niedziela, Październik 21, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "optymalizacja podatkowa"

optymalizacja podatkowa

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje nie tylko wśród polskich przedsiębiorców, ale także wśród urzędników. Rząd przyjął wczoraj projekt zmian w podatkach, zakładający wprowadzenie podatku „exit tax”, dla osób prawnych i fizycznych, przenoszących swoje aktywa za granicę. Projekt był krytykowany przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, które uważa, że objęcie osób fizycznych podatkiem “exit tax” jest sprzeczne z unijnym prawem.

Exit tax – nowy podatek od 1 stycznia 2019

Podatek “exit tax” – dyrektywa Unii Europejskiej o unikaniu opodatkowania Dyrektywa Rady Unii Europejskiej z 12 lipca 2016 r. wprowadziła przepisy mające na celu przeciwdziałanie praktykom unikania opodatkowania. Celem dyrektywy jest zwiększenie skuteczności i szczelności krajowych systemów opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych. Państwa członkowskie są zobowiązane do wdrożenia przepisów dyrektywy do końca 2018 r.

Zgodnie z założeniami dyrektywy podatek będzie pobierany, gdy podatnik:

  • przeniesie swoje aktywa z siedziby w jednym kraju do stałego zakładu zlokalizowanego w innym państwie (zlokalizowanego na terytorium UE lub poza jej granicami);
  • przeniesie swoje aktywa ze stałego zakładu zlokalizowanego w jednym kraju do siedziby zlokalizowanej w innym państwie (zlokalizowanej na terytorium UE lub poza jej granicami);
  • przeniesie rezydencję podatkową do innego państwa (unijnego bądź pozaunijnego), poza sytuacją, gdy aktywa pozostaną związane ze stałym zakładem w danym kraju;
  • przeniesie przedsiębiorstwo do innego kraju.

Nowością jest jednak podniesienie z 2 mln zł do 4 mln zł limitu dla osób fizycznych. Innymi słowy, będą oni objęci podatkiem od niezrealizowanych zysków, tylko jeżeli wartość przenoszonych aktywów przekroczy 4 mln zł. Jeżeli podatnik w ciągu 5 lat od przeniesienia aktywów za granicę przeniesie je z powrotem do kraju – będzie mógł ubiegać się o zwrot pobranego wcześniej podatku.

Organizacje biznesowe krytykują propozycje rządu

Rada Podatkowa Konfederacji Lewiatan przypomina, że podatek obciążający osoby fizyczne zmieniające rezydencję podatkową, wprowadziły m.in. Francja, Portugalia czy Hiszpania. wszystkie te kraje przegrały jednak swoje sprawy przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w oparciu o naruszenie swobody przedsiębiorczości i przepływu osób. W efekcie musiały zmodyfikować wprowadzone regulacje różnicujące zasady opodatkowania i wprowadzając np. zawieszenie opodatkowania w przypadku przeprowadzki wewnątrzwspólnotowej.

Podobnego zdania jest Business Centre Club, który zwraca uwagę na ograniczenie fundamentalnego prawa człowieka do opuszczenia jakiegokolwiek kraju, w tym własnego. Zwiększone obciążenia podatkowe związane z ewentualną przeprowadzką za granicę i zmianą rezydencji podatkowej ograniczają także zasadę swobodnego przepływu osób. O zmianie miejsca zamieszkania nie zawsze muszą decydować kwestie związane z optymalizacją podatkową.

Koniec optymalizacji podatkowej?

Optymalizacja podatkowa to zespół działań mających na celu zminimalizowanie przewidzianych prawem zobowiązań podatkowych. Czy wprowadzenie exit tax skutecznie doprowadzi do ograniczenia optymalizacji podatkowej? Zdecydowanie nie. Rządowy projekt nie dotknie każdego i skupia się na firmach, które w poszukiwaniu niższych kosztów pracy czy tańszych surowców przenoszą działalność do innego kraju. Optymalizacja podatkowa w dalszym ciągu jest i będzie możliwa. Przedsiębiorcy działając w granicach prawa mogą przenosić swoje biznesy do państw, które stwarzają korzystniejsze warunki do prowadzenia biznesu. Większość przedsiębiorców z branży IT, freelancerów, grafików przenosi firmy za granicę, np. do Wielkiej Brytanii czy Irlandii, gdzie posiadając rezydencję podatkową nie muszą obawiać się o tzw. “exit tax”, dodatkowo zyskują większą łatwość w prowadzeniu biznesu, dzięki przejrzystym przepisom i niskiej biurokracji.

