wtorek, Październik 16, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Marek Kowalski"

Marek Kowalski

Federacja Przedsiębiorców Polskich przedstawiła projekt abolicji w zakresie ozusowania umów zleceń za lata 2010-2017. To jedno z najlepszych rozwiązań, jakie może zostać przyjęte w najbliższym czasie przez rząd. Jest ono korzystne dla wszystkich. Dodatkowo wprowadzi pewność prawną, jakiej do tej pory brakowało. Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie mógł skoncentrować kontrole tylko na obszarze, gdzie występuje niepewność.

– Po pierwsze – przyniesie korzyść rządowi i Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, ponieważ w znaczący sposób zwiększy wpływy do budżetu. Szacuje się, że mogą to być nawet 2 miliardy złotych – powiedział Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich –  Propozycja ta jest też korzystna dla pracowników. Obecnie podstawa ich emerytury jest zaniżana poprzez nieodprowadzanie wszystkich składek na ubezpieczenie społeczne za wskazane lata. Dzięki abolicji wszystkie te okresy rozliczeniowe zostałyby im zaliczone do podstawy świadczenia. Oprócz tego, na proponowanym rozwiązaniu skorzystają także przedsiębiorcy. Uwolni ich to od obecnych zobowiązań wobec ZUS-u, które są nierealne do spłacenia. Jeżeli system w tym zakresie zostanie uszczelniony i będzie zapewniona pewność obrotu, ZUS będzie mógł skierować swoje działania w innym kierunku – dodał Kowalski.

Interpretacja ogólna Ministra Finansów w sprawie VAT od usług ściśle związanych z profilaktyką, zachowaniem, poprawianiem i przywracaniem zdrowia jest korzystna zarówno dla szpitali, jak wykonawców usług.

Interpretacja ogólna pozwoli obniżyć koszty szpitali, ponieważ do tej pory niektóre decyzje wydawane przez różne urzędy kontroli skarbowej nie uwzględniały specyfiki usług bezpośrednio związanych z opieką nad pacjentem w procesie jego leczenia a podstawowymi usługami sprzątania. To często skutkowało nakazem zmiany stawek VAT ze stawki „zw” na 23% VAT w przypadkach usług utrzymania czystości i 8% VAT w przypadku usług cateringowych.

Interpretacja ogólna wprowadza jasne zasady klasyfikacji czynności bezpośrednio związanych z procesem leczenia, co oznacza, że outsourcing usług wspierających proces leczenia będzie konkurencyjny cenowo wobec realizacji własnej szpitala, a także wygeneruje oszczędności dla szpitali. Ponadto interpretacja ogólna wprowadza porządek prawny i gwarantuje przedsiębiorcom działającym w tym obszarze pewność stosowania przepisów związanych z podatkiem VAT.

Ze względu na szczególne wymogi sanitarne i epidemiologiczne słusznym jest potwierdzenie zawarte we wcześniejszych stanowiskach, że zwolnienie to dotyczy NZOZ-ów (niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej), ZOZ-ów (publicznych zakładów opieki zdrowotnej) oraz innych podmiotów świadczących usługi w zakresie opieki medycznej. Interpretacja ogólna wyraźnie zrównuje możliwości wykonywania usług zarówno przez szpitale i inne zakłady opieki zdrowotnej, jak również funkcjonujące w przestrzeni prywatnej niezależne podmioty świadczące usługi w zakresie opieki medycznej. Takie podejście jest zgodne z dyrektywą unijną nr 2006/112/WE.

Bardzo dobrze, że Ministerstwo Finansów określiło precyzyjnie kwestię VAT odnośnie usług profilaktyki, zachowania, poprawiania i przywracania zdrowia. Interpretacja ogólna potwierdza wydawane wcześniej interpretacje indywidualne. Absolutnie błędem jest wnioskowanie, jakoby szpitale musiały wykonywać te usługi we własnym zakresie. Wręcz przeciwnie – nowa interpretacja MF jednoznacznie ułatwi szpitalom funkcjonowanie, bo potwierdza, że wszystkie czynności wymienione podlegają zwolnieniu z VAT. Dzięki temu nie ma żadnych wątpliwości, że dotyczy to także outsourcingu tych usług – zwłaszcza że Ministerstwo podało przykłady, jakie usługi wykonywane w otoczeniu pacjenta powinny być zwolnione z VAT. Należy podkreślić, że są to usługi świadczone przez wyspecjalizowane, profesjonalne podmioty, doskonale przygotowane do tego typu zadań na najwyższym poziomie.

