piątek, Grudzień 14, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "oszczędzanie"

oszczędzanie

Niechętny zmianom i samodzielnie podejmujący decyzje dotyczące wyboru produktów finansowych – taki portret Polaka wyłania się na podstawie raportu „Polak finansowym…singlem”. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez instytut ARC Rynek i Opinia na zlecenie Avivy, niezależnie od tego, czy jesteśmy w związku czy nie, pod względem finansowym zachowujemy się jak single. Jedynie co piąty z nas, zarządzając budżetem, pyta o zdanie swoich bliskich. Równie rzadko radzimy się specjalistów, jedynie co trzeci po poradę udaje się do eksperta. Co ciekawe, nasze preferencje dotyczące oszczędzania różnią się zależnie od zamieszkiwanego regionu.

Finansowo jesteśmy singlami

W kwestii gromadzenia kapitału zachowujemy się jak typowi single. Jak wynika z raportu „Polak finansowym… singlem”, decyzje dotyczące zarządzania budżetem domowym podejmujemy najczęściej samodzielnie. Zaledwie 20% z nas radzi się przy tym bliskich. Co więcej, na skłonność do konsultacji nie wpływa fakt pozostawania w związku małżeńskim – w tym przypadku odsetek osób zasięgających rady partnera jest jeszcze niższy i wynosi jedynie 16%.

Konsultowanie z bliskimi decyzji dotyczących oszczędzania

21.01

Badanie przeprowadzone na ogólnopolskiej próbie 1 606 dorosłych Polaków, deklarujących posiadanie oszczędności powyżej 1 000 zł. Badanie zrealizowane w dniach 30.10-5.11.2015 techniką CAWI na panelu internetowym Epanel.pl przez instytut badawczy ARC Rynek i Opinia na zlecenie Aviva Investors TFI.

Źródło: „Polak finansowym… singlem? Jak oszczędzają Polacy. Raport Aviva 2016”

Polacy równie rzadko korzystają z pomocy specjalistów – Wybierając sposób oszczędzania nie sięgamy po pomoc fachowców. Zaledwie co piąty z nas konsultuje się z pracownikami banku, a 10% sięga po pomoc ekspertów z innych instytucji finansowych – mówi Marek Przybylski, prezes Aviva Investors TFI. – Okazuje się zatem, że aż 58% Polaków swoje wybory dotyczące lokowania oszczędności podejmuje całkowicie samodzielnie. Efektem takiego podejścia jest zwykle poprzestawanie na najprostszych produktach – lokatach czy kontach oszczędnościowych. Gdy jednak chodzi o produkty spoza tej kategorii, barierą może okazać się przyzwyczajenie, brak wiedzy i możliwości do spojrzenia na swoje finanse w szerszej perspektywie.

Finansowi krótkodystansowcy

Chociaż rośnie liczba osób biegających w maratonach, to pod względem finansowym jesteśmy sprinterami. Zaledwie 3% z nas odkłada środki z myślą o emeryturze, a najczęściej wybierane produkty to te zakładające oszczędzanie krótkookresowe. Co trzeci z nas decyduje się na instrumenty finansowe pozwalające podjąć środki po upływie roku. Mimo że aż 2/5 Polaków deklaruje zwiększenie oszczędności w stosunku do roku ubiegłego, to jednak zaledwie 8% osób zauważa, że wzrost jest wynikiem kapitalizacji odsetek.

Poziom oszczędności w stosunku do poprzedniego roku

21.01.16

Badanie przeprowadzone na ogólnopolskiej próbie 1 606 dorosłych Polaków, deklarujących posiadanie oszczędności powyżej 1 000 zł. Badanie zrealizowane w dniach 30.10-5.11.2015 techniką CAWI na panelu internetowym Epanel.pl przez instytut badawczy ARC Rynek i Opinia na zlecenie Aviva Investors TFI.

Źródło: „Polak finansowym… singlem? Jak oszczędzają Polacy. Raport Aviva 2016”

 Umiarkowany optymizm finansowy

Z danych raportu wynika, że aż 7 na 10 Polaków jest niezadowolonych z osiąganego zysku z oszczędności. Pomimo to nie decydujemy się na zmianę strategii pomnażania kapitału, a wyboru konkretnych produktów dokonujemy pomijając analizę rozwiązań dostępnych na rynku. Dla 1/3 Polaków najważniejsze są przy tym bezpieczeństwo środków, natomiast dla 18% – stały dostęp do ulokowanego kapitału. Jedynie co czwarty z nas przy wyborze kieruje się przede wszystkim wysokością oprocentowania, co piąty w ogóle nie interesuje się produktami oszczędnościowymi, trzymając pieniądze na nieoprocentowanych RORach, bądź pozwalając na automatyczne odnawianie się lokaty.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak duże znaczenie ma pomnażanie oszczędności. – mówi Jarosław Sadowski, Expander Advisors. – Dla przykładu załóżmy, że odkładamy na emeryturę 500 zł miesięcznie przez 30 lat. Trzymając je w gotówce lub na nieoprocentowanym rachunku zbierzemy 180 000 zł. Kwota ta może być jednak znacznie wyższa. Jeśli kolejnych wpłat dokonywalibyśmy na dobrą lokatę bankową o oprocentowaniu 2,5% to uzyskamy ok. 250 000 zł. Oszczędzając 500 zł miesięcznie można także zebrać ok. 370 000 zł, czyli ponad dwa razy więcej niż w przysłowiowej skarpecie. To jednak pod warunkiem, że oszczędności będą inwestowane, a średnia stopa zwrotu wyniesie 5% w skali roku. Tyle oczywiście nie zyskamy obecnie na lokacie bankowej.  

 Regionalne style oszczędzania

W zależności od województwa, Polacy obierają różne strategie pomnażania kapitału. Najbardziej oszczędnym regionem okazało się województwo podlaskie, gdzie blisko 4 na 5 badanych w 2015 r. posiadało odłożone środki finansowe. Słynący ze swej gospodarności Wielkopolanie pod tym względem znaleźli się „dopiero” na czwartej pozycji. Jak wynika z raportu Avivy, Pomorzanie są najbardziej samodzielni w decyzjach finansowych, Mazowszanie zgromadzili największe oszczędności, ale to mieszkańcy Podlasia najwyżej oceniają własną kondycję finansową.

Z badania wynika, że w kwestiach oszczędzania trudno mówić o podziale na Polskę A i B. Polacy o podobnym podejściu do kwestii gromadzenia kapitału zamieszkują województwa oddalone od siebie, natomiast bliscy sąsiedzi miewają odmienne zdanie na ten temat – mówi Marek Przybylski, Aviva Investors TFI. – Przykładowo, Pomorzanie odnotowali największy przyrost oszczędności w stosunku do roku poprzedniego, zaś mieszkańcy Pomorza Zachodniego najczęściej deklarowali spadek zgromadzonego kapitału w 2015 roku.

Aviva

Do końca roku można jeszcze wykorzystać tegoroczne limity oszczędzania w IKE i IKZE. Warto ponieważ takie produkty gwarantują atrakcyjne przywileje podatkowe. Z wyliczeń Expandera wynika, że po 30 latach oszczędzania można zyskać nawet 118 600 zł. O tyle kwota odłożona na emeryturę będzie wyższa niż osoby oszczędzającej na zwykłych produktach oszczędnościowych. 

 Emerytury z powszechnego systemu będą w przyszłości coraz niższe. Szacuje się, że dzisiejsi 30-latkowie otrzymają świadczenie wynoszące około jedną trzecią ich ostatniego wynagrodzenia. Jeśli więc ktoś będzie zarabiał równowartość 2 000 zł, to otrzyma 666 zł emerytury. Aby uniknąć drastycznego pogorszenia poziomu życia, trzeba samodzielnie odkładać pieniądze na przyszłość. Najlepiej robić to za pomocą produktów oferujących preferencje podatkowe, czyli IKE i IKZE. Ulgi te sprawią, że łącznie możemy zyskać nawet 118 tys. zł więcej niż korzystając ze standardowych produktów oszczędnościowych.

 IKZE – co roku dostaniesz 855 zł lub 1 520 zł

Główną zaletą oszczędzania poprzez IKZE jest to, że wpłacone kwoty pomniejszają dochody do opodatkowania. W rezultacie po corocznym rozliczeniu PIT-u osoba, która z tego rozwiązania skorzystała otrzyma od urzędu podatkowego zwrot podatku. Wyniesie on maksymalnie 855 zł w przypadku osób o przeciętnych dochodach lub 1 520 zł, jeśli ktoś zarabia na tyle dużo, że rozlicza się po stawce podatkowej 32%. Powyższe kwoty zwrotów dotyczą osób, które wpłacą na IKZE maksymalną dopuszczalną kwotę, czyli 4750,80 zł rocznie.

To jednak nie koniec korzyści. Od uzyskanych na IKZE zysków nie jest również naliczany tzw. podatek Belki. Dwie ulgi podatkowe to jednak na tyle dużo, że ustawodawca postanowił nieco te korzyści ograniczyć. Dlatego od środków wypłacanych z IKZE naliczany jest podatek, ale jeśli pieniądze będą pobrane po ukończeniu 65 lat to jest on dość niski, wynosi 10% wypłacanej kwoty. Jednak nawet uwzględniając ten podatek łączne korzyści podatkowe po 30 latach wyniosą 32 414 zł lub 52 364 zł w przypadku osób o wysokich dochodach.

ile_zyskasz_odkladajac_na_ikze_4750_8_rocznie

Dzięki IKE zbierzesz o nawet o 86 tys. zł więcej

W przypadku IKE jest tylko jedna korzyść podatkowa, czyli brak podatku od zysków. Oszczędzający nie otrzymują więc co roku zwrotu podatku. Z drugiej jednak strony przy wypłacie środków nie zapłacą
10-procentowego podatku. Dla osób zamożnych zaletą IKE jest również to, że limit wpłat jest tu znacznie wyższy. W 2015 r. wynosi 11 877 zł. Dzięki temu korzyści podatkowe mogą być jeszcze wyższe. Po 30 latach wpłat takiej kwoty wyniosą aż 86 186 zł. To znacznie więcej niż na IKZE. Trzeba jednak dodać, że w przypadku osoby, która nie jest zamożna i nie zamierza odkładać więcej niż wynosi limit na IKZE (4750,80 zł rocznie) korzyści podatkowe z IKE i IKZE będą zbliżone.

ile_zyskasz_odkladajac_na_ike_11_877_zl_rocznie

Trzeba jedna dodać, że IKE i IKZE mogą być prowadzone w bardzo różnych formach – lokata bankowa, fundusze inwestycyjne, rachunek maklerski, DFE oraz ubezpieczenie. Każdy więc może  wybrać takie rozwiązanie, jakie najlepiej odpowiada jego potrzebom. Dotychczas największą popularnością cieszy się ta ostatnia forma. Według KNF po I półroczu 2015 r. aż 78% IKZE i 69% IKE było prowadzone przez zakłady ubezpieczeń.

Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander

 

Gospodarstwa domowe coraz więcej oszczędzają w bankach, firmy zaś ostrożnie korzystają z zewnętrznych źródeł finansowania – podał NBP.

W ciągu roku wartość depozytów w bankach zgromadzonych przez gospodarstwa domowe wzrosła o ponad 52 mld zł (stan na koniec września br.), czyli o 9,2 proc. Jednocześnie wzrosła również wartość kredytów, ale w stopniu zdecydowanie mniejszym, bo o 3,6 mld zł, czyli o 6,1 proc. Mamy więc do czynienia z normalną sytuacją. Gospodarstwa domowe mają dochody pozwalające im na solidny, ponad 3 proc. wzrost konsumpcji, a także na oszczędzanie.  To wynik poprawiającej się sytuacji na rynku pracy i rosnących wynagrodzeń. A z oszczędności korzystać powinna gospodarka.

Tymczasem przedsiębiorstwa są ciągle wstrzemięźliwe w pozyskiwaniu kapitału z zewnętrznych źródeł. Kredyty firm zaciągnięte w bankach wzrosły bowiem w ciągu roku o 25,1 mld, czyli o 8,3 proc. Wzrost ten był tylko o 1 mld zł wyższy niż przyrost depozytów (o 24,1 mld zł). A w samym tylko wrześniu depozyty firm wzrosły w stosunku do sierpnia br. o 8,5 mld zł. Tak duże miesięczne przyrosty „oszczędności” przedsiębiorstw zdarzają się zwykle w grudniu. Świadczy to z jednej strony o niezłych wynikach finansowych firm, a z drugiej – o ograniczeniu potrzeb kapitałowych zapewne w wyniku ograniczenia inwestycji. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy to efekt wyborczy, czy nasycenie inwestycjami, które silnie rosły od ponad 1,5 roku (o prawie 17 proc. w 2014 r. i 10,9 proc. w 1. połowie 2015 r.). Jeśli to druga przyczyna, to możemy mieć kłopot ze wzrostem PKB w 2016 r. na zakładanym w ustawie budżetowej poziomie (3,8 proc.).

