czwartek, Listopad 23, 2017
Home Tagi Wpis otagowany "podwyżki stóp procentowych"

podwyżki stóp procentowych

Wzrost gospodarczy w Polsce w III kwartale br. przyspieszył do 4,7% rok do roku – wynika ze wstępnych obliczeń GUS. Dzięki tak imponującej koniunkturze znaleźliśmy się wśród najszybciej rozwijających się gospodarek Unii Europejskiej. Za rozpędzoną gospodarką nie podąża niestety warszawska giełda. Tu podczas ostatnich sesji nastąpiło dość wyraźne ochłodzenie inwestycyjnego klimatu. Korekcie poddał się nawet indeks WIG20, który w tym roku dzielnie broni honoru warszawskiej giełdy w obliczu słabości mniejszych polskich spółek.

Czy w tych okolicznościach warto pozostać na rynku akcji? Otoczenie makroekonomiczne wskazuje, że zdecydowanie tak. Globalna gospodarka się rozwija, wskaźniki PMI są imponujące, bezrobocie jest rekordowo niskie, a inflacja stabilna.

W USA gospodarka rozwija się systematycznie już od dłuższego czasu, uzasadniając podwyżki stóp procentowych dokonywane przez tamtejszy bank centralny. Inwestorzy liczą też na zastrzyk dla gospodarki i rynku finansowego w postaci reformy podatkowej proponowanej przez Republikanów. W Japonii ostatni odczyt PKB przyniósł pozytywne zaskoczenie, a szef Banku Japonii zapowiedział, że luźna polityka monetarna będzie tam kontynuowana niezależnie od ostatnich, nieco lepszych odczytów inflacji. W strefie euro w październiku PMI dla przemysłu osiągnął siedmioletnie maksimum (wartość 58,6 pkt.). Z kolei w największych gospodarkach Unii Europejskiej (w Niemczech i Francji) obserwujemy najszybszy od kryzysu wzrost zatrudnienia.

Potencjał w akcjach rynków rozwiniętych

Inwestując na GPW warto się skupić przede wszystkim na największych spółkach lub (w przypadku osób inwestujących w TFI) na funduszach akcji uniwersalnych. Wobec gorszego sentymentu panującego na giełdzie w Warszawie, obecnie preferujemy jednak akcje z rynków rozwiniętych. Zwłaszcza amerykańskie, japońskie i – bardziej selektywnie – europejskie.

Sytuacja na rozwiniętych rynkach akcji daje inwestorom zdecydowanie większy komfort i potencjał. W odróżnieniu od Polski, gdzie inwestorzy są bombardowani gorszymi informacjami ze spółek (głównie mniejszych), na rynkach developed spółki raportują lepsze, bijące oczekiwania analityków, wyniki finansowe.

Warto też mieć z tyłu głowy, że już w grudniu Fed najprawdopodobniej podniesie stopy procentowe. To może umocnić dolara, a w rezultacie wywołać odpływ części kapitału z rynków wschodzących. A rynki rozwinięte wydają się jednym z bardziej racjonalnych miejsc, w których kapitał będzie szukał zysków.

 

Autor: Marek Straszak z Union Investment TFI.

 

 

Po sennej sesji w Azji, Europa rozpoczyna wtorek od podkupywania dolara, odwracając wczorajszą słabość. W ruchach nie ma nic nadzwyczajnego, raczej zwykłe przepływy kapitału w tą i z powrotem w oczekiwaniu na świeże impulsy lub naruszenie czyhających gdzieś zleceń stop loss (jak wczoraj na USD/JPY). Euro pozostaje słabe, funt odreagowuje wyprzedaż z ubiegłego tygodnia, złoty pozostaje bez zmian. Mało emocjonujący kalendarz we wtorek skazuje rynki na kontynuację konsolidacji.

Bez większej reakcji przeszły wczoraj dwie sprawy – drobne postępy w pracach nad reformą podatkową i ogłoszenie odejścia Billa Dudleya z nowojorskiego Fed. W pierwszym przypadku, poprawki nanoszone do ustawy zdają się iść w stronę pozyskania jak największego poparcia dla projektu. Prace w komisji budżetowej mają potrwać do czwartku i dopiero wówczas można spodziewać się reakcji pod kątem liczenia głosów za i przeciw.

Bill Dudley, członek zarządu Fed oraz reprezentant oddziału z Nowego Jorku, potwierdził pogłoski dotyczące porzucenia obecnie sprawowanego stanowiska w „połowie 2018 roku”. Jego kadencja pierwotnie miała się zakończyć w styczniu 2019 r., a następca ma być wyznaczony w procesie przeprowadzonym przez oddział w Nowym Jorku. Główny wniosek płynący z tej decyzji, to że rośnie niepewność o skład FOMC w 2018 r., a zatem i kształt polityki monetarnej.

Nie oznacza to od razu, że zarysowana we wrześniu perspektywa trzech podwyżek w przyszłym roku jest zagrożona, ale wątpliwe jest, aby rynek w takich warunkach decydował się na wyprzedzające dyskonto zacieśniania monetarnego. Pozostajemy w trybie wyceniania podwyżki stóp procentowych w grudniu (teraz 92 proc.), a dopiero gdy miniemy ten próg, rozpocznie się dyskusja o kolejnym kroku w marcu 2018 r.

