piątek, Wrzesień 20, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "PAP"

PAP

Od 2014 roku zainwestowaliśmy w Polsce ogółem ponad 14 mld złotych – powiedział PAP wiceprezes ds. operacyjnych Amazon w Europie Steven Harman. Dodał, że obecnie firma skupia się na ograniczaniu śladu węglowego na świecie.

Jak powiedział Steven Harman, na początku września firma otworzyła dwa nowe centra logistyczne – w Pawlikowicach pod Łodzią oraz w Okmianach na Dolnym Śląsku. W Polsce ma już siedem tego typu centrów. „Łącznie z centralą w Warszawie i ośrodkiem badawczo-rozwojowym w Gdańsku zatrudniamy 16 tys. pracowników. Od 2014 roku zainwestowaliśmy w Polsce ogółem ponad 14 mld złotych” – wyliczył Harman.

Dodał, że z infrastruktury Amazon korzysta obecnie tysiące polskich przedsiębiorstw, którym ułatwia ona sprzedaż towarów za granicę. W efekcie w ciągu 5 lat za pośrednictwem platformy Amazon wyeksportowano z Polski produkty o wartości ponad 10 mld złotych.

Odnosząc się do działań na rzecz zrównoważonego rozwoju Harman powiedział, że Amazon wkłada w nie „ogromny wysiłek”. Firma cały czas pracuje nad tym, jak ograniczyć ślad węglowy w swoich przesyłkach i dostawach. „W tym momencie pracujemy z grupą ponad 200 naukowców, ekspertów, specjalistów w tym zakresie, którzy pomagają nam realizować ten cel” – poinformował.

Amazon na początku 2019 roku ogłosił program „Shipment zero”, który ma sprawić, że do 2030 roku co najmniej 50 proc. dostaw do klientów firmy będzie realizowanych neutralnie w zakresie emisji dwutlenku węgla.

Harman zauważył, że w efekcie programu, wprowadzonego 10 lat temu, już obecnie udało się bardzo znacząco ograniczyć na całym świecie wykorzystanie materiałów opakowaniowych, zwłaszcza plastiku. W ciągu ostatnich 10 lat firma dużo czasu poświęciła też na modernizacje łańcucha dostaw.

Przedstawiciel amerykańskiego przedsiębiorstwa wziął udział w panelu „Amerykańskie firmy liderami zrównoważonego rozwoju” podczas wrześniowego Forum Ekonomicznego w Krynicy (3-5 września 2019 r.).

Podczas panelu w Krynicy wskazywano, że w lipcu polski rząd przystąpił do Rady Rządowej UN Global Compact, co otwiera nowe perspektywy i zwiększa szanse dla amerykańskich i polskich firm działających w naszym kraju w ramach przetargów i łańcucha dostaw w globalnym systemie zamówień ONZ.

Minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński podkreślał, że jest to najważniejsza agenda ONZ z punktu widzenia przedsiębiorstw. „Ważne jest miejsce nas, Polski, w tym międzynarodowym układzie. Przestajemy być tym krajem, który jest cały czas na dorobku, jesteśmy postrzegani przez Organizację Narodów Zjednoczonych już jako gospodarka rozwinięta, jako kraj rozwinięty, w związku z tym mamy większe ambicje udziału nas, Polski, w tym procesach międzynarodowych” – zaznaczył Kwieciński.

Polska jest 14. krajem, który dołączył do tej Rady ONZ i pierwszym z naszego regionu. Szef resortu inwestycji i rozwoju przyznał, że oprócz ambicji aktywnego uczestniczenia w procesach międzynarodowych działań na rzecz zrównoważonego rozwoju, mamy w tym również bardzo praktyczny interes.

„Zależy nam w tej chwili na tym, żeby polskie firmy stawały się firmami globalnymi, a jeżeli chcą być firmami globalnymi, powinny również w tych procesach międzynarodowych uczestniczyć. W tej chwili trudno być konkurencyjnym w skali globalnej, jeśli się tych procesów nie widzi” – zaznaczył minister.

Prezes United Nations Global Compact Poland Kamil Wyszkowski wyjaśnił, że poszczególne rządy mogą udzielać się mocniej w działaniach oenzetowskich, czego przejawem jest właśnie przystąpienie do rady rządowej przy UN Global Compact.

Przeczytaj także:

Mówiąc o powodach, wyjaśnił, że chodzi o włączenie polskiego biznesu do debaty na temat technologii przyszłości i do systemu finansowania tych technologii, których dysponentem jest system ONZ. Są to zarówno środki w ramach funduszy powierniczych, tzw. trust fundów, jak i środki, które są zdeponowane w ramach systemu zamówień publicznych systemu ONZ.

„To jest duża kwota, rocznie ponad 18,5 mld dolarów. Jeśli dołoży się fundusze powiernicze to już się robi 60 mld dolarów. A jeżeli dołoży się fundusze powiązane z funduszami oenzetowskimi, chociażby środki Grupy Banku Światowego, to już mówimy o ponad 100 mld dolarów rocznie” – wyliczył Wyszkowski.

Wyjaśnił, że środki przeznaczane są na finansowanie megatrendów, zwłaszcza w kontekście technologii zielonych czy technologii innowacyjnych, które „kompletnie inaczej ustawiają modele konsumpcji i nowe gałęzie przemysłu”. „Rola biznesu w osiągnięciu celów zrównoważonego rozwoju jest fundamentalna. Bez biznesu nie da się wdrożyć tych celów” – podkreślał Wyszkowski.

Źródło: Centrum Prasowe PAP

Globalizacja tworzy nowe miejsca pracy, ale może też powodować ich utratę – informuje w najnowszej publikacji Biuro Prasowe Parlamentu Europejskiego. Przypomina, że w styczniu tego roku Parlament Europejski analizował działalność Europejskiego Funduszu Dostosowania do Globalizacji i wezwał do usprawnienia tej instytucji.