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek22Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Jak wynika z najnowszych badań, w 2014 r. wśród Polaków, którzy powstrzymali się od wakacyjnego wyjazdu, aż 40% z nich zrezygnowało z powodów finansowych[1]. Jak można zminimalizować koszty związane z urlopem, by móc odpocząć poza domem? Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego podpowiadają, w jaki sposób zgromadzić niezbędne środki na sfinansowanie wakacji. 

 Zaplanowany wyjazd last minute

 Najbardziej popularną metodą finansowania wakacyjnych urlopów jest konsekwentne gromadzenie nadwyżek finansowych przy jednoczesnym ich pomnażaniu. Równie powszechne rozwiązanie to ubieganie się o środki na ten cel w banku. Przy wyborze tej drugiej możliwości warto mieć na uwadze, że każde kredytowanie najlepiej poprzedzić oszczędzaniem. Zatem organizując wyjazd warto podliczyć ceny, z jakimi będzie się on wiązał i zacząć odkładać środki z myślą o podróży. – Zakładając, że wakacyjny urlop uszczupli nasz budżet przykładowo o 2,5 tys. zł, możemy łatwo obliczyć, że odkładając systematycznie co miesiąc 200 zł, to wymaganą kwotę zgromadzimy po 13 miesiącach oszczędzania. – mówi Ewa Kozłowska, ekspert ZFDF, Gold Finance. – Tegoroczne obniżenia wysokości stóp procentowych przełożyły się na niski poziom oprocentowania lokat czy rachunków oszczędnościowych. Polacy mają tego świadomość dlatego coraz chętniej decydują się na pomnażanie środków dzięki produktom inwestycyjnym, które dają szansę osiągnięcia większych zysków.

Urlop urlopowi nierówny

Niewątpliwie więcej wytrwałości wymagać będzie zgromadzenie środków na tzw. wakacje życia. Warto zatem zadać sobie pytanie, czego oczekujemy od tegorocznego wyjazdu. Czy zadowolimy się kilkudniowym wypoczynkiem na greckiej plaży, czy jednak zamierzamy nurkować wśród setek ryb na rafie koralowej? Takie ambitne wyprawy wymagają nie tylko większych nakładów finansowych, ale również czasu na dopięcie szczegółów na ostatni guzik. Dlatego zazwyczaj do takich wyjazdów  przygotowujemy się z dużym wyprzedzeniem.

Amatorzy podróży do egzotycznych zakątków świata brakujących funduszy najczęściej poszukują w ofertach kredytowych banków. Tym bardziej, że instytucje finansowe wychodzą naprzeciw oczekiwaniom turystów i stwarzają możliwość pożyczenia dodatkowych środków na promocyjnych warunkach. – Polacy chętnie korzystają z pomocy finansowej banków w celu zrealizowania swoich planów urlopowych. Obserwujemy to we wzroście sprzedaży kredytów gotówkowych. W I kw. 2015 r. za pośrednictwem firm członkowskich ZFDF wartość uruchomionych kredytów wyniosła ponad 478 mln zł – komentuje Leszek Zięba, ekspert ZFDF, Aspiro. – Co więcej, sezon wakacyjny rozpocznie się na dobre w drugim kwartale, wobec czego można spodziewać się wzmożonego zainteresowania klientów tymi produktami w najbliższym miesiącu. Dodatkowo, dzięki rekordowo obniżonym stopom procentowym koszty kredytu stały się szczególnie atrakcyjne.

Sprytne podróżowanie

Ekspert radzi:
Planując wakacje za granicą warto pomyśleć o założeniu konta walutowego. Posiadanie go ma wiele zalet, pozwoli bowiem uniknąć zbędnych kosztów, na jakie będziemy narażeni, wypłacając gotówkę z rachunku prowadzonego w PLN. Klient używając karty wydanej do konta w walucie kraju, w którym aktualnie przebywa, nie ponosi kosztów związanych z przewalutowaniem.

Leszek Zięba,

ekspert ZFDF, Aspiro

Bez względu na wybrany sposób finansowania, warto pamiętać o kilku wskazówkach, które mają znaczący wpływ na koszty podróży. Do takich czynników zalicza się m.in. termin wycieczki. Zorganizowanie wyjazdu poza sezonem wakacyjnym pozwoli zminimalizować wydatki, oszczędzając choćby na noclegach. Warto także na bieżąco śledzić oferty biur turystycznych, bowiem możemy wówczas wybrać ofertę last minute. Promocji możemy także poszukać wykorzystując do tego portale internetowe.

 

 

[1] CBOS, Wyjazdy wypoczynkowe Polaków w 2014 roku  i plany na rok 2015

źródło: ZFDF

Okres oszczędzania na mieszkanie zależy nie tylko od ceny wymarzonego „M” czy wysokości naszych zarobków. Istotne jest również to, czy w trakcie gromadzenia środków musimy jednocześnie przeznaczać część wynagrodzenia na wynajem lokalu. Wyliczenia Expandera pokazują, że w takim przypadku małżonkowie zarabiający średnią krajową na 50-metrowe mieszkanie będą odkładać od 13 do nawet 21 lat. Jeśli natomiast para może liczyć na darmowe lokum u rodziców, to wyprowadzi się od nich „na swoje” po 7-12 latach.

Zakup mieszkania to często największa transakcja finansowa w życiu człowieka. Zwykle jest ona finansowana kredytem, ponieważ zebranie pieniędzy na ten cel zajęłoby wiele lat. To, jak długo trzeba oszczędzać na własne „M” w dużej mierze zależy od wysokości zarobków oraz ceny mieszkania. Nie zapominajmy jednak, że w okresie oszczędzania trzeba przecież gdzieś mieszkać. Jeśli będziemy mogli skorzystać z gościnności rodziców, to uda nam się zgromadzić niezbędną kwotę znacznie szybciej.

Załóżmy, że na własne „cztery kąty” o powierzchni 50 mkw. zbierają dwa przykładowe małżeństwa o przeciętnych zarobkach, czyli średniej krajowej zanotowanej w 2014 r. ( 2703 zł netto). Pierwsze małżeństwo w czasie oszczędzania wynajmuje mieszkanie. W rezultacie będą oni mogli pozwolić sobie na odkładanie 20% dochodów. Przy tym założeniu na nieruchomość o wskazanym metrażu mogą zbierać nawet 21 lat, jeśli postanowią zamieszkać w Warszawie. Jeśli wybiorą inne duże miasto to ten czas wyniesie 16 lat (największe miasta) lub 13 lat (inne duże miasta).

Druga para ma natomiast możliwość darmowego mieszkania u rodziców. Małżonkowie nie poniosą więc kosztów wynajmu, dzięki czemu będą mogli przeznaczać na własne lokum aż 40% wynagrodzenia. Taka wartość może wydawać się wysoka, ale większość banków zgadza się, aby rata kredytu przekraczała 40% dochodów. Oznacza to, że oszczędności na takim poziomie są realne. Dzięki wyższym kwotom odkładanym każdego miesiąca czas gromadzenia pieniędzy na własne mieszkanie w stolicy skróci się z 21 lat do 12 lat. W innych miastach będzie to 7-8 lat.

Ile lat muszą odkładać małżonkowie zarabiający po średniej pensji

Na podstawie średniej ceny transakcyjnej dla miast
Warszawa Gdańsk, Gdynia, Łódź, Kraków, Poznań, Szczecin, Wrocław Białystok, Bydgoszcz, Katowice, Kielce, Lublin, Olsztyn, Opole, Rzeszów, Szczecin, Zielona Góra
Małżeństwo 1,

mogą odkładać 20% dochodów

21 lat 16 lat 13 lat
Małżeństwo 2,

mogą odkładać 40% dochodów

12 lat 8 lat 7 lat

Mieszkanie 50 m2, kupione po średnie cenie transakcyjnej wg. danych NBP. Oszczędności
są inwestowane przy rocznej stopie zwrotu wynoszącej 3%, uwzględniono podatek 19%.

Co w sytuacji dochodów niższych niż średnia

Oczywiście na wynik ma wpływ także wysokość dochodów rodziny. Niestety większość Polaków zarabia mniej niż wynosi średnia. Dlatego policzyliśmy również ile lat musieliby oszczędzać małżonkowie zarabiający po 2000 zł netto. Wynik w Warszawie wzrósł z 21 do 26 lat, w przypadku odkładania 20% dochodów oraz z 12 do 15 lat w przypadku małżeństwa mieszkającego z rodzicami.

Ile lat muszą odkładać małżonkowie zarabiający po 2000 zł netto

Na podstawie średniej ceny transakcyjnej dla miast
Warszawa Gdańsk, Gdynia, Łódź, Kraków, Poznań, Szczecin, Wrocław Białystok, Bydgoszcz, Katowice, Kielce, Lublin, Olsztyn, Opole, Rzeszów, Szczecin, Zielona Góra
Małżeństwo 1,

mogą odkładać 20% dochodów

26 lat 20 lat 16 lat
Małżeństwo 2,

mogą odkładać 40% dochodów

15 lat 11 lat 9 lat

Mieszkanie 50 m2, kupione po średnie cenie transakcyjnej wg. danych NBP. Oszczędności
są inwestowane przy rocznej stopie zwrotu wynoszącej 3%, uwzględniono podatek 19%.

autor: Jarosław Sadowski, Główny Analityk, Expander Advisors

W tym roku kalendarz długich weekendów nas nie rozpieszcza, dlatego Polacy już myślą o wakacyjnych podróżach. Z raportu Expandera i Travelplanet.pl wynika, że swój urlop zaplanowało na czerwiec przeszło 10% rodaków więcej, niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Popularnością cieszą się zarówno wyjazdy zorganizowane, jak i spontaniczne wycieczki „na własną rękę”. Jak jednak pokazują analizy, oferta touroperatora może być nawet o ponad 300 zł tańsza.

Polacy coraz odważniej planują wakacje. W ostatnich sześciu latach nastąpił istotny wzrost popularności ofert „na ostatnią chwilę”. – Obecnie last minute to dominujący sposób rezerwowania wakacji. Mimo, że turyści najchętniej wybierają oferty na 10 dni lub mniej przed wylotem, obserwujemy rosnącą tendencję do wczesnych rezerwacji. Wyprzedzenie sięga nawet do dwóch miesięcy przed wyjazdem – zauważa Radosław Damasiewicz, dyrektor marketingu i e-commerce, Travelplanet.pl. Nie brakuje również chętnych na lipcowe czy sierpniowe wojaże. Za tydzień wakacji organizowanych przez biura podróży w tym okresie w najpopularniejszych krajach, takich jak Grecja czy Turcja, Polacy płacą średnio 2 500 zł. W Bułgarii czy Tunezji – około 2 000 zł. Za granicę można także wyjechać na „własną rękę”, lecz raport Expandera i Travelplanet.pl pokazuje, że nie zawsze jest to korzystne rozwiązanie. Z analiz wynika, że chociaż w najlepszym przypadku można zaoszczędzić do 150 zł, często jednak oferta touroperatora jest nawet o 315 zł tańsza w przeliczeniu na osobę.

Niestety nie wszyscy mogliśmy pozwolić sobie na wakacyjny wyjazd. Zgodnie z najnowszymi danymi CBOS-u, w ubiegłym roku aż 40% Polaków zrezygnowało z wycieczek urlopowych z powodu braku odpowiednich środków. – Aby nie odmawiać sobie przyjemności wypoczynku za granicą warto zaplanować taki wyjazd w domowym budżecie i jak najwcześniej rozpocząć oszczędzanie – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors. – Jeśli natomiast zdecydujemy się w tym celu na zaciągnięcie kredytu, pamiętajmy, by wygospodarować trochę czasu na porównanie dostępnych ofert kredytowych. Najprostszym sposobem jest analiza rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO) danego produktu. Wskaźnik ten, oprócz oprocentowania, uwzględnia również pozostałe koszty, takie jak prowizje czy opłaty dodatkowe. Jest to niezwykle istotne, bowiem obecnie stanowią one większą część kosztów niż same odsetki – dodaje ekspert.

Chociaż coraz chętniej wydajemy pieniądze na letni wypoczynek, niestety nadal niewielu turystów pamięta o zakupie polisy wakacyjnej. – Polacy z dodatkowych pakietów korzystają znacznie częściej wyjeżdżając na narty i snowboard. W okresie letnim zaledwie co trzeci decyduje się na dodatkowe ubezpieczenie, a średnia kwota wynosi 150 zł na rezerwację – oblicza Radosław Damasiewicz, Travelplanet.pl. Koszt ten okaże się jednak nieporównywalnie mniejszy, jeśli zestawimy go z wydatkami na opiekę medyczną za granicą. Dla przykładu, w niektórych krajach Unii Europejskiej koszt transportu helikopterem do najbliższego szpitala może osiągnąć nawet 2 tys. euro. – Ubezpieczenia NNW i OC są często niedoceniane, zwłaszcza w czasie letnich wyjazdów. Bez względu na porę roku, warto jednak pamiętać, że jeśli w czasie spektakularnego skoku do basenu doznamy urazu lub korzystając z wypożyczonego sprzętu nieopatrznie zniszczymy go, może nas to naprawdę drogo kosztować – podsumowuje Jarosław Sadowski, Expander.