Zgodnie z powszechnym przekonaniem RBA utrzymał stopę kasową na 1,50 proc. AUD znalazł przejściowe wsparcie we wzmiankach w komunikacie, że nie dokonano większych zmian w prognozach inflacji i wzrostu. Szczególnie to drugie było pokrzepiające w obliczu ostatnich rozczarowujących danych o CPI. Ale podtrzymanie optymizmu wobec wzrostu przy sygnałach spowolnienia konsumpcji (spadek sprzedaży detalicznej o 0,6 proc. od sierpnia) i niskiej presji płacowej. Ta pewność siebie finalnie wzbudziła wątpliwości rynku i dziś rano AUD/USD osuwa się niżej. Obecnie jedynie dobra postawa miedzi i rudy żelaza (pod wpływem rajdu ropy naftowej) hamuje spadki AUD, ale tło makro wspiera nasz pogląd o kontynuacji zjazdu.

We wtorek inwestorzy nie otrzymają zbyt wiele danych, na których mogliby pracować. Sprzedaż detaliczna z Eurolandu i liczba otwartych procesów rekrutacyjnych w USA będą drugorzędne. Mamy kilka wystąpień przedstawicieli banków centralnych, w tym m.in. Draghiego z ECB, Quarlesa z Fed i Poloza z BoC.

Autor: Konrad Białas, Główny Ekonomista, DM TMS

Niskie oprocentowanie lokat bankowych sprawiło, że wielu Polaków trzyma oszczędności na zwykłym, nieoprocentowanym rachunku osobistym. Z wyliczeń Expandera wynika, że udział lokat bankowych spadł do najniższego poziomu w historii i wynosi niecałe 39%, co powoduje ogromne straty dla oszczędzających. Nawet jeśli odkładamy zaledwie po 200 zł miesięcznie, to w dłuższym okresie takie postępowanie sprawi, że stracimy prawie 41 000 zł.

Dwadzieścia lat temu trzy czwarte swoich pieniędzy w banku trzymaliśmy na lokatach. Dziesięć lat temu było to już tylko 45%. Obecnie, ten udział spadł do najniższego poziomu w historii (39%).  Wiele wskazuje na to, że dużo gorzej niż dziś już nie będzie. Coraz więcej elementów przemawia bowiem za tym, że w drugiej połowie przyszłego roku może zostać rozpoczęty cykl podwyżek stóp procentowych. To zwykle zachęcało nas do korzystania z lokat. W roku 2008 i latach 2011-2012 podwyżki podbiły udział lokat z ok. 45% do ok. 55%.

Grosz do grosza i zbierze się 41 000 zł

Na podwyżki stóp nie ma jednak co czekać. Zawsze warto dbać o to, aby nasze oszczędności pracowały. Załóżmy, że odkładamy po 200 zł miesięcznie. Wpłacenie takiej kwoty na lokatę, czy konto oszczędnościowe teoretycznie może wydawać się nieopłacalne. Odsetki po miesiącu wyniosą bowiem zaledwie 41 groszy. Jednak w długim okresie będą one ogromne. Jeśli po 200 zł miesięcznie będziemy oszczędzali przez 30 lat, to łączna kwota odsetek wyniesie aż  40 977 zł. Trzymając te oszczędności na nieoprocentowanym rachunku, te pieniądze dajemy więc w prezencie bankowi.

Jaką lokatę wybrać

Biorąc pod uwagę prognozy mówiące, że w przyszłym roku mogą wzrosnąć stopy procentowe,  nie opłaca się wybierać dziś kilkuletnich lokat z oprocentowaniem stałym. Lepiej pozostać przy maksymalnie półrocznych lub długoterminowych, ale z oprocentowaniem zmiennym. Jeśli dla kogoś aktualne oprocentowanie lokat wydaje się za niskie, to może skorzystać z innych produktów, które dają wyższe odsetki np. obligacji przedsiębiorstw. W tym przypadku również lepiej, aby oprocentowanie było zmienne. Warto jednak pamiętać, że obligacja to nie lokata. Jeśli emitent zbankrutuje, to możemy nie odzyskać części lub nawet całości zainwestowanych oszczędności. Dlatego należy kierować się nie tylko wysokością oprocentowania, ale również dokładnie zapoznać się z kondycją firmy, której chcemy pożyczyć pieniądze. Lepiej wybierać takie, które działają od lat i przynoszą zyski.

 

 

 

Autor: Jarosław Sadowski, Główny analityk Expander Advisors

Tytuł najbardziej interesującej waluty ostatniego tygodnia bez wątpienia przypada funtowi brytyjskiemu. Od jakiegoś czasu wspominaliśmy, iż naszym zdaniem rynki finansowe niedoszacowują prawdopodobieństwa podwyżek stóp procentowych w Wielkiej Brytanii. Wydarzenia ostatnich dni potwierdziły nasze obawy. Komitet decyzyjny Banku Anglii (MPC) w zdecydowany sposób zmienił swoją retorykę i wzmocnił rynkowe oczekiwania względem podwyżki stóp procentowych, do której dojść może już podczas najbliższego spotkania w listopadzie. Funt brytyjski doświadczył największej tygodniowej aprecjacji od lat, umacniając się o ponad 3% w relacji do ważonego koszyka walut.

Z informacji z ostatnich kilku dni warto zwrócić uwagę również na dane inflacyjne ze Stanów Zjednoczonych, które przyczyniły się do wzrostu prawdopodobieństwa podwyżek stóp procentowych w USA przed końcem roku i utrzymywały kurs EUR/USD  poniżej psychologicznego poziomu 1,20.

