środa, Czerwiec 20, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "lokowanie oszczędności"

lokowanie oszczędności

GUS potwierdził swój wstępny szacunek, według którego inflacja w październiku wyniosła 2,1 proc. Lekki spadek wskaźnika po osiągnięciu we wrześniu poziomu 2,2 proc. zawdzięczamy głównie mniejszej niż poprzednio zwyżce cen paliwa. Wciąż jednak mocno drożeje żywność, której ceny poszły w górę aż o 5,8 proc., a w kategorii żywność i napoje bezalkoholowe o 5,4 proc. (we wrześniu wzrost wyniósł odpowiednio 5,3 i 5 proc.). Mocniej niż we wrześniu wzrosły koszty związane z mieszkaniem, bo aż o 2 proc., wobec 1,8 miesiąc wcześniej, z 2,3 do 2,6 proc. zwiększyły się koszty utrzymania mieszkania i nośników energii.

W najbliższych miesiącach można się spodziewać dalszego niewielkiego obniżenia się wskaźnika inflacji, jednak będzie to głównie efekt statystyczny, wynikający z wyższej bazy odniesienia. W listopadzie ubiegłego roku pożegnaliśmy się z deflacją i ceny przestały spadać. W grudniu wzrosły już o 0,8 proc., a pierwsze miesiące obecnego roku przyniosły jej skok od 1,7 w styczniu do 2,2 proc. w marcu. Presja inflacyjna będzie jednak nadal odczuwalna, między innymi w związku z sytuacją na rynku pracy, napędzającą i tak już silny popyt konsumpcyjny, ale także rosnącymi cenami surowców, w tym energetycznych oraz wyższymi kosztami produkcji, zarówno w rolnictwie, jak i w przemyśle.

Do rosnącej inflacji musimy się przyzwyczaić, dostosowując do niej swoje nawyki konsumpcyjne oraz preferencje w inwestowaniu i lokowaniu oszczędności. Według najnowszej prognozy NBP, w przyszłym roku inflacja wyniesie średnio 2,3 proc., a w 2019 r. może podskoczyć do 2,7 proc. Te przewidywania należy wziąć pod uwagę w swoich kalkulacjach. Dla konsumentów dobrą wiadomością jest to, że zmniejszyć się ma w kolejnych latach dynamika cen żywności. O ile w tym roku sięgnie ona 4 proc. to w przyszłym wyniesie już tylko 2,8 proc., a w 2019 r. o 2,9 proc. Taniej więc nie będzie, ale przynajmniej ceny nie będą rosły tak mocno jak w tym roku, choć wiele będzie zależeć także od warunków pogodowych. Eksperci banku centralnego przewidują też nieco wolniejszy wzrost cen energii, których dynamika ma obniżyć się z tegorocznych 3 proc. do 2,7 proc. w przyszłym roku i 2,1 proc. w 2019 r.

 

 

 

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Jak wynika z badania ING Banku, posiadanie jakichkolwiek oszczędności deklaruje 3/4 Polaków. Większość z nich nie wie jednak, jak dobrze zainwestować swoje wolne środki.  Zdecydowana większość robiłaby to częściej, gdyby znała odpowiedni sposób. Lokaty i rachunki oszczędnościowe, jako tradycyjne formy pomnażania gotówki, rzadko przynoszą duże zyski, Alternatywą może być inwestowanie w obligacje korporacyjne, ale wiedza na temat tych produktów nie jest powszechna. Eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF)  tłumaczą, jak działają te produkty oraz na co uważać wybierając konkretną ofertę.

Obligacje korporacyjne to rodzaj papierów wartościowych, emitowanych przez przedsiębiorstwa. W ten sposób firmy (emitenci) zyskują kapitał potrzebny np. na rozwój swojej działalności zapożyczając się u nabywców obligacji. Później zwykle co 3 lub 6 miesięcy wypłacają im odsetki, których wysokość zależy od wielkości i kondycji firmy (im większa tym niższe oprocentowanie) i okresu spłaty (im dłuższy tym wyższe). Dla przykładu oferowane niedawno obligacje Orlenu miały oprocentowanie 2,81%, a trwająca właśnie emisja obligacji MCI daje 5,3%. Spłata następuje po określonym z góry czasie. Zwykle jest to okres od roku do pięciu lat. Z inwestycji często można jednak wycofać się wcześniej sprzedając obligację przed terminem.

Jak nabyć obligacje korporacyjne?