 

Autor:  Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Obecnie w placówkach służby zdrowia średni termin płatności wynosi nawet 285 dni. W obrocie gospodarczym 85 dni. To wyniki dalekie od założeń ustawy. Powoduje to trudności na rynku zamówień publicznych, zwłaszcza wśród małych i średnich przedsiębiorstw, które nie są w stanie finansować szpitali w tak długim terminie.

– W trakcie konsultacji złożyliśmy własne wnioski i propozycje. Polegają na doprowadzeniu do przestrzegania narzuconych ustawowo terminów – w przypadku normalnego obrotu gospodarczego 30 dni, a tam, gdzie są zwolnienia – jak w przypadku szpitali, które mają wydłużony termin płatności – 6o dni – powiedział Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich – Obecnie przez zatory płatnicze polskie przedsiębiorstwa są wypychane z rynku, a w ich miejsce wchodzą podmioty zagraniczne, które mają siłę i odpowiednie finansowanie. Jednocześnie zawęża to konkurencję – co prowadzi do tego, że szpitale kupują drożej to, co mogłyby kupić taniej.

Federacja proponuje także zwiększenie odpowiedzialności dyrektorów szpitali i innych jednostek publicznych powodujących zatory płatnicze. Jeżeli będą oni przekraczali terminy płatności narzucone ustawowo, mają odpowiadać w ramach dyscypliny finansów publicznych. To rozwiązanie, którego celem jest wprowadzenie dyscypliny w zakresie terminowego regulowania należności. Po stronie szpitali mamy jednak jeszcze jeden problem. Artykuł 54. ustawy leczniczej ogranicza dyrektorom możliwość zarządzania. Stanowi on, że cesje swoich zobowiązań mogą robić tylko i wyłącznie za zgodą organu założycielskiego. W przypadku deregulacji należałoby rozprawić się także z tym zapisem – wskazał Kowalski.

Od stycznia 2016 roku objęto umowy zlecenia składkami do kwoty minimalnego wynagrodzenia. Przyniosło to ponad 600 mln złotych dodatkowego wzrostu składek od umów zleceń w 2016 roku w stosunku do 2015 roku. Ocena skutków regulacji przewidywała zwiększenie o 50 mln zł z tego tytułu. Działania podjęte przez rządzących od 2016 roku – zwłaszcza popierane przez przedsiębiorców ozusowanie umów zleceń – ograniczyły wartość nieoskładkowanych umów zlecenia o 25%, jednak nadal średnio ponad 32% umów zlecenia było nieoskładkowanych. Dopiero w 2017 roku, obejmując umowy zlecenia ochroną ustawową w zakresie stawki minimalnej, Państwo Polskie rozpoczęło proces powolnego poprawiania sytuacji płacowej najniżej zarabiających. Federacja Przedsiębiorców Polskich wskazuje, że w celu uzyskania zasadniczej oraz rzeczywistej poprawy sytuacji wymagana jest dalej idąca zmiana przepisów.