Bieżący tydzień będzie zdominowany przez spotkania banków centralnych. Kluczowym wydarzeniem będzie spotkanie amerykańskiej Rezerwy Federalnej do którego dojdzie w środę. Istotne będą również m.in. posiedzenia Banku Japonii, Norges Banku, Banku Indonezji oraz banku centralnego RPA.

PLN

Polska waluta zakończyła ubiegły tydzień spadkami, reagując zarówno na zmiany na głównych parach walutowych, jak i na informacje dotyczące Polski. Złotemu nie sprzyjała aprecjacja funta brytyjskiego oraz umocnienie dolara na początku tygodnia. W polską walutę uderzyły również informacje o tym, iż rozpoczęto kolejny etap procedury Komisji Europejskiej w kontekście ustawy o sądach powszechnych. Świat ekonomiczny dodatkowo zaskoczyła wypowiedź jednego z członków RPP – Eryka Łona – który informował o możliwej potrzebie obniżki stóp procentowych w Polsce. Z uwagi na swoją niecodzienność, bieżącą sytuację gospodarczą kraju oraz na dość jednoznaczne stanowisko całego ciała decyzyjnego RPP (pomimo ostatnio rysujących się różnic) komentarz w tej kwestii można potraktować z przymrużeniem oka. Dane z kraju jednak również nie zachwyciły – sierpniowy odczyt pokazał spadek (i tak słabej) inflacji bazowej do poziomu 0,7% r/r, tym samym dynamika cen bazowych była najniższa od czterech miesięcy.

W bieżącym tygodniu inwestorzy skupią się przede wszystkim na wydarzeniach w USA, na początku tygodnia poznamy jednak kilka interesujących odczytów z polskiej gospodarki, wśród których znajdą się m.in. informacje o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej.

GBP

Wyraźna zmiana retoryki brytyjskiego MPC podczas czwartkowego spotkania nie była jednorazowa. W piątek jeden z członków komitetu decyzyjnego – Gertjan Vlieghe – poinformował, że ewolucja danych sugeruje, że dochodzimy do momentu w którym stopy procentowe mogą wzrosnąć. Był on jednym z bardziej gołębich członków, a jego “zwrot w jastrzębią stronę” jest bardzo znaczący. Jest wysoce prawdopodobne, że podczas kolejnego spotkania Banku, które odbędzie się w listopadzie co najmniej pięciu członków MPC opowie się za podwyżką, tym samym po raz pierwszy od dziesięciu lat zostałyby podniesione stopy procentowe.

Funt na informacje zareagował bardzo pozytywnie. W obecnej chwili rynki wyceniają prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w listopadzie na około 60%. Wierzymy, że wzrost prawdopodobieństwa podwyżek do 100% oraz ewentualne zacieśnienie polityki monetarnej sprawiają, że funt ma jeszcze pole do umocnienia, zwłaszcza w relacji do euro.

EUR

Jedyną istotną informacją ze strefy euro z ubiegłego tygodnia był raport opisujący sytuację w sektorze przemysłowym, który pokazał, że sektor rośnie w oczekiwanym, stabilnym tempie 3,2% w ujęciu rocznym. Wspólna waluta reagowała jednak przede wszystkim na informacje z innych stron świata, próbując przebić poziom 1,20 oraz tracąc z uwagi na dobre dane inflacyjne z USA.

Bieżący tydzień również powinien być dosyć spokojny. Jedyne istotne informacje opisujące aktywność biznesu – indeksy PMI dla strefy euro – opublikowane zostaną w poniedziałek rano. Znacznie bardziej istotna dla trendu euro będzie komunikacja ze strony Rezerwy Federalnej, do której dojdzie w środę wieczorem. Jeśli “dots plot” (oczekiwania członków komitetu decyzyjnego co do poziomu przyszłych stóp procentowych) w dalszym ciągu będzie wskazywał na stopniowe podwyżki stóp procentowych na przestrzeni kolejnych dwóch lat, euro pod koniec tygodnia może znaleźć się pod presją.

USD

Mieszane dane ze Stanów Zjednoczonych sprawiły, że dolar w relacji do głównych walut pozostał na poziomie zbliżonym do tego z początku tygodnia. Sierpniowe dane inflacyjne opublikowane w czwartek przypomniały rynkom finansowym, że nadal istnieje szansa na grudniową podwyżkę stóp procentowych. Jednakże, piątkowe dane dotyczące sprzedaży detalicznej przyczyniły się do tego, że dolar powrócił do poziomu z początku tygodnia. Nie jest jasne, w jakim stopniu do słabości dolara przyczynił się huragan Harvey, który wyrządził spore szkody w Teksasie.
Spotkanie Rezerwy Federalnej, jak zawsze jest kluczowe. Nie spodziewamy się zmian stóp procentowych. Najważniejszą informacją będzie to, jak członkowie FOMC zareagują na ostatnią poprawę dynamiki cen i w jaki sposób przełoży się do na ich oczekiwania w kwestii stóp procentowych w przyszłości.

 

Autor; Enrique Diaz-Alvarez, Ebury

Raty kredytów mieszkaniowych mocno wahają się w całym okresie spłaty. Dla kredytu w złotym z 2008 roku różnica między najwyższą a najniższa zapłaconą ratą wyniosła 917 zł, czyli prawie 70 proc. W przypadku kredytów we franku ta różnica wyniosła 567 zł, czyli około 38 proc. Dziś zaciągane kredyty są szczególnie narażone na przyszły wzrost rat.

