niedziela, Kwiecień 5, 2020
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Parlament Europejski"

Parlament Europejski

Parlament Europejski mobilizuje dodatkowe fundusze, aby pomóc krajom UE najbardziej dotkniętym pandemią koronawirusa. Jest to Fundusz Solidarności.

Podczas nadzwyczajnej sesji plenarnej w czwartek, 26 marca, posłowie zagłosują nad projektem Komisji Europejskiej. Projektem umożliwiającym państwom członkowskim zwrócenie się o pomoc finansową z Fundusz Solidarności UE (FSUE) w walce z Covid-19. Projekt jest częścią zestawu środków UE mających na celu zmobilizowanie wszystkich istniejących zasobów budżetowych, aby pomóc krajom UE w walce z pandemią.

Fundusz Solidarności obecnie obejmuje klęski żywiołowe. Komisja proponuje rozszerzenie jego zakresu o poważne kryzysy dotyczące zdrowia publicznego.

Najbardziej dotknięte państwa członkowskie powinny w 2020 roku uzyskać dostęp do wsparcia finansowego w wysokości do 800 mln EUR. Decyzje o udzieleniu wsparcia byłyby podejmowane indywidualnie dla każdego przypadku.

Unijna solidarność

Głównym celem utworzonego w reakcji na poważne powodzie w Europie Środkowej w 2002 r. Fundusz Solidarności UE jest zapewnienie pomocy finansowej państwom członkowskim zmagającym się z klęskami żywiołowymi. Zgodnie z obecnymi zasadami, FSUE może jedynie wspierać radzenie sobie ze skutkami katastrof. Takich jak powodzie, pożary lasów, trzęsienia ziemi, burze i susze. Nie obejmuje stanów zagrożenia zdrowia publicznego, takich jak pandemia Covid-19.

Według nowych przepisów, publiczne działania w sytuacjach awaryjnych oraz działania naprawcze nadal kwalifikują się do finansowania. Działania naprawcze to przywrócenie infrastruktury do stanu używalności, oczyszczanie terenów i zapewnienie tymczasowego zakwaterowania dla ludzi, Przepisy zostałyby rozszerzone o pomoc dla ludności w przypadku zagrożenia zdrowia publicznego oraz środki mające na celu ograniczenie dalszego rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych.

Źródło: Parlament Europejski

COVID-19 nie odpuszcza. Dlatego dodatkowe 750 mld euro decyzją Parlamentu Europejskiego zostanie przeznaczone na walkę z koronawirusem. Po przeprowadzeniu wideokonferencji z przywódcami grup politycznych w Parlamencie Europejskim przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli zwołał na 26 marca nadzwyczajną sesję plenarną w celu zatwierdzenia środków przeciwdziałających kryzysowi wywołanemu przez COVID-19. Ponadto będzie to pierwsza sesja plenarna, podczas której posłowie będą mogli skorzystać z systemu głosowania na odległość.

COVID-19 MOBILIZUJE EUROPĘ

„Chcę wyrazić moje współczucie i solidarność ze wszystkimi cierpiącymi i tymi, którzy stracili bliskich”. Chcę podkreślić mój podziw i wsparcie dla wszystkich tych, którzy są na pierwszej linii walki z pandemią.

„Europa zaczęła działać. W obliczu tej dramatycznej sytuacji, z obowiązkiem obrony życia, środków do życia i stabilności dla wszystkich, Unia Europejska podejmuje działania. Oczywiście, musieliśmy walczyć z narodowym egoizmem, ale teraz jest jasne, jak zamierzamy stawić czoła tej sytuacji kryzysowej.

COVID-19 nie odpuszcza. Dodatkowe 750 mld euro z PE- pieniądze Euro

„Decyzja EBC z ubiegłej nocy o udostępnieniu 750 mld euro stanowi uzupełnienie, zgodnie z wezwaniami Parlamentu, środków wyasygnowanych przez Komisję i przez państwa członkowskie oraz ewentualnych dodatkowych inicjatyw. Na przykład mobilizacja kolejnych 500 mld euro z europejskiego mechanizmu stabilności, tzw. funduszu ratunkowego. Innymi słowy mówimy o interwencji, która w sumie wynosi blisko dwóch bilionów euro. Ponadto jest to największa demonstracja siły europejskiej solidarności, jaką kiedykolwiek widziano. Silniejsza nawet niż plan Marshalla, program, który pomógł nam odbudować się z ruin II wojny światowej.

750 mld euro dla potrzebujących

Pieniądze te pomogą nam ograniczyć skutki działania Covid-19 i wesprą badania mające na celu znalezienie skutecznej szczepionki”. Ponadto zapewnią one wsparcie naszej gospodarce i naszemu modelowi ochrony socjalnej. Pozwoli to na ochronę miejsc pracy, pomoc przedsiębiorstwom i zapewni, że rodziny nie zostaną pozostawione same sobie w tych trudnych czasach.

„Na tym etapie dzięki interwencji dostarczone zostaną pieniądze potrzebne naszym placówkom medycznym, lekarzom i pracownikom, którzy z wielką pasją angażują się w ratowanie życia wielu osób. Unia nie może pozwolić nikomu pozostać samemu. Nikt z was nie pozostanie sam.

„Parlament Europejski również wykonuje i będzie nadal wykonywał swoje obowiązki. Byłem zdecydowany, by Parlament pozostał otwarty, ponieważ ten wirus nie może powstrzymać demokracji, ponieważ jesteśmy jedyną instytucją europejską wybraną przez obywateli i chcemy ich reprezentować i bronić.

„Z tego powodu postanowiłem zwołać nadzwyczajne posiedzenie plenarne w czwartek 26 marca w celu zatwierdzenia środków nadzwyczajnych przedstawionych przez Komisję Europejską. Będzie to pierwsza sesja plenarna, na której zostanie zastosowany system głosowania na odległość. Przede wszystkim w obliczu tej nadzwyczajnej sytuacji musimy wykorzystać wszystkie dostępne nam środki.

Źródło: europarl.europa.eu

Koronawirus atakuje kolejne Państwa z potężną siłą, a Europa wykazuje pełną gotowość do działania. Pozytywne słowa płyną z oświadczenia Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Davida Sassoliego.

Koronawirus atakuje, a Europa wspiera obywateli - dłoń z kciukiem do góry pomalowana na niebiesko z flaga Unii Europejskiej

„Europa naprawia egoizm i brak koordynacji między rządami krajowymi w obliczu kryzysu COVID-19. Nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej dało dziś zielone światło propozycjom Komisji Europejskiej. Wszystko po to, by stawić czoła rozprzestrzenianiu się wirusa i pomóc krajom w potrzebie.

Koronawirus atakuje, Europa się jednoczy

Przede wszystkim okazujemy prawdziwe poczucie solidarności: preferencyjne pasy ruchu dla przewozu sprzętu medycznego i obrona swobodnego przepływu towarów w UE. Ponadto oferujemy pierwsze ważne wsparcie ekonomiczne dla naszych rodzin i przedsiębiorstw. Koronawirus atakuje, a Zjednoczona Europa działa. Podsumowując jest wreszcie na miejscu, aby stawić czoła temu dramatycznemu wyzwaniu. Jesteśmy europejską rodziną! Każdy obywatel może liczyć na pomoc, nikt nie będzie musiał działać sam. Parlament Europejski jest gotów zrobić to, co do niego należy, aby chronić życie i środki utrzymania wszystkich naszych obywateli. Nie zrezygnujemy z życia jako Europejczycy”.

Źródło: europarl.europa.eu

Przeczytaj również jak polskie firmy wpierają walkę z koronawirusem.

4F finansuje walkę z koronawirusem

4F finansuje walkę z koronawirusem. W związku z pandemią COVID-19 , od 14.03.2020 do odwołania 20% obrotu ze sklepu internetowego www.4F.pl zostanie przekazane największemu szpitalowi zakaźnemu w Polsce – szpitalowi MSWiA w Warszawie. 

Jako marka globalna podejmujemy środki, aby możliwie jak najbardziej wspierać służbę zdrowia. Zarówno w Polsce, a także za granicą. Zdecydowaliśmy się przekazać 20% naszego obrotu ze sklepu internetowego dla największego szpitala zakaźnego w Polsce – Szpitala MSWiA. Do tej chwili przekazaliśmy również 300 sztuk gogli, które mają zabezpieczyć medyków przed ewentualnym zarażeniem. – mówi Igor Klaja, Prezes OTCF S.A, do którego należy marka 4F. 

W marcu Komisja Europejska ogłosi kierunek zmian gospodarczych na najbliższe lata. Już wiadomo, że kluczowymi kwestiami będą zmniejszenie emisji CO2 oraz redukcja ilości odpadów.

Urzędnicy chcą skończyć z celowym postarzaniem produktów i wymóc na firmach wykorzystywanie surowców z recyklingu. Pod szczególnym nadzorem znajdą się branże: odzieżowa, budowlana i elektroniczna. Oto strategia przemysłowa UE.

W marcu 2020 roku Komisja Europejska ma ogłosić długo wyczekiwaną strategię przemysłową. Politycy zapowiadają, że jej celem będzie podniesienie innowacyjności firm. Z kolei analitycy oceniają, że główne zadanie planu to ochrona podmiotów funkcjonujących na rynku Wspólnoty przed konkurencją z Chin, czy Stanów Zjednoczonych, a także furtka, aby utrudnić podmiotom spoza UE przejmowanie firm ważnych ze strategicznego punktu widzenia danych krajów.

Poza kwestiami związanymi z zabezpieczeniem interesów gospodarczych, wiadomo, że bardzo ważną rolę w temacie „strategia przemysłowa UE” odegrają tematy związane z neutralnością klimatyczną.

Unia planuje osiągnąć ją do 2050 roku, a to ambitny cel, który wymaga wielotorowych działań. Dlatego już w dokumencie, jakim jest Europejski Zielony Ład urzędnicy zapowiedzieli, że ogromną rolę będzie miał do odegrania biznes, który odpowiada za ponad 75% emisji gazów cieplarnianych w UE. Priorytetem gospodarek zrzeszonych we Wspólnocie ma być osiągnięcie efektywności energetycznej – mówi Tomasz Żołyniak, prezes firmy Energia Polska.

Nowe produkty? Tylko z odzysku!

W błyskawicznym tempie rośnie też wydobycie surowców. W latach 1970-2017 ta ilość się potroiła, co stanowi poważne ryzyko w skali globalnej. Dlatego KE chce zobligować przedsiębiorstwa do prowadzenia gospodarki w obiegu zamkniętym oraz wytwarzania zrównoważonych produktów – o zamkniętym cyklu życia oraz niedegradujących środowiska. Ma to prowadzić do zużywania jak najmniejszej ilości materiałów oraz wykorzystywania tych pochodzących z recyklingu – obecnie jest to zaledwie 12%. W założeniach będzie to skutkować znaczą redukcją ilości odpadów. Urzędnicy rozważają również wprowadzenie nowych regulacji, które mają zniechęcić firmy do nadmiernego stosowania opakowań i wytwarzania odpadów. I zapowiadają, że zaproponują nowy model zbiórki śmieci, który będzie obowiązywał w całej Wspólnocie.

Komisja chce także ukrócić proceder, na który często skarżą się klienci, czyli celowe postarzanie produktów. To zabieg stosowany przez niektóre koncerny. Sprawia, że po wygaśnięciu okresu gwarancji sprzęt szybko ulega awarii i nie nadaje się do naprawy. Najczęściej dotyczy to urządzeń elektronicznych i zmusza konsumentów do kolejnych wydatków. Zgodnie z zapisami Zielonego Ładu asortyment oferowany przez biznes powinien być wykonywany z trwałych tworzyw wielokrotnego użytku i nadawać się do naprawy.

Moda i mieszkalnictwo w obiegu zamkniętym

Kolejne zjawisko, które unijni przedstawiciele wezmą pod lupę, to tzw. greenwashing, czyli zielone kłamstwo. Ma to zapobiegać stosowaniu zielonego PR-u i reklamowaniu ofert korporacji jako ekologicznych, jeśli nie ma to twardego pokrycia w rzeczywistości, a jedynie nakręca marketing. Przykładem są chociażby firmy, które promują swoją ofertę jako ekologiczną, mimo że naturalne dodatki stanowią zaledwie promil w składzie. Jedną z propozycji na rozwiązanie tego problemu jest stworzenie elektronicznych paszportów produktów, w których będą zapisane najważniejsze informacje dotyczące ich specyfikacji. Urzędnicy wskazali też branże, które znajdą się pod specjalnym nadzorem.

Unia przewiduje, że zmiana modelu gospodarczego będzie następować stopniowo i potrwa około jednego pokolenia, czyli w przybliżeniu 25 lat. Jednak biznes już teraz musi przestawiać się na bardziej ekologiczne rozwiązania, zwłaszcza te związane z wykorzystaniem energii, czy wody. Firmy, które nie będą chciały się dostosować, tak czy inaczej zostaną do tego zmuszone. Już teraz bowiem Wspólnota zapowiada uzależnienie cen produktów dostępnych na wewnętrznym rynku od tego, z jakich surowców powstają. Kto będzie chciał zarabiać, będzie musiał dopasować się do nowych regulacji – mówi Sebastian Biela, wiceprezes firmy Energia Polska.

materiał prasowy

Komisja Ochrony Środowiska Parlamentu Europejskiego jednomyślnie przyjęła rezolucję w sprawie „Inicjatywy UE dotyczącej owadów zapylających”, wzywając do bardziej ukierunkowanych działań w sprawie ochrony dzikich zapylaczy. Posłowie zalecają dalsze ograniczenie stosowania pestycydów i zwiększenie funduszy na badania.

„Inicjatywa UE dotycząca owadów zapylających”, przyjęta w 2018 roku, była pierwszym kompleksowym programem na szczeblu unijnym dotyczącym dzikich owadach zapylających. Jej celem było pogłębienie wiedzy na temat spadku ich liczebności, walka z jej przyczynami i zwiększenie świadomości. Europosłowie z Komisji Ochrony Środowiska ocenili jednak we wtorek, że środki przewidziane w programie są niewystarczające dla ochrony pszczół i innych zapylaczy przed zmianami użytkowania gruntów, utratą siedlisk, intensywnym rolnictwem, zmianami klimatu i inwazyjnymi gatunkami obcymi. Posłowie uważają, że „Inicjatywa” nie uwzględnia w wystarczającym stopniu głównych przyczyn spadku zapylaczy, które są niezbędne dla różnorodności biologicznej i reprodukcji wielu gatunków roślin.

Wspólna Polityka Rolna

Komisja chce, by redukcja stosowania pestycydów stała się kluczowym elementem unijnej Wspólnej Polityki Rolnej.

Sektor pszczelarski stanowi źródło dochodu dla tysięcy europejskich rolników. Sektor ten ma również niebagatelne znaczenie dla bioróżnorodności i bezpieczeństwa żywności; 84 proc. gatunków roślin oraz 76 proc. produkcji żywności uzależnione jest od zapylania przez pszczoły, a wytworzona w ten sposób w UE produkcja jest szacowana na 14,2 mld euro rocznie.

W UE jest około 600 tys. pszczelarzy i 17 milionów uli. Roczna produkcja miodu wynosi ok. 250 tys. ton, co sprawia, że U​Ejest drugim co do wielkości producentem miodu na świecie (po Chinach).

Pszczelarze zgłaszają utraty kolonii pszczół, szczególnie w krajach zachodniej UE, takich jak Francja, Belgia, Niemcy, Włochy, Hiszpania i Holandia. Jednak jest to z pewnością problem globalny, ponieważ boryka się z nim również wiele krajów w innych częściach świata, takich jak USA, Rosja i Brazylia.