Opracowanie: Agnieszka Moryc, Admiral Tax

Przedsiębiorcy nie będą wpłacać zaliczek na PIT, jeśli te nie przekroczą 1 tys. zł, nie będą też musieli amortyzować środka trwałego tańszego niż 10 tys. zł – m.in. takie uproszczenia wprowadza nowelizacja przepisów o podatku dochodowym, którą właśnie przyjął Sejm. To dobra wiadomość dla właścicieli najmniejszych firm.

Modyfikacje obowiązujących zasad rozliczania działalności gospodarczej to część dużej noweli zmieniającej ustawę o PIT, ustawę o CIT oraz ustawę o zryczałtowanym podatku dochodowym. Nowelizację przedstawił w lipcu br. resort rozwoju, a w zeszłym tygodniu została przegłosowa przez Sejm. Teraz zajmie się nią Senat. Przedsiębiorcy mają odczuć zmiany już od 1 stycznia 2018 r.

Mniej przelewów do fiskusa z tytułu PIT

Patrząc przez pryzmat mikroprzedsiębiorców, na uwagę zasługują dwie modyfikacje. Przede wszystkim właściciele firm mają być zwolnieni z obowiązku wpłacania zaliczek na podatek dochodowy w ciągu roku, jeśli należna fiskusowi zaliczka (lub suma zaliczek liczona narastająco od początku roku) nie przekroczy 1 tys. zł.

Załóżmy, że zobowiązanie przedsiębiorcy z tytułu PIT za styczeń 2018 r. wyniesie 600 zł. Według przepisów obowiązujących obecnie, przedsiębiorca musiałby wpłacić tę kwotę na konto fiskusa. Od nowego roku natomiast, zgodnie z nowelizacją przepisów, nie zapłaciłby nic.

Obliczanie zaliczek na PIT w kolejnych miesiącach ma wyglądać następująco. Jeśli zobowiązanie z tytułu PIT za luty 2018 r., wyniesie np. 100 zł, suma zaliczek liczona od początku roku będzie równa 700 zł. Przedsiębiorca nadal nie wpłacałby kwoty do urzędu skarbowego.

Natomiast, jeżeli zaliczka za luty 2018 r. wyniesie np. 600 zł, suma zaliczek liczona od początku roku wzrośnie do 1200 zł i dokładnie tyle przedsiębiorca będzie musiał przekazać fiskusowi.

Od strony technicznej limit 1 tys. zł należy odnosić do różnicy między zaliczkami należnymi, a wpłaconymi.

Powyższą zmianę należy oceniać pozytywnie, zwłaszcza z punktu widzenia przedsiębiorców o niższych dochodach. Termin płatności zaliczek na PIT będzie odroczony, więc w efekcie przedsiębiorcy po pierwsze wykonają mniej przelewów do urzędu skarbowego w ciągu roku, po drugie będą mogli przeznaczyć na inny cel zaliczki należne, ale nieprzelane na rachunek fiskusa.

Zaktualizowany limit braku amortyzacji

Drugim, ważnym doprecyzowaniem przepisów z punktu widzenia najdrobniejszych firm jest aktualizacja ulgi, która pozwala przedsiębiorcy nie amortyzować zakupionej na firmę rzeczy (środka trwałego czy wartości niematerialnej i prawnej), jeśli jej wartość nie przekracza 3,5 tys. zł. Taka rzecz trafia od razu i bezpośrednio do kosztów firmowych – z pominięciem trwającego kilka lat procesu rozpisywania jej wartości w czasie. Nic więc dziwnego, że właściciele firm często po nią sięgają.