Reagowanie na globalizację tak, aby jak najbardziej na niej skorzystać, to priorytet UE, tak samo jako budowanie socjalnej Europy, pomagającej zwolnionym pracownikom w znalezieniu nowej pracy – podkreślono w materiale. Liczba miejsc pracy bezpośrednio lub pośrednio zależnych od eksportu z UE poza Wspólnotę stale rośnie – z 21,7 miliona miejsc pracy w 2000 r. do 36 milionów miejsc pracy w 2017 r. Każdy miliard z eksportu z UE wspiera średnio około 13 000 miejsc pracy w Unii.

Globalizacja tworzy nie tylko miejsca pracy w firmach eksportowych, ale także w firmach dostarczających im towary oraz usługi. Np. w 2018 roku eksport z Polski do krajów spoza UE wspierał 1,6 miliona miejsc pracy, a dzięki wspólnemu rynkowi UE, kolejne 700 tys. Polaków pracowało na stanowiskach mających związek z eksportem z innych krajów UE poza Unię. To oznacza, że 14 proc. miejsc pracy w Polsce zależy od eksportu z UE.

Coraz więcej wysoko wykwalifikowanych pracowników zajmuje miejsca pracy zależne od eksportu, a większość miejsc pracy związanych z eksportem jest dobrze płatna – o średnio 12 proc. więcej niż miejsca pracy w innych obszarach gospodarki.

Jednak globalizacja ma też negatywny wpływ na zatrudnienie. Niesie ze sobą wzrost konkurencji między firmami, co może powodować zamknięcia przedsiębiorstw, przeniesienie procesów za granicę (tzw. offshoring) i utratę miejsc pracy.

Szczególnie narażone są te sektory gospodarki UE, w których przeważają miejsca pracy wymagające niskich umiejętności zawodowych: przemysł tekstylny, odzieżowy, obuwniczy i skórzany, wytwarzanie metali nieszlachetnych i fabrykowanych wyrobów metalowych oraz przemysł produkcyjny. To właśnie przemysł produkcyjny jest najbardziej narażony na offshoring z powodu konkurencji ze strony krajów o niskich płacach.

Podczas gdy offshoring jest centralnym elementem debaty na temat globalizacji, dane pokazują, że liczba miejsc pracy w UE utraconych z powodu offshoringu stale maleje. Trendy ulegają zmianie i obecnie offshoring zachodzi częściej w krajach Europy Wschodniej niż w zachodnich krajach członkowskich. Kraje docelowe znajdują się w Afryce Północnej i Azji.

Chociaż ogólne skutki liberalizacji handlu międzynarodowego są pozytywne, niektóre sektory są nią mocno dotknięte, a długość czasu potrzebnego pracownikom na przejście do innych sektorów gospodarki może podważyć początkowe korzyści.

Aby zredukować negatywne efekty globalizacji i walczyć z bezrobociem, w 2006 r. UE powołała Europejski Fundusz Dostosowania do Globalizacji w celu zapewnienia wsparcia dla osób, które utraciły pracę z powodu zmian w globalnych wzorcach gospodarki.

Przeczytaj także:

Ten nadzwyczajny fundusz solidarności może być wykorzystywany na pokrycie do 60 proc. kosztów projektów, które pomogą zwolnionym pracownikom znaleźć nową pracę lub otworzyć własną firmę. Projekty finansowane z EFG obejmują edukację i szkolenia, doradztwo zawodowe, pomoc w poszukiwaniu pracy, mentoring i tworzenie przedsiębiorstw.

W 2009 roku Fundusz został rozszerzony i obejmuje również utratę miejsc pracy w wyniku poważnych zmian strukturalnych wywołanych kryzysem gospodarczym i finansowym.

Fundusz interweniuje z reguły tam, gdzie mamy do czynienia ze zwolnieniem ponad 500 osób przez jedną firmę, w tym u jej dostawców oraz gdzie zwolnienia obejmują dużą liczbę pracowników konkretnego sektora w jednym lub w kilku sąsiadujących ze sobą regionach.

Od 2007 roku EGF przeznaczył 630 milionów euro na pomoc dla ok. 150 tys. zwolnionych pracowników oraz 3,3 tys. młodych osób. NP. Fundusz przeznaczył 3,35 miliona euro na pomoc w znalezieniu pracy pracownikom z sektora call centre we Włoszech, 6,4 miliona euro na pomoc dla zwolnionych pracowników supermarketów w Grecji oraz 2,6 miliona euro dla 821 pracowników zwolnionych przez firmę Nokia w Finlandii.

Łączny budżet programu na lata 2014-2020 wynosi 150 mln euro. Projektami realizowanymi w ramach EGF zarządzają władze krajowe lub regionalne. Każdy projekt trwa dwa lata.

Źródło: Kurier PAP

Gospodarka 4.0 oparta na nowoczesnych technologiach takich jak chmura obliczeniowa, big data czy internet rzeczy zakłada wykorzystanie sieci 5G. Dzięki jej rozwojowi powstaną nowe miejsca pracy w zawodach, które jeszcze nie istnieją.

Szybki rozwój technologii związanych z przesyłem danych przyczynił się do powstania całkiem nowych gałęzi gospodarki opartych na wykorzystywaniu sztucznej inteligencji, obliczeń w chmurze, czy bezpośredniej komunikacji między inteligentnymi przedmiotami codziennego użytku. Ta cyfryzacja i robotyzacja nosi nazwę gospodarki 4.0. O tym co jest potrzebne by Polska i jej obywatele byli w stanie funkcjonować w jej realiach, traktuje nowy raport „Krótka opowieść o społeczeństwie 5.0, czyli jak żyć i funkcjonować w dobie gospodarki 4.0 i sieci 5G”.

