piątek, Wrzesień 20, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Metrohouse"

Metrohouse

Studenci każdego roku stanowią siłę napędową polskiego rynku najmu. Przede wszystkim widoczne jest to w średniej wielkości miastach o tradycjach akademickich, gdzie stanowią znaczącą część wszystkich klientów poszukujących lokali do wynajmu.

Według badań „Studenci na rynku nieruchomości 2018” przeprowadzonych przez AMRON oraz Warszawski Instytut Bankowości najważniejszymi czynnikami wyboru mieszkania do wynajmu przez studenta jest wysokość czynszu (28%), odległość od uczelni (20%) oraz standard lokalu (16%). Na dalszy plan zeszły cechy takie jak bezpieczeństwo okolic, czy dostęp do infrastruktury handlowej czy usługowej.

Wyniki ankiet potwierdzają obserwacje agentów działających w ramach sieci Metrohouse, którzy szczególnie dużo pracy mają wraz ze zbliżającym się rokiem akademickim. W oparciu o doświadczenie ze współpracy ze studentami przygotowali oni 5 niezbędnych elementów, które sprawią, że mieszkanie wystawione do wynajmu spotka się z zainteresowaniem studentów.

Przystępna cena. Każdy student zwraca szczególną uwagę na proponowaną przez właściciela cenę wynajmu. O ile jeszcze kilkanaście lat temu była ona kluczowym czynnikiem przy wyborze mieszkania na wynajem, dziś nie jest to tak silny czynnik. Nadal jednak w okresie przed rozpoczęciem roku akademickiego z oferty znikają momentalnie lokale, które charakteryzują się nieco niższa ceną. Standardem już jest, że im bliżej roku akademickiego, tym liczba ofert o umiarkowanych cenach dość momentalnie topnieje. Mówi się wtedy, że średnie ceny mieszkań do wynajmu wzrastają. Nie jest to do końca prawdą, ponieważ właściciele z rzadka obecnie podnoszą ceny przed 1 października, ale na rynku mieszkania są ostro „przebrane”, a te które pozostały zwykle wyróżniają się znacznie wyższą ceną. To z kolei powoduje wrażenie wzrastających cen.

Dobry standard. Doskonale, aby w ślad za umiarkowaną ceną szedł odpowiedni standard mieszkania. Bezpowrotnie minęły już czasy, gdy przy ograniczonej podaży mieszkań na wynajem, studenci zgadzali się na wynajem lokali, które charakteryzowały się niskim standardem i ubogim wyposażeniem. Dziś student chce wynająć lokal w pełni wyposażony, ze wszystkimi niezbędnymi urządzeniami. Jak twierdzą agenci Metrohouse, studenci często pytają o miejsce parkingowe, dodatkowe pomieszczenia na rower. Standardem jest Internet lub możliwość jego założenia, a także w pełni wyposażona kuchnia. Wraz z dużym zainteresowaniem inwestowaniem w mieszkania, wybór mieszkań jest także znacząco większy. To świetna sytuacja dla studentów, którzy zwykle w takiej sytuacji wybierają lokale w nowszym budownictwie, których standard znacznie odbiega od mieszkań wybudowanych np. w latach 70-tych. Wniosek? Nie remontowałeś mieszkania od lat? Możesz mieć problem z wynajmem!

Okolica. Zwykle wśród studentów pokutuje przekonanie, że im bliżej kampusu uczelni tym lepiej. W wielu przypadkach wynajem mieszkania w pobliżu świetnie położonych w centralnych rejonach miast uczelni jest poza budżetem przeciętnego najemcy. Wobec tego pozostaje znalezienie lokum z dobrym i szybkim dojazdem. Dla studenta czasem najbardziej istotną informacją jest to, że autobusem na uczelnie dojedzie w 15 minut. Nie bez znaczenia jest najbliższa okolica, która daje możliwości aktywnego spędzenia wolnego czasu lub po prostu spotkania się w gronie znajomych poza własnym mieszkaniem.

Przeczytaj także:

Właściwy rozkład. Nie każde mieszkanie nadaje się na wynajem studencki. Najbardziej poszukiwane przez studentów są lokale z oddzielnymi pokojami. Oczywiście nie można przekreślać innych rozkładów, ale lokale z przechodnimi pomieszczeniami, czy też kuchnią otwartą na salon będą się cieszyć mniejszym powodzeniem. W ostatnich latach można zaobserwować, że dla części inwestorów doskonałym biznesem jest zakup lub podnajem dużych mieszkań, aby przearanżować je na kilka samodzielnych pokojów dla studentów. Zwykle ich powierzchnia nie jest zbyt duża i pozwala zaledwie na umieszczenie kanapy, biura i niewielkiej szafy.

Umowa i dodatkowe opłaty. Studenci nie lubią wiązać się umowami długoterminowymi. Z doświadczenia agentów Metrohouse wynika, że najczęściej preferują umowy na czas nieokreślony, które pozwalają im, w przypadku np. mało satysfakcjonującej współpracy z właścicielem, na szybkie jej rozwiązanie i przeniesienie się do nowego lokum. Często też studenci wychodzą z założenia, że po upływie roku akademickiego warto poszukać sobie innego mieszkania – np. o bardziej korzystnym stosunku ceny do standardu. Student lubi też mieć pełną jasność, że opłaty za mieszkanie będą na pewnym stałym poziomie i nie będzie zaskakiwany wysokością opłat licznikowych. Tak może się stać np. gdy mamy do czynienia z elektrycznym ogrzewaniem lokalu. Rachunki mogą być zaskakująco wysokie.

Choć pokutuje przekonanie, że wynajem mieszkań studentom to operacja podwyższonego ryzyka, w ostatnim czasie nastawienie właścicieli mieszkań ulega zmianie. Na korzyść wynajmujących działa instytucja najmu okazjonalnego, czy inne formy zabezpieczeń, które minimalizują ryzyko ew. kłopotów związanych ze studenckim wynajmem.

Źródło: Metrohouse

II kwartał 2019 r. na rynku kredytów hipotecznych był wyjątkowo udany. Zwykle wiosenne miesiące są lepsze pod względem wolumenu nowych umów kredytowych od I kwartału, ale analizowany okres był rekordowy – wartość akcji kredytowej przekroczyła 16 mld zł.

– W drugim kwartale 2019, wbrew oczekiwaniom rynku, większość banków podwyższyło warunki cenowe dla udzielanych przez siebie kredytów. Obserwujemy lekki wzrost marż kredytowych i coraz mocniejsze promowanie przez banki klientów korzystających z dodatkowych produktów bankowych tzw. cross-sell’u. Nowością na rynku jest także uzależnienie wysokości marży od lokalizacji nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie kredytu, które wprowadziło PKO BP. Najbardziej zauważalny wzrost marż dotyczy kredytów z najniższym 10% wkładem własnym. W przypadku kredytów z 20% lub większym wkładem własnym warunki cenowe są niemal identyczne kwartał do kwartału, mówi Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Gold Finance.

Z obserwacji agencji Metrohouse i Gold Finance wynika, że z rynku kredytowego powoli zaczynają odpływać klienci inwestycyjni, którzy kredytowali zakup nieruchomości pod wynajem przy minimalnym wkładzie własnym. Wynika to głównie z aktualnych warunków cenowych kredytów hipotecznych i rosnących kosztach zakupu nieruchomości. Rata takiego kredytu zaczyna przewyższać przychody z najmu. – Inflacja utrzymuje się na umiarkowanym poziomie pomimo wyraźnego wzrostu cen. Możemy jednak w niedalekiej przyszłości dotknąć celu inflacyjnego co może spowodować wzrost stóp procentowych. Na razie kredytobiorcy nadal mogą cieszyć się z niskiego oprocentowania ich kredytów i niezmiennej wysokości ich rat kredytowych, dodaje Andrzej Łukaszewski z Gold Finance.

Nieco niższa zdolność kredytowa…

W porównaniu do I kwartału 2019 r. średnia zdolność kredytowa liczona dla przykładowej rodziny w modelu 2+2 oraz dla pary uległa niewielkiemu obniżeniu. W obu przypadkach jest to 7 tysięcy złotych, co raczej ma znikomy wpływ na zmiany w decyzjach zakupowych kredytobiorców. Jednak w przypadku singla zdolność kredytowa uległa obniżeniu już o 23 tysiące złotych. Przy miesięcznych dochodach gospodarstwa domowego na poziomie 8 tys. zł netto rodzina 2+2 otrzyma od banku maksymalnie 623 tys. zł. kredytu, a para 778 tys. zł. W przypadku singla zarabiającego 5 tys. zł zdolność kredytowa wyniesie 473 tys. zł.

… a raty coraz wyższe

Kupując mieszkanie należy przygotować się, że zapłacimy nieco wyższe raty niż w I kw. 2019 r. Przy mieszkaniu w cenie 300 tys. zł rata miesięczna kredytu wyniesie 1301 zł, a gdy cena mieszkania wyniesie 500 tys. zł miesięczny koszt kredytu to 2169 zł (kredyt na 30 lat, wkład własny 10 proc.). Oczywiście nasze wyliczenia oparte są na uśrednionych wartościach, ale jednocześnie dają pogląd na poziom kosztów, na jaki należy przygotować się kupując mieszkanie w określonej cenie.

Przeczytaj także:

Średnia wartość kredytu hipotecznego

W Warszawie 65 proc. kredytów udzielonych za pośrednictwem ekspertów Gold Finance mieści się w zakresie 200-400 tys. zł, choć w stolicy najczęściej wnioskowaliśmy o kwoty od 200 do 300 tys. zł (41 proc.). W koszyku 5-ciu największych metropolii nie ma dominującego zakresu. Najwięcej kredytobiorców z tych miast zgłasza zainteresowanie kredytami od 200 do 400 tys. zł. Ciekawostką jest dość wysoki odsetek kredytów pomiędzy 400 a 500 tys. zł (14 proc.). W pozostałych lokalizacjach 60 proc. kredytów mieści się w przedziale 100-300 tys. zł.

Ile pożyczamy?

Ciekawe obserwacje przynosi analiza średniej kwoty kredytu udzielanego za pośrednictwem Gold Finance. W II kw. 2019 w Warszawie średnia spadła do bardzo niskiego poziomu 221 tys. zł podczas, gdy jeszcze przed rokiem nabywcy nieruchomości w Warszawie zadłużali się na średnim poziomie 391 tys. zł. Wytłumaczeniem tej sytuacji jest wysoki udział wkładu własnego przy zaciąganiu kredytu, znamienny zwłaszcza dla Warszawy, gdzie gotówki w obrocie na rynku nieruchomości jest najwięcej. W koszyku największych polskich miast średni nowy kredyt hipoteczny jest bliski poziomu 300 tys. zł., a w pozostałych miastach nieznacznie przekracza 250 tys. zł.

Źródło: Metrohouse

W Warszawie znajdziemy szereg lokalizacji, które cieszą się wyjątkowym zainteresowaniem nabywców mieszkań. Gdzie najczęściej poszukujemy mieszkań, a gdzie naprawdę dochodzi do największej liczby transakcji na rynku wtórnym?

Mokotów i Śródmieście – tam chcemy mieszkać

Dane przedstawione w najnowszym Barometrze Metrohouse i Gold Finance wskazują na to, że najwięcej osób chciałoby mieszkać w Śródmieściu i na Mokotowie (po 13 proc.). Obie dzielnice charakteryzują się doskonałą lokalizacją, dlatego potencjalne zainteresowanie nimi nie może dziwić. Klienci też chętnie oglądali oferty mieszkań z Pragi Południe (9,8 proc.), a także z Ursynowa (8,5 proc.), Białołęki (8,3 proc.) i Woli (8,2 proc.). Statystyki Metrohouse wskazują, że najmniej osób za obszar poszukiwań obiera Wesołą i Rembertów, które są utożsamiane raczej z dzielnicami o zabudowie jednorodzinnej.

Porównując II kwartały 2018 i 2019 r. nie są zauważalne większe zmiany zainteresowania poszczególnymi dzielnicami. Jedyny warta odnotowania większa zmiana dotyczy Śródmieścia, gdzie o 4,4 pkt. procentowych wzrósł odsetek chętnych do zakupu mieszkania w tej dzielnicy. Natomiast o 1,6 proc. w porównaniu do II kw. 2018 roku spadło zainteresowanie Białołęką.

Z Barometru Metrohouse i Gold Finance wynika, że najwięcej transakcji zakupu realizowanych przez doradców Metrohouse dokonywanych jest na Mokotowie (12,6 proc.), Pradze Południe (11,7 proc.) i na Woli (11,7 proc.). W czołówce nie ma więc Śródmieścia. Największa różnica pomiędzy zainteresowaniem daną dzielnicą a faktycznym zakupem występuje właśnie w tej dzielnicy. 13 proc. klientów aktywnie przegląda oferty ze Śródmieścia, a jedynie 5,8 proc. kupuje tam mieszkanie.

W czterech dzielnicach ceny już powyżej 10 000 zł za m kw.

Najwyższe ceny w transakcjach odnotowanych przez Metrohouse w I połowie roku odnotowujemy w Śródmieściu (11505 zł za m kw.), na Żoliborzu (10615 zł), na Woli (10350 zł) i w Wilanowie (10092 zł). Nieco taniej jest na Bielanach, Mokotowie, Woli i Ochocie. Osobom poszukującym mieszkania w korzystnej cenie należałoby zaproponować dzielnice takie jak Rembertów, Wawer, Wesoła, czy Białołęka, gdzie bez problemu kupimy mieszkania w cenie poniżej 8000 zł za m kw.

– Należy jednak pamiętać, że wskazywane w opracowaniu wartości to średnie ceny w transakcjach w danej dzielnicy i nie zakładają podziału na technologię lub rok budowy budynku. Nawet, gdy w danej dzielnicy średnie ceny osiągają wysokie pułapy, osiągnięcie ich dla nieruchomości w złym stanie technicznym, odbiegających od średniego standardu na rynku będzie oczywiście niemożliwe, komentuje Marcin Jańczuk z Metrohouse.  Jednak nie odstrasza to sprzedających od wystawiania ofert po znacznie zawyżonych cenach, co oczywiście spotyka się ze słabym zainteresowaniem potencjalnych nabywców i wydłużonym procesem sprzedaży.

Dzielnica Odsetek transakcji Cena za m kw.
Bemowo 5,8% 7850
Białołęka 7,8% 7547
Bielany 2,9% 9738
Mokotów 12,6% 9143
Ochota 6,8% 9089
Praga Północ 2,9% 8661
Praga-Południe 11,7% 8408
Rembertów poniżej 1 % 6805
Śródmieście 5,8% 11505
Targówek 2,9% 7600
Ursus 1,9% 7981
Ursynów 9,7% 8655
Wawer 4,9% 6955
Wesoła poniżej 1% 7314
Wilanów 4,9% 10092
Włochy 1,9% 8333
Wola 11,7% 10350
Żoliborz 4,9% 10615

Źródło: Metrohouse

Parametry mieszkań nabywanych w Warszawie znacznie różnią się od tych kupowanych w innych dużych miastach Polski. Jednak w każdej lokalizacji ciężko jest znaleźć mieszkanie w okazyjnej cenie.
Metraż nabywanych mieszkań: Warszawa vs. reszta Polski

Według raportu Barometr Metrohouse i Gold Finance za II kw. 2019 r. w Warszawie największym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania o metrażu od 35 do 50 m kw. Lokale o tej wielkości stanowią aż 38% wszystkich nabywanych mieszkań w stolicy. W przypadku innych największych miast Polski było podobnie, z tym że odsetek transakcji w tym przedziale metrażu wyniósł 47%. Z analiz wynika, że najczęstszym powodem zakupu mieszkania są przesłanki inwestycyjne, a takie właśnie powierzchnie mieszkań wynajmują się najłatwiej.

Dużym powodzeniem zarówno w Warszawie jak i w innych 5-ciu największych miastach Polski cieszą się metraże 50-60 m kw., czyli standardowa wielkość mieszkań kupowanych przez rodziny z dzieckiem. W stolicy, w odróżnieniu od innych dużych miast Polski, rzadziej sprzedają się mniejsze mieszkania, a mianowicie 20-35 m kw., w II kwartale 2018 roku stanowiły 15% wszystkich transakcji, a w II kwartale 2019 roku zaledwie 9%. W innych miastach natomiast w II kwartale 2018 roku sprzedaż mieszkań tego metrażu stanowiła 23%, a w 2019 roku 14%. Znikomy procent stanowią transakcje zakupu mieszkań powyżej 80 m kw. – niewielkie zainteresowanie takimi mieszkaniami jest znamienne dla wszystkich analizowanych miast.

1% mieszkań w Warszawie kupowanych poniżej 5 tys. za m kw.

Wyniki badań przedstawione w Barometrze Metrohouse i Gold Finance potwierdzają tezę, że w Warszawie trudno jest znaleźć mieszkanie w naprawdę okazyjnej cenie. W II kw. 2019 r. zakup mieszkania w cenie poniżej 5000 zł za m kw. dotyczył tylko 1 proc. wszystkich transakcji. W koszyku pozostałych 5-ciu największych miast w Polsce odsetek ten wynosi 26%, choć jeszcze przed rokiem było to 33%. W Warszawie trudno jest także o zakup mieszkania w widełkach 5-6 tys. zł za m kw. – takie transakcje stanowiły 4% wszystkich ogółu. W stolicy natomiast najczęściej kupowane są mieszkania pomiędzy 7 a 10 tys. za metr kwadratowy (53%). Dla porównania w innych badanych miastach zakupy w tej cenie stanowią 23% wszystkich transakcji. Podobne różnice w zakupie pomiędzy stolicą Polski a innymi badanymi miastami widać, jeśli sprawdzamy cenę całkowitą nabywanego mieszkania. W II kwartale 2019 r. mieszkania kupione w Warszawie w cenie do 300 tys. stanowiły 9%, natomiast w innych największych miastach aż 59% obserwowanych transakcji. W stolicy najwięcej kupowanych jest mieszkań w cenie 400-500 tys. zł (25%), natomiast w innych 5-ciu dużych miastach Polski przeważają zakupy za 200-300 tys. zł (35%).

Przeczytaj także:

II kwartał 2019 r. vs. 2018 r.

