wtorek, Styczeń 22, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "OFE"

OFE

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) oraz Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) wskazują, że PPK stanowią dobrowolną formę oszczędzania – pracownik może w każdej chwili zrezygnować z dalszych wpłat. W przeciwieństwie do systemu OFE, ZUS nie jest zaangażowany w pobór składki związanej z PPK ani wypłatę świadczeń.

Ponadto przewidziana została ustawowa gwarancja prywatnego statusu środków zgromadzonych w PPK, zawarta w art. 3 ust. 2 ustawy o PPK. W przepisie tym stwierdzono wprost, że środki gromadzone w PPK stanowią prywatną własność ich uczestników. Oznacza to, że w przeciwieństwie do OFE, nie istnieje na gruncie prawnym jakakolwiek podstawa do kwestionowania prywatności środków w pracowniczych planach kapitałowych.

Pracownicze plany kapitałowe są całkowicie odmienne od OFE. Wpłata na PPK ma charakter dodatkowej składki i nie stanowi w jakimkolwiek stopniu elementu powszechnego, obligatoryjnego systemu emerytalnego. Środki z PPK mogą zostać wycofane w dowolnym momencie przez oszczędzającego – istnieją jedynie zachęty podatkowe motywujące do długoterminowej akumulacji aktywów.

Ustawa o PPK – dobre rozwiązania w finansowaniu składek i prowadzeniu PPE

„Organizacja Pracodawcy RP wystosowała apel o ponowne podjęcie prac w ramach Rady Dialogu Społecznego nad pracowniczymi planami kapitałowymi w celu zapewnienia wyższego stopnia ochrony ich środków. Powołuje się na przejęcie części środków OFE w 2014 r. – jako przykład świadczący o potrzebie takich działań. Podobną opinię wyraziło Forum Związków Zawodowych. Nie można jednak zgodzić się z przedstawioną argumentacją w tej sprawie. Ponowne podjęcie prac w Radzie Dialogu Społecznego w proponowanym zakresie jest bezprzedmiotowe. Po pierwsze, kwestie te zostały już dawno omówione i uzgodnione w ramach prac nad projektem ustawy o PPK w RDS. Po drugie, nie istnieje możliwość zapisania w ustawie o pracowniczych planach kapitałowych silniejszej gwarancji prywatności środków uczestników PPK od tej, która została już uwzględniona. Tematem rzeczywiście wymagającym dyskusji jest natomiast zapewnienie jednoznacznego uregulowania statusu prawnego 160 mld zł środków, które pozostają w OFE – np. przez przekształcenie ich w element III filaru systemu emerytalnego oraz wyeliminowanie tzw. mechanizmu suwaka. Ustawa o pracowniczych planach kapitałowych była przedmiotem intensywnych prac Zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych Rady Dialogu Społecznego. Konsultacje w tej formule były prowadzone od lutego do lipca, na konferencji uzgodnieniowej rozpatrzono 1081 propozycji zmian w ustawie, a ok. 75% uwag zgłoszonych przez partnerów społecznych do projektu ustawy zostało rozpatrzonych pozytywnie. W toku konsultacji z Radą Dialogu Społecznego była omawiana kwestia ochrony prywatnego statusu środków PPK oraz zgłaszano propozycje w tym zakresie, które zostały przyjęte przez projektodawców. W lipcu br. zostało przyjęte pozytywne wspólne stanowisko partnerów społecznych – w tym Pracodawców RP oraz FZZ – w sprawie ustawy o PPK. W pkt. 5 tego stanowiska czytamy: ‘Zagwarantowanie explicite – zgodnie z art. 3 ust. 2 projektowanej ustawy – prywatnego statusu środków zgromadzonych w PPK powinno wzmocnić zaufanie do tworzonego systemu.’ Oznacza to, że sygnatariusze stanowiska uznali gwarancje prywatności środków w pracowniczych planach kapitałowych za adekwatne” – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Status prawny środków w OFE jest zupełnie odmienny od tego, jaki będą miały aktywa PPK. Przede wszystkim, otwarte fundusze emerytalne stanowią część obowiązkowego, powszechnego systemu emerytalnego. Składki do OFE pochodzą bowiem z wydzielonej części obowiązkowej składki emerytalnej, będącej obligatoryjną daniną o charakterze publicznoprawnym. Uczestnictwo w OFE było do 2014 r. obowiązkowe dla osób urodzonych po 1968 r., zaś obecnie w ramach okien transferowych istnieje możliwość wyboru między ZUS a OFE, lecz nie ma możliwości rezygnacji z opłacania składki w tej części. Emerytury ze środków gromadzonych w OFE wypłacane są przez instytucję państwową – ZUS, a ich aktywa są tam już przenoszone stopniowo poczynając od momentu, w którym pozostaje 10 lat do osiągnięcia wieku emerytalnego. Nie ma ponadto jakiejkolwiek możliwości wycofania środków z OFE przez członka przed przejściem na emeryturę, choć w razie śmierci podlegają one dziedziczeniu. Powyższa sytuacja doprowadziła do powstania sporu prawnego co do tego, w jakim stopniu aktywa OFE stanowią prywatną własność ich członków, co zostało wykorzystane jako argument za przejęciem i umorzeniem ich części obligacyjnej.

Źródło: mat. prasowy FFP

Nadciąga poważna przebudowa systemu emerytalnego. Chociaż wciąż jest jeszcze na etapie przygotowań, jej wprowadzenie nastąpi najprawdopodobniej bardzo szybko. Czy rzeczywiście zachęci ona Polaków do oszczędzania na emeryturę? O ile wzrosną koszty pracy i jak wpłynie to na rynek inwestycyjny? W rozmowie z „Warsaw Business Journal” Piotr Kochański i Rafał Zięba z kancelarii Kochański, Zięba i Partnerzy opowiadają o tym, jak przedstawia się przyszłość polskiego systemu emerytalnego w praktyce. Rozmawiała Beata Socha. 

WBJ: Prace nad nową reformą systemu emerytalnego, która wprowadza pracownicze programy kapitałowe (PPK), nabierają rozpędu. Reforma ta została właśnie przyjęta przez rząd. Jakie ma ona znaczenie i kiedy ujrzy światło dzienne?

Piotr Kochański: Będzie to największa przebudowa funduszu emerytalnego od 2013 r., w którym zlikwidowano niemal wszystkie otwarte fundusze emerytalne (OFE). Program obejmie 11 milionów Polaków, 9 milionów z sektora prywatnego i 2 miliony z sektora publicznego. Obejmie on nie tylko osoby pracujące na podstawie umów o pracę, ale także na podstawie umów cywilnoprawnych. Program ten wejdzie w życie już w styczniu 2019 r. Podmiotom zatrudniającym wielu pracowników zostanie wówczas tylko sześć miesięcy na podpisanie umów z funduszami inwestycyjnymi i przystąpienie do pobierania składek.

Wydaje się, że jest to bardzo dobra inicjatywa, która może pomóc w zbudowaniu elementu kapitałowego w systemie emerytalnym. W przeszłości były już takie próby, np. w przypadku dobrowolnych pracowniczych programów emerytalnych (PPE). Ich wpływ był jednak zaledwie marginalny. Utworzono jedynie niewiele ponad 1000 takich programów.

Dlaczego PPK miałyby wypaść lepiej od PPE?

Rafał Zięba: Przede wszystkim są one obowiązkowe dla wszystkich pracodawców, nawet tych, którzy zatrudniają tylko jedną osobę. Pracodawcy będą musieli podpisać umowy z odpowiednimi funduszami, a swoim pracownikom zaoferować PPK. Szczególnie ważne jest to, aby obejmowały one wszystkich pracowników, nawet pracowników kontraktowych, o ile w ramach ich umów (w tym umów zlecenia) wymagane jest odprowadzanie składek na ubezpieczenie społeczne.

P.K.: System samoczynnie obejmie pracowników. Ich subskrypcja do pojedynczego (lub wielu) PPK nastąpi automatycznie. Pracownik może zrezygnować z programu w każdej chwili, jednak po czterech latach zostanie on jeszcze raz objęty takim programem, po czym będzie mógł z niego ponownie zrezygnować.

Czy będą one cieszyły się popularnością wśród pracowników?

P.K.: Z pracowniczymi programami emerytalnymi spotkałem się po raz pierwszy jako młody prawnik, po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Uczestnicząc w rekrutacji do kancelarii prawnej, jedną z kart przetargowych, które mój przyszły pracodawca wykorzystał, był program emerytalny. To kolejny aspekt tych programów – mogą one służyć pracodawcom do przyciągania pracowników.
Jako pracodawcy prowadzący w Polsce kancelarię prawną oraz inne spółki doradcze i produkujące oprogramowanie, stosujemy szereg zachęt finansowych, których celem jest wzmocnienie więzi z naszymi protegowanymi i najcenniejszymi pracownikami w naszej organizacji. Najlepszymi zachętami są te, z których pracownicy mogą czerpać długoterminowe korzyści, generujące bezpieczne zyski dzięki stabilnemu oprocentowaniu zainwestowanego kapitału. PPK wydają się być dostosowane do tej wizji i inspirują nas do opracowywania nowych zachęt dla pracowników, które tworzą rzeczywiste więzi z pracodawcą. Jednocześnie zapewniają one rzeczywisty, namacalny system wynagradzania pracownika i pracodawcy za wspólnie wykonywaną pracę.

Co, jeśli pracodawca nie zechce podpisać umowy z funduszem?

R.Z.: Osobom, które nie podpiszą umowy lub nie odprowadzą składek, będą groziły kary w wysokości od 1 000 PLN do 1 mln PLN. Ponadto, jeśli pracodawca „nakłaniał” pracownika do rezygnacji z PPK, grożą mu również grzywny w wysokości do 1,5 proc. całego rocznego funduszu wynagrodzeń.

W jakim stopniu będą one egzekwowane? Wiemy, że sądy pracy dość skutecznie chronią pracowników przed niewłaściwym postępowaniem pracodawców.

P.K.: Biorąc pod uwagę wysokość grożących kar, tj. do 1 mln PLN lub do 1,5 proc. całego rocznego funduszu wynagrodzeń – pracodawcy nie mogą sobie pozwolić na ignorowanie przepisów PPK. Podobne mechanizmy już stosowane są w polskim ustawodawstwie, jak choćby w przypadku RODO lub przepisów antymonopolowych, gdzie zagrożenie wprost nawiązuje do osiąganych przychodów. Stosowanie nowych przepisów mają zapewnić przewidziane w ustawie o PPK mechanizmy kontroli, w tym przepływ informacji o pracodawcach zobowiązanych do stworzenia PPK, a także nowe uprawnienia kontrolne Państwowej Inspekcji Pracy.

Wydaje się, że zagrożenie grożącymi sankcjami na tym poziomie może rzeczywiście skutecznie przeciwdziałać niestosowaniu się do projektowanych przepisów.

Jednym z najbardziej oczywistych pytań jest to, z jakimi kosztami będzie wiązało się to dla pracodawcy i pracownika?

R.Z.: Minimalna składka pracownika wyniesie 2 proc. jego wynagrodzenia. Osoby, które zarabiają poniżej 120 proc. minimalnego wynagrodzenia (w 2019 r. – 2 664 PLN), będą mogły obniżyć wysokość składek do 0,5 proc. Jeśli pracownik zechce zaoszczędzić więcej, będzie mógł odłożyć kolejne 2 proc.

