydaje żadnego oświadczenia, przyjmuje spadek z dobrodziejstwem inwentarza, a więc odcina się od długów spadkodawcy. Jeżeli ww. okresie przed sądem lub przed notariuszem przyjąłby spadek wprost, tzn. bez dobrodziejstwa inwentarza, skutkowałoby to faktycznym połączeniem własnego majątku z aktywami i pasywami zmarłego. Dla przypomnienia, przed nowelizacją prawa spadkowego brak złożonego oświadczenia w przeciągu pół roku oznaczał przyjęcie spadku wprost.

– Mamy prawo podjąć różnego rodzaju środki zapobiegawcze, w zależności od tego, kiedy dowiemy się o długach spadkowych. Jeżeli jesteśmy ich świadomi już za życia potencjalnego spadkodawcy, to możemy udać się z nim do notariusza i sporządzić tam akt notarialny. Podstawę do zrzeczenia się dziedziczenia i odcięcia od zobowiązań spokrewnionego dłużnika daje art. 1048 kodeksu cywilnego. Co do zasady, chronimy wówczas także swoich następców, jeśli oczywiście nie postanowimy inaczej, w myśl art. 1049 kodeksu cywilnego – wyjaśnia Gawron.

Gdybyśmy przyjęliśmy spadek wprost po zmianie prawa spadkowego i dopiero wówczas zorientowali się o zaległych alimentach, to powinniśmy wnieść sprawę o uchylenie się od złożonego oświadczenia woli i wykazać swój błąd w przedmiocie spadku. Pozwala na to art. 1019 § 1 w związku z art. 84 § 1 zd. 1 i § 2 k.c. Jednak trzeba zachować roczny termin od uzyskania informacji na temat długu. Mówi o tym art. 1019 k.c. w zw. z art. 88 § 2 k.c. Jeśli zaś nabyliśmy spadek wprost przed nowelizacją, to możemy wystąpić do sądu ze sprawą o uchylenie się od skutków prawnych niezachowania terminu do złożenia oświadczenia. Mamy na to również rok, liczony od momentu wykrycia przez nas błędu.

– Możemy też uchylić się od skutków złożenia oświadczenia o przyjęciu spadku wprost bądź niezłożenia oświadczenia przed nowelizacją w 2015 roku, jeśli wykażemy, iż sytuacja taka miała miejsce ze względu na otrzymaną groźbę. Istotne jest, aby była ona poważna, realna do spełnienia, stanowiła zapowiedź przestępstwa i dotyczyła istotnych sfer życia, np. naszego zdrowia czy mienia – zaznacza adwokat.

Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z dnia 25.10.2016 roku, w sprawie o sygnaturze I ACa 1332/16, przez bezprawność groźby rozumiemy zapowiedź zachowania sprzecznego z porządkiem prawnym, a także istotne naruszenie zasad współżycia społecznego. Należy wskazać, że Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 lutego 1970 roku, w sprawie o sygnaturze I CR 571/69, wyjaśnił, że przez groźbę w rozumieniu art. 87 k.c. należy uważać także zapowiedź samobójstwa w celu wymuszenia na kimś danego zachowania.

– Groźbę wykażemy skutecznie poprzez zeznanie świadków czy też nagranie naszej rozmowy z osobą, która formułowała określony szantaż. Samo oświadczenie strony przed sądem może okazać się niewystarczające. Dodatkowo należy pamiętać o tym, że na podstawie art. 88 § 2 kodeksu cywilnego, w przypadku groźby mamy prawo uchylić się od oświadczenia woli w ciągu roku od dnia, w którym stan obawy ustał – stwierdza mec. Gawron.

Jeżeli nie mielibyśmy tzw. jasności umysłu w czasie, gdy złożyliśmy oświadczenie o przyjęciu spadku wprost, to mamy prawo powoływać się na brak świadomości. Może on być wywołany np. traumą psychiczną lub przyjmowaniem leków psychotropowych. Wówczas mamy prawo wystąpić do sądu ze sprawą o stwierdzenie nieważności oświadczenia. W takiej kwestii brak jest terminu przedawnienia. Podstawę do tego daje art. 82 k.c.

