poniedziałek, Wrzesień 24, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "płatności zbliżeniowe"

płatności zbliżeniowe

Mastercard poinformował o otrzymaniu od Narodowego Banku Polskiego zgody na podwyższenie do 100 zł limitu płatności zbliżeniowych bez podawania kodu PIN. Organizacja przewiduje, że zmiana ta nastąpi nie wcześniej, niż w II kwartale 2019 r. Dzięki niej posiadacze wydanych w Polsce kart z logo Mastercard lub Maestro otrzymają możliwość płacenia szybko, wygodnie i bezpiecznie, bez konieczności podawania kodu PIN do kwoty 100 zł włącznie.

Planowane podwyższenie limitu płatności zbliżeniowych bez PIN do 100 zł odpowiada na potrzeby i oczekiwania polskich konsumentów, którzy bardzo chętnie korzystają z tej technologii. W 2017 r. po raz pierwszy średnia wartość transakcji zbliżeniowej przekroczyła 50 zł, a tym samym była ponad 3-krotnie wyższa niż w 2010 r. To potwierdza, że Polacy coraz częściej płacą bezstykowo również za zakupy na większe kwoty, przekraczające wartość aktualnego limitu transakcji bez PIN. Jednocześnie zdecydowana większość (66%) transakcji kartowych na kwoty powyżej 50 zł jest realizowana w technologii zbliżeniowej, z kodem PIN wpisywanym na terminalu. Podniesienie limitu pozwoli więc zwiększyć szybkość i wygodę znacznej części tych transakcji (na kwoty do 100 zł), przy wykorzystaniu technologii, którą już dziś konsumenci wybierają najchętniej.

Prawdopodobnie właśnie z powodu szybkości i wygody płatności zbliżeniowych większość polskich konsumentów, którzy płacą w ten sposób, jest zainteresowana korzystaniem z wyższej kwoty maksymalnej niż dotychczasowa. Zapytani o to, czy chcieliby płacić bez PIN do 100 zł, 67% z nich odpowiada twierdząco.

Aktualnie obowiązujący limit płatności zbliżeniowych bez PIN, w wysokości 50 zł, został ustalony
w 2007 r. Od tamtej pory zmieniły się realia gospodarcze, co wpłynęło na zwiększenie wartości codziennych zakupów. Na przestrzeni 10 lat (2007-2017) skumulowany wzrost PKB w przeliczeniu na jednego Polaka wyniósł 49%. Oprócz rosnącej zamożności Polaków, warto pamiętać również o inflacji, która sprawiła, że w ciągu dekady realna wartość nabywcza pieniądza spadła o łącznie 21,6%. Innymi słowy, zestaw produktów, który 10 lat temu był wart 100 zł, dziś kosztuje ponad 120 zł. W efekcie, maksymalna kwota 50 zł ustalona w 2007 r. przestała być adekwatna do dzisiejszych warunków.

Co więcej, w porównaniu z innymi krajami europejskimi, aktualny limit transakcji bez PIN obowiązujący w Polsce należy do najniższych. Wyższe kwoty funkcjonują nie tylko w krajach Europy Zachodniej (np. w Wlk. Brytanii 30 funtów, czyli ok. 145 zł; we Francji i Irlandii 30 euro, czyli ok. 130 zł), ale też w tych z Europy Środkowo-Wschodniej (np. na Litwie 25 euro, czyli ok. 105 zł; w Rumunii 100 lejów, czyli ok. 90 zł; na Słowacji 20 euro, czyli ok. 85 zł).

Płatności zbliżeniowe rozwijają się w Polsce bardzo szybko, co stawia nasz kraj w gronie liderów tej technologii. Zgodnie z danymi NBP, na koniec 2017 r. już niemal 80% wszystkich kart płatniczych w Polsce miało funkcję zbliżeniową, a prawie 95% terminali płatniczych umożliwiało transakcje w tej technologii. W efekcie, już niemal 80%wszystkich transakcji kartami w Polsce to płatności zbliżeniowe, a, zgodnie z wynikami badań Mastercard, Polacy płacą w ten sposób 20 razy częściej niż Niemcy.