Porównując rok do roku, można zauważyć, iż coraz rzadziej wybieramy małe mieszkania (do 35 m kw.), za to wzrasta odsetek nabywców preferujących lokale o powierzchni od 35 do 50 m.kw. W Warszawie zmalał zakup mieszkań w pułapach: 6-9 tys. zł, ale widoczny jest wzrost transakcji w których m kw. przekracza 9 tys. zł. Jest to już łącznie 54 proc. transakcji. W pozostałych badanych największych miastach również zauważalny jest wzrost cen nieruchomości – spadła liczba osób kupujących mieszkania w cenach poniżej 5 tys. za m kw. a wzrósł natomiast odsetek zakupów w cenie powyżej 8 tys. za m kw.

Źródło: Metrohouse

Długo utrzymujący się popyt na nieruchomości przekłada się na coraz wyższe ceny mieszkań na rynku wtórnym, tak wynika z raportu Barometr Metrohouse i Gold Finance II kw. 2019 r. W porównaniu do I kw. br. ceny lokali wzrosły w niemal każdym z największych analizowanych miast – najbardziej w Warszawie i we Wrocławiu. Na rynku pierwotnym liderami wzrostów jest Gdańsk i Warszawa.

Na rynku wtórnym nie widać końca wzrostów

II kwartał 2019 r. przyniósł kolejne wzrosty cen na rynku wtórnym. Wśród analizowanych w Barometrze Metrohouse i Gold Finance miast tylko w Krakowie wzrost cen nieco przyhamował. Jednocześnie w stolicy odnotowana średnia za m kw. jest najwyższa w historii zestawień prowadzonych przez Metrohouse (od 2011 r.) i wynosi 9403 zł. Istotne wzrosty w porównaniu do I kw. widoczne są w Poznaniu, Wrocławiu i Gdańsku. W tym ostatnim z wymienionych miast tylko w ciągu minionych dwunastu miesięcy wzrosty cen przekroczyły 22 proc. W innych miastach (poza Krakowem) średnioroczne wzrosty przekraczają 15 proc. W większości miast sprzedający nie są zbyt otwarci na obniżanie cen zarówno na etapie ekspozycji oferty na rynku, jak i w ostatecznych negocjacjach. Najwięcej, bo średnio o 3 proc., można było wynegocjować cenę mieszkania we Wrocławiu. W tym mieście sprzedający są też najbardziej skłonni do korekty cen w dół w przypadku przedłużającego się czasu sprzedaży. Z Barometru Metrohouse i Gold Finance wynika, że 28 proc. transakcji na rynku wtórnym można zdefiniować jako zakupy inwestycyjne. Przedmiotem inwestycji są zwykle mieszkania do 40-50 m kw., które najszybciej znikają z rynku.

Zobacz też:

Te mieszkania sprzedają się najlepiej

W przypadku Warszawy największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania o metrażu między 35 a 65 m kw. W sumie jest to 69 proc. wszystkich nabywanych lokali. W innych największych miastach sytuacja wygląda podobnie, ale tam szczególnym zainteresowaniem cieszy się segment 35-50 m kw. Z Barometru Metrohouse i Gold Finance wynika, że w Warszawie trudno jest o zakup mieszkania w cenie poniżej 6 tys. zł za m kw., a dominującym zakresem cen transakcyjnych jest 8-10 tys. zł za m kw. Już 35 proc. wszystkich transakcji w stolicy zawieranych jest w cenach powyżej 10000 zł za m kw., natomiast 57 proc. nabywców lokali w Warszawie dokonuje transakcji w cenie poniżej 500 tys. zł. Zupełnie inaczej prezentuje się ten rozkład w przypadku 5-ciu największych miast. Tam ponad połowa transakcji mieści się w kwocie do 300 tys. zł. Takich mieszkań trudno jest szukać w przypadku Warszawy.

W ciągu ostatniego roku w koszyku największych polskich miast czas sprzedaży mieszkania nie uległ znaczącym zmianom. Właściciele mieszkania czekali na nabywcę średnio 129 dni. Różnice natomiast są widoczne w Warszawie, gdzie czas oczekiwania na transakcję spadł do 107 dni, czyli jest to prawie tydzień krócej niż w II kw. 2018 r. W mniejszych miejscowościach średnia wynosi 111 dni – o 13 dni krócej niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Nowe mieszkania też drożeją

Według ekspertów portalu RynekPierwotny.pl na rynku nowych mieszkań od początku kwietnia do końca czerwca br. dwa miasta wyróżniały się szybkim tempem wzrostu średnich ofertowych cen nowych mieszkań. Mowa o Warszawie oraz Gdańsku. Umiarkowana podwyżka była widoczna na terenie Wrocławia. Pozostałe metropolie cechowały się niewielkim wzrostem średniej stawki za 1 mkw. (Łódź), brakiem kwartalnej zmiany (Poznań) lub małym spadkiem (Kraków).

W raporcie Barometr Metrohouse i Gold Finance portal RynekPierwotny.pl wylicza, że zmiany widoczne w II kw. 2019 r. przełożyły się na rozkład cen 1 mkw. nowych mieszkań z metropolii. Uwagę zwraca przede wszystkim wysoki udział warszawskich lokali, które cechują się ceną wyższą od 10 000 zł/mkw. Takie nowe „M” pod koniec czerwca 2019 r. stanowiły już 28% stołecznej oferty. Co ciekawe, niewiele mniejszy wynik (23%) odnotowano na terenie Gdańska.  

Rynek kredytów hipotecznych

II kwartał 2019 r. na rynku kredytów hipotecznych był wyjątkowo udany. Zwykle wiosenne miesiące są lepsze pod względem wolumenu nowych umów kredytowych od I kwartału, ale analizowany okres może być rekordowy. Biorąc pod uwagę wartość podpisanych umów przez ekspertów kredytowych Gold Finance można założyć, że kwartalny wolumen wszystkich umów może przekroczyć nawet 15 mld zł.

Jak twierdzą specjaliści Gold Finance w drugim kwartale 2019 r. wbrew oczekiwaniom rynku, większość banków podwyższyło marże dla udzielanych przez siebie kredytów. Najbardziej zauważalny ich wzrost dotyczy kredytów z najniższym 10% wkładem własnym. W przypadku kredytów z 20% lub większym wkładem własnym warunki cenowe są niemal identyczne kwartał do kwartału. Nowością na rynku jest także uzależnienie wysokości marży od lokalizacji nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie kredytu, które wprowadziło PKO BP.

W Warszawie 65 proc. kredytów udzielonych za pośrednictwem ekspertów Gold Finance mieści się w zakresie 200-400 tys. zł, choć w stolicy najczęściej wnioskowaliśmy o kwoty od 200 do 300 tys. zł (41 proc.). W koszyku 5-ciu największych metropolii nie ma dominującego zakresu. Najwięcej kredytobiorców z tych miast zgłasza zainteresowanie kredytami od 200 do 400 tys. zł. W pozostałych lokalizacjach 60 proc. kredytów mieści się w przedziale 100-300 tys. zł.

Wysokie ceny mieszkań wpływają na ograniczenie zainteresowania inwestorów rynkiem nieruchomości. Nabywcy mieszkań coraz rzadziej lokują nadwyżki finansowe w lokale na wynajem. Tak wynika z analiz sieciowej agencji nieruchomości Metrohouse, która monitoruje wtórny rynek nieruchomości.

Ceny mieszkań biją rekordy

2018 r. był wyjątkowy pod względem cen nieruchomości. Tak duże wzrosty cen nie były widoczne od dawna. Liderem wzrostów jest Łódź, gdzie ceny w porównaniu do zeszłego roku są wyższe o 13,9 proc. Za m kw. lokalu płacimy 4243 zł oraz Kraków, gdzie różnica w ciągu 12-stu miesięcy wyniosła 13,2 proc., a obecnie za m kw. płacimy już 7114 zł. Znacznie wzrosły także ceny lokali w Gdańsku – 6385 zł (10,3 proc. więcej niż przed rokiem). We Wrocławiu i w Warszawie wzrosty wyniosły odpowiednio 10,8 proc. (5929 zł) i 10,2 proc. (8611 zł). Z największych miast tylko w Poznaniu wzrosty cen nie przekroczyły 10 proc (8,7 proc.). W stolicy Wielkopolski za m kw. płacimy obecnie średnio 5688 zł.

Zobacz też:

Luksusowe nieruchomości inwestycją przyszłości

Tak istotne ruchy cenowe miały niebagatelny wpływ na decyzje zakupowe w IV kw. 2018 r. Z ankiet przeprowadzonych wśród agentów Metrohouse wynika, że silnie spadł odsetek zakupów mieszkań w celach inwestycyjnym. O ile w II i III kwartale 2018 r. w całej sieci aż 34 proc. sprzedaży mieszkań dotyczyło zakupów inwestycyjnych, IV kwartał przyniósł bardzo duże zmiany. – W ostatnim kwartale minionego roku zaledwie 16 proc. przeprowadzonych transakcji można zakwalifikować jako inwestycyjne. W minionych kwartałach takich transakcji było dwa razy więcej. Jak widać rosnące ceny lokali skutecznie odstraszyły inwestorów, dla których topniejąca rentowność nabywanych po coraz wyższych stawkach mieszkań przestała być atrakcyjna, mówi Marcin Jańczuk, analityk rynku, Metrohouse.

Najwięcej transakcji to zmiana mieszkania na większe

Mniejsze zainteresowanie inwestowaniem w nieruchomości nie oznacza wcale stagnacji na rynku. Zmienia się jednak struktura zakupów. – Optymistyczną obserwacją płynącą z ankiet jest fakt, że nabywcy mieszkań najczęściej dokonują transakcji po to, aby zwiększyć swoją przestrzeń życiową. 22 proc. transakcji dotyczy zakupu większego mieszkania, komentuje Marcin Jańczuk z Metrohouse. Natomiast 15 proc. transakcji przeprowadzają osoby, dla których jest to pierwszy zakup mieszkania w życiu. Nieco niepokojącym faktem jest natomiast dość wysoki udział transakcji (12 proc.), które są przeprowadzane z powodów finansowych.

Wśród najczęściej pojawiających się powodów zakupu mieszkania można wymienić jeszcze przeprowadzkę nabywcy do innego miasta (11 proc.), a także zmianę lokalu na mniejszy (6,2 proc.). Jak zwykle do obrotu trafiają mieszkania po spadkowe oraz sprzedawane ze względu na różnorakie sytuacje rodzinne, np. podział majątku przy rozwodzie.

Różne potrzeby mieszkaniowe

Zakup mieszkania jest powodowany wieloma innymi kwestiami. Z ostatniej ankiety Metrohouse wynika, że coraz częstszym motywem zmiany mieszkania jest potrzeba dostosowania go do wieku nabywcy. Powodem przeprowadzki bywa potrzeba zamieszkania w budynku z windą lub na parterze. W tym ostatnim przypadku popularnością cieszą się mieszkania z dużym tarasem lub ogródkiem. W dalszym ciągu nie ustają zakupy mieszkań przez rodziców dla swoich dzieci, np. studiujących w innym mieście, ale także transakcje przeprowadzane z powodu wyjazdu właścicieli na stałe poza Polskę. Coraz więcej nabywców lokuje swoje oszczędności w tzw. nieruchomości wakacyjne. Nie za każdym razem chodzi o inwestycje pod wynajem, ale możliwość zakupu apartamentu, który będzie umożliwiał spędzenie weekendów, czy wakacji w ulubionym zakątku kraju.

Marcin Jańczuk, Metrohouse

Według raportu Metrohouse i Expandera w ostatnich tygodniach 2018 r. ceny mieszkań na rynku wtórnym przestały rosnąć. Stawki podawane w ofertach są już tak wysokie, że skutecznie odstraszają wielu potencjalnych nabywców. Ponownie staniały natomiast kredyty hipoteczne, ale tylko te, dostępne dla osób posiadające ponad 20% wkładu własnego.  Średnia marża dla tego rodzaju kredytów wynosi już tylko 2,01%. Warto dodać, że gdyby nie podatek bankowy, to wynosiłaby ok. 1,66%.

Końcówka roku pod znakiem stabilizacji

– W żadnym z analizowanych siedmiu miast nie zauważyliśmy tym razem znaczących podwyżek cen mieszkań nabywanych na rynku wtórnym. Nie wiadomo jeszcze, czy przez klientów kupujących został osiągnięty „próg bólu”, ale jak wiadomo, ceny mieszkań nie będą rosły w nieskończoność, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Na rynku używanych mieszkań można mówić o pewnego rodzaju działaniach rozpoznawczych wśród sprzedających. Ceny w ofertach mogą przyprawiać o zawrót głowy, ale nie każda wycena mieszkania do sprzedaży spotyka się z aprobatą kupujących i nawet przy obserwowanym dużym popycie na mieszkania, zbyt wysokie wyceny prowadzą do osłabienia zainteresowania ofertami.

Zobacz też:

Gdzie w Polsce buduje się najwięcej domów i mieszkań?

Paraliżu transakcyjnego nie będzie

Od stycznia 2019 staliśmy przed ryzykiem znacznego spowolnienia transakcyjnego w przypadku sprzedaży nieruchomości na gruntach w użytkowaniu wieczystym. Wynika to z wejścia w życie ustawy przekształcającej użytkowanie wieczyste we własność. – Zator w transakcjach mógł być mocno widoczny, bowiem pierwotnie ustawa wskazywała okres dwunastu miesięcy na wydanie zaświadczenia o przekształceniu. Takie zaświadczenie będzie niezbędne, aby sprzedać mieszkanie. Po nowelizacji w ustawie znalazł się zapis, iż stosowne zaświadczenie, będzie wydawane w ciągu 30 dni w przypadku, gdy podstawą wydania będzie zbliżająca się transakcja, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Ta informacja zapewne uspokoi potencjalne strony transakcji.

Podatek bankowy podwyższa koszt kredytu o 14 tys. zł…

Przez większość tego roku koszt kredytów hipotecznych pozostawał stabilny. Dopiero w IV kwartał przyniósł obniżki marż, ale dotyczyły one przede wszystkim kredytorów w wkładem własnym przekraczającym 20%. W grudniu średnia marża dla tego rodzaju kredytów spadła do 2,01%, co jest najniższą wartością od początku 2016 r., czyli od czasu wprowadzenia podatku bankowego. – Kredyty hipoteczne są obecnie dość tanie, ale gdyby podatek bankowy nie obowiązywał, to byłyby jeszcze tańsze. Wtedy średnia marża wynosiłaby tylko ok. 1,66%. Oprocentowanie kredytu zamiast 3,73% wynosiłaby więc ok. 3,38%. W przypadku przeciętnego kredytu (250 000 zł na 25 lat) podatek podwyższa więc koszt kredytu o 14 124 złkomentuje Jarosław Sadowski, ekspert Expandera.

… ale zabezpiecza przed nadmiernym wzrostem cen mieszkań

Warto jednak dodać, że choć podatek bankowy oznacza dodatkowe koszty dla kredytobiorców, to z drugiej strony mógł nas też uchronić przed nadmiernymi wzrostami cen mieszkań. Kredyty hipoteczne są dość tanie, co w połączeniu z dobrą sytuacją na rynku pracy spowodowało istotny wzrost popytu na mieszkania i odczuwalny wzrost ich cen. – Gdyby oprocentowanie było jeszcze niższe, to mogłoby jeszcze bardziej nakręcić koniunkturę na rynku nieruchomości, doprowadzając do jeszcze większych wzrostów cen mieszkańdodaje Jarosław Sadowski z Expandera.

Według Eurostatu od 2013 r. do II kw. 2018 r. ceny mieszkań w Irlandii ceny wzrosły o 76%, na Węgrzech o 54%, a w Czechach o 37%. U nas w tym okresie wzrost wyniósł 15% i był jednym z najmniejszych w Unii Europejskiej. Dane NBP za III kw. pokazują, że ostatnie wzrosty sprawiły, że ceny są już o ok. 20% wyższe niż w 2013 r. To wciąż mniej niż w większości krajów UE. Miejmy jednak nadzieję, że gdy przyjdzie spowolnienie na rynku nieruchomości, rządzący zlikwidują podatek, aby wspomóc koniunkturę.

Źródło: mat. prasowy

Ceny mieszkań w Łodzi ustabilizowały się na poziomie ok. 4000 zł za m kw. Z danych Metrohouse i Expandera, wynika jednak, że nie brakuje ofert, które znacząco wykraczają poza średnią. Klienci często wybierają mieszkania z rynku pierwotnego, gdzie rosnące ceny nie osłabiają popytu. Łatwo dostępne kredyty hipoteczne zachęcają do zakupów, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie będą trwać wiecznie. Raty kredytów prawdopodobnie zaczną rosnąć już w przyszłym roku.

Średnie ceny mieszkań na rynku wtórnym wynoszą 3936 zł. Na łódzkim rynku nieruchomości nieustannie największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania dwu oraz trzypokojowe. Jednak w porównaniu do poprzednich miesięcy wzrosło zainteresowanie kawalerkami. – Klienci z reguły kupują M2 pod kątem inwestycji. Przy wynajmie takiego lokum stopy zwrotu z inwestycji niejednokrotnie sięgają poziomu 10% w skali roku. Aktualnie jest coraz mniej „ciekawych” nieruchomości na rynku wtórnym, ponieważ wszystkie lokale w cenie rynkowej i dobrej lokalizacji znikają w ciągu kilku dni, mówi Maciej Czyż, dyrektor biura Metrohouse w Łodzi.

Rynek łódzki nieco zwolnił i ceny nie rosną już tak szybko jak w ciągu ostatniego półrocza. Jednak cały czas można znaleźć ceny ofertowe na poziomie ok. 5200 zł za m kw. dla w pełni rozkładowego, standardowego mieszkania, w dobrej lokalizacji. Równocześnie w Łodzi zauważalny jest wzrost zainteresowania domami na obrzeżach miasta, z dobrą komunikacją z centrum. Klienci poszukują niedużych domów między 100 a 150 m kw. w zabudowie parterowej. – Wzrosty cen mieszkań odnotowaliśmy także na rynku pierwotnym, lecz nie odstraszają one potencjalnych nabywców. Wszystko, co zostanie zbudowane przez deweloperów, sprzedaje się w szybkim tempie, dodaje Maciej Czyż.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012  r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Zobacz też:

Inwestorzy nadal polują na ciekawe oferty w Gdańsku

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

Ceny nabywanych lokali w Warszawie są wyższe o 9 proc. niż przed rokiem. Mimo wzrostów cen mieszkań, zainteresowanie zakupem nie ustaje. Jednak podwyżki oznaczają też potrzebę zaciągnięcia wyższego kredytu. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają przed nadmiernym zadłużaniem. Stopy procentowe, a z nimi raty kredytów, mogą wzrosnąć już w przyszłym roku.