– Zdecydowanie zalecam przedstawienie dokumentacji medycznej. Inaczej trudno będzie udowodnić fakt choroby czy przemijających zaburzeń czynności psychicznych. Zeznania świadków nie będą wystarczające, ponieważ te osoby wskazuje strona domagająca się danego rozstrzygnięcia. Oczywiście relacje np. sąsiadów mogą stanowić dodatkowy dowód w sprawie i w takim postępowaniu są jak najbardziej wskazane – podkreśla Bartłomiej Gawron.

Błędem spadkobiercy nie może być nieznajomość przedmiotu spadku, pozostająca w związku przyczynowym z niedołożeniem przez niego należytej staranności w ustaleniu rzeczywistego stanu majątku spadkowego. Tak wynika z orzeczeń Sądu Najwyższego z dnia 30.06.2005 roku, sygn. IV CK 799/04, a także z dnia 18.03.2010 roku, sygn. V CSK 337/09. Z kolei, w jednym z najnowszych wyroków SN, z dnia 01.12.2011 roku, o sygnaturze I CSK 85/11, Sąd Najwyższy wyjaśnił, że o błędzie co do przedmiotu spadku można mówić jedynie wtedy, gdy jest on usprawiedliwiony okolicznościami sprawy.

– Każde orzeczenie powinno być poprzedzone oceną okoliczności konkretnej sprawy i ustaleniem, jakich aktów staranności można było wymagać od spadkobiorcy. Dla przykładu, w ww. wyroku z dnia 01.12.2011 roku, sygn. I CSK 85/11, SN wskazał, że wieloletni brak kontaktów syna z ojcem i konflikt z innymi krewnymi spadkodawcy nie pozwala postawić spadkodawcy zarzutu braku należytej staranności w dociekaniu prawdy o spadku. Ważnym argumentem był fakt, że rodzina nie poinformowała dziecka o śmierci rodzica i zorganizowała pogrzeb bez syna – podaje ekspert.

W praktyce dobrze jest wykazać, że próbowaliśmy poznać sytuację finansową zmarłego, chociażby poprzez ogólnodostępne rejestry dłużników. Możemy potem zeznać, że nie było tam informacji o jakimkolwiek zadłużeniu. Według Bartłomieja Gawrona, w ten sposób mamy szansę skutecznie uchylić się od złożonego wcześniej oświadczenia. Wykażemy, że nie mieliśmy żadnej wiedzy o długu. W przeciwnym razie nie złożylibyśmy oświadczenia np. o przyjęciu spadku wprost.

 

Źródło: MondayNews

Gdy mowa o rencie dożywotniej, wypłacanej seniorowi w zamian za przekazanie prawa własności do nieruchomości, mowa również o służebności osobistej, która gwarantuje, że senior będzie mógł zamieszkiwać w swoim domu, aż do śmierci. Czym jest służebność osobista? W jaki sposób można ją ustanowić? Jak jest opodatkowana i czy można się jej zrzec? Na pytania odpowiada Małgorzata Rosińska, Kierownik Działu Prawnego Funduszu Hipotecznego DOM.

Co to jest służebność osobista mieszkania?

Służebność osobista to jedno z ograniczonych praw rzeczowych, wymienione enumeratywnie w Kodeksie cywilnym. Z reguły jej treść sprowadza się do zagwarantowania uprawnionemu dożywotniego korzystania z mieszkania lub domu. Cechą charakterystyczną służebności jest jej indywidualny charakter – ustanawiana jest na rzecz konkretnej osoby fizycznej i wygasa najpóźniej z chwilą jej śmierci. Przedmiotem służebności może być wyłącznie nieruchomość. Bezwzględny charakter służebności osobistej powoduje, że jest ona skuteczna względem każdoczesnego właściciela nieruchomości obciążonej, jak również względem wszystkich innych podmiotów, którym nie przysługuje prawo do korzystania z nieruchomości obciążonej skuteczne względem uprawnionego z tytułu tej służebności.

W jaki sposób mogę ustanowić służebność osobistą?

Służebność osobista mieszkania powstaje z reguły w drodze umowy zawartej między właścicielem nieruchomości a osobą, na rzecz której prawo to ma zostać ustanowione.

Jak opodatkowana jest służebność osobista?