Dokument został przygotowany przez Krajową Izbę Gospodarczą Elektroniki i Telekomunikacji oraz Fundację Digital Poland. Jego twórcom zależało by był przystępny i łatwy do zrozumienia dla każdego. „Byliśmy pewni, że nie chcemy przygotowywać żadnego raportu, a komunikat dla normalnego człowieka, o tym co się dzieje i co, z dużym prawdopodobieństwem w najbliższej przyszłości, będzie się działo. Za 30, 50 lat” – mówi dr inż. Jarosław Tworóg, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

Koncepcja ta spotkała się z uznaniem przedstawicieli polskiego rządu: „jeśli chcemy komunikować zmiany dotyczące nowoczesnej gospodarki cyfrowej, musimy korzystać z języka niedostępnego dla ekspertów, ale dostępnego i zrozumiałego dla przeciętnego obywatela, który z technologią na poziomie eksperckim ma niewiele wspólnego. Opowiadanie o cyfryzacji na poziomie eksperckim powoduje bardzo duże niezrozumienie, a niezrozumienie i brak wiedzy dają z kolei niechęć i obawy, które w tym obszarze są zbędne” – mówi Wanda Buk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji.

Przeczytaj także:

Twórcy raportu chcieli w nim zawrzeć trzy główne komunikaty. Po pierwsze, że należy kontynuować szybki rozwój gospodarczy. Podstawą tego procesu są sieci przesyłu danych piątej generacji. Po drugie, sieci te mogą powstać tylko wtedy, kiedy będą potrzebne ludziom. Ludzie będą ich używać, kiedy będą umieli to robić. Należy więc uruchomić system powszechnego kształcenia ustawicznego. „Chodzi o to, by każdy obywatel miał czas i możliwości nieustannie pogłębiać swoją wiedzę” – mówi dr inż. Tworóg.

Po trzecie, należy przestać się bać, że na skutek rozwoju nowoczesnych technologii oraz sztucznej inteligencji zawody, które dziś wykonujemy znikną. Bo na ich miejsce powstaną nowe, których jeszcze dziś nie ma. „W krajach, w których najbardziej rozwija się automatyzacja, jest najmniejszy problem z miejscami pracy. W przyszłości pojawią się nowe miejsca pracy, np. w dziedzinach rozrywki, uczenia się, czy opieki medyczne” – podsumowuje dr inż. Tworóg.

Powszechne zastosowanie sieci 5G jest nieuniknione. „Sieć piątej generacji przyspieszy przesyłanie danych, będziemy jeszcze intensywniej korzystali z internetu i wszystkich jego dobrodziejstw. Ma ona zerowe opóźnienie, co sprawi, że można będzie sterować samochodami autonomicznymi. Wyobraźmy sobie autobusy komunikacji miejskiej bez kierowców czy pociągi bez maszynistów. To spowoduje, że będą powstawały nowe inicjatywy biznesowe. Osobiście mi zależy, żeby rodziły się one w Polsce” – mówi Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji Huawei Polska.

Zmiany technologiczne są coraz szybsze, nie da się tego przeoczyć. „Każda zmiana – co jest zapisane w psychologii człowieka – budzi pewne obawy. Ale tak, jak kiedyś nie mieliśmy samochodów, nie mieliśmy pociągów dużych prędkości, czy samolotów – teraz to wszystko jest. I tak samo będzie z 5G, teraz go nie ma, przyjdzie, nawet tego nie zauważymy i wprowadzi w naszym życiu ogromną rewolucję” – mówi Horodyński.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP

Firmy oczekują od potencjalnych pracowników otwartości na zmiany, elastyczności, chęci ciągłego uczenia się. Takie wnioski płyną z opinii przedstawionych w trakcie panelu „Branże i zawody przyszłości – kierunki rozwoju rynku pracy”, który odbył się w ramach warszawskiej konferencji „Twoja kariera – kierunek Polska”.

Konferencji towarzyszyły targi kariery „Go4Poland” skierowane do młodych Polaków studiujących na uczelniach zagranicznych. To część specjalnego programu zachęcającego młodych ludzi do powrotu do kraju. „W 2015 roku jasno zdefiniowaliśmy, że jednym z priorytetów polityki polonijnej musi być zachęcanie do powrotów, informowanie o tym, że Polska jest coraz atrakcyjniejszym krajem, w którym można robić karierę. I ministerstwo zachęca Polaków do powrotu, m.in. tych zamieszkujących Wyspy Brytyjskie, żeby zdobyte tam kompetencje wykorzystywali na gruncie polskim” – mówił w trakcie otwarcia konferencji Szymon Szynkowski vel Sęk, sekretarz stanu z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

„Dzisiaj polski rynek pracy jest bardzo atrakcyjny dla ludzi, którzy chcą pracować, zdobywać nowe umiejętności i kwalifikacje. Tym bardziej cieszy nas inicjatywa programu ‘Go4Poland – Wybierz Polskę’, której PKN Orlen jest partnerem strategicznym. Zachęcamy młodych ludzi, aby wybierali Polskę, z nią wiązali przyszłość i tu rozwijali się zawodowo” – mówiła w kolejnym z wystąpień Wioletta Kandziak, dyrektor wykonawczy ds. kadr w PKN Orlen

W trakcie panelu o zawodach przyszłości padło stwierdzenie, że w związku z rozwojem technologii za kilka, kilkanaście lat ludzie będą pracować w zawodach, które dzisiaj nie istnieją. Jednak zmiany idą w określonych warunkach – sztuczna inteligencja, automatyka. „W związku z tym będziemy w najbliższym czasie stawiali na umiejętności analityczne. Poza tym będziemy potrzebować specjalistów z branży tworzywowej, materiałowej” – mówił Grzegorz Kądzielawski, wiceprezes zarządu z Grupy Azoty.