Pszczoły chorują

W ostatnich dziesięcioleciach odnotowuje się wysoką śmiertelność pszczół i ich problemy zdrowotne. Przyczyną mogą być: intensyfikacja rolnictwa i stosowania pestycydów, pogorszenie żywienia pszczół, wirusy i ataki inwazyjnych gatunków obcych takich jak  roztocze Varroa, mały chrząszcz ulowy, szerszeń azjatycki czy zgnilec amerykański, a także zmiany środowiskowe i utrata siedlisk.

Na świecie istnieje mało roślin samozapylających; zdecydowana większość potrzebuje do rozmnażania zwierząt, wiatru lub wody. Poza pszczołami i innymi owadami, zapylaczami mogą być inne zwierzęta – od nietoperzy, ptaków i jaszczurek, po małpy, gryzonie i wiewiórki. Wraz ze spadkiem populacji pszczół, rolnicy w niektórych częściach świata, np. w Chinach, zaczęli ręcznie zapylać drzewa w swoich sadach.

W Europie zapylaczami są głównie pszczoły i bzygowate, ale także motyle, ćmy, niektóre chrząszcze i osy. Udomowiona zachodnia pszczoła miodna jest najbardziej znanym gatunkiem i jest hodowana przez pszczelarzy dla miodu i innych produktów. W Europie występuje około 2 tys. dzikich gatunków pszczół. Pogląd, że „udomowione” owady zapylające są w większości odpowiedzialne za zapylenie upraw został ostatnio zakwestionowany. Wykonano badania wykazujące, że pszczoły miodne uzupełniają, a nie zastępują działalność dzikich zapylaczy.

Przeczytaj także:

Czemu giną zapylacze?

Obecnie nie istnieją dane naukowe dające pełny obraz sytuacji. Istnieją jednak dowody znacznego spadku liczebności zapylaczy, głównie z powodu działalności człowieka. Pszczoły i motyle to najlepiej zbadane gatunki – dane pokazują, że jeden na dziesięć gatunków pszczół i motyli w Europie jest zagrożony wyginięciem.

Najprawdopodobniej nie ma jednej przyczyny, z powodu której liczebność zapylaczy spada. Są one bowiem narażone na różne czynniki, które mogą się ze sobą łączyć. Do tych zagrożeń należą np. ekspansja rolnictwa i urbanizacji powodująca utratę i degradację siedlisk. Intensywne rolnictwo powoduje również zanikanie różnorodności roślin, przez co owady mają mniej pożywienia i mniej materiałów do budowania gniazd.

Pestycydy i inne zanieczyszczenia mogą również wpływać na zapylacze – bezpośrednio (środki owadobójcze i grzybobójcze) i pośrednio (herbicydy). Dlatego Parlament Europejski podkreśla, że ograniczenie stosowania pestycydów to priorytet.

Według szacunków, ok. 5-8 proc. obecnej globalnej produkcji roślinnej jest bezpośrednio związane z zapylaniem przez zwierzęta. W średnim i wysokim stopniu zależne od zapylania przez owady jest wiele owoców (np. jabłka, truskawki), warzyw (fasola, pomidory, ogórki), ziół (bazylia, tymianek). Zapylacze bezpośrednio przyczyniają się również do powstawania leków, biopaliw, włókien i materiałów budowlanych.

Źródło: Centrum Prasowe PAP

kryzys klimatyczny
  • Komisja Europejska musi zapewnić, że wnioski legislacyjne będą zgodne z celem 1,5°C
  • UE powinna ograniczyć emisje o 55% do 2030 aby osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050
  • Wezwanie do ograniczenia emisji związanych z transportem morskim oraz lotniczych

Podczas konferencji ONZ, UE powinna zobowiązać się do zerowej emisji gazów cieplarnianych netto do 2050, uważa Parlament.

W związku z konferencją ONZ w sprawie zmian klimatycznych, która odbędzie się w Madrycie w dniach 2-13 grudnia, w czwartek Parlament przyjął rezolucję deklarującą kryzys dotyczący klimatu oraz środowiska naturalnego, zarówno w Europie, jak i w skali globalnej. Posłowie chcą również, aby Komisja zapewniła pełne dostosowanie wszystkich stosownych wniosków legislacyjnych i budżetowych do celu ograniczenia globalnego ocieplenia do poziomu poniżej 1,5 °C.

W osobnej rezolucji, Parlament wzywa UE do przedstawienia strategii osiągnięcia neutralności klimatycznej najpóźniej do 2050 roku, podczas konferencji ONZ w sprawie zmian klimatycznych. Posłowie wzywają również nową Przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen do włączenia celu ograniczenia emisji o 55% do 2030 roku do Europejskiego Zielonego Ładu.

Ustanowienie globalnych redukcji emisji dla lotnictwa oraz statków

Posłowie uważają, że obecny poziom ambicji dotyczący lotnictwa oraz międzynarodowego transportu morskiego nie wystarczają do osiągnięcia niezbędnych redukcji emisji. Wszystkie kraje powinny włączyć je do swoich krajowych planów zobowiązań. Parlament wzywa Komisję Europejską do przygotowania wniosku włączenia transportu morskiego do unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS).

Większe wsparcie finansowe na walkę ze zmianą klimatu

Państwa członkowskie UE powinny, co najmniej, podwoić składki wpłacane do międzynarodowego Zielonego Funduszu Klimatycznego, twierdzi Parlament. Państwa członkowskie UE dostarczają najwięcej publicznego finansowania na rzecz klimatu. Budżet UE powinien być w pełni zgodny z jej zobowiązaniami międzynarodowymi. Posłowie podkreślają również, że zobowiązania krajów rozwiniętych nie spełniają wspólnego celu 100 mld USD rocznie od 2020 roku.

Wreszcie, Parlament wzywa państwa członkowskie UE do stopniowego wycofania wszystkich bezpośrednich i pośrednich dotacji na paliwa kopalne do 2020 roku.

Rezolucja na temat kryzysu klimatycznego oraz środowiskowego została przyjęta 429 głosami do 225, przy 19 wstrzymujących się od głosu. Parlament Europejski przyjął rezolucję dotyczącą COP25 430 głosami do 190, przy 34 wstrzymujących się od głosu.

Szereg krajów, administracji lokalnych i naukowców zadeklarowało, że nasza planeta stoi w obliczu zagrożenia klimatycznego.

Komisja Europejska zaproponowała już cel zerowej emisji netto gazów cieplarnianych do 2050 roku. Rada Europejska nie przyjęła go z powodu opozycji ze strony Czech, Polski i Węgier.

Przedstawiciele Parlamentu Europejskiego na COP25

COP25 odbędzie się w Madrycie w dniach 2-13 grudnia 2019 r. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Maria Sassoli (S&D, IT) weźmie udział w oficjalnym otwarciu. Delegacja Parlamentu Europejskiego pod przewodnictwem Basa Eickhouta (Zieloni, NL) będzie tam w dniach 9-14 grudnia.

materiał prasowy

Rozmowa z Agnieszką Kozłowską-Rajewicz, posłanką do Parlamentu Europejskiego w latach 2015–2019, o ostatniej dyrektywie PE w sprawie godzenia ról zawodowych i rodzinnych
Czym zajmuje się Komisja Praw Kobiet i Równouprawnienia?

Komisja FEMM zajmuje się przede wszystkim funkcjonowaniem kobiet na rynku pracy. Analizujemy wskaźniki zatrudnienia w zależności od wieku i np. takie jak: posiadanie dzieci, nierówności sektorowe, luki płacowe i emerytalną, udział kobiet na wysokich stanowiskach w zarządach i radach nadzorczych, udział kobiet w życiu publicznym i w gremiach decyzyjnych, sytuacja kobiet przedsiębiorczyń czy kobiet wiejskich (kwestie własności i zatrudnienia w gospodarstwach rolnych).

Ważnym tematem poruszanym przez Komisję jest także przemoc wobec kobiet, szczególnie przemoc seksualna, obrzezanie, zabójstwa i wykorzystywanie kobiet w handlu ludźmi, ale też przemoc domowa. Wspominam o tym, gdyż przemoc domowa jest silnie związana z kwestią równości. Im więcej równouprawnienia, im więcej świadomości i działań na rzecz praw kobiet, tym tej przemocy jest mniej. Brak polityki równościowej, marginalizowanie tych kwestii, ośmieszanie ich i deprecjonowanie, jak to zdarza się obecnie w Polsce, tworzy przestrzeń do działań przemocowych, znieczula otoczenie na sytuację ofiar, a nawet może prowokować do aktów przemocy. W komisji FEMM zajmujemy się kobietami, ale mechanizm jest uniwersalny i dotyczy wszelkich mniejszości – narodowych, etnicznych czy społeczności LGBT+. Jeśli przedstawiciele państwa nie promują równości, milczą wobec przypadków niesprawiedliwości, na nieszczęście nie trzeba długo czekać. Dlatego te systemowe rozwiązania, które proponuje Komisja FEMM, są tak ważne.

Ostatnim obszarem, którym zajmuje się komisja, jest kwestia zdrowia kobiet, w tym zdrowia reprodukcyjnego – prawo do opieki w czasie ciąży, ale też do edukacji seksualnej, antykoncepcji czy aborcji. Jednak absolutnie wiodącym tematem jest rynek pracy, kwestie macierzyństwa i ochrony kobiet w ciąży.

Kiedy zaczęli Państwo pracować na dyrektywą work-life balance?

W 2017 r., w połowie kadencji PE. Pracowały nad tym dwie komisje: FEMM oraz Komisja Zatrudnienia i Spraw Socjalnych (EMPL), gdyż obie miały kompetencje w zakresie dyrektywy. Byłam w obu tych komisjach i byłam autorką raportu komisji FEMM do tej dyrektywy, który stał się podstawą także raportu EMPL; z ramienia komisji FEMM negocjowałam dyrektywę z Radą i Komisją Europejską. Od początku do końca brałam więc udział w kształtowaniu tego dokumentu.

Jaki był główny cel tej dyrektywy?

Podjęliśmy temat praw kobiet jako pracowników. Nasza dyrektywa bazuje na dyrektywie z 2010 r., ale jest znacznie bardziej konkretna i ambitna. Przypomnę, że ta dyrektywa, choć ustalała standard urlopu rodzicielskiego na 4 miesiące indywidualnego, nietransferowalnego i płatnego urlopu dla każdego z rodziców, wprowadzała ten standard jako zalecenie, a nie twarde prawo. W rezultacie niemal żaden z krajów tych zaleceń nie wprowadził. Nowa propozycja komisji zamieniała dyrektywę będącą porozumieniem partnerów społecznych co do zaleceń na standardowe przepisy europejskie, które podlegają wdrożeniu, ocenie i sankcjom w przypadku opóźnień.

Początkowo Komisja Europejska przygotowała propozycję czterech płatnych i nietransferowalnych miesięcy indywidualnego prawa do urlopu i dla matki, i dla ojca. Minimalny standard płatności KE ustaliła tak jak w urlopie macierzyńskim – na poziomie urlopu chorobowego. Dodatkowo zaproponowała wprowadzenie dwutygodniowego urlopu ojcowskiego do wykorzystania bezpośrednio po urodzeniu się dziecka oraz 5 dni urlopu opiekuńczego do wykorzystania na opiekę nad seniorami, gdyż starzenie się społeczeństwa to rosnący problem w Europie. Komisja proponowała też bardzo elastyczne podejście do kwestii wykorzystania urlopu rodzicielskiego – dawała możliwość jego wykorzystania do 12 roku życia dziecka, a także możliwość elastycznego organizowania czasu pracy. To była daleko idąca propozycja, biorąc pod uwagę fakt, dyrektywy UE wprowadzają standardy minimum. Państwa członkowskie, wdrażając dyrektywy, mogą zaproponować więcej, ale nie mogą mniej.

Muszę przyznać, że wstępna propozycja była bardzo bogata, jak na standard minimum – szczególnie jeśli chodzi o urlopy dla ojców

Tak. Wielu posłów uważało nawet, że to jest standard maksimum, a nie minimum, biorąc pod uwagę, co obecnie oferują państwa członkowskie. Mimo to na poziomie Parlamentu przegłosowano przepisy bardzo zbliżone do tego, co chciała Komisja. Problem pojawił się później, podczas negocjacji z Radą, czyli państwami członkowskimi – przedstawiciele rządów odrzucili praktycznie wszystko, co chciała Komisja i Parlament. Kwestionowali długość urlopów, płatność za nie, elastyczność, nietransferowalność. Faktem jest, że obecnie większość państw UE ogranicza czas wybierania urlopów do pierwszych trzech lat życia dziecka, a za urlop płaci mniej lub wcale. Ponadto w krajach, gdzie są płatne urlopy, często są one całkowicie transferowalne.

Dlaczego zdecydowali się Państwo na uniemożliwienie transferowania urlopów rodzicielskich?

Jest to bardzo istotne z punktu widzenia pozycji kobiet na rynku pracy. We wszystkich krajach, gdzie dopuszczona jest możliwość przenoszenia urlopu rodzicielskiego z ojca na matkę, rzeczywistość wygląda tak, że to kobiety biorą urlopy rodzicielskie. Zwykle w rodzinach pensja kobiety jest niższa, do tego pierwsze miesiące urlopu macierzyńskiego to ona spędza z dzieckiem, karmiąc je piersią i dochodząc do zdrowia po porodzie. Przedłużenie urlopu macierzyńskiego na rodzicielski jest więc podyktowane wieloma argumentami. Ma to swoje konsekwencje dla kobiet na rynku pracy: dla pracodawcy kobieta jest pracownikiem wysokiego ryzyka, gdyż zakłada się jej długie i wielokrotne przerwy w pracy i niższe zaangażowanie związane z obowiązkami opiekuńczymi. Tylko ona ma prawo do pierwszych 3 miesięcy macierzyńskiego, a potem w praktyce to kobieta realizuje cały urlop rodzicielski, który w zależności od kraju może trwać nawet kolejne 12 miesięcy. Pracodawca boi się więc zatrudniać kobiety. Ta dyrektywa, przypisując prawo do urlopu każdemu z rodziców indywidualnie, mogłaby te lęki ograniczyć.

Badania pokazują, że kobiety single i mężczyźni single funkcjonują na rynku pracy bardzo podobnie: ich zatrudnialność i stawki za godzinę praktycznie się nie różnią. Ale w momencie pojawienia się dziecka pozycja kobiety gwałtownie spada, a mężczyzny – rośnie. Fakt posiadania dzieci w przypadku mężczyzn nie zmniejsza ich wartości na rynku, przeciwnie – ojcowie są postrzegani jako bardziej odpowiedzialni i lojalni. Natomiast w przypadku kobiet sytuacja jest zupełnie inna – dziecko negatywnie wpływa na wizerunek kobiet jako pracowników. Jest to nazywane po angielsku motherhood panelty i fatherhood bonus – kara za macierzyństwo i nagroda za ojcostwo. To zjawisko wynika częściowo z naszej kultury, częściowo ze stereotypów płci, częściowo z praktyki odbywania urlopów rodzicielskich, ale też z legislacji. Legislacja nierówno traktuje ojców i matki, w związku z tym pracodawcy również nierówno ich traktują.

W Polsce już teraz ojcowie mają możliwość płatnego urlopu rodzicielskiego, jednak korzysta z niego tylko 1 proc. mężczyzn. Jaka jest tego przyczyna?