Pracodawca będzie zobowiązany do odprowadzenia składki w wysokości 1,5% wynagrodzenia, a także będzie mógł odprowadzić dodatkową składkę w wysokości 2,5%, co może stanowić dla pracodawców dodatkową zachętę do przyciągania utalentowanych osób.

Całkowita minimalna składka wyniesie zatem od 3,5 proc. (2 proc. w przypadku osób o najniższych zarobkach) do nawet 8 proc.

Swój wkład do funduszu wniesie również SP w postaci tzw. „dopłaty powitalnej”, w ramach której przekaże 250 PLN na konto każdego pracownika. Co roku będzie obowiązywała tzw. „dopłata lojalnościowa”, która w 2019 r. wyniesie 240 PLN.

Czy ten dodatkowy koszt będzie istotnym czynnikiem dla spółek zainteresowanych inwestowaniem w Polsce?

P.K.: Nowy system nakłada dodatkowe koszty pracy. Już teraz, tj. jeszcze przed wdrożeniem systemu, spółki analizują, czy bardziej opłacalne nie byłoby wprowadzenie PPE zamiast PPK. Jeżeli pracodawca zaproponował już dołączenie do PPE, odprowadził składkę w wysokości co najmniej 3,5% i co najmniej 25% pracowników dołączyło do PPE, nie będzie musiał on odprowadzać składek za pracowników objętych już zakładowym PPE.

R.Z.: Patrząc z perspektywy globalnej koszty te nie będą wymierne, niemniej trzeba wziąć pod uwagę indywidualne wyniki finansowe. Przykładowo dla samej branży górniczej ten koszt obliczany jest na ok. 107 mln PLN. To w kontekście osiąganych przychodów w tym sektorze może wydawać się niewiele, ale już w kontekście wrażliwości na wahania koniunktury w przemyśle wydobywczym, w przypadku poszczególnych spółek, może być wymiernym, ważnym kosztem mającym wpływ na wynik finansowy.

Kto będzie odpowiedzialny za zarządzanie nowymi funduszami emerytalnymi?

P.K.: PPK będą mogły być oferowane przez fundusze inwestycyjne, pracownicze fundusze emerytalne i towarzystwa ubezpieczeń na życie. Instytucje te będą musiały złożyć wniosek o wpisanie ich do tzw. rejestru PPK, który będzie prowadzony przez Polski Fundusz Rozwoju.

A do kogo należy wybór funduszu, od którego mają zależeć przyszłe emerytury pracowników?

P.K.: Pracodawca wraz ze związkami zawodowymi lub przedstawicielami pracowników, jeśli w spółce nie ma związków zawodowych.

Co się stanie w przypadku zmiany pracy? Gdzie trafią pieniądze? Zostaną przeniesione do funduszu u nowego pracodawcy?

P.K.: Zgromadzone w PPK środki będą podążać za pracownikiem. W przypadku zmiany pracodawcy zgromadzone już środki mogą zostać przeniesione na inne konto PPK u nowego pracodawcy. System zakłada dalsze pozyskiwanie środków, a zmiana pracodawcy nie będzie miała negatywnego wpływu na już zgromadzone środki.

Polacy nie mają dobrych doświadczeń z prywatnymi programami emerytalnymi. Wprowadzone w 1999 r. prywatne fundusze emerytalne OFE zostały niemal całkowicie zlikwidowane w 2013 r., pozostawiając wielu Polaków rozgoryczonych tym, że ich oszczędności zostały w praktyce przeznaczone na zmniejszenie deficytu budżetowego. Jakiej rekcji na wprowadzenie nowych przepisów można oczekiwać z ich strony?

R.Z.: OFE były krytykowane z wielu powodów. Większość z tych kwestii została rozwiązana w ramach nowo proponowanego programu. Ustawodawca na przykład wyraźnie stwierdził, że zgromadzone w programach pieniądze stanowią prywatną własność pracownika. Nie będą one podlegać egzekucji sądowej, z wyjątkiem egzekucji alimentów. Pieniądze te będą również dziedziczone przez rodzinę pracownika.

Ponadto ograniczono opłaty za zarządzanie funduszami emerytalnymi, które spotkały się z falą krytyki w obliczu kryzysu w 2008 r. Zarządzający funduszami będą pobierać jedynie opłatę za zarządzanie w wysokości do 0,5 proc. aktywów funduszu, którą będą mogli podnieść do 0,6 proc. tylko w przypadku osiągnięcia dodatniej stopy zwrotu, która przekracza referencyjną stopę zwrotu ustaloną przez Ministerstwo Finansów oraz opartą na międzybankowej stopie referencyjnej i obligacjach pięcioletnich. Dla porównania wynagrodzenie za zarządzanie funduszami inwestycyjnymi w 2016 r. sięgało nawet 4 proc.

Jeśli gromadzone w PPK środki są rzeczywiście prywatnymi pieniędzmi Polaków, to na jakich warunkach będą mogli je wycofać?

R.Z.: Po osiągnięciu 60. roku życia będą mieli prawo przede wszystkim do wypłaty 25 proc. swoich pieniędzy w formie ryczałtu oraz do wypłaty pozostałej części w co najmniej 120 miesięcznych ratach. W przypadku choroby – własnej, małżonka lub dzieci – będą także uprawnieni do wypłaty 25 proc. tych środków w formie ryczałtu. Jeśli będą chcieli kupić lub zbudować dom, będą mogli wycofać wszystkie zgromadzone pieniądze, jednak w ciągu następnych 15 lat będą musieli wpłacić je z powrotem do funduszu.

Wszyscy wciąż pamiętamy, co stało się z wieloma funduszami emerytalnymi w latach 2008 i 2009. W czasie kryzysu finansowego wiele z nich „wyparowało”. Czy Polacy będą czuć się bezpiecznie, inwestując w fundusze emerytalne?

P.K.: Wszystko zależy od sposobu zarządzania tymi funduszami. Ustawodawca podjął pewne środki ostrożności, aby zapewnić, że zgromadzone w tych funduszach pieniądze są inwestowane bezpiecznie. Na przykład im bliżej wieku emerytalnego będzie pracownik, tym mniejsze będzie dopuszczalne ryzyko w portfelu inwestycyjnym. Tak więc struktura inwestycji będzie inna w przypadku 25-latka niż 40-latka lub 60-latka.

Skoro istnieje tak wiele ograniczeń dotyczących sposobu zarządzania tymi funduszami, czy fundusze inwestycyjne i towarzystwa ubezpieczeniowe będą faktycznie zainteresowane ich prowadzeniem?

P.K.: Tutaj teoria spotka się z rzeczywistością. Wszyscy mamy nadzieję na jak najlepszy rozwój wypadków. Zdecydowanie nie można tego pozostawić przypadkowi. Musi istnieć system, który zapewni, że fundusze te będą prowadzone w sposób profesjonalny i rozsądny.

Obawiam się, że wdrożenie może nastąpić zbyt szybko, aby instytucje mogły stworzyć zespoły, narzędzia i know-how potrzebne do uruchomienia PPK w odpowiednim czasie. Następnie pojawia się pytanie o to, czy uda nam się zebrać liczne grono osób zarządzających systemem, które będą w stanie od razu zapewnić skuteczne zarządzanie tymi funduszami. Osobiście obawiam się, że może to być trudne. Jednak na pochwałę zasługuje determinacja i perspektywiczne myślenie autorów projektu.

R.Z.: Z pewnością zarządzanie tym środkami musi być powierzane tylko i wyłącznie podmiotom profesjonalnym, które historycznie wykazały się należytą starannością i efektywnością. Przez ostatnie 25 lat zebraliśmy już wiele doświadczeń, które dają odpowiednią bazę do dokonania właściwego wyboru. Oczywiście wiadomym jest, że na rynku finansowym nie jest nic na sto procent, niemniej rozsądna i zdywersyfikowana polityka inwestycyjna może skutecznie zapobiegać wahaniom rynków kapitałowych czy różnicom w kursach wymiany walut.

Czy pieniądze z PPK będą w stanie tchnąć nowe życie w Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, która została w dużej mierze zmarginalizowana po wycofaniu przez OFE kapitału w 2013 r.?

P.K.: Myślę, że wierzymy w to wszyscy, iż nowy system stanowić będzie wydajne źródło inwestycji na WSE. Obecnie płynność na polskiej giełdzie jest znacznie mniejsza niż parę lat temu, do czego niewątpliwie przyczyniły się zmiany prawne dotyczące otwartych funduszy emerytalnych. Taka sama sytuacja dotyczy nowych IPO, których liczba nie zbliża się do wyników z roku poprzedniego. PPK może być „nowym otwarciem” dla WSE, która z pewnością jest rynkiem odpowiednio uregulowanym i zasługującym na dynamiczny dalszy rozwój.

R.Z.: Trzeba przyznać, że oprócz samego braku odpowiedniego wolumenu środków finansowych na rynku giełdowym barierę stanowią niektóre przepisy, jak choćby regulacje dotyczące obrotu akcji, w przypadku gdy dana spółka jest użytkownikiem wieczystym gruntów rolnych. W takim przypadku spółki w prospekcie informować muszą o przysługujących ARR prawach pierwokupu wszystkich nowo emitowanych akcji, co dla potencjalnych inwestorów stanowi podwyższone ryzyko. Zniesienie tych ograniczeń w żaden sposób nie przyczyni się do osłabienia przepisów chroniących grunty rolne i poprawi atrakcyjność inwestowania w te spółki.

Podobne ograniczenie dotyczy spółek SP wpisanych na listę spółek strategicznych, gdzie zakaz obrotu dotyczy akcji będących własnością SP, co jest zrozumiałe, i jest rozciągany – wydaje się, że wbrew ustawie – także na obrót prawami poboru. W praktyce ogranicza to pulę nabywców do SP.

Niewątpliwie, aby stan GPW mógł ulec poprawie, ustawodawca, Komisja Nadzoru Finansowego lub Prokuratora Rejonowa muszą rozwiązać kwestię stosowania tych przepisów.

Rozmowa opublikowana została w Warsaw Business Journal, nr 47 z dnia 13 września 2018 r.

 

Rozpoczęcie procesu legislacyjnego Pracowniczych Planów Kapitałowych jest początkiem planowanej reformy emerytalnej i znaczącym krokiem naprzód w budowie powszechnego systemu długoterminowych oszczędności emerytalnych w Polsce.

Zasadność planowanej reformy kapitałowej części systemu emerytalnego zapowiedzianej w lipcu 2016 roku w jej pierwotnej, spójnej i komplementarnej formie, jest bezdyskusyjna. Im wcześniej zostanie wdrożona, tym szybciej zobaczymy jej efekty – podniesienie wysokości przyszłych emerytur, większą dostępność kapitału finansującego rozwój polskich przedsiębiorstw i długoterminowych inwestycji oraz ograniczenie zależności polskiej gospodarki i giełdy od kapitału z zagranicy.

