piątek, Kwiecień 20, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "nowoczesna technologia"

nowoczesna technologia

Wśród prognoz przewidujących przyszłość samochodów można wyróżnić kilka dominujących trendów. Jednym z nich jest pojawienie się na ulicach tzw. pojazdów autonomicznych, czyli sterowanych za pomocą specjalnych systemów nawigacyjnych, wymagających minimalnej kontroli ze strony kierowcy. Na świecie sprzedaje się również coraz więcej samochodów elektrycznych. Czy tego typu nowości mają szansę na zdobycie popularności nad Wisłą?

Niemal wszyscy najważniejsi producenci samochodów zapowiadają, że samochody bezzałogowe pojawią się w ich ofercie w ciągu najbliższych 10 lat.  Wśród firm pracujących nad takimi rozwiązaniami znajduje się m.in. Tesla, która deklaruje, że technologia pozwalająca na przekazanie pełnej kontroli nad pojazdem systemom nawigacyjnym będzie gotowa już w przyszłym roku. Z kolei Nissan zamierza oddać do użytku pierwsze w pełni autonomiczne samochody w roku 2020. W tym samym czasie Toyota i Honda planują wprowadzić do sprzedaży pojazdy, które będą samodzielnie radziły sobie na autostradach, a więc w relatywnie prostych warunkach drogowych. Kierowcy aut marki Peugeot i Citroen będą mogli oddać kontrolę nad stojącym w korku pojazdem już w przyszłym roku, z kolei Kia zapowiada sprzedaż pierwszych samochodów autonomicznych dopiero na rok 2030.

W przypadku samochodów autonomicznych problemem nie jest brak niezbędnej technologii – ta może się rzeczywiście odpowiednio rozwinąć w ciągu najbliższych dziesięciu lat, w miarę jak poszczególni producenci będą pracować nad coraz bardziej zaawansowanymi rozwiązaniami. Zdecydowanie większe wyzwanie stanowi dostosowanie obowiązującego prawa do nowej formy prowadzenia samochodu. Przykładowo: jeśli zdarzy się wypadek z udziałem autonomicznego auta, kto jest winny? Kierowca? Czy może producent pojazdu? – mówi Marcin Kłoda, VP Embedded Software Engineering z intive.

 Kłoda zwraca również uwagę na sporą liczbę wyzwań, z jakimi będą musiały sobie poradzić samochody bezzałogowe, związanych przede wszystkim z funkcjonowaniem w zmiennym, nieprzewidywalnym środowisku ruchu drogowego. Indyjski producent samochodów Tata otwarcie przyznaje, że nie zamierza inwestować w autonomię z powodu panującego w Indiach swobodnego podejścia do zasad panujących na drodze. Chaotyczne ulice mogą stanowić zbyt twardy orzech do zgryzienia dla algorytmów sterujących bezzałogowym pojazdem.

– Poza wyzwaniami technologicznymi pozostaje jeszcze bariera regulacji prawnych. Nawet w Niemczech, czyli ojczyźnie największych marek motoryzacyjnych, nowe przepisy, które pozwalają na legalne poruszanie się pojazdów autonomicznych po drogach publicznych, zostały zatwierdzone dopiero w maju tego roku. Na ich wprowadzenie w życie będzie trzeba poczekać prawdopodobnie do 2019 roku. Prawodawcy szalenie ostrożnie podchodzą do wszystkiego, co może stanowić potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Moim zdaniem w ciągu dziesięciu najbliższych lat samochody autonomiczne rzeczywiście mają szansę stać się powszechne, ale wyłącznie w ścisłych centrach dużych zachodnich miast – przewiduje Marcin Kłoda z intive.