Moim zdaniem pracodawcom ciągle brakuje zrozumienia mechanizmów rządzących rynkiem pracy. Wciąż pokutuje myślenie, że kobieta zajmuje się wychowaniem dzieci, a mężczyzna utrzymaniem rodziny. Proszę zwrócić uwagę, że aktywność zawodowa kobiet z trójką dzieci jest o 37 proc. niższa niż mężczyzn z trójką dzieci. To duża strata zasobów i nakładów, jakie zostały wydane na wykształcenie i przygotowanie do pracy tych kobiet. I to wszystko dzieje się w czasach, kiedy doświadczamy tak dużych niedoborów pracowników. Rynek europejski dramatycznie potrzebuje wysoko wykwalifikowanych pracowników i kobiety mogą pomóc w wypełnieniu tej luki, gdyż są wykształcone i przygotowane do wykonywania wielu zawodów. Jednak postawione przed życiowym dylematem – praca albo macierzyństwo, wybierają to, co konieczne, czyli opiekę nad dzieckiem. De facto to nie jest sytuacja wyboru, tylko przymusu. Gdyby były żłobki, przedszkola, opiekunki – kobiety mogłyby dokonywać wyboru. Gdyby kultura wywierała presję także na mężczyzn, aby byli odpowiedzialni za opiekę nad dziećmi, sytuacja byłaby inna. Dziś konflikt praca–dom to problem głównie kobiet. To niesprawiedliwe i obowiązkiem państwa jest zmienić tę sytuację, zapewnić możliwość realizacji zawodowej zarówno kobietom, jak i mężczyznom – szczególnie wtedy, gdy mają dzieci. Dyrektywa o godzeniu ról jest właśnie odpowiedzią na konflikt praca–dom i nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn z tym związane.

Finalnie dyrektywa dotycząca work-life balance zamknęła się w dwóch miesiącach nietransferowanych między rodzicami. Z jakich krajów brali Państwo przykład przy tworzeniu tej dyrektywy?

Państwa skandynawskie to kraje, skąd można czerpać przykłady garściami. Na przykład w Szwecji funkcjonuje nagroda za równe dzielenie się urlopem między kobietą a mężczyzną. Im bliżej podziału 50/50, tym większa nagroda finansowa dla tych rodziców. Ten mechanizm nie jest aż tak skuteczny, jak oczekiwano, ale Szwecja plasuje się w czołówce państw, jeśli chodzi o liczbę ojców na urlopie rodzicielskim. Polska ma również szczodrą ofertę rodzicielską. W 2013 r. wprowadzono 6-miesięczny urlop rodzicielski – razem z 6-miesięcznym urlopem macierzyńskim dało to możliwość całego roku opieki nad dzieckiem, urlopu, który może być przez rok płacony na poziomie 80 proc. pensji rodzica. Możliwość wykorzystania tego urlopu jest bardzo elastyczna, rodzice jeśli chcą, mogą wziąć go razem, mężczyzna 3 miesiące, kobieta 3 miesiące i realizować jednocześnie. Jesteśmy więc, obok krajów skandynawskich, również dobrym przykładem kraju z długim i wysoko płatnym urlopem rodzicielskim. Dobry przykład pochodzi także z Francji, gdzie intensywna polityka społeczna, w tym w obszarze urlopów rodzicielskich, skutkuje podwyższeniem wskaźnika dzietności, oraz z Estonii, gdzie niedawno modyfikowano przepisy dotyczące urlopów dla rodziców.

Czy w trakcie prac napotkali Państwo trudności związane z różnicami kulturowymi?

Tak, musieliśmy się zmierzyć z kulturowymi różnicami w stosowaniu urlopów rodzicielskich. Wiele krajów z bloku wschodniego, w tym Polska, miały już długie urlopy rodzicielskie, całkowicie transferowalne między rodzicami. Jak wspomniałam, transferowalne urlopy w praktyce oznaczają, że są one realizowane przez kobiety i traktowane w kategoriach świadczenia socjalnego. Właśnie te państwa nie chciały się zgodzić na nietransferowalność urlopów – czyli na najważniejszą kwestię w tej dyrektywie. Oponentami dyrektywy były też państwa zachodniej Europy, jak Niemcy, które miały już bogatą ofertę urlopową i nie chciały jej zmieniać z przyczyn czysto operacyjnych – konieczność ponownych prac legislacyjnych i zmiany tego, co właśnie zostało wprowadzone.

Jak według Pani będzie wdrażana dyrektywa work-life balance w Polsce?

Dla Polski i krajów, które miały bogatą ofertę urlopową już wcześniej, najważniejsza różnica dotyczy kwestii przekładalności urlopu. W końcu ojcowie będą mieli urlop zagwarantowany tylko dla nich – będą mieli prawo do tego urlopu oparte na fakcie ich zatrudnienia, a nie matki. Dziś część praw urlopowych ojcowie mogą realizować tylko niejako w zastępstwie matki dzieci. Jeśli matka nie ma uprawnień do urlopu, oni automatycznie też nie. To nierówność legislacyjna, którą trzeba naprawić.

Oczywiście urlop rodzicielski, w tym te 2 miesiące tylko dla ojca, to jest tylko prawo, a nie obowiązek – jeśli ojcowie nie wybiorą tego urlopu, to po prostu nie zostanie on zrealizowany, dziecko będzie krócej z rodzicami. W przypadku Polski prawdopodobny jest scenariusz, że do 8 miesięcy urlopu rodzicielskiego, jakie mamy obecnie, zostaną dodane 2 miesiące urlopu tylko dla ojców. Sądzę, że dzięki temu wzrośnie liczba ojców korzystających z urlopu.

A jaką rolę w zachęcaniu ojców do korzystania z urlopów rodzicielskich powinni odgrywać pracodawcy?

Wystarczy, że pracodawcy zaakceptują fakt nietransferowalnych urlopów ojcowskich. Kluczowe jest, na ile kwestia godzenia ról – zawodowej i rodzinnej – jest dla pracodawcy ważna z punktu widzenia trwałości jego biznesu. Czy pracodawcy dostrzegają fakt, że pracownik, który ma możliwość godzenia tych ról, może pozostać dłużej w firmie. Dziś, gdy mamy rynek pracownika, programy godzenia ról to ekskluzywny bonus, dzięki któremu firmy przyciągają nowych pracowników i zatrzymują na dłużej tych, którzy już pracują. Wysoka rotacja pracowników nie jest w interesie pracodawcy, więc wierzę, że nowe przepisy nie będą odebrane przez biznes jako obciążenie, tylko szansa na większą stabilność w kwestiach zatrudniania. Pracodawca powinien zapoznać się z nowymi przepisami, poinformować o nich pracowników i wspólne z nimi zorganizować realizację tych praw.

Czy brali Państwo pod uwagę również pracowników samozatrudnionych – tzw. kontraktorów? Wielu mężczyzn korzysta właśnie z takiej formy świadczenia pracy.

Wątek, jak można włączyć w prawo do urlopu również przedsiębiorców, pojawił się w naszych rozmowach i był szeroko dyskutowany. Niestety, w minionej kadencji nie udało się tego zrobić. Dyrektywa jasno dotyczy pracowników, a nie osób samozatrudnionych. Jednak głosy w sprawie przedsiębiorców podnosiły się dość często i możliwe, że Parlament Europejski zajmie się tym tematem w obecnej kadencji.

Czy w ramach wdrożenia dyrektywy państwa członkowskie będą ją w jakiś sposób wspierać? Legislacja to jedno, a efektywna jej realizacja to zupełnie inna sprawa

To rzeczywiście wyzwanie. Wiemy, że ojcowie niechętnie korzystają z urlopów w zastępstwie matek, natomiast chętniej po nie sięgają, jeśli są skierowane tylko do nich i są wysoko płatne. Dlatego jest szansa, że nowe przepisy zmienią nasze przyzwyczajenia i wpłyną na zwiększenie wybieralności urlopów przez ojców. Wymiana doświadczeń na temat wdrażania przepisów urlopowych jest tutaj bardzo ważna i na pewno pojawi się wiele programów na ten temat realizowanych dzięki funduszom unijnym, szczególnie EFS.

Czy sądzi Pani, że nadejdą czasy, kiedy podział urlopu rodzicielskiego po połowie między kobietę i mężczyznę będzie w Polsce standardem?

Uważam, że każdy obywatel UE powinien mieć równe prawa niezależnie od płci. Podział 50/50 byłby ideałem, ale trzeba pamiętać, że przyzwyczajenia w tym obszarze są bardzo silne i związane z nimi oczekiwania obywateli również. Nie jestem zwolenniczką rozwiązań radykalnych. Dyrektywa o godzeniu ról w ostatecznym kształcie nie jest radykalna. To krok w kierunku równości, który przygotowuje grunt do dalszych zmian, przesuwa nas w kierunku większej sprawiedliwości, choć jeszcze jej nie zapewnia. Wkrótce przekonamy się, na ile to narzędzie jest skuteczne. Najważniejsze jednak jest to, że nie stoimy w miejscu. Kobiety są takimi samymi obywatelkami i pracownikami jak mężczyźni i obie płcie powinni mieć realne możliwości, aby realizować się także jako rodzice. Obowiązkiem państwa jest zapewnić takie rozwiązania legislacyjne, które pozwalają na realizację tych potrzeb – zawodowych i rodzinnych – w równej mierze zarówno kobietom, jak i mężczyznom.

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz – posłanka do Parlamentu Europejskiego w latach 2014–2019. Członkini dwóch komisji europejskich: FEMM – Prawa Kobiet i Równouprawnienie oraz EMPL – Zatrudnienie i Sprawy Socjalne. Była odpowiedzialna za wypracowanie i koordynowanie prac grupy EPP w kwestii praw kobiet i równouprawnienia, rozdzielanie raportów, negocjacje z grupami politycznymi, ustalanie planów prac i programów wydarzeń w komisji FEMM. Zanim rozpoczęła swoją misję w Brukseli, przez dwie kadencje była posłanką do Sejmu RP oraz przez prawie trzy lata sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera, pełnomocnikiem rządu ds. równego traktowania.

Wywiad pochodzi z listopadowego wydania magazynu „Personel i Zarządzanie”. Magazyn do kupienia TUTAJ.

Źródło: Karolina Andrian, „Personel i Zarządzanie”

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na przewodniczącą nowej Komisji Europejskiej.

Ma ona objąć urząd 1 listopada 2019 r. na pięcioletnią kadencję. Oddano 733 głosów, z których 1 był nieważny. 383 posłów głosowało za, 327 przeciw, 22 wstrzymało się od głosu.

Obecnie w Parlamencie Europejskim zasiada 747 posłów, zgodnie z oficjalnymi zawiadomieniami otrzymanymi przez władze państw członkowskich, a zatem oczekiwany próg wynosił 374 głosy (więcej niż 50% członków PE). Przewodniczący Sassoli oficjalnie ogłosił wymaganą liczbę przed rozpoczęciem głosowania. Głosowanie było tajne, przy pomocy papierowych kart do głosowania.

Zobacz też:

Przewodniczący Parlamentu David Sassoli:

„W imieniu Parlamentu gratuluję wyboru na przewodniczącą Komisji Europejskiej. Teraz rozpocznie się bardzo ważny etap dla instytucji europejskich; będziemy musieli przygotować się do wysłuchań desygnowanych komisarzy, podczas których, jak państwo wiedzą, posłowie będą bardzo dokładni. Oczekujemy, że kwestie, o których Pani dzisiaj mówiła w sali plenarnej, zostaną również dogłębnie przeanalizowane i będą przedmiotem dalszych działań ze strony członków zaproponowanego przez panią kolegium podczas wysłuchań we właściwych komisjach Parlamentu. Najbliższe lata będą bardzo ważne dla przyszłości Unii Europejskiej, ale możemy skutecznie działać tylko wtedy, gdy instytucje będą ze sobą ściśle i w pełni współpracowały”.

Kolejne kroki

Przewodnicząca-elekt Komisji wyśle teraz oficjalne pisma do szefów państw lub rządów państw członkowskich, zapraszając ich do zgłaszania kandydatów na członków Komisji. Kandydaci na komisarzy prezentują się przed komisjami parlamentarnymi właściwymi w poszczególnych dziedzinach. Wysłuchania zaplanowano na okres od 30 września do 8 października. Następnie pełne kolegium komisarzy musi zostać wybrane przez Parlament, najprawdopodobniej podczas sesji w dniach 21-24 października. Więcej informacji tutaj.

Podczas pierwszej w dwóch zaplanowanych na lipiec sesji plenarnych PE, w dniach 2-4 lipca, zostanie wybrany przewodniczący Parlamentu, 14 jego zastępców i pięciu kwestorów.

Na pierwszym spotkaniu po wyborach eurodeputowani  podejmą również decyzję w sprawie składu liczbowego komisji stałych i podkomisji.

Wszystkie obieralne stanowiska w Parlamencie są obsadzane co dwa i pół roku, czyli raz na początku i raz w połowie pięcioletniej kadencji Parlamentu. Chodzi o stanowiska: przewodniczącego, wiceprzewodniczącego, kwestora, przewodniczącego i wiceprzewodniczącego komisji oraz przewodniczącego i wiceprzewodniczącego delegacji. Mandat osób piastujących te funkcje można przedłużyć na drugą kadencję.

Przy wyborze przewodniczącego, wiceprzewodniczących i kwestorów należy wziąć pod uwagę potrzebę zapewnienia ogólnej sprawiedliwej reprezentacji państw członkowskich i poglądów politycznych.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego

Przewodniczący kieruje działalnością Parlamentu, przewodniczy posiedzeniom plenarnym i podpisuje roczny budżet UE. Przewodniczący reprezentuje Parlament na zewnątrz oraz w stosunkach Parlamentu z innymi instytucjami UE.

W styczniu 2017 r. na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego został wybrany Antonio Tajani.

Wybór przewodniczącego jest pierwszym aktem nowego Parlamentu Europejskiego. Kandydata na przewodniczącego może zgłosić grupa polityczna lub co najmniej 40 posłów do PE. Wybory odbywają się w tajnym głosowaniu. Aby zostać wybranym, kandydat musi zdobyć bezwzględną większość ważnych głosów, tj. 50 proc. plus jeden głos.

Jeżeli żaden kandydat nie zostanie wybrany w pierwszej turze głosowania, ci sami lub inni kandydaci mogą stanąć na tych samych warunkach do drugiej tury. W razie konieczności procedura może być powtórzona po raz trzeci, ponownie na tych samych zasadach.

Jeśli po trzech turach głosowania żaden kandydat nie otrzyma bezwzględnej większości oddanych głosów, w czwartej turze uczestniczą tylko dwaj kandydaci, którzy w trzeciej turze otrzymali największą liczbę głosów. Wybrany zostaje ten z nich, który uzyska więcej głosów (w przypadku tej samej liczby głosów na tym etapie za zwycięzcę uznaje się kandydata starszego wiekiem).

Przeczytaj także:

Wiceprzewodniczący PE i kwestorzy

Wiceprzewodniczący mogą w razie potrzeby zastępować przewodniczącego w wykonywaniu jego obowiązków, w tym w przewodniczeniu posiedzeniom plenarnym. Są oni również członkami Prezydium – organu odpowiedzialnego za wszystkie sprawy administracyjne, kadrowe i organizacyjne w Parlamencie.

Kwestorzy zajmują się sprawami administracyjnymi bezpośrednio dotyczącymi samych posłów.

Parlament Europejski ma 14 wiceprzewodniczących i pięciu kwestorów.