źródło: Expander

Oszczędzanie nie jest zbyt przyjemnie. Wymaga bowiem odmawiania sobie przyjemności dziś, aby mieć pieniądze na wydatki w przyszłości. Dla wielu osób najważniejszy jest jednak dzień dzisiejszy. Expander podpowiada, że nawet lekkoduch może nauczyć się gromadzić oszczędności. Nie musi do tego drastycznie zmieniać swojego trybu życia. Powinien jedynie zastosować się do kilku rad.

Skuteczne oszczędzanie wiąże się z wysiłkiem, np. zapisywaniem swoich zakupów, a później analizowaniem ich w poszukiwaniu zbędnych. Wymaga też poszukiwania tańszych alternatyw dla tych wydatków, z których nie można zrezygnować. Wiele osób nie ma ochoty poświęcać aż tak wiele czasu na tego typu działania. Ponadto lekkoduchy zwykle nie chcą rezygnować z nawyku dość swobodnego wydawania pieniędzy. W ich przypadku rozpoczęcie i wytrwanie w postanowieniu oszczędzania jest bardzo trudnie, ale nie niemożliwe.

Krok pierwszy: ustal cel

W przypadku osób, dla których oszczędzanie nie jest priorytetem, podstawą jest wyznaczenie sobie konkretnego celu. Najlepiej, jeśli jego osiągnięcie nie będzie zbyt odległe. Z tego powodu realizację długoterminowych planów najlepiej podzielić na krótsze etapy. Dla przykładu, zamiast postanowienia o zebraniu w ciągu 3 lat np. 20 000 zł na samochód lepiej przyjąć, że co miesiąc odłożymy 555 zł. Ponadto, żeby wzmocnić motywację, warto kontrolować kiedy kwota oszczędności przekroczy  odpowiednik ¼ wartości auta, później jego połowę itd. Pokonywanie kolejnych progów daje poczucie sukcesu oraz siłę do dalszego oszczędzania.

Pomocna automatyzacja

Bardzo przydatnym rozwiązaniem dla lekkoduchów, którzy nie lubią oszczędzać jest automatyzacja tego procesu. Można ją osiągnąć na dwa sposoby. Pierwszy to złożenie w banku zlecenia comiesięcznego przelewu, który po wpływie wynagrodzenia będzie przekazywał określoną kwotę np. na konto oszczędnościowe czy inny produkt służący do pomnażania pieniędzy. Kolejnym rozwiązaniem może być usługa automatycznego oszczędzania. Obecnie można z niej korzystać tylko w kilku bankach (np. Credit Agricole, mBank, ING Bank Śląski). Polega ona na tym, że każdym razem, gdy płacimy kartą lub wykonujemy przelew, bank automatycznie pobiera z konta nieco większą kwotę i przekazuje ją na rachunek oszczędnościowy.

Jeśli mało odkładasz to skutecznie pomnażaj

Nawet jeśli odkładamy niewielkie sumy, nie wyklucza to zgromadzenia bardzo wysokich oszczędności w długim okresie. Niskie wpłaty można bowiem zrekompensować sobie poprzez inwestowanie nastawione na wysokie stopy zwrotu. Dla przykładu, aby zebrać 100 000 zł przez 30 lat lokując kapitał bardzo ostrożnie (stopa zwrotu 2%) trzeba odkładać po ok. 200 zł miesięcznie. Załóżmy jednak, że nasz lekkoduch nie jest w stanie wygospodarować aż tyle, a jedynie 100 zł miesięcznie. Może on mimo wszystko zebrać wspomniane 100 000 zł, jednak pod warunkiem, że roczna stopa zwrotu wyniesie 6%.

Aby uzyskać taki wynik musi on jednak zapomnieć o lokowaniu pieniędzy na lokatach, a szukać znacznie bardziej zyskownych rozwiązań inwestycji swoich pieniędzy. To oczywiście zwykle wiąże się z ryzykiem, ale można je oczywiście minimalizować. W tym celu należy stosować dywersyfikację, czyli korzystać z różnych produktów, których wyniki powinny być od siebie niezależne. W miarę jak kwota posiadanych oszczędności będzie rosła w portfelu, powinno znajdować się w nim coraz więcej różnych inwestycji. Dla przykładu dość bezpiecznymi, a jednocześnie zyskownymi rozwiązaniami są np. obligacje emitowane przez przedsiębiorstwa lub fundusze inwestycyjne, a także produkty strukturyzowane.

Trzeba pokonać presję społeczną

Ostatnia rada dla lekkoduchów, którzy chcą zacząć oszczędzać to, aby nauczyli się czerpać przyjemność nie tylko z  wydawani pieniędzy, ale także z ich posiadania. Takie osoby nierzadko mają przyjaciół, którzy również lubią wydawać, a później pochwalić się nowym smartfonem, tabletem, zegarkiem czy innym gadżetem. Nie jest łatwo pokonać presję znajomych i nie czuć się gorszym od nich. To właśnie dlatego lekkoduchy nierzadko wydają na bieżąco wszystkie zarobione pieniądze. Daje im szczęście, podziw bliskich oraz podwyższa samoocenę. Z drugiej jednak strony powoduje, że nie mają żadnego zabezpieczenia na wypadek utraty pracy czy poważnej choroby. Rozwiązaniem tego problemu może być po prostu nieco rzadsze kupowanie nowych gadżetów, aby choć część pieniędzy udało im się odłożyć.

autor: Jarosław Sadowski, Główny Analityk, Expander Advisors

Podstawowa zasada oszczędzania na emeryturę mówi, że im wcześniej zaczniemy, tym łatwiej będzie nam uzbierać odpowiednio wysoki kapitał na przyszłość. Duży wpływ na efektywność ma również to, w jaki sposób oszczędzamy. Jeśli korzystamy z przysłowiowej skarpety to oszczędności nie pracują, a więc trzeba dużo odkładać, aby osiągnąć założony cel. Z wyliczeń Expandera wynika, że, aby od 35 do 67 roku życia odłożyć 500 000 zł do skarpety należałoby wpłacać aż po 1 226 zł miesięcznie. Inwestując środki wystarczy co miesiąc dysponować kwotą 496 zł.

Suma środków gromadzona na koncie w ZUS i w OFE może okazać się niewystarczająca, by sprostać wszystkim naszym potrzebom w okresie po zakończeniu kariery zawodowej. Dzisiejsi trzydziesto- i czterdziestolatkowie otrzymają świadczenia istotnie niższe niż połowa ich wynagrodzenia. Znajdą się więc w gorszej sytuacji niż obecni emeryci. Jeśli nie zaczną odkładać na starość, w przyszłości będą musieli się zmierzyć się z drastycznym pogorszeniem standardu życia.

Ważne jest jednak nie tylko to, aby oszczędzać, ale także sposób, w jaki zamierzamy odkładać pieniądze. Proces oszczędzania środków na „jesień życia” należy dobrze przemyśleć i na tej podstawie zbudować pewne założenia, których następnie będziemy się trzymać. – Najważniejsze, aby oszczędzać co miesiąc bez wyjątków oraz aby zacząć ten proces będąc jeszcze w stosunkowo młodym wieku. Tylko wtedy uda nam się zebrać duże oszczędności bez nadmiernego obciążania domowego budżetu. Dobrym pomysłem jest ustalenie sobie procentowej części otrzymywanego wynagrodzenia, którą będziemy odkładać tylko na ten cel. Dzięki temu zabiegowi, gdy w wyniku podnoszenia naszych kwalifikacji zawodowych i awansów, zaczniemy zarabiać więcej, także oszczędności będą rosnąć proporcjonalne do wzrostu pensji – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Niskie stopy procentowe nie ułatwiają zadania

Kolejną istotną kwestią jest to, jak postąpimy z naszymi oszczędnościami. – Najmniej efektywne jest odkładanie do przysłowiowej skarpety. Dla przykładu, aby zebrać 500 000 zł oszczędzając od 30 do 67 roku życia musielibyśmy odkładać aż po 1 226 zł miesięcznie. Na lokacie z oprocentowaniem 2% wymagałoby to comiesięcznego odkładania kwoty 842 zł, a gdyby oprocentowanie wynosiło 5% to comiesięczna kwota wynosiłaby tylko 496 zł miesięcznie. To o ponad połowę mniej niż w sytuacji odkładania do skarpety – oblicza Sadowski. Niestety oprocentowanie lokat w ostatnich latach wyraźnie spadło i choć za kilka lat może ponownie wzrosnąć to najprawdopodobniej nie wróci już do poziomów ok. 5%. – Nasza gospodarka coraz bardziej dojrzewa, a więc stopy procentowe będą zbliżały się do poziomów zachodnich. Dlatego coraz mniej opłacalne staje się trzymanie oszczędności na lokatach i kontach oszczędnościowych. Warto więc rozważyć inwestowanie choćby części swoich oszczędności emerytalnych. Dzięki temu możemy zebrać potrzebny na emeryturę kapitał w mniejszym stopniu obciążając domowy budżet – radzi ekspert.

Kluczowa jest konsekwencja

Oszczędzanie na emeryturę to długotrwały proces. Gromadzone pieniądze kuszą, by wydać je na przyjemności, a dysponowanie zebraną gotówką przychodzi nam dużo łatwiej zwłaszcza wtedy, gdy do emerytury zostało jeszcze kilkanaście lat. Towarzyszy nam wówczas optymistyczne poczucie, że na oszczędzanie mamy jeszcze dużo czasu. Pamiętajmy jednak, że każda wypłata środków może zniweczyć dotychczas wypracowany zysk, a co więcej, rodzi ryzyko, że po pieniądze będziemy sięgać częściej.
W takiej sytuacji konieczna jest samodyscyplina. Jeśli chodzi o dokonywanie wpłat to warto zautomatyzować ten proces. – Najskuteczniejszym sposobem jest utworzenie zlecenia stałego, które bez naszego udziału będzie dokonywało automatycznego transferu pieniędzy na odpowiedni produkt oszczędnościowy. Uchronimy się w ten sposób przed wątpliwościami, naszym zapominalstwem oraz codziennymi pokusami, które mogłaby wzbudzić w nas chęć rezygnacji z regularnego oszczędzania – radzi Sadowski.

Cel odległy, ale ważny

W procesie oszczędzania nie możemy tracić z oczu celu. Ponieważ zamierzamy odkładać przez długi czas, warto uzbroić się w cierpliwość i unikać podejmowania decyzji pod wpływem chwilowych emocji, wahania koniunktury lub co gorsza doniesień medialnych. Sukces w dużej mierze zależy również od tego, aby udało się nam odkładać pieniądze nie tylko na emeryturę, ale także oddzielnie na pojawiające się co pewniej czas większe wydatki. Jeśli nie oddzielimy oszczędności emerytalnych od krótkoterminowych to istnieje ryzyko, że różnego rodzaju pokusy nie pozwolą nam zgromadzić dużego kapitału na emeryturę.

źródło: Expander

Zarządzanie finansami nie jest wyłącznie domeną ekonomistów. To także niezwykle istotny obszar dla wszystkich prowadzących własne gospodarstwo domowe. Jedną z podstawowych zasad, choć nie jedyną, jest systematycznie oszczędzanie. Expander radzi także, aby poświęcić chwilę na porównywanie ofert produktów finansowych, bowiem różnica w ich koszcie może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Aby jednak zarządzanie było w pełni efektywne, warto zadbać również o bezpieczeństwo naszych pieniędzy.

Prowadząc domowy budżet nadrzędną zasadą powinno być to, aby choć część zarobionych pieniędzy udało nam się odłożyć. Dzięki zgromadzonym środkom zyskujemy finansowe bezpieczeństwo na wypadek trudnej sytuacji, np. utraty pracy czy poważnej choroby. – Pieniądze powinny odkładać nie tylko osoby, które dysponują dużymi nadwyżkami, lecz także ci, którzy spłacają kredyty. Jest to niezwykle ważne w chwili utraty głównego źródła dochodu. W takiej sytuacji, dzięki oszczędnościom nie spowodujemy przerwy w spłacie zobowiązania, która mogłaby stać się początkiem poważnych kłopotów finansowych – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Kolejnym ważnym aspektem jest rozważne korzystanie z produktów finansowych. Zarówno ubezpieczenia lokaty, jak i kredyty znacznie się od siebie różnią. – W jednym za prowadzenie rachunku nie zapłacimy nic, w innym nawet kilkanaście złotych miesięcznie. Różnice najbardziej są jednak widoczne w przypadku ofert kredytów hipotecznych w różnych bankach. Dla zobowiązania na 300 tys. zł, różnica w koszcie poniesionym tylko w pierwszych 5 latach może wynieść nawet 50 000 zł – podkreśla ekspert.