W tym celu musimy udać się do emisji dystrybutora (np. banku, domu maklerskiego, pośrednika finansowego), czyli firmy, która przyjmuje zapisy na obligacje. Trzeba jednak dodać, że w przeciwieństwie do lokat bankowych, w ten sposób nie da się wpłacić pieniędzy w dowolnym momencie. Gdy jakaś firma chce w ten sposób pożyczyć pieniądze, ogłasza określony termin subskrypcji. Wtedy możemy pójść do dystrybutora i złożyć dyspozycję zapisu. Nierzadko mamy na to tylko kilka dni, zwłaszcza w przypadku bardzo atrakcyjnych ofert.

– Początkujący inwestor ma szansę na zakup obligacji oferty publicznej, która kierowana jest do szerokiego (150 i więcej) grona inwestorów. W tym przypadku informacja o emisji papierów wartościowych jest podawana do publicznej wiadomości ogłaszana w mediach – komentuje Bartłomiej Marzec, ekspert ZFPF, Open Finance. Innym sposobem ulokowania pieniędzy w obligacjach firm jest ich odkupienie od kogoś, kto kupił je wcześniej, a teraz chce wycofać swoje pieniądze.

– Wiele obligacji jest notowanych na specjalnej giełdzie zwanej Catalyst. Jeśli posiadamy rachunek maklerski, to możemy za jego pośrednictwem dokonać takiego zakupu. Problem polega jednak na tym, że w przypadku transakcji dotyczących firm w bardzo dobrej kondycji taka transakcja zwykle jest mniej opłacalna niż  zakup nowych obligacji. Po pierwsze sprzedający takie papiery zwykle chcą na nich dodatkowo zarobić i wystawiają je za cenę powyżej wartości nominalnej. To powoduje, że co prawda dostaniemy odsetki w określonej wysokości, ale gdy przyjdzie czas na zwrot pożyczki, to dostaniemy nieco mniejszą kwotę niż ta jaką za nie zapłaciliśmy. Po drugie, kupując na giełdzie musimy zapłacić prowizje maklerską, która zwykle nie występuje na rynku pierwotnym. – komentuje Jarosław Sadowski, ekspert ZFPF, Expander Advisors.

Obligacje są znacznie bezpieczniejszą formą lokowanie oszczędności od inwestowania w akcje. Tu mamy bowiem z góry ustalone oprocentowanie, które zwykle jest istotnie wyższe niż to, które oferują nam banki na lokatach.

Warto jednak pamiętać, że obligacja to nie lokata. Jeśli emitent zbankrutuje, to możemy nie odzyskać części lub nawet całości zainwestowanych oszczędności. Dlatego należy kierować się nie tylko wysokością oprocentowania, ale również dokładnie zapoznać się z kondycją firmy, której chcemy pożyczyć pieniądze oraz zwrócić uwagę czym obligacje są zabezpieczone. Lepiej wybierać takie obligacje firm, które działają na rynku od lat i przynoszą zyski – dodaje Bartłomiej Marzec, ekspert ZFPF, Open Finance.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Dlaczego kupujemy mieszkanie? Sieć biur nieruchomości Metrohouse na podstawie przeprowadzonych w tym roku transakcji przygotowała opracowanie dotyczące najpopularniejszych przesłanek, które przyświecają zakupowi lokalu.

Powód nr 1: Idę „na swoje”

Najsilniejszą grupę nabywców mieszkań na rynku wtórnym stanowią kupujący, którzy podjęli decyzję o „pójściu na swoje”. Są to osoby, które dotychczas wynajmowały mieszkanie, ew. mieszkały z rodzicami w domach wielopokoleniowych. Tacy klienci stanowią obecnie aż 34 proc. wszystkich kupujących mieszkania za pośrednictwem Metrohouse. Zapewne spora w tym zasługa programu Mieszkanie dla Młodych, który wspierał dotychczas nabywców pierwszego M. W Polsce nadal istnieje silne przywiązanie do własności, a korzystanie z najmu traktowane jest jako faza przejściowa w dążeniu do własnego mieszkania.

Powód nr 2: Kupuję inwestycyjnie

To, że inwestowanie w nieruchomości jest w ostatnich latach bardzo popularną formą lokowania oszczędności, wiedzą już pewnie wszyscy. Popierają to liczby, z których wynika, że co czwarta transakcja na rynku wtórnym dotyczy mieszkań, które trafiają potem na rynek wynajmu. W rzeczywistości udział inwestorów w dokonywanych transakcjach może być jeszcze wyższy z racji tego, że nie zawsze klienci ujawniają prawdziwy cel przyświecający zakupowi.