To mechanizm narzucony de facto przez prawodawcę od 2008 roku spowodował systematyczne zwiększanie się popularności stosowania umów zlecenia i doprowadził do trendu wzrostowego tak w zakresie ich liczby, jak też wartości. Nawet wprowadzone w 2016 roku obligatoryjne oskładkowanie wynagrodzeń zleceniobiorców do wysokości minimalnej płacy krajowej nie zahamowało przyrostu wartości wszystkich umów cywilnoprawnych, chociaż pierwszy raz od 2008 roku nastąpiło ograniczenie o 14% wartości umów zleceń nieoskładkowanych. Tym samym przeniesiono też ryzyko gospodarcze związane ze wzrostem kosztów pracy spowodowanym działaniami Państwa Polskiego na przedsiębiorców będących kontrahentami tego Państwa mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Pozytywne efekty przyniosły z pewnością nowelizacje w Prawie zamówień publicznych – takie jak waloryzacja kontraktów czy wymóg zatrudnienia na umowę o pracę, gdy charakter pracy tego wymaga. Istotne były też nowe przepisy wprowadzające ozusowanie umów zleceń do wysokości minimalnego wynagrodzenia oraz wprowadzenie stawki minimalnej w umowach zlecenie na poziomie 13 zł za godzinę. Wzrost liczby umów o pracę – dzięki tym działaniom, inicjowanym i popieranym przez przedsiębiorców – został zanotowany w branżach wysoko usługowych, w dużej mierze obsługujących sektor publiczny – takich jak sprzątanie czy ochrona.

ZUS prowadzi kontrole ozusowania umów zleceń z lat 2009 – 2017. Nakłada kary za brak ozusowania – pomimo, iż wcześniej wydał interpretacje o zgodności z prawem stosowanego systemu ozusowania umów zleceń. Tymczasem większość kontraktów, które były realizowane w oparciu o pracowników zatrudnionych na umowach zlecenie, prowadzono na rzecz jednostek administracji rządowej i samorządowej. Państwo płaciło niższe stawki wynagrodzenia w zamówieniach publicznych, a dziś wyciąga rękę do kieszeni przedsiębiorców, żądając od nich składek ZUS, które nie były wliczone do budżetów zamówień publicznych – czyli przedsiębiorcy nigdy nie otrzymali takich kwot. Oznacza to, że państwo chce podwójnie zarobić wydając nowe interpretacje – nie zapłaciło przedsiębiorcom za ozusowanie umów zleceń, ale dziś żąda od nich opłacenia tych składek do budżetu.

Mechanizm jest dość prosty – do 2016 roku obowiązek ozusowania umów zleceń dotyczył tylko pierwszej umowy. Każda kolejna nie była obciążona składkami ZUS. Do końca 2015 roku ZUS potwierdzał tę jednolitą zasadę zarówno podczas kontroli, jak i w ramach interpretacji.

Źródło: Federacja Przedsiębiorców Polskich

Pracownicy, którzy byli zatrudnieni na umowach zlecenie oskładkowanych wyłącznie składką zdrowotną do 1 stycznia 2016 roku nie wliczą sobie tego okresu do podstawy wymiaru emerytury. Oznacza to, że setki tysięcy osób nie otrzyma nawet minimalnej emerytury. W przyszłości zadziała prosty mechanizm: państwo kupowało usługi poniżej kosztów, pracodawcy byli więc zmuszeni korzystać z przepisów, które pozwalały stosować umowy zlecenia oskładkowane wyłącznie składką zdrowotną – a poszkodowany był i jest pracownik. Można szacować, że w latach 2008 – 2017 państwo zyskało na tym procederze nawet 25 mld zł . Dziś przychodzi czas, by to naprawić i podjąć systemowe rozwiązania.

Federacja Przedsiębiorców Polskich wskazuje, że czas, by raz na zawsze ukrócić te patologie – konieczne jest systemowe rozwiązanie dla pracodawców i pracowników – czyli abolicja ozusowania umów zleceń zawieranych oraz zabezpieczenie okresów składkowych dla zleceniobiorców. Kluczowym elementem towarzyszącym abolicji powinno być zaliczenie okresów i większych podstaw składek wszystkim pracownikom zatrudnionym w tym okresie na umowach zlecenie.