„Popularność technologii zbliżeniowej to nie tylko dowód na otwartość polskich konsumentów na innowacje. To także nasza przepustka do świata płatności w pełni cyfrowych. Zgodnie z raportami branżowymi zbliżeniowo smartfonem płaci już ponad milion Polaków. Technologia zbliżeniowa staje się też standardem wygodnych i bezpiecznych transakcji urządzeniami elektronicznymi, takimi jak na przykład inteligentne zegarki czy inne wearables. Podniesienie limitu płatności bez PIN do 100 zł sprawi, że technologia zbliżeniowa stanie się jeszcze wygodniejsza i powszechniejsza, przyspieszając tę ewolucję w kierunku cyfrowości. Sądzimy, że polski rynek jest wystarczająco dojrzały i gotowy na tę zmianę” – mówi Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny polskiego oddziału Mastercard Europe.

Polacy polubili płatności zbliżeniowe za ich szybkość i wygodę. Postrzegają je też jako sposób na skrócenie kolejek do sklepowych kas. Co więcej, konsumenci zdążyli się już przekonać o wysokim poziomie bezpieczeństwa technologii bezstykowej, wykorzystującej m.in. szyfrowanie danych w ramach standardu EMV. Bezpieczeństwo to potwierdzają najnowsze dane NBP dotyczące transakcji oszukańczych. Według danych przekazywanych NBP przez banki, takie operacje stanowiły w drugim półroczu 2017 r. jedynie 0,002% wszystkich transakcji kartowych, co oznacza, że w Polsce zdarzają się one 10 razy rzadziej, niż w innych badanych krajach europejskich.

Jeszcze kilka lat temu wiele osób na tyle obawiało się płatności zbliżeniowych, że nacinało swoje karty, aby tą funkcję wyłączyć. Sytuacja się jednak zmieniła. Z szacunków Expandera wynika, że właśnie dokonuje się historyczny moment, gdy wartość takich płatności zaczyna przewyższać te dokonywane w tradycyjny sposób. Nie jesteśmy jednak aż tak nowocześni jak może się to wydawać. Królową wciąż jest gotówka, ale jej  panowanie skończy się za około 4 lata.

W pierwszej połowie tego roku wykonaliśmy płatności kartami na kwotę 122 mld zł. To aż o 19% więcej niż przed rokiem. Co ciekawe, coraz więcej jest tych dokonywanych zbliżeniowo. W II kwartale stanowiły one już 48,5% wartości. Wiele wskazuje na to, że właśnie mamy do czynienia z historyczną chwilą, gdy płatności zbliżeniowe pokonują te w tradycyjnej formie. Te ostatnie to nie tylko wsunięcie karty do terminala, ale również np. przeciągnięcie jej przez czytnik paska magnetycznego (coraz rzadsze) oraz płatność polegająca na podaniu numeru karty.

Dni kart płatniczych są policzone

Mimo, że coraz chętniej płacimy kartami, to prawdopodobnie za kilka lat zupełnie znikną one z naszego życia. Zastąpią je bowiem płatności zbliżeniowe dokonywane telefonami. Już teraz część banków umożliwia korzystanie z takiej technologii. Co ciekawe, bardzo prawdopodobne wydaje się, że w przyszłości możemy w ogólne przestać nosić portfele. Już niedługo w smartfonie, w wersji elektronicznej, znajda się bowiem nasze dokumenty (dowód osobisty, prawo jazdy, karta miejska, legitymacja studencka itp.). Pierwszy krok w tym kierunku już został dokonany. Pod koniec października Ministerstwo Cyfryzacji zaprezentowało aplikację mobilną „mObywatel”, która w przyszłości będzie zawierała w sobie nasze dokumenty. Obecnie jej funkcjonalność ogranicza się tylko do udostępniania swoich danych osobowych. Dla przykładu, w sytuacji kolizji drogowej, zamiast przepisywać dane osobowe sprawcy, może on wysłać je na urządzenie poszkodowanego (o ile on również ma aplikację mObywatel).

Gotówka królem jeszcze przez 4 lata

Nie jesteśmy jednak jeszcze tak zaawansowani w kwestiach płatności jak mogłoby się to wydawać. Statystyki kart płatniczych pokazują, że wciąż więcej pieniędzy wypłacamy z bankomatów niż wydajemy podczas zakupów w sklepach czy punktach usługowych. Łączna wartość wypłat z bankomatów w pierwszym półroczu 2017 r. to 184 mld zł. Przypomnijmy, że płatności kartą wykonaliśmy w tym okresie na kwotę 122 mld zł. Udział gotówki to więc około 60%. Królowanie fizycznego pieniądza nie potrwa już jednak długo. Wartość płatności kartą przyrasta bowiem w tempie około 20% rocznie. Wartość wypłat również rośnie, ale znacznie wolniej – o ok. 7% rocznie. Jeśli taki san się utrzyma to w 2021 r. wartość dokonanych płatności kartą przewyższy wypłaty gotówki.