Polsko-niemiecki intive ma bogate doświadczenie w branży automotive. Firma wykonała m.in. aplikację mobilną My Guide dla Volkswagena, będącą kompletnie zintegrowanym z samochodem systemem nawigacyjnym. intive opracował również nowatorskie rozwiązanie z zakresu bezpieczeństwa kierowców, czyli specjalny system, który dzięki analizie twarzy i pozycji głowy chroni przed zaśnięciem za kierownicą. Firma ma także na koncie projekty realizowane wspólnie z Audi, a ostatnio zainwestowała w niemiecką firmę iNTENCE, europejskiego lidera w rozwoju wbudowanego oprogramowania samochodowego.

Dobra znajomość branży automotive pozwala ekspertom z intive trzeźwym okiem oceniać przyszłość samochodów. Ważnym jej elementem jest niewątpliwie kwestia zasilania – na zachodzie coraz popularniejsze są samochody elektryczne. Według danych European Automobile Manufacturers Association (ACEA), w całym 2016 r. w Unii Europejskiej zarejestrowano 155,2 tys. aut z napędem elektrycznym. Do tego w ubiegłym roku w UE zarejestrowano 278,5 tys. hybryd (HEV), czyli o 27,3 proc. więcej niż w roku 2015. Czy tego typu pojazdy mają szansę stać się popularne również w Polsce?

–  Moim zdaniem musi minąć całe pokolenie zanim w Polsce na dobre zadomowią się Audi Podstawowym wyzwaniem jest budowa odpowiedniej liczby stanowisk ładujących tak, aby każdy użytkownik mógł bez problemu uzupełniać poziom energii w swoim samochodzie. Pamiętajmy również o tym, że nie wszyscy kierowcy są gotowi na rezygnację z dźwięku silnika spalinowego i innych wrażeń, które zapewniają tradycyjne auta. Aby zmienić nasze przyzwyczajenia są potrzebne mocne argumenty, a tych póki co brakuje. – ocenia Kłoda

Słowa eksperta potwierdzają statystyki – w 2016 r. zarejestrowano w Polsce jedynie 556 aut elektrycznych. Dla porównania, we Francji nabywców znalazło prawie 30 tysięcy pojazdów. Ekspert porównuje powolny wzrost sprzedaży samochodów zasilanych prądem do ewolucji, jaką mają za sobą telefony komórkowe.

Przed unifikacją mieliśmy kilka różnych rodzajów ładowarek dopasowanych do konkretnego modelu telefonu. Z podobną sytuacją mamy do czynienie dziś w przypadku samochodów elektrycznych – wybierając model, musimy martwić się o dostępność odpowiednich stacji ładujących. Minie jeszcze wiele lat zanim infrastruktura rozwinie się na tyle, aby można było bez takich obaw inwestować w auta na prąd. Znacznie szybciej będzie wzrastać popularność samochodów z napędem hybrydowym. – ocenia Marcin Kłoda.

 Zdaniem eksperta intive musi minąć znacznie więcej niż 10 lat, zanim ulice polskich miast zapełnią się autonomicznymi pojazdami napędzanymi prądem. To, co jest dużo bardziej prawdopodobne, to dynamiczny rozwój rozmaitych systemów wspomagania kierowcy związany z technologią connected car. Według Business Insider, za cztery lata na świecie będzie aż 380 mln pojazdów na stałe podłączonych do internetu. Dla porównania, w 2015 r. było ich jedynie 36 mln.

– Technologia connected car daje mnóstwo nowych możliwości. Coraz inteligentniejsze systemy nawigacyjne, opcja połączenia samochodu ze smart home lub z miejską infrastrukturą, a nawet stałe monitorowanie poziomu stresu kierowcy – to tylko ułamek rozwiązań, które będą coraz popularniejsze w sprzedawanych w Polsce samochodach. Na popularyzację bardziej zaawansowanych rozwiązań przyjdzie nam znacznie dłużej poczekać – mówi Marcin Kłoda z intive.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Już 20 milionów Polaków ma stały dostęp do sieci – wynika z raportu McKinsey & Company. Jak pokazuje badanie, „cyfrowi Polacy” spędzają w niej średnio 6 godzin. Korzystamy z coraz większej liczby smart urządzeń – i chcemy więcej. Już 2 na 3 z nas oczekuje automatyki domowej w nowoczesnym mieszkaniu. Jak przedstawia się portret Polaka w e-świecie?