Obecnie procedowana jest jedynie część reformy. Opóźnione zostaje wielokrotnie anonsowane przekształcenie OFE, a nadto wbrew wcześniejszym deklaracjom, w upublicznionym projekcie ustawy nie zapisano PTE jako podmiotów uprawnionych do zarządzania PPK. Reforma musi zostać uzupełniona o te dwa elementy, by z sukcesem zrealizować postawione przed nią cele w Planie Budowy Kapitału i w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Wprowadzenie szerszej rynkowej konkurencji, w tym PTE, do zarządzania środkami gromadzonymi w PPK od początku ich utworzenia oznacza większe korzyści, w tym zyski, dla klientów. Co więcej, możliwość wyboru podmiotu zarządzającego aktywami stanowi wyraz własności gromadzonych oszczędności oraz daje pracownikom poczucie wpływu na kształtowanie swojego bezpieczeństwa emerytalnego i odpowiedzialności za nie.

Za dołączeniem PTE do zarzadzania PPK przemawia ich unikatowy na polskim rynku know-how, wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu długoterminowymi oszczędnościami emerytalnymi, gwarancja bezpieczeństwa zgromadzonych aktywów oraz czołowe w Polsce stopy zwrotu spośród rożnych form inwestycji.

Z kolei PPK zarządzane przez podmiot państwowy bez silnej rynkowej konkurencji z udziałem PTE oznaczają mniejszy napływ oszczędności, przez co kapitał zgromadzony w PPK może nie wystarczyć do zaspokojenia potrzeb rozwojowych kraju. W konsekwencji będziemy zmuszeni finansować wzrost gospodarczy korzystając z zagranicznego wsparcia i tam przekazując jego owoce.

Pracujący Polak od 1999 do 2013 roku był informowany, że w OFE gromadzi swoje oszczędności emerytalne. W 2014 roku dowiedział się, że są to jednak środki publiczne, a z jego rachunku w OFE zniknęła ponad połowa aktywów. W 2016 roku otrzymał wielokrotnie przypominaną później deklarację, że 75% środków z OFE trafi na jego prywatne IKZE. Od 2019 roku ma zacząć oszczędzać w nowym systemie.

Stabilność systemu emerytalnego i przejrzystość rządzących nim zasad mają kluczowe znaczenie dla indywidualnej decyzji o gromadzeniu dodatkowych oszczędności emerytalnych. Wg badań CBOS za transferem 75% aktywów OFE na prywatne konta emerytalne opowiedziało się 68,7% Polaków. W czasie od usunięcia niepewności co do dalszych losów OFE tj. od ogłoszenia planów reformy do końca stycznia br. zarządzający udowodnili, jak efektywny i niskokosztowy może być rynek kapitałowy dla pomnażania oszczędności emerytalnych – aktywa OFE wzrosły, mimo działania mechanizmu suwaka, ze 134,9 do 184,3 mld zł. To oznacza średni przyrost aktywów na członka z 8183 do 11456 zł, czyli o 3273 zł.

Bez wątpienia PPK należy uruchomić bez zwłoki. Jednak to wdrożenie obu komponentów reformy, tj. PPK zarządzanych również przez PTE oraz przekształcenia OFE, pozwoli długoterminowo rozwiązać wiele problemów związanych z wydolnością systemu emerytalnego i dalszym stabilnym wzrostem polskiej gospodarki.

 

Komentarz Małgorzaty Rusewicz, prezes IGTE

W tym tygodniu rząd ma zaprezentować projekt ustawy o pracowniczych programach kapitałowych. Warto w nich wykorzystać potencjał powszechnych towarzystw emerytalnych (PTE).

Powodzenie tego programu będzie zależeć od efektywności podmiotów, które będą inwestowały gromadzone oszczędności. Mamy nadzieję, że ustawodawca umożliwi wzięcie udziału w programie dostatecznie dużej liczbie wiarygodnych podmiotów zarządzających, aby zapewnić bezpieczeństwo a jednocześnie silną konkurencję, która leży w interesie oszczędzających. Polacy powinni mieć szeroki wybór instytucji, którym powierzą swoje pieniądze.

Z wcześniejszych informacji można wnioskować, że pieniędzmi gromadzonymi w ramach PPK mają zarządzać Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych (TFI). Nie jest jasne czy będą mogły z nimi konkurować PTE, które zarządzając Otwartymi Funduszami Emerytalnymi (OFE), oferując Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) i Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) zdobyły największe na rynku doświadczenie w produktach emerytalnych.

PTE mają najniższe koszty funkcjonowania i są najtańsze dla klientów, osiągają wysokie stopy zwrotu, więc ich wykluczenie byłoby zdecydowanie niekorzystne dla oszczędzających i w rezultacie zmniejszyłoby zasięg programu PPK.

 

 

Komentarz Jeremiego Mordasewicza, doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan

To był świetny początek roku na globalnych rynkach kapitałowych, indeks MSCI World, odzwierciedlający koniunkturę na giełdach w kilkudziesięciu krajach o różnym poziomie rozwoju, wzrósł o +5,6% – najwyżej od niemal dwóch lat. Na warszawskiej GPW początek roku również był udany. Indeks szerokiego rynku WIG zyskał +3,6%. Warto zwrócić uwagę na fakt, że był to drugi miesiąc z rzędu, w którym rosły indeksy zarówno blue chipów (WIG20), jak i średnich (mWIG40) oraz małych spółek (sWIG80).

Po świetnym 2017 roku, pierwszy miesiąc bieżącego wszystkie OFE także zakończyły z zyskiem, wynoszącym średnio +2,9%. To wynik nieco słabszy od uzyskanego przez realizujące podobną strategię fundusze akcji polskich uniwersalnych, które w tym samym czasie zyskały średnio +3,0%. Osiągnięte w styczniu wyniki zawarły się w przedziale od +2,5% (Generali OFE) do +3,2% (MetLife OFE).

W styczniu pałeczkę lidera przejął OFE PZU „Złota Jesień”, który jako jedyny – drugi miesiąc z rzędu – otrzymał najwyższą ocenę 5a w obu zestawieniach (12- i 36-miesięcznym). Fundusz ten osiągnął najwyższy wynik w skali ostatnich 12 miesięcy (+19,4%), istotnie przewyższający średnią (+16,6%), ale i swoich (depczących mu po piętach) konkurentów (drugi najlepszy wynik nie przekracza +18%). Na drugie miejsce w rankingu awansowało AXA OFE, którego nota krótkoterminowa wzrosła w styczniu z 3a do najwyższej 5a. Ostatnie miesiące nie są natomiast zbyt udane dla Generali OFE, którego nota 12-mies. spadła do 3a (po wcześniejszym wzroście do 5a) oraz OFE Pocztylion – którego ocena spadła do najniższego poziomu 1a.

Pierwszy miesiąc roku przyniósł wzrost wartości zarządzanych przez OFE aktywów. Dzięki korzystnej koniunkturze na warszawskiej giełdzie, wynik zarządzania przekroczył +5,3 mld zł. Jednocześnie aktywa zostały uszczuplone przez przelew środków z OFE do ZUS w ramach tzw. suwaka o -798 mln zł, podczas gdy ZUS przelał na konta OFE zaledwie 227 mln zł. W sumie wartość aktywów OFE wzrosła w skali miesiąca o +4,7 mld zł, czyli +2,6%.

Nastroje na początku tego roku są szampańskie. Dominuje pogląd, że inwestorzy giełdowi są wręcz skazani na wzrosty. Wynika to z bardzo sprzyjającego środowiska makroekonomicznego. Większość gospodarek doświadcza bowiem ożywienia gospodarczego. Od czasu ostatniego kryzysu praktycznie nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, szczególnie jeżeli dodamy do tego utrzymujące się bardzo korzystne warunki monetarne.

Główne banki centralne są bardzo ostrożne z zaostrzeniem swojej polityki, a takie stanowisko jest uzasadnione utrzymującą się niską inflacją. Śrubuje to wyceny akcji i prowadzi do wyznaczania nowych historycznych maksimów. Na Wall Street praktycznie każda kolejna sesja przynosi nowe rekordy. W Azji wiele parkietów również pokonało wcześniejsze maksima, a w tym tygodniu dołączył do tego grona niemiecki DAX oraz krajowy WIG. Brakuje jednak przy tym wyraźniejszego optymizmu, co szczególnie widać na GPW. Z jednej strony nowe maksima powinny cieszyć i potwierdzać panującą hossę. Ta jednak pozostaje wyjątkowo wybiórcza i to pod wieloma względami. Otóż prym w sposób wyraźny wiedzie sektor bankowy, który zdecydowanie pozytywnie wyróżnia się na tle rynku.

Pozostałe branże już tak okazale się nie prezentują. Ponadto najbardziej we wzrostach partycypuje kapitał zagraniczny. Krajowy od dłuższego czasu pozostaje w defensywie. Polacy zachłysnęli się nieruchomościami oraz funduszami inwestującymi w bezpieczne dłużne aktywa. Od akcji wciąż stronimy, co wynikać może z zakorzenionych przez wcześniejszych kryzys i wciąż żywych obaw oraz konserwatywnej naturze. Bliżej nam bowiem do skupionych na bezpieczeństwie Niemców niż Amerykanów, którzy zakochali się w funduszach typu ETF. Jednocześnie ciężko oczekiwać, aby te postawy miały się w najbliższym czasie zmienić.

Dość dobrze różnicę oddaje fakt, że nowe rekordy na Wall Street przyciągają świeży kapitał, a na GPW już niekoniecznie. Zresztą wtorkowa rekordowa sesja niemalże zakończyła się stratami, a kolejna na większe apetyty popytu nie wskazywała. Problemem zaczyna być niezbyt szeroka partycypacja spółek po stronie wyraźnych wzrostów. Z tego względu na GPW wciąż prawdziwej hossy nie czuć. Niestety, trudno będzie o zmianę tego stanu rzeczy, szczególnie w roku przejściowym, kiedy Pracownicze Plany Kapitałowe jeszcze nie powstały, a OFE zmierzyć się muszą z wyższą alokacją na rynku i wciąż niemiłosiernym suwakiem. W tym kontekście dochodzimy do pewnego paradoksu, że źródłem kapitału stają się wezwania, co w okresie bicia rekordów nie powinno mieć przecież miejsca.

Autor: Łukasz Bugaj, CFA, Analityk Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska SA

Z danych Analiz Online wynika, że wyniki funduszy emerytalnych prezentują się bardzo atrakcyjnie. 

Wynik OFE osiągnięty w 2017 roku był znacznie wyższy od wypracowanego przez fundusze akcji polskich o uniwersalnej strategii, które zarobiły średnio 13,8 proc. Wszystkie fundusze emerytalne zarobiły więcej, w tym najwyższą stopę zwrotu dla klientów wypracował OFE PZU „Złota Jesień” (aż 20,9 proc.).

Na koniec grudnia 2017 roku aktywa OFE warte były 179,5 mld zł, czyli o 26,1 mld zł więcej rok do roku. Analizy Online podają, że największa w tym zasługa dobrej koniunktury na warszawskim parkiecie i pracy zarządzających.