Kandydatów na stanowiska wiceprzewodniczącego i kwestora może wysunąć grupa polityczna lub co najmniej 40 posłów. Wiceprzewodniczący są wybierani w jednym tajnym głosowaniu spośród wszystkich kandydatów. Porządek wyboru kandydatów decyduje o porządku pierwszeństwa.

Przewodniczący grup politycznych

W Parlamencie Europejskim istnieje obecnie osiem grup politycznych. Każda grupa polityczna wybiera własnego przewodniczącego lub przewodniczących. Przewodniczący grup politycznych i przewodniczący PE stanowią Konferencję Przewodniczących.

Konferencja Przewodniczących organizuje prace Parlamentu i planuje działalność ustawodawczą, decyduje o zakresie obowiązków i członkostwie w komisjach i delegacjach oraz odpowiada za kontakty z innymi instytucjami UE, parlamentami narodowymi i państwami trzecimi.

Zobacz też:

Przewodniczący komisji PE

Podczas posiedzeń inauguracyjnych (a także w połowie kadencji, kiedy na poszczególne stanowiska wybierane są nowe osoby) komisje parlamentarne wybierają przewodniczących i wiceprzewodniczących. W wyborach odbywających się w połowie kadencji Parlamentu można również przedłużyć mandaty dotychczasowych przewodniczących i wiceprzewodniczących na drugą kadencję.

Każda komisja w odrębnym głosowaniu wybiera swoje prezydium, w którego skład wchodzą przewodniczący i wiceprzewodniczący. Liczbę wybieranych wiceprzewodniczących określa cały Parlament na wniosek Konferencji Przewodniczących.

Stałe delegacje międzyparlamentarne Parlamentu (ds. stosunków z parlamentami spoza UE) również wybierają swoich przewodniczących i wiceprzewodniczących, stosując taką samą procedurę jak komisje.

Koordynatorzy w komisjach

Grupy polityczne wybierają swoich „koordynatorów” w komisjach parlamentarnych. Są oni politycznymi liderami danej grupy w poszczególnych komisjach. Koordynują opinie grupy na tematy omawiane przez komisję i wspólnie z przewodniczącym i wiceprzewodniczącymi organizują prace komisji.

Źródło: Kurier PAP

Wygrywa PiS z wynikiem ok. 45 proc. daje blisko 7 pkt. proc. przewagi nad Koalicją Europejską. To oznacza fenomenalny wynik partii rządzącej, która może powstrzymać się przed dalszą licytacją na coraz hojniejsze programy socjalne – uważają ekonomiści. Takie działanie powinno zmniejszyć napięcia w budżecie na przyszły rok.

Wynik eurowyborów jest obojętny dla złotego i rentowności obligacji, ale na pewno nie jest obojętny dla naszego budżetu. Ekonomiści przyznawali, że wyraźna porażka w wyborach mogła oznaczać jeszcze hojniejszy program socjalny przed jesiennymi wyborami. Tak się jednak nie stało. 7-punktowa przewaga nad KE dała Zjednoczonej Prawicy prowadzenie i komfort przed krajowym sprawdzianem w październiku.

Wygrana PiS w eurowyborach. Co z budżetem? Ekonomiści komentują

– Z punktu widzenia gospodarki, polityki fiskalnej i rynków finansowych taki wynik wyborów oznacza utrzymanie status quo – uważają ekonomiści mBanku.

Ich zdaniem, po pierwsze, jeśli będzie po traktowany jako prognostyk przed jesiennym wyborami do krajowego parlamentu, to sugeruje to znacznie mniejszą niż wcześniej niepewność co do kształtu rządu na jesieni. – Po drugie, w takich warunkach presja na licytację za pomocą obietnic socjalnych będzie mniejsza. Po trzecie, mniejszy bagaż obietnic wydatkowych oznaczać będzie, w powiązaniu z wolną ręką rządu w kwestiach podatkowych, mniejsze rozluźnienie polityki fiskalnej niż w innych scenariuszach. W szczególności, oznacza to większe prawdopodobieństwo realizacji ścieżki deficytu zapisanej w ostatniej Aktualizacji Programu Konwergencji – sugerują.

Ekonomiści mBanku piszą również, że mniejsza niepewność i bardziej restrykcyjna polityka fiskalna to, wreszcie, dobra wiadomości z punktu widzenia rynku obligacji. – Inwestorzy mogą w tej sytuacji zarówno oczekiwać niższych podaży SPW, jak i żądać mniejszej premii za ryzyko w polskich aktywach – twierdzą.

Przeczytaj także:

Podobnego zdania jest Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Rządzące PiS powinno trzymać się swoich wcześniejszych deklaracji wydatkowych z lutego 2019 (około 1,6 proc. PKB) i raczej powstrzymywać się od nowych deklaracji wydatkowych – pisze. Według niego przegrana władzy na poziomie ok. 5 pkt. proc. poniżej Koalicji Europejskiej mogłaby uruchomić nową pulę wydatków. W obecnej sytuacji nie ma takiej potrzeby, zważywszy, że choć pierwsze wypłaty niektórych świadczeń (13 emerytura) już się odbyły, to większość przelewów puli środków przewidziana jest właśnie przed wyborami w październiku.

Także i Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP, zgadza się z opiniami poprzedników. – Silny wynik rządzącej partii PiS (…) oznacza niższe ryzyko dla finansów publicznych(spirala kosztownych zobowiązań przed wyborami parlamentarnymi jesienią mniej prawdopodobna) – przekonuje.

Odmienną opinię od reszty przedstawiają za to specjaliści Banku Millennium.

„Z punktu widzenia perspektyw polityki fiskalnej i rynków finansowych wyniki wyborów wydają się być neutralne. W przypadku lepszych od założeń dochodów budżetowych rząd może dodatkowo zwiększyć wydatki przed wyborami parlamentarnymi na jesieni ponad stopniowo wdrażane rozwiązania w ramach „Piątki PiS”, np. w formie podwyżek w części sektora publicznego lub nowych świadczeń społecznych” – napisali w porannym raporcie.

Rynek zachowuje się spokojnie

Na koniec zerknijmy jeszcze na rynek finansowy. Po wyborach sytuacja jest bardzo spokojna.

– Początek tygodnia na rynkach wypada relatywnie spokojnie. Częściowo jest to najpewniej wynikiem faktu, iż poniedziałek jest dniem wolnym od obrotu zarówno w Londynie jak i Nowym Jorku, co teoretycznie ogranicza potencjalną aktywność inwestorów. Niemniej handel w trakcie sesji w Azji nie przynosi istotniejszych ruchów na euro. Wstępne oceny głosowania wskazują, iż partie proeuropejskie będą mogły liczyć na 2/3 miejsc w PE. Spadek poparcia dla centroprawicy i centrolewicy przyniósł podbicie głosów dla zielonych oraz liberałów, co teoretycznie może utrudniać proces budowania większości gdyż dotychczasowa koalicja EPP i S&D ma zbyt mało miejsc. Warto na pewno odnotować zwycięstwo Marie Le Pen we Francji, niemniej szeroki ruch anty-unijny nie zdołał uzyskać wystarczającego poparcia w PE. Ponadto otrzymaliśmy potwierdzenie problemów CDU/CSU w Niemczech – pisze Konrad Ryczko z DM BOŚ.

W kontekście eurowyborów na naszym kontynencie warto spojrzeć w stronę Wielkiej Brytanii. Zwycięstwo tam może odtrąbić Nigel Farage, znany eurosceptyk i jego partia Brexit (zdobyła 32 proc.).

– Wyniku rządzących Konserwatystów, którzy zebrali około 9 proc., nie da się oceniać inaczej niż jako całkowitej kompromitacji, która prawdopodobnie przypieczętowałaby los T. May nawet gdyby nie złożyła w piątek rezygnacji. Ważnym aspektem są jednak bardzo dobre wyniki Liberalnych Demokratów oraz Zielonych – obie partie postulujące zdecydowanie drugie referendum uzyskały łącznie 32,5-34 proc. głosów, czyli nawet więcej niż Brexit. 14,1 proc. w ostatnim sondażu jest poważnym sygnałem ostrzegawczym dla Partii Pracy, która choć zbliża się do tego stanowiska, wciąż go nie ogłosiła. Będzie to wtórne wobec faktu, że Konserwatyści zapewne przesuną się w drugą stronę, co może zwiększyć ryzyko „twardego” wyjścia Królestwa z UE. Wiele będzie na pewno zależało od tego, czy fotel premiera obejmie zgodnie z przewidywaniami Boris Johnson – komentuje wyniki wyborów na Wyspach Kamil Cisowski z DI Xelion.

Źródło: Business Insider

Ponad połowa polskich internautów przyznaje, że w ostatnich miesiącach zetknęła się z manipulacją lub dezinformacją, a 35 proc. ze sfałszowanymi informacjami w sieci spotyka się raz w tygodniu lub częściej – wynika z raportu NASK. Minister cyfryzacji Marek Zagórski liczy, że Polacy „nie dadzą” się dezinformacji przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Ponad połowa polskich internautów przyznaje, że w ostatnich miesiącach zetknęła się z manipulacją lub dezinformacją, a 35 proc. Polaków ze sfałszowanymi informacjami w sieci spotyka się raz w tygodniu lub częściej. Przy czym aż 19 proc. wprost twierdzi, że nie sprawdza wiarygodności internetowych informacji, ani ich źródeł – wynika z nowych badań, przeprowadzonych przez Pracownię Badań Społecznych NASK.

Badacze pytali Polaków o ich opinie i obserwacje, dotyczące działań dezinformacyjnych w sieci. Wyniki pokazują, że nieprawdziwe lub zmanipulowane informacje występują powszechnie. Codziennie styka się z nimi 8,3 proc. ankietowanych, kilka razy w tygodniu 15,6 proc., raz w tygodniu – 11,1 proc.. Tylko 2,3 proc. respondentów wybrało odpowiedź „nigdy”.

Obecny na prezentacji raportu minister cyfryzacji Marek Zagórski wyraził nadzieję, że Polscy „nie dadzą” się dezinformacji przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. „Te badania, które pokazał NASK nie są optymistyczne. Nie są też niespodzianką – mamy świadomość tego, że nie jest najlepiej, jeśli chodzi o umiejętność rozpoznawania treści, ich identyfikowania i analizowania” – mówił Zagórski.

Przeczytaj także:

Minister cyfryzacji podkreślił, że najlepszą metodą walki z dezinformacją jest edukacja. „To nie jest kwestia cyfrowa, to kwestia rozumienia tekstów, to zjawisko wtórnego analfabetyzmu. To edukacja u podstaw, która później przekłada się także na kompetencje cyfrowe” – mówił.

Z raportu NASK wynika, że najczęstszym rodzajem dezinformacji, z jakim spotykają się Polacy, to fake news (29,9 proc.). Respondenci wymieniają też trolling (15,6 proc.), działania przez fałszywe konta, np. na portalach społecznościowych (14,9 proc.) i zmanipulowane zdjęcia (8,3 proc.).

Wśród miejsc, w których manipulacja i dezinformacja występuje, wymieniane są najczęściej portale informacyjne (wskazało je 46,1 proc. badanych), strony o tematyce politycznej na Facebooku (39,5 proc.) oraz fora dyskusyjne (35,6 proc.). Działania dezinformacyjne, według Polaków, najczęściej podejmują politycy – uważa tak 49,2 proc. respondentów. W kogo, zdaniem ankietowanych wymierzone są manipulacje? Najczęściej wskazywaną ofiarą jest polski rząd (41,5 proc.). W dalszej kolejności respondenci wymieniają partie opozycyjne (36,5 proc.),  system oświaty i nauczycieli (31,1 proc.) oraz partie koalicji rządowej (27,5 proc.).

„Dezinformacja i manipulacja opinią publiczną są zjawiskami uważanymi za jedno z poważniejszych wyzwań współczesnego internetu. Wyniki, które uzyskaliśmy, wskazują, że większość Polaków ten problem dostrzega. Niestety znaczna część badanych przyznaje się do tego, że nie weryfikuje prawdziwości informacji w internecie” – wyjaśnił kierownik Pracowni Badań Społecznych NASK dr Rafał Lange.

Na pytanie o to, czy w ostatnich miesiącach spotkali się z informacjami fałszywymi lub zmanipulowanymi, 32,8 proc. badanych udzieliło odpowiedzi „trudno powiedzieć. Na pytanie „jak często?”, odpowiedź „trudno powiedzieć” została wskazana przez największy odsetek respondentów – 27,4 proc. Gdy pada pytanie o sprawdzanie prawdziwości informacji, ich źródeł, autentyczności profil lub wiarygodności osób, aż 19,1 proc. przyznaje, że weryfikacji nie dokonuje. „Te wyniki mogą niepokoić, szczególnie w zestawieniu z inną częścią badania, dotyczącą kompetencji medialnych. Z uzyskanych w niej odpowiedzi respondentów wynika, że duża część polskich internautów ma poważne problemy z odróżnianiem opinii od faktu” – ocenił dr Lange.

Badanie zostało przeprowadzone na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych użytkowników Internetu w Polsce. Raport z pełnymi wynikami badania jest dostępny na stronie internetowej Państwowego Instytutu Badawczego NASK.

Źródło: PAP

Wsparcie rozwoju gospodarki oraz nowoczesnych technologii opartych na danych i ich przepływie to jeden z priorytetów Unii Europejskiej. Przyjęte 18 grudnia 2018 roku rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1807 w sprawie ram swobodnego przepływu danych nieosobowych w UE jest kolejnym elementem kształtowania piątej swobody unijnej – przepływu danych osobowych i nieosobowych na Jednolitym Rynku Cyfrowym. Nowe przepisy będą miały zastosowanie od 28 maja 2019 roku.

Dane nieosobowe ­– czyli?

Dane nieosobowe to informacje elektroniczne inne niż te osobowe zdefiniowane w RODO – nie dotyczą zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Przykładami danych nieosobowych są algorytmy informatyczne, dane generowane przez maszyny oraz ich zanonimizowane zbiory wykorzystywane do analiz big data. Ponadto, są nimi także informacje dotyczące przeglądanych stron internetowych, nie związanych jednak z danymi wskazującymi na tożsamość osoby fizycznej lub pozwalającymi na ustalenie jej tożsamości.

Przetwarzaniem danych nieosobowych jest każda operacja lub zestaw operacji wykonywanych na danych nieosobowych lub ich zbiorach w formie elektronicznej, w sposób zautomatyzowany lub niezautomatyzowany. Do takich czynności zalicza się zbieranie, utrwalanie, organizowanie, porządkowanie, przechowywanie, adaptowanie lub modyfikowanie, pobieranie, przeglądanie, a także wykorzystywanie informacji – mówi dr hab. Bogdan Fischer, Partner i Radca Prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Korzystne rozwiązanie

Celem nowej regulacji jest w głównej mierze zwiększenie swobody przy przetwarzaniu danych przez podmioty świadczące usługi cloud computing, (IaaS, PaaS, SaaS), big data, internetu rzeczy oraz sztucznej inteligencji, a ponadto wzmocnienie cyfrowej gospodarki Europy.