Chcemy żyć wygodnie i bezpiecznie, w funkcjonalnej przestrzeni, a to wszystko mają zapewnić nam najnowsze rozwiązania technologiczne. Jak wygląda Polaków portret własny? Smartfon w kieszeni, tablet na stole i apetyt na kolejne sprzęty. Raport McKinsey & Company „Cyfrowi Polacy – konsumenci w czasach e-rewolucji” nie pozostawia wątpliwości – chcemy żyć smart.

Zalogowani do życia

Jak wykazuje raport, aż 89% Polaków z dostępem do Internetu ma w domu laptopa,  87% korzysta z sieci W-Fi, a niemal 8 na 10 z nich to posiadacze smartfonów. Internet jest dla nich źródłem informacji, rozrywki, sposobem na komunikowanie się ze znajomymi, a coraz częściej też na robienie zakupów. Co więcej, jak wykazuje raport PwC „Connected living. Dlaczego ludzie są bardziej digital niż firmy?”, co czwarty badany jest dostępny online całą dobę. I nie widzi w tym żadnego problemu – a wręcz przeciwnie. Aż 98% korzystających na co dzień z narzędzi łączności cyfrowej pozytywnie ocenia ich wpływ na swoje życie. Dodatkowo 44% osób w tej grupie uważa, że technologia odgrywa w ich życiu ogromną rolę. A to wiąże się z obecnością wokół nas kolejnych urządzeń wykorzystujących połączenie z siecią.

Jak jeden organizm

„Królują” smartfony i tablety, które wypierają zarówno komputery przenośne oraz stacjonarne i wyraźnie wyprzedzają smart telewizję. Na liście urządzeń, z których chcielibyśmy korzystać w przyszłości można znaleźć m.in. smart samochody, konsole do gier, czy smart watche. Przestaje dziwić, że szukamy rozwiązań, które pozwolą w pełni wykorzystywać drzemiący w nich potencjał. – W wyraźny sposób rośnie zainteresowanie technologią smart home, która pozwala integrować wiele urządzeń w jeden doskonale funkcjonujący organizm – mówi Mikołaj Pertek, Country Manager w Fibaro. Wykorzystujący centralkę sterującą i łączność bezprzewodową Z-Wave system inteligentnego domu sprawia, że urządzenia współdziałają ze sobą, reagując w sposób zgodny z oczekiwaniami i nawykami użytkownika. – Co ważne system można rozszerzać w dowolnym momencie, dodając do niego kolejne urządzenia. A to atuty w sytuacji, gdy każdego roku smart urządzenia stają się coraz bardziej dostępne dla przeciętnego użytkownika – dodaje Mikołaj Pertek.

Rośnie e-pokolenie

Jak pokazują dane McKinsey & Company, co trzeci badany uznaje, że sieć stała się główną częścią jego życia. Dlaczego? Z pewnością duży wpływ na to ma popularność serwisów społecznościowych jako metody utrzymywania kontaktów z rodziną i znajomymi. Według 58% ankietowanych przez PwC, cyfrowe narzędzia odgrywają ważną rolę w zacieśnianiu więzi z przyjaciółmi, niewiele mniej osób wskazuje na relacje z bliskimi i współpracownikami. Co więcej te liczby mogą w najbliższej przyszłości wzrosnąć – biorą pod uwagę, że dorastające pokolenie Polaków poznaje najnowsze technologie od wczesnych lat życia. Według McKinsey & Company już 40% dzieci Polaków z dostępem do Internetu ma własny tablet. Smart urządzenia towarzyszą nam w czasie wolnym, w pracy, szkole i domu. Ten ostatni potrafi „myśleć” za nas praktycznie całą dobę. Dlatego coraz częściej wybieramy systemy smart home – wykorzystujące dedykowaną aplikację pozwalającą zarządzać domem i mieć stały podgląd na to, co się w nim dzieje z poziomu smartfona czy tabletu.

