sobota, Październik 21, 2017
Home Tagi Wpis otagowany "mieszkanie"

mieszkanie

Wrzesień jest zwykle gorącym okresem na rynku wynajmu. Całe rzesze studentów poszukują na ostatnią chwilę mieszkań na nowy rok akademicki i właśnie wtedy wiele jest przypadków  oszustw. Agencja Metrohouse przygotowała zestawienie trzech z nich, na które trzeba szczególnie uważać poszukując mieszkania.

Metoda „na właściciela”

Jest to najczęściej spotykana forma oszustwa na rynku wynajmu mieszkań. Oszust wynajmuje mieszkanie i na początku wszystko nie wskazuje na jakiekolwiek „przekręt”. Przez pierwsze dwa-trzy miesiące opłaca sumiennie czynsz właścicielowi i nie ma do niego żadnych zastrzeżeń. Jednak po wzbudzeniu zaufania, podając się za właściciela lokalu, ogłasza się w Internecie z ofertą wynajmu tego samego mieszkania kolejnym nieświadomym niczego klientom. Wabikiem jest atrakcyjna cena, co gwarantuje duży napływ klientów. Umawia się z nimi w mieszkaniu, pobiera zaliczki, kaucje, a czasem czynsz za pierwsze miesiące wynajmu, podpisuje sfingowane umowy. Czynności te powtarza z wieloma klientami zainteresowanymi wynajmem na tak dobrych warunkach. Cały proceder trwa bardzo krótko, zaledwie kilka dni. Oszust znika pozostawiając za sobą swoje ofiary, które zwykle spotykają się pod drzwiami mieszkania nie mogąc skontaktować się z „właścicielem”.

Porada sieciowej agencji Metrohouse:  Poproś właściciela mieszkania o zestaw dokumentów świadczących o jego prawie do lokalu oraz dokument tożsamości. Dane te można skonfrontować z zapisami w księgach wieczystych – dostępnych także w Internecie. Pamiętajmy, żeby nie podejmować decyzji pod wpływem impulsu, nie wpłacać zaliczek, kaucji, w przypadku jeśli mamy wątpliwości co do osoby właściciela lub przedstawionych przez niego dokumentów. Dodatkowo oferty po cenach znacznie niższych od średniej rynkowej zawsze powinny wzbudzać czujność.

Metoda na „sprzedaż adresów”

Grupą szczególnie narażoną na oszustwa są studenci poszukujący mieszkań do wynajmu – zwykle przed rozpoczęciem roku akademickiego. Wtedy również rozpoczynają działalność pseudo-agencje nieruchomości, które w Internecie oferują atrakcyjne cenowo oferty wynajmu mieszkań. Odwiedzając takie biuro okazuje się, że za samo przekazanie adresów do ofert wynajmu należy zapłacić kwoty rzędu 200-300 zł. Mimo uiszczenia takich opłat, klient otrzymuje często nieaktualne lub nieistniejące oferty, ew. wydruki z popularnych serwisów. Podobnie rzecz się ma z podejrzanymi portalami ogłoszeniowymi, które oferują ujawnienie adresów nieruchomości na wynajem dopiero po przelewie odpowiedniej kwoty z karty kredytowej.

Porada sieciowej agencji Metrohouse: Wiele osób rozpoczynających poszukiwania nieruchomości w obcym mieście narażonych jest na działania oszustów podszywających się pod profesjonalne biura nieruchomości. W przypadku braku znajomości lokalnego rynku pośredników wybór biura warto oprzeć na rekomendacji lub udać się do biura działającego na rynku od wielu lat lub znanych marek funkcjonujących na terenie całego kraju. Pamiętajmy, że pośrednik nigdy nie będzie żądał wynagrodzenia za samo przekazanie adresów. W przypadku propozycji tego typu współpracy należy udać się do innego biura, które wynagrodzenie pobierze dopiero po znalezieniu odpowiedniego mieszkania i podpisaniu umowy najmu.

Metoda na „inwestora z zagranicy”

Ostatnio coraz głośniej mówi się o nowych metodach oszustwa, które polegają na przekazaniu kaucji lub zaliczki na wskazane przez „właściciela” konto w zamian za przekazanie kluczy do mieszkania. Zazwyczaj historia ma swój początek na portalach ogłoszeniowych, gdzie niczego nieświadomy internauta odnajduje ofertę ciekawego mieszkania w przystępnej cenie. Jednak poza mailem kontaktowym brakuje możliwości telefonicznego kontaktu z ogłoszeniodawcą. Po wysyłce maila okazuje się, że otrzymujemy historię np. o tym, że mieszkanie należy do zagranicznego inwestora, który nie ma możliwości osobistego spotkania z potencjalnym najemcą oferując wysłanie kluczy w zamian za wpłatę zaliczki/kaucji w poczet przyszłej współpracy. Oczywiście zastrzega, że jeżeli mieszkanie nie przypadnie do gustu pieniądze wrócą na konto klienta. Niby sprawa jest od początku podejrzana, ale znajdują się chętni do skorzystania z takiego układu. Jak można się spodziewać, nie mają co liczyć na jakiekolwiek klucze do mieszkania.

 

Źródło: Metrohouse

466 tys. zł – tyle może pożyczyć na mieszkanie trzyosobowa rodzina. Aż 3 instytucje chciałyby familii dać przynajmniej pół miliona złotych na zakup „czterech kątów”.

Rosnące wynagrodzenia i zatrudnienie powodują, że Polacy coraz chętniej się zadłużają. Dane BIK sugerują, że dotychczas popyt na kredyty mieszkaniowe był w bieżącym roku prawie o 15% wyższy niż w analogicznym okresie przed rokiem. Banki zaczęły więc dolewać oliwy do ognia na rynku mieszkaniowym, który i tak jest obecnie w fazie niewidzianego nigdy wcześniej ożywienia. Było ono dotychczas napędzane przez kupujących szukających alternatywy dla rachitycznie oprocentowanych lokat bankowych.

Jest to o tyle zaskakujące, że przecież od stycznia obowiązują wyższe wymagania odnośnie wkładu własnego. Dziś trzeba mieć już nawet 20% ceny lokalu w gotówce, a przed rokiem było to o jedną czwartą mniej. Gdyby tego było mało, banki podniosły też w ostatnich miesiącach marże kredytowe. Mogło mieć to związek z ustawą o kredycie hipotecznym, która nałożyła na banki dodatkowe obowiązki. W efekcie podczas gdy w marcu przeciętna marża kredytowa, którą banki skłonne byłyby zaproponować modelowej rodzinie z jednym dzieckiem, w której oboje rodzice pracują, opiewała na 2%, to dziś jest to 2,13%.

Pożyczysz 80 razy więcej niż zarabiasz

Efekt jest taki, że trzyosobowa rodzina, w której rodzice pracują, powinna móc zadłużyć się na zakup mieszkania na kwotę ponad 466 tys. zł – wynika z najświeższych danych zebranych przez Open Finance (mogą one jeszcze podlegać aktualizacji). Wartość ta jest medianą, a więc połowa banków chciałaby modelowej rodzinie pożyczyć więcej, a połowa zaoferowałaby niższą kwotę. To o prawie 5 tysięcy mniej niż przed miesiącem, ale wciąż o 44 tys. zł więcej niż przed rokiem. Co więcej, kwota deklarowana przez banki pozwoliłaby rodzinie kupić nawet w Warszawie mieszkanie trzypokojowe. Problem w tym, że aby zadłużyć się na taką kwotę należy posiadać gotówkę w kwocie około 100-150 tysięcy złotych.

Do obliczeń przyjęto, że dwie osoby powinny otrzymywać „na rękę” kwotę 5772,06 zł (każdy z rodziców zarabia po średniej krajowej). Do tego szacunki zakładają, że modelowi kredytobiorcy mają dobrą historię kredytową i obecnie nie są zadłużeni. Rodzina skłonna jest też skorzystać z dwóch dodatkowych produktów – rachunku bankowego, na który będzie przelewane wynagrodzenie oraz karty płatniczej lub kredytowej. Kredytobiorcy wolą unikać ubezpieczeń czy programów regularnego oszczędzania. Zgodzą się na nie jedynie jeśli będzie to bezwzględnie opłacalne.

Trzy razy po pół miliona

Efekt? Modelowa rodzina może udać się aż do trzech banków po ponad pół miliona na zakup własnych „czterech kątów”. O ile familia dysponuje wymaganym wkładem własnym, taką kwotę zaoferują jej Citi Handlowy, ING Bank Śląski i Euro Bank. Niewiele mniej chcą pożyczyć: Raiffeisen Polbank. Najskromniejszy kredyt skłonne byłby udzielić PKO BP i Bank Pocztowy.

 

Źródło: Bartosz Turek, analityk Open Finance

Mimo zbliżającego się wielkimi krokami roku akademickiego studenci mogą przebierać w mieszkaniach na wynajem. Należy się jednak pośpieszyć, bo im bliżej 1-ego października, tym trudniej będzie znaleźć dobrą cenowo ofertę.

Przy wynajmie standardowego dwupokojowego mieszkania różnice w cenie mogą być bardzo znaczące. Sieć biur nieruchomości Metrohouse przeanalizowała stawki ofertowe mieszkań do wynajmu w kilkunastu popularnych lokalizacjach akademickich w Polsce. Przyjęto, że przedmiotem wynajmu jest dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 40-50 m kw. Jako, że studenci nie są jednolitą grupą, przyjęto dwa warianty wynajmu: mieszkanie w centralnych rejonach miasta, oraz w tańszych dzielnicach, zwykle na przedmieściach, wybierane głównie ze względu na niższą cenę.

Najdrożej w stolicy, drogo we Wrocławiu

Jeżeli student chciałby zamieszkać w dwupokojowym mieszkaniu w centrum Warszawy standardowo musi zapłacić od 2200 do 3500 zł, choć łatwo znajdziemy też oferty przekraczające 5 czy 7 tys. zł. Tańszym rozwiązaniem jest wynajem mieszkania np. na Białołęce, gdzie dwupokojowe M można, z racji dużej podaży, znaleźć już za 1600-1800 zł i czasem mają one wyższy standard niż te w centrum miasta. Jak twierdzą specjaliści z Metrohouse wysokie ceny wynajmu są także domeną Wrocławia, gdzie zwykle właściciele mieszkań w Centrum miasta oczekują kwot od 2100 do 2500 zł. Tańsze ceny wyjściowe znajdziemy na Psim Polu, gdzie średnie widełki cenowe znajdują się w przekroju cenowym 1700-2100 zł. Podobne ceny wynajmu jak w centrum Wrocławia widzimy w centralnych rejonach Krakowa, choć np. w Nowej Hucie jest nieco taniej niż na sypialnianych osiedlach Wrocławia. Studiujący w Gdańsku raczej omijają Starówkę, gdzie za dwa pokoje właściciele żądają zwykle powyżej 2000 zł. Nieco taniej jest na osiedlach z dala od centrum, gdzie nie będzie problemu ze znalezieniem lokum za mniej niż 2000 zł. Natomiast w centrum Poznania za 40-50 m kw. płacimy w okolicach 2000 zł. Tańszym rozwiązaniem jest poszukanie mieszkania z dala od serca miasta. Na Jeżycach w dwóch pokojach zamieszkamy już od 1500 zł. Spośród dużych miast najtańszy wynajem mieszkania jest możliwy w Łodzi, gdzie poza centrum możemy znaleźć oferty w cenach nieznacznie wyższych od tysiąca złotych.

Inne miasta z tradycjami akademickimi

Z danych Metrohouse wynika, że w mniejszych miastach możemy wynająć mieszkanie znacznie taniej. W Katowicach niezależnie od tego, czy wynajmujemy mieszkanie w ścisłym centrum, czy poza nim zapłacimy najczęściej nie więcej niż 1800 zł. Podobnie jest w Lublinie i Rzeszowie, choć w tych miastach na położonych dalej od centrum miast osiedlach znajdziemy dwa pokoje odpowiednio za 1200 i 1000 zł. W stosunkowo najlepszej sytuacji są studenci z Białegostoku i Torunia, gdzie dwa pokoje wynajmiemy już do 1400 zł W każdym z analizowanych miast można znaleźć także tańsze mieszkania. Oferty w Łodzi i Lublinie znajdziemy już za kwoty poniżej 1000 zł, choć należy pamiętać, że ich standard może pozostawiać sporo do życzenia.

 

Źródło:  Metrohouse

 

Kupując mieszkanie, aby je wynająć podejmujesz pewne ryzyko. Najemca może okazać się nieuczciwy i zalegać z opłatą czynszu. To jednak nie wszystko. Zdarza się, że lokatorzy nie dbają o wynajmowane mieszkanie i lokum szybko ulega zniszczeniu. Z atrakcyjnego zarobku nie warto jednak rezygnować. Szczególnie, że rok akademicki zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim ożywienie na rynku nieruchomości.

– Jeśli chcemy wynająć mieszkanie nie możemy zapominać o podpisaniu umowy najmu. Regulowana jest ona przepisami kodeksu cywilnego. Najem mieszkań podlega również ustawie o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie kodeksu cywilnego – mówi Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży Wawel Service.