Kredyty hipoteczne w Polsce były, z niewielkimi wyjątkami, udzielane ze zmienną stopą procentową.  Oprocentowanie takiego kredytu składa się z dwóch komponentów: marży banku i stopy rynkowej – WIBOR, LIBOR lub EURIBOR. Elementem stałym jest marża, bo w zasadzie nie zmienia się przez cały okres spłaty zadłużania. Inaczej jest z wysokością rynkowej stopy procentowej, ta waha się i to w niektórych okresach bardzo dynamicznie. W przypadku kredytu zaciągniętego w złotym zmiana raty wynika tylko ze zmiany stopy procentowej. Dla zobowiązania w walucie dodatkowo na wysokość raty wpływa także jej kurs.

Przyjrzeliśmy się temu jak w praktyce ten mechanizm wpływa na wysokość rat kredytów. Zbadaliśmy jak zmieniała się wysokość rat kredytów zaciąganych w złotym i franku szwajcarskim w okresie od września 2006 do marca 2009 roku w całym okresie ich spłaty. Analizowaliśmy kredyt na kwotę 300 tys. zł (lub jej równowartość) na 30 lat ze średnią rynkową marżą i spreadem (dla kredytu we franku szwajcarskim). W przypadku kredytu w złotym z czerwca 2008 najwyższa zapłacona rata była aż o 70 proc. wyższa od najniższej.  Dla złotego przeciętnie różnica między najwyższą a najniższą zapłaconą ratą wyniosła 65 proc. W przypadku kredytów we franku ta różnica była praktycznie niezmienna i dla wszystkich badanych kredytów wyniosła około 38 proc. To paradoksalne, że wahania rat kredytu w złotych były wyższe niż kredytu w walucie. W przypadku kredytu we franku mieliśmy do czynienia z mechanizmem bilansującym, bo gdy stopy procentowe rosły frank taniał, gdy zaś drożał jednocześnie spadały stopy.

Te wyniki po części tłumaczą dlaczego kredyty we franku, pomimo mocnego wahania kursu, nadal są dobrze spłacane przez kredytobiorców. Od połowy 2006 roku, czyli od wprowadzania Rekomendacji S każda osoba zaciągająca kredyt w walucie musiała posiadać zdolność kredytową taką jak dla kredytu w złotym powiększoną o 20 proc. We wrześniu 2006 roku by zaciągnąć kredyt na 300 tys. zł w złotych konieczna była zdolność do spłaty raty w wysokości 2235 zł, zaś dla takiego samego kredytu we franku szwajcarskim 2682 zł. Obecna wysokość raty zaciągniętego wtedy kredytu frankowego wynosi 2066 zł i jest o ponad 600 zł niższa niż rata zakładana w rekomendacji. Przed wejściem w życie Rekomendacji S banki podchodziły bardziej liberalnie do wyliczania zdolności kredytowej we franku, jednak ceny nieruchomości, a tym samym kwoty zaciąganych kredytów były niższe. Raty tych kredytów choć wzrosły, stanowią znacznie mniejszą cześć budżetu domowego niż raty zobowiązań zaciąganych po 2006 roku.

Nie można zapominać, że każdy  kredyt mieszkaniowy, bez względu na walutę, niesie ze sobą ryzyko zmiany wysokości raty. Kredytobiorcy frankowi obecnie płacą najwyższe raty w historii (za sprawą wysokiego kursu tej waluty). Kredytobiorcy w złotym są w odwrotnej sytuacji, bo obecnie płacą najniższe raty. Największe płacili w listopadzie 2008 roku i od tego czasu ich miesięczne obciążenia spadały. W przyszłości sytuacja ta się zmieni, bo rosnąca inflacja może pchnąć Radę Polityki Pieniężnej do podwyżek stóp procentowych, a to wpłynie na wzrost rat.

Dziś zaciągane kredyty mieszkaniowe, choć dzieje się to w sytuacji, gdy warunki ich udzielania są znacznie zaostrzone wobec kredytów z lat 2006-2009, z powodu niskich stóp i rosnącej inflacji są szczególnie zagrożone wzrostem rat w przyszłości. Dlatego konstruując narzędzia pomocy dla kredytobiorców mieszkaniowych powinniśmy tworzyć mechanizmy uniwersalne, mogące służyć pomocą każdemu kredytobiorcy mieszkaniowemu w kłopotach.

Źródło: Paweł Majtkowski, Główny Analityk Wolfs Private Equity

Większość członków Fed przewiduje w tym roku 3 podwyżki stóp procentowych. To działanie obciąży samych Amerykanów, dla których zdrożeją pożyczki i obsługa kredytów. Dla Polaków dalsze umacnianie dolara będzie oznaczało przede wszystkim coraz mniej opłacalny import towarów, m.in. nabywanej w tej walucie ropy czy gazu.

Należy wyraźnie podkreślić, że dobro gospodarki amerykańskiej to dla Systemu Rezerwy Federalnej co najwyżej sprawa drugorzędna. Może, lecz nie musi, być ona zbieżna z celem głównym, a tym jest zapewnienie zysków właścicielom Fed. Dla wyjaśnienia, jednym z akcjonariuszy banku centralnego w USA, który oficjalnie to potwierdził, jest Citigroup (15% udziałów), kontrolowany przez rodzinę Rockefellerów. Ponadto, w gronie znanych posiadaczy znajduje się Chase Bank (14%), JP Morgan Trust Bank Limited (9%), Chemical Bank (8%) i Hanover Bank, podległy rodzinie Rothschildów (7%).