 

Autor: Jarosław Sadowski, Główny analityk Expander Advisors

Według badań aż 55 proc. Polaków deklaruje, otwartość na nowinki technologiczne w zakresie płatności i aktywnie z nich korzysta. Potwierdzaniem tego jest duża popularność płatności zbliżeniowych w naszym kraju. Zawsze byliśmy w tym zakresie pionierem, a dziś już 64,4 proc. transakcji kartami to płatności zbliżeniowe. Nie byłoby to możliwe, gdyby Polacy nie uznawali płatności bezgotówkowych nie tylko za wygodniejsze, ale i za bezpieczniejsze niż gotówkowe – uważają eksperci akcji „Warto bezgotówkowo”.

Karty zbliżeniowe pojawiły się w Polsce, jako w jednym z pierwszych krajów na świecie, w 2008 roku. Dziś mamy ich już 29,4 mln., a płatności nimi stanowią aż 64,4 proc. wszystkich transakcji kartami. W tym zakresie wyprzedziliśmy inne nacje – również te z większymi niż nasz sektorami bankowymi –  które dopiero teraz nadrabiają do nas dystans. Na przykład w Wielkiej Brytanii która stanowi jeden z najważniejszych rynków kartowych w Europie płatności zbliżeniowe w czerwcu br. stanowiły tylko 34 proc. wszystkich płatności kartami, choć karty takie zadebiutowały tam rok wcześniej niż w Polsce.

– 46 proc. Polaków uważa, że gdyby od jutra nie było możliwości płacenia gotówką, a jedynie kartą zbliżeniową, to byłoby to dla nich wygodne. Karty zbliżeniowe osiągnęły w naszym kraju ogromny sukces, co przyczyniło się do zmiany przyzwyczajeń i szybkiego wzrostu segmentu płatności bezgotówkowych. A to jeszcze nie koniec wzrostu, bo wciąż spora liczba Polaków nie ma konta w banku lub karty z funkcja zbliżeniową – mówi Włodzimierz Kiciński, Przewodniczący Koalicji na Rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności.

Jesteśmy gotowi na nowoczesność

W badaniu przeprowadzonym przez ING, aż 40 proc. Polaków zadeklarowało, że gdyby to zależało od nich, to już dziś płaciliby tylko bezgotówkowo. Okazuje się, że w Europie jesteśmy na trzecim miejscu, a więc w czołówce jeśli chodzi o rezygnację z gotówki. Jeszcze bardziej  nastawieni na bezgotówkowe płatności są tylko Włosi i Turcy. Mniejszą od nas chęć na zmiany w tym kierunku przejawiają Brytyjczycy, Niemcy, Czesi, Hiszpanie, a nawet mieszkańcy Stanów Zjednoczonych.

– Na razie tylko 8 proc. Polaków stwierdza, że chciałoby, aby już dziś z gotówka została wycofana z obrotu. Dla wielu z nas jest to jeszcze trudne do wyobrażenia. Jednak kolejne lata przyniosą ekspansje płatności bezgotówkowych w obszarach, gdzie wcześniej był z tym problem. Szerokie wprowadzenie takich płatności,  na przykład w urzędach i administracji spowoduje, że scenariusz rezygnacji z gotówki stanie się bardziej realny – mówi Dariusz Marcjasz, Wiceprezes Zarządu KIR.

Po bezgotówkowej stronie mocy

Ostatnie lata upłynęły pod znakiem popularyzacji wszystkich bezgotówkowych form rozliczeń. Jeszcze w 2009 roku aż 64 proc. Polaków jako ulubiony sposób płatności wskazywało gotówkę, płatność kartą wybierało 36 proc. 7 lat później tendencja się odwróciła i płatność kartą preferuje 61 proc. badanych, a gotówką już tylko 39 proc. Podobne zmiany dotknęły sposobu płacenia za rachunki. W roku 2009 opłacało je gotówką 72 proc. badanych, podczas gdy bezgotówkowo robiło to 28 proc. Obecnie 57 proc. wybiera formy bezgotówkowe, a 43 proc. gotówkę.