Wraz z nowym rokiem wartość tej ulgi ma wzrosnąć z obecnych – nieaktualizowanych od kilkunastu lat – 3,5 tys. zł do 10 tys. zł. To podwyżka powyżej czynnika skumulowanej inflacji, która przez te kilkanaście lat wyniosła 42%. Zatem wszystko wskazuje na to, że przedsiębiorcy doczekają się wreszcie urealnienia bardzo popularnej ulgi. Kwota 10 tys. zł ma dotyczyć składników majątku przyjętych do używania po dniu 31 grudnia 2017 r.

Przyjęcie przez Sejm podwyżki cieszy podwójnie, bo to już trzecia w tym roku – tym razem udana – próba waloryzacji jednorazowego rozliczenia w kosztach rzeczy z pominięciem jej amortyzacji. W marcu br. bowiem Sejm odrzucił projekt poselski, który miał zaktualizować limit do 10 tys. zł. Z kolei jeszcze przed wakacjami rządzący nie przychylili się do stanowiska Stowarzyszenia Księgowych w Polsce, które również sugerowało podwyżkę limitu do 10 tys. (te kwestie były poruszane przez Tax Care w czerwcu br.).

Autorzy projektu przekonują, że „korzystny wpływ na warunki funkcjonowania i rozwoju mikroprzedsiębiorców” mają mieć także pozostałe przewidziane w nowelizacji zmiany, które to z kolei mają ograniczyć agresywną optymalizację podatkową stosowaną przez „dużych” podatników.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Większość przedsiębiorców kupując samochód korzysta z leasingu. Nie zawsze jednak jest to najlepsze rozwiązanie. W niektórych wypadkach warto postawić na kredyt. O tym, w których jest to lepsze rozwiązanie opowiada Bogusław Kruczek, ekspert i prezes Kapitałowego Funduszu Pożyczkowego.

Najpopularniejszą dla firm formą finansowania samochodu jest leasing – nie bez powodu, ma wiele zalet.  Oferty leasingowe są bardziej elastyczne niż banki i zazwyczaj, nie czyniąc większych problemów, sfinansują nowy samochód. Mają proste procedury i oferują usługi dodatkowe, takie jak serwis i przeglądy. Wspomniana elastyczność przy udzielaniu finansowania, ustępuje wraz z rozpoczęciem właściwego leasingu.

Umowa leasingu musi trwać co najmniej dwa lata i praktycznie nie można zakończyć jej przed czasem. Ten sposób finansowania dotyczy również tylko samochodów nowych. Przez cały okres trwania leasingu czekają nas również opłaty dodatkowe przewidziane w umowie. I tak, jeśli zdarzy nam się zapomnieć o zapłacie raty na czas możemy liczyć na to, że dostaniemy dodatkowo płatny monit. Opłata będzie również naliczona w razie uwiecznienia niefrasobliwego kierowcy przez fotoradar – wskazanie kierującego przez leasingodawcę jest zazwyczaj dodatkowo płatne.

Dla niektórych problem może również stanowić to, że w przypadku leasingu podatek VAT możemy odliczyć tylko od każdorazowej raty, a nie od wartości przy kupnie. Samochód nie może być też środkiem zabezpieczenia i do czasu pełnej spłaty nie stanowi majątku firmy. Jednocześnie to do osoby leasingującej należy obowiązek ubezpieczenia samochodu, przy czym zazwyczaj leasingodawca wskazuje ubezpieczycieli, spośród których trzeba dokonać wyboru. Częstą praktyką jest również to, że w wypadku wystąpienia szkody to leasingodawca wskazuje serwis, w którym mają zostać naprawione uszkodzenia.

Dla tych, których przytłaczają wady leasingu, a nie posiadają wystarczających środków na samodzielny zakup pojazdu, dobrym rozwiązaniem będzie kredyt. Korzystając z tej metody finansowania podatek VAT można rozliczyć od razu po zakupie. Jeśli płynność finansowa na to pozwoli to kredyt możemy również spłacić wcześniej i uwolnić się od zobowiązania. W większości wypadków wcześniejsze spłacenie długu może być dodatkowo płatne, jednak są na rynku firmy, które nie tylko nie pobierają za to dodatkowych środków, a wręcz premiują przedterminową spłatę. Samochód będzie częścią majątku przedsiębiorcy, więc księgowość może zająć się również wydatkami eksploatacyjnymi oraz dokonywać odpisów amortyzacyjnych.