Technolologia „zadomowiona”

Skąd zainteresowanie systemem inteligentnego domu? Choć smart home najczęściej kojarzy się ze zdalnym sterowaniem oświetleniem, rośnie świadomość na temat Internetu Rzeczy i możliwości jakie daje domownikom nowoczesna technologia. Zintegrowane w system smart home urządzenia działają jak jeden organizm – analizują napływające dane i wspólnie na nie reagują, wprowadzając w życie wcześniej zaprogramowane sentencje zdarzeń. System audio uruchamiający się, gdy zadzwoni budzik, oświetlenie na korytarzu włączające się, gdy idziemy pod poranny prysznic, rolety podnoszące się o ściśle ustalonej godzinie – możliwości są praktycznie nieogranione. Dlatego nie dziwi, że już 2 na 3 Polaków oczekuje automatyki domowej w nowoczesnych inwestycjach mieszkaniowych. Tego trendu nie mogli zignorować deweloperzy, którzy coraz częściej oferują mieszkania z systemem inteligentnego domu w standardzie – Polacy chcą mieszkać komfortowo, wygodnie i bezpiecznie, wykorzystując przy tym najnowsze zdobycze techniki, które ułatwiają życie, ale zapewniają także realne oszczędności – wyjaśnia Jacek Zengteler, dyrektor działu projektów mieszkaniowych firmy deweloperskiej Yareal Polska. – Obecność smart home w nowych mieszkaniach wyraźnie podnosi zainteresowanie takimi rozwiązaniami wśród kupujących, którzy wcześniej nie mieli z nimi do czynienia. Warto zaznaczyć, że mieszkania wyposażone w elementy systemu smart home, wymagają edukowania klientów, aby wiedzieli jak w pełni korzystać z dobrodziejstwa technologii dla domu. Trudno się dziwić, że rozkochujemy się w technologii, która zapewnia nam wygodę i rozrywkę za jednym dotknięciem palca.

 

Źródło: Fibar Group S.A.

Rozmowy kwalifikacyjne w formie video szybko stają się gorącym trendem na rynku pracy. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na niższe koszty, oszczędność czasu i zasobów, a także większą wydajność. Z przeprowadzonych badań wynika, że w 2016 roku aż 63 proc. przedsiębiorców i firm korzystało z wywiadów wideo, by zatrudnić osoby na stanowiska kierownicze i średniego szczebla, z czego 84 proc. respondentów zatrudniło od 1 do 50 pracowników właśnie w ten sposób. Co więcej, 90 proc. osób deklaruje, że skorzysta z tej technologii w 2017r. Na czym właściwie polega fenomen nowego trendu i dlaczego nie możemy go zignorować?

Obecnie wszyscy korzystamy z wideo rozmów. Skype, FaceTime, Snapchat, relacje na Instagramie – nie opisujemy już jedynie słowem, ale głównie obrazem. Wideo staje się najczęściej używaną formą komunikacji, która łączy ludzi z całego świata. Żyjemy szybciej, komunikujemy się szybciej, odbieramy tysiące wiadomości dziennie. Wszechobecny szum informacyjny wymaga dostosowania się i pracy z technologią praktycznie w każdej dziedzinie. – Dzisiejszy rynek rekrutacji przeniósł się dużej mierze do świata digital – mówi Michał Młynarczyk, Prezes devire. Jak wskazują dane StatCounter w październiku po raz pierwszy to nie komputery a urządzenia przenośne królowały w zakresie korzystania z Internetu. Większość, czyli ponad 51 proc. danych przetworzono na tabletach i smartfonach. – Ten trend widać również na rynku rekrutacji. Coraz więcej kandydatów aplikuje mobilnie, rozmowy kwalifikacyjne odbywają się z użyciem wideo, a proces selekcji kandydatów skracany jest do minimum dzięki specjalistycznym programom i technologiom – dodaje Michał Młynarczyk.