– Zakład Ubezpieczeń Społecznych doprowadzając do zapłaty hipotetycznych składek dokona niezbędnej korekty dokumentów rozliczeniowych jedynie u części byłych zleceniobiorców. Będzie to dotyczyło tylko tych, którzy pracowali w skontrolowanych firmach i gdzie skutecznie doprowadzono do zapłaty składek przez przedsiębiorcę. Państwo po raz kolejny narazi się na krytyczną ocenę działania. Niesprawiedliwie potraktowani i najbardziej poszkodowanymi będą ci byli zleceniobiorcy, których byli zleceniodawcy nie zostaną skontrolowani. Brak naliczenia i odprowadzenia składek na ubezpieczenia emerytalne będzie skutkować w przyszłości niezaliczeniem tych okresów do okresu składkowego zleceniobiorców. Konsekwencja jest oczywista – niewypracowanie minimalnego okresu składkowego 20 i 25 lat odpowiednio dla kobiet i dla mężczyzn oraz pozbawienie pracownika prawa do emerytury minimalnej na rzecz emerytury groszowej. Należy przy tym dodać, że kwoty zarobków na poziomie zbliżonym do minimalnej płacy krajowej nie są i nie będą w przyszłości wystarczającą podstawą do zwiększenia kwoty emerytury powyżej emeryturę minimalną – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Podstawy składki emerytalne i zdrowotnej pracowników. Brak jest możliwości skontrolowania warunków realizacji kilku milionów umów w okresie kilku lat, a następnie przeprowadzenia dla każdego ze zleceniobiorców i dla każdej jego umowy postępowania administracyjnego, następnie sądowego, a w końcu skutecznego zwindykowania ewentualnych składek od zleceniobiorców. Z dużą pewnością można postawić tezę, że nie dojdzie do oskładkowania tą drogą znaczącej większości umów, że koszty błędów legislacyjnych, które stały się źródłem presji ekonomicznej dla zleceniodawców i zleceniobiorców – staną się źródłem niesprawiedliwości społecznej. Mimo że dla niewielkiej części zleceniobiorców nastąpi zaliczenie dodatkowych składek, a więc wydłużenie okresów składkowych, to dla zdecydowanej większości oznacza to pozostanie z niskimi składkami, co może oznaczać skazanie na emeryturę groszową. Dlatego zdecydowana większość zleceniobiorców nie ma szans na istotne poprawienie swoich perspektyw emerytalnych w wyniku obecnych działań kontrolnych podejmowanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

– Jedynie ograniczenie stosowania umów zleceń nieoskładkowanych na rynku, np. przez podwyższenie obligatoryjnego oskładkowania pozwoli skutecznie przeciwdziałać problemowi trwającemu już blisko dekadę. Podwyższenie obligatoryjnego poziomu oskładkowania umów zleceń ograniczy wartość umów zleceń nieoskładkowanych na rynku i zmniejszy negatywne skutki różnicy w klinie podatkowym, wymusi urealnienie cen rynkowych” – podkreśla Marek Kowalski.

Wysoka różnica w klinie podatkowym jest źródłem zaniżania cen rynkowych, które nie pokrywają kosztów minimalnego wynagrodzenia za pracę. W celu ograniczenia negatywnych skutków różnicy w klinie należy rozważyć wprowadzenie przepisów ograniczających możliwość stosowania nieoskładkowanych umów zleceń, co pozwoli urealnić ceny na rynku.

Od 2008 roku ponad dwukrotnie wzrosła liczba umów zleceń w Polsce – do poziomu ponad 1 miliona rocznie. Dopiero pozytywne zmiany od 2016 i 2017 roku w Prawie zamówień publicznych – takie jak waloryzacja kontraktów czy wymóg zatrudnienia na umowę o pracę, gdy charakter pracy tego wymaga oraz nowe przepisy wprowadzające ozusowania umów zleceń do wysokości minimalnego wynagrodzenia i wprowadzenie stawki minimalnej w umowach zlecenie na poziomie 13 zł za godzinę przyniosły poprawę sytuacji. Dzięki tym działaniom – inicjowanym i popieranym przez przedsiębiorców – został zanotowany wzrost umów o pracę w branżach pracochłonnych.