Służebność osobista może mieć charakter nieodpłatny lub odpłatny. Ta pierwsza podlega opodatkowaniu podatkiem od spadków i darowizn, według stawek i zasad wskazanych w tej ustawie. Co istotne roczną wartość służebności ustala się jako 4 proc. wartości całej obciążonej nieruchomości. Jeżeli służebność została ustanowiona na czas nieokreślony lub na czas życia uprawnionego, wówczas roczną wartość należy pomnożyć przez 10. Jeżeli prawo to zostanie ustanowione na krótszy okres czasu – wartość służebności mnożymy przez odpowiednią liczbę lat lub ich części.

Odpłatna służebność osobista mieszkania podlega opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych. W tym przypadku podstawę opodatkowania stanowi wartość świadczeń osoby, na rzecz której ustanowiono służebność, za okres, na jaki prawa te zostały ustanowione. Z zastrzeżeniami przewidzianymi w tej ustawie, stawka podatku wynosi 1 proc.

Czy można się zrzec służebności osobistej?

Uprawniony z tytułu służebności osobistej mieszkania w każdej chwili może ze swego prawa zrezygnować. Wystarczy, że złoży stosowne oświadczenie. Należy jednak pamiętać, że jeżeli prawo było ujawnione w księdze wieczystej, do jego wygaśnięcia potrzebne jest wykreślenie prawa z księgi wieczystej.

Kiedy ustanawia się służebność osobistą?

Z reguły służebność osobista mieszkania ustanawiana jest w ramach umowy o dożywocie lub renty odpłatnej stanowiąc bardzo ważny element tej umowy.

 

Wypowiedź: Małgorzata Rosińska, Kierownik Działu Prawnego Funduszu Hipotecznego DOM

Międzynarodowa kancelaria prawna Aliant®, posiadająca reprezentację na 4 kontynentach, specjalizująca się w obsłudze globalnych transakcji oraz rozwiązywaniu sporów przyjęła do swojego grona, jako członka założyciela  Mecenas Małgorzatę Krzyżowską. Ten zaszczyt to uznanie dla efektów pracy Mecenas Krzyżowskiej oraz rosnącego udziału Klientów z Polski, w międzynarodowym portfolio Aliant®.

Mecenas Małgorzata Krzyżowska jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, która odbyła aplikację adwokacką w Poznaniu i jest obecnie członkiem Wielkopolskiej Izby Adwokackiej. Mecenas Krzyżowska posiada kilkunastoletnie doświadczenie w zakresie bieżącej obsługi podmiotów gospodarczych, w szczególności w zakresie umów, sporów sądowych oraz due-diligence. Ukończyła szkolenia w zakresie odpowiedzialności członków zarządu spółek kapitałowych, brała udział w seminariach zagranicznych obejmujących: prawne aspekty transakcji międzynarodowych, tworzenie wewnętrznych procedur bankowych, funkcjonowanie podmiotów gospodarczych ze szczególnym uwzględnieniem budowania trwałych relacji z kontrahentami, odbyła szkolenie z zakresu prowadzenia mediacji i rozwiązywania sporów. Usługi prawne świadczy w języku polskim i angielskim. Od roku 2013 Mecenas Krzyżowska należy do grona prawników prestiżowej organizacji prawnej Union Internationale des Avocats.

W strukturach Aliant®, Mecenas Krzyżowska odpowiada za koordynację pracy zespołu prawników, obsługujących Klientów nie tylko w Polsce, ale w regionie Europy  Centralnej.

„Zróżnicowane, międzynarodowe doświadczenia z pracy z Klientami z Europy, Azji, Ameryki i Afryki, łączymy z codzienną, skuteczną praktyką w obsłudze klientów biznesowych, zarówno globalnych korporacji, jak i lokalnych firm z sektora MŚP – podkreśla Mecenas Krzyżowska. Coraz więcej przedsiębiorstw nawiązuje relacje biznesowe z podmiotami z innych krajów, z innych kontynentów. Do sporządzania umów między kontrahentami z różnych krajów niezbędne jest doświadczenie prawne, łączące znajomość różnych systemów prawnych kontrahentów, a także specyficzne wymagania danej branży oraz uniwersalny kodeks dobrych praktyk – dodaje Mecenas Krzyżowska. Coraz popularniejszą metodą rozwiązywania sporów w obrocie gospodarczym są mediacje i w tym zakresie łączymy wiedzę jako zespół adwokatów z doświadczeniami w skali globalnej.”