Poznaj lokatora

Zanim podpiszesz umowę o wynajem mieszkania powinieneś poznać potencjalnego najemcę. Masz prawo prosić go o przedstawienie dokumentu tożsamości. Dzięki temu będziesz mieć pewność, że lokator nie posługuje się fikcyjnymi danymi.

Ciekawostka!

W Polsce w 2015 roku do bazy danych systemu dokumentów zastrzeżonych trafiło aż 130 tys. dokumentów.

Jeśli nie jesteś przekonany co do możliwości finansowych najemcy, możesz poprosić go o raport z Biura Informacji Kredytowej lub zaświadczenie o dochodach, które wykażą czy lokator nie będzie miał problemów z płatnościami za mieszkanie.

Podpisz umowę

Umowa najmu powinna chronić interesy zarówno wynajmującego jak i najemcy. Warto dołączyć do niej protokół, który przedstawia w jakim stanie jest mieszkanie i co się w nim znajduje. Po dłuższym okresie czasu możesz tego nie pamiętać. Szczegółowy raport i fotografie rozwiążą wszelkie wątpliwości.

Dokument warto podpisać w obecności notariusza. Chroni to właściciela mieszkania w przypadku, kiedy najemca nie uregulował płatności lub nie chce się wyprowadzić po wygaśnięciu umowy. Na podstawie takiej umowy lokatora można eksmitować.

Każda strona umowy powinna zostać zaparafowana przez strony, a na ostatniej z nich musi widnieć czytelny podpis z datą zawarcia kontraktu.

Co powinna zawierać umowa najmu? Oprócz danych osób ją zawierających powinny się w niej znaleźć:

  • wysokość czynszu,
  • terminy płatności,
  • okres wynajmu mieszkania,
  • okres wypowiedzenia mieszkania,
  • wysokość kaucji,
  • sposób rozliczania mediów,
  • stan liczników,
  • opis stanu nieruchomości.

Należy także pamiętać o informacji na temat formy zapłaty czynszu oraz ustalonej kwocie kaucji. Dla własnego bezpieczeństwa na umowie powinien się również znaleźć zapis o czynnościach, które zostaną podjęte przy zniszczeniu mieszkania oraz informacja o możliwości wizytacji lokalu podczas wynajmu.

Zabezpiecz mieszkanie kaucją  

Najbardziej popularnym zabezpieczeniem przy najmie mieszkania jest kaucja. Lokator przekazuje pieniądze na poczet ewentualnych zniszczeń właścicielowi lokum w dniu podpisywania umowy. Zazwyczaj kaucja jest pobierana w wysokości miesięcznego czynszu. Po wygaśnięciu umowy – środki są zwracane lokatorowi, jeśli w mieszkaniu nie doszło do zniszczeń. W przeciwnym razie pieniądze te pokrywają koszt naprawy.

Zgłoś się do urzędu skarbowego

Wynajmujący powinien poinformować urząd skarbowy o dodatkowych dochodach wynikających z wynajmu mieszkania. W przypadku niezgłoszenia lokatorów – przestają obowiązywać przepisy dla najmu okazjonalnego, a właściciel mieszkania traci część uprawnień, jakie przysługują mu względem najemcy. Jest to np. możliwość eksmisji lokatora po ustaniu stosunku najmu, zmiany czynszu lub wypowiedzenia umowy czy swobodę ustalenia warunków najmu.

 

Źródło; Wawel Service

Dom przyszłości dba o oszczędność energii, bezpieczeństwo lokatorów i kieruje działaniem poszczególnych urządzeń. Dzięki najnowszym technologiom nie musimy już myśleć, czy wyłączyliśmy żelazko, zamknęliśmy drzwi i uzbroiliśmy alarm. Brzmi jak science-fiction? Nie, to tylko przyszłość. I wbrew pozorom wcale nie tak odległa.

– Coraz więcej deweloperów inwestuje w technologie typu smart home. Wawel Service ma w swojej ofercie inteligentne domy w Czorsztynie i Michałowicach. Obecnie projektujemy dom jednorodzinny, który będzie spłacał za siebie ratę kredytu. Nazwaliśmy go Freedom – komentuje Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży Wawel Service.

Jak wynika z raportu „The Future Smart Home” Gartnera w przeciętnym domu w 2022 roku będzie około 500 inteligentnych urządzeń podłączonych do sieci. Wszystkie mają być zintegrowane i zarządzane za pomocą smartfona, pilota lub ekranu dotykowego. Nie ma wątpliwości – inteligentne domy to przyszłość. Co będzie je wyróżniać?

B jak bezpieczeństwo

Technologia typu smart home zadba o bezpieczeństwo mieszkańców. Dzięki niej będziemy mogli monitorować m.in. poziom dymu czy wody w mieszkaniu. Czujniki temperatury zareagują również podczas pożaru, nawet jeśli mieszkanie nie będzie zadymione. Wszystkie informacje o uszkodzeniach (np. przeciek z zepsutej pralki czy zmywarki) dostaniemy na telefon. Z kolei wyposażenie domu w czarną skrzynkę pozwoli ustalić przyczyny każdego zdarzenia.

C jak ciepło

Nowoczesne technologie zastosowane podczas budowy domu pozwolą sterować ogrzewaniem – grzejniki zostaną wyłączone, jeśli temperatura osiągnie górną granicę lub wyłączone, jeżeli zrobi się za zimno. Domowy system może również zarządzać klimatyzacją i oczyszczaniem powietrza.

D jak dostęp dla dzieci  

W końcu będziemy mogli przestać martwić się o niebezpieczeństwo naszych dzieci. Dzięki czujnikom alarmującym m.in. o otwarciu drzwiczek do apteczki, barku czy bramek schodowych będziesz wiedział, kiedy maluch znajdzie się w niebezpieczeństwie. System szybko przypomni o konieczności zamknięcia szuflady lub półki z produktami, które powinny być niedostępne dla dzieci.

M jak monitoring

System smart home wyposażony w czujniki ruchu zaalarmuje nas, kiedy wykryje coś niepokojącego. Możesz ustawić go tak, aby o ewentualnym włamaniu od razu informował ochronę. System będzie reagował na podejrzane sytuacje nie tylko podczas nieobecności domowników. Integracja czujników otwierania okien czy ruchu sprawi, że alarm da o sobie znać, jeśli zostawiamy uchylone na noc drzwi.

O jak oszczędność

Nowoczesny dom to także najwyższe standardy energetyczne, które pozwalają zaoszczędzić. Coraz bardziej powszechne stają się odnawialne źródła energii, m.in. kolektory słoneczne do podgrzewania wody, ogniwa fotowolkaniczne, pompy ciepła czy rekuperatory do odzyskania energii z wentylacji. Udoskonalane są rozwiązania hybrydowe, które łączą różne odnawialne źródła energii (np. kolektory hybrydowe wykorzystują ogniwa fotowoltaiczne i kolektory słoneczne – jednocześnie podgrzewają wodę i wytwarzają energię elektryczną).

Dzięki nowoczesnym technologiom będziemy mogli znacząco zmniejszyć rachunki za prąd. Koszty eksploatacji domu wyposażonego w systemy inteligentne są zdecydowanie niższe. Na ogrzewaniu możemy zaoszczędzić do 40%, a na elektryczności około 15%.

Inteligentny dom zadba o nasze samopoczucie, bezpieczeństwo i umożliwi korzystanie z wielu urządzeń jednocześnie. Technologie typu smart home oraz odnawialne źródła energii to przyszłość budownictwa oraz wysoki komfort życia domowników.

Źródło: Wawel Service

Ile czasu może zająć odkładanie na dwupokojowe mieszkanie w największych miastach w Polsce? Różnice są naprawdę duże.

Przyjmijmy założenie, że miesięcznie uzyskujemy równowartość przeciętnego wynagrodzenia w miejscu swojego zamieszkania, a wszystkie zarobione w ciągu miesiąca pieniądze odkładamy na zakup dwupokojowego mieszkania na rynku wtórnym w swoim mieście. Mieszkanie ma wielkość 40 m kw. i zostanie zakupione po średnich cenach transakcyjnych. Sieć biur nieruchomości Metrohouse wyliczyło, jak dużo czasu zajmie odkładanie do skarbonki wszystkich zarobionych środków, by w końcu móc przystąpić do zakupu mieszkania za gotówkę? Oczywiście opracowania są czysto teoretyczne, ale dobrze pokazują dysproporcje pomiędzy lokalizacjami i siłę nabywczą w poszczególnych miastach.

Jedynym miastem, gdzie średnie wynagrodzenie pozwala na zakup ponad 1 m kw. mieszkania są Katowice. W tym mieście wynagrodzenie netto wynosi 3742 zł, podczas gdy m kw. mieszkania to koszt 3551 zł. Na dwupokojowe lokum uzbieramy więc zaledwie w 3 lata i 2 miesiące. Oczywiście odkładając całość przeciętnego wynagrodzenia. – Należy jednak przyjąć poprawkę, że średnie wynagrodzenie w Katowicach jest zawyżone m.in. przez sektor górniczy, gdzie wysokość uposażeń jest nadal dość wysoka w porównaniu do innych branż, a to oznacza, że w rzeczywistości sytuacja w tym mieście nie odbiega znacząco od innych lokalizacji, mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Kolejne dwa miejsca zajmuje Łódź i Zielona Góra. W Łodzi stosunkowo niewysokie w skali kraju średnie wynagrodzenie pozwala na dość szybkie dorobienie się własnego mieszkania. Podobnie jak w Zielonej Górze oszczędzanie na nie potrwa 4 lata.

W większości analizowanych miast na 40 m kw. należało by odkładać równowartość cztero-lub pięcioletnich średnich wynagrodzeń. Wyjątkiem jest Warszawa i Kraków. W tych miastach czas oszczędzania wydłuża się odpowiednio do 6 lat oraz do 6 lat i 1 miesiąca. – Nawet najwyższe w skali całego kraju średnie wynagrodzenia nie są w stanie skrócić czasu oszczędzania na mieszkanie, gdyż średnia stołeczna cena m kw. (7347 zł) jest także najwyższa w Polsce. Bardzo podobne proporcje pojawiają się w Krakowie, gdzie oszczędzanie na własne mieszkanie trwa najdłużej, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. W ostatnim czasie średnia cena m kw. przekroczyła 6000 zł, co powoduje, że podobnie jak w Warszawie, za średnie miesięczne wynagrodzenie jesteśmy w stanie kupić niewiele ponad pół metra kw. mieszkania.

 

Źródło: Metrohouse

Każdy marzy o swoim 4M albo o własnej firmie. Posiadając już mieszkanie czy biuro będziemy zmagać się z wieloma problemami. Jak pomalować? Jak urządzić? A czy pamiętamy jak dobrze zabezpieczyć  je przed pożarem? Obecna technika daje nam wiele możliwości. Wystarczy tylko… znaleźć odpowiednią firmę ochroniarską tj. np. Konsalnet.

Ważną kwestią dla skuteczności systemów alarmowych jest ich rozmieszczenie. Przed instalacją pracownik firmy ochroniarskiej, np. Konslanet, powinien bardzo wnikliwie zapoznać się ze szczegółowym planem budynku. Alarmy przeciwpożarowe trzeba umieścić  w taki sposób, aby mogły wykryć jak najszybciej ognisko pożaru.

Zakup najtańszego systemu alarmowego nie zawsze sprawdzi się w 100%. Niedrogie systemy alarmowe przeważnie złożone są z tańszych podzespołów lub z urządzeń używanych. Warto niewiele dopłacić i wybierać sprzęt od firmy, która korzysta z urządzeń ze sprawdzonego źródła i posiada doświadczenie w branży, np. Konsalnet.

Jak działa system przeciwpożarowy? Urządzenie głośno informuje o pojawieniu się ognia oraz potrafi samodzielnie reagować na powstałe zdarzenie. Po włączeniu się czujnika dymu, zraszacze zaczynają gasić pożar. Jeśli w czasie pożaru w budynku przebywają ludzie, sygnał dźwiękowy poinformuje o konieczności opuszczenia miejsca.  W ten sposób dbamy o bezpieczeństwo mieszkańców (pracowników) oraz nie dopuszczamy do rozproszenia się ognia.

Konsalnet ochroni to, co dla Ciebie najcenniejsze, oferując sprawdzone usługi z branży security.

 

 

 

Więcej na: www.konsalnet.pl

Jeśli zastanawiasz się nad nowym mieszkaniem przeznaczonym na własne potrzeby, rozważ zarówno wynajem, jak i zakup. Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety. Zapoznanie się z nimi pozwoli Ci dobrać odpowiednią opcję dla siebie – w  zależności od potrzeb, trybu życia oraz możliwości finansowych.

Poszukując czterech kątów dla siebie, pomyśl o tym, co jest dla Ciebie naprawdę ważne. Kieruj się kwestiami priorytetowymi, takimi jak czas, pieniądze i komfort życia. Która z nich jest dla Ciebie najbardziej istotna i w jakim zakresie? Zastanów się, czy stać Cię na zakup lub wynajem lokum oraz, jak długo możesz czekać na wymarzone mieszkanie. Spróbuj ocenić, na jaki standard życia chcesz, a przede wszystkim możesz, sobie pozwolić na obecnym etapie życia.