Przeczytaj także:

Michał Bryszewski z firmy JLL (nieruchomości) zwrócił uwagę, że dziś ponad połowa Polaków pracuje w zawodach, w których się nie kształcili. „Kiedy kilka lat temu zaczęliśmy budowę naszego hubu analitycznego, odpowiedzialnego za Europę, Bliski Wschód i Afrykę, nie szukaliśmy ludzi z branży nieruchomości. Chcieliśmy zbudować kompetencje wśród osób bardzo różnych. Zatrudnialiśmy ekonomistów, specjalistów od marketingu” – mówił Bryszewski. Zwrócił jednocześnie uwagę, że najważniejsze u pracownika są tzw. kompetencje miękkie. „Najważniejsza jest samodzielna umiejętność rozwiązywania problemów. To miernik sukcesu dla danej osoby. Ponadto umiejętność komunikacji, wywierania wpływu, ale też szukania kompromisu. Plus wewnętrzna motywacja, pozytywne nastawienie do tego co się robi” – podsumował.

Podobne cechy wymieniał również Przemysław Stalica, dyrektor Pionu Zasobów Ludzkich Banku Pekao S.A. „Networking, umiejętność budowania relacji społecznych w świecie przyszłości będzie kluczowy. Tego nie zastąpi żadna sztuczna inteligencja, robotyzacja czy automatyzacja. To zawsze będzie kompetencja człowieka” – mówił Stalica.

Idealny kandydat do pracy powinien więc łączyć dobre wykształcenie z kompetencjami miękkimi. „Jesteśmy liderem w branży Oil & Gas, mamy trzy podstawowe filary: energetyczny, petrochemiczny i rafineryjny. I tutaj nieustannie poszukujemy specjalistów zarówno z branży technicznych, ale także ludzi którzy będą mieli umiejętność budowania systemów wspierających, w tym systemów IT. Poszukujemy jednak przede wszystkim osób, które są otwarte na zmianę, na konieczność ciągłego uczenia się i rozwoju, którzy są elastyczni i gotowi poznawać nowe rzeczy” – podsumowała Kandziak.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP

Rosnąca luka podażowa na rynku pracy i niewydolny system administracyjno-terytorialny – to zdaniem prof. Przemysława Śleszyńskiego, demografa z PAN niektóre ze spodziewanych skutków zmian demograficznych, jakie zachodzą w Polsce.

Prof. Śleszyński, który w ramach Prasowej Akademii Pieniądza przygotował wykład na temat wyzwań demograficznych stojących przed Polską i światem szacuje, że w 2050 r. liczba ludności naszego kraju  może się zmniejszyć nawet o 6,5-7,5 mln do stanu 31-32 mln, a więc o 17-20 proc

Nawet jeśli spełnią się bardziej korzystne szacunki rozwoju ludnościowego kraju, zakładające silniejszą imigrację, problem depopulacji i starzenia się społeczeństwa pozostanie najpoważniejszym, jeśli chodzi o wpływ na rozwój społeczno-gospodarczy regionów Polski – alarmuje prof. Śleszyński.

Przeczytaj także:

Zdaniem eksperta zmiany demograficzne (w tym depopulacja regionów peryferyjnych) rodzą trzy główne zagrożenia dla organizacji terytorialnej, zagospodarowania i planowania przestrzennego. Prof. Śleszyński wymienia tu: rosnące niedopasowanie miejsc pracy, zamieszkania, edukacji i usług przy powiększającej się luce podażowej (niedobór zasobów pracy w stosunku do popytu na pracę) coraz bardziej rozproszone i nieefektywne osadnictwo, powiększające i tak już rosnące koszty obsługi w związku z postarzaniem struktury wieku oraz  coraz bardziej niewydolny system administracyjno-terytorialny pod względem równoważenia dochodów i wydatków oraz zapewnienia odpowiedniego standardu usług wynikających z administracyjnej hierarchizacji sieci osadniczej, delimitacji terytorialnych i dostępności przestrzennej.

Prof. Śleszyński szacuje, że biorąc pod uwagę różne scenariuszy w tym zakresie (a także w zależności od spodziewanej liczby miejsc pracy), lukę podażowa na rynku pracy może wynieść w 2050 r. od 2,5-6,9 mln osób, przy najbardziej prawdopodobnej liczbie 3,4 mln osób.

Prasowa Akademia Pieniądza to szkolenie dla dziennikarzy zainteresowanych tematyką ekonomiczną. Celem projektu realizowanego przez PAP we współpracy z NBP jest poszerzenie i uaktualnienie wiedzy ekonomicznej i podniesienie umiejętności warsztatowych w zakresie dziennikarstwa gospodarczego. Projekt oprócz części warsztatowej składa się z 10 szkoleń w formule e-learningowej dostępnych bezpłatnie po zarejestrowaniu na stronie www.pap21.pl.

Źródło: PAP

Jeszcze w I połowie 2018 r. ma wejść w życie tzw. specustawa mieszkaniowa. Jej celem jest m.in. skrócenie czasu uzyskiwania pozwolenia na budowę mieszkań i odralniania gruntów.

Założenia do tej specustawy zostały już przyjęte, w środę, przez rządową Radę Mieszkalnictwa. – Specustawa mieszkaniowa ma zdecydowanie przyspieszyć proces budowy mieszkań w Polsce i usunąć bariery biurokratyczne, ale również te bariery, które są związane z procesem przygotowawczym do budowy – powiedział Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju oraz członek Rady Mieszkalnictwa.