Aliant® jest międzynarodową kancelarią prawną, specjalizującą się w obsłudze podmiotów gospodarczych w zakresie prawa handlowego, podatkowego, kompleksowych fuzji i przejęć, zarządzania nieruchomościami, ochrony aktywów, mediacji i arbitrażu, dochodzenia
i odzyskiwania należności, prawa imigracyjnego oraz prawa własności intelektualnej. Największym atutem Aliant® są prawnicy, posiadający doskonałą praktykę w obsłudze kontraktów i umów międzynarodowych. Wzrost Aliant® stymulowany jest przez wymianę doświadczeń pomiędzy prawnikami z różnych krajów świata, z 4 różnych kontynentów. Aktualnie struktura Aliant bardzo szybko się rozrasta, kancelaria posiada swoją siedzibę w Los Angeles, w Kalifornii oraz obecna jest w Izraelu, Nigerii, na Węgrzech oraz w Polsce.

Więcej informacji na stronie www.aliantlaw.com

 

W związku z rozpoczynającym się we wtorek pierwszym czytaniem projektu ustawy w sprawie zasad rekompensowania dodatkowej pracy (tzw. wolne soboty) Konfederacja Lewiatan apeluje do posłów o nieodrzucanie go i  skierowanie do dalszych prac w komisjach sejmowych.

Dzięki zmianom przepisów Kodeksu pracy, za pracę w sobotę lub inny dzień wolny, pracownicy będą mogli otrzymywać dodatkowe wynagrodzenie. Zdaniem Konfederacji Lewiatan zyskają na tym pracownicy, ponieważ mogą wzrosnąć ich dochody. Nowe przepisy nie wydłużą tygodnia pracy do 6 dni.

W liście do Radosława Sikorskiego, marszałka Sejmu pracodawcy napisali, że przyjęcie projektu pozwoli na merytoryczną, pogłębioną analizę proponowanych przepisów i rzeczywistą ocenę skutków społecznych ich wprowadzenia.

Konfederacja Lewiatan wyraża pełne poparcie dla proponowanych rozwiązań, które mają na celu porządkowanie istniejącego ustawodawstwa. Istotą projektu jest wypełnienie luki prawnej, która powoduje, że pracownicy są nierówno traktowani. Projekt ma charakter prospołeczny, gdyż wyrównuje sytuację prawną pracowników.

– Uważamy, że należy wypełnić istniejącą lukę prawną i umożliwić w sobotę, podobnie jak to jest z innymi dniami wolnymi od pracy (niedzielami i świętami), wypłatę dodatkowego wynagrodzenia za pracę w zamian za udzielanie dnia wolnego. To pracownik i pracodawca powinni decydować o sposobie rekompensaty pracy za ten dzień mając jednak na uwadze zasadę oddawania w pierwszej kolejności dnia wolnego. Dla pracodawcy będzie to kosztowniejsze rozwiązanie, bo rekompensowanie za godziny nadliczbowe jest dużo  droższe niż udzielenie czasu wolnego – mówi dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka prawa pracy Konfederacji Lewiatan.

Obecnie, gdy pracodawca nie ma sposobności oddania czasu wolnego, bo na przykład sobota jest ostatnim dniem okresu rozliczeniowego, to narusza prawo i musi liczyć się z grzywnami i mandatami nakładanymi przez inspektorów Państwowej Inspekcji Pracy.

żródło: Konfederacja Lewiatan

 

Ministerstwo Gospodarki przygotowało założenia nowego prawa działalności gospodarczej, które będzie dotyczyć przede wszystkim relacji przedsiębiorców z organami władzy publicznej. Konfederacja Lewiatan pozytywnie ocenia wiele propozycji, ale szczegółowa ich ocena będzie możliwa po zapoznaniu się konkretnymi rozwiązaniami.

W nowym prawie działalności gospodarczej ma być wyraźnie sformułowany katalog zasad dotyczących praw przedsiębiorców. Pojawił się pomysł wprowadzenia instytucji projektu decyzji administracyjnej w postępowaniach dotyczących wykonywania działalności gospodarczej. Poza tym, zakłada się zastosowanie reguł ogólnych, określających zasady wymierzania sankcji administracyjnych za tzw. delikty administracyjne. Generalnie, propozycje Ministerstwa Gospodarki należy ocenić pozytywnie, z tym zastrzeżeniem, że szczegółowa ocena będzie możliwa po zapoznaniu się z konkretnymi, technicznymi propozycjami rozwiązań.