Równie ważna jest także kwestia bezpieczeństwa finansów. Przestępcy wykazują się nie lada sprytem, dlatego powinniśmy zachować czujność zarówno podczas zakupów czy pobierania gotówki w bankomacie, jak i w domu, w czasie serfowania w internecie. – Oszustom nie brakuje pomysłów na wyłudzenie danych. Jednym ze sposobów jest mail imitujący wiadomość od banku. Klient, paradoksalnie pod pretekstem dbałości o bezpieczeństwo, proszony jest o podanie loginu oraz zmianę hasła. Tymczasem dane zamiast do banku, trafiają do przestępców – wyjaśnia Sadowski. Dlatego tak istotne jest, aby nie podawać jakichkolwiek danych (haseł, loginów, numeru PIN, danych osobowych) zarówno drogą mailową, jak i przez telefon. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy sami np. dzwonimy na infolinię banku. Jednak sama podejrzliwość może nie wystarczyć. – Na wszelki wypadek warto ustanowić sobie np. limity bezpieczeństwa na kartach płatniczych. Przestępcy instalują bowiem na bankomatach urządzenia skanujące, które są niemalże niezauważalne. Warto więc dodatkowo zabezpieczyć się – dodaje.

Istotnym elementem domowych finansów powinna być również okresowa analiza ponoszonych kosztów. Dzięki niej można dostrzec, które obszary pochłaniają najwięcej pieniędzy. Nierzadko pozawala ona również znaleźć sposoby na ograniczenie zbędnych wydatków. Analizować warto jednak również to co dzieje się z naszymi oszczędnościami. Nie powinny one w całości trafiać do jednej puli, która służy nam na pokrywanie większych wydatków. Lepiej, aby część z nich była odkładana z myślą o wyższej emeryturze, część na wypadek utraty pracy lub innego zdarzenia losowego, a dopiero pozostałą kwotę przeznaczyć na remonty, uroczystości rodzinne czy wymarzone wakacje.

źródło: Expander

Każdego stycznia ogłaszamy nasze postanowienia noworoczne. Z badań wynika, że 52% Polaków w tym roku swoje plany skoncentrowało wokół kwestii finansowych*. Deklaracje najczęściej dotyczą regularnego oszczędzania (23%) oraz racjonalnego zarządzania domowym budżetem (15%). Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego radzą, w jaki sposób efektywnie gromadzić środki, bez względu na cel, by móc wytrwać w postanowieniu.

Pierwsze dni nowego roku to bardzo dobry czas na analizę swojej sytuacji finansowej, wyciągnięcie wniosków z przeszłości i opracowanie skutecznej strategii zarządzania domowym budżetem.

– „Zmiany warto rozpocząć od określenia, które wydatki są absolutnie niezbędne, które można częściowo ograniczyć, a z których należy całkowicie zrezygnować. Wiedząc ile będziemy wydawać i ile zarabiamy możemy dość dokładnie oszacować kwotę przeznaczoną do regularnego oszczędzania” – radzi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera i Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF).
– „Najczęściej jednak pomijamy ten etap, licząc że po prostu będziemy oszczędzać nadwyżki z danego miesiąca. To błędne założenie. Brak dyscypliny finansowej sprawi bowiem, że kwota jaka nam pozostanie będzie niewielka” – dodaje.

Warto przy tym pamiętać o wielu pozornie błahych rzeczach, które w ostatecznym rozrachunku mają duży wpływ na nasze finanse. – „Jeśli nie tworzymy naszego gospodarstwa domowego samodzielnie, dobrze zaprosić naszego partnera do wspólnego planowania wydatków. Może się bowiem okazać, że nasza „druga połowa” wydaje wprawdzie drobne kwoty, lecz często. W skali miesiąca mogą natomiast urosnąć nawet do kilkuset złotych” – mówi Michał Krajkowski, Notus Doradcy Finansowi, ZFDF.

Eksperci podkreślają zgodnie, że warto oszczędzać z wielu powodów. Polacy najczęściej odkładają środki na krótkoterminowe potrzeby, takie jak remont mieszkania czy zakup sprzętu RTV / AGD. Tymczasem pieniądze warto gromadzić także na nieprzewidziane wydatki. – „Utrata pracy czy nagła choroba to tylko część przykrych sytuacji, które mogą się przydarzyć. Dlatego każde gospodarstwo domowe powinno posiadać swoją „poduszkę finansową”. Taka rezerwa powinna wynosić wielokrotność wydatków miesięcznych, optymalnie sześć razy więcej. To kwota, która może zapewnić spokojny byt w czasie poszukiwania nowego zatrudnienia czy innych kłopotów finansowych” – mówi Jarosław Sadowski, Expander, ZFDF.

Postanowienia na przyszłe lata

Wielu Polaków zaplanowało również zmianę lub remont mieszkania. Zakup wyposażenia lub przeprowadzka wiążą się jednak ze znaczącymi kosztami, więc odkładanie niezbędnych środków warto zacząć znacznie wcześniej. Co więcej, nadchodzący rok może okazać się pod tym względem przełomowy, bowiem każdy kto planuje zakup nieruchomości za pomocą kredytu hipotecznego, będzie zobowiązany do posiadania przynajmniej 10% wkładu własnego.– „Wzrost niezbędnego kapitału do uzyskania kredytu hipotecznego o 5 p.p. oznacza konieczność zgromadzenia dwukrotnie więcej środków na zakup nowego mieszkania. W przypadku lokalu o wartości 200 000 zł ta kwota wzrosła z 10 000 zł do 20 000 zł” – zaznacza Michał Krajkowski, Notus Doradcy Finansowi, ZFDF.

Warto podkreślić, że oszczędzać warto nie tylko krótkoterminowo, czyli na przykład na wakacyjny wyjazd, remont mieszkania czy nowy sprzęt RTV. Bardzo istotne jest też odkładanie pieniędzy na duże cele długoterminowe. – „Jeśli w perspektywie kilku lub kilkunastu lat planujemy zakup mieszkania lub jego zamianę na większe, to oszczędzanie na ten cel warto zacząć już teraz. Podobnie jeśli chcemy na emeryturze utrzymać poziom życia, do którego przyzwyczailiśmy się w czasie pracy zawodowej. Takie cele wymagają bardzo dużych nakładów, których nie uda nam się zgromadzić w krótkim czasie. Można to jednak osiągnąć, nie obciążając zbyt mocno domowego budżetu, jeśli będziemy systematycznie oszczędzać przez wiele lat” – dodaje.

Oszczędzanie to proces, który zazwyczaj trudno rozpocząć. Pierwszym krokiem może być wizyta u profesjonalnego doradcy finansowego, który pomoże w analizie dotychczasowych wydatków i opracowaniu efektywnej strategii gromadzenia kapitału dopasowanej do indywidualnych możliwości finansowych.

*Badanie poświęcone postanowieniom noworocznym Polaków na zlecenie Grupy KRUK zostało przeprowadzone przez Millward Brown w dniach 28.11.2014-04.12.2014 na reprezentatywnej grupie 1000 osób w wieku 15-75 lat.
źródło: Związek Firm Doradztwa Finansowego

Początek roku sprzyja podejmowaniu różnego rodzaju postanowień. Niestety nie zawsze udaje nam się w nich wytrwać przez dłuższy czas. Jednym z tego typu postanowień jest oszczędzanie długoterminowe, czyli na emeryturę bądź tzw. fundusz na czarną godzinę. Expander podpowiada, co zrobić, aby w 2015 roku nie porzucić oszczędnościowych zamiarów i za rok nie zaczynać od początku.

W przypadku oszczędzania podstawą sukcesu jest wyznaczenie sobie celu. Gdy opadnie bowiem pierwszy zapał zwykle nie potrafimy zrezygnować z wydatków na nieustannie pojawiające się pokusy. Warto znaleźć więc coś, czego pragniemy na tyle mocno, aby utrzymać w nas chęć do oszczędzania przez długi czas. Dla przykładu, niech to będzie emerytura pełna podróży. Aby to osiągnąć musimy jednak zebrać określoną kwotę. Jeśli rocznie będziemy chcieli wydać na turystykę 10 000 zł, a od czasu przejścia na emeryturę (67 lat) do zakładanego momentu śmierci (np. 90 lat) minie 23 lata, w sumie potrzebujemy na ten cel 230 000 zł.

Małymi kroczkami do celu

Niestety obranie sobie celu to zwykle zbyt mało, aby wytrwać w długoterminowym oszczędzaniu. Problem polega na tym, że potrzebna kwota jest ogromna w porównaniu z tym, ile jesteśmy w stanie odkładać. Szybko dochodzimy więc do wniosku, że docelowa suma jest nieosiągalna. Aby takiego problemu uniknąć warto stosować metodę małych kroczków i główny cel dzielić na mniejsze. Jeśli do naszej przykładowej emerytury pozostało nam np. 30 lat to łatwo obliczyć, że powinniśmy odkładać po 7667 zł rocznie. W rzeczywistości wystarczy jednak 4700 zł, gdyż od odkładanych pieniędzy będziemy otrzymywać odsetki. Miesięcznie będzie to więc zaledwie 391 zł. Zaoszczędzenie takiej kwoty co miesiąc wydaje się znacznie bardziej realne niż końcowa kwota 230 000 zł. Trzeba jednak dodać, że odkładaną kwotę trzeba co roku powiększać o inflację, gdyż w ciągu 30 lat ceny mogą wzrosnąć nawet dwukrotnie.

Oszczędzaj nie tylko na odległą przyszłość

Przyczyną, dla której nie udaje się nam wytrwać w długoterminowym oszczędzaniu bywają też bieżące potrzeby. Co pewien czas trzeba wymienić jakiś sprzęt RTV, AGD czy zmienić samochód. Wtedy często wydajemy pieniądze gromadzone z myślą o emeryturze, obiecując sobie, że nadpłacimy je ponownie
w najbliższym czasie. Aby tego uniknąć najlepiej podzielić oszczędności na kilka części. Dla przykładu na cele krótko-, średnio- i długookresowe. Te pierwsze służą finansowaniu takich wydatków jak coroczne wyjazdy wakacyjne czy wydatki na święta. Średnioterminowe to koszty ponoszone raz na kilka lat jak remont mieszkania czy wymiana auta. Długoterminowe to natomiast oszczędzanie na czas po przejściu na emeryturę czy na wsparcie dzieci wchodzących w dorosłość.

Skąd wziąć pieniądze na oszczędzanie?

Polacy często jako przyczynę tego, że nie oszczędzają, podają brak środków. W praktyce nierzadko okazuje się jednak, że wystarczy zrobić dokładny przegląd dobowego budżetu, a pieniądze zwykle się znajdą. Jak to możliwe? Po prostu przepłacamy za wiele usług, gdyż nie porównujemy ich cen. Poza tym płacimy za wiele rzeczy, których nie potrzebujemy. Dla przykładu kupujemy karnet na siłownię, na którą chodzimy raz w miesiącu. Wiele osób ponosi koszty korzystania z konta bankowego, czy wydanej do niego karty, choć są banki, które oferują je za darmo. Płacimy też wysokie rachunki np. za telewizję kablową czy Internet, choć często wystarczyłby nam tańszy pakiet. Takich przykładów jest bardzo wiele. Wystarczy więc sprawdzić, na co wydajemy pieniądze, a później zastanowić się czy wszystkie te pozycje są niezbędne bądź nie mają tańszych odpowiedników.

 

Jarosław Sadowski, Główny Analityk Expander Advisors

Wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok – szczególny czas, który nie pozostaje bez znaczenia także dla naszych portfeli. Świadomi ich wpływu zwykle przygotowujemy się wcześniej, oszczędzając drobniejsze kwoty. Jednak świąt, podczas których kupujemy bliskim prezenty, jest dużo więcej. Według ekspertów Expandera w 2015 roku wręczymy upominki ponad 13 razy, nie licząc urodzin i imienin bliskich nam osób. Jak przygotować się na ich sfinansowanie

Konsekwencja drogą do sukcesu

Perspektywa uszczuplonego budżetu zwykle skłania do zastanowienia się nad rozpoczęciem oszczędzania. Jednak aby przyniosło ono realne korzyści nie może ograniczać się jedynie do okresów przedświątecznych. Warto zdecydować się na długoterminowe odkładanie pieniędzy, dzięki czemu uda się zgromadzić większe środki do dyspozycji na przyszłość. Z systematycznym gromadzeniem nadwyżek bywa jednak różnie, dlatego dobrze jest dokładnie zaplanować ten proces.

Kiedy już jesteśmy zdecydowani, najczęściej pojawia się fundamentalne pytanie: od czego zacząć?