Starymi metodami,

Oszczędność czasu i zasobów

Zaplanowanie i przeprowadzenie pierwszych spotkań między kandydatem a pracodawcą jest jednym z głównych powodów opóźnień i strat finansowych dla firm. Z badań wynika, że dwie najczęstsze przeszkody uniemożliwiające firmom realizację strategii w 2016 r. to ograniczenia budżetowe i brak wykwalifikowanego personelu (41 proc.) Selekcja i wywiady przesiewowe są często drogie i czasochłonne, a przedłużający się proces rekrutacji jest obecnie największą bolączką firm rekrutacyjnych i przedsiębiorców. Statystyczny kandydat, który zmienia pracę ma średnio 3-4 oferty, natomiast decyzję podejmuje najczęściej w przeciągu 2-3 tygodni – jak wynika z danych devire. W sytuacji, gdy pracodawca zwleka, lub nie jest w stanie spotkać się z kandydatem ze względu na różne czynniki zewnętrzne (np. miejsce zamieszkania, odległość, czy wyjazd służbowy) narażony jest zarówno na koszt utraty dobrego kandydata, jak i koszt utraconych korzyści dla firmy. W takim przypadku, wykorzystanie technologii i wideo rozmowy pozwala na zredukowanie ewentualnych strat do minimum. Nie ulega wątpliwości, że kandydat i pracodawca wymagają szybkich i skutecznych procesów. Procedury rekrutacyjne odbywające się za pomocą Internetu nie tylko zmniejszają koszty, ale usuwają trudności związane z podróżowaniem. Dzięki wywiadom wideo kandydaci i menedżerowie mogą odbyć rozmowę w dogodnym dla nich miejscu i czasie. – Rekruter korzystający z rozmów wideo może koordynować rozmowy panelowe lub rozmowy kwalifikacyjne z wieloma osobami. Jest to znacznie skuteczniejszy sposób spotkania zwłaszcza gdy wszyscy uczestnicy znajdują się w różnych miejscach. Ponadto, brak bariery związanej z odległością daje pracodawcy dostęp do globalnych talentów. Wywiady wideo mogą być również wykorzystane jako wstępne przesłuchanie przed spotkaniem in-person lub zastąpić wywiad z osobą w celu stworzenia wygodniejszego procesu, redukując koszty, planując możliwe konflikty i potrzeby podróży – podkreśla Michał Młynarczyk, prezes devire.

Lepsza selekcja, lepsze dopasowania

Korzystanie z internetowych wywiadów wideo umożliwia skuteczniejszą selekcję kandydatów, a tym samym zwiększa szanse na wybranie najlepszego z nich. Dzięki rozmowom przeprowadzanym online można oprzeć pierwszy wybór nie tylko na podstawie CV (wiedzy i doświadczeniu), ale także na tzw. „miękkich umiejętnościach”. Nagrywanie rozmów, ocena i komentowanie odpowiedzi kandydata ułatwiają porównanie i sprawdzenie wszystkich interesariuszy. Wideorozmowy kwalifikacyjne ze względu na aspekt wizualny, pozwalają na jaśniejszą komunikacje i bardziej osobiste interakcje. Język ciała, wygląd i zachowanie nadal mogą być oceniane – co nie jest możliwe w przypadku rozmowy telefonicznej. Dodatkowym wsparciem widerozmów stają się specjalne nakładki, które analizują mimikę twarzy kandydata, jego zachowania ruchowe, a nawet tembr głosu i intonacje wokalne. Dzięki takim wskaźnikom analitycznym, pracodawca może ocenić, czy kandydat jest zestresowany, czy mówi prawdę, a także, czy ma odpowiednie predyspozycje wymagane na danym stanowisku. W związku z tym, że 66 proc. populacji świata korzysta z telefonów komórkowych i posiada kamerę w kieszeni ciekawym rozwiązaniem staje się również tzw. pre-recorded interview. Na czym to polega? Kandydat dostaje od potencjalnego pracodawcy link za pomocą którego może nagrać 30 sek. film z odpowiedziami na zadane pytania. Ponadto, kandydat ma szanse na powtórzenie nagrania do momentu, aż uzna, że spełnia ono odpowiednie standardy – co nie jest możliwe w przypadku rozmowy na żywo lub za pomocą technologii. Jednocześnie nie zapominajmy, że preferencje i życzenia kandydatów również się zmieniają i nie można ich ignorować. Pracodawca powinien zadbać o jak najlepsze doświadczenia związane z kontaktem z firmą. Wyraźny szacunek dla potrzeb i czasu potencjalnych pracowników jest dobrym sposobem na budowanie pozytywnego wizerunku marki.