Już za niecały miesiąc w życie wejdzie ustawa obniżająca wiek emerytalny. Od 1 października świadczenie mogą otrzymać kobiety, które ukończyły 60 lat oraz mężczyźni po 65 roku życia – łącznie około 330 tys. kolejnych uprawnionych osób. Tymczasem, tylko w lipcu blisko 160 tys. przyszłych emerytów zgłosiło się do doradców ZUS–u z prośbą o wyliczenie świadczenia przysługującego im od październik. Dodatkowo, coroczne listy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych „Informacje o stanie konta ubezpieczonego” wysłane do 19 mln Polaków przedstawiały nieaktualnie wyliczone kwoty. Jak poradzić sobie w czasie intensywnych przemian w systemie emerytalnym? Na co zwracać uwagę i jak interpretować język w korespondencji ZUS–u?

Ministerstwo Finansów, we współpracy z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej planują wprowadzić rozwiązania, które zachęcą osoby w wieku emerytalnym do pozostania na rynku pracy. Jak wynika z szacunkowych danych, rok dodatkowej pracy zwiększa świadczenie o średnio 8 proc. Najbardziej skłonne ku temu są osoby z wyższymi zarobkami – w ich przypadku dodatkowy wysiłek zwiększy emeryturę nawet o kilkaset złotych. Jednak w przypadku osób pobierających niższe wynagrodzenie, świadczenie przedemerytalne lub kompensacyjne czy bezrobotnych różnica będzie na tyle niewielka, że dalsza praca po prostu nie będzie się opłacać. Według danych przedstawianych przez MPiPS, jedynie 30 proc. zgłaszających się po poradę, planuje nadal pracować, połowa deklaruje przejście na emeryturę, 20 proc. nadal nie podjęło decyzji. – System emerytalny jest w Polsce zmieniany, co kilka lub kilkanaście lat. Jednak wprowadzane modyfikacje nie są kompleksowe, brak spójnego rozwiązania, które uleczy ZUS i ustabilizuje przyszłość emerytur Polaków. Osoby, które osiągnęły już wiek emerytalny mogą gubić się w niezrozumiałym, urzędowym żargonie. Dlatego tak ważne jest, by wiedzieć, w jaki sposób naliczana jest nasza emerytura oraz zastanowić się w jak możemy poprawić swój poziom życia – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Korespondencja Zakładu Ubezpieczeń Społecznych – pytania i odpowiedzi

Kapitał początkowy

Jest to element obowiązujący osoby, które rozpoczęły pracę przed 1999 r., czyli wszystkich, którzy obecnie osiągają wiek emerytalny. Nie istniał wówczas III filar, czyli tzw. IKE (Indywidualne Konta Emerytalne) ani IKZE (Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego), na których Polacy mogli odkładać swoje składki, czy to w formie IKO, funduszy inwestycyjnych czy ubezpieczeniowych. Dlatego Zakład Ubezpieczeń Społecznych zobowiązany jest wyliczyć hipotetyczną emeryturę, za lata składkowe i nieskładkowe do 1 stycznia 1999 roku. Wysokość kapitału początkowego zależy m.in. od długości obydwu tych okresów: lata składkowe liczone są razy 1,3 proc. podstawy wymiaru każdego roku, nieskładkowe – razy 0,7 proc. Istotny jest również fakt, że z biegiem czasu kapitał początkowy powiększa się, w wyniku corocznej waloryzacji. Co zrobić w przypadku, kiedy na naszym liście nie jest podana kwota kapitału początkowego? Należy zgłosić się do oddziału ZUS w celu złożenia pisemnej prośby o jego wyliczenie.

Konto i subkonto

Konto w ZUS posiada każdy odprowadzający składki.  Na nim liczone są oszczędności emerytalne oraz cała historia przebiegu ubezpieczenia. Subkonto jest to indywidualne konto ubezpieczonego w ZUS–ie, który jest członkiem OFE. A także, w sytuacji zmian w systemie – do końca stycznia 2014 roku nie podjął decyzji o przystąpieniu do OFE. Generalizując: zarówno na koncie jak i subkoncie odkładana jest nasza emerytura, obliczana na podstawie przemnożenia naszych składek przez wskaźnik waloryzacji, który zależny jest od dwóch czynników: poziomu inflacji oraz poziomu wzrostu płac w roku poprzedzającym aktualne wyliczenia. Wchodząc jednak w szczegóły warto zaznaczyć, że osobno przeliczane są środki w I filarze (objęte waloryzacją), a inaczej środki w II filarze, gdzie pod uwagę brana jest zmiana wartości jednostek rozrachunkowych OFE.

Wysokość hipotetycznej emerytury

W tym punkcie, w Wariancie 1 możemy zapoznać się z kwotą, która stanowi naszą hipotetyczną emeryturę w dniu osiągnięcia wieku emerytalnego – w przypadku zakończenia pracy i tym samym zaprzestali płacenia składek. W Wariancie 2 przedstawiona jest hipotetyczna emerytura, jaką otrzymamy w dniu osiągnięcia wieku emerytalnego przy dalszym opłacaniu składek w dotychczasowej wysokości. Oczywiście, świadczenie możemy otrzymać dopiero po osiągnięciu minimalnego wieku i decyzji o przejściu na emeryturę. – Wysokość hipotetycznego świadczenia, które będziemy otrzymywać na emeryturze często jest dla Polaków brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Dla młodszych jest to trudne do wyobrażenia, że odłożyli dotychczas tak małą kwotę. Niestety dla osób, które zbliżają się lub już osiągnęły wiek emerytalny, jest to często smutna rzeczywistość. Oczywiście, z biegiem czasu odłożona kwota rośnie. Jednak znamy polskie realia – często nadal są to kwoty dramatycznie niskie – mówi Robert Majkowski z Funduszu Hipotecznego DOM.

Jak obliczana jest nasza emerytura?

W momencie, kiedy podejmujemy decyzję o przejściu na emeryturę, ZUS dzieli wszystkie środki (składki plus ewentualny kapitał początkowy) przez ilość miesięcy, które zwane są statystyczną długością życia. Zakładana jest oczywiście dalsza waloryzacja świadczeń, czyli środki na koncie ZUS nie powinny tracić siły nabywczej. Według GUS 60 – latek będzie żył jeszcze 19,3 lat, natomiast 60 – latka 24,5 lat. Uśredniając kobieta i mężczyzna będą żyli jeszcze 259, 5 miesiąca. Czyli około 21 lat.

Jak pomóc sobie na emeryturze?

Wobec powyższych faktów oraz powszechnej wiedzy odnośnie polskiego systemu emerytalnego warto, aby senior zastanowił się jak może zapewnić sobie przypływ dodatkowej gotówki. Oczywiście, dodatkowa praca na emeryturze jest możliwa, z tym, że nie każdy emeryt może sobie na nią pozwolić. Główną przeszkodą mogą być problemy zdrowotne, zwłaszcza, że wiele dorywczych ofert wymaga pewnej sprawności fizycznej. – W sytuacji zadłużenia lub nagłego wydatku seniorzy starają się ratować pożyczką lub kredytem, którego główną wadą jest to, że z czasem zaczyna stanowić kolejny wydatek, że kiedyś każdy kredyt trzeba spłacić wraz z odsetkami – tłumaczy Majkowski. Rozwiązaniem, do którego Polacy nadal podchodzą sceptycznie, jest renta dożywotnia. Tzw. hipoteka odwrócona stanowi źródło dodatkowej gotówki na emeryturze. W ramach podpisanej umowy senior, powyżej 60. roku życia, posiadający na własność mieszkanie lub dom może przekazać prawo do pośmiertnego gospodarowania swoją nieruchomością. W zamian otrzymuje comiesięczne świadczenie, którego wysokość obliczana jest indywidualnie. – Wysokość renty wyliczamy każdemu klientowi z osobna, w zależności od płci, wieku oraz wartości nieruchomości, na którą wpływają lokalizacji, powierzchni czy jej stan. Taka rozwiązanie pomoże zasilić portfel seniora bez dodatkowych zobowiązań finansowych – dodaje

Źródło: Fundusz Hipoteczny DOM

 

Wzrost gospodarczy na świecie jest w tym roku naprawdę imponujący. A co ważniejsze, rozkłada się równomiernie pomiędzy różne regiony globu. Taka sytuacja nie miała miejsca już od dawna. W II kwartale br. gospodarka USA rozwijała się w tempie 2,6% rok do roku. Dynamiczny, 2,2 proc. wzrost PKB w tym okresie odnotowała też strefa euro. Motorem koniunktury są, poza Niemcami, także Holandia, Francja, Włochy czy Hiszpania. Świetnie spisują się też gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej – rumuńska, czeska, polska, węgierska i słowacka. W Polsce PKB w II kwartale br. wzrósł o 3,9% rok do roku.

W tak dobrym otoczeniu makroekonomicznym spadki cen akcji mniejszych spółek z GPW (które powinny korzystać na dobrej koniunkturze) mogą nieco zaskakiwać. Tym bardziej, że zagraniczni inwestorzy giełdowi grają obecnie pod scenariusz Emerging Markets (w tym Polska) versus rynki rozwinięte.

Oczywiście jest kilka czynników, które wywierają niekorzystny wpływ na giełdowe „misie”.  Jednym z nich jest wzrost kosztów pracy. Chociaż wynagrodzenia w Polsce rosną wolniej od oczekiwań i w porównaniu do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej (w lipcu br. +4,9% r/r), to w pewnym stopniu odbijają się na wynikach finansowych firm. Na niekorzyść polskich spółek eksportowych działa dodatkowo silny złoty, który od początku roku umocnił się do euro o kilka procent. Ma to duże znaczenie, ponieważ sprzedaż do krajów Unii Europejskiej stanowi około 80% wartości polskiego eksportu.

Jednakże – pomimo spadku marż i nieco niższych zysków wypracowanych przez giełdowe spółki w ostatnim kwartale –  nie ma mowy o tragedii czy zapaści. Wręcz przeciwnie.

Ceny akcji pod presją wygórowanych oczekiwań

Co więc sprawia, że w notowaniach indeksów sWIG80 i mWIG40 dominuje kolor czerwony? Wydaje się, że nieco gorsze wyniki finansowe spółek, które nie są w stanie sprostać rozbuchanym oczekiwaniom analityków i samych inwestorów. Do tego dochodzą nieco „wyschnięte” źródła popytu na akcje mniejszych spółek. Najwięksi zagraniczni inwestorzy kupują praktycznie tylko spółki z WIG20. Z kolei „misie” są w spektrum zainteresowania głównie lokalnych graczy. W obliczu niewielkich napływów do funduszy akcji małych i średnich spółek oraz niższej aktywności OFE brakuje impulsu, który przełamałby tę słabość.

Mimo to nadal wierzymy, że silne ożywienie gospodarcze prędzej czy później przełoży się na wzrost przychodów i zysków spółek notowanych na GPW. Wraz z lepszymi raportami kwartalnymi powinien powrócić apetyt inwestorów na mniejsze spółki. Szczególnie, że ceny polskich akcji nie są wygórowane (w pobliżu długoterminowych średnich) i w tym cyklu koniunkturalnym istnieje jeszcze pole do ich dalszych wzrostów – bez ryzyka oderwania wycen spółek od fundamentów.

 

Autor: Tomasz Matras, zastępca dyrektora inwestycyjnego ds. akcji Union Investment TFI

W przyszłe wakacje możemy być bogatsi nawet o 8 tys. złotych. Powód to zapowiedziana przez wicepremiera Morawieckiego reforma emerytalna. Propozycja zakłada, że pieniądze zgromadzone w OFE staną się naszą własnością.