Minister wskazał, że obecnie proces uzyskiwania zezwoleń na budowę trwa ok. 5 lat. – Chcemy, aby poprzez wprowadzone zmiany w specustawie mieszkaniowej ten okres skrócił się do ok. pół roku, do roku – dodał.
Szef MIR poinformował, że nowe przepisy mają także przyspieszyć proces odrolnienia gruntów nadających się pod zabudowę mieszkaniową, który obecnie trwa nawet do kilku lat i jest bardzo uciążliwy. Kluczowym – zdaniem Kwiecińskiego – działaniem wynikającym ze specustawy jest „skrócenie tego okresu tak, żeby proces (odrolnienia – PAP) uzyskiwania wszelkiego rodzaju dokumentów, zgód i pozwoleń trwał nie dłużej niż rok”.

Minister zauważył, że w miastach znajduje się bardzo dużo terenów rolnych i jest problem z ich odrolnieniem. – Chcemy sprawić, aby te tereny, które znajdują się w miastach, a nawet często w sąsiadujących z miastami gminach, a mogą być wykorzystane na potrzeby budownictwa mieszkaniowego, jednym tym aktem odrolnić – powiedział. – Brak terenów pod budownictwo mieszkaniowe bardzo często powodował podnoszenie cen gruntów. Mamy z tym do czynienia w całym kraju. Ten problem jest najbardziej widoczny na warszawskim rynku.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Ponad połowa dorosłych Europejczyków korzysta z bankowości internetowej. Polska jest poniżej średniej, ale z większą dynamiką wzrostu – wynika z danych Eurostatu

Jak poinformował europejski urząd statystyczny, 51 proc. dorosłych Europejczyków korzysta z bankowości internetowej. Udział ten stale rośnie i podwoił się od 2007 r., kiedy był równy 25 proc.

W Polsce wskaźnik ten w ciągu 10 lat wzrósł o 27 pkt proc. do poziomu 40 proc., oznacza to większą dynamikę niż średnia UE.

Z danych Eurostatu wynika, że bankowość internetowa jest szczególnie popularna wśród osób grupie wiekowej od 25 do 34 lat, w której 68 proc. osób korzysta z tej usługi.

Jak podano, korzystanie z bankowości internetowej zazwyczaj rośnie wraz z poziomem wykształcenia użytkownika. Podczas gdy tylko 24 proc. osób z niskim wykształceniem korzysta z bankowości elektronicznej, wśród osób z wyższym wykształceniem jest to 77 proc.

Porównanie państw członkowskich UE pokazało, że bankowość internetowa najczęściej stosowana jest w Danii, gdzie 90 proc. osób w wieku od 16 do 74 lat zadeklarowało korzystanie z tej usługi, w Holandii odsetek ten wyniósł 89 proc., w Finlandii 87 proc. a w Szwecji – 86 proc.

Najniższy odsetek odnotowano w Bułgarii (5 proc.) i Rumunii (7 proc.). Ponadto mniej niż 30 proc. osób w wieku od 16 do 74 lat korzysta z bankowości internetowej w Grecji (25 proc.) i na Cyprze (28 proc.).

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Będzie więcej pieniędzy na program „Rodzina 500 plus”. W 2018 r. rząd przeznaczy na ten cel niemal 24,5 mld zł.

Sejm uchwalił w czwartek ustawę budżetową na 2018 r. Przewiduje ona wzrost PKB (ze 103,6 proc. do 103,8 proc.), wzrost przeciętnego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej (z 4243 zł do 4443 zł), a także wzrost przeciętnego zatrudnienia w gospodarce narodowej (z 10 mln 374 tys. etatów do 10 mln 457 tys. etatów).

„Jednocześnie spodziewany jest spadek liczby osób bezrobotnych z 1 mln 155 tys. osób do 1 mln 27 tys. osób oraz spadek bezrobocia rejestrowanego z 7,2 proc. (przewidywane wykonanie w 2017 roku na koniec okresu) do 6,4 proc.” – podkreśla ministerstwo pracy.

Będzie więcej pieniędzy na 500+ i instytucje opieki dla najmłodszych.

W budżecie na 2017 rok na program „Rodzina 500 plus” zostały przeznaczone 23 mld 167 tys. zł (po nowelizacji – 24 mld 430 tys. zł). Finansowanie programu w tym roku wyniesie 24 mld 479 tys. zł. To ostatecznie o 49 mln zł w więcej niż w ubiegłym roku.

Wzrośnie też finansowanie rozwoju sieci instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3. W ubiegłorocznej ustawie budżetowej przeznaczono na te cel 151 mln złotych, w tym roku będą to wydatki na poziomie 250 mln złotych.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Prawie 1,5 mln osób zatrudnionych w gospodarce narodowej otrzymywało w ubiegłym roku wynagrodzenie nie przekraczające obowiązującego minimalnego wynagrodzenia – poinformował GUS.

Według najnowszego raportu GUS na koniec 2016 roku aż 1,46 mln osób zatrudnionych w gospodarce narodowej otrzymywało wynagrodzenie brutto nie przekraczające obowiązującego minimalnego wynagrodzenia (1850 zł). To prawie 13 proc. ogółu zatrudnionych na umowę o pracę.

Z raportu wynika, że ponad 1,1, mln osób fizycznych prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą nie zatrudniało pracowników na podstawie stosunku pracy (tzw. „samozatrudnieni”). W latach 2012-2015 liczba ta utrzymywała się na niezmienionym poziomie 1,1 mln osób, dopiero w 2016 r. nieznacznie wzrosła o ok. 4,5 proc.