– „Zanim przystąpimy do odkładania danej sumy, należy przeanalizować własną sytuację finansową” – radzi Aleksandra Łukasiewicz, ekspert Expander Advisors. – „Wzięcie pod lupę domowego budżetu pozwoli na określenie wydatków, a następnie ustalenie, które z nich można całkowicie wyeliminować, a które należy jedynie ograniczyć. W taki sposób łatwiej wydzielić kwotę przeznaczoną do regularnego odkładania, która zapewni finansową równowagę i jednocześnie nie zaburzy domowego budżetu”dodaje. Kluczem do skutecznego oszczędzania jest wydzielenie zadeklarowanej wcześniej sumy na początku każdego miesiąca. W przeciwnym razie prawdopodobnie pochłoną ją bieżące wydatki.

Domowy budżet pod kontrolą 

Każde gospodarstwo domowe powinno mieć pewne rezerwy środków, czyli tzw. „poduszkę finansową”, która w razie wypadku, utraty pracy czy choroby, pozwoli na sfinansowanie najpotrzebniejszych kwestii, jak rachunki czy jedzenie. – „Taki fundusz powinien odpowiadać równowartości sześciu sum miesięcznych wydatków gospodarstwa domowego. Jest to bowiem czas, w którym powinno udać nam się znaleźć dodatkowe źródła dochodów, bądź rozpocząć nową pracę” – dodaje Aleksandra Łukasiewicz. Biorąc pod uwagę wysokość przeciętnych miesięcznych wydatków gospodarstw domowych, oscylujących w okolicach 1000 zł na osobę, trzyosobowa rodzina powinna więc dysponować kwotą nie mniejszą niż 18 tysięcy złotych. Przy kalkulacji średnich wydatków należy również uwzględnić raty kredytów, polisy ubezpieczeniowe, a także wydatki stałe, takie jak opłaty na samochód lub edukację dzieci. W przypadku osób pracujących na specjalistycznych stanowiskach, otrzymujących wyższe wynagrodzenie, zaleca się zbudowanie nawet większego zapasu środków. W tym bowiem przypadku proces poszukiwania pracy może się wydłużyć.

Pula oszczędności „na czarną godzinę” nie ma jednak górnej granicy. Im więcej bowiem uda nam się uzbierać, tym więcej czasu później zyskamy.

Wiele możliwości oszczędzania

Na rynku dostępne są różne narzędzia ułatwiające oszczędzanie i pomnażanie posiadanego kapitału. Banki oferują szereg produktów, począwszy od lokat i rachunków oszczędnościowych, po fundusze inwestycyjne, obligacje czy produkty strukturyzowane. – „Mnogość dostępnych możliwości może powodować jednak zakłopotanie wśród klientów, którzy często nie są w stanie właściwie przeanalizować konkretnych ofert i porównać ich ze sobą. Dlatego warto udać się do doradcy finansowego, który pomoże wybrać odpowiednią propozycję dopasowaną do indywidualnych potrzeb i sytuacji finansowej klienta” radzi Aleksandra Łukasiewicz, Expander Advisors.Warto skorzystać z tej pomocy. Szczególnie, że nie wiąże się ona z dodatkowymi opłatami.

 źródło: Expander

190 tysięcy złotych – tyle, zdaniem ekspertów, kosztuje wychowanie dziecka.[1] To ogromna „inwestycja”, na którą jednak decyduje się coraz więcej Polaków. Tylko w pierwszym półroczu tego roku urodziło się bowiem blisko 187 tys. dzieci, co oznacza pierwszy od sześciu lat wzrost liczby urodzeń w naszym kraju (w ujęciu rocznym). Jak sprostać wydatkom związanym z wychowaniem dziecka? Expander podpowiada, jak przygotować domowy budżet na pojawienie się nowego członka rodziny oraz jak radzić sobie z nieprzewidzianymi wydatkami z nim związanymi.

Oszczędzanie kluczem do sukcesu

Wychowanie dzieci pochłania olbrzymie ilości czasu i pieniędzy. Wie o tym doskonale każdy rodzic, bez względu na to, czy jego dziecko ma 2, 8 czy 16 lat. Wyprawka dla niemowlaka to według różnych źródeł od  2 do 3,5 tys. zł. Posłanie dziecka do szkoły kosztowało w tym roku średnio prawie 1 200 zł[2], natomiast utrzymanie studenta kształcącego się w innym mieście to miesięczny wydatek rzędu 1 500 zł. To znaczne sumy, ale zwykle nie pojawiają się one niespodziewanie. – Szykując się na powitanie potomka rodzice mają co najmniej kilka miesięcy, żeby przygotować budżet na nowe wydatki. Z kolei między narodzinami dziecka, a rozpoczęciem przez nie studiów mija zwykle blisko 20 lat, dlatego też zawczasu powinniśmy pomyśleć o środkach przeznaczonych na jego przyszłą edukację – mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. – Przede wszystkim musimy określić nasz cel, a więc sumę, jaką chcemy zgromadzić. Od jej wysokości będą zależały dalsze kroki. Powinniśmy pamiętać, że im wcześniej zaczniemy gromadzić niezbędne środki, tym większą sumę zdołamy zebrać i tym mniejsze będą nasze wyrzeczenia. Regularne odkładanie nawet drobnych sum, pozwala z czasem zebrać znaczny kapitał, który można przeznaczyć na potrzeby dziecka – remont jego pokoju, wyjazd wakacyjny czy edukację – wyjaśnia ekspert.

Finansowe konsekwencje wypadków

Zestawienie przykładowych kosztów następstw wypadków spowodowanych przez dzieci:
– wstawienie szyby samochodowej wybitej piłką – ok. 500 zł-usunięcie zarysowania lakieru samochodowego – ok. 300 zł

– wymiana zniszczonej ramy rowerowej – ok.150 zł

– wstawienie implantu zębowego – ok. 2 500 zł

Źródło: Analiza własna Expander Advisors

 

Gromadzenie pieniędzy to jedno, powinniśmy jednak pamiętać także o ograniczaniu niepotrzebnych wydatków. Do nich na pewno należą koszty związane z wypadkami naszych dzieci. Jest to szczególnie ważne, ponieważ nie zawsze możemy ich uniknąć. Dodatkowe konsekwencje finansowe dotyczące np. uszkodzenia przez pociechę cudzej własności, zabiegów rehabilitacyjnych czy opieki medycznej, to problemy, którym możemy natomiast zapobiec dzięki odpowiedniemu ubezpieczeniu. – Rynek oferuje wiele polis przygotowanych z myślą o dzieciach – zauważa Jarosław Sadowski, Expander.
Najpopularniejsze są ubezpieczenia grupowe, które swoim podopiecznym proponują szkoły czy uczelnie.  Niestety nie jest to jednak najlepsze rozwiązanie. Tego typu produkty zwykle są bardzo tanie, ale nie oferują zbyt obszernej ochrony, a suma świadczeń jest niewielka. Oznacza to, że w razie nieszczęścia możemy nie dostać odszkodowani lub będzie ono niewystarczające. Warto więc poszukać ofert ubezpieczeniowych, które dadzą nam i naszemu dziecku faktyczną ochronę przed następstwami nieszczęśliwych wypadków, zarówno w szkole, jak i w domu czy na wycieczce.

Przezorny zawsze ubezpieczony

Oprócz ubezpieczeń warto również przygotować swoje domowe finanse na nieprzewidziane kłopoty. Aby poradzić sobie z wszystkimi nagłymi wydatkami związanymi z wychowaniem dzieci warto stworzyć tzw. poduszkę finansową. Chodzi to, aby zgromadzić kwotę, którą będziemy mogli wykorzystać w razie np. utraty pracy. Zdaniem ekspertów powinna ona wynosić nie mniej niż równowartość trzykrotności miesięcznych opłat i kosztów życia. – Taka suma umożliwi nam poradzenie sobie w przypadku nagłych wydatków lub przejściowych kłopotów finansowych. Takie pieniądze na czarną godzinę powinny być oddzielone od innych oszczędności gromadzonych na studia dziecka czy na emeryturę. Podbieranie pieniędzy już wcześniej zaoszczędzonych i wydawanie ich na bieżące potrzeby jest bowiem jedną z głównych przyczyn porażki w długoterminowym oszczędzaniu – radzi Jarosław Sadowski, Expander.

 

[1] Centrum Adama Smitha, „Koszty wychowania dzieci w Polsce 2012″. Wyliczenia dotyczą opieki do momentu ukończenia przez dziecko 20 roku życia.

[2]CBOS, „Wydatki rodziców na edukację dzieci w roku szkolnym 2013/2014”

źródło: Expander

 

Jak pokazują badania prowadzone w Polsce, coraz chętniej gromadzimy kapitał, ale jednocześnie nie zawsze wiemy, jak robić to skutecznie. Często więc pieniądze wkładamy do przysłowiowej skarpety. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego przekonują, że warto skorzystać z produktów bankowych, bowiem nie tylko pomogą one w gromadzeniu środków, lecz także mogą powiększyć nasze oszczędności.

Oszczędzamy coraz więcej

Badań dotyczących gospodarności Polaków jest bardzo wiele. Wszystkie mają jednak podobne, pozytywne wnioski. Polacy odkładają coraz chętniej i coraz więcej. Według szacunków NBP, wspólnie zgromadziliśmy już blisko 890 mld zł.[1] Optymizm studzi jednak fakt, że mimo, iż nasze oszczędności rosną, to nadal znaczna część z nas nie chce lub nie może odłożyć żadnej sumy pieniędzy. Według różnych badań, odsetek gospodarstw domowych deklarujących brak oszczędności wynosi od 50% do 70%.– To, że odkładamy coraz więcej pieniędzy jest dobrą informacją – zauważa Halina Kochalska, ekspert Open Finance i Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF). – W ten sposób tworzymy tzw. poduszkę finansową, która pozwala zabezpieczyć się na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń, utraty pracy czy innych pilnych wydatków. Takie oszczędności powinny wynosić co najmniej wysokość trzykrotności wydatków miesięcznych, a optymalnie być sześć razy większe. Mając takie zabezpieczenie, powinniśmy poradzić sobie w przypadku nieprzewidzianych problemów finansowych.

Na co oszczędzają Polacy?

Planując oszczędzanie, powinniśmy określić powód, dla którego chcemy gromadzić kapitał. Może to być edukacja dzieci, zakup mieszkania czy wymarzone wakacje. Badania pokazują, że Polacy najczęściej odkładają pieniądze z myślą o niespodziewanych wydatkach. Na czarną godzinę przygotowuje się co trzeci z nas. 25% ankietowanych gromadzi środki planując edukację dzieci, a 16% – zakup lub wynajem mieszkania. Jedynie 13% Polaków oszczędza z myślą o emeryturze.[2] Dysponując wolnymi środkami, bardzo często trzymamy je w domu (9%) lub na rachunku osobistym (24%).[3] Niestety to nie najlepsze rozwiązanie. – Brak zainteresowania odległą przyszłością może mieć bardzo nieprzyjemne konsekwencje – zauważa Jacek Kur, ekspert Expandera, ZFDF.
Pesymistyczne prognozy wskazują, że stopa zastąpienia, czyli wysokość emerytury w stosunku do ostatniej wypłaconej pensji, może wynieść w 2046 r. zaledwie 30%. Jeśli więc sami nie zgromadzimy dodatkowych środków, czeka nas zapewne znaczące pogorszenie standardu życia. Planując odległą przyszłość, warto rozważyć skorzystanie z odpowiednich produktów oszczędnościowych. Jak bowiem wynika z obliczeń, pieniądze trzymane na nieoprocentowanym rachunku lub w gotówce przyniosą w takiej wieloletniej perspektywie znacznie mniejsze korzyści niż gdybyśmy skorzystali chociażby z najprostszej lokaty.

Jakie korzyści mogą przynieść różne formy oszczędzania?
  Skarbonka (oprocentowanie 0%, inflacja 1,50%) Lokata
(oprocentowanie 4%, inflacja 1,50%)
Produkt długoterminowy,
np. IKE, IKZE, program regularnego oszczędzania (oprocentowanie 6%, inflacja 1,50%)
Kwota odkładana co miesiąc 200 zł
Wysokość comiesięcznego dodatku do emerytury 360 zł 1 350 zł 2 300 zł
 

Założenia: oszczędzanie przez 42 lata (od 25 do 67 roku życia), wypłata środków przez 20 lat.
Źródło: Expander Advisors, ZFDF

 Jak oszczędzać skutecznie

Wyznaczenie celu jest tylko pierwszym krokiem, który powinniśmy podjąć. Drugim, równie ważnym elementem, jest rozpisane planu. – Jak pokazuje doświadczenie, przeznaczanie na oszczędności nadwyżek, które zostają na koniec miesiąca w domowym budżecie, nie jest najskuteczniejszym rozwiązaniem – twierdzi Halina Kochalska, Open Finance, ZFDF. – Znacznie lepiej, jeśli określoną sumę zabezpieczymy od razu po otrzymaniu wypłaty. Może w tym pomóc np. automatyczne polecenie przelewu na konto oszczędnościowe. Żeby taka forma oszczędzania się sprawdziła, wcześniej musimy dokładnie przeanalizować budżet i określić, jaką sumę możemy odłożyć, zachowując jednocześnie pieniądze „na życie”. Warto przy okazji wyliczeń sprawdzić, czy wszystkie wydatki, które ponosimy są niezbędne. Może się bowiem okazać, że co miesiąc przepłacamy za niektóre usługi lub że nie są nam one w ogóle potrzebne. Rezygnując z nich możemy uzyskać dodatkowe pieniądze, które zasilą nasz portfel.