Dobra koniunktura na rynku pracy, niskie stopy procentowe, trend inwestycyjny (zakupy pod wynajem), stały napływ nowych mieszkańców do aglomeracji warszawskiej – to wszystko czynniki, które napędzają stołeczny rynek nieruchomości. Według pośredników Metrohouse w Warszawie mamy obecnie więcej klientów poszukujących mieszkań do zakupu niż chętnych do sprzedaży własnego lokum. – W ocenie klientów ceny mieszkań w dalszym ciągu utrzymają trend wzrostowy. Jednocześnie w swoich poszukiwaniach wcale nie skupiają się na lokalach najtańszych. Cena nie jest czynnikiem decydującym. Najczęściej poszukiwania dotyczą lokali dwu i trzypokojowych, których cena nie przekracza poziomu 8-9 tys. zł za m kw., mówi Krystian Walerzak, pośrednik z warszawskiego biura Metrohouse.

Wzrosty cen mieszkań zdopingowały mieszkańców Warszawy do zainteresowania się rynkiem domów. Największym zainteresowaniem cieszą się przedmieścia bezpośrednio przyległe do granic administracyjnych stolicy. – Podobnie jak w przypadku mieszkań rynek domów pod Warszawą charakteryzuje się dużą rozpiętością cen. Klienci zainteresowani zakupem, jako graniczną kwotę podają zwykle 1,2-1,5 mln zł, dodaje Krystian Walerzak.

Według najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, ceny mieszkań na rynku wtórnym w Warszawie wynoszą średnio 8358 zł za m kw. i są o 9 proc. wyższe niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012  r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Zobacz też:

Jak wynająć i rozliczyć mieszkanie służbowe?

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

Mat. prasowy

 

Rynek nieruchomości w Polsce jest bardzo urozmaicony. Dla większości nabywców ogranicza się do domów lub mieszkań, jednak wśród ogłoszeń znajdziemy nie tylko typowe ogłoszenia ale także wieże, młyny, hale produkcyjne.

Wieżę ciśnień sprzedam

Wieża to symbol spokoju i ukojenia, zatem chyba wiele osób chciałoby posiadać na własność taką nieruchomość. Agenci Metrohouse oferują do sprzedaży wieżę ciśnień. Jest to budynek posiadający cztery kondygnacje podstawy, zabytkowe galeryjki, a przede wszystkim piękny widok na panoramę Gdańska. Większość wież ciśnień w Polsce została wyparta przez hydrofory, a tym samym zostały one zaadaptowane na puby, wieże widokowe, kawiarnie a nawet hotele. Zatem wieża ciśnień to dobry inwestycja, zarówno pod względem finansowym jak i historycznym, ponieważ można uratować budynek przed zniszczeniem. Cena: 750 000 zł.

Rozpocznij leśny biznes

Warsztaty, zakłady przemysłowe, czy produkcyjne – wszystko to można znaleźć przeglądając oferty agencji nieruchomości. Jedną z niecodziennych  jest  tartak na Podkarpaciu. Dużym udogodnieniem dla kupującego jest fakt, iż jest on sprzedawany z pełnym parkiem maszynowym. Nieruchomość ogrzewana jest piecem węglowym z możliwością podłączenia podajnika na trociny i suszarni do drewna. Cena: 869 000 zł.

Betoniarnia z linią produkcyjną

Kolejnym niecodziennym wystawionym do sprzedaży obiektem jest węzeł betoniarski z utwardzonym placem oraz całą linią produkcyjną do wyrobu bloczków betonowych, kręgów oraz wielu innych materiałów budowlanych. Do budynku przynależy nowo wybudowane pomieszczenie socjalno-biurowe. Dodatkowym atutem jest możliwość dokupienia całego osprzętu, a nawet samochodów wspomagających takowy biznes. Cena: 240 000 zł.

Własna gorzelnia

Między Bukiem, a Opalenicą jest kolejna interesująca nieruchomość na sprzedaż – gratka dla osób poszukujących swojego hobby, biznesu, a także fanów mocniejszych trunków: zakład gorzelniany. Zakład znajduje się na całkowicie ogrodzonej działce o łącznej powierzchni 5800 mkw. Jest w pełni sprawny, wystarczy jedynie podłączyć urządzenia. Produkcja miesięczna wynosi ok 130 000 litrów spirytusu. Cena: 790 000 zł.

Willa z historią

Kolejną nietypową nieruchomością jest willa Inowrocławiu w stylu renesansu północnego „niderlandzkiego” z 1894 r. znajdująca się w Inowrocławiu, zamieszkałą przed laty przez wybitnego polskiego pisarza i poetę Stanisława Przybyszewskiego. W budynku znajduje się 20 pokoi, więc jest to idealne miejsce na otwarcie hotelu. Cena: 1 800 000 zł

Gotowy produkt dla hotelarza

Poszukując gotowego pomysłu na prowadzenie obiektu hotelarskiego należy sprawdzić ofertę pośredników Metrohouse ze Szczecinka. Na sprzedaż jest designerski hotel z niecodziennie zaaranżowanymi i bogato wyposażonymi apartamentami w centrum miasta, nad brzegiem Jeziora Trzesiecko. Do dyspozycji gości jest m.in. lounge bar, egzotyczny taras z jacuzzi, a także winiarnia w piwnicy hotelu. Hotel jest chętnie odwiedzany przez gości, także z uwagi na organizowane w obiekcie różnego rodzaju imprezy kulturalne. Cena 4 300 000 zł

 

Źródło:  Metrohouse

Mniejszy apartament od dewelopera zlokalizowany przy rogatkach miasta czy może duże, rozkładowe mieszkanie w bloku z płyty w centrum? Gdy zapada decyzja o zakupie własnego M, pojawia się zwykle dylemat, na jaki lokal postawić. Rozważyć trzeba bowiem wiele czynników, m.in.: cenę, lokalizację i koszt prac remontowych, potrzebnych do przystosowania lokum do własnych potrzeb. Eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) radzą, co szczególnie warto wziąć pod uwagę, wybierając nowe lub używane mieszkanie.

 Za nowe lokum możesz zapłacić dużo więcej, choć już niedługo

Według GUS, w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2017 r. deweloperzy oddali do użytku blisko 93 tys. nowych lokali, czyli prawie 8 proc. więcej niż przed rokiem. Kupujący mogą więc wybierać z coraz większego wachlarza deweloperskich nieruchomości. Jak wynika z danych REAS, ich największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania 2-pokojowe o niewielkim metrażu. W praktyce okazuje się, że często za tę samą cenę można kupić relatywnie większe lokum, ale z drugiej ręki. Jak wynika z raportu Metrohouse i Expandera z października 2017 r., w większości 6 największych miast Polski „cztery kąty”
z rynku wtórnego są tańsze od tych, oferowanych przez deweloperów. Przykładowo, w Łodzi używane M jest tańsze średnio nawet o 1200 zł. za m kw.

– W przypadku lokalu, który ma 60 m kw. różnica może wynieść nawet 72 tys. zł. Jest to kwota, za którą można sfinansować dodatkowe 18 m kw. mieszkania na rynku wtórnym. Należy jednak dodać, że w niektórych miastach Polski przewaga cenowa rynku wtórnego jest niewielka. Tak jest np. w Warszawie, gdzie ceny nowych i używanych mieszkań są zbliżone. – mówi Jarosław Sadowski, ekspert ZFPF, Expander.

Szukając wymarzonego mieszkania, warto wziąć pod uwagę konieczność dopasowania aranżacji wnętrz do własnych potrzeb. W przeciwieństwie do lokum w stanie deweloperskim, do używanego lokalu można często wprowadzić się od razu. Nierzadko będzie on wymagał jedynie odświeżenia, a nawet jeśli będą potrzebne poważniejsze prace, to można je przeprowadzić, gdy zgromadzimy na ten cel odpowiednie środki. Oczywiście czasami zdarzają się również mieszkania z drugiej ręki wymagające poważnego, kosztownego remontu. W ich przypadku cena zakupu jest jednak odpowiednio niższa.

– Kupno mieszkania z rynku wtórnego to bardzo elastyczne rozwiązanie. Często już chwilę po podpisaniu umowy z poprzednim właścicielem możemy w takim lokum zamieszkać, a prace remontowe, które chcemy wykonać, możemy rozłożyć w czasie, amortyzując koszty – dodaje Jarosław Sadowski, ekspert ZFPF, Expander.

Mieszkanie, które kupujemy w stanie deweloperskim wymaga inwestycji przed zamieszkaniem. Wykończenie musimy doliczyć do i tak wyższej już ceny zakupu. To sprawia, że inwestycja może okazać się zbyt droga.

– Taki lokal wymaga wykonania szeregu prac wykończeniowych, podczas których nie możemy się do niego wprowadzić. Jednocześnie, czasami w tym samym czasie musimy ponosić opłaty za utrzymanie i czynsz, co jeszcze bardziej zwiększa koszty zakupu– mówi Marcin Krasoń, ekspert  ZFPF, Home Broker.

Atrakcyjna lokalizacja nie zawsze oznacza wysokiej ceny

 Kolejną kwestią, którą powinniśmy rozważyć, przed podjęciem decyzji o kupnie nowego lokum, jest lokalizacja. Nowe osiedla powstają najczęściej na obrzeżach miast lub w ich rozwijających się częściach. Choć przybywa inwestycji położonych bliżej centrum, to jednak ich ceny są znacznie wyższe od mieszkań używanych, usytuowanych w tej samej okolicy.

– Z kolei kupując nieruchomość z drugiej ręki, możemy wybierać zarówno spośród zabytkowych lokali w kamienicach, blokach z wielkiej płyty, a nawet w nowym budownictwie, zarówno w centrum jak i na obrzeżach miasta. Wśród nich znajdują się „cztery kąty” gotowe do wprowadzenia się i w pełni urządzone. Nowe, zamknięte osiedla deweloperskie mogą być jednak bezpieczniejsze od starego budownictwa w wielkiej płycie – dodaje Marcin Krasoń, ekspert Home Broker, ZFPF.

Dodatkowo, lokalizacja na obrzeżach miasta może zapewnić nam odpoczynek od codziennego zgiełku. Ostateczny wybór będzie zależał więc od wielu czynników, m. in. bliskości komunikacji miejskiej, tras szybkiego ruchu czy dostępności placówek oświatowych.

Rozważając zakup nieruchomości, warto wziąć pod uwagę m.in. takie czynniki jak: cena, lokalizacja czy konieczność przeprowadzenia prac remontowych. Ostatecznie musimy podliczyć całkowite koszty, a także zdecydować, za co jesteśmy skłonni zapłacić więcej.

 

 

Od początku 2018 r. wejdzie w życie nowelizacja rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Poznaj 5 najciekawszych zmian. 

Zmiana 1 – Pralka niekoniecznie w łazience

Dotychczas projektanci musieli obligatoryjnie przygotowywać miejsce na pralkę w łazience. Czasy się jednak zmieniają. Coraz więcej osób posiada pralki w innych pomieszczeniach niż łazienka (np. w specjalnie wydzielonych pomieszczeniach pełniących rolę pralni), dlatego ustawodawca dopuszcza umieszczenie tego urządzenia w innym miejscu. W rozporządzeniu pojawił się tylko ogólny zapis, mówiący o tym, że w mieszkaniu należy przewidzieć miejsce na pralkę.

Zmiana 2 – Aneks kuchenny także w kawalerkach

W związku z zapotrzebowaniem na rozwiązania polegające na umieszczeniu w mieszkaniach jednopokojowych aneksów kuchennych, nowelizacja dopuszcza taką możliwość. Projektanci muszą jednak przewidzieć w takim pomieszczeniu wentylację grawitacyjną i kuchnię elektryczną. Przy większych mieszkaniach – przy aneksie kuchennym w pokoju przeznaczonym na pobyt dzienny, także powinna być umieszczona wentylacja. Nowe regulacje dotyczą też okapu. Zarówno w kuchni, jak i w aneksie musi on mieć podłączenie do dodatkowego otworu wywiewnego, a nie jak to często jest spotykane, do przewodu kominowego, co zaburza wentylację w mieszkaniu.

Zmiana 3 – Minimalna powierzchnia użytkowa mieszkania

25 m kw. – tyle może mieć najmniejsze projektowane mieszkanie. Nowelizacja znosi więc przepisy, które ustalały minimalną powierzchnię dla poszczególnych pomieszczeń w mieszkaniu (np. pokój dzienny mógł mieć nie mniej niż 16 m kw.). W ten sposób projektanci będą mieć więcej swobody w planowaniu przestrzeni poszczególnych pomieszczeń.  – Ta zmiana powoduje najwięcej kontrowersji w środowisku deweloperów, którzy odpowiadając na potrzeby rynku upowszechnili w ostatnim czasie trend inwestowania w mikroapartamenty. Zdaniem przedstawicieli branży rozporządzenie nie powinno wskazywać nabywcom takich mieszkań, czy określony metraż zapewnia odpowiedni komfort zamieszkania, mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse.

Zmiana 4 – Więcej miejsca dla twojego auta

Zmieniają się nie tylko preferencje nabywców mieszkań, ale i samochody jakimi jeżdżą. W związku z tym ustawodawca zwiększa szerokość miejsca postojowego dla samochodu z 2,3 m na 2,5 m. Jednocześnie, gdy mówimy o budynku jednorodzinnym, gdy na działce są wyznaczone maksymalnie dwa miejsca parkingowe, nie ma już norm związanych z parkowaniem w określonej odległości od domu. W praktyce możemy więc postawić swój samochód pod oknem. Dla większych budynków mieszkalnych i np. parkingów do 10 stanowisk odległość ta wynosi 10 m.

Zmiana 5 – Tu nakarmisz i przewiniesz dziecko

Jedna ze zmian z pewnością ucieszy młodych rodziców. W  budynkach  gastronomii, handlu  lub  usług  o  powierzchni  użytkowej  powyżej  500  m kw.  a  także  stacji paliw (z niektórymi wyłączeniami) nałożono  obowiązek  zapewnienia  pomieszczenia przystosowanego do funkcji karmienia i  przewijania  dzieci.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

 

 

Opracowanie:

We wrześniu mieliśmy do czynienia ze znaczącym wzrostem liczby transakcji na rynku wtórnym. Dużą siłę napędową stanowili inwestorzy poszukujący małych lokali z przeznaczeniem na wynajem. Choć w sektorze kredytów hipotecznych nie pojawiło się wiele zmian, już wkrótce może się to jednak zmienić. KNF chce bowiem, aby banki udzielały znacznie więcej kredytów ze stałym oprocentowaniem.

Mieszkanie plus uderzy w kupujących?

We wrześniu, w każdym analizowanym mieście (Wrocław, Kraków, Warszawa, Poznań, Gdańsk, Gdynia i Łódź) nastąpił wzrost średniej ceny metra kwadratowego mieszkania nabywanego na rynku wtórnym. – Najmniejsze różnice cenowe odnotowaliśmy w Gdyni, gdzie nieruchomości były droższe o niecały procent w porównaniu do poprzedniego notowania. Natomiast największy wzrost nastąpił w Poznaniu i wyniósł on ponad 5% – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.

Pewne ziarno niepokoju w środowisku inwestorów mogły zasiać rządowe plany związane z intensyfikacją działań związanych z programem Mieszkanie Plus. Projekt zakłada wybudowanie tanich mieszkań na wynajem z możliwością dojścia do własności. Teoretycznie mogłoby to pokrzyżować plany nabywcom, upatrującym w nieruchomościach pewnej lokaty kapitału. Wydaje się jednak, że grupa docelowa, do której adresowany jest program nie pokrywa się w dużej części z osobami, które obecnie stanowią większość wynajmujących lokale.

Kredyt ze stałym oprocentowaniem

W minionym miesiącu nie mieliśmy do czynienia z wieloma zmianami w ofertach kredytowych. – Średnia marża dla kredytów z najniższym wkładem (10%) wzrosła z 2,32% do 2,35% w wyniku wprowadzenia takiej oferty w Raiffeisen Polbank. To spowodowało, że już osiem banków udziela finansowania na 90% wartości nieruchomości. Poza tym ING Bank Śląski obniżył z 2,1% do 1,9% marżę dla zobowiązań z wysokim (25%) wkładem własnym. W rezultacie średnia marża kredytów z LTV 75% spadła do poziomu 2,11% (z 2,13% we wrześniu) – mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera.

Ciekawostką jest natomiast to, że Komisja Nadzoru Finansowego planuje wprowadzić rekomendację nakłaniającą banki do udzielania kredytów hipotecznych ze stałym oprocentowaniem. Obecnie takich ofert jest tylko pięć i niestety nie cieszą się dużym zainteresowaniem wśród klientów. – Działania KNF wydają się słuszne biorąc pod uwagę, że obecnie mamy najniższe stopy procentowe w historii. Prawdopodobnie w 2018 r. zaczną jednak rosnąć. Gdyby WIBOR wrócił do poziomu 5% (tyle wynosił jeszcze w 2012 r.) to rata kredytu na kwotę 300 000 zł na 25 lat wzrosłaby aż o 586 z (z 1 556 zł obecnie do 2 142 zł) – dodaje ekspert.

Bitwa o dopłaty

W III kwartale 2016 r., polski rynek pierwotny musiał poradzić sobie bez wsparcia programu „Mieszkanie dla Młodych”. – W IV kw. 2016 r., firmy deweloperskie mogą natomiast spodziewać się, że mieszkania z ceną odpowiadającą limitom programu MdM, będą miały mniejszy udział w sprzedaży. Wiele osób zainteresowanych takimi lokalami, czeka bowiem na przyszłoroczne odblokowanie puli dopłat (373 mln zł zarezerwowanych na 2017 r.). Od samego początku przyszłego roku, możemy być świadkami prawdziwej bitwy o dopłaty – mówi Andrzej Prajsnar, ekspert RynekPierwotny.pl.

Spośród sześciu analizowanych miast ceny ofertowe nowych lokali zmieniły się nieznacznie. – Nadal widoczne było jednak duże zróżnicowanie. Od lipca do września br. średnia cena ofertowa za mkw. nowego mieszkania w wiodących metropoliach wynosiła odpowiednio: w Warszawie – 7 582 zł, Krakowie – 6 592 zł, Łodzi – 5 076 zł, Wrocławiu – 6 137 zł, Poznaniu – 6 321 zł oraz w Gdańsku
– 6 100 zł –
dodaje ekspert.

 

źródło: Metrohouse

Już po raz siódmy z rzędu agencja nieruchomości Metrohouse opublikowała swój ranking warszawskich dzielnic, których unikają nabywcy mieszkań.