Nowa reforma emerytalna ma polegać m. in. na tym, że pieniądze zgromadzone w Otwartym Funduszu Emerytalnym (OFE) w 75% staną się naszą własnością. Nie trafią jednak bezpośrednio na nasze konta bankowe. OFE zamienią się w Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE), w których będziemy mogli dalej trzymać swoje pieniądze lub je wypłacić ale dopiero w 2020 roku. Pozostałe 25% ma trafić na Fundusz Rezerwy Demograficznej. Według wstępnych informacji wypłaty nie będą możliwe do końca 2019 r. Od 2020 r. do końca 2024 r. ma obowiązywać wysoki 75% podatek od wypłat. Dopiero od 2025 r. wypłat będzie można dokonywać na takich zasadach jakie obecnie obowiązują w zwykłych IKZE.

Wypłaty z OFE dostaną nawet ci, którzy w 2014 r. postanowili z niego zrezygnować. Decyzja, którą wtedy podejmowaliśmy dotyczyła bowiem tego, czy nowe składki mają nadal wpływać do OFE i ZUS, czy też tylko do ZUS. Osoby, które wybrały tylko ZUS nadal mają więc pieniądze w OFE, które zostały wpłacone przed 2014 r.

Jak wyliczył Expander średnia wypłata jaką Polacy otrzymają z OFE będzie wynosić 8 016 zł. Przeciętnie mamy tam bowiem nieco ponad 10 000 zł, ale dostaniemy 75% tej kwoty. To ile faktycznie dostaniemy nie zależy jednak tylko od tego, którego OFE jesteśmy klientem. Największe znaczenie ma to jak długo płaciliśmy składki emerytalne oraz jakie były nasze zarobki.

Jak sprawdzić ile dokładnie dostaniesz?

Żeby w miarę dokładnie sprawdzić jaką kwotę dostaniemy najlepiej zalogować się na swoje konto w OFE lub zadzwonić na jego infolinię. Tam możemy dowiedzieć się jakie mamy saldo rachunku. Następnie należy pomnożyć je przez 0,75, gdyż dostaniemy tylko 75% zgromadzonych środków.

Wyliczona w ten sposób kwota wypłaty może się jednak jeszcze zmienić. Po pierwsze, OFE wciąż inwestują więc roku do lipca 2018 r. mogą jeszcze pojawić się jakieś zyski lub straty z tych inwestycji. Poza tym, część Polaków zdecydowała, że nadal płaci składki do OFE. W przypadku takich osób kwota wypłaty wzrośnie o te składki, które zostaną wpłacone do momentu wypłaty. Najlepiej więc będzie  sprawdzić saldo nie tylko teraz, ale jeszcze raz, tuż przed dniem wypłaty. Najwygodniej jest to zrobić przez Internet. Na stronach internetowych OFE zwykle można się zalogować na swoje konto. Jeśli nie mamy jeszcze loginu i hasła, to zwykle otrzymamy je kontaktując się z infolinią swojego OFE.

Na koniec warto przypomnieć, że wcześniejsza reforma OFE spowodowała, że zabrano nam 51,5% zgromadzonych tam pieniędzy. Teraz stracimy 25% z tych pozostałych środków. Tak naprawdę otrzymamy więc nie 75%, a jedynie 36,4%. W uproszczeniu można więc powiedzieć, że z każdych 10 000 zł dostaniemy tylko 3 638 zł. Reszta trafiła już na konta ZUSu lub niedługo wpłynie do Funduszu Rezerwy Demograficznej.

 

Wypowiedź: Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Jednym z założeń, na którym opiera się Program Budowy Kapitału opracowany przez Ministerstwo, jest osiąganie przez uczestniczące w jego realizacji instytucje wynoszącej 3 proc. realnej stopy zwrotu z inwestycji. Przy obecnym poziomie inflacji, oznaczałoby to konieczność wypracowania 5 proc. wzrostu wartości kapitału.

Wkrótce powinniśmy poznać projekty ustaw, w oparciu o które nastąpi transfer 75 proc. środków zgromadzonych w OFE na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego oraz przekształcenie zarządzających nimi Powszechnych Towarzystw Emerytalnych w fundusze inwestycyjne. Jednak nie mniej ważnym elementem projektowanego systemu emerytalnego mają być Pracownicze Plany Kapitałowe, które miałyby zacząć powstawać już od stycznia 2018 r. To one docelowo miałyby stanowić jeden z kluczowych elementów budowy emerytalnego kapitału Polaków, wspierając obowiązkowy „ZUS-owski” filar oraz sprzyjać wzrostowi krajowych oszczędności. Niezależnie od rozwiązań instytucjonalnych, jakie zostaną w tym względzie ostatecznie przyjęte, z opublikowanego jeszcze w ubiegłym roku Programu Budowy Kapitału wynika, że jednym z głównych założeń jest takie inwestowanie gromadzonych w jego ramach składek, by osiągnąć realną roczną stopę zwrotu w wysokości 3 proc. Realną, czyli uwzględniając obecny poziom inflacji, nominalna stopa zwrotu z inwestycji powinna sięgać 5 proc. Biorąc pod uwagę fakt, że chodzi o oszczędności w ramach systemu emerytalnego, powinny one jednocześnie być inwestowane w sposób ograniczający ryzyko. Średnie oprocentowanie lokat wynosi 1,5 proc. i trudno oczekiwać od banków, nawet tych, w których znaczącym udziałowcem jest Skarb Państwa, by na potrzeby Programu zaoferowały dwu-trzykrotnie wyższe odsetki. W ciągu ostatnich kilkunastu lat realne zyski z lokat bankowych jedynie sporadycznie, przez krótki czas, przekraczały 3 proc. i nie ma podstaw by sądzić, że w przyszłości będzie inaczej. Oprocentowanie obligacji detalicznych wynosi, w zależności od terminu wykupu, od 2,1 do 2,7 proc. w pierwszym okresie odsetkowym. W przypadku papierów indeksowanych inflacją, marża odsetkowa wynosi w kolejnych okresach 1,25 punktu procentowego dla obligacji czteroletnich i 1,5 punktu w przypadku dziesięcioletnich. A więc także i tym instrumentom daleko od 3 proc. realnej stopy zwrotu. Niewiele lepsze efekty można uzyskać z obligacji hurtowych, sprzedawanych inwestorom instytucjonalnym, w tym zagranicznym. Biorąc pod uwagę wyniki ostatniego przetargu, jedynie rentowność papierów dziesięcioletnich przekraczała 3 proc., ale nadwyżka wyniosła zaledwie 0,57 punktu procentowego, a więc do 5 proc. brakowało niemal 1,5 punktu. Ministerstwo Finansów nie stroni zaś od sięgania po emisje na rynkach zagranicznych, także egzotycznych, jak na przykład chiński, choć w Programie Budowy Kapitału zwraca się uwagę na fakt, że za granicę wypływają znaczne kwoty z tytułu odsetek.

Dokonując przeglądu innych dostępnych aktualnie możliwości, jakie daje rynek finansowy, okazuje się, że nie da się tego założenia spełnić bez znaczącego udziału akcji i obligacji korporacyjnych. Z akcjami wiąże się jednak podwyższone ryzyko i duża zmienność notowań, powodująca wahania wartości inwestowanego kapitału. W przypadku obligacji firm ten drugi czynnik ma zdecydowanie ograniczone znaczenie, zaś poziom ryzyka można zredukować wybierając do portfela papiery największych i najbardziej wiarygodnych emitentów. Problem w tym, że ta grupa spółek szuka tańszego kapitału w bankach lub lokując obligacje na rynkach zagranicznych. Przykłady z ostatnich tygodni można mnożyć. W marcu obligacje za 300 mln euro sprzedała Energa, emisję euroobligacji planuje Tauron, PZU zamierza za granicą szukać kapitału o wartości 500 mln euro. Te zaś, które zdecydowały się na sprzedaż papierów inwestorom krajowym, odsetkami nie szastały. Enea w 2015 r. oferowała 0,85 punktu procentowego ponad WIBOR, Energa w 2012 r. płaciła 1,7 punktu powyżej WIBOR, PGNIG także w 2012 r. oferował marżę w wysokości 1,25 proc., a rok później PGE płaciła tylko 0,7 proc. powyżej WIBOR.

W Programie Budowy Kapitału przewiduje się również nowe instrumenty, takie jak Polski Fundusz Nieruchomości, czy fundusze typu REIT, obligacje infrastrukturalne, także detaliczne, czy obligacje premiowe (te jednak zamiast odsetek brałyby udział w losowaniu premii, a więc przeznaczone byłyby raczej dla oszczędzających indywidualnie). Jednak i w ich przypadku trudno oczekiwać realnej stopy zwrotu znacząco przekraczającej 3 proc., być może poza REIT-ami, dla których dopiero tworzy się prawne podstawy działania. Wszystko więc wskazuje, na to, że nie obędzie się bez twardej walki zarządzających funduszami na szerzej pojmowanym rynku finansowym, obejmującym także akcje oraz obligacje mniejszych spółek, oferujących odsetki sięgające powyżej 5 proc.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk Gerda Broker

Ponad połowa Polaków pozytywnie ocenia planowane przez rząd zmiany w kapitałowej części systemu emerytalnego. Dodatkowe oszczędzanie na emeryturę z dopłatą pracodawców popiera 57,4% z nich, a za transferem 75% aktywów OFE do IKE i przekształceniem ich w prywatną własność ubezpieczonych opowiada się 68,7% – wynika z badania CBOS.

Badanych zapytano o przeznaczenie środków zgromadzonych na rachunkach w OFE. Zdecydowana większość (68,7%) preferuje rozwiązanie, wg którego środki zgromadzone na ich rachunku w OFE stałyby się w 75% ich prywatną własnością i trafiły na Indywidualne Konto Emerytalne, a w 25% pozostały własnością publiczną i trafiły do ZUS. Z kolei przekazanie w całości środków zgromadzonych w OFE do ZUS nie cieszy się poparciem badanych – za taką opcją opowiada się tylko niespełna co ósmy z nich (13,3%).

Pogląd na tę kwestię nieco zmienia wykształcenie – im wyższy jego poziom, tym większe poparcie dla dywersyfikacji transferu środków zgromadzonych na rachunku w OFE, przy czym niezależnie od jego poziomu, w każdej z grup podział środków na część prywatną i publiczną cieszy się poparciem większości badanych. Biorąc pod uwagę zatrudnienie i jego formę, zwolennikami tego rozwiązania są częściej w porównaniu z innymi zatrudnieni w oparciu o umowę o pracę (75,7%) oraz samozatrudnieni (70,6%).

– Polacy mają poczucie, że środki zgromadzone na rachunkach w OFE należą do nich. Zapowiedziana w ubiegłym roku formalnoprawna zmiana statusu 75% tych środków na prywatny oraz przekazanie ich na nowoutworzone konta w III filarze wydają się być oczekiwane przez Polaków. Realizacja tej zapowiedzi może być działaniem odbudowującym społeczne zaufanie do systemu emerytalnego oraz dającym impuls do aktywnego, powszechnego uczestnictwa w dodatkowym oszczędzaniu na emeryturę – tłumaczy Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Ocenie badanych poddana została również następująca propozycja – jeśli pracownik regularnie oszczędzałby dodatkowo na emeryturę w wyspecjalizowanej instytucji finansowej objętej nadzorem państwa, to pracodawca byłby zobowiązany dopłacać pracownikowi do tych oszczędności pewną kwotę, np. drugie tyle.