Jednym z elementów który wpłynęły na te zmiany, jest mocne poczucie Polaków, że rozliczenia bezgotówkowe są bardziej bezpiecznie – za takie uważa je 65 proc. z nas, podczas gdy płatności gotówkowe 55 proc. W Europie trend jest odwrotny i większym zaufaniem cieszy się gotówka (59 proc. vs 55 proc.).

– Ogromnym sukcesem banków i instytucji finansowych jest to, że odsetek Polaków określających płatności bezgotówkowe jako bezpieczne jest wyższy niż w przypadku gotówki. Dowodzi to, że bezgotówkową gospodarkę budujemy na bardzo mocnym fundamencie jakim jest zaufanie. W Europie tylko Hiszpanie mają większe zaufanie do płatności bezgotówkowych – podkreśla dr Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich, ekspert akcji „Warto Bezgotówkowo”.

 

Według Edelman Trust Barometer 2017 polskie społeczeństwo jest jednym z najbardziej nieufnych na świecie. W rankingu wyprzedzają nas jedynie Rosjanie. Spadek zaufania zanotowano w 28 badanych dziedzinach. Ponad połowa rodaków nie ufa bankom, przeszło 3/4 doradcom finansowym, a aż 90 proc. firmom pożyczkowym. Podobnie jest w przypadku nowinek sektora bankowego – podchodzimy do nich z rezerwą. Polacy potrzebują czasu, by przekonać się do tego co nowe. Z czego to wynika?

Polacy wciąż żyją stereotypami. Tylko 44 proc. klientów uważa, że banki o nich dbają. Aż 77 proc. twierdzi, że dla instytucji finansowych ważniejszy od zysku klientów, jest zysk organizacji. Dodatkowo, ponad 80 proc. zarzuca im wykorzystywanie większej wiedzy o usługach. Pierwsze takie sygnały zaczęły pojawiać się już kilka lat temu. Niski poziom zaufania dotyczy nie tylko banków, ale i innych instytucji finansowych. Odzwierciedla się on w nieufności do nowych produktów, innowacji i udoskonaleń. – Zwiększanie zaufania to długofalowy proces. Najważniejsza jest transparentność i przejrzysta komunikacja. Każdy produkt lub usługa potrzebują czasu, by klienci mogli się z nimi zapoznać. Warto postawić na przejrzyste warunki umowy, unikać tzw. „gwiazdek”, odpowiadać wyczerpująco na wszelkie pytania. W naszym przypadku to szczególnie ważne, ponieważ niektórzy klienci decyzję o podpisaniu umowy renty dożywotniej, podejmują kilka miesięcy, a czasami nawet lat – mówi Robert Majkowski, Prezes Zarządu Funduszu Hipotecznego DOM. Jeszcze osiem lat temu, renta dożywotnia zwana też hipoteką odwróconą była nowością na polskim rynku. Dziś firma jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych, z renty dożywotniej skorzystało kilkaset osób, a fundusze hipoteczne wypłaciły im blisko 10 mln świadczeń (dane Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych). Rynek usług finansowych zmienia się każdego dnia. Jakie produkty i usługi wzbudzały najwięcej obaw?

Stereotyp 1:
Obawiam się kart zbliżeniowych

Aż 80 proc. wydanych kart płatniczych posiada funkcję płatności zbliżeniowych. Początkowo, w 2007 r. wydanie karty zbliżeniowej też nie było problemem, jednak niewiele punktów oferowało możliwość skorzystania z tego rodzaju płatności. Obecnie, po gwałtownym, 37 procentowym wzroście, ponad 80 proc. sklepów posiada terminale zbliżeniowe. Dodatkowo wykonujemy coraz więcej transakcji, nawet na mniejsze kwoty. Płatności zbliżeniowe powoli zastępują nam drobne, które kiedyś trzymaliśmy w portfelu.

Sam produkt również zaczyna ewoluować. Po entuzjastycznym przyjęciu „zbliżeniówek” banki proponują nam płatności telefonem. Wcześniejsze wersje zakładały konieczność kodów QR, autoryzacji SMS czy mini wersje karty przyklejane do telefonu. Obecnie do płatności zbliżeniowej HCE wystarczy telefon komórkowy i pobranie aplikacji. Takie transakcje są co najmniej tak samo bezpieczne jak korzystanie z tradycyjnych kart zbliżeniowych. Warto wiedzieć, że nie jest możliwe dokonanie płatności bez odblokowania telefonu, tak więc istotne jest jego skuteczne zabezpieczenie przed niepożądanym użyciem (np. PIN-em). Ponadto transakcje powyżej 50 zł zawsze są potwierdzane kodem PIN. 