Jak powstaje antyranking?

Podobnie jak w poprzednich latach agenci Metrohouse działający na stołecznym rynku nieruchomości wypełniali ankiety. Wskazywali  w nich rejony Warszawy, z których nie życzą sobie otrzymywać ofert sprzedaży klienci zainteresowani zakupem mieszkania. W ankiecie mogli zaznaczyć dowolną liczbę dzielnic, które, ich zdaniem, są najczęściej wymieniane przez klientów jako te, w których nie zamierzają mieszkać klienci. Wysoka frekwencja występowania dzielnicy oznacza, że jest to miejsce bardzo często wymieniane w ankietach, podczas gdy brak wskazania dzielnic oznacza wysoką atrakcyjność dzielnicy.

Rembertów znów na czele

Po raz drugi z rzędu Antyranking Dzielnic Metrohouse wygrywa Rembertów. Dzielnica uzyskała 77% negatywnych wskazań i tym samym „poprawiła” wynik z zeszłego roku o 16 pkt. procentowych. Niestety cały czas w świadomości nabywców mieszkań pokutuje przekonanie, że Rembertów jest rejonem miasta, w którym rozwija się tylko budownictwo jednorodzinne. Podkreślany jest sypialniany charakter dzielnicy i duża odległość, jaką trzeba pokonać, aby dostać się do Centrum. Odpowiedzi ankietowanych mają pokrycie w statystykach sprzedażowych. Udział w sprzedaży mieszkań w tej dzielnicy nie wynosi nawet 1 proc. ogółu transakcji. Poza małą popularnością samej dzielnicy, jest to wynikiem struktury budownictwa. Bloki wielorodzinne, które coraz liczniej wpisują się w krajobraz dzielnicy nadal przegrywają z rynkiem domów.

Drugie miejsce zajęły ex aequo Białołęka i Wesoła z 59 proc. odsetkiem wskazań. W przypadku Białołęki jest to porównywalny wynik do ubiegłorocznego rankingu. Jak mantra w komentarzach powtarzana jest niekorzystna lokalizacja dzielnicy (nawet pomimo nowej linii tramwajowej, coraz lepszych połączeń z metrem i innymi dzielnicami) oraz brak dostępnej (zwłaszcza na tzw. zielonej Białołęce) infrastruktury. Wraz z kolejnymi inwestycjami w tej dzielnicy można oczekiwać, że stereotypowy wizerunek będzie się zmieniał na lepsze. Już wkrótce Białołęka zyska np. galerię handlową, co pozbawi przeciwników zamieszkiwania w tej dzielnicy pewnej liczby negatywnych argumentów. Na razie, wbrew wynikom ankiet, jest to miejsce, w którym intensywnie rozwija się budownictwo deweloperskie, to właśnie tu są największe szanse na dopłatę w ramach Mieszkania dla Młodych, a dzielnica zamyka pierwszą piątkę najczęściej wybieranych lokalizacji w Warszawie na rynku wtórnym. Nie może to dziwić, jeżeli spojrzymy na ceny w transakcjach (średnio 6385 zł za m kw.), podczas gdy średnia warszawska jest o 1000 zł wyższa. Z kolei Wesoła ma podobne konotacje do Rembertowa. Postrzegana jest jako zielona dzielnica, lecz bardziej utożsamiana z zakupem i budową domu niż lokalizacją osiedli mieszkań. Jak przy każdej dzielnicy z czołówki często podkreśla się dużą odległość do centralnych rejonów Warszawy.

 TOP 5 dzielnic Antyrankingu uzupełniają Ursus (48 proc.) i Wawer (41 proc.). Z niechlubnego zestawienia wypadła Praga Północ, która uzyskała 26 proc. wskazań, podczas gdy przed rokiem było to o 7 pkt. proc. więcej.  Jest to doskonały przykład zmian w świadomości potencjalnych nabywców mieszkań, którzy przestają myśleć o Pradze w kontekście negatywnych, utrwalanych przez lata stereotypów. Miejsce Pragi Północ w TOP 5 zajął Wawer.

 

Najczęściej odrzucane dzielnice: TOP 5

Dzielnica Procent wskazań doradców Metrohouse w 2016 r. Procent wskazań doradców Metrohouse w 2015 r.
Rembertów 77 proc. 61 proc.
Białołęka 59 proc. 58 proc.
Wesoła 59 proc. 39 proc.
Ursus 48 proc. 36 proc.
Wawer 41 proc. 24 proc.

 

*Ankietowani doradcy Metrohouse mogli wskazać dowolną liczbę dzielnic

Dzielnice na plus!

Antyranking Dzielnic Warszawy Metrohouse pokazał też grupę lokalizacji, co do których nie mamy żadnych obiekcji – chętnie wybierając je na swoje miejsce do życia. W tym roku w ankiecie znalazło się aż 7 dzielnic, które nie otrzymały żadnego negatywnego wskazania. Są to Mokotów, Ochota, Śródmieście, Ursynów, Wola, Żoliborz i Praga Południe. O ile większość z tych dzielnic co roku cieszy się szczególną estymą, to pojawienie się w tej grupie Pragi Południe może nieco zaskakiwać. Niewątpliwym jej atutem jest lokalizacja umożliwiająca szybki dojazd do centrum Warszawy, rozwinięta infrastruktura i szeroki przekrój mieszkań, od niedrogiej wielkiej płyty po nowoczesne budynki oddawane do użytku przez deweloperów.

Tu kupujemy mieszkania

Aby poznać, czy deklaracje ankietowanych pokrywają się z rzeczywistymi zakupami agencja Metrohouse przygotowała zestawienie częstotliwości sprzedaży w dzielnicach Warszawy. Podobnie jak przed rokiem, największa liczba transakcji została przeprowadzona na Mokotowie. Wprawdzie w porównaniu do zeszłorocznego notowania jest to spadek o 1 pkt. proc, ale nawet to nie wpłynęło na wygraną Mokotowa. Na uwagę zasługuje wyniki Woli, która zajmuje drugą pozycję w zestawieniu. Tu jest przeprowadzana co 10 transakcja. W dalszej kolejności popularnością cieszą się Bemowo, Ursynów i Białołęka. Podobnie jak przed rokiem najmniej transakcji pośrednicy Metrohouse zanotowali w Wawrze, Rembertowie i Wesołej.

 

Odsetek zrealizowanych transakcji w poszczególnych dzielnicach, ceny transakcyjne

Dzielnica Odsetek zrealizowanych transakcji w 2016 r. Zmiana w pkt proc. w porównaniu z 2015 r. Za ile kupujemy mieszkania? Średnia cena transakcyjna m kw.
Mokotów 13% -1 8149
Wola 10% + 2 7641
Bemowo 9% – 3 6480
Ursynów 8% – 1 8122
Białołęka 8% bz 6385
Ochota 7% – 2 7788
Targówek 7% + 2 5994
Bielany 6% + 1 7110
Praga Południe 6% bz 6591
Śródmieście 6% – 1 10066
Ursus 5% + 1 6360
Włochy 5% + 3 6855
Żoliborz 3% bz 9063
Wilanów 3% – 2 8389
Praga Północ 3% + 1 6696
Wawer poniżej 1% – 1 bd
Rembertów poniżej 1% bz bd
Wesoła poniżej 1% bz bd

 

Dane transakcyjne: Metrohouse Franchise S.A., transakcje z I-VIII 2016 r.,  bd – oznacza niewystarczającą próbę transakcji do obliczenia średniej, bz – bez zmian.

 

Antyranking powstał w oparciu o ankietę wypełnianą przez doradców agencji nieruchomości Metrohouse z Warszawy i okolic. Doradcy wskazywali dowolną liczbę wybranych dzielnic, które są najczęściej odrzucane przez osoby poszukujące mieszkań. Wysoki wskaźnik procentowy odrzuceń oznacza dużą częstotliwość rezygnacji z poszukiwań w danej dzielnicy.

 

Opracowanie: Marcin Jańczuk

Już wkrótce deweloperzy będą mogli wypuszczać na rynek naprawdę małe mieszkania. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa planuje znieść normy dotyczące minimalnej powierzchni pomieszczeń w nowych budynkach. Czy czeka nas boom na mikromieszkania?

 Obecne normy metraży

Dotychczas minimalne parametry lokali oddawanych do użytku w budynkach wielorodzinnych są regulowane w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. W rozporządzeniu możemy znaleźć liczne parametry, które stały się wytycznymi do projektowania inwestycji na rynku pierwotnym.

W budynku wielorodzinnym szerokość w świetle ścian pomieszczeń powinna wynosić co najmniej:

  • pokoju sypialnego przewidzianego dla jednej osoby – 2,2 m,
  • pokoju sypialnego przewidzianego dla dwóch osób – 2,7 m,
  • kuchni w mieszkaniu jednopokojowym – 1,8 m,
  • kuchni w mieszkaniu wielopokojowym – 2,4 m.

Dodatkowo w mieszkaniu co najmniej jeden pokój powinien mieć powierzchnię nie mniejszą niż 16 m kw., a korytarze stanowiące komunikację wewnętrzną w mieszkaniu powinny mieć szerokość w świetle co najmniej 1,2 m, z dopuszczeniem miejscowego zwężenia do 0,9 m na długości korytarza nie większej niż 1,5 m.

 Powyższe normy w zasadzie nie dawały możliwości projektowania i sprzedawania mieszkań o powierzchni mniejszej niż 20 m kw. W ostatnim czasie zdarzały się jednak projekty mikromieszkań, które sprzedawano jako lokale użytkowe (ew. aparthotele), a niektóre z nich nie były budowane od podstaw, ale znajdowały się w wyremontowanych budynkach, które wcześniej pełniły rolę np. akademików. Prawo nie pozwalało jednak na określenie tych lokali mieszkaniem, ponieważ m.in. nie spełniały ww. norm.

 Popyt na mikromieszkania

Podaż mieszkań o powierzchni do 25 m kw. w zależności od lokalizacji wynosi zwykle zaledwie 2-3 proc. Popyt na takie mieszkania jest dość znaczny, o czym świadczy fakt, że pomimo tak niszowego segmentu ich udział w transakcjach Metrohouse wynosi 5 proc. – Wśród mikromieszkań przeważają oferty w kamienicach, które niejednokrotnie powstały w ramach podziału dużych, budowanych jeszcze przed wojną mieszkań. Część ofert wystawionych do sprzedaży stanowią lokale w budynkach wybudowanych w latach 70-tych i to one są najtańsze w tej grupie, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

 

Miasto Ulica Rok budowy Technologia budowy Powierzchnia Piętro Cena transakcyjna w PLN Cena za m kw. w PLN
Gdańsk Ogarna 1955 Cegła 21 0 285 000 13571
Gdynia 3 Maja 1966 Cegła 21,1 3 190 000 9005
Kraków Filarecka 1935 Cegła 22,3 -1 159 000 7130
Łódź Cieszkowskiego 1955 Cegła 19,76 4 63 500 3214
Łódź Pietrusińskiego 1975 Wielka płyta 25 4 89 500 3580
Warszawa Mińska 1932 Cegła 13,4 1 85 000 6343
Warszawa Raszyńska 1954 Cegła 21,53 4 180 000 8360
Warszawa Puławska 1970 Rama H 18,3 3 170 000 9290
Warszawa Sanocka 1970 Rama H 20 3 214 000 10700
Wrocław Kazimierza Jagiellończyka 1930 Cegła 17,5 1 63 000 3600
Wrocław Okulickiego 1985 Wielka płyta 23 7 124 000 5391

Wybrane transakcje sprzedaży mieszkań poniżej 25 m kw. w  Metrohouse.

 

Jak wygląda współczesne mikromieszkanie?

Według specjalistów w Metrohouse spotykane mikromieszkania z rynku wtórnego to zwykle dwa typowe rozwiązania: pokój połączony  z aneksem kuchennym lub aneks kuchenny we wnęce (zwykle w przedpokoju). W mieszkaniu jest miejsce na łazienkę, oczywiście w wersji mikro – z niewielką kabiną prysznicową. Z uwagi na mały metraż na wagę złota są wszelkie rozwiązania aranżacyjne pozwalające na umieszczenie w lokalu wyposażenia podobnego do tego w standardowym mieszkaniu. W przypadku kamienic zdarzają się mieszkania o ponadstandardowej wysokości. Wtedy budowa antresoli pozwala na wydzielenie „sypialni”. – W produktach mieszkaniowych tej wielkości oferowanych przez deweloperów świadomie rezygnowano np. z miejsca na pralkę. Zamiast niej budynek zapewniał pralnię, a także inne pomieszczenia dla mieszkańców niedostępne w normalnym budynku, mówi Marcin Jańczuk

Dla kogo mikromieszkania?

Jest kilka grup potencjalnych nabywców takich mieszkań. Pierwsza to osoby, które posiadają odpowiednie zasoby gotówkowe, które pozwalają na zakup mieszkania w relatywnie niskiej cenie całości. To głównie single, którzy zamiast wynajmować kolejne mieszkanie chcą zamieszkać we własnym. Druga grupa to inwestorzy na rynku nieruchomości. Cena może zachęcać do zainteresowania się takim produktem zarówno osoby, które chcą zdywersyfikować swój portfel inwestycyjny, ale także początkujących inwestorów, dla których niska bariera wejścia na rynek może stanowić zachętę do bliższego przyjrzenia się rynkowi nieruchomości. Już dziś np. dość popularne jest kupowanie mieszkań przez rodziców dzieciom rozpoczynającym studia w miastach akademickich. Nie jest wykluczone, że to właśnie najmniejsze mieszkania znajdą się w orbicie zainteresowań tej grupy klientów. Potencjalnymi nabywcami mikromieszkań mogą być także klienci instytucjonalni – firmy, korporacje, dla których takie lokale mogą stanowić alternatywę dla wynajmu mieszkań dla pracowników lub korzystania z usług hotelarskich.

Uwaga na szczegóły

Popularność mikromieszkań będzie zależeć w dużej mierze od ceny takiego lokalu. W przypadku rynku wtórnego mieszkania o najmniejszych powierzchniach charakteryzują się znacznie wyższą ceną m kw. Niczym nadzwyczajnym jest cena m kw. przekraczająca 10 tys. zł przy mieszkaniach o pow. do 20 m kw. w centralnych lokalizacjach w Warszawie. Na rynku pierwotnym koszt oddania do użytkowania mikromieszkania może być także wyższy od standardowego mieszkania. – Korzystając z dużego zapotrzebowania na tego typu lokale można spodziewać się, że strategia sprzedaży takich mieszkań będzie polegać na eksponowaniu nie tyle ceny m kw., ale ceny za całość, która odpowiednio zadziała na wyobraźnię, mówi Marcin Jańczuk. Klienci inwestycyjni muszą też dokonać za każdym razem opłacalności inwestowania w tego rodzaju produkty porównując rentowność osiąganą z wynajmu mikromieszkania np. do standardowego lokalu.

 

Metrohouse

W ostatnich dniach premier Beata Szydło zapowiedziała opracowanie założeń do programu Mieszkanie plus. Program miałby umożliwić budowę niedrogich mieszkań w budynkach stawianych na gruntach samorządowych. Co wiemy o propozycjach i jak program może wpłynąć na rodzimy rynek mieszkaniowy?

Tanie mieszkania na gruntach samorządowych

Cena gruntu stanowi istotną, choć nie najważniejszą składową kosztów inwestycji. Można szacować, że w zależności od lokalizacji może to być od 10 do 20 proc. ceny m kw. gotowego lokalu. Aby obniżyć całkowite koszty budowy pomysłem rządu jest budowa mieszkań na gruntach należących do Skarbu Państwa. Pytanie, czy uda się wybudować mieszkania, które zgodnie z zapowiedziami, mają kosztować finalnie 2500-3000 zł za m kw.? Jeżeli tak, to jaki standard będą prezentować te inwestycje? Wybudowane w ten sposób mieszkania mogłyby trafić do grupy beneficjentów programu i być przez nich wynajmowane z „opcją dojścia do własności”. – Można oczekiwać, że najemcy mieliby możliwość wykupu na własność zamieszkiwanych lokali. W praktyce oznacza to kolejny po Funduszu Mieszkań na Wynajem projekt, który stawia na upowszechnienie wynajmu mieszkań. Jest to o tyle istotne, że zaledwie kilka procent Polaków mieszka w wynajmowanych lokalach, podczas gdy w krajach Europy zachodniej wskaźnik ten przekracza nieraz 50 proc., mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse.

Nowe życie spółdzielni mieszkaniowych

Nowy program będzie miał na celu aktywizację spółdzielni mieszkaniowych, które w Polsce już dawno „zapomniały” o podstawowych założeniach ich funkcjonowania, jakim jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych członków. Według Krajowej Rady Spółdzielczej w Polsce funkcjonuje 3600 spółdzielni mieszkaniowych, które wg danych GUS w 2015 r. wybudowały zaledwie 2116 mieszkania. To właśnie spółdzielnie mieszkaniowe w opinii Ministerstwa Budownictwa i Infrastruktury stanowią istotny potencjał i posiadają środki finansowe, aby realizować politykę mieszkaniową państwa.

Kasy mieszkaniowo budowlane + preferencyjne kredyty

Nowością ma być popularyzacja systematycznego oszczędzania na mieszkanie w postaci kas oszczędnościowo-budowlanych. Podobne rozwiązania są bardzo popularne w Niemczech, Czechach, na Słowacji, czy na Węgrzech. – Osoby gromadzące oszczędności w ramach kas, w przypadku spożytkowania pieniędzy na zakup mieszkania lub domu, mogą tam liczyć na premię. To korzystniejsze rozwiązanie niż deponowanie środków na zwykłej lokacie bankowej. W polskich warunkach rynkowych zainteresowanie taką formą oszczędzania będzie mocno uzależnione od zaproponowanych warunków i formy wprowadzenia na rynek rozwiązania. Istnieje ryzyko, że kasy będą kojarzone z oszczędzaniem w ramach popularnych niegdyś książeczek mieszkaniowych, gdzie wysokość premii gwarancyjnych była przedmiotem zawodu wielu Polaków,  mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Środki z kas dodatkowo mogłyby być, wzorem innych europejskich rozwiązań, przeznaczane na udzielanie preferencyjnie oprocentowanych kredytów mieszkaniowych. Jeden z mankamentów podkreślanych często w dyskusjach na temat kas to długi okres oszczędzania na własne M lub choćby na wkład własny do kredytu. W dobie kredytów komercyjnych odzwyczailiśmy się nieco od oszczędzania na mieszkania. Być może kasy zmienią nawyki konsumenckie.