Z szacunków GUS wynika, że w 2016 r. było ok. 1,25 mln osób, z którymi została zawarta umowa zlecenie lub umowa o dzieło, a które nie są nigdzie zatrudnione na podstawie stosunku pracy (bez osób, które pobierają emeryturę lub rentę). Był to spadek o ok. 4 proc. w stosunku do 2015 r.

Od początku 2017 r. płaca minimalna wynosi 2 tys. zł (a stawka godzinowa 13 zł). Wszyscy pracownicy – niezależnie od stażu pracy – otrzymują takie samo wynagrodzenie (minimalne). Od 1 stycznia 2018 r. płaca minimalna wzrosła do 2,1 tys. zł (a za godzinę 13,70 zł).

 

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

 

Resort pracy wydał oświadczenie w związku z pojawieniem się w mediach informacji, że Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska zapowiada walkę o 500+ dla seniorów.

W oświadczeniu podkreślono, że „w MRPiPS nie toczą się w tej chwili żadne prace nad takim świadczeniem. Nie zostało ono też uwzględnione w budżecie na rok 2018, o czym wielokrotnie mówiła minister rodziny”.

Rafalska przypomniała jednak, że w 2016 r. obok ustawowej waloryzacji procentowej, wypłacone zostały jednorazowe dodatki pieniężne dla niektórych emerytów, rencistów i osób pobierających świadczenia przedemerytalne, zasiłki przedemerytalne, emerytury pomostowe albo nauczycielskie świadczenia kompensacyjne.

Wypłata dodatku była rozwiązaniem komplementarnym wobec mechanizmu waloryzacji i bardzo niskiego jej poziomu w 2016 r. Dodatek stanowił wsparcie dla grupy ok. 6,5 mln świadczeniobiorców.

W komunikacie resort przypomniał też, że od 1 marca 2017 r. podniesiono również wysokość najniższej emerytury, renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i renty rodzinnej z kwoty 882,56 zł do kwoty 1000 zł (wzrost o 13,3%), wysokość renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy z kwoty 676,75 zł do kwoty 750 zł (wzrost o 10,8%), a renty socjalnej z kwoty 741,35 zł do 840 zł (wzrost o 13,3%).

Osoby, których renty z tytułu niezdolności do pracy zostały z urzędu przekształcone w emeryturę i które legitymują się krótszym niż 20/25 lat stażem pracy, otrzymają wyrównanie od 1 marca 2018 r. W efekcie do tych osób trafi jednorazowo większe wsparcie finansowe. W przypadku osób, którym wyrównanie przysługuje za cały rok, wyniesie ono nawet 1289,28 zł.

Waloryzacja w 2018 r. będzie najwyższa w okresie ostatnich pięciu lat. Prognoza wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2018 r. wskazuje, że wyniesie on nie mniej niż 102,7%, co oznacza znacznie wyższy wzrost świadczeń w 2018 r. w stosunku do roku poprzedniego.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Zarząd Morskiego Portu Gdańsk ogłosił przetarg na opracowanie koncepcji Portu Centralnego. Jego budowa ma kosztować od 6 do 9 mld zł i być inwestycją o równie dużym znaczeniu, jak planowane nowe centralne lotnisko między Łodzią a Warszawą.

Wcześniej, jesienią zeszłego, decyzję o budowie morskiego Portu Centralnego w Gdańsku (mającym powstać obok istniejącego już portu w tym mieście) podjął rząd. Ta decyzja ma pomóc naszemu największemu portowi w konkurencji z portami bałtyckimi w innych krajach, ale także z portami nad Morzem Północnym. Dziś jest bowiem tak, że bardzo duża część przewożonych drogą morską towarów, które Polska sprowadza z innych kontynentów lub je tam wysyła, jest ładowana na statki lub wyładowywana z nich w portach niemieckich czy holenderskich, np. w Rotterdamie.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest m.in. fakt, że te porty miały dotąd lepsze połączenia drogowe i kolejowe niż polskie. Od kilku lat nasze rodzime porty zaczynają im „odbijać” część tych ładunków, a budowa Portu Centralnego w Gdańsku, wyposażonego w głębokowodne terminale, umożliwiające obsługę największych statków wchodzących na Morze Bałtyckie, ma wzmocnić ten trend.

Pierwsza część nowego portu ma być gotowa za pięć lat.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Józefów nad Wisłą, Otyń, Sanniki, Tułowice, Wiślica, Łagów i Radoszyce, to te gminy wraz z rozpoczęciem 2018 roku otrzymały status miasta.

Od 1 stycznia 2018 roku, na administracyjnej mapie Polski pojawiło się siedem kolejnych miast. Rząd zdecydował o przyznaniu tego statusu gminom Józefów nad Wisłą, Otyń, Sanniki, Tułowice, Wiślica, Łagów i Radoszyce. Dzięki temu od początku 2018 roku w Polsce istnieć będzie 930 miast.

Uzyskanie statusu miasta wiąże się m.in. ze zmianą wizerunkową i większym prestiżem miejscowości. Może przynieść jej także wymierne korzyści, na przykład zyskanie na atrakcyjności inwestycyjnej, a także możliwość starania się o fundusze związane z rozwojem obszarów miejskich.

Rozporządzenie Rady Ministrów przesądziło, że status miasta z dniem 1 stycznia 2018 roku otrzymały:

– Józefów nad Wisłą – w gminie Józefów nad Wisłą, w powiecie opolskim, w województwie lubelskim;
– Otyń – w gminie Otyń, w powiecie nowosolskim, w województwie lubuskim;
– Sanniki – w gminie Sanniki, w powiecie gostynińskim, w województwie mazowieckim;
– Tułowice – w gminie Tułowice, w powiecie opolskim, w województwie opolskim;
– Wiślica – w gminie Wiślica, w powiecie buskim, w województwie świętokrzyskim;
– Łagów – w gminie Łagów, w powiecie kieleckim, w województwie świętokrzyskim;
– Radoszyce – w gminie Radoszyce, w powiecie koneckim, w województwie świętokrzyskim.