Trzeba być świadomym tego, że tak naprawdę od interesów właścicieli Systemu Rezerwy Federalnej zależy cała strategia Fed, m.in. w kwestii podnoszenia poziomu stóp procentowych. Akcjonariusze są ze sobą mocno powiązani i działają w różnych przedsięwzięciach finansowych, a także politycznych na skalę światową. Prywatne instytucje bankowe wpływają więc na sytuację w całych Stanach Zjednoczonych, ale i na świecie, w tym oczywiście również w Polsce.

Oficjalna wersja

Według średniej prognozy Fed, podwyżka stóp procentowych do grudnia 2017 roku będzie wynosiła 1,375 proc. (na początku 2016 roku przewidywano 1,125 proc.) i wskazuje na co najmniej 3 wzrosty w obecnym roku. Pierwszego z nich można spodziewać się w marcu lub kwietniu. Natomiast przeciętna przewidywań względem podwyżek stóp procentowych na koniec 2018 roku wskazuje na 2,125 proc. (na początku 2016 roku zakładano 1,875 proc.). To również powinno oznaczać minimum trzy podwyżki w przeszłym roku.

Większość członków Systemu Rezerwy Federalnej potwierdza, że gdy gospodarka amerykańska zacznie rosnąć w szybszym tempie, podwyżki stóp procentowych staną się konieczne. Dzięki temu, bank centralny Stanów Zjednoczonych będzie kontrolował inflację. Według prognoz Fed, ma ona wzrosnąć z 1,5% w 2016 roku do 1,9 proc. i 2 proc. w latach 2017 i 2018. Spodziewane, w związku z tym, wzrosty stóp procentowych wpłyną na sytuację milionów Amerykanów, w tym nabywców domów, oszczędzających i inwestorów.

Oszczędności Amerykanów

Kredyty mieszkaniowe ze zmienną stopą procentową są aktualizowane raz w roku. Jeśli Fed podniesie stopy 3 lub nawet 4 razy przed następnym dostosowaniem wysokości kredytów, zadłużeni zauważą znaczny wzrost stóp procentowych, przy spłatach rat kredytu mieszkaniowego. W przypadku, gdy rosnące stopy procentowe nie spowodują recesji, to koszty pożyczek na mieszkania i zakup samochodów mogą znacznie wzrosnąć, co z pewnością będzie stanowić dodatkowe obciążenie dla amerykańskich konsumentów.

Od wysokości stóp procentowych zależy m.in. wielkość oprocentowania kredytów i depozytów w bankach. Dlatego właśnie, zmianę poziomu stóp procentowych odczują przede wszystkim przeciętni Amerykanie, dla których droższe będą pożyczki oraz bieżąca obsługa ich zobowiązań finansowych. Ponadto, przedsiębiorstwom w Stanach Zjednoczonych może być znacznie trudniej zdobyć finansowanie dla nowych inwestycji. Z drugiej strony, łatwiej będzie im oszczędzać, bo oprocentowanie na lokatach bankowych wzrośnie.

Korzyści powinni odnosić wszyscy, którzy trzymają swoje pieniądze na rachunku bankowym. Zgodnie z danymi Fed, amerykańskie gospodarstwa domowe i organizacje non-profit łącznie posiadają niewiele ponad 8,3 bln dolarów na rachunkach oszczędnościowych. Sam wzrost stóp procentowych w grudniu 2016 roku o 0,25% mógł im przynieść dodatkowe 21 mld dolarów w odsetkach lub ok. 163 dolary na gospodarstwo domowe w skali roku. Nie jest jednak pewne, czy banki rzeczywiście przekażą te dodatkowe odsetki oszczędzającym w nich klientom.

Mocny dolar dla Polaków

Wyższe stopy procentowe w USA zwiększają atrakcyjność dolara dla inwestorów. Taka reakcja rynkowa jest też uzasadniona w świetle spodziewanej strategii nowej administracji amerykańskiej. Wszystko wskazuje na to, że będzie ona polegać na rozluźnieniu strategii fiskalnej w połączeniu z bardziej restrykcyjną polityką pieniężną. Dzięki temu, dolar wciąż będzie zyskiwał na wartości. Obecnie kurs wymienny euro do amerykańskiej waluty jest najniższy od 14 lat i bliski parytetowi, czyli 1 do 1. Ten zaś może wystąpić w II kwartale 2017 roku. W związku z tym, złoty znacznie straci względem dolara, ale też wobec euro.

Przez długie lata panował pogląd, że słaba złotówka jest dla nas korzystna ekonomicznie, bo dobrze wpływa na sprzedaż polskich produktów za granicę. Oczywiście eksporterzy będą dostawali więcej pieniędzy za swoje towary na „dolarowych” rynkach. Ale znaczna część tych produktów należy do zagranicznych firm, które mają swoje filie w Polsce. Jednak przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że cała nasza gospodarka jest istotnie otwarta na import surowców, ropy, gazu i komponentów do dalszej produkcji, które często sprowadzamy z Dalekiego Wschodu, więc płacimy w dolarach.

Ponadto, podwyżki stóp procentowych w USA, odczują polscy importerzy sprzętu elektronicznego, odzieży czy kosmetyków, a także wszyscy kupujący produkty, np. na amerykańskich portalach aukcyjnych. Będziemy płacić więcej, niż dotychczas, za artykuły nabywane w dolarach. Według wielu prognoz, do połowy 2017 roku amerykańska waluta podrożeje nawet do 4,45 zł. To oznacza, że ceny paliw na rynkach będą rosły, co z pewnością przełoży się na koszty ponoszone przez przeciętnych konsumentów.

Europa straci 

Wzrost wartości dolara może trwać długo. Przewiduje się dużą zmienność kursów walutowych, załamanie rynków finansowych, a w konsekwencji nawet światowy kryzys. To ryzyko potęguje niepewna obecnie sytuacja w Europie. Unii Europejskiej brakuje jedności w wielu kwestiach społeczno-gospodarczych. Ponadto, nie wiadomo, co przyniesie Brexit. Na to i wiele innych pytań dotyczących przyszłości samej UE nie ma konkretnych odpowiedzi. Dlatego, USA zyskują na inwestycyjnej atrakcyjności, a Stary Kontynent wyraźnie straci.

Co ciekawe, Fed do tej pory podnosił stopy procentowe w momencie, gdy bank centralny w Europie obniżał je, aby pobudzić swoje gospodarki. System Rezerwy Federalnej raczej będzie kontynuował tę politykę, kierując się interesami swoich akcjonariuszy i przesłankami politycznymi. Wówczas sytuacja na rynku stanie się jeszcze bardziej niestabilna. Europejski Bank Centralny może wykorzystać osłabienie własnej waluty, aby usprawnić swoje wiodące gospodarki i podbić krajowe inflacje. Ale to wzmocniłoby asymetrię w światowych kursach walut, prowadząc do dalszego wzrostu siły dolara amerykańskiego.

Zagrożone gospodarki

Przewidywane wzrosty stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych będą miały znaczący wpływ na globalną gospodarkę. Przypomną słabym gospodarkom wschodzącym, szczególnie zadłużonym w dolarze, że ich pole manewru zmniejsza się coraz bardziej. Jednym z najbardziej wrażliwych na działania Systemu Rezerwy Federalnej, rynków jest pogrążona w kryzysie Brazylia. Tamtejsze firmy w ostatniej dekadzie pożyczyły miliardy dolarów. I jeśli amerykańska waluta zyska na wartości, to ich długi oczywiście się drastycznie zwiększą.

Zagrożona działaniami Fed jest też Turcja, ponieważ znacznie więcej importuje, niż eksportuje. Droższy dolar będzie dla niej oznaczał zwiększenie kosztów zakupu towarów poza granicami kraju. Warto pamiętać o tym, że gospodarki Rosji, Wenezueli, RPA czy Nigerii również zależą od wywozu surowców. To stanowi znaczącą część ich dochodów budżetowych. W związku z tym, że handel międzynarodowy odbywa się w amerykańskiej walucie, ceny ich produktów mogą spaść jeszcze bardziej, gdy dolar się umocni.

Podsumowując, w przypadku gospodarek wschodzących, poprawną reakcją na podwyższanie stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych nie jest dostosowywanie do nich polityki pieniężnej. Nie powinno się również nakładać ograniczeń w przepływie kapitału w celu zapobiegania niestabilności. Właściwe jest za to wprowadzenie zmian na rynku finansowym w taki sposób, aby poprawić alokację środków. Należy też wdrażać reformy po stronie podażowej, w celu zwiększania jej wydajności i promowania zrównoważonego wzrostu.

Źródło: mondaynews.pl

Na kończącym się w środę posiedzeniu, Rada Polityki Pieniężnej z pewnością nie zmieni wysokości stóp procentowych i prawdopodobnie nie zmieni nic albo niewiele w swym komunikacie. O ile tego typu przekonanie w perspektywie najbliższych miesięcy jest jak najbardziej uzasadnione, to jednak wraz z wydłużaniem horyzontu, obraz staje się coraz bardziej niepewny. Część ekonomistów sądzi, że do podwyżki stóp procentowych może dojść już w drugiej połowie roku, z kolei liczna grupa analityków uważa, że takiego kroku można się spodziewać nie wcześniej niż w 2018 r. Poglądy Rady Polityki Pieniężnej w tej sprawie lokują się bliżej tej drugiej opcji, sugerując lekkie zacieśnienie monetarne pod koniec roku. Przy podejmowaniu decyzji RPP będzie kierowała się dynamiką inflacji oraz tempem wzrostu gospodarczego. Od kształtowania się tych dwóch parametrów będzie więc zależeć termin ewentualnej podwyżki stóp. Choć nieco trudniej przewidzieć przebieg zjawisk inflacyjnych, to można mieć niemal pewność, że nie będą one wywierały na Radę presji skłaniającej do działania jeszcze przez długi czas. Do celu, wynoszącego 2,5 proc., inflacja ma jeszcze bardzo odległą drogę. Przyjmując, że w tym roku dojdzie do 1,5 proc., nie będzie więc zupełnie niepokoić. Powodów do myślenia o podwyższeniu stóp nie da prawdopodobnie nawet wówczas, gdy dotrze do celu, a nawet zacznie zbliżać się do jego górnej granicy, czyli 3,5 proc., chyba że Rada uzna, że presja inflacyjna ma charakter trwały, wykazuje tendencję do nasilania się i wynika nie tylko ze wzrostu cen surowców. Można oczekiwać, że taki scenariusz będzie aktualny nie wcześniej niż pod koniec 2018 r.

Rada Polityki Pieniężnej nie musi się też martwić o drugi czynnik, czyli dynamikę wzrostu PKB. Na razie pozostawia ona wiele do życzenia i skłaniać by mogła raczej do łagodzenia polityki pieniężnej. Rada nie musi tego robić, bowiem tę kwestię „załatwia” za nią inflacja. Na oficjalne stopy procentowe należy bowiem patrzeć nie tylko w ujęciu nominalnym, ale również realnym. Przy niezmienionej wysokości nominalnej i postępującej inflacji, stopa realna obniża się. Zakładając 1,5 proc. inflację, zmniejsza się do zera, wpływając pobudzająco na gospodarkę. Dość odległa jest także perspektywa osiągnięcia przez PKB takiej dynamiki, która groziłaby przegrzaniem gospodarki i narastaniem nierównowagi makroekonomicznej. Choć najbardziej optymistycznie nastawieni ekonomiści uważają, że już w czwartym kwartale tempo wzrostu PKB może sięgnąć 4 proc., to jednak taki scenariusz nie jest bardzo prawdopodobny, a nawet jeśli miałby miejsce, to oznaczałby dojście gospodarki do stanu pożądanego z punktu widzenia większości decydentów. Dopiero jego trwałe osiągnięcie oraz perspektywa dalszego przyspieszenia, mogłaby uzasadniać rozpoczęcie lekkiego schładzania gospodarki. Choć w obecnym świecie sytuacja potrafi zmieniać się dość szybko, to jednak można zakładać, że Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na ewentualne podwyższenie stóp procentowych wcześniej, jak pod koniec pierwszego kwartału 2018 r.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Dolar w czwartek zatrzymał swój rajd, gdyż przedstawiciele Fed powstrzymali się od podsycania oczekiwań odnośnie terminu kolejnej podwyżki stóp procentowych. Rynki czekają na świeży impuls, o który w piątkowym kalendarzu trudno. Niskie są też oczekiwania przed weekendowym szczytem G7, ale jest tam ryzyko dla jena.

Dolarowe byki chciały utrzymać pozytywny impet zainicjowany przez protokół z kwietniowego posiedzenia FOMC, ale czwartkowe wystąpienia członków Fed nie zaoferowały istotnych punktów zaczepienia. Wiceprezes Fischer odesłał dziennikarzy do oficjalnego protokołu, a szef oddziału w Nowym Jorku Dudley był jedynie zadowolony z tego, jak rynki wzmocniły wycenę szans na podwyżkę w czerwcu/lipcu, co jego zdaniem jest rozsądnym założeniem. Rynkowa wycena szans wynosi obecnie 28 proc. dla czerwca, 47 proc. dla lipca i 58 proc. dla września, co już daje Rezerwie Federalnej pewną elastyczność w podejmowaniu decyzji o stopach w zależności od tego, jak wypadną kolejne dane makro z USA. USD na chwilę zatrzymał proces odbudowy swojej wartości, ale biorąc pod uwagę, że Fed wybierze jeden z powyższych terminów, szanse muszą wzrosnąć do 100 proc., co musi wesprzeć walutę. To tylko kwestia czasu i wystąpienia konkretnego impulsu. Publikowana dziś sprzedaż domów na rynku wtórnym może nie być wystarczającym katalizatorem. Członek zarządu Fed Tarullo będzie dziś mówił w temacie nadzoru firm ubezpieczeniowych, więc szanse na odniesienia do polityki monetarnej są niewielkie.

Reszta kalendarza także nie rozpieszcza. Saldo rachunku bieżącego ze strefy euro przejdzie bez echa. W Kanadzie na głównym planie będzie CPI i sprzedaż detaliczna. Efekt niskiej bazy sprzed roku podbije wskaźnik inflacji do 1,7 proc. r/r, z kolei dwa poprzednie silne odczyty sprzedaży detalicznej podnoszą ryzyko odreagowania (prog. -0,6 proc.). Wrażliwość CAD na dane będzie większa w przypadku rozczarowujących odczytów, gdyż sentyment względem waluty pogorszył się przez obawy o wpływ pożarów lasów w Albercie na ożywienie gospodarcze.

Ministrowie finansów i bankierzy centralni państw G7 spotykają się dziś i jutro w Japonii, by przygotować podwaliny pod szczyt liderów państw za tydzień. Oczekiwania przed szczytem nie są wysokie, a oświadczenie prawdopodobnie będzie zawierać powtórzone deklaracje o powstrzymywaniu się od manipulacji kursem przy jednoczesnym apelu o wykorzystanie ekspansji fiskalnej tam, gdzie to możliwe. Tak sformułowane stanowisko jest neutralne dla rynków za wyjątkiem japońskiego jena. Taka wymowa szczytu może oznaczać mniejszą krytykę dla działań japońskich władz na rzecz pobudzenia wzrostu, które będą skutkować osłabieniem jena. Rząd w Tokio jest najbliżej wdrożenia nowego pakietu fiskalnego, któremu może towarzyszyć kolejna runda luzowania polityki Banku Japonii. Choć bezpośrednie interwencje walutowe są mało prawdopodobne, gdyż USD/JPY zatrzymał zjazd), ale połączona ekspansja fiskalna i monetarna będzie budować długoterminową presję na deprecjację JPY.

Na lokalnym rynku złoty czuje presję ze strony pogarszającego się sentymentu względem aktywów rynków wschodzących, za co należy winić Fed. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że polska waluta w ograniczonym stopniu uczestniczyła w kwietniowym rajdzie ryzyka (przez obawy o rating Polski), przez co teraz ma „mniej do oddania”. Stąd EUR/PLN powinien pozostać pod majowymi szczytami (4,43), ale o prędki powrót spadków przy obecnym klimacie nie będzie łatwo.

 

Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Już tylko kilka dni pozostało do pierwszej od blisko dekady podwyżki stóp procentowych w USA. Spodziewamy się zgodnie z rynkowym konsensusem podniesienia kosztu pieniądza o 25 pb.

Dalsze zwlekanie podniosłoby tylko poziom niepewności i przyniosło więcej szkody niż pożytku. W końcu FOMC obiecał, że w tym roku ma dojść do podwyżki. Jej brak byłby ciosem w już teraz nadszarpniętą wiarygodność amerykańskich władz monetarnych. Podwyżka jest od dłuższego czasu wyceniona w 80 procentach. Fed historycznie dążył do podobnego poziomu wyceny swoich ruchów i rzadko rozczarowywał inwestorów. Startowi cyklu zacieśniania towarzyszyć będzie bardzo łagodna retoryka. Władze podkreślą, że kolejne podwyżki będą zależne od kondycji gospodarki a koszt pieniądza będzie podnoszony bardzo powoli i ostrożnie. Taki zabieg ma na celu oczywiście niedopuszczenie to zbyt ostrego zacieśnienia warunków finansowych, w tym umocnienia dolara. Jednym kanałem oddziaływania na oczekiwania jest treść komunikatu i słowa Janet Yellen na konferencji prasowej po posiedzeniu FOMC.

Drugim – obecnie chyba ważniejszym – są projekcje optymalnego poziomu stóp procentowych w czasie prezentowane pod postacią tzw. wykresów kropkowych (dot chart). We wrześniu decydenci (głosujący i niegłosujący w 2015 roku; kropki są zawsze jednakowe) zakładali, że optymalnym poziomem stóp na koniec 2016 roku będzie 1,5 proc. Oznacza to dokładnie jedną podwyżkę o 25 pb na kwartał. Obecnie rynek pieniężny wycenia dokładnie dwie podwyżki na cały 2016 i uważamy, że w tym kierunku obniży się także mediana prognoz decydentów: z 1,5 do 1,25 proc. Ze względu na utrzymującą się i uporczywą niską inflacje możliwe jest obniżenie z 3,5 proc. poziomu stóp, który postrzegany jest jako neutralny i jest długoterminowym punktem docelowym.

Dzisiejsza sesja przebiegać będzie w atmosferze wyczekiwania na posiedzenie FOMC. Rynkowe nastroje będą także nadal pod wpływem notowań ropy. Dobry komplet danych z Chin opublikowany w ten weekend daje jednak szansę na stabilizację i korektę na rynkach akcji. Kalendarz makro nie dostarczy impulsu do większych wahań. Z rodzimej gospodarki poznamy dane o saldzie rachunku obrotów bieżących. Rynek zakłada skurczenie się deficytu z 959 do 595 mln euro. Prognoza TMS Brokers zakłada saldo na poziomie -510 mln euro. Choć rynek nie zwykł reagować na doniesienia o sytuacji w bilansie płatniczym, to pozytywne tendencje w tym zakresie są w ostatnich kwartałach ważnym elementem pozytywnego postrzegania perspektyw złotego na tle innych walut emerging markets. Dane o podaży pieniądza mają charakter neutralny dla EUR/PLN. Zgodnie z konsensusem spodziewamy się wzrostu rocznej dynamiki tego agregatu pieniężnego z 9,2 do 9,3 proc. Naszym zdaniem polska waluta w najbliższym czasie rozpocznie nadrabianie osłabienia z ostatnich tygodni. Warto odnotować, że w notowaniach innych walut regionu dominuje dziś tendencja aprecjacyjna. USD/ZAR w poprzednim tygodniu wystrzelił o 10 proc. Dziś kurs cofa się o 5 proc. za sprawą kolejnych roszad na stanowisku ministra finansów. Jeśli zaś chodzi o przestrzeń G-10 to uważamy, że dolar ma szansę zyskiwać w kolejnych dniach do walut defensywnych, szczególnie atrakcyjne wydają się nam zwłaszcza długie pozycje w USD/CHF.

Sporządził: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

Eksperci

Kalata: Zmiany w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych

Zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa systemowa), roczna...

Przasnyski: Produkcja stara się nadążyć za popytem

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyś...

Gontarek: Firmy dają duże podwyżki, aby zatrzymać pracowników

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc...

Bugaj: Ikar hossy coraz bliżej Słońca

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród zarządzających przez BofA Merrill Lynch aż 48% respo...

Starczewska-Krzysztoszek: Dorośli Polacy nie kształcą się

Komisja Europejska opublikowała szóstą edycję Monitora Kształcenia i Szkolenia przedstawiając  m.in....

AKTUALNOŚCI

Konsumpcja dalej będzie ciągnęła gospodarkę

Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej był najwyższy w historii badań koniunktury konsumenckiej i wy...

PGNiG podpisało kontrakt na dostawy gazu z USA

PGNiG podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica LNG na dostawy gazu LNG ze S...

Inwestycje firm spadają siódmy kwartał z rzędu

W okresie styczeń-wrzesień 2017 r. przychody przedsiębiorstw średnich i dużych wzrosły o 9,4 proc., ...

Związkowcy, pracodawcy, Rada ZUS przeciwni zniesieniu limitu składek

Pracodawcy i związkowcy, członkowie Rady Dialogu Społecznego, krytykują sposób procedowania ustawy d...

Kolejnych 50 zmian dla biznesu

Przedsiębiorca, któremu kontrahent nie płaci na czas, odzyska zapłacony podatek dochodowy, a dłużnik...