Mieszkanie plus a rynek mieszkaniowy

Potencjalny wpływ nowego programu rządowego na szeroko pojęty rynek mieszkaniowy nie może być do końca przedmiotem analiz, ponieważ nie znamy jeszcze grup jego potencjalnych beneficjentów. W komentarzach ministerstwa mówi się o rodzinach o przeciętnych i niskich dochodach. Jeżeli np. zostaną określone dość rygorystyczne limity dochodowe, projekt będzie skierowany do osób, które i tak w tym momencie nie mają szans na uzyskanie komercyjnego kredytu w banku, więc, przynajmniej teoretycznie, uruchomienie nowego programu nie powinno mieć dużego przełożenia na bieżącą działalność deweloperów. – Przy większej liberalizacji zasad programu, mogłoby to mieć znaczenie dla kształtowania się popytu na mieszkania na wolnym rynku. Z pewnością część osób, które zastanawiają się nad zakupem mieszkania skorzystałoby z „opcji dojścia do własności”, która nie wymagałaby zaciągania wieloletnich zobowiązań kredytowych. Jak duża to może być grupa? Zależy od zasad programu, liczby i lokalizacji inwestycji oraz oferowanej jakości mieszkań, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Największy popyt na rządowe mieszkania byłby w największych aglomeracjach, gdzie ceny mieszkań są najwyższe, ale nie tylko. – W bardzo wielu miastach powiatowych deweloperzy nie prowadzą żadnych inwestycji, więc także tam aktywizacja rynku mieszkaniowego będzie bardzo mile widziana, dodaje Marcin Jańczuk.

Pula na Mieszkanie dla Młodych topnieje w oczach 

Tymczasem już od kilku miesięcy wiadomo, że program Mieszkanie Dla Młodych nie będzie kontynuowany. Zainteresowani zakupem mieszkania z dopłatami muszą pamiętać, że tylko do 2018 r. mają możliwość skorzystania z dopłat. W praktyce jednak środki na dopłaty skończą się z pewnością wcześniej. Na ten rok wnioski o dofinansowanie nie są już przyjmowane, a pula środków na 2017 r. topnieje w tak szybkim tempie, że BGK być może za kilka miesięcy będzie musiał ogłosić zakończenie przyjmowania wniosków. Już teraz limit dopłat na 2017 r. został wykorzystany 21,48 proc. W tym roku kolejne wnioski na 2017 r. nie będą przyjmowane, o ile zostanie przekroczony 50 proc. limit ustawowy. Zainteresowanie dopłatami jest silnym motorem napędzającym sprzedaż głównie na rynku pierwotnym. Wniosków na dofinansowanie zakupów od deweloperów jest ponad 4 razy więcej niż wniosków z rynku wtórnego. Jest to między innymi efekt różnic w limitach dla programu, który faworyzuje mieszkania od deweloperów.

 

Metrohouse

Jak wynika z najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, w marcu popyt na rynku nieruchomości w dużej mierze kształtowany był przez program MdM. Tegoroczna pula środków została wyczerpana już w połowie miesiąca. Może to mieć wpływ na kształtowanie się cen nowych mieszkań. Deweloperzy mogą przybliżyć je do poziomu limitów w poszczególnych miastach, bez obawy o konkurencyjność ofert z rynku wtórnego i pierwotnego. Na rynku kredytów hipotecznych wyraźnie widoczny jest spadek przeciętnej zdolności kredytowej. Od stycznia 2015 r. obniżyła się ona z ok. 450 000 zł do 368 000 zł.

 Marzec pod znakiem MdM

Wyczerpywanie się tegorocznej puli środków na dopłaty w ramach programu MdM przyśpieszyło decyzje zakupowe osób poszukujących mieszkań. Dotyczyło to zarówno rynku pierwotnego, jak i wtórnego. Zwłaszcza w lokalizacjach, w których dostępność nieruchomości z drugiej ręki mieszczących się w limitach była duża.

Obecnie rynek oczekuje na szczegóły nowego programu Mieszkanie Plus. – Na razie znamy jeszcze zbyt mało szczegółów, by określić możliwy wpływ działań rządowych na kształtowanie się popytu na rynku nieruchomości – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. – Planowane działania mają zwiększyć podaż przystępnych cenowo mieszkań, które mogłyby być budowane na gruntach należących do samorządów. Model, w którym początkowo wynajmowane lokum można byłoby wykupić na własność, ma dużą szansę na powodzenie. Trzeba jednak pamiętać, że już w zapowiedziach podkreśla się, że standard budowanych mieszkań może być niższy niż tych oferowany dziś na rynku.

 Wyprzedaż tanich mieszkań na rynku pierwotnym

W pierwszym kwartale w części lokalizacji deweloperzy szczególny nacisk kładli na ofertę mieszczącą się w limitach programu MdM. Dotyczy to zwłaszcza Gdańska i Wrocławia. W tych miastach deweloperzy wyraźnie zwiększyli dostępność lokali spełniających wymogi programu. Również w Łodzi wyraźnie widoczne było zwiększone zainteresowanie najtańszymi ofertami, choć coraz większą rolę na rynku pierwotnym odgrywają również mieszkania z nieco wyższej półki cenowej.

Wyczerpanie środków na dopłaty może mieć wpływ na kształtowanie się cen w najbliższym czasie. Dofinansowanie zakupu używanych lokali jest niemożliwe do 1 stycznia 2017 roku, a klienci deweloperów otrzymają dofinansowanie tylko do nowych „M” z terminem ukończenia w kolejnych latach (2017 r. lub 2018 r.) – stwierdza Andrzej Prajsnar, ekspert RynekPierwotny.pl – Taka sytuacja wpłynie na ceny mieszkań z rynku pierwotnego. Deweloperzy będą mieli większą motywację, żeby podnieść koszty powstających lokali do poziomu bliskiego limitom MdM.    

Spadła dostępność kredytów

W minionym miesiącu cztery banki mocno obniżyły zdolność kredytową potencjalnych klientów. Najbardziej BGŻ BNP Paribas, w którym dostępna kwota kredytu spadła aż o 166 000 zł. Niestety w ostatnich miesiącach większość instytucji znacząco obniżyła dostępność kredytów. – Analizując dostępność kredytów w dłużej perspektywie widać wyraźnie jej bardzo szybki spadek mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. – W porównaniu ze styczniem 2015 r. tylko w dwóch bankach nie nastąpiła – w ING Banku Śląskim i PKO BP. W pozostałych instytucjach o finansowanie jest zdecydowanie trudniej. W omawianym okresie średnia dostępna dla trzyosobowej rodziny z dochodem 5 000 zł netto kwota kredytu spadła z ok. 450 000 zł do 368 000 zł.

 Istotną informacją jest również to, że skończyły się pieniądze na tegoroczne dopłaty w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”.  Trzeba jednak dodać, że program nadal działa i wciąż dostępne są środki na dopłaty wypłacane w kolejnych latach. Można o nie wnioskować już teraz. Trzeba jednak dodać, że obecnie sięgnąć po nie mogą głównie osoby, które kupują nowe mieszkania. Deweloperzy często godzą się bowiem otrzymać część zapłaty w przyszłym roku. Znacznie trudniej jest natomiast przekonać do tego osobę sprzedającą mieszkanie na rynku wtórnym.

 

Metrohouse; Expander

1 maja 2016 r. wejdzie w życie nowelizacja Ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Ustawa „ma na celu przeciwdziałanie rozdrobnieniu gospodarstw rolnych oraz ułatwienie w powiększaniu rodzinnych gospodarstw indywidualnych”. Efektem ubocznym ustawy będzie blokada obrotu inwestycyjnego ziemią rolną.

 Po co komu nowelizacja?

Twórcy nowelizacji zwracają wagę na podstawowy cel zmian. Jest to wzmocnienie ochrony gruntów przed  działaniami spekulacyjnymi, a przede wszystkim przed wykorzystaniem nabywanych gruntów na cele niezwiązane z działalnością rolniczą.  W opinii twórców nowelizacji obowiązujące obecnie przepisy nie zabezpieczają w dostateczny sposób  rynku gruntów przed transakcjami spekulacyjnymi.

W myśl Ustawy gruntów rolnych nie kupią już oferenci, którzy nie są rolnikami w rozumieniu art. 4.1 Ustawy. Za rolnika indywidualnego uważa się osobę fizyczną:

  • będącą właścicielem (…) nieruchomości rolnych,
  • posiadającą kwalifikacje rolnicze,
  • co najmniej od 5 lat zamieszkałą w gminie, na obszarze której jest położona jedna z nieruchomości rolnych wchodzących w skład gospodarstwa rolnego,
  • prowadzącą przez ten okres osobiście gospodarstwo.

Zgodnie z powyższym wszyscy pozostali obywatele Polski zostaną pozbawieni możliwości zakupu działki rolnej. Wolny obrót nieruchomościami rolnymi zostanie zablokowany, a inwestowanie w grunty rolne, tak powszechne w ostatnich latach, stanie się niemożliwe. Dla osób, które rozważały zakup nieruchomości rolnej zostało więc kilka tygodni na zakup, mówi Michał Rudnicki, dyrektor działu inwestycji w agencji Metrohouse.

Nabywanie działki rolnej last minute

Bliskość tak istotnych zmian nie oznacza, że należy bezrefleksyjnie decydować się na zakup jakiekolwiek działki rolnej. Biorąc pod uwagę, że obrót ziemią rolną po 1 maja będzie mocno ograniczony, decydując się na zakup gruntów rolnych trzeba starannie wyselekcjonować odpowiednią nieruchomość. Jednym z celów kupowania działek rolnych przez indywidualnych inwestorów jest zmienianie ich przeznaczenia na budowlane. Z tego powodu należy zwrócić szczególną uwagę na:

  • przeznaczenie działki w Studium Zagospodarowania Przestrzennego danej gminy (pożądane jest np. przeznaczenie pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną)
  • klasę gruntów ornych (grunty I, II i III klasy podlegają szczególnej ochronie)
  • możliwość wnioskowania o wydanie decyzji o Warunkach Zabudowy, tj. czy działka spełnia kryterium:
    • co najmniej jedna działka sąsiednia, dostępna z tej samej drogi publicznej, jest zabudowana (w sposób pozwalający na określenie wymagań dotyczących nowej zabudowy) i w jaki sposób
    • teren ma dostęp do drogi publicznej;
    • teren ma dostęp do mediów (warunkiem koniecznym jest możliwość podłączenia prądu)
  • czy dla terenu, na którym znajduje się działka nie jest podjęta uchwałą o przestąpieniu do sporządzania Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego.

Jeszcze do 1 maja można nabyć ziemię rolną na dotychczasowych zasadach. Należy oczekiwać, że w najbliższym czasie na rynku pojawi się sporo ofert sprzedaży działek rolnych. – Sprzedający obawiając się o możliwość sprzedaży po wejściu w życie ustawy, powinni być skłonni do obniżania cen. Jest to niewątpliwie dogodny okres dla kupującego, żeby dokonać korzystnej transakcji. Jednak warunkiem sukcesu całej inwestycji jest staranny wybór działki, którą można przekształcić na działkę budowlaną, mówi Michał Rudnicki z Metrohouse.

 

Metrohouse

Jak wynika z najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, rynek mieszkaniowy budzi się do życia. W lutym  przeprowadzono o 40% więcej transakcji niż w styczniu. Jednocześnie, w ostatnim czasie w stosunku miesiąc do miesiąca, jedynie w Łodzi widać spadek cen nabywanych lokali. Dobrą wiadomością dla kredytobiorców jest zahamowanie ostatnich podwyżek marż. W przypadku kredytów z wysokim wkładem własnym pojawiły się nawet pierwsze obniżki. Osoby zainteresowane zakupem mieszkania z rządową dopłatą powinny się śpieszyć, bowiem pieniądze z tegorocznej puli mogą skończyć się prawdopodobnie już w marcu.

 Duży ruch na rynku nieruchomości wtórnych

Rynek mieszkaniowy budzi się do życia. W lutym  przeprowadzono o 40% więcej transakcji niż w styczniu. Jednocześnie niemal we wszystkich analizowanych miastach, ceny transakcyjne wzrosły w stosunku do stycznia. Wyjątkiem są Łódź i Poznań. W tym pierwszym mieście przeciętny koszt zakupu metra kwadratowego zmalał o ponad 3,5%. W stolicy Wielkopolski natomiast ceny utrzymują się na poziomie ze stycznia. – W pozostałych lokalizacjach w zeszłym miesiącu kupujący płacili za metr kwadratowy więcej niż na początku roku – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.
W Krakowie podwyżka była najmniejsza i wyniosła 1,6%. W Gdyni natomiast wzrost był największy (4,7%).

 Niesłabnącym zainteresowaniem cieszą się mieszkania w budynkach wybudowanych w technologii wielkiej płyty. Warto zaznaczyć, że w przypadku takich lokali rozbieżność cen uzgadnianych w transakcjach może być bardzo duża. – W Łodzi widełki cenowe, w jakich mieści się koszt metra kwadratowego takich lokali są dość szerokie i wynoszą od 2 500 aż do 4 300 zł. W Poznaniu w wyjątkowych przypadkach cena przekraczała nawet 5 500 zł za mkw. – czyli była podobna do kosztów jakie ponoszą nabywcy w Warszawie – dodaje Jańczuk.

Dobre wiadomości z banków

Po czterech miesiącach podwyżek marż w lutym wreszcie pojawiły się niewielkie obniżki. Dotyczą one kredytów z wysokim (25%) wkładem własnym. Korzystne dla klientów zmiany wprowadziły na razie Alior Bank, Citi Handlowy i Credit Agricole. W rezultacie średnia marża takich kredytów spadła z 2,07% (w lutym) do 2,05%. Dla kredytobiorców posiadających wkład własny na poziomie 10% dobrą wiadomością jest natomiast brak podwyżek. Trzeba jednak dodać, że z takiej oferty zrezygnował Raiffeisen Polbank, przez co średnia marża obniżyła się z 2,34% do 2,32%. Obecnie już tylko 9 banków udziela takich kredytów.

 Kolejną dobrą wiadomością jest umocnienie się złotego w stosunku do franka szwajcarskiego i euro. Dzięki temu koszt zakupu waluty się zmniejszył i obniżyła się rata kredytów walutowych. Kredytobiorcy którzy w styczniu płacili 1 500 zł, teraz wydadzą około 70 zł mniej.

Dla osób planujących zakup mieszkania w ramach programu MdM najważniejszą wiadomością jest natomiast wyczerpywanie się środków z tegorocznego budżetu. – Na koniec lutego w puli zostało jedynie 165 mln zł. Dla porównania, tylko w drugim miesiącu roku złożono wnioski o dopłaty na rok 2016 w wysokości 116,7 mln zł mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. – Biorąc pod uwagę, że informacja o wyczerpywaniu się środków zapewne jeszcze bardziej zmobilizuje kredytobiorców do korzystania z MdM, pieniądze najprawdopodobniej skończą się jeszcze w marcu. Jeśli tak się stanie, to będzie można wnioskować już tylko o dopłaty wypłacane w 2017 r. lub 2018 r. Z tego rozwiązania skorzystają jednak głownie ci, którzy kupują nieruchomości w budowie, gdyż sprzedający gotowe mieszkania raczej nie zgodzą się na zapłatę części należności dopiero w przyszłym roku.

 

Expander; Metrohouse

 

Jak wynika z najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, początek roku jest dla kupujących dobrym momentem do poszukiwania mieszkania. Zmniejszony popyt sprawia, że sprzedający będą bardziej skłonni do negocjacji dotyczących ceny. W trzech spośród analizowanych miast przeciętny koszt metra kwadratowego na rynku wtórnym zmniejszył się w stosunku do końcówki roku 2015. Na rynku kredytów hipotecznych czwarty miesiąc z rzędu rosną marże. Pojawiła się jednak również pierwsza od dawna obniżka.  Wprowadził ją PKO BP, ale tylko dla posiadaczy wysokiego wkładu własnego.

 Spokojny początek roku na rynku nieruchomości wtórnych

Ceny lokali z ryku wtórnego w analizowanych w naszym opracowaniu miastach nie zmieniły się znacząco względem poprzedniego miesiąca. W trzech spośród nich przeciętny koszt metra kwadratowego obniżył się względem poprzedniego miesiąca. Największe spadki dotyczą Gdyni i Warszawy. – W tym pierwszym mieście kupujący płacą za mkw. 4 732 zł, czyli niemal 2% mniej niż w grudniu – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. – W stolicy obniżka jest mniejsza i wyniosła 1%. Warto jednak zauważyć, że jest to kolejny miesiąc, kiedy obserwujemy spadek kosztów w tym mieście. Nabywcy mieszkań w Warszawie muszą obecnie zapłacić 7 082 zł za mkw.

W pozostałych czterech miastach ceny delikatnie wzrosły. W trzech lokalizacjach podwyżki nie przekroczyły 1%. Tak było w Krakowie, Gdańsku i Łodzi. W przypadku stolicy Małopolski warto zauważyć, że obecna średnia cena metra kwadratowego (5 667 zł) należy do najniższych, jakie odnotowywaliśmy w tym mieście w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Jedyny wzrost ponad 1% (1,7%) widoczny jest w Poznaniu, ale przeciętna kwota 5 136 zł, jaką płacimy za mkw. potwierdza tylko, jak bardzo stabilny w ostatnich miesiącach jest to rynek.

Kolejny miesiąc pod znakiem podwyżek

Już czwarty miesiąc z rzędu rosły marże kredytów hipotecznych. Po ostatnich zmianach wprowadzonych przez Credit Agricole, Getin Banku, BZ WBK i w ING Banku Śląskim pozostały już tylko dwa banki, które nie wprowadziły podwyżek – Millennium i PKO BP. Co ciekawe, ta druga instytucja wprowadziła wręcz obniżkę. – Objęła ona jednak tylko tych wnioskodawców, którzy dysponują wysokim wkładem własnym, wynoszącym nie mniej niż 20% mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. – Warto jednak dodać, że aby móc cieszyć się z obniżki, trzeba skorzystać z trzech produktów dodatkowych np. rachunku, karty kredytowej i jednego z ubezpieczeń oferowanych przez bank. Korzystając z kredytu hipotecznego z dodatkowymi produktami zawsze należy pamiętać, że zaciągamy go na wiele lat, w ciągu których koszty tych dodatków mogą wzrosnąć, a mimo to i tak trzeba będzie z nich korzystać.