Konto oszczędnościowe i lokaty to nie wszystko

Instytucje finansowe oferują wiele produktów, które pozwalają skutecznie oszczędzać. Jak pokazują badania, Polacy najchętniej wykorzystują depozyty. Te jednak, w związku z coraz niższym oprocentowaniem, w ostatnim czasie nie przynoszą zadawalających zysków. Jeśli więc chcemy uzyskać lepsze wyniki, warto rozważyć skorzystanie z innych produktów. – Jeśli nasz cel jest nieodległy, dobrym wyjściem jest konto oszczędnościowe, które zapewnia stały dostęp do pieniędzy – radzi Jacek Kur, Expander, ZFDF. – Przy bardziej odległych planach korzystniejsze będą produkty takie jak program systematycznego oszczędzania, który pozwoli na osiągnięcie atrakcyjnych zysków i jednocześnie zmobilizuje do regularnego odkładania określonej sumy. Należy także pamiętać o produktach stworzonych z myślą o emeryturze, takich jak IKE i IKZE. Z kolei osoby gotowe na pewne ryzyko, mogą zainwestować np. w jednostki udziału funduszy TFI. Dla bardziej ostrożnych natomiast lepsze mogą okazać się produkty strukturyzowane, które dają gwarancję zwrotu kapitału nawet do 100%.

Oferta produktów oszczędnościowych i inwestycyjnych jest bardzo rozbudowana.Planując gromadzenie kapitału, warto skonsultować się z doradcą finansowym, który pomoże dobrać rozwiązanie najlepiej odpowiadające naszym potrzebom i możliwościom.

[1]Dane na koniec I kw. 2014 r.
[2] Instytut Homo Homini na zlecenie Deutsche Bank Polska
[3] „Postawy Polaków wobec oszczędzania”, Fundacja Kronenberga
źródło: Związek Firm Doradztwa Finansowego

31 października przypada Światowy Dzień Oszczędzania. Z badań wynika, że najbezpieczniejszą formą lokowania nadwyżek finansowych jest inwestowanie na rynku nieruchomości. Sieć biur nieruchomości Metrohouse sprawdziła, ile czasu należy odkładać na zakup mieszkania w największych miastach w Polsce.

Polacy coraz bardziej cenią inwestowanie w nieruchomości. Taki kierunek zarządzania własnymi pieniędzmi respondenci uznali za bezpieczniejszy nawet od deponowania środków na kontach i lokatach bankowych. Są to wnioski z ostatniego Raportu Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy „Postawy Polaków wobec oszczędzania” (PBS, X 2014). – Prawie co piąty Polak za  najbezpieczniejszą lokatę kapitału uznaje inwestowanie w ziemię i nieruchomości, wynika z naszych ostatnich badań, mówi Krzysztof Kaczmar, prezes Zarządu Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy. Dzieje się tak dlatego, że tego typu inwestycje mają formę materialną, przez co kojarzą się nam ze stabilizacją w niepewnych czasach. Wskaźnik zaufania wyraźnie wzrósł od zeszłego roku i moim zdaniem ten trend się nie zmieni. 

Sieć biur nieruchomości Metrohouse przeprowadziła symulację, która pokazuje jak długo należy pracować w poszczególnych miastach, aby kupić za gotówkę 40-metrowe mieszkanie. – Oczywiście nasze zestawienie należy traktować jako symulację. Przecież rzadko kto ma komfort odkładania całego swojego miesięcznego wynagrodzenia na poczet zakupu mieszkania. Nie wiemy też jak będą kształtować się ceny mieszkań za kilka lat. Mimo to nawet taka symulacja pokazuje już teraz istotne dysproporcje w dostępie do rynku mieszkań. Dokładnie widać, gdzie średnie wynagrodzenia korespondują w lepszy sposób z cenami mieszkań, a gdzie szanse na gotówkowy zakup są dość pozorne, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. Aby urealnić wyniki badań w każdym województwie posłużono się średnimi wynagrodzeniami netto dla danego regionu, natomiast ceny m kw. to aktualne ofertowe stawki mieszkań w poszczególnych miastach. – Mając na uwadze kilkuprocentowy margines negocjacji, czas oszczędzania na mieszkanie może być nieco krótszy, mówi Marcin Jańczuk.

Tabela Oszczedzanie na mieszkanie 30 10 14
W najlepszej sytuacji są mieszkańcy woj. lubuskiego, śląskiego i łódzkiego. W tych regionach odkładając średnie wynagrodzenie w ciągu roku uzbieramy na ponad 8 m kw. mieszkania, tak więc na dwupokojowe mieszkanie w stolicy województw (Gorzów Wielkopolski, Zielona Góra, Katowice, Łódź) odłożymy w czasie krótszym niż 5 lat. Rok dłużej muszą odkładać na własną ”dwójkę” mieszkańcy woj. opolskiego, zachodniopomorskiego i świętokrzyskiego (Opole, Szczecin, Kielce).Dane: obliczenia własne na podstawie danych GUS, Metrohouse, Szybko.pl. Ceny dotyczą rynku wtórnego.

Nagorzej w zestawieniu wypada Małopolska. Jeśli statystyczny mieszkaniec województwa chciałby odkładać całe swoje wynagrodzenie na mieszkanie, swój cel zrealizuje dopiero po prawie 9 latach. W ciągu roku zdoła odłożyć kwotę, która pozwoli na zakup zaledwie 4,6 m kw. mieszkania. Przypomnijmy, że Kraków zajmuje drugie miejsce pod względem cen mieszkań w Polsce. Prym cenowy wiedzie Warszawa. Mimo, że tu wynagrodzenia są najwyższe, to i tak mieszkaniec Mazowsza potrzebuje 7,5 roku aby mógł myśleć o zakupie dwupokojowego lokalu w stolicy. Równie długi okres oczekiwania ma miejsce w Wielkopolsce, gdzie na lokum w Poznaniu trzeba oszczędzać ponad 7 lat. Mieszkańcy Podkarpacia także nie mają powodów do zadowolenia. W porównaniu do średnich wynagrodzeń ceny ofertowe mieszkań kształtują się na dość wysokich poziomach, co sprawia, że na własne M muszą odkładać całe wynagrodzenie również przez 7 lat.

W skali całego kraju średni czas oszczędzania na własne M wynosi nieco ponad 6 lat. Podkreślmy, że jest to możliwe tylko w przypadku przeznaczenia na ten cel całego wynagrodzenia. Tylko kto może sobie na to pozwolić?

źródło: Marcin Jańczuk

Minął już ponad miesiąc od zakończenia okresu, w którym podejmowaliśmy decyzję dotyczącą naszych składek emerytalnych. Zapominamy więc o problemie jakim jest kwestia niskich emerytur.  Expander przypomina, że jeśli chcemy uniknąć drastycznego pogorszenia poziomu życia na emeryturze, musimy zadbać o nią samodzielnie. Aby mieć 1 000 zł dodatkowej emerytury, wystarczy odkładać co miesiąc 330 zł. Stanie się tak jednak przy założeniu, że zaczniemy gromadzić kapitał w wieku 30 lat. Im dłużej będziemy z tym zwlekać, tym trudniej będzie osiągnąć satysfakcjonujący rezultat.

Niezależnie od tego czy wybraliśmy ZUS czy też OFE i ZUS, powinniśmy pamiętać, że w przyszłości czeka nas emerytura, która może nie być radosnym okresem odpoczynku po latach pracy. W wielu przypadkach, zwłaszcza ludzi obecnie młodych i w średnim wieku, na emeryturze czeka nas drastyczne pogorszenie poziomu życia. Według różnych szacunków, w przyszłości kwota świadczenia wyniesie od 30% do 50% ostatniego wynagrodzenia.

Wielu Polakom trudno sobie wyobrazić życie w sytuacji, w której będą otrzymywali o połowę mniej pieniędzy. Z drugiej jednak strony te same osoby nierzadko nic nie robią, aby poprawić swoją przyszłą kondycję finansową. Przeważa myślenie, że na zabezpieczenie swojej przyszłości przyjdzie jeszcze czas. Zajmujemy się więc przede wszystkim bieżącymi potrzebami. Takie zachowanie można oczywiście zrozumieć w przypadku osób o bardzo niskich dochodach. Niestety podobnie postępują również ci, którzy otrzymują wynagrodzenie pozwalające na oszczędzanie.

Problem polega na tym, że w przypadku oszczędzania, zwlekanie ma bardzo przykre konsekwencje. Im później zaczniemy, tym będzie nam trudniej. Dla przykładu załóżmy, że chcemy przez 20 lat (od 65 do 85 roku życia) wypłacać sobie dodatkową emeryturę w wysokości 1 000 zł. Jeśli zaczniemy oszczędzanie w wieku 30 lat to wystarczy abyśmy co miesiąc odkładali 330 zł. Dziesięć lat później, czyli w wieku 40 lat, kwota ta wzrasta już do 531 zł.

Najtrudniej jest jednak zebrać potrzebne na ten cel oszczędności po 50 roku życia. Wymaga to odkładania ponad 1 000 zł miesięcznie. Warto dodać, że nie wygląda to jednak tak źle jeśli uwzględnimy, że wpłacając po tysiąc złotych przez 15 lat będziemy mogli dostawać również tysiąc miesięcznie, jednak przez 20 lat. Jest to możliwe oczywiście dzięki uzyskiwanym odsetkom, które przy długoterminowym oszczędzaniu dają duże korzyści nawet, gdy oprocentowanie nie jest bardzo wysokie. Po pewnym czasie uzyskujemy bowiem już nie tylko odsetki od wpłaconych oszczędności, ale też od uzyskanych już wcześniej odsetek.

Ile trzeba odkładać miesięcznie, aby mieć 1 000 zł dodatkowej emerytury przez 20 lat

Wiek rozpoczęcia oszczędzania Ile trzeba odkładać co miesiąc
30 lat 330 zł
35 lat 413 zł
40 lat 531 zł
45 lat 709 zł
50 lat 1 005 zł
Opracowanie: Expander Advisors

Warto tez zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Bardzo ważne jest nie tylko to, aby odkładać pieniądze, ale także aby je pomnażać. Trudno będzie zgromadzić odpowiednio wysokie oszczędności jeśli będziemy gromadzić kapitał w przysłowiowej skarpecie. Wtedy nawet jeśli zaczniemy w wieku 30 lat musielibyśmy odkładać aż po 972 zł miesięcznie. W porównaniu do kwoty 330 zł jest to więc niemal trzykrotnie więcej.

Założenia do wyliczeń:

Dodatkową emeryturę będziemy sobie wypłacać od 65 do 85 roku życia. Uwzględniono inflację na poziomie 2% rocznie. Zarówno kwota dodatkowej emerytury, jak i ta którą będziemy odkładać, będzie powiększona o inflację. W okresie do 65 roku życia założono stopę zwrotu na poziomie 5%, a później 4%. Uwzględniono podatek od zysków.

 

Jarosław Sadowski, Expander Advisors

Z punktu widzenia oszczędzających, deflacja jest zjawiskiem bardzo korzystnym. Nie trzeba nawet nigdzie lokować pieniędzy, żeby ich realna wartość rosła. Jeśli jednak będzie trwała zbyt długo, stracić mogą na tym wszyscy.

Wystąpienie deflacji, czyli spadku rok do roku poziomu cen w koszyku dóbr i usług konsumpcyjnych Głównego Urzędu Statystycznego, jest wydarzeniem w wolnej Polsce bez precedensu. Spadek ten co prawda jest minimalny, bo wyniósł raptem 0,2 proc., jednak sam fakt jego wystąpienia, w połączeniu z oczekiwaniami utrzymania się tego trendu w perspektywie kilku najbliższych miesięcy, być może aż do końca roku, każe osobie oszczędzającej na bankowych lokatach czy inwestującej w fundusze przyjrzeć się temu tematowi nieco bliżej. Warto wiedzieć, jaki wpływ wywiera i jaki może wywrzeć deflacja na nasze oszczędności.