– 1 stycznia zmieniła się wysokość wkładu własnego wymaganego przy zaciąganiu kredytów hipotecznych. Zgodnie z zaleceniami Rekomendacji S wynosi ona obecnie 20%. Podczas kupowania mieszkania bezpieczniej będzie dysponować nawet większą ilością gotówki. Wyższy wkład finansowy pozwoli Ci zaciągnąć mniejszy kredyt,  tym samym z większym spokojem podchodzić do opłacania jego kolejnych rat, a także być może wynegocjować w banku bardziej korzystne warunki. Choć niektóre banki oferują możliwość „ominięcia” wymaganego wkładu własnego poprzez wykupienie ubezpieczenia części brakującego wkładu, podejmując decyzję o zakupie warto dysponować co najmniej wskazaną 1/5. Przy braku środków lepszym rozwiązaniem jest wynajem. Jego jednorazowy koszt jest dużo niższy i pozwala na stopniowe odkładanie pieniędzy na własne mieszkanie – mówi Kuba Karliński z Magmillon.

Wygodny wynajem?

Wynajęcie mieszkania to rozwiązanie praktycznie bez zobowiązań. Lokal jesteś w stanie wybrać szybko i łatwo, wedle upodobań, w dowolnej części miasta, podobnie jak podpisać i rozwiązać umowę z właścicielem. Mieszkanie do wynajęcia daje więc duże poczucie wolności, niezależności i mobilności. Wynajmujący prawdopodobnie będzie zaglądał do Ciebie bardzo rzadko lub wcale, a Ty w każdej chwili jesteś w stanie zmienić lokal na inny, z zachowaniem niezbyt długiego (najczęściej od miesiąca do trzech) okresu wypowiedzenia. To oczywiście działa w obie strony. W sytuacji wynajmu nigdy nie masz też pewności, czy z dnia na dzień posiadacz lokalu nie zmieni zdania co do Waszego porozumienia, a Ty nie zostaniesz bez dachu nad głową.

Wynajmując mieszkanie, warto pamiętać jednak także o minusach takiego rozwiązania. Koszt wynajmu kawalerki w Warszawie oscyluje w granicach 1000 zł, za 2-pokojowe lokum zapłacisz już 1400 zł. Pozornie tanie, z perspektywy kilku lat zmienia się w pokaźny wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, który mógłby z powodzeniem stanowić przecież sporą część Twojego własnego M.

Zakup – inwestycja na lata

Takiej niepewności nie zaznasz, mając własne lokum. Stabilność mieszkania czy możliwość przeprowadzania zmian jego aranżacji wedle własnych upodobań, to tylko część zalet swojego mieszkania. Dzięki niemu Twoje pieniądze ulokowane są w aktywie, które nie traci na wartości, a bardzo często wręcz zyskuje. To Ty decydujesz o wyglądzie, lokalizacji i udogodnieniach. W zależności od możliwości finansowych możesz wybierać spośród mieszkań małych i dużych, używanych oraz nowych, w wysokich blokach z wielkiej płyty czy stylowych kamienic. Jesteś zupełnie niezależny i – wbrew pozorom – mobilny, bo w razie potrzeby (np. czasowego wyjazdu za granicę) swoją własność zawsze możesz komuś podnająć.

Wadą posiadania mieszkania jest duży nakład finansowy, jaki musisz ponieść, kupując własne lokum. Jeśli nie posiadasz wystarczającej ilości gotówki, decydujesz się na kredyt, którego koszt obciąży Twój budżet na wiele lat. Dodatkowe wydatki związane z wykończeniem i umeblowaniem mieszkania także będą spoczywały wyłącznie na Tobie. Pamiętaj jednak, że własne 4 kąty nie muszą być postrzegane jako typowy wydatek. Przy odpowiednim podejściu, to lokata kapitału. Dobrze dobrane mieszkanie może okazać się nie tylko Twoim domem, ale też inwestycją.

 

Źródło: Magmillon

Rośnie liczba osób, które możemy określić jako klasę średnią, czyli filar gospodarki każdego wysoko rozwiniętego kraju. Dla banków, grupa zamożnych Polaków, tzw. klientów  premium, czyli takich, których zarobki plasują się powyżej średniej, staje się coraz bardziej istotna. Zaczynają doceniać tego atrakcyjnego klienta. Jeśli należysz do tej grupy, warto sprawdzić, co możesz zyskać.

Nasza gospodarka się rozwija, a grupa osób osiągających wyższe niż średnia zarobki cały czas się powiększa. Z danych Eurostatu wynika, że kiedy przystępowaliśmy do Unii Europejskiej, średnia siła nabywcza netto Polaków miała wartość 8 tys. euro, podczas gdy w Portugalii wynosiła ona 12,1 tys., w Niemczech 21 tys., a w Wielkiej Brytanii 29 tys. euro . Tymczasem już w 2015 r. siła nabywcza polskiego singla, zarabiającego przeciętną krajową wynosiła netto ponad 15,14 tys. euro. To wzrost niemal dwukrotny!

Konsumpcja rośnie

Poprawiają się też nastroje społeczne – z badania CBOS przeprowadzonego w maju br. wynika, że są one obecnie najlepsze w historii. – Pod względem materialnym żyje się nam coraz lepiej, co przekłada się wprost na nasze codziennie zachowania konsumpcyjne – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank. – Znacznie częściej niż kiedyś stać nas na rzeczy zarezerwowane wcześniej dla wąskiej grupy najbogatszych, jak np. nowy, dobrej klasy samochód, egzotyczne wakacje czy nowocześnie wyposażone mieszkanie w dobrej dzielnicy – wylicza. – Nic dziwnego, że zamożni Polacy chcą czerpać korzyści ze swojej dobrej sytuacji finansowej.

Banki w krajach rozwiniętych już wiele lat temu zauważyły, że tzw. klasa średnia, określana także jako „affluent” albo „premium” ma odmienne potrzeby niż pozostali klienci. Dla instytucji finansowych za granicą jest to wręcz jedna z kluczowych grup. W Polsce – stosunkowo nowy fenomen. podobnie jak innych krajach naszego regionu. Zapewnienie oferty i standardu obsługi, które przekonają klienta zamożnego do długofalowej współpracy, to wciąż duże wyzwanie dla banków w Polsce

Kim jest klient premium

– Warto podkreślić, że klientem zamożnym niekoniecznie musi być milioner korzystający ze skrojonej na miarę oferty bankowości prywatnej, tzw. private banking. Do grupy tej zaliczają się już osoby, których średnie miesięczne zarobki oscylują w okolicach 5-7tys. zł netto – tłumaczy Monika Szlosek. – Jak wynika z naszych doświadczeń ze współpracy z klientami premium, szczególnie cenią oni sobie spójną, przekrojową, optymalnie dostosowaną do ich potrzeb, ofertę. Dotyczy to najważniejszych dla nich kwestii, czyli atrakcyjnych rozwiązań transakcyjnych, korzystnych warunków przy zaciąganiu kredytów oraz ciekawej oferty inwestycyjnej, ułatwiającej budowanie kapitału na przyszłość – dodaje.

Potwierdzeniem tych wniosków jest przeprowadzone niedawno przez Deutsche Bank badanie w tej właśnie grupie zamożnych Polaków. – Sondaż, na którego podstawie powstał raport „Portret zamożnego Polaka – Klienta Premium”, wyraźnie pokazuje, że są to osoby o większej niż przeciętna świadomości ekonomicznej, a także wiedzy o mechanizmach gospodarki rynko­wej – ocenia Monika Szlosek. – Z drugiej strony widać, że niektóre oczekiwania wobec banków są spójne z tymi wyrażanymi przez ogół Polaków.

Przyzwyczajenie do braku opłat

Przykładowo – podobnie jak przeciętny Kowalski, zamożny klient nie chce płacić za konto. Brak opłat to najważniejsze kryterium oceny rachunku bankowego (wskazało na nie dwie trzecie osób badanych przez Deutsche Bank). Podobnie z możliwością darmowego korzystania z krajowych bankoma­tów (58 proc.). Co drugi zamożny klient bierze pod uwagę oprocentowanie środków na rachunku (50 proc.), a 45 proc. sprawdza, czy w ramach rachunku bank oferuje bezpłatne wypłaty z bankomatów za granicą. Oczekiwania zamożnych klientów wobec banków w zakresie najbardziej pożądanych cech kart płatniczych mają w tej chwili podobny wydźwięk.

Brak opłaty za wydanie i korzystanie z karty płatniczej do konta jest ważną cechą dla ponad połowy badanych (52 proc.), 58 proc. oczekuje darmowych wypłat z bankomatów w Polsce, a 59 proc. z zagranicznych bankomatów.

– Przez ostatnie lata większość klientów przyzwyczaiła się do tego, że podstawowe czynności bankowe są bezpłatne. Wciąż jest to kluczowa kwestia, również dla osób osiągających wysokie zarobki – mówi Monika Szlosek, ekspertka Deutsche Bank. – Jednak brak opłat nie wystarczy, żeby zamożny Polak poczuł się rzeczywiście doceniony przez bank. Klient premium może oczekiwać dodatkowych korzyści, np. możliwie wysokiego oprocentowania rachunku, dołączonej do niego lokaty, czy opcji korzystnego limitu w koncie – wylicza.

Bank na wyciągnięcie ręki

Atrakcyjna oferta jest oczywiście kluczowym czynnikiem wyboru. Dla wielu klientów sposób kontaktu z bankiem jest kwestią niezwykle istotną. Obecnie większość instytucji finansowych skupia się na rozwijaniu kanałów online, w tym mobilnych, starając się ograniczać bezpośrednie wizyty klientów w oddziałach.

– W przypadku klientów premium, jak pokazuje nasze badanie, trzeba zachować pewną równowagę w tej kwestii, ponieważ duża ich część docenia w większym stopniu kontakt z pracownikiem banku. Możliwość takiej rozmowy traktuje jako kluczowy czynnik wyboru partnera bankowego, dający poczucie bezpieczeństwa – mówi Monika Szlosek.

Preferencje w tym zakresie są najczęściej uwarunkowane wiekiem klienta. Najstarsi doceniają przede wszystkim kon­takt z pracownikiem banku. Natomiast ci, którzy nie ukończyli jeszcze 34. roku życia, są dużo bardziej otwarci na wykorzystywanie internetu w kontakcie z bankiem.

– Trend ten będzie w najbliższych latach przybierał na sile, wraz z wchodzeniem w dorosłość kolejnych „cyfrowych” pokoleń. Wymagania tej kategorii klientów w zakresie dotarcia do banku poprzez kanał online będą rosły – mówi Monika Szlosek.- Nasze badanie pokazuje, że znaczenie nowych technologii ułatwiających korzystanie z usług bankowych jest istotne dla większości z nich. Dotyczy to zarówno strony czysto transakcyjnej, jak i w coraz większym stopniu zdalnego inwestowania z wykorzystaniem online’owych platform, takich jak np. nasz dbNavi do porównywania i zakupu jednostek funduszy inwestycyjnych.

 

Źródło:  Deutsche Bank

Większość Polaków jest w swoich deklaracjach zgodna – nieruchomości to najbardziej opłacalna forma inwestycji. W ciągu ostatnich 8 lat rok w rok na takie przekonanie wskazywały sondaże Deutsche Bank. Jest ono powszechne, niezależne od płci, miejsca zamieszkania, czy poziomu zarobków. Im osoba bardziej zamożna, tym zakup nieruchomości w celach inwestycyjnych bardziej popularny. Co ciekawe osoby majętne wolą kupować mieszkania na kredyt, niż za gotówkę.

Posiadanie nieruchomości na własność jest marzeniem większości Polaków. Wynajem mieszkania często traktujemy jedynie jako przejściowy i krótkotrwały stan na drodze do własnego M. – Taka postawa nie powinna jednak dziwić. Wystarczy, że przypatrzymy się cenom wynajmu mieszkań w większości dużych miast w Polsce – komentuje Paweł Sienkiewicz, Dyrektor Departamentu Produktów Kredytowych, Deutsche Bank Polska. – Niestety, rynek najmu w Polsce w porównaniu do innych europejskich krajów jest nadal słabo rozwinięty, a koszty relatywnie do poziomu zarobków są zazwyczaj bardzo wysokie.

Z kolei zdaniem prof. Małgorzaty Bombol ze Szkoły Głównej Handlowej,  Polacy ze względów historycznych i kulturowych utożsamiają posiadanie na własność nieruchomości z poczuciem stabilizacji i bezpieczeństwa.

Wygrywa chłodna kalkulacja

Wysoki koszt wynajmu to duży problem dla tych, którzy muszą co miesiąc przelewać na rachunek właściciela pokaźną sumę. Równocześnie stan ten powoduje, że wiele osób kupuje mieszkania w celach inwestycyjnych, licząc na spory zarobek. Badanie Deutsche Bank, którego wyniki zostały ujęte w wydanym właśnie raporcie „Portret zamożnego Polaka – Klienta Premium”, pokazuje, że zakup mieszkania w celach zarobkowych to praktyka stosowana częściej przez osoby zamożniejsze, choć także w tej grupie nie jest to regułą. Taki cel zakupu nieruchomości deklarują przede wszystkim osoby w średnim i dojrzałym wieku. Młodzi, nawet jeśli ich zarobki są wysokie, zazwyczaj kupują nieruchomości po to, aby w nich zamieszkać.  Co drugi zamożny Polak do 34. roku życia uznał, że za pożyczone od banku pieniądze kupiłby mieszkanie na własne potrzeby. Natomiast wśród osób w wieku 45 – 54 lat, co piąty zaciągnąłby kredyt, aby zakupić mieszkanie na wynajem.