Rozporządzenie, podobnie jak RODO, wspiera samoregulację sektorową – stwarza podstawy do wypracowania i przyjęcia odpowiednich kodeksów postępowania. Głównym celem kodeksów będzie ułatwienie przenoszenia danych nieosobowych przez użytkowników oraz pomiędzy dostawcami lub do własnych systemów informatycznych. Co więcej, szczegółowe i przejrzyste kodeksy powinny umożliwiać użytkownikom łatwe porównanie ofert różnych podmiotów. Przewidziane powinno być wykorzystanie formatów ustrukturyzowanych, powszechnie używanych i nadających się do odczytu maszynowego, w tym formatów opartych na otwartych standardach. Jako datę skutecznego wdrożenia kodeksów wskazano 29 maja 2020 roku, zachęca się jednak, żeby nastąpiło to jeszcze przed 29 listopada br. – wskazuje dr hab. Bogdan Fischer, Partner i Radca Prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Nowe przepisy są także poniekąd ukłonem w stronę start-upów oraz małych i średnich firm. Otwierają one drogę do projektowania nowych usług opartych na transgranicznym przepływie danych.

Przeczytaj także:

Nowe przepisy a RODO

Rozporządzenie o swobodnym przepływie danych nieosobowych w UE nie wpłynie na regulacje wynikające z RODO. W sytuacji, gdy przetwarzane dane – nieosobowe oraz osobowe – znajdą się w tym samym zbiorze dla danych nieosobowych zastosowanie będzie miało nowe rozporządzenie, natomiast osobowych – dotychczas regulujące je przepisy, w szczególności RODO. Kiedy dane osobowe i nieosobowe są w zbiorze nierozerwalnie związane, omawiane Rozporządzenie nie uchyla obowiązków wynikających z RODO – mówi dr hab. Bogdan Fischer, Partner i Radca Prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

W praktyce odpowiednie stosowanie rozporządzeń o ochronie danych osobowych oraz o swobodnym przepływie danych nieosobowych może rodzić wiele wątpliwości. Bruksela zapowiada opublikowanie wskazówek w zakresie powiązań pomiędzy oboma dokumentami jeszcze przed 29 maja br.

Źródło: Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Tymczasowe porozumienie osiągnięte w lutym w sprawie praw autorskich w przestrzeni cyfrowej zostanie poddane pod głosowanie plenarne we wtorek 26 marca 2019 w ramach obrad Parlamentu Europejskiego.

W wyniku negocjacji prowadzonych przez negocjatorów z Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich przez trzy lata, osiągnięto tymczasowe porozumienie, które ma na celu zapewnienie, że prawa i obowiązki wynikające z prawa autorskiego będą miały zastosowanie również w sieci. Twórcy i wydawcy wiadomości otrzymali możliwość negocjowania umów licencyjnych z platformami internetowymi, takimi jak YouTube, oraz agregatorami wiadomości, takimi jak Google News czy Facebook. Liczne zabezpieczenia mają na celu zapewnienie, że internet pozostanie również przestrzenią wolności słowa.

Celem porozumienia jest również ułatwienie wykorzystania materiałów chronionych prawami autorskimi do badań prowadzonych za pomocą eksploracji tekstu i danych, co pozwoli na usunięcie istotnej niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej, z którą borykają się obecnie europejscy naukowcy. Ograniczenia wynikające z praw autorskich nie będą miały zastosowania do treści wykorzystywanych do nauczania lub ilustracji.

Debata: wtorek, 26 marca

Głosowanie: wtorek, 26 marca

Procedura: zwykła procedura ustawodawcza

Konferencja prasowa: wtorek, 26 marca, o 15.00

Dodatkowo Parlament zagłosuje nad zakończeniem zmiany czasu z letniego na zimowy

We wtorek 26/03/2019  posłowie będą głosować nad propozycją zakończenia praktyki przestawiania zegarów o godzinę wiosną i jesienią, od 2021 roku.

Kraje UE, które zdecydują się na trwałe zachowanie czasu letniego, powinny po raz ostatni dostosować zegary w ostatnią niedzielę marca 2021, zgodnie z projektem stanowiska Parlamentu. Kraje, które wolą utrzymać swój standardowy (zimowy) czas, mogą po raz ostatni zmienić czas w ostatnią niedzielę października 2021 roku.

Posłowie chcą również, aby kraje UE koordynowały swoje działania, w celu nie dopuszczenia do zakłóceń w funkcjonowaniu jednolitego rynku.

 

W zeszły piątek (22 litego), w biurze Parlamentu Europejskiego przy Jasnej w Warszawie, odbyła się konferencja omawiająca nowe zasady udostępniania danych sektora publicznego. Michał B0ni omówił nieformalne negocjacje Parlamentu Europejskiego, Rady UE i Komisji Europejskiej. Jak zaznaczył europoseł Boni (PO), wprowadzenie nowych reguł jest niezbędne by przyspieszyć rozwój innowacyjnych technologii, wykorzystujących duże ilości wartościowych danych, m.in. systemów sztucznej inteligencji.

Podczas spotkania mówiono o tym, że UE zależy by obywatele mieli jak najłatwiejszy dostęp do danych, oraz aby było ich jak najwięcej. Dostęp do informacji, ma przede wszystkim przyspieszyć europejskie innowacje w wysoce konkurencyjnych dziedzinach, takich jak sztuczna inteligencja, które wymagają dostępu do ogromnej ilości rzetelnych danych. Zmiany w dyrektywie mają przyczynić się do zapewnienia szerokiego i swobodnego dostępu do wartościowych, wysokiej jakości danych dotyczących usług finansowanych ze środków publicznych.

Boni na konferencji wspomniał m.in. o tym, że wartość ekonomiczna danych z sektora publicznego w zeszłym roku wyniosła 52 mld euro, w 2030 r. będzie oscylowała na poziomie 194 mld euro.

Zobacz też:

Parlament nie chce uzależniać funduszy od krajowych celów ekonomicznych

Nowością w dotychczas obowiązującej dyrektywie będzie szersza skala regulacji oraz konieczność przygotowania technicznego (mowa m.in. o odpowiednim formatowaniu przekazanych danych, animizowanie ich, tak aby dane m.in. były zgodne z rozporządzeniem RODO). Uzupełniona dyrektywa, zakłada, że wszystkie treści sektora publicznego są z zasady swobodnie dostępne do ponownego wykorzystania. Dzięki temu np. start-upy mogą wykorzystać informacje do rozwoju swoich usług lub produktów, zwiększając swą innowacyjność w skali Europy i świata (np. dzięki opracowaniu mobilnych aplikacji wykorzystujących obszerne bazy). Tutaj, przydadzą się np. zbiory danych o wysokiej wartości, takie jak statystyki, dane geoprzestrzenne czy dane w sektorze transportu.

Dużym zaskoczeniem jest wprowadzenie do dyrektywy zapisu o tym, że obowiązywać będą umowy dotyczące danych między organami publicznymi  a przedsiębiorstwami prywatnymi. Zmiany dyrektywy objęły także dane naukowe – ale głównie te finansowane publicznie. Natomiast wszelkie dane tego typu udostępniane za pośrednictwem repozytoriów będą podlegać zharmonizowanym przepisom dotyczącym ponownego wykorzystywania.

Polscy pracodawcy piszą do Komisji Europejskiej: Zmiany prawa mogą zaszkodzić pracownikom delegowanym.

 

  • Utrzymanie całkowitego budżetu inwestycyjnego dla regionów UE na lata 2021-2027
  • Wspieranie innowacji, cyfryzacji, MŚP i przechodzenia na gospodarkę niskoemisyjną
  • Wzmocnienie synergii między funduszami
  • Zwiększone wsparcie dla regionów słabiej rozwiniętych
Parlament przyjął w środę uproszczone przepisy dotyczące inwestycji w regionach UE na 2021-2027 i odrzucił uzależnienie funduszy regionalnych UE od krajowych celów gospodarczych.

Projekt nowych przepisów poparło 460 posłów, 170 głosowało przeciw, 47 wstrzymało się od głosu. Dotyczy one wydatków na rozwój regionów, spójność i sprawy socjalne Unii Europejskiej w latach 2021-2027. Będą miały kluczowe znaczenie dla zachowania ciągłości inwestycji, pozwolą zwiększyć wsparcie dla regionów najsłabiej rozwiniętych.

Poziom finansowania

Posłowie do PE uważają, że w latach 2021-2027 należy utrzymać finansowanie inwestycji na obecnym poziomie, tj. 378,1 miliardów euro (w cenach z 2018 r.). Regiony słabiej rozwinięte powinny nadal korzystać ze znacznego wsparcia UE, przy stawkach współfinansowania wynoszących do 85 % (w porównaniu do 70 % proponowanych przez Komisję) i 61,6 % udziału w funduszach rozwoju regionalnego, funduszu społecznym i funduszu spójności. Parlament chce też podwyższenia stopy współfinansowania dla regionów przechodzących transformację społeczno-gospodarczą i regionów wyżej rozwiniętych, odpowiednio do 65 % i 50 %. Posłowie opowiadają się za przeznaczeniem 1,6 mld EUR (0,4%) na rezerwę pozwalającą finansować regiony najbardziej oddalone geograficznie.

Zobacz też:

Polscy pracodawcy piszą do Komisji Europejskiej: Zmiany prawa mogą zaszkodzić pracownikom delegowanym.

Zasady finansowania

Zasady przyznawania funduszy są obecnie silniej powiązane z ogólnymi celami polityki UE, takimi jak:

  • Zwiększenie konkurencyjności oraz wzmocnienie małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP);
  • Nadanie priorytetowego znaczenia działaniom na rzecz efektywności energetycznej w zakresie podaży i popytu na energię;
  • Ochrona i poprawa jakości środowiska naturalnego oraz przeciwdziałanie zmianom klimatu;
  • Promowanie inteligentnej i zrównoważonej mobilności;
  • Poszanowanie praw podstawowych, zapewnienie równości płci i zapobieganie wszelkim formom dyskryminacji.

Cytat

Współsprawozdawczyni Constanze Krehl (S&D, Niemcy) powiedziała: „Parlament w pełni popiera zasady upraszczania, jak również włączenie wszystkich partnerów zaangażowanych w finansowanie spójności UE poprzez umowy o partnerstwie. Jednak połączenie finansowania regionalnego UE z uwarunkowaniami makroekonomicznymi, jak zaproponowała Komisja, oznaczałoby niesprawiedliwe karanie władz regionalnych za decyzje podejmowane przez rządy krajowe. Parlament odrzucił zatem te przepisy”.

Współsprawozdawca Andrej Novakov (PPE, Bułgaria) podkreślił, że „wszyscy korzystają z polityki spójności UE, ponieważ ona nas jednoczy. Istnieje tylko jedna kategoria Europejczyków: zwycięzcy netto. Cieszymy się, że udało nam się dotrzymać napiętego harmonogramu legislacyjnego i jesteśmy teraz gotowi natychmiast rozpocząć negocjacje z Radą”.

Zobacz też:

Posłowie przyjęli nowe przepisy dotyczące transportu drogowego i kabotażu w UE

Dalsze kroki

Parlament jest teraz gotowy do rozpoczęcia negocjacji z ministrami państw członkowskich UE w Radzie.

Kontekst

Aby poprawić synchronizację funduszy, nadrzędne przepisy rozporządzenia w sprawie wspólnych przepisów będą miały zastosowanie nie tylko do Funduszu Rozwoju Regionalnego, Funduszu Społecznego (EFS+), Funduszu Spójności, ale również do Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego. Określą też zasady finansowe na lata 2021-2027 dotyczące Funduszu Migracji i Azylu, Funduszu Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Instrumentu Zarządzania Granicami i Wizowego. Parlamentarna komisja rozwoju regionalnego chce również objąć nowymi przepisami Fundusz Rozwoju Obszarów Wiejskich. W sumie fundusze te stanowią około jednej trzeciej całkowitego budżetu UE.

Jak informuje biuro kontaktowe Parlamentu Europejskiego w Polsce, posłowie przyjęli poprawki dotyczące kabotażu, ale odrzucili te dotyczące delegowania i czasu odpoczynku kierowców. Nowe regulacje zwalczające firmy-przykrywki, usprawniające egzekwowanie przepisów dotyczących kabotażu i zapobiegające oszustwom w transporcie drogowym zostały przyjęte przez parlamentarną Komisję Transportu i Turystyki (TRAN) w czwartek.

Posłowie chcą, aby firmy transportowe mogły dostarczać towary w ciągu 3 dni po przekroczeniu granicy. Ma to na celu uniknięcie przejazdów pustych ciężarówek i ułatwić egzekwowanie przepisów. Obecne prawodawstwo pozwala na trzy operacje w ciągu 7 dni.

Aby zapobiec systemowemu kabotażowi, po upływie 3 dni ciężarówki będą musiały powrócić do państwa pochodzenia i pozostać tam przez co najmniej dwa i pół dnia przed ponownym wjazdem do państwa, w którym wykonywały kabotaż.

Pojazdy będą musiały także przynajmniej raz na cztery tygodnie załadować lub wyładować towar w państwie, w którym zarejestrowana jest firma transportowa, powiedzieli posłowie.

Rozprawienie się z firmami-przykrywkami i nadużywaniem vanów

Aby zwalczyć firmy-przykrywki działające na zasadzie skrzynki pocztowej, firmy transportowe będą musiały przedstawić dowód rozwiniętej działalności w państwie członkowskim, w którym są zarejestrowane.

W związku z wzrastającą ilością firm używających lekkich pojazdów dostawczych (light commercial vehicles, LCVs), posłowie zaproponowali, aby firmy wykorzystujące takie pojazdy o masie powyżej 2,4 tony do transportu międzynarodowego były zobowiązane do przestrzegania unijnych przepisów dotyczących operatorów transportu drogowego.

Namierzanie „czarnych owiec”, rzadsze kontrole firm działających zgodnie z prawem

Posłowie chcą, aby dokumenty elektroniczne i cyfrowe technologie były używane efektywniej w celu zmniejszenia obciążenia kierowców i skrócenia czasu kontroli drogowych. Władze państw członkowskich powinny zintensyfikować współpracę ponadgraniczną, aby skuteczniej namierzać i nadzorować firmy z historią nieprzestrzegania prawa, jednocześnie zmniejszając kontrole operatorów działających zgodnie z prawem.

Kolejne kroki

Posłowie z komisji TRAN przyjęli poprawki do propozycji przepisów dotyczących kabotażu i przepisów regulujących dostęp do zawodu operatora transportu drogowego 27 głosami za i 21 głosami przeciw. Posłowie odrzucili poprawki do zapisów o czasie odpoczynku i o delegowaniu kierowców. Koordynatorzy Komisji TRAN zdecydują o dalszym losie proponowanych regulacji podczas kolejnego spotkania.

mat. prasowy

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w swoim dorocznym przemówieniu do Parlamentu Europejskiego o stanie UE mówił o najważniejszych dokonaniach, ale także wyzwaniach dla Europy.

– Utrzymanie jedności państw członkowskich w związku z negocjacjami Brexitu, w okresie znaczących podziałów w ramach UE, to niewątpliwy sukces Komisji. Jest nim także wyraźny postęp w dziedzinie wspólnej polityki obronnej, czyli wdrażanie mechanizmu stałej współpracy strukturalnej w obszarze bezpieczeństwa i obronności (PESCO) oraz powołanie Europejskiego Funduszu Obronnego, który powinien znacząco zwiększyć integrację państw członkowskich, stanowiąc konkretną zachętę do współdziałania – mówi Kinga Grafa, dyrektorka biura Konfederacji Lewiatan w Brukseli.