Pięć z siedmiu nowych miast posiadało już ten status w przeszłości (nie zaliczają się do tej grupy Sanniki i Tułowice). Józefów nad Wisłą posiadał prawa miejskie w latach 1687 – 1868 r. Otyń był już miastem w latach 1329-1945, podobnie jak Łagów, który prawa miejskie posiadał w latach 1375-1869, a także Radoszyce (1370-1870). Z kolei Wiślicy prawa miejskie zostały nadane przed 1326 r. – miejscowość utraciła je po powstaniu styczniowym w roku 1869.

Rada Ministrów przesunęła o rok termin zmiany statusu miejscowości Chełmiec. Analizując sprawę, wzięto pod uwagę wątpliwości zasygnalizowane w wystąpieniu radnych gminy Chełmiec dotyczące przeprowadzonych konsultacji. Ponieważ nie zostały one wyjaśnione, MSWiA podtrzymało stanowisko przesunięcia terminu wejścia w życie zmiany dotyczącej nadania statusu miasta. Pozwoli to wszystkim zainteresowanym na ponowną analizę tej kwestii, w tym na rzetelne skonsultowanie z mieszkańcami.

W przeprowadzonych do tej pory konsultacjach 75 proc. mieszkańców miejscowości (sołectwa) Chełmiec było za zmianą statusu (przy frekwencji 54 proc.), jednak w pozostałej części gminy Chełmiec (bez wspomnianego sołectwa) w konsultacjach wzięło udział zaledwie 3 proc. mieszkańców – zdecydowana większość z nich, bo aż 64,77 proc. sprzeciwiła się zmianie statusu miejscowości. Warto dodać, że cała gmina Chełmiec liczy blisko 28 tys. mieszkańców.
Według danych GUS, w 2017 roku istniały w Polsce 923 miasta. Były to 302 gminy miejskie oraz 621 miast położonych w gminach miejsko-wiejskich.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

W związku z pojawiającymi się w mediach nieprawdziwymi informacjami o planowanym ograniczeniu produkcji kebabów:

„Parlament Europejski ani nie zamierza wprowadzać restrykcji wobec producentów kebabów, ani ograniczać ich produkcji” – napisano w komunikacie.

Wyjaśniono w nim, że do Parlamentu Europejskiego trafiła propozycja Komisji Europejskiej zezwalająca na dodawanie fosforanów do mięsa w kebabach, ponieważ dziś fosforanów nie ma na liście dozwolonych dodatków do tego rodzaju mięsa. Parlament może te propozycje odrzucić i wtedy stan obecny nie ulegnie zmianie.

Europarlament wskazał też, że błędne jest stwierdzenie, że obecnie użycie fosforanów „nie było ani dozwolone, ani zabronione”. Jeżeli substancji nie ma na liście dozwolonych dodatków do żywności, to nie można jej używać – tak jest w tej chwili w przypadku kebabów.

Wielu posłów jest przeciwnych propozycji Komisji Europejskiej, uważając że zezwolenie na używanie fosforanów może narazić zdrowie konsumentów. Posłowie z parlamentarnej komisji ds. ochrony środowiska, zdrowia publicznego oraz bezpieczeństwa żywności zarekomendowali zablokowanie przez Parlament Europejski zezwolenia na dodawanie fosforanów do kebabów co najmniej do momentu, w którym będą dostępne rezultaty naukowych badań przeprowadzanych przez Europejska Agencję ds. Bezpieczeństwa Żywności.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

PGNiG podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica LNG na dostawy gazu LNG ze Stanów Zjednoczonych – poinformował we wtorek prezes PGNiG Piotr Woźniak. Kontrakt wejdzie w życie w 2018 roku.

Podczas telekonferencji w siedzibie PGNiG w Warszawie, przebywający w Waszyngtonie Piotr Woźniak wyjaśnił, że pierwsza umowa na regularne dostawy LNG z USA obejmuje dziewięć ładunków. W ramach kontraktu do świnoujskiego gazoportu będą zawijały średnio dwa statki rocznie. Zapewnił, że cena gazu jest absolutnie konkurencyjna.

Wiceprezes ds. handlowych PGNiG Maciej Woźniak dodał, że to cena „korzystna ze wszech miar i rynkowa”. Tymczasem – jak mówił – od dostawcy ze Wschodu (rosyjskiego Gazpromu – PAP) „kupujemy gaz po cenie nierynkowej”.

PGNiG ogłosiło, że zgodnie z umową gaz ma pochodzić z terminala Sabine Pass w Luizjanie, a będzie odbierany w terminalu w Świnoujściu. Kontrakt z brytyjską firmą Centrica LNG Company będzie realizowany w latach 2018-2022 w tzw. formule DES (Delivery Ex Ship). Oznacza to, że towar uważa się za dostarczony w momencie postawienia do dyspozycji odbiorcy na statku we wskazanym porcie przeznaczenia. Sprzedający jest zobowiązany ponieść wszystkie koszty do tego momentu, ponosi również ryzyko uszkodzenia lub utraty towarów podczas transportu do portu przeznaczenia. Koszt oraz ryzyko rozładunku są po stronie kupującego.

Jak podkreślił Piotr Woźniak, kontrakt z brytyjską Centricą, poprzedzony długoterminową umową na dostawy gazu z Kataru i dostawami spotowymi zrealizowanymi w 2016 i 2017 roku, wprowadza PGNiG „na wyższy poziom aktywności na globalnym rynku LNG”. Podpisana umowa opiera się na warunkach rynkowych. Liczymy na dalszą współpracę z naszym partnerem Centrica w zakresie dywersyfikacji dostaw gazu do Polski – dodał Piotr Woźniak.