– Osoby zamożne w dojrzalszym wieku najczęściej posiadają już jakąś nieruchomość na własny użytek.  Najczęściej zgromadziły już też określony majątek, więc teraz ich celem jest jego pomnażanie właśnie poprzez odpowiednie inwestycje, np. na rynku nieruchomościmówi Paweł Sienkiewicz.Jeśli osiągamy regularne, wysokie zarobki,  duża rentowność inwestycji w nieruchomości, przy równoczesnym tanim kredycie i rosnących od lat nieprzerwanie cenach lokali, wydaje się być kusząca ocenia. Nie bez znaczenia jest też, jak podkreśla ekspert, opinia, że nieruchomości są najbardziej bezpieczną inwestycją w dłuższej perspektywie.

Zamożny kupuje na kredyt

Jak pokazuje badanie Deutsche Bank, wysokie zarobki zwiększają skłonność do sięgnięcia po kredyt mieszkaniowy. Tylko co dziesiąty zamożny Polak zdecydowałby się na zakup nieruchomości za gotówkę. Co czwarty uważa, że kredyt mieszkaniowy to przydatne rozwiązanie. W gronie zamożnych Polaków odsetek osób skłonnych skorzystać z kredytu hipotecznego jest ponad trzykrotnie większy od preferujących zakup lokalu za gotówkę.

– Obecne warunki rynkowe sprzyjają zaciąganiu kredytów. Nadal utrzymują się rekordowo niskie stopy procentowe, co wpływa na relatywnie niski koszt zewnętrznego finansowania. Co więcej, zgodnie z zapowiedziami prezesa NBP, można liczyć, że do końca przyszłego roku nie będzie potrzeby podwyższania stóp procentowych – mówi Paweł Sienkiewicz. – Jednak warto pamiętać, że w perspektywie kolejnych lat podwyżki stóp są bardzo prawdopodobne. Dlatego nawet jeśli mamy wystarczająco stabilne, wysokie dochody, pozwalające na komfortową spłatę kredytu zaciągniętego np. na zakup mieszkania w celach inwestycyjnych, trzeba to ryzyko zmiany stóp procentowych wziąć pod uwagę – podsumowuje.

 

Źródło: Deutsche Bank

Wokół sprzedaży mieszkań urosło wiele mitów. Kilka najczęściej pojawiających się na rynku przedstawiają pośrednicy z sieci biur nieruchomości Metrohouse.

  1. Lepiej zawyżyć cenę, żeby było z czego obniżać

Negocjacje są nieodłącznym elementem każdej transakcji. Wszyscy przystępujący do rozmów o cenie liczą na to, że uda się jeszcze obniżyć cenę proponowaną przez sprzedającego. Rezultat jest taki, że pierwsza cena całkowicie odbiega od realiów rynkowych. Nie można wykorzystać efektu świeżości pojawienia się na rynku nowej oferty, a moment kiedy jest ona najlepiej wypozycjonowana na rynku jest zniweczony złą wyceną. Przy określaniu ceny ofertowej nie warto skupiać się na innych ofertach sprzedaży (skoro nadal nimi są, widocznie nie cieszą się zainteresowaniem), ale poprosić o pomoc np. doświadczonego pośrednika, który na bazie przeprowadzonych transakcji potrafi określić prawdziwe realia rynkowe.

  1. Lepiej wstrzymać się ze sprzedażą pierwszemu klientowi

Z doświadczenia Metrohouse wynika, że największe zainteresowanie ofertą następuje w pierwszych dniach po wystawieniu jej na rynek. Wtedy też można liczyć na to, że w mieszkaniu zacznie pojawiać się największa grupa potencjalnych klientów. Być może któryś z nich zdecyduje się na zakup. Sprzedający są często zaskoczeni tym, że pierwszy klient oglądający mieszkanie decyduje się na zakup. Zwykle pojawiają się wątpliwości co do wystawionej ceny ofertowej. Zamiast rozmów o warunkach transakcji zdarza się, że sprzedający wycofują się z zakupu, by powrócić na rynek z wyższą ceną ofertową. Wtedy okazuje się, że o klienta nie jest już tak łatwo, a nasz potencjalny nabywca znalazł inną ofertę z bardziej zdecydowanym właścicielem lokalu.

  1. Lepiej korzystać z usług wielu pośredników

Kolejny mit to powierzenie sprzedaży nieruchomości każdemu pośrednikowi, który zaoferuje swoje usługi. Warto sobie zadać pytanie – jak wiele dla promocji oferty jest w stanie zrobić pośrednik, który nie ma właściwie żadnej gwarancji, że jego działania znajdą odzwierciedlenie w przeprowadzonej transakcji? Najkorzystniejszą formą współpracy jest umowa z klauzulą wyłączności, kiedy za sprzedaż odpowiada tylko jeden pośrednik i jest rozliczany z prowadzonych działań. Obsługa przez jednego agenta to także porządek na portalach ogłoszeniowych, gdzie dana oferta występuje tylko raz.

  1. Lepiej nie inwestować w sprzedawane mieszkanie

Przy sprzedaży auta chcemy, by wyglądało ono idealnie – nawet jeśli stan techniczny być może pozostawia sporo do życzenia, troszczymy się o porządek w środku samochodu i wypolerowany lakier. Podobnie jest na rynku mieszkaniowym. Kupujemy wzrokiem, dlatego warto, by odpowiednio przygotować mieszkanie do sprzedaży. Warto zainwestować w pomalowanie ścian. Świeży biały kolor ścian potrafi zdziałać cuda. Deprymująco na klienta działają wszelkiego rodzaju, nawet niewielkie, usterki – odklejona klepka podłogowa, urwana klamka, czy też cieknący kran. Koszty naprawy są naprawdę niewielkie, ale pierwsze wrażenie klienta jest nie do powtórzenia.

  1. Lepiej zrobić kompleksowy remont, by uzyskać lepszą cenę

Przy przygotowywaniu mieszkania do remontu warto także mieć umiar. Część klientów wychodzi z założenia, że mieszkanie po generalnym remoncie zostanie sprzedane po znacznie wyższej cenie. Niestety, jak twierdzą doradcy z Metrohouse, nie jest to prawda. Rzadko zdarza się, że by nabywcy doceniali duże nakłady poniesione na remont. Każdy ma swoją wizję kupowanego mieszkania i sposób aranżacji po prostu może nie przypaść im do gustu. Zresztą mieszkania po większych remontach nie są wstanie konkurować cenowo z podobnymi propozycjami na rynku. Dlaczego? Każdy właściciel chce przecież zrekompensować sobie nakłady poniesione na remont dokładając jego koszty do ceny ofertowej.

 

Źródło: Metrohouse

Rynek najmu w Polsce rośnie z każdym rokiem. Warto dbać o bezpieczeństwo transakcji, by nie paść ofiarą oszusta lub nie zostać wykorzystanym przez właściciela lokalu. Home Broker przygotował krótki poradnik dla osób, które chcą wynająć mieszkanie.

Pośpiech i pochopnie podejmowane decyzje to największy błąd jaki można popełnić przy poszukiwaniu mieszkania, które chcemy wynająć. Łatwo wtedy o błąd czy przeoczenie, a nieuczciwi wynajmujący tylko czekają na takie osoby. Stosując się do podstawowych zasad bezpieczeństwa możemy zminimalizować ryzyko.

  • Uwaga na oszustów

Pomysły nieuczciwych osób są praktycznie nieskończone, ale dwa modele oszustw pojawiają się najczęściej. Pierwszy pomysł to kant na fałszywego właściciela nieruchomości. Nieuczciwa osoba wynajmuje od kogoś mieszkanie, a po miesiącu uczciwego płacenia za czynsz, sama wystawia mieszkanie na wynajem, ale za niższą cenę. Atrakcyjna stawka przyciąga tłum chętnych. Z częścią z nich oszust podpisuje umowy najmu podając się za właściciela mieszkania i pobierając opłaty (np. kaucja i czynsz za pierwszy miesiąc), po czym znika, a pod drzwiami mieszkania spotyka się dziesięciu zdezorientowanych najemców. Aby tego uniknąć należy zweryfikować, czy osoba podająca się za właściciela nieruchomości faktycznie nim jest. Pomoże w tym akt notarialny będący umową kupna-sprzedaży nieruchomości oraz odpis z księgi wieczystej.

Na niską cenę czynszu wabią też osoby podające się za agentów nieruchomości. Fałszywi pośrednicy publikują ogłoszenia z nieprawdziwymi mieszkaniami, które mają być wynajęte za niską stawkę. Potem okazuje się jednak, że chętny musi wpłacić 200-300 zł za udostępnienie numeru telefonu do właściciela mieszkania. Ten chętnie umawia się na spotkanie, które jednak w ostatniej chwili odwołuje, a potem znika. Pozostałe numery telefonów udostępnione przez fałszywego pośrednika działają wg podobnego schematu. Przed tym oszustwem ochronić może nas jedna zasada…

  • Pośrednikowi płać tylko za sfinalizowanie transakcji

Choć rynek pośrednictwa w obrocie nieruchomościami dynamicznie się w Polsce rozwija i standard jest coraz wyższy, to nadal nie brakuje firm, których uczciwość jest wątpliwa. Chodzi o zasadę, w której klient płaci za to, że pośrednik udostępni mu bazę kontaktów do właścicieli mieszkań lub za pokazanie nieruchomości. Firmy trzymające najwyższe standardy pobierają prowizję dopiero po podpisaniu umowy najmu. Zwykle jest to 100 proc. miesięcznego czynszu, czasami w promocji zapłacimy połowę lub 75 procent.

Prowizja dla uczciwego pośrednika obejmuje nie tylko udostępnienie mieszkania i skontaktowanie najemcy z wynajmującym, ale i merytoryczne dopilnowanie transakcji. Agent weryfikuje stan prawny nieruchomości i fakt, czy wynajmujący ma prawo do dysponowania nią.

  • Dwustronnie uczciwa umowa najmu

Umowa najmu to kluczowy dokument, który powinien zabezpieczeń interesy obu związanych nią stron. Ma ona zawierać prawa i obowiązki jednego i drugiego. Ważne jest także wyraźne wskazanie gdzie przebiega granica co do tego, kto ponosi koszty utrzymania nieruchomości. Kto płacić będzie czynsz do spółdzielni lub wspólnoty, kto rachunki za wodę, prąd, internet itd.

Istotne jest, by umowa sprawiedliwie zabezpieczała interesy wynajmującego i najemcy, żadna z osób nie powinna być stawiana w korzystniejszej sytuacji. Jeśli jakiś zapis umowy budzi nasze podejrzenia, warto skonsultować się z osobą kompetentną w temacie.

  • Kaucja zabezpieczająca

Zabezpieczyć się przed nieprzyjemnościami chcą obie strony transakcji. Dla wynajmującego finansowym ubezpieczeniem jest kaucja, którą najemca płaci w chwili podpisania umowy. Zwykle ma ona wysokość miesięcznego czynszu i po wygaśnięciu umowy, wraca do wpłacającego, pod warunkiem bezproblemowego przebiegu wynajmu. Właściciel mieszkania może chcieć zatrzymać kaucję jeśli na przykład w lokalu doszło do zniszczeń lub istnieją zaległości w płatnościach. Kaucja jest normalną praktyką rynkową, spotykamy ją w prawie wszystkich transakcjach.

  • Protokół zdawczo-odbiorczy

Często spotykanym problemem przy zakończeniu umowy najmu jest porównanie stanu mieszkania na początku i na końcu jej obowiązywania. Właściciel może mieć inne wyobrażenie co do tego, co było na wyposażeniu lokalu oraz w jakim było stanie. Aby uniknąć nieporozumień, warto przy rozpoczęciu obowiązywania przeprowadzić dokładną weryfikację tego, co jest w lokalu i wszystko spisać w protokole zdawczo-odbiorczym. Do protokołu można dołączyć dokumentację zdjęciową, która w razie czego rozwieje wątpliwości. Im bardziej szczegółowe opisy znajdą się w dokumencie, tym lepiej. W protokole wpiszmy także stan liczników, aby jako lokator ponosić tylko koszty właściwego zużycia.

 

Źródło: Marcin Krasoń, Home Broker,

Samochód parkujący i dopasowujący prędkość bez naszego udziału oraz dom sterowany zdalnie z dowolnego miejsca na świecie. FIBARO i Mercedes-Benz udowodniły na wspólnej prezentacji, że z rozwiązań przyszłości możemy korzystać już dziś.

Motoryzacyjny gigant i polski producent systemu smart home na wspólnej prezentacji „Poznaj jutro” pokazały technologię przyszłości, z której zalet możemy korzystać już teraz. Na uroczystym wydarzeniu zorganizowanym w Warszawie można było osobiście poznać inteligentne rozwiązania.