Zacznijmy od tego, czym jest deflacja. Cytując za nbportal.pl, „Deflacja, to długotrwały spadek przeciętnego poziomu cen. Deflacja jest przeciwieństwem inflacji.” Sęk w tym, że ta obniżka nie wynika z postępu technologicznego i spadających kosztów produkcji. Jest konsekwencją tego, że w gospodarce jest mniej pieniądza, za który konsumenci kupują mniej towarów, których producenci, żeby jednak je sprzedać, obniżają ceny. Na krótką metę dla konsumentów to dobrze, ale sprzedawanie z minimalną marżą, albo wręcz poniżej kosztów produkcji, to dla przedsiębiorstw sytuacja na dłuższą metę nie do zaakceptowania. Prędzej oznacza czy później te straty będą musiały sobie zrekompensować, obniżając koszty produkcji, co najczęściej oznacza obniżkę płac, a w gorszym wariancie redukcje zatrudnienia. W takiej sytuacji konsumenci maja jeszcze mniej pieniędzy, więc kupują jeszcze mniej i spirala deflacyjna nakręca się dalej, przyczyniając się do spadku wzrostu gospodarczego lub wręcz prowadząc do recesji. I dlatego właśnie, w wielkim skrócie, celem Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pieniężnej jest dążenie do podtrzymywania sytuacji, w której ceny umiarkowanie rosną. Celem jest inflacja wynosząca 2,5 proc. w skali roku, która jest uznawana za zdrową sytuację dla gospodarki.

Dla oszczędzających deflacja oznacza, że gotówka, którą mają w kieszeni, realnie zyskuje na wartości. To znaczy, że za 100 zł, które nieoczekiwanie znaleźliśmy w nieużywanej od roku parze spodni, teoretycznie można kupić dziś więcej dóbr niż przed rokiem. (Teoretycznie, bo trzeba pamiętać, że koszyk inflacyjny GUS-u z całą pewnością nie odzwierciedla struktury wydatków każdej przeciętnej rodziny).

Choć cały czas spora część naszego społeczeństwa uważa trzymanie gotówki za najlepszy sposób oszczędzania, to jednak w rzeczywistości pozbawiają się w ten sposób szansy na dodatkowy, choćby i niewielki, ale zarobek. Deflacja oznacza też to, dowolne konto oszczędnościowe w banku czy dowolna lokata, choćby i oprocentowane na 0,01 proc., przynoszą realne zyski. Nie inaczej jest z funduszami inwestycyjnymi, tyle że w ich przypadku, w przeciwieństwie do kont oszczędnościowych czy lokat, nigdy nie możemy do końca przewidzieć, jaki zwrot z inwestycji przyniosą.

Często wskazywane jako alternatywa dla bankowych depozytów fundusze rynku pieniężnego, w ostatnim roku średnio przyniosły wyższe zyski niż lokaty, ale taka sytuacja nie zdarza się często. W ostatnim okresie bardzo dobrze radzą sobie fundusze obligacji, choć jeszcze rok temu dominowały opinie, że ich dobra passa się skończyła. Deflacja, zwłaszcza jeśli utrzyma się dłużej, może spowodować obniżkę stóp procentowych przez RPP. Być może już na najbliższym jej posiedzeniu, czyli we wrześniu. Taka obniżka wywarłaby presję na oprocentowanie depozytów, ale także na rentowność funduszy pieniężnych, które mają w swoich portfelach papiery o relatywnie krótkim, przeciętnie kilkudziesięciodniowym terminie do wykupu. Obniżka stóp mogłaby za to poprawić wyniki funduszy obligacji, zwłaszcza tych, w których dominują papiery ze stałym oprocentowaniem, których ceny w takiej sytuacji zazwyczaj rosną.

Z bardziej ryzykownymi funduszami, inwestującymi część (stabilnego wzrostu, zrównoważone, aktywnej alokacji) lub całość (fundusze akcji) aktywów w akcje, może być różnie. Z jednej strony, spadające rentowności lokat czy funduszy pieniężnych przy rosnącej ilości gotówki w kieszeniach, teoretycznie mogą skłaniać Polaków do poszukiwania bardziej dochodowych sposobów na jej ulokowanie, a to nieodmiennie doprowadziłoby ich na rynek akcji. Większy napływ gotówki na giełdę, czy na skutek bezpośrednich inwestycji, czy wpłat do funduszy akcji, oznaczałby większy popyt, a zatem i wzrost cen walorów giełdowych spółek, a w konsekwencji wzrost zysków funduszy akcji. Z drugiej strony, deflacja, jako zjawisko w dłuższej perspektywie negatywne dla gospodarki, może się przyczynić do spadku tempa wzrostu gospodarczego, czyli pogorszenia sytuacji finansowej przedsiębiorstw (o ile teoria o deflacji prowadzącej do spowolnienia gospodarczego okaże się prawdziwa). W takiej sytuacji fundusze z mniejszym czy większym udziałem akcji w portfelach mogą więc okazać się mniej trafionym pomysłem.

Bernard Waszczyk, Open Finance

Wraz ze zbliżającym się końcem wakacji wielu rodziców z niepokojem oblicza kwoty niezbędnych wydatków związanych z rozpoczęciem roku szkolnego. Wg CBOS-u w 2013 przeciętna polska rodzina przeznaczała na ten cel średnio 1 199 zł, a w przeliczeniu na jedno dziecko – 826 zł. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne wydatki nie będą mniejsze i ponownie nadwyrężą wiele domowych budżetów. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego zauważają, że im pilniejsze potrzeby, tym większe ryzyko podjęcia błędnych decyzji. Dlatego podpowiadają jakie rozwiązania pozwolą bezpiecznie uzyskać szybki zastrzyk gotówki.

Podręczniki, komplety zeszytów czy podstawowe wyposażenie plecaka pociechy to nie jedyne obciążenia domowego budżetu, jakie niesie ze sobą wrzesień. Nierzadko tuż przed początkiem roku szkolnego decydujemy się na odświeżenie pokoju czy zakup nowego krzesła, a na chłodniejsze jesienne dni kupujemy ciepłą odzież i obuwie. – Ze względu na ogrom wydatków, koniec trzeciego kwartału to okres wzmożonego popytu na szybkie, niewysokie kredyty. Należy jednak pamiętać, by nawet niewielkie kwoty pożyczać wyłącznie od renomowanych instytucji, które gwarantują klientom należyte bezpieczeństwo – podkreśla Michał Krajkowski, Dom Kredytowy Notus, ZFDF.

Kredyt gotówkowy

Wyposażając pokój dziecka lub kupując nowy sprzęt, np. komputer lub tablet, zazwyczaj potrzebujemy większej gotówki, rzędu kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych. W takiej sytuacji warto rozważyć kredyt gotówkowy. – Produkt ten umożliwia rozłożenie spłaty na okres od 6 do nawet 120 miesięcy. Co więcej, prowizję można często opłacić jednorazowo, a raty precyzyjnie rozplanować dostosowując ich wysokość do możliwości finansowych – mówi Krajkowski. – Należy jednak pamiętać, że koszt kredytu zależy od wielu czynników: między innymi wysokości dochodów, deklarowanego zadłużenia w innych placówkach, czasu oraz jakości współpracy z wybranym bankiem. Stały klient, nawet z drobnymi opóźnieniami, może liczyć na szybsze rozpatrzenie wniosku, a w niektórych przypadkach nawet na korzystne rabaty – dodaje ekspert.

Limit na karcie

Jeśli deficyt finansowy dotyczy wyłącznie jednego miesiąca, a w następnym spodziewamy się już przychodu, który może pokryć dług, korzystniejsze będzie skorzystanie z limitu na karcie kredytowej.
Banki przyznają taką możliwość osobom o regularnych dochodach, począwszy już nawet od 500 zł miesięcznie. Nie naliczają żadnych odsetek, ani dodatkowych opłat, jednak tylko wtedy, gdy spłata następuje jednorazowo w określonym przez bank terminie – mówi Leszek Zięba, Aspiro, ZFDF. Limit można również spłacać w miesięcznych ratach. Warto jednak pamiętać, że zdecydowanie nie jest to oferta dla notorycznych zapominalskich. – Terminowość odgrywa w tym przypadku kluczowe znaczenie, bowiem odsetki za każdy dzień zwłoki mogą znacząco przewyższać te, które są naliczane przy innych kredytach – zaznacza Zięba.

Kredyt odnawialny

Każdy posiadacz rachunku bankowego zachowującego płynność może liczyć na zwiększenie dostępnej gotówki. Nie jest to jednak bezpłatny przywilej i zazwyczaj wiąże się z wydatkiem ok. 1% rocznie od wykorzystanej kwoty (nie mniej niż 50 zł). – Zaletą takiego kredytu jest fakt, iż opłacamy odsetki wyłącznie za wykorzystaną sumę pożyczonych pieniędzy. Wydatkowanie powyżej limitu może skutkować opóźnieniami w spłatach, a te z kolei z wysokimi kosztami. Dlatego należy kontrolować wydatki, a z udogodnienia korzystać wtedy, kiedy zachodzi potrzeba – radzi Zięba.

Pomnażanie przez oszczędzanie

Wrześniowe wydatki to dobry moment na refleksję nad stanem domowego budżetu. Jeśli spodziewamy się, że za rok również możemy mieć problem z wygospodarowaniem odpowiednich środków na wyprawkę dla dziecka, warto dokonać reorganizacji naszych finansów. – Najlepszym sposobem na zwiększenie kapitału jest odpowiednie oszczędzanie. Można np. wpłacać nawet 100 czy 200 zł miesięcznie na lokatę, co będzie sukcesywnie przynosić wymierne korzyści, nie będą to jednak wysokie kwoty – zauważa Krajkowski. – Na rynku dostępne są bardziej skuteczne możliwości pomnażania pieniędzy. Warto w tym celu zasięgnąć bezpłatnej porady profesjonalnego doradcy finansowego, który po rozpoznaniu naszych możliwości zaproponuje najbardziej korzystne rozwiązanie – dodaje.

Eksperci ZFDF radzą:
  • Określ swoje potrzeby finansowe

Zaplanuj dokładnie zakres wydatków. Dzięki temu unikniesz niepotrzebnych kosztów.

  • Dobierz odpowiedni produkt

Aby w przyszłości nie borykać się ze zbyt dużą spłatą, najlepiej wybrać sprawdzoną instytucję bankową oraz produkt odpowiadający naszym potrzebom. Warto również skorzystać z bezpłatnej pomocy doradcy finansowego, który pomoże dokonać wyboru.

  • Rozpocznij oszczędzanie

Jeśli wiesz, że w przyszłości czekają Cię wydatki, zacznij oszczędzać. Odkładanie nawet 100 zł miesięcznie, po roku może przynieść wymierne korzyści finansowe.

Związek Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF)

Od pewnego czasu różne instytucje przeprowadzają badania naszych nawyków i preferencji, dotyczących oszczędzania pieniędzy i inwestowania. Najczęściej ta wiedza płynie z przeprowadzanych ankiet. Rzadko dotyczy oszczędzania na emeryturę. Ciekawe wnioski na ten temat można wyciągnąć z rzeczywistych decyzji Polaków, korzystających z indywidualnych kont emerytalnych.

Choć na podstawie liczby osób, które złożyły deklaracje pozostawienia części swych składek w OFE, trudno wyciągać wniosek o skali naszego zainteresowania emeryturami, to jednak zbieżność tych danych z liczbą Indywidualnych Kont Emerytalnych wydaje się nieprzypadkowa. Grono Polaków, nie tylko myślących, ale także aktywnie działających w kwestii swojej przyszłości w czasie po zakończeniu kariery zawodowej można szacować na około milion osób. Potwierdzają to także inne dane, pochodzące między innymi ze wspomnianych badań skłonności i preferencji do oszczędzania. Do czegokolwiek liczbę tę odnosząc, jest ona dramatycznie niska. Porównując ją z liczbą ponad 8,5 mln pracujących, uzyskujemy najbardziej optymistyczny wniosek, że co dziesiąty-dwunasty czynnie interesuje się emeryturą. Odnosząc liczbę IKE i deklaracji pozostania w OFE do liczby kont, na które wpływają składki z obowiązkowego ubezpieczenia społecznego, otrzymujemy wynik o połowę gorszy.

Wartość środków zgromadzonych w ramach IKE (w mld zł)

ike_struktura_lipiec30.072014

Źródło: KNF.

O tym, że oszczędzamy za mało, w szczególności na emeryturę, powszechnie jednak wiadomo. Mniej wiemy o tym, jak oszczędzamy. Można się tego dowiedzieć między innymi z danych dotyczących Indywidualnych Kont Emerytalnych. Nie cieszą się one popularnością. Według Komisji Nadzoru Finansowego, na koniec 2013 r. było ich 817,6 tys., a ich liczba od kilku lat maleje. Niewiele też mamy w nich zgromadzonych pieniędzy, jedynie niecałe 4,3 mld zł. W 2013 r. wpłat dokonano na co trzecie IKE. A więc z samego posiadania konta, niewiele jeszcze dla naszej emerytalnej przyszłości wynika.