Dobrym pomysłem jest zamiar sformułowania katalogu zasad dotyczących praw przedsiębiorców na podstawie norm wywiedzionych z przepisów Konstytucji RP i z fundamentalnych zasad prawa Unii Europejskiej. Normy i zasady, wyrażone explicite w ustawie, stanowiłyby istotne wskazówki interpretacyjne dla sądów i organów administracji we wszystkich dziedzinach prawa gospodarczego. W praktyce więc, wszystkie przepisy prawa gospodarczego byłyby interpretowane przez pryzmat tych fundamentalnych zasad. Ponadto, bardzo pozytywnie należy ocenić zamiar bezpośredniego zaadresowania tych zasad do organów władzy publicznej, co wiązałoby się z koniecznością ich uwzględniania we wszystkich sprawach odnoszących się do przedsiębiorców.

Interesujący jest pomysł wprowadzenia instytucji projektu decyzji administracyjnej. W tym zakresie dużo zależeć będzie od szczegółowych rozwiązań. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo wydłużenia postępowań administracyjnych. Natomiast, gdyby instytucja ta oparta była na zasadzie fakultatywności, w takim sensie, że projekty decyzji przygotowywane byłyby na wniosek strony, a więc tylko w tych sprawach w których przedsiębiorcy uznają to za korzystne, to pomysł wydaje się godny poparcia.

Nie sposób też nie docenić inicjatywy uniwersalnego uregulowania kwestii deliktów i sankcji administracyjnych. Na problem coraz powszechniejszego stosowania przez organy administracji publicznej administracyjnych kar pieniężnych w swoich wystąpieniach uwagę zwracał Rzecznik Praw Obywatelskich. Słusznie zauważył, że w polskim prawie administracyjnym nie ma regulacji ogólnej, normującej takie zagadnienia, jak: pojęcie sankcji administracyjnej, zasady odpowiedzialności za delikt administracyjny, czy też terminy przedawnienia tego rodzaju deliktów. Stąd też, wprowadzenie horyzontalnych przepisów w tym zakresie, określających w szczególności zasady odpowiedzialności i wymiaru kary, z punktu widzenia przedsiębiorców – ale nie tylko – jest wysoce pożądane. Warto też zadbać, aby wysokość kary administracyjnej uzależniona była od dochodów firmy, a nie jej przychodów, a także, żeby nie prowadziła do upadłości firmy. Zbyt wysokie kary administracyjne w skrajnym wypadku mogą prowadzić do restrukturyzacji lub niewypłacalności firmy. Dzieje się tak ze szkodą dla wierzycieli takiej firmy, jej kontrahentów a także pracowników.

Pewne wątpliwości budzi natomiast pomysł, aby tworzyć zupełnie nową ustawę regulującą te kwestie. Po pierwsze, stałość i przewidywalność prawa stanowi dużą wartość. Częste zmiany powodują utratę znaczenia dorobku orzeczniczego i doktryny. Po drugie, jeżeli zmiany miałyby wejść w życie w niedalekiej przyszłości, to raczej warto znowelizować obecną ustawę.

Komentarz Bartosza Wyżykowskiego, radcy prawnego, eksperta Konfederacji Lewiatan

 

 

 

Pomysł Ministerstwa Finansów, aby informacje o zaległościach podatkowych i innych daninach publicznych dostępne były dla uczestników rynku, z punktu widzenia bezpieczeństwa obrotu jest słuszny. Udostępnianie tego rodzaju informacji powinno się jednak odbywać w ściśle określonych ramach prawnych, zapewniających obywatelom niezbędne gwarancje, tak aby chronić ich prawo do prywatności – uważa Konfederacja Lewiatan.

Ministerstwo Finansów opublikowało projekt założeń projektu ustawy o zmianie ustawy o postepowaniu egzekucyjnym w administracji oraz niektórych innych ustaw. Głównym założeniem projektu jest utworzenie rejestru dłużników należności publicznoprawnych (rejestr), w którym ujawniani mają być dłużnicy mający zaległości publicznoprawne, czyli podatkowe, celne czy wynikające z kodeksu karnego skarbowego. Ujawnienie dłużnika następować będzie jeżeli należność pieniężna nie niższa niż 500 zł nie zostanie uiszczona w ciągi 30 dni od doręczenia dłużnikowi upomnienia, które obejmować będzie zawiadomienie o zagrożeniu wpisem do rejestru.