Futurystyczna technologia

Prezentacja była doskonałą okazją do przetestowania inteligentnych systemów oferowanych przez motoryzacyjnego giganta i polskiego producenta smart home. FIBARO i Mercedes-Benz pokazały, jak zastosowanie najnowszych technologii czyni mieszkanie i podróżowanie jeszcze bardziej komfortowym, bezpiecznym i oszczędnym. Podczas prezentacji „Poznaj jutro” można było poprowadzić inteligentne auta niemieckiej marki, a także odwiedzić dom pokazowy FIBARO zlokalizowany na przedmieściach stolicy. Samodzielnie parkujące auto, prędkość automatycznie dopasowywana do drogowych ograniczeń, automatycznie sterowane oświetlenie i ogrzewanie – tego wszystkiego mogli doświadczyć goście prezentacji.

– Nowoczesne systemy smart home umożliwiają integrację wielu urządzeń w jeden, sprawnie funkcjonujący organizm. Biorąc pod uwagę dynamiczny rozwój tej technologii, niewykluczone, że wkrótce uda się zintegrować system sterowania domem z tymi stosowanymi w naszych samochodach – mówi Krzysztof Banasiak, członek zarządu FIBARO. Jakie jeszcze rozwiązania można było poznać tego dnia?

Niespotykany komfort

Automatycznie zasuwające się rolety, gdy światło słoneczne przeszkadza w oglądaniu filmu, natężenie oświetlenia dopasowujące się do pory dnia i aktualnej pogody, ogrzewanie włączające się dopiero w chwili, gdy użytkownik zbliża się do domu, czy możliwość kontrolowania stanu zamknięcia drzwi i okien z poziomu smartfona z dowolnego miejsca na świecie.

Zastosowanie systemu smart home wnosi poziom bezpieczeństwa i komfortu na zupełnie nowy poziom. I to zarówno w nowych, jak i już istniejących inwestycjach, dzięki funkcjonowaniu w systemie łączności bezprzewodowej Z-Wave – dodaje Mikołaj Pertek, country manager w FIBARO.

Oparty na centralce sterującej i skonfigurowanych z nią czujnikach i modułach system umożliwia m.in. sterowanie oświetleniem, ogrzewaniem, kontrolę zużycia energii elektrycznej, czy tworzenie scen, czyli występujących po sobie sekwencji zdarzeń zaplanowanych przez użytkownika. – Można było na własnej skórze przekonać się, jak już teraz może wyglądać nasze codzienne życie. Po takim doświadczeniu trudno będzie sobie wyobrazić funkcjonowanie w przestrzeni pozbawionej technologii smart home – mówi Mikołaj Pertek. Technologia jutra? FIBARO i Mercedes-Benz wspólnie udowadniają, że rozwiązania przyszłości już teraz kształtują naszą rzeczywistość.

 

Źródło: Fibar Group S.A

Z badań przeprowadzonych przez WorldatWork wynika, że aż 87% osób wybiera swoje mieszkanie, jako lokalizację sprzyjającą pracy zdalnej. W domu czujemy się szczęśliwsi, pracujemy lepiej i efektywniej. Dowodzi tego również najnowszy raport Instytutu Gallupa, State of the American Workplace. Według niego osoby, które na co dzień pracują poza biurem, są bardziej zaangażowane w projekty i entuzjastyczniej podchodzą do swoich obowiązków, w porównaniu do osób, które pozostają w firmie. Wszystko wskazuje na to, że z tradycyjnej przestrzeni biurowej coraz chętniej wracamy na kanapę. No właśnie, na kanapę czy może do nowocześnie zaaranżowanego home office?

Wszędzie dobrze, ale w domowym biurze najlepiej  

Mieszkanie to najczęstsza lokalizacja, którą wybieramy do pracy zdalnej. Nic w tym dziwnego. Najlepiej skupiamy się w miejscach, w których czujemy się swobodnie. Chociaż taki styl pracy wielu kojarzy się z siedzeniem na kanapie w piżamie, z laptopem i filiżanką kawy, to coraz częściej pracownicy zdalni, w tym freelancerzy, decydują się na inwestycję w profesjonalnie zaaranżowane domowe biuro. Dlaczego? To, w jaki sposób przygotujemy przestrzeń domową do pracy wpływa na nasze zdrowie, komfort i proces realizacji projektów.

Faktem jest, że coraz częściej mamy możliwość pracować poza biurem. To istotny krok na przód, na który decyduje się wiele organizacji, między innymi ze względu na dążenie do zaspokojenia potrzeb Millenialsów. Według raportu Millennial Careers do 2020 roku ta generacja będzie stanowić 35% zatrudnionych na całym świecie. Pokolenie Y to ludzie zdecydowanie bardziej elastyczni, samodzielni i nastawieni na zmiany, którzy częściej niż starsze roczniki decydują się wykonywać swoją pracę w domu. W związku z tym również większą wagę przywiązują do tego, jak wygląda ich domowe biuro mówi Zuzanna Mikołajczyk, Dyrektor ds. Marketingu i Handlu, Członek Zarządu Mikomax Smart Office. – Z doświadczenia wiemy, jak ważne jest przemyślane miejsce do pracy, w którym będziemy spędzać wiele godzin w ciągu dnia. Bez względu na to, czy jest to firmowe biuro, czy przestrzeń mieszkalna, dobrze jest zadbać o wybór odpowiedniego miejsca, zachowanie zasad ergonomii i dopasowanie do pozostałej części domu. Warto się też zastanowić, kto będzie z niego korzystał: jedna osoba czy może cała rodzina, a także, jakie zadania będziemy przy nim wykonywać.

Odpowiednia lokalizacja i oświetlenie – połowa sukcesu

Idealnym rozwiązaniem jest wygospodarowanie miejsca na biuro w osobnym pokoju. Wtedy mamy możliwość zaaranżowania pomieszczenia w całości na potrzeby naszej pracy. Przestrzeń pozwala na umieszczenie szaf i regałów, w których będziemy trzymać wszystkie dokumenty, a możliwość doboru wykończeń pozwala nadać indywidualny charakter. Centralnym punktem pomieszczenia, a zarazem miejscem, w którym będziemy spędzać najwięcej czasu jest biurko. Warto zadbać o to, by ustawić je w najbardziej oświetlonym punkcie pomieszczenia. Niestety nagminnie zdarza nam się o tym zapominać i przez długie godziny pracować w zaciemnionym pokoju. Skutkiem tego, nieświadomie wytężamy wzrok, kierujemy szyję w stronę monitora i garbimy się. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że pojawiający się ból głowy, dekoncentracja i zmęczenie to skutek niedoświetlonego pokoju.

Naturalne światło ma bardzo dobry wpływ na nasze samopoczucie. Światowe organizacje w swoich biurach coraz częściej stawiają na dostęp do dziennego oświetlenia. Dlatego też w naszym domu powinniśmy pamiętać o tym, żeby w miarę możliwości wytypować pomieszczenie lub miejsce w pokoju, do którego będzie dochodziło naturalne światło. Według „Journal of Clinical Sleep Medicine” osoby, które mają do niego dostęp, śpią lepiej, są bardziej aktywni fizycznie i cieszą się lepszą jakością życia. Ma to również przełożenie na efektywność w pracy i dobry nastrój. Do tego warto, aby nasze biurko znajdowało się w miejscu najmniej uczęszczanym, tak, żebyśmy mogli w dowolnej chwili do niego usiąść i w skupieniu pracować – mówi Zuzanna Mikołajczyk, Mikomax Smart Office.

Wstań po zdrowie

Jeżeli mamy odpowiednio dobraną lokalizację z dostępem do naturalnego światła, możemy skupić się na kolejnym, bardzo ważnym aspekcie, czyli ergonomii. Badania wskazują, że w pozycji siedzącej spędzamy nawet 434 minuty w ciągu dnia. A długotrwałe siedzenie powoduje ból pleców, stany zwyrodnieniowe, ale również zwiększa ryzyko wystąpienia cukrzycy czy problemów z układem krążenia. Jak tego uniknąć? Musimy przede wszystkim zadbać o dobór odpowiedniego biurka, z możliwością dowolnej regulacji wysokości blatu. Rozwiązanie to doskonale sprawdza się w przestrzeni home office, gdzie z jednego miejsca do pracy korzysta cała rodzina.

Innowacyjne rozwiązania z możliwością regulacji wysokości blatu umożliwiają pracę w systemie sit and stand. Zmiana pozycji z siedzącej na stojącą jest nie tylko zdrowa dla naszego kręgosłupa, ale też pozytywnie przekłada się na jakość i efektywność wykonywanych zadań. Rozwiązanie pozwala na większą aktywność w sposobie pracy i zapobiega dolegliwościom wynikającym z długotrwałego przebywania w wymuszonej pozycji siedzącej. Jedno biurko może służyć wszystkim domownikom. Dzięki tej funkcji możemy dopasować miejsce pracy według własnych potrzeb i co istotne, bez potrzeby zdejmowania laptopa w trakcie regulowania wysokości – mówi Zuzanna Mikołajczyk, Mikomax Smart Office.

Domowe biuro w czterech kątach

A co jeśli do zagospodarowania mamy część pokoju dziennego lub sypialni? Tutaj z pomocą przychodzą meble działowe. Dzięki nim oddzielimy przestrzeń mieszkalną od tej, w której pracujemy. Wystarczy regał na książki lub sofa ustawiona tak, aby stworzyć przestrzeń nieuczęszczaną przez resztę domowników. Warto również zadbać o odpowiednią tonację w tej części mieszkania.
Te z pozoru nieistotne rzeczy, jak na przykład kolor otoczenia, mogą mieć na nas znaczący wpływ. Jest to szczególnie ważne, gdy nasz salon jest jednocześnie siedzibą firmy. To częsty przypadek, biorąc pod uwagę rosnącą liczbę startup-ów. Dlatego dostępne rozwiązania coraz częściej umożliwiają aranżację nawet małej przestrzeni w taki sposób, aby spełniała swoją funkcję, a przy okazji zachowała indywidualny charakter.

Nowoczesne meble biurowe, dzięki szerokiemu wyborowi tworzywa, rodzaju tapicerki czy koloru, dają wiele możliwości do stworzenia indywidualnego projektu biura. Jeżeli lubimy styl skandynawski i ciepłe, beżowe kolory, możemy postawić na rozwiązanie z korkowym wykończeniem. Z kolei jeśli chcemy, aby miejsce pracy dawało nam poczucie przebywania blisko natury, możemy postawić na barwy zieleni i drewno. Tak naprawdę jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia, ponieważ wariacji jest bardzo wiele. Dzięki temu możemy zaaranżować przestrzeń biurową, która będzie funkcjonalna i dopasowana do potrzeb całej rodziny– mówi Zuzanna Mikołajczyk, Mikomax Smart Office.

 

Źródło: Lightscape

 

Najlepszy ochroniarz to czujny sąsiad. Niezależnie od jego wsparcia, dobrze jest przygotować dom na sezon urlopowy. Ile kosztuje ochrona domu?

Sezon urlopowy przed nami. Aż 29 proc. Polaków obawia się włamania do mieszkania lub piwnicy – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Komendy Głównej Policji. Im sezon urlopowy bliżej, tym lęk większy. W czołówce łupów złodziei są pieniądze (26,3 proc.) oraz biżuteria (25,3 proc.). Na liście znalazły się także: zegarki, radia, konsole do gier, mały sprzęt AGD. Złodzieje kradną niewielkie przedmioty, które można niepostrzeżenie wynieść z osiedla i szybko spieniężyć. Co więcej, tego typu przedmioty są właściwie niemożliwe do odnalezienia. Dlatego przed wyjazdem na dłuższy urlop warto zabezpieczyć mieszkanie – mówi Jolanta Mróz z Kredyt Inkaso.

Zostawmy klucze zaufanej osobie

Przede wszystkim warto umówić się z sąsiadami, aby „mieli oko” na nasze mieszkanie. Warto, aby podczas naszej nieobecności, raz na jakiś czas, wyjmowali ulotki ze skrzynki na listy. Pełna skrzynka to pierwszy sygnał dla złodziei, że nikogo nie ma w domu. Jeśli w pobliżu nas mieszka ktoś z rodziny, warto zostawić bliskim klucze do mieszkania, aby raz na jakiś czas zaświecili w domu światło wieczorem albo wywiesili pranie na balkonie. Z badań GUS wynika, że aż 98 proc. z nas ufa najbliższej rodzinie, a 93 proc. przyjaciołom. Poza tym siedem na dziesięć osób ufa także sąsiadom. A skoro mamy zaufanie do otaczających nas osób, warto poprosić o pomoc, gdy zbliża się sezon urlopowy.