Najciekawszy jest jednak rozkład liczby IKE, prowadzonych przez poszczególne rodzaje instytucji finansowych, które są do tego typu działalności uprawnione. Okazuje się, że najwięcej kont, bo aż 562 tys., czyli prawie 69 proc. spośród wszystkich IKE, prowadzonych jest przez towarzystwa ubezpieczeniowe. Trudno stwierdzić, na ile jest to wynik preferencji klientów i zaufania do ubezpieczycieli, a na ile efekt aktywności w pozyskiwaniu przez nie klientów. Niezależnie od powodów, tak duży udział firm ubezpieczeniowych w tym biznesie może stanowić pewne zaskoczenie, tym bardziej jeśli wziąć pod uwagę fakt, że ich działalność w związku z niektórymi produktami oszczędnościowymi jest od pewnego mocno krytykowana.

Jeszcze większym zaskoczeniem jest fakt, że Powszechne Towarzystwa Emerytalne zarządzające funduszami emerytalnymi, czyli podmioty które powinny być najmocniej kojarzone z emeryturami, prowadzą zaledwie 1473 IKE, czyli niecałe 2 proc. tego typu rachunków. Średnio na jedno spośród 13 PTE przypada więc jedynie 113 dobrowolnych kont emerytalnych. Biorąc pod uwagę fakt, że liczba kont jest wypadkową z jednej strony aktywności PTE w pozyskiwaniu klientów, z drugiej zaś zaufania tych ostatnich do PTE, trudno o optymistyczne wnioski w obu kwestiach. W kontekście widocznej od kilku lat tendencji do ograniczania roli OFE w systemie emerytalnym, zdziwienie może budzić bierność PTE w promowaniu IKE i pozyskiwania tą drogą klientów, choć trzeba podkreślić, że możliwość prowadzenia indywidualnych kont emerytalnych uzyskały dopiero w 2012 r.  Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych prowadzą prawie 183 tys. rachunków emerytalnych, czyli nieco więcej niż co piąte IKE. W ich ramach zarządzają kwotą ponad 1,3 mld zł., podczas gdy PTE zebrały jedynie nieco ponad 11 mln zł. Choć TFI pod względem liczby prowadzonych IKE ustępują zdecydowanie towarzystwom ubezpieczeniowym, to zdołały zgromadzić niewiele tylko mniejszy niż one kapitał przyszłych emerytów.

Niewielkie zainteresowanie emerytalnym biznesem wykazują banki, ze wzajemnością ze strony klientów. Prowadzą one zaledwie nieco ponad 49 tys. IKE, a klienci powierzyli im jedynie niespełna 630 mln zł.  Poza zaskakującymi sukcesami zakładów ubezpieczeniowych i marginalnym udziałem PTE, jednym z najbardziej zastanawiających zjawisk na rynku IKE jest bardzo mała ich liczba, prowadzona w ramach biur maklerskich. Inwestorzy giełdowi założyli jedynie niecałe 22 tys. IKE. To bardzo mało, biorąc pod uwagę, że deklaracje podatkowe w związku z dokonanymi transakcjami giełdowymi złożyło w ubiegłym roku ponad 300 tys. inwestorów. A przecież IKE jest produktem umożliwiającym uniknięcie podatku od dochodów kapitałowych. Z tego wynika, że ponad 90 proc. aktywnych inwestorów lekceważy tę możliwość, bowiem trudno przypuszczać, by nie zdawali sobie oni sprawy z jej istnienia, zaś biura maklerskie nie stronią od oferowania tego produktu.

Roman Przasnyski1

Roman Przasnyski, Open Finance

Klimatyzacja i własny basen, to najprostsze, ale i najdroższe sposoby na radzenie sobie z uciążliwym upałem. O przyjemny klimat w mieszkaniu można jednak zadbać na wiele sposobów. Osiem z nich przedstawia Lion’s Bank.

Nad Polskę nadciągnęły rekordowe w tym roku upały. IMGW-PIB ostrzega przed upałem we wszystkich województwach, przy czym na terenie: podkarpackiego, lubelskiego, świętokrzyskiego, małopolskiego i śląskiego wydano ostrzeżenie trzeciego – najwyższego stopnia.

1. Zmień w mieszkaniu klimat

Tym bardziej cieszyć się mogą ci mieszkańcy wspomnianych województw, którzy mogą korzystać z uroków klimatyzacji. W skali całego kraju takich szczęśliwców jest jednak niewielu. Jak bowiem wynika z szacunków Lion’s Bank opartych o najnowsze dane GUS, w Polsce jedynie 48 tysięcy rodzin ma w mieszkaniach lub domach klimatyzację.

Powodów małej popularności takiego rozwiązania można upatrywać w kosztach związanych z taką modernizacją. Zakup i montaż niezbędnych urządzeń dobrej jakości w 50-metrowym mieszkaniu kosztuje około 6-10 tys. zł. Do tego dochodzi koszt energii elektrycznej. W ciągu przeciętnego lipcowego dnia, należy liczyć się z kosztem obniżenia temperatury powietrza z 30°C do 22°C rzędu 5,3 zł, gdy lokal ma okna od strony południowej i 3,7 zł od północnej. Nie można oczywiście zapomnieć też o kosztach serwisu zamontowanych urządzeń. Raz do roku oznacza to przeważnie koszt od 150 do 250 zł. Na koniec warto wspomnieć też o problemach natury administracyjnej. Co prawda na założenie klimatyzacji nie trzeba mieć pozwolenia na budowę, ale niezbędna może się okazać zgoda konserwatora zabytków lub przynajmniej spółdzielni czy wspólnoty, gdy część instalacji ma zostać zamontowana na elewacji budynku.

8_sposobow_na_tabela 1Założenia przyjęte do oszacowania kosztu klimatyzacji:

• mieszkanie o powierzchni 50 m kw. posiada tylko jedną ścianę wystawioną na bezpośrednie działanie promieni słonecznych (pow. okien 8,4 m kw., pow. ścian 11 m kw.),
• okna nie mają zasłon, żaluzji, rolet itp.
• temperatura maksymalna zewnętrzna to 30°C, w mieszkaniu natomiast 22°C,
• mieszkanie nie leży na parterze ani na ostatnim piętrze,
• współczynnik przenikania ciepła dla ściany nie przekracza 0,3 W/m2K, a dla okna to 1,6 W/m2K,
• średnie zyski ciepła ze źródeł wewnętrznych to 1000W/h, z wentylacji 810W/h,
• klasa energetyczna klimatyzatora – A (zużywa 1 wat energii elektrycznej, aby zneutralizować 3,2 watów ciepła),
• koszt energii elektrycznej – 0,57gr/kWh.

 2. W upał pomaga basen

 Innym rozwiązaniem, które może przynieść ukojenie latem, jest własny basen. Nikogo nie powinno dziwić, że rozłożenie dmuchanego basenu w ogródku nie wymaga szczególnych pozwoleń, ale też zbudowanie basenu z prawdziwego zdarzenia nie musi go wcale wymagać. Chęć wybudowania basenu o powierzchni do 30 m kw. wystarczy bowiem jedynie zgłosić do starostwa powiatowego. Jeśli to nie wniesie sprzeciwu prosząc o uzupełnienie dokumentacji przez 30 dni od zgłoszenia, można przystąpić do inwestycji. Ile może ona kosztować? Minimalny koszt to kilka – kilkanaście tysięcy złotych w zależności od wielkości basenu. Jeśli ktoś rozważałby natomiast wkopanie w ziemię prefabrykowanego wysokiej jakości basenu o powierzchni 8,2 m x 3,2 m i głębokości 1,5 m wraz z zestawem filtracyjnym, oświetleniem, pompą ciepła, drewnianą obudową wokół basenu i folią do przykrycia basenu, musiałby się liczyć z kosztem rzędu 40-50 tys. zł (cena wraz z montażem).

3. Wpraw powietrze w ruch

 Bardziej powszechnym sposobem na ukojenie w trakcie upałów są wiatraki. Rozwiązań jest tu wiele – od niewielkich wiatraczków, które zasilać można z gniazda USB w komputerze, poprzez urządzenia stojące, aż wiatraki sufitowe. Zasada ich działania jest banalnie prosta. Mają one wprawiać w ruch powietrze, które opływając ludzkie ciało pobudzają parowanie i przynoszą ochłodę. Podstawowym plusem jest cena. Stojący wiatrak to wydatek rzędu od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Gdyby ktoś wolał zamontować sobie wiatrak sufitowy wyda więcej – od niecałych 400 zł do ponad tysiąca.

 4Nie wpuszczaj słońca

 Skutecznym sposobem walki z upałem jest izolowanie się od niego. Nieocenionym sprzymierzeńcem w tej walce są zewnętrzne rolety okienne. Latem mogą one chronić domowników nie tylko przed wzrokiem sąsiadów i zakusami złodziei, ale też przed słońcem. Czemu jest to takie ważne? Latem najwięcej ciepła dostaje się do mieszkania właśnie przez okna. Nawet kilkanaście razy mniej dostaje się go przez dach czy ściany. Mniej skuteczne są wszelkie bariery montowane wewnątrz mieszkania – żaluzje lub rolety. Efektywniejsze mogą się okazać te ze specjalną powłoką, która odbija przynajmniej część promieni słonecznych.

8_sposobow_na_tabela 2

 Choć okna są barierą, przez którą do mieszkania łatwo dostaje się ciepło, ale przez nagrzane ściany i sufit dostaje się ono jeszcze długo po zachodzie słońca. Szczególnie dotkliwie dowiaduje się o tym co roku wielu właścicieli mieszkań położonych na najwyższych piętrach budynku. Ilość ciepła jaka trafia do pięćdziesięciometrowego mieszkania w ciągu doby przez dach jest bowiem większa od tej jaką wyprodukuje włączona kuchenka mikrofalowa przez 10 godzin lub włączony komputer przez około 2 – 3 dni.

5Nie lubisz upałów? Unikaj najwyższych pięter

Na takie niedogodności powinny więc zwrócić szczególną uwagę nabywcy przy wyborze przyszłego mieszkania. Pamiętać przy tym należy, że położenie w budynku jest jak miecz obosieczny. Z jednej bowiem strony mieszkając na najwyższym piętrze można odczuwać szczególnie niedogodności latem, ale zimą lub jesienią takie położenie lokalu może spowodować, że użytkownik mniej wyda na nośniki energii (więcej światła, mniejsze koszty ogrzewania).

 6… i wyłącz zbędne sprzęty

 Pozostając w temacie energii, w szczycie upałów warto zwrócić szczególną uwagę czy w najcieplejszych momentach dnia nie można ograniczyć wykorzystania urządzeń elektrycznych. Najwięcej ciepła wytwarzają: piekarnik, kuchenka, telewizor, oświetlenie czy mikrofalówka. Czemu oszczędne używanie urządzeń elektrycznych w takcie upałów jest takie ważne? Przeciętnie można przyjąć, że włączenie wszystkich podstawowych urządzeń elektrycznych na godzinę spowoduje wytworzenie takiej ilości ciepła, jaka dostanie się w południe w ciągu 45 minut przez okna 50-metrowego lokalu, usytuowanego od strony południowej.

8_sposobow_na_tabela 3

 7. Zamień żarówkę na świetlówkę 

Ważnym źródłem ciepła mogą być też żarówki – szczególnie te tradycyjne. Ograniczenie ich wykorzystania także może przynieść niewielką ulgę w trakcie upałów. Takiego problemu latem nie mają użytkownicy energooszczędnych świetlówek, które wytwarzają mało ciepła. Podobnie jest w przypadku oświetlenia typu LED. Tego typu źródła światła nie tylko prawie nie produkują ciepła, ale zużywają też znacznie mniej energii elektrycznej niż świetlówki. Także w tym miejscu trzeba jednak wspomnieć, że ten kij ma dwa końce. Wielu orędowników tradycyjnych żarówek zwraca bowiem uwagę na to, że tradycyjne żarówki są zdrowsze dla oczu, a ponadto ciepło przez nie wytwarzane ogranicza zapotrzebowanie na ogrzewanie latem.

8. Powietrze powinno być nie tylko chłodne, ale też świeże

 W pogoni za uniknięciem upału należy jednak pamiętać o tym, że dla komfortu w mieszkaniu niezbędna jest nie tylko umiarkowana temperatura, ale też świeże powietrze. Wymiana powietrza jest jednym ze źródeł ciepła, na które niestety mamy najmniejszy wpływ. Pomimo upału niezbędne jest bowiem pozostawienie uchylonego lub przynajmniej rozszczelnionego okna. Nawet jednak tu jest pole do racjonalizacji. O ile to możliwe warto uchylać okna, które w danym momencie nie są narażone na działanie promieni słonecznych. Ponadto o ile w mieszkaniu nie działa klimatyzacja, a na zewnątrz nie rozpęta się burza warto też otworzyć okna na noc, kiedy temperatura spada poniżej tej, która panuje w mieszkaniu.

fota (300 DPI, 1024 PNG)

Bartosz Turek, Lion’s Bank

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Historyczny moment: Ameryka niezależna energetycznie

Gdy wszyscy oczekiwali na komunikat OPEC na temat redukcji podaży ropy naftowej, pojawiła się znaczn...

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...