Ciekawostką na rynku jest wprowadzenie przez BZ WBK oferty kredytu hipotecznego ze stałym oprocentowaniem. Propozycja może wydawać się atrakcyjna biorąc pod uwagę, że mamy obecnie najniższe w historii stopy procentowe. Niestety oprocentowanie będzie stałe tylko przez okres pierwszych 5 lat i będzie wynosiło 3,95%. Później będzie sumą WIBORu 3M i marży wynoszącej 2%. Oferta jest jednak warta uwagi, gdyż oprocentowanie jest znacznie niższe niż w innych bankach oferujących podobne kredyty.

Metrohouse; Expander

W końcówce roku wydłużył się czas oczekiwania na sprzedaż mieszkania w Warszawie. Średnia w przeprowadzonych transakcjach to 4,5 miesiąca.

Barometr 01 2016 czas sp

Barometr 01 2016 negocjacje

W 2015 r. zakończyliśmy dość znaczącym wydłużeniem czasu sprzedaży mieszkań w Warszawie. W analizowanym okresie średni czas sprzedaży mieszkań w Metrohouse wyniósł 135 dni. Był więc o ponad miesiąc dłuższy niż w poprzednim notowaniu. Duża podaż mieszkań na rynku, a przede wszystkim istotna konkurencja ze strony deweloperów powoduje, że aby sprzedać mieszkanie z drugiej ręki potrzeba coraz więcej czasu. W przypadku chęci skorzystania z programu Mieszkanie dla Młodych oferta rynku wtórnego nadal nie jest satysfakcjonująca. Limit 5250,68 zł spełniają nieliczne mieszkania – zwłaszcza zbudowane w starych technologiach, kwalifikujące się o remontu. Na tym tle inwestycje deweloperskie, zwłaszcza, że dostępne z jeszcze większym limitem, wydają się ciekawym rozwiązaniem. Analizując czas sprzedaży pod kątem dzielnic, na nabywcę najkrócej czekały lokale na Ursynowie, Mokotowie i Pradze Południe. Dość szybkim transakcjom sprzyja odpowiedni rodzaj mieszkania. Najszybciej swoich właścicieli zmieniają lokale o pow. 40-50 m kw. w cenie do 350 tys. zł.

Nadal obserwujemy podobny poziom negocjacji. W listopadzie i grudniu różnica pomiędzy ostatnią ceną ofertową a transakcyjną wyniosła w Metrohouse 2,5 proc. czyli tyle, ile w poprzednich miesiącach. Tym razem kilkakrotnie zdarzało się, że klienci podnosili ostatecznie swoje ceny ofertowe, np. w odpowiedzi na duże zainteresowanie ze strony potencjalnych nabywców. Co istotne, miało to miejsce zwykle w nowym budownictwie. Tylko w kilku przypadkach udało się wynegocjować więcej niż 10 proc. ceny ofertowej. W większości tych transakcji czas sprzedaży wynosił ponad pół roku, więc mieliśmy tu do czynienia albo z początkowo niezbyt precyzyjną wyceną, albo też z potrzebą szybkiej sprzedaży. Jak na tak dużą podaż na rynku możliwości negocjacji cen nie są jednak dość istotne. Być może początek roku i związane z tym sezonowe osłabienie popytu zmuszą sprzedających do większych upustów.

W końcówce roku bezkonkurencyjny pod względem wielkości sprzedaży był Mokotów. Duży ruch transakcyjny notowaliśmy też na Bemowie, Pradze Południe i Woli.

 

Metrohouse

Jak wynika z najnowszego raportu Szybko.pl, Metrohouse i Expandera, ceny ofertowe w większości dużych miast uległy jedynie nieznacznym korektom. Największe zmiany dotyczą Gdyni (obniżka o 4,5%) oraz Łodzi (podwyżka 3,7%). W porównaniu z poprzednim rokiem, obecnie sumy widniejące na umowach są wyższe w pięciu spośród siedmiu analizowanych miast. Dostępność kredytów hipotecznych utrzymuje się na dość dobrym poziomie, nawet mimo niekorzystnych zmian w ofercie kolejnych dwóch banków.

 Ceny ofertowe utrzymują się na stabilnym poziomie

Jak wskazują eksperci, na rynku wtórnym ceny ofertowe od dłuższego czasu utrzymują się na stałym poziomie. Średnia zmiana dla 15 analizowanych miast wynosi zaledwie 0,3%. Podwyżki nastąpiły między innymi w Sopocie, Olsztynie, Gdańsku i Katowicach, ale w niektórych przypadkach mówimy o wartościach zaledwie kilkunastu złotych. – Naistotniejsze zmiany dotyczą Łodzi i Gdyni – zauważa Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl –  W pierwszym mieście po  raz drugi z rzędu obserwujemy podwyżkę cen. W październiku wyniosła ona 3,7% w stosunku do tego samego okresu ubiegłego roku. W Gdyni natomiast nastapiła korekta w dół, a kupujący płacili 4,5% mniej niż rok temu. Warto zwrócić uwagę na przyczyny tych wahań. Przy stabilizacji całego rynku nie można bowiem mówić o ogólnokrajowych zjawiskach kształtujących ceny. Decydującą rolę odgrywają natomiast lokalne uwarunkowania i okresowe zmiany popytu – dodaje ekspert.

Szukamy droższych mieszkań, choć nie wszędzie

W październiku w pięciu spośród siedmiu analizowanych miast ceny transakcyjne uległy podwyższeniu. Jedynie w Krakowie i w Łodzi osoby poszukujące mieszkania płaciły mniej niż przed rokiem. – W stolicy Małopolski już po raz drugi z rzędu obserwujemy obniżki – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. – Co ciekawe, w tym mieście zauważalna jest też największa rozbieżność pomiędzy cenami ofertowymi i transakcyjnymi. Wynosi ona ponad 12% i wymusza na sprzedających duże obniżki.

 Inaczej wygląda sytuacja w Poznaniu i Gdańsku. W tych miastach średnia cena metra kwadratowego mieści się w przedziale 5 200 – 5 300 zł.  – W stolicy Wielkopolski należy zwrócić uwagę na cenę transakcyjną, która jest nawet wyższa niż średnia umieszczona w portalach ogłoszeniowych. Charakterystyczna dla Poznania jest również dość duża powierzchnia kupowanych mieszkań. Podczas gdy w innych lokalizacjach poszukuje się przede wszystkim lokali dwupokojowych i kompaktowych niedużych trzech pokoi, w Poznaniu średni metraż sprzedawanych nieruchomości dochodzi do 60 mkw. zauważa ekspert Metrohouse.

Kredyty nadal łatwo dostępne

Mimo że kolejne banki (Citi i BOŚ) istotnie obniżyły zdolność kredytową, dostępność kredytów wciąż jest dość dobra. W porównaniu do początku roku średnia spadła tylko o 4%. Co ciekawe w minionym miesiącu niespodziewanie wzrosła za sprawą PKO BP oraz dwóch banków, które przed miesiącem zmniejszyły dostępną kwotę kredytu.– Okazuje się więc, że zalecenia KNF dotyczące sposobów obliczania kosztów utrzymania jak na razie nieznacznie ograniczyły dostępność kredytów – mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. – Warto też dodać, że w ostatnim czasie coraz więcej mówi się o możliwości wprowadzenia kolejnej obniżki stóp procentowych. Jeśli tak się stanie, to dostępność kredytów może wręcz jeszcze wzrosnąć.

Drugą, równie istotną zmianą na rynku jest wzrost marż, który nastąpił w związku z licznymi zmianami w ofercie banków. Średnia dla kredytów z wysokim (25%) wkładem wynosi obecnie 1,71%, a z najniższym wkładem (10%) 1,98%. Tradycyjnie najwyższa jest natomiast przeciętna marża dla kredytów udzielanych w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”. Wynosi ona 1,99%. – Warto jednak dodać, że mimo podwyżek obecne poziomy marż kredytów z niskim wkładem i tych udzielanych w ramach MdM są niemal takie same, jak na początku roku i nadal wynoszą
ok. 1,98% – 1,99%
– mówi ekspert Expandera. – W przypadku tych z wysokim wkładem natomiast zauważalnie spadły (z 1,79% do 1,71%).

źródło: Metrohouse

 

Do rozpoczęcia roku akademickiego pozostało już niewiele czasu. Dla studentów to najwyższy moment na znalezienie mieszkania. Sieć biur nieruchomości Metrohouse przygotowała kilka porad, które mogą pomóc studentom w znalezieniu lokum na ostatnią chwilę.

 Poszukiwania mieszkania na wynajem pod koniec września to istna loteria. Zwykle na rynku pozostają oferty, które nie cieszyły się zainteresowaniem ze względu na cenę, standard, czy lokalizację. W pośpiechu można też popełnić błąd, który będzie kosztował nas niepotrzebne nerwy i utratę pieniędzy. Warto wziąć pod uwagę kilka praktycznych porad, które ułatwią poruszanie się po rynku.

 Tańsze oferty na przedmieściach

Studenci często poszukują ofert w pobliżu kampusów uniwersyteckich oraz w centrach miast. Jeżeli nie zależy Ci na wysokości czynszu, poszukuj także w tych miejscach, ale mniej świadomość, że w dalej położonych dzielnicach ceny wynajmu mogą być tańsze nawet do 30 proc. niż w centralnie położonych rejonach miasta.

Ważna infrastruktura

Poszukując mieszkania na wynajem studenci chętnie wybierają oferty wybudowane na osiedlach z ostatnich lat. Oprócz mieszkania warto przyjrzeć się okolicznej infrastrukturze – szczególnie ważna jest odległość do sklepów, przystanku. Szczególnie jeżeli nie posiadasz samochodu życie w ładnym nowym budynku, ale z dala od cywilizacji może być uciążliwe. Sprawdź, jak szybko dojedziesz na uczelnię w godzinach szczytu.

Wynajmij większe mieszkanie

W ferworze walki o najpopularniejsze mieszkania warto zastanowić się nad wynajmem nieco większego lokum, w którym mogłyby zamieszkać nawet 4-5 studentów. Mieszkania 4-pokojowe nie cieszą się zbytnią popularnością wśród najemców, dlatego istnieje duża szansa, by wynegocjować dobrą kwotę czynszu.

Stan mieszkania

Przy podpisaniu umowy najmu żądaj protokołu zdawczo-odbiorczego lokalu, gdzie będzie miejsce na szczegółowe informacje dotyczące stanu technicznego mieszkania i jego wyposażenia. W ten sposób unikniesz wątpliwości, czy szkody w lokalu były spowodowane przez ciebie, czy poprzedniego najemcę.

Uwaga na wynajem pokoi

Decydując się na wynajem pokoju przy rodzinie należy zwrócić szczególną uwagę na kwestię korzystania z części wspólnych. Spory na linii właściciel mieszkania-najemca dotyczą takich kwestii jak rozliczenia za media, czy możliwość przyjmowania gości. To są szczegóły, ale warto o nich pamiętać w rozmowach z właścicielem.

Pytaj o dodatkowe koszty

Choć wysokość czynszu najmu może wydawać się atrakcyjna zawsze warto na wstępie dowiedzieć się o przewidywaną wysokość opłat licznikowych. Jest to szczególnie ważne np. przy ogrzewaniu elektrycznym, które może w sezonie znacznie zawyżyć wysokość rachunków.

Podejrzanie niskie ceny

Po pewnym czasie poszukiwania lokum można zorientować się w rozpiętości cen za wynajem. Można jednak natrafić na oferty w podejrzanie niskiej cenie. Może to być ogłoszenie-wabik od nieuczciwego oferenta, a w najlepszym przypadku oferta nie spełniająca podstawowych standardów. Tak, czy inaczej nie należy traktować poważnie tego rodzaju ofert.

Śpiesz się powoli

Rychłe rozpoczęcie roku akademickiego powoduje pośpiech u potencjalnych najemców.  To właśnie w tym okresie odnotowuje się największą liczbę oszustw na rynku. W przypadku wynajmu mieszkania taki pośpiech jest niewskazany. Nie zgadzaj się na przekazywanie zadatków, zaliczek przed zweryfikowaniem, czy masz do czynienia z właścicielem mieszkania. Poproś go o dokumenty tożsamości (najlepiej dwa) i sprawdź dokumenty świadczące o własności mieszkania (aktualny odpis z księgi wieczystej możesz sprawdzić  w Internecie).

 Nie płać pośrednikowi awansem

Jeżeli korzystasz z usług pośrednika należy wiedzieć, że jego wynagrodzenie pobierane jest dopiero w momencie podpisania umowy najmu. Nie uiszczaj żadnych opłat za samo przekazanie adresu mieszkania. Tak często działają pseudo-biura nieruchomości, który żerują na nieznajomości zasad współpracy z pośrednikami.

Gdzie szukać ofert?

Ciekawą ofertę znajdziesz nie tylko na portalach internetowych, ale także na tablicach ogłoszeń w okolicach uczelni czy w prasie lokalnej. Najszybszą formą poszukiwania jest współpraca z agentem nieruchomości. Aby zaoszczędzić swój czas oczekuj zaprezentowania kilku ofert jednego dnia.

źródło: Metrohouse

W których dzielnicach Warszawy nie chcą mieszkać klienci nabywający lokum? Takie pytanie już po raz szósty z rzędu zadała swoim doradcom firma Metrohouse. W porównaniu do poprzednich lat nastąpiła zmiana na pozycji „lidera”.

 Każda z osób poszukujących do zakupu mieszkania ma wymarzone rejony, w których na pierwszym miejscu chce znaleźć swoje miejsce do życia. Jednocześnie, aby uniknąć przesyłania przez doradców ofert nie spełniających wymogów lokalizacyjnych wykluczają pewne części miasta. Są przekonani, że nie chcą tam zamieszkać. Jak co roku firma Metrohouse przygotowała przewrotny Antyranking Dzielnic Warszawy, który jest zestawieniem lokalizacji, które są odrzucane przez klientów na starcie poszukiwań swojego M.

Niespodzianki w zestawieniu

W ostatnich latach byliśmy przyzwyczajeni do stałego lidera Antyrankingu. Była to Białołęka, wskazywana przez doradców, jako dzielnica najczęściej odrzucana przez nabywców mieszkań. W tegorocznym zestawieniu jesteśmy świadkami zmiany lidera. Tym razem pierwsze miejsce zajmuje Rembertów, który został wskazany przez 61 proc. doradców. W zeszłym roku dzielnica ta zajęła 2. miejsce (59 proc. wskazań). O wygranej w niechlubnym rankingu przeważyło m.in. błędne przekonanie o długości podróży do centrum Warszawy. Uzasadniając swoją odpowiedź doradcy Metrohouse twierdzili, że wg nabywców mieszkań Rembertów dzieli zbyt duża odległość od centrum, podczas gdy klienci, zwłaszcza ci znający w stopniu umiarkowanym stolicę, poszukują mieszkań w dzielnicach bliższych centrum. O ile rzeczywiście Rembertów jest kojarzony bardziej z budownictwem jednorodzinnym, to już komentarze o długim dojeździe są mocno przesadzone. Ze stacji Warszawa Rembertów do Warszawa Śródmieście dojeżdżamy w niewiele ponad 20 minut. Brak zainteresowania mieszkaniami w Rembertowie ma swoje przełożenie w niewielkiej liczbie transakcji na rynku wtórnym. Jest to jedna z dwóch dzielnic, w których odsetek zrealizowanych w tym roku transakcji wynosi mniej niż 1 proc.

Drugie miejsce w zestawieniu zajmuje Białołęka. Choć dotychczas dzielnica ta okupowała pierwsze miejsce w zestawieniu, obecnie zauważany jest spadek liczby negatywnych odpowiedzi z 73 proc. w zeszłym roku do 58 proc. obecnie. Nadal dość dużo potencjalnych nabywców utożsamia Białołękę z odległą dzielnicą Warszawy, ale ekspansja deweloperów, którzy upodobali sobie tamte tereny oraz przystępne ceny zachęcają do zakupów. Średnia cena mieszkania w tegorocznych transakcjach na Białołęce to zaledwie 6560 zł za m kw. podczas gdy średnia dla Warszawy to zakres 7200-7300 zł. W tym roku na rynku wtórnym Białołęce dochodzi do mniejszej liczby transakcji niż w poprzednich latach. Jest to następstwem bogatej oferty deweloperów, którzy wygrywali dotychczas wyścig o klienta m.in. możliwością dopłat do kredytu w ramach programu MdM.

Trzy kolejne dzielnice z czołówki Antyrankingu uzupełnia Wesoła (39 proc. wskazań), Ursus (36 proc.) i Praga Północ (33 proc.). Widoczny jest sukcesywny spadek klientów deklarujących brak zainteresowania Pragą. Trzy lata temu dzielnica ta miała aż 70 proc. negatywnych wskazań. Znaczący spadek odnotowała też Wesoła, ale nawet ta poprawa wyniku nie zapobiegła znalezieniu się na wysokim miejscu w Antyrankingu. Podobnie jak w przypadku Rembertowa wpływ na to ma niewielka aktywność deweloperów.
Odrzucane_dzielnice_Warszawy_2015Gdzie chcemy mieszkać?

Choć celem ankiety było wskazanie najmniej pożądanych dzielnic Warszawy, to z otrzymanych odpowiedzi wyłania się grupa dzielnic, która nie otrzymała żadnego negatywnego wskazania. Są to Bielany, Mokotów, Ochota, Śródmieście i Żoliborz. Nowością w zestawieniu dzielnic „na tak” są Bielany i Mokotów. W przypadku Bielan na wzrost zainteresowania mają wpływ liczne inwestycje deweloperskie prowadzone w tej dzielnicy. Natomiast Mokotów zwykle plasuje się wysoko na listach sprzedażowych – także tym razem grono osób niezainteresowanych zupełnie tą dzielnicą jest naprawdę znikome.

Tu kupujemy mieszkania

Aby porównać wyniki ankiet z rzeczywiście przeprowadzanymi transakcjami agencja Metrohouse podsumowała sprzedaż w poszczególnych dzielnicach Warszawy. Największy ruch transakcyjny, podobnie jak przed rokiem, widoczny był na Mokotowie (14 proc. wszystkich zawartych transakcji sprzedaży mieszkań). Jeszcze tylko Ursynów przekracza barierę 10 proc. uzyskując wynik 12 proc. wszystkich przeprowadzonych transakcji. Po 9 proc. transakcji miało miejsce na Ursynowie i Ochocie, a po 8 proc. na Białołęce i Woli. Najmniejszy udział w transakcjach odnotowuje się w południowych dzielnicach Warszawy po praskiej stronie Wisły. W Wawrze, Wesołej i Rembertowie podpisano w Metrohouse najmniejszą liczbę umów.