Polska administracja rządowa i samorządowa wciąż korzysta z zaniżonych stawek za godzinę pracy w zamówieniach publicznych, Urzędy chętnie wybierają oferty, które mają skalkulowane ceny za godzinę pracy poniżej realnych, zgodnych z obowiązującymi w Polsce przepisami prawa. W latach 2008 – 2017 oszczędności państwa z tego tytułu (najniższa cena i brak waloryzacji) mogły wynieść nawet 25 mld zł .

ZUS prowadzi kontrole ozusowania umów zleceń z lat 2009 – 2017. Nakłada kary za brak ozusowania – pomimo, iż wcześniej wydał interpretacje o zgodności z prawem stosowanego systemu ozusowania umów zleceń. Państwo płaciło niższe stawki wynagrodzenia w zamówieniach publicznych, a dziś wyciąga rękę do kieszeni przedsiębiorców, żądając od nich składek ZUS, które nie były wliczone do budżetów zamówień publicznych – przedsiębiorcy nigdy nie otrzymali takich kwot. Oznacza to, że państwo chce podwójnie zarobić – zatrzymało w swoich kieszeniach kwoty przeznaczone na ozusowanie przez niskie ceny, a dziś żąda od nich wpłacenia tych składek do budżetu.

Mechanizm zmiany interpretacji jest dość prosty – do 2016 roku obowiązek ozusowania umów zleceń dotyczył tylko pierwszej umowy. Każda kolejna nie była obciążona składkami ZUS. Do końca 2015 roku ZUS potwierdzał tę zasadę podczas kontroli, jak i w ramach wydawanych interpretacji indywidualnych.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Praktyczna implementacja przepisów o jednolitym europejskim dokumencie zamówienia (tzw. JEDZ) budzi duże kontrowersje wśród oferentów, biorących udział w przetargach

Problemy szczególnie dotykają małe i średnie firmy, które miały najwięcej skorzystać.

Pod koniec lipca 2016 weszła w życie nowelizacja Prawa zamówień publicznych (PZP), która wprowadziła do postępowań prowadzonych w oparciu o tę ustawę dokument zwany JEDZ, tj. jednolity europejski dokument zamówienia. Zmiana w przepisach spowodowana była koniecznością dostosowania prawa polskiego do regulacji europejskich. Jednak w praktyce zamiast zmniejszenia „papierologii”, doszło do jej powiększenia. Zamawiający zbyt obszernie interpretują prawo i intencje zarówno europejskiego, jak i polskiego ustawodawcy, żądając dwukrotnie składania zaświadczeń lub całego dokumentu JEDZ zamiast zaświadczenia z Części IV. Te praktyki powinny być w trybie pilnym skorygowane, by ograniczyć koszty prowadzenia postępowań przetargowych zarówno dla zamawiających, jak i wykonawców.

„Firmy startujące w przetargach zamiast dwóch krótkich oświadczeń muszą teraz przygotowywać nawet 14-stronnicowe JEDZ – zamawiający nie korzystają bowiem z możliwości składania tylko oświadczeń z części IV JEDZ. Dodatkowo wymaga się, by JEDZ składał nie tylko oferent, ale również jego kooperanci. Czyli tak jak dawniej o zaświadczenia z ZUS, US, KRK itd. występować muszą wszystkie podmioty biorące udział w przetargu, a jest to jednoznacznie niezgodne z intencją Ustawodawcy w zakresie JEDZ” – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

W jakim kierunku powinny podążać zmiany w praktycznej realizacji PZP przez Zamawiających?

  1. Na etapie składania oferty wykonawcy powinni składać wyłącznie oświadczenie z Części IV JEDZ, a nie cały dokument JEDZ
  2. Zaświadczenia powinny być składane raz, po wezwaniu ze strony zamawiającego.
  3. Wezwanie do złożenia zaświadczeń powinno trafić tylko do wykonawcy, którego oferta została oceniona najwyżej.
  4. Wymagana przez zamawiającego data ważności zaświadczeń powinna przypadać na nie wcześniej niż 10 dzień po wystosowaniu wezwania przez zamawiającego.