– W przemówieniu zabrakło mi podkreślenia wagi i sukcesów dotychczasowej polityki spójności, co sprawia, że w kontekście zaproponowanych przez Komisję Europejską cięć w tym obszarze w Wieloletnich Ramach Finansowych na lata 2021-2027, mówienie o zakopywaniu podziału na Wschód i Zachód Europy pozostaje pustym sloganem. Zabrakło także odniesienia się do dyskutowanych obecnie reform w strefie euro, poza mglistą zapowiedzią zrobienia z euro pierwszej globalnej waluty. Pozytywnym aspektem przemówienia jest natomiast ambicja ustanawiania przez Europę globalnych standardów dotyczących rozwijania sztucznej inteligencji oraz dostrzeżenie w Afryce partnera, a nie tylko biorcy pomocy humanitarnej – dodaje Adam Dorywalski, ekspert w biurze Lewiatana w Brukseli.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker na początku wystąpienia wyraźnie zaznaczył, że potrzebujemy silnej i zjednoczonej Europy oraz musimy skutecznie bronić osiągnięć UE, która pozostaje gwarantem pokoju i stabilności na kontynencie. Sytuacja gospodarcza wyraźnie się poprawiła, o czym świadczy, że od 2014 r. powstało 12 mln nowych miejsc pracy w UE, a za wzór wychodzenia z kryzysu postawił Grecję. Zwrócił jednak także uwagę na to, że bezrobocie wśród młodych pozostaje nadal zbyt wysokie.
Pokreślone zostało również wyraźnie, że firmy powinny płacić podatki tam, gdzie wypracowują zyski oraz to, że konkluzje z Goeteborga w sprawie polityki społecznej powinny zostać sprawnie przyjęte. Ważne jest również, aby Europa ustanawiała globalne standardy np. w kwestiach związanych ze sztuczną inteligencją.

Juncker chwalił się także osiągnięciami wspólnej polityki handlowej, tym że udało mu się powstrzymać Trumpa przed wywołaniem wojny handlowej z UE, a także podkreślił wagę sfinalizowania tak szybko jak to tylko możliwe umowy o wolnym handlu z Japonią.

Juncker stwierdził ponadto, że euro, które jest wielkim osiągnięciem, powinno stać się globalną walutą i aby to osiągnąć firmy europejskie powinny zaprzestać handlu w dolarach i przejść na euro. Jeszcze przed końcem bieżącego roku Komisja przedstawi konkretną propozycję w tej sprawie. Ponadto Komisja zaproponuje zniesienie zasady jednomyślności i wprowadzenie głosowania większością kwalifikowaną w niektórych sprawach związanych z unijną polityką zagraniczną i podatkami. W przemówieniu dużo uwagi zostało także poświęcone Afryce, która potrzebuje nie tylko akcji charytatywnych, ale także inwestycji i prawdziwego partnerstwa.

Przewodniczący KE zwrócił uwagę, że UE poradziła sobie z kryzysem migracyjnym, o czym świadczy spadek o 97% liczby uchodźców dostających się do Europy przez Morze Śródziemne, jednak zauważył, że potrzebujemy większej solidarności w polityce migracyjnej, zachowania strefy Schengen oraz legalnej imigracji dla pracowników wykwalifikowanych. Jeszcze dzisiaj przedstawiona zostanie konkretna propozycja Komisji ws. wzmocnienia zewnętrznych granic UE.

Juncker mówił także o zakopaniu podziału na Wschód-Zachód Europy. W sprawie Brexitu natomiast stwierdził, że wychodząc z UE Wielka Brytania nie może pozostać częścią wspólnego rynku, co nie zmienia faktu, że nie stanie się ona nigdy dla UE zwykłym państwem trzecim. Komisja Europejska w pełni popiera zawarcie umowy o wolnym handlu z Wielką Brytanią w przyszłości.

W kontekście przyszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego, Juncker obiecał natychmiastowe przedstawienie propozycji w jaki sposób chronić nasz system wyborczy przed ingerencją państw trzecich oraz wyraził nadzieję na powstanie list ponadnarodowych do wyborów w 2024 r.

Juncker mówił także o wartościach europejskich, stwierdzając, że demokracja nie może funkcjonować bez wolnej prasy i art. 7 musi być stosowany gdy jakieś państwo członkowskie narusza zasadę praworządności, a działania wiceszefa Komisji Timmermansa cieszą się jego pełnym poparciem. Wyraźnie podkreślił także, że UE jest wspólnotą opartą na szacunku wobec prawa i nie respektowanie wyroków Trybunału UE nie wchodzi w grę.
Jak zauważył, Europa powinna powiedzieć „nie” niezdrowemu nacjonalizmowi, a „tak” oświeconemu patriotyzmowi: „Patriotyzm jest cnotą, niekontrolowany nacjonalizm jest podszyty zarówno trucizną, jak i podstępem”.

żródło: Konfederacja Lewiatan

Parlament Europejski zagłosował przeciwko trzem mandatom Komisji Transportu i Turystyki (TRAN) dotyczącym sprawozdań delegowania pracowników, czasu jazdy i odpoczynku kierowców, a także kabotażu w ramach prac nad Pakietem Mobilności podczas posiedzenia plenarnego w Strasburgu. Mandaty do negocjacji z Radą zostały podważone dla wszystkich trzech przyjętych przez TRAN 4 czerwca raportów Europosłów Wim Van de Camp, Merja Kyllönen i Ismail Ertug dotyczących aspektów rynkowych i socjalnych Pakietu Mobilności – czasu pracy kierowców, delegowania w transporcie, a także dostępu do rynku.

Jednym z najważniejszych dla polskich przewoźników i kierowców przyjętych 4 czerwca przez TRAN zapisów było wyłączenie tranzytu i transportu międzynarodowego spod dyrektywy o delegowaniu pracowników (PWD). Dzisiaj podczas posiedzenia plenarnego 343 posłów zagłosowało przeciwko wyłączeniu transportu międzynarodowego i tranzytu z zasad delegowania, a 263 było za. Z 751 posłów Parlamentu Europejskiego w głosowaniu wzięło udział 630. „Podważenie trzech raportów Europosłów Wim Van de Camp, Merja Kyllonen i Ismail Ertug przyjętych demokratycznie w Komisji TRAN jest złą wiadomością, co najmniej z kilku powodów, nie tylko dla europejskich przewoźników, ale również kierowców i konsumentów. Raporty były dobrze wyważonym kompromisem uzyskanym podczas miesięcy rozmów na forum Parlamentu Europejskiego” – podsumowuje zaraz po głosowaniu Agata Boutanos z Przedstawicielstwa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w Brukseli. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców aktywnie współpracował przez ostatni rok z innymi organizacjami logistycznymi, transportu, pracodawców, a także przewoźników w Unii Europejskiej. Wypracowujemy stanowiska, organizujemy wydarzenia, a także przygotowujemy materiały informacyjne – w tym zaadresowaną wczoraj do wszystkich 751 posłów do Parlamentu Europejskiego broszurę przekonującą do wsparcia mandatu dla trzech sprawozdań przyjętych dziesięć dni wcześniej przez Komisję TRAN. „Należy podkreślić, że wbrew założeniom posłów głosujących zapewne w dobrej wierze dzisiaj przeciwko wyłączeniu tranzytu oraz transportu międzynarodowego z zasad delegowania, a także sprawozdaniu dotyczącemu czasu pracy i odpoczynku stracić mogą właśnie kierowcy. Raport proponował dużą elastyczność odbioru odpoczynków w domu, a także przejrzyste zasady wynagradzania kierowców” – dodaje Agata Boutanos.

 

 

 

Posłowie poparli przepisy dla całej UE, zapewniające bezpieczne używanie dronów oraz aktualizujące zasady bezpieczeństwa dla lotnictwa.

We wtorek posłowie przyjęli projekt przepisów, uzgodnionych już nieformalnie z Radą, w listopadzie 2017 roku, dotyczących zasad UE dla dronów oraz ich operatorów, zapewniających bezpieczeństwo oraz przewidywalne przepisy, pozwalające na rozwój produktów i usług. Obecnie rozwój rynku zahamowany jest przez nieskoordynowane przepisy krajowe dla dronów. Zgodnie z nowymi przepisami drony będą musiały być projektowane w sposób wykluczający ryzyko dla ludzi. Zależnie od przewidywanego ryzyka, wagi lub obszaru użytkowania, drony będą musiały być wyposażone w takie urządzenia jak wysokościomierz, możliwość określenia zmiany strefy geograficznej oraz maksymalne dopuszczalne odległości operacyjne, funkcje unikania kolizji i automatycznego lądowania. Znajomość wszystkich przepisów dotyczących dronów oraz umiejętność ich bezpiecznego obsługiwania stanie się obowiązkiem operatorów samolotów bezzałogowych. Oznacza to, że niektórzy z nich będą musieli przejść szkolenie zanim wolno im będzie sterować dronem. W celu ułatwienia identyfikacji, w przypadku kolizji, operatorzy powinni być zarejestrowani a ich drony powinny mieć oznaczenie umożliwiające ich identyfikację. Z przepisów tych wyłączone będą najmniejsze jednostki.

W oparciu o najistotniejsze zasady Komisja Europejska ma opracować bardziej szczegółowe przepisy obowiązujące w całej UE, takie jak maksymalne limity lotów i odległości dla lotów bezzałogowych oraz zasady certyfikacji operacji i samolotów bezzałogowych w zależności od stwarzanego przez nie zagrożenia. Przepisy określałyby również, którzy operatorzy potrzebują dodatkowego przeszkolenia i rejestracji oraz jakie rodzaje dronów powinny mieć dodatkowe zabezpieczenia.

Modernizacja przepisów bezpieczeństwa w lotnictwie

Oprócz ustanowienia przepisów UE dotyczących samolotów bezzałogowych, zaktualizowane zostały także unijne przepisy bezpieczeństwa w sektorze lotnictwa. Celem jest utrzymanie wysokiego poziomu bezpieczeństwa lotniczego w UE, przy jednoczesnym zapewnieniu, że przepisy będą lepiej dostosowane, bardziej proporcjonalne i oparte na analizie ryzyka, tak aby sprostać spodziewanemu wzrostowi ruchu lotniczego w nadchodzących dziesięcioleciach.
Dalsze zmiany przyczyniają się do zacieśnienia współpracy między unijną agencją bezpieczeństwa lotniczego a organami krajowymi przy ocenie ryzyka związanego z lotami nad obszarami objętymi konfliktem. Upoważniają one również Komisję Europejską do opracowania norm pobierania danych z rejestratorów parametrów lotu w czasie rzeczywistym, gdy samolot znajduje się w niebezpieczeństwie, w celu przyspieszenia reakcji w sytuacjach kryzysowych.

Kolejne kroki
Nowe przepisy muszą zostać formalnie przyjęte przez unijnych ministrów

Informacje pogłębione
Obecnie drony lżejsze niż 150 kg podlegają jurysdykcji organów krajowych, a zatem producenci i operatorzy podlegają różnym wymogom w zakresie ich projektowania oraz zapewnienia bezpieczeństwa.
Szacuje się, że w ciągu najbliższych 10 lat technologie dronów dla lotnictwa cywilnego będą stanowić około 10 % unijnego rynku lotniczego (tj. około 15 mld EUR rocznie). Według Komisji do 2050 r. przemysł związany z samolotami bezzałogowymi mógłby stworzyć w UE około 150 000 miejsc pracy.

Więcej informacji
http://www.europarl.europa.eu/plenary/en/texts-adopted.html

Nagranie debaty (11.06.2018)
http://www.europarl.europa.eu/ep-live/en/plenary/search-by-date

Zwiększenie wieloletniego budżetu UE, utrzymanie finansowania dotychczasowych polityk, w tym polityki spójności i rolnej, zwiększenie finansowania programów dotyczących innowacyjności i młodzieży – to główne postulaty zawarte w projekcie stanowiska Parlamentu Europejskiego w sprawie wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej po 2020 roku. Stanowisko zostanie poddane pod głosowanie na marcowej sesji plenarnej w Strasburgu.

„Przy przyjmowaniu wieloletnich ram finansowych Parlament Europejski może albo przyjąć albo odrzucić projekt Rady UE. Aby uniknąć sytuacji, w której Parlament musiałby odrzucić tę propozycję, już dziś formułujemy nasze oczekiwania wobec wieloletniej perspektywy finansowej” – wyjaśniał na konferencji prasowej w Biurze Informacyjnym Parlamentu Europejskiego w Polsce poseł-sprawozdawca Jan Olbrycht.

Większy budżet Unii Europejskiej po 2020

Zdaniem Olbrychta, wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej spowoduje dziurę w budżecie w wysokości 12-14 mld euro rocznie. Konieczność poniesienia nowych wydatków – kolejne 10-11 mld na rok. „Dlatego, naszym zdaniem, budżet powinien być zwiększony do 1,3% dochodu narodowego brutto [państw członkowskich]” – powiedział poseł.

Utrzymać finansowanie dotychczasowych polityk

Posłowie uważają, że finansowanie polityki spójności oraz polityki rolnej powinno być utrzymane na dotychczasowym poziomie, pomniejszonym o udział Wielkiej Brytanii.

Nowe wydatki

W projekcie stanowiska PE proponuje się zwiększenie finansowania już działających najważniejszych programów unijnych: potrojenie budżetu programu Erasmus+ umożliwiającego wymianę młodzieży i studentów, podwojenie budżetu programu COSME na wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw, zwiększenie finansowania inicjatywy na rzecz zatrudnienia młodych ludzi oraz wsparcia badań naukowych i innowacji.

Nowe wydatki są związane z działaniami Unii w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności oraz migracji.

Stanowisko Parlamentu Europejskiego w sprawie wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej zostanie poddane pod glosowanie na sesji plenarnej 12-15 marca.

Testowanie na zwierzętach produktów kosmetycznych jest w UE zakazane już od 2004 r., a od 2009 r. zakaz dotyczy także składników kosmetycznych („zakaz testowania”).

Od marca 2009 r. na unijny rynek nie dopuszcza się również produktów kosmetycznych zawierających składniki, które były testowane na zwierzętach („zakaz wprowadzania do obrotu”).

W przypadku najbardziej złożonych skutków dla zdrowia człowieka (np. rakotwórczość czy szkodliwy wpływ na rozrodczość) początek obowiązywania zakazu wprowadzania do obrotu został przesunięty na marzec 2013 r.

Europa jest największym rynkiem zbytu dla produktów kosmetycznych na świecie, a europejski sektor kosmetyczny zapewnia około 2 milionów miejsc pracy. Od mydła i szamponu przez kosmetyki do makijażu po perfumy konsumenci używają co najmniej 7 różnych produktów kosmetycznych każdego dnia.

Przepisy unijne gwarantują, że produkty, które wchodzą w kontakt z ciałem ludzkim, są bezpieczne dla naszego zdrowia, a ich produkcja uwzględnia dobrostan zwierząt. Podczas gdy testowanie kosmetyków na zwierzętach i wprowadzanie do obrotu takich produktów jest już zabronione w Unii Europejskiej, to w ok. 80% krajów na świecie jest nadal dozwolone.

Parlament Europejski chce wprowadzenia zakazu na całym świecie

20 lutego 2017 r. Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności przyjęła projekt rezolucji, w którym wzywa do wprowadzenia do 2023 r. globalnego zakazu testowania kosmetyków na zwierzętach, a także do sprzedaży nowo testowanych na zwierzętach kosmetyków.

Rezolucja wzywa Unię Europejską do opowiedzenia się za globalnym zakazem w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz do dopilnowania, by jej własny zakaz testowania nie został osłabiony w wyniku trwających negocjacji handlowych lub zasad Światowej Organizacji Handlu.

Parlament Europejski wysyła silny sygnał, że testy kosmetyków na zwierzętach w państwach trzecich nie mają uzasadnienia. „Uważam, że jako Unia Europejska udowodniliśmy już, że zakaz może prawidłowo funkcjonować i nadszedł czas, by działać” – mówi Miriam Dalli (S&D, Malta), współautorka projektu rezolucji.