Stereotyp 2:
Bankowość mobilna nie jest wystarczająco bezpieczna

Bankowość mobilna istnieje na polskim rynku od blisko 20 lat. Co ciekawe, dziś tylko 15 proc. Polaków nie korzysta z bankowości internetowej. Aż 73 proc. osób, które posiadają konto bankowe korzysta z bankowości internetowej w komputerze. Na telefonie lub tablecie loguje się tylko 28 proc. osób, a prawie dwa razy tyle deklaruje, że nie chce z niej korzystać. Oczywiście największą grupą klientów, która „bankuje” mobilnie są osoby młode – w wieku 18 – 24 lata. To właśnie one stanowią prawie 60 proc. wszystkich użytkowników. Banki od dawna robią wiele, by zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza tych niezdecydowanych. Coraz powszechniejsza staje się funkcja uwierzytelniania biometrycznego przy dokonywaniu płatności mobilnych. Najpopularniejszą z metod jest potwierdzanie przelewu przy użyciu czytnika linii papilarnych – aż 71 proc. badanych uznaje ją za najwygodniejszą i najbezpieczniejszą (83 proc.), dając jej przewagę nad skanem siatkówki oka (79 proc.) czy rys twarzy (51 proc.).

Stereotyp 3:
Nie chcę inwestować, lepiej schowam pieniądze w skarpecie

Aż 89 proc. gospodarstw domowych posiada oszczędności. Jednak tak zwana stopa oszczędzania, czyli część dochodu, jaką przeznaczamy na oszczędności, od lat spada. Według danych NBP w 2002 roku wynosiła ona ponad 12 proc., by na koniec 2016 roku spaść poniżej 4 proc. dochodów  Polacy wybierają sprawdzone i bezpieczne rozwiązania: najczęściej lokaty i konta oszczędnościowe. Nie więcej niż 8 proc. Polaków posiada jednostki funduszy inwestycyjnych, obligacje lub akcje. Pozostałe 81 proc. nie inwestuje swoich oszczędności. Konta oszczędnościowe posiada aż 77 proc. rodaków, natomiast lokaty – 42 proc. Giełda wciąż stanowi dla Polaków synonim niewiadomej, choć w debacie publicznej coraz głośniej mówi się o niewielkim zysku pochodzącym z lokat i kont oszczędnościowych.

Na szczęście rodacy coraz chętniej inwestują w metale szlachetne, najczęściej złoto (33 proc.) oraz w nieruchomości (22 proc). Inwestując w złoto można zdecydować się na złote „płatki” o grubości 1 mm, monety o masie 1 uncji lub sztabki o wadze np. 5 kg. Złoto staje się sposobem na ulokowanie swoich pieniędzy na przyszłość lub okazją do dodatkowego zarobienia na swoich oszczędnościach. Szacuje się, że w ubiegłym roku sprzedaż wzrosła o około 28 proc., co daje około 7 ton sprzedanego złota. Inwestowanie w nieruchomości od lat uchodzi w Polsce za jedno z bezpieczniejszych rozwiązań lokaty kapitału. Liczba czynnych umów kredytów hipotecznych przekroczyła w 2016 roku 2 mln. Oznacza to, że w przyszłości, po spłacie kredytów, dodatkowe 2 mln osób będzie posiadało kapitał zgromadzony w nieruchomościach.