„O ile europejski ustawodawca miał dobre intencje, o tyle praktyczne wdrożenie JEDZ do polskiego systemu prawnego w dużym stopniu nie spełniło oczekiwań podmiotów, które miały na nim zyskać, tj. małych i średnich przedsiębiorstw. Dotychczas oferent, musiał przygotować raz jeden zestaw dokumentów do złożenia w przetargu. Po wdrożeniu nowego prawa zamawiający żądają dokumentów nawet trzy razy – najpierw JEDZ, potem informacje dotyczące swoich kooperantów, a następnie zaświadczenia. W dodatku zdarza się, że musi występować o nie dwukrotnie, tak by były one aktualne zarówno na dzień składania ofert, jak i na dzień wskazany w wezwaniu przez zamawiającego. To zdecydowanie praktyka niezgodna z intencją zarówno europejskiego, jak i polskiego Ustawodawcy” – dodaje Marek Kowalski.

Dobre intencje europejskiego ustawodawcy

Zamawiający prowadzący wybór wykonawcy w drodze PZP z reguły stosowali różne wzory oświadczeń własnych, które złożyć musiał oferent. Wykonawcy startujący przeważnie w wielu przetargach, musieli więc wypełniać liczne dokumenty, ostatecznie różniące się od siebie niewiele, ale żmudne w procesie uzupełniania. Europejski ustawodawca zaproponował więc, by zamiast oświadczeń własnych, wprowadzić jednolity europejski dokument zamówienia JEDZ. Oferent mógłby taki, raz wypełniony JEDZ, składać z niewielkimi zmianami w różnych postępowaniach przetargowych, dopóki dane w nim zawarte nie uległyby zmianie. Byłoby to spore ułatwienie szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw, które nie mają rozbudowanych działów prawnych czy administracyjnych i w związku z tym dotychczasowe, skomplikowane procedury biurokratyczne, bardzo mocno obciążały je organizacyjnie.

Kolejną zmorą każdej firmy uczestniczącej w postępowaniach w ramach PZP była konieczność przedstawiania już na etapie składania oferty licznych zaświadczeń (np. z ZUS, US, KRK). Było to działanie w zasadzie pozbawione sensu, które generowało niepotrzebne obciążenia zarówno dla oferentów jak i administracji publicznej, wydającej zaświadczenia. W ostateczności, dla bezpieczeństwa zamawiającego ważne jest przecież, by to wybrany do realizacji umowy oferent nie miał zaległości w ZUS, US czy nie był notowany w Krajowym Rejestrze Karnym. Europejski ustawodawca zaproponował więc, by zaświadczenia składał tylko podmiot, którego oferta została najwyżej oceniona w postępowaniu. Na etapie składania ofert, wszystkie firmy zaświadczenia zastępowałyby zaś stosownymi oświadczeniami, ujętymi w JEDZ.

Źródło: federacjaprzedsiebiorcow.pl

Eksperci

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

Moryc: Podatek Exit Tax wejdzie w życie choć jest krytykowany nawet przez członków rządu

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje ni...

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

Przasnyski: Praca jest, ale brakuje pracowników

Firmy nadal tworzą sporo nowych miejsc pracy, ale wciąż mają kłopoty z ich obsadzeniem. Problem ten ...

AKTUALNOŚCI

POLAND THE CAN-DO NATION

4 października br. w Nowym Jorku, z inicjatywy PZU, odbędzie się jedno z największych spotkań lideró...

Od 2019 roku nowe przepisy podatkowe dotyczące kryptowalut

W 2019 r. w życie wejść ma pakiet nowych przepisów podatkowych dotyczących walut wirtualnych. Projek...

Rozpocznij z nami swój dzień przed pracą! Ogłaszamy jesienny konkurs z nagrodami

Rozpoczynamy aktywnie dzień jesiennym konkursem z nagrodami! Wystarczy, że pokażesz nam, jak rozpocz...

Awans Polski do grona 25 najbardziej rozwiniętych rynków świata

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, w poniedziałek agencja FTSE Russell przekwalifikowała Polskę z gr...

Juncker o UE: potrzebujemy silnej i zjednoczonej Europy

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w swoim dorocznym przemówieniu do Parlamentu...