Ponad połowa (57,4%) badanych oceniła tę propozycję pozytywnie. Taką koncepcję zdecydowanie źle ocenia jedynie 6,8% badanych, jednocześnie prawie co piąty respondent nie ma w tej kwestii zdania (18,9%).

Opinie badanych w omawianej kwestii różnią się w zależności od wymiaru zatrudnienia. Wszystkie grupy wyrażają poparcie dla proponowanego rozwiązania, przy czym wynosi ono od 54,8% dla pracujących dorywczo, do 62,5% dla pracujących w niepełnym wymiarze czasu. Jednocześnie zdecydowane poparcie dla proponowanego rozwiązania najczęściej w porównaniu z innymi wyrażają pracujący dorywczo, wśród których co trzeci (33,5%) uważa przedstawiony pomysł za zdecydowanie dobry.

Biorąc pod uwagę wykształcenie, koncepcja dopłacania przez pracodawcę do funduszu emerytalnego pracownika akceptowana jest w sposób zdecydowany przede wszystkim przez osoby posiadające wykształcenie zasadnicze zawodowe (22,9%), najszerszym poparciem cieszy się w grupie osób z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym (63,2%).

– Przedsiębiorcy, aby osiągnąć sukces rynkowy, zawsze muszą starać się przyciągnąć oraz zatrzymać u siebie najlepszych pracowników. W okresie silnego ożywienia na rynku pracy, z jakim mamy do czynienia obecnie, wyzwanie to nabiera szczególnej wagi. Nowe rozwiązania w zakresie III filaru systemu emerytalnego dostarczają pracodawcom dodatkowy instrument, który mogą wykorzystać, konstruując atrakcyjny pakiet oferowanych przez siebie korzyści pozapłacowych, stanowiący źródło przewagi konkurencyjnej – komentuje Łukasz Kozłowski, ekspert ekonomiczny Pracodawców RP.

Blisko 2/3 badanych deklaruje, że słyszeli o planowanej przez rząd reformie emerytalnej. Jej założenia zna jednak tylko 17,1% respondentów – częściej w porównaniu z innymi są to osoby z wyższym wykształceniem (23,7%) i mieszkańcy największych miast (35,6%).

– Doświadczenie ostatnich kilkunastu lat wskazuje na bezwzględną konieczność rozwoju dodatkowych form oszczędzania na emeryturę. Każda inicjatywa, bez względu czy dotyczy rozwiązań indywidualnych, czy grupowego oszczędzania na emeryturę, jest warta poparcia oraz propagowania. Musimy podejmować takie działania oraz wdrażać takie inicjatywy, które nie tylko będą rozwijać wiedzę na temat konieczności dodatkowego oszczędzania, ale także rzeczywiście prowadzić do zwiększania oszczędności gromadzonych z myślą o emeryturze. Planowane rozwiązania powinny pozwolić osiągnąć powyższy priorytetowy cel – wyjaśnia dr Marcin Wojewódka, członek zarządu ZUS.

Badanym przedstawiono opis planowanej reformy prosząc o jej ocenę: „Rząd pracuje na reformą systemu emerytalnego, która ma wejść w życie z początkiem 2018 roku. W jej wyniku środki zgromadzone w OFE w 75% staną się prywatną własnością ubezpieczonych i trafią na utworzone dla nich IKE, a w 25% pozostaną własnością publiczną i trafią do ZUS. Jednocześnie dla pracowników zatrudnionych w przedsiębiorstwach zostaną utworzone tzw. Pracownicze Programy Kapitałowe, w ramach których pracownicy będą mogli dodatkowo oszczędzać na emeryturę w wyspecjalizowanej instytucji finansowej objętej nadzorem państwa, a pracodawcy będą zobowiązani dopłacać do tych oszczędności drugie tyle, lub bardzo zbliżoną kwotę”.

Większość badanych (54%) planowaną reformę ocenia pozytywnie. Przeciwnicy przedstawionej koncepcji częściej wyrażają sprzeciw umiarkowany (15,0%) niż zdecydowany (5,3%), a aż co czwarty respondent nie umiał lub nie chciał dokonać oceny.

Opinie badanych o reformie emerytalnej w przedstawionym kształcie różnicuje przede wszystkim wykształcenie i miejsce zamieszkania. Pozytywnie nastawione są przede wszystkim osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Sceptycy, choć nieliczni, rekrutują się najczęściej spośród osób z wykształceniem wyższym i mieszkańców największych miast.

Planowane przez rząd zmiany w kapitałowej części systemu emerytalnego zostały ogłoszone w lipcu ubiegłego roku. Zgodnie z ogłoszoną wówczas deklaracją mają być sukcesywnie wprowadzane w życie już w przyszłym roku. Prace nad szczegółami reformy i konkretnymi rozwiązaniami są na ukończeniu.

– Wyniki badania pokazują, że założenia reformy dobrze wpisują się w oczekiwania społeczne, a ona sama ma ogromny potencjał sukcesu. To oznacza, że wszyscy interesariusze zmian powinni zaangażować się w jej realizację, gdyż średnio i długookresowe efekty zmian przyniosą znaczące korzyści nie tylko przyszłym emerytom, ale także całej gospodarce i finansom publicznym. Oczywiście taki scenariusz będzie możliwy przy odpowiedniej dbałości o szczegóły i szerokim działaniom informacyjno-edukacyjnym – podsumowuje Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE

Badanie zostało wykonane przez CBOS metodą bezpośrednich wywiadów ankieterskich wspomaganych komputerowo (CAPI) na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków z wykluczeniem emerytów w dniach 2-10 lutego br. na zlecenie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Źródło: Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych

 

Dla wielu z nas emerytura to jeszcze bardzo odległa przyszłość. Jednak to, jak będzie wyglądało nasze życie kiedy przestaniemy już pracować, zależy od tego jakie decyzje podejmiemy właśnie dziś. Dlatego jeżeli zastanawiasz się co zrobić, aby życie na emeryturze „nie odbiegało” poziomem od obecnego, nie zwlekaj z podjęciem decyzji o oszczędzaniu. Jednym ze sposobów odkładania środków na emeryturę jest gromadzenie ich na Indywidualnym Koncie Emerytalnym (IKE). Co to takiego?

Od momentu wejścia w życie reformy emerytalnej, ustawodawcy przestrzegają, że przyszłe świadczenia pobierane z I i II filaru (ZUS i OFE) mogą nie wystarczyć na „godną” emeryturę. Według optymistycznych prognoz mogą one stanowić 60-70% ostatniego wynagrodzenia, pesymiści twierdzą jednak, że może to być jedynie 30%. IKE należy do tzw. III filaru. Oznacza to, że korzystanie z tej metody zbierania środków na emeryturę nie jest obligatoryjne. Dobrowolne oszczędzanie na emeryturę w III filarze można rozpocząć już w wieku 16 lat i kontynuować aż do emerytury. Osoby małoletnie, czyli w wieku od 16 do 18 lat, mogą jednak wpłacać na IKE tylko tyle, ile zarobią rocznie na umowę o pracę.

Limit wpłat

Wpłat na IKE nie można dokonywać w dowolnej wysokości. Obecnie roczny limit wpłat nie może przekroczyć kwoty odpowiadającej trzykrotności prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na dany rok – kwota ta określana jest w ustawie budżetowej.
W 2016 roku mogliśmy wpłacić na IKE maksymalnie 12.165 zł. Natomiast w roku bieżącym kwota ta wyniesie nie więcej niż 12.789 zł.

Zalety IKE

Jedną z głównych zalet IKE, poza zwolnieniem zysków z podatku, jest brak obowiązku dokonywania regularnych wpłat. W jednym roku można wpłacić maksymalną kwotę, a w innych wpłacić mniej lub nawet nie dokonywać żadnej wpłaty. Decyzja o tym ile i kiedy wpłacić na IKE zależy jedynie od oszczędzającego. Musimy jednak pamiętać o maksymalnej kwocie wpłaty w danym roku – niewykorzystany limit nie przechodzi na kolejny rok. Poza tym, aby móc skorzystać ze zwolnienia podatkowego, wpłaty na IKE powinny być wnoszone co najmniej w pięciu różnych latach kalendarzowych albo ponad połowa wartości wpłat powinna zostać dokonana nie później niż na pięć lat przed dniem złożenia przez oszczędzającego wniosku o dokonanie wypłaty.

Elastyczna inwestycja

Inwestycja w IKE oferuje również inne korzyści. Przede wszystkim w każdej chwili środki z IKE można wypłacić – w przeciwieństwie chociażby do OFE lub komercyjnych programów systematycznego oszczędzania. Jeżeli wypłata środków nastąpi przed nabyciem uprawnień emerytalnych to od zysku z inwestycji zostanie pobrany 19% podatek od zysków kapitałowych. Rezygnacja z IKE nie zamyka jednak drogi do otwarcia nowego rachunku IKE w przyszłości. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy konto zostanie zlikwidowane z wykorzystaniem ulgi podatkowej po uzyskaniu wieku 60 lat (lub 55 lat w przypadku wcześniejszej emerytury).

Autor: Robert Sierant, ekspert Open Finance SA

Przyjęty przez rząd dokument przeglądu emerytalnego jest krokiem w kierunku realizacji reformy
kapitałowej części systemu emerytalnego. Wartością opracowanych przez resort rozwoju a
planowanych przez rząd zmian jest ich kompleksowość i komplementarność. Łączne wprowadzenie w
życie wszystkich elementów Planu Budowy Kapitału będzie dobrą odpowiedzią na stojące przed
systemem emerytalnym wyzwania o charakterze gospodarczym i demograficznym.

Dużym pozytywem jest uwzględnienie w dokumencie uwag i postulatów ekspertów oraz instytucji
otoczenia rynku kapitałowego, szczególnie w kwestii transferu 75% środków z OFE do
nowoutworzonych IKE i w konsekwencji uniknięcia szkodliwych dla gospodarki i finansującego ją
rynku kapitałowego skutków. To działanie świadczy o odpowiedzialnym podejściu do rozwoju
gospodarczego i dywersyfikacji źródeł bezpieczeństwa emerytalnego obecnie pracujących.

Niestety w dokumencie można znaleźć także nietrafioną diagnozę dotyczącą funkcjonowania i
efektywności filara kapitałowego po 1999 roku. Za obarczone błędem należy uznać tezy dotyczące
polityki inwestycyjnej OFE, wpływu funduszy na prywatyzację i GPW, ocenę ich efektywności oraz
opłat i kosztów obciążających członków funduszy. Szczególnie nieuprawnione merytorycznie jest
porównywanie OFE do FRD. Niestety w tej materii głosy ekspertów czy branży nie zostały
uwzględnione – wystarczy wspomnieć o raportach KNF, Mercer, Analiz Online czy Przeglądzie
systemu emerytalnego IGTE 2016. Nie wzięto również w wystarczającym stopniu pod uwagę
niewypełnienia założeń reformy z 1998 roku oraz kolejnych zmian regulacyjnych powodujących
stopniową erozję filara kapitałowego.