Odsetek_transakcji_09_15

źródło: Metrohouse S.A.

Jak wynika z najnowszego raportu Szybko.pl, Metrohouse i Expandera, obecnie rynek nieruchomości wtórnych cechuje się dużą stabilnością. To dobry moment na zakup mieszkania pod kątem zbliżającego się roku akademickiego. Jesienią natomiast możemy spodziewać się znacznego ożywienia spowodowanego między innymi objęciem programem MdM nieruchomości wtórnych oraz tradycyjnym wzrostem aktywności kupujących we wrześniu i październiku.

 Spokojne nastroje na rynku nieruchomości

W czerwcu, podobnie jak miesiąc wcześniej, rynek nieruchomości wtórnych charakteryzował się dużą stabilnością. Przeciętna cena ofertowa dla 15 monitorowanych miast wzrosła zaledwie o 0,1% w stosunku do poprzedniego zestawienia. Jedynie w Katowicach i Sopocie zauważalne są istotne obniżki na poziomie odpowiednio 2,3% oraz 1,5% – W nadchodzącym czasie można jednak spodziewać się silnego ożywienia na rynku nieruchomości wtórnych – mówi Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl. – Będzie ono spowodowane przede wszystkim typowym jesiennym wzrostem aktywności kupujących i wynajmujących. Dodatkowo rynek zdynamizują jeszcze zmiany spowodowane regulacjami wysokości wymaganego wkładu własnego oraz rozszerzenie programu MdM o nieruchomości z drugiej ręki. W zależności od ustalonych limitów cenowych, w różnych lokalizacjach będzie ono miało odmienną siłę oddziaływania. Dla przykładu, w Łodzi dopłatami może być objęte nawet 50%, a w Poznaniu – 40% nieruchomości (przy założeniu, że próg cenowy kwalifikujący mieszkanie do dopłat będzie wynosił odpowiednio 3 700 i 4 847 złotych[1]). Na drugim biegunie są Warszawa i Kraków, gdzie zaledwie 3% i 2% wystawionych na sprzedaż mieszkań będzie kwalifikowało się do wsparcia w ramach programu MdM. 

Ceny transakcyjne w sezonie wakacyjnym

Okres wakacyjny to pora, kiedy liczba ofert lokali wystawionych na sprzedaż maleje. Jednak w tym czasie istnieje duża szansa na nawiązanie transakcji z klientem gotówkowym. Najczęściej takimi kupującymi są rodzice maturzystów, którzy dostali się na studia poza miejscem swego zamieszkania. Osoby nabywające lokal mają powody do zadowolenia. – W porównaniu do ubiegłego miesiąca, transakcyjne ceny mieszkań nieco spadły. Największe obniżki widać na gdyńskim rynku nieruchomości. Nabywcy powinni dysponować kwotą poniżej 5 000 zł za mkw. – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. – Zbliżoną sytuację można zaobserwować w Gdańsku. Rynek nieruchomości w obu tych miastach kształtuje się podobnie. Najczęściej kupujący przeznaczali 260 tys. zł na zakup lokalu.

Wrocław to jedyne miasto spośród badanych w raporcie, gdzie ceny transakcyjne nieco wzrosły. – Aktualnie kupujący muszą się liczyć z wydatkiem na poziomie 5 252 zł za mkw. – zauważa Jańczuk. – Co ciekawe, to właśnie w stolicy Dolnego Śląska kupowane są lokale o największych metrażach. Zupełnie odwrotnie przedstawia się sytuacja w Łodzi, gdzie najszybciej z rynku znikają mniejsze lokale – dodaje ekspert.

Oprocentowanie minimalnie wzrasta 

Nieznacznie zmieniła się wysokość oprocentowania kredytów. – Dla zobowiązań z wysokim wkładem własnym (25%) wskaźnik ten zwiększył się z 3,47% do 3,48 i nadal pozostaje na bardzo niskim poziomie – mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors. – W przypadku długu o wartości 300 000 zł, zaciągniętego na okres 30 lat, rata wynosi jedynie 1 499 zł. Porównując do takiego samego kredytu, jednak uruchomionego w 2012 r. klient zobowiązany był spłacać miesięcznie 2 054 zł. Obecnie raty są więc dość niskie, ale w kolejnych miesiącach najprawdopodobniej będą powoli rosły.

Dobrą wiadomością dla osób zainteresowanych kupnem lokalu są planowane zmiany w rządowym programie MdM. Istnieją szanse, że jeszcze w tym roku zostanie rozszerzony katalog nieruchomości, które mogą być objęte dofinansowaniem, także o mieszkania pochodzące z rynku wtórnego. Jest to istotne szczególnie dla osób zainteresowanych nabyciem lokalu w mniejszych miejscowościach, gdzie nowe nieruchomości nie powstają tak często jak w dużych miastach.

[1] szacunki dotyczące limitów cenowych wykonane przez Bankier.pl

źródło: materiały prasowe

W wakacje rynek mieszkaniowy nie próżnuje. Klienci deweloperów i pośredników przeznaczają urlopy na poszukiwanie własnego M, a do zakupów przystępują gotówkowi kupujący. Z uwagi na sezon urlopowy muszą się liczyć z wydłużeniem czasu samej transakcji.

Z ankiety przeprowadzonej przez sieciowe biuro nieruchomości Metrohouse wynika, że zainteresowanie rynkiem mieszkań nie maleje w okresie wakacyjnym. Większość ankietowanych pośredników (64 proc.) twierdzi, że klienci przeznaczają czas urlopów na poszukiwanie własnego M. Fakt, że kupujący mają więcej czasu na poszukiwanie mieszkania nie przekłada się jednak na przyspieszenie decyzji o zakupie. Liczba mieszkań w ofercie powoduje, że przed podjęciem ostatecznej decyzji wolimy dokładnie przeanalizować dostępne oferty niż podejmować pochopne decyzje pod wpływem impulsu.

Metrohouse przygotowało listę kilku specyficznych dla okresu wakacyjnego zjawisk na rynku. Warto zapoznać się z nią, jeśli planujemy w najbliższych tygodniach dokonanie transakcji na rynku mieszkaniowym.

  1. Większe zainteresowanie mieszkaniami do remontu

Wakacje to dobry czas, aby zainteresować się mieszkaniami przeznaczonymi do remontu. Statystyki sprzedażowe Metrohouse potwierdzają, że właśnie w tym okresie sprzedaje się więcej mieszkań do większego lub mniejszego odświeżenia. Dłuższy dzień sprzyja intensyfikacji prac remontowych, a prace można zaplanować tak, by zdążyć z przeprowadzką przed pierwszym dzwonkiem w szkole. Klienci posiadający takie mieszkania powinni więc zwiększyć nakłady na promocję swoich ofert.

  1. Poszukiwane mieszkania pod wynajem

Lipiec i sierpień to czas, kiedy sprzedaje się więcej mieszkań pod wynajem. Jedną z grup nabywców są rodzice dzieci rozpoczynających studia w jednym z ośrodków akademickich – nie tylko w największych aglomeracjach, ale także m.in. w Białymstoku, Toruniu czy Lublinie. Częstym modelem jest zakup mieszkania dwupokojowego dla przyszłego studenta i podnajem drugiego pokoju. Takie rozwiązanie pokrywa czynsz za mieszkanie, ew. zmniejsza comiesięczne obciążenia kredytowe. Zainteresowaniem szczególnie cieszą się mieszkania zlokalizowane blisko kampusów akademickich.

  1. Wycieczki po mieszkanie

Jeżeli klienci nie mieszkają na stałe w mieście, w którym chcą kupić mieszkanie, w sezonie wakacyjnym dość popularne są przyjazdy do większych aglomeracji, aby wybrać mieszkanie do zakupu. Tacy klienci z reguły poświęcają 2-3 dni na oglądanie wcześniej wyselekcjonowanych ofert i szybko podejmują decyzję o zakupie. Kolejna wizyta następuje zazwyczaj na podpisanie umowy przenoszącej własność. W opinii pośredników jest to grupa najbardziej zmotywowanych i zdecydowanych klientów.

  1. Więcej klientów z gotówką

W czasie wakacji większą aktywność odnotowują klienci gotówkowi. Jeżeli więc sprzedającemu zależy na szybkiej transakcji bez oczekiwania na kredyt załatwiany przez kupującego, to wakacje zwiększają szanse na taką transakcję. Należy jednak pamiętać, że posiadanie gotówki przez potencjonalnego oferenta może być kartą przetargową przy ewentualnych negocjacjach ceny. Chęć szybszego sfinalizowania transakcji może być jednoznaczny z potrzebą obniżenia ceny.

  1. Kolizje z terminami

Specyfika okresu wakacyjnego powoduje, że sam wybór mieszkania i skuteczne negocjacje ze sprzedającym nie oznaczają błyskawicznej transakcji. Sezon urlopowy opóźnia uzyskanie dokumentacji do umowy (m.in. zaświadczeń ze spółdzielni mieszkaniowych), przedłużają się procedury kredytowe w banku, pojawiają się też problemy z ustaleniem terminu umowy, który należy uzgodnić biorąc pod uwagę wakacyjne plany stron. Transakcja w wakacje może przeciągnąć się nieco w czasie w porównaniu do innych okresów w roku.

  1. Niełatwa logistyka

Więcej czasu na oglądanie dostępnej oferty i mobilizacja kupujących zderzają się z wyjazdami wakacyjnymi. Zdarza się więc, że pomimo chęci poświęcenia czasu na poszukiwanie mieszkania pośrednicy nie zdołają zorganizować prezentacji każdej z wybranych ofert. Należy to wziąć pod uwagę przy planowaniu czasu. Wiele z wybranych ofert może być niedostępnych do prezentacji w planowanym przez nas czasie.

  1. Mniej nowych mieszkań do sprzedaży

O ile wybór mieszkań na rynku jest dość duży, nowe oferty nie pojawiają się już tak często. Dla sprzedających okresem podejmowania decyzji o sprzedaży jest zazwyczaj wiosna i jesień. Dlatego w wakacje nie należy liczyć, że nowe oferty sprzedaży będą pojawiać się z dużą częstotliwością.

 

Opracowanie Marcin Jańczuk, Metrohouse

Jak wynika z najnowszego raportu Szybko.pl, Metrohouse i Expandera, kwiecień okazał się miesiącem stabilizacji, zarówno cen transakcyjnych jak i ofertowych – spośród analizowanych miast, zaledwie w dwóch zanotowano drobne zmiany transakcyjne, nieprzekraczające 1%. Obserwujemy również stabilizację rosnących dotąd marż kredytów. W długofalowej perspektywie mogą one ulec obniżkom, ale dopiero gdy stopy procentowe zaczną rosnąć.

Ceny ofertowe mieszkań stabilne

Kwiecień to kolejny miesiąc o niewielkim zakresie zmian cen ofertowych nieruchomości. Spadki zanotowano w sześciu spośród analizowanych miast, w dziewięciu natomiast koszty nabycia nieruchomości nieznaczne wzrosły. – Największa zmiana dotyczy Sopotu, gdzie średni koszt zakupu metra kwadratowego zmniejszył się o 120 zł., czyli o 1,3% w stosunku do ubiegłego miesiąca. Co ciekawe, spadek odnotowano w okresie zwyczajowych podwyżek nieruchomości w nadmorskich kurortach – zaznacza Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl.

Wbrew oczekiwaniom, niedawne obniżki stóp procentowych i rekordowo tanie kredyty nie wywołały dużego zwiększenia popytu na mieszkania. Eksperci przewidują jednak ożywienie w drugiej połowie roku, spowodowane zaostrzeniem wymogów w systemie kredytowym. – Biorąc pod uwagę sezonowość rynku nieruchomości oraz planowany wzrost obowiązkowego wkładu własnego do 15% w 2016 r., możemy spodziewać się ożywienia na rynku w końcówce III i IV kwartale 2015 roku – dodaje Marta Kosińska.

Większe mieszkania popularniejsze

Stabilne pozostają również ceny transakcyjne. Dla kupujących to dobra wiadomość, bowiem kwoty sprzedaży mieszkań zwykle tylko nieznacznie odbiegają od wiosennych notowań z zeszłego roku.
Na większości rynków lokalnych zmiany nie przekraczają 1% w porównaniu do poprzedniego notowania. Wyjątkiem są zaledwie dwa spośród analizowanych miast: Gdynia ze wzrostem 2,3% i Poznań z obniżką na poziomie 1,2% –  zauważa Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.

Stabilne ceny zachęcają jednocześnie do zakupów coraz większych mieszkań. – Średnia dla siedmiu analizowanych miast wyniosła 56 mkw. Natomiast w żadnej lokalizacji średni metraż kupowanych lokali nie spadł poniżej 50 mkw. Jest to pochodna zainteresowania kompaktowymi mieszkaniami trzypokojowymi – wyjaśnia Jańczuk.

Stabilizacja marż kredytów hipotecznych

Po trzech latach regularnych wzrostów marż, sytuacja na rynku kredytów hipotecznych zaczęła się stabilizować. – Średnia dla kredytów z niskim (10%) wkładem własnym oraz tych udzielanych w ramach programu „Mieszkanie dla młodych” w ostatnich miesiącach utrzymuje się na poziomie zbliżonym do 2%. Co więcej, wiele wskazuje na to, ze w kolejnych miesiącach pozostaną one na poziomie zbliżonym do obecnego – ocenia Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors.

W dłuższej perspektywie możemy spodziewać się podwyżek stóp procentowych, co z kolei spowoduje podniesienie miesięcznych rat, ale jednocześnie da szansę na obniżki marż. – Wydaje się więc dość prawdopodobne, że za kilka lat wielu osobom, które obecnie zaciągają kredyty będzie się opłacało je refinansować. Ta tendencja pojawi się jednak dopiero za 3-5 lat, gdyż po takim okresie banki przestają naliczać prowizję za wcześniejszą spłatę kredytu – podsumowuje Sadowski.

źródło: Szybko.pl, Metrohouse, Expander

Czy można sprzedawać bezskutecznie mieszkanie przez 2 lub 3 lata? To możliwe, o ile cena jest niedostosowana do realiów rynkowych.

Agencja nieruchomości Metrohouse przeanalizowała czas oferowania mieszkań na rynku wtórnym w kilku największych miastach. Według jej szacunków średnio co 10 mieszkanie eksponowane na rynku największych polskich miast jest w ofercie dłużej niż 1000 dni. W tym zestawieniu wygrywa Warszawa, gdzie 13 proc. mieszkań jest sprzedawanych dłużej niż umowne 1000 dni. Wskaźnik wyższy niż 10 proc. widoczny jest jeszcze w Łodzi (11 proc.) i we Wrocławiu (11 proc.). Statystycznie najmniej takich ofert jest na rynku w Krakowie – tylko 4 proc.

Wykres 1000 dni - miasta

Jeżeli chcemy uzyskać odpowiedź, dlaczego akurat te oferty nie znajdują zainteresowania wśród klientów, warto przeanalizować ceny, po jakich oferowane są mieszkania. – Porównaliśmy średnie ceny transakcyjne sprzedanych mieszkań z trzech ostatnich miesięcy do cen mieszkań oferowanych co najmniej 1000 dni bez sukcesu na rynku. Wprawdzie zdawaliśmy sobie sprawę, że w grupie takich mieszkań znajdziemy wiele przeszacowanych ofert, ale nie sądziliśmy, że różnice będą aż tak duże, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. W grupie najdłużej sprzedawanych mieszkań różnica pomiędzy ich cenami ofertowymi a realnie zawieranymi na lokalnym rynku transakcjami wynosi od 11 proc. w przypadku Łodzi aż do 35 proc. w Gdańsku. – Trudno tu mówić wyłącznie o niepoprawnej wycenie ofert, która utrudnia sprzedaż. Z pewnością trudności z wyperswadowaniem sprzedającemu właściwej ceny ofertowe stoją u podstaw części takich ofert, ale mamy tu też do czynienia z grupą nieruchomości, których wysokie stawki wywoławcze wynikają z wysokiego standardu, niepowtarzalnej, prestiżowej lokalizacji, czy innych walorów znacznie podnoszących wartość nieruchomości, dodaje Marcin Jańczuk.

Nieprzypadkowo dysproporcje są mniejsze w Łodzi, a największe w Gdańsku, gdzie w sprzedaży znajduje się wiele ofert, których ceny kształtują się na poziomach kilkunastu tysięcy złotych. Walory wypoczynkowe Trójmiasta powodują, że na rynku więcej jest obiektów o podwyższonym standardzie, a także klasie apartamentowej, co przy dość wysokich wymaganiach cenowych ich właścicieli kończy się wydłużonym czasem sprzedaży.

Ceny mieszkan sprzedawanych ponad 1000 dni

Winna nie tylko cena

Przyczyn przedłużającej się sprzedaży może być wiele. Oto 10 powodów, które występują najczęściej przy tego typu ofertach:

Lokalizacja

Bloki mieszkalne budowane są zazwyczaj w miejscach, które nie wpływają negatywnie na komfort mieszkańców. Zdarza się jednak, że w czasie eksploatacji mieszkania realizowane są inwestycje, takie jak droga szybkiego ruchu, budowa dużego marketu, rozbudowa istniejącego zakładu produkcyjnego. W takich przypadkach sprzedaż mieszkania może okazać się utrudniona. Nie jest też łatwo sprzedać mieszkanie w rejonie, które cieszy się złą lokalną sławą.

Cena niedopasowana do standardu mieszkania

Emocjonalny stosunek do mieszkania powoduje, że właściciele podchodzą do jego wyceny w sposób daleki od rynkowego. Przekonanie o niepowtarzalności mieszkania i jego wyjątkowości to częsty motyw, z którym muszą zderzać się pośrednicy uzgadniając właściwą cenę ofertową. Sprzedający przeceniają wartość pozostawionych stałych elementów mieszkania sądząc, często niezgodnie z prawdą, że podwyższają one znacząco wartość mieszkania. Jednak większość kupujących i tak planuje remont w nabywanych lokalach.

Mało płynny segment mieszkań

W większości miast średni metraż nabywanych mieszkań przekracza nieznacznie 50 m kw. Do niedawna w niektórych lokalizacjach sprzedawane były jeszcze mniejsze mieszkania. Tak sytuacja powoduje, że popyt na mieszkania np. większe niż 80 m kw. jest dość ograniczony, podczas gdy podaż tego typu ofert jest duża. Jeżeli dodatkowo cena nie jest dostosowana do realiów rynku trudno oczekiwać sukcesu w sprzedaży.