  • Możliwość transakcji przez Internet w innym kraju UE nie będzie mogła być blokowana, nie będzie automatycznego przekierowania.
  • Sprzedawcy będą musieli traktować osoby dokonujące zakupów transgranicznych tak samo jak nabywców krajowych: te same warunki sprzedaży, te same ceny.
  • Aż 63% stron internetowych nie pozwala kupującym z innego państwa UE na dokonywanie zakupów, wynika z badań.

Klienci kupujący przez inernet uzyskają szerszy dostęp do produktów i usług takich jak rezerwacje hotelowe, wynajem samochodów, bilety na festiwale muzyczne lub do parków rozrywki w UE.

Nowe przepisy zapewnią konsumentom większą możliwość wyboru strony internetowej, na której chcą kupować towary lub usługi. Znacznie ograniczone zostaną bowiem praktyki handlowe polegające na blokowaniu dostępu do serwisu lub automatycznym przekierowywaniu na inną stronę klientów przebywających stale lub  czasowo w innym państwie Unii Europejskiej. Geoblokowanie jest technicznie możliwe dzięki lokalizacji klienta na podstawie używanego przez niego adresu IP.

W szeregu przypadków przedsiębiorcy będą mieli obowiązek zapewnić internetowym nabywcom zza granicy taką samą cenę i takie same warunki sprzedaży jak klientom lokalnym. Ułatwienia dla konsumentów dotyczyć będą między innym następujących sytuacji:

  • zakup towaru (np. urządzenia gospodarstwa domowego, elektroniki, odzieży) i jego dostarczanie do państwa członkowskiego, do którego przedsiębiorca gwarantuje dostawę (na ogólnych warunkach lub z możliwością odebrania zakupu w miejscu uzgodnionym przez obie strony, w państwie UE, w którym przedsiębiorca oferuje taką możliwość);
  • nabycie usług świadczonych drogą elektroniczną, które nie są chronione prawem autorskim (np. usługi w chmurze, hurtownie danych, hosting stron internetowych i dostarczanie zapór sieciowych);
  • zakup przez internet usług świadczonych w miejscu, w którym przedsiębiorca prowadzi działalność (np. pobyt w hotelu, imprezy sportowe, wypożyczanie samochodów, festiwale muzyczne lub bilety wstępu na parkingi).

Przepisy nie dotyczą treści chronionych prawem autorskim

Cyfrowe treści objęte prawami autorskimi, takie jak książki elektroniczne, muzyka do pobrania, gry online, nie będą na razie objęte nowymi przepisami. Nie dotyczą też one usług audiowizualnych i transportowych. Negocjatorzy Parlamentu Europejskiego wprowadzili jednak do ustawy „klauzulę przeglądową”, która zobowiązuje Komisję Europejską do dokonania w ciągu dwóch lat oceny, czy zakaz geoblokowania powinien zostać rozszerzony.

 

Parlament Europejski będzie w przyszłym tygodniu głosował nad rezolucją wzywającą Komisję Europejską do nowelizacji dyrektywy w sprawie czasu letniego. Część europosłów chciałaby zrezygnowania ze zmiany czasu w całej Wspólnocie. Wynik głosowania nie jest jednak przesądzony, bo eurodeputowani są podzieleni.

O czasie letnim mówi unijna dyrektywa z 2001 roku, która harmonizuje datę i czas jego wprowadzenia we wszystkich państwach członkowskich. Uzasadnieniem jest sprawne funkcjonowanie nie tylko transportu i komunikacji, ale również innych sektorów przemysłu, które wymagają stałego, długookresowego planowania.

Rozróżnienie na czas zimowy i letni stosuje się w blisko 70 krajach na świecie. Obowiązuje we wszystkich krajach europejskich, z wyjątkiem Islandii i Białorusi. W 2014 roku na stałe na czas zimowy przeszła Rosja.

W Polsce zmiana czasu została wprowadzona w okresie międzywojennym, następnie w latach 1946-49 i 1957-64; obecnie obowiązuje nieprzerwanie od 1977 roku.

 

Przewodniczący komisji przemysłu, badań i energii PE (ITRE), Jerzy Buzek, zainaugurował działalność Europejskiego Centrum Monitorowania Ubóstwa Energetycznego. Ma ono pomóc rozwiązać problem, który w Unii Europejskiej dotyka co najmniej 10% obywateli (w Polsce – ponad 12%).

– Nikt zimą nie powinien wybierać między ciepłym kaloryferem a jedzeniem czy lekami. Aż 4,6 mln Polaków ma trudności z opłaceniem swojego codziennego zużycia energii – na oświetlenie, gotowanie, używanie lodówek czy pralek, ale przede wszystkim – na ogrzanie wody i mieszkania. W rezultacie, zamiast ogrzewać swoje domy gazem czy prądem wybierają najtańszą opcję – indywidualne piecyki, często przestarzałe i nieefektywne tzw. „kopciuchy” na najgorszej jakości węgiel, które trują nasze miasta na ogromną skalę. Dlatego nie da się wygrać ze smogiem, bez pełnej likwidacji zjawiska ubóstwa energetycznego – ocenia były przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Centrum Monitorowania Ubóstwa Energetycznego to kolejna – obok kluczowej dla Polski i Województwa Śląskiego Platformy Wsparcia Regionów Górniczych – inicjatywa mająca zapewnić, że koszt społeczny transformacji energetycznej Unii Europejskiej będzie jak najniższy. Głównym celem ma być wspieranie działań w zakresie pomocy najuboższym gospodarstwom domowym.

 

Posłowie Parlamentu Europejskiego przyjęli propozycje komisji parlamentarnej o ustanowieniu wiążących celów na poziomie UE, poprawieniu efektywności energetycznej o 35%, minimalnym udziale energii odnawialnej, w konsumpcji, na poziomie 35% oraz o 12% udziale energii odnawialnej w transporcie, do 2030 roku.

W sprawie efektywności energetycznej, Parlament zagłosował za przyjęciem wiążącego celu UE w wysokości co najmniej 35 % oraz orientacyjnych celów krajowych. Cel ten należy rozpatrywać na podstawie prognozowanego zużycia energii w 2030 r. według modelu PRIMES (symulującego zużycie energii i system dostaw energii w UE).

Energia odnawialna: wiążący cel na poziomie 35%

 Głosując nad odrębnymi przepisami dotyczącymi energii odnawialnej, które przyjęli 492 głosami przy 88 i 107 głosach wstrzymujących się, posłowie stwierdzili, że udział energii odnawialnej powinien wynosić 35% zużycia energii w UE w 2030 roku. Należy również określić cele krajowe, od których państwa członkowskie mogłyby pod pewnymi warunkami odstąpić o maksymalnie 10 %.

Transport: bardziej zaawansowane biopaliwa, olej palmowy wycofany do 2021

 W 2030 r. każde państwo członkowskie będzie musiało dopilnować, aby 12 % energii zużywanej w transporcie pochodziło ze źródeł odnawialnych. Udział tzw. biopaliw „pierwszej generacji” (wytwarzanych z upraw żywnościowych i paszowych) powinien być ograniczony do poziomu 2017 r. oraz maksymalnie do 7 % w transporcie drogowym i kolejowym. Posłowie domagają się również zakazu stosowania oleju palmowego od 2021 roku.

Udział zaawansowanych biopaliw (które mają mniejszy wpływ na użytkowanie gruntów niż uprawy roślin spożywczych), odnawialnych paliw transportowych o pochodzeniu nie biologicznym, odpadów z paliw kopalnych i energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych będzie musiał wynosić co najmniej 1,5% w 2021 r., wzrastając do 10 % w 2030 r.

Ładowanie baterii na stacjach

 Do 2022 r. 90 % stacji paliw wzdłuż dróg sieci transeuropejskich powinno być wyposażonych w punkty doładowania pojazdów elektrycznych o dużej mocy, uważają posłowie.

Biomasa

Posłowie chcą, aby systemy wsparcia dla odnawialnych źródeł energii z biomasy zostały opracowane w taki sposób, aby uniknąć zachęcania do niezrównoważonego wykorzystywania biomasy do produkcji energii, w przypadku możliwości lepszego jej wykorzystania przemysłowego lub materiałowego, ponieważ dwutlenek węgla wychwycony wcześniej przez drzewa zostałby uwolniony, gdyby spalano je do celów grzewczych. W odniesieniu do wytwarzania energii należy zatem priorytetowo traktować spalanie odpadów i pozostałości drewnianych.

Energia wytwarzana przez konsumentów i społeczności energetyczne

Parlament chce, aby konsumenci produkujący energię elektryczną w swoich lokalach mieli prawo do jej zużycia i instalowania systemów jej magazynowania bez konieczności uiszczania jakichkolwiek opłat i podatków.

W ramach mandatu negocjacyjnego posłowie zwracają się do państw członkowskich o dokonanie oceny istniejących barier w zużyciu energii wytwarzanej przez konsumenta, we własnym lokalu, promowanie takiego zużycia energii oraz zagwarantowanie, że konsumenci, a szczególnie gospodarstwa domowe, będą mogli przyłączyć się do społeczności korzystających z energii odnawialnej, nie podlegając nieuzasadnionym warunkom i procedurom.

Parlament Europejski uruchomił nową platformę internetową z materiałami audiowizualnymi – Centrum Multimedialne.  Zastąpi ono dotychczasową stronę serwisu audiowizualnego.

Na nowej platformie multimedia.europarl.europa.eu znajdą się nagrania wideo, audio, zdjęcia i transmisje na żywo.

Znalezienie potrzebnych materiałów ułatwią: najnowocześniejsza wyszukiwarka, pakiety tematyczne i codzienny grafik produkcji serwisu prasowego Parlamentu. Nowe, elastyczne projektowanie w technice RWD poprawi komfort korzystania z platformy poprzez automatyczne dostosowanie się strony do korzystanego urządzenia.

Centrum Multimedialne umożliwi oglądanie, pobieranie i udostępnianie multimediów jednym kliknięciem. Możliwe będzie także pobieranie wszystkich rodzajów plików bez konieczności wcześniejszej rejestracji. Rejestracja umożliwi jednakże bezpłatny dostęp do wielu ważnych udogodnień, takich jak:

•           dostosowanie profilu i kolejności wyświetlania według własnych preferencji (wideo, audio, obraz);

•           tworzenie koszyków umożliwiających pobieranie kilku plików jednocześnie;

•           otrzymywanie newsletterów;

•           dla profesjonalistów: lepsza organizacja i wsparcie podczas korzystania z serwisu.

Z uwagi na ochronę danych osobowych istniejące konta z serwisu audiowizualnego nie będą automatycznie przenoszone do Centrum Multimedialnego.

Zastępcy ambasadorów Unii Europejskiej uzgodnili wspólne stanowisko dotyczące ram swobodnego przepływu danych nieosobowych w Unii Europejskiej (FFoD). Droga do negocjacji tekstu z Parlamentem Europejskim została otwarta.

Celem  wniosku legislacyjnego jest rozwiązanie problemu polegającego na istnieniu barier lokalizacyjnych (prawnych i pośrednich jako praktyki obrotu gospodarczego), zmuszających firmy do przechowywania danych w granicach krajowych. Wraz z obowiązującymi już przepisami dotyczącymi danych osobowych nowe środki umożliwią przechowywanie i przetwarzanie danych nieosobowych w całej Unii, co ma doprowadzić do podniesienia konkurencyjności europejskich przedsiębiorstw oraz modernizacji usług publicznych na rzeczywistym unijnym jednolitym rynku usług przenoszenia danych.

Swobodny przepływ danych, określony w regulacji, ma na celu uwolnienie rynku usług chmurowych i przechowywania danych, a także e-usług w całej Europie, umożliwiając usługodawcom łatwiejsze wejście na nowe rynki lokalne.

Rada UE poparła tekst rozporządzenia. Określono w nim sposób usuwania przez kraje barier lokalizacyjnych, za wyjątkiem tych, które służą zachowaniu bezpieczeństwa narodowego. Porozumienie jest politycznym prezydencji estońskiej, której udało im się przyjąć wniosek legislacyjny w sześciomiesięcznym okresie pomimo oporu kilku krajów członkowskich.

Polska, która od dłuższego czasu prowadzi intensywne działaniach na rzecz FFoD  poparła uzgodnienia Rady pomimo krytycznej oceny niektórych jego elementów. Naszym zdaniem jednolity rynek cyfrowy (DSM) powinien być wdrożony jak najszybciej, a elementy problemowe powinny być poprawione w toku dalszego procesu legislacyjnego w Parlamencie Europejskim. Jest na to duża szansa i MC będzie aktywne w tej kwestii.

Stanowisko Rady UE nie odzwierciedla w pełni zasad DSM, tj. logice znoszenia barier. Dalsze prace legislacyjne, powinny skupić się przede wszystkim na zapewnieniu jak najszerszego zakresu obowiązywania regulacji, włączając sektor publiczny. Ponadto, tekst powinien być bardziej jednoznaczny oraz dotykać kwestiach merytorycznych takich jak wniesienie mechanizmu uznawania schematów certyfikacji w oparciu o normy europejskie i zapewnienie jasnego rozgraniczenia reżimów, którym podlegają dane będące przedmiotem rozporządzenia.

Nowe przepisy regulacji powinny doprowadzić  do utworzenia w Unii Europejskiej rzeczywiście jednolitego rynku przechowywania i przetwarzania danych, dzięki czemu europejska branża świadcząca usługi w chmurze będzie konkurencyjna, bezpieczna i wiarygodna, a ceny dla użytkowników usług przechowywania i przetwarzania danych będą niższe. Ponieważ celem nowych przepisów jest podniesienie poziomu zaufania, przewiduje się, że przedsiębiorstwa będą częściej korzystały z usług w chmurze i będą czuły się pewniej, wchodząc na nowe rynki. Przedsiębiorstwa będą również miały możliwość przenoszenia swoich wewnętrznych zasobów informatycznych do tańszych lokalizacji.

 

Źródło: Ministerstwo Cyfryzacji

W związku z pojawiającymi się w mediach nieprawdziwymi informacjami o planowanym ograniczeniu produkcji kebabów:

„Parlament Europejski ani nie zamierza wprowadzać restrykcji wobec producentów kebabów, ani ograniczać ich produkcji” – napisano w komunikacie.

Wyjaśniono w nim, że do Parlamentu Europejskiego trafiła propozycja Komisji Europejskiej zezwalająca na dodawanie fosforanów do mięsa w kebabach, ponieważ dziś fosforanów nie ma na liście dozwolonych dodatków do tego rodzaju mięsa. Parlament może te propozycje odrzucić i wtedy stan obecny nie ulegnie zmianie.

Europarlament wskazał też, że błędne jest stwierdzenie, że obecnie użycie fosforanów „nie było ani dozwolone, ani zabronione”. Jeżeli substancji nie ma na liście dozwolonych dodatków do żywności, to nie można jej używać – tak jest w tej chwili w przypadku kebabów.

Wielu posłów jest przeciwnych propozycji Komisji Europejskiej, uważając że zezwolenie na używanie fosforanów może narazić zdrowie konsumentów. Posłowie z parlamentarnej komisji ds. ochrony środowiska, zdrowia publicznego oraz bezpieczeństwa żywności zarekomendowali zablokowanie przez Parlament Europejski zezwolenia na dodawanie fosforanów do kebabów co najmniej do momentu, w którym będą dostępne rezultaty naukowych badań przeprowadzanych przez Europejska Agencję ds. Bezpieczeństwa Żywności.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Państwa członkowskie muszą ukrócić nieuczciwe systemy podatkowe, a instytucje ułatwiające unikanie płacenia podatków – stracić licencje, podkreślali posłowie w trakcie debaty plenarnej.