Drzwi antywłamaniowe i rolety w oknach

Zbliżający się sezon urlop powinien zmotywować nas do wcześniejszego montażu drzwi antywłamaniowych oraz rolet w oknach. Taka inwestycja, choć oznacza wydatek co najmniej kilku tysięcy złotych, sprawia, że mieszkanie nie jest łatwym celem dla złodziei. Najtańsze drzwi antywłamaniowe, zewnętrzne, kosztują 903 zł (według porównywarki ceneo.pl). Kilka modeli drzwi jest też w kwocie między 1,2 a 1,5 tys. zł. Droższe to już wydatek 3-5 tys. zł. Drzwi warto dobrać do otoczenia, w którym mieszkamy. Przykładowo, jeśli nasi sąsiedzi mają zwykłe drzwi zamontowane jeszcze przez dewelopera, nie warto sięgać po drzwi antywłamaniowe z najwyższej półki, bo wejście do naszego mieszkania będzie nazbyt przykuwać uwagę. W takiej sytuacji lepiej zainwestować w drzwi ze średniej półki. W rolety warto bezwzględnie zainwestować, jeśli nasze mieszkanie mieści się na parterze. Koszt przeciętnej rolety to koszt ok. 600 zł na okno kuchenne i od 800 zł na okno w pokoju.

Podgląd mieszkania na smartfonie

Nowoczesnym rozwiązaniem, które pozwala na monitorowanie tego, co dzieje się w domu są kamery, z których obraz wyświetla się na telefonie. Koszt najtańszej kamery zaczyna się od 200 zł. Prosty system kamer, obejmujący kilka pomieszczeń, to już koszt około 1,5 tys. zł. Minusem takiego rozwiązania jest to, że na urlopie jedną nogą wciąż będziemy w domu, co może utrudniać pełen relaks. Z drugiej strony nie musimy „zaglądać” do domu podczas urlopu, a kamera i tak zarejestruje obraz z kilku dni. Z kwietniowego rankingu kamer do monitoringu serwisu webranking.pl największą popularnością cieszą się produkty firmy TP-Link (udział 30 proc.). Na kolejnych miejscach znalazły się firmy: FOSCAM (18,6 proc.) oraz Edimax (14,3 proc.). Średnia cena najpopularniejszych 20 produktów wynosi 482 zł.

Firma ochroniarska

Mieszkając na otwartym osiedlu bez kamer lub w domu jednorodzinnym można wykupić abonament na ochronę w firmie ochroniarskiej. Taki miesięczny abonament wynosi od kilkudziesięciu do kilkaset złotych w zależności od lokalizacji nieruchomości, ale też od jej rodzaju. Domy jednorodzinne mają wyższą stawkę. Z badań Deloitte wynika, że branża ochroniarska w Polsce rośnie w siłę. Ten rynek warty jest już 9 mld zł.

Sezon urlopowy. Jaką ochronę w wybrać?

Jeśli mieszkamy na chronionym osiedlu, które oprócz systemu kamer posiada jeszcze ochroniarzy, można zainwestować dodatkowo w drzwi antywłamaniowe i prosty system kamer. Jeśli jednak osiedle ma jedynie system monitoringu, to wówczas warto pomyśleć dodatkowo o roletach antywłamaniowych w oknach. Osoby mieszkające w domach wolnostojących zwykle sięgają po ochronę profesjonalnych firm. Ostatnią kwestią, którą można rozważyć jest ubezpieczenie od kradzieży. Przy wyliczaniu składki ubezpieczyciele pytają jednak o to, w jaki sposób chronimy swój dom. Im więcej zabezpieczeń, tym niższa składka. Sezon urlopowy także sprawia, że stawki nie są niskie.

Choć koszt ochrony domu jest dość wysoki, to warto mieć świadomość, że sezon urlopowy minie, a dom będzie naszą twierdzą na kolejne miesiące.

 

Źródło: Fundacja Zaradni

Jeszcze w sierpniu br. będzie można ubiegać się o budżetowe pieniądze na zakup mieszkań i domów – taki może być efekt zmian w programie „Mieszkanie dla młodych”, które na ostatnim posiedzeniu przyjął rząd. W efekcie z dopłatą Polacy będą mogli kupić jeszcze 2,7 tys. mieszkań w bieżącym roku i przynajmniej 1,5 tysięcy w przyszłym.

Koniec ze sztucznym blokowaniem pieniędzy na dopłaty w ramach programu „Mieszkanie dla młodych” – taki może być efekt zmian proponowanych przez rząd. Chodzi o to, że dotychczas z limitu na dany rok można było wykorzystać 95% pieniędzy. Pozostałe 5% to bufor bezpieczeństwa. Z czasem miał on być przeznaczany na wypłaty dodatkowych świadczeń dla beneficjentów, którzy zdecydowali się na trzecie lub kolejne dziecko. Po nowelizacji banki przestaną przyjmować wnioski dopiero jak budżet zostanie wykorzystany w 100%. W 2017 roku mowa o kwocie 37,3 mln zł i kolejne 38,1 mln w roku przyszłym.

W obowiązującej ustawie jest też jeszcze jeden mechanizm blokujący pełne wykorzystanie zaplanowanych w budżecie środków. Obecnie banki zmuszone są przestać przyjmować wnioski kredytowe, gdy tylko Polacy zarezerwują wspomniane 95% środków. Bardzo ważne jest, że takiej rezerwacji dokonuje się w momencie składania wniosku kredytowego. Potem może się okazać, że ktoś kredytu nie dostanie lub po prostu się rozmyśli i nie podpisze umowy kredytowej. Efekt? Około 30 milionów złotych z pieniędzy zarezerwowanych na bieżący rok zostało niewykorzystanych pomimo rezerwacji. Z punktu widzenia beneficjentów kwota ta przepadłyby, bo w myśl obowiązującej ustawy nie można w ciągu roku wznowić raz zamkniętego procesu naborów wniosków.

Dzień szaleństwa na dopłaty

W sumie więc w sierpniu br. (Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa informuje, że najpóźniej 16 sierpnia) na rynek trafić może około 69 mln złotych na dopłaty. Czy to dużo? Przeciętny beneficjent otrzymuje tytułem dopłaty około 25,8 tys. zł. To oznacza, że odmrożone środki wystarczą na zakup około 2,7 tys. mieszkań i domów w bieżącym roku. Do tego w przyszłym roku dodatkowe 38,1 mln zł, po które będzie można sięgnąć pozwolą na zakup kolejnych 1,5 tys. nieruchomości. Bardzo ważne, że zarówno w bieżącym, jak i w przyszłym roku z dopłatą będzie można kupić zarówno mieszkanie od dewelopera jak i z drugiej ręki.

Złą informacją jest natomiast fakt, że ze wspomnianą kwotą rynek szybko sobie poradzi. Doskonałym przykładem może być to co stało się w styczniu br. Wraz z uruchomieniem nowej transzy pieniędzy na dopłaty, do banków napłynęła lawina wniosków kredytowych. Przez pierwsze dwa dni Polacy wchłonęli 122 mln zł. To sugeruje, że pieniądze, które odmrozi rząd wystarczyć mogą na zaledwie jeden dzień.

Jak to możliwe, że w ciągu jednego dnia z puli dopłat wyparować może kilkadziesiąt milionów złotych? Wszystko dlatego, że wielu potencjalnych beneficjentów podpisuje umowy zakupu mieszkań i kompletuje niezbędne dokumenty wcześniej. Tylko z ich złożeniem czekają na zielone światło w postaci informacji o uruchomieniu kolejnej transzy środków.

Dopłaty opłacają się budżetowi

Trzeba przy tym mieć świadomość, że rozdawanie pieniędzy na dopłaty do kredytów w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”, to z punktu widzenia budżetu dobry biznes. Przy okazji zakupu mieszkania na kredyt pojawia się bowiem cała masa podatków, z których cieszy się fiskus. W cenie nowego lokum płacimy VAT, a używanego PCC. Do tego PIT i CIT płacą banki zarabiające na kredycie, deweloperzy zarabiający na mieszkaniu, ekipy remontowe, składy budowlane, pośrednicy nieruchomości i kredytowi, sprzedawcy wyposażenia mieszkań, notariusze. Efekt? Na każdą złotówkę dopłaty do kredytu fiskus inkasuje około 2-3 złote w formie podatków.

 

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

Już blisko 3 mln osób w Polsce zdecydowało się na założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Część z nich na siedzibę swojej firmy wybrało własne mieszkanie, nie ponosząc kosztów związanych z wynajęciem czy kupnem lokalu. Co więcej, takie rozwiązanie w dłuższej perspektywie może przynieść także dodatkowe oszczędności. Wydatki związane z użytkowaniem nieruchomości mieszkalnej w celach służbowych, można bowiem zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, jednocześnie obniżając kwotę podatku należnego fiskusowi. Eksperci Tax Care podpowiadają, w jakich przypadkach będzie to możliwe.

Gdy na siedzibę firmy wybieramy własne lokum, które zamieszkujemy na co dzień, przede wszystkim powinniśmy zadbać o wydzielenie z niego tej części, którą przeznaczymy wyłącznie na cel związany z prowadzeniem działalności gospodarczej. To pozwoli nam bowiem na oddzielenie wydatków prywatnych od tych, które ponosimy w związku z funkcjonowaniem firmy, bo tylko te ostatnie mogą być zaliczone do kosztów uzyskania przychodu. Prawo nie przedstawia jednego sposobu, dzięki któremu z całkowitych kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania czy domu, moglibyśmy wyodrębnić te dotyczące działalności gospodarczej. – Aby dokonać tego podziału, najpierw musimy być świadomi, jakie wydatki w ogóle ponosimy na użytkowanie mieszkania, i które z nich są kosztami dotyczącymi uzyskania przychodu, bo wynikają z prowadzenia własnej firmy. Zaliczamy do nich przede wszystkim: czynsz, media, wydatki związane z korzystaniem z Internetu i telefonu – podpowiada Marta Krusiewicz, z biura rachunkowego TAX AIDE Sp. z o. o. w Mińsku Mazowieckim, Partnera Tax Care. Jak je rozliczyć?

1. Określ powierzchnię „domowej firmy” do odliczenia czynszu i odsetki za spłacany kredyt

Jeżeli chcemy rozliczyć wydatki związane z opłacaniem czynszu, powinniśmy zacząć od określenia, jaki procent mieszkania wykorzystujemy w celach służbowych. – Przypuśćmy, że nasze lokum liczy 50 mkw., za które płacimy czynsz w wysokości 500 zł. Na naszą działalność przeznaczyliśmy gabinet, który ma 10 mkw., czyli „siedziba” naszej firmy zajmuje 20%naszego mieszkania. Ta część czynszu, która dotyczy naszej działalności gospodarczej, czyli zatem 100 zł, stanowi koszt uzyskania przychodu – tłumaczy Dorota Burchard, z kaliskiego Biura Rachunkowego „DaKaDor”, Partnera Tax Care.

Podobny procentowy przelicznik możemy zastosować także w przypadku, gdy do kosztów uzyskania przychodu chcemy zaliczyć odsetki kredytu, który zaciągnęliśmy za zakup mieszkania, w którym prowadzimy działalność gospodarczą.

2. Sprawdź wartość początkową mieszkania do odliczenia amortyzacji mieszkania jako środka trwałego

Decydując się na włączenie mieszkania – jego całości, bądź części –  do środków trwałych firmy, możemy dokonywać odpisów amortyzacyjnych, które także stanowią koszty uzyskania przychodu. Należy jednak pamiętać, że nie każde lokum będzie można zaliczyć jako środek trwały, a tylko takie, które spełnia kilka wymogów. Mieszkanie musi być przede wszystkim własnością lub współwłasnością podatnika, nabyte lub wytworzone w jego własnym zakresie, kompletne i zdatne do użytku w dniu przyjęcia do używania, które będzie użytkować dłużej niż rok.

Jeżeli chcemy dokonać odpisu amortyzacji mieszkania, czyli odliczyć od podatku koszty, które ponosimy w związku ze stopniowym „zużywaniem się” naszego M., musimy określić wartość początkową lokum. – Ta zwykle jest ustalana na podstawie ceny kupna nieruchomości, którą możemy powiększyć np. o koszt związany z wykończeniem lokum. W przypadku, gdy została ona wytworzona przez podatnika, wartość początkowa – przykładowo – domu, równa jest kosztom poniesionym w związku z jego budową. Jeśli natomiast mieszkanie, w którym prowadzimy działalność gospodarczą, otrzymaliśmy w spadku, darowiźnie lub w inny nieodpłatny sposób, wartość początkową stanowi wartość rynkowa z dnia nabycia, chyba, że umowa darowizny określa wartość w niższej wysokości – podaje Dorota Burchard, Partner Tax Care. Określając wartość naszej nieruchomości, możemy skorzystać także z metody uproszczonej, wedle której, wartość początkowa stanowi 998 zł, którą mnożymy przez powierzchnię mieszkania lub domu.

Stawka amortyzacji uzależniona jest od tego, jakie prawo przysługuje nam do mieszkania. W przypadku prawa własnościowego jest to 1,5% wartości początkowej lokum, a prawa do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej – 2,5%. Możemy także zastosować stawkę indywidualną (od 1,5 do 10%), ale w tym przypadku istnieje warunek – mieszkanie musi być wcześniej użytkowane przez 60 miesięcy lub poddane renowacji, której koszt wyniósł 30% wartości początkowej.