Odważne aranżacje, nietypowe dodatki

Mieszkania odzwierciedlają gusta ich właścicieli. Wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje, ale często zdarza się, że mieszkania z grupy „niesprzedawalnych” są zaaranżowane w sposób nietuzinkowy, który w zasadzie znajduje uznanie tylko w oczach samego właściciela. Kolumny pałacowe w mieszkaniu z wielkiej płyty, czarna boazeria w całym mieszkaniu, czy pokój przekształcony w terrarium – na rynku wtórnym znajdziemy wiele przykładów mieszkań, które nie zachęcają do zakupu. Jeżeli taki lokal nie zostanie oddany w ręce profesjonalnego home stagera, trudno mówić o szybkiej sprzedaży.

Nieustawne powierzchnie

Wesoła fantazja dewelopera, albo nietrafione projekty architektoniczne także są  przeszkodą w sprzedaży mieszkania. Na rynku są przykłady ofert mieszkań trzypoziomowych (z sypialnią na ostatnim piętrze), o nieustawnych pomieszczeniach trudnych do adaptacji, z dużymi skosami. Niesprzedawalne są też układy mieszkań niedopasowane do wielkości metrażu. – Naprawdę trudno jest sprzedać kawalerkę o powierzchni 70 m kw. w dodatku w nierynkowej cenie, mówi Rafał Zakrzewski, doradca Metrohouse z Katowic.

Brak reakcji na zmieniające się warunki rynkowe

Niekiedy właściciele mieszkań nie zdają sobie sprawy ze zmieniających się warunków rynkowych. Fakt, że mieszkanie było wyceniane w szczycie hossy na rynku nie oznacza, że obecnie uda się sprzedać lokal za taką samą cenę. Wysoka cena, znacznie odbiegająca od średnich to nie tylko brak zainteresowanych zakupem, ale także klientów, którzy zdecydują się choćby obejrzeć ofertę.

Rzeczywisty brak chęci sprzedaży

Nie zawsze oferty, które są zgłoszone do sprzedaży są rzeczywiście przeznaczone na sprzedaż. – Moją rekordową ofertą jest trzypokojowe mieszkanie na warszawskich Bielanach, które oferowane jest do sprzedaży od 6 lat, po dość wysokiej cenie. Mieszkanie cały czas jest wynajmowane, a właścicielka „nie ma ciśnienia” na sprzedaż, więc nie chce obniżyć ceny ofertowej. Pewnie gdyby nie miała najemców to pomyślałaby o zmianie ceny, a tak mam ofertę od ponad dwóch tysięcy dni, mówi Małgorzata Witkowska-Zwiep, dyrektor oddziału Metrohouse w Warszawie. Aby ustrzec się przed takimi klientami pośrednicy pytają „Czy gdyby jutro pojawił się klient, były Pan gotowy sprzedać to mieszkanie?” – O dziwo nie każdy klient odpowiada twierdząco na tak zadane pytanie, mówi Tomasz Laskowski dyrektor oddziału z Torunia.

Relacje rodzinne

Mieszkania spadkowe są często dość szybko sprzedawane przez spadkobierców. Problemem jest, jeśli jeden z nich nie może dojść z pozostałymi do porozumienia co do warunków sprzedaży. Taka sytuacja potrafi skutecznie zablokować sprzedaż na długie miesiące lub lata.

Osoba właściciela

– Niechęć do negocjacji, odstręczanie potencjalnych nabywców swoim zachowaniem i podejściem do sprzedaży, stawianie nierealnych żądań co do przebiegu samej transakcji, a czasem wręcz robienie wszystkiego, aby do transakcji nie doszło to jedna z bardziej istotnych przyczyn przedłużającej się sprzedaży, mówi Dariusz Mitrowski, pośrednik Metrohouse z Warszawy.

Kwestie prawne

– W ostatnim czasie problemy ze sprzedażą mogą mieć oferenci posiadający mieszkanie w budynkach postawionych na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym, gdzie nie ma możliwości założenia księgi wieczystej, więc i sfinansowania zakupu kredytem hipotecznym, mówi Krzysztof Lesiak, doradca Metrohouse z Pruszkowa. O ile z popularnym segmentem mieszkań nie ma problemu, bo zakupy za gotówkę tańszych mieszkań spotykane są coraz częściej, to na większe lokale popyt jest bardzo ograniczony.

źródło: Metrohouse

Zarówno ceny gruntów rolnych, jak najbardziej popularnych działek budowlanych w największych miastach wzrosły w stosunku do zeszłego roku.

Jak podaje Agencja Nieruchomości Rolnych średnia cena hektara gruntów rolnych sprzedawanych w 2014 r. wyniosła 25 592 zł i była o 17 proc. wyższa od średniej ceny w 2013 r.  W opinii ANR ostatnie wzrosty cen są następstwem coraz mniejszej podaży gruntów rolnych, a także możliwościami preferencyjnych zakupów gruntów przez rolników. Jeszcze ciekawszą obserwacją jest kształtowanie się cen w ostatnim dziesięcioleciu. Dziesięć lat temu za hektar ziemi płacono średnio 4682 zł. Ceny wzrosły więc w tym okresie pięciokrotnie.

Działki budowlane też coraz droższe

Coraz większych kwot żądamy też za działki budowlane. Tendencja wzrostowa cen gruntów widoczna jest w najpopularniejszym segmencie działek o powierzchni do 2000 m kw. Jak wskazują dane serwisu szybko.pl ceny ofertowe takich gruntów w największych polskich miastach są wyższe średnio o 6% w porównaniu z I kwartałem 2014 roku i o 14% w stosunku do kwot odnotowanych w analogicznym okresie 2013 r.

Najwyższe procentowe wzrosty (w porównaniu z 2014) rejestruje się w Olsztynie (21%), we Wrocławiu (16%), w Katowicach (14%) Kielcach (13%) i w Warszawie (11%). Najwyższy bezwzględny wzrost dotyczy gruntów w Warszawie, które są o 100 złotych droższe niż przed rokiem i o 170 zł w porównaniu z 2013 r. – Należy jednak zaznaczyć, że obserwujemy również lokalizacje, gdzie grunty budowlane zachowują stałą cenę. Jest to Łódź, gdzie koszt metra kwadratowego jest identyczny jak przed dwoma laty, a także Lublin i Poznań z analogiczną sytuacją, czyli z ceną na poziomie z I kwartału 2013, mówi Marta Kosińska, ekspert serwisu szybko.pl.

tabela grunty 21 04 15

Najtańsze działki budowlane znajdziemy w Olsztynie – średnio 157 złotych za metr kwadratowy. Oferty poniżej 200 złotych za m kw. można znaleźć wszędzie z wyjątkiem Warszawy. Średnio nie więcej niż 200 złotych zapłacimy za grunty budowlane w Kielcach, Opolu i Łodzi. W kolejnym pułapie cenowym, pomiędzy 200 a 400 złotych za m kw. mieszczą się pozostałe analizowane miasta wojewódzkie. Wyjątkiem są Warszawa i Kraków, gdzie m kw. takich działek jest średnio wyceniony na odpowiednio 1020 zł i 430 zł. Są to oczywiście ceny ofertowe, najczęściej podlegające jeszcze negocjacjom w przypadku zaawansowanych rozmów handlowych. – Ze statystyk Metrohouse wynika, że średnia kwota wynegocjowana w 2014 r. przy sprzedaży działki to 5 procent ostatniej ceny ofertowej. W odróżnieniu od rynku mieszkań zdarzały się nie tak rzadkie przypadki, kiedy wynegocjowana kwota przekraczała 20 proc. ceny wyjściowej (11 proc. transakcji). Dlatego podawane ceny ofertowe należy traktować jako stawkę do dalszych negocjacji. O ile w przypadku rynku mieszkań osiągnięcie upustu sięgającego 20 proc. jest trudne, na rynku działek jest to możliwe, mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse.

Oferty vs. preferencje klientów

Wiosenne miesiące obfitują w wysyp nowych ofert sprzedaży działek. W tym czasie podaż bywa większa nawet o 30 proc. w porównaniu do okresu jesienno-zimowego. Jakie zatem oferty dominują na rynku? W serwisie szybko.pl większość, bo 55% wystawianych działek ma powierzchnię do 2000 m kw. Działki o powierzchni do 1000 m kw. to 13% oferty, natomiast największy wybór jest wśród działek budowlanych o pow. od 1000 do 2000 m2  – jest to aż 42% całości podaży. Grunty o pow. 2000-3000 to kolejne 21%, a powierzchnię powyżej 3000 ma 24% sprzedawanych działek. Z kolei z danych transakcyjnych za 2014 r. agencji Metrohouse wynika, że największe zainteresowanie klientów działkami budowalnymi widoczne jest przy ofertach o powierzchni 1000-2000 m kw. Spośród zeszłorocznych transakcji aż 46 proc. klientów zdecydowało się na kupno właśnie takich działek. Co trzeci nabywca kupił grunty do 1000 m kw., a co dziesiąty pomiędzy 2000 a 3000 m kw.

grunty udzial w ofercie i transakcjach 21 04 15

Działki budowlane zwykle wymagają dalszych nakładów inwestycyjnych. – W skali całego kraju zaledwie 1,5% zgłaszanych do sprzedaży w naszym serwisie gruntów jest w jakikolwiek sposób uzbrojona (prąd/woda/kanalizacja/gaz/łącza telekomunikacyjne). 5% ogłoszeniodawców deklaruje, że działka jest w całości lub częściowo ogrodzona. Stąd wynikają duże dysproporcje cenowe pomiędzy wystawianymi do sprzedaży gruntami. Dostępność mediów znacznie podbija ich cenę, mówi Marta Kosińska.

źródło: Szybko.pl; Metrohouse

Wraz z nadejściem wiosny wiele osób rozpoczęło poszukiwania działek pod budowę domu. Zakup działki jest zwykle znacznie bardziej skomplikowany od kupna mieszkania. Agencja Metrohouse przygotowała podstawowe porady, które ułatwią poruszanie się wśród wielu ofert. 

Kształt, wielkość i nachylenie działki

Oczywiste jest, że poszukując działki zależy nam kupnie jak najtańszego gruntu, by wydatek ten miał rozsądne proporcje w całości inwestycji. Pamiętajmy jednak, że ważne jest, by działka posiadała odpowiednią wielkość. Przygotowując się do budowy domu jednorodzinnego optymalna powierzchnia  to co najmniej 700 m kw. Taka wielkość gwarantuje brak problemów z projektowaniem przyszłego budynku. Jednak to nie wszystko. Zwróćmy uwagę także na kształt działki. Wszelkie nieregularne kształty – trapezy, trójkąty – mogą być barierą we wkomponowaniu gotowego projektu domu. Jeżeli dodatkowo działka ma mniej niż 16 m szerokości trudno będzie znaleźć odpowiedni projekt. Wtedy pozostanie nam zamówienie znacznie droższego, indywidualnego. Większość osób poszukujących działek wizualizuje je tak, by wjazd na działkę znajdował się od strony północnej, a od południa ogród. W praktyce nie jest to takie łatwe do osiągnięcia.

Zwróćmy uwagę na wszelkie spadki terenu. Być może pierwsze wrażenie będzie pozytywne, ale dla architekta nie lada wyzwaniem będzie zaprojektowanie domu, a tym bardziej wkomponowanie w otoczenie ogrodu. Pamiętaj, że nie każdy wymarzony projekt domu będzie możliwy do zrealizowania na działce na zboczu.

Dojazd

Działka musi posiadać drogę dojazdu o określonej przez władze lokalne szerokości. Nie ma problemu jeśli jest to droga publiczna. W przypadku jeśli konieczny będzie dojazd przez inne działki, których nie jesteśmy właścicielem niezbędne będzie ustanowienie służebności drogi koniecznej. Z doświadczenia doradców Metrohouse wynika, że zwykle nie ma z tym większych problemów, ale gdy natrafimy na upartego  sąsiada, sprawa może skończyć się w sądzie. Ważnym elementem jest określenie, kto odpowiada za działkę w sezonie zimowym, czy jest ona ośnieżana i naprawiana. Ponadto jeśli działka jest położona przy ruchliwej drodze, należy pamiętać, że dom powinien być od niej odpowiednio oddalony. Także jego projekt powinien uwzględniać większe natężenie hałasu. Pamiętaj, że nie zawsze fizycznie istniejący dojazd gwarantuje formalny dostęp do działki.

Grunt

O ile nie jesteśmy do końca pewni, co kryje w sobie ziemia, warto zdecydować się na badania gruntu. Jest to zazwyczaj seria odwiertów, która pozwala lepiej dobrać strukturę fundamentów. Mając wiedzę o rodzaju gruntu, poziomie wód gruntowych będzie łatwiej zaprojektować przyszły dom. Ponadto tego typu badania odkrywają czasem niedopowiedzianą historię gruntów. Okazuje się, że w tym miejscu było kiedyś wysypisko, czy też pozostałości po innych budynkach lub też są to grunty z przewagą torfu uniemożliwiające zastosowanie tradycyjnych metod budowy domu. Z jednej strony taka wiedza da nam odpowiedź na pytanie, czy grunty nie są np. skażone przez składowane tam substancje, ale także pozwoli uniknąć przykrych niespodzianek przy rozpoczęciu prac budowlanych.

Często zależy nam na zakupie działki w pobliżu cieków wodnych. Dlatego warto sprawdzić, czy grunty nie są terenami zalewowymi. Obecnie nie trzeba polegać tylko na zapewnieniach sprzedającego. Mapy zagrożenia powodziowego i mapy ryzyka powodziowego znajdują się na ogólnodostępnym portalu mapy.isok.gov.pl Przy okazji warto zaznaczyć, że jeśli w pobliżu naszej działki znajduje się wał przeciwpowodziowy budowa domu (o ile w ogóle będzie możliwa) musi być oddalona od podstawy wału o co najmniej 50 m. Istnieją też ograniczenia w budowie domów na działkach z dostępem do linii brzegowej.

Media

Podstawą przy zakupie działki budowlanej musi być dostęp działki do energii elektrycznej. Fakt, że w pobliżu znajduje się słup energetyczny nie jest wystarczającą gwarancją, że na działce będzie można podłączyć prąd. Każdorazowo należy upewnić się u dostawcy energii o możliwościach podłączenia prądu. W tym celu w zakładzie energetycznym należy złożyć wniosek o ustalenie warunków przyłączenia do sieci. Warto też sprawdzić, czy jest możliwość podłączenia do sieci wodociągowej. W wielu przypadkach będzie to niemożliwe, ale zawsze pozostaje przecież możliwość wywiercenia własnego ujęcia. Ideałem byłby dostęp do wszystkich podstawowych mediów, ale takie grunty z reguły są znacznie droższe.

Okolica

Częstym błędem popełnianym przez osoby kupujące działki jest zakup gruntów z dala od  infrastruktury drogowej. W rezultacie każde wyjście z domu wymaga korzystania z auta. Zanim dokonamy zakupu warto sprawdzić, jak daleko znajduje się najbliższy sklep i czy odległość do placówek oświatowych nie będzie problemem w codziennym funkcjonowaniu naszej rodziny. Warto przeanalizować system komunikacji publicznej. Dodajmy, że działki położone w bliskiej odległości do stacji kolejowej mają wyższe ceny niż ich odpowiedniki oddalone od tej formy komunikacji. Zwykle działki oglądamy tylko za dnia. Proponujemy choć raz wybrać się tam wieczorem, aby sprawdzić, jak wygląda teren po zmroku, czy oby nie jest niebezpiecznie? Okolica to nie tylko sąsiednie działki, ale pobliskie zabudowania. W przypadku, gdy przeważającą substancją jest mieszkaniowa, nie ma powodów do niepokoju, ale gdy w bliskim sąsiedztwie jest np. duży market, zakład produkcyjny, czy warsztat warto dokładnie prześledzić, czy oby działalność takiego punktu nie będzie mieć negatywnego wpływu na komfort naszego zamieszkania.

Stan prawny nieruchomości

W ewidencji gruntów i budynków (wydział geodezji miejscowego starostwa) uzyskamy wypisy z rejestru gruntów i mapę szczegółowo określającą powierzchnię działki, klasę gruntu, dane właścicieli i numer księgi wieczystej. Podstawowym źródłem wiedzy o gruntach będzie właśnie księga wieczysta. Jeśli właściciel udostępni nam jej numer, możemy samodzielnie na stronie zweryfikować, kto jest właścicielem nieruchomości, jakie jest jej przeznaczenie, oraz czy nieruchomość nie jest obciążona hipoteką. Może się też zdarzyć, że na działce jest np. ustanowiona służebność (np. drogi koniecznej). Dobrze o tym wiedzieć przed transakcją, by nie być zaskoczonym, że sąsiad przejeżdża przez nasze grunty, by dostać się do swojej posesji. Przede wszystkim jednak analiza księgi wieczystej umożliwi nam weryfikację, czy osoba, z którą prowadzimy rozmowy jest jedynym właścicielem działki i możemy z nią rozmawiać o zakupie. Księgę wieczystą sprawdzimy w Centralnej Bazie Danych Ksiąg Wieczystych.

Przeznaczenie działki

Doradcy Metrohouse zwracają uwagę, że wielokrotnie w ofertach działka figuruje jako budowlana. Niestety po analizie dokumentacji wyraźnie widać, że mamy do czynienia z gruntami rolnymi, których proces odrolnienia może być długotrwały i kosztowny, albo działkami przeznaczonymi pod budownictwo usługowe czy przemysłowe, co uniemożliwi uzyskanie zgody na budowę domu. Dlatego zawsze należy weryfikować przeznaczenie działki w planach zagospodarowania przestrzennego dostępnych w urzędzie gminy. Jeśli rzeczywiście działka figuruje jako budowlana, z planów dowiemy się, jakie są parametry techniczne budynku – m.in. wielkość zabudowy, wysokość budynku, kształt dachu, itp. W przypadku braku miejscowego planu należy sprawdzić zapisy studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Z ww. materiałów dowiemy się także, czy dopuszcza się w ogóle budowę domu na działce o tej wielkości. Niekiedy zbyt mała działka może powodować brak możliwość wzniesienia domu. Można także wystąpić o warunki zabudowy, który określa m.in. maksymalną powierzchnię zabudowy. Jest to cenna informacja, która pozwoli nam zorientować się, czy wielkość naszych planowanych zabudowań pokrywa się z prawem miejscowym.

 

źródło: Metrohouse

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...