Należy uznać, że po niepokojach wywołanych projektem dokumentu w treści przygotowanej przez
MRPiPS, przegląd emerytalny w treści przyjętej przez rząd wyznacza kierunek mających nastąpić
zmian w systemie emerytalnym, zgodnych z Planem Budowy Kapitału i Strategią na rzecz
Odpowiedzialnego Rozwoju. Oznacza to kolejny etap działań – opracowanie szczegółowych
rozwiązań i zapisów legislacyjnych. IGTE deklaruje gotowość do wparcia prac swoją ekspertyzą i
doświadczeniem. Biorąc pod uwagę planowany harmonogram prac można sądzić, że wprowadzenie
tak potrzebnej obecnie reformy z początkiem 2018 roku wydaje się realne.

Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE

Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów zarekomendował przyjęcie Informacji Rady Ministrów dla Sejmu RP o skutkach obowiązywania ustaw dotyczących funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych wraz z propozycjami zmian, przygotowaną przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Dokument ten został również przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów.

Zgodnie z kierunkowymi rekomendacjami tego dokumentu, 25% środków zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE) ma zostać przekazanych do Funduszu Rezerwy Demograficznej, a jednocześnie ich wartość zewidencjonowana na subkontach prowadzonych przez ZUS. Pozostałe 75% aktywów będzie przekazane do zarządzania przez fundusze inwestycyjne, które powstaną z przekształcenia obecnych OFE. Środki te znajdą się na indywidualnych kontach emerytalnych w ramach III filaru. Powyższa rekomendacja jest zgodna z koncepcją przebudowania modelu funkcjonowania OFE, jaką w lipcu bieżącego roku zaprezentował wicepremier Mateusz Morawiecki.

Nasza propozycja zmierza do tego, aby większość środków zgromadzonych w OFE znalazło się na indywidualnych kontach emerytalnych Polaków, zasilając w ten sposób ich prywatne oszczędności na jesień życia. Chcemy też, żeby wypracowane przez nas rozwiązania w jak największym stopniu pracowały na rzecz rozwoju polskiej gospodarki – podkreślił Mateusz Morawiecki, przewodniczący KERM.

W rekomendowanej Informacji Rady Ministrów wskazano na konieczność stworzenia powszechnych dobrowolnych pracowniczych programów kapitałowych w ramach III filaru systemu emerytalnego, opartych na automatycznym zapisie pracowników. Służyć to będzie rozwojowi dobrowolnego kapitałowego systemu oszczędzania w Polsce, oraz długoterminowych produktów inwestycyjnych.

Powyższa koncepcja wychodzi naprzeciw konieczności przebudowy modelu funkcjonowania OFE oraz wzmocnienia powszechnych emerytalnych programów kapitałowych, które to działania zostały wskazane w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju oraz rozwinięte w Programie Budowy Kapitału.

Tzw. „reforma OFE” przeprowadzona przez rząd PO-PSL spowodowała odpływ kapitału z GPW i lawinowy spadek wartości notowanych na niej spółek. Nasuwa się tylko pytanie, na ile ich ówczesna wycena była fair, a na ile odzwierciedlała nadmiar wolnych środków, które OFE lokowały na parkiecie.

Czy polskie spółki giełdowe są dobrą lokatą kapitału przyszłych emerytów?

Nie zawsze jestem w stanie udzielić sobie optymistycznej odpowiedzi.

Czy można środki przyszłych emerytów ulokować lepiej? Zapewne tak.

Czy państwo może inicjować nowy, strategiczny biznes hi-tech? Może.

Airbus powstał przecież z inicjatywy międzyrządowej. Największy włoski koncern zbrojeniowy (dostawca samolotów szkolnych do Dęblina) jest de facto państwowy (30% akcji w rękach włoskiego Ministerstwa Ekonomii i Finansów).

Pytanie jednak brzmi: kto? Kto będzie oceniał w co, jak i ile inwestować?

Kto zapewni, że strategie nie zmienią się po następnych wyborach parlamentarnych? W całkowitej waluacji spółek z GPW wartość intelektualna nie stanowi znaczącego udziału. Skoro dotąd się to słabo udawało, to dlaczego tym razem ma być lepiej? Gdzie jest podstawa takiej rewolucyjnej zmiany?

Wczytałem się w pomysł miliona samochodów elektrycznych. Pomysł ma charakter systemowy, oznacza stworzenie zupełnie nowej branży i przyszłościowego biznesu wysokiej wartości. Grube szacunki prowadzą z drugiej strony, że ten milion samochodów wymagałby zwiększenia produkcji energii w Polsce o 20-40%.

Lekko licząc potrzeba na to 20 lat, czyli 5 kadencji parlamentu. Tyle też istnieją OFE, których życie właśnie dobiega końca. Jak uwierzyć, że strategiczne inicjatywy jeszcze trudniejsze i intelektualnie bardziej zaawansowane tym razem przetrwają? Wejście do NATO, UE wymagało konsensusu wszystkich istotnych sił politycznych. Udało się. Czy dla poparcia programu premiera Morawieckiego można osiągnąć analogiczne porozumienie? Hmm…

Dariusz Śliwowski, prezes proALPHA Polska

Gdyby nie zmiany z 2014 roku, OFE byłyby najefektywniejszymi polskimi funduszami. Brak możliwości dywersyfikacyjnych uzależnia ich wyniki od koniunktury na giełdzie. Mimo to OFE pod względem wyników w długim okresie ustępują tylko funduszom dłużnym uniwersalnym.

W ważnym dla systemu emerytalnego roku rządowego przeglądu i okna transferowego ZUS-OFE, zamówiliśmy obiektywną ocenę efektywności OFE na tle popularnych form oszczędzania i wskaźników ekonomicznych. Odniesienie stanowiły wyniki różnych grup funduszy inwestycyjnych, waloryzacja składek ZUS w I filarze, inflacja oraz oprocentowanie depozytów. Analiza obejmuje czas od powstania funduszy do końca maja br. – tłumaczy Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE.

Oceniając efektywność OFE tylko do końca stycznia 2014 r., czyli okresu poprzedzającego wejście w życie ostatniej reformy, to fundusze emerytalne po odjęciu opłat manipulacyjnych osiągnęły najwyższą wewnętrzną stopę zwrotu, tj. 6,42%. Uwzględnienie opłat od wpłacanego kapitału nie zmieniło pozycji lidera OFE, natomiast zyskiwały przy takim podejściu (tj. awansowały o jedną pozycję) fundusze akcji polskich, zrównoważone oraz stabilnego wzrostu.

Podobne wcześniej strukturą aktywów do funduszy stabilnego wzrostu OFE od czasu likwidacji części obligacyjnej odnotowują dynamikę wyników zbliżoną do funduszy akcyjnych, choć przewagę stanowi w tym punkcie znacznie niższy poziom opłat OFE za zarządzanie, jak i manipulacyjnych (odpowiednio ok. 0,5% vs 3,5% oraz 1,67% vs 3,64%).

Pod względem wypracowanego zysku w pełnym okresie regularnego oszczędzania (sierpień 1999 – maj 2016) oraz biorąc pod uwagę opłaty manipulacyjne OFE charakteryzowały się zyskiem wyższym niż ten uzyskiwany z depozytów, funduszy mieszanych (stabilnego wzrostu i zrównoważonych), akcji polskich oraz gotówkowych i pieniężnych, jak też w porównaniu ze wskaźnikiem inflacji. Okazały się natomiast słabsze od funduszy dłużnych uniwersalnych i wskaźnika waloryzacji.

W pełnym okresie regularnego oszczędzania oraz biorąc pod uwagę opłaty manipulacyjne OFE uzyskały wewnętrzną stopę zwrotu na poziomie 4,65%. Nieuwzględnianie opłat manipulacyjnych nie zmieniło 3 pozycji OFE wśród 9 analizowanych form oszczędzania pod względem efektywności mierzonej parametrem IRR – pozostawały one w tyle tylko za funduszami dłużnymi oraz wskaźnikiem waloryzacji.

Jeżeli oszczędzający na emeryturę mógłby sumę zakumulowaną podczas regularnego odkładania składek wpłacić od razu (tzn. 31 grudnia 1999 r.), to na przestrzeni lat 2000-2015 (pomijając kwestię opłat manipulacyjnych) inwestycja w OFE okazałaby się najlepszą formą oszczędzania (ze stopą zwrotu w wysokości 7,13%). W rzeczywistym scenariuszu jednak, tj. w trakcie systematycznego wpłacania składki, wyniki OFE obciążone są w dużym stopniu negatywnym wpływem słabej koniunktury giełdowej z ostatnich 2 lat, czyli okresu, w którym uzyskiwane z rynku stopy zwrotu oddziaływały negatywnie niemal na cały zgromadzony kapitał.

Osiągnięte przez OFE rezultaty są bezspornym dowodem na wyjątkową dbałość o środki przyszłych emerytów oraz najwyższy poziom kompetencji zarządczych skupionych w PTE. Dla pełni obrazu warto podkreślić, że wyniki OFE – w porównaniu do innych rezultatów – zostały uzyskane w wyjątkowo zmiennym otoczeniu regulacyjnym – komentuje Rusewicz.

Zmiana zasad funkcjonowania OFE w 2014 r., w tym ograniczenie możliwości inwestycyjnych funduszy i praktycznie zredukowanie ich do zakupu akcji spowodowało, że OFE zostały uzależnione od aktualnej koniunktury na giełdzie. Wprowadzenie w życie takich rozwiązań poskutkowało tym, że polskie fundusze, jako jedyne na świecie, zostały ograniczone prawnie w kwestii zabezpieczenia interesów swoich członków.

Gdyby w 2014 roku nie wprowadzono zmian w ich funkcjonowaniu, polegających głównie na umorzeniu 51,5% aktywów oraz zakazie inwestowania w obligacje, OFE prowadziłyby wśród funduszy w rankingu efektywności, dystansując także lokaty. Wewnętrzna stopa zwrotu OFE za okres od sierpnia 1999 roku do maja 2016 roku wyniosłaby 5,42%.

Raport „Efektywność OFE na tle innych form oszczędzania” został przygotowany przez Analizy Online SA na zlecenie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

 

Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych

 

Spokojniejszy okres długiego weekendu przyniósł istotne doniesienia dotyczące dwóch ważnych ryzyk związanych z polskim rynkiem kapitałowym. Najpierw w piątek ukazała się nieoficjalna informacja o planach rządu na „ostateczne rozwiązanie kwestii OFE”, a z początkiem tego tygodnia tempa nabrała dyskusja odnośnie uregulowania kwestii kredytów walutowych.

Początkowo mogło się wydawać, że rynek dość spokojnie przyjął te doniesienia, ale wiązać to można było z trwaniem dłuższego weekendu rozciągniętego aż do poniedziałku, kiedy z powodu święta w Wielkiej Brytanii i USA cały inwestycyjny świat wyraźnie spowolnił. Od wtorku machina ponownie ruszyła i inwestorzy zagraniczni wyraźnie zaakcentowali swój stosunek do napływających informacji, a ten był oczywiście niekorzystny. Od dawna czekaliśmy na sesję z większym obrotem i pojawiała się ona we wtorek przy spadku indeksu WIG20 o 1,8%. Kolejny dzień był tego konsekwencją ze zniżką o prawie 3%, włączając w to przekroczenie psychologicznego poziomu 1800 pkt. Tym samym zła passa związana z letnim okresem po raz kolejny zaczyna nabierać realnych kształtów.