Pamiętajmy, że amortyzacji także może podlegać np. sprzęt komputerowy czy meble, które wykorzystujemy w działalności, jeżeli spełniają definicję środków trwałych. Bez względu na to, czy określiliśmy nasze lokum jako środek trwały, do kosztów uzyskania przychodu możemy zaliczyć również wydatki związane z remontem mieszkania, ale tylko jego „firmowej” części.

3. Załóż oddzielny telefon służbowy i Internet dla łatwiejszego odliczenia

W przypadku korzystania z telefonu oraz Internetu, ustalenie, które wydatki możemy zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, nie sprawia kłopotu. Nie może nim być ten związany z opłaceniem rachunku za telefon prywatny, nawet jeżeli używamy go w celach służbowych. – Ta sama zasada dotyczy Internetu. Wystarczy jednak, że zdecydujemy się na założenie oddzielnego numeru służbowego i Internetu, z których będziemy korzystać tylko w pracy, a koszty ponoszone z tego tytułu, będziemy mogli rozliczyć w deklaracji podatkowej jako koszty uzyskania przychodu – wyjaśnia Marta Krusiewicz, Partner Tax Care.

4. Wyposaż mieszkanie w liczniki, by określić, ile prądu zużywa Twoja firma

Rozliczanie mediów, czyli zużycia wody, energii elektrycznej czy gazu jest bardziej skomplikowane. W tym przypadku przelicznik procentowy nie ma zastosowania, chociażby z tego powodu, że w działalności gospodarczej nie wykorzystujemy większości sprzętów elektrycznych znajdujących się w gospodarstwie domowym. Aby ustalić wysokość wydatków, które związane są z prowadzoną działalnością, można założyć oddzielne liczniki do pomiaru zużywanej energii, wody czy gazu.

Jeżeli chcemy prowadzić firmę we własnym mieszaniu, zadbajmy o wcześniejsze przygotowanie do tego nieruchomości. Pozwoli to na klarowny podział stref, a w związku z tym na wydzielenie tych kosztów dotyczących użytkowania lokum, które możemy odliczyć od podatku.

 

Źródło: Lightscape

Wyjeżdżając na urlop lub w podróż służbową, coraz częściej zatrzymujemy się nie w hotelach, a w prywatnych apartamentach. A gdyby tak przejść na drugą stronę transakcji i zacząć zarabiać na wynajmie krótkoterminowym? Czy taki sposób inwestowania w nieruchomości może być alternatywą dla tradycyjnego wynajmu?

Nie musimy być wielkimi inwestorami, aby zarabiać. Właściwie wystarczy dysponować jednym lokalem na wynajem, by zapewnić sobie stałe źródło dodatkowego dochodu. Warto przy tym zauważyć, że w ostatnich latach pojawiło się wiele nieznanych wcześniej (lub nie tak powszechnych) form najmu. Dziś udostępniać można np. pojedyncze biurka w przestrzeni biurowej (coworking), a mieszkania „wypożyczać” nawet na jedną dobę.

Wynajem społecznościowy – modny trend

Prawdziwy boom na wynajem krótkoterminowy pojawił się wraz z portalem Airbnb, który kontaktuje ze sobą osoby dysponujące lokalem na wynajem (to może być mieszkanie, a nawet pokój w mieszkaniu) z osobami poszukującymi taniego lokum.

Popularność tzw. „wynajmu społecznościowego” początkowo wynikała wyłącznie z możliwości rezerwacji noclegu w cenie niższej niż w hotelu. Było to na rękę szczególnie ludziom młodym, którzy zyskali możliwość podróżowania po całym świecie z możliwością nocowania „za grosze”.

Obecnie jednak cena nie jest już jedynym istotnym argumentem. Coraz częściej chodzi po prostu o styl życia. Wiele osób nie chce mieszkać w anonimowej, hotelowej przestrzeni. Na wakacjach lub w delegacji chcą czuć się tak swobodnie, jak we własnym domu. Wielu turystów chętnie zapłaci cenę podobną do tej w hotelu, jeśli w zamian będą mogli nocować w zwyczajnym domu lub bloku, z udogodnieniami takimi jak w prywatnym mieszkaniu.

Nowe wyzwania dla właścicieli apartamentów

To jednak stawia przed właścicielami lokali nowe wyzwania. Jeśli bowiem ktoś chce zająć się wynajmem krótkoterminowym, nie wystarczy, że zaproponuje niższą cenę niż najbliższy hotel.

Przede wszystkim wynajmujący, wybierając lokale, kierują się opiniami wystawionymi przez wcześniejszych gości – ci zaś oceniają zarówno standard wyposażenia, czystość, jak i zachowanie osoby, która reprezentowała właściciela (np. czy była miła, punktualna, a kontakt był z nią łatwy).

Druga sprawa to wygląd lokalu. Ten, kto chce wynająć dany apartament na nocleg za pośrednictwem portalu Airbnb, Booking, Wimdu czy ShortStayPoland, wcześniej będzie chciał obejrzeć zdjęcia. Powinny one być zachęcające, ale z drugiej strony, nie mogą przekłamywać rzeczywistości. Jeśli opisy w serwisach rezerwacyjnych nie będą zgodne ze stanem faktycznym, bardzo szybko zostaną zdemaskowane a rozczarowani klienci nie omieszkają zostawić odpowiedniej opinii i oceny.

– Przede wszystkim należy być szczerym i dokładnym w opisie nieruchomości. Warto jak najbardziej szczegółowo opisać co w mieszkaniu jest, z czego goście mogą korzystać. Dobrze także opisać okolicę oraz główne punkty turystyczne w pobliżu – podkreśla Adrian Leung, założyciel i członek zarządu Hosthelper.pl. – Poza tym, mieszkanie powinno mieć wszystko to, co może się przydać przy kilkudniowym pobycie, tj. zestaw ręczników, podstawowe kosmetyki, drobny sprzęt AGD (suszarka, żelazko) a także wyposażenie kuchenne – zauważa.

Jest potencjał!

Nie da się ukryć, że takie obowiązki jak pilnowanie rezerwacji, dbanie o zadowolenie każdego klienta, czy choćby zmienianie pościeli, mogą być bardzo czasochłonne. Dlatego niektórzy właściciele mieszkań mają wątpliwości, czy podołają wynajmowi w takim właśnie trybie.

Z drugiej strony, rosnące zainteresowanie wynajmem krótkoterminowym na świecie i dość słabe nasycenie rynku w Polsce, to argumenty, które przemawiają za opłacalnością takich działań. Nadzieje rozbudzają również rozmaite rankingi i statystyki. Np. z raportu przygotowanego przez PwC oraz Urban Land Institute wynika, że Warszawa znajduje się na 20. miejscu wśród miast o największym potencjale do inwestowania w nieruchomości w Europie.

Pod względem turystyki, najbardziej atrakcyjnym miastem w Polsce jest Kraków, odwiedzany rocznie przez ok. 10 mln osób. Ale niewiele mniej, bo ok. 8 mln turystów odwiedza Warszawę. A nie można zapominać również o tym, że stolica stanowi najważniejsze miasto w Polsce z punktu widzenia biznesu.

Na atrakcyjność nieruchomości wynajmowanych w Warszawie wpływa także rosnąca atrakcyjność tego miasta w oczach zagranicznych gości. Warszawa coraz częściej wymieniana jest jako jedno z najmodniejszych europejskich miast. Jednocześnie, właśnie ze względu na fakt, że w Polsce stolica nie jest powszechnie postrzegana jako miasto turystyczne, na rynku wynajmu krótkoterminowego wciąż jeszcze jest miejsce dla nowych lokali.

– Nieruchomości na wynajem krótkoterminowy wcale nie muszą ograniczać się do kurortów czy miejscowości typowo turystycznych. Duże miasta żyją cały rok i ruch w nich trwa bez względu na porę roku czy pogodę, zmienia się tylko profil klientów – mówi Adrian Leung. – W miesiącach letnich przeważają oczywiście turyści, ale poza sezonem dominują osoby podróżujące służbowo lub w konkretnych, nieturystycznych celach – podkreśla.

Aby zarabiać, trzeba się postarać

Na wynajmie krótkoterminowym z pewnością można zarobić. Nie oznacza to jednak, że zarobi każdy i w każdej sytuacji. Warto zwrócić uwagę na fakt, jak wiele czynników ma wpływ na to, czy nieruchomość będzie atrakcyjna w oczach osób poszukujących oferty dla siebie.

Z punktu widzenia właściciela nieruchomości, w wynajem krótkoterminowy trzeba włożyć znacznie więcej wysiłku niż przy wynajmie długoterminowym. Konieczny jest zakup urządzeń, takich jak telewizor, żelazko czy kuchenka mikrofalowa, trzeba też podłączyć internet wi-fi i telewizję kablową, a to oznacza konkretne koszty. Poza tym dochodzą nowe obowiązki – zmiana pościeli, uzupełnianie braków, przekazywanie kluczy, aktualizacja ogłoszenia, pilnowanie rezerwacji.

A ponieważ ceny muszą być konkurencyjne w stosunku do hoteli, o sukcesie danej nieruchomości bardzo często decydować będzie jej obłożenie. Mówiąc inaczej – inwestycja zwróci się i będzie przynosiła stabilny dochód pod warunkiem, że apartament będzie wynajmowany przez zdecydowaną większość dni w roku.

Nie dziwi więc, że na rynku pojawiają się firmy, które profesjonalnie zajmują się zarządzaniem nieruchomościami na wynajem krótkoterminowy. Dzięki temu właściciel apartamentu może zlecić zewnętrznej firmie zarówno przygotowanie atrakcyjnej oferty, obsługę rezerwacji, jak i obsługę samego lokalu w zamian za np. niewielką część zysku z każdej rezerwacji.

Ważne jednak, aby decydując się na taką współpracę, dobrze prześwietlić firmę, której chcemy powierzyć nasz apartament. Na co zwrócić uwagę?

– Warto sprawdzić jakie opinie mają wśród gości mieszkania zarządzane przez daną firmę. Pozytywne oceny i komentarze są kluczowe w tego typu działalności – zauważa Adrian Leung. – Poza tym liczy się zakres usług oraz elastyczna możliwość ich doboru. Chodzi o to, aby właściciel nie był zobowiązany do płacenia za takie usługi, z których nie zamierza korzystać. Warto także dowiedzieć się, czy istnieje możliwość podpisania umowy na próbę, np. na kilka miesięcy – mówi przedstawiciel Hosthelper.pl.

Mimo wszystko, możliwość rozpoczęcia współpracy z wyspecjalizowaną firmą warto rozważyć już na samym początku przygody z wynajmem krótkoterminowym i to nawet wtedy, gdy dysponujemy tylko jednym lokalem.

Obsługa rezerwacji, odpowiedzi na zapytania gości oraz przygotowanie apartamentu to czynności bardzo czasochłonne. Samodzielnie zarządzając apartamentem, możemy tracić wiele okazji na zarobek. Z taką sytuację będziemy mieli do czynienia np. wtedy, gdy ktoś zechce wynająć lokal jeszcze tego samego dnia, a my nie będziemy mieli czasu na jego przygotowanie.

W podobnych przypadkach specjalistyczna firma zadziała szybciej. Ważne też, że będzie ona mogła pozwolić sobie na ułatwienia, takie jak synchronizacja rezerwacji w wielu portalach z ofertami jednocześnie. Dzięki temu właściciel nie będzie musiał osobiście pilnować, czy dwóch klientów, w dwóch różnych portalach, nie zarezerwowało tego samego mieszkania na ten sam termin.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zlecenie zarządzania nieruchomością to dodatkowy koszt. Warto jednak zauważyć, że celem takiej współpracy jest nie tylko odciążenie właścicieli w żmudnych obowiązkach, ale przede wszystkim maksymalizacja liczby rezerwacji. A dzięki dużemu obłożeniu, zysk z takiej inwestycji będzie oczywisty.

Podsumowując, wynajem krótkoterminowy już teraz cieszy się dużą popularnością, a jego rola będzie z pewnością jeszcze rosła. Osoby chcące zarabiać na nieruchomościach, powinny więc uwzględnić w swoich planach wystawienie ogłoszenia w portalach rezerwacyjnych. Jednak do takiego wyzwania warto podejść z głową. Najlepiej przemyśleć każdy szczegół jeszcze przed udostępnieniem lokalu gościom, a jeśli mamy wątpliwości, czy wszystkiemu podołamy sami, warto skorzystać z pomocy profesjonalistów.

 

Źródło: empemedia.pl

Poszukiwanie miejsca, w którym zlokalizujesz swój biznes przypomina nieco wybór mieszkania. Musisz dopasować je do swoich preferencji i możliwości finansowych, zastanowić się nad lokalizacją, wielkością czy stylistyką. Wynajmowany lub kupiony lokal powinien odzwierciedlać cechy, które są ważne dla Ciebie – a w tym przypadku istotne dla wyróżnienia Twojego biznesu i zwrócenia uwagi jego odbiorców. Jak się do tego zabrać?