Dodatkowo a nie zamiast

Większość osób poszukujących pracy nadal bardzo ceni sobie rozmowę osobistą. Dla wielu CV lub rozmowa telefoniczna nie jest odpowiednim sposobem, by właściwie się zaprezentować. Wywiady online oferują skuteczną alternatywę bez utraty osobistego doświadczenia kandydata. Kontakt interpersonalny to nadal priorytet dla obydwu stron i nie można go wyeliminować. Mimo, że rozwiązania technologiczne stają się standardem, tego elementu nie da się zastąpić. – Aby odnieść sukces na dzisiejszym rynku rekrutacji najistotniejsze jest odpowiednie dopasowanie oferty. Kluczem jest dogłębne poznanie zarówno pracownika jak i pracodawcy, ich preferencji, potrzeb, ale również słabych stron. Owszem, przyśpieszamy procesy za pomocą technologii oraz innowacyjnych rozwiązań, ale nie możemy i nie powinniśmy uciekać od tradycyjnego sposobu kontaktu z klientem. Właśnie dlatego stosujemy metody bezpośredniego dotarcia, jesteśmy obecni na konferencjach i targach, a także w dużej mierze polegamy na referencjach. Grunt to znaleźć „złoty środek” i umiejętnie połączyć wieloletnie doświadczenie z nowoczesną technologią i trendami – w ten sposób tworzymy przyszłość rekrutacji – podkreśla Michał Młynarczyk, Prezes devire.

 

Źródło: Devonshire/devire

Eksperci

Bugaj: GPW z deficytem kapitału

W ostatnich dniach nastroje na giełdowych parkietach zauważalnie się poprawiły. Na dalszy plan odsun...

Przasnyski: Inflacja słabsza, ale nie wszędzie

Główny Urząd Statystyczny potwierdził swoje wcześniejsze szacunki, według których inflacja w marcu w...

Bałazy: Dyrektywa RODO – czyli unijne przepisy dot. ochrony danych osobowych w sieci

Coraz większa ilość danych, w tym danych poufnych, umieszczanych w sieci, wymaga od jej administrato...

Lipka: Wojna handlowa- Polska znowu zieloną wyspą?

Prawdziwa wojna handlowa może zagrozić gospodarce całego świata. Niewykluczone jednak, że z wyraźneg...

Bugaj: Czekając na odreagowanie

Ostatnie tygodnie to pasmo rynkowych porażek. Na inwestorów niczym grom z jasnego nieba spadła całki...

AKTUALNOŚCI

Coraz więcej kupujemy przez smartfony

Według badań europejskiego rynku e-commerce „Barometr E-shopper 2017” przeprowadzonego przez TNS Kan...

Nowe miejsca pracy w Małopolsce

Produkcja przemysłowa w Małopolsce przyspieszyła na wiosnę, szczególnie w branży spożywczej i motory...

Łatwiej o pracę, wynagrodzenia dalej będą rosły

Średnio 2,5 miesiąca zajmuje obecnie Polakom znalezienie nowej pracy - tak wynika analizy Instytutu ...

Inflacja wyhamowuje

Inflacja w marcu br., w ujęciu rocznym wyniosła 1,3 proc. W lutym wzrost cen towarów i usług konsump...

Frank najtańszy od „czarnego czwartku”

Szwajcarska waluta w relacji do euro jest najtańsza od połowy stycznia 2015 r. Analogiczną sytuację ...