Stereotyp 4
Seniorzy muszą żyć tylko z emerytury

Z danych GUS wynika, że średnia emerytura polskiego seniora to ok. 1727 zł netto. Seniorzy są jedną z najbardziej zadłużonych grup społecznych. Z danych KDR wynika, że tylko w ciągu ostatniego roku zadłużenie osób starszych wzrosło o 40 proc. a sama wielkość długu sięgnęła 3 mld zł.  Seniorzy wciąż mają problem ze znalezieniem dodatkowego finansowania na emeryturze. Niewiele z nich ma oszczędności, niewiele dorabia, jeszcze mniej zakłada własny biznes po 60. roku życia. Tymczasem szacowana wartość aktywów, które można uruchomić dzięki rencie dożywotniej przekracza w Polsce 1 bilion złotych. Co to oznacza? Taka jest wartość nieruchomości, które można dzięki tej usłudze „zamienić” na rentę dożywotnią.
– Z naszego badania wynika że dzięki rencie dożywotniej co trzeci senior mógł spłacić swoje zobowiązania finansowe. Produkty hipoteki odwróconej są popularne w USA, Wielkiej Brytanii i innych krajach. W niektórych z nich, np. w Wielkiej Brytanii, we Włoszech czy Szwecji, właśnie przeżywają najlepszy okres. W Polsce, choć wzbudzają duże zainteresowanie, wciąż są traktowane z dużą dozą ostrożności. Co jest przyczyną? Po pierwsze brak odpowiednich przepisów obejmujących cały rynek, a nie tylko jego część. Po drugie niewyspecjalizowane i nieprofesjonalne firmy lub prywatne osoby, które psują renomę całego rynku oszukując osoby starsze. Po trzecie brak wiedzy i profesjonalnego doradztwa ze strony państwa – podkreśla Robert Majkowski z Funduszu Hipotecznego DOM. Dziś z renty dożywotniej korzysta w Polsce około 500 seniorów. Dotychczas, fundusze hipoteczne zrzeszone w KPF, wypłaciły osobom starszym blisko 10 mln świadczeń z tego tytułu. Tymczasem w wielkiej Brytanii rynek produktów equity release, czyli hipoteki odwróconej, funkcjonuje od ponad 25. lat, a seniorzy otrzymują całą paletę rozwiązań dopasowanych do ich potrzeb. W ramach rządowego programu Pension Wise państwo zapewnia im profesjonalne doradztwo dotyczące finansów na emeryturze. Z danych Equity Release Council (ERC) wynika, że z usługi hipoteki odwróconej w Wielkiej Brytanii skorzystało już blisko 400 tysięcy seniorów. Czy za kilka lat w Polsce będzie podobnie?

 

Źródło: Fundusz Hipoteczny DOM

 

Dzięki infrastrukturze IoT, drużyny w USA i w Europie oraz ich sponsorzy dynamicznie pomnażają swoje zyski. Komunikaty, wysyłane w trakcie meczu na aplikacje klubowe, znacznie zwiększają wpływy z reklam oraz sprzedaży gadżetów. W Polsce, jako pierwszy obiekt sportowy, wdrożył to rozwiązanie INEA Stadion w Poznaniu.

Według Raportu Proxbook Q2, obecnie istnieje około 8,2 miliona czujników zbliżeniowych rozmieszczonych na całym świecie. W sprawozdaniu podano też prognozy, które sygnalizują, że do 2020 roku na poziomie globalnym zostanie wdrożonych ok. 400 milionów beaconów. Zdaniem Krzysztofa Łuczaka, eksperta z firmy technologicznej Proxi.cloud, za 5 lat w Polsce będzie co najmniej milion tego typu nadajników. Znajdą się na stadionach, lotniskach, dworcach, a także w sklepach, galeriach handlowych i restauracjach.

– Nowy kanał komunikacji interaktywnej daje specjalistom z zakresu marketingu szerokie pole do działania. Ograniczona zostanie rola statycznych banerów reklamowych, ponieważ nie pozwalają one na bezpośredni i spersonalizowany kontakt z klientami. A trzeba zauważyć, że obecnie konsumenci bardzo chętnie nawiązują relacje z markami. Angażują się w konkursy i akcje rabatowe, np. firm odzieżowych. W zamian za „dodatkową wartość”, udostępniają ich statusy na swoich profilach w social mediach. To ogromny potencjał do wykorzystania, przy użyciu infrastruktury IoT – mówi Krzysztof Łuczak.

Milionowe zyski

W USA beacony ma już 93% stadionów baseballowych, 75% – futbolowych, 53% – do gry w koszykówkę i 46% – hokejowych. Zespoły, które je zaimplementowały na swoich obiektach sportowych, osiągnęły zwrot z inwestycji nawet o 40% od przyrostowych przychodów ze sprzedaży już w pierwszym sezonie. Przykładem tego są drużyny NBA, m.in. Cleveland Cavaliers czy Golden State Warriors. Równocześnie z klubami zyski odnotowują ich partnerzy biznesowi, np. McDondald’s jako sponsor aplikacji Milwaukee Bucks. Kanały nawigacyjne otworzyły bowiem zupełnie nowe możliwości zarabiania pieniędzy, poza sprzedażą towarów i biletów, łącząc fanów ze sponsorowanymi treściami.