Skandale podatkowe

„Paradise Papers” to najnowszy wyciek dokumentów, które pokazują, w jaki sposób celebryci i międzynarodowe korporacje ukrywają swoje majątki i minimalizują zobowiązania podatkowe.

13,4 miliona plików wyciekło z archiwów kancelarii prawnej Appleby, która ma swoje biura m.in. w kilku rajach podatkowych. Rewelacje zostały ujawnione dzięki współpracy Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych oraz prawie 100 innych redakcji z całego świata, które zaczęły publikacje na początku listopada br.

To nie pierwszy taki skandal. W kwietniu 2016 r. ujawniono Panama Papers. Dokumenty, które wyciekły z panamskiej kancelarii adwokackiej Mossack Fonseca, dostarczają szczegółowych informacji o tym, w jaki sposób politycy, biznesmeni, przestępcy i osoby publiczne wykorzystują raje podatkowe, aby ukryć swoje aktywa przed fiskusem. W 2014 r. skandal LuxLeaks pokazał, jak Luksemburg oferuje preferencyjne traktowanie dużych przedsiębiorstw.

Posłowie zabierają głos

Podczas debaty plenarnej, która odbyła się 14 listopada w Strasburgu, wielu posłów skupiło się na roli państwa.

– Mam nadzieję, że ten nowy wyciek otworzy oczy tym państwom członkowskim, które nie zrozumiały ogromu problemu” – powiedział poseł Petr Ježek (ALDE, Czechy), współautor sprawozdania Komisji PANA. „Jak to możliwe, że potrzebujemy dziennikarzy śledczych, aby to ujawnić? Po co są krajowe organy podatkowe? – pytał poseł Bernd Lucke (EKR, Niemcy).

– Wycieki mają zasadnicze znaczenie dla świadomej polityki i decyzji politycznych – powiedział Matti Maasikas w imieniu Rady. – Bardziej sprawiedliwy system podatkowy jest tym, czego oczekują od nas obywatele – dodał.

Pierre Moscovici, komisarz ds. podatków, powiedział, że jest zszokowany, ale nie zaskoczony wyciekiem:

-Od dłuższego czasu wiemy, że wielonarodowe firmy oraz zamożni podatnicy i banki pracują ręka w rękę, aby ukryć wszelkiego rodzaju dochody. Jeśli jest to zgodne z prawem – jak twierdzą niektórzy – musimy zmienić prawo przy pomocy tego Parlamentu – dodał Moscovici.

Według posłanki Barbary Kappel (ENF, Austria) w ciągu ostatnich kilku lat UE poczyniła znaczne postępy w walce z unikanie opodatkowania. „Obecnie dostępnych jest wiele instrumentów służących zwalczaniu unikania opodatkowania i wydaje mi się, że w ujawnionych dokumentach nie znajdziecie Europejczyków poza Brytyjczykami”.

Kilku posłów podkreśliło zagrożenie dla społeczeństwa wynikające z nieuczciwych praktyk podatkowych.

– Szerokie wykorzystywanie luk w systemach podatkowych oraz zamierzone lub niezamierzone tworzenie specjalnych systemów podatkowych szkodzi naszej gospodarce, szkodzi konkurencji, zwiększa nierówności, a w rezultacie ludzie tracą zaufanie” – przekonywał poseł Luděk Niedermayer (EPL, Czechy). „Unikanie podatków nie tylko podkopuje system publiczny, ale także demokrację – powiedział poseł Philippe Lamberts (Greens/EFA, Belgia).

Jedna rzecz, którą należy zrobić, to karanie tych, którzy umożliwiają unikanie płacenia podatków.

– Właściwe organy powinny zawiesić lub cofnąć licencje bankowe instytucji finansowych i doradców, którzy są współodpowiedzialni za organizację uchylania się od opodatkowania – wezwał Gianni Pittella (S&D, Włochy).

– Jak długo będziemy to tolerować i nie będziemy mieć odstraszaczy i sankcji, takich jak usuwanie licencji zawodowych i bankowych? Dopóki tego nie zrobimy, nie będziemy skuteczni w walce z uchylaniem się od podatków i unikaniem podatków – przekonywał Miguel Urbán Crespo (GUE/NGL, Hiszpania).

Z kolei poseł Nigel Farage (EFDD, Wielka Brytania) mówił o legalnych inwestycjach. „Jeśli zamierzacie całkowicie zakazać ludziom inwestowania – w wielu przypadkach legalnych inwestycji – na Brytyjskie Wyspy Dziewicze lub Bahamy lub gdziekolwiek indziej – wtedy zakażcie (także) sprzedaży papierosów bezcłowych”.

Prace Parlamentu Europejskiego

Parlament Europejski od lat walczy z nieuczciwymi praktykami podatkowymi, które pozbawiają państwa tak bardzo potrzebnych funduszy.

Parlamentarne komisje: spraw gospodarczych i monetarnych, prawna i wolności obywatelskich są odpowiedzialne za rozpatrywanie inicjatyw legislacyjnych Komisji w dziedzinie podatków. Dyrektywa UE w sprawie przeciwdziałania praniu pieniędzy i zasady dotyczące ujawniania informacji podatkowych przez przedsiębiorstwa ponadnarodowe są przykładami prac legislacyjnych w Parlamencie Europejskim.

Główne zalecenia Parlamentu dotyczące zwalczania agresywnego planowania podatkowego przez przedsiębiorstwa zostały przyjęte pod koniec 2015 r.

 

Źródło: europarl.europa.eu

Na zdjęciu: Od góry: M. Maasikas, P. Moscovici, L. Niedermayer, G. Pittella, B. Lucke, P. Ježek, M. Urbán Crespo, P. Lamberts, N. Farage, B. Kappel

Braki kadrowe niosą bezpośrednie zagrożenie dla rozwoju biznesu MSP, stanowią ryzyko biznesowe i mogą być przyczyną wyhamowania wzrostu gospodarczego. Zmiana Ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, ułatwi przedsiębiorcom pozyskiwanie pracowników cudzoziemskich i przyśpieszy procesy decyzyjne administracji.  Rosną jednak wymogi wobec przedsiębiorców.

Lawinowo rośnie liczba zatrudnionych w Polsce cudzoziemców, a wciąż potrzeba więcej. Większość z obecnie zatrudnionych w kraju cudzoziemców stanowią obywatele państw spoza Unii Europejskiej. Zmiana przepisów odpowiada na potrzeby biznesu i wymogi dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady i ma ograniczyć nadużycia w tym obszarze oraz zwiększyć poziom bezpieczeństwa. Dotąd nie wszyscy cudzoziemcy, którzy wjeżdżali do Polski na podstawie oświadczenia pracodawcy podejmowali rzeczywistą pracę; obowiązujący dotąd dokument pozwala bowiem na przebywanie w strefie Schengen przez 90 dni.

W myśl obowiązujących na dziś przepisów, aby zatrudnić cudzoziemca spoza UE konieczne jest zezwolenie na pracę lub jego uproszczona wersja – oświadczenie pracodawcy w odniesieniu do obywateli krajów takich jak Armenia, Białoruś, Gruzja, Mołdawia, Rosja i Ukraina, które jest wydawane na okres sześciu miesięcy. Przedłużające się procedury i nieprzewidywalne terminy wydawania decyzji przez urzędy przeciążone ilością składanych wniosków nie pozwalają firmom planować stabilnej polityki zatrudnienia, szczególnie w przypadku procedury przedłużania zatrudnienia pracownika.

„Wprowadzane od 2018 r. zmiany przepisów dają nadzieję na usprawnienie procesu wydawania zezwoleń na pracę. Dla biznesu to ważne zmiany, ponieważ pozwolą ustabilizować zatrudnienie i dadzą poczucie bezpieczeństwa związanego z utrzymaniem niezbędnych zasobów kadrowych. Sytuacja na polskim rynku pracy wymaga maksymalnego usprawnienia procedur zatrudniania obcokrajowców dla zminimalizowania ryzyka biznesowego. Tym bardziej, że stopa bezrobocia maleje i pozyskiwanie pracowników staje się coraz trudniejsze dla firm, szczególnie w sektorze MSP” – powiedział Cezary Karolczyk, ekspert obszaru kadr i płac w Sage w Polsce.

Nadchodzące zmiany – większa odpowiedzialność biznesu

Preferencyjne procedury odnoszące się do obywateli ww. sześciu państw pozostaną utrzymane. W systemach informatycznych administracji państwowej powstaną rejestry w sprawach wykonywania pracy przez cudzoziemców.

„Zaproponowane zmiany wprowadzają obowiązek informacyjny po stronie pracodawców o podjęciu lub niepodjęciu pracy przez cudzoziemca ubiegającego się o zgodę na zatrudnienie. Jest to dodatkowa praca dla przedsiębiorcy, ale niweluje kwestie nadużyć. Zmiana ta pozwoli także na dokładne monitorowanie ilości obcokrajowców i efektywne planowanie polityki promocji zatrudnienia i migracji zarobkowej, więc także reagowanie na potrzeby biznesu” – dodał Cezary Karolczyk.

Zezwolenie na pracę będzie wydawane na okres 8 miesięcy w jednym roku kalendarzowym. Dodatkowo przedsiębiorcy pod rygorem odpowiedzialności karnej będą zobowiązani do składania oświadczenia, że podane we wniosku dane i dokumenty są prawdziwe oraz, że podmiot spełnia wymogi, aby zatrudnić cudzoziemca. Wymogi, to m.in. niekaralność z tytułu przestępstw przeciw pokojowi, naruszaniu praw pracowniczych, fałszowania dokumentów – w tym faktur. Obcokrajowca nie zatrudni też podmiot, który jest zależny lub powiązany z osobami karanymi z ww. tytułów.

„Do końca 2018 roku – czyli do końca okresu przejściowego – organy podatkowe mogą z tytułu walki z wyłudzeniami podatku VAT przeprowadzić wiele egzekucji – w tym odnoszących się do fałszowania faktur. Przedsiębiorstwa, które planują w przyszłości zatrudniać obcokrajowców powinny szczególną uwagę poświęcić dziś wprowadzeniu wewnętrznych kontroli biznesowych, żeby zabezpieczyć się przed ewentualnością ponoszenia konsekwencji prawnych, które wykluczą je z grona firm mogących zatrudniać obcokrajowców” – ostrzega Cezary Karolczyk.

Zezwolenie na pracę sezonową – szczególnie ważne dla sektora MSP – będzie przyznawane na okres do 8 miesięcy (dotąd 6) rocznie i obowiązywało przez 3 lata kalendarzowe. Procedura będzie bardzo podobna do wystawiania oświadczeń, jednak w przypadku pracy sezonowej cudzoziemcy nie będą podlegali testowi rynku pracy. Oznacza to, że starosta będzie zwolniony ze sprawdzania czy w regionie są dostępni polscy pracownicy danej profesji. Powiatowy urząd pracy, do którego firmy będą składały wnioski o wydanie zezwolenia będzie miał 7 dni na rozpatrzenie wniosku (obecnie obowiązek wydawania zezwoleń na pracę leży po stronie wojewody, co znacznie wydłuża okres ich wydawania).

Starosta jednak uchyli zezwolenie jeśli pracodawca we wniosku poda fałszywe informacje, zezna nieprawdę, nie prowadzi działalności zgodnej z zamierzonym zatrudnieniem (PKD) albo nie posiada środków na pokrycie zobowiązań związanych z zatrudnieniem obcokrajowca. Zezwolenie wielosezonowe jest nowym rozwiązaniem: pracodawca będzie mógł otrzymać wpis do ewidencji pracy sezonowej na okres do 3 lat, co znacznie ułatwi życie przedsiębiorcom i sprawdzonym pracownikom cudzoziemskim.

Zalegający z podatkami cudzoziemca nie zatrudnią.

Ustawa przewiduje też nowe warunki dla procedury uproszczonej – oświadczeń pracodawcy. Administracja nie wyda zgody na zatrudnienie cudzoziemca, gdy podmiot nie dopełnia obowiązków związanych z prowadzeniem działalności tzn. unika podatków, zalega z odprowadzeniem, lub nie opłaca należnych składek związanych z pracą cudzoziemca. Jest wyjątek – zgoda zostanie udzielona, gdy przedsiębiorca uzyska rozłożenie zaległości podatkowych na raty lub zwolnienie.

 

Źródło: Sage

Eksperci

Oferty hipoteczne pozostają w mocy mimo koronawirusa

Oferty hipoteczne pozostają w mocy – wynika z ankiety wśród banków. Banki deklarują ponadto, że nie ...

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych – czym jest?

Osoby fizyczne faktycznie sprawujące kontrolę nad spółką, nawet pośrednio, muszą zostać ujawnione na...

Dane makroekonomiczne – wolniejszy wzrost przy rosnących cenach

Styczniowe dane z polskiej gospodarki wpisały się w oczekiwania co do wolniejszego wzrostu w całym 2...

Startupy – czy mogą rozwijać się samodzielnie?

Jakie są potrzeby młodych, dynamicznie rozwijających się firm? Czy są w stanie rozwinąć się bez pomo...

Lokata 10 tysięcy to mniej niż 100 złotych odsetek!

98 złotych - tyle w ciągu roku zarobi ktoś, kto powierzył bankowi 10 tysięcy złotych zakładając prze...

AKTUALNOŚCI

Wybory prezydenckie: mało chętnych do pracy

Rawa Mazowiecka, Kędzierzyn-Koźle czy Sanok. To tylko przykłady miast, w których do urzędu nie wpłyn...

Zwolnienie z VAT-u produktów przekazanych jako darowizny

Zwolnienie ze stawki VAT-u produktów przekazanych jako darowizny to apel PIH. Polska Izba Handlu zwr...

Oszustwa „na koronawirusa” – ostrzeżenie Prezesa UOKiK

W czasie niepewności na rynkach finansowych ostrożnie podchodźmy do ofert dużego zysku bez ryzyka.Uw...

Tarcza Antykryzysowa weszła w życie

Ochrona zatrudnienia, zmniejszenie obciążeń i zachowanie płynności finansowej w firmach, to główne c...

Kwarantanna domowa – aplikacja od dziś obowiązkowa

Z obowiązkową kwarantanną domową wiąże się od dziś dodatkowy obowiązek – korzystanie z aplikacji Kwa...

Zwolnienie ze składek ZUS. Kto może na to liczyć?

Zwolnienie ze składek ZUS. Kto może na to liczyć? Zwolnienie ze składek ZUS to jedno z rozwiązań pro...

BLIK: e-commerce to główne miejscem zakupów Polaków

BLIK: e-commerce na długo będzie głównym miejscem zakupów Polaków. Akcja #ZostańwDomu, która ma ogra...

Tarcza antykryzysowa dla wymiaru sprawiedliwości

„Tarcza antykryzysowa” z nowymi rozwiązaniami dla wymiaru sprawiedliwości. Ministerstwo Sprawiedliwo...

Kamera termowizyjna sojusznikiem w walce z pandemią

Firma AAT Holding S.A. wprowadziła do oferty nowy typ kamery termowizyjnej przeznaczonej do wykrywan...

Wybory prezydenckie: mało chętnych do pracy

Rawa Mazowiecka, Kędzierzyn-Koźle czy Sanok. To tylko przykłady miast, w których do urzędu nie wpłyn...