– Lokal gastronomiczny, butik czy kancelaria prawna – czyli każda działalność, którą wiąże się z goszczeniem klientów – powinna cechować się pewną unikalnością, nasuwając odpowiednie skojarzenia z podstawowymi wyróżnikami Twojego biznesu – mówi Kuba Karliński, członek zarządu Magmillon, firmy realizującej projekty nieruchomościowe oparte o odnawianie kamienic. – Według teorii „4p”jednym ze składników tzw. kompozycji marketingowej, czyli zbioru elementów za pomocą których każdy biznes oddziałuje na rynek, jest „place” – „miejsce”, które teoretycy definiują szeroko – jako kanał dystrybucji. Jednak w przypadku wielu tradycyjnych biznesów o niewielkiej skali działania, warto rozumieć „place” dosłownie – jako miejsce, w którym sprzedajesz swoje produkty lub usługi. To ono decyduje często o powodzeniu przedsięwzięcia – dodaje ekspert.

Koszty

Jeśli dysponujesz takim kapitałem by kupić lokal, w którym później poprowadzisz swój biznes – świetnie. Dzięki temu łatwiej będzie Ci zaplanować budżet, comiesięczne koszty będą nieco niższe i w najtrudniejszym, początkowym okresie łatwiej będzie Ci osiągnąć satysfakcjonujące rezultaty finansowe (np. wyjść na plus w nowo otwartej i jeszcze nieznanej kawiarni). Sytuacja komplikuje się w przypadku wynajmu. To dodatkowy koszt, który musisz dopisać do swojego biznesplanu. Umowy na wynajem lokali użytkowych najczęściej są dłuższe i lepiej chroniące właściciela niż w przypadku mieszkań. W przypadku ewentualnego niepowodzenia biznesu, nie będziesz w stanie się szybko wycofać. To nie oznacza, że wynajem nie jest dobrym rozwiązaniem. Przeciwnie – w przypadku braku odpowiedniego kapitału czy niepewności co do przyszłej lokalizacji inwestycji jest najlepszym wyjściem. Zanim jednak podejmiesz decyzję, musisz bardzo dokładnie oszacować swoje przyszłe przychody i wydatki. Koszty wynajmu mogą okazać się kluczowe dla Twojego biznesplanu.

Wymogi techniczne

W zależności od tego, jaki typ działalności zamierzasz prowadzić, możesz być zmuszony do spełnienia szeregu różnorodnych kryteriów. Przykładowo – biuro podróży nie wymaga warunków znacząco odmiennych niż zwykłe mieszkanie. Zupełnie inaczej jest z restauracją, która musi spełnić liczne wymogi Sanepidu. Nie w każdym lokalu uda Ci się wygospodarować oddzielne pomieszczenie do przygotowywania warzyw, owoców i mięsa, czy wytyczyć dwie „ścieżki” dla naczyń – czyste nie mogą być przenoszone z kuchni do klienta w taki sposób by „krzyżować się” z brudnymi – noszonymi od stolików do zmywarki. Jeszcze inne wymogi techniczne prawodawcy narzucają aptekom, zakładom fryzjerskim czy gabinetom kosmetycznym. Trzeba je brać pod uwagę wybierając nieruchomość. Im bardziej specyficzny jest Twój biznes, tym więcej nakładów będzie wymagało przystosowanie pomieszczeń. Sporą część ofert odrzucisz już na wstępie.

Lokalizacja

Lokalizację swojego biznesu musisz przemyśleć wieloaspektowo. Po pierwsze z biznesowego punktu widzenia. Zanim wybierzesz nieruchomość postaraj się oszacować wielkość rynku. Ilu lokalnych klientów masz szansę zdobyć? Czy dojazd do nieruchomości jest prosty i wygodny? Czy konkurencja jest znacząca i jak sobie radzi? To kilka podstawowych pytań, do których musisz dodać wiele bardziej szczegółowych – związanych z Twoją branżą lub specyfiką firmy. Tam gdzie doskonale będzie sprzedawała się kawa z mlekiem sojowym, zupełnym niewypałem może okazać się sklep spożywczy. Po drugie, zastanów się nad miejscem w kontekście własnej wygody. To bardzo ważne, w szczególności jeśli to ma być Twoje nowe miejsce pracy.

Dopasowanie do charakteru biznesu

To kluczowy aspekt wyboru nieruchomości. Jeśli chcesz by Twój punkt usługowy był unikalny – zdecyduj się na unikalny lokal. Oczywiście to nie jest metoda dla każdego. Dla części firm lepszym rozwiązaniem może być wynajem powierzchni w centrum handlowym, które ma swoje niewątpliwe zalety, jak stała baza klientów czy promocja takiej galerii jako całości. Trudno się tam jednak wyróżnić. Dlatego jeśli cechy, z którymi ma być kojarzony Twój biznes to np. kreatywność, odwaga, tradycja, kulturalna niszowość czy ekskluzywność – wybierz coś niestandardowego. To może być barka nad Wisłą lub lokal w odnowionej kamienicy, w sercu Pragi. Jeśli Twoją grupą docelową są ludzie ceniący detale i trudno uchwytny „klimat miejsca” – z pewnością docenią oryginalność.

Negocjacje i formalności

Kiedy już znajdziesz nieruchomości, które spełniają Twoje wymagania w każdej z wymienionych kategorii, pozostają kwestie formalne. Podobnie jak w przypadku zakupu czy wynajmu mieszkania – warto negocjować. Każda „wytargowana” kwota zwiększa budżet Twojego biznesu. Jeśli chcesz wynająć lokal – jako karty negocjacyjnej użyj argumentu o ponoszonych kosztach. Twoje inwestycje w nieruchomość mogą zwiększyć jej wartość. Dodatkowo wiążą Cię z nią, dając właścicielowi większą pewność przyszłych zysków.

Ustal z właścicielem kto jest odpowiedzialny za uzyskanie dokumentacji, niezbędnej do rozpoczęcia działalności. W zależności od typu biznesu, mogą to być koncesje, pozwolenia, czy dokumenty potwierdzające spełnienie wymogów technicznych.

Podpisując umowę, szczególną uwagę zwróć na warunki wypowiedzenia. Dla niektórych typów biznesu lokalizacja jest kluczowym czynnikiem warunkującym sukces, dlatego musisz ją zabezpieczyć. Nie dopuść do sytuacji, w której musisz przenosić dobrze prosperującą firmę z dnia na dzień. W umowie zabezpiecz również swoje prawa dotyczące ewentualnych zmian w lokalu, przystosowujących go do wymogów Twojego biznesu. Zastrzeż również kto jest odpowiedzialny za usuwanie ewentualnych usterek.

I pamiętaj, że to nieruchomość ma być dopasowana do Twojej wizji własnego biznesu. Nigdy na odwrót!

Źródło: Magmillon

Informacje napływające do GUS-u z budów realizowanych przez deweloperów wskazują, że nadal przeważa tzw. technologia tradycyjna udoskonalona. Mowa o wznoszeniu ścian nośnych budynków mieszkalnych przy pomocy ręcznie wmurowywanych bloczków, cegieł lub pustaków. Obserwacja inwestycji osób prywatnych sugeruje, że tacy inwestorzy przy budowie domów jednorodzinnych też wybierają sprawdzone rozwiązania. Dzięki danym GUS-u możemy sprawdzić, czy alternatywne technologie budowy domów są całkowitą egzotyką w Polsce.

Nowe drewniane domy wciąż stanowią zupełny margines rynkowy …

Informacje na temat technologii budowy domów znajdziemy w rocznych opracowaniach GUS-u. Do niedawna wspomniana instytucja podawała tylko dane o budynkach wzniesionych poza budownictwem indywidualnym. Statystyki z ostatnich lat dotyczą również budynków ukończonych przez indywidualnych inwestorów. Do tej kategorii zaliczają się przede wszystkim osoby prywatne budujące swój dom jednorodzinny – tłumaczy  Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. O wiele mniejsze znaczenie mają jednoosobowi przedsiębiorcy budujący domy i lokale na sprzedaż lub wynajem. Warto wiedzieć, że Główny Urząd Statystyczny zalicza takie osoby do grona inwestorów indywidualnych.

Po sprawdzeniu najnowszych informacji na temat budynków ukończonych przez inwestorów indywidualnych (2014 rok, 2015 rok i 2016 rok) można zauważyć, że technologia tradycyjna udoskonalona nadal posiada przytłaczającą przewagę. W takiej technologii wzniesiono 99,4% – 99,5% wszystkich budynków, które od 2014 r. do 2016 r. ukończyli inwestorzy indywidualni. Jeżeli chodzi o pozostałe warianty budowy domów, to tylko jeden z nich osiągnął udział zasługujący na jakiekolwiek omówienie. Mowa o technologii konstrukcji drewnianych. Od 2014 roku do 2016 roku, nowe drewniane domy stanowiły 0,5% – 0,6% wszystkich budynków ukończonych przez inwestorów indywidualnych. W minionym roku do użytku oddano około 360 takich domów z drewna. Stanowią one ciekawe rozwiązanie, ale nadal powinny być postrzegane jako rynkowy margines.

Nie tylko przez technologię budowa polskiego domu trwa 56 miesięcy

Dominacja technologii tradycyjnej udoskonalonej jest bardzo widoczna również wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę liczbę mieszkań ukończonych przez inwestorów indywidualnych. Udział wspomnianej technologii w liczbie nowych „indywidualnych” mieszkań z 2016 r. wynosił 99,26% (patrz poniższa tabela). Ten wynik nie stanowi zaskoczenia, gdyż w budownictwie indywidualnym jeden budynek zwykle zawiera tylko jedno mieszkanie (klasyfikowane zgodnie z terminologią GUS-u).

Poniższe zestawienie zawiera informacje, która może być bardziej zaskakująca dla wielu czytelników. Okazuje się bowiem, że według danych GUS-u budowa przeciętnego domu jednorodzinnego w Polsce nadal trwa ponad 4,5 roku. Ten czas potrzebny na budowę wynika nie tylko z pracochłonności tradycyjnej technologii. Równie istotne są przerwy, które prywatni inwestorzy muszą stosować w celu zgromadzenia środków lub znalezienia odpowiednich fachowców.

Unijne wymagania wymuszą na inwestorach zmiany technologiczne

W kolejnych latach nadal możemy spodziewać się zdecydowanej dominacji technologii tradycyjnej udoskonalonej na polskich budowach domów i stosunkowo długiego czasu realizowania takich inwestycji przez osoby prywatne – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Warto jednak zwrócić uwagę, że w ramach tradycyjnej technologii budowy domów, będą musiały zajść pewne zmiany (związane np. z zastosowaniem bardziej nowoczesnych materiałów). Takie dostosowania są już przesądzone od 2014 roku, kiedy wprowadzono w Polsce nowe unijne normy energochłonności dla domów jednorodzinnych. Zgodnie z tymi regulacjami, maksymalne roczne zapotrzebowanie na nieodnawialną energię pierwotną (potrzebną do ogrzewania, wentylacji i przygotowania ciepłej wody użytkowej), powinno wynosić:

  • 95 kWh/mkw. od 1 stycznia 2017 r. do 31 grudnia 2020 r.
  • 70 kWh/mkw. od 1 stycznia 2021 r.

Norma obowiązująca od początku 2021 roku sprawi, że nawet najbardziej energochłonne nowe domy będą dość zbliżone parametrami do budynków pasywnych. Taka zmiana prawdopodobnie wpłynie negatywnie na koszty związane z budową. O wyższych wymaganiach dotyczących energochłonności, powinny pamiętać osoby, które zamierzają rozpocząć budowę „własnych czterech kątów” po 2020 r.

 

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

 

Eksperci

Bugajski: „Problematyczny” wzrost gospodarczy

Przez kilka ostatnich pokryzysowych lat wiele ekonomistów narzekało na stan globalnej koniunktury i ...

Grejner: Znów wzrosły płace w Polsce. A kiedy dogonimy Niemców?

4473 zł - tyle, wg opublikowanych we wtorek danych GUS, Polacy zarabiali we wrześniu br. Średnia pen...

Kalata: Część firm straci prawo do udzielania ulg

Zmiana ustawy z dnia 29 września 2017 roku o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej o...

Gontarek: Pracodawcy coraz częściej zatrudniają starszych pracowników

We wrześniu br. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 4,5% r/r. Natomiast...

Przasnyski: Żywność drożeje najmocniej od pięciu lat

We wrześniu ceny żywności były wyższe niż rok wcześniej aż o 5 proc. To najmocniejszy wzrost od pięc...

AKTUALNOŚCI

Wybieramy płatności elektroniczne zamiast gotówki

Większość Polaków wybiera płatności elektroniczne zamiast gotówki. Cenione są za innowacyjność, wygo...

Spotkanie MŚP rozpoczęte

35 tys. m2 – właśnie tyle przestrzeni potrzeba, aby ponad 6 tys. uczestników z ponad 30 krajów mogło...

Emigrujemy do Norwegii – mieszka tam już 85 tys. Polaków

W ubiegłym roku z Polski wyemigrowało prawie 120 tys. osób. Na koniec 2016 r. poza granicami przebyw...

Najszybciej rozwijającym się regionem w UE jest Mazowsze

Mazowsze było w latach 2007-2015 jednym z czterech najszybciej rozwijających się regionów w Unii Eur...

Sprawdź rzetelność informacji w Internecie

Ogrom informacji pojawiających się w sieci każdego dnia negatywnie wpływa na ich jakość. W takich wa...