Już obecnie przedsiębiorcy bardzo często żądają od kontrahentów zaświadczenia o braku zaległości podatkowych oraz składek na ubezpieczenie społeczne. Wiedza o braku zaległości zwiększa prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z rzetelnym i niezadłużonym kontrahentem. Obecnie jest to również z tego powodu bardzo istotne, że zgodnie z przepisami prawa upadłościowego i naprawczego, wierzyciele którzy nie zabezpieczyli swoich wierzytelności zaspokajani są dopiero po zaspokojeniu należności Skarbu Państwa i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zatem w przypadku ogłoszenia upadłości kontrahenta, który miał duże zaległości podatkowe, szansa na odzyskanie pieniędzy bardzo maleje. Co prawda, nowe prawo restrukturyzacyjne przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości w dużym stopniu ma ograniczyć przywileje Skarbu Państwa, lecz nie zmienia to faktu, że informacja o ewentualnych zaległościach podatkowych potencjalnego kontrahenta również w przyszłości będzie miała istotne znaczenie przy ocenie ryzyka kontraktu (ocenie wiarygodności płatniczej kontrahenta).

Tym niemniej dostęp do tego rodzaju informacji powinien być zrównoważony poprzez zapewnienie realnej ochrony interesów osób, których informacje dotyczą. W tym kontekście zastrzeżenia budzi pomysł, aby rejestr prowadzony był w formie elektronicznej (on-line) i każdy miał do niego nieograniczony dostęp – a wydaje się taki jest właśnie cel projektu. Taki model udostępniania informacji rodziłby jednak ryzyka nie tylko dla obywateli, ale również dla przedsiębiorców.

Dla porównania: wymagania prawne i ograniczenia w udostępnianiu informacji gospodarczych przez biura informacji gospodarczej funkcjonujące dziś na rynku są znacznie dalej idące. Po pierwsze, w przypadku konsumenta udostępnienie informacji możliwe jest tylko i wyłącznie jeżeli osoba pytająca posiada upoważnienie tegoż konsumenta by taką informację uzyskać. Upoważnienie to jest ważne nie dłużej niż 30 dni od jego udzielenia, a osoba pytająca musi mieć zawartą umowę z biurem. Co więcej biura prowadzą tzw. rejestry zapytań, które umożliwiają każdemu (zarówno obywatelom jak i przedsiębiorcom) uzyskanie informacji, kiedy, komu i jakie informacje biuro przekazało na jego temat w okresie ostatnich 12 miesięcy. Z kolei podmiot, który otrzymał informacje od biura, obowiązany jest je usunąć w terminie 90 dni od dnia ich otrzymania. Dodatkowo, wierzyciele przekazujący informacje o zaległościach do BIG-ów jak również same BIG-i ponoszą odpowiedzialność cywilnoprawną i karną (grzywna do 30 000 zł) za ujawnienie nieprawdziwych lub nieaktualnych danych.

Dlatego też, rejestr dłużników należności publicznoprawnych, jeżeli miałby powstać w proponowanym kształcie, powinien zapewniać co najmniej taki poziom gwarancji jak obecnie biura informacji gospodarczej, tak aby informacje o dłużnikach nie były wykorzystywane dla niezgodnych z prawem celów.

Komentarz Bartosza Wyżykowskiego,  Konfederacja Lewiatan

 

Zaległy urlop powinien zostać udzielony pracownikowi najpóźniej do końca września. W przeciwnym razie przedsiębiorca musi liczyć się w wysokimi karami finansowymi.

 Podwyżka, awans, premia – o takich profitach marzy każdy pracownik, ale nie każdy może je mieć. Jedna rzecz należy się jednak wszystkim zatrudnionym na etacie bezwzględnie – urlop wypoczynkowy. Każdy etatowiec nie tylko ma do niego prawo, ale nie może się także tego prawa zrzec. A pracodawca, który tego prawa nie przestrzega, musi liczyć się z wysokimi karami finansowymi, możliwymi do nałożenia podczas rutynowej kontroli inspekcji pracy.