Kredyt będzie też korzystniejszy, jeśli chcemy zakupić samochód używany – większość firm leasingowych oferuje finansowanie tylko nowych pojazdów. Ponadto, kredyt można rozłożyć zwykle na dłuższy okres spłaty niż w przypadku leasingu, a użytkownik ma większą swobodę przy wyborze ubezpieczyciela czy zakładu serwisowego, niż w wypadku gdy pojazd jest leasingowany.

Dokonując wyboru finansowania zakupu samochodu na potrzeby firmy musimy jasno określić swoje potrzeby. Warto skonsultować zakup z księgowością, która pomoże również określić, który sposób jest korzystniejszy dla przedsiębiorstwa pod względem optymalizacji podatkowej.

Źródło: Kapitałowy Fundusz Pożyczkowy

Polska ma najbardziej niestabilne prawo w Unii Europejskiej, mimo to rząd uparcie zachęca przedsiębiorców do inwestycji przekonując ich jednocześnie, że pierwszeństwo w biznesie ma państwo, a własność i wolny rynek to zagadnienia drugoplanowe. Firmy widzą jednak te priorytety z zupełnie innej perspektywy – państwo to podatki, nadprodukcja skomplikowanego prawa i brak zaufania do rządowych instytucji. Większość z nich uważa także, że w tym roku będzie jeszcze gorzej.

W 2016 roku polskie prawo wzbogaciło się o 31,9 tys. stron nowych rozporządzeń i ustaw, a aż 2 tys. z nich dotyczyło podatków. To najwyższy wskaźnik od 1918 roku, czyli od kiedy zaczęto publikować „Dziennik Ustaw”. W konsekwencji zajmujemy 1. miejsce w całej Unii Europejskiej jeśli chodzi o zmienność i nieprzewidywalność otoczenia legislacyjnego, wyprzedzamy m.in.: Włochy, Grecję, Hiszpanię i Francję. Tylko w latach 2012-2014 w Polsce wygenerowano 56-krotnie więcej regulacji niż w Szwecji, 11-krotnie więcej niż na Litwie i 2-krotnie więcej niż na Węgrzech. Prawo w Polsce wdrażane jest także w coraz szybszym tempie, pozostawiając coraz mniej czasu na zapoznanie się z regulacjami nie tylko przedsiębiorcom, ale także zwykłym obywatelom. W praktyce oznacza to, że jeśli ktokolwiek chciałby poświęcić czas na zapoznanie się ze wszystkimi zmianami, musiałby zarezerwować sobie ponad 4 godziny dziennie przez 365 dni w roku.

W procesie legislacyjnym coraz częściej pomijane są także prace w komisjach sejmowych, czyli czas na poznanie opinii zainteresowanych środowisk, przeprowadzenie niezbędnych konsultacji i zbadanie skutków prawnych opracowywanych regulacji. Obecnie już prawie połowa ustaw przyjmowana jest z pominięciem tego procesu lub jest on na tyle zdawkowy, że nie pozwala na dogłębną analizę skutków prawnych. To dane z bieżącej edycji raportu „Barometr stabilności otoczenia prawnego w Polsce” opublikowanego przez Grant Thornton.

Skala i rosnące tempo produkcji prawa w Polce są zatrważające, co ma bezpośrednie przełożenie na nastroje wśród przedsiębiorców. Odzwierciedleniem tego są wnioski z publikowanych cyklicznie raportów zlecanych przez największe polskie organizacje biznesowe, doskonale znane zarówno opinii publicznej, jak administracji rządowej. Badanie przeprowadzone przez Business Center Club w końcu ubiegłego roku pokazało, że aż 94 proc. firm jest zdania, że rząd nie poprawił warunków prowadzenia biznesu w minionym roku. Panuje pesymistyczne nastawianie do sytuacji ekonomicznej w Polsce (88 proc.), która nie będzie sprzyjać prowadzeniu biznesu także w roku bieżącym. Przedsiębiorcy zakładali ponadto (75 proc.), że rok 2017 przyniesie wzrost kosztów prowadzenia firmy, a blisko dwie trzecie prognozowało wzrost obciążeń podatkowych. Smutnym wnioskiem z badania jest także deklaracja dotycząca zwiększenia środków na inwestycje, planuje to uczynić jedynie co piąty przedsiębiorca.