Najgorsze w tym całym zamieszaniu jest to, że wciąż sprawnie działa efekt negatywnej kuli śnieżnej, kiedy zakończenie jednego niekorzystnego czynnika nie prowadzi do spokoju, gdyż na horyzoncie pojawia się kolejny problem. Dobrą tego ilustracją są wspomniane na początku dwa najważniejsze ryzyka. Dotychczas inwestorzy żyli sprawą kredytów walutowych, która wkroczyła w decydującą fazę z włączeniem się do dyskusji banków poprzez zaprezentowanie propozycji pod auspicjami Związku Banków Polskich. W czerwcu poznać powinniśmy finalną wersję rozwiązania i jakakolwiek by ona nie była, kończyć powinna męczący okres niepewności. Z punktu widzenia inwestorów lepiej szybko poznać wiadomość i wycenić jej wpływ, niż przez dłuższy okres czasu być trzymanym w niepewności. Teraz jednak można powiedzieć, że od lata zacząć się może podobnie nerwowe wyczekiwanie związane z planowanym na sierpień startem przeglądu funkcjonowania systemu emerytalnego. Tym samym wciąż mglista pozostaje wizja ustanowienia klarownego punktu startowego dla krajowego rynku, czyli jasnych, stabilnych i przewidywalnych fundamentów, na których po turbulentnym okresie budować można przyszłą wartość.

Oczywiście niepewność w pewnym sensie wpisana jest w DNA rynku kapitałowego, który nieustannie stara się wyceniać możliwe pozytywne i negatywne wydarzenia. Gorzej, gdy tych drugich jest więcej i tak jak w przypadku OFE dotyczą ram, w oparciu o które od wielu już lat funkcjonuje rynek przy Książęcej.

 

Lukasz_BŁukasz Bugaj, CFA, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska SA

1 kwietnia otwiera się kolejne okienko transferowe. Pracujący będą mogli zdecydować, gdzie będzie trafiała ich przyszła składka emerytalna, tylko do ZUS, czy też do ZUS i do OFE. Jeśli nie chcą zmian, nie muszą nic robić. Jeśli chcą dołączyć do OFE muszą pamiętać, by złożyć deklarację, bo kolejna możliwość będzie dopiero za 4 lata.

Każdy pracujący i ubezpieczony w okresie pomiędzy 1 kwietnia a 31 lipca br. może zmienić obecny podział swojej składki emerytalnej i zadecydować gdzie będzie ona trafiała – tylko do ZUS, czy też do ZUS i do OFE. Kto chce utrzymać obecny podział składki, obowiązujący od okna transferowego z 2014 roku, nie musi podejmować żadnych działań.

Składka emerytalna wynosi 19,52% płacy. Ubezpieczeni mogą decydować co stanie się z 7,3% ich wynagrodzenia. Ta cześć może być w całości zapisywana na subkoncie w ZUS, albo na subkonto będzie trafiało tylko 4,38% płacy, a na rachunek w OFE 2,92%.

– Pierwsze okno transferowe obowiązywało w 2014 roku, ale wtedy regulowały je inne zasady. Brak aktywności ubezpieczonego był równoznaczny z decyzją o przekazywaniu całości składki wyłącznie do ZUS. I choć ponad 2,5 mln osób złożyło wtedy deklarację o przekazywaniu składek także do OFE, to blisko 10% ubezpieczonych nie wiedziało o takiej możliwości lub zapomniało złożyć oświadczenie. Wszystkie te osoby, za które wtedy zdecydowało państwo, będą mogły w okresie od 1 kwietnia do końca lipca wyrazić swoją wolę powrotu do OFE – tłumaczy Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Chęć składkowania do OFE będą mogli wyrazić także pracujący, którzy na skutek braku informacji nie złożyli oświadczenia o przystąpieniu do OFE w ciągu 4 miesięcy od podjęcia pierwszej pracy, a chcieliby to zrobić. Od 2014 roku osoby podejmujące pierwszą pracę nie są informowane przez ZUS o możliwości przystąpienia do OFE.

Aby decyzja o tym, że część składki chcemy lokować w OFE była skuteczna, musi zostać złożona w formie deklaracji zgodnej z urzędowym wzorem. Deklaracja będzie dostępna w oddziałach oraz na stronie internetowej ZUS. Deklarację można składać osobiście w oddziałach ZUS, za pośrednictwem poczty oraz wykorzystując platformę internetową ePUAP.

– Dzięki zniesieniu niekonstytucyjnego zakazu reklamy OFE w czasie okna transferowego branża będzie mogła komunikować się z pracującymi. Izba będzie prowadzić działania o charakterze informacyjnym i edukacyjnym skierowane do ogółu pracujących, a poszczególne PTE będą indywidualnie się kontaktowały się ze swoimi członkami informując o okienku transferowym – dodaje Rusewicz.

Okno transferowe nie dotyczy osób, którym do osiągnięcia wieku emerytalnego pozostało dziesięć lub mniej lat. Zgodnie z obowiązującą ustawą, ich składki w całości będą przekazywane do ZUS, gdzie w comiesięcznych ratach trafi także zgromadzony przez nie w OFE kapitał (mechanizm tzw. „suwaka”). Kolejne okna transferowe będą obowiązywały w analogicznych okresach co 4 lata, najbliższe dopiero w 2020 roku.

 

 Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego po tak długim okresie oczekiwania na rozstrzygnięcie niestety nie wpływa znacząco na pewność prawa i nie odbudowuje naruszonego zaufania do systemu emerytalnego. Zmiany o tak doniosłym charakterze – dotyczące umowy społecznej i długookresowych zobowiązań – powinny być wprowadzane w drodze pogłębionego dialogu ze wszystkimi interesariuszami systemu emerytalnego, zwłaszcza z ubezpieczonymi. Takiej formy konsultacji brakowało przed dokonaną w 2013 roku nowelizacją ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych.

Trybunał uznał restrykcyjny zakaz reklamy za niekonstytucyjny. Wprowadzony zakaz ograniczył dostęp obywateli do informacji na temat zmian w OFE, w szczególności dotyczących możliwości dalszego przekazywania składek do ZUS i OFE podczas „okienka transferowego” w 2014 roku. Powraca zatem konstytucyjnie gwarantowana możliwość komunikowania się OFE ze swoimi członkami oraz prawo ubezpieczonych do pozyskiwania pełnej informacji w zakresie funkcjonowania II filara.

Jednakże, przywrócenie tych uprawnień nie ma obecnie tak dużego znaczenia, jak można byłoby się spodziewać. Najbardziej istotny był okres, w którym ubezpieczeni mogli po raz pierwszy dokonać wyboru. OFE zostały pozbawione głosu w dyskusji publicznej i zmuszone do przerwania akcji informacyjno-edukacyjnych właśnie w okresie największego zainteresowania tematem emerytur, w pierwszej połowie 2014 roku.

Choć dziś jest już za późno, aby odwrócić negatywne skutki regulacji zakazującej reklamy, należy docenić i uszanować wybór dokonany w trudnych warunkach przez ok. 2,5 miliona obywateli, którzy z własnej inicjatywy złożyli w ZUS oświadczenia o dalszym przekazywaniu części składki do funduszy.

Obecnie OFE bardzo potrzebują stabilnych warunków działania. Nie należy spodziewać się, że będą prowadzić na większą skalę działania reklamowe przed i w czasie „okienka transferowego” w 2016 roku – dzisiejsze uwarunkowania są już inne. Bez wątpienia jednak obywatele powinni otrzymać pełną, obiektywną informację na temat swojego prawa wyboru, podjąć świadome decyzje i mieć dogodną możliwość wyrażenia swojej woli w zakresie budowania własnego zabezpieczenia emerytalnego.

Należy ponadto wskazać, że wszystkie strony publicznej dyskusji o systemie emerytalnym powinny podjąć wysiłki na rzecz upowszechniania oszczędzania w III filarze, zwłaszcza przy wykorzystaniu IKZE i IKE, które przynoszą korzyści podatkowe oszczędzającym. Inicjatywy sprzyjające lepszemu zabezpieczeniu emerytalnemu obecnie pracujących pokoleń Polaków są tak ważne społecznie, że powinny zyskać wsparcie wszystkich interesariuszy systemu, każdego rządu i każdego ugrupowania politycznego.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego utrzymał zakaz inwestowania OFE w obligacje skarbowe. Nie zmienia to aktualnych możliwości inwestycyjnych OFE oraz ich obecnego profilu – funduszy akcyjnych. Warto pamiętać, że o ile akcje charakteryzują się wyższą zmiennością cen w krótkich okresach, to w dłuższej, dostosowanej do horyzontu inwestycyjnego dla oszczędności emerytalnych perspektywie, powinny przynosić wyższy zysk niż inwestycje w obligacje. Jednocześnie zwracamy się z apelem o jak najszybsze stworzenie regulacji umożliwiających zabezpieczanie lokat klientów przed spadkiem cen w okresach gorszej koniunktury na rynkach finansowych, w szczególności z wykorzystaniem instrumentów pochodnych, oraz przed ryzykami walutowymi, przez wprowadzenie możliwości udzielania przez OFE pożyczek papierów wartościowych.

Komentarz Małgorzaty Rusewicz, prezes IGTE

Eksperci

Cyberatak na niemieckich polityków: profesjonalni przestępcy czy obce służby?

Na podstawie informacji dostępnych w Internecie można stwierdzić, że przynajmniej od 5 grudnia były ...

Gołębia podwyżka: tak, jak chcieliśmy, choć może jednak nie

Za nami kolejne posiedzenie FOMC, z którego każdy wyciąga takie wnioski, jakie mu bardziej pasują. G...

Idą smutne święta… dla inwestorów

Jak na razie nie zanosi się, aby w te święta na inwestorów czekały prezenty. Globalna karuzela rozte...

Prognozy na 2019 rok – w gospodarce osłabienie, nerwowo na rynkach

Rok 2019 bez wątpienia będzie okresem globalnego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Nie powinno ono...

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

AKTUALNOŚCI

Dodatkowy miliard w ZUS tylko ze składki zdrowotnej

Przelewy przedsiębiorców do ZUS w 2019 będę wyższe niż te zeszłoroczne. Ten standardowy wyniesie 131...

Rekordowa sprzedaż obligacji skarbowych

12,7 mld złotych – za taką kwotę Polacy kupili w 2018 roku detaliczne obligacje skarbowe. To rekord....

Złe wieści, to dobre wieści – edycje chińska i brytyjska

We wtorek handel w Azji dla odmiany przynosi falę pozytywnego nastawienia, gdyż władze Chin wiedzą, ...

Inflacja hamuje zgodnie z planem

W grudniu inflacja wyniosła 1,1 proc., to wynik zgodny z oczekiwaniami ekonomistów i jednocześnie na...

Jak polscy przedsiębiorcy mogą złagodzić skutki otwierania się niemieckiego rynku pracy?

Exodusu nie będzie, ale Polska stanie się dla Ukraińców krajem tranzytowym do Niemiec. Wielu przedsi...