Powód nr 3: Zamieniam na większe

11 proc. transakcji dotyczyło klientów, którzy deklarują, że powodem zakupu jest potrzeba znalezienia większego mieszkania, aby poprawić dotychczasowy standard zamieszkania. Na rynku wtórnym już od pewnego czasu zauważalny jest trend nabywania coraz większych mieszkań. Przeprowadzka do większego, docelowego lokum następuje zwykle po powiększeniu rodziny, kiedy okazuje się, że dotychczasowe mieszkanie nie spełnia już swoich funkcji.

Powód nr 4: Przeprowadzam się do innego miasta

Dla 10 proc. kupujących zakup mieszkania wiąże się z przeprowadzką do innego miasta. Najczęściej przeprowadzka jest wynikiem znalezienia nowej stałej pracy.

Powód nr 5: Zamieniam na mniejsze mieszkanie

Jednocześnie 7 proc. transakcji związanych było z potrzebą zakupu mniejszego mieszkania. Geneza takich decyzji jest bardzo różna – począwszy o kłopotów finansowych, zmiany sytuacji życiowej (wyprowadzka dzieci), aż po np. potrzebę zainwestowania części uzyskanych ze sprzedaży środków.

Inne powody

W pozostałej części transakcji powody nabycia mieszkania były bardzo różne. W niektórych przypadkach chodziło o rozwód, ale wiele odpowiedzi dotyczyło zakupu mieszkań dla rozpoczynających studia dzieci. Jak widać, nawet przy bogatej ofercie mieszkań na wynajem, część klientów decyduje się na zakup studenckiego mieszkania, często z myślą o wynajęciu jednego z pomieszczeń innemu studentowi, co pokryje choćby miesięczne koszty utrzymania lokum. Z drugiej strony pojawiały się odpowiedzi o zakupie mieszkania wnukom, ale też rodzicom, którzy na emeryturze chcieliby być bliżej swoich dzieci. W kilku przypadkach zakupiona za pośrednictwem Metrohouse nieruchomość miała być prezentem dla dziecka, które wychodzi za mąż/żeni się. Jako coraz częściej podawany powód zakupu klienci skazują na potrzebę posiadania mieszkania z przeznaczeniem na wyjazdy weekendowe – w tym celu kupują niewielkie mieszkania w popularnych miejscowościach turystycznych, głównie nad Bałtykiem.

Źródło: Metrohouse

Skokowy powrót inflacji radykalnie zmienia sytuację na rynku detalicznych obligacji skarbowych. Oszczędzający coraz chętniej kupują papiery indeksowane wskaźnikiem inflacji kosztem tych o stałym oprocentowaniu.

Obserwacja tego, co dzieje się na rynku obligacji skarbowych, prowadzi do dwóch bardzo jednoznacznych wniosków. Po pierwsze, dynamicznie rośnie zainteresowanie oszczędzających zakupami tych papierów, po drugie, zdecydowanie zwiększa się popyt na obligacje chroniące przed inflacją, przy malejącym udziale papierów o stałym oprocentowaniu. W pierwszym kwartale Ministerstwo Finansów sprzedało na rynku detalicznym obligacje skarbowe o wartości prawie 1,4 mld zł. Gdyby taka dynamika utrzymała się w kolejnych miesiącach, zdecydowanie przekroczony zostałby ubiegłoroczny wynik, zamykający się kwotą 4,6 mld zł, najwyższy od zanotowanego w 2008 r., gdy w reakcji na kryzys finansowy, kapitał przenoszony był do najbardziej bezpiecznych instrumentów finansowych. Obecnie wzmożony popyt na obligacje nie wynika jednak z obaw przed kolejnym kryzysem, lecz powodowany jest poszukiwaniem bardziej atrakcyjnych niż lokaty bankowe, możliwości lokowania oszczędności. Przy wynoszącym 1,5 proc. średnim oprocentowaniu lokat, sięgające od 2,1 do 2,7 proc. odsetki oferowane przez papiery skarbowe, są w stanie zachęcić wiele osób do skorzystania z tej okazji. Oprócz tego argumentu, jest jeszcze jeden powód zwiększonego zainteresowania oszczędzający zakupem obligacji, czyli rosnąca skokowo inflacja.