Ustabilizowany brak wiary w łatwość potwierdza biznesu w Polsce potwierdziła także analiza Konfederacji Lewiatan. Przedsiębiorcy przebadani w lutym tego roku uważają, że warunki prowadzenia firmy w 2016 roku nie tylko nie uległy poprawie, jak w badaniu BBC, a wręcz się pogorszyły (48 proc.) i 2017 nie przyniesie poprawy. Zdecydowana większość firm, zwłaszcza średnich i dużych, tak jak w roku ubiegłym liczy się ze wzrostem kosztów zatrudnienia (95 proc.), wprowadzeniem nowych niespójnych regulacji podatkowych (93 proc.) oraz innych niejasnych przepisów dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej (91 proc.). Niemal wszyscy badani uważają więc, że jest źle i będzie jeszcze gorzej! Wśród głównych przeszkód napotkanych w 2016 roku firmy wymieniały jak zwykle rosnące koszty zatrudniania (91 proc.), niepewną sytuację gospodarczą i polityczną (91 proc., 87 proc.) oraz przepisy podatkowe (88 proc.). Obecnie brak pewności powiązanej bezpośrednio z działaniami rządu wyraża aż 76 proc. badanych podmiotów.

Przedsiębiorcy krytycznie spoglądają w przyszłość nie wierząc w kolejny plan wielkiej modernizacji gospodarki, mimo że rząd wprowadza strategie, przyjmuje konstytucje i pakiety zmian, a nawet obniża CIT dla małych firm.

Powodem takiego pesymizmu wśród polskich przedsiębiorców jest powszechnie panujący i permanentny brak zaufania do administracji państwowej. Firmy mają dość niespełnionych lub nieprzemyślanych obietnic, zwłaszcza pomysłów podatkowych wprowadzających do życia gospodarczego niewiele poza chaosem, czego świetnym przykładem była koncepcja jednolitego podatku. Dodatkowo, nie wiedzieć czemu, ale polski rząd próbuje wzbudzić wśród przedsiębiorców nieuzasadnione poczucie winy wynikające z sukcesu, jaki osiągnęły ich firmy, a to stan rzeczy bardzo daleki od zaakceptowania.  Widzimy także sytuację zupełnie kuriozalną, kiedy z jednej strony nieustannie podnoszone są koszty prowadzania biznesu z podatkami włącznie i firmy to widzą, a z drugiej oczekuje się od nich zwiększania nakładów na inwestycje strasząc przy tym, że będą bardziej kontrolowane. To sytuacja niespotykana wśród nowoczesnych gospodarek, dlatego przedsiębiorcy wyprowadzają się z Polski – mówi Agnieszka Moryc, dyr. zarządzająca w Admiral Tax, polsko-brytyjskiej firmie doradztwa podatkowego.

Nie da się nie zauważyć, że temat emigracji biznesowej i zagadnienia związane z optymalizacją podatkową przywoływane są przy każdej okazji nie tylko przez Ministra Rozwoju, ale również innych członków rządu. Apelu o zacieśnienie współpracy w tym zakresie nie mogło zabraknąć także na ostatnim spotkaniu G20, na które zostaliśmy zaproszeni wraz z innymi krajami spoza grona największych światowych gospodarek. Ciężko jednak oczekiwać patriotyzmu ekonomicznego i zwiększenia inwestycji, kiedy wizja gospodarcza Polski prezentowana przez rząd mocno odbiega od tej, której spodziewają się firmy. Większość z nich, co pokazują badania, chce po prostu stabilnego i jasnego otoczenia legislacyjnego, umożliwiającego spokojne prowadzenie biznesu. To według nich najważniejsze zadanie gospodarcze dla rządu, z którego administracja się nie wywiązuje. Wielu przecież jest zdania, że rząd nie tylko nie stwarza odpowiednich warunków do rozwoju biznesu, ale je pogarsza.