Ambasador RP w Waszyngtonie Piotr Wilczek decyzję o podpisaniu umowy nazwał „wspaniałą wiadomością” i nawiązał do sobotniej zgody Departamentu Stanu na sprzedaż Polsce systemu Patriot.

„To są strategiczne sukcesy, dotyczą naszego bezpieczeństwa strategicznego i bezpieczeństwa energetycznego i w tych dwóch dziedzinach, wspólnie z amerykańskimi partnerami osiągnęliśmy ogromne sukcesy przy wsparciu politycznym – począwszy od rozmów prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem Donaldem Trumpem, przez całą serię (rozmów – PAP) na różnych szczeblach. Ten mijający i poprzedni tydzień, to dwa wielkie tygodnie jeśli chodzi o współpracę gospodarczą polsko-amerykańską” – powiedział.

Maciej Woźniak podkreślił z kolei, że umowa z firmą Centrica to pierwszy średnioterminowy kontrakt zawarty przez biuro tradingowe PGNiG w Londynie utworzone w lutym 2017 r. do prowadzenia międzynarodowego handlu LNG. Biuro działa jako oddział spółki PGNiG Supply & Trading GmbH.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Inwestycje w telemetrię i telesterowania w sieci ciepłowniczej zbliżają Warszawę do modelu inteligentnego miasta (smart city) – oceniła w czwartek firma Veolia, podsumowując na konferencji prasowej trzy lata realizacji projektu Inteligentnej Sieci Ciepłowniczej.

Projekt Inteligentnej Sieci Ciepłowniczej to trwająca trzy lata realizacja inwestycji obejmującej modernizację trzech przepompowni ciepła, wprowadzenie nowoczesnych metod kontroli dla 2,5 tys. węzłów cieplnych w Warszawie, a także stworzenie całkowicie nowego, innowacyjnego systemu dystrybucji ciepła w mieście.

Warszawska sieć ciepłownicza to dziś 4 tys. komór. Do modernizacji w ramach projektu wytypowano 79 najbardziej kluczowych obiektów w całym systemie. Działania unowocześniające objęły m. in. instalację czujników temperatury, ciśnienia, a także systemu telemetrycznego, który posłuży do monitorowania parametrów pracy stołecznej sieci ciepłowniczej.

Podczas debaty zorganizowanej w ramach konferencji podsumowującej trzy lata realizacji projektu, prof. Janusz Lewandowski z Politechniki Warszawskiej zwrócił uwagę na kluczowe znaczenie sieci ciepłowniczej dla funkcjonowania miasta, której działanie często jest niedoceniane. Jego zdaniem, zużycie energii cieplnej w mieście jest dużo większe, niż energii elektrycznej, a realizacja założeń modelu inteligentnego miasta (smart city) bez dobrze działającej sieci dystrybucji energii cieplnej nie jest możliwa. Prof. Lewandowski zauważył również, że zarządzanie systemem ciepłowniczym jest dużo bardziej skomplikowane, niż siecią dystrybucyjną energii elektrycznej.

Dyrektor projektu Inteligentna Sieć Ciepłownicza, Paweł Balas, w rozmowie z PAP stwierdził, że jego realizacja nie byłaby możliwa bez dofinansowania ze strony Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, a także współpracy z władzami miasta stołecznego Warszawa. Według niego, istotna w projekcie jest jego skala, która objęła bardzo dużo elementów do modernizacji, a jednocześnie konieczność stworzenia nowej infrastruktury do przetwarzania danych.

Zdaniem Balasa, przetwarzanie danych pomiarowych w projekcie Inteligentnej Sieci Ciepłowniczej odgrywa kluczową rolę. To właśnie na jego potrzeby zdecydowano się stworzyć Centralne Repozytorium Danych, gdzie dane będą gromadzone w czasie zbliżonym do rzeczywistego oraz przetwarzane. Ma to być wsparciem dla pracy dyspozytorów, zwłaszcza przy podejmowaniu decyzji kluczowych dla funkcjonowania sieci ciepłowniczej.

Dane gromadzone w CRD służą przede wszystkim do tworzenia analiz a także prognoz działania sieci z pomocą specjalnie stworzonych w tym celu aplikacji, takich jak System Wsparcia Decyzji. Jego algorytmy przewidują rzeczywiste zapotrzebowanie mieszkańców na moc, a także proponują optymalny scenariusz sterowania siecią dla dostaw ciepła zgodnych z zapotrzebowaniem przy jednoczesnej minimalizacji strat energetycznych, działając na komunikacji łączącej ponad 400 tys. różnych zmiennych w czasie rzeczywistym spływających do systemu.

Prezes zarządu firmy Veolia Energia Warszawa, Jacky Lacombe, w projekcie Inteligentnej Sieci Ciepłowniczej widzi szansę na wypracowanie przez Warszawę standardu w budowie nowoczesnej sieci ciepłownictwa, który może stać się przykładem dla innych miast. Jego zdaniem, innowacja, którą wnosi projekt, ma w wypadku warszawskiej sieci nie tylko wymiar ekonomiczny, a również ekologiczny i społeczny. Jak powiedział PAP, „nie tylko stworzyliśmy pionierski projekt, ale też wiele się nauczyliśmy”.

Inteligentna Sieć Ciepłownicza została nagrodzona Bursztynem Polskiej Gospodarki podczas październikowego Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego jako pionierski projekt inwestycyjny w zakresie rozwoju i bezpieczeństwa polskiej gospodarki w kraju i zagranicą.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...