Od kilku lat, aż do października ubiegłego roku, największym zainteresowaniem oszczędzających cieszyły się dwuletnie papiery o stałym oprocentowaniu. Ich udział w sprzedaży obligacji detalicznych ogółem, sięgał w ciągu ostatnich dwóch lat od 60 do 83 proc. Warto zauważyć, że spośród wszystkich rodzajów obligacji skarbowych, dwulatki charakteryzowały się jednocześnie najniższym oprocentowaniem. Magnesem przyciągającym nabywców był krótki okres zaangażowania kapitału (pozostałe wymagają zamrożenia kapitału na okres od 3 do 10 lat) oraz niezmienna w całym okresie wysokość odsetek. Te dwie cechy przesądzały o ich atrakcyjności, nawet kosztem nieco niższego oprocentowania.

Wybór tych obligacji był najbardziej racjonalną decyzją w warunkach spadających stóp procentowych, które osiągnęły poziom najniższy w historii, a wiele wskazywało na to, że mogą jeszcze bardziej pójść w dół. Dodatkowym czynnikiem, przemawiającym za tymi papierami, była obniżająca się inflacja. Rada Polityki Pieniężnej rozpoczęła cykl obniżek stóp procentowych jesienią 2012 r. W tym samym czasie zaczęła się spadkowa tendencja inflacji. I od tego momentu rosła popularność obligacji dwuletnich. W 2012 r. udział dwulatek i papierów czteroletnich indeksowanych wskaźnikiem inflacji był niemal identyczny i sięgał po około 30 proc. sprzedaży ogółem. Rok później sprzedaż tych ostatnich zmniejszyła się do niespełna 17 proc., a dwulatek wzrosła do prawie 37 proc. W kolejnych latach różnica ta przechylała się jeszcze mocniej na korzyść obligacji dwuletnich. Działo się tak aż do października 2016 r., gdy można już było spodziewać się, że Rada Polityki Pieniężnej stóp nie obniży i raczej będzie się zastawiać nad ich podwyższeniem, a powrót inflacji był niemal pewny. Styczniowy skok wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych do 1,8 proc. i lutowa poprawka do 2,2 proc., przesądziły sprawę i udział w sprzedaży obligacji indeksowanych inflacją dynamicznie się zwiększył, przekraczając w marcu 45 proc., podczas gdy jeszcze w listopadzie 2016 r. sięgał zaledwie 17 proc. Perspektywa utrzymywania się inflacji w okolicach 2 proc. z prawdopodobną tendencją zwyżkową w kolejnych latach, będzie powodowała spadek atrakcyjności obligacji dwuletnich o stałym oprocentowaniu (obecnie odsetki w ich przypadku wynoszą 2,1 proc. w skali roku) i wzmacniała zainteresowanie papierami czteroletnimi, indeksowanymi wskaźnikiem inflacji (zapewniają one 1,25 punktu procentowego powyżej inflacji).

Presja inflacyjna jest jeszcze zbyt słaba, by wpłynąć na sytuację na rynku obligacji korporacyjnych. Oprocentowanie dominujących na nim papierów o oprocentowaniu zmiennym, opierającym się na stawkach WIBOR, wynosi 4-5 proc. skutecznie chroniąc przed inflacją, zaś odsetki w przypadku papierów o stałym oprocentowaniu sięgają 7-9 proc., dając jeszcze większy bufor.

 

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Eksperci

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

Przasnyski: Płacowa zadyszka. Górnicy, handlowcy, lekarze i budowlańcy mogą się jednak cieszyć

W pierwszym kwartale 2018 roku tempo wzrostu wynagrodzeń nieznacznie spadło. To prawdopodobnie jedyn...

AKTUALNOŚCI

62% firm z sektora MSP finansuje rozwój ze środków własnych

Jak wynika z raportu prezentowanego dziś podczas konferencji prasowej ZPP pt. „Finansowanie biznesu ...

Wiemy, które marki wydają najwięcej na reklamę w branży handlowej

Jak donosi Instytut Monitorowania Mediów, w badaniu analizującym wydatki na reklamę w maju, najwięks...

Więcej oddanych mieszkań niż przed rokiem – inwestorzy i spółdzielnie mieszkaniowe mają

GUS poinformował o statystykach oddanych do użytku mieszkań - w okresie pierwszych pięciu miesięcy 2...

Parlament Europejski przeciwny trzem mandatom TRAN

Parlament Europejski zagłosował przeciwko trzem mandatom Komisji Transportu i Turystyki (TRAN) dotyc...

Kolejny pomysł rządu: Wyposażenie+

Z rozmowy portalu money.pl z Jadwigą Emilewicz, Ministrem Przedsiębiorczości i Technologii, dowiedzi...