– Dzięki rozmieszczeniu beaconów na stadionie, amerykański Orlando Magic podniósł zasięg aplikacji aż o 30%, podczas gdy średnia branżowa wynosiła 5%. Klub zwiększył tym samym sprzedaż biletów o przeszło milion dolarów. Obecnie ponad 80% posiadaczy karnetów tej drużyny korzysta z jej aplikacji. Popularność takiego oprogramowania w połączeniu z sygnałem Bluetooth pomnaża przychody z reklam w dniu meczu. Marki docierają ze spersonalizowaną wiadomością do fanów danego klubu. To podnosi efektywność komunikacji i ogranicza inne, zbędne już wydatki reklamowe – zapewnia Krzysztof Łuczak.

W Europie infrastrukturę IoT posiada m.in. FC PORTO i FC Barcelona. Gdy zawodnik hiszpańskiego klubu strzela bramkę, kibice na stadionie niemal od razu dostają powiadomienia o rabatach na akcesoria klubowe. To zachęca ich do zakupów po zakończonym meczu i zwiększa zaangażowanie użytkowników aplikacji. Takie rozwiązanie marketingowe z powodzeniem można wdrożyć na naszym „podwórku”. Jesteśmy narodem otwartym na innowacje, zwłaszcza te, które podnoszą komfort życiowy. Według eksperta, świadczy o tym fakt, że jako jeden z dwóch krajów na świecie, obok Turcji, chętnie korzystamy z płatności zbliżeniowych.

Na naszym „podwórku”

– INEA Stadion to pierwszy obiekt sportowy w Polsce, który posiada infrastrukturę IoT. Rozmieszczono tam 54 nadajniki tak, by sygnał Bluetooth docierał do kas, bramek wejściowych i trybun. Użytkownicy aplikacji Lecha Poznań, przychodząc na mecz, dostaną np. powiadomienia powitalne z aktualnymi informacjami o drużynie. W trakcie gry mogą odebrać komunikat o rabacie na koszulki, jak hiszpańscy kibice. Telewidzowie nie będą mieli tej opcji. A zgromadzeni na stadionie fani dodatkowo otrzymają prośbę o wystawienie opinii na temat rozgrywki. To będzie budowało ich więź z klubem – przewiduje Krzysztof Łuczak.

Dzięki nowemu narzędziu, aplikacja drużyny z pewnością będzie częściej pobierana przez fanów „Kolejorza”. Wpłyną na to m.in. specjalne oferty klubowe dla użytkowników. W dalszej perspektywie, zarząd drużyny powinien zaangażować swoich sponsorów i partnerów biznesowych do szerszego wykorzystania infrastruktury beaconowej. Można bowiem podłączyć do niej wiele różnych aplikacji mobilnych. Koszt zainstalowania nadajników, liczony w tysiącach złotych, jest niewspółmiernie niski w porównaniu do szeregu korzyści, jakie oferuje.

– Inwestycja poznańskiego obiektu ma szansę zwrócić się już po pół roku. W najbardziej pesymistycznym wariancie, może to nastąpić po 18 miesiącach. Takie obliczenia poczynili partnerzy biznesowi, mający swój udział w projekcie. W dłuższej perspektywie infrastruktura IoT powinna też zwiększyć przychody z dnia meczu i zakupu gadżetów klubowych, podobnie jak w przypadku amerykańskich drużyn. Oczywiście skala sukcesu będzie zależeć od skutecznej strategii marketingowej. Jej najważniejszym elementem będzie budowanie interakcji z kibicami – zapewnia ekspert z firmy technologicznej Proxi.cloud.

Wachlarz możliwości

Poza INEA Stadionem, beacony zostały zamontowane również w 7 sklepach Lecha Poznań. Mogą wysyłać do klientów komunikaty, brzmiące np. w ten sposób, „tylko dziś otrzymujesz 20% rabatu na akcesoria klubowe”. Jeśli kibic dostanie tego typu powiadomienie, będąc blisko danej placówki „Kolejorza”, to możliwość zrealizowania zakupu z pewnością wzrośnie kilkakrotnie. Takie właśnie wyniki osiągają kampanie realizowane w Stanach Zjednoczonych. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że okażą się skuteczne również w Polsce.

– Przechodząc obok sklepu klubowego lub stadionu piłkarskiego, kibic powinien otrzymywać wiadomości np. o najświeższym transferze piłkarskim lub nadchodzącym meczu. Dzięki takim komunikatom, nie zapomni np. o planowanej rozgrywce. Co więcej, może otrzymać powiadomienie o treści, np. zrób selfie z lokomotywą i wrzuć na Facebooka z tagiem #LechPoznan, a wygrasz szalik z nowej kolekcji. Taka forma grywalizacji szerzej angażuje użytkowników aplikacji do udzielania się w social mediach, a to podnosi rozpoznawalność klubu – przekonuje Krzysztof Łuczak.