Ciekawie w tym kontekście brzmią słowa Jarosława Kaczyńskiego podczas niedawnej konferencji „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę”, o priorytecie państwa nad własnością i wolnym rynkiem. Z niesmakiem środowisk biznesowych spotkało się także stanowisko wskazujące, że jeżeli ktoś w takich warunkach nie potrafi działać efektywnie, to powinien zająć się czymś innym.

Polscy przedsiębiorcy potrafią działać bardzo efektywnie i udowodniali to wielokrotnie w przeszłości, sam sektor MSP generuje przecież połowę polskiego PKB. Kiedy jednak rząd aspirujący do roli regulatora totalnego, co odbierane jest przez biznes wyjątkowo źle, mówi wprost, że jeżeli komuś się to nie podoba, więc powinien zająć się czymś innym, to co najmniej naiwnym jest oczekiwanie na optymizm przedsiębiorców, bez którego nie ma mowy o szybkim rozwoju i inwestycjach. Oczywistym jest przecież, że firmy nie zajmą się czymś innym, tylko gdzie indziej, pójdą tam gdzie kultura biznesowa jest na wyższym poziomie. Dla wielu firm wybór lokalizacji poza granicami kraju uwarunkowany jest obecnie nie tylko wysokimi podatkami w Polsce, ale także niepewnością związaną ze zmiennością prawa i jego skomplikowaniem, podejściem urzędników do przedsiębiorców i ich odpowiedzialnością za błędy. Nie mają tu znaczenia osobiste sympatie do konkretnej partii czy jej członków, to nie ma obecnie znaczenia, chodzi o mechanizm i rozwiązania systemowe, w których rosnąć ma biznes. Wielu przedsiębiorców chce po prostu działać poza tym systemem, w otoczeniu prawnym sprzyjającym rozwojowi przedsiębiorstw – dodaje Agnieszka Moryc z Admiral Tax.

Minister Morawiecki goszcząc niedawno w London School of Economics na konferencji „Polish Economic Forum” mówił, że trzeba mieć optymistyczne założenia, żeby rzeczywistość zaczęła się zmieniać. Ciężko jednak szukać tego optymizmu wśród polskich przedsiębiorców, kiedy 90 proc. z nich uważa, że rząd nie tylko nie poprawia ich sytuacji, ale ją pogarsza. Na forum zapewniał jednak polskich studentów najlepszych londyńskich uczelni, że warto wracać i rozwijać się w Polsce, że można odważnie rzucić się na falę nowego życia gospodarczego. Co ciekawie badanie przeprowadzone przez sponsora wydarzenia wskazało, że coraz więcej polskich studentów brytyjskich uczelni w ogóle nie myśli o powrocie do kraju. W porównaniu z 2016 zainteresowanie powrotem spadło z 83 proc. z do 75 proc., czyli o 7 oczek w ciągu roku. Najwidoczniej nie tylko przedsiębiorcy, ale także studenci nie podzielają optymizmu Ministra Rozwoju i nie zamierzają rzucać się w fale nowego życia gospodarczego w Polsce.

Autor: Krzysztof Oflakowski

Eksperci

Niewiele potrzeba, by zburzyć spokój

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się h...

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

Moryc: Podatek Exit Tax wejdzie w życie choć jest krytykowany nawet przez członków rządu

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje ni...

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

AKTUALNOŚCI

Jesienne spowolnienie dynamiki PKB

Wyraźnie niższe niż się spodziewano okazały się wrześniowe dane o produkcji przemysłowej i budowlano...

Polskie startupy coraz śmielej zdobywają zagranicę

45 proc. właścicieli startupów chce rozwijać swoją działalność nie tylko na rodzimym rynku, ale takż...

Minister Finansów chce dłużej potrzymać pieniądze inwestorów

Zakup obligacji o 50 groszy taniej – to nowy pomysł Ministra Finansów, aby Polacy na dłużej zainwest...

POLAND THE CAN-DO NATION

4 października br. w Nowym Jorku, z inicjatywy PZU, odbędzie się jedno z największych spotkań lideró...

Od 2019 roku nowe przepisy podatkowe dotyczące kryptowalut

W 2019 r. w życie wejść ma pakiet nowych przepisów podatkowych dotyczących walut wirtualnych. Projek...