Pracownik ma prawo do 20 dni urlopu, jeżeli jest zatrudniony krócej niż 10 lat, a gdy staż pracy jest dłuższy niż 10 lat – do 26 dni. Do okresu zatrudnienia wlicza się także czas pracy w innej firmie, nawet w sytuacji, gdy pomiędzy zatrudnieniem w poszczególnych firmach miała miejsce przerwa, czyli nie było tzw. ciągłości pracy. Do stażu pracy wlicza się także okres nauki – na przykład ukończenie szkoły wyższej liczy się jako 8 lat zatrudnienia. Jeśli jednak pracownik jednocześnie studiował i pracował na etacie, do stażu pracy wlicza się albo okres studiów, albo okres zatrudnienia – w zależności od tego, co jest korzystniejsze dla pracownika. Wliczanie okresu nauki do stażu pracy oznacza, że osoba po wyższych studiach uzyskuje prawo do maksymalnego, 26-dniowego wymiaru urlopu wypoczynkowego po 2 latach zatrudnienia na etacie.

Pracownik powinien wykorzystać przysługujący mu w danym roku urlop wypoczynkowy w całości. Nie zawsze jest to jednak możliwe, z powodów leżących zarówno po stronie pracownika, jak i pracodawcy. Niewykorzystany urlop „przechodzi” na następny rok jako zaległy, musi jednak zostać zrealizowany najpóźniej do 30 września. A dokładnie – zaległy urlop musi rozpocząć się najpóźniej ostatniego dnia września. W takiej sytuacji zakończenie go już w październiku nie jest złamaniem prawa. W przeciwieństwie jednak do sytuacji, w której pracodawca nie udzieli zaległego roku do 30 września – stanowi to poważne wykroczenie przeciwko prawom pracowniczym, wynikającym z kodeksu pracy, i jest zagrożone karą grzywny do 30 tys. zł. Przekroczenie terminu wykorzystania zaległego urlopu nie oznacza jednak, że pracownik stracił do niego prawo – roszczenia o udzielenie urlopu wypoczynkowego przedawniają się bowiem dopiero z upływem 3 lat, licząc od roku, w którym urlop był już zaległy. Oznacza to, że roszczenie o zaległy urlop z 2013 r. przedawnia się dopiero 31 października 2017 roku. Należy także pamiętać, że pracodawca nie może wypłacić w takiej sytuacji ekwiwalentu pieniężnego. Ekwiwalent wypłaca się bowiem tylko wtedy, gdy urlop nie został wykorzystany z powodu rozwiązania lub wygaśnięcia umowy etatowej.

Przepisy regulują nie tylko liczbę dni przysługującego nam wypoczynku, zależną od naszego stażu pracy. Wynika z nich także, że co najmniej jedna część wypoczynku powinna trwać nie mniej niż 14 kolejnych dni kalendarzowych.

Pracownik może zostać odwołany z urlopu, ale tylko w wyjątkowej sytuacji. Powinny bowiem zaistnieć okoliczności, których w chwili rozpoczęcia urlopu nie można było przewidzieć, a do tego obecność pracownika w firmie musi być niezbędna (oba warunki muszą być spełnione łącznie). Odwołanie pracownika z urlopu wypoczynkowego wiąże się jednak dla pracodawcy z koniecznością zwrotu bezpośrednich kosztów, jakie pracownik poniósł w związku z urlopem. W takiej sytuacji firma ma obowiązek zwrócić pieniądze za przejazd (np. biletów lotniczych) czy opłacone już zakwaterowanie.

Agata Szymborska-Sutton, Tax Care

 W tym roku na urlop wyjedzie prawie 15 milionów dorosłych Polaków. Przed takim wyjazdem warto poznać przysługujące nam prawa, ponieważ różnią się one w znacznym stopniu, w zależności od miejsca zawarcia umowy sprzedaży lub umowy w zakresie świadczenia usług. O czym należy pamiętać przed podjęciem decyzji? Kiedy i czy w ogóle przysługuje nam prawo do rezygnacji?

 Okazji do zawierania umów przed wakacjami i w trakcie ich trwania nie brakuje. Podczas upragnionego wypoczynku zdarza się, że nasza czujność jest obniżona i dokonujemy spontanicznych zakupów, czy też zawieramy umowy na usługi, na których przemyślenie nie mieliśmy czasu. Kiedy można z nich zrezygnować?

Wszystko zależy od miejsca zawarcia umowy

Zawierając umowę w lokalu firmy nie przysługuje nam prawo do rezygnacji, jeżeli nie przewiduje takiego uprawnienia sam sprzedający. Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej, gdy taką umowę zawarliśmy poza jego siedzibą, a jej kwota była wyższa niż 10 euro. Podobnie jest w przypadku zakupów internetowych, bez względu na kwotę transakcji. W obu tych przypadkach prawa konsumenta są zdecydowanie większe. Sam przedsiębiorca również musi spełnić szereg obowiązków. Przed zawarciem umowy poza lokalem firmy powinien przedstawić klientowi odpowiednie dokumenty, m.in. potwierdzające prowadzenie działalności gospodarczej oraz dokument tożsamości. Jeśli taka osoba jest pracownikiem, a nie właścicielem firmy, musi dodatkowo okazać umocowanie prawne, czyli dokument potwierdzający, że pracuje dla danej firmy. Jej obowiązkiem jest też powiadomienie klienta o prawie do odstąpienia od umowy. Taka informacja powinna zostać przekazana na piśmie. Podobnie jest w przypadku transakcji internetowych. – Jeśli konsument nie zostanie poinformowany o takim prawie, czas na odstąpienie od umowy wydłuża się do 3 miesięcy, a w myśl nowych przepisów, które wejdą w życie w grudniu tego roku, nawet do 12 miesięcy– informuje Rafał Stępniewski z RzetelnyRegulamin.pl.

 Rezygnacja nie zawsze możliwa

Bez względu na to, czy zawieramy umowę na odległość: przez internet, telefon, czy też poza lokalem przedsiębiorcy, prawo do odstąpienia od umowy nie zawsze będzie nam przysługiwało. Istnieje jednak kilka wyjątków od tej reguły. Należą do nich m.in. usługi turystyczne, transportowe, wszelkie usługi dotyczące rozrywek i gastronomii, przy założeniu, że czas ich realizacji został ściśle określony.  – Kupując np. bilet lotniczy na konkretny termin przez telefon lub dokonując rezerwacji hotelu przez internet, nie możemy odstąpić od umowy – tłumaczy Rafał Stępniewski z RzetelnyRegulamin.pl. – Jeśli jednak kupimy tzw. bilet otwarty, czyli bez konkretnego terminu realizacji, wówczas mamy możliwość odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni – dodaje. W innych przypadkach możliwe jest rozwiązanie umowy, ale może się to wiązać z utratą części wpłaconej przez nas kwoty.

 Prawo do reklamacji

Niezależnie od formy zawieranej umowy i możliwości rezygnacji lub jej braku, klientowi zawsze przysługuje prawo do złożenia reklamacji. Dla towarów wynosi ono 2 lata od daty wydania towaru, więc jeżeli kupiliśmy podczas wyjazdu wakacyjnego niezbyt dobrej jakości towar zawsze możemy go zareklamować. W przypadku wykupienia wycieczki bez względu na miejsce zawarcia umowy, mamy 30 dni na złożenie reklamacji po zakończonym wyjeździe.

Z pozoru atrakcyjne oferty dotyczące wyjazdów wakacyjnych i innych usług możemy znaleźć wszędzie, nie tylko w internecie. Przedstawiciele firm mogą nas nawet odwiedzić np. w domu lub miejscu pracy. Korzystając ich usług, warto pamiętać o przysługujących nam dodatkowych prawach, które pomogą w wycofaniu się z niezbyt przemyślanej decyzji.

źródło: Rzetelny Regulamin

Eksperci

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

AKTUALNOŚCI

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj książkę

Zapraszamy do udziału w kolejnym konkursie organizowanym przez nasz portal. Tym razem pytamy Was o t...

Potrzebna pilna waloryzacja kontraktów budowlanych

Jak informuje FPP i CALPE, dynamiczny wzrost kosztów realizacji projektów infrastrukturalnych w połą...

Już za tydzień wakacje! – oto Twój przedwakacyjny niezbędnik

Z jednej strony wakacyjny wyjazd to świetna sprawa. Z drugiej – to masa spraw, z którymi musimy się ...