Co ciekawe, kibice będą odbierać powiadomienia, znajdując się też poza strefą beaconów. Działanie systemu uzupełni wówczas geofencing. Ta technologia polega na określaniu wirtualnych granic obszaru geograficznego, w którym odbiorca, z zainstalowaną aplikacją, może dostać wiadomość. Jak zapewnia ekspert, to bezpieczne rozwiązanie, a także takie, które nie powoduje większej konsumpcji baterii w telefonie. Okaże się pomocne również na stadionie, gdy fan piłki nożnej zapomni włączyć Bluetooth. Oczywiście usługa zadziała, jeśli wcześniej użytkownik wyrazi zgodę na wykorzystywanie sygnału GPS przez aplikację.

Szansa do wykorzystania

– W mojej opinii, rodzimi konsumenci wyjątkowo szybko adoptują innowacje marketingowe. Może o tym świadczyć np. poziom zaangażowania klientów Biedronki w ostatnią kampanię reklamową z wykorzystaniem aplikacji do skanowania kart ze zwierzętami. Polacy uwielbiają promocje i akcje rabatowe. Perspektywa dodatkowych korzyści dla użytkowników aplikacji ulubionej drużyny powinna być dla nich również atrakcyjna. Dlatego, warto aby za poznańskim przykładem poszły kolejne obiekty sportowe w naszym kraju – stwierdza ekspert z Proxi.cloud.

Montując infrastrukturę IoT na stadionach sportowych w kolejnych miastach, możemy wyróżniać się na tle sąsiednich krajów, którzy często wolniej adoptują nowinki technologiczne. Co więcej, na arenie międzynarodowej Polska zdobyła już mocną pozycję jako producent beaconów. Zatem nie powinno być problemów z wdrożeniem samych nadajników na terenie naszych obiektów. Jednak istnieje inna bariera w rozwoju rodzimego marketingu sportowego. Podstawą interaktywnego kanału komunikacji jest bowiem aplikacja mobilna, której wiele klubów piłkarskich jeszcze nie wdrożyła.

– Koszt stworzenia tego typu aplikacji sukcesywnie spada i przestaje być przeszkodą, tym bardziej dla dużych i średnich klubów. Warto pamiętać o tym, że korzyści płynące z komunikacji interaktywnej z kibicami są nie tylko liczone w pieniądzach. Uruchomienie tego kanału pozwala na lepsze poznanie oczekiwań konsumentów, choćby za pomocą udzielanych przez nich opinii. Oczywiście w dalszej perspektywie to również przekłada się na zyski finansowe, ponieważ zdobyta wiedza pozwala całkowicie spełniać potrzeby klientów – podsumowuje Krzysztof Łuczak.

Źródło: MondayNews

Eksperci

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

Przasnyski: Praca jest, ale brakuje pracowników

Firmy nadal tworzą sporo nowych miejsc pracy, ale wciąż mają kłopoty z ich obsadzeniem. Problem ten ...

Kondycje gospodarek wschodzących, przyszłość wojen handlowych i odczyty infacji – zobacz n

Chociaż niepokoje o kondycję gospodarek wschodzących i przyszłość wojen handlowych powinny skraść gł...

Raport, który znaczy coraz mniej

Moment uspokojenia objął waluty rynków wschodzących, ale spadające kolejny dzień indeksy w Azji nie ...

AKTUALNOŚCI

Awans Polski do grona 25 najbardziej rozwiniętych rynków świata

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, w poniedziałek agencja FTSE Russell przekwalifikowała Polskę z gr...

Juncker o UE: potrzebujemy silnej i zjednoczonej Europy

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w swoim dorocznym przemówieniu do Parlamentu...

Podatek dochodowy i kryptowaluty – co zmienią nowe przepisy?

Od 2019 r. w polskim systemie podatkowym obowiązywać mają nowe przepisy dotyczące podatku dochodoweg...

Jak wzrost stóp procentowych i wynagrodzeń wpłynie na zdolność kredytową Polaków?

Rada Polityki Pieniężnej nie spieszy się z podwyższaniem stóp procentowych. Niemniej jednak z uwagi ...

Eksporterom